Dodaj do ulubionych

Moja kolej...

14.11.10, 23:42
Jeśli faktycznie można znaleźć tutaj poradę...
Ja i On mamy po 32 lata, dwoje dzieci, po ślubie 5 lat. Przed ślubem znaliśmy się rok. Zakochałam się w Nim bo był spokojny, wykształcony a ja od kilku lat sama i samotna.
Byłam jego pierwszą dziewczyną.
Wiadomo, nie był bożyszczem w sexie ale pokazałam mu dużo i myślałam, że jako facet posmakuje przyjemności i stanie się dobrym kochankiem.
To oczywiście w skrócie.

Teraz opiszę co jest między Nami na dzień dzisiejszy.
W ciągu dwóch lat tylko raz uprawialiśmy sex - dokładnie rok temu.
Na początku mówiłam, rozmawiałam, podsuwałam pomysły żeby np.poszedł do jakiegoś lekarza, pytałam czy może ktoś go skrzywdził w przeszłości. Jeśli się wstydzi to niech może kupi viagrę albo testosteron - może Go "popędzi".
Nic. Obiecywał,że pójdzie do lekarza - nie zrobił nic.
Potem były awantury, mówiłam, że "kobieta nie zaspokojona jest okropna"... czyli nadal uczyłam go. Nic.
Kupiłam sobie wibrator, chciałam czymś go "zagrzać" do walki o mnie. Nic.
Po roku napisałam już list bo zawsze to tylko ja gadałam a On nawet nic nie odpowiadał "po takim czasie niewspółżycia szybko mogę dostać rozwód". Nic.
sorry, po 4 mc. od listu był numerek... to było rok temu.

Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że mamy już osobne sypialnie, ja nie mogę na Niego patrzeć, miesiąc temu wyzwałam go od pedałów - przy dzieciach :( - nie sądzę, żeby był gejem, ale ja już jestem tak psychicznie wykończona że przestaję się kontrolować. Jestem strasznie samotna w tym związku, nie mam się do kogo przytulić ani z kim pokochać. Kochanka mogłabym szybko znaleźć ale nie bawi mnie sex w samochodzie po południu i okłamywanie dzieci, że jadę na zakupy.
Przestaję się odczuwać jako kobieta...

Jesteśmy w separacji - to też nie pomogło. Nadal mieszkamy razem, On zmywa, zajmuje się dziećmi. Kiedyś mu powiedziałam, że nie potrzebuję sprzątaczki tylko faceta. Nic.
Straszyłam też kochankiem. Nic.
Mogłabym sie poświęcić ale ... my ze sobą nie rozmawiamy bo nie mamy żadnych wspólnych tematów ani zainteresowań. Teraz jesteśmy jak obcy ludzie ... nie tak wyobrażałam sobie małżeństwo i rodzinę. Jestem załamana.
Wiem co mam robić...za 8 mc. już nie będziemy razem mieszkali, rozwiedziemy się ale to jest cholernie przykre. Najgorsze jest też to, że znajomi także mają różne problemy ale faceci robią coś jak np. poradnia małżeńska. Działają coś, starają się a tu Nic.
Nigdy nic nie zorganizował jak np. dajmy gdzieś dzieci i wyskoczmy gdzieś, porozmawiamy, zabawimy się. Nigdy.
Zawsze to ja coś organizowałam, coś robiłam, zaciągałam do łóżka, gotowałam, podstawiałam pod nos... skąd się biorą tacy faceci? Czy to jest jakaś choroba - ja już na prawdę oszalałam :(
Obserwuj wątek
    • niezaspokojenie Re: Moja kolej... 15.11.10, 01:13
      Przerażająco-zatrważająca historia.
      Szybko wyszłaś za mąż. Rok znajomości to niewiele. Nie poznałaś faceta, on nie poznał Ciebie. 27 lat i nigdy z żadną kobieta? To już 14 latka ciągnie..
      Pomyślałam sobie teraz, ze strasznie głośno krytykuje się osoby, które wcześnie rozpoczęły współżycie. Mowi się to za wcześnie. To zbyt wcześnie. I człowiekowi jest wstyd. Woli powiedzieć miałam/miałem wtedy 27, niż 15... A to przecież taki zdrowy odruch! Czuć pragnienie, pożądać, chcieć. Mnie np. bardziej uspokaja/cieszy/nakręca napalony facet, niż mało popędliwy, wręcz aseksualnie zachowujący się 15 latek. Facet musi być jurny! Dnem jest gdy kobieta czuje (chuć?), a facet nie. Dno! Wydaje mi się tez, ze.. ze niestety nie jest już tak jak nam babcie mówiły, ze facet będzie chciał, to masz nie dawać. Teraz kobieta chce, a facet nie może/odrzuca ja/odmawia. Paranoja!
      No i te geje. Rodzi się tylu gejów? Wszyscy są albo zniewieściali, albo są gejami? Moze to wina natury? Lesbijek jak na lekarstwo, za to mamy światowy przyrost gejów!! Przejściowa moda? Zawsze tak było, tylko tyle ze się ukrywali?

      Ja mam w domu < 25 latka. Mamy dziecko. Znajmy się od wielu lat... Wcześnie zaczęliśmy. Dzień w dzień to robiliśmy. Nawet jak zaszłam w ciążę! I po ciąży! Niestety.. Musieliśmy w pewnym momencie przestać. Od tej pory on.. nie.. nic na niego nie działa. Zablokowany.
      Grożę odejściem, alimentami, zabraniem dziecka... Nic. Nic. Cos tam mi odpowiada.
      Nie wiem dlaczego. Nie wiem skąd?
      Oni chyba maja nas w dupie. Nie zależy im na nas. Tutaj tacy wyklepani tatusiowie, domatorzy, a w rzeczywistości wybrakowani popaprańcy. Zboki seksualne. Tak seksualne!!!
      Jak zdrowy facet może stracić popęd? Dlaczego kobieta, której przecież grozi to ciążą, domaga się seksu. Dlaczego, gdy stoi mu rano, nie można go zmusisz do stosunku. Nie stoi mu przecież od tak. Stoi mu, bo mu się chciało. Bo ma to w głowie. Ale nie chce. Ucieka. Chowa się. Boi się. Krzyczy, ze jestem nienormalna!
      • xciekawax Re: Moja kolej... 15.11.10, 17:39
        moze i mu sie chce, tylko nie z Toba? i nie mowie tego zlosliwie, tylko tak glosno mysle.

        ja z kolei mialam dobre pozycie seksualne, a mimo to i tak exa interesowaly inne panienki. Dlaczego? bo myslal ze mu to ujdzie plazem.
      • kompresor666 Re: Moja kolej... 15.11.10, 23:26
        bo dla niego ten wysiłek przewyższa korzyści. Proste. I nie traktuj tego osobiście - po prostu stwierdzam fakt. Wybiera łatwość z jaką może zadowolić się samemu, fantazjując dodatkowo.

        Jedynie nowe bodźce by na niego zadziałały, czyli zmiana partnerki. A namiastkę tego gwarantuje np. youporn. Kiedyś było inaczej, bo seks z żoną po ciężkiej robocie, to była jedyna możliwa rozrywka (sorry, można się było jeszcze nawalić). Stajemy się coraz wygodniejsi i coraz bardziej konsumpcyjni.



      • dzika_monika Re: Moja kolej... 19.11.10, 16:58
        rano to jest "poranny wzwód automatyczny" ciśnienie bez popędu - doczytaj sobie
        • kag73 Re: Moja kolej... 19.11.10, 19:13
          "rano to jest "poranny wzwód automatyczny" ciśnienie bez popędu - doczytaj sobie"

          Ale spoko to cisnienie mozna wykorzystac, niektorzy panowie (sporo nawet) lubi poranny seks. Podobno wtedy poziom testosteronu jest najwyzszy.

    • vitek_1 Re: Moja kolej... 15.11.10, 01:15
      Ale jakiej chcesz porady?
      Podjęłaś już słuszną decyzję o rozstaniu.

      Tylko dlaczego masz z tym czekać aż 8 miesięcy? Czy jest jakiś określony czas trwania separacji po którym dopiero można wystapić o rozwód?

      Rozwód będzie przykry, ale czy trwanie w dziwnym związku (brak seksu, brak wspólnych tematów, mąż-gosposia) nie jest bardziej przykre?
      • niezaspokojenie Re: Moja kolej... 15.11.10, 01:20
        Ona nadal wierzy w ratunek.
        • vitek_1 Re: Moja kolej... 15.11.10, 01:37
          Nawiązując do twojego posta powyżej. Twój partner nie jest ani zbokiem ani gejem, tylko ewidentnie poczuł wstręt do twojej cipki. Ktoś - ty? lekarz? - niepotrzebie zbytnio wtajemniczył go w szczegóły schorzenia które spowodowało przerwę w seksie. Albo efekty tego schorzenia, choć już wyleczonego, są ciągle widoczne. Tak czy siak czuje odrazę. Wiem że to przykre ale przynajmniej wiesz o co chodzi.

          I jeszcze jedno, to że facetowi stoi rano nie znaczy niestety że ma ochotę. Przyczyna jest prozaiczna - ciśnienie nieoddawanego przez długi czas moczu stawia penisa. Nie rzucajcie się, drogie panie, w takiej sytuacji na waszego partnera, bo seks będzie dla niego nieprzyjemny (ale może będzie się czaił żeby was odtrącić i będzie się zmuszał). Dajcie mu wyjść do łazienki, gdy wróci penis nie będzie jak przedtem. Ale jak się ładnie przytulicie, szybko wróci do formy :)
          • niezaspokojenie Re: Moja kolej... 15.11.10, 20:34
            vitek_1 napisał:

            > Nawiązując do twojego posta powyżej. Twój partner nie jest ani zbokiem ani geje
            > m, tylko ewidentnie poczuł wstręt do twojej cipki. Ktoś - ty? lekarz? - niepotr
            > zebie zbytnio wtajemniczył go w szczegóły schorzenia które spowodowało przerwę
            > w seksie. Albo efekty tego schorzenia, choć już wyleczonego, są ciągle widoczne
            > . Tak czy siak czuje odrazę. Wiem że to przykre ale przynajmniej wiesz o co cho
            > dzi.

            Nieprawda. Zupełnie się nie zgadzam. Juz taka opinie tu na forum słyszałam, ale w innym wątku i tez nijak miała się do rzeczywistości. U mnie w ogóle nie znajduje uzasadnienia. Cala sobą zadaje kłam temu twierdzeniu. Nie we mnie tkwi problem. Nic mnie nie zeszpeciło, jak sugerujesz. Jestem taka jak byłam. Wręcz dziewicza.

            Ale z tym siusianiem to trafiłeś! Ciągle to słyszę: "zejdź", "muszę do łazienki", "nie dotykaj", "zejdź". Wiec tarmoszę to i trę, i czasami nawet zapomni o płynach i da się na nim wymusić. Ale najczęściej zdąży się wywinąć, i nie wraca.
    • candyca Re: Moja kolej... 15.11.10, 01:34
      Czy w separacji musisz byc rok?
      Nie boj sie samotnosci. Po rozwodzie do piero odetchniesz i nabierzesz sil. Jeden rozwod mam za soba a do drugiego psychicznie sie nastrajam. U mnie jak narazie sexu nie ma od 3 miesiecy. Tyle,ze teraz gdyby NAGLE sie mojemu mezowi zachcialo to nie poszlabym z nim do lozka. Czuje obrzydzenie. Kiedys szalalam,szukalam powodu,cudowalam zeby sex byl...ale ile mozna znosic odmowe? To najgorsze(no,moze jedno z gorszych) upokorzenie dla kobiety,gdy maz/partner odmawia sexu.
      Gdyby nie sytuacja w jakiej sie znajduje(materialna,bytowa) to dawno bym odeszla. Niestety,czasem to nie jest takie proste.
    • nimka12 Re: Moja kolej... 15.11.10, 09:54
      Przeczytałam Wasze posty i płaczę, tak - możliwe, że mam jeszcze jakieś nadzieje, gdzieś tam w środku, głęboko.
      Mamy dwoje dzieci, chciałam zbudować dla dzieci normalną rodzinę. Niestety...

      Dlaczego 8 miesięcy? Jeszcze tyle miesięcy musimy razem mieszkać, jesteśmy za granicą Polski. Niestety teraz nie mogę wrócić do kraju i do pracy bo nie mam przedszkola dla dzieci. Myślę, że jeszcze te 8 mc. dam radę... wytrzymam jakoś.

      Także wierzę, że odżyję po odejściu od Niego. Z natury jestem wesołą, spontaniczną dziewczyną a ten związek... w tym związku nigdy się nie śmiałam, nigdy nie przezyłam nic spontanicznego -chyba, że sama coś zorganizowałam. Wszystko zrzucam na ten brak sexu bo teraz wiem, że z tym się wiąże prawie wszystko : zdrowie psychiczne itd.
      Czasem gdy siedzę po ciężkim dniu z dziećmi a One już śpią czuję jak każda część mojego ciała płacze... czuję aż ból z braku bliskości i tej nagromadzonej złej energii w środku :(
      • ninazkonina Re: Moja kolej... 15.11.10, 10:07
        No jest jeszcze nadzieja, że jak nie będziecie się przez jakiś czas widzieć po rozstaniu, to obie strony wszystko przemyślą i jakoś będzie. Nie daję gwarancji, więc lepiej nie licz na cud. Bez rozstania na 100% nic się nie zmieni. Wpadniesz w głeboką frustrację :(
        Zamiast rozstania możecie też spróbować terapii, rozmów z mediatorem rodzinnym.
    • ernest69 Re: Moja kolej... 15.11.10, 10:53
      być może jest homoseksualny, być może cierpi na dyshedonie spowodowaną depresją.
      spróbuj mu zrobić laskę. na mnie działa, a jestem w podobnym wieku
      • kontestatorbg Re: Moja kolej... 15.11.10, 13:41
        Większosć facetów opuszcza chęć seksualna w przypadku depresji lub stanów depresyjnych. Przy lekkich stanach depresyjnych w innych aspektach zycia jest to nie widoczne a pierwsze właśnie uderza w sferę seksualną. I wtedy nic nie pomaga, groźby, prośby, straszenia, seksowna bielizna ani 10 top modelek w łóżku. Nie chce się i koniec. I choć człowiek sam by chciał żeby się chciało to się nie chce.
        Ratunek jest tylko jeden - wizyta u lekarza najlepiej psychiatry który przypisze lekkie antydepresanty.
        Oczywiście istnieje szansa że twój facet jest w tym 1% osób aseksualnych a wtedy brzydko mówiąc d..a zbita.
        • efi-efi Re: Moja kolej... 15.11.10, 16:16
          A był może przy porodzie?
    • nimka12 Re: Moja kolej... 15.11.10, 17:54
      Tak, był przy dwóch porodach.
      Sprawa laski... zrobiłabym gdyby były inne okoliczności ale pamiętam, że kiedyś robiłam laski i jakoś nigdy nie widziałam zachwytu.
      Nie mam sobie nic do zarzucenia, uważam że jestem dobrą kochanką z fantazją. Kiedyś kupiłam jakąś tam grę planszową, która miała urozmaicić nasze pożycie. Ani razu nie zaproponował zagrania w tą grę.
      Może ma depresję ale ja walczę z tą jego depresją od dawna - jeśli ją ma.
      Nie pójdę za Niego do lekarza, nie załatwię mu wizyty. Mam dwoje dzieci, nie mam czasu na trzecie - duże dziecko, kiedyś rozmawiałam z Nim i sam zaproponował, że pójdzie do specjalisty i NIC. NIC, nic!
      Dziękuję Wam... :(
      • kag73 Re: Moja kolej... 15.11.10, 18:06
        Uwazam, ze pomysl z laska i tak nie byl non plus ultra, nie kazdy facet uwielbia laske.
        Hmm, Ty zrobilas wszystko co moglas. On moze miec jakis problem, nie wiesz jaki oczywiscie. Jakkolwiek by nie bylo, gdyby wystarczajaco zalezalo mu na Tobie i na utrzymaniu rodziny w komplecie to chociaz staralby sie cos zrobic, pokazalby chec zmian. A tak...Coz. Widocznie nie ma wystarczajaco silnych uczuc z jego strony. Nic nie zrobisz, szkoda Twojego zycia.
        Zadbajcie teraz o dobro dzieci, zeby mialay dobry kontakt z ojcem i sami starajscie sie zalatwic wszystko w miare przyjaznie i przyzwoicie.
    • potwor_z_piccadilly Re: Moja kolej... 15.11.10, 18:00
      A nie złapałaś tego gościa gdy był na przepustce.
      Pytam, bo coś mi się przypomniało.

      Trzem pacjentom psychiatryka dali przepustkę na wyjście do miasta.
      Poza szpitalem postanowili odwiedzić burdel, znaczy, dwóch postanowiło, trzeci za nimi polazł.
      Już w lokalu jedna z pań zaprowadziła tego trzeciego do pokoju.
      Młodzian usiadł i nic.
      Babka mówi.
      Może byś mnie rozebrał.
      Rozebrał ja i nic.
      Może byś siebie rozebrał.
      Rozebrał się i też nic.
      Może byś zrobił to co najbardziej lubisz.
      Na to cymbał przebierając palcem po własnych wargach wykonał ble ble ble ble .......................................................................

    • nimka12 Re: Moja kolej... 15.11.10, 18:07
      Co do rozstania się na jakiś czas... 4 lata temu mój mąż wyjechał do pracy za granicę, przyleciał do kraju czyli do mnie po 8 miesiącach. Wyskoczyliśmy z dzieckiem na kilka dni nad jakieś jeziorko... ani razu nie uprawialiśmy tam sexu... przez te 2 tyg., które spędził ze mną kilka razy uprawialiśmy sex... nie pamiętam teraz ile razy ale pamiętam dobrze, że w ostatnią noc przed ponownym wylotem nie kochaliśmy się... tak na zapas, tak jak robią to inni ludzie przed kolejnym rozstaniem.
      • nimka12 Re: Moja kolej... 15.11.10, 18:13
        Jeszcze zanim dziecko się urodziło byliśmy w górach (pierwszą noc uprawialiśmy sex,oczywiście ja zainicjowałam to zbliżenie), 2 miesiące później pojechaliśmy nad morze (tam w ogóle nic nie było). Myślałam o tym nieraz już...
        Do wczoraj, zanim przeczytałam wasze posty to jeszcze go usprawiedliwiałam, że może... nie wiem sama co... jest zmęczony albo wstydliwy bo do cholery jakieś wytłumaczenie chyba jest.

        Znam b. dużo facetów, wiem jak zachiwują się mężczyźni. Nawet zaproponowałam mu, żeby sobie kogoś znalazł i może się przełamie do sexu... kurcze na prawdę wymyślałam co się da!

        Nigdy nie było tak, że szepnął mi ucha "ale bym Cię teraz przeleciał" czy coś innego...
        Jeja, jakie to przykre wszystko :(
      • kag73 Re: Moja kolej... 15.11.10, 18:14
        Byc moze jest aseksualny, byc moze jest homoseksualista. Nie wiesz tego. Pewne jest jednak, ze nie jest gotow otworzyc sie przed Toba i nawet rozwod nie zmienil nic w jego postepowaniu. Albo Cie nie kocha, albo wie, ze z jakichs powodow seksu dac Ci nie moze/nie chce.
        • niezaspokojenie Re: Moja kolej... 15.11.10, 20:47
          Jakkolwiek jest, on nie chce tego powiedzieć. Nie chce ratować swojej rodziny. Nie che zdradzić swojego mrocznego sekretu życia w ascezie. Woli stracić zonę, dzieci, być płatnikiem alimentacyjnym, żyć w samotności, nieszczęśliwie, ale za to mieć swój super sekret i nikogo do niego nie dopuścić. On umrze z ta tajemnicą. Samotnie, ale za to nikt się nie dowie.
          Uważam, ze się z tym meczy, ze nie może powiedzieć. No ale nie może! Nie powie. Zakodował się. Juz pewnie w środku się układa, ze tak to wszystko się zakończy..

          To na pewno jakaś dysfunkcja. Dla mnie tak pedały sie zachowują...
    • nimka12 Re: Moja kolej... 15.11.10, 23:13
      dziękuję bardzo wszystkim
    • ditchdoc Re: Moja kolej... 16.11.10, 00:21
      szkoda mi twojego meza bo definitywnie jest z nim bardzo duzo nie tak, na tyle ze godzi sie na rozpad malzenstwa, rodziny itd bez walki i zadnych prob...

      Nie mam pojecia co to moze byc.
      Ty zrobilas wszystko co sie dalo, nic tu juz nie poradzisz. Powodzenia w przyszlosci.
    • zakletawmarmur Re: Moja kolej... 16.11.10, 01:28
      > Na początku mówiłam, rozmawiałam, podsuwałam pomysły żeby np.poszedł do jakiego
      > ś lekarza, pytałam czy może ktoś go skrzywdził w przeszłości. Jeśli się wstydzi
      > to niech może kupi viagrę albo testosteron - może Go "popędzi".

      No to było bardzo sexy. Tobie coś takiego zwiększyłoby ochotę na faceta?

      Potem były awantury,

      No to jeszcze lepiej...

      To nie są dobre sposoby. Raczej pokazują bezsilność starajacych się...
      • nimka12 Re: Moja kolej... 16.11.10, 10:57
        tak zaczęłam rozmawiać o problemie po około 10 mc. od ostatniego sexu więc uważam, że musiałam wszystko sprawdzić - wszystkie metody.

        Na początku inaczej się zachowywałam np. Mąż powiedział, że dzisiaj wcześniej się położy (zawsze to ja pierwsza kładłam się do łóżka i czekałam), odczytałam to jako znak. Przygotowałam łóżeczko dla dzieciusia, wykąpałam się, wysmarowałam balsamami, delikatne perfumy... wchodzę do sypialni a tam... na środku łóżka czyli pomiędzy Nami śpi nasze małe dziecko... co mi zostało... przytulić się do dzieciusia :(
        • sisi_kecz Re: Moja kolej... 16.11.10, 14:42
          Wy macie dwójke dzieci, tak?
          Jak wygladała ich "produkcja"?

          Mezowi sie zachciewało seksu na ten czas, kiedy wyznaczaliscie taki cel, czy to jednorazowe przypadkowe strzały?
        • xciekawax Re: Moja kolej... 16.11.10, 17:14
          Nami śpi nasze małe dziecko... co mi zostało... przytulić się do
          > dzieciusia :(

          jak to co? wziasc dzieciaka na rece i przetransportowac go do jego wlasnego lozeczka.

          Zdesperowane czasy wymagaja zdesperowanych czynow ;)
          • efi-efi Re: Moja kolej... 16.11.10, 18:37
            Facet, który nigdy nie był szczególnie napalony zostaje na dodatek zaproszony na porodówkę.
            W życiu nie zrozumiem tego pędu facetek do pokazywania się w takiej sytuacji .
            Jak świat światem nigdy nie dopuszczało się faceta do rodzącej - no chyba jakiś powód tego był.
            Co to za popier..moda?

            • nimka12 Re: Moja kolej... 16.11.10, 18:46
              Ja go na siłę do porodu nie ciągnęłam :/ Chciał to brał w tym udział, nie był za bardzo użyteczny :/ to był jego wybór !
              Pierwsze dziecko było nieplanowane, drugie dziecko chciałam bardzo i... brałam go rano i wieczorem! Po prostu przed wyjściem do pracy mówiłam "chodź tu" i brałam go! Mówiąc przy tym jakim jest zajebistym kochankiem. Od momentu gdy zaszłam w drugą ciążę i przestałam już go ciągnąć do łóżka PO PROSTU SKOŃCZYŁO SIĘ!!!
              • on-46 Re: Moja kolej... 17.11.10, 12:36
                Może tu jest problem. Może twój mąż oczekuje że dalej będziesz go ciągnęła do łóżka. Może po prostu to go podniecało. Czy jak ciągnęłaś go do łóżka to miał erekcję sms z siebie czy musiałaś go jeszcze pieścić?
                • kontestatorbg Re: Moja kolej... 17.11.10, 14:23
                  Albo wręcz przeciwnie. Facet sprowadzony tylko do dostarczyciela nasienia ( nawet krótkoterminowo ) traci pewność i czuje sie jak maszynka rozpłodowa.
    • loppe Re: Moja kolej... 18.11.10, 18:36
      straszne
    • kobieta-praktyczna Re: Moja kolej... 18.11.10, 23:11
      Nimko!
      Jesteś zdesperowana, zdenerwowana. Nie tak wyobrażałaś sobie małżeństwo. Małżeństwo, to nie jest bajka i nigdy nie wygląda tak jak sobie wyobrażaliśmy. Nawet te, które obiektywnie ocenia się jako dobre też mają swoje problemy. Czemu zdarzają się dobre małżeństwa? Bo obydwoje w związku umieli zawierać kompromisy między sobą i swoimi wyobrażeniami, a przede wszystkim umieli się ze sobą porozumiewać. Przypuszczam, że tej umiejętności porozumiewania się u Was zabrakło.
      Jesteście 5 lat po ślubie, a to właściwy okres na kryzys. Spróbuj na Was spojrzeć chłodno i przeanalizuj. Tobie podobało się, że On jest spokojny. Jemu pewnie podobało się, że jesteś energiczna i ustąpił Ci przywództwo w związku, w łóżku też. Teraz wolałabyś, aby to On dowodził, a On może woli, aby pozostało tak jak było. Spójrz na niego z boku, jak na obcego człowieka. On też ma jakieś wnętrze, może jest skryty, może przeżywa Twoje pretensje i nie potrafi podzielić się z Tobą swoimi odczuciami i uczuciami? Czy wiesz, co On o Tobie myśli, co czuje, ale tego nie mówi?
      Może na Twoje złe samopoczucie ma też wpływ to, że nie jesteście w kraju?
      Zrób też sobie symulację, jak będzie wyglądało Twoje życie, jak się rozstaniecie po powrocie do Polski. Czy wtedy będzie miał, kto Ciebie przytulić? Jeżeli nawet znajdziesz innego faceta, to on będzie aniołem i po 5 latach będziesz mogła powiedzieć, że jesteś w niebie?
      Czy po tych przemyśleniach nie dojdziesz czasem do wniosku, że może warto zawalczyć o poprawę relacji w Twoim małżeństwie, tylko trzeba zmienić metody walki?
      To, co napisałam nie wynika z chęci pomądrzenia się, ale jest wyrazem największej życzliwości dla Ciebie i Twojego męża.
      Serdecznie pozdrawiam
      K-p
      • sisi_kecz Re: Moja kolej... 19.11.10, 10:07
        Zrób też sobie symulację, jak będzie wyglądało Twoje życie, jak się rozstanieci
        > e po powrocie do Polski. Czy wtedy będzie miał, kto Ciebie przytulić?'

        a niby ktoś ją przytula teraz? na pewno nie mąż.

        Czy wiesz, co On o Tobie myśli, co czuje
        > , ale tego nie mówi?'

        acha, znowu należy pielęgnować niepełnosprawność w wysławianiu sie menów, bo oni swoje opinie potrafią wyrazić wszędzie i wszystkim, tylko nie żonie w sprawach życiowo kluczowych?

        Jakoś dziwnym trafem tutaj czytam wiele męskich zwierzeń, które pozytywnie zaskakują ilością i jakością ich odczuć- oraz ich świadomością. W co zresztą akurat zawsze wierzyłam, ze mężczyzna jest istota zdecydowaną i wie czego chce.

        Facet trzyma od roku kobietę bez seksu i udaje ewidentnie idiotę i co tu dorabiać ideologię o skrytości pragnień mężczyzny , hehehehe :)

        > Czy po tych przemyśleniach nie dojdziesz czasem do wniosku, że może warto zawal
        > czyć o poprawę relacji w Twoim małżeństwie, tylko trzeba zmienić metody walki?'

        Podpowiedz jej zatem, co jeszcze ma zrobić, jak Ty byś zawalczyła?

        Dziesięć zdrowasiek codziennie, w intencji pobudzenia przyrodzenia ? ;)
      • nimka12 Re: Moja kolej... 19.11.10, 22:27
        Witam,
        kp, dzięki za wsparcie ale... wiem co to znaczy iść na kompromis.
        Powiedziałam przed ślubem, żeby nigdy mnie nie okłamywał. Nie dotrzymał słowa... jakieś nabrane kredyty bez powiadomienia mnie o sytuacji finansowej, okłamywanie na temat np. zapłaconych rachunków, okłamywanie w innych kwestiach. Nie wybaczyłam tego ale potrafię z tym żyć. Nie wpływa to znacząco na moje odczucia.
        Dzisiaj znowu zaczęłam ten temat a mianowicie,że nie chcę żeby dzieci wychowywały się w takiej atmosferze, znowu wróciłam do tematu listu sprzed ponad roku, znowu powiedziałam, że to już 2 lata i tylko raz byliśmy razem.
        -"Czy to moja wina?"
        Nigdy nie zaproponował mi, że np.zostawimy Mamę z dziećmi a sami pójdziemy gdzieś sami, nawet do hotelu na dziki sex jeśli w domu krępują go dzieci. Taka okazja zdarzała się 1 raz na 6 mc., ale zdarzała się. Wytknęłam mu dzisiaj, że nie zaproponował żadnej terapii Nam lub tylko sobie.
        Powiedział w pewnym momencie,że wie, że ma problem z otwarciem się i rozmową.

        -"A więc zobacz, że przez to straciłeś rodzinę i żonę"
        Znowu mówiłam, że potrzebuję mężczyzny i nie wyobrażam sobie Nas za 15 lat jak dzieci już wyjdą z domu, On będzie siedział z nogą na nodze i pił kawę (ulubione zajęcie i pozycja) a ja? Ja mam inny charakter.

        On mnie nie przytula a czy teraz chciałabym, żeby przytulił? Po 2 latach, nagle podchodzi do Ciebie facet, który nie jest z Tobą blisko, drażni Cię i nagle zaczyna Cię przytulać... od kilku dni szukam wakacji dla siebie i dzieci na przyszły rok. Powiedziałam mu, że niestety muszę zapłacić za 2 dorosłe osoby... nic nie mówił. Dopiero dzisiaj mu powiedziałam "Gdybyś miał jaja na swoim miejscu to wiedziałbyś co powiedzieć".

        Ja na prawdę mogę rozmawiać, potrafię i lubię ale jak mam dojść do porozumienia z kimś kto ma problem z rozmową. Dzisiaj powiedziałam, że problemem nie są te jego zadłużenia i okłamywania mnie ale to, że nie chodzimy do łóżka. Powiedziałam,że do tej pory nic z tym nie zrobił... -"Zrobiłem"-odpowiedział patrząc się w podłogę.

        Z tego mojego monologu znowu nic nie wyszło. Wie jaki jest problem. Wydaje mi się,że chyba dopiero dzisiaj dotarło do Niego o co właściwie chodzi... ręce mi opadają. Na co mam teraz czekać?
    • ben-oni Re: Moja kolej... 19.11.10, 22:40
      zaraz, zaraz. przeczytałem pierwsze dwa zdania i wymiękam... znacie sie 6 lat... macie 32... jesteś jego "pierwszą"... czy Ty jesteś normalna? Nie zastanawiało Cię, dlaczego facet 26-letni jest prawiczkiem?? Nie, no... porażka. Myślcie baby czasami, jak wpuszczacie chłopa do domu!
    • kobieta-praktyczna Re: Moja kolej... 19.11.10, 23:32
      Nimko!
      Dziękuję za podziękowania. Chciałabym napisać do Ciebie coś więcej, także ze swoich doświadczeń, jeżeli masz adres na gazecie, (potwierdź).
      Pozdrawiam
      K-p
    • kutuzow Trafił nam sie tutaj przykład niedojrzałej kobiety 19.11.10, 23:41
      ...skoro na faceta który po ciąży żony źle reaguje na brak seksu mówi się że jest niedojrzały, to rozumiem że w ramach równouprawnienia mamy tutaj przypadek niedojrzałej kobiety.

      Przecież wszystko jest super poza seksem! Chłopina nawet sprząta -przecież to ideał (pod tym kątem) wielu wypowiadających sie tu kobiet, a że seksu nie ma, oj daj mu czas, moze biedak jeszcze nie doszedł do siebie. Czyż nie takie porady udzielają nasze miłe forumowe koleżanki w odwrotnym przypadku?

      i jak to jest z tym równouprawnieniem - czy teraz miłe Panie przyznacie że autorka jest po prostu niedojrzała, czy jak zwykle będziecie odwracały kota ogonem?
      • niezapominajka333 Re: Trafił nam sie tutaj przykład niedojrzałej ko 20.11.10, 07:44
        Nimka, moim zdaniem na terapię powinnaś iść choćby sama. Tobie też jest potrzebna.
        To, co uważasz za rozmowę, jest twoim monologiem pełnym złośliwości. Teraz na nic wiecej cię nie stać, bo masz w sobie za dużo złości i żalu. A szanse na to, żeby facet się w takich warunkach otworzył, są zerowe.
        A jeśli chodzi o inicjowanie, to zobacz, że jak byłas nakręcona na drugie dziecko, pasywność męża nie stanowiła przeszkody, żeby mieć z nim seks.
        Zaszłas w ciążę i skończyło się.
        Moja rada jest taka. Idź na terapię.
        Jeśli nie z mężem, to sama. Twój facet może na początku stawiać opór i to normalne.
        Negatywne kopy na niego nie działają, bo jeszcze bardziej zamyka się w sobie.
        Ale przed tobą nie otworzy się na pewno.
        Zacznij od siebie. Nawet, jak się rozstaniecie, będziesz potrafiła lepiej radzić sobie w związkowych relacjach. Masz z nim dzieci - z tego co piszesz, jest dobrym ojcem.
        Może warto uratować ten związek?
        Teraz widzisz tylko swoją krzywdę. Kiedyś dotrze do ciebie, jak twoje zachowanie mogło ranić, a często i kastrować twojego męża.
        Bywa, że problemy z seksem sa tylko czubkiem góry lodowej.
        Powodzenia.
      • helter-skelter Re: Trafił nam sie tutaj przykład niedojrzałej ko 20.11.10, 10:48
        Słusznie prawisz kutuzow. A pani nimka jedzie ostro z mężem - gdybyś miał jaja to byś wiedział co powiedzieć, na pewno mu pomogłaś tym tekstem i chyba zaczynam dostrzegać przyczynę jego impotencji...
        • nimka12 Re: Trafił nam sie tutaj przykład niedojrzałej ko 20.11.10, 23:37
          niezapominajka, dziękuję za post.

          Ja na prawdę mam dosyć, nie wiem czy jeszcze chcę coś ratować. Nie wiem czy jest sens. Jeśli przez tyle lat jest sytuacja jak u obcych ludzi, jeśli jestem strasznie samotna w tym związku... nie mam już siły, uwierzcie :(((
          Poza tym, jeśli facet mówi żonie po 5 latach małżeństwa, że ma problem z otwarciem się a nie skrupułów, żeby okłamywać to chyba czegoś tu nie rozumiem.

          Dzisiaj zrodziło się we mnie pytanie: czy jeśli będę zachowywała się tak jak On, czyli z mojego punktu widzenia nie będę się starała lub będę ślepa na problemy to czy wtedy On zacznie mi gadać, żebym pomogła sobie, naszemu związkowi? Czy On będzie walczył tak jak ja? Czy będzie podsuwał mi jakieś rozwiązania? Na dzień dzisiejszy nie potrafię z Nim już rozmawiać... Jak można rozwiązywać problemy z kimś kto nie potrafi rozmawiać... pytam ponownie CZY On mi pomoże? Czy weźmie sprawy w swoje ręce? Nie.

          Czuję, że ja też potrzebuję teraz ażeby to On pierwszy umiejętnie wyciągnął rękę ale widzicie, że to niemożliwe... ja jestem kobietą, dzisiaj strasznie potrzebuję przytulić się, straciłam całkiem poczucie bezpieczeństwa... dzisiaj zostały mi skradzione rzeczy w pracy, nie z mojej niedbałości. Potrzebuję teraz męskiego ramienia i kilku słów otuchy.
          Oczywiście, że pomógł mi z nową kartą sim ale nawet przez chwilę nie poczułam się lepiej.

          Mam dosyć...myślę, że kilka miesięcy gdy już wyjadę i dojdę do siebie to decyzja, którą już podjęłam nie będzie tak bardzo bolesna jak teraz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka