Dodaj do ulubionych

Napiszmy maturę

IP: *.acn.waw.pl 07.05.03, 20:26
Proponuję temat pierwszy z mazowieckiego :
"Według mnie - napisał Witold Gombrowicz - literatura niepoważna usiłuje
rozwiązać problemy egzystencji. Literatura poważna je stawia. Rozważ te
słowa, odwołując się do wybranych utworów literackich z różnych epok."

Zaczynam :
Ważkie słowa jeśli padają z ust prześmiewcy. To tak jakby uznać, że to
Stańczyk w większym stopniu niż Skarga jest powołany do tego by dać
komentarz otaczającej nas rzeczywistości. Czy jednak da się ustawić poloneza
z par błazen - ponurak i poprowadzić go poprzez epoki? Każdy pisarz ma
ambicję stworzenia dzieła typu wash&go, zawierającego zarówno pytania jak i
odpowiedzi. Pewne epoki sprzyjają rozrywce, inne narodowowyzwoleńczemu
szarpaniu duszy, jeszcze inne namaszczonemu belferstwu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 07.05.03, 23:29
      hihihi
      i to by było na tyle - nie?
      Obawiam się że matura z głowy.
      • Gość: EWOK Re: Napiszmy maturę IP: 213.241.18.* 08.05.03, 09:36
        Założeniem wątku miała być twórczość zbiorowa. Jeśli nie masz nic
        konstruktywnego do dodania to po co się odzywasz?
        • agrafek Re: Napiszmy maturę 08.05.03, 11:23
          Pewnie jest nauczycielem...;)
    • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 08.05.03, 18:38
      W pewnym sensie ;)

      Ale ale... nie jestem pewien czy dobrze rozumiem tok myśli EWOKA.

      Bo ja to widzę tak:
      Gombrowicz miał określoną wizję tego, czym powinna być
      literatura - "Literatura poważna" to po prostu literatura
      dobra, artystycznie i w ogóle. Niekoniecznie musi być poważna -
      może być groteską, czymś humorystycznym.
      "Literatura niepoważna" to literatura zła - po prostu.
      To w zasadzie nie jest literatura, a coś nieudanego; bez
      większej wartości.

      ""Według mnie - napisał Witold Gombrowicz - literatura niepoważna usiłuje
      rozwiązać problemy egzystencji. Literatura poważna je stawia"

      Mamy tu więc pewną definicję (chyba raczej jej zarys) literatury dobrej i złej.

      Jakie nasuwają się w związku z tym pytania?

      Czy ten wyróżnik (dydaktyzm) jest rzeczywiście przesądzający
      o tym, czy dzieło literackie jest wartościowe ?

      Czy zasada ta dotyczy całego okresu powstawania literatury (polskiej)?

      Co z literaturą religijną?

      i tak dalej i tak dalej

      Jaki widzę problem związany z tym tematem, który może
      uniemozliwić maturzyście napisanie sensownej pracy?

      Ano taki, że na j. polskim nie omawia się w zasadzie
      utworów ewidentnie złych, całkowicie zdezaktualizowanych.

      Analogicznie, nie rozpatruje się utworów literackich
      pod kątem ich ewentualnej słabizny, lecz podkreśla ich
      literacką wartość...

      Nie jestem więc pewien, czy maturzysta ma w ogóle jakąś
      uprzednią, bardziej ugruntowaną refleksję nad tym, co
      może przeczyniać się do tego, że utwór literacki jest
      słaby ("niepoważny", nieważny).


      • Gość: EWOK Re: Napiszmy maturę IP: *.acn.waw.pl 08.05.03, 19:49
        Ale dlaczego zakładać, że literatura niepoważna = nieważna? Ja bym na przykład
        Monachomachię zaliczyła do literatury niepoważnej, zawsze odbierałam ją jako
        groteskę pełną humorystycznych przerysowań, podobnie z "Kubusiem Fatalistą"
        czy komediami de Bomarchais. A czy jest to literatura zła? Z kolei są dzieła
        uznane, mające ambicje poruszenia dusz i umysłów, a ja uważam je za
        grafomańskie niestety, np. Nieboska komedia. Kordian zresztą też jest dla mnie
        niestrawną ramotą.
        • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 08.05.03, 20:21
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Ale dlaczego zakładać, że literatura niepoważna = nieważna? Ja bym na
          przykład
          > Monachomachię zaliczyła do literatury niepoważnej, zawsze odbierałam ją jako
          > groteskę pełną humorystycznych przerysowań, podobnie z "Kubusiem Fatalistą"
          > czy komediami de Bomarchais. A czy jest to literatura zła? Z kolei są dzieła
          > uznane, mające ambicje poruszenia dusz i umysłów, a ja uważam je za
          > grafomańskie niestety, np. Nieboska komedia. Kordian zresztą też jest dla
          mnie
          > niestrawną ramotą.

          Gombrowicz z pewnością pisząc "poważna" miał na myśli - "dobra, dobrze napisana
          o dużej wartości literackiej, artystycznej"
          Niepoważna - "zła"

          W tym się oczywiście kryła ironia, bo pod "niepoważna" każdy rozumie jakieś
          jaja - takie skojarzenie. A tymczasem Gombrowicz jako "niepoważną" uważał też
          śmiertelnie poważne, jakieś nawet łzy wyciskające dzieła.

          Ta opozycja odpowiada (poniekąd) opozycji muzyka poważna ("klasyczna") -
          popularna ("rozrywkowa").

          I oczywiście są możliwe podnure dzieła pop i wesołe, figlarne "poważne".

          Mimo wszystko rzecz sie tak prosto nie przedstawia, bo Gombrowicz
          właściwie nie zajmował się (interesował, krytykował) literaturą trzeciorzędną,
          lecz, jak sam mawiał, "pierszorzędną drugorzędną".

          Ponieważ (w polskim kontekście) "literaturą niepoważną, która usiłuje
          rozwiązać problemy egzystencji." są głównie ponure, smutne i śmiertelnie
          poważne dzieła pozytywistycznie odchylone, niejako w kontraście
          nazwanie właśnie tą część piśmienictwa literaturą "niepoważną" jest
          prowokujące, śmieszne, dowcipne, itd.

          Ale mam wrażenie, że wielu maturzystów nie połapie się w tej
          zabawie w słowa i zrozumie rzecz dosłownie:
          poważna - poważna
          niepowazna - wesoła

          i sensownej pracy nie napisze.
          • Gość: EWOK Re: Napiszmy maturę IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 19:29
            No to fatalnie. Właśnie rozmawiałam z tegoroczną maturzystką, otóż po podaniu
            tematów, polonistka w paru słowach komentowała każdy z nich, trochę
            naprowadzając i tego Gombrowicza zinterpretowała tak jak ja to zrobiłam,
            czyli, według Ciebie, błędnie. Na szczęscie "moja" maturzystka nie wybrała
            tego tematu.
            • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 09.05.03, 23:57
              Droga EWOK!
              Ja nie jestem polonistą, może się mylę...
              Ale nie widzę po prostu innej możliwości...
              Gdybym był polonistą, odradzałbym pisania na ten temat maturzystom. Jeżeli mam rację, to szansa napisania pracy
              całkowicie nie na temat jest ogromna.


              Pamiętam, jak sam maturę zdawałem , że wszyscy najbardziej sie bali własnie takich "dziwnych" tematów, pozornie łatwych, a których NIE DA SIE NAPISAĆ bez
              właściwego zrozumienia sensu zadania. Nauczycielki
              też ostrzegały, że napisanie nawet dużej i "ładnej"
              pracy nie na temat to katastrofa.

              Pamietam też, że raz na jakiś czas wśród tematów maturalnych
              pojawiają sie takie dziwolągi.

              Pamietam, że widziałem raz temat z wielkim błędem merytorycznym (chyba niesprostowanym), w którym przy -
              pisano cytat Rilkego komuś innemu.

              Byłbym wdzięczy, gdybyś mogła zapytać jakiegąś polonistkę,
              ja ona by sobie wyobrazała rozwinięcie tak zrozumianego tematu??

              I co będzie, jak okaże się, że temat został błędnie
              zrozumiany.

              Nawiasem mówiąc nie zdziwiłbym się, gdyby nauczycielki
              go źle zrozumiały, bo ta wypowiedź Gombrowicza - prześmiewcy
              jest "antybelferska" i "antypedagogiczna".

              I co wtedy?

              P.S.
              Ponieważ nauczycielki TEŻ nie znały tematów przed otwarciem
              kopert, mogły się pomylić "z tych nerw". :)))

              Pozdrawiam


          • Gość: laki Re: Napiszmy maturę IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 21:39
            Gość portalu: Nu! napisał(a):

            > Gość portalu: EWOK napisał(a):
            >
            > > Ale dlaczego zakładać, że literatura niepoważna = nieważna? Ja bym na
            > przykład
            > > Monachomachię zaliczyła do literatury niepoważnej, zawsze odbierałam ją ja
            > ko
            > > groteskę pełną humorystycznych przerysowań, podobnie z "Kubusiem Fatalistą
            > "
            > > czy komediami de Bomarchais. A czy jest to literatura zła? Z kolei są dzie
            > ła
            > > uznane, mające ambicje poruszenia dusz i umysłów, a ja uważam je za
            > > grafomańskie niestety, np. Nieboska komedia. Kordian zresztą też jest dla
            > mnie
            > > niestrawną ramotą.
            >
            > Gombrowicz z pewnością pisząc "poważna" miał na myśli - "dobra, dobrze
            napisana
            > o dużej wartości literackiej, artystycznej"
            > Niepoważna - "zła"
            >
            > W tym się oczywiście kryła ironia, bo pod "niepoważna" każdy rozumie jakieś
            > jaja - takie skojarzenie. A tymczasem Gombrowicz jako "niepoważną" uważał też
            > śmiertelnie poważne, jakieś nawet łzy wyciskające dzieła.
            >
            > Ta opozycja odpowiada (poniekąd) opozycji muzyka poważna ("klasyczna") -
            > popularna ("rozrywkowa").
            >
            > I oczywiście są możliwe podnure dzieła pop i wesołe, figlarne "poważne".
            >
            > Mimo wszystko rzecz sie tak prosto nie przedstawia, bo Gombrowicz
            > właściwie nie zajmował się (interesował, krytykował) literaturą trzeciorzędną,
            > lecz, jak sam mawiał, "pierszorzędną drugorzędną".
            >
            > Ponieważ (w polskim kontekście) "literaturą niepoważną, która usiłuje
            > rozwiązać problemy egzystencji." są głównie ponure, smutne i śmiertelnie
            > poważne dzieła pozytywistycznie odchylone, niejako w kontraście
            > nazwanie właśnie tą część piśmienictwa literaturą "niepoważną" jest
            > prowokujące, śmieszne, dowcipne, itd.
            >
            > Ale mam wrażenie, że wielu maturzystów nie połapie się w tej
            > zabawie w słowa i zrozumie rzecz dosłownie:
            > poważna - poważna
            > niepowazna - wesoła
            >
            > i sensownej pracy nie napisze.

            Dla uczniów, tak mi się przynajmniej wydaje, którzy skłonni są do raczej
            twórczego myślenia i do przeprowadzania własnych analiz i dochodzenia do
            własnych wniosków, mógł to być temat ciekawy. Dla tych natomiast, którzy wykuli
            epoki oraz nauczyli się myśleć pewnymi schematami (czyli, jeśli w temacie pada
            hasło "miłość" to posłużyć się trzeba tymi i tymi tytułami, najlepiej po
            conajmniej jednym z każdej epoki) temat ten nie był najlepszym. Można się
            oczywiście oburzać, że to jest temat trudny do rozszyfowania, że łatwo go źle
            odczytać (a wtedy to katastrofa), ale czy podobnie nie oburzamy się, gdy
            pojawiają się tamaty nie zmuszające w ogóle do samodzielnego myślenia, a tylko
            do wymieniania kolejnych dzieł z kolejnych epok w odniesieniu do jakiegoś hasła
            typu "miłość", "patriotyzm", "nienawiść", "poświęcenie". To jest w ogól pytanie
            o to, jaka powinna być matura. I jakie, w takim wypadku, powinno być
            przygotowywanie do matury, w szkołąch, na lekcjach. Mnie by odpowiadał bardziej
            taki model, w którym w szkołach nakłaniano by raczej do własnych analiz i
            własnych przemyśleń, tak by uczeń potrafił się swobodnie wypowiadać i twórczo,
            nawet gdyby miało się to odbyć kosztem ilości "przerobionych" Wybitnych Dzieł.
            Tak na marginesie, sam maturę będę pisać dopiero za rok, ale ten temat wydaje
            mi się ciekawy, głównie jednak dlatego, iż cenię Gombrowicza, a teraz właśnie
            jestem w trakcie czytania jego Dzienników. Więc dla mnie nawet szkoda, że temat
            taki się już pojawił (poza tym nie jestem jednak z mazowieckiego, a tym chyba
            on był).
            Moja interpretacja byłaby, pokrótce, taka. do zdania tego należy podejść jakby
            od końca. Czyli skupić się na tym, czy dany utwór "daje odpowiedź", czy
            też "stawia pytanie". Według Gombrowicza właściwe jest oczywiście
            tylko "stawianie pytań" - w tym dopatruje się sensu sztuki i literatury. I to
            nazaywa "poważnym". Reszta, a więc utwory z zawartą w treści odpowiedzią,
            przesłaniem, wskazaniem drogi itp. nie mogą być traktowane poważnie. Bo
            przecież literatura, dobra literatura, zajmuje się sprawami niemożliwymi do
            łatwego zrozumienia, do udzielenia na nie prostej odpowiedzi. Itd...
            Temat ten wydał by mi się atrakcyjny głównie z tego powodu, że znając
            upodobania literackie Gombrowicza (Dzienniki) możnaby się było nimi zasugerować
            w pisaniu pracy i na ich podstawie uznać co wg niego było poważne (czyli
            stawiało pytania) a co niepoważne (odpowiedzi). Np niepoważnym byłby
            Sienkiewicz, choć jego niepowaga była wyborna. Zresztą, wg myślenie
            Gombrowicza, prawie wszyscy pisarze, z wyjątkiem Gombrowicza i paru może
            innych, byli w mniejszym lub większy stopniu niepoważni. Ale tym nie należałoby
            się chyba już kierować...
            • Gość: jojop Re: Napiszmy maturę IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 10.05.03, 21:48
              > Moja interpretacja byłaby, pokrótce, taka. do zdania tego należy podejść
              jakby
              > od końca. Czyli skupić się na tym, czy dany utwór "daje odpowiedź", czy
              > też "stawia pytanie".

              Mi sie natomiast wydaje, ze to nie utwor stawia pytanie, lecz autor tego utworu.
              • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 22:23
                Gość portalu: jojop napisał(a):

                > > Moja interpretacja byłaby, pokrótce, taka. do zdania tego należy podejść
                > jakby
                > > od końca. Czyli skupić się na tym, czy dany utwór "daje odpowiedź", czy
                > > też "stawia pytanie".
                >


                > Mi sie natomiast wydaje, ze to nie utwor stawia pytanie, lecz autor tego utworu
                > .
                Jednak chyba utwór. Analizując utwory literackie powinno się
                raczej abstrachować od autora. Przecież związek autora z
                dziełem może byc niejasny. Podobnie z tak zwanym podmiotem lirycznym w wierszu.
                Trzeba naprawdę dobrze znać poglądy autora, całość jego twórczości, itd.,
                żeby móc mieć pewność, że oto dana myśl, dane "pytanie"
                jest bezpośrednią wypowiedzą autorską. To jest oczywiście
                możliwe, ale rozpatrywanie dzieła literackiego w izolacji
                od osoby autora ma zdecydowane pierwszeństwo (tak sobie myślę)
                Pozdrawiam
            • Gość: Nu! Re: Napiszmy maturę IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 22:11
              No tak, ale popatrz co pisze EWOK. Sami nauczyciele
              komentując temat maturalny sugerowali, że wypowieź tą
              należy rozumiec dosłownie. Co wtedy byś zrobił?


              Pamiętam, że jak chodziłem jeszcze do szkoły, siedząc w
              "kiblu" pomagaliśmy tym, którzy pisali zdaje się próbną
              (chyba) maturę. I oto okazało się, że temat brzmi:
              "ustosunkuj sie do zdania A. Camusa:
              >Człowiek godny jest bardziej pocisku niż pogardy>"

              (Mniej więcej tak to brzmiało) No więc sie pociłem,
              żeby pomóc jakoś kolegom w potrzebie - nie pamietam co tam wypłodziłem.

              Oczywiście okazało się, że nie stało w temacie "pocisku",
              lecz podziwu".

              :)))
    • jimka1984 Re: Napiszmy maturę-GLOS MATURZYSTKI 10.05.03, 22:21
      Jestem tegoroczną maturzystką, wybrałam właśnie ten temat i podobno dostałam
      piątke, więc moze w skrócie napiszę jak ja ten temat zrozumiałam. może jeszcze
      warto wspomnieć,że jestem wielbicielką twórczości Gombrowicza, więc o lepszym
      temacie nie mogłam marzyć.

      Motto:
      "I cóż z tego,że każdy z nas poszcególnie biorąc jest całkowicie
      trzeźwy,rozsądny i zrównoważony, jeżeli wszyscy razem jesteśmy olbrzymim
      szaleńcem co tarza się, ryczy, wije, naprzód pędzi, granice własne
      przekraczając i wyrywając siebie z siebie"
      monolog Henryka ze "Ślubu" W.Gombrowicza

      Myślę,że wszystkie dzieła literackie, jak i teatralne, filmowe, plastyczne
      poruszają problemy ludzkiej egzystencji lub trudności związane z wiarą w Boga.
      Nawet gdy autor wypowiada się na temat samotności, to przecież problem samotnej
      jednsotki jest związany właśnie z tym opuszczeniem przez Boga i innego
      człowieka. A gdy poeta czy malarz kreśli piórem lub słowem krajobraz, to za
      jego pomocą stosując psychizację karjobrazu chce wyrazić swoje włąsne odczucia.
      Problemy związane z relacjami międzyludzkimi lub związkiem człowieka z Bogiem
      są nierozwiązywalne tak jak konflikty tragiczne. Zazwyczaj ścierają sie ze soba
      jakieś dwie wartości etyczne lub autor stawia pytania, na które brak
      odpowiedzi. Dlatego uważam,że próba rozwiązania problemów egzystencji jest
      niepoważna, zgadzam sie z Witoldem Gombrowiczem i jego stwierdzeniem"tu wstawic
      cytat".

      Dalej jako przykłądy powaznych utworów podałam Ks.Hioba, Ewangelie, Wiersze
      Anny Kamieńskiej z cykLu "Pytania do Hioba", obraz Eugeniusza
      Stankiewicza "Zrób to sam", "Thanatos" J.Malczewskiego, "Makbeta"
      SZekspira, "Zbrodnie i karę" Dostojewskiego, "Mistrza i Małgorzatę"
      Bułhakowa,"Nowy wspaniały świat" Huxleya, "Rok 1984" i "Folwark zwierzęcy"
      Orwella,
      "Ślub", "Iwonę, księzniczkę Burgunda", "Ferdydurke", "Dzienniki" Gombrowicza, a
      za literature niepowazna uznałam powiesci Paulo Coelho jak np. "Weronika
      postanawia umrzeć" i "Na brzegu rzeki PIedry usiadlam i plakalam".

      jako argument na to,ze lit. jest powazna uznawalam,ze nie rozwiązuje problemow,
      a nawet nie probuje ich rozwiazac-tylko je stawia-czyli wszystko zgodnie z
      mysla Gombrowicza. jesli ktos ma jakies pytania-slucham...

      chyba udało mi sie przekonac moja Polonistke, sprawdze to tak na pewno we
      wtorek podczas ogloszenia wynikow.

      Alexandra from Wonderland
      • Gość: Nu! Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 22:45
        Jak sobie poradziłaś z zagadnieniem literatury religijnej?
        To taki typ literatury, który jakby nie pasuje do tego schematu... (średniowiecze, itd.)
        • Gość: jimka@gazeta.pl Re: Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 23:16
          szczerze mowiąc od literatury antycznej przeszlam od razu do "Mistrza i
          małgorzaty" poprzez Pilata-wszak jest w ewangelii, a potem dzieki Pilatowi i
          temu ze wybral wladze zamiast sprawiedliwosci przeszlam na "makbeta". tym oto
          sposobem zgrabnie ominelam sredniowiecze, ktorego nie lubie i nie mialam
          pomyslu na utwor z tej epoki. sredniowiecze jest zbyt tendencyjne i chyba
          naiwne.
          jesli jeszcze cos, sluze odpowiedziami
          Aleksandra
          > Jak sobie poradziłaś z zagadnieniem literatury religijnej?
          > To taki typ literatury, który jakby nie pasuje do tego schematu...
          (średniowiec
          > ze, itd.)
          • Gość: Nu! Re: Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 23:30
            A nie kusiło Cię, żeby popolemizować z Mistrzem?
            Tak tylko pytam, bo maturę i tak masz na piątkę :))
            Aha - czy dużo osób wybrało też ten temat?
            • jimka1984 Re: Jaaaaa ja mam pytanie! 11.05.03, 11:46
              Witam ponownie!
              popolemizowac? w jakim sensie? co mialabym tam zanegowac?
              na mojej sali wybraly ten temat 3 osoby na jakies 100 osob, na innej sali 2
              osoby. w woj. mazowieckim najrzadziej wybieranym tematem była analiza wiersza,
              a zaraz po analizie wlasnie temat z Gombrowiczem.
              a co do piątki-to jest ona nieoficjalna-nie uwierze dopóki nie zobaczę!
              pozdrawiam
              i czekam na odpowiedź...
              aleksandra
            • jimka1984 Re: Jaaaaa ja mam pytanie! 11.05.03, 11:48
              E! glupia jestem1
              nie zrozumialam pytania:
              myslalam ze chodzi Ci o bulhakowa!
              nie, nie kusilo, bo ja sie z nim zgadzam, a poza tym jak wielbicielka W.G.
              mogłaby sie z Nim nie zgodzic????
              pozdrawiam
              A.
              • Gość: laki Re: Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.03, 21:23
                Gombrowiczowi nie podobałoby się chyba, gdyby ktoś nazwał się
                jego "wielbicielem". Przecież z tym w końcu on walczył, z tymi Bożkami Kultury
                i Literatury, których się bardziej "wyznaje i słucha" aniżeli "analizuje i
                odnosi się" do nich.
                Ale to tak na marginesie...
                Być może się mylę, choć pospierałbym się.
                • jimka1984 Re: Jaaaaa ja mam pytanie! 12.05.03, 08:55
                  Wiesz, ja nie jestem bezkrytyczną wielbicielką-myślę,że ttrudno jest czytać
                  Gombrowicza i nie analizować jego myśli. wydaję mi sie,że isntniejes spora
                  różnica między wielbicielem Ich Troje a wielbicielem Gombrowicza. Może
                  rzeczywiście źle się wyraziłam używając słowa wielbiciel-może powinnam napisac-
                  stała czytelniczka, nie wiem,ale to tylko słowa, do nich też nie można
                  przywiązywać zbyt wielkiej roli czy wagi- "słowa, słowa, słowa"-jesli kolega
                  wie skąd to cytat.
                  czuję się troche urażona oskarżeniem o bezmyślność.
                  A.
                  • Gość: laki Re: Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 21:14
                    jimka1984 napisała:

                    > Wiesz, ja nie jestem bezkrytyczną wielbicielką-myślę,że ttrudno jest czytać
                    > Gombrowicza i nie analizować jego myśli. wydaję mi sie,że isntniejes spora
                    > różnica między wielbicielem Ich Troje a wielbicielem Gombrowicza.
                    LAKI: Nie ma żadnej. Wielbienie jest pochodną zachwytu, a zachwyt jest skutkiem
                    przekonania o swej małości względem jakiejś innej wspaniałej Wielkości. A
                    wielbić można wszystko. Wielbienie to po prostu efekt przejścia ze
                    stanu "myślę" do stanu "mam gust".
                    Może
                    > rzeczywiście źle się wyraziłam używając słowa wielbiciel-może powinnam
                    napisac-
                    > stała czytelniczka, nie wiem,ale to tylko słowa, do nich też nie można
                    > przywiązywać zbyt wielkiej roli czy wagi- "słowa, słowa, słowa"-jesli kolega
                    > wie skąd to cytat.
                    LAKI: Oczywiście to, co powyżej piszę i to, co poprzednio napisałem jest ostre
                    i ofensywne, ale tak chyba w dyskusji lepiej. Mimo wszystko, bo czasem i sam
                    mam wrażenie, że pisząc wyzwalają się złe emocje. A może to i dobrze - dla
                    pisania nie dla nas?
                    > czuję się troche urażona oskarżeniem o bezmyślność.
                    > A.
                    LAKI: Napisałem tak gdzieś? W takim razie przepraszam.
                • jimka1984 Re: Jaaaaa ja mam pytanie! 12.05.03, 08:56
                  aha, czekam na ta polemikę z utęsknieniem!


                  "niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie bęzie zrobiony mi!!!!!!"
              • Gość: Nu! Re: Jaaaaa ja mam pytanie! IP: *.bmj.net.pl 11.05.03, 21:25
                jimka1984 napisała:

                > E! glupia jestem1
                > nie zrozumialam pytania:
                > myslalam ze chodzi Ci o bulhakowa!
                > nie, nie kusilo, bo ja sie z nim zgadzam, a poza tym jak wielbicielka W.G.
                > mogłaby sie z Nim nie zgodzic????
                > pozdrawiam
                > A.

                Aha - fajnie.
                Ale jednak można gdzieś szpileczkę jakąś wbić, tak pro forma :))

                na przykład w pojęcie "literatura"
                albo w "stawianie problemów"...

                Na przykład można spróbować argumentować, że literatura
                nie odwołuje się tylko do mózgu ("problemy") ale do
                całej osobowości... I przywołać starozytną teorię, która
                mówiła o katharsis jako efekcie, który ma na celu sztuka (tragedia bodajże).


                Pozwolę sobie na żarcik:

                "Sztuka niepoważna stawia problemy egzystencjalne.
                Sztuka poważna wywołuje katharsis."

                :))
                Pozdrawiam!
      • jimka1984 Re: Napiszmy maturę-GLOS MATURZYSTKI 13.05.03, 16:35
        A co mi szkodzi! napiszę poprawke! jak sie dziś dowiedziałam, dostalam 6 a nie
        5 z polskiego...
        hihi
        przepraszam,ale tak sie cieszę,ze nie moglam sie nie pochwalic. tak,wiem ze
        chwalenie jest złe i prowadzi do próżnosci...
        • Gość: laki Re: Napiszmy maturę-GLOS MATURZYSTKI IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 21:16
          jimka1984 napisała:

          > Wiesz, ja nie jestem bezkrytyczną wielbicielką-myślę,że ttrudno jest czytać
          > Gombrowicza i nie analizować jego myśli. wydaję mi sie,że isntniejes spora
          > różnica między wielbicielem Ich Troje a wielbicielem Gombrowicza.
          LAKI: Nie ma żadnej. Wielbienie jest pochodną zachwytu, a zachwyt jest skutkiem
          przekonania o swej małości względem jakiejś innej wspaniałej Wielkości. A
          wielbić można wszystko. Wielbienie to po prostu efekt przejścia ze
          stanu "myślę" do stanu "mam gust".
          Może
          > rzeczywiście źle się wyraziłam używając słowa wielbiciel-może powinnam
          napisac-
          > stała czytelniczka, nie wiem,ale to tylko słowa, do nich też nie można
          > przywiązywać zbyt wielkiej roli czy wagi- "słowa, słowa, słowa"-jesli kolega
          > wie skąd to cytat.
          LAKI: Oczywiście to, co powyżej piszę i to, co poprzednio napisałem jest ostre
          i ofensywne, ale tak chyba w dyskusji lepiej. Mimo wszystko, bo czasem i sam
          mam wrażenie, że pisząc wyzwalają się złe emocje. A może to i dobrze - dla
          pisania nie dla nas?
          > czuję się troche urażona oskarżeniem o bezmyślność.
          > A.
          LAKI: Napisałem tak gdzieś? W takim razie przepraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka