mysia-mysia
25.07.09, 22:22
Dawno nie było nowego wątku, więc może ja zapodam.
Lubicie czytać/pisać, czy nie koniecznie?
Na pasji pisania przeczytałam że powieść powinna składać się ze scen i
sekweli. A sekwele z przemyśleń na temat sytuacji, w której znalazł się bohater.
Czy to nie trochę nudne? Ja sama przemyśleń nie lubię czytać. Wydaje mi się
też, że na tym najłatwiej się wyłożyć. Bo jak oddać przeżycia bohatera tak,
żeby wydawały się prawdziwe? Zawsze ktoś powie, za płytkie, a ktoś inny, że za
głębokie; że bohater rozpacza z byle powodu a jak się dzieje coś naprawdę
złego to po nim spływa itd itp. A jak nie ma za wiele, to każdy komu
opowiadana historia przemówi do wyobraźni, dopowie sobie te przemyślenia
interpretując sytuację po swojemu.
A pomiędzy ważne sceny wstawiam mniej ważne z tego co dzieje się na drugim
planie. A jak bohater ma doła z jakiegoś ważnego powodu to piszę krótko, coś w
stylu że chodził cały dzień w piżamie, nie miał energii, nie wiedział, czy
sobie poradzi. I tak nie więcej niż cztery zdania. Ale może ja po prostu nie
mam ręki do przemyśleń?
A wy jakie macie podejście?