Gość: Przemek
IP: *.tele.pw.edu.pl
18.04.03, 17:56
Wlasnie przeczytalem "Idac rakiem" (Im Krebsgang) Guentera Grassa. To bardzo
pouczajaca lektura, bo prawie nic sie nie wie o cierpieniach niemieckiej
ludnosci cywilnej podczas wojny. Propaganda przez dlugie lata przemilczala te
sprawy, gloszac, ze Niemcy sami sobie winni, maja za swoje. A tu ze
zdziwieniem dowiadujemy sie, ze w storpedowanym statku "Wilhelm Gustloff"
zginelo wiecej cywilow (ponad 6000), niz pasazerow "Titanica" (opis
dzieciecych zwlok, plywajacych w lodowatej baltyckiej wodzie nozkami do gory
w nazbyt obszernych kamizelkach ratunkowych, na dlugo pozostanie mi w
pamieci). Jakby mimochodem wspomniano tez o losie mieszkancow wsi
Nemmersdorf, zakatowanych przez wkracajaca do Prus Wschodnich armie sowiecka.
Grass jest, jak to on zawsze, "poprawnopolityczny" - do znudzenia przypomina,
ze na statku byli tez rekruci Kriegsmarine po przeszkoleniu wojskowym, oraz
przeszkolone medycznie dziewczyny. Grass nie oskarza, jedynie informuje o
losie uciekinierow z Gdanska i Gdyni (na statku bylo 8-9 tys. osob, ocalalo
ponad tysiac).
Czyta sie te ksiazke z zainteresowaniem - zapoznajemy sie z losami hitlerowca
Gustloffa, zastrzelonego pzrez zydowskiego studenta, z historia statku
nazwanego imieniem ofiary zamachu, z losem matki narratora, ktora przezyla
katastrofe statku 30 stycznia 1945, z zyciem kapitana Marinesco, dowodca
rosyjskiej lodzi podwodnej, ktora storpedowala statek.
Polecam te lekture.