nieustępliwa partnerka

25.04.10, 01:11
Moja partnerka unika seksu ze mna. Ciale mowi mi to samo. Staram się
pilęgnowac nasze uczucie. Kupuje jej kwiaty naprzykład na dzen
kobiet, raz dostala perfumy (nie przelewa sie nam). Mamy trujke
dzieci, w tym jedo uposledzone. Ma z nim najwiekszy kloot, bo syn ja
bije. Ja pracuje caly dizen, to nie widze. Ale siniaki ma i raz
chodzila w okularach, bo jej z pieści przyfasolił. Syna chcialem
oddac do placówki. Tam jest dobra iopieka pielegniarek, mają
psecjalsitow, jest neurolog (bez zapisow), to nie, bo jej matka dupe
zawraca, ze dziecko powinno byc przy matce. Tesciuwa nie pomaga,
tylko jęczy. 2 razy nie oddala pieniędzy zonie, bo tesiu koledze
oddal.
Zona jest oziębła. Markotnieje. W domu jest jeszcze dwojka, w tym 12
letnia dizewczyna, bardzo pyskata. Mam tegodosyc, bo nie wiem, co
myslec. Prosze o pomysly.
    • tully.makker Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 09:30
      Przy takich problemach zyciowych, jakie macie, kazdy by chyba mial dosc
      wszystkiego, lacznie z sexem.
      Moze zajmijcie sie najpierw uzdrowieniem sytuacji w rodzinie?
    • sisi_kecz Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 12:05
      Przykład facia, co nie zostawia kobiety z chorym dzieckiem.
      Jest to plus, w kontekscie poziomu innych panów w takiej sytuacji.

      Nad resztą pooczynań i postaw nawet nie chce mi sie pochylać.

      Jedna sugestia:
      weźcie chłopca do neurologa na wizytę i niech doradzi jak
      (farmaceutycznie, terapią innymi sposobami) ograniczyć jego
      agresywne zachowanie wobec mamy.
      Powinien też ocenić, czy opieka jest prawidłowa.
    • anais_nin666 Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 14:10
      Laska dostaje kwiaty na dzień kobiet, a mimo to unika seksu? Zołza!
      • songo3000 Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 15:07
        Bo o 'kolacji przy świecach' po seansie 'romantycznej komedii' zapomniał :)))
        • mwiktorianka Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 15:32
          Gdyby tak wygladało moje zycie tez nie miałabym ochoty na sex.Czy sex to wasza jedyna "rozrywka"?Macie powazne problemy rodzinne i nalezałoby zaczac od ich rozwiazania bo wydaje mi sie,że to własnie moze być przyczyna checi na sex.Oprócz fachowej diagnostyki i pomocy dla niepełnosprawnego dziecka,przydałaby wam sie terapia rodzinna.Jesli sytuacja wyglada tak jak wyglada nie dziw sie,że kobieta,która cały czas jest w domu z chorym i agresywnym dzieckiem ma dola(depresję?),a 12-latka wychowując się w takiej atmosferze jest pyskata.Tu nie ma na co czekac- trzeba działac.
    • izabella9.0 Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 16:55
      1. Wydaje mi się ,ze kwiaty na dzień kobiet i perfumy podarowane raz
      jak to ująłeś nie oznaczają ,ze twoja partnerka będzie chętna na
      igraszki .
      2. chcesz oddać syna bo przeszkadza ci min uprawiać seks z zoną ? sprawia kłopot to do zakładu ? Liczysz się z tym ze nawet niepełnosprawne dziecko ma uczucia i jako ono się będzie czuło kiedy podacie je do zakładu ? W tym przypadku twoja teściowa ma rację. Tą
      12 dziewczynkę weź oddaj do poprawczaka bo pyskuje i pewno przeszkadza :/Dzieci mają to do siebie ze przeszkadzają i sparwiają
      problemy ale przeciez nikt wam na sile ich nie wpychał.
      - z dzieckiem niepełnosprawnym wykazującym zachowania agresywne
      powinny pracować osoby które mają za zadania diagnozować przyczynę
      takich zachowania i które eliminują w tym przypadku agresję z zachowania dziecka poprzez terapię , leki itp.
      - nie wierze ze w waszym otoczeniu nie ma ośrodków dziennego pobytu
      dla dzieci niepełnosprawnych które oddaje się na kilka godzin pod opiekę wykwalifikowanych osób , które z nim pracują , które się nimi
      opiekują według zaleceń. Warsztaty trapi zajęciowej tez przydatna
      rzecz.
      Tym o to sposobem twojej zonie ubędzie obowiązków i będzie miała więcej czasu dla siebie i dla waszego związku.
      Co do pieniędzy , myślę ze są ośrodki świadczące usługi darmowo trzeba się popytać , zawsze MOPS lub inne instytucje moga pomóc.

      3. Puki co nie dziwię się i tobie tez radze się nie dziwić ze twoja
      zona jest oziębła. Myślę ze ty masz dosyć a ona ma jeszcze bardziej
      dosyć.

      4.może też być tak ze twoja zona sytuacja rodzinna jest pretekstem
      do unikania seksu albo twoja zona boi się kolejnej ciąży.Tego się nie
      dowiesz puki nie rozwiążecie problemów rodzinnych .
      • izabella9.0 Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 16:59
        póki co ;/
        • nimfomankaa Re: nieustępliwa partnerka 25.04.10, 21:34
          zgadzam sie z tym ze najpierw powinieneś zrobić coś by żonie ubyło obowiązków -
          nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co ona czuje i nie dziwię sie że
          nie ma ochoty na seks- pewnie po całym dniu jest wyczerpana fizycznie i
          psychicznie a następny dzień nie jest lżejszy , zamiast kwiatów -podaruj jej
          kilka godzin odpoczynku
    • deodyma Re: nieustępliwa partnerka 27.04.10, 12:14
      jak kobita moze miec ochote na seks, jesli Wami najprawdopodobniej
      sie nie uklada?
      na jej miejscu mnie samej by sie z Toba seksic nie chcialo:D
      • ambx Umordowana partnerka nie ma ochoty na nic... 29.04.10, 18:39
        Sławek, dostałeś rzeczowe porady. Rozumiem że niepełnosprawny
        umysłowo syn jest najstarszy. Koniecznie zasięgnijcie porady
        fachowców co dalej. Teściowej zaproponujcie, zeby zajęła się nim na
        tydzień - jak i ona zacznie chodzić w ciemnych okularach, to znaczy
        że już zna problem z autopsji. Normalnie nikt nie dzieli rodziny,
        ani nie obcina kończyn - ale gdy wda się gangrena - albo utniesz i
        uratujesz siebie, albo koniec. Agresywny, dorastający psychol w
        domu to taka "gangrena" która zatruwa wam życie. Gdy znajdzie się w
        zakładzie opiekuńczym - macie szansę na normalne życie. Seks również.
        • izabella9.0 Re: Umordowana partnerka nie ma ochoty na nic... 29.04.10, 19:28
          jessu dziecko do gangreny porównywać i radzić by się próbować pozbyć
          bo przeszkadza w seksie. Co z was za ludzie - niedobrze mi dosłownie.
          • zakletawmarmur Re: Umordowana partnerka nie ma ochoty na nic... 12.05.10, 16:23
            Nie trzeba od razu oddawać dziecka na 24/dobę 7 dni w tygodniu.
            Wszystko zależy od wieku dziecka. Jeśli jest w wieku szkolnym to są
            specjalne świetlice środowiskowe (chyba tak to się nazywa) w których
            dziecko ma opiekę podobną do opieki przedszkolnej. Siedzi 9h i wraca
            do domu, gdy jest już tatuś:-) Jeśli dziecko jest już dorosłe lub
            prawie dorosłe to można faktycznie oddać go do placówki na 5 dni i
            np. odbierać na weekend. Nie widzę w tym nic złego, przecież sporo
            młodych ludzi mieszka w internatach/akademikach...

            Dla rodziców będzie to wygoda (rodzice, mają prawo myśleć też o
            sobie!) a dla chłopaka też może okazać się atrakcyjne rozwiązanie.
            Będzie miał kontakt z podobnymi do niego rówieśnikami
            i specjalisami.
            Koleżanka pracuje w takiej placówce (tylko dziennej), uczy młodzież
            i dorosłych życia- gotować, robić zakupy, planować wydatki itp. Nikt
            tam się nie nudzi, mają dobrą opiekę a i rodzina może odetchnąć...
            Zdrowe dzieci też do szkół/przedszkoli/żłobków się posyła, choć
            można zostawić je w domu i uczyć na własną rękę.
            • deser_z_absurdu Re: Umordowana partnerka nie ma ochoty na nic... 14.05.10, 09:50
              zakletawmarmur - mądra dziewczyna.
    • zakletawmarmur Re: nieustępliwa partnerka 12.05.10, 16:40
      to nie, bo jej matka dupe
      > zawraca, ze dziecko powinno byc przy matce. Tesciuwa nie pomaga,
      > tylko jęczy

      Życie mnie nauczyło, że żeby być szczęśliwym, trzeba sie nauczyć
      odcinać od zdania "obcych" (przynajmniej czasami:). Jeśli uważasz,
      że posłanie dziecka do placówki to dobry pomysł to zrób. Przeprowadź
      z żoną poważną rozmowę, bądź stanowczy a następnego dnia sam zapisz
      dziecko, nie czekaj aż żona/teściowa się pofatyguje. Jeśli będziesz
      nieustępliwy w swoich przekonaniach to teściową widząc, że nic nie
      ugra, sama się odczepi. Przetestowałam na sobie. Też tak kiedyś
      zrobiłam i teściowa sobie odpuściła. A teraz jestem jej ulubioną
      synową:-)
      • kawitator Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 06:38
        Coś sobie w główce pomyliłeś
        Pielęgnowanie uczucia przez dawanie kwiatków lub perfum kiedy w domu są poważne nierozwiązane problemy to jest śmieszne i niemęskie
        Bądź facetem najpierw załatw sprawy podstawowe dla waszej rodziny a potem baw sie w kwiatki i tym podobne pierdoły Wtedy maja szansę zadziałać
        To że pracujesz nie upoważnia cię Cie do zrzucania problemów domowych na żonę w całości
        tym bardziej ze przed Waszą rodziną stanęły problemy których kobieta z racji uwarunkowań psychologicznych właściwym swojej płci nie ma szans rozwiązać
        Problem agresywnego niepełnosprawnego syna
        Ona tego sama nie rozwiąże Przeczytaj raz jeszcze komentarze kobiet w powyżej

        chcesz oddać syna bo przeszkadza ci min uprawiać seks z zoną ? sprawia kłopot to do zakładu ? Liczysz się z tym ze nawet niepełnosprawne dziecko ma uczucia i jako ono się będzie czuło kiedy podacie je do zakładu ?

        Idiotka ? Może się tak wydawać na pierwszy rzut oka . Ona tak myśli. Tak nią kierują hormony bo jak widzisz z logika nie ma to nic wspólnego Twoja żona prawdopodobnie myśli tak samo.

        Dlatego to Ty i tylko Ty musisz rozwiązać ten problem.

        Nie piszę w jaki sposób bo już pierwsze rady dostałeś a poza tym sposób musi być dopasowany do Twoich okoliczności i bardzo wyważony

        Nastolatka pyskata!! Tu mnie rozbawiłeś. A jaka ma być To bardzo dobrze bo znaczy się charakter ma ;-)
        I znów twoja rola aby swoja siłą woli i mądra miłością ojcowską nie pozwolić jej zrobić sobie dużej krzywdy zanim nie zmądrzeje Ona z czasem sie uspokoi i to wcale długo nie będzie trzeba czekać
        Do tego musisz pogonić teściową w sensie mentalnym co jej się przyda a Ciebie wprawi w lepszy humor :-)

        Czeka cie sporo pracy i wysiłku a efekt jest niepewny ale tak to jest w życiu
        I jeszcze jedno
        Nie robisz tego dla nagrody w postaci dupy
        Robisz to bo jesteś facet a to znaczy odpowiedzialność za swoich Seks sam przyjdzie ;-))
        • izabella9.0 Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 10:22
          nie hormony tylko wyższe uczucia .miałam okazje widzieć dzieciaki ,
          które pooddawane były do zakładów i nie miało znaczenia jaki był powód takiej decyzji (: wygodnictwo, zapracowanie ,brak warunków .)a dzieciaku i tak cierpiały , czuły się odepchnięte i niepotrzebne.

          kiedy się decyduje na dziecko trzeba się liczyć z tym ze może być
          niepełnosprawne i wtedy trzeba zaopiekować się tym dzieckiem a nie pozbyć jak śmiecia bo przeszkadza bo sobie nie radze ( a moje pytanie
          co zrobił autor żeby sobie poradzić ? bo ja nie widzę w poście żeby
          napisał ze robi coś żeby jego syn przestał być agresywny ).
          tylu ludzi mimo trudu codziennych obowiązków wychowuje dzieci niepełnosprawne i są szczęśliwi.

          z tego co autor napisał największym problemem jest agresja a nie niepełnosprawność. a ten stan da się z powodzeniem wyeliminować tylko
          trzeba działać a nie czekać na mannę z nieba a potem stanąć rozłożyć ręce i do zakładu zawieść. aby zorganizować więcej czasu dla siebie należy pomyśleć o domu dziennego pobytu , warsztaty terapii zajęciowe
          , psycholog ale cóż nie chce się , za trudne ? lepiej oddać i mieć z
          głowy. Po co wiec zdecydowali się na dzieci ?

          serio zrozumialszym decyzje o oddaniu gdyby praca zony warunki
          finansowe , brak warunków , niepełnosprawność znacznego stopnia ale z
          takich powodów ? po prostu mi niedobrze gdy słucham takich ludzi.

          co w tym takiego nielogicznego ? nielogiczne jest to ze rodzice
          powinni opiekować sie własnym dzieckiem a nie zrzucać ten obowiązek
          bez potrzeby na obcych ludzi ?
          • zakletawmarmur Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 15:11
            A gdzie Ty przeczytałaś, że autor chce oddać małe dziecko do
            placówki typu "dom dziecka"? To, że użył słowa "oddać" nie oznacza,
            że chce się dziecka całkowicie pozbyć. Można przecież
            powiedzieć "oddaj małego do przedszkola" co nie oznacza, że
            sugerujemy, żeby dziecko spędziło tam trzy lata 24/dobę 7dni w tyg.

            Zresztą nie wiemy w jakim wieku jest dziecko, jeśli ma np. 17 lat to
            już można poszukać mu placówki na dłużej niż 8h/dobę. To wcale nie
            musi oznaczać mordowni. Jakość usług w takich placówkach znacznie
            się poprawiła. Podostawały spore dotacje z UE (w tym na szkolenia) a
            na wcześniejsze emerytury odeszło sporo pracowników starszego
            pokolenia "którzy byli tam za karę";-) Nie taki diabeł straszny...

            Znam bardzo zaangażowanych rodziców, którzy w pełni świadomie
            posłali starsze dzieci (np. z autyzmem) do takich całodobowych
            placówek. Dla ich dobra a nie z wygodnictwa. Choć myślenie o
            wygodzie rodziców też jest ważne. Nie ma sensu bawić się całe życie
            w cierpiętników, dlatego, że ma sie chore dziecko.

            > z tego co autor napisał największym problemem jest agresja a nie
            niepełnosprawn
            > ość. a ten stan da się z powodzeniem wyeliminować tylko
            > trzeba działać a nie czekać na mannę z nieba a potem stanąć
            rozłożyć ręce i do
            > zakładu zawieść.

            Nie zawsze. Są upośledzenia, które mogą powodować napady agresji.
            Znajoma miała ucznia z encefalopatią. Rzucał się na bliskich i ich
            bił. Nie było to działanie świadome, nie wynikało ze złośliwości
            dziecka, nie dało się wiele zrobić. Jedyna radą było przytrzymanie
            go na siłę. Niestety, jeśli syn jest od matki wyższy i silniejszy to
            jak może się kobita obronić? Co miałby mąż zrobić poza
            zorganizowaniem mu opieki w placówce?
            • izabella9.0 Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 15:27
              gdyby chodziło o przedszkole wątpię żeby matka robiła z tego takie
              halo.


              A kto mówi o bawieniu się w cierpiętników ? Problemem chłopca jest
              tylko agresja ( autor jakoś nie pisze o tym ze niepełnosprawność
              dziecka jest jakaś wielką kulą u nogi, jeśli wiec dziecko nie jest
              bardzo upośledzone fizycznie i psychicznie to jaki cel oddać je do
              placówki ? przecież to można z powodzeniem w większości przypadków wyeliminować ale trzeba ruszyć tyłek i zacząć działać a nie czekać na
              zbawienie.


              A czyli lepiej zwalić opiekę nad WŁASNYCH chorym dzieckiem bo rodzic
              tez ma prawo do wygody. Jak chce się wygody to się dzieci nie robi.
              Ja z kolei znam mnóstwo rodzin które opiekują się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi i jakoś z tego powodu nie cierpią.
              • zakletawmarmur Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 17:47
                Problemem chłopca jest
                > tylko agresja ( autor jakoś nie pisze o tym ze niepełnosprawność
                > dziecka jest jakaś wielką kulą u nogi, jeśli wiec dziecko nie jest
                > bardzo upośledzone fizycznie i psychicznie to jaki cel oddać je do
                > placówki ?

                Gdyby niepełnosprawność była lajtowa to by matka nie musiała z
                dzieckiem w domu siedzieć:-) Autor nie musiałby nawet wspominać o
                tym fakcie. No i do placówki też z płaskostopiem raczej nie
                przyjmują:-)
                Co innego, jeśli agresywnie zachowuje się zdrowe dziecko, z którym
                wystarczy usiąść i pogadać a później zastosować system kar i nagród.
                Z dzieckiem chorym problem się komplikuje, tym bardziej, że agresja
                może być skutkiem niepełnosprawności.

                > A czyli lepiej zwalić opiekę nad WŁASNYCH chorym dzieckiem bo
                rodzic
                > tez ma prawo do wygody. Jak chce się wygody to się dzieci nie
                robi.

                Mam świadomość, że dziecko wymaga pewnych poświęceń, szczególnie to
                niepełnosprawne. Jest jednak pewna granica, za którą zaczyna
                się "cierpiętnictwo".

                Np. obecnie popularny temat karmienia piersią. Dla mnie był to
                uroczy okres, pełen pięknych emocji, bez większych problemów-
                dlatego karmiłam długo. Moja koleżanka wcześnie odstawiła, bo to
                strasznie ją frustrowało. Od lekarzy, rodziny i znajomych słyszała
                (tak jak wiele kobiet) "jeśli chce się wygody, to nie powinno się
                mieć dzieci". Czyli co? Rodzimy dziecko i stajemy się niewolnikami,
                bo liczy się TYLKO dobro dziecka? A jeśli "dobro dziecka" powoduje
                znaczny spadek "dobra rodzica" to co? W takiej sytuacji nie można
                być dobrym rodzicem. Jeśli chce się dobra dziecka powinno się też
                myśleć o sobie! Podobno "dobra matka to leniwa matka":-) Coś w tym
                jest.

                Podsumowując: dobro dziecka jest ważne ale bez cierpiętnictwa!

                Tak, oddanie 6-latka do domu dziecka, bo ma się ochotę odpocząć od
                obowiązków, to okrucieństwo. Znalezienie dobrej placówki dla 17-
                latka, w której będzie miał dobrą opiekę, kontakt z rówieśnikami w
                podobnej sytuacji, naukę samodzielności a może i nawet zawodu i
                utrzymywanie z nim regularnego kontaktu (np. co drugi weekend i
                święta w domu) może być super pomysłem.

                Śmieszy mnie to demonizowanie takich placówek. Tak samo jak np.
                domów starców. Ludzie jeszcze ciągle widzą sceny z horrorów z lat 80-
                siątych:-)

                > Ja z kolei znam mnóstwo rodzin które opiekują się swoimi
                niepełnosprawnymi dzie
                > ćmi i jakoś z tego powodu nie cierpią.

                Nie wiem, czy miałaś okazję poznać wiele takich rodzin. Ja poznałam
                całkiem sporo, które tak dobrze się nie mają... Matka na tyle
                poświęciła się choremu dziecku, że całkowicie zaniedbała zdrowe
                dzieci, męża i siebie. Rozumiem, że czasami trzeba, szczególnie, gdy
                rehabilitacja może sytuacje poprawić. Jednak nie powinno się
                poświęcać wszystkiego na zawsze.
                • aneta-skarpeta Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 17:59
                  mam przypadek w bliskim otoczeniu. dorosły chlopak z porazeniem
                  mozgowym

                  proponowano im oddanie dziecka do dziennej placowki, zeby mial
                  zajecie, zeby sie czegos nauczyl, jakies podstawowej
                  smaodzielnosci, wyszalał sie

                  Nie. bo mama go kocha, bo on sobie rady nie da. w osrodku pracowala
                  znajoma rodziny i sama naciskała. Nie bo nie
                  teraz chłop jest dorosły, całe dnie ogląda tv, co najwyzej gdzies go
                  zabiorą. a ze rodzina biedna, a roboty duzo to i zajecia mu nie
                  potrafia znalesc. pozatym trzeba umiec podejsc do takiego czlowieka

                  szarpia sie z jego agresja i nadpobudliwoscia, nic sam nie zrobi, bo
                  nie umie- kazdy kolo niego skacze

                  moja kolezanka ma w rodzinie 45 letniego faceta z porazeniem, ktory
                  byl w placówce dzinnej w okresie dziecieco mlodziezowym

                  umie sam o siebie zadbac w podstawowym zakresie. rodzina jest
                  nauczona, ze musi mu wynajdywac "obowiązki". jego uposledzenie jest
                  duze wiec bardzo odpowiedzialne jest dla niego pilnowanie zeby buty
                  w przedpokoju były poukladane itd
                  ale ma jakies cele w życiu, cos robi, w okoloicy go znają, wiec do
                  sklepu moze pojsc itd

                  takie rozwiazanie jest plusem dla matki- bo odpocznie, ma czas dla
                  innych dzieci itd, ale przede wszytskim dla dziecka, bo ma zajecia,
                  moze sie rozwinąc, nauczyc, wyżyć itd
                • aneta-skarpeta Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 18:03
                  co do domów starców, to moja swietej pamieci babcia bardzo chciala
                  byc na starosc w takim domu

                  byla chorowita, całe dnie była w domu sama, bo kazdy pracował, wnuki
                  w szkole. dopiero popoludniami cos sie dzialo, a wiadomoze i zakupy
                  trzeba zrobic i odpoczac i wyjechac na weekend, a nie chciala byc
                  ciezarem

                  niestety nie dozyła, ale pamietam jak lezala w szpitalu i oklamywala
                  mojego tatę, ze ona bardzo źle się czuje i musi jeszcze tu polezec.
                  jak sie potem okazało po prostu tam sie tyle działo, ze dla niej to
                  był raj:). nawet jak nikt z nia nie gadał to sobie usiadła i sobie
                  patrzyła co się dzieje:)
                  • zakletawmarmur Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 18:35
                    Matka mojego przyjaciela pracuje w domu starców, w rodzinie faceta
                    też jest jedna pracownica takiego zakładu. Obie mają nadzieje na
                    ten "okropny" dom starców się załapać, gdy nadejdzie czas... To jest
                    dla mnie najlepsza reklama:-)

                    No ale od czasu do czasu pokaże się w tv program o kimś, kogo źle
                    potraktowano i budzi to niechęć społeczeństwa do ogółu tego typu
                    placówek.

                    > niestety nie dozyła, ale pamietam jak lezala w szpitalu i
                    oklamywala
                    > mojego tatę, ze ona bardzo źle się czuje i musi jeszcze tu
                    polezec.
                    > jak sie potem okazało po prostu tam sie tyle działo, ze dla niej
                    to
                    > był raj:).

                    Leżałam kiedyś na sali z kilkoma staruszkami. Wszystkie chciały
                    leżeć tam jak najdłużej:-) Bały się powrotu do domu. W szpitalu
                    miały pełną obsługę z basenikiem i obiadkiem podanym pod nos (lub
                    inny narząd), towarzystwo z którym mogły sobie pogadać o wspólnych
                    problemach. Jednej z tych pań syn załatwił prywatny dom starców
                    (prowadzony przez siosty zakonne). Wszystkie pozostałe jej
                    zazdrościły:-)
                • izabella9.0 Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 19:05
                  A kto mówi ze niepełnosprawność jest lajtowa?
                  Kto powiedział ze matka musi siedzieć z dzieckiem ?
                  Nie robiłabym z dziecka niepełnosprawnego ufoluda u którego
                  wyeliminowanie pewnych zachowań jest na bank osiągnięciem bardzo
                  skomplikowanym. Może być ale nie musi wszak to tez jest dziecko które
                  może być agresywne z bardzo prozaicznych przyczyn .Od tego są
                  terapeuci , psychologowie jednym słowem specjaliści.

                  Jasne ,ze są sytuacje kiedy dziecko jest w takim stanie bądź warunków
                  nie ma wiec jedyne wyjście to oddać. Trzeba wtedy bardzo się postarać
                  żeby dziecko jak najmniej ucierpiało. Ta sytuacja - opisywana przez
                  autora wg mnie i dla mnie jest zadnym powodem.Dla mnie brzmi to jak
                  pozbycie się problemu .Nie ma żadnej wzmianki o ty ze dziecko MIMO
                  leczenia dalej jest agresywne. Nie ma wzmianki o ty ze
                  niepełnosprawność jest znaczna wymagająca jakiś strasznych oświeceń
                  ,Jest tylko wzmianka o agresji co zazwyczaj bardzo łatwo
                  wyeliminować, potem dom dziennego pobytu na kilka godzin dziennie ,
                  warsztaty terapii zajęciowej lub coś i można sobie zorganizować co
                  trzeba. Ale lepiej , łatwiej zwalić na innych opiekę nad WŁASNYM
                  dzieckiem.

                  Czy niewolnictwem jest wykonywanie swojego obowiązku który się samemu
                  na siebie ściągnęło ? To nie jest wina dziecka ze się pojawiło na
                  świecie i ze przeszkadza rodzicom . Dlaczego ono ma wiec cierpieć
                  bardziej ?
                  Czyli co mogę sobie zajść w ciąże ale ponieważ dziecko mi będzie
                  przeszkadzało mogę je podrzucać innym bo nieszczęśliwa matka to żadna
                  matka ?

                  "Znalezienie dobrej placówki dla 17-
                  > latka, w której będzie miał dobrą opiekę, kontakt z rówieśnikami w
                  > podobnej sytuacji, naukę samodzielności a może i nawet zawodu i
                  > utrzymywanie z nim regularnego kontaktu (np. co drugi weekend i
                  > święta w domu) może być super pomysłem. "

                  A skąd wiesz o jakim dziecku mówimy ?
                  A skąd wiesz czy to dziecko będzie widziało takie superlatywy jakie
                  widzisz ty czyli :naukę zawodu , samodzielności , kontakt z
                  rówieśnikami itp itd z doświadczenia wiem ze takie dzieciaki widza
                  coś innego szczególnie jeśli mają rodzeństwo które jest w
                  domu.Zaczynają czuć się niepotrzebni , odrzuceni mniej kochani bo
                  przez swoja niepełnosprawność są w placówce z obcymi ludźmi a siostra
                  brat jest w domu , w swoim pokoju z rodzicami . Nawet najlepszy
                  opiekun nie zastąpi rodziców.Nawet najlepsza placówka nie zastąpi
                  domu.Dlatego stworzono domy dziennego pobytu , dlatego stworzono
                  warsztaty terapii zajęciowej aby te dzieci mogły tu uczyć się ,
                  spędzać czas po czym wracać do domu.

                  Ktos mi kiedyś powiedział ze domy całodobowego pobytu są dla ciężkich
                  przypadków i "wyjatków" i ja sie z tym zgadzam

                  "mieszy mnie to demonizowanie takich placówek. Tak samo jak np.
                  > domów starców. Ludzie jeszcze ciągle widzą sceny z horrorów z lat
                  80-
                  > siątych:-)"

                  A byłaś w takim domu ? rozmawiałaś z tymi ludźmi ja byłam i są tu
                  zarówno weseli staruszkowie pogodzeni z losem jak i nieszczęśliwi
                  chorzy , zniedołężniali ludzie którzy nie mogą sobie poradzić z tym
                  ze obcy ludzie ich np myją.Zarówno jedni jak i drudzy w większości
                  chętnie opuścili by ten dom gdyby tylko mogli i wrócili do takiego
                  który z mają do takiego w którym jest rodzina, do domu w którym nie
                  bedą tylko podopiecznym X ale babcią , mamą , tatą , dziadkiem ,
                  synem , bartem która /który jest potrzebna/potrzebny .WAŻNY .








                  • zakletawmarmur Re: nieustępliwa partnerka 13.05.10, 20:43
                    > Czyli co mogę sobie zajść w ciąże ale ponieważ dziecko mi będzie
                    > przeszkadzało mogę je podrzucać innym bo nieszczęśliwa matka to
                    żadna
                    > matka ?

                    Ja regularnie podrzucam dziecko teściom:-) A że mieszkają daleko to
                    od razu na cały tydzień raz na pare miesięcy. Czy to oznacza, że
                    nie powinnam była w ciążę zachodzić? A może do przedszkola też się
                    nie powinno posyłać dziecka? A co z opiekunką, żłobkiem? Gdzie jest
                    ta granica, kiedy można podrzucać a kiedy trzeba samemu się własnym
                    dzieckiem zajmować?

                    > A skąd wiesz o jakim dziecku mówimy ?
                    > A skąd wiesz czy to dziecko będzie widziało takie superlatywy
                    jakie
                    > widzisz ty czyli :naukę zawodu , samodzielności , kontakt z
                    > rówieśnikami itp itd

                    Dlatego podałam różne możliwości. To Ty zakładasz, że dziecko jest
                    małe. Zresztą jeśli jest małe to i tak kiedyś będzie nastolatkiem.

                    Zaczynają czuć się niepotrzebni , odrzuceni mniej kochani bo
                    > przez swoja niepełnosprawność są w placówce z obcymi ludźmi a
                    siostra
                    > brat jest w domu , w swoim pokoju z rodzicami .

                    Albo to rodzeństwo zazdrości, bo musi mieszkać z rodzicami:-) Bez
                    przesady, dla nastolatka mieszkanie z rodzicami to żadna frajda. Ja
                    też wyniosłabym się z domu w wieku 17 lat, gdybym miała fundusze.
                    A i tak miałam się lajtowo, bo mama mi palić pozwalała i na imprezy
                    też chodzić mogłam.

                    Naprawdę nie wiesz jak obecnie wyglądają takie placówki.

                    No i przede wszystkim Sławek nie napisał jaki to typ placówki. Może
                    mu chodzić o opiekę dzienną. To Ty skrytykowałaś, choć sama nie
                    wiesz nawet o co chodzi:-)

                    Ta sytuacja - opisywana przez
                    > autora wg mnie i dla mnie jest zadnym powodem.Dla mnie brzmi to
                    jak
                    > pozbycie się problemu .Nie ma żadnej wzmianki o ty ze dziecko MIMO
                    > leczenia dalej jest agresywne.

                    To Ty jesteś przekonana, że to dziecko jest normalne, tylko jest
                    niegrzeczne i można je grzeczności nauczyć. Piszę Ci, że w przypadku
                    dzieci niepełnosprawnych agresja często jest wynikiem
                    niepełnosprawności. Rodzice już powinni byli wykminić czy można
                    dziecko nauczyć czy nie.

                    zniedołężniali ludzie którzy nie mogą sobie poradzić z tym
                    > ze obcy ludzie ich np myją.

                    Tak jasne. Wtedy narzekaliby, że muszą być w domach z dziećmi a
                    woleliby dom starców:-)
                    Są ludzie, którym po prostu nie dogodzisz. Na starość narzekactwo
                    się u nich pogłębia.

                    Zarówno jedni jak i drudzy w większości
                    > chętnie opuścili by ten dom gdyby tylko mogli i wrócili do takiego
                    > który z mają do takiego w którym jest rodzina, do domu w którym
                    nie
                    > bedą tylko podopiecznym X ale babcią , mamą , tatą , dziadkiem ,
                    > synem , bartem która /który jest potrzebna/potrzebny .WAŻNY

                    Rozumiem, że wtedy trzeba się z pracy zwolnić i przez pół dnia z
                    zainteresowaniem rozmawiać o Radiu Maryja i chorobach układu
                    pokarmowego? Trudno ofiarować osobie starszej tyle zainteresowania.
                    Do tego dochodzą te wszystkie atrakcje, których w domu rodzinnym nie
                    da się zorganizować. No i ludzie przywiązują się do siebie nawet
                    jeśli nie wiążą ich więzy krwi.

                    > Ktos mi kiedyś powiedział ze domy całodobowego pobytu są dla
                    ciężkich
                    > przypadków i "wyjatków" i ja sie z tym zgadzam

                    Są placówki dla ludzi np. z aspergerem (czyli "wcale nie tak źle").
                    To wcale nie są "przechowalnie dla jełopów, których rodzice mają w
                    dupie". To bardziej jak sanatoria, gdzie młodzież uczy się zawodu a
                    wieczorami niewiele starszy terapeuta wyciąga gitarę i wspólnie
                    śpiewają.

                    Rodzice takich dzieci nie powinni mieć wyrzutów sumienia, że dziecko
                    wysyłają. No chyba, że wystąpią symptomy, dowodzące, że dziecku
                    dzieje się krzywda. Jednak jeśli nie spróbują to się nie dowiedzą.
                    Niestety, osoby, które nic nie wiedzą na ten temat często
                    przedstawiają takie placówki (zarówno te dzienne jak i całodobowe)
                    jako największe zło. Też jestem zdania, że zanim dziecko się gdzieś
                    pośle to trzeba sprawę wybadać ale nie można od razu z góry
                    mówić "nie bo nie".
Pełna wersja