Gość: done
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.02.08, 22:03
Zaczęło się od "Transformacji Timothy'ego Archera" Philipa K. Dicka,
a potem strona 84 tej książki i wiersz:
"Roztrzaskaj serce moje, Boże Trójjedyny,
Boś dotąd pukał jeno, szeptał, błyskał, winy
Me przeliczał, naprawiał. Lecz bym wznieść się mógł,
Musisz zgiąć mnie z wszechsiły i obalić z nóg,
Złamać, zmiażdżyć, przepalić i nowym uczynić.
Jam jak miasto pod szturmem wroga, cytadela
Zdobyta, trudzę się, by przyjąć odsiecz Bożą,
Gdy Rozsądek, Twój we mnie namiestnik zatrwożon,
Przez zło opętan, słaby i udręczon wiela,
Miota się, zniewolon od nieprzjaciela
Nie broni mnie. Jam, Panie, wroga oblubieniec,
Lecz ogromnie Cię kocham. I miłości wzajem
Pragnę Twojej, choć czasem niewiernym się staję.
Rozwiedź mnie. Rozszarp węzeł. Weź mnie jak w więzienie
W siebie. I od małości uwolń. Zwiąż przybłędę -
I posiądź - zgwałć - bo jeno wtedy czysty będę."
Potem normalnie czyli google, żeby sprawdzić, kto zacz ten John
Donne, którego jakoś nigdy wczesniej nie zdarzyło mi się poznać, a
potem to już zwyczajne skoki po linkach, by potknąć się o
www.gazetawyborcza.pl/1,75475,2719210.html
Wierzyć mi się nie chciało w słowo pisane: to jest literatura pop??!