kwiatek2-1
15.01.10, 15:57
Kiedyś wspominałam o tym, co mnie gnębi w innym wątku. Ponieważ sprawa nie
daje mi spokoju, zakładam nowy. Na tym forum, bo od dwóch miesięcy (kiedy to
zaczęłam Was czytać) i tak bardzo mi pomogliście... Otóż, jestem mężatką od
lat 27. Ślub wzięliśmy wcześnie (wielka miłość :) - jeszcze na studiach, w
wieku 21 lat. Ponad 2 miesiące temu dowiedziałam się, że od pięciu lat mąż -
do tej pory- jak sam o sobie powiedział: "wzorowy monogamista"- mnie zdradzał
z paniami wyszukanymi na portalach randkowych - zazwyczaj z mężatkami. On chce
być ze mną, ja chcę z nim być. Jest tylko (?) jeden problem: nie umiem sobie
sama z tym dać rady. Między nami jest ok, on się bardzo stara, ja nie mam
kłopotów z okazywaniem czułości. Mało tego: nasz seks jest tak dobry, jak nie
był nigdy! Ale chciałabym umieć naprawdę zamknąć to, co było, pogodzić się z
tym, nie mieć w nocy snów o TYCH paniach, nie czuć do nich nienawiści,
zapanować nad wyobraźnią, nie wpadać nagle w dziwaczne nastroje, znów wierzyć
mężowi, a nie zastanawiać się czy on naprawdę z tym skończył.
W gruncie rzeczy zdradę podejrzewałam od jakiegoś czasu; parę razy
przechwyciłam czułe smsy, dowiedziałam się, że "działa" na portalach
randkowych- głupio przyjmowałam jego tłumaczenia, że to tylko znajomości
wirtualne, wierzyłam w obietnice skończenia z tym.
Na jego usprawiedliwienie mam to, że pobraliśmy się bardzo wcześnie, mógł w
kryzysie wieku średniego zacząć marzyć o nowych , innych doznaniach. Na
dodatek sama podsunęłam mu pierwszą kochankę; byłam świadkiem
bezceremonialnych zalotów starszej od nas babki, znacznie brzydszej ode mnie,
która zachowywała się kuriozalnie: w obecności wielu ludzi i mojej też
nachalnie uwodziła męża - wtedy mnie to rozśmieszyło (trochę też wściekło) i
sama zwróciłam mu uwagę na tę panią. Co jeszcze może go usprawiedliwiać: odkąd
(także dzięki mojemu wsparciu) osiągnął bardzo wysoką pozycję, jego
atrakcyjnośc tak wzrosła, że panie same pchają się mu do łóżka. Okazji ma
naprawdę sporo - chyba trzeba mieć sporo siły woli, by na to nie reagować
(swoją drogą ciekawe czemu partnerek szukał w internecie; chciał w środowisku
też uchodzić za "nieskalanego?)
Obciąża go to, że nie walczył o dobry seks ze mną, nie powiedzial mi, na czym
mu zależy (w ostatnich latach seks był nieciekawy, on się nie starał, był mną
znudzony - składałam to na karb wieku). No i nie potrafię pogodzić się z tym,
że tak długo mnie oszukiwał, kłamał, planował te spotkania. Mnie lekceważył,
odpychał (teraz rozumiem pewne sytuacje), im pisał czułe maile, dzwonił. Czułe
słowa były adresowane gdzie indziej...
Ciekawe jest też to, że te panie nie były ładniejsze ode mnie. Ostatnia
(widziałam zdjęcie) to banał: blondynka bez wyrazu na krótkich nóżkach, ubrana
bez gustu. A jednak uznał ją za atrakcyjniejszą ode mnie...
Jak to wszystko sobie poukładać?