Dodaj do ulubionych

pisu pisu - wpisu no 2

22.06.09, 15:32
Poranek był równie rozczarowujący jak poprzednia noc. Balansując niczym
wahadło zegara, Orest zaczął z niezwykłą ostrożnością wypełniać swój zmięty
żołądek mieszaniną płatków kukurydzianych i zimnego mleka. Uwielbiał on czuć
ten chłód, który z każdą łyżką zniewalał całe ciało. Zresztą nigdy nie
przepadał za niczym na ciepło. No chyba że duży kubeł grogu. Komórka zawyła
już kolejny raz Smells Like a Teen Spirit Nirvany.
- Mów – wyszeptał litując się nad przenośnym telefonem, skatowanym melodyjnym
jazgotem i wibracjami.
- Te pieprzone słoneczniki schną jedne po drugich. Nie wiem stary co robić?!
To jakaś cholerna katastrofa!
- Cześć Piotrek. U mnie wszystko OK. A u ciebie?
- Przestań, przecież to dziesięć lat ciężkich badań. Nie czas na sarkazm i
nauki savoir vivre! - głos w słuchawce był niezwykle poruszony. Bębnił w
głowie Oresta jeszcze przez kolejnych parę minut niespokojnej ciszy.
Przerywały ją tylko złowrogie pomruki, które wydawał z siebie zduszany
interlokutor.- Proszę. Nie wiem co mam już robić.
- Stary mnie wczoraj wywalił.- tak wszyscy nazywali Kevina Corbyna, dyrektora
naczelnego Komisji Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego, w której do
wczoraj Orest van der Ploeg zarządzał działem Fitoremediacji i Bioremediacji
Stosowanej. - To już raczej nie mój rewir Piotruś...
- Wiem ,wiem. Słyszałem od Majki. Ponoć nieźle mu zalazłeś za skórę.
- Tak mówiła? Hmmm... Majka... ta wszędobylska sucz... - Maya Salinski, doktor
limnologii stosowanej i genetyki, kolejna z wielu osób, które dr. van der
Ploeg zdążył już w swoim życiu znienawidzić. - A no właśnie, czy to nie ona
jest teraz waszym przełożonym?
- Daj spokój! Ledwie rozłożyła swoje rzeczy na biurku, a już pięć minut
później rozkładała uda u Starego. A poza tym to co ona wie o naszym projekcie?
- To już nie jest mój projekt Piotruś. Zapamiętaj to sobie, do kurwy nędzy!
- Dobrze, OK, OK... to powiem im żeby zakwaszali glebę i niech zwiększą dawkę
nutrientów do powiedzmy....10 ppm?
- Czyś ty oszalał?! Żadnych pierdolonych soli i kompostu! Chelaty, cymbale,
chelaty!!
- Tak jest szefie! Związki kompleksowe na kompleksy naszych ukochanych
Helianthus Annus! A może szef też chce ich trochę na swoje kompleksy?! - Głos
w słuchawce drwiąco zachichotał. To był znamienny moment w przyjaźni między
drem van der Ploegiem a drem Więckiewiczem; za każdym razem kiedy pierwszy
wpadał w szał, drugi piorunował go piekielnie trafną ripostą. W takich
chwilach Orest zazwyczaj wybuchał śmiechem, karcąc siebie w myślach za
infantylną porywczość. Tym razem tylko nerwowo odchrząknął.
- Przyjedź do Aznalcollar, przepędźmy i stąd te pieprzone Erynie!
- Tylko bez mitologii Piotruś, ja swojej matki nawet nie znałem. - rozbawiony
głos dra var der Ploega nagle pociemniał - A poza tym nie pomogę Ci, nawet
gdybyś miał dowody, że swoją sprzątnąłem, jak mój imiennik Klitajmestrę parę
wieków temu. Jestem już w Polsce...
- W Polsce... w Polsce... a co tam masz do roboty? Nic tylko tandetne
wykładziki dla apatycznych studentek i pieprzony mróz. Tego tak bardzo nie
chcesz zostawić, he?
- Cipa i chłód - toż to idealna kompozycja... - Orest rozmarzył się na ułamek
sekundy, by szybko wrócić do rzeczywistości z cierpkim – Żegnam.
Szybko wyciągnął baterię z komórki i schował tak rozczłonkowany telefon w
szufladzie biurka. Parę minut później, kiedy oglądał swoją zasępioną twarz
podczas codziennego obrzędu porannej toalety, nie mógł oderwać oczu od swoich
zaciśniętych ust. Jeszcze teraz drżało w nich opryskliwe „Żegnam”, którym
znokautował swojego jedynego, prawdziwego przyjaciela:
- Do wczoraj. Do wczoraj ta łachudra ze mną pogrywała – odpowiedział na głos
swojego reinkarnowanego sumienia, by zaraz z powrotem je uśmiercić. - Mógł
mnie ratować.
W te ostatnie słowa nawet sam Orest nie bardzo wierzył. Jednak każdy na czymś
buduje swój grób. Dlaczego by nie na totalnej nienawiści?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka