pani w bibliotece

02.03.09, 20:29
dzis sprawila ze mnie troche przytkalo. Zapytalam mianowicie o Kundere, (bo w
zadnej z pozostalych bibliotek do jakich zajrzalam nie bylo akurat "Smiesznych
milosci")a pani na to "Hm..nie znam..a to amerykanski pisarz?". Taaaa...;))

a tak w ogole to witam wszystkich:)
    • ewa9717 Re: pani w bibliotece 03.03.09, 07:33
      Nie przejmuj się, to nie rekord. Prosząc o cykl "Anka"
      Broniewskiego, dostałam "Anię z Zielonego Wzgórza" ;-)))
      • Gość: danka Re: pani w bibliotece IP: 195.205.66.* 03.03.09, 07:57
        Trudno uwierzyć...wypożyczam książki od 55 lat i nigdy nie
        natrafiłam na panie niekompetentne.
        • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 03.03.09, 08:17
          Kompetentne to one są może w bibliotekach uczelnianych, gdzie odrabiają pańszczyznę pisząc przy okazji magisterkę albo doktorat ;)
          A w bibliotekach osiedlowych róznie bywało (ostatnio nie korzystam). Z reguły były to panie po technikum księgarskim. Czasem mądre, czasem bardzo głupie.
    • aissa1 Re: pani w bibliotece 03.03.09, 11:02
      A szlagiery od czytelników typu: "Kto napisał Proces Kafki" należą do stałych
      dowcipów krążących wśród bibliotekarzy.

    • Gość: opty2 Re: pani w bibliotece IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.09, 11:10
      panie w bibliotekach są różne, tak samo kompetentne jak w innych
      zawodach, nie widzę specjalnych różnic,

      mnie raz pani zapytała o opinię na temat niszowej książki,którą
      własnie oddawałam, ponieważ chciała być zorientowaną w temacie i co
      powiedzieć innym ewentualnym czytelnikom a sama jeszcze nie zdążyła
      jej przeczytać
      • chiara76 Re: pani w bibliotece 03.03.09, 11:24
        Gość portalu: opty2 napisał(a):

        > panie w bibliotekach są różne, tak samo kompetentne jak w innych
        > zawodach, nie widzę specjalnych różnic,
        >
        > mnie raz pani zapytała o opinię na temat niszowej książki,którą
        > własnie oddawałam, ponieważ chciała być zorientowaną w temacie i co
        > powiedzieć innym ewentualnym czytelnikom a sama jeszcze nie zdążyła
        > jej przeczytać

        zgadzam się...są ludzie i ludzie. Pewnie, że ktoś, kto pracuje w bibliotece
        powinien się na książkach znać, ale...
        Ktoś powyżej napisał, że w uczelnianych bibliotekach są tacy świetni
        bibliotekarze, moje wspomnienia przywodzą coś odwrotnego. Nie dość, że różnie
        tam bywało, to chyba tylko w uczelnianej spotkałam panią z wyraźnymi problemami
        psychicznymi, ale nie wnioskuję, że bibliotekarze, to szaleńcy czy wariaci.
        Miłego dnia;)
    • Gość: bibliotekarka Re: pani w bibliotece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 11:18
      Niestety, tak bywa, jak w każdym zawodzie, są ludzie z pasją i ludzie, którzy
      pracuja za karę. Obracam się w tym środowisku i bardzo bym chciała, żeby z
      czasem przybywało osób kompetentnych, a ubywało osób, które dokonało złych
      wyborów zawodowych. Czego Wam i sobie, bo również korzystam z innych bibliotek)
      serdecznie życzę :)))
      • Gość: a_m Re: pani w bibliotece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 12:32
        Kompetentna i pracująca z pasją bibliotekarka niedużej osiedlowej/gminnej
        biblioteki to ktoś, kto orientuje się w nowych kryminałach, wie, jaki romans
        historyczny polecić emerytce i gdzie leżą poradniki. Znajomość Kundery nie jest
        jej w niczym potrzebna i nijak nie świadczy o dobrym lub złym wyborze zawodu.

        Zwyczaj korzystania z katalogów upadł?
        • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 03.03.09, 18:03
          > Kompetentna i pracująca z pasją bibliotekarka niedużej osiedlowej/gminnej
          > biblioteki to ktoś, kto orientuje się w nowych kryminałach, wie, jaki romans
          > historyczny polecić emerytce i gdzie leżą poradniki. Znajomość Kundery nie jest
          > jej w niczym potrzebna i nijak nie świadczy o dobrym lub złym wyborze zawodu.

          To prawda, niestety... Wg mnie dobry bibliotekarz powinien najpierw
          zdobyć wykształcenie polonistyczne, co dałoby mu dużą wiedzę o literaturze
          i polskiej i obcej. Chociaż nawet polonista zapytany np. o Kawabatę robi
          duże oczy jak dwa spodki, no cóż...
          • ciemna_anielka PS 03.03.09, 18:08
            Polonista przynajmniej nie będzie szukał Huelle na półce z literaturą obcą...
          • scoutek Re: pani w bibliotece 04.03.09, 21:36
            ciemna_anielka napisała:
            > To prawda, niestety... Wg mnie dobry bibliotekarz powinien najpierw
            > zdobyć wykształcenie polonistyczne, co dałoby mu dużą wiedzę o literaturze
            > i polskiej i obcej. Chociaż nawet polonista zapytany np. o Kawabatę robi
            > duże oczy jak dwa spodki, no cóż...

            na piecioletnich studiach bibliotekoznawczych jakie sa na naszych uniwersytetach
            jest sa dwa przedmioty, wazne w tym wlasnie fragmencie pracy: otoz jest historia
            literatury polskiej oraz historia literatury swiatowej i zapewniam Cie, ze
            konczacy takie studia bibliotekarz ma co najmniej przyzwoite pojecie o tym co
            kto kiedy i jak napisal
            niektorzy egzaminatorzy niezle daja popalic jesli chodzi o fabule poszczegolnych
            pozycji, bo zeby zaliczyc trzeba umiec odpowiedziec na pytania, ktore dotycza
            wielu tytulow i potrafic swoja odpowiedz podeprzec innymi...
            • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 07.03.09, 15:23
              Jest jeszcze taka możliwość - polonistyka ze specjalnością
              bibliotekarstwo, ale jak już wspomniałam, nawet fil. pol. nie
              gwarantuje szerokiej wiedzy o literaturze wszelakiej...
              • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 07.03.09, 15:39
                Polonista to specjalista od literatury polskiej. Podobnie jak anglista w Anglii od literatury angielskiej. To i tak za duży zakres, żeby wszystko przeczytać. Od szczegółowych poszukiwać są katalogi. Ale nie zmienia to faktu, że w bibliotekach osiedlowych nie powinnny siedzieć osoby, które nie wiedzą, kto napisał "Cierpienia młodego Wertera".
                • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 07.03.09, 18:44
                  niedo-wiarek napisał:

                  > Polonista to specjalista od literatury polskiej.

                  Taaa, jasne. Tylko ciekawe dlaczego pozwala im się pisać prace
                  naukowe o literaturze norweskiej, teatrze Dalekiego Wschodu lub
                  języku scs? Tak w ogóle to dlaczego wszyscy poloniści nie czuję się zobowiązani
                  pisać pracy mgr o Mickiewiczu, albo... Mackiewiczu. No i po co poloniście
                  specjalizacja teatralna, dziennikarska albo edytorska?
                  • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 12.03.09, 21:33
                    Żeby pisać prace naukowe o literaturze norweskiej, warto najpierw nauczyć się norweskiego. Jeśli kogo w ogóle nie interesuje literatura polska, to po co wybrał taki kierunek? Albo inaczej. Inna literatura może być bardziej interesująca, ale filolog polski ma o niej niewiele ciekawego do powiedzenia.
                • staruch Re: pani w bibliotece 14.03.09, 00:40
                  niedo-wiarek napisał:

                  > Polonista to specjalista od literatury polskiej. Podobnie jak
                  anglista w Anglii
                  > od literatury angielskiej. To i tak za duży zakres, żeby wszystko
                  przeczytać.
                  > Od szczegółowych poszukiwać są katalogi. Ale nie zmienia to faktu,
                  że w bibliot
                  > ekach osiedlowych nie powinnny siedzieć osoby, które nie wiedzą,
                  kto napisał "C
                  > ierpienia młodego Wertera".

                  Wiadomo, kto napisał: 'Proces' jest Kafki, a 'Cierpienia młodego' są
                  Wertera.
          • zdanka1 Re: pani w bibliotece 08.03.09, 11:29
            Chociaż nawet polonista zapytany np. o Kawabatę robi
            > duże oczy jak dwa spodki, no cóż...

            O Kawabacie nie dowiesz sie niczego na studiach polonistycznych -
            dowiesz się czegoś o tekscie sredniowiecznym "Dusza z ciała
            uleciała" , wokalizacji jerów oraz temacie habilitacji swojego
            promotora i tym podobnych pie...ach - wybaczcie, ale od razu mi
            lepiej:))). Gdyby nie to, ze od dawna fascynuje mnie Japonia, nie
            miaałabym pojęcia kto to jest Yasunari Kawabata - tak samo jak nie
            wiedziałabym czym sa "Zapiski spod poduszki" Sei Shōnagon czy nawet
            kto to jest Kenzaburo Oe.

            to wszystko kwestie względne - kazdy ma swoje obszary tematyczne, a
            ludzi mądrych i z szerokimi horyzontami jest mało na kazdych
            studiach, a juz chyba szczególnie na tzw. filologii polskiej.

            Przy okazji goraco polecam w kinie "Hanami " Dorrie - sentymentalne,
            ale cudo:)
            • Gość: Janusz Każdy filolog winien znać literackich noblistów IP: *.ols.vectranet.pl 12.03.09, 20:55
              i dużo więcej !
              • zdanka1 Re: Każdy filolog winien znać literackich noblist 12.03.09, 21:16
                Szczerze mówiąc, jakoś nie widze powodu, aby kazdy filolog miał znac
                wszystkich noblistów. Nobel w dziedzinie literatury czy pokojowa
                nagroda Nobla to bardzo czesto nagroda koniunkturalna, nie mająca
                absolutnie nic wspólnego z talentem laureata, ale sporo z
                uwarunkowaniami pozaliterackimi . Przykladem takiego wyboru jest
                dla mnie Coetzee w ostatnich latach.
                • prazanka44 Re: Każdy filolog winien znać literackich noblist 12.03.09, 21:36
                  Spotkałam różne bibliotekarki, te kompetentne też. Ostatnio ubawiłam
                  się w duchu, gdy pani za ladą z obrzydzeniem potraktowała mój wybór
                  lektury. Wzięłam mianowicie do ręki powieść zatytułowaną "Życie jest
                  gejem". Pani spytała mnie, czy ja naprawdę chcę przeczytać coś takiego.
                  Chciałam, ale w końcu nie przeczytałam, bo mnie znudziła. Jednak zapamiętam ten
                  tytuł na długo dzięki reakcji bibliotekarki.
    • rozmowy-z-monitorem Re: pani w bibliotece 03.03.09, 21:32
      Oj czasami trafia niewłaściwy człowiek do biblioteki ;)
      • Gość: Pani z biblioteki Re: pani w bibliotece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 10:10
        Będąc początkującą bibliotekarką byłam często wysyłana
        na zastępstwa do różnych osiedlowych filii, gdzie miewałam same
        wpadki: np. poleciłam pewnej starszej pani (oczywiście nie znając
        treści, bo wtedy nie czytalam tego typu literatury) "Milczenie
        owiec", bo powiedziała, że lubi kryminały i sensacje. O matko jaka
        się afera zrobiła...
        Stanowczo zaprzeczyłam istnieniu kontynuacji "Przeminęło z wiatrem",
        a był to świeżo wydany hit, udostępniany spod lady.
        Nie potrafiłam odnaleźć na półce powieści autorstwa Jadwigi Courts-
        Mahler ("poproszę o nową kurtsmalerową") wydanej wtedy pierwszy raz
        po wojnie a czule wspominanej przez leciwe miłośniczki romansów.

        • prazanka44 Re: pani w bibliotece 06.03.09, 22:55
          Znam bibliotekę szkolną, gdzie został zatrudniony emerytowany wojs-
          kowy - kuzyn dyrektorki.
    • Gość: bibliotekarka Re: pani w bibliotece IP: *.nplay.net.pl 07.03.09, 09:36
      Jestem filologiem, moje koleżanki i koledzy też po studiach, głównie humanistycznych, często - to wymóg do awansu - podyplomowych. Nie znam nikogo po technikum księgarskim - tzn. znam jedną osobę, ale ona ukończyła również bibliotekoznawstwo. Kiedy rozpoczynałam pracę, z głową napakowaną "ambitną" literaturą, przeżyłam szok: należało się orientować w twórczości Rodziewiczówny i Dobraczyńskiego, Steel i Roberts. Nadal większość czytelników dorosłych szuka wyłącznie rozrywki, literatury popularnej. O komentarzach czytelników; "po co te książki w bibliotece", "nie ma co czytać" pisałam w innym wątku (panie Grochola i Szwaja powinny wydawać po 10 nowych tytułów rocznie.
      Wracając do kompetencji młodych bibliotekarek: staram się być tolerancyjna, ale kiedy pani mgr wpada w popłoch na hasło "Oda do młodości" czy "Cierpienia młodego Wertera" zastanawiam się, jakim cudem, nie znając kanonu literatury, lektur licealnych, nie kojarząc nawet (program minimum) tytułów z nazwiskami, zdała maturę?
      Jak motywować młodych bibliotekarzy do czytania, skoro nie udało się to ani rodzinie, ani szkole, ani uczelni? Macie jakiś pomysł?
      • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 07.03.09, 10:00
        Gość portalu: bibliotekarka napisał(a):

        > Jak motywować młodych bibliotekarzy do czytania, skoro nie udało się to ani rod
        > zinie, ani szkole, ani uczelni? Macie jakiś pomysł?

        Nie przyjmować takich ludzi do pracy.
        • Gość: bibliotekarka Re: pani w bibliotece IP: *.nplay.net.pl 07.03.09, 11:14
          > Nie przyjmować takich ludzi do pracy.
          Gdyby to ode mnie zależało.....;-((
          Poza tym wierzę, że odpowiednia motywacja może zdziałać cuda.
          • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 07.03.09, 11:41
            Gość portalu: bibliotekarka napisał(a):

            > Gdyby to ode mnie zależało.....;-((
            > Poza tym wierzę, że odpowiednia motywacja może zdziałać cuda.

            Jeśli od Ciebie nie zależy, to chyba masz ograniczone możliwości motywowania ;)
            Jeśli ktoś nie czytał książek w młodości, to po studiach czytać już nie zacznie. Nie wiem, może te osoby czytają co innego, jakieś romanse np. W takim przypadku warto oddelegować je do obsługi emerytek i koniecznie izolować od młodzieży ;)
            • Gość: bibliotekarka Re: pani w bibliotece IP: *.nplay.net.pl 07.03.09, 13:07
              > Jeśli od Ciebie nie zależy, to chyba masz ograniczone możliwości motywowania ;)
              No cóż, muszę Ci przyznać rację. Tylko własny przykład i uznanie czytelników.
              > W takim przypadku warto oddelegować je do obsługi emerytek i >
              > koniecznie izolować od młodzieży ;)
              Tu jednak się mylisz. Procent osób czytających dobrą literaturę jest zbliżony w
              obu tych grupach. Ok 20. Reszta chce rozrywki (ew. lektur).
              A czytelniczki emerytki, te o wysokich wymaganiach, potrafią być bezlitosne w
              ocenie...
              • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 07.03.09, 13:26
                Nie twierdzę, że młodzież czyta ambitną literaturę. Chodziło mi o oddziaływanie wychowawcze (albo antywychowawcze) jakie może wywierać bibliotekarz :)
      • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 07.03.09, 15:38
        Gość portalu: bibliotekarka napisał(a):

        > Kiedy rozpoczynałam pracę, z głową napakowaną "ambitną"
        > literaturą, przeżyłam szok: należało się orientować w twórczości
        > Rodziewiczówny i Dobraczyńskiego, Steel i Roberts. Nadal większość
        > czytelników dorosłych szuka wyłącznie rozrywki, literatury
        > popularnej.

        O właśnie, o właśnie!!! Trzeba się teraz znać na literaturze, którą
        na studiach wręcz zakazywano brać do ręki (już nie mówiąc o braku
        czasu na czytanie tego): wspomnianą Steel, Whartona, Courths-Mahlerową,
        Coelho i co tam jeszcze...
        -
        NA POPRAWĘ HUMORU:
        www.funnycatpix.com/
        • Gość: Rany Julek!!!! Re: pani w bibliotece IP: *.CNet.Gawex.PL 07.03.09, 17:01
          Ciemna Anielo: której zakazywano!!!!!!! Po studiach, domyślam się
          humanistycznych, można chyba posługiwać się poprawną polszczyzną?
          • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 07.03.09, 17:10
            Gość portalu: Rany Julek!!!! napisał(a):

            > Ciemna Anielo: której zakazywano!!!!!!! Po studiach, domyślam się
            > humanistycznych, można chyba posługiwać się poprawną polszczyzną?

            A niezależnie od studiów można nie wypisywać głupot.
            • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 07.03.09, 18:48
              niedo-wiarek napisał:

              > A niezależnie od studiów można nie wypisywać głupot.

              O właśnie! :-)
              Na studiach mówiono mi, żeby nie tracić czasu na twórczość
              literaturopodobną. A w bibliotekach ona właśnie rządzi. Steel
              rules! ;-)
              • ewa9717 Re: pani w bibliotece 07.03.09, 19:08
                Może i nie warto, ale jakoś nie wierzę, że pasłaś się
                samymi "Biesami", "Ulissesami" czy "W poszukiwaniu straconego czasu.
                I to, że ktoś ci powiedział, że książka X czy autor Y to tylko coś
                literaturopodobnego, wystarczy, żeby nigdy po to nie sięgnąć?
                • ciemna_anielka Re: pani w bibliotece 07.03.09, 19:24
                  Whartona czytałam w liceum, Coelho też, ale mnie nie oczarował,
                  wręcz rozśmieszył. A czytałam to, na co miałam ochotę + to do czego
                  musiałam się zmusić stylem wyspowym. Do wielu książek trzeba
                  przeciez dojrzeć i robić podchody, by w końcu za piątym razem
                  przeczytać. A zmuszać się nie lubię. Na Roberts, Steel i Harlequiny
                  szkoda mi czasu, ale ostatnio sięgnęłam np. po Emily Griffin
                  ("Dziecioodporna") i E. Gilbert "Jedz, módl się, kochaj" - z
                  ciekawości. Jakie były moje doznania estetyczne, to już inna
                  historia...
                  Kończąc - lubię się nad książką pomęczyć troszkę, bez przesady.
                  • Gość: vic Ludzie robią doktoraty na literaturze popularnej IP: *.ols.vectranet.pl 07.03.09, 19:47
                    Można nie lubić, ale warto znać !

                    "Zły" Tyrmanda - popularny, ale Gombrowicz cenił.
                    • niedo-wiarek Re: Ludzie robią doktoraty na literaturze popular 07.03.09, 19:50
                      Gość portalu: vic napisał(a):

                      > Można nie lubić, ale warto znać !

                      To samo można powiedzieć np. o "Modzie na sukces". Warto znać, bo byłoby o czym z teściową pogadać. Tyle że szkoda czasu.
                      • ciemna_anielka Re: Ludzie robią doktoraty na literaturze popular 08.03.09, 09:45
                        Prawda jak zwykle leży po środku. Niekiedy warto z czymś się
                        zaznajomić, a często człek żałuje, że się pokusił coś przeczytać...
                        Wiele książek dziś należących do kanonu literatury-którą-warto-znać
                        pierwotnie uważano za rozrywkowe i np. drukowano je w odcinkach w
                        prasie.
                        Ale grafomanię to można z daleka poznać (tzn. po 10 przeczytanych
                        stronach), tak mi się wydaje...
    • Gość: Nobullshit Re: pani w bibliotece IP: *.spray.net.pl 08.03.09, 19:47
      Pomijając słuszną uwagę, że niekompetentnych bibliotekarzy jest pewnie tyle
      samo, co niekompetentnych lekarzy czy inżynierów...
      W bibliotekach publicznych są takie pensje, że oprócz prawdziwych pasjonatów czy
      hobbystów, mających dobrze zarabiających małżonków, ucieka stamtąd, kto może.
      Teoretycznie istnieje wymóg podnoszenia kwalifikacji, istnieją też ułatwienia
      dla bibliotekarzy podejmujących studia zaoczne. Ale jak takie studia wyglądają i
      ile można się na nich nauczyć, jeśli komuś chodzi tylko o papierek, wiadomo.
      Wykładowcy nie mają sumienie oblewać pań w wieku swoich matek. A poza tym każdy
      doktor musi mieć ileś tam obronionych licencjatów na koncie...
    • mettea Re: pani w bibliotece 13.03.09, 02:31
      Witamy rowniez:)

      Moze trochę nie na temat
      Bardzo szanuję panie i panów z bibliotek. Osoby pracujące w tym miejscu były i
      są dla mnie kimś wartym podziwu. Szanuje ten zawód bardziej, niz wiekszość
      innych(zawodow), i uwazam bibliotekarzy za jedna z lepiej wyksztalconych grup
      zawodowych.
      Toksyczne panie bibliotekarki owszem zdarzają się - ale to sa wyjatki. Do tej
      pracy trzeba miec powołanie, wiec osoby niekompetentne wczesniej czy pozniej sie
      wykrusza.

      • Gość: moleslaw Re: pani w bibliotece IP: *.eastwest.com.pl 14.03.09, 08:38
        Czytam te wypowiedzi i przypomina mi się sytuacja ,która wzbudziła moje
        wątpliwości co do poziomu studiów jakichkolwiek.Znałam pewnego młodego człowieka
        studiującego polonistykę,gdy zaczęłam z nim rozmawiać o nagrodzie Nike i Marii
        Janion,będącej akurat przewodniczącą komisji.Dowiedziałam się iż student w/w
        kierunku nie wie nic o tej nagrodzie i jej laureatach a co więcej nie ma pojęcia
        kim jest profesor Maria Janion.
        Pan ten o dziwo wcale nie widział w tym nic dziwnego,nie uważał też że powinien
        uzupełnić swoją wiedzę.
        Dla całkowitej jasności dodam iż nie studiował ów Pan na uczelni prywatnej
        tylko na UAM a to moim zdaniem do czegoś zobowiązuje.
        • niedo-wiarek Re: pani w bibliotece 14.03.09, 08:48
          To chyba trochę jak z tymi lekarzami, którzy w turniejach telewizyjnych najbardziej boją się pytań z anatomii ;)
    • gogo31 Re: pani w bibliotece 14.03.09, 13:32
      Cóż, pani w mojej bibliotece musi umieć odnaleźć książkę dla:
      -maturzysty "Mam taki temat pracy na prezentację z
      polskiego....poproszę o jakieś książki"
      -studenta "Poproszę coś na temat :rzecznika praw
      obywatelskich,współczesnych systemów wychowania,analizy ekonomicznej
      przedsiębiorstwa,komunikacji werbalnej.scs-u ...itd.itp
      -pani emerytki "Tak mi się podobała ta książka ,chciałabym podobną
      albo tylko żeby się smutno nie kończyła ewentualnie aby można było
      się przy niej popłakać
      -pana emeryta "A nie ma czegoś podobnego do Cejrowskiego,o II wojnie
      światowej tylko to ,czego jeszcze nie czytałem
      -takiej jednej pani "Poproszę coś a ambitnego "po czym pani nie
      wybiera nic z proponowanych książek ,a przeglądając półkę wyciąga
      Steel i mówi "O mam"
      - "Poproszę Wywiad z diabłem lekturę a chodzi o Rozmowy z katem
      i tak można długo.Jeśli odeślę do katologu to 2/3 wyjdzie.A zależy
      nam na czytelniku.
      Pani ze średniej biblioteki liczącej około 160 tys.vol i ponad 8 tys
      czytelników.
      • chiara76 Re: pani w bibliotece 14.03.09, 14:24
        miło by generalnie było, gdyby pani w bibliotece nie myślała za czytających za
        wiele i nie dziwiła się ich gustom przesadnie...ja osobiście wyznaję zasadę, że
        jest mi obojętne, co kto czyta, jeśli tej osobie to sprawia przyjemność i się
        przy tym nie wiem, relaksuje, zamyśli albo coś tam innego. Jedyne, co by mnie
        osobiście irytowało, gdybym w tego typu miejscu pracowała, to licealiści z
        prośbami o wymyślenie całej bibliografii na zadany temat, bo się im nie chce (
        na szczęście zakładam, że są też tacy, którym się chce).
        • gogo31 Re: pani w bibliotece 14.03.09, 14:32
          Ale mnie nie chodzi o to,co kto czyta (dobrze,że w ogóle coś czyta)
          tylko,że ja powinnam znać wszystkie książki w księgozbiorze i dać
          taką ,która w ten gust czytelniczy utrafi,a to fizycznie jest
          niemożliwe.I bardzo lubię tych czytelników,którzy są wymagający,ale
          dobrze wiedzą po jaką literaturę przyszli do biblioteki.
          A co do prac maturalnych z roku na rok gorzej :-( niestety
Inne wątki na temat:
Pełna wersja