Dodaj do ulubionych

"Nadzieja uczy inaczej" ks. Wacława Hryniewicza

IP: *.vf.shawcable.net 23.03.03, 23:15
Gloszenie dobrej nowiny powinno budzic w ludziach nadzieje.
Zawsze mialem problem z tym ze w interpretacji Pisma sw.
niektore wersety interpretuje sie doslownie inne z
przymruzeniem oka.Jestem przekonany ze jezyk Pisma jest
jezykiem symbolicznym.Tak musi byc bo inaczej musielibysmy ze
jest to legeda,mit,albo bajka dla grzecznych dzieci.Ewangelia
jest przekazem o zyciu i nauczniu Chrystusa ale spisana byla
wiele lat po Jego smierci a wiec jest naturalne ze niektore
przekazy zostaly znieksztalcone.Wiadomo tez ze autorzy uzywali
jezyka w ktorym roi sie od przenosni i nie wszystko co jest
napisane mozna brac doslownie. Taka jest tez oficjalna
(koscielna) interpretacja pisma. Nie znam tworczosci
ks.Hryniewicza ale mysle ze jesli uczy ludzi miec nadzieje jest
blizszy prawdzie niz ci ktorzy nas strasza pieklem.
Istnienie wiecznego piekla jest sprzeczne z natura Boga. Jezeli
Bog jest nieskonczenie dobry ,milosierny,doskonaly i
wszechmogacy to znaczy ze wszystko jest u niego mozliwe nawet
jesli to jest sprzeczne z Pismem.Kto chociaz pobieznie zna
Pismo sw. moze przywolac na pamiec przypowiesc o wielbladzie
ktory nie moze przejsc przez ucho igielne. Nauka plynaca z tej
przypowiesci mowi ze kto grzeszy nie pojdzie do nieba bo tak
jak wielbad nie moze przejsc przez ucho igielne tak grzesznicy
nie przejda przez brame niebios.
Podobno "ucho igielne " w czasach kiedy pisana byla ewangelia
oznaczala brame przez ktora celnicy przepuszczali juczne
zwierzeta aby ocenic wilkosc ladunku jaki zwierze dzwiga na
sobie.Bylo to wiec cos w rodzaju kabiny rentgenowskiej przez
ktora przechodza nasze bagaze na lotnisku albo cos w tym
rodzaju.Niemniej jednak cokolwiek "ucho igielne " znaczylo na
koncu przypowiesci jest wyraznie powiedziane ze wielblad nie
moze przejsc przez ucho igielne (taka jest logika ludzka) ale
dla Wszechmogacego nie ma rzeczy niemozliwych wiec jesli Bog
zechce wielblad przejdzie przez ucho igielne,grzesznicy moga
pojsc do nieba.Sa na to tez przekazy w Pismie..lotr na krzyzu
jescze tego samego dnia mial byc z Chrystusem w raju.Sw.
Magdalena ,ktora byla prostytutka ,sw.Augustyn ktory zamim
zostal swietym ojcem kosciola zaliczyl wszystkie burdele w
Kartagine.Przyklady mozna mnozyc. Wiara ndzieja i milosc to
glowne cnoty boskie.Nadzieja pomaga nam w zyciu doczesnym.
Jesli ktos wierzy w zycie po smierci nie musi sie bac co stanie
sie z jego dousza bo zawsze jest nadzieja w milosiernym
wszechmogacym Bogu. Miejmy nadzieje,zyjmy nadzieja, i dajmy
innym nadzieje.To jest jedno z najpiekniejszych przekazow jake
mozna wytczytac w Pismie. Z nadzieja ze wyrazielem sie dosyc
jasno.staszeczek
Obserwuj wątek
    • Gość: Demon Re: ksiazce ks. Hryniewicza IP: *.net-serwis.pl 25.03.03, 23:18
      Zapraszam serdecznie ks. Hryniewicza i pan Turnaua do mnie. U
      nas w piekle jest prawdziwie ciepla atmosfera, goscimy tutaj
      przedstawicieli wszystkich religii. Jest naprawde ekumenicznie.
      Chce wyrazic wam podziekowania za co robicie, do tej pory medrcy
      tacy jak wy przekonywali, że nie ma nieba. Odniesli jedynie
      sporadyczne sukcesy. Bedziecie mogli spedzic z nimi chwile czasu
      na intelektualnych rozwazaniach, moze troche razem
      pomedytujecie. Jednak mam nadzieje, ze bedzie to goraca
      dyskusja. Mowienie, ze nie istnieje, i niebo i pieklo, to za
      duzo, to z grubej rury. Nawet fajnie jest, gdy powiecie, ze
      pieklo jest, ale jest puste, i nikogo tam nie ma! Ta wschodnia
      przesada to cymes prawdziwy. Przeciez nikt z jeszcze zyjacych w
      piekle nie byl, wiekszosc to barany nabiora sie. Wazne, aby nie
      wierzyli, w nasze dokonania, w koncu nie ma czym sie chwalic.
      Podziwiam wasza metode, mowienie, ze nikt nie trafi tutaj do
      nas, do naszej smolarni piekielnej, jest chwytliwe niczym
      reklama dobrego gorzaly. A to, ze Bog nas przygarnie, tez moze
      byc, choc to abstrakcja nieslychana. Ale z was dowcipnisie. Juz
      sie ciesze, ze uwierza w to wszyscy, starajcie przekonac jak
      najwiecej osob, nawet papieza, choc watpie czy uda wam sie z tym
      starym glupcem z Watykanu, ale probujcie, ducha niegascie.
      Jestescie tacy madrzy i pracowici, tyle ksiazek, tyle artykulow.
      No podziwiam. Jak tutaj dotrzecie, to wycaluje was serdecznie.
      Kochani czekam na was. Wasz Luci
      Ps. Belzebubi juz szykuje cos specjalnego na wasz przyjazd.
    • Gość: MRychert Re: Miłość większa niż śmierć IP: *.29-151.libero.it 27.03.03, 13:09
      Nawet człowiek, przy minimum przyzwoitości moimo swojej
      nieudolności, słabości, braku miłości, chciałby wiecznego
      szczęścia dla wszystkich. Możliwości człowieka w zapewnieniu
      scześcia są ograniczone. Mozliwości Boga, Jego miłość - nie.
      Piekło pełne głupoty i zła jest niewatpliwie pełne. Mam jednak
      nadzieję, że nie jest to ostatnie słowo Boga. Bóg jest większy i
      do Niego należy ostatnie Słowo.
      Wolą Boga jest aby człowiek był zbawiony. Wieczne piekło byłoby
      tyumfem zła. Puste piekło będzie tryumfem Boga Miłości.
    • Gość: arcykr Re: Wątpliwość IP: *.devs.futuro.pl 31.03.03, 01:09
      Wg. najsłabszym punktem głoszonej przez o. Hryniewicza jest to,
      że Jęzus powiedział o Judaszu: "Lepiej by było dla tego
      człowieka, gdyby się nie urodził". Pokornie przyznaję, że nie
      wymyśliłem tego argumentu sam, ale wyczytałem go na stronie:
      www.newadvent.org/cathen/07207a.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka