Dodaj do ulubionych

On, ona i ta trzecia...

19.03.10, 10:52
wirtualna...
mimo wszystko...koszmar...którego Ona nie umie zaakceptować....On
tierdzi, że przecież nic złego nie zrobił...przecież jej nie
zdradził...fizycznie...
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 11:32
      a dlzcego w ogole do tego doszlo, nawet jesli to sie stalo
      wirtualnie?
      • anihania Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 11:36
        tam gdzie dwóch, nie ma miejsca na trzeciego...
      • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 11:39
        deodyma napisała:

        > a dlzcego w ogole do tego doszlo, nawet jesli to sie stalo
        > wirtualnie?

        Po latach...dobrych i gorszych...zmieniły się Jego
        potrzeby...łóżkowe...nie rozumiał, ze Ona nie chce...sportu w
        łóżku...coraz częściej się kłócili...zasypiali odwróceni plecami...
        • deodyma Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 11:48
          wiec chyba nie ma sensu sie dziwic chlopu...
        • anihania Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 11:53
          do naprawy stosunków potrzeba dobrej woli obojga...Żeby nie zasypiać plecami do
          siebie jedno z nich musi się odwrócić... trzeba się troszeczkę ugiąć, nagiąć w
          drugą stronę. Jeśli czuje się rozżalenie i złość czasami warto spróbować mimo
          tego. Warto próbować. Ktoś musi pierwszy wyciągnąć dłoń. W przeciwnym razie w
          milczeniu można iść w zaparte przez długi czas, aż się związek rozleci na wiele
          kawałeczków i nie będzie już czego zmieniać i naprawiać.
        • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 12:15
          Droga pollu.k

          Zastanawiam się... jak to ująć... bez uszczypliwości... Może tak... W języku...
          polskim... są znaki przestankowe inne... niż wielokropek... który dodaje być
          może... dramatyzmu wypowiedzi... ale zdecydowanie... zamula przekaz... który i
          bez tego... jest skąpy... i właściwie nie wiadomo... co Ci powiedzieć... bo nie
          wiadomo... co się właściwie stało i komu i dlaczego.
          • lilyrush Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 12:43
            I może czas sie zmierzyć z rzeczywistością i przestać ONOwać.

            Ty i Twój mąż, a nie jakaś ONA i jakiś ON
        • glamourous Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 12:31
          polla.k napisała:


          > nie rozumiał, ze Ona nie chce...sportu w
          > łóżku...


          A czy ona ROZUMIALA, ze on CHCE? ;-)
          Fajnie niektore kobity pojmuja zwiazek : on "nie rozumie", ze ja nie chce
          seksu... Tymczasem same tez nie chca i nie potrafia zrozumiec potrzeb faceta
          oraz tego, jakie to dla niego cholernie wazne. A potem jest wielki placz i
          zgrzytanie zebami, ze zdradzil :-/
          Ja tam sie chlopu specjalnie nie dziwie, ze swoje niezaspokojone potrzeby
          skanalizowal gdzie indziej. Ciesz sie, ze poki co zdrada jest "tylko" wirtualna.
          • anihania Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:13
            no bo ważne jest to ,że ona nie chce i on ma to rozumieć, a jeśli nie jest w
            stanie tego pojąć to coś z nim nie tak. Jak on w ogóle śmie mieć jakieś
            potrzeby. Jeśli ja nie mam on też ma nie mieć. A jak mi się zachce to ma mnie po
            stopach całować z wdzięczności.
          • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:40
            Może źle to ujęłam...to nie tak, ze nie chciałam seksu, nie chciałam
            seksu preferowanego przez Niego, mocnego, ostrego, to dla mnie jest
            dobre od czasu do czasu, nie mam ochoty na codzienny hardcore w
            łóżku. Wszystko.
            • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:05
              A jeszcze zapytam, tak z ciekawości - czym się w Waszym wydaniu różni seks mocny
              i ostry od takiego, jaki Ty preferujesz? W sensie - czego w tym hardkorze
              brakuje, czego Ty byś oczekiwała?
              • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:10
                Aby Twoją ciekawość zaspokoić: brakuje przede wszystkim gry
                wstępnej, a seks - mocny, gwałtowny, dla Niego najlepiej analny,
                zero czułości...po prostu ostre rżnięcie.
                • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:22
                  Nie jest to ciekawość próżna i niezdrowa, a jedynie analityczna - jak mamy już
                  rozmawiać o Waszym problemie, to miejmy pełny obraz sytuacji.

                  Jeśli komunikowałaś mężowi, że nie lubisz być cały czas ostro rżnięta, a on na
                  to nic, to albo komunikowałaś nie dość wyraziście, albo jego po prostu nie
                  obchodzi, co Ty chcesz i lubisz, i albo będzie tak jak on chce, albo awantura.
                  Brzmi trochę toksycznie.
                  • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:28
                    symmetryisall napisał:


                    > Jeśli komunikowałaś mężowi, że nie lubisz być cały czas ostro
                    rżnięta, a on na
                    > to nic, to albo komunikowałaś nie dość wyraziście, albo jego po
                    prostu nie
                    > obchodzi, co Ty chcesz i lubisz, i albo będzie tak jak on chce,
                    albo awantura.
                    > Brzmi trochę toksycznie.

                    Bo jest toksyczne, i są awantury. Bo ja powinnam zrozumieć, że on
                    tego potrzebuje, a on nie musi rozumieć, że ja potrzebuję czegoś
                    innego. A kiedyś było tak pięknie.
                    • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:43
                      No dobrze, to zróbmy tu mały role-playing. Jest rozmowa między nim a Tobą, i Ty
                      mówisz coś takiego:

                      - Nie mam ochoty na ciągłe ostre rżnięcie, czasami potrzebuję czegoś innego,
                      więcej czułości, przytulanek i romantyzmu.

                      I co on wtedy na to?
                      • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:54
                        symmetryisall napisał:

                        > No dobrze, to zróbmy tu mały role-playing. Jest rozmowa między nim
                        a Tobą, i Ty
                        > mówisz coś takiego:
                        >
                        > - Nie mam ochoty na ciągłe ostre rżnięcie, czasami potrzebuję
                        czegoś innego,
                        > więcej czułości, przytulanek i romantyzmu.
                        >
                        > I co on wtedy na to?

                        - To nudne.
                        • deodyma Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:56

                          > - To nudne.



                          bo to faktycznie jest nudne:D
                          • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:07
                            deodyma napisała:

                            >
                            > > - To nudne.
                            >
                            >
                            >
                            > bo to faktycznie jest nudne:D
                            >
                            >
                            To bywa nudne jeśli jest bez finezji i "na glempa" ;D
                          • yenna_m Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 00:25
                            ostre rzniecie, jesli jest norma w seksie jest tez nudne

                            a tutaj chyba to ostre rzeniecie to taka sztampa z lozku, dobrze zrozumialam?

                            a nie mozesz mu powiedziec: dobrze, rozumiem, ze marzysz o takim a takim seksie.
                            Ja marze o seksie takim a takim. To sa moje potrzeby i nie chce, zebys
                            wartosciowal je w kategoriach nudne-nienudne, bo to sa moje potrzeby, moje
                            fantazje erotyczne, ktore dla mnie nie sa nudne. Proponuje, zebysmy na zmiane
                            realizowali raz moje, raz Twoje fantazje, co ty na to?

                            a jesli ci powie, zebys sie bujala, to... niech sie sam buja :P
                            bo to znaczy, ze traktuje cie instrumentalnie, przedmiotowo i tez masz prawo do
                            odczuwania przyjemnosci z seksu.
                        • aandzia43 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:59
                          > > I co on wtedy na to?
                          >
                          > - To nudne.

                          A jak wyglądało wasze pożycie kiedyś?
                          • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:19
                            Kiedyś było fajnie, na początku jak nie byliśmy jeszcze małżeństwem,
                            potrafilismy spędzić w łóżku cały weekend. Potem też było gorąco.
                            Problemy zaczęły się...banalnie, od zagrożonej ciąży...czyli zero
                            seksu, potem dość długo dochodziłam do siebie. Ale wróciliśmy
                            do "dobrych zwyczajów", a potem było różnie, tak róznie, jak różnie
                            życie nam pisało scenariusz. W międzyczasie zaczął przesiadywać
                            przed kompem, porno strony to standard, jego potrzeby rosły, moje
                            malały, jego się zmieniały, moje pozostały niezmienne co do jakości,
                            ale lubiłam eksperymentować. Kłopot w tym, że on za bardzo polubił
                            to co czego ja nie chcę na codzień.
                            • aandzia43 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:51
                              Czyli chłop ci schamiał, jednym słowem?
                              Albo mu zobojętniałaś kompletnie jako kobieta i partner życiowy i nie zamierza
                              wysilać się w relacji z tobą bardziej, niż wysiliłby się dla prostytutki, albo
                              jednonocnej pijackiej przygody, albo w jego osobowości zaszły jakieś niepokojące
                              zmiany. Nie pije więcej, nie zażywa substancji uatrakcyjniających odbiór
                              rzeczywistości? Może awansował, dorwał się do większej kasy, jedzie na amfie?
                              • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:55
                                Podobno nie zobojętniałam, chce się ze mną zestarzeć etc. etc.
                                Nie pije, nie pali, nie bierze.
                                • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:00
                                  zobojętniałaś skoro angażuje się w tamtą znajomość i nie chce z niej
                                  zrezygnować. ale okazuje się że po latach małżeństwa, zobojętnieniu
                                  i zdradzie dawne uczucia mogą odżyć a nawet być silniejsze niż
                                  kiedykolwiek!
                                  tylko trzeba zrozumieć co się stało i dlaczego
                                • aandzia43 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:06
                                  polla.k napisała:

                                  > Podobno nie zobojętniałam, chce się ze mną zestarzeć etc. etc.
                                  > Nie pije, nie pali, nie bierze.

                                  Aha, czyli zobojętniałaś jako kobieta, ale jako partnerka na spokojną złotą
                                  jesień nadajesz się?
                                  • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:10
                                    aandzia43 napisała:

                                    >
                                    > Aha, czyli zobojętniałaś jako kobieta, ale jako partnerka na
                                    spokojną złotą
                                    > jesień nadajesz się?
                                    >
                                    Na to wychodzi, niestety.
                • skarpetka_szara Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 20:11
                  A moze on (podswiadomie) chce cie za cos "ukarac"?

                  Mi sie dostaje czasami mocny seks jezeli maz nie czuje sie ze mna
                  blisko, dochodzi do siebie po "urazie", itd...

                  Taka sugestia.


                  polla.k napisała:

                  > Aby Twoją ciekawość zaspokoić: brakuje przede wszystkim gry
                  > wstępnej, a seks - mocny, gwałtowny, dla Niego najlepiej analny,
                  > zero czułości...po prostu ostre rżnięcie.
    • czarownica77777 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 12:02
      Mężczyzna to nie maszynka do zarabiania pieniędzy,potrzebuje
      czułości,zrozumienia i wsparcia.Silna kobieta potrafi mężczyznę wykreować pod
      siebie, mobilizować do działania.Myślę że zaniechałaś pewnych działań gdy
      jeszcze mogłaś coś zyskać,dlaczego nie wiem.Sama zapracowałaś na to co masz to
      moje zdanie.
      • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:36
        >Sama zapracowałaś na to co masz to
        > moje zdanie.<

        a moje zdanie jest takie, że razem schrzaniliście sprawę a teraz
        jest pora, jeśli oczywiście chcecie tego obydwoje, żeby wziąć się za
        naprawianie tego co kulej
        smutna prawda ale pewnie szukał poza związkiem tego czego mu w nim
        brakowało
        ważne, żeby otworzyć szeroko oczy i spojrzeć na związek, jego braki
        i plusy, nie robiąc z siebie ofiary (przynam, że nie zawsze wychodzi)
        wiem, że to trudne i ciesz się że nie doszło do zdrady fizycznej,
        tak jak w naszym przypadku (patrz mój nick - nieprzypadkowy;))

        pozdrawiam
        • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:43
          Wiem, że schrzaniliśmy, wiem co sama schrzaniłam.Szkoda tylko, że
          tylko ja to widzę.
      • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:37
        czarownica77777 napisała:

        > Mężczyzna to nie maszynka do zarabiania pieniędzy,potrzebuje
        > czułości,zrozumienia i wsparcia.Silna kobieta potrafi mężczyznę
        wykreować pod
        > siebie, mobilizować do działania.Myślę że zaniechałaś pewnych
        działań gdy
        > jeszcze mogłaś coś zyskać,dlaczego nie wiem.Sama zapracowałaś na
        to co masz to
        > moje zdanie.

        Nic o mnie nie wiesz...
        Każdy potrzebuje...gorzej jesli dla jednego seks to tylko
        forma "sportu", wyładowania...a dla drugiego to bycie razem,
        czułość..pieszczoty... I wiele razy akceptowałam ten sport...i
        jednocześnie próbowałam rozmawiać...żeby może jednak spróbować
        inaczej..cóż kiedy on potrzebuje silniejszych wrażeń...
        Bardzo łatwo osądzacie innych po jednym poście...
        • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:02
          > Nic o mnie nie wiesz... (...)> Bardzo łatwo osądzacie innych po jednym poście...

          Jak cię widzą, tak cię piszą. Piszesz enigmatycznie, półsłówkami i bez
          konkretów, spodziewałaś się, że w pierwszej odpowiedzi ktoś stuprocentowo
          trafnie zdiagnozuje Wasz problem i poda rozwiązanie?
          • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:04
            symmetryisall napisał:

            >
            > Jak cię widzą, tak cię piszą. Piszesz enigmatycznie, półsłówkami i
            bez
            > konkretów, spodziewałaś się, że w pierwszej odpowiedzi ktoś
            stuprocentowo
            > trafnie zdiagnozuje Wasz problem i poda rozwiązanie?

            Nie, ale nie spodziewałam się od razu dostać z bańki.Nie jest łato
            ani mówić ani pisać i soich problemach.
            • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:18
              Ja wiem, czy nie jest łatwo? Wszyscy jesteśmy tu anonimowi, można pisać, co się
              żywnie podoba, raczej obciachu się sobie nie narobi. To taki w miarę bezpieczny
              wentyl bezpieczeństwa, nomen omen. A że z bańki? Tak to jest w internetowej
              dżungli, człowiek przychodzi z sercem na talerzu, a tłuszcza woła o nóż i widelec ;)

              I jeszcze - z reguły rady tych, co walą z bańki, są wartościowsze od rad tych,
              co się litują i głaszczą po główce.
              • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:47
                >
                > I jeszcze - z reguły rady tych, co walą z bańki, są wartościowsze
                od rad tych,
                > co się litują i głaszczą po główce.<

                a twoim zdaniem nie ma innej opcji? albo z bańki albo pogłaskać?
                nie jestem zwolenniczką bezsensownego głaskania, często kubeł zimnej
                wody jest potrzebny, co dla mnie nie jest jednoznaczne z
                trzepnięciem z bańki!
                można jeszcze starać się zrozumieć a przede wszystkim nie oceniać
                zbyt szybko i pochopnie!!!
        • yenna_m Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 00:31
          moment, moment, bo tutaj w imie ratowania zwiazku namawiaja cie do zrobienia z
          siebie przedmiotu

          to jest Twoje cialo - to raz
          dwa - dlaczego masz uprawiac wbrew sobie seks, ktory nie sprawia Tobie przyjemnosci?
          dla mnie taki seks przymuszany, bez gry wstepnej jako norma, niewiele ma
          wspolnego z seksem, wiecej z jakas forma gwaltu

          wiesz, ja bym sie nie zgodzila na cos, na co nie mam ochoty
          bo jestem czlowiekiem, bo nie mam ochoty czuc sie przedmiotowo
          bo czym taki seks roznilby sie od prostytucji, jesli obojgu nie sprawialby
          przyjemnosci a jedno czuloby sie przymuszane?

          przeciez to jest krok do emocjonalnego zabojstwa zwiazku
          • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:08
            yenna_m napisała:
            > wspolnego z seksem, wiecej z jakas forma gwaltu
            Gwałty też mogą być fajne ;P

            > bo czym taki seks roznilby sie od prostytucji, jesli obojgu nie sprawialby
            > przyjemnosci a jedno czuloby sie przymuszane?
            Eee, wszystkim? W prostytucji nikt do niczego nie przymusza a i zazwyczaj obydwie strony są zadowolone. Fakt, czasami klient jest strasznie zawiedziony :)))
            • yenna_m Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:31
              jasne, jasne, szczegolnie te analne
              • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:38
                No baa, szczególnie że nie określiłem kto tu kogo gwałci, hehe.
          • janznepomuka Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 23:07
            wiesz...chyba młoda jesteś.....moja żona przez 25 lat brzydziła się
            lodzika....wogóle mojej spermy się brzydziła straszliwie.....

            jak zrozumiała, że odchodzę....z dnia na dzień, właściwie w jednej
            minucie się przestawiła......i z dnia na dzień zapala się coraz
            bardziej...sama.....

            analik podobnie, choć delikatny (taki leciutki dopalacz w pewnych
            sytuacjach)....a kiedyś potrafiła publicznie takie sądy czasem
            wygłaszać, że wolałem wychodzić do innego pokoju chlać...

            więc to nie jest takie proste, tym bardziej, że u nas już i tak za
            późno....bo uczucię zdążyło w końcu prysnąć (wieloletnie rozmowy ...
            ha! straszliwe kłótnie po ledwie zagajeniu tematu)
    • anais_nin666 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 13:33
      Ale o co chodzi??
      Wirtualna laska?
      Jest daleko.
      Zakochał się w imaginacji? Serio?
      Nie wierzę.
      Gdy sie spotkają w realu - może być problem, a tak - pole do popisu dla kobiety jeśli zechce powalczyć o swego samczyka;) I powód do zastanowienia co się stało. Bez przyczyny NIC się samo nie dzieje.
      • cyklista6 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 14:56
        Kompromis, takie ładne słowo - kompromis.

        Bez niego nie da się żyć we dwoje. Ty masz takie potrzeby, ona ma inne. Spróbuj
        zaspokoić jakieś jego potrzeby, niech on spróbuje zaspokoić Ciebie. Może się
        gdzieś po środku spotkacie.

        Jego parcie na ostry seks może wynikać z niewyżycia - jakby miał więcej seksu to
        bardzo możliwe, że chętniej bawiłby się w grę wstępną, delikatny mizianie po
        bioderkach czy udach i takie tam.

        Jakbyś mu zrobiła najpierw loda to pewnie by nie miał ochoty na ostre rżnięcie
        tylko by delektował się powoli. Przepraszam, że tak wprost to wykładam, ale
        jakoś nie widać abyś miała wielkie pojęcie o facetach.

        Pokaż mu, że chcesz o niego zawalczyć, to zawsze działa, tak na kobiety jak i na
        mężczyzn.
        • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:06
          cyklista6 napisał:

          > Kompromis, takie ładne słowo - kompromis.
          >
          > Bez niego nie da się żyć we dwoje. Ty masz takie potrzeby, ona ma
          inne. Spróbuj
          > zaspokoić jakieś jego potrzeby, niech on spróbuje zaspokoić
          Ciebie. Może się
          > gdzieś po środku spotkacie.

          A myślisz że nie zaspakajam? W ciągu ostatniego roku, każde
          zbliżenie ostatecznie było takie, żeby jego zaspokoić. Jemu się
          wydaje, że jak przytuli mnie dwa razy w ciągu dnia, to wystarczy to
          za grę wstępną na tydzień.
          >

          >
          Przepraszam, że tak wprost to wykładam, ale
          > jakoś nie widać abyś miała wielkie pojęcie o facetach.
          Nie zgodzę się z Tobą.
          >
          > Pokaż mu, że chcesz o niego zawalczyć, to zawsze działa, tak na
          kobiety jak i n
          > a
          > mężczyzn.
          A o co mam walczyć, jak mam walczyć...skoro usłyszałam za którymś
          razem, jak była rozmowa o tej trzeciej, że nawet jak będe się z nim
          codzienne "kochać", to i tak z niej nie zrezygnuje??
          • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:21
            słuchaj a może pozwól mu skonfrontować jego wyobrażenia o niej z
            rzeczywistością? niech się spotkają
            oczywiście jest ryzyko, że na żywo też zaiskrzy ale też szansa, że w
            realu to nie jest to
            zakazany owoc bardziej kusi, a jeśli on nie chce z niej zrezygnować
            to chyba nie ma innego wyjścia niż zaryzykować albo
            zaakceptować "trójkąt" (co wydaje mi się niemożliwe z punktu
            widzienia kobiety)

            miałam taką internetową przygodę, przez jakiś czas myślałam i
            marzyłam o tym facecie, miałam wszelkie objawy zakochania
            u mnie wystrczyło jego zdjęcie, żeby cały czar prysnął i nawet nie
            próbuję sobie wyobrazić gdyby doszło do planowanego spotkania, to
            dopiero była by ŻENADA

            • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:25
              szukanie trzeciego/trzeciej niezależnie czy w realu czy w necie jest
              skutkiem "sypania się" związku a nie odwrotnie
              praktycznie w tym samym czasie mojemu mężowi przytrafiła się
              kochanka w realu a mi wirtualne zauroczenie
            • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:28
              To jest sposób, ale dość ryzykowny. Ona też jest mężatką, on wie jak
              ona wygląda. A ja nie mogę znieść jego siedzenia przed kompem,
              sygnał sms-a w jego telefonie przyprawia mnie o dreszcze, a rachunek
              telefoniczny powalił na kolana.
              Ja nie wiem jak mam o niego walczyć. Jestem zadbana,atrakcyjna,
              podobam się mężczyznom. Jemu też chciałabym się podobać..a już dawno
              nie usłyszałam nic poza "uwielbiam Twój tyłek"
              • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:42
                to smutne wiem jak to działa, kiedy całe zaangażowanie ładuje się w
                wirtualnego przyjaciela zamiast małżeństwo:/ ja wolałam spędzać czas
                przed kompem niż iść np. z mężem do kina
                ale naprawdę uwierz, że ta cała ich ważna znajomość, w którą
                obydwoje się zaangażowali może się okazać totalnym nieporozumieniem
                przez net wszytko jest piękne i proste, tworzymy sobie jakiś
                wyidealizowany obraz drugiej osoby, który daleko odbiega od
                rzeczywistości
                jeśli on chce ratować wasze małżeństwo to musi z niej zrezygnować a
                jeśli tego nie zrobi to chyba ty powinnaś z niego, bo z nią u boku
                nie da się uratować was!
                może dopiero jak cię straci dotrze do niego, że jesteś ważniejsza od
                tamtej
                może chwilowe rozstanie dobrze by wam zrobiło
                a może terapia małżeńska?

                życzę powodzenia
                • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:49
                  Terapia małzeńska? A jak namówić na nią kogoś, kto uważa, że
                  wszystko jest ok, tylko ja popadam w paranoję?
                  Odejść? Boję się zafundować coś takiego naszemu synkowi, bardzo się
                  boję.
                  Nie umiem znieść jej "obecności", to trwa jakieś 9 miesięcy, i coraz
                  gorzej sobie z tym radzę. Nie umiem tego ukryć, a to skutkuje
                  kłotniami, niefajną atmosferą w domu...brrrrr
                  • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:56
                    czyli on uważa, że angażowanie się w znajomość z osobą trzecią,
                    które skutkuje rozkładem waszego małżeństwa jest ok?
                    musisz mu uświadomić, że nie a może udowodnić "aranżując" znajmość z
                    jakimś facetem
                    • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:59
                      oko za oko?
                      • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:04
                        nie chodzi o zemstę a wzbudzenie zazdrości, niepewności
                        • skarpetka_szara Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 20:23
                          To prawda, faceci czesto zrozumieja dopiero wtedy gdy sami poczuja
                          to, co partnerka.

                          Moze kup sobie laptopa, i pisz sobie wieczorami z jakims
                          przystojnym panem. Niech widzi jak bardzo sie oddalasz, jak sie
                          angazujesz w zwiazek. I zrobi to dla siebie, z przyjemnoscia.
                          Pozwoli ci to odreagowac od codziennego zycia, odstresowac sie.
                          Byc moze Twoj facet obudzi sie w pore zanim bedzie za pozno.
                          • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:10
                            skarpetka_szara napisała:

                            > To prawda, faceci czesto zrozumieja dopiero wtedy gdy sami poczuja
                            > to, co partnerka.
                            To prawda. Mnie też to kręci jak połowica flirtuje przez komunikator z jakimś przystojniakiem :)
                    • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:01
                      zonazdradzona napisała:

                      > czyli on uważa, że angażowanie się w znajomość z osobą trzecią,
                      > które skutkuje rozkładem waszego małżeństwa jest ok?
                      Tak, bo przecież nic złego nie zrobił, fizycznie mnie nie zdradził.
                      Czy wszyscy faceci myślą, że to co boli i jest nie OK, to zdrada
                      fizyczna?
                      Czasami sobie myślę, ze chyba wolałabym, żeby się przespał z jakąś
                      panną, bolałoby pewnie mniej niż jej cień za moimi plecami.
                  • symmetryisall Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:43
                    Podsumujmy więc sytuację:

                    Masz męża, który chciałby Cię rżnąć ostro w pupę nie pytając, czy Ci to
                    odpowiada, jednocześnie prowadzi romans z jakąś laską, nie kryjąc się z nim
                    bynajmniej i zapowiadając, że nie zamierza skończyć - a jak nieśmiało
                    sugerujesz, że coś tu jest nie halo, to Ci mówi, że jesteś histeryczką i w ogóle
                    w czym problem.

                    A teraz Ty pytasz nas, co masz zrobić.

                    Nic. Nic nie rób, siądź i płacz. No ja pierdolę, przepraszam najmocniej za
                    wyrażenie.

                    A wy jej jeszcze, koleżanki, doradzacie, żeby meniowi zaaranżowała spotkanie z
                    tą trzecią na żywo. Tak, na pewno go to otrzeźwi. Świetny pomysł. Może niech mu
                    jeszcze prezerwatywy kupi, tylko niech będą te pogrubiane, do analu. I tubkę żelu.
                    • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:48
                      Nie siedzę i nie płaczę. Zależy mi, mimo wszystko, na nim. Gdyby mi
                      nie zależało, spakowałabym walizki i poszła sobie.
                      Szukam sposobu na szczęśliwe mimo wszystko zakończenie.
                    • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 17:01
                      Przyznam, że wkurza mnie Twoja "niedelikatność", ale trudno się z
                      Tobą nie zgodzić.
                    • sisi_kecz Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 17:03
                      Podsumowanie jest dobre, ale wnioski zadne.

                      Moim zdaniem, dziewczyna powoli stała sie ofiarą w tym związku.
                      Mąż przekształcił zycie łózkowe na swoje własne potrzeby i ją w tym
                      podporządkował, w wolnej chwili znalazł komputerowe hobby i ona ma
                      to akceptować. On ma taka baze i może brnąć dalej, bo fajnie to
                      sobie ustawił. Może iść w coraz ostrzejszy hardcore, coraz śmielej
                      spędzać czas z internetowym odbytem przyjaciółki i coraz bardziej
                      olewać to, że jego żona jest osobą z krwi i kości i ma ludzkie
                      uczucia.
                      A co może ofiara tego molestowania i mobbingu?

                      Jak każda ofiara, musi zebrać wszystkie siły, które ma, odnaleźć
                      motywację i działać w obronie własnej.

                      Zmienic zamki, konto, a walizki męża wystawić przed drzwi, przy
                      obecności i swiadomości dziecka? Brzmi okropnie, ale czy tytułowy
                      post brzmi lepiej...

                      Skoro mąż jest duzym chłopcem, to takie nastraszenie i wizja, że nie
                      bedzie ciepłej herbatki i kocyka na emeryturze- mogą zadziałać.

                      duze pozdro!!!
                    • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 18:18
                      symmetryisall napisał:

                      >
                      > A wy jej jeszcze, koleżanki, doradzacie, żeby meniowi zaaranżowała
                      spotkanie z
                      > tą trzecią na żywo. Tak, na pewno go to otrzeźwi. Świetny pomysł.
                      Może niech mu
                      > jeszcze prezerwatywy kupi, tylko niech będą te pogrubiane, do
                      analu. I tubkę że
                      > lu.

                      czasem niekonwencjonalne metody są najlepsze;)

                      facet ma jakąś "fatamorganę" ideału w postaci laski z netu i dopóki
                      nie skonfrontuje go z rzeczywistością może mieć problem z
                      dostrzeżeniem wartości tego co ma we własnym związku
                      jak żona zmusi go do zerwania tej znajomości to jest duże ryzyko, że
                      do tego stanie się "męczennikiem" niespełnionej miłości
                      wiem z własnego doświadczenia jak bardzo można wkręcić się w taką
                      znajomość i jak łatwo przychodzi nam idealizowanie obcej osoby i
                      wyobrażenie o jej wyjątkowości itd

                      dlatego mimo, że konfrontacja niesie jakieś ryzyko, nie jest głupim
                      pomysłem
                      • glamourous Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 18:56
                        zonazdradzona napisała:


                        > dlatego mimo, że konfrontacja niesie jakieś ryzyko, nie jest głupim
                        > pomysłem


                        Aczkolwiek ryzyko jest na tyle spore, ze pomysl moze okazac sie zgubny. Wszak po
                        drugiej stronie monitora nie tkwi przeciez jakas niskolibidowa cnotka niewydymka
                        z chronicznym bolem glowy na dzwiek slowa "seks", tylko najprawdopodobniej jakas
                        dyszaca zadza, niezaspokojona i niewyeksploatowana przez wlasnego chlopa
                        mezatka. No bo jakie kobiety szukaja znajomosci via net? Na pewno nie panie o
                        srednich, grzecznych potrzebach, tylko raczej kobity spragnione tzw. wrazen.
                        Poza tym nowa, chetna laska sama juz w sobie jest podnieta, ktora moze przebic
                        zone przez sam fakt innosci. Istnieje ryzyko, ze pan moze na stale zagustowac w
                        swiezym miesku. Dlatego ja akurat konfrontacje odradzalabym - zbyt jest
                        ryzykowna. Tych demonow lepiej w facecie nie rozubudzac, tym bardziej ze z
                        relacji Polli widac jak na dloni, ze bardzo jest na takie rozbudzanie podatny...
                        • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 18:58
                          to jak otwarcie puszki Pandory
                        • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 19:31
                          macie rację, to nie jest dobry pomysł, za bardzo przeniosłam sytuację
                          na moje fatalne (czytaj kiepskie) zauroczenie
                          biję się w pierś!
                          • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 19:40
                            zonazdradzona napisała:

                            > biję się w pierś!

                            Tylko sobie krzywdy nie zrób ;)
                            • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 19:43
                              Ten mój post i dyskusja nic jeszcze nie zmienia. Ale dziękuję Wam,
                              że mogłam się wygadać, że nie wszyscy waliliście mnie po łbie, że
                              jak waliliście, to też dało do myślenia.
                              Nie wiem, co i jak będzie dalej. Czas pokaże.
                    • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 19:55
                      Zielonego Durex-u konkretnie ;)))
                    • anital36 Re: Współczuje Ci ;( 19.03.10, 22:58
                      Każda kobieta potrzebuje w łózku dużo oralu najważniejsza jest gra wstepna a nie od razu osty seks współczuje Ci ;(:( ja znów uwielbiam sie pieścic a póżniej długo kochac i o to chyba każdej kobiecie chodzi... Pozdrawiam Cię i życzę powidzenia ;)

                      www.eioba.pl/a69725/piecdziesiat_bledow_popelnianych_przez_mezczyzn_podczas_seksu
                      Daj mu to do przeczytania !!!!
                      • songo3000 Megalomania 20.03.10, 11:04
                        'Ja, szwagier i dwie flaszki' to nie 'wszyscy Polacy'.

                        Ty i psiapsiułka to nie 'każda kobieta'

                        Z takim podejściem to pisz teksty dla polityków (jak to będzie w feministycznej nowomowie - polityczek? ) Co chwila jest tam zapotrzebowanie na "My, w imieniu wszystkich polski kobiet żądamy ustawowych zbliżeń tylko przy zgaszonym świetle..."

                        Wracają do tematu - nie każda kobieta oczekuje długiej gry wstępnej, romantycznego i powolnego seksu. Cześć po prostu się w takich sytuacjach nudzi, i tyle :)

                        Nad czy osobiście ubolewam ale to już inna sprawa ;D
                  • arronia Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 03:04
                    > Odejść? Boję się zafundować coś takiego naszemu synkowi, bardzo się
                    > boję.

                    A nie boisz się tego, co mu fundujesz teraz? Z opisu sytuacji wynika, że ma ojca
                    egocentrycznego, nie liczącego się z innymi, snującego własne wizje tego, co w
                    życiu ok. I matkę, która godzi się na bycie ofiarą i podnóżkiem.

                    Nie twierdzę, ze dziecko wie/przeczuwa, co się dzieje u Was w sypialni. Stawiam
                    tezę, że problem na sypialni się nie kończy.
                  • askazbielan Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 11:31
                    Hej, nie rozumiem, na co czekasz. Facet traktuje Ciebie jak szmatę.
                    pozwalasz mu się gwałcić, zgadzasz się na seks wbrew twojej woli i
                    Twoim preferencjom!!! Kobieto, otrząśnij się. Spakuj go i niech
                    wypieprza do tej z wirtualnego świata. Jak chcesz porady prawnika,
                    jak to zalatwić - pisz na prv. Aska.
                • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:50
                  Ale faktem jest, że taki stan doprowadzi mnie do wariatkowa. Więc
                  zrobić coś powinnam.
            • sisi_kecz Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:34
              internetowa panienka w cyberseksie zawsze gotowa na anal i głębokie
              gardło.

              odpuściłabym sobie ściganie sie z tym "ideałem", bo ten ideał
              sięgnął bruku.

              popieram Ciebie Autorko wątku, jak mąż zchamiał na własne życzenie,
              to chociaż nie rezygnuj z godności własnej.
              Sparzy łapki albo co innego i przyczłapie sie spowrotem przed wasz
              telewizor.
              Nie myśl o tym, co sie stało, albo jak zapobiec "konsumpcji" jego
              znajomości, bo nie upilnujesz rzekomo dorosłej osoby.
              Zastanów sie jak na to zareagujesz i co potem.

              duze pozdro!!!
              • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 15:39
                sisi_kecz napisała:

                > Nie myśl o tym, co sie stało, albo jak zapobiec "konsumpcji" jego
                > znajomości, bo nie upilnujesz rzekomo dorosłej osoby.
                > Zastanów sie jak na to zareagujesz i co potem.
                >
                > duze pozdro!!!

                Szczerze? To mam nadzieję, że jak się stanie, to się nie dowiem. Bo
                nie wiem, co wtedy zrobię.
                • kwiatek2-1 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:30
                  polla.k napisała:
                  > Szczerze? To mam nadzieję, że jak się stanie, to się nie dowiem.

                  Nie przyjmuj takiej postawy! Po własnych doświadczeniach wiem, ze jest najgorsza
                  z możliwych. Wielokrotnie dowiadywałam się o wirtualnych znajomych mojego męża i
                  tak bałam się prawdy, że przyjmowałam jego tłumaczenia i obietnice skończenia z
                  tym. Bałam się prawdy, nie chciałam zmierzyć się z tym, co przecież
                  przeczuwałam. Okazało się, że mąż przez lata zdradzał mnie ze znajomymi
                  poznanymi w sieci - też mężatkami.
                  Przed prawdą i tak się nie uchronisz, a im później będziesz musiała się z nią
                  zmierzyć, tym gorzej dla Ciebie.
                  • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:32
                    On nie obiecuje, że z tym skończy.
                    • kwiatek2-1 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:35
                      Tym gorzej, że nawet nie chce udawać. A może lepiej, że nie oszukuje? Sama nie wiem.
                      • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:40
                        I tak źle i tak niedobrze.
                        • anihania Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 16:59
                          hmm a skąd u niego taka potrzeba ostrego spełnienia? Może za dużo naoglądał się
                          filmów xxx i myśli, ze w życiu w łóżku to też tak wygląda i, że kobieta też
                          jęczy na sam już widok członka, nie wspominając co następuje potem. A te
                          wirtualne znajomości? Musiałby je wszystkie zakończyć jeśli chce nadal z Tobą
                          być. I koniecznie w wyraźny sposób musisz mu uświadomić, że nie tylko SM w łóżku
                          Ci odpowiada... Jeśli to faktycznie wygląda tak jak opisujesz.
                    • yenna_m Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 00:39
                      wiesz co? to co Ty z nim robisz jeszcze?
                      chcesz sobie w tym zwiazku do konca zjechac samoocene tak, zeby potem latami
                      borykac sie ze skutkami tego wszystkiego?

                      nie jestem zwolennikiem rozwalania malzenstwa, ale w tym konkretnym wypadku sama
                      spakowalabym gosciowi walizke i wystawila za drzwi

                      a wiesz dlaczego? dlatego, ze on sie czuje za pewnie o uwaza, ze ile by razy Cie
                      nie ponizyl, to tyle razy ujdzie mu na sucho, bo Ty zawalczysz

                      albo podziala jak kubel zimnej wody i cos dotrze do faceta albo nie

                      jak dotrze - to mozna pracowac nad zwiazkiem. Jak nie dotrze - to masz jasny
                      komunikat, ze szkoda czasu Twojego na ten zwiazek i czas zaczac probowac zyc
                      szczesliwie na wlasna reke.
                      • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:15
                        > spakowalabym gosciowi walizke i wystawila za drzwi
                        Hehe, skąd te radosne przeświadczenie, że to jej chałupa? A jeśli co najwyżej może spakować tylko swoje walizki?

                        I tu się kończą 'świetlane rady' przedszkolnych mądrali...
                        • yenna_m Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:32
                          to sama bym sie spakowala, co to za roznica?

                          fakt jest taki, ze gosciu jest przemocowcem

                          PS: nie chodze do przedszkola :P
                          PS2: mam 17 lat stazu malzenskiego.
          • kag73 Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 04:22
            "A o co mam walczyć, jak mam walczyć...skoro usłyszałam za którymś
            razem, jak była rozmowa o tej trzeciej, że nawet jak będe się z nim
            codzienne "kochać", to i tak z niej nie zrezygnuje??"

            To mnie rozwalilo, no ludzie, wybacz, chcialabym wiedziec jak
            wygladaja Wasze rozmowy. Moze Ty do niego mialczysz "Misiu, kiedy w
            koncu zakonczysz znajomosc z ta wirtualna pania?" A on Ci na to
            serwuje tego typu odpowiedz. Powiem Ci jedno jakby mi maz wylecial z
            czyms takim, to szybko by sie dowiedzial gdzie raki zimuja.
            Twoj maz zapomnial, ze do "tanga trzeba dwojga", malzenstwo to nie
            gra indywidualna, dozwolone jest wszystko co akceptuja i co podoba
            sie jednej i drugiej osobie. Ty tez masz takiego wirtualnego
            znajomego, czy jestes z tym kochajaco wiernych, ktore "az do
            smierci"?
            No gdzie tutaj jest milosc i szacunek do Ciebie? Dla mnie sprawa
            jest jasna, ONA i kontakt z NIA sa wazniejsze od Ciebie.
            Ty sie konkretnie zastanow czy TY rowniez chcesz wlasnie z tym
            facetem spedzic starosc, bo to Twoje zycie, co on chce, to psinco,
            bo jego Twoje potrzeby nic a nic nie obchodza, jak widac. Nie tylko
            nie potrafi pojsc na kompromis w sprawach lozkowych ale i Twoje
            uczucia sa mu kompletnie obojetne.
            Ja na Twoim miejscu postawilabym ultimatum. jezeli zdecyduje sie
            zerwac kontakt z nia, mozecie pomyslec o wspolym rozwiazaniu Waszego
            problemu w lozku. Musisz jednak byc przygotowana na najgorsze i
            gotowa na zkonczenie malzenstwa. Zastanow sie nad tym, bo dobrego
            malzenstwa to Ty nie masz. A ze on chce miec na straosc wyprane i
            ugotowane, z Toba wie co ma, nie znaczy, ze i Tobie ma sie podobac.
            Zbyt jest pewien swego i Toba manipuluje albo mu nie zalezy, po
            prostu. Bo czegoz sie nie robi dla ukochanej osoby? Bo kim to niby
            jest jakas wirtualna znajoma w porownaniu z zona, ktora sie kocha?
            NIKIM! No chyba, ze wlsnie dla niego jest wazniejsza od wlasnej zony
            i nie chce z niej rezygnowac, woli ranic zone...ale wtedy to ja bym
            sie na Twoim miejscu zastanowila czego Ty z nim szukasz?


    • duzymietek Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 19:01
      Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że czas na drastyczne
      kroki.
      Mąż traktuje cię jak dmuchaną lalę, wiedząc że potrzebujesz czegoś innego. Nawet
      nie stara się kryć, że twoje potrzeby ma głęboko i daleko. Do tego angażuje się
      w dziwne związki (ponoć wirtualne) nie licząc się wogóle z Twoimi uczuciami.
      Czas zadbać się o twoje potrzeby. Wydaje mi się, że utrzymywanie obecnego stanu
      i na siłę zatrzymywanie męża jest bez sensu. Dla dziecka też nie będzie lepiej,
      jeżeli będzie słyszało ciągłe kłótnie.
      Dlatego drastyczne kroki czyli rozmowa i zakomunikowanie mężowi, że tobie się to
      nie podoba z krokami jakie podejmiesz w razie braku reakcji z jego strony. Tylko
      nie zaczynaj od groźby odejścia a stopniuj konsekwencje ale jednocześnie
      wykonując wcześniejsze groźby.
      • czarownica77777 Re: On, ona i ta trzecia... 19.03.10, 23:29
        Myślę że to co przeczytaliśmy to może być połowa prawdy.W związku brak
        porozumienia od dawna. trudno zgadnąć czemu mąż lekceważy żonę.Lubi ostrzejszy
        seks a kiedyś tak nie było, więc kiedy zaczął lubić?
        Wcale bym się nie zdziwiła gdyby kochankę realną miał od dawna.
        • edypia111 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 08:43
          Też stawiam na kochankę w realu. Facet znalazł sobie doskonałe alibi - wciska żonie, że to tylko wirtualne, ale jak ktoś przekroczył granicę, to nie ma dla niego pewnie jakiejś szczególnej różnicy między zdradą w sieci a zdradą w burdelu.
          Swoją drogą, gość ma świetne życie. Od żony wymaga by akceptowała jego wirtualną koleżankę i jeszcze ma do niej pretensje, że jej się coś nie podoba.
          A może autorka jakoś nie umie nazwać rzeczy po imieniu? Jej mąż ma romans. Jej mąż ją zdradza. Jej mąż jest na każde zawołanie pani wirtualnej, a własną żonę traktuje jak gumową lalę. Jeśli ta znajomość ogranicza się tylko do netu, to na miejscuy autorki zastanowiłabym się nad jeszcze jednym: z kim ten mąż naprawdę uprawia seks w małżeńskim łóżku? O kim wtedy myśli? Kto tam z nim jest?
          • songo3000 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:20
            Echh baby :) Jakby rypał jak z nut kochankę w realu, z definicji świeżą, wyuzdaną i chętną na zaspokajanie jego potrzeb to by nawet nie spojrzał na starą, zblazowaną i wymagającą żonuś.

            Mając alternatywę facet raczej nie będzie się zmuszał do nieatrakcyjnego seksu (Kochanie, jeszcze trochę, nie zdejmuj tej papierowej torby z głowy - nie psuj atmosfery :)
            • edypia111 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 11:22
              Po chwili, jak pomyślałam, to doszłam do tego samego wniosku.
            • zonazdradzona Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 13:45
              songo3000 napisał:

              > Echh baby :) Jakby rypał jak z nut kochankę w realu, z definicji
              świeżą, wyuzda
              > ną i chętną na zaspokajanie jego potrzeb to by nawet nie spojrzał
              na starą, zbl
              > azowaną i wymagającą żonuś.
              >
              > Mając alternatywę facet raczej nie będzie się zmuszał do
              nieatrakcyjnego seksu
              > (Kochanie, jeszcze trochę, nie zdejmuj tej papierowej torby z głowy
              - nie psuj
              > atmosfery :)
              >

              mój rypał w realu bardzo chętną i w porównaniu do mnie wyuzdaną, co
              nie przeszkadzało mu sypiać ze mną, mimo że nie byłam w owym czasie
              wulkanem namiętności i mam pełną świadomość, że w tym zestawieniu
              seks ze mną wypadał blado
              • czarownica77777 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 14:15
                Różni są mężczyzni akurat taki ci się trafił,songo3000 ma sporo racji facet
                wybiera to co lepsze dla niego,większe emocje, może być często tak że przy żonie
                przestaje odczuwać podniecenie,czym żona bardziej się złości tym bardziej odsuwa
                męza od siebie,w wielu przypadkach łatwo odzyskać męża.
            • duzymietek Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 14:59
              > Mając alternatywę facet raczej nie będzie się zmuszał do nieatrakcyjnego seksu

              A co mu szkodzi jeszcze od czasu do czasu posunąć żonę? Z relacji autorki wiemy,
              że zawsze jest tak jak on chce więc poświęcenie to dla niego niewielkie. Możliwe
              jest także że częstotliwość z kochanką jest niewielka (np. przez większą
              odległość). Ja bym nie wykluczał, że ta kochanka może nie być taka wirtualna jak
              opisuje autorka.
              • edypia111 Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 15:21
                Ja tam stawiam na coś w rodzaju - wybaczcie dosadnosć - żywego wibratora. Nakręca się w sieci, ale co to za przyjemność w wiecznej masturbacji, więc kończy w żonie. Łazi całymi dniami nagrzany zapewne i rozładowuje napięcie (swoje oczywiście) w domowym łóżeczku.
                Pomyślmy, czy gdyby miał kochankę, to zmieniałby zwyczaje w seksie z żoną? Ludzie eksperymentują poza domem, a w domu seks owszem, jest dalej, ale zazwyczaj taki sam.
                Choć w tym przypadku to tak dziwaczne, że może równie dobrze mieć, jak nie mieć. Bo tu pan jest skupiony tylko na sobie, a żony po prostu nie kocha, dodatkowo ma drugą pannę na boku, a że robi to na legalu, to dziwi go zapewne zdziwienie małżonki, gdy jemu nie chce mu się starac, a ma ochotę na taki seks, który on i tylko on lubi. Przecież ten facet ma tę swoją biedną żonę absolutnie w nosie, by nie powiedzieć, że w d..., bo problem wystarczająco wokół tyłka się koncentruje :)
                • duzymietek Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 15:36
                  Zresztą chyba czy skonsumował ten związek z kochanką jest mniej ważne. Ważne, że
                  gość ma ją w czterech literach i nawet nie próbuje tego ukrywać. Swoją drogą
                  część winy za ten stan rzeczy ponosi pewnie też autorka wątku.
                  Tak czy inaczej, że czas na drastyczne kroki. Albo to go ruszy, obudzi się i
                  powalczą o związek albo go nie ruszy i związek najlepiej zakończyć. Szkoda czasu
                  na wegetację w tym związku.
                  • polla.k Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 16:58
                    Tak jak napisałam w jednym z postów na początku wiem co i kiedy
                    spieprzyłam sama, a co spapraliśmy oboje. Wiem też, kiedy zaczęła
                    się jego "przygoda" z porno w necie, wtedy jeszcze bez przyjaciółek -
                    jak byłam w zagrożonej ciąży i seksu było zero. Gdybym wiedziała
                    kilka lat temu, ze taki a nie inny seks spodoba mu się na tyle, że
                    nic innego nie będzie go wystarczająco kręciło, to pewnie nigdy bym
                    się nie zgodziła. Ale go kochałam i kocham. Banalne.
                    • sisi_kecz Re: On, ona i ta trzecia... 20.03.10, 17:18
                      nie, to nie jest banalne. To jest Twoje życie i jest wyjątkowe.

                      nie jesteś jeszcze dość pozbierana, aby stawić czoło "Ukochanemu" i
                      nie ma w tym nic złego ani dziwnego.

                      potrzebujesz więcej czasu, więcej jego winy, lub mniej nadziei i
                      miłości niż masz teraz w sercu. pośpiech i nerwowe reakcje nic nie
                      zmienią przecież.

                      masz dokładnie zanalizowaną sytuację, co Ty, on, razem zawaliliście,
                      no i świetnie. Jak przyjdzie czas, to zaczniesz sie zastanawiać, co
                      dalej, jeszcze nie teraz.

                      a najlepsze w sytuacji jest to, że koniec końców sama zadecydujesz
                      co zrobić, jak dojdziesz do ściany to znajdziesz tą siłę.

                      prawie dwa lata odchodziłam z pierwszego zwiazku, w ktorym byłam 7
                      lat (wielka miłość). On miał taką, rzekomo nieskonsumowaną,
                      przyjaciolke w pracy i na gadugadu po pracy.
                      cieszę sie, ze to zrobiłam ale jak wspomnę w jakiej ciemnej dupie
                      wtedy bylam, to dziekuje Bogu, ze dał mi siłę aby przetrwać.

                      to nie znaczy, ze wyjsciem jest rozstanie.
                      Wyjsciem jest dzialanie.
                      w swoim czasie, w swoim tempie i na swoich warunkach.

                      duze pozdro!!!
                    • kag73 Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 05:04
                      Hmm, nic nie zrobisz, czasu nie da sie cofnac.
                      Facet nie liczy sie z Twoimi uczuciami i pozwola sobie na wiele, bo
                      widzi, ze moze, nie ma zadnych konsekwencji a zatem...pobiadolisz
                      troche i znow do przodu, da sie wytrzymac.
                      Kochasz go, zalezy Ci na nim(i on na pewno o tym wie), ale i jemu
                      powinno zalezec, inaczej to mlazenstwo nie ma sensu. Uwazam, ze
                      MUSISZ walnac piescia w stol. Albo bedzie chcial probowac
                      albo...niestety, takie jest zycie, lepsze to niz wyladaowanie w
                      wariatkowie, zawsze powtarzam "facet nie jest trescia Twojego zycia"
                      a przynajmniej nie jedyna, albo raczej nie powinien nia byc.

                      Znam przypadek gdzie facet chcial tylko seksu analnego, nic innego
                      nie wchodzilo w rachube. Zona niestety nie byla wielka milosniczka
                      tego typu zabaw. Facet wiec przestal z nia sypiac, ogladal tylko
                      pornole z odpowiednia tematyka i jechal na recznym. rozwiodla sie z
                      nim.
                      U Was jest szansa, bo Ty od czasu do czasu nie masz nic przeciwko,
                      problem, zeby on to zrozumial i troszeczke wyszedl Ci naprzeciw.
                      Oczywiscie maz tez musi cos zmienic, zaczynajac od pani w necie.
                    • duzymietek Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 10:20
                      >Ale go kochałam i kocham.
                      Więc zacznij działać bo im dłużej trwa obecny stan tym szanse na uratowanie
                      małżeństwa są mniejsze.
                      No bo na co czekasz?
                    • edypia111 Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 11:39
                      Ale on Cię nie kocha, wnioskując ze sposobu w jaki Cię traktuje. I nie zmienią tego jego zapewnienia, że jest inaczej. Siebie powinnaś kochać najbardziej i wyłącznie na sobie skupić - z nim albo bez niego.
                • kag73 Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 05:11
                  Nie zgadzam sie, ze ludzie eksperymenuja poza domem. Przerobilam /
                  przerabiam w domu z mezem wszystko mozliwe:)) Jezeli seks w domu
                  jest ciagle taki sam, nie dziwi mnie, ze moze sie komus znudzic i ze
                  ludzie szukaja przygod na boku.
                  Ale co do tego "zywego wibratora" to cos w tym moze byc, po prostu
                  po tych sesjach interentowych "uzywa" zony.
                  • urquhart Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 08:58
                    kag73 napisała:

                    > Nie zgadzam sie, ze ludzie eksperymenuja poza domem. Przerobilam /
                    > przerabiam w domu z mezem wszystko mozliwe:)) Jezeli seks w domu
                    > jest ciagle taki sam, nie dziwi mnie, ze moze sie komus znudzic i ze
                    > ludzie szukaja przygod na boku.
                    > Ale co do tego "zywego wibratora" to cos w tym moze byc, po prostu
                    > po tych sesjach interentowych "uzywa" zony.

                    Dziękuje kag za ten babski budujący wpis.
                    Może nie jest fajnie zamiast wzajemnej wymiany seskualnej enegii
                    "mąż używa żóny". Ale co przeszkadza żeby żona "poużywała" męża w kierunku swoich oczekiwań (jezeli je jakiekolwiek ma, bo jak nie to nic dziwnego)? Jedynie brak ochoty???
                    • zyg_zyg_zyg Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 10:47
                      Ale co przeszkadza żeby żona "poużywała" męża w kierunku swoi
                      > ch oczekiwań (jezeli je jakiekolwiek ma, bo jak nie to nic
                      dziwnego)? Jedynie b
                      > rak ochoty???

                      Ale jak sobie wyobrażasz "poużywanie" w kierunku czułości,
                      delikatności i np. długiej gry wstepnej (bo tak rozumiem oczekiwania
                      Polli.K)?
                      • urquhart Re: On, ona i ta trzecia... 21.03.10, 11:28
                        zyg_zyg_zyg napisała:
                        > Ale jak sobie wyobrażasz "poużywanie" w kierunku czułości,
                        > delikatności i np. długiej gry wstepnej (bo tak rozumiem oczekiwania
                        > Polli.K)?

                        To częsty problem że potrzebujemy czegoś od innych ludzi a ci ludzie czegoś
                        zupełnie innego od nas. Coś za coś. To właśnie partnerstwo i wzajemność. Jeżeli
                        idealnie się uzupełniamy i robimy coś dla siebie i jednocześnie partnera przy
                        okazji to symbioza.
    • lisbeth_live Re: On, ona i ta trzecia... 27.03.10, 14:54
      Polla, mysle ze troche rozumiem jak to wyglada z jego strony.

      W moim malzenstwie sytuacja jest podobna tylko, ze to ja jestem ta, ktora sie
      zakochala w kims innym. Nigdy z tym drugim facetem do niczego nie doszlo, wiec
      formalnie zdrady nie ma. Ale widuje go codziennie w pracy. Tak to trwa od
      poltora roku.

      W tym czasie rozwalilo to kompletnie nasze malzenstwo. Jak on sie pojawil,
      probowalam z tym walczyc, ale nie potrafie sie uwolnic od tego uczucia.

      Wiec sexu z mezem na poczatku unikalam, potem lubilam, zeby bylo ostro - tak, ze
      zaspokajalo to moje fizjologiczne potrzeby ale nie chcialam czulosci, bo moje
      uczucie bylo zaangazowane gdzie indziej. "Czule"bylo synonimem "nudne", tylko ze
      bardzo chetnie mialabym czuly sex, ale z kims innym niz moj maz...

      Maz sie pytal o co chodzi, dlugo nic nie wiedzial. Jakos tak od roku wie o tym
      drugim. Obecnie malzenstwo sie rozlecialo zupelnie, jestesmy wlasnie na etapie,
      na ktorym ja szukam pracy w innym kraju, a on zostanie tu, gdzie jestesmy. Jesli
      mamy jeszcze jakakolwiek szanse, to tylko jesli ja zakoncze emocjonalnie moj
      "romans", ktorego nie bylo nigdzie poza moja glowa i sercem...

      Wiec to, co moge Ci poradzic, to - odpusc sobie. Zostaw go. Odejdz. Daj mu
      skonfrontowac jego fantazje i wyobrazenia z rzeczywistoscia. Jesli nie wypali -
      byc moze do Ciebie wroci. Jak nie - poradzisz sobie bez niego. Ale niestety nie
      masz ZADNEJ szansy uratowac Waszego malzenstwa w ukladzie, w ktorym tkwisz obecnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka