marripossa
06.04.08, 19:08
Od lat mi to nie daje spokoju. Podczytywałam raz książkę mamie (byłam ponoć
na nią za młoda). Tytułu nie pamiętam, jedynie tyle że była w żółtej twardej
okładce, ale to może nie mieć znaczenia.
Pamiętam jedną scenę/jeden wątek z książki.
Był mężczyzna, był drugi mężczyzna. Była kochanka (a może żona). Została
zamordowana a jej ciało przez tych mężczyzn (a moze tylko jednego z nich)
wywiezione w łódce na środek jeziora i zatopione.
Kojarzy ktoś?