mark_111
23.01.10, 11:54
Nie sądziłem, że napiszę kiedyś na taką grupę, ale chciałbym poznać opinie o mojej sytuacji.
Jest sobie związek. Znamy się od jakichś 2 lat, nie mieszkamy razem, ale widujemy się kilka razy w tygodniu (włącznie ze spędzaniem nocy u mnie lub u niej). W różnych sprawach związku układa się różnie, ale generalnie nie najgorzej.
Nie mogę narzekać na częstotliwość seksu ani na brak jej ochoty. Seks jest praktycznie zawsze, kiedy się spotykamy i możemy spędzić wieczór u mnie lub u niej. Nie mogę narzekać także na brak takich rzeczy jak seks oralny czy seks analny - zgadza się kiedy to zaproponuję (podkreślam - kiedy JA zaproponuję).
Problemem jest łóżkowa przeciętność. Brak zaangażowania. Brak namiętności. Brak chyba również umiejętności (co nie byłoby jeszcze takie złe, ale towarzyszy mu brak chęci do tych umiejętności rozwijania).
Zawsze ja inicjuję seks, zawsze ja ją pieszczę, ona zachowuje bierność - najwyżej odwzajemnia moje pieszczoty, ale bez zaangażowania, bez namiętności. Kochamy się w takiej pozycji w jakiej ja chcę, ona zachowuje się biernie. Czasem podczas seksu albo pieszczot przed seksem mówi jakieś rzeczy, które zupełnie psują nastrój i odbierają chęci do czegokolwiek. Przykro coś takiego mówić, ale czasem mam wrażenie że seks z kimś tak biernym nie różni się wiele od masturbacji.
Urozmaicenia? Seks w łazience albo na podłodze w pokoju zamiast w łóżku, seks z dreszczykiem emocji poza domem? Proszę bardzo, z tym że znowu to ja to muszę zawsze wymyślić, zaproponować, zainicjować, ona nie odmawia i biernie się zgadza.
Uwodzicielskie zachowania z jej strony, seksowny strój, spontaniczny seks oralny poza łóżkiem jaki znałem w poprzednich związkach, inicjowanie czegokolwiek w sferze seksu przez nią - nie przypominam sobie.
Wiecie że ja, który mam duże potrzeby seksualne i czerpałem wcześniej wielką radość z seksu, po prostu powoli zaczynam tracić ochotę?
Uprzedzając rady które zawsze dajecie na tym forum, próbowałem wprowadzać urozmaicenia, które by ją "rozruszały" - od romantycznego wieczoru z winem i świecami aż po ostry nieco wulgarny seks. Wszystko to jej się bardzo podobało, ale nie zmieniło jej zachowania. Delikatnie sugerowałem jej że pewne sprawy powinny się zmienić (delikatnie = nie wprost, tak aby jej nie zranić, nie obrazić, ale aby zasygnalizować że miło by było gdyby wykazała nieco więcej zaangażowania). Niby wykazała zrozumienie, ale nic się nie zmieniło. Problem nie tkwi też chyba w braku doświadczenia, bo mimo że jest ode mnie młodsza, miała więcej partnerów niż ja partnerek.
Co o tym sądzicie? Będzie coś z tego (i co zrobić żeby było) czy nie ma szans i lepiej się wycofać zanim pójdziemy dalej w tym związku?