Dodaj do ulubionych

już za późno?

22.08.10, 17:56

Małżeństwo z 12 letnim stażem, razem od lat 18. Dziecko w wieku 11 lat.
Pierwsze lata małzeństwa dosyć trudne pod względem finansowym, co niestety
odbiło się negatywnie na wzajemnych relacjach. ONA to typ spokojnej,
opanowanej osoby, ambitna, uporządkowana, ceniąca poczucie bezpieczeństwa,
którego nigdy w pełni nie zaznała. Ukończyła studia, póżniej ze względu na
brak pracy ukończyła jeszcze jeden kierunek, praca jest ale nie spełnia jej
oczekiwań i nie daje pełnej satysfakcji. ON choleryk, nieuporządkowany, nie
skończył studiów, pracuje na własny rachunek z mniejszym lub większym powodzeniem.
Pierwsze 10 lat upłynęło w miarę spokojnie, ON jednak niezadowolony z powodu
zbyt małej ilości seksu. ONA niedowartościowana również pod tym względem, choć
pewnie nie do końca tego świadoma, tak naprawdę nigdy nie poczuła jago smaku.
Po 10 latach okazuje się że ON poznał koleżankę, bratnią duszę. ONA po ok 3
latach tej znajomości odkrywa SMSy również o treści erotycznej, seksu
najprawdopodobniej nie było. Co dalej? Odzywa się w niej ukryta samica, która
chce walczyc o swoją rodzinę. Stara się ratować związek gdyż czuje taką
potrzebę, naprawdę dobry seks wybucha nagle, ONA nauczyła się inicjować, nie
czeka już na to, że ON spełni jej oczekiwania, zaczyna o nich mówć. Odkrywa w
sobie ukrytą wcześniej kobiecość w wieku 34 lat. Znajomośc z koleżanką, jak
ONA naiwnie sądziła uległa zakończeniu. Po roku "sielanki": rodzinno-łóżkowej
okazuje się, że ON pod pseudonimem nadal miał nr tamtej i sporadycznie się
kontaktowali. I tu zaczęły się schody na dobre
Totalne zawiedzione nadzieje na dalszą fajną, choć wypracowaną bliskość bo
zaufanie znowu zostało zawiedzione
Od tego czasu minął już rok a sprawa się ciągle ciągnie mimo pozornej normalności
Obecnie ma miejsce postępujący brak porozumienia i ciągłe kłótnie
Seks stracił znowu na wartości, ON pewnie nad tym ubolewa ale nie robi nic aby
to zmienić
Nie oczekuję złotych rad bo wiem, że sami musimy wypracować porozumienie,
chciałam się wyżlic bo dzisiaj po serii kłotni z serii nie wiadomo o co
spędzamy niedzielę osobno. Brakuje mi bliskości ale nie jestem pewna czy
chodzi mi wciąż o bliskość z moim mężem.Jestem w kropce i myślę o rozstaniu
coraz częściej, może jednak uda się temu zapobiec?
Dziękuję jesli ktos dotrwał do końca tej smutnej historii.

Powyższy tekst umieściłam na innym forum ale tutaj chciałabym usłyszec opinie
facetów. Czy gdyby po 10 latach przeciętnego seksu Wasza zona doznała
olśnienia ale pod wpływem zagrożenia w postaci inne kobiety to uznalibyście to
za kichę? Czy to już po prostu brak uczuć ze strony męża. On nie użył słowa
kicha ale w kłotni mi wypomniał tamte okoliczności.
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: już za późno? 22.08.10, 18:13
      To wszystko zalezy od
      1.Czy go kochasz
      2.Czy on ciebie kocha
      3.Czy jeszcze go pozadasz
      4.Czy on pozada ciebie
      5.Czy masz warunki aby odejsc(albo on)
      6.Czy przemyslalas skutki rozstania
      7.Czy zrobilas zestawienie ZA i PRZECIW-jaki byl wynik
      8.Czy dalabys rade zyc dalej z czlowiekiem,ktoremu juz nie zaufasz
      9.Czego tak naprawde chcesz
    • songo3000 Tak szczerze i bez ironii 22.08.10, 18:16
      (dziś promocja ;)

      Po 10 latach, tfu, po dwóch to miałby taką żonuś totalnie gdzieś. Trzeba zresztą być kretynem, żeby nie skojarzyć prostych faktów:
      - cała dekadę połowica pod względem seksu (i co za tym idzie okołosksualnym, a to baaardzo ważne) prezentuje mizerię.
      - pojawia się zewnętrzny czynnik, zagrożenie które uruchamia procesy obronne, hehe.

      Wniosek 1: zewnętrzy bodziec minie to i fajny seks z czasem wróci do 'normy. Przecież to nie JA byłem powodem ściągania majtek przez głowę tylko STRACH. >Żenada<
      Wniosek 2: Ahaaa, jednak da się miec fajny seks? da się. Tylko kurwa DLACZEGO kilkanaście lat w tym temacie mam w plecy. Nikt mi już ich nie odda a młodszy już nie będę. >Żal<

      Masz tu jeden z możliwych męskich punktów widzenia. Być może takimi właśnie ścieżkami krążą myśli Twojego mężusia.
      • september36 Re: Tak szczerze i bez ironii 22.08.10, 18:30
        Wiesz, męzczyżni tez prezentują czasem mizerie i nawet nie do końca są tego
        świadomi.
        Pod pojeciem "przeciętny seks" nie rozumiem seksu raz ma miesiąc, tak nie było
        nigdy. Raczej niechęc do częstych nowości czy w ogóle stosunku od czasu do
        czasu gdy bywało "różnie" między nami.
        • songo3000 Re: Tak szczerze i bez ironii 22.08.10, 18:53
          Zdaje się, że po poklepanie po pleckach tu przyszłaś, sorry - nie to forum ;)

          > Wiesz, męzczyżni tez prezentują czasem mizerie i nawet nie do końca są tego
          Pytałaś się o opinie facetów na Twoją sytuację. Co mają do tego umiejętności czy też ich brak u jakiś menów???

          > Pod pojeciem "przeciętny seks" nie rozumiem seksu raz ma miesiąc, tak nie było
          'seks raz na miesiąc' to ja w ogóle nie traktuję jako seks, tylko co najwyżej 'przygodę', niekoniecznie z tą samą kobietą, hehe.

          'przeciętny seks' to seks bez polotu, nudny, schematyczny, bez nowości i przede wszystkim bez seksapilu tryskającego z kobiety. Fuj, aż się niedobrze robi na taką wizję.

          Oczywiście, istnieje grupa ludków, da których to jest Ok, wystarczy w zupełności. Tylko jak sama raczyłaś zauważyć, Twój mężuś do nich niestety się nie zalicza więc... odczucia względem czegoś takiego mamy pewnie wspólne.

          Krótko, jeżeli oczekujesz, że po kilkunastu latach bycia po prostu łóżkową słabizną facet zacznie Cię doceniać 'bo ci się odwidziało' to niestety...

          Możemy sobie tak jeszcze długo i namiętnie :) ale powtórzę pytanie: czego konkretnie byś chciała od życia. Bez uczciwej odpowiedzi to będzie bicie piany tylko.
          • september36 Re: Tak szczerze i bez ironii 22.08.10, 18:57
            Nie wkurzaj się tak, nie chcę klepania po pleckach ani pocieszania. nie nawykłam
            do takich rarytasów. Wyraziłeś swoja opinie i gra.
            Dokładnie takich się spodziewałam więc naprawdę gra. dzięki
      • m00nlight Re: Tak szczerze i bez ironii 23.08.10, 15:04

        Być może masz rację

        ALE

        Ja bym sprobowala to przekuc w sukces na zasadzie: lepiej pozno niż
        wcale.

        Wiadomo, głębokiego konfliktu nie da się rozwiązać za pomocą
        pstryknięcia palcami, najpierw zastanow się czy aby na pewno tak
        zależy Ci na związku, że jsteś w stanie zrobić dużo, by go naprawic?
        Proces może być dlugi, żmudny, bolesny... Jesli nie- lepiej sie
        ewakuowac wczesniej niz pozniej. Jesli tak- pozostaje kwestia
        przekonania męża do tego samego... Obopólna chęć i starania nie
        gwarantują sukcesu, ale dają duże możliwości. Trzymam kciuki i
        sugeruję terapię małżeńską- to nie bujda, naprawdę przy trzeźwym
        spjrzeniu osoby trzeciej, obiektywnej, doświadczonej i kompetentnej
        łatwiej jest rozwiązywać nawarstwione, utrwalone czasem problemy...
    • ditchdoc Re: już za późno? 22.08.10, 18:48
      heh, standardzik. Zonka sie obudzila jak wyszlo ze maz moze bez problemu miec
      inna :)

      dziesiatki razy to pisalem panom ktorych zony unikaja sexu, moze teraz
      uwierzycie i zaczniecie stosowac..

      Co do Twoich pytan, nie wiem, ja bym takiej podziekowal znacznie wczesniej niz
      10 lat. Skoro koles do tej pory Cie nie zdradzil, mimo ze moze to najwyrazniej
      kocha. Idzcie na terapie.

      • zimnasuka30 Re: dichdoc, nie zaniżaj swoich standardów! 23.08.10, 16:12
        Koleś zdradził - czyli jest szmatą, męską ku.wą.

        Pani powinna złożyć pozew o rozwód nie ukrywając przed bliskimi przyczyny swojej
        decyzji.
        • ditchdoc Re: dichdoc, nie zaniżaj swoich standardów! 23.08.10, 16:52
          zimnasuka30 napisała:

          > Koleś zdradził - czyli jest szmatą, męską ku.wą.
          >
          > Pani powinna złożyć pozew o rozwód nie ukrywając przed bliskimi przyczyny swoje
          > j
          > decyzji.

          nie zdradzil
          gdzie jest napisane ze zdradzil?
          • zimnasuka30 Re: dichdoc, nie zaniżaj swoich standardów! 23.08.10, 17:12
            No tak, esemeski erotyczne, zmiana danych panienki w komóreczce i dalsze ukrywanie związku z "koleżanką".
            Odcięcie emocjonalne, kłótnie z żoną.
            Na pewno był wierny.....I cholernie kocha żonkę >:-/
            Po prostu żona ich nie przyłapała.
            Smski erotyczne to też forma zdrady. A koleś to tchórz bez jaj!

            Jak go nie kochasz to olej i go zostaw.
          • m00nlight Re: dichdoc, nie zaniżaj swoich standardów! 23.08.10, 21:59

            Zdradzil emocjonalnie. Dla kobiety to gorsze niż przygodny seks...
            • ditchdoc Re: dichdoc, nie zaniżaj swoich standardów! 24.08.10, 08:40
              m00nlight napisała:

              >
              > Zdradzil emocjonalnie. Dla kobiety to gorsze niż przygodny seks...

              to troche niezrozumiale, jak koles nie wlozyl kutasa do zadnego z jej otworow to
              nie zdradzil

              ze mowil jak mu zle bo zona 10 lat dupy nie dala, to jest ta zdrada emocjonalna
              niby rowna zdradzie w ktorej mezczyzna oddaje nasienie do kobiety? :D

              niee
          • sisi_kecz Re: dichdoc i podwójne standardy ! 23.08.10, 23:46
            Ditchdoc ma standard, tyle że nie jeden.
            To zależy, czy o problemie pisze facet czy babka.

            Niedawno produkował się rekordowo w wątku tomasosa p.t. jak
            zakwalifikować, czy to zdrada- zajrzyj, zimna mozna ze smiechu
            peknąc jak tam się histerycznie oburzał, że korespondujaca z kolega
            z pracy za pomoca erotycznych treści w sms-ach, żona Autora wątku to
            najgorsza k..rew na świecie:

            Wiec pisali ze soba "jak
            wspaniele jest trzymac twojego chuja w ustach" a Ty sie zastanawiasz
            czy ze soba
            nie spali?
            "Nawet" jezeli nie, w co bardzo-bardzo watpie, to na pewno ruchalby
            ja na
            pierwszym spotkaniu, takie sms-y z innym mezczyzna?'

            to tylko próbka z około setki jego wpisów w tym wątku, bo potem
            jeszcze radził żeby ta kobiete skatować i wyrzucić pod most.

            A co mamy teraz,, kiedy kobieta pisze, ze mąż sms-uje z koleżanką w
            erotyczny sposób?
            teraz ditchdoc pisze:

            nie zdradzil
            > gdzie jest napisane ze zdradzil?'

            jak zwykle nie ma nawet sensu komentowac wpisów tego indywiduum.
            Suche cytaty wystarczą.

            Lem sie kłania:)
            • ditchdoc Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 08:39
              sisi_kecz napisała:

              > Ditchdoc ma standard, tyle że nie jeden.
              > To zależy, czy o problemie pisze facet czy babka.
              >

              nie masz racji ale do tego wszyscy sa tutaj przyzwyczajenie

              zdrada obu plci znaczy dla mnie to samo, pisalem kilka razy, emocjonalnie
              reaguje mocniej na zdrade kobiety bo zdrada mezczyzn mnie nie dotyczy, sam nie
              zdradzam/nie zdradze i przez mezczyzne tez nie zostane zdradzony

              autorka napisala ze sexu nie bylo


              poza tym zawsze jak nazwe kobiete kurwa to jest kilka odpowiedzi jakim jestem
              chamem, prostakiem, glupkiem bez klasy itd, bo osmielilem sie tak nazwac KOBIETE

              jak pisalem ze mezczyzna jest chujem to jakos nikomu powieka nie zadrzala ;)

              i wy mi mowicie o podwojnych standardach ;>
              • ditchdoc Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 08:44
                poza tym sorry ale nie mam czasu bic piany w kazdym temacie

                autorka obronczyn ma wiele, jak kazda kobieta na tym forum :)

                • sisi_kecz Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 16:06
                  Widzę.
                  Widzę, że nie masz czasu bić piany w temacie jednym, gdzie facet
                  daje ciała, a zarywasz robotę, kiedy mozna dowalić jakies babeczce w
                  temacie innym.

                  Nie chodzi o to, aby roztrząsać Twoją nieciekawą osobe i dlaczego
                  akurat tak postępujesz, wiele razy piszesz że masz sprawiedliwy i
                  ponadpłciowy poglad na zdrade, ale tu sie okazuje, że tylko tak
                  ględzisz.
                  Pod identyczne sytuacje:
                  partner/partnerka sms-ują erotycznie z kolegą/koleżanką i dowiaduje
                  sie o tym Autor/Autorka wątku- Ty masz zupełnie inny poglad, w
                  zalezności od płci, która uprawia erotyczna korespondencje na boku.

                  Odpowiedz w takim razie sam sobie na pytanie, w którym z tych
                  przypadków byłeś niesłusznie pobłażliwy wobec zdrady, lub
                  niesłusznie oskarżyłeś o zdradę.

                  Bo nie jesteś Wałęsą, aby być "za, a nawet przeciw."
                  • ditchdoc Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 17:22
                    sisi_kecz napisała:

                    > Widzę.
                    > Widzę, że nie masz czasu bić piany w temacie jednym, gdzie facet
                    > daje ciała, a zarywasz robotę, kiedy mozna dowalić jakies babeczce w
                    > temacie innym.
                    >
                    > Nie chodzi o to, aby roztrząsać Twoją nieciekawą osobe i dlaczego
                    > akurat tak postępujesz, wiele razy piszesz że masz sprawiedliwy i
                    > ponadpłciowy poglad na zdrade, ale tu sie okazuje, że tylko tak
                    > ględzisz.
                    > Pod identyczne sytuacje:
                    > partner/partnerka sms-ują erotycznie z kolegą/koleżanką i dowiaduje
                    > sie o tym Autor/Autorka wątku- Ty masz zupełnie inny poglad, w
                    > zalezności od płci, która uprawia erotyczna korespondencje na boku.
                    >
                    > Odpowiedz w takim razie sam sobie na pytanie, w którym z tych
                    > przypadków byłeś niesłusznie pobłażliwy wobec zdrady, lub
                    > niesłusznie oskarżyłeś o zdradę.
                    >
                    > Bo nie jesteś Wałęsą, aby być "za, a nawet przeciw."
                    >

                    u tomassosa na 100% mialem racje. Rozpoznaje kurwy bezblednie, te same zagrywki,
                    te same texty, te same okolicznosci "comming outu", te same tlumaczenie ze nic
                    nie ma, doslownie, slowo w slowo wszystkie klepia te same texty, telefony od jej
                    mamusi ;) itd. Nawet jakby jakims cudem nie wyruchala tamtego typa to za samo
                    nasranie dobremu czlowiekowi na klate nalezy jej sie chlodne "wypierdalaj" na ulice

                    tutaj kobieta pisze ze miala na meza wyjebane 10 lat kompletnie, byly smsy ale
                    ta sama malzonka pisze ze sexu nie.

                    Tak jak u tomassosa bylem i jestem pewien ze jego zona ssala kielbase innemu tak
                    tutaj, pewnosci ze do zdrady doszlo nie mam.

                    Sama zdrade zawsze potepiam. Jak zle to odejdz, takze uwazam ze maz byl
                    wygodnicki troche.


                    • sisi_kecz Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 20:02
                      To zaczyna być przyrodniczo interesujace, dlaczego z identycznych
                      przesłanek i informacji, jakie są w obydwu wątkach wyciągasz dwa
                      różne wnioski.

                      Ale to nie jest miejsce by robić offtop na analizę Twoich lęków i
                      kompleksów.
                      Zawsze możesz założyć swój wątek pod tytułem: Jestem mizoginem,
                      chetnie podyskutuję.
                    • songo3000 Re: dichdoc i podwójne standardy ! 24.08.10, 22:20
                      > u tomassosa na 100% mialem racje. Rozpoznaje kurwy bezblednie,
                      Niedoskonali my i błędy popełniamy czasami. Nawet czołowi śledczy SS, twierdzący, że Żyda wyczują bezbłędnie zwykłych Franków czasami rozstrzeliwali. I bura zasłużona z Partii przychodziła, i premia leciała ku przestrodze.

                      > Tak jak u tomassosa bylem i jestem pewien ze jego zona ssala kielbase innemu
                      Noo, ale jak u mężusia był Kabanos a u innych Sucha Krakowska to chyba jest jakieś usprawiedliwienie, nie?
                      Dodam, że Kabanosy wyczuwam bezbłędnie, panowie :DDD
        • songo3000 Idzie wrzesień 23.08.10, 16:55
          dla niektórych naprawdę to świetny okres co by nadrobić poważne braki w podstawach edukacji, np.: czytania ze zrozumieniem.

          > seksu najprawdopodobniej nie było.

          Aha, w Realu są fajne promocje na zeszyty w 3 linie. Powodzenia!
    • santo_inc Re: już za późno? 22.08.10, 18:58
      > Powyższy tekst umieściłam na innym forum ale tutaj chciałabym usłyszec opinie
      > facetów. Czy gdyby po 10 latach przeciętnego seksu Wasza zona doznała
      > olśnienia ale pod wpływem zagrożenia w postaci inne kobiety to uznalibyście to
      > za kichę?

      Za kichę to nie, ale za lipę raczej tak. Co mi po partnerce, która chce się
      starać tylko wtedy, gdy jest przyciśnięta do muru?
      • september36 Re: pytanie dodatkowe 22.08.10, 19:12
        Załózmy że znaleźliście się w takiej niefajnej sytuacji jak mój mąż.
        Powiedzielibyście wprost, że już was to nie rusza, nie chcecie tego dalej
        ciągnąć na takich zasadach, że to szczerze mówiąc lipa. Czy też dla dobra
        rodziny, tak jak to czasem robią kobiety, przyjęlibyście żonę z dobrodziejstwem
        inwentarza.
        • songo3000 Re: pytanie dodatkowe 22.08.10, 20:02
          Osobiście jestem w kluczowych kwestiach bezkompromisowy, zerwałbym taki związek bardzo szybko. Za to widziałem całkiem sporą liczbę tego typu sytuacji 'u znajomych'. Dla facetów liczyło się tam... wygodnictwo. Zostawali 'dla dobra rodziny' czyli WŁASNEJ wygody w postaci pranie, sprzątanie, obiadek pod nos + pozycja 'tego skrzywdzonego'. Oczywiście nie przeszkadzało to im radośnie bzykać koleżanek/prostytutek. Przecież jak ktoś ma potrzebę dobrego seksu to ją tak czy siak będzie realizować. Takie życie, hehe.

          Dodać trzeba do tego zwykły strach przed zmianami, bo końcu w nowej sytuacji trzeba samemu ruszyć dupsko i zapracować na 'dobro'.
          Dodam, że panie robiły dokładnie tak samo. 'Dobro rodziny' szybko się kończyło jak tylko trafił się o wiele lepszy 'pewniak' :)
          • i-sztar Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 11:13
            a ja uważam , że ta żóna jest wspaniała zaczęłą pracować nad
            związkiem starała się a On co?? wredny oszust i zdrajca nie
            docenił nawet chęci żony do naprawy tego co sie popsuło i to nie
            tylko z jej winy przecież . Ja bym go zostawiła , z premedytacja on
            zapisał -zachował sobie numer od tamtej babki pod inną nazwą czyli
            kłamstwo było zamierzone ,powinien z nią zerwac do cholery .
            co z tego że Ona zmieniła sie dopiero gdy poczyła zagrożenie ??
            ale zmieniła sie dla tego samego faceta a nie dla innych . z
            pewnośćią inny by to docenił te starania . moja rada zostaw gnojka
            i tyle ,zanim jestes jeszcze młoda i ładna .
            • songo3000 Aleś mnie z rana rozbawiła :DDD 23.08.10, 11:47
              Twoja logika jest powalająca :) "Wspaniała" bo ruszyła dupsko po KILKUNASTU latach i to tylko dlatego, że pojawiła się KONKURENCJA???

              > kłamstwo było zamierzone ,powinien z nią zerwac do cholery .
              Absolutnie nie powinien. Jak wskazuje praktyka taka metamorfoza żonusi trwa dokładnie tyle ile samo zagrożenie. Może też czytał nasze forum? ;)

              > ale zmieniła sie dla tego samego faceta a nie dla innych . z
              Nie bądź hipokrytką. Zmieniła się tylko i wyłącznie dla SIEBIE i własnych korzyści. Cała reszta jest wtórna. I zresztą dobrze, tak powinno być i tylko to ma szansę zadziałać.

              > pewnośćią inny by to docenił te starania .
              Tak, tak. Zajedzie królewicz na białym koniu i będzie czekać do ustanej śmierci na nie wiadomo co bo taki to 'naprawdę kocha'

              Ach, gdzież te Harlequiny z tamtych lat... No tak, nawet w Harlequinach to seks był naprawdę dobry od początku zabaw łóżkowych a nie po dekadzie. Tak, że sorki, nawet tutaj masz ZONKA, hehe.
            • sisi_kecz Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 13:11
              To, że ta żona jest wspaniała to trochę nadinterpretacja.

              Należałoby rozróżnić, a tego po wpisie Autorki nie wiemy, czy
              sytuacja z tą trzecią spowodowała:

              - że Autorka doceniła swój związek z tym mężczyzną,
              - czy po prostu cykor ją obleciał, że gałązka z wygodną grzędą się
              łamie.

              W pierwszym przypadku, bodziec obcej baby przy mężowskim rozporku
              zadziała pozytywnie i budująco na relacje, bo zwykle właśnie
              działamy pod wpływem impulsu i cenimy coś, kiedy zaczyna to się z
              rąk wymykać.

              A w drugim przypadku to niskie pobódki i mąż może wyczuwając je, z
              niesmakiem odnosić się do wygodnickiej cykorki.

              duze pozdro!!!

              P.S.
              jeśli zrobiłam byka w pobu/ódkach to sorry.
              • m00nlight Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 15:08

                A sorry bardzo, on to nie byl X lat wygodnicki?

                Nie chcialo mu się dzialac i tkwil w tym, niezadowolony?

                A potem zamiast to zalatwic 'po męsku' zalatwil sobie super
                rozwizanie 'pośrednie'- najlepsze dla niego- czyli wygodę i
                stabilizację w rodzinie, radosny seks na boku?

                Jak ja nienawidze takich factow, brrrr.
                • songo3000 Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 16:52
                  Jednym słowem powinien sobie tą koleżankę wcześniej, o wiele wcześniej załatwić. Byłoby 'po męsku' i SKUTECZNIE, hehehe.

                  A tak w ogóle to przypominam, że z tego co Autorka pisze, mężusio koleżanki nie przeleciał...
                  • m00nlight Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 18:45

                    PO MĘSKU- byłoby wyłożyć kawe na ławe i się rozstac, a pozniej
                    szukać lepszej partnerki.

                    Szukanie sobie baby na boku to czyste chamstwo i tchórzostwo- będzie
                    fajnie a w raze czego wracam do żonki na ciepły obiadek.

                    Tak robią faceci którzy nie mają jaj przyznać się że coś im 'nie
                    pasi' - albo rozwod im się nie opłaca. Co innego postawic sprawe
                    jasno i ustalic wspolnie np obustronne otwarcie sypialni- no ale to
                    wtedy taki 'macho' musialby przelknąć że skoro on puka inne, obcy
                    facet może pukać jego żonkę ^^

                    Generalnie, brzydzę się zdradą. Nie podoba się? albo probujemy
                    pracowac nad związkiem i jestesmy uczciwi, abo każde idzie w swoją
                    strone i uklada sobie życie po swojemu. Ze 'skokow w bok' to tylko
                    syfa można do domu przywlec, a na pewno nic dobrego.

                    Live and let die
                • sisi_kecz Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 16:58
                  obydwoje byli wygodniccy.
                  • m00nlight Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 18:41

                    Zgoda.
              • mgla_jedwabna Re: pytanie dodatkowe 23.08.10, 23:56
                pobUdki, czyli coś, co nas pobudza, aby coś zrobić.

                • sisi_kecz Re: pytanie dodatkowe 24.08.10, 00:01

                  mgla_jedwabna napisała:

                  > pobUdki, czyli coś, co nas pobudza, aby coś zrobić.'

                  dziekuję za wyjasnienie, mgło ;)
                  też szukałam w łepetynie zasady pisowni z dedukcji, ale poszłam złą
                  ścieżką: od bodźca.
                  mea culpa!

                  duze pozdro!!!
    • gomory Re: już za późno? 23.08.10, 13:43
      > Czy gdyby po 10 latach przeciętnego seksu Wasza zona doznała
      olśnienia

      Nie wiem jak to odczuwa Twoj maz, tak naprawde nie moge byc tez
      pewien jak ja bym sie zachowal na jego miejscu, ale pogdybac moge.
      Wyjsc musze jednak z zalozenia, ze nadal mam cieple odczucia wobec
      Twojej osoby. Bo gdybys stala mi sie obojetna to nawet nie mialbym
      ochoty na zlosliwostki i rewanzyzm, kazda awantura bylaby super
      powodem do rozstania. Zwiazek to nie tylko nieskrepowany, dziki
      seks. Jesli jest w ogole na jakims zadowalajacym poziomie to moze
      podtrzymywac intymne wiezy (bo cos w tej sferze dziac sie jednak
      powinno). W takim wypadki jednak niewatpliwie dla mnie wieksze
      znaczenie mialoby poczucie bliskosci, wspolnego spedzania czasu,
      przyjemnosci dnia codziennego jakimi mozna sie wymieniac. Dlatego
      moglbym zwiazek jako calosc ocenic na plus. Pisze o tym zeby nie
      oceniac wszystkiego wylacznie przez pryzmat seksu, bo to moze byc
      zwodnicze.
      W kwestii tylko i wylacznie samego pozycia - powatpiewam bym
      potrafil dostrzec to przebudzenie u zony jako az "olsniewajace" -
      tak bym tego nie wartosciowal.
      W wypowiedziach kolegow wyzej wyczuwam msciwa satysfakcje za
      wyobrazone lata lozkowej posuchy. Zakladam jednak, ze w bylbym od
      tego w miare wolny - ale jak mialbym do tego przekonac swoja
      podswiadomosc? Przez tyle lat raczej dosc skutecznie udaloby sie
      malzonce wbic mojej podswiadomosci, ze swiat przepelniony zmyslowymi
      doznaniami nie jest jej priorytetem. Wiele nowatorskich zachowan z
      jej strony odbieralbym pewnie jako sztuczne pozy, a nie potrzebe
      takich doznan. Swiadomie staralbym sie unikac postawy pruderyjniaka,
      ale gdzies tam w glebi moj straznik moralnosci raczej pochrzakiwalby
      dwuznacznie "o swieta madonno, zachowujesz sie niestosownie. Zaraz
      zaczniemy odgrywac teatr groteski". To oczywiscie nie zamyka
      mozliwosci prowadzenia calkiem MILEGO pozycia - ale takiego bez
      szalu. Akcentuje "milego", bo nawet z takim nastawieniem moglbym
      miec w miare przyjemne doznania.
      Odpowiadam tylko na Twoje pytanie. Nie odnosze sie do relacji z
      mezem ktory tak nadszarpnal Twoje zaufanie, bo to zupelnie inna
      historia.
      • ore.ona Re: już za późno? 23.08.10, 14:55
        September, przychylam się do tego co napisał gomory, ważne jest jak
        Twój mąż wartościuje Wasz związek i Wasze relacje. Tam ma tylko
        pewny seks /może zakochanie no i na jak długo?/ poza tym wszystko
        inne jest wielką niewiadomą. Jeśli faktycznie obudziłaś się
        seksualnie i nie jest to udawane, to bądź po prostu sobą i wierz w
        siebie. Jeśli jest to tylko sposób na zatrzymanie go to IMO, wyczuje
        to. Wydaje mi się że jesteś w stanie go rozgrzeszyć a to dobrze
        rokuje. Jeśli jego romans spowodowany był posuchą to nie robiłabym z
        tego afery. /choć ręki nie dam sobie uciąć:)
      • songo3000 Re: już za późno? 23.08.10, 16:59
        > W wypowiedziach kolegow wyzej wyczuwam msciwa satysfakcje za
        Ba! Gomory, toż to kwintesencja forumowej bytności ;PPP
    • i-sztar Re: już za późno? 23.08.10, 15:29
      no tak Ona poczuła zagrożenie i sie zmieniła czyli zdała sobie
      sprawe z tego gdzie popełniała błędy .
      a On ??? co zrobił ??
      widocznie takim facetom trzeba tez dac do myslenia i robic
      dokładnie tak jak On czyli pisac sobie smsy i cos tam
      jeszcze ,może on poczuje sie zagrożóny ahahahah w co
      wątpie ,będzie mu to raczej na rękę ). przypuszaczam ,że On sam nie
      ma wyobraxni i jest nudny jak kilo flaków dlatego Ona powinna się
      z nim rozsstać bo sie marnuje przy nim .
      to jest moje zdanie a każdy jest przeciez inny0
      • songo3000 Re: już za późno? 23.08.10, 17:06
        I nikt nas nie przekona że czarne jest czarne a białe jest białe, hehe.
    • fabiani Re: już za późno? 23.08.10, 15:50
      jedynie co wyczułem to poczucie winy u Ciebie. A dlaczego?
      moja rada? jesli Twe proby ratowania nic nie przyniosły wielkiego i
      ON szuka dalej...ciagnie GO do tej drugiej..to tzrena stanac sobie w
      lustrze i powiedziec: PO CO MAM SIĘ DALEJ MĘCZYĆ? Wg mnie to nie mam
      jakiegos wiekszego sensu. A jak masz jeszcze watpliwosci i chęć
      jeszcze jednej próby to... spróbuj wymusic na nim zazdrość. Zeby
      jemu sie chciało. Bo jak facet widzi, że kobieta jest "miętka",
      słaba, prosi się czy też jest np typem "kury domowej" to w
      wiekszosci przyapdkow (które ja znam co nie znaczy ze wszyscy) tacy
      faceci będą szukali czegoś innego, czegoś poza, starca
      zainteresowanie. Facet musi być wg mnie cały czas czymś nakręcany -
      obojetnie co by to było... to taki mój punkt widzenia.
      • jesod Musi być nakręcany....? :( 23.08.10, 16:18
        fabiani napisał:
        > Facet musi być wg mnie cały czas czymś nakręcany -
        > obojetnie co by to było... to taki mój punkt widzenia.

        Dobrze, jak się sam potrafi nakręcać w oparciu o pożądane przez
        siebie bodźce, bo inaczej to jest z niego nudna, leniwa i uperdliwa
        pierdoła.
        Delikatniej rzecz ujmując - marudny jest i sam nie wie czego
        chce. :)
        Aha, owszem jedyne co wie, to - to, że chciałby się nakręcić....
        • fabiani Re: Musi być nakręcany....? :( 23.08.10, 16:50
          nie Pani/Panie śmieszna (-y).....z nudow zaczyna wymyślać i
          kombinować.
          • jesod Re: Musi być nakręcany....? :( 23.08.10, 19:48
            Nie pisałam o tym, że on się nudzi tylko o tym, że jest nudny ze
            swoim marudzeniem, wtedy gdy sam nie wie czego chce i jak ma się o
            to postarać, skoro mu zależy.

            A jeśli, to on się nudzi (według Twojej interpretacji) i zaczyna już
            coś wymyślać oraz kombinować to należy uznać to za objaw pozytywny.
            Wstęp do działania.....
            I teraz, istotne jest to, jak daleko potrafi się skutecznie
            zaangażować w to działanie, nie tylko ku swojej uciesze. :)
            • fabiani Re: Musi być nakręcany....? :( 24.08.10, 08:30
              ja tez nie napisałem że Ty napisalas... ze on sie nudzi..

              ja napsialem ze ten czlowiek po prostu zaczyna sie nudzic w swym
              środowisku domowym. I zaczyna szukać..w ten sposób się nakręcać
              czymś (czyli jak piszesz teraz zaczyna działać, a wcześniej
              krytykujesz nakręcanie sie...- no coz raz pozytywne raz negatywne..)

              ale to zaangażowanie nie idzie w kierunku wewnetrznym kręgu lecz
              zewnetrznym (po roku bycia miło znow znalazła jakies smsy czy cos
              takiego..)..

              Życzę im powrotu i naprawy..ale z tego co widze i znam mężczyzn..
              nie będzie łatwo..
    • sisi_kecz Re: już za późno? 24.08.10, 00:09
      dla mnie kluczowe słowa i własna odpowiedź na Twój problem:

      "Brakuje mi bliskości ale nie jestem pewna czy
      chodzi mi wciąż o bliskość z moim mężem."

      miałam podobną historię z korespondencja partnera z koleżanką, która
      w moim odczuciu daleko odbiegła od koleżeńskiej zażyłości.
      Czy tam do czegoś doszło, to do dziś pewności nie mam, ale jedno
      zaczęło wtedy do mnie (też powoli i nie od razu) docierać, że z tym
      facetem, który nie jest wobec mnie fair (tak samo twierdził, że
      ograniczy kontakty, ze zrobi wszystko co chcę, że koniec z nimi, bla
      bla bla), to ja swoje przyszłosci nie widzę.

      I się kulało, póki nie je..ło o glebę- czyli się wyniosłam z bagażem
      podręcznym.

      Co nie znaczy, że Ty swojego zwiazku nie uratujesz- kwestia
      uswiadomienia sobie swoich pragnień.

      duze pozdro!!!
      • urquhart Re: już za późno? 24.08.10, 09:59
        sisi_kecz napisała:

        > miałam podobną historię z korespondencja partnera z koleżanką,
        która
        > w moim odczuciu daleko odbiegła od koleżeńskiej zażyłości.
        > Czy tam do czegoś doszło, to do dziś pewności nie mam, ale jedno
        > zaczęło wtedy do mnie (też powoli i nie od razu) docierać, że z
        tym
        > facetem, który nie jest wobec mnie fair (tak samo twierdził, że
        > ograniczy kontakty, ze zrobi wszystko co chcę, że koniec z nimi,
        bla
        > bla bla), to ja swoje przyszłosci nie widzę.

        Po prostu w twoich oczach nie był wiele wart żeby o niego walczyć.
        Jednych sytuacja zagrożenia mobilizuje że coś cennego mogą stracić
        dla innych to tylko kropla która przepełnia dzban goryczy.
        A wielu terapeutów pisze że na ten dzban nie tyle wpływają
        faktyczne partnera ile nieuświadomione oczekiwania i zranienia z
        dzieciństwa :)

        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z
        definicji jest dojrzała - by kawitator
        • sisi_kecz Re: już za późno? 24.08.10, 16:11
          Jednych sytuacja zagrożenia mobilizuje że coś cennego mogą stracić
          > dla innych to tylko kropla która przepełnia dzban goryczy.'

          zgadza sie, tylko że Autorka troszkę w rozkroku pomiedzy tymi
          wersjami jest.

          własnie to widać w tym zdaniu, które z jej wypowiedzi zacytowałam,
          że: chce bliskości ,ale nie jest pewna czy z mężem.
          Musi sama zdecydować, wóz albo przewóz... albo wieloletni rozkrok ;)

          dzue pozdro!!!
    • kobieta_z_polnocy Re: już za późno? 24.08.10, 22:42
      Nie ma sensu dywagować, jak forumowicze powyżej, kto jest winien a kto jest
      ofiarą. Oboje w jakimś stopniu zawaliliście.
      Ty: twoje seksualne przebudzenie nie do końca budzi zaufanie, skoro sama
      piszesz, że wywołała je zwykła zazdrość o inną kobietę.
      On: typowa bierność, która wyrządza same szkody. Jeśli ze związku był
      niezadowolony, to powinien był dawno go zakończyć. A teraz, chociaż powinien (?)
      zauważyć, że żona się stara, to i tak ma to gdzieś, bo kontakty utrzymuje.

      My tu nie pomożemy. To wy musicie porozmawiać między sobą. Niech on określi się
      wprost czego chce. Pewnie tego nie zrobi, ale spróbować zawsze warto. Ty też
      powinnaś się określić czego chcesz. Chcesz z nim jeszcze być? Twój post pełen
      jest rozżalenia...

      Może się okaże, że jest dla was jeszcze szansa, jeśli wreszcie po tych
      wszystkich latach zaczniecie się komunikować. A może okaże się, że on chciałby
      mieć oba ciastka i żyć wygodnie u twojego boku, a romantycznie u boku tej
      drugiej. Co wtedy? - zależy od ciebie. Najważniejsze jednak, byście spróbowali
      chociaż porozumieć się między sobą, tak by wiedzieć, na czym stoicie.
    • zakletawmarmur Re: już za późno? 26.08.10, 00:20

      Pożądanie to nie jest coś na co mamy wpływ... Miałaś prawo nie
      pożądać swojego męża. Dla niego może to być bolesne. Jednak co
      miałabyś właściwie zrobić? Przez tyle lat uprawiać seks z litości?
      Czy Twój facet faktycznie chciałby tego?

      Zazdrość to bardzo silny afrodyzjak. Lubię być zazdrosna o mojego
      faceta. Bardziej go wtedy pragnę. A że seks lubię to i lubię te
      wszystkie rzeczy, które mnie na niego nakręcają:-) Traktuje to jak
      coś w rodzaju gry wstępnej. Oczywiście są pewne granice, których
      przekroczenie spowodowałoby u mnie "wycofywanie się emocjonalne".
      Każdy ma te granice w innym miejscu. Twoje zdają się być mało
      liberalne... Może to faktycznie "granice" a może taka wewnętrzna
      potrzeba wrzucenia faceta pod pantofel bo tak naprawę seks nie jest
      Ci do szczęścia potrzebny... Przecież mąż pod pantoflem nie wydawał
      Ci się pociągający. Stał się taki dopiero, gdy pojawiła się
      konkurencja. A może to kwestia wpojonych zasad i do głowy Ci nawet
      nie przyjdzie, że smsowanie z inną kobietą może być czymś
      akceptowalnym, bo większość Twoich znajomych wykastrowałaby partnera
      za coś takiego? Gdyby nikt Ci nigdy nie powiedział, że to jest coś
      złego to faktycznie miałabyś do partnera o to pretensje?

      I kolejne pytanie, co będzie, jeśli facet przestanie to robić? Czy
      wasze współżycie faktycznie na tym skorzysta na dłuższą metę? Czy
      może facet znowu Ci się znudzi?

      A może problem polega jeszcze na czymś innym... Może tak naprawdę to
      szukasz sobie pretekstu, żeby pogonić tego mało ambitnego,
      niewykształconego choleryka? Może to też wygodny pretekst do braku
      seksu?
      Swoją drogą jak zachował się Twój maż, gdy sprawa ponownie wyszła na
      jaw? Na pewno boli Cię "brak bliskości" czy może bardziej "brak jaj"
      jakim się wykazał? Szczególnie jeśli facet jako linię obrony przyjął
      sobie strategie wzbudzania w Tobie poczucia winy, że przez tyle lat
      go nie pożądałaś.
      • september36 Re: już za późno? 26.08.10, 12:41
        Mój mąz nigdy nie był typem pantofla. To gość, który nie lubi gdy mówi mu sie co
        ma robić, nie potrafiłby pracować u "kogoś" dłużej bo pewnie szybko doszłoby do
        konfliktu gdyby musiał wykonywać polecenia, które byłyby niezgodne z jego wizją.
        Problem z pożądaniem go pojawił się gdy krótko po slubie okazało się że ciężko
        mu utrzymać nasza rodzinę a na dodatek nie ma zamiaru kończyć studiów. Ot taka
        szara rzeczywistośc zajrzała mi w oczy. Mi nie mieściło się to w głowie i chyba
        jakiś instynkt samozachowawczy spowodował, że nie chciałam go. Seks owszem był
        ale nie tak to miało wyglądać przynajmniej w jego mniemaniu.
        A jak on się zachowywał gdy sprawa wyszła na jaw po raz drugi? jak 99%
        prawdziwych facetów. Lekceważył całą historię, twierdził że on nic nie zrobił,
        że nic nie było. a tak naprawdę to pewnie sam za nia łaził a jak doszło do
        afery(sama ją rozpętałam) to on się wycofał i powiedziała mu że nie chce go
        znać. Tak podejrzewam.
        Poczucia winy właściwie się pozbyłam, chociaż wiem że przez swoją wcześniejszą
        niedojrzałośc i nieznajomośc życia dużo przegapiłam.
        Obecnie rozmawiamy, raz mniej raz więcej, jak dla mnie za mało.Seks jest, może z
        mniejsza częstotliwością ale satysfakcjonujący.
        Wniosek? Bycie ze sobą to cholernie cięzka praca, ale co zrobić. ja mam
        wbudowane w siebie tak silne poczucie odpowiedzialności, że nie pozwolę aby moja
        rodzina rozleciała się bez walki
        • sisi_kecz Re: już za późno? 26.08.10, 13:22

          Poczucia winy właściwie się pozbyłam, chociaż wiem że przez swoją
          wcześniejszą
          > niedojrzałośc i nieznajomośc życia dużo przegapiłam.
          > Obecnie rozmawiamy, raz mniej raz więcej, jak dla mnie za
          mało.Seks jest, może
          > z
          > mniejsza częstotliwością ale satysfakcjonujący.
          > Wniosek? Bycie ze sobą to cholernie cięzka praca, ale co zrobić.
          ja mam wbudowane w siebie tak silne poczucie odpowiedzialności, że
          nie pozwolę aby moja rodzina rozleciała się bez walki'

          każdy jest inny i inaczej takie rzeczy przechodzi.
          Ja w analogicznej sytuacji bycia robioną w trąbę, co do charakteru i
          stanu znajomości mojego eksa z koleżanką z pracy reagowałam i
          postępowalam inaczej.
          Po pierwsze, tylko raz po tym fakcie sie z nim kochałam i był to
          chory objaw ogromnego poczucia winy, jakie sie u mnie pojawiło.
          Więcej sie do tego nie zmusiłam, a poczucie winy leczyłam na
          półrocznej terapii.

          Być może jesteś jeszcze na etapie "wyżalania się" i wnioski przyjdą
          później, a być może masz taki priorytet: "rodzina musi trwać", że
          uklepiesz całą aferę pod pierzyną.

          duze pozdro!!!
          • september36 Re: już za późno? 26.08.10, 13:54
            Wiem co do niego czuję, wiem jak na siebie jeszcze działamy i tego się trzymam.
            Być może rozstaniemy się w końcu, tak się stanie na pewno jeśli pojawi się na
            horyzoncie kolejna 'bratnia dusza". Na razie się na to nie zanosi, wierzę że
            każde kłamstwo ma krótkie nogi a przy poziomie mojej dociekliwości dzisiaj
            wyjdzie na jaw jeszcze szybciej. Dzięki za wszystkie opinie.
        • zakletawmarmur Re: już za późno? 27.08.10, 09:47
          Bycie ze sobą to cholernie cięzka praca, ale co zrobić. ja mam
          > wbudowane w siebie tak silne poczucie odpowiedzialności, że nie
          pozwolę aby moj
          > a
          > rodzina rozleciała się bez walki

          Tak, ale zanim to zrobisz warto byłoby szczerze przeanalizować sobie
          na czy stoicie. Chociażby po to, żeby faktycznie znaleźć źródło
          problemów. Przecież nie chodzi o to, żeby odfajkować "zrobiłam
          wszystko"... Wymaga to niestety krytyczego spojrzenia także na
          własną osobę.

          Czytając Twój post zdawać by się mogło, że facet miał co najmniej
          romans... Co rozumiesz pod pojęciem "bratnia dusza"? Mnie to kojarzy
          się bardziej z przyjaciółką, której można się pozwierzać. O co tak
          właściwie masz pretensje?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka