Dodaj do ulubionych

Lodge kontra Sharpe...

IP: *.unitel.com.pl 13.01.03, 13:33
Obaj pisarze piszą bardzo zabawne satyry na środowiska akademickie... Kogo
wolicie? jakie są Wasze ulubione ksiązki obu panów?
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.crowley.pl 14.01.03, 21:53
      bardzo zabawne satyry na srodowisko akademickie pisze tez kingsley amis, a moja
      ulubiona to jim szczesciarz. lodge'a najbardziej lubie british museum, ale
      przyznaje ze nie czytalam wszystkiego;)
      • Gość: monika_kot Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.unitel.com.pl 15.01.03, 07:15
        Oczywiście że kolejny z wielkich wysmiewiający środowiska akademickie to Amis.
        Czytałam jego też prawie wszystko co wyszło na polskim rynku, Jim szczęściarz
        jest fajny ale i inne mają swój klimat i styl. Z Lodge'a wielu zna British
        Museum i podoba się wszystkim ta ksiązka. Jeśli kiedyś zechcesz wrócić do tego
        autora polecam Myśląc, Co nowego w raju i Terapię. Może nie wszystkie o
        uniwersytetach ale pod płaszczykiem humoru zawiera niezłe myśli i przemyslenia.
        Natomiast Sharpe to naprawdę ogromna dawka humoru. Komukolwiek dałam jego
        trylogię (Wilt, Odjazd wg Wilta, Alternatywa wg Wilta) płakał ze śmiechu. W tym
        przypadku akurat jest to historia nauczyciela... Również polecam... I dzięki
        Aga za odpowiedź:)
        • Gość: aga Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.crowley.pl 15.01.03, 19:07
          Dla mnie jim szczesciarz to ksiazka kultowa!!!, a nie zaledwie "fajna":) Oprocz
          niej czytalam jeszcze "stare diably" i "grubego anglika", ale jim przebija je
          na glowe, choc obie sa niezle.

          British museum nie jest jedyna ksiazka lodge'a, ktora mi wpadla w rece (jak byc
          moze wywnioskowalas z poprzedniej mojej notki) - czytalam
          tez "terapie", "zamiane", "letnie historie zimowe opowiesci" (najslabsza, ale
          moze dlatego ze generalnie nie lubie opowiadan); teraz czytam "gdzie lezy
          granica". Polecam ci "zamiane", jesli jeszcze nie czytalas.

          Sharpe'a na pewno dorwe, jak tylko wyremontuja moja biblioteke (dopiero w
          marcu!!:((()

          Generalnie ostatnio jestem strasznie napalona na angielskie ksiazki i pozyczam
          wszystko, co mi sie nawinie. Czytalam jeszcze "sukces" martina amisa, ale nie
          wiem czy jeszcze cos jego autorstwa przeczytam, bo jest troche niesmaczny;)

          Aha, no i pozyczylam niedawno Malcolma Bradbury'ego "doktor criminale" - tez
          pono cieta satyra:) Zobaczymy, musi jeszcze odczekac swoje w kolejce, zanim
          zostanie przeczytana;) Zwlaszcza, ze przed chwila przeczytalam, ze jego "homo
          historicus" jest lepszy. A tak sie zastanawialam, ktora wybrac...
          • Gość: monika_kot Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.unitel.com.pl 16.01.03, 06:49
            Przykro mi ,że przy Jimie szczęściarzu wymknęło mi sie tylko słowo fajna, ale
            dla mnie nie jest najlepsza. Martin Amis to zupełnie inne pisarstwo niz
            Kingsley. Sukces czytałam, ale podobały mi sie Martwe dzieci - choc bardzo
            przygnębiające. O ile ojciec Amis pisze zbawne satyry oczywiście z głębszą
            treścia i przemysleniami, zawsze twórczośc syna jakoś mnie przygnębia. Podobał
            mi się Kongsleya Zielony człowiek, Stare diabły, Alteracja i Liga walki...

            Co do Sharpe'a kup albo pożycz koniecznie. Można go nabyć na stronie Zyska.
            Oprócz trylogii o Wilcie mozna jeszcze kupić Zemstę Skulliona i Fatalne
            obnażenie. Zemsta równiez dzieje sie w akademickim światku w którym rządzi nie
            rektor a dozorca Skullion...:)

            Fajnie że sięgnęłaś po Malcolma Bradburego. Istotnie Homo historicus jest
            fantastyczne. Kiedys ukazał sie jeszcze Kurs wymiany. Czy Doctora Criminale
            masz polskie wydanie?

            Jeśli lubisz tematykę akademicką to ciekawa jest powieśc Wszystkie dusze
            Javiera Mariasa. Choc Hiszpan to świetnie opisuje angielska uczelnię i swój w
            niej pobyt. jego temperament i kultuta w jakiej sie wychował w zetknięciu z
            zimną Anglia daje ciekawe efekty. Poza tym poznajemy mnóstwo obyczajów i
            tradycji uczelnianych. Nieraz jest to bardzo zabawne...

            Co do Lodge'a to mam wszystko co wydano w Polsce i wszystko juz czytałam.
            Ostatnia powieśc Myśląc jest rewelacyjna.
            • Gość: aga Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.crowley.pl 16.01.03, 13:55
              Sukces może nie jest przygnebiajacy, ale wlasnie taki troche niesmaczny.
              Watpie czy przeczytam cos jeszcze tego autora, zwlaszcza ze, jak mowisz, inne
              jego ksiazki sa przygnebiajace. Nie lubie przygnebiajacych:)

              Po Kingsleya na pewno siegne, ale raczej te wczesniejsze - bo wole jak pisze o
              mlodszych ludziach, nie wiem czemu (wydaje mi sie ze jim nalezy wlasnie do
              tych wczesniejszych, ale moze sie myle).

              Sharpe'a na pewno pożycze:)) Niewazne, czy akcja toczy sie w srodowisku
              akademickim, czy nie, bo przeciez to nie jest najwazniejsze;)

              >Czy Doctora Criminale
              > masz polskie wydanie?

              Tak, polskie wydanie, Zysku, z serii Kameleon z 1996r.

              Javiera Mariasa jak znajde, to przeczytam, skoro mowisz ze fajna.

              pozdr.
              • Gość: monika_kot Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.unitel.com.pl 17.01.03, 07:08
                Całego Sharpe'a wydał Zysk i jest jeszcze wszystko do nabycia, Javier Marias -
                Wszystkie dusze to z serii Salamandra Rebisu - Jest nadal w ich ofercie.
                Nie wiem jak to się stało że kiedys przegapiłam Doctora criminale w Zysku...
                Muszę poszukać w takim razie po antykwariatach...:(
                Jim Szczęściarz to wczesna powieść Amisa, nawet nie wiem czy aby nie pierwsza,
                albo pierwsza która wywołała trochę szumu...
                A co sądzisz o pozycjach Amisa (wciąz mam je jeszcze do przeczytania), a Ty
                może już masz o nich wyrobione zdanie:
                Stanley i kobiety
                Albo-albo
                Dziewczyna taka jak ty

                Mnie podobały się jeszcze Rosjaneczka i Gruby Anglik. Pozdrawiam i miłego
                czytania!!!
                • Gość: aga Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.crowley.pl 17.01.03, 18:54
                  Gość portalu: monika_kot napisał(a):

                  > Jim Szczęściarz to wczesna powieść Amisa, nawet nie wiem czy aby nie
                  pierwsza,
                  > albo pierwsza która wywołała trochę szumu...

                  No, tak myslalam, bo bohater jest przecie mlody :)

                  > A co sądzisz o pozycjach Amisa (wciąz mam je jeszcze do przeczytania), a Ty
                  > może już masz o nich wyrobione zdanie:
                  > Stanley i kobiety
                  > Albo-albo
                  > Dziewczyna taka jak ty

                  Nie mam wyrobionego zdania, bo nie czytalam. Wypisalam chyba wszystkie, ktore
                  przeczytalam, nie ma ich zbyt wiele. Ale powoli, powoli bede sie zapoznawac :)

                  Nie chce sie powtarzac, ale Gruby Anglik nie przebije Jima!!;))

                  Z angielskiej literatury polecam Agathe Christie. Uwielbiam :)
    • Gość: beemka Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 13:50
      Lodge to jeden z moich ulubionych autorow. Plakalam ze smiechu przy How Far
      Can You Go?, Changing Places i kontynuacjach, a jakis czas temu przeczytalam,
      po polsku, jego najnowsza ksiazke Myslac..., w ktorej wrocil do swiatka
      akademickiego. Podoba mi sie to, ze jego ksiazki sa mocno autobiograficzne,
      lubie odkrywac jego samego w tworzonych przez niego postaciach. Uwielbiam
      sposob, w jaki opisuje ludzkie frustracje, marzenia, te wstydliwe rzeczy :-)
      (czyt,.masturbacja), to, z jakim dystansem potrafi opisac swoich bohaterow,
      bedacych po czesci nim samym.
      Ufff, nie wiem, czy to skladnie brzmi, ale to tak w skrocie najwazniejsze
      rzeczy, ktore przychodza mi do glowy.
      • Gość: aga71 Zdecydowanie Lodge IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 19:01
        Jakos mi jego styl bardziej odpowiada :-)) Changing Places, a jeszcze chyba
        bardziej Small World to dwa cudenka! Amis tez swietny - czytalyscie The Folks
        That Live On The Hill?

        Pozdr
        Aga
    • Gość: monika_kot Re: Lodge kontra Sharpe... IP: *.unitel.com.pl 20.01.03, 12:23
      Po dopisaniu przez Was kilku opinii mogę wyjawić swoje zdanie. Dla mnie lepszy
      jest Lodge tzn. za humor wyższość dałabym Sharpe'owi ale w treści,
      przemysleniach i przekazie zdecydowanie Lodge. Tak czy inaczej obu panów warto
      poczytać. Dzięki za opinie...:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka