moja dziewczyna

11.07.10, 13:45
Nie wiem jak zacząc. Ja i moja dziewczyna pochodzimy z odleglych miast.
Obecnie ja pracuje, ona studiuje zaocznie w tym samym miescie.
1,5 roku temu zdecydowalismy sie zamieszkac razem.
Wynajelismy malutkie mieszkanie. Ona wtedy pracowala. Ukladalo sie nam
swietnie. Naprawde kiedys to byla zupelnie inna osoba.

Wszystko zaczelo sie psuc, kiedy ona stracila prace.
Podtrzymywalem ja na duchu, ale prace znalazla dopiero po trzech miesiacach.
Przez te trzy miesiace strasznie siadla jej psycha.
Duzo plakala i powtarzala ze nie wyjdziemy z tego, ze zabraknie nam na oplaty
i na jedzenie.
Ja sie staralem nie wpadac w panike, cieszylem sie ze sam mialem prace -
dzieki temu jakos ciagnelismy dalej.
W tym czasie, kiedy byla na bezrobociu (bez prawa do zasilku ani zadnych
takich) cos sie z nia zaczelo takiego dziac. Odsuwala sie ode mnie,
wstrzymywala moje proby.
Jesli juz udalo mi sie cos wyblagac to moze raz na miesiac i to tez w wersji
"ja tu tylko leze".

Oczywiscie rozmawialem z nia na ten temat. Mowila ze przytyla i glupio sie jej
rozebrac. Do tego przypomnialo sie jej jak jakis moj kolega prawil komplementy
jakiejs erotycznej tancerce z TV z plastikowymi cyckami. No i skoro koledze
sie taka podobala to i wszystkim facetom, wedlug niej. Wiec co ona taka
normalna babka zato moze?
A ja nie wiem gdzie i kiedy niby przytyla? Poza tym duzo biega i dba o siebie,
wiec czemu wymysla takie bajki o tyciu?

Podczas innej rozmowy na temat braku checi z jej strony, zapytala jak ja moge
myslec o takiach rzeczach, kiedy nasza sytuacja finansowa jest tak
beznadziejna, ze lada dzien mozemy poleciec z torbami itd. Jej akutalna praca
nie jest na stale. Mimo ze pracuje nikt nie da jej gwarancji ze tam zostanie
(takie czasy)
No i stary argument: ze jako facet mam tylko jedno w glowie, zupelnie ignoruje
jej problemy. Nasza sytuacja moze nie jest wesola, ale nie rozumiem po co
reagowac na to abstynencja.

W innej rozmowie na ten temat moiwla ze jej na mnie zalezy, ale ze nie moze
sie juz do mnie nawet przytulic,ani zablizyc bo mowi, ze zaraz zaczynam byc
nachalny. Jaki mam byc robiac to raz na miesiac w takich jak juz pisalem
warunkach?
Ja jej tylko chce pokazac ze nadal mnie kreci, mimo trudnosci. Ze ciagle jest
dla mnie atrakcyjna.

Ale najgorsze dopiero co sie zaczelo: zaczela wspomagac sie tabletkami
nasennymi, bynajmniej nie ziolowymi.
Sam pracuje po 10 godzin dziennie, nieraz jestem tak zmeczony ze nie mam sily
myslec. Ale spodziewalbym sie ze ja zastane, ze sie przytule i zrelaksuje po
pracy. A tu moja dziewczyna sobie spi! Mowi ze zle sie czuje i musi sie
uspokoic. Oczywiscie wywalilem jej te pigulki do smietnika, ale chyba sobie
skombinowala nastepne, tylko ze sie z tym chowa przede mna.

Chcialem ja pare razy gdzies zaprosic, jakies wyjscie zorgamizowac, ona
opodwiada wtedy "gdzie ty chcesz isc bez kasy?" Pare groszy na wyjscie jakos
udaje mi sie odlozyc. Potem kiedy nie mozemy zrobic zakupow, bo musze czekac
na wyplate od szefa, obrzuca sie zarzutami w stylu: "widzisz moze byloby
lepiej gdybysmy wtedy zostali w domu, teraz nie musielbysmy czekac o suchym
pysku na twoje wyplate"

Z kasa jest troche krucho, ale wlasciciel mieszkania to dobry czlowiek i
nieraz czekal na kase z opoznieniem kilkutygodniowym, ale nigdy sie o to nie
czepial. Poza tym ja ciagle pracuje.

Ostatnio sie troche wkurzylem, rozmawialismy o tym co by zjesc, i dokupic od
obiadu a ona znowu swoje "nie kupuj miesa/szynki, bo potem zostaniemy bez
kasy" i wtedy jej odpowiedzialem caly podkurw. zeby sobie znalazla bogatszego
skoro jej tak ze mna zle.
I tak mialem niewiele do stracenia - w ogole ze mna nierozmawia, jak o tym
czego nie mozemy zjesc lub gdzie nie mozemy isc bo jestesmy bez kasy. O lozku
nie wspomne, bo co mialbym stracic?

Nawet nie probowalem tego zalagodzic, wiec w ogole przestala sie odzywac. Wiem
ze raczej nie ma do kogo pojsc, nie moze sie tak o wyprowadzic, poza tym ona
pracuje tutaj.

Rozmawialem o tym ze znajomymi, ale oni zupelnie potrafia mi poradzic. Nigdy
nie mieli takich problemow.

Ostatnio wspolny znajomy zaprosil nas na urodziny. Po imprezie, liczac na
jakies poprawienie relacji, probowalem cos tam znowu, ale oczywiscie spotkalem
sie z odmowa.
Wtedy nie wiem czy z nerwow, czy od alkoholu, wkrecilem jej kit ze jak ona tak
bedzie dalej to ja zdradze. Co ona wziela na serio i planuje sie ode mnie
wyprowadzic, ale wiem ze troche czasu minie zanim cos znajdzie. Poza tym
raczej nie byloby ja stac na wynajecie czegos samodzielnie.

Chcialbym probowac naprawic ten zwiazek , ale co sie do tego nie zabiore to
wszystko sie pieprzy. W dodatku sam zaczalem sie rozgladac za innymi dziewczynami.

Moi rodzice sa po rozwodze, ale ja mieszkalem z dziadkami. ROdzice rozstali
sie przez glupoty i nie chcialbym powtarzac ich bledow.
Mam kolegow ktorzy sa w zwiazkach po 7 - 8 lat i sa szczesliwi, my natomiast
po dwoch latach finisz. Co z nami bylo nie tak?

    • santo_inc Re: moja dziewczyna 11.07.10, 14:15
      > Chcialbym probowac naprawic ten zwiazek , ale co sie do tego nie zabiore to
      > wszystko sie pieprzy.

      Po pierwsze, to nie tylko Ty jesteś odpowiedzialny za jakość tego związku. Ona też.

      Zabierz ją do jakiegoś lekarza od głowy, może to depresja?
      • niemamasla Re: moja dziewczyna 11.07.10, 14:19
        myslisz ze nie probowalismy?
        tylko ze na prywatnego raczej nas nie stac, w przychodni zaproponowali sie
        zapisac na pazdziernik
        • santo_inc Re: moja dziewczyna 11.07.10, 16:28
          > myslisz ze nie probowalismy?
          > tylko ze na prywatnego raczej nas nie stac, w przychodni zaproponowali sie
          > zapisac na pazdziernik

          Zapisy do psychiatry na październik? Chyba żartujesz...
          • niemamasla Re: moja dziewczyna 11.07.10, 16:37
            Nie zartuje. Bylismy pytac o psychoterapetow.
            Psychiatra zajmuje sie ciezkimi przypadkami
            • tully.makker Re: moja dziewczyna 11.07.10, 20:58
              Niechec do seksu, ciagly placz, stany lekowe, naduzywanie srodkow nasennych to z
              cala pewnoscuia nie jest lekki przypadek.

              Niech dziewczyna idzie do psychiatry.
          • izabella9.0 Re: moja dziewczyna 11.07.10, 17:57
            no własnie nie. Takie są kolejki do specjalistów.
            • zamysloneniebo Re: moja dziewczyna 11.07.10, 18:01
              Izabella, ja utrzymuję, że mogliby znaleźć wcześniej niż na
              październik, bo sama dzwoniąc do rejestracji, dowiadywałam się o
              wolnych terminach za dwa miesiące, a nawet za miesiąc. Nawet gdyby
              były to dwa miesiące (bo tyle chyba jest najczęściej) to jest to
              wrzesień, a nie październik. Próbować na pewno warto. Do polecanych
              specjalistów oczywiście czeka się dłużej, a do tych mniej
              obleganych, krócej. :)
      • rumpa Re: moja dziewczyna 11.07.10, 16:38
        albo zgodnie z ewolucyjną mądrością dziewczę własnie się zorientowało
        że popełniło ewolucyjny błąd. Oczywiście podświadomie :)))
        No bo co za los ją czeka kole pana, który jak ona traci pracę, to
        ledwo utrzymuje rodzinę? Ma sie skesić z taka ofiarą losu :))) ?
        A co jak zajdzie w ciązę? ma się skrobać czy zapierdalać do porodu w
        robocie a potem dziecko do złobka, bo pan co prawda ma potrzeby
        seksualne ale nie za bardzo juz możliwości na ponoszenie konsekwencji
        ich zaspokojenia?
        Kiedyś tacy panowie się nie rozmnażali i nawet nie zamaczali, bo
        wszędzie na świecie, aby zostać dopuszczonym do rozrodu, należało
        udowodnić że jest się mężczyzną i zdobywa świat dla swoich genów.
        • m00nlight Re: moja dziewczyna 11.07.10, 18:59
          To też możliwe.

          Swoją drogą, sama nie wyobrażam sobie wiązać się na stale z
          kolesiem, ktory ledwo potrafi sie utrzymac.

          Sorry, ale faceci na budowie potrafią zarobic 4 kola miesięcznie,
          więc takie jęczenie jest co najmniej nie męskie :P
          • peter_jurgen_boock Mam dużo lepsze pomysły 11.07.10, 19:42
            na spożytkowanie 4 tys. zł i więcej, niż zapieprzać na roszczeniową,
            rozkapryszoną lampucerę z wiecznymi problemami.

            • rumpa Re: Mam dużo lepsze pomysły 11.07.10, 19:53
              najlepiej na wazektomię :)))
              • peter_jurgen_boock Bo co, bo ty tak powiedziałaś? 11.07.10, 20:05
                A KIM TY K...WA DLA MNIE JESTEŚ!!??
                • rumpa Re: Bo co, bo ty tak powiedziałaś? 11.07.10, 20:07
                  dzieki Bogu!!!! NIKIM!!!!

                  :)))))
    • stokrotka13.net Re: moja dziewczyna 11.07.10, 15:32
      Jak dlugo trwa juz u Was taka sytuacja?Tez uwazam, ze za zwiazek
      odpowiedzialni sa oboje partnerzy.Skoro nie stac Was na razie na
      lekarza, to moze macie kogos zaufanego, jakas przyjaciolke, ktora
      delikatnie pogadala by z Twoja dziewczyna, ze taka postawa nie
      rozwiaze problemow.Dziewczyna sie gdzies zakrecila w martwym punkcie
      i nawet nie szuka juz rozwiazan, tylko narzeka i sie boi.Byc moze
      to, ze zaczela brac tabletki nasenne moze swiadczyc, ze chce choc na
      jakis czas uciec, schowac sie przed problemami, z ktorymi sobie nie
      radzi, bo tak latwiej.Dobrze by jednak bylo, gdybys zaoszczedzil
      troche kasy wszelkim sposobem i zaciagnal ja do lekarza(dobrze by
      bylo, gdyby Ci ktos polecil, bo niestety nie kazdy psychoterapeuta
      umie pomoc),bo mysle, ze sami nie dacie rady.
    • m00nlight Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 15:33
      Przeczytalam dokladnie post, choć długi, i różne rzeczy chodzą mi po
      głowie.

      o pierwsze, Santo może mieć rację- to najprawdopodobniej jest
      depresja. Bo skoro najgorszy czas (na bezrobociu) dla dziewczyny już
      minął, a ona dalej jest przygnębiona, coś jest na rzeczy. Ma
      obniżone libido (równe zeru, w zasadzie), wymyśla sobie problemy (że
      za gruba, pewnie tak nie jest, ale ludzie z depresją mają tendencję
      do postrzegania siebie jako nieatrakcyjnych i w oggole do niczego),
      katastroficzne myślenie ('nie poradzimy sobie'), do tego dochodzi
      jakaś samowolka z prochami, które sobie 'skombinowała' bo pewnie
      sama wie że już jest na granicy wytrzymałości. nie rezygnujcie z
      prób dostania się do psychologa/ psychiatry!!! To niemożliwe że
      dostaliscie taki pozny termin, przecież ludzi z depresją mogą nie
      mieć tyle czasu, nieleczona depresja będzie się pogłębiać i może
      doprowadzić nawet do myśli i prób samobójczych, dlatego do lekarza
      jak w dym, możesz isc sam i wyłóż kawe na lawe że sytuacja jest zła
      i nie możecie tak dlugo czekac. Lekarz jesli ma poczucie etyki
      jakiejkolwiek musi coś zaproponowac. Niemniej jednak polecam
      psychiatre, a nie psychologa, ktory jak wiadomo lekarzem nie jest.
      PS znam sie troche na rzeczy, jam psycholog :P.

      To najbardziej prawdopodobny scenariusz, co jest dla Ciebie
      wiadomością i złą, i dobrą. Dobrą, bo jest szansa na poprawe
      sytuacji- przy odpowiednio poprowadzonej terapii możliwe jest
      skuteczne wyleczenie depresji, zapewne potrwa to najmniej kilka
      miesięcy, ale przynajmniej wyjdziecie z impasu. Zła, bo depresja to
      paskudna, przewrotna i trudna do poradzenia sobie choroba, do tego
      powazna, ktorej nie można bagatelizować!

      Nie pocieszę Cię, bo w takim wypadku tą głupią wzmianką o mołiwosci
      zdrady prawdopodobnie dolałeś oliwy do ognia- juz wczesniej twoja
      dziewczyna miala problemy z niską samooceną, a teraz to już na pewno
      czuje się do bani, i najgorsza, co tylko pogłębia przygnębienie.

      Dlatego do lekarza jak w dym! Jeden nie chce przyjąć? Jest ich
      wielu, próbować do skutku, pukać do wszystkich drzwi, nie ma na co
      czekać!
      • niemamasla Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 16:34
        Tak, ale ona nie ma etatu na stale. Za 2 miesiace skonczy sie praca i nie wiemy
        co dalej. A z praca teraz naprawde nielatwo.
        Ja pracuje 6 dni w tygodniu, wiec nie mam czasu pojsc do przychodni.
        Ona byla i pytala, ale brak wolnych terminow.
        Jeden znajomy powiedzial mi ze to jest jej problem i ze jest slaba psychicznie.
        Nie wiem komu przyznac racje.
        • rumpa Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 16:40
          jest słaba psychicznie, znajomy ma rację
          ty jesteś frajer, bo sam nie potrafisz utrzymać dwojga osób na
          przyzwoitym poziomie
          też mam rację

          oboje do gazu, im mniej takich osobników tym większa szansa na
          nadczłowieka

          :))))
          • santo_inc Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:12
            > ty jesteś frajer, bo sam nie potrafisz utrzymać dwojga osób na
            > przyzwoitym poziomie
            > też mam rację

            Frajerem to on by był, gdyby harował na utrzymanie obydwojga na przyzwoitym
            poziomie.
            • rumpa Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:23
              frajerem jest bo nie jest w stanie utrzymać dwóch osób, w tym kobiety
              która może zajść w ciążę i wylądować w łóżku na 8 miesięcy z nogami
              do góry - jak znajoma której nawet szew nie pomagał, bo ciało pruło
              się dookoła.
              Ona pracuje, nie opierdala sie ale ma zdrowy instynkt - własnie
              poczuła że nie może na tego pana za bardzo liczyć. Wg mężczyzn
              nowoczesnych panie maja dawać dupy rodzić a potem wyrzucać dziecko do
              żłobka żeby bron boże tatusia nie zestresować byciem jedynym
              żywicielem rodziny. Bo wg "tatusia" najwazniejsze jest żeby on się
              nie przemęczał , nie denerwował a że bezbronny niemowlak zostanie
              pozbawiony piersi matki i jej ciepła, poczucia przynależności, bycia
              w centrum uwagi, zadbania i zostanie wywalony do jakiegos przytułku
              to mały pikuś. W koncu "tatuś" ma to co chce, czyli zonę sama się
              utrzymującą i jeszcze stającą na glowie żeby pan się nie znudził i
              nie poszedł precz.
              Gdzie ci faceci znajduja takie frajerki?Żeby wyżej stawiać kaprysy
              starego chłopa od potrzeb dziecka?NIESAMOWITE!!!
              • santo_inc Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:30
                > frajerem jest bo nie jest w stanie utrzymać dwóch osób,

                Primo: przecież utrzymał.
                Secundo: frajer to nieodpowiednie słowo w tym kontekście.
              • gladys_g Rumpa - piąteczka 11.07.10, 17:33
                Zgadzam się w całej rozciągłości :)
                Jakem ciężarna feministka, tak nie wyobrażam sobie rozmnażania się z facetem,
                który nie byłby w stanie utrzymać całej rodziny przez okres nawet kilku lat
                (spowodowany moim rodzeniem naszych dzieci). Chociaż pracę mam i mam dokąd
                wrócić po macierzyńskim - nad wyraz cenię sobie brak musu. Facet zadowolony,
                żeby nie było :)

                Ale zaraz Cię tu zjadą od pijawek i materialistek :)
                • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 18:39
                  > Jakem ciężarna feministka, tak nie wyobrażam sobie rozmnażania się z facetem,
                  > który nie byłby w stanie utrzymać całej rodziny przez okres nawet kilku lat
                  > (spowodowany moim rodzeniem naszych dzieci).

                  Nie wiem, czy wiesz, ale sama możesz zadbać o to, żeby utrzymać rodzinę przez
                  okres nawet kilku lat, gdy będziesz rodzić i wychowywać dzieci.

                  Trzeba tylko chcieć.

                  > wrócić po macierzyńskim - nad wyraz cenię sobie brak musu. Facet zadowolony,
                  > żeby nie było :)

                  Facet jest zadowolony z tego musu?
                  • m00nlight Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 18:45
                    Gdybym miala sama utrzymywac siebie i dzieci, w dupie mialabym
                    faceta, jakiegokolwiek.

                    Potrzebny bylby tylko do rozplodu, potem, argument wujka Staszka :P

                    Prawdziwy facet zdaje sobie sprawę, że na dobrą sprawę to na nim
                    ciąży utrzymanie rodziny, jesli się za to bierze. Jeśli nie, niech
                    nie zawraca dupy innym. Tyle w temacie.
                    • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 18:58
                      > Gdybym miala sama utrzymywac siebie i dzieci, w dupie mialabym
                      > faceta, jakiegokolwiek.

                      Ważne jest, żebyś wiedziała, po co Ci facet. No i żeby on wiedział, że jest Ci
                      potrzebny do rozpłodu i finansowania. Bo wiesz, jak mu tego nie powiesz, to może
                      czuć się oszukany i wykorzystany.

                      > Prawdziwy facet zdaje sobie sprawę, że na dobrą sprawę to na nim
                      > ciąży utrzymanie rodziny, jesli się za to bierze. Jeśli nie, niech
                      > nie zawraca dupy innym. Tyle w temacie.

                      Chciałabyś, żeby taka była definicja prawdziwego mężczyzny, co nie? Z drugiej
                      strony, czy chciałabyś też spełniać definicję prawdziwej kobiety, wedle tego
                      samego archetypu? Czyli takiej, która siedzi w domu, nie realizuje się zawodowo,
                      nie ma wykształcenia i tak naprawdę zajmuje się tylko tym, by mężowi i dzieciom
                      było dobrze?

                      Jeśli tak, to powodzenia. Szczerze!
                      • m00nlight Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:04
                        Związek ma realizować wszystkie potrzeby stron.

                        Nie widzę nic zlego w zajmowaniu się domem, skoro facet na mnie
                        pracuje. I to wlasnie robię teraz, i nie widzę w tym ujmy dla
                        honoru, chociaż robię trzeci fakultet.

                        Oczywiscie szukam pracy i zapewne prędzej czy pozniej ją znajdę choc
                        moj facet nie ma na to cisnienia i smieje sie nawet, ze zarobię
                        sobie na waciki, skoro JA bardzo chcę.

                        Ale mając dzieci (tak, liczba mnoga!) w perspektywie wolę mieć ten
                        komfort, że będę mogła poświęcić czas na ich przyzwoite wychowanie i
                        opiekę, chociaż do 3 roku życia.

                        W życiu nie wywalilabym malego dziecka do żłobka, ani nie dala na
                        wychowanie obcej babie. Naprawde dziecko do 3-4 roku życia
                        potrzebuje stałej obecności i opieki MATKI!

                        Nie zmuszam nikogo do zakladania rodziny, ale jesli się już ktoś za
                        to bierze, niech to robi dobrze.
                        • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:19
                          popieram
                          chore wymysły komunistów w życiu rodzinnym mają się dobrze jak widzę
                          nota bene w Holandii, mekkce feministek, nikomu nie wpada do głowy że
                          pomoc dla matki ma polegać na odebraniu jej dziecka i wsadzeniu go do
                          żłobka, za pomocą przymusu ekonomicznego

                        • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 20:25
                          > Związek ma realizować wszystkie potrzeby stron.

                          No właśnie. Dlatego nie wchodzę w związek, w którym MOJE potrzeby nie będą
                          realizowane.
                    • songo3000 A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 21:41
                      > Prawdziwy facet zdaje sobie sprawę, że na dobrą sprawę to na nim
                      Całkiem niedawno była dyskusyja, gdzie oświecone Koleżanki
                      wyłuszczały wszysztkim naokoło, że facet-bankomat to wielki mit we
                      współczesnym świecie.
                      I proszę. Tyle w temacie.

                      Kurczę, jak fajnie znów mieć rację :PPP
                      • rumpa Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 22:13
                        jeśli nazywasz tak zagwarantowanie dziecku minimum prawidłowego
                        rozwoju, tzn przebywanie z matką do trzeciego roku życia.
                        Kobieta wkłada swój czas, facet pieniądze
                        dostaje pewnośc że jego dziecko jest szczęśliwe i dobrze zaopiekowane
                        a sam może siedzieć do 8 w pracy i "się realizować"


                        ja tam się w domu nie realizowałam, ale takie są wymagania opieki nad
                        dzieckiem. osobiście nie czuję się w żaden sposób wzbogacona i nawet
                        gdyby małzonek mnie złotem obsypywał, nigdy więcej bym się na żadne
                        dziecko nie zdecydowała.Więc zastanów się co bredzisz. Acha i nie
                        wzięłam nawet złotówki więcej niż potrzebowałam niezbędnie, wciąż
                        noszę spódnice z liceum.
                        Przypomnij sobie jeszcze jakie kłopoty mają kobiety z powrotem do
                        pracy, jak zazwyczaj zamyka im to kariery a potem ulżyj sobie jeszcze
                        raz i kompletnie bez sensu.
                        Dziecko potrzebuje matki, piersi, ciepła ciała, bicia serca
                        co ty jesteś z domu dziecka czy co?
                        • songo3000 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 22:34
                          > jeśli nazywasz tak zagwarantowanie dziecku minimum prawidłowego
                          Minimum prawidłowego rozwoju to powinni zagwarantować obywdwoje
                          rodzice aż ptaszek wyfrunie z gniazdka.

                          > rozwoju, tzn przebywanie z matką do trzeciego roku życia.
                          Matką albo ojcem. Stawiasz się na jakiejś lepszej pozycji z powodu
                          płci? Na jakiej podstawie?

                          > dostaje pewnośc że jego dziecko jest szczęśliwe i dobrze
                          zaopiekowane
                          Nie dostaje ŻADNEJ pewności. Może być np.: paskudną, nadopiekuńcza
                          mamuśką, która wykończy dzieciaka szybciej niż lokalny podwórkowy
                          pedofil.
                          To zwykłe WYGODNICTWO od strony facetów.

                          > dziecko nie zdecydowała.Więc zastanów się co bredzisz
                          Przecież nie o Twojej sytuacji tu 'bredzę'

                          > noszę spódnice z liceum
                          NOOO, to już szatańska autoreklama :)

                          > pracy, jak zazwyczaj zamyka im to kariery
                          Toż i nie neguję rzeczywistości. Jak już ochłoniesz to doczytasz, że
                          dokładnie się z rzeczoną tezą zgadzam i nie wkładam jej w kategorię
                          mitów i dziwów. Jest jak jest.

                          > Dziecko potrzebuje matki, piersi, ciepła ciała, bicia serca
                          Dziecko potrzebuje rodziców. Gloryfikujesz rolę matki i tu bym
                          widział jakiś mit co najwyrzej. Dziecko potrzebuje, ale nie 24h na
                          dobę.

                          > co ty jesteś z domu dziecka czy co?
                          Hehe, nie. I nie z 'rozbitej rodziny' :) Od komuchów też mi raczej
                          nie nawciskasz bo wyraźnie tępię na forum zajawki na wszelkie
                          socjale.
                          E, coś na pewno się znajdzie ;P
                          • rumpa Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 23:32
                            minimum dla dziecka w tym wieku to matka, cycek i znajomy zapach.
                            Potem minima się zmieniają.

                            Matką albo ojcem. Stawiasz się na jakiejś lepszej pozycji z powodu
                            > płci? Na jakiej podstawie?

                            ok, jak pokażesz mi rodzinę gdzie doszło do krwawej jatki między
                            ojcem i matką w teamcie - kto zostaje z dzieckiem, to się wzruszę.
                            Tak czy inaczej pierwsze póltora roku ze względu na karmienie to jest
                            czas matki - czysta biologia. Jesli o mnie chodzi, to chetnie bym
                            widziała panów w tym drugim okresie póltorarocznym - hellołłłłłłłł,
                            echo odpowiada a nie chetni :)))

                            To zwykłe WYGODNICTWO od strony facetów

                            hehe no i racja :)))
                            daj wszystkim dobry przykład
                            zaraz zaraz, to w końcu co jest wygodnictwem - to co robi kobieta czy
                            to co robi facet?

                            no może nie do konca, zarabia ten kto więcej zarabia - statystycznie
                            błeeee jest to mężczyzna.

                            noszę spódnice z liceum
                            > NOOO, to już szatańska autoreklama :)
                            >
                            mojego skąpstwa? jak dostałam bon na zakupy na 100 euro, to kupiłam
                            za 60. Znasz druga taką kobiete?

                            Dziecko potrzebuje, ale nie 24h na
                            > dobę.

                            no własnie prawie 24h na dobę :))) sorki
                            a na pewno w pierwszym roku do półtora
                            potem może być tatuś - helołłłłłł, gdzie ci chętni?

                            E, coś na pewno się znajdzie ;P

                            jasne, jesteś niedojrzały!!!
                            :)))
                            • niemamasla Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 23:50
                              rumpa napisała:

                              Jesli o mnie chodzi, to chetnie bym
                              > widziała panów w tym drugim okresie póltorarocznym.

                              Nie wiem skad jestes, ale wsrod tych moich znajomych ktorzy maja dzieci
                              obowiazki sa dzielone.
                              Moze trafilas na beznadziejnego faceta ze takie uogolnienia rzucasz?



                              • rumpa Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 00:28
                                znaczy tatuś rzuca pracę i siedzi z dzieckiem póltora roku aż pójdzie
                                do przedszkola ?
                                żę się tak uprzejmie zapytam?

                                czy moze hoduje cycka hormonalnie i raz on karmi a raz mama?
                                • songo3000 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 00:44
                                  Cholera, mieć własne duże cycki dostępne 24h na dobę... Teraz to na
                                  pewno nie zasnę z wrażenia ;P
                                  • rumpa Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 00:55
                                    eee tam szybko bys sie przyzwyczaił :))) jak to do dobrego
                                    • songo3000 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 01:01
                                      Szybko, wolno, co za różnica. Ważne co by się działo przez te kilka
                                      pierwszych dni, hehe.
                                • monikn78 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 17.07.10, 17:56
                                  wg mnie piszesz takie bzdury, że głowa boli. mam córkę. ma 3,5 roku.
                                  dziecko do prawidłowego rozwoju nie potrzebuje tylko matki do której
                                  może się przyssać w dogodnym momencie, ale obojga rodziców. nie wiem
                                  czy wiesz, ale jest coś takiego jak butelka i znakomita część dzieci
                                  świetnie sobie z nią radzi.
                                  co do podziału obowiązków to wszystko zależy od sytuacji w rodzinie.
                                  ja mam wolny zawód. w jednym miesiącu zarobię 10tys, przez kolejne 2-
                                  3 zero. tak więc dla mnie stablina sytuacja zawodowa mojego męża
                                  jest cenna.
                                  pomimo, że wiążąc się z nim nie kierowałam się tym gdzie pracuje i
                                  ile zarabia, ale przyznaję że nie związałabym się z człowiekiem,
                                  który nie byłby w stanie utrzymać rodziny. przynajmniej w stopniu
                                  podstawowym. nie jest to wyrachowanie, ale w życiu bywa różnie. nie
                                  wszystkie dzieci rodzą się zdrowe. są takie, które wymagają opieki
                                  rodzica przez 24h na dobę. lekarstw oraz kosztownych terapii.
                                  ideałem jest gdy oboje rodzice zarabiają na tyle dużo, że utrata
                                  pracy przez jednego z nich nie kończy się głodówką, ale nie jest to
                                  normą w naszym kraju.
                            • songo3000 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 11.07.10, 23:51
                              > Potem minima się zmieniają.
                              > Tak czy inaczej pierwsze póltora roku ze względu na karmienie
                              Negocjacje jednak się opłacają, zaczynaliśmy od 3 lat ;)

                              > ojcem i matką w teamcie - kto zostaje z dzieckiem, to się wzruszę
                              Nie neguję tego, pytałem o Twój punkt widzenia... Oczywiście tylko
                              po to, żeby go wrednie wykorzystać w jakimś ping-pongu za pół roku ;)

                              > daj wszystkim dobry przykład
                              Nie mogę. Keczupowa by musiała na czworakach odszczekiwać żem
                              darmozjad okradający jej potomstwo, hehe.

                              > mojego skąpstwa? jak dostałam bon na zakupy na 100 euro, to
                              kupiłam
                              O jaka skromna :) Może dla babeczek cena się liczy ale dla facetów
                              tylko i wyłącznie... 'saiz' :PPP

                              > jasne, jesteś niedojrzały!!!
                              No tak, zapomniałem, to i pewnie też roztrzepany :DDD
                              • rumpa Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 00:37
                                Potem minima się zmieniają.
                                > > Tak czy inaczej pierwsze póltora roku ze względu na karmienie
                                > Negocjacje jednak się opłacają, zaczynaliśmy od 3 lat ;)

                                helllołłłłłłłł
                                ołłłłłł

                                chetnych dalej brak

                                :)))
                      • aandzia43 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 12.07.10, 20:57
                        > Całkiem niedawno była dyskusyja, gdzie oświecone Koleżanki
                        > wyłuszczały wszysztkim naokoło, że facet-bankomat to wielki mit we
                        > współczesnym świecie.
                        > I proszę. Tyle w temacie.
                        >
                        > Kurczę, jak fajnie znów mieć rację :PPP

                        Spokojnie, Songo :-) Mam wrażenie, że koleżance chodziło o to, że ze
                        wszech miar dobrze jest, gdy kobieta ma mocne oparcie (również
                        finansowe) w mężczyźnie w okresie, gdy dzieci są małe i wiszą na jej
                        cycku. To w sytuacji, gdy opieka nad potomstwem dzielona jest w
                        sposób, powiedzmy, tradycyjny, bo odwrotny podział zadań w rodzinach
                        też się zdarza i też wsio choroszo. NO więc jak się dzieciaki z
                        pieluch i niemoty wygramolą, to się zaczyna inna bajka i wypłacalność
                        faceta nie jest już tak dramatycznie istotna dla istnienia rodziny i
                        udanego chowu szczeniąt.
                        Więc nie ciesz się, niepoczciwcu, że znowu masz rację;-P
                        • songo3000 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 13.07.10, 13:26
                          > Spokojnie, Songo :-) Mam wrażenie, że koleżance chodziło o to, że
                          Zaraz, zaraz. A rzeczona atrakcyjność faceta to niby KIEDY
                          jest 'mierzona'? Już PO skleceniu i wstępnym odchowaniu potomstwa?

                          Oj, chyba jednak nie :) Rozmowa dotyczy postrzegania faceta, gdy
                          jest jeszcze 'do wzięcia'. To co jest naprawdę ważne (dla niektórych
                          panien przynajmniej):
                          > gdy kobieta ma mocne oparcie (również finansowe) w mężczyźnie
                          widać czarno na białym, hehe.

                          > Więc nie ciesz się, niepoczciwcu, że znowu masz rację;-P
                          ^|^
                          • aandzia43 Re: A podobno to teraz MIT :)))))))))))))))))) 13.07.10, 18:52
                            > Zaraz, zaraz. A rzeczona atrakcyjność faceta to niby KIEDY
                            > jest 'mierzona'? Już PO skleceniu i wstępnym odchowaniu potomstwa?

                            Nie, jest intuicyjnie (albo i nie) mierzona wcześniej. Ta atrakcyjność to między
                            innymi potencjał mężczyzny obiecujący z dużym prawdopodobieństwem, że da on
                            sobie radę z utrzymaniem przez jakiś czas żony i małych dzieci. Nie wiem, może
                            niektóre panie mierzą tak, by cel polowania utrzymywał je całe życie, ale nie
                            sądzę, by było ich wiele.
                            Wy też lecicie na nasze potencjały, w gruncie rzeczy tak samo mało wzniośle
                            brzmiące: zdrowie (szeroko pojęte), witalność, jako taki intelekt, pozbieranie
                            życiowe, dobrze rokujące zycie zawodowe. Poza nielicznymi wyjątkami, nie
                            popełniacie mezaliansów i macie całkeim spore wymagania. Nie tylko pod kątem
                            urody.
                  • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:15
                    zmień biologię, wyhoduj sobie cyce i karm dziecko.
                    Dla mnie facet który uważa że lepiej jest płacić za niańkę a zonę
                    wysłac do roboty i pozbawić dziecko matki albo - do żłobka jest
                    równie męski jak wypierdek mamuta. Nie wiem jak można oddać dziecko
                    które jeszcze nie mówi i nie może nawet się pożalić na traktowanie.
                    A jak te krowy traktują dzieci w żłobkach, to przypadkiem wiem bo raz
                    weszłam niezauwazona - normalnie jest domofon - i się nasłuchałam co
                    się dzieje w pierwszej grupie niemowlaków.
                    A i jeszcze jedno - wszyscy znani mi faceci, którzy radzą sobie w
                    życiu, sa dumni z tego że ich dzieci nie poniewierają sie po
                    publicznych mniej czy bardziej zakładach opieki.
                    Że ich zony mogą się nimi zająć, troszczyć się o nie, nie rozmazywać
                    w ciagłym pędzie.
                    A w sumie co maja robić ci z pretensjami co ledwo średnią wyciagają?
                    Jak tę swoja męskość ratować, skoro najwidoczniej na niczym się aż
                    tak nie znają żeby byc potrzebnym i dobrze opłacanym?
                    Zagonić babę do roboty i sie cieszyc że tak bardzo chce z nim byc że
                    jest gotowa upchnąć maleństwo w jakimś domu - publicznym - opieki -
                    dziennej.
                    • m00nlight Popieram! 11.07.10, 19:30

                      W całej rozciągłości.

                      I powtarzam, jeśli facet nie jest w stanie utrzymać rodziny na
                      przyzwoitym poziomie, niech się za to nie zabiera. Geny
                      nieudaczników nie powinny przechodzić dalej :P

                      Nie sztuka zamoczyc, zrobic dziecko, a potem podrzucić je
                      pod 'opiekę' obcych ludzi i niech rośnie na społecznego degenerata a
                      babe zagonić do roboty i niech zapierdala na 2 etatacha, do tego po
                      cichu śmiać się w kułak że się taką idiotkę znalazło. Ew ponarzekac
                      na brak seksu w małżeństwie i postraszyć sprowadzeniem jędrnej tajki
                      co to się nie roztyje :P
                      • songo3000 Re: Popieram! 11.07.10, 21:47
                        Podobno to facet I babeczka klecą dzieciaka. Najwyraźniej tylko
                        podobno, zależy kto z problemem przychodzi :)))
                        • rumpa Re: Popieram! 11.07.10, 21:50
                          wyczerpujący wkład mężczyzny w postaci jednego plemnika i paru ruchów
                          frykcyjnych

                          to że masa panów wygląda jakby była w ciąży nie znaczy jeszcze że są!!!
                          • songo3000 Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 22:43
                            Jak facet narzeka, że żonuś 'be' a on 'pomaga przy dziecku' to
                            wielkie larum! Przecie to JEGO dziecko i JEGO odpowiedzialność

                            Jak przychodzi co do czego z innej strony to 'dał tylko jeden
                            plemnik' więc mamusia najważniejsza.

                            No, z niecierpliwością teraz czekam na zarzut jak to forumowi
                            szowiniści bez względu na sytuację babeczkę obwiniają :DDD
                            • rumpa Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:19
                              nie mamusia najważniejsza, tylko mamusia ponosi największe koszty
                              fizyczne i społeczne, między innymi dlatego że facet "pomaga przy
                              dziecku"
                              Takie są fakty, to nie tatuś nie może przespać jednej nocy spokojnie
                              w pierwszym trymestrze bo lata non stop do kibla, to nie tatuś spi
                              na siedząco bo inaczej się dusi w ostatnim trymestrze, to nie
                              tatusiowi dupa peka na pół z bólu gdy się rozchodzi spojenie łonowe,
                              to nie tatusia napierdala kregosłup, to nie tatuś dostaje żylaków,
                              rozstepów, nietrzymania moczu, to nie tatusiowi moga spaskudzić
                              krocze ...
                              • songo3000 Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:25
                                Aha, ponosi 'największe koszty' to i należy się jej 'największa
                                nagroda'?

                                Dobra, ja się tam nie znam i znać nie będę :P
                                • rumpa Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:46
                                  rozczarowujesz mnie, zazwyczaj prezentujesz wyższy poziom

                                  nie nagroda, wsparcie, zwłaszcza gdy sie radośnie w tym samym
                                  niezmieniającym się i nie bolącym, sprawnym ciele pomyka jak młody
                                  koziołek
                                  mozesz więcej , a ona może mniej,bo cały wysiłek spoczywa na jej ciele,
                                  • songo3000 Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:56
                                    Pomyśl tylko, co ja jako facet (i to jeszcze BzW) mogę o tym
                                    naprawdę wiedzieć? Guzik.
                                    Tu nie ma 'wyższego poziomu', mogę co najwyżej macać na ślepo,
                                    patrzyć na reakcje 'bardziej doświadczonych' i czegoś się tam
                                    nauczyć.
                                    • rumpa Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 12.07.10, 00:34
                                      ok ułatwię ci - weź zamów wora, tak około 6 kg, no dla ciebie więcej,
                                      facet jesteś, silniejszy, z czymś twardym w środku, co by ci uciskało
                                      pęcherz i płuca non stop, jak mocno przywiążesz.
                                      A potem się w to ubierz i ponoś chociaż tydzień, dzień i noc.
                                      takie sztuczne ciąże były kiedyś skonstruowane dla panów anglików
                                      coby ich nieco sprowadzić na ziemię.
                                      może są gdzieś na ebayu?
                                      :)))

                                      ale się w sumie wzruszyłam :))) po dyskusji z santo o niedoczynności
                                      taka męska deklaracja przywraca mi wiarę w świat.
                                      buziaczki
                              • santo_inc Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:29
                                > nie mamusia najważniejsza, tylko mamusia ponosi największe koszty
                                > fizyczne i społeczne, między innymi dlatego że facet "pomaga przy
                                > dziecku"

                                Fizyczne to i owszem, społeczne ponosi na własne życzenie.

                                A i z tymi fizycznymi to też nie przesadzaj. Ciąża to nie choroba, miliardy
                                kobiet ją przeżyły.
                                • izabella9.0 Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:41
                                  "Fizyczne to i owszem, społeczne ponosi na własne życzenie."

                                  społeczne ponosi na wskutek decyzji obojga, bądź też na wskutek
                                  sytuacji od nich niezależnej.


                                  "A i z tymi fizycznymi to też nie przesadzaj. Ciąża to nie choroba,
                                  miliardy kobiet ją przeżyły."

                                  a miliony od tego umarły.

                                  PS: fakt ciąża i poród to pikuś .Nie ma to jak facet wypowiadający się o czymś czego nie przeżył i nie przyje ..boszzzz.
                                  Co jeszcze powiesz na temat ciąży ? chcesz mi opowiedzieć jak to jest
                                  ? ( ironia )
                                  • rumpa Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 11.07.10, 23:48
                                    i to facet który deklaruje że nie da rady na porodówce nawet patrzec
                                    :))))

                                    chyba troll, nie uwierzę że on tak na poważnie :)))
                                    • sisi_kecz Offtop :) 12.07.10, 00:00

                                      rumpa napisała:

                                      > i to facet który deklaruje że nie da rady na porodówce nawet
                                      patrzec
                                      > :))))'

                                      i w tym momencie nie mam już tlenu w pomieszczeniu,
                                      cały wyśmiałam :))))
                                    • izabella9.0 Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 12.07.10, 11:26
                                      :DDDDDDD rumpa wymiatasz...:)

                                    • santo_inc Re: Właśnie pokazałaś piękny relatywizm opinii :) 12.07.10, 17:37
                                      > i to facet który deklaruje że nie da rady na porodówce nawet patrzec
                                      > :))))

                                      Chyba z kimś mnie pomyliłaś, bo ja nic takiego nie napisałem.
                      • czerwony.poll74 To samo mówili hitlerowcy 13.07.10, 15:19
                        Generalnie Polacy to frajerzy i powinni wyginąć, albo rozmnażać się po to by dostarczyć trochę siły roboczej do najpodlejszych prac. Dziedziczenie władzy, kasy i genów nie wzmacnia gatunku, tylko prowadzi do stworzenia zamkniętej kasty, która mnoży się w swoim gronie dostarczając światy zastępy psychopatów. Już Czingis-Chan wiedział, że żonę należy porwać z daleka, najlepiej z obcej rodziny, obcego plemienia. Nie bez przyczyny dzieci mające rodziców różnych narodowości są z reguły bardziej uzdolnione od tych których rodzice pochodzą z jedego grajdołka.
                    • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 20:31
                      > A i jeszcze jedno - wszyscy znani mi faceci, którzy radzą sobie w
                      > życiu, sa dumni z tego że ich dzieci nie poniewierają sie po
                      > publicznych mniej czy bardziej zakładach opieki.

                      I wciąż nie widzisz różnicy...

                      Rozumiem, że ktoś może być dumny z tego, że stać go, by żona nie pracowała i
                      mogła wychowywać dziecko. Że są w stanie z jednej pensji zaspokoić potrzeby
                      swojej rodziny. Ja to rozumiem, bo ja z moich zarobków jestem w stanie zaspokoić
                      potrzeby trzech rodzin takich jak moja i w pewnym sensie ta świadomość poprawia
                      moje samopoczucie.

                      Jednakże w życiu nie związałbym się z kobietą, która oczekuje ode mnie, że będę
                      ją i dziecko utrzymywać. Z kobietą, która to na mnie wymusi. Jak celnie zauważył
                      peter_jurgen_boock , z kimś takim szkoda byłoby mi czasu i genów by się zadawać.
                      Dlatego ja wybrałem sobie partnerkę, która sama CHCE o sobie stanowić, jest
                      zaradna i samodzielna i wcale nie oczekuje, że będę ją utrzymywać. Bo chciałbym,
                      żeby takie cechy miały i moje dzieci.

                      Nie wyobrażam sobie natomiast, by ktoś ZARADNY był jednocześnie DUMNY z tego, że
                      cokolwiek MUSI zrobić. Że JEST W STANIE, to i owszem.
                      • m00nlight Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 21:29
                        Pokrętne to.

                        To nie kobieta 'wymusza'

                        Wymusza sytuacja, przynajmniej chwilowo.

                        Niby jak, kobieta z małym dzieckiem (dziećmi) miałaby utrzymać się
                        sama, nie oddając dziecka do przytułku? Zwłaszcza że dzieci przez
                        pączkowanie nie powstają i uważam że ktoś kto wcześniej 'wsadził'
                        powinien ponosić tego konsekwencje.

                        Ja nie WYMAGAM od faceta żeby mnie utrzymywał. Ale bardzo jestem
                        zadowolona z tego że to robi i nie ma z tym problemu.

                        Wiesz że w niemczech istnieje ZAWÓD pt 'menadżer gospodarstwa
                        domowego'?

                        Myślisz że prowadzenie domu to nie ciężka i wymagająca praca, a
                        kobiety ktore wybrały taką formę to leniwe pasożyty?

                        PFFF

                        Oczywiście nie chcę bronić laluń co to ciągną kasę z chłopa a w
                        zamian latają na solarium, spacer po galeriach i malują paznokcie,
                        żeby nie było.

                        Niemniej jednak porządne prowadzenie domu, zwłaszcza gdy ma się
                        dzieci wymaga pracy 24/7
                        • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:06
                          > Niby jak, kobieta z małym dzieckiem (dziećmi) miałaby utrzymać się
                          Tak jak połowa globu.

                          > pączkowanie nie powstają i uważam że ktoś kto wcześniej 'wsadził'
                          > powinien ponosić tego konsekwencje.
                          Tylko dlaczego konsekwencje przypisujesz tylko facetowi? :)

                          > Wiesz że w niemczech istnieje ZAWÓD pt 'menadżer gospodarstwa
                          A osoba jeżdząca na szmacie to (aytentycznie) "Konserwator
                          Powierzchni Płaskich". Nie zmienia to faktu, że zawód to żaden. Wiem
                          z własnego, bogatego :) doświadczenia.

                          > kobiety ktore wybrały taką formę to leniwe pasożyty?
                          Skoro same wybrały... ;P
                          • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:25
                            Niby jak, kobieta z małym dzieckiem (dziećmi) miałaby utrzymać się
                            > Tak jak połowa globu.

                            i tak własnie wyglądaja efekty tej połowy globu, znaczy marnie


                            Tylko dlaczego konsekwencje przypisujesz tylko facetowi? :)

                            nieeee, to ty chcesz żeby facet nie ponosił żadnych konsekwencji
                            :))))
                            albo nie dociera do główki że dziecko to przede wszystkim czas i
                            opieka, nie pieniądzea nie znam wielu panów skłonnych do
                            obdarowywania dziecka czasem.

                            Wiesz że w niemczech istnieje ZAWÓD pt 'menadżer gospodarstwa
                            > A osoba jeżdząca na szmacie to (aytentycznie) "Konserwator
                            > Powierzchni Płaskich". Nie zmienia to faktu, że zawód to żaden.
                            Wiem
                            > z własnego, bogatego :) doświadczenia.

                            chyba jednak ten menadżer gospodarstwa domowego to jednak niezly
                            zawód skoro ci których na to stać żyją dłużej :)))
                            a ile muszą zapłacic takiemu kamerdynerowi :)))
                            przypadkiem wiem, znam jednego który pełni taką funkcję przy samotnym
                            milionerze, coś w rodzaju żony :)))) tylko dupy nie daje, chyba :)))
                            tak czy inaczej stać go na porshe, nowe :)))
                          • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:31
                            Tak jak połowa globu.

                            Napisz konkretnie jak a nie pieprz jeden z drugim jak potłuczony? Co
                            ma wtedy zrobić z dzieckiem ? wsadzić se powrotem do macicy na 8
                            godzin ? Ty a może weźcie jeszcze każcie kobiece godzinę po porodzie wracać do pracy wszak już urodziła.

                            Jezu jak ja się ciesze ze nie mam do czynienia z facetami co takie
                            bzdury klepią. W moim otoczeniu facet wie ze kiedy decyduje się z
                            partnerką na dziecko jej kariera na pewien czas przystopuje jak nie
                            zaniknie ale tylko pod względem finansowym bo zapierniczać będzie ( przez pewien czas ) za darmo przy ICH dziecku . Dla nich jest ważne
                            ze ich dzieckiem będzie się opiekowała matka dziecka ich partnerka
                            a nie obca baba , żłobek itd.
                            • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:50
                              > Napisz konkretnie jak a nie pieprz jeden z drugim jak potłuczony?

                              A po co mam Ci cokolwiek radzić? Jaki mam w tym interes?

                              > n czas ) za darmo przy ICH dziecku . Dla nich jest ważne
                              > ze ich dzieckiem będzie się opiekowała matka dziecka ich partnerka
                              > a nie obca baba , żłobek itd.

                              W moim otoczeniu kobieta wie, że partner ma to samo prawo do wychowywania
                              dziecka przez te kilka pierwszych lat jak i ona.

                              Ale tym się różni wartościowa kobieta od roszczeniowej lampucery z problemami.
                              Obawiam się, że nigdy tego nie zrozumiesz.
                              • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:04
                                "A po co mam Ci cokolwiek radzić? Jaki mam w tym interes?"

                                A mi masz radzić , ja nie potrzebuje twoich rad ?
                                Jednak skoro z taką łatwością przychodzą ci teksty :

                                "Nie wiem, czy wiesz, ale sama możesz zadbać o to, żeby utrzymać
                                rodzinę przezokres nawet kilku lat, gdy będziesz rodzić i wychowywać
                                dzieci. "

                                To wypadałoby to jakoś sprecyzować .
                                A wiec ? chyba ze znowu się będziesz wymigiwał robiąc z siebie błazna

                                "W moim otoczeniu kobieta wie, że partner ma to samo prawo do
                                wychowywania dziecka przez te kilka pierwszych lat jak i ona. "

                                A skorzystałeś z takiego prawa ? Ilu facetów korzysta mimo ze ma prawo ?


                                • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:08
                                  > Jednak skoro z taką łatwością przychodzą ci teksty :
                                  >
                                  > "Nie wiem, czy wiesz, ale sama możesz zadbać o to, żeby utrzymać
                                  > rodzinę przezokres nawet kilku lat, gdy będziesz rodzić i wychowywać
                                  > dzieci. "
                                  >
                                  > To wypadałoby to jakoś sprecyzować .,

                                  Wypadałoby to myśleć o swojej przyszłości samodzielnie a nie oczekiwać, że ktoś
                                  zrobi to za Ciebie. Czy to partner, czy to jakiś błazen z forum.

                                  > "W moim otoczeniu kobieta wie, że partner ma to samo prawo do
                                  > wychowywania dziecka przez te kilka pierwszych lat jak i ona. "
                                  >
                                  > A skorzystałeś z takiego prawa ? Ilu facetów korzysta mimo ze ma prawo ?

                                  W obrębie urlopu macierzyńskiego i ojcowskiego i owszem.

                                  Wychowawczego nie biorę, bo mam inne priorytety w tej chwili.
                                  • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:16
                                    "Wypadałoby to myśleć o swojej przyszłości samodzielnie a nie
                                    oczekiwać, że ktoś
                                    > zrobi to za Ciebie. Czy to partner, czy to jakiś błazen z forum."

                                    Samodzielnie to aj mogę iść do toalety ale kiedy dzielę z kimś życie
                                    , oczekuje wsparcia od TZ w momencie kiedy oczekuje a potem rodzę
                                    NASZE dziecko.

                                    "Wychowawczego nie biorę, bo mam inne priorytety w tej chwili."
                                    A jak twoja kobieta by ci powiedziała to samo ? Wychowawczego nie
                                    biorę bo mam inne priorytety ? To co ?

                                    Nie odp na pytanie..ile ojców korzysta z możliwości opieki nad
                                    dzieckiem ?a ilu zwala ten "obowiązek" na matkę ?
                                    • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:20
                                      > Samodzielnie to aj mogę iść do toalety ale kiedy dzielę z kimś życie
                                      > , oczekuje wsparcia od TZ w momencie kiedy oczekuje a potem rodzę
                                      > NASZE dziecko.

                                      I to jest definicja roszczeniowości - że ktoś zarobi na zachciankę Twoją i jego.
                                      Gdyby chodziło tylko o zarobienie na połowę tej zachcianki, nie miałbym zastrzeżeń.

                                      > A jak twoja kobieta by ci powiedziała to samo ? Wychowawczego nie
                                      > biorę bo mam inne priorytety ? To co ?

                                      To jestem zwolennikiem równouprawnienia i równego podziału obowiązków i jeśli
                                      jej priorytety miałyby większe znaczenie, niż moje, na wychowawczy poszedłbym ja.

                                      Ot, to takie proste. Siadamy razem, obgadujemy co jest ważne dla każdego z nas z
                                      osobna i całej naszej rodziny i podejmujemy decyzję. Nikt nikogo do niczego nie
                                      zmusza.
                                      • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:30
                                        "I to jest definicja roszczeniowości - że ktoś zarobi na zachciankę
                                        Twoją i jego Gdyby chodziło tylko o zarobienie na połowę tej
                                        zachcianki, nie miałbym zastrzeżeń."

                                        Jaki ktoś ? Mój życiowy partner z którym zdecydowałam się na dziecko.
                                        Ja ponoszę tego fizyczne konsekwencje , spowalniam swój rozwój
                                        zawodowy bądź go stopuje na chwilę. A mój życiowy bierze na siebie
                                        konsekwencje finansowe.

                                        A teraz oświeć nas lampery jakim cudem kobieta z dwójką dzieci (
                                        maleńkich )ma pracować skoro jej zawód nie pozwala na prace w domu ?
                                        co ma zrobić z dziećmi ? wsadzić se do macicy na 8 godzin ? Napisz
                                        wprost a nie pieprz jak potłuczony.

                                        "i jeśli jej priorytety miałyby większe znaczenie, niż moje, na
                                        wychowawczy poszedłbym ja."

                                        No i co pasożytował byś na niej ?
                                        • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 17:41
                                          > Jaki ktoś ? Mój życiowy partner z którym zdecydowałam się na dziecko.

                                          Ktoś inny niż Ty sama. Czy partner, czy mamusia, czy podatnik i państwo, na
                                          jedno wychodzi. Taka sama roszczeniowość.

                                          > A teraz oświeć nas lampery jakim cudem kobieta z dwójką dzieci (
                                          > maleńkich )ma pracować skoro jej zawód nie pozwala na prace w domu ?

                                          Wcale nie musi wtedy pracować, może zapracować na to wcześniej. Może zacząć
                                          odkładać kasę by dokładać połowę do kosztów utrzymania rodziny. Ale to trzeba
                                          mieć świadomość tego, co się chce w życiu osiągnąć i brać za to
                                          odpowiedzialność, a nie zrzucać ją na partnera czy rodziców. Jak się planuje
                                          rozmnażanie, można niewielkim kosztem odłożyć wcześniej na to pieniądze. No ale
                                          jeśli się woli pierwszą kasę wydawać na ciuchy, wódkę i kosmetyki, to takie są
                                          potem skutki, że tę potrzebę musi zaspokoić partner.

                                          > No i co pasożytował byś na niej ?

                                          Czyli gdybyśmy OBOJE podjęli decyzję kto ma iść do pracy a kto siedzieć w domu
                                          to ten, który jest w domu jest pasożytem?
                                          A pasożytem / roszczeniową lampucerą nie jest ten, kto zmusza partnera do pracy
                                          i na nim żeruje?

                                          Ciekawe...
                                          • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 21:28
                                            ?"Ktoś inny niż Ty sama. Czy partner, czy mamusia, czy podatnik i
                                            państwo, najedno wychodzi. "

                                            Facet też chce dziecka ale jakoś to ja muszę chodzić w ciąży i je
                                            rodzić ( ktoś inny niż on sam rodzi ) no i ?

                                            "Wcale nie musi wtedy pracować, może zapracować na to wcześniej. Może
                                            zacząć odkładać kasę by dokładać połowę do kosztów utrzymania
                                            rodziny.

                                            W życiu nie da się wszystkiego zaplanować.


                                            "..i brać za to odpowiedzialność, a nie zrzucać ją na partnera czy
                                            rodziców. Jak się planuje brozmnażanie, można niewielkim kosztem
                                            odłożyć wcześniej na to pieniądze. No ale jeśli się woli pierwszą
                                            kasę wydawać na ciuchy, wódkę i kosmetyki, to takie są potem skutki,
                                            że tę potrzebę musi zaspokoić partner."

                                            Co ty bredzisz . Weź człowieku idź się gdzie lecz póki nie jest za
                                            późno...

                                            1.Sama sobie dziecko robię ?Sama planuje rozmnażanie ?
                                            2. Sama mam ponosić odpowiedzialność za wspólną decyzję podjętą z TŻ
                                            ? a jaka on będzie ponosił odpowiedzialność ?
                                            3.Jakie ciuchy , jaka wódka , jakie kosmetyki ? O czym ty bredzisz ?
                                            a) ja mam odkładać i sobie odmawiać wszystkiego
                                            b) ja mam chodzić z brzuchem " na kilometr "
                                            c) ja mam ponosić konsekwencje zdrowotne
                                            d) ja mam rodzić
                                            e) ja mam karmić
                                            f) ja mam zapierdzielać przy dziecku na za darmo i żyć z
                                            oszczędzonych pieniędzy

                                            a partner ? będzie robił to co zawsze - pójdzie do pracy jak odzień
                                            na 7..i to na tyle konsekwencji

                                            Ale sprawiedliwościowy , nie ma co... równouprawnienie pełna gębą

                                            4.Nie każdy zarabia tyle żeby móc odłożyć na tyle ażeby z kolei
                                            potem z tego żyć " W TYM czasie. "

                                            "Czyli gdybyśmy OBOJE podjęli decyzję kto ma iść do pracy a kto
                                            siedzieć w domu to ten, który jest w domu jest pasożytem?"

                                            ale ja cały czas własnie o tym mówię tylko ty czytać za bardzo nie
                                            potrafisz i sobie dopowiadasz różne czary mary.
                                            Oczywiście ze wspólna decyzja a jaka niby ma być ? O jakiej innej ja
                                            niby mówię ?


                                            Czasem faktycznie kobieta zostaje w domu bo musi a facet pracuje bo
                                            musi chociażby dlatego ze kobieta zarabia mniej i gdyby wzięła na
                                            siebie obowiązek utrzymania rodziny klepaliby biedę. To nie jest
                                            żadne zmuszanie tylko ponoszenie konsekwencji decyzji o powiększeniu
                                            rodziny.
                                            • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 21:53
                                              > Facet też chce dziecka ale jakoś to ja muszę chodzić w ciąży i je
                                              > rodzić ( ktoś inny niż on sam rodzi ) no i ?

                                              No i chcecie oboje, a utrzymuje dziecko tylko on, bo nie ma innego wyjścia.

                                              To jest uczciwość i partnerstwo?

                                              > W życiu nie da się wszystkiego zaplanować.

                                              Wszystkiego nie, ale wiele rzeczy da się zaplanować. Trzeba tylko chcieć a nie
                                              myśleć, że "nie da się".

                                              Choć w sumie to mnie nie dziwi. W kraju, w którym domy i mieszkania kupuje się
                                              za kredyt na 40 lat bo rodzina nie pomyśli o tym, by najpierw przez 5 lat
                                              odkładać a potem wziąć kredyt na 2x krótszy okres...

                                              > Co ty bredzisz . Weź człowieku idź się gdzie lecz póki nie jest za
                                              > późno...

                                              Potwierdzenie tego, co napisałem powyżej.

                                              Przełożę to na język męski, może zrozumiesz. Jeśli ja przykładowo chcę sobie
                                              kupić nowy samochód w wieku lat 28 za 50 tysięcy to mam dwa wyjścia:
                                              1) odkładać na niego od 18-tki, przez 10 lat, po 5 000 rocznie, czyli mniej jak
                                              500 PLN miesięcznie,
                                              2) nie odkładać i wziąć na niego kredyt, spłacając go przez 10 lat po 1 000
                                              miesięcznie.

                                              Z kosztami siedzenia z dziećmi jest podobnie. Też niewielkim wyrzeczeniem można
                                              sobie zapewnić komfort i możliwość siedzenia w domu przez te 3 lata. Za te same
                                              50 000 masz miesięcznie ponad 1 300, czyli całkiem sporo w porównaniu do kosztów
                                              utrzymania całej rodziny.

                                              Oprócz tego masz komfort psychiczny, że jak partnerowi się coś stanie albo
                                              koniunktura w jego robocie pójdzie się kochać, to poradzicie sobie łatwiej, niż
                                              gdybyś tych pieniędzy nie miała.

                                              Rany boskie, mamy czasy równouprawnienia! Macie wszelkie możliwości by same o
                                              sobie stanowić i same o siebie zadbać. To, że tego wiele z Was nie robi ma tylko
                                              jedną przyczynę
                                              • sisi_kecz Re: Offtop 2- santo ?... 12.07.10, 22:23
                                                Założę sie, że macie z żoną intercyzę ;)))
                                                • santo_inc Re: Offtop 2- santo ?... 12.07.10, 22:39
                                                  > Założę sie, że macie z żoną intercyzę ;)))

                                                  Nie, nie mamy.
                                              • niemamasla Re: Rumpa - piąteczka 13.07.10, 03:00
                                                santo_inc napisał:

                                                > Choć w sumie to mnie nie dziwi. W kraju, w którym domy i mieszkania kupuje się
                                                > za kredyt na 40 lat bo rodzina nie pomyśli o tym, by najpierw przez 5 lat
                                                > odkładać a potem wziąć kredyt na 2x krótszy okres...

                                                Santo, ale doj....łeś. Masz pojecie o zyciu jak gowno o niebie.
                                                Jestemy akurat wyjatkowo oszczednym narodem. A slaby wynik tego oszczedzania
                                                lezy po stronie niskich zarobkow. Jak mozna byc tak slepym zeby tego nei
                                                widziec. Poza tym porownaj sobie wysokosc kredytow od oszczednosci i wcale w
                                                polsce nie wypada to tak zle.

                                                Wczesniej te laski chcace byc pepkiem swiata z powodu ciazy wydawaly mi sie
                                                jakimis wyrachowanymi babolami. Ale jak sie czyta wypowiedzi niektorych facetow
                                                to mnie nie dziwi, ze coraz wiecej cwanych lasek.

                                                Podobnie niejaki vitek, ktory porownuje widok porodu do widoku srajacej kobiety

                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,112990689,113026830,Re_Juz_mnie_mnie_pociagasz_o_co_chodzi_.html
                                                Nigdy nie chcialem kury domowej, kiedy mieszkalem sam, gotowalem dla siebie i
                                                brudny nie chodzilem. Moja dziewczyna ma byc moja dziewczyna a nie jakimis tam
                                                paniami z serialu "gospoda na zadupiu".

                                                My z dziewczyna idziemy do lekarza pod koniec tygodnia, bo zwolnilo sie miejsce,
                                                nastepne wizyty mamy na koniec wrzesnia i pazdziernik.

                                                Ale coniektorym wam:
                                                - albo wam płacą za pisanie na forum
                                                - albo sobie robicie jaja
                                                - albo powinniscie isc do psychiatry
                                                • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 13.07.10, 13:41
                                                  Mi płacą. Takie zabezpieczenie finansowe na wypadek zaciążenia,
                                                  którejś z moich pozazwiązkowych kochanek-lampucer ;P

                                                  Widać wyraźnie, że ciśnienie Ci skoczyło. Rada jest prosta: jak się
                                                  nie podobają odpowiedzi niezgodne z Twoja 'linią ideologiczną' to
                                                  nie zadawaj pytań. Innym sposobem jest nabranie dystansu, tak po
                                                  prostu.
                                                  No, warto też się tak naiwnie nie nadstawiać do kopniaków.
                                                • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 13.07.10, 17:39
                                                  > Jestemy akurat wyjatkowo oszczednym narodem. A slaby wynik tego oszczedzania
                                                  > lezy po stronie niskich zarobkow.

                                                  No i co z tego?

                                                  Wiesz, że mimo niskich zarobków kupujemy nieruchomości drożej, niż Amerykanie?

                                                  To, że nie jesteśmy zadłużeni tak, jak oni, wynika tylko z tego, że trochę
                                                  później niż oni zaczęliśmy się zadłużać.
                                              • izabella9.0 juz nie mogę 13.07.10, 13:05
                                                "No i chcecie oboje, a utrzymuje dziecko tylko on, bo nie ma innego
                                                wyjścia."

                                                no i chcemy oboje ale to ja muszę przez 9 miesięcy być w ciąży i
                                                urodzić bo nie ma innego wyjścia..no i ?

                                                Jeśli zdecydujemy się ze i ja zostanę z dzieckiem przez pierwszy
                                                okres jego życie ( pól roku - rok góra ) to aj będę przy tym dziecku
                                                zapierniczać za darmo bo nie będę mieć innego wyjścia - bo dzieckiem
                                                trzeba się opiekować. Związek to nie transakcja na zasadzie :
                                                "każdy wnosi po równo" - bo to jest niemożliwe. Związek dwojga ludzi
                                                to wspólne decyzje , przezwyciężanie RAZEM przeciwności losu ,
                                                ponoszenie RAZEM konsekwencji własnych badź nie własnych wyborów. A
                                                nie : "ty mi daj to , ja ci dam to " , " My chcemy dziecka ale TO ty
                                                odkładaj i oszczędzaj a potem jeszcze wychowuj po tym jak urodzisz"

                                                "Wszystkiego nie, ale wiele rzeczy da się zaplanować. Trzeba tylko
                                                chcieć a nie myśleć, że "nie da się"."

                                                No i co z tego ze wiele rzeczy da się zaplanować i oczywiście
                                                teoretycznie bo życie płata różne figle i czasem z planów zostaje
                                                ruina. Zycie to nie matematyka , tu nie można sobie niczego wyliczyć
                                                ze 100 pewnością.

                                                "Choć w sumie to mnie nie dziwi. W kraju, w którym domy i mieszkania
                                                kupuje się za kredyt na 40 lat bo rodzina nie pomyśli o tym, by
                                                najpierw przez 5 lat odkładać a potem wziąć kredyt na 2x krótszy
                                                okres... "

                                                Powtarzam nie każdego stać żeby odkładać tyle co mieszkania sobie
                                                potem wziąć kredyt na 2 razy krótszy okres na spłatę / budowę
                                                mieszkania /domu. Przestań patrzeć przez pryzmat własnej sytuacji
                                                finansowej bo nie każdy ma taką sytuacje jak ty. Obudz się.


                                                "Przełożę to na język męski, może zrozumiesz. Jeśli ja przykładowo
                                                chcę sobie kupić nowy samochód w wieku lat 28 za 50 tysięcy to mam
                                                dwa wyjścia:
                                                1) odkładać na niego od 18-tki, przez 10 lat, po 5 000 rocznie, czyli
                                                mniej jak 500 PLN miesięcznie,
                                                2) nie odkładać i wziąć na niego kredyt, spłacając go przez 10 lat po
                                                1 000 miesięcznie."

                                                Wez ty może już w ogolę nic nie pisz bo sie ośmieszasz ze aż mi cie
                                                szkoda- serio.

                                                Przełożę na język ludzi skoro nie rozumiesz.
                                                1. Nie każdy 18 latek wie co będzie chciał mieć wieku 28 lat. Nie
                                                każdy jest tak idealny jak ty i ma zaplanowane cale życie - rok po
                                                roku.
                                                2. Kiedy 18 latek chce samochód kupi sobie taki za 2 tysiące żeby go
                                                mieć tu i teraz a nie będzie zapierdzielał jak wół żeby sobie kupić
                                                taki za 50 tysięcy za 10 lat i moim zdaniem słusznie.
                                                3. Nie każdego 18 latak stać na to żeby przez 10 lat odkładać 500 zl
                                                ( ja rozumień ze dla Ciebie to pryszcz ale....dla innych nie ) tym
                                                bardziej jeśli w miedzy czasie ( powiemy mając 24 lata ) założy się
                                                rodzinę zupełnie nie planując tego w wieku 18 lat...

                                                "Z kosztami siedzenia z dziećmi jest podobnie. Też niewielkim
                                                wyrzeczeniem można sobie zapewnić komfort i możliwość siedzenia w
                                                domu przez te 3 lata. Za te same 50 000 masz miesięcznie ponad 1 300,
                                                czyli całkiem sporo w porównaniu do kosztó
                                                > w
                                                > utrzymania całej rodziny. "

                                                1. niejedna kobieta to żeby mieć 100) zl na miesiąc przez 3 lata to
                                                by menopauzy doczekała i dziecko to co najwyżej by se mogła
                                                namalować.Skąd ty się człowieku urwałeś ? z księżyca ?

                                                2. Nie każdy planuje dziecko , ono się po prostu może pojawić wszak
                                                nie ma 100 metod antykoncepcyjnych. No chyba ze wstrzemięźliwość.

                                                3. Jezu przeraza mnie twoje życie - same kalkulacja , transakcje ,
                                                wyliczenia ( małżeństwo to biznes ) - paranoja
                                                dzieciom tez już naliczasz ile mają ci oddać za to ze je utrzymujesz?
                                                Całe kieszonkowe odkładają do świniki skarbonki żeby ci zwrócić o
                                                stwórco ?


                                                "Oprócz tego masz komfort psychiczny, że jak partnerowi się coś
                                                stanie albo koniunktura w jego robocie pójdzie się kochać, to
                                                poradzicie sobie łatwiej, niż gdybyś tych pieniędzy nie miała."

                                                Ty to może kredyt przed ciąża wezmę na 100 tysięcy bo bo mało ze będę
                                                chodzić z brzuchem, mało,ze urodzę to jeszcze się powinnam zadłużyć
                                                to po co mi facet , żeby mnie w długi wprowadził ? To taka kara
                                                za to ze jestem kobietą i ja rodzę nie on ??


                                                Zadłużę się też na wypadek choroby bo przecież biedak mnie nie będzie
                                                utrzymywała w tym czasie.


                                                "Sama powinnaś przewidzieć, że kiedyś będziesz chciała się rozmnożyć.
                                                Tak samo jak sama powinnaś przewidzieć, że kiedyś będziesz chciała,
                                                dajmy na to, kupić dom na wsi i się tam przeprowadzić."

                                                Co ty bredzisz ? może jeszcze powinnam śmierć swoja przywidzieć.
                                                Co mi po tym ze sama będę wiedzieć kiedy się będę chciała
                                                rozmontować - sama się nie rozmnoże.Skąd ja mam wiedzieć co kiedyś
                                                będę chciała albo i inaczej co mi po tym co ja chce? Jak będę chciała
                                                polecieć w kosmos to też mam odkładać ?

                                                "Oprócz tego masz komfort psychiczny, że jak partnerowi się coś
                                                stanie albo koniunktura w jego robocie pójdzie się kochać, to
                                                poradzicie sobie łatwiej, niż gdybyś tych pieniędzy nie miała."

                                                Jeśli koniunktura...to on zostanie z dzieckiem aj pójdę pracować na
                                                jedno wyjdzie.W życiu może się wydarzyć milion rzeczy
                                                niespodziewanych..

                                                "Sama powinnaś ponosić współodpowiedzialność za wspólną decyzję a nie
                                                zwalać całość odpowiedzialności finansowej na TŻ"

                                                ponoszę współodpowiedzialność chodząc przez 9 miesięcy z brzuchem i
                                                wszystkimi niedogodnościami wynikającymi z tego stanu , rodząc
                                                dziecko i opiekując się nim.

                                                "Nie wiem na co wydają kasę nastolatki, na ciuchy i kosmetyki na
                                                pewno, na imprezy także."

                                                1.nie jestem nastolatką
                                                2.skoro nie wiesz na co wydaja to po się odzywasz ?
                                                3.nie wiem po jaką cholerę rozliczasz kobiety ( obce )z tego co
                                                kupują ( ogranicz się do swojej zony - pożal się boże ) za zarobione
                                                pieniądze.Jak wyżej to kobieta ma sobie odmawiać wszystkiego bo
                                                rodzi dzieci - taka kara ?

                                                "Och, nie, nie musisz. Możesz nie odmawiać sobie niczego i zmusić
                                                partnera, by on tyrał na siebie, dziecko (w połowie słusznie) i na
                                                Ciebie. I by to on odmawia sobie przyjemności na przykład siedzenia
                                                z dzieckiem albo realizowania swoich celów życiowych i zajmowanie się
                                                hobby zamiast zapieprzania na etacie."

                                                ojej to może niech niech nie zakłada rodziny skoro mu tak źle -
                                                będzie miał czas na hobby, bo na etacie i tak by musiał parcowac. A
                                                jak już się zdecyduje jednak założyć rodzinę z taka zołzą jak ja to
                                                nie niech mi zadośćuczyni finansowo trudy ciąży i porodu (
                                                oczywiście polowe ) A potem ja pójdę do pracy bo w swej głupocie nie
                                                odmawiałam sobie kursów , nauki , kosmetyków , ciuchów , kredytów na
                                                NASZ dom a ponieważ on tez w swej mądrości nie odkładał dziecko
                                                sobie wsadzę sobie do macicy albo oddam komuś - wszak po to ej
                                                urodziłam żeby inni się opiekowali. Jesteś boski.

                                                "Nikt nie mówi że MASZ tak robić. Ja tylko Ci próbuję uzmysłowić, że
                                                ni jest tak że NIE MASZ SZANS samodzielnie zaspokoić połowy potrzeb
                                                materialnych rodziny siedząc z dzieckiem w domu i przez to MUSI
                                                zrobić to partner"

                                                Szansa jest dla mnie nawet większa bo nie muszę odkładać bo mój zawód
                                                pozwoli mi pracować w domu ale dla pani pracującej w biedronce za
                                                900 zł i rzeszy innych kobiet pracujących za góra 1200 zł na rękę w
                                                zawodach których w domu się wykonywać nie da - to niemożliwe.
                                                Straszną mają możliwość i na pewno jej nie chcą :DDDDDDD- jesteś
                                                żałosny.

                                                " Po prostu NIE CHCESZ z niej korzystać."

                                                Ty się ode mnie odczep go nic nie wiesz o mnie i o moim życiu.A co
                                                za tym idzie guzik wiesz jakie mam możliwości i czy chce z nich
                                                korzystać czy nie. Zawsze łatwo jest gadać kiedy Cie coś nie
                                                dotyczy.W tym jesteś genialny.

                                                "Problem w tym, że się wydaje tyle, ile się zarabia. "

                                                Problem przede wszystkim jest w tym ze w Polsce koszty utrzymania
                                                przewyższają koszty pensji wielu ludzi którzy mimo ze chatują
                                                zarabiają 900 zł, 1200, 1500 , 1800... jak tu z z czegoś odłożyć
                                                jak wszytko idzie na życie a nie na przyjemności a jak już się
                                                odkłada to na mieszkanie , studia dzieci czy zwykłe prozaiczne "złe
                                                czasy " a nie odkładanie na utrzymywanie siebie w czasie ich
                                                • izabella9.0 rumpa - piąteczka 13.07.10, 13:19
                                                  kilka poprawek no nasadziłam trochę "byków " w pospiechu

                                                  - na końcu ma być wychowania
                                                  - nie 100 zł a 1000
                                                  - przewyższają pensję nie koszty pensji

                                                  To tak z grubsza

                                                • mujer_bonita Izabello, Santo 13.07.10, 13:48
                                                  Naparzacie się jak głupi a ja czytająca całą tę dyskusję mam wrażenie, że każde
                                                  pisze swoje i nawet nie czyta co drugie napisało. Ścieracie się na zasadzie 'ja
                                                  myślę, że Ty myślisz', z tym, że żadne nie trafia :/

                                                  IMO mamy tutaj dwie frakcje:
                                                  1. Decyzja o dziecku jest wspólna i każda ze stron ponosi część za nią
                                                  odpowiedzialności.
                                                  2. Ponoszenie kosztów utrzymania dziecka to zasrany obowiązek ojca, jeżeli nie
                                                  zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać dziecko i matkę przez X lat jej wizji
                                                  ile powinna siedzieć z dzieckiem w domu to nierób z niego, leń, ciota itp.
                                                  Powinien tyrać choćby i na 10 etatach coby odpowiedni standard życia rodzinie
                                                  zapewnić.

                                                  Ja tam jestem zwolenniczką pierwszej grupy.

                                                  Izabello - piszesz wciąż, że nie każdego stać na odkładanie i nie wiadomo co
                                                  będzie kiedyś, więc nie da się planować. Czy powoływanie w takim przypadku
                                                  dziecka na świat nie jest patologią? Przykładowo - para zarabia po 1200zł na
                                                  rękę. Na dwójkę im starcza, na odkładanie nie. Decydują się na dziecko - kobieta
                                                  przestaje pracować. I co? Facet ma zacząć tyrać na 3 etatach, żeby zarobić na
                                                  siebie, matkę i dziecko? A co jeżeli nie ma takich możliwości? I tu właśnie jest
                                                  różnica między przytoczonymi grupami - pierwsza powie - nie stać ICH na dziecko,
                                                  powinni to przemyśleć, może najpierw poszukać lepszych prac, odłożyć coś itp.
                                                  Druga stwierdzi, że to wina kiepskiego faceta i jak JEGO nie stać to nich
                                                  dziecka nie robi.

                                                  Tylko dlaczego kwestię stać/nie stać należy zwalać tylko na mężczyznę? Gdzie tu
                                                  partnerstwo?

                                                  Na moim przykładzie może - mojego TŻ-ta stać na utrzymanie mnie i ewentualnego
                                                  dziecka z obecnej pensji. Z jednego etatu bez tyrania, nadgodzin etc. Tak się
                                                  szczęśliwie złożyło. Dodatkowo mamy oszczędności, których dorobiliśmy się
                                                  WSPÓLNIE głównie właśnie na takie okazje, gdyby jedno z nas pozostawało bez
                                                  pracy (tzw. poduszka finansowa). I podkreślam dobitnie to 'WSPÓLNIE'. Gdybyśmy
                                                  teraz zdecydowali się na dziecko i ja usiałabym zrezygnować z jakichś powodów z
                                                  pracy (lub bym ją straciła) to bez problemu się utrzymamy z pensji TŻ-ta albo w
                                                  przypadku problemu z nią - z oszczędności. I tutaj znów jest różnica między
                                                  postawami - gdyby z jakichś powodów TŻ stracił pracę lub cześć pensji mu obcięto
                                                  to nie zwalam na niego całej odpowiedzialności 'to Twoja wina' tylko korzystam
                                                  ze WSPÓLNIE wypracowanych wcześniej oszczędności. Nie uważam, że TŻ ma 'zasrany
                                                  obowiązek' utrzymywać mnie i dziecko w domu do 3 roku życia. To nie JEGO na to
                                                  stać/nie stać tylko NAS na to stać/nie stać.
                                                  • izabella9.0 Re: Izabello, Santo 13.07.10, 14:49
                                                    "IMO mamy tutaj dwie frakcje:
                                                    1. Decyzja o dziecku jest wspólna i każda ze stron ponosi część za
                                                    nią
                                                    odpowiedzialności.
                                                    2. Ponoszenie kosztów utrzymania dziecka to zasrany obowiązek ojca,
                                                    jeżeli nie
                                                    zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać dziecko i matkę przez X lat
                                                    jej wizji
                                                    ile powinna siedzieć z dzieckiem w domu to nierób z niego, leń, ciota
                                                    itp.
                                                    Powinien tyrać choćby i na 10 etatach coby odpowiedni standard życia
                                                    rodzinie
                                                    zapewnić.
                                                    Ja tam jestem zwolenniczką pierwszej grupy."

                                                    1 . Nie zgadzam sie ze są dwie frakcje. A jak już to na pewno ta
                                                    druga nie jest moja a Rumpy .
                                                    Ja nie jestem zagorzałym zwolenikiem ani jedej ani drugiej frakcji.
                                                    Uważam ,że kazda sytuacja jest inna i nalezy dostosowac
                                                    funkcjonowanie rodziny z nowonarodzonym dzieckiem do tej że sytuacji.
                                                    Czasem są możliwości , czasem nie ma . Jesli jest mozliwośc podjecia
                                                    parcy czy to w domu czy na poł etatu majac jednoczesnie kogos pod
                                                    reką - nalezy skorzystac , ale ponieważ nie zwasze są możliwości
                                                    zapracowania na siebie to po to mam faceta z którym zdecydowała sie
                                                    na dziecko zeby mnie w ten trudny czas wspierał również finansowo.
                                                    Nie bedzie łatwo ale w koncu " na dobre i złe " Ja coś poswięcam i
                                                    on poświęca.

                                                    Izabello - piszesz wciąż, że nie każdego stać na odkładanie i nie
                                                    wiadomo co
                                                    będzie kiedyś, więc nie da się planować. Czy powoływanie w takim
                                                    przypadku
                                                    dziecka na świat nie jest patologią? Przykładowo - para zarabia po
                                                    1200zł na
                                                    rękę. Na dwójkę im starcza, na odkładanie nie. Decydują się na
                                                    dziecko - kobieta
                                                    przestaje pracować. I co? Facet ma zacząć tyrać na 3 etatach, żeby
                                                    zarobić na
                                                    siebie, matkę i dziecko? A co jeżeli nie ma takich możliwości? I tu
                                                    właśnie jest
                                                    różnica między przytoczonymi grupami - pierwsza powie - nie stać ICH
                                                    na dziecko,
                                                    powinni to przemyśleć, może najpierw poszukać lepszych prac, odłożyć
                                                    coś itp.
                                                    Druga stwierdzi, że to wina kiepskiego faceta i jak JEGO nie stać to
                                                    nich
                                                    dziecka nie robi.


                                                    Nie, pisze ze nie da sie wszystkiego zaplanowac a nie że nie warto.
                                                    Trzeba myślec o przyszłosci ale planowanie wszystkiego to jakaś
                                                    paranoja. Odkładanie na to zebym mogła być z dzieckiem to dla mnie
                                                    kara za to ze to kobieta rodzi.
                                                    W przypadkach kiedy facet zarabia 1200 na ręke a kobieta rezygnuje z
                                                    pracy - no bo jak ma pracowac skoro nie ma z kim dziecka zostawic ,
                                                    do akcji wkarcza opieka społeczna i po prostu przez pewnien okres
                                                    zyją skromnie. Czy tylko bogaci ludzie mogą mieć dzieci ? Apeluję do
                                                    santa czy jak mu tak żeby uwzględnij ze ludzie maja rózne zawody ,
                                                    rózne zarobki , rózne poglądy , rózne sytuacje zycoiwe, rozne
                                                    podejscie do zycia...niektorzy męzczyźni wręcz sa zadowoleni kiedy
                                                    partnerka wychowuje ich dziecko co nie zmienia faktu ze partner jeden
                                                    albo drugi ( k i m zeby nie było wątpliwości) powinien dawac
                                                    wsparcie pod kazdym względzie drugeij osobie z która zyje na miere
                                                    swoich mozliwości w trudnych zyciowych chwialch, a nie wymagac i
                                                    wymagać ( połowy tego , siamtego)

                                                    Nie nie zgadzam się znowu . Róznica jest między twierdzeniem " nie
                                                    stac NAS trzeba cos odłozyć " a " odkładaj pieniądze bo nie bede
                                                    Cie utrzymywał kiedy bedziesz sie opiekowała naszym dzieckiem "

                                                    Nie zgadzam sie tez z twierdzeniem rumpy ze jak nie stac jakies pary
                                                    na dziecko albo inaczej dziecko = bardzo mocne zaciskanie pasa to
                                                    jest to wina mężczzyny.

                                                    Tylko dlaczego kwestię stać/nie stać należy zwalać tylko na
                                                    mężczyznę? Gdzie tu
                                                    partnerstwo?

                                                    Jak wyżej
                                                  • mujer_bonita Re: Izabello, Santo 13.07.10, 15:24
                                                    izabella9.0 napisała:
                                                    > 1 . Nie zgadzam sie ze są dwie frakcje. A jak już to na pewno ta
                                                    > druga nie jest moja a Rumpy .

                                                    Hehe - no właśnie chciałam napisać, że nie uważam, że należysz do tej drugiej frakcji ale coś mi wcięło ;)

                                                    > Czasem są możliwości , czasem nie ma . Jesli jest mozliwośc podjecia
                                                    > parcy czy to w domu czy na poł etatu majac jednoczesnie kogos pod
                                                    > reką - nalezy skorzystac , ale ponieważ nie zwasze są możliwości
                                                    > zapracowania na siebie to po to mam faceta z którym zdecydowała sie
                                                    > na dziecko zeby mnie w ten trudny czas wspierał również finansowo.

                                                    No widzisz - i tutaj jest moim zdaniem sedno sprawy, które tak naprawdę nie różni Twoich poglądów od Santo - MOŻLIWOŚCI. Jasnym jest, że sytuacje są różne - mam bardzo dobrą koleżankę, która zaliczyła wpadkę i nie przedłużono jej umowy o pracę. Kobiety w 5 miesiącu ciąży nie czatujmy się - nikt nie zatrudni. Jasnym jest, że w niektórych przypadkach losowych życie nie daje wielkiego wyboru.

                                                    Tylko, że z drugiej strony w życiu bardzo często SĄ możliwości - i wtedy należy z nich skorzystać. Oszczędzać, pracować na pół etatu. W MIARĘ MOŻLIWOŚCI wspólnie ponosić odpowiedzialność. To jest dla mnie różnica POSTAWY wobec partnerstwa i związku - albo w miarę możliwości staram się, żeby NASZEJ rodzinie było dobrze (nawet jak te możliwości są mizerne) albo z góry zakładam, że za byt rodziny odpowiedzialny jest tylko facet i jak nie daje rady to ciota z niego.

                                                    > Nie nie zgadzam się znowu . Róznica jest między twierdzeniem " nie
                                                    > stac NAS trzeba cos odłozyć " a " odkładaj pieniądze bo nie bede
                                                    > Cie utrzymywał kiedy bedziesz sie opiekowała naszym dzieckiem "
                                                    > Nie zgadzam sie tez z twierdzeniem rumpy ze jak nie stac jakies pary
                                                    > na dziecko albo inaczej dziecko = bardzo mocne zaciskanie pasa to
                                                    > jest to wina mężczzyny.

                                                    No widzisz - ja tam postów Santo nie odczytuję jako 'Ty odkładaj pieniądze, bo nie będę Cię utrzymywał' tylko jako protest przeciw zwalaniu całej odpowiedzialności na jedną stronę i ODRZUCENIU innych możliwości. Raz jeszcze - nie zawsze, ale często takie możliwości są. Nie dziwię się, że faceta może oburzać postawa taka jak Rumpy i o to chyba chodzi.
                                                • santo_inc Re: juz nie mogę 13.07.10, 18:08
                                                  > No i co z tego ze wiele rzeczy da się zaplanować i oczywiście
                                                  > teoretycznie bo życie płata różne figle i czasem z planów zostaje
                                                  > ruina. Zycie to nie matematyka , tu nie można sobie niczego wyliczyć
                                                  > ze 100 pewnością.

                                                  Czy to oznacza, że można zaniechać planowania i uwiesić się na kimś dla
                                                  realizacji swoich planów życiowych? Mnie się to w głowie nie mieści.

                                                  > Powtarzam nie każdego stać żeby odkładać tyle co mieszkania sobie
                                                  > potem wziąć kredyt na 2 razy krótszy okres na spłatę / budowę
                                                  > mieszkania /domu.

                                                  No popatrz, nie każdego stać na to, by odłożyć 1 500 miesięcznie na mieszkanie,
                                                  ale potem już go stać, by ten sam 1 500 miesięcznie zapłacić bankowi. Ot,
                                                  ciekawostka. Skąd się te pieniądze nagle u niego wygospodarowują.

                                                  A, już wiem, z KONIECZNOŚCI.

                                                  > 1. Nie każdy 18 latek wie co będzie chciał mieć wieku 28 lat.

                                                  Tym bardziej powinien odkładać pieniądze, na wypadek, gdyby zachciało mu się coś
                                                  drogiego...

                                                  > 3. Jezu przeraza mnie twoje życie - same kalkulacja , transakcje ,
                                                  > wyliczenia ( małżeństwo to biznes ) - paranoja

                                                  Tak, małżeństwo to biznes. Związek to biznes. Zaspokajasz potrzeby partnera, on
                                                  zaspokaja Twoje. To takie proste.

                                                  > dzieciom tez już naliczasz ile mają ci oddać za to ze je utrzymujesz?

                                                  Nie. I co więcej, już odkładam dziecku pieniądze na studia, mimo że nie ma nawet
                                                  2 lat. Bo wiem, że teraz łatwiej mi będzie odłożyć 300 PLN co miesiąc niż potem
                                                  co miesiąc wydawać 2 000 PLN.
                                                  Prosta kalkulacja, w której PRZEWIDUJĘ wydatek za X lat i czas działa na moją
                                                  korzyść.

                                                  > Zadłużę się też na wypadek choroby bo przecież biedak mnie nie będzie
                                                  > utrzymywała w tym czasie.

                                                  Jeśli nie widzisz różnicy między odpowiedzialnością za partnera polegającą na
                                                  dbaniu o niego w sytuacji nieprzewidzianej a utrzymywaniu go w sytuacji
                                                  przewidzianej i zaplanowanej, to chyba naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.

                                                  > Co ty bredzisz ? może jeszcze powinnam śmierć swoja przywidzieć.

                                                  Jest takie coś jak ubezpieczenia na życie. Wiesz kto je kupuje? Ten, kogo bliscy
                                                  są od niego zależni, aby nie pozostawić ich bez kasy w przypadku jego śmierci.

                                                  A ZAMIAR rozmnożenia się można przewidzieć. Nawet go nie przewidując można
                                                  zacząć na niego odkładać.

                                                  No nie udowadniaj mi, że jest inaczej...

                                                  > pieniądze.Jak wyżej to kobieta ma sobie odmawiać wszystkiego bo
                                                  > rodzi dzieci - taka kara ?

                                                  Kara? Mężczyzna jeśli chce siedzieć z dzieckiem w domu też powinien sobie na to
                                                  najpierw zarobić. Jeśli nie chce, to nie musi, natomiast musi zadbać o swoje
                                                  wykształcenie i pozycję zawodową by w momencie rozrodu utrzymać trzy lub więcej
                                                  osób z jednej pensji.

                                                  W mojej propozycji ta sama odpowiedzialność jest po obydwu stronach.

                                                  > ojej to może niech niech nie zakłada rodziny skoro mu tak źle -
                                                  > będzie miał czas na hobby, bo na etacie i tak by musiał parcowac.

                                                  Ojej, to może niech kobieta nie zakłada rodziny, skoro jej na to nie stać i musi
                                                  wszystkimi kosztami finansowymi założenia rodziny obciążać partnera?

                                                  > Szansa jest dla mnie nawet większa bo nie muszę odkładać bo mój zawód
                                                  > pozwoli mi pracować w domu

                                                  No to w czym problem?

                                                  > ale dla pani pracującej w biedronce za
                                                  > 900 zł i rzeszy innych kobiet pracujących za góra 1200 zł na rękę w
                                                  > zawodach których w domu się wykonywać nie da - to niemożliwe.

                                                  A czy ta pani pracująca w biedronce naprawdę nie ma innej możliwości? To jest
                                                  jedyny wolny etat na całym świecie a własna działalność jest zabroniona? Nie
                                                  wydaje mi się.

                                                  Powtarzam, jak kogoś nie stać na dziecko, to się na dziecko nie powinien
                                                  decydować, a nie rozmnażać się a potem rościć sobie prawo do pieniędzy innych:
                                                  partnera, rodziców, państwa i podatników!

                                                  > Ty się ode mnie odczep go nic nie wiesz o mnie i o moim życiu.

                                                  Wystarczy mi, że znam Twoje poglądy.

                                                  > za tym idzie guzik wiesz jakie mam możliwości i czy chce z nich
                                                  > korzystać czy nie.

                                                  Jakbyś chciała, to byś wspomniała o tym troszkę wcześniej, a nie dopiero wtedy,
                                                  gdy kończą Ci się inne "argumenty".

                                                  > Problem przede wszystkim jest w tym ze w Polsce koszty utrzymania
                                                  > przewyższają koszty pensji wielu ludzi którzy mimo ze chatują
                                                  > zarabiają 900 zł, 1200, 1500 , 1800... jak tu z z czegoś odłożyć
                                                  > jak wszytko idzie na życie

                                                  Skoro wszystko idzie na życie, to znaczy, że takich ludzi nie stać na założenie
                                                  rodziny.
                                                  • izabella9.0 Re: juz nie mogę 13.07.10, 18:27
                                                    A mnie się w głowie nie mieści jak można czytać ze zrozumieniem nie
                                                    potrafić.

                                                    Co miałam do powiedzenie - powiedziałam ( a raczej napisałam )

                                                    Nie mam nic do dodania. Syzyfowa praca mnie nie kręci.Jak dla mnie
                                                    twoje życiowe podejście do związku jest przerażające i żałosne wiec
                                                    sobie w tym tkwij.

                                                    Zegnam i będę unikać tych twoich bredni jak ognia bo jak w tytule -
                                                    już nie mogę.
                                                  • santo_inc Re: juz nie mogę 13.07.10, 18:55
                                                    > A mnie się w głowie nie mieści jak można czytać ze zrozumieniem nie
                                                    > potrafić.
                                                    >
                                                    > Nie mam nic do dodania. Syzyfowa praca mnie nie kręci.Jak dla mnie
                                                    > twoje życiowe podejście do związku jest przerażające i żałosne wiec
                                                    > sobie w tym tkwij.

                                                    Moje podejście do związku Cię przeraża, bo go nie rozumiesz albo nie czytasz ze
                                                    zrozumieniem. Wypunktowała Ci to już mujer_bonita, ja się powtarzać też nie będę.
                                                  • izabella9.0 Re: juz nie mogę 13.07.10, 20:08
                                                    to może przeczytaj jeszcze raz co napisała bonita

                                                    biznes - żałosne
                                                  • mujer_bonita Re: juz nie mogę 14.07.10, 00:00
                                                    santo_inc napisał:
                                                    > Moje podejście do związku Cię przeraża, bo go nie rozumiesz albo nie czytasz ze
                                                    > zrozumieniem. Wypunktowała Ci to już mujer_bonita, ja się powtarzać też nie będę.

                                                    Ekhm... żeby nie było to uważam, że Ty też nie czytasz ze zrozumieniem postów Izabelli ;)
                                                  • santo_inc Re: juz nie mogę 14.07.10, 16:53
                                                    > Ekhm... żeby nie było to uważam, że Ty też nie czytasz ze zrozumieniem postów I
                                                    > zabelli ;)

                                                    No cóż, nie we wszystkim możesz mieć rację. ;)
                              • m00nlight nie rozumie ze opieka nad dzieckiem to nie tylko 12.07.10, 09:23
                                Szkoda tylko że dla dobra rozwoju dziecka, przez pierwsze miesiące
                                życia to MUSI być matka. Tak jest zaprogramowane i nic nikt na to
                                nie poradzi, wielu kobietom też się ten fakt nie podoba.

                                Z punktu widzenia psychoogii rozwojowej niemal ciągła obecność matki
                                jest niezbędna, rola ojca pojawia się później. Sorry, ale
                                jakiekolwiek zaburzenie w relacji małe dziecko- matka rzutuje
                                negatywie na całą psychikę człowieka.

                                Ale widze ktoś tu nie rozumie że opieka nad dzieckiem to nie tylko
                                karmienie, kąpiel i zmiana pieluch :/ !!! Chodzi PRZEDE WSZYSTKIM o
                                potrzeby EMOCJONALNE! Ale co taki ktos może wiedzec o emocjach, dla
                                kogo związek to zimny 'układ' wzajemnych roszczeń i wymiana usług...
                                <irony mode on> dziecko nic nie daje, więc jest pasożytem ;)

                                Znowu, jak się nie obrocisz, dupa z tyłu. Babka ktora zostawia
                                dziecko w żłobku i leci kontynuować karierę to wyrodny potwór który
                                nie powinien się rozmnażać, a ta ktora chce pierwsze 3 lata
                                poswiecic opiece nad dzieckiem, to wredna roszczeniowa lampucera z
                                problemami.
                            • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 00:04
                              > ma wtedy zrobić z dzieckiem ? wsadzić se powrotem do macicy na 8
                              Ale kiedy 'wtedy'? Ktoś tu sugeruje, że babeczka po porodzie jak to
                              było kiedyś na wsi ma tego samego dnia wstać i pole obrabiać?

                              Chyba(?) zdrowy rozsądek powinien wystarczyć przy podziale
                              obowiązków i czasu.

                              > partnerką na dziecko jej kariera na pewien czas przystopuje jak
                              nie
                              A kto Ci tu neguje powyższe? Zdaje się, że rozmowa rozchodzi o
                              ten 'pewien czas'.

                              > a nie obca baba , żłobek itd.
                              Babcia, Świekra (Teściowa z definicji odpada, hehe),... Taaa, zero
                              możliwości :)
                              • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 00:39
                                cóż, rozumiem że Samson zszedł z tego świata w niesławie ale ja jego
                                książek nie wyrzuciłam i dalej się z nim zgadzam, że najlepsza
                                odległość babci od wnuka to 200km

                                :)))
                                • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 00:46
                                  No dobra, babcie paskudnie, paskudnie rozpuszczają i spaczają
                                  charakterek.
                                  • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 00:56
                                    gorzej Songo gorzej - straszą :(((
                                    • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 01:03
                                      E, takiej to ja jeszcze nie widziałem. No chyba, że w komunikacji
                                      miejskiej nad zajętym siedzeniem ;)
                                      • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 01:11
                                        to idź na plac zabaw - nie biegaj bo się spocisz, uważaj bo
                                        upadniesz, spadniesz, pofruniesz,zgubisz, nie dotykaj, nie wąchaj,
                                        nie patrz, nie oddychaj

                                        no i JEDZ, JEDZ JEDZ
                                        za mamusię za tatusia, za braciszka za babunię....
                                        nigdy nie widziałes babuni latającej za wnuczuniem z kanapeczką
                                        wpychaną do buzi w locie na dopych?
                                        • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 01:18
                                          Ano nie widziałem, tyle co 'u znajomych' czy rodziny. Perwersji u
                                          mnie dostatek ale jeszcze nie zasadzam się jeszcze przy placach
                                          zabaw w lornetką :DDD
                                        • songo3000 Re: Rumpa - piąteczka 12.07.10, 01:19
                                          Aha, pytanko Ci na prv wysłałem.
                      • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:24
                        "Jednakże w życiu nie związałbym się z kobietą, która oczekuje ode
                        mnie, że będę
                        > ją i dziecko utrzymywać. "

                        Różniąca jest miedzy kobieta która chce być utrzymywana wraz z dziećmi przez swojego parter całe życie a różnica jest kiedy oczekuje
                        tego w trakcie kiedy nosi jego dziecko pod sercem , rodzi je i
                        opiekuje się nim kiedy najbardziej tego potrzebuje. Facet zapewnia przez TEN czas opiekę finansową kobiecie która rodzi i opiekuje się
                        jego dzieckiem. Oboje zapierdzielają i "poświęcają się" dla
                        dziecka/dzieci. Rożnica polega na tym ze facet robi to co zawsze -
                        pracuje za kasę .A kobieta zapierdziela za darmo przy dziecku tworząc sobie lukę w CV.

                        Nie sztuką jest urodzić i oddać obcym ludziom , pytanie tylko po co
                        to dziecko się pojawiło skoro jest takim baletem ze trzeba obarczać
                        opieką nad nim obcych ludzi?
                        • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:53
                          > Różniąca jest miedzy kobieta która chce być utrzymywana wraz z dziećmi przez sw
                          > ojego parter całe życie a różnica jest kiedy oczekuje
                          > tego w trakcie kiedy nosi jego dziecko pod sercem , rodzi je i
                          > opiekuje się nim kiedy najbardziej tego potrzebuje.

                          Nie ma żadnej różnicy między jedną roszczeniową lampucerą a drugą.

                          A nie, przepraszam, jest jedna. Ta pierwsza jest roszczeniową lampucerą całe
                          życie, ta druga może być roszczeniową lampucerą tylko jakiś czas.

                          > jego dzieckiem. Oboje zapierdzielają i "poświęcają się" dla
                          > dziecka/dzieci. Rożnica polega na tym ze facet robi to co zawsze -
                          > pracuje za kasę

                          No i tu jest kwintesencja Twoich roszczeń - że facet będzie robił to, co Ty mu
                          robić każesz. Dlatego ktoś taki jak Ty czy rumpa nigdy nie znajdzie się w
                          zasięgu moich zainteresowań.

                          Nie moja strata.
                          • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:10
                            "Nie ma żadnej różnicy między jedną roszczeniową lampucerą a drugą."

                            Wg Ciebie a ze ty bredzisz...

                            No i tu jest kwintesencja Twoich roszczeń - że facet będzie robił to,
                            co Ty mu robić każesz.

                            Jak mu każe ? Co ty znowu bredzisz. Facet pracował zanim poznał swoją
                            partnerkę i pracuje w trakcie trwania związku wiec jakie ja mu każe ?


                            Dlatego ktoś taki jak Ty czy rumpa nigdy nie znajdzie się w zasięgu
                            moich zainteresowań

                            a po co ja czy rumpa mamy znajdywać się w kręgu twoich zainteresowań
                            ? Obudź się , nie jesteś pępkiem świata. A małym zapatrzonym w siebie
                            buraczkiem który na miano prawdziwego mężczyzny nie zasłużył sobie.
                            • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:23
                              > Jak mu każe ? Co ty znowu bredzisz. Facet pracował zanim poznał swoją
                              > partnerkę i pracuje w trakcie trwania związku wiec jakie ja mu każe ?

                              No jeśli jednoosobowo podejmujesz za niego decyzję, że to Ty będziesz wychowywać
                              dziecko a on będzie pracować - to właśnie mu każesz.

                              > a po co ja czy rumpa mamy znajdywać się w kręgu twoich zainteresowań
                              > ?

                              Czyli jednak nie jest z Tobą tak źle i zdajesz sobie sprawę z tego, że nie
                              jesteś aż tak bardzo wartościowa na wolnym rynku kobiet... :)

                              > A małym zapatrzonym w siebie
                              > buraczkiem który na miano prawdziwego mężczyzny nie zasłużył sobie.

                              Na miano "prawdziwego mężczyzny" według definicji roszczeniowych lampucer z
                              pewnością nie zasługuję i nigdy nie zasłużę.
                              • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:35
                                "No jeśli jednoosobowo podejmujesz za niego decyzję, że to Ty
                                będziesz wychowywać dziecko a on będzie pracować - to właśnie mu
                                każesz."

                                A kto Ci powiedział że ja jednoosobowe podejmuje decyzje?

                                "Czyli jednak nie jest z Tobą tak źle i zdajesz sobie sprawę z tego,
                                że nie jesteś aż tak bardzo wartościowa na wolnym rynku kobiet... "

                                Jesteś wartościowa dla tych osób na których mi zależy i to jest dla mnie najważniejsze ..ty i twój krąg zainteresowań mnie nie interesuje
                                i szczerze powiedziawszy jesteś ostatnią osobą w której chciałby wzbudzić zainteresowanie.

                                • songo3000 No i do wycięcia :/ 12.07.10, 00:24
                                  Ludkowie, wysokie temperatury to dopiero na jutro zapowiadali.
                                  Ochłońcie trochę, please...
                                  • izabella9.0 Re: No i do wycięcia :/ 12.07.10, 11:54
                                    ja już ochłonęłam i zrozumiałam ze syzyfowa praca mnie nie kręci.
                                    Nie będę więcej komentować tych ......
                  • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:36
                    "Nie wiem, czy wiesz, ale sama możesz zadbać o to, żeby utrzymać
                    rodzinę przez
                    > okres nawet kilku lat, gdy będziesz rodzić i wychowywać dzieci. "

                    A niby kuźwa jakim cudem ? Nielicznym się to udaje bo mają pomoc przy
                    wychowaniu i prace która temu sprzyja, niestety nie każdy taką
                    prace ma i nie każdy ma niańki z każdej strony.

                    Jak ty człowieku czasem bredzisz.

                    "Facet jest zadowolony z tego musu?"

                    a czemu ma być niezadowolony ? i jakiego musu ?
                    • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:40
                      ba, niektórzy są dumni...
                      ale to trzeba sobą coś reprezentować... pewnie dlatego tak dbają o
                      swoje dzieci i swoje geny :))) - nie chcą zmarnować potencjału

                      a ci inni, co potencjału nie mają... to im wszystko jedno, ani z nich
                      nic nie będzie, ani z dzieci - nie przy takim zaangażowaniu, a
                      przynajmniej sobie bezstresowo piwo pożlopią na kanapie :))))
                    • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 20:34
                      > Jak ty człowieku czasem bredzisz.

                      To, że Ty nie potrafisz zrozumieć tego, co piszę, nie oznacza, że bredzę.

                      > "Facet jest zadowolony z tego musu?"
                      >
                      > a czemu ma być niezadowolony ? i jakiego musu ?

                      No z tego, że musi łożyć na roszczeniową lampucerę z problemami?
                      • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 21:06
                        "To, że Ty nie potrafisz zrozumieć tego, co piszę, nie oznacza, że
                        bredzę."

                        Nie ośmieszaj się.Bredzisz jak potłuczony.

                        "No z tego, że musi łożyć na roszczeniową lampucerę z problemami?"

                        Czy ktoś go zmusza faceta do związku ?



                      • rosapulchra-0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:38
                        santo_inc napisał:
                        > No z tego, że musi łożyć na roszczeniową lampucerę z problemami?


                        Ciekawe, w jaki sposób twoja roszczeniowa lampucera z problemami wyraża się na
                        twój temat?

                        :C:C:C
                        • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:40
                          zadufany w sobie , roszczeniowy palant :D
                          • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:54
                            > zadufany w sobie , roszczeniowy palant :D

                            Od obrażania mnie nie zaczniesz być nagle mądrzejsza, nie licz na to.
                            • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 23:18
                              1. Odpowiedziałam na pytanie.
                              2.A roszczeniowa lampucera to nie jest obrażanie drugiej osoby ? Nie ośmieszaj się już może co ? Wystarczy na dziś..
                              3.Ty za to jesteś taki mądry ze ho ho -pokaż mi jeszcze w którym
                              miejscy bo nie widać. O dziwo nikt nie widzi prócz ciebie.
                        • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:53
                          > Ciekawe, w jaki sposób twoja roszczeniowa lampucera z problemami wyraża się na
                          > twój temat?

                          Nie wiem kogo masz na myśli, bo raczej nie moją żonę. Jak już napisałem, nie
                          interesują mnie kobiety ze skazą na umyśle.
                  • gladys_g Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:49
                    >
                    > Nie wiem, czy wiesz, ale sama możesz zadbać o to, żeby utrzymać rodzinę przez
                    > okres nawet kilku lat, gdy będziesz rodzić i wychowywać dzieci.
                    >
                    > Trzeba tylko chcieć.

                    Ale po co miałabym chcieć obciążać sobie organizm ciążą (ciążami?), porodem,
                    połogiem i do kompletu zaharowywać się w korpo w tym samym czasie? Po co
                    miałabym inwestować całą masę moich zasobów energetycznych i biologicznych w
                    rodzenie człowieka po to, żeby po połogu zostawić dziecko w żłobku?
                    Podczas, gdy mój facet wówczas miałby ten sam poziom odpowiedzialności za
                    rodzinę, co przed ciążą?
                    To już lepiej dać sobie spokój z rozmnażaniem, serio.

                    >
                    > > wrócić po macierzyńskim - nad wyraz cenię sobie brak musu. Facet zadowolo
                    > ny,
                    > > żeby nie było :)
                    >
                    > Facet jest zadowolony z tego musu?

                    No cóż, nie jest to dla niego problemem i owszem, jest zadowolony, jakkolwiek
                    trudno może Ci być w to uwierzyć. Ale to jest prawdziwy facet, nie
                    ubezwłasnowolnione czy wykastrowane przez mamusię troki od kaleson.
                    • rumpa Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 19:52
                      Ale po co miałabym chcieć obciążać sobie organizm ciążą (ciążami?),
                      porodem,
                      > połogiem i do kompletu zaharowywać się w korpo w tym samym czasie?
                      Po co
                      > miałabym inwestować całą masę moich zasobów energetycznych i
                      biologicznych w
                      > rodzenie człowieka po to, żeby po połogu zostawić dziecko w żłobku?
                      > Podczas, gdy mój facet wówczas miałby ten sam poziom
                      odpowiedzialności za
                      > rodzinę, co przed ciążą?


                      Wydrukować wielkimi czarnymi literami!!!
                      Wszystko w temacie!!!
                    • santo_inc Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 20:36
                      > Ale po co miałabym chcieć obciążać sobie organizm ciążą (ciążami?), porodem,
                      > połogiem i do kompletu zaharowywać się w korpo w tym samym czasie?

                      Podpowiedź: można o to zadbać wcześniej.

                      Druga podpowiedź: można zadbać o to bez zaharowywania się w korpo.

                      > No cóż, nie jest to dla niego problemem i owszem, jest zadowolony, jakkolwiek
                      > trudno może Ci być w to uwierzyć. Ale to jest prawdziwy facet, nie
                      > ubezwłasnowolnione czy wykastrowane przez mamusię troki od kaleson.

                      Oj, mam wrażenie, że to właśnie te wykastrowane przez mamuś czy żonuś troki od
                      kaleson są zadowolone z tego, że zostały do czegoś zmuszone. Ta kastracja odbyła
                      się przez wmówienie im, że tak naprawdę to nie muszą, tylko sami chcą łożyć na
                      roszczeniową lampucerę z problemami, która nie zamierza pracować bo nie.

                      I kogoś takiego określasz mianem mężczyzny? :D
                      • gladys_g Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 20:52
                        Ech, synek, jak Ty nic nie kumasz.

                        W każdym razie życzę Ci serdecznie znalezienia absolutnie samoobsługowej
                        frajerki, która będzie działać wzorem koła gospodyń wiejskich; która będzie
                        miała bezproblemowe ciąże, bezbolesne porody, połóg trwający maks 2 dni, która
                        tydzień później wróci do własnej satysfakcjonującej i przynoszącej co najmniej
                        połowę przychodów domowych pracy, do tego w dzień i w nocy troszcząc się
                        wyłacznie o obsługę Ciebie i która niczego, ale to niczego nie będzie wymagać od
                        Ciebie. I na pewno taką znajdziesz.

                        A ja sobie wrócę do mojego bezproblemowego, szczęśliwego dla obu stron związku z
                        prawdziwym, odpowiedzialnym i mądrym facetem z jajami, w odpowiednim czasie
                        wrócę do mojej pracy i nie będę sobie specjalnie zaprzątać głowy takimi biednymi
                        frustratami wykastrowanymi przez roszczeniowe lampucery jak Ty :D
                        • izabella9.0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 21:09
                          hahha ja kiedyś padnę z śmiechu czytając tego człowieka.

                          Z drugiej strony nie wiem kogo mi bardziej zal : "jego , czy jego
                          zony"
                  • rosapulchra-0 Re: Rumpa - piąteczka 11.07.10, 22:24
                    santo, nie wiem, czy wiesz, ale moim zdaniem, całkowicie bez zrozumienia
                    przeczytałeś poprzedni post.
                • songo3000 No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 21:45
                  Ty się lepiej nie podpisuj jako feministka bo zwykłą XIX wieczną
                  mamuśką jesteś. Nie psuj proszę opinii prawdziwych 'wojowniczek o
                  sprawę kobiet', hehe.

                  RAZEM się kleci potomstwo to i RAZEM się na nie zapierdziela. Nie
                  stać kogoś? To wyskrobać w te pędy a nie wyciągać rękę po nieswoje.
                  • izabella9.0 Re: No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 22:08
                    "RAZEM się kleci potomstwo to i RAZEM się na nie zapierdziela. Nie
                    > stać kogoś? To wyskrobać w te pędy a nie wyciągać rękę po
                    nieswoje."

                    To kobieta chodzi w ciąży co często utrudnia jak nie uniemożliwia jej pracę .To kobieta rodzi. To kobieta jest w połogu , to kobieta karmi
                    i opiekuje się przez pierwsze miesiące (zazwyczaj )dzieckiem, to
                    kobieta na ten czas musi przystopować swoją karierę a czasem z niej zrezygnować na jakiś czas ( zależy od zawodu i okoliczności) I na tym
                    polega własnie razem zapierdzielamy . Facet w pracy , kobieta w domu przy dziecku

                    Weźcie te ciąże i rodzenie ( itd) faceci na siebie jakimś cudem a
                    potem bawcie się w "równanie obowiązków."To raz.

                    Dwa w życiu i w związku nigdy nie ma niczego po równo.
                    • songo3000 Re: No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 22:49
                      Ja tylko nieśmiało zauważam, że w sygnaturce mam 'feminista' a nie
                      feministka :) więc żale to raczej nie do mine :PPP
                      • izabella9.0 Re: No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 23:05
                        songus ty i nieśmiałość...no proszę Cię..
                        • songo3000 Re: No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 23:28
                          Ja zawsze nieśmiały :) Każda z moich słodkich koleżanek Ci to
                          powie ;P
                          • izabella9.0 Re: No sorry, albo rybki albo... 11.07.10, 23:43
                            Masz same słodkie koleżanki? Co za dozo to nie zdrowo, cukrzycy się
                            nabawisz... weź sobie chociaż jedną kwaśną koleżankę :D
                            • songo3000 Re: No sorry, albo rybki albo... 12.07.10, 00:07
                              Mam ale one nie czytają tego forum, nie mają problemów z seksem ;D
                              • izabella9.0 Re: No sorry, albo rybki albo... 12.07.10, 11:40
                                znaczy kto czyta to forum ma problem z seksem automatycznie ? upsssssss
                                • songo3000 Re: No sorry, albo rybki albo... 12.07.10, 11:59
                                  Automatykę to Ty miałaś w rozwojowej wersji prali Frania :)
                                  To tylko taka satyra na 'faceci kochają złośnice', hehe.
                                  • izabella9.0 Re: No sorry, albo rybki albo... 13.07.10, 13:22
                                    "Automatykę to Ty miałaś w rozwojowej wersji prali Frania"

                                    oooo songuś automatykę to ja MAM w rozwojowej wersji Frani a nie
                                    miałam :)

                                    "To tylko taka satyra na 'faceci kochają złośnice'"

                                    Ty i te Twoje teksty....:P
                  • mujer_bonita Re: No sorry, albo rybki albo... 12.07.10, 00:41
                    songo3000 napisał:
                    > Ty się lepiej nie podpisuj jako feministka bo zwykłą XIX wieczną
                    > mamuśką jesteś. Nie psuj proszę opinii prawdziwych 'wojowniczek o
                    > sprawę kobiet', hehe.
                    >
                    > RAZEM się kleci potomstwo to i RAZEM się na nie zapierdziela. Nie
                    > stać kogoś? To wyskrobać w te pędy a nie wyciągać rękę po nieswoje.

                    Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę ale WSTYD mi za kobiety piszące tym wątku :/

                    Równouprawnienie? Partnerstwo? Wspólnota? Okazuje się, że obowiązują tylko wtedy, kiedy jest to korzystne :/

                    PS. Jako przedstawicielka pokolenia, któremu nie zapewniono 'minimum prawidłowego rozwoju, tzn przebywanie z matką do trzeciego roku życia' zapewniam, że SĄ NAS MILIONY I MAMY SIĘ DOBRZE :D :D :D
                    • rumpa Re: No sorry, albo rybki albo... 12.07.10, 00:55
                      obowiązują zawsze ale wspólnota nie polega na jedzeniu jednym
                      widelcem i noszeniu takiego samego fasonu gaci w tej samej cenie.

                      I też są milony tych co głodowały i przezyły, chodziły w dziurawych
                      butach i przezyły, dostawały w pysk i przeżyły a nawet są życzliwe
                      dla ludzi.
                      ulubiony argument komunistycznych babć - mnie nikt nie ustepował w
                      ciązy i przezyłam.

                      No i co z tego?
                      mam równać do dołu?

                      dla mnie żłobek to syf i zdania nie zmienię.
                      Ostatecznie mała grupa na pół dnia dla dziecka dwuletniego.
                      a w żłobku sie znalazłaś bo taka była konieczność czy fantazja?
                • czerwony.poll74 Feminizm? 13.07.10, 15:30
                  Taki feminizm, który kończy się gdy trzeba wnieść szafę na 3 piętro.
          • niemamasla Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:17
            rumpa napisała:

            > jest słaba psychicznie, znajomy ma rację
            > ty jesteś frajer, bo sam nie potrafisz utrzymać dwojga osób na
            > przyzwoitym poziomie
            > też mam rację
            >
            > oboje do gazu, im mniej takich osobników tym większa szansa na
            > nadczłowieka
            >
            > :))))

            Chcialbym zarabiac wiecej i dlatego biore nadgodziny.
            Pracuje 53 godziny tygodniowo - bez sciemy.
            Nie to zebym cie potepial, ale sam zaczynam widziec, ze te wszystkie laski
            lecace na dziadkow z kasa wcale nie sa takie glupie. Chyba zrozumialy na czym
            ten swiat stoi.
            Nie chcemy miec dzieci, przynajmniej nie w ciagu najblizszych 10 lat.
            Ona bierze pigulki.
            Widac musze powtorzyc bledy moich starszych - oni tez sie rozstali kiedy zaczely
            sie problemy z praca, potem ojciec wyjechal za granice.
            • rumpa Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:31
              pigułki pigułkami, a instynkt instynktem, jest znacznie starszy niż
              pigułki
              pigułki też zawodzą i co wtedy?
              nic mnie tak nie smieszy jak stwierdzenie - dzieci nie planujemy
              przez najbliższe 10 lat - masz 18 lat że rzucasz takimi tekstami?

              Se planować możesz, albo wyjdzie albo nie wyjdzie i co jak nie
              wyjdzie - każesz sie jej skrobać?

              i co najważniejsze PIGUŁKI CZĘSTO WYWOŁUJĄ DEPRESJĘ!
              Mnie osobiscie połozyły do łózka w pare tygodni, ani reką ani noga,
              po odstwieniu - przeszło

              Chyba zrozumialy na czym
              > ten swiat stoi.

              nie wiem na czym swiat stoi, i na czym one stoją, ale na sama mysl że
              moje dziecko miałoby byc głodne, obszarpane, wyladowac w żłobku itd
              poziom romantyzmu i szaleństwa mi zdecydowanie spada. A potem patrzę
              na te wszystkie koleżanki co zostałe same z dziecmi, bo tatuś nie
              wyrobił i stwierdził że to ponad jego siły i co to za zycie i poszedł
              precz i budzi sie we mnie czystej wody kurwa :)))
            • zamysloneniebo Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 17:36
              Do dobrego psychiatry, jak jest dużo chętnych, czeka się ze dwa
              miesiące, ale naprawdę można zarejestrować się gdzieś wcześniej, niż
              na październik. Poszukajcie. Do terapeuty też można znaleźć
              wcześniejszy termin. Wszystko to za darmo. Bo prywatnie, to
              oczywiście, że można szybko pójść, tylko, że Was nie stać.

              Rumpa, z tego co wiem, sama miałaś depresje, skąd więc takie
              wypowiedzi?
              Poza tym, z tego co zrozumiałam, Niemamasla ma pracę, to jego
              partnerka ją straciła. ;)

              Jeśli chodzi o to, że facet frajer, bo nie zarabia bardzo dużo, to
              bez przesady. Jak dziewczyna chciała mieć kogoś, kto zapewni jej,
              bezrobotnej, luksusy, przy czym ona będzie mogła tylko z nich
              korzystać, sama nie zarabiając, to mogła poszukać kogoś innego.
              Tutaj mamy mężczyznę, który się stara, zarabia tyle, ile jest w
              stanie, skacze jeszcze koło swojej dziewczyny, która tylko ciągle
              mówi o pieniądzach. Obiektywnie, on nic z tego nie ma. Atmosfera w
              domu fatalna, bo i seksu nie ma wcale, jak chce pogadać, to słyszy
              tylko, jak jest beznadziejnie, a to nie nastraja pozytywnie,
              chciałby się po pracy wyluzować i dobrze poczuć w domu, jednak
              codziennie ogląda tylko udręczoną minę. Jak w tej sytuacji ma być
              dobrze?
              Nie wiemy, jakie wykształcenia ma Niemamasla, w jakim zawodzie
              pracuje, czy naprawdę mógłby zarabiać znacznie więcej, nie wiemy,
              też ile zarabia.

              Problemem tu jest stan psychiczny dziewczyny. Gdyby ona po prostu
              nie chciała z nim być i dlatego nie miała ochoty na seks, dlatego
              nie miała ochoty pogadać, przytulić się, pobyć z nim, to sprawa
              byłaby jasna. Niech się z nim rozstanie i wyprowadzi (tyle, że to
              jak i gdzie, też stanowi problem, jak rozumiem). Natomiast jeśli ma
              depresje (czy też dodatkowo nerwicę), to powinna pozwolić sobie
              pomóc i zgłosić się do specjalisty. Niestety, do leczenia się jej
              nie zmusi, więc musiałaby sama tego chcieć.

              Niemamasla, jak rozumiem, jesteście razem dwa lata? Z czego półtora
              roku mieszkacie razem? Jak było, zanim razem zamieszkaliście?
              Wszystko w porządku? Później też w porządku, aż do utraty pracy?

              Zapytaj, czy chce pójść do psychiatry, jeśli tak, jeszcze raz
              powtarzam, znajdziecie jakiś wcześniejszy termin. Skąd jesteście?
              • rumpa Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 19:35
                rany, przecież to jest pół zartem pół serio
                o psychoterapii już inni pisali, w tym ty, to co się mam powtarzać.
                Tyle że w niej może własnie wyjść coś takiego.
                Pisałam też o pigułkach i ich działaniu...

                jak dla mnie jej reakcja jest normalna - z jednej strony strach, z
                drugiej brak nadziei na poprawę - facet bierze nadgodziny a i tak
                jest ciężko, ona nie ma stałej pracy , i co , całe życie w
                zawieszeniu?

                Nie chcą dzieci przez 10 lat - on pewnie tak, ale czy ona napewno? a
                może ona nie chce ze względu na sytuację finansową, niejako umysłowo,
                a ciało już zaczyna żądać swego?

                moja koleżanka zaliczyła mocny dół , mimo że ma pracę, bo jej facet
                mało zarabia i nie stać ich na dziecko.Ot i tyle. Po prostu nie
                przezyją za jedną pensję. Nagle widać, że coś się wali, coś jest nie
                do zrealizowania. I co dalej?
                • songo3000 Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 22:19
                  > Nie chcą dzieci przez 10 lat - on pewnie tak, ale czy ona napewno?
                  a
                  Wiesz, chcieć to sobie ludzie mogą... Jeżeli babeczka chce dzieciaka
                  a sama nie za bardzo może go utrzymać to musi znaleźć sobie
                  rozpłodnika, który na ją i ich dziecko zarobi. W zasadzie o tym od
                  początku piszesz.

                  Pomijasz tylko jeden malutki warunek :)

                  Żeby znaleźć taki fajny bankomat babeczka sama MUSI coś konkretnego
                  i atrakcyjnego sobą reprezentować, np.: robić zajebiste lody, hehe.
                  Jak na razie dobrze robi tylko krzywe miny a to 'trochę za mało'.
                  Wysokie aspiracje to ma wiele pasztetów naokoło, tylko (jak wrednie
                  da się zaobserwować) z roku na rok mają one z tego wielki g. :D
                  • rumpa Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 22:28
                    wiesz, a może ona go kocha?
                    i dlatego depresja?
                    bo chce z nim a z nim się, z przyczyn obiektywnych nie da?
                    • songo3000 A to akurat, jak najbardziej możliwe. 11.07.10, 22:46
                      Jak do tych w miarę prostych, klarownych i o dziwo obiektywnych
                      wyliczanek potrzeb i możliwości dodamy uczucia to zazwyczaj wszystko
                      szlag trafia :)

                      IMHO mało kto w życiu ma farta żeby jedno i drugie zgrać.
          • peter_jurgen_boock A kim ty k...wa jesteś żeby go pouczać? 11.07.10, 19:56
            Czasem ma się tę komfortową sytuację, że zarabia się bardzo dużo, robi się to co
            lubi i nie ma personalnych zobowiązań. Niestety, poza kilkoma szczęśliwymi
            właścicielami małych firm, większość zamożnych osób, z którymi się zetknąłem to
            banda zastraszonych biurowych śmieci, srających ze strachu przed kolejną oceną,
            piszących bzdurne raporty z raportów mające zamotać ich kłamstwa i pozwolić na
            kolejny kwartał/rok we względnym spokoju. Większość nie została awansowana ze
            względu na jakieś wyjątkowe przymioty moralne, a dlatego, że są łatwo
            sterowalnymi zombimi, którzy pasują do układanki stworzonej przez zarząd, a ich
            zobowiązania powodują, że nie opuszczą z dnia na dzień posady (nie mam o to
            pretensji, gdybym miał pod sobą dużą firmę przypuszczalnie czyniłbym to samo,
            awansując podwładnych, chodzi o to, by nie żyć w fikcji...). I Wyjątek to
            szczególnie uzdolnieni handlowcy, ale tu wysoka pensja, z natury oparta o
            prowizję nigdy nie jest w 100% pewna. Większość z nich jest na tyle rozsądna, że
            bierze to pod uwagę i nie podejmuje zobowiązań rodzinnych lub finansowych.

            Takich gości, o których marzysz jest może 0.5% w męskiej populacji.

            I parzą się z równymi sobie, a na roszczeniowe rupieciary w stylu rumpy patrzą z
            litością, lub kulturalnie skrywaną pogardą.

            Miałem w pracy osobę podobną z poglądów nt facetów do rumpy, 4 m-ce temu nie
            ukrywam, dyskretnie ją podje...em, na ludzkie śmieci stosuje się śmieciowe
            metody, trudno :P Satysfakcja z widoku jej zaskoczonego (odkryciem oszustwa i
            wyjątkowego niekoleżeństwa) ryja... bezcenna.

            Gdyby rumpie przyszło do głowy mi odpisywać niech się nie trudzi. Mam zwyczaj
            konwersować wyłącznie z ludźmi, którzy sobą coś reprezentują, rumpa jest NIKIM i
            doskonale o tym wie.
            • m00nlight Re: A kim ty k...wa jesteś żeby go pouczać? 12.07.10, 09:32
              A to bardzo dziwne, znam conajmniej paru facetow mających własne
              dbrze prosperujące firmy, z ktorych mogliby 3 swoje rodziny utrzymac.

              I ich żony siedzą w domach z dziecmi, a oni cieszą się że mają do
              czego wracać. Noszą zdjęcia dzieciaków w portfelach i nikomu nie
              przyszłoby do głowy nazwać żonę 'lampucerą'. Są dumni z tego że mają
              na tyle jaj, że są w stanie utrzymć na przyzwoitym poziomie rodziny,
              które DOBROWOLNIE założyli, bo tak CHCIELI.

              Ale to są faceci a nie korporacyjne obszczymurki.
        • m00nlight Re: Twoja historia wygląda mi znajomo. niestety 11.07.10, 18:52
          'Słabość psychiczna' objawia się gdy człowiek nie radzi sobie w
          obliczu problemów.

          Więc albo wasza sytuacja jest naprawdę aż tak zła (a wiem cos o tym,
          permanentna bieda naprawde potrafi człwieka dobić i odebrać chęć do
          czegokolwiek) albo nie jest tak źle, tylko dziewczyna patologicznie
          wyolbrzymia problem- a to symptom depresji.

          2 miechy to kupa czasu żeby znaleźć prace, więc jesli zamiast skupic
          sie nad ROZWIĄZANIEM problemu, użala się nad sobą, to depresja!

          Depresja odbiera chęć robieni czegokolwiek, wpędza w apatię
          i 'sytuację bez wyjścia', chory nie jest zdolny do odczuwania
          radości, nie czerpie przyjemności nawet w sytuacjach gdy
          teoretycznie powinien, we wszystkim widzi tylko negatywne aspekty, i
          to sie zgadza z opsem zachowania Twojej dziewczyny.

          Więc zamiast się wykręcać, do lekarza marsz, sprawa jest poważna.

          100 czy 200 zł to chyba nie majątek? Nawet jedna prywatna wizyta
          może wystarczyć do diagnozy, co pozwoli pozniej na terapię państwowo-
          ze zdiagnozowaną depresją nikt wam nie każe czekac 2 miesiące....

          Swoją drogą też pierdola jestes ze zamiast pomoc dziewczynie za
          wszelką cene piszesz na forum i szukasz wykrętów.

          PS jakby zachorowala na cos innego, tez bys czekal 3 miesiące,
          bo 'nie macie kasy?'
    • coill Re: moja dziewczyna 11.07.10, 17:20
      mm prawie idnetyczny problem, tyle ze z facetem.
      • m00nlight Re: moja dziewczyna 11.07.10, 18:53
        Męska depresja to ostatnimi czasy coraz powszechniejszy problem.

        O tyle trudniej, że faceci wstydzą się przyznać i leczyc, gdyż
        stereotypowo depresja jest 'chorobą kobiecą'

        Do lekarza! :P
        • efi-efi Re: moja dziewczyna 11.07.10, 20:56
          peter_jurgen_boock . napisał:.


          >> na roszczeniowe rupieciary w stylu rumpy patrzą z
          >>litością, lub kulturalnie skrywaną pogardą.

          >>, na ludzkie śmieci stosuje się śmieciowe
          >metody, trudno
          >>Gdyby rumpie przyszło do głowy mi odpisywać niech się nie trudzi. Mam zwyczaj
          >>konwersować wyłącznie z ludźmi, którzy sobą coś reprezentują, rumpa jest NIKIM i
          >>doskonale o tym wie.

          - A my tu , na tym forum, cenimy sobie ludzi Z KLASĄ.
          Dobrze jak oprócz tego są błyskotliwie inteligentni, mają poczucie humoru ,
          dystans do siebie i niezbyt rozbuchane ego. Kumasz bazę?

          Dostosuj się do poziomu albo panu już dziękujemy.

          • rosapulchra-0 Re: moja dziewczyna 11.07.10, 22:44
            BRAWO, efi-efi!
          • opazzzka rozumiem:) 11.07.10, 22:46
            A ja Ja rozumiem! Sama reaguje adekwatnie do takiej sytuacji.
            Utrzymuje się sama, ale mam np. rachunki za telefon i opłatę za mieszkanie. Czasami w miesiącu jest tak, ze nie mogę pracować, bo mam
            naukę. A tak w ogole to pracuje niewiele. Wowczas jestem zalamana.
            Tzn. dochodzę po czasie odnośnie tego, co mi było, ale jak juz
            zarobie. Nigdy wtedy nie mysle o zrelaksowaniu sie. Tak samo mam po
            niezdanym egzaminie. Mma dola. Dola. Treajacego dopoki go nie zdam!
            Niestety, ale kobiety są takie, że dla nich seks jest rownoznaczny z
            samopoczuciem. Jezeli je soc nagminnie doluje-tu brak pracy, to nie
            odpręza sie i nie poplyna w niebiosy, bo nie potrafia tego odlozyc,
            dopoki sie nie orziwąze.
            A Ty rzeczywiscie jesteś nachalny. Naprzykrzasz się. Jje nie chodzi o
            Twoje pieniadze, ona sama chce poczuc sie samowystarczalna. Niech
            idzie do lekarza i katywnie szuka pracy. Z jakiego miasta jestescie?

            Mam ze swoim chlopakiem, jezeli chodzi o pieniadze tak samo-tlumacze,
            ze nie moge gdzieć iśc, czy czegos kupic, bo potem nie bede na cos
            miala, a on mi na to, że.. i tu sie zaczyna.
            • niemamasla Re: rozumiem:) 11.07.10, 22:57
              dzieki opazzzka, pracy szukamy dla niej goraczkowo.
              Ale dzieki za wpis
          • niemamasla Re: Dziekuje 11.07.10, 22:49
            Dziekuje za zainteresowanie tematem, za wnikliwe przeczytanie mojej historii. W
            szegolnosci moonlight, zamysloneniebo.

            Nie wiem dlaczego rozmowa zeszla na takie tory "rozplodowe"
            Co niektorzy rowno jezdza po sobie jak moga.

            Wyjasniam:
            NAJWAZNIEJSZE: moja dziewczyna nie jest zadnym pasztetem a juz na pewno nie
            rozczeniowym

            Kolejna sprawa - my po prostu kiedys chcielismy zamieszkac i byc ze soba. Czy to
            takie dziwne?
            Dlaczego zaraz wieszacie psy, ze nie mamy warunkow "do rozrodu"
            ludzie?! Moja dziewczyna i ja chcielismy po prostu realizowac sie zawodowo
            mieszkajac razem. Czy to takie dziwne?
            Chcemy najpierw realizowac siebie, dlaczego od razu wyskakujecie z tymi ciążami?
            Czy wasze zycie konczy sie jedynie na urodzeniu dzieciaka i nic juz po za soba
            nie reprezentujecie?

            Dlaczego co niektorzy patrza nasz zwiazek jedynie z punktu widzenia warunkow do
            rozrodu? Jezeli mamy tak patrzec na naszych partnerow to moze w ogole cofnijmy
            sie do epoki kamienia łupanego, ale paniom to by sie chyba mniej spodobało.

            A co do zarobkow - jesli ktos dopiero zaczyna "kariere" to trudno oczekiwac
            wysokiej pensji, no chyba ze sie ma znajomosci, rodzine itp. Wszyscy moi
            znajomi, ktorzy do czegos doszli na poczatku zaczynali skromnie. I to nie tylko
            faceci, babki tez.
            To chyba normalne - od czegos w pracy trzeba zaczac.

            Jutro sprobujemy w innej przychodni. Sam jestem ciekaw opinii specjalisty. Ona
            ciegle bierze te pigulki.
            • santo_inc Re: Dziekuje 11.07.10, 22:59
              > Dlaczego zaraz wieszacie psy, ze nie mamy warunkow "do rozrodu"
              > ludzie?! Moja dziewczyna i ja chcielismy po prostu realizowac sie zawodowo
              > mieszkajac razem. Czy to takie dziwne?

              Wychodzi na to, że niektórym z obecnych tu forumek tylko ta jedna perspektywa
              mieści się między klapkami na oczy i nie mieści im się w głowie, że mogliście
              nie chcieć się rozmnażać.
            • songo3000 Re: Dziekuje 11.07.10, 23:39
              > Nie wiem dlaczego rozmowa zeszla na takie tory "rozplodowe"
              Bo to forum o seksie. Chyba, że tylko oral i anal lub petting
              wchodzi w grę. To co innego.

              > NAJWAZNIEJSZE: moja dziewczyna nie jest zadnym pasztetem a juz na
              pewno
              Bzdura. Z punktu widzenia Twojego problemu to jest bardzo daleko w
              klasyfikacji 'ważności'.

              > Dlaczego zaraz wieszacie psy, ze nie mamy warunkow "do rozrodu"
              Bo babeczka nie chce z Tobą chłopie sypiać. Czego tu (w sensie
              drążenia tematu) nie rozumieć?

              > Dlaczego co niektorzy patrza nasz zwiazek jedynie z punktu
              widzenia warunkow
              Punkty widzenia tutejszych ludków są mało ważne DOPUKI nie są
              zbieżne z punktem widzenia Twojej dziewczyny. O to w tym całym
              forumowaniu chodzi.

              > A co do zarobkow - jesli ktos dopiero zaczyna "kariere" to trudno
              oczekiwac
              Oczywiście. Pytanie tylko, czy 'obecne wsparcie i inne takie poza
              płacowe' są na tyle silne żeby przełamać u TWOJEJ dziewczyny
              EWENTUALNY lęk przed potencjalną ciążą. To jest tu negowane.
              • niemamasla Re: Dziekuje 12.07.10, 00:03
                dopóki.

                no to to jest forum o seksie czy o rodzeniu?

                Rozumiem ze wy sypiacie tylko z tymi, z którymi macie warunki do rozrodu?
                Jakies uczucia wyzsze przejawialiscie kiedykolwiek?
                • rumpa Re: Dziekuje 12.07.10, 00:09
                  te dwie rzeczy się ze sobą wiążą :)))

                  Rozumiem ze wy sypiacie tylko z tymi, z którymi macie warunki do
                  rozrodu?

                  ja akurat tak i było to związane właśnie z uczuciami wyższymi
                  uczucia wyższe nie pozwalały mi na skrobanki :)))
                • songo3000 Re: Dziekuje 12.07.10, 00:10
                  > Jakies uczucia wyzsze przejawialiscie kiedykolwiek?
                  Nie wiem, jestem facetem więc być może nie :DDD
            • rumpa Re: Dziekuje 12.07.10, 00:05
              po pierwsze, każda babka tutaj wg co poniektórych panów, jesli nie
              daje, jest roszczeniowym pasztetem, taki regionalizm :)))

              temat zaczęłam ja bo to taki odwet na wszystkich panach co w
              analogicznej sytuacji zaczynają od roszczeniowych pasztetów :))) a
              potem nastepuje wykład o ewolucyjnych podstawach zdrad i inne takie
              kwiatki, troche mi sie nudziło, sorry że Twoim kosztem :)))

              realizować się zawodowo można, proszę bardzo, ale pozostaje problem,
              co będzie jak będzie ... wpadka?
              rozumiem że ma jej nie być, bo tak sobie zaplanowaliście.
              Podświadomość podswiadomoscią i tyle. Zresztą to nie musi byc ciąża,
              wystarczy choroba któregoś z was.

              Dlaczego co niektorzy patrza nasz zwiazek jedynie z punktu widzenia
              warunkow do
              > rozrodu?

              Bo generalnie kobietom brak poczucia bezpieczeństwa siada na dekiel i
              większości, nie wiem jak twojej dziewczynie, seks kojarzy się z
              możliwoscią ciąży. Panowie mają dość ograniczoną wyobraznie w tym
              temacie, co poniektórzy nie łapią tematu nawet jak dziecko przyjdzie
              na swiat. Znerwicowanie bytowe konczy sie wiec szlabanem na seks w
              celach samozachowawczych. To instynkt rodem z tych czasów o których
              wspomniałes :)))

              A co do zarobkow - jesli ktos dopiero zaczyna "kariere" to trudno
              oczekiwac
              > wysokiej pensji, no chyba ze sie ma znajomosci, rodzine itp.
              Wszyscy moi
              > znajomi, ktorzy do czegos doszli na poczatku zaczynali skromnie. I
              to nie tylko
              > faceci, babki tez.
              > To chyba normalne - od czegos w pracy trzeba zaczac.

              Normalne, jak najbardziej.
              podobnie jak normalne jest że kobiety bojące się o byt tracą na
              namietnosci i dobrym samopoczuciu.
              Fakt, ona mocniej niż przecietna.
              Dlaczego?
              może pomoże psychoterapeuta, wizyta 100 zeta
              • niemamasla Re: Dziekuje 12.07.10, 00:13

                > Fakt, ona mocniej niż przecietna.
                > Dlaczego?
                ???? Mozesz krotko wyjasnic?
                • songo3000 Re: Dziekuje 12.07.10, 00:20
                  Bo przeciętna nie wpada w depresję/zły nastrój/... tylko dalej się w
                  miarę radośnie bzyka MIMO mizerii materialnej.
                • rumpa Re: Dziekuje 12.07.10, 00:24
                  bo bierze prochy nasenne żeby egzystować, samo to wystarcza żeby sie
                  zaniepokoić

                  poszperaj w jej biografii, może tam znajdziesz jakieś wskazówki zanim
                  dotrzecie do fachowca, I pamietaj, terapia farmakologiczna jest tylko
                  uzupełnieniem i każdy dobry psychiatra ci to powie.
        • coill Re: moja dziewczyna 11.07.10, 22:57
          m00nlight napisała:

          > Męska depresja to ostatnimi czasy coraz powszechniejszy problem.
          >
          > O tyle trudniej, że faceci wstydzą się przyznać i leczyc, gdyż
          > stereotypowo depresja jest 'chorobą kobiecą'
          >
          > Do lekarza! :P

          nie dao mi sie namowic na lek, wiec uznalam ze moze to wyowki jakies.
          ALe serio identyczny przypadek nawet teksty podobne. I koncowka tez podobna - ja
          sie wkurziylam, mowie ze pojde do innego w takim razeie - i tez przestal sie
          odzywac :D
          • niemamasla Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:12
            o coil, to ciekawe.
            Tylko czy macie tez takie problemy finansowe?
            Bo u nas krucho, i jesli to wszystko z tego wynika, z tej piep. biedy.
            to lipa na mxa.
            Szkoda mi troche zeby zwiazek sie konczyl z takich powodow.
            Zyje nadzieja ze jakas praca sie znajdzie, albo ze w mojej cos sie ruszy.

            Santo i inni: moja dziewczyna chce najpierw skonczyc studia, pojezdzic po
            swiecie, doszkolic jezyki. Rozmawialismy o dzieciach i to jeszcze nie teraz, a
            nie wykluczamy adpocji. (pokazcie wasze rozdziawione miny)
            Powaznie, czy w polsce zawsze sie musi konczyc na schemacie zyciowym w stylu:
            "24-dyplom, 25-slub, max 30 dziecko" i jesli cos nie pojdzie to sie wstydzimy
            przed innymi, albo jesli komus cos nie pojdzie to zaraz: "stara panna!" "stary
            kawaler!"

            Zyjemy na kocia lape i tak nam bylo dobrze.
            Co do pan i opieki nad dzieckiem:
            wiem ze w Danii kobieta nie ryzykuje swojej pracy rodzac dziecko. Jakos mlode
            pary z wlasna chata i 2, 3 dzieci to zaden rekord.
            I laski babki nie maja problemow z powrotem do pracy.
            Wiec zal miejcie do takiej polityki prorodzinnej w naszym kraju a nie do
            wszystkich facetow tego swiata.
            • santo_inc Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:25
              > Santo i inni: moja dziewczyna chce najpierw skonczyc studia, pojezdzic po
              > swiecie, doszkolic jezyki. Rozmawialismy o dzieciach i to jeszcze nie teraz, a
              > nie wykluczamy adpocji. (pokazcie wasze rozdziawione miny)

              Ej, Winnetou, nie stawiaj mnie w rzędzie z innymi, których celem życia jest
              tylko i wyłącznie rozpłód. To, że mam żonę i dziecko to trochę za mało, by
              wyciągać takie wnioski.
              • niemamasla Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:41
                santo_inc napisał:

                > > Santo i inni: moja dziewczyna chce najpierw skonczyc studia, pojezdzic po
                > > swiecie, doszkolic jezyki. Rozmawialismy o dzieciach i to jeszcze nie ter
                > az, a
                > > nie wykluczamy adpocji. (pokazcie wasze rozdziawione miny)
                >
                > Ej, Winnetou, nie stawiaj mnie w rzędzie z innymi, których celem życia jest
                > tylko i wyłącznie rozpłód. To, że mam żonę i dziecko to trochę za mało, by
                > wyciągać takie wnioski.


                mialo byc:
                "a propos tego o czym pisal santo... do innych, zorientowanych rozrodowo"
                ja nikogo w rzedzie z nikim nie chce stawiac, i tak dziwie sie ze rozmowa zeszla
                z torow
            • gladys_g Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:39
              To z tymi dziećmi, warunkami do rozmnażania itd to klasyczny forumowy oftop, nie
              bierz do siebie za bardzo ;)
              • niemamasla Re: moja dziewczyna 12.07.10, 00:05
                gladys_g napisała:

                > To z tymi dziećmi, warunkami do rozmnażania itd to klasyczny forumowy oftop, ni
                > e
                > bierz do siebie za bardzo ;)

                Dzieki bo juz zaczynalem patrzec na wszystkie kobiety jak na owlosione samice z
                maczugami polujące i węszące "gdzie by tu jeszcze zaciążyc"
                • rumpa Re: moja dziewczyna 12.07.10, 00:11
                  nie , ty nic nie rozumiesz
                  własnie takie samice BOJĄ sie byle gdzie zaciążyć i dlatego jest
                  szlaban na seks :)))
    • songo3000 Jak by tu miło zacząć... mam - słuchaj frajerze :) 11.07.10, 23:22
      Podobno jesteś facetem. Podobno, bo jak na razie tylko płacze tu
      uprawiasz jaka to ta Twoja dziewczyna fuj a Ty żyły dla niej sobie
      wypruwasz. Tylko parę kwestii, za to konkretnie:

      Nie trzeba być geniuszem (ba, pewnie nawet Ty na to wpadłeś), że
      luba ma stan (około)depresyjny, z którego sama jak dotąd wyjść nie
      może.
      Działaj. Szukaj lekarza, poradni, konsultacji na drugim końcu kraju,
      darmowych porad, wizyt. Rozmawiaj z rodziną, znajomymi, kim się da.
      A nie 'bo ja zadzwoniłem i nie było'. Człowieku, jak nie miałem kasy
      a moja połowica dostała 40 stopni gorączki w sobotę to kantowałem i
      kradłem żeby od ręki dostała się do prywatnego gabinetu. Inni mogę
      się rzucać żem cham i burak ale z pewnością, nie dla mojej kobiety.
      Inna sprawa, że było warto - czy warto jest dla Ciebie?

      Co do seksu. Przy założeniu, że Rumpa ma rację (bo i niby dlaczego
      nie?) to warto ustalić z dziewczyną na czym się stoi co by (znowu)
      nie zfrajerzyć jako zapierdalacz a na końcu i tak kop w dupę bo
      pojawił się lepszy misio.
      Przypominam, że z seksu ciąża może być. Jeżeli 'nie planujecie' to
      trzeba usunąć. W Katolandzie zabieg jest nielegalny i więc różnica w
      stosunku do normalnych krajów jest taka, że kosztuje (i tu bufor
      mamony musicie mieć). Watykan za szybko nie odpuści dojenia owieczek
      (tam dla odmiany nie pracują idioci), nie masz co liczyć na
      normalizację przepisów w tym zakresie, hehe.
      Jeśli jednak panna powie, że aborcja 'fe' to sorry, obecnie nie za
      bardzo stać Cię na seks z nią.

      Żeby było Cię jednak stać to chyba wizyta na forum praca a nie tu.
      Podpowiem, że konkretni na daną chwilę fachmani zawsze zgarniali
      kasiorę. Od połowy XX w nawet większą od wykrztałciuchów, hehe.
      • m00nlight Re: Jak by tu miło zacząć... mam - słuchaj frajer 12.07.10, 09:42
        O rany, aż mam ochote się zgodzić :)

        Aż mi się pojęcie 'bezjajeczności' przypomniało ;)
    • singularis Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:27
      moim skromnym zdanie Twoja dziewczyna nie czuje sie bezpiecznie ..to
      taka reakcja ogolna organizmu...takie hibernacja...czekanie na
      leppsze czasy - oczywiscie to poczatek depresji..ale moze byc
      poczatkiem konca zwiazku. Dziewczyna pewnie zle sypia dlatego brla te
      leki, sadze ze była u lekarza bo jesli nie ziołowe nikt inny jej tego
      nie przepisze. To jest zykły lek o jutro, czy moze pozwolic sobie na
      realizacje Waszych planów- z pewnoscią aies miała..dziecko itp. Unika
      seksu bo jej mozg jej mowi sex=dziecko = koniec z praca=koljne
      kłpoty.
      Przeczytała ti posty kobiet , ktroe pisza o tym co sie dzieje jak
      mloda kobieta rodzi dziecko a dzidzius idzie do zlobka...zgadzam sie
      w 100% ..przerabiałam to. Urodziłam majac lat 20, wrociłam do pracy
      ...nie pamietam szczegóow , perwszych sw dziecka, nie było porannych
      zabaw i spacerkow...kto mi to wroci? A moj szanowny maloznek robił
      kariere ja go wspieralam swoja pracą..załuje bo powinnam była sie
      uprzec i zostac w domu i tak polowa moejej pensji szła na
      przedszkole..a maz owszem oszczedzl tez by kupic sobie wypasione
      auto...to egoizm... a teraz jestesmy po rozwodzie ..tak to sie
      skonczyło. Nie żałuje poniewaz dziecko to były moje plany ...
      aktualnie dziecko jest juz pełnoletnie a ja w drugim zwiazku i
      zakomunikowalam gosno jakie mam zdanie na temat wychowania dziecka
      przynajniej do 3 roku zycia i nie ustapie juz..ani mowy..bo sznasy
      kolejnej mi nikt nie da ..a nowe auto nie jest tego warte.
      Pozdrawiam
    • soczek_bez_gazu Re: moja dziewczyna 11.07.10, 23:32
      Powtórzę, to co powiedzieli inni - szukajcie lekarza, jeśli tylko psychiatra na razie jest dostepny to niech idzie do psychiatry.Naprawde nie musi widzieć gadających mikrofalówek, żeby się tam wybrać. Utrzymujacy sie stan obniżonego nastroju wystarczy. Jeśli twoja dziewczyma ma depresje, a na to wygląda, to nie dziw sie jej gadkom o pieniadzach. Pewnie sama sobie w glowie wizualizuje bez przerwy jak to wpadacie w bankructwo, wyrzucają was z mieszkania i pewnie jeszcze jakies inne apokaliptyczne scenariusze. W depresji tak jest.

      Twoja dziewczyna jest teraz pewnie w pernamentnym stresie, nic jej sie nie chce, jest przygnębiona więc nic dziwnego że nie ma ochoty na seks. Jeśli chcesz utrzymać ten związek, to musisz wspierać ja w leczeniu i przygotować sie na jeszcze dłuższy okres bezseksia. Leczenie depresji nie przebiega łatwo, ale jest duża szansa że dziewczyna wyjdzie na prostą. Czego wam życzę :)
    • kutuzow Totalna hipokryzja kobiet na tym forum 11.07.10, 23:54
      Pamiętam jak Panie z forum przekonywały mnie w wątku "Mężczyźni w
      Polsce wg Rumpy", jak to ważny jest wygląd, a kasa to praktycznie
      jest wręcz drugorzędna (ach te historie o starszych Paniach takich
      45+ szukających młodych, biednych acz jurnych ogierów).

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113311849,,Mezczyzni_w_Polsce_wg_Rumpy.html?s=0

      Teraz nagle się okazuje że tamte dyskusie były jak słowa
      piosenki "Celina" Kazika:

      "Wiecie więc, że ja was bawiłem śpiewem swym
      Tylko dla zwykłej draki i w ogóle prawdy nie ma w tym
      To zwykły kawał jest
      Darujcie to już ballady kres."

      Dokładnie tak samo między bajki można włożyć tamte bajania o tym jak
      to Panie nie biorą kasy pod uwage.

      Co ciekawe z tą dzisiejszą argumentacją większości kobiet wychodzi
      tak na prawdę prawdziwe ku****stwo, mały cytat:

      " ale ta pani nie wychodzi za niego bo on jej się podoba :))) to
      zarozumialstwo mężczyzn :))) podoba się jego kasa i pozycja, a to że
      ciężko pracuje na ową pozycję co owocuje kartoflatowością, to panią
      ni ziebi ni grzeje, bo gdy on siedzi w biurze, ona zajmuje się
      zakupami co podobno masa kobiet woli od seksu, a odkrył i
      wykorzystał to w grze wstepnej nawet Songo, a te które maja
      przeciwnie, radosnie pieprzą się z ogrodnikami i nauczycielami
      tenisa.Za kasę męża."

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113311849,113522382,Re_Proba_wyjasnienia_sytuacji.html
      • rumpa Re: Totalna hipokryzja kobiet na tym forum 12.07.10, 00:20
        eee tam, jest róznica między wychodzniem dla kasy a ryzykowaniem
        skrobanki bo kasy nie ma. co innego wychodzenie za mąż dla mercedesa i
        willi a co innego ryzykowanie szczęściem i zdrowiem dziecka dla seksu
        bo pan sie poczuje niekochany.

        sie nie przejęłam, nie przekonałes mnie o moim kurestwie :)))
        • kutuzow Re: Totalna hipokryzja kobiet na tym forum 12.07.10, 01:58
          rumpa ---> Tobie zarzucam hipokryzję, skoro raz pokazujesz jak ważny
          jest wygląd innym razem podkreślasz kwestię odpowiednich zasobów w
          związku (nie zadawszy nawet pytania czy może autor wątku jest piękny
          jak Apollo).

          Co do mojego okreslenia na "K" chodzi mi o takie zachowanie jakie
          przytoczyłaś wcześniej.
          Najpierw Panie (mamy przykład na forum) naciskają na gościa żeby
          zapewnił zasoby i utrzymanie kobiecie (bo ciąża i
          wychowanie "dzidzi"), później zaś z lubością piszecie jaki głupi
          gostek dał kase a teraz się daje walić w rogi ogrodnikowi i
          instruktorowi od tenisa.
          "...pieprzą się z ogrodnikami i nauczycielami tenisa.Za kasę męża."

          Skoro powiedziało się "a" należy się tego trzymać, czyli w przypadku
          naszeo autora wątku nie naciskać na kasę bo jak widać z przykładu do
          niczego dobrego kasa nie prowadzi. Jeśli więc nasz autor jest piękny
          i młody to zgodnie z radami Pań z forum może spokojnie szukać Pani
          30+ lub 40+ które wręcz czekają na takich młodych jurnych, nie
          zniechęcają się kwestiami finansowymi (przynajmniej wg autorek z
          forum).
          Bądźmy konsekwentni w swoich przekonaniach.
      • m00nlight Ależ to całkiem proste! 12.07.10, 09:40

        Nie żadna hipokryzja. Tylko 'podwójna strategia ewolucyjna'.

        Wybieramy niekoniecznie atrakcyjnych panów z zasobami, bo tacy są
        najlepsi z punktu widzenia wychowywania potomstwa.

        Erotycznie- lecimy na tych atrakcyjnch fizycznie, o cechach
        samców 'alfa' bo tacy dają dziecku najlepsze geny. Matka natura jest
        okrutna, nic nie poradzisz.

        Takie zachowanie, może i jest kurestwem, ale to atawizm korzystny z
        punktu widzenia przyszłości ludzi jako gatunku.

        Tyle w temacie.
    • songo3000 Gorąco... 12.07.10, 01:10
      Dzięki Autorowi temat fajnie się rozwinął w wiadomych off-topowych
      kierunkach. Jest dużo emocji i te sprawy ale...

      Ludkowie, źdźbła kultury raz jeszcze. Nie pozwólcie zrobić tu
      Onionforum. Nieee, nie żebym się wtedy wyniósł ;P ale szkoda by było.

      Cytując pedziowskiego Kapitana Planetę: Moc należy do Was :)))
      • gudzowata Re: Gorąco... 12.07.10, 01:48
        Nie jest to dobre forum do takich wynurzeń. Będą zniechęcali do seksu,
        i straszyli ciążą (ale uwierz mi, jest czym straszyć..)
        Uwazam ze te problemy sa przejściowe: Ty chcesz seksu, ona ma doła, bo
        nie ma tego, co stanowi jej podstawę psychiczna i warunkuje dalsze
        miekszanie razem, czyli pracy, a co za tym idzie pieniędzy.
        Na dana jednostke składają sie rożne elementy, ze sobą sa powiązane.
        Ten etap tez trzeba zlaixczyc. To nie jest problem seksu, ale psychiki.
        Nie ma poczucia bezpieczeństwa, ktore u kobiet duzo warunkuje.
        • ki_czort offtop 12.07.10, 02:46
          To się wypowiedzieli w temacie - starzy i ustawieni.
          Zapomniał wół jak cielęciem był i zaczynał od mieszkania z
          rodzicami/fuch/liczenia forsy do pierwszego itd. itp. Wszyscy się dorobiliście
          na transformacji czy co :P
          Dzisiaj to szerokie plery się liczą, kompetencje mają znaczenie minimalne,
          umówmy się, merytokracja to jest miejscami (miejscami podkreślam) na zachodzie,
          a nie w polsce ludowej. A, i hojni zamożni ustawieni rodzice mogą pomóc.
          Jak tego nie masz, to zapierdalasz, a w pechowym wypadku bycia kobietą -
          zapierdalasz podpisując cyrograf o planowanej w najbliższej przyszłości operacji
          usunięcia macicy.
          Sytuacja absolwentów i pracowników jest g ó w n i a n a, mają g ó w n i a n e
          zarobki, pracodawcy podpisują z nimi śmieciowe umowy albo wymuszają
          samozatrudnienie i młody sobie może. Pomarzyć.
          System promuje singli mieszkających z rodzicami.
          He ale rozumiem, że jak się już dzieci odchowało, to i owo zdobyło, to i z
          pamięci ulatują lekko te trudne początki.
          • gudzowata Re: offtop 12.07.10, 03:29
            ki_czort napisał:

            > System promuje singli mieszkających z rodzicami.

            oooo(
          • niemamasla Re: offtop 12.07.10, 09:57
            ki_czort napisał:

            > To się wypowiedzieli w temacie - starzy i ustawieni.
            > Zapomniał wół jak cielęciem był i zaczynał od mieszkania z
            > rodzicami/fuch/liczenia forsy do pierwszego itd. itp. Wszyscy się dorobiliście
            > na transformacji czy co :P
            > Dzisiaj to szerokie plery się liczą, kompetencje mają znaczenie minimalne,
            > umówmy się, merytokracja to jest miejscami (miejscami podkreślam) na zachodzie,
            > a nie w polsce ludowej. A, i hojni zamożni ustawieni rodzice mogą pomóc.
            > Jak tego nie masz, to zapierdalasz, a w pechowym wypadku bycia kobietą -
            > zapierdalasz podpisując cyrograf o planowanej w najbliższej przyszłości operacj
            > i
            > usunięcia macicy.
            > Sytuacja absolwentów i pracowników jest g ó w n i a n a, mają g ó w n i a n e
            > zarobki, pracodawcy podpisują z nimi śmieciowe umowy albo wymuszają
            > samozatrudnienie i młody sobie może. Pomarzyć.
            > System promuje singli mieszkających z rodzicami.
            > He ale rozumiem, że jak się już dzieci odchowało, to i owo zdobyło, to i z
            > pamięci ulatują lekko te trudne początki.
            >

            Brawo, swietny post!
            Ja sam rozwazam wyjazd do Niemiec, bo juz mam dosyc tego beznadziejnego kraju.
            Nie dosc ze zalozenie malej rodziny to k... wielki problem, to jeszcze ludzie
            jezdza po sobie o kazda pierdołę.
            Postaw miedzy takimi gówno to sie i ogowno pokloca.
    • ewka_9 Re: moja dziewczyna 12.07.10, 03:16
      Moga byc to stany depresyjne.Ja mam podobnie.Stres blokuje u mnie
      wszelkie checi i nie tylko ochote na seks ale np.strasznie
      chudne.Polecam rozmowe z ekspertem. (a co do off-topiku,to
      rzeczywiscie zycie na wlasna reke nie jest latwe,Wy nie macie dzieci
      i to jest duzy komfort.ja mam jedno i teraz siedze i czekam az
      zasnie a potem dzidzia do kolyski.zamiast spac po.. jak tu
      mowicie:radosnym seksie.szczerze mowiac wole wyrzec sie seksu
      dozywotnio niz jeszcze raz przez to przechodzic bo jaki jest sens
      tego rozplodu??bezsens zupelny.caly dzien zapierdalasz aby dzidzia
      mial wszystko jak NAJLEPIEJ,tracac siebie+poczucie winy,ze
      stworzyles/as to nowe zycie i musi ono zyc i nie ma ono wyboru+obawa
      o jutro,o finanse,o zdrowie,itp. Ci z Was,ktorzy nie maja dzieci sa
      najszczesliwszymi ludzmi na tej ziemi,powinni codziennie rano
      dziekowac losowi czy tam komu za dar wolnosci.dobra,pozno juz i
      majacze,ale czyz nie mam racji-co do tych dzieci?).
      • gudzowata Re: moja dziewczyna 12.07.10, 03:30
        ewka_9 napisała:

        > Moga byc to stany depresyjne.Ja mam podobnie.Stres blokuje u mnie
        > wszelkie checi i nie tylko ochote na seks ale np.strasznie
        > chudne.Polecam rozmowe z ekspertem. (a co do off-topiku,to
        > rzeczywiscie zycie na wlasna reke nie jest latwe,Wy nie macie
        dzieci
        > i to jest duzy komfort.ja mam jedno i teraz siedze i czekam az
        > zasnie a potem dzidzia do kolyski.zamiast spac po.. jak tu
        > mowicie:radosnym seksie.szczerze mowiac wole wyrzec sie seksu
        > dozywotnio niz jeszcze raz przez to przechodzic bo jaki jest sens
        > tego rozplodu??bezsens zupelny.caly dzien zapierdalasz aby dzidzia
        > mial wszystko jak NAJLEPIEJ,tracac siebie+poczucie winy,ze
        > stworzyles/as to nowe zycie i musi ono zyc i nie ma ono
        wyboru+obawa
        > o jutro,o finanse,o zdrowie,itp. Ci z Was,ktorzy nie maja dzieci sa
        > najszczesliwszymi ludzmi na tej ziemi,powinni codziennie rano
        > dziekowac losowi czy tam komu za dar wolnosci.dobra,pozno juz i
        > majacze,ale czyz nie mam racji-co do tych dzieci?).\\\


        hej, nie martw sie

        to minie
        • gudzowata Re: moja dziewczyna 12.07.10, 03:31
          Tez tak uwazam, jezeli chodzi o dzieci

          blogoslawieni nieświadomi:)
        • ewka_9 Re: moja dziewczyna 12.07.10, 03:41
          ha,ha ale dzieki za slowa otuchy:)
      • m00nlight Re: moja dziewczyna 12.07.10, 09:46
        O konsekwencjach posiadania dziecka myśli się ZANIM się je zrobi.

        Kogo nie stać, lub w inny sposob nie ma możliwości zapewnienia mu
        normalnych warunków bez zarzynania się i żali na forum, jakie to
        życie bez sensu nie powinien się brać za rozmnażanie.

        Ot, tyle w temacie.
        • songo3000 No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 11:38
          ...kobiety mieć potomstwo kiedy tylko odpowiedni wiatr powieje.
          Jakieś tam warunki i możliwości to pierdoły w ogóle nie brane pod
          uwagę. Wystarczy, że ona 'poczuje instynkt'. Potem należy znaleźć
          rozpłodnika i ewentualnie "kopnąć go w dupę" :) Niech on albo
          państwo płaci.
          Była już dyskusja w tym w/w temacie a wnioski nie są moje tylko
          oświeconych pań na tym forum.
          • rumpa Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 12:57
            no cóż, facet czuje instynkt i żąda pierdolenia grożąc depresją i
            złośliwością, tudzież porzuceniem.A jak wpadka - to sie usunie, co go
            tam rozwalona psychika kochanej podobno kobiety. Czasem i ciało.

            Dlaczego jedne instynkty traktujesz z naboznym szacunkiem a inne -
            wręcz przeciwnie?
            tylko żałosna mentalność kalego czy może jakaś głębsza podbudowa?
            • songo3000 :))) 12.07.10, 14:06
              To wykaż mi jeszcze kiedy i gdzie twierdziłem, że facetowi to 'się
              należy'. Pewnie roztrzepany jestem ale jakoś sobie nie przypominam,
              hehe.
          • ewka_9 Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 17:10
            W moim przypadku to facet znalazl macice na wyhodowanie sobie
            potomka.Wiem,wiem,glupia bo musi teraz matkowac.a instynktu(u mnie)
            jak nie bylo tak nie ma.za to facet ma mnie gdzies bo jego PLAN sie
            zrealizowal..No i co?Nie wierzysz,ze to czasem facet biega za
            kobieta i naklania do powiekszenia rodzinki?? Ale tak czy inaczej
            zgadzam sie z Moonlight,ze trza bylo myslec PRZED.
            • m00nlight Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 17:27
              Właśnie, Songo, mówisz jakby na świecie nie istnieli faceci co się
              chcą przez przekaznie swoich najlepszych (a jakże!) genów
              zrealizować. Bo koledzy w jego wieku to chodzą z synami na mecze, i
              takie tam.

              U mnie jest podobnie, też szaloną miłością do dzieci nie pałam i
              jakoś średnio widzę się w roli matki, ale facet chce bardzo i bierze
              na siebie odpowiedzialność materialną, więc, czemu nie. Ale ja MAM
              zaplecze. i mogę sobie na to pozwolić.

              PS 'instynkt macierzyński' to bujda.
              • songo3000 Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 18:26
                A u was to murzynów biją...

                Mówię o lamencie NIEKTÓRYCH pań na TYM forum. A nie o zdaniach
                facetów, babć moherowych, kosmitów czy najbardziej kompetentnych w
                tej materii księży :)

                > PS 'instynkt macierzyński' to bujda.
                U niektórych (mniejszości/większości?) osobników płci żeńskiej to
                żadna bujda tylko zwykłe 'myślenie macicą'. Dokładnie tak samo jak
                analogiczne 'myślenie fiutem' z tym, że to pierwsze w
                islamie/katolandzie jest cacy a to drugie be :)
                I zawsze mnie zastanawia dlaczego 'be', bo przecież pierwsze nie ma
                racji bytu bez drugiego, hehe.
                • ewka_9 Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 19:02
                  Wiekszosc panow na tym forum wrzuca kobiety do jednego
                  wora:kobieta=samiczka z wysoko rozwinietym instynktem
                  macierzynskim,dazaca w pewnym wieku,jedynie do zdobycia plemnikow a
                  potem to marzaca o realizowaniu sie w domowym zaciszu gdy tymczasem
                  facet wychodzi z siebie aby to wszystko utrzymac.A tymczasem duuuzaa
                  liczba kobiet wcale nie ma przyjemnosci siedziec z dzidzia w domku i
                  czekac na kase faceta.Ja np.marze o szybkim powrocie do pracy i
                  nawet wygrana w totka nie sklonilaby mnie do ponownego zostania
                  mamusia(jak ja nie cierpie tego slowa,moje dziecko bedzie mi mowic
                  po imieniu).
                  • paschalnie Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 13.07.10, 12:50
                    ewka_9 napisała:


                    > czekac na kase faceta.Ja np.marze o szybkim powrocie do pracy i
                    > nawet wygrana w totka nie sklonilaby mnie do ponownego zostania
                    > mamusia(jak ja nie cierpie tego slowa,moje dziecko bedzie mi mowic
                    > po imieniu).

                    Nie bedzie mowilo po imieniu, bo bardzo szybko sama odbierzesz to
                    jako..afront. Brak szacunku i zaczniesz sie wstydzic, ze 3 latek mowi
                    Ewka Ewka..
                • m00nlight Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 12.07.10, 19:29
                  Nigdy nie twierdziłam, że myślenie czymkolwiek poza mózgiem jest
                  cacy :P
              • paschalnie Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 13.07.10, 12:48
                m00nlight napisała:

                > Właśnie, Songo, mówisz jakby na świecie nie istnieli faceci co się
                > chcą przez przekaznie swoich najlepszych (a jakże!) genów
                > zrealizować. Bo koledzy w jego wieku to chodzą z synami na mecze, i
                > takie tam.
                >
                > U mnie jest podobnie, też szaloną miłością do dzieci nie pałam i
                > jakoś średnio widzę się w roli matki, ale facet chce bardzo i
                bierze
                > na siebie odpowiedzialność materialną, więc, czemu nie. Ale ja MAM
                > zaplecze. i mogę sobie na to pozwolić.

                nikt nie moze sobie na to pozwolić:)

                >
          • paschalnie Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 13.07.10, 12:46
            songo3000 napisał:

            > ...kobiety mieć potomstwo kiedy tylko odpowiedni wiatr powieje.
            > Jakieś tam warunki i możliwości to pierdoły w ogóle nie brane pod
            > uwagę. Wystarczy, że ona 'poczuje instynkt'. Potem należy znaleźć
            > rozpłodnika i ewentualnie "kopnąć go w dupę" :) Niech on albo
            > państwo płaci.
            > Była już dyskusja w tym w/w temacie a wnioski nie są moje tylko
            > oświeconych pań na tym forum.
            >

            jesteś pewnie facetem, bo takie dyrdymały gadasz jak..facet.
            Czyżby alimenciarz?
            • songo3000 Re: No co Ty, to 'święte prawo'... 13.07.10, 13:09
              Hehe, pudło. Poza tym cytowałem tu tylko i wyłącznie wypowiedzi
              forumowiczek.

              A Ty co, 'mamuśka', że aż tak zabolały tragicznie niskie pobudki
              rozrodu?
    • lilyrush Re: moja dziewczyna 12.07.10, 14:50
      Ale zeście zaszaleli.

      Uwaga uwaga- nowoczesna antykoncepcja przy zastosowaniu sie do jej zaleceń
      pozwala bez niepokoju seks uprawiać. Naprawdę ludzie!!! Zakładając,ze dziewczyna
      czytać umie i łyka tabletki to nie wiem skąd wzięliście ten obezwładniający lęk
      przed ciążą. Naprawdę można nie mieć dziecka do 30-stki i przeżyć.
      Skoro dziewczyna ma tabletki nasenne nie ziołowe to może już sama u jakiegoś
      lekarza była?
      Rozumiem zachowanie, ze jak sie nie ma do następnej wypłaty to się nie jada w
      restauracjach.
      Zaczynacie jak sporo młodych par, może być ciężko.
      • arronia Re: moja dziewczyna 13.07.10, 14:26
        Stawiam raczej, że tabletki nasenne to bez lekarza, bez konsultacji,
        taki zagłuszacz - jak alkohol, internet, hazard itd. Nie czuć, nie
        zajmować się problemem (może dlatego, że sił nie ma, bo choroba
        duszowa gnębi).

        Do lekarza. Zapisać się na ten odległy termin (z każdym dniem będzie
        bliższy), a w tym czasie szukać innego: jak było napisane - bądź
        facet, stań na rzęsach tam, gdzie to ważne. Im szybciej się zacznie
        coś z tematem robić, tym będzie łatwiej z tego wyjść. Psychiatra jak
        najbardziej pasuje - przynajmniej w razie czego będzie mógł wspomóc
        farmakologicznie (psycholog nie może).

        A problemy... No są. Jak zawsze (choć różne). Ale ważne, jak ludzie
        na nie reagują. Czy te problemy ich gną, dołują, wyzwalają pokłady
        determinacji i innych przymiotów, zbliżają od siebie czy oddalają.
    • zakletawmarmur Re: moja dziewczyna 13.07.10, 16:48
      > Podczas innej rozmowy na temat braku checi z jej strony, zapytala
      jak ja moge
      > myslec o takiach rzeczach, kiedy nasza sytuacja finansowa jest tak
      > beznadziejna, ze lada dzien mozemy poleciec z torbami itd. Jej
      akutalna praca
      > nie jest na stale. Mimo ze pracuje nikt nie da jej gwarancji ze
      tam zostanie

      > Chcialem ja pare razy gdzies zaprosic, jakies wyjscie
      zorgamizowac, ona
      > opodwiada wtedy "gdzie ty chcesz isc bez kasy?" Pare groszy na
      wyjscie jakos
      > udaje mi sie odlozyc. Potem kiedy nie mozemy zrobic zakupow, bo
      musze czekac
      > na wyplate od szefa, obrzuca sie zarzutami w stylu: "widzisz moze
      byloby
      > lepiej gdybysmy wtedy zostali w domu, teraz nie musielbysmy czekac
      o suchym
      > pysku na twoje wyplate"
      >
      > Z kasa jest troche krucho, ale wlasciciel mieszkania to dobry
      czlowiek i
      > nieraz czekal na kase z opoznieniem kilkutygodniowym, ale nigdy
      sie o to nie
      > czepial. Poza tym ja ciagle pracuje.

      Może problem tkwi w różnicach w podejściu do tych nieszczęsnych
      rachunków? Przeciętnemu człowiekowi wydaje się to pierdołą ale są
      ludzie dla których te rzeczy są bardzo ważne. Ja też do tej grupy
      należę. Dla mnie niezapłacony rachunek to powód do dużego stresu.
      Mój facet nie widzi problemu, jego "wyluzuj się", "czemu się
      przejmujesz", "zapłacimy jutro" w chwilach, gdy spóźniamy się z
      jakąś opłatą dodatkowo mnie wkurwia. Generalnie dbaliśmy zawsze o
      to, żeby się nie spóźniać (z mojej inicjatywy zresztą- ale mój facet
      też się wyrobił), tydzień opóźnienia wydaje mi się wiecznością bo
      dla mnie juz jeden dzień oznacza duży stres. Nie chodzi o to, że
      "facet nie potrafi wziąć odpowiedzialności finansowej za rodzinę".
      Nie chodzi nawet o mojego faceta. Jestem po prostu zestresowana i
      robie się agresywna, czepiam się pierdół itd.
      Problem polega na tym, że niewiele potrafię na to poradzić. Nie mogę
      po prostu się wyluzować. Tak jak mój facet nie może zmienić swojego
      bezstresowego podejścia na inne. Mogliśmy tylko te różnice
      zaakceptować i szukać środków zapobiegawczych.

      Obecnie jest tak, że płacenie rachunków jest na jego głowie (w
      sensie technicznym). Konta mamy osobne. Nawet jeśli się z czymś
      spóźnia to mi o tym nie mówi i szczerze mówiąc to jestem mu za to
      wdzięczna. Wiem, że mogę mu zaufać, że spóźnienie będzie trwało max
      kilka dni ale tych szczegółów na bieżąco znać nie muszę. Gdy są
      jakieś większe problemy wtedy jestem oczywiście wtajemniczana:-)
      To wspólna decyzja, tak się nam po prostu obojgu lepiej funkcjonuje.

      Zastanowiłabym się jak to jest u Ciebie wygląda płacenie rachunków
      od strony technicznej? Czy macie wspólne konto? Czy dziewczyna ma
      świadomość każdego dnia zwłoki? Może faktycznie lepiej by było,
      gdyby robienie opłat było Twoim obowiązkiem i nie warto tematu
      zbytnio przy niej rozwlekać? Przynajmniej w sytuacjach, kiedy wiesz,
      że sam sobie z tym bezproblemowo poradzisz.
      • niemamasla Re: moja dziewczyna 13.07.10, 22:57
        zakletawmarmur napisała:

        > Obecnie jest tak, że płacenie rachunków jest na jego głowie (w
        > sensie technicznym). Konta mamy osobne. Nawet jeśli się z czymś
        > spóźnia to mi o tym nie mówi i szczerze mówiąc to jestem mu za to
        > wdzięczna. Wiem, że mogę mu zaufać, że spóźnienie będzie trwało max
        > kilka dni ale tych szczegółów na bieżąco znać nie muszę. Gdy są
        > jakieś większe problemy wtedy jestem oczywiście wtajemniczana:-)
        > To wspólna decyzja, tak się nam po prostu obojgu lepiej funkcjonuje.
        >
        > Zastanowiłabym się jak to jest u Ciebie wygląda płacenie rachunków
        > od strony technicznej? Czy macie wspólne konto? Czy dziewczyna ma
        > świadomość każdego dnia zwłoki? Może faktycznie lepiej by było,
        > gdyby robienie opłat było Twoim obowiązkiem i nie warto tematu
        > zbytnio przy niej rozwlekać? Przynajmniej w sytuacjach, kiedy wiesz,
        > że sam sobie z tym bezproblemowo poradzisz.
        >

        No rachunki placimy terminowo, ale ja staram sie byc na biezaco.
        Problemem nie jest kiedy je zpalacimy tylko z czego. Aktualne, jakos placimy,
        ale mowi ze sie boi o te przyszle.
        • zakletawmarmur Re: moja dziewczyna 14.07.10, 13:20
          > No rachunki placimy terminowo, ale ja staram sie byc na biezaco.
          > Problemem nie jest kiedy je zpalacimy tylko z czego. Aktualne, jakos placimy,
          > ale mowi ze sie boi o te przyszle.

          Ja rozumiem, że jak ma się kasę to rachunki płaci się terminowo, pisałam właśnie
          o sytuacjach, kiedy trzeba się spóźnić bo nie ma innego wyjścia.

          Dziewczyna bardzo to przeżywa. Nie wiem jak płacenie wygląda w sensie
          technicznym. Kto umawia się z właścicielem mieszkania, płaci rachunki itp. Może
          warto odsunąć dziewczynę od tych spraw, zrobić z tego swój obowiązek. Nie wiemy
          jak wyglądają wasze wydatki, czy wszystko wspólnie ustalacie, ile wydajecie na
          życie, opłaty? Może warto byłoby zrobić to tak, że ona daje Ci swoją część kasy
          a TY robisz sam opłaty? Albo omówić się, że Ty robisz opłaty a ona kupuje
          żarcie, środki czystości i takie pierdoły (ewentualnie dorzuca ci się jeszcze do
          opłat). Wtedy nie musiałaby się martwić o to, że za dużo wydajesz na jedzenie.
          Może zmiany organizacyjne by pomogły?
    • ditchdoc Re: moja dziewczyna 17.07.10, 18:32
      stary po co Ci taka rozkapryszona menda?

      nawet ruchania nie masz tylko placze i uzalanie sie nad soba. Szkoda Twoich
      nerwow na nia, znajdz sobie dziewczyne ktora nie jest totalna ofiara losu.
      • m00nlight Re: moja dziewczyna 17.07.10, 18:40
        Albo weź sie do roboty :P

        Rany boskie, gdzie trzeba pracowac zeby nie zarobc na rachunki?

        W glowie mi sie nie miesci...
        • ditchdoc Re: moja dziewczyna 17.07.10, 18:43
          ale ja nie ogarniam, dlaczego on ma ja utrzymywac? Od utrzymanki dostaje sie
          rzeczy o jakich ta rozkapryszona pianiusia w zyciu nie slyszala..

          4 lata po ciazy ok, mezczyzna utrzymuje dom. Dalej, 50-50. Rownouprawnienie jest
          ponoc..

          Zreszta cala dyskusja zeszla z jakiegos powodu na ciaze i dzieci.
          Mlody facet ma mloda, rozkapryszona, krolewne-polke za dziewuche ktora olaboga,
          nie moze roboty znalezc a jak znajdzie to utrzymac. Na chuj mu taki balast?
          • m00nlight Re: moja dziewczyna 17.07.10, 19:37
            Panna ma symptomy depresji i DLATEGO nie moze utrzymac pracy.

            Mylicie przyczyne ze skutkiem.

            I tak mnie dziwi ze facet nie moze zarobic na rachunki :/
            to nienormalne.
            • m00nlight Re: moja dziewczyna 17.07.10, 19:38
              PS Ja bym sie z takim nie związala :P
              • ditchdoc Re: moja dziewczyna 17.07.10, 19:51
                m00nlight napisała:

                > PS Ja bym sie z takim nie związala :P
                >
                >
                ja bym sie z taka czarna dziura tez nie wiazal
            • ditchdoc Re: moja dziewczyna 17.07.10, 19:50
              a moze jest rozkapryszoną pizdą ktorej sie wydaje ze wszystko powinna dostac na
              zlotym talerzyku?

              Ja tez bym chcial sie wykpic depresja, polezec, pospac. Latwiej niz przyznac ze
              ta dziewczyna jest po prostu do niczego.



              • songo3000 Tak, tak, a nia koniec z plaskacza byś jej 19.07.10, 20:50
                przyłożył i pod most wyrzucił. Już to wszystko wiemy tylko do podziwiania się jakoś tak nieśmiało zbieramy.
                Superprawda też jest monotematyczny ale przynajmniej na temat pisze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja