gallusia_abc 14.04.04, 17:36 Jestem chyba oziębłą żoną od 20 lat. Nie wiem dlaczego tak sie stało, ale to fakt. Nie chce mi się wcale seksu z męzem, ani z nikim innym. wiem, że jemu jest bez tego cięzko. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
woman-in-love Re: Oziębła żona 14.04.04, 20:09 W takim razie mąz ma prawo oficjalnie Cie zdradzac i nie masz nic do powiedzenia. Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 14.04.04, 21:52 Niestety oziębłe żony mają zwyczaj bywać psami ogrodnika. Najczęsciej to one są "nieszczęsliwie pokrzywdzone przez tego skurwiela" w swoim mniemaniu przynajmniej. A mąż "pownien zrozumieć" bo to przecież automat który można dowolnie przeprogramować w zależności od potrzeb. > W takim razie mąz ma prawo oficjalnie Cie zdradzac i nie masz nic do > powiedzenia. Odpowiedz Link
gallusia_abc Re: Oziębła żona 15.04.04, 11:27 Masz duzo racji w tym co piszesz. Ale nie tylko ja jestem temu winna. Seks wiąze sie nie tylko z przyjemnoscią, ale również z niechciana ciążą. Nigdy nie uzywałam żadnych zabezpieczeń, ani mąż. Taka była nasza decyzja. Współżyliśmy na tzw. wyskakiwance. I muszę powiedzieć, że przez tyle lat udawało się. Kiedyś, dawno temu (bylismy jeszcze młodzi) kupiliśmy tak zabawowo prezerwatywy, no i wieczorem chcieliśmy je wypróbować. Ponieważ cały czas śmielismy sie z tego to nasz seks się nie udał. Wiec zaprzestalismy. Po iluś tam latach ja zaczęłam ponownie męża zachęcać do kupna prezerwatyw, ale on powiedział, że już raz mieliśmy i nic z tego nie wyszło. Rozmawiałam z nim, mówiąc pierwsze koty za płoty, nie wszystkim i nie zawsze sie udaje, ale on jest nieugiety. Kupilam sama paczkę prezerwatyw i jakiś czas mialam je schowane, czekając na dogodną okazję. Ale wszystko poszło nie tak jak zaplanowałam, ponieważ mąż je znalazł i posądził o zdradę, nie chcial uwierzyć, że kupiłam je dla nas. I tak krok po kroku, strach przed niechciana ciążą, bez zabezpieczenia odsuwa mnie od mężą i seksu z nim. Są jeszcze inne aspekty mojej oziębłości. Mąż nie zawsze potrafi mnie zadowolić, zaspokoić. Rozmawialiśmy duzo na ten temat, ale później rozchodzi sie to jakoś po kościach. Mówilam mu jak bym chciała, co bym chciała, on mi również powiedział czego ode mnie oczekuje. Ja spełniam swoje zadanie, doprowadzam go do nieprzewidywalnych doznań, sam mówi, że więcej by już nie zniósł. Natomiast on nie kwapi się aby mnie uszczęśliwić. Tak więc Twoje zdanie; " Najczęsciej to one > są "nieszczęsliwie pokrzywdzone przez tego skurwiela" w swoim mniemaniu > przynajmniej", nie jest adekwatne do mnie. No i z tym zdaniem: "W takim razie mąz ma prawo oficjalnie Cie zdradzac i nie masz nic do > > powiedzenia",też się nie zgadzam. Dlaczego on oficjalnie może mne zdradzać i ja nie moge nic powiedziec? Czy dlatego, że nie kupi prezerwatyw, czy może dlatego, że nie potrafi mnie zaspokoić, a może dlatego, żeby mi pokazać, że i ja mogę go zdradzać? Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 15.04.04, 11:47 ale moja żona ma orgazmy , czasami już w czasie pieszczot i wtedy traci ochotę na dalszą zabawę. Zabezpieczenia? Prezerwatywy. Nie mamy jakoś oporów przed ich stosowaniem. Dlaetgo może nie umiem jej niechęci wytłumaczyć sobie. Skoro seks ją zaspokajał i nagle "stała się oziębła". I podstawowe pytanie: dlaczego ja mam rezygnować z seksu skoro ona nagle przestała mieć na cokolwiek ochotę? I najgorsze: nie widzi w tym problemu. Po prostu to dla niej kolejny etap w zyciu. Jej życiu. Marcin gallusia_abc napisała: > Masz duzo racji w tym co piszesz. > Ale nie tylko ja jestem temu winna. > Seks wiąze sie nie tylko z przyjemnoscią, ale również z niechciana ciążą. > Nigdy nie uzywałam żadnych zabezpieczeń, ani mąż. Taka była nasza decyzja. > Współżyliśmy na tzw. wyskakiwance. I muszę powiedzieć, że przez tyle lat > udawało się. > Kiedyś, dawno temu (bylismy jeszcze młodzi) kupiliśmy tak zabawowo > prezerwatywy, no i wieczorem chcieliśmy je wypróbować. Ponieważ cały czas > śmielismy sie z tego to nasz seks się nie udał. Wiec zaprzestalismy. > Po iluś tam latach ja zaczęłam ponownie męża zachęcać do kupna prezerwatyw, ale > > on powiedział, że już raz mieliśmy i nic z tego nie wyszło. Rozmawiałam z nim, > mówiąc pierwsze koty za płoty, nie wszystkim i nie zawsze sie udaje, ale on > jest nieugiety. Kupilam sama paczkę prezerwatyw i jakiś czas mialam je > schowane, czekając na dogodną okazję. Ale wszystko poszło nie tak jak > zaplanowałam, ponieważ mąż je znalazł i posądził o zdradę, nie chcial uwierzyć, > > że kupiłam je dla nas. > I tak krok po kroku, strach przed niechciana ciążą, bez zabezpieczenia odsuwa > mnie od mężą i seksu z nim. > Są jeszcze inne aspekty mojej oziębłości. > Mąż nie zawsze potrafi mnie zadowolić, zaspokoić. Rozmawialiśmy duzo na ten > temat, ale później rozchodzi sie to jakoś po kościach. Mówilam mu jak bym > chciała, co bym chciała, on mi również powiedział czego ode mnie oczekuje. Ja > spełniam swoje zadanie, doprowadzam go do nieprzewidywalnych doznań, sam mówi, > że więcej by już nie zniósł. Natomiast on nie kwapi się aby mnie uszczęśliwić. > Tak więc Twoje zdanie; " Najczęsciej to one > > są "nieszczęsliwie pokrzywdzone przez tego skurwiela" w swoim mniemaniu > > przynajmniej", nie jest adekwatne do mnie. > No i z tym zdaniem: "W takim razie mąz ma prawo oficjalnie Cie zdradzac i nie > masz nic do > > > powiedzenia",też się nie zgadzam. Dlaczego on oficjalnie może mne zdr > adzać > i ja nie moge nic powiedziec? Czy dlatego, że nie kupi prezerwatyw, czy może > dlatego, że nie potrafi mnie zaspokoić, a może dlatego, żeby mi pokazać, że i > ja mogę go zdradzać? Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 15.04.04, 12:36 do gallusi: twój drugi post brzmi zupełnie inaczej, niz pierwszy. Nie wygląda na to, że jestes oziębła, ale rozczarowana. Kiedy przeczytałam, co napisałas dzisiaj, pomyslałam, ze te kłopoty polegaja na niewielkich błędach, które z czasem nawarstwiaja sie jak kula sniegowa. Odpowiedz Link
gallusia_abc Re: Oziębła żona 15.04.04, 15:12 Ale jak sobie z tymi problemami poradzić? A posty brzmią tak samo. Mnie naprawdę nie chce się z nikim już seksu. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 18.05.04, 22:45 gallusia napisała: " > No i z tym zdaniem: "W takim razie mąz ma prawo oficjalnie Cie zdradzac i nie > masz nic do > > > powiedzenia",też się nie zgadzam. Dlaczego on oficjalnie może mne zdr > adzać > i ja nie moge nic powiedziec? Czy dlatego, że nie kupi prezerwatyw, czy może > dlatego, że nie potrafi mnie zaspokoić, a może dlatego, żeby mi pokazać, że i > ja mogę go zdradzać? Ma prawo dlatego, ze w domu nie jest w stanie zaspokoić podstawowej a nawet ustawowo zagwarantowanej potrzeby: normalnego zycia seksualnego. Odpowiedz Link
123.barbara Re: Oziębła żona 15.04.04, 16:16 Droga gallusiu_abc: nie jestes wyjatkiem. W naszym małżeństwie jest tak samo. Ja mu dogadzam jak tylko sobie życzy (a zyczeń ma dużo), a on skłania sie tylko do krótkiego dotyku moich piersi i zrobi swoje. Ot i koniec naszego seksu. Mnie potrzeba jest więcej czułosci i jego pieszczot. Kiedys próbowałam przed naszym zbliżeniem w łazience sama sie pobudzic, tz. masturbowałam się, ale to nie to, moje ciało chce jego dotyku rąk, żeby to jego ręce pieściły moją szparkę. Mówiłam mu o tym, ale cóż z tego? Dla niego jest najważniejsze, że to on szczytuje, ma orgazm, ja jestem nieważna. Dlatego też unikam naszych zblizeń jak ognia. Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 15.04.04, 19:15 To mu o tym opowiedz! Że potrzebujesz innych pieszczot. Pokaż mu jak się sama pieścisz. Każdego to ruszy. Marcin 123.barbara napisała: > Droga gallusiu_abc: nie jestes wyjatkiem. > W naszym małżeństwie jest tak samo. > Ja mu dogadzam jak tylko sobie życzy (a zyczeń ma dużo), a on skłania sie tylko > > do krótkiego dotyku moich piersi i zrobi swoje. Ot i koniec naszego seksu. > Mnie potrzeba jest więcej czułosci i jego pieszczot. Kiedys próbowałam przed > naszym zbliżeniem w łazience sama sie pobudzic, tz. masturbowałam się, ale to > nie to, moje ciało chce jego dotyku rąk, żeby to jego ręce pieściły moją > szparkę. > Mówiłam mu o tym, ale cóż z tego? > Dla niego jest najważniejsze, że to on szczytuje, ma orgazm, ja jestem nieważna > . > Dlatego też unikam naszych zblizeń jak ognia. Odpowiedz Link
gallusia_abc Re: Oziębła żona 15.04.04, 23:52 Mily Marcine1973 nie czytasz uważnie postów. Wszak przecież pisałam w swoich poprzednich wpisach, jak i również napisała 123.barbara, że rozmawiamy z mężami o tym, kierujemy ich ręce i wzrok na nasze ciało, tyle, że bez efektu. Widać nie każdego mężczyznę to ruszy. Wnioskuję, że słabo znasz życie i pobieznie czytasz wpisy. Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 16.04.04, 10:12 No nie tyle pobieżnie czytam, ile może nie czytam wszystkich przed kolejnym wpisem a potem zapominam co było napisane wcześniej. Może i masz rację. TERAZ jużem przeczytał. Ehhhh. W sumie tak, dlaczego ma każdego faceta ruszać, skoro nie każdą kobiete wszystko "rusza". Przyznaję rację. A co słabej znajomości życia. Może i masz rację. Ale poznaję je coraz lepiej i gdybym teraz miał znów 24 lata, ehhhh. Od dziś będe albo czytał uważnie albo nie wpisywał:)))))))))))) plama jak cholera! Marcin gallusia_abc napisała: > Mily Marcine1973 nie czytasz uważnie postów. > Wszak przecież pisałam w swoich poprzednich wpisach, jak i również napisała > 123.barbara, że rozmawiamy z mężami o tym, kierujemy ich ręce i wzrok na nasze > ciało, tyle, że bez efektu. > Widać nie każdego mężczyznę to ruszy. > Wnioskuję, że słabo znasz życie i pobieznie czytasz wpisy. Odpowiedz Link
gallusia_abc Re: Oziębła żona 16.04.04, 16:29 Miło mi Marcine, że poswięciłes swój czas i uwagę na przeanalizowanie wpisów. Jak sam widzisz nawet po ich przeczytaniu, efekt jest mierny. Widac nie ma na to zlotego srodka. A szkoda. Odpowiedz Link
mikolaj1955 Re: Oziębła żona 16.04.04, 17:26 Gallusiu, moja zonka także unika ze mna seksu. Na początku było wszystko ok, ale krótko przed urodzeniem pierwszego dziecka zaczęła szukac przeróznych wymówek, że nie chce, że nie może, nie teraz itd. Trwa to juz dosyc długo, bo kilkanaście lat. Nasze zblizenia są sporadyczne. Rozmawialismy równiez na ten temat dlaczego tak sie dzieje w naszym związku, ale odpowiedź została bez echa. Próbowałem róznych sztuczek, ale nie zawsze były one udane. Teraz gdy ją pytam dlaczego mi odmawia przez tyle lat, opdpowiada równiez wymijajaco, a to albo jest zmęczona, a to, że boi sie że zajdzie w ciążę i jeszcze duzo innych wymówek. Zastanawiam się nad sobą, może to ja nie potrafie do niej dotrzeć, znaleźć jej czułe punkty, zaspokoić, czy zadowolić seksualnie? Kocham ją i wiem , że ona mnie też kocha. Nie szukamy odskoczni na boku i tak trwamy razem, ze soba ale obok siebie. Odpowiedz Link
mala_istotka Re: Oziębła żona 18.04.04, 20:49 No właśnie Mikolaju, mężczyźni nie potrafią zrozumieć wszystkiego. Obawa przed niechcianą ciążą to poważny stres jaki przeżywa kobieta. Uwiez mi, że niejedną kobietę właśnie z tego powodu odpycha seks i unikają go. Powiesz teraz zapewne, to niech sie zabezbieczy to będzie spokojna. Otóż tak nie jest, to tylko pozorny spokój. Egoistyczne męskie myslenie. Wszak wiesz o tym, że nie ma środków w 100%, zawsze jest ryzyko i tu narasta kobiecy lęk. Zastanawiasz się czy ją zaspakajasz, zadawalasz seksualenie? Najlepiej zapytaj ją o to. Jeśli nie chcesz pytać, to opisz jak to robisz, może wtedy coś poradzimy, a raczej podpowiemy. Odpowiedz Link
kachax Re: Oziębła żona 03.08.04, 12:34 mala_istotka napisała: > No właśnie Mikolaju, mężczyźni nie potrafią zrozumieć wszystkiego. > Obawa przed niechcianą ciążą to poważny stres jaki przeżywa kobieta. > Uwiez mi, że niejedną kobietę właśnie z tego powodu odpycha seks i unikają go. > Powiesz teraz zapewne, to niech sie zabezbieczy to będzie spokojna. > Otóż tak nie jest, to tylko pozorny spokój. Egoistyczne męskie myslenie. Wszak > wiesz o tym, że nie ma środków w 100%, zawsze jest ryzyko i tu narasta kobiecy > lęk. > Zastanawiasz się czy ją zaspakajasz, zadawalasz seksualenie? > Najlepiej zapytaj ją o to. > Jeśli nie chcesz pytać, to opisz jak to robisz, może wtedy coś poradzimy, a > raczej podpowiemy. Halo, no to już lekka przesada. Tez nie chcę jeszcze ciąży, ale sex to jednak bardzo ważny składnik udanego pożycia małżeńskiego i wymaga kompromisu OBU stron. Strach strachem, ale jak się złoży do kupki tabletki antykoncepcyjne + prezerwatywa (to tylko przykład) to jakie mamy proawdopodobieństwo zajścia w ciążę? Nie mówcie mi że prezerwatywa się zetrze a pigułka nawali...bo i tak nie uwierzę. Ale rozumiem że ktoś moze nie chcieć czegoś robić, kluczem jest jednak szczerość, absolutna. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 18.04.04, 20:55 mikołaju, będę brutalna, ale powiem prawdę. nie wierzę w ani jedno słowo Twojego postu. Założę się o wszystkie pieniądze świata, że twoja beznadziejna żonka ma kochasia i nie zazdroszczę ci chwili, kiedy sie na niej poznasz. Jesteś żałosnym eunuchem, ot co! Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 18.04.04, 21:29 Ejże woman-in-love. Nie obrzucajmy się błotem. KURKA wodna. Bez inwektyw. Można ując delikatniej. Będe kasował (starał się kasować) wpisy chamskie. A to ze zona Mikołaja ma fatyganta to bardzo być moze. Najlepiej zapytać wprost. Ja swojej się zapytałem wprost : Czy ma kogś na boku czy też nie. Odp. ze nie ma; tp jasne , ze tak odpowiedziała. Ale czy jej to dało coś do myślenia to już inna sprawa. Marcin woman-in-love napisała: > mikołaju, będę brutalna, ale powiem prawdę. nie wierzę w ani jedno słowo Twojeg > o > postu. Założę się o wszystkie pieniądze świata, że twoja beznadziejna żonka ma > kochasia i nie zazdroszczę ci chwili, kiedy sie na niej poznasz. Jesteś żałosny > m > eunuchem, ot co! Odpowiedz Link
mickey.mouse Re: Oziębła żona 19.05.04, 06:15 woman, zalamalas mnie niemal. Dlaczego obrazasz czlowieka, zwlaszcza ze nie masz o nim zielonego pojecia ? Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 23.05.04, 14:09 mickey napisał: " > woman, zalamalas mnie niemal. Dlaczego obrazasz czlowieka, zwlaszcza ze nie > masz o nim zielonego pojecia ?" No przeciez dostałam juz reprymende od Marcina i przeprosiłam! Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 18.04.04, 21:18 A może spraw aby była zazdrosna o Ciebie? Ja się na imprezie wczoraj po prostu pozwoliłem "wymacać" jednej mocno napalonej babce na oczach żony mniej więcej. Zresztą dziś jej powiedziałem że mi się to nawet podobało. I poczekam na reakcję jak dzieci pójdą spać;))) Jeśli zadziała, to moze będę miał na jakis czas srodek na jej pobudzanie. A jak nie zadziała? To babka w sumie była nieczego sobie (ma fajne piersi::::)))) Marcin mikolaj1955 napisał: > Gallusiu, moja zonka także unika ze mna seksu. > Na początku było wszystko ok, ale krótko przed urodzeniem pierwszego dziecka > zaczęła szukac przeróznych wymówek, że nie chce, że nie może, nie teraz itd. > Trwa to juz dosyc długo, bo kilkanaście lat. Nasze zblizenia są sporadyczne. > Rozmawialismy równiez na ten temat dlaczego tak sie dzieje w naszym związku, > ale odpowiedź została bez echa. > Próbowałem róznych sztuczek, ale nie zawsze były one udane. > Teraz gdy ją pytam dlaczego mi odmawia przez tyle lat, opdpowiada równiez > wymijajaco, a to albo jest zmęczona, a to, że boi sie że zajdzie w ciążę i > jeszcze duzo innych wymówek. > Zastanawiam się nad sobą, może to ja nie potrafie do niej dotrzeć, znaleźć jej > czułe punkty, zaspokoić, czy zadowolić seksualnie? > Kocham ją i wiem , że ona mnie też kocha. Nie szukamy odskoczni na boku i tak > trwamy razem, ze soba ale obok siebie. Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 18.04.04, 21:21 marcin1973 napisał: > A może spraw aby była zazdrosna o Ciebie? Ja się na imprezie wczoraj po prostu > pozwoliłem "wymacać" jednej mocno napalonej babce na oczach żony mniej więcej. > Zresztą dziś jej powiedziałem że mi się to nawet podobało. I poczekam na > reakcję jak dzieci pójdą spać;))) Jeśli zadziała, to moze będę miał na jakis > czas srodek na jej pobudzanie. A jak nie zadziała? To babka w sumie była > nieczego sobie (ma fajne piersi::::)))) > Marcin Ano i jej mąż często jezdzi w delegacje , hehehehe > mikolaj1955 napisał: > > > Gallusiu, moja zonka także unika ze mna seksu. > > Na początku było wszystko ok, ale krótko przed urodzeniem pierwszego dziec > ka > > zaczęła szukac przeróznych wymówek, że nie chce, że nie może, nie teraz it > d. > > Trwa to juz dosyc długo, bo kilkanaście lat. Nasze zblizenia są sporadyczn > e. > > Rozmawialismy równiez na ten temat dlaczego tak sie dzieje w naszym związk > u, > > ale odpowiedź została bez echa. > > Próbowałem róznych sztuczek, ale nie zawsze były one udane. > > Teraz gdy ją pytam dlaczego mi odmawia przez tyle lat, opdpowiada równiez > > wymijajaco, a to albo jest zmęczona, a to, że boi sie że zajdzie w ciążę i > > > jeszcze duzo innych wymówek. > > Zastanawiam się nad sobą, może to ja nie potrafie do niej dotrzeć, znaleźć > > jej > > czułe punkty, zaspokoić, czy zadowolić seksualnie? > > Kocham ją i wiem , że ona mnie też kocha. Nie szukamy odskoczni na boku i > tak > > trwamy razem, ze soba ale obok siebie. Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 18.04.04, 22:25 aha, zapomniałam dodać: pisałeś, że twojw żona ma orgazmy; bardzo być może, jednak ja to między bajki włożę!! Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 19.04.04, 08:03 To niby do mnie pisałaś? Marcin? woman-in-love napisała: > aha, zapomniałam dodać: pisałeś, że twojw żona ma orgazmy; bardzo być może, > jednak ja to między bajki włożę!! Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 18.04.04, 22:21 Dzięki, Marcinie za uzanaie mojego wpisu chamskim. Kończę swój udział w tym forum. Po pierwsze powiedziam juz, co miałam do powiedzenia, po drugie wkurza mnie wasza hipokryzja. Zyczę wielu orgazmów i bawcie się dalej beze mnie! Odpowiedz Link
mumin-63 Re: Oziębła żona 19.04.04, 03:27 Hej w-i-love ...nie idz jeszcze nigdzie.Dzieki Twoim opiniom i tematom marcina zainteresowalo mnie to forum.Moze to nie hipokryzja ludzi piszacych,tylko zwykla czasami nieumiejetnosc podjecia decyzji co do dalszych krokow .Dzieci,mieszkanie,auto dla wielu stanowia "zbyt" powazny obowiazek i tu odcinam dzieci,balast.Wygodny balast.Walczyc o partnera mozna ,lecz tu sie z Toba zgodze Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 19.04.04, 08:05 Nie irytuj się. Po prostu nie ma sensu obrażać ludzi. Mogłem byłem ten wpis wykasować i nic nie gadać. Widać drażliwa jesteś i tyle. Marcin woman-in-love napisała: > Dzięki, Marcinie za uzanaie mojego wpisu chamskim. Kończę swój udział w tym > forum. Po pierwsze powiedziam juz, co miałam do powiedzenia, po drugie wkurza > mnie wasza hipokryzja. Zyczę wielu orgazmów i bawcie się dalej beze mnie! Odpowiedz Link
woman-in-love Re: Oziębła żona 19.04.04, 18:34 Poniosło mnie wczoraj, przepraszam wszystkich w-i-l Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 20.04.04, 09:26 :)))))))))))))))))))) marcin woman-in-love napisała: > Poniosło mnie wczoraj, przepraszam wszystkich w-i-l Odpowiedz Link
123.barbara Re: Oziębła żona 20.04.04, 16:57 Mikolaj a ja ci wierzę w to co napisałeś. Tylko po co te kłotnie na forum? Szkoda, że nie możecie pomóc gallusi, mnie, czy też Mikołajowi. Wzbudzanie zazdrości? Czy wy czytacie wpisy kto ile ma tu lat? Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 21.04.04, 07:26 No czytamy. Ja mam 100 lat jak wiadomo:)))) Masz rację - wzbudzanie zazdrości, to bez sensu. A co do kłotni? Będę starał się na przyszłość kasować zalążki. Marcin 123.barbara napisała: > Mikolaj a ja ci wierzę w to co napisałeś. > Tylko po co te kłotnie na forum? > Szkoda, że nie możecie pomóc gallusi, mnie, czy też Mikołajowi. > Wzbudzanie zazdrości? > Czy wy czytacie wpisy kto ile ma tu lat? Odpowiedz Link
jowanka-48 Re: Oziębła żona 22.04.04, 10:10 Marcinie, jakze bardzo sie tu osmieszyłeś. Nie potrafisz poradzic sobie z odpowiedziami na tematy, zaczynasz juz tylko cytować. Co za durna rada wzbudzic zazdrośc? Masz ochote to ja wzbudzaj, ale nie radzc tego innym, bo mozesz byc przyczyna zdrad. No i jeszcze tak kłótliwa wymiana zdań do niczego nie prowadzi. Temat calkiem normalny i godny uwagi i wymiany zdań. Odpowiedz Link
marcin1973 Re: Oziębła żona 22.04.04, 20:28 Zgadzam się. Nie będę na wszystko odpowiadał. Nie muszę przecież. :))))I odpowiedź tez jest z cytatem. TEŻ się ośmieszam? Marcin jowanka-48 napisała: > Marcinie, jakze bardzo sie tu osmieszyłeś. > Nie potrafisz poradzic sobie z odpowiedziami na tematy, zaczynasz juz tylko > cytować. > Co za durna rada wzbudzic zazdrośc? Masz ochote to ja wzbudzaj, ale nie radzc > tego innym, bo mozesz byc przyczyna zdrad. > No i jeszcze tak kłótliwa wymiana zdań do niczego nie prowadzi. > Temat calkiem normalny i godny uwagi i wymiany zdań. Odpowiedz Link
smakoszka Re: Oziębła żona 22.04.04, 20:52 Marcin daj sobie na luz. Kompromitujesz się. Nabijasz sobie licznik czy co? Odpowiedz Link
mikolaj1955 Re: Oziębła żona 26.04.04, 18:54 Tak to racja, ze Marcin kompromituje sie tu swoimi wypowiedziami. Na bakier jestes chlopie z tym tematem. Nie znasz ozięblosci kobiet zupełnie. Dlatego lepiej nie wypoeiadaj się. Odpowiedz Link
tip_top3 Re: Oziębła żona 26.04.04, 21:21 A ja mam chyba b.oryginalną sytuację w małżeństwie. Jesteśmy 26 lat po ślubie. Nie współżyjemy ze sobą od 11 lat. Mimo to jesteśmy ze sobą nadal. Powiecie, że to jest chore. Tak, nawet bardzo. Mogę tylko tyle powiedzieć: nie ma czegoś takiego jak oziębłość. Jest to zupełny brak porozumienia, zrozumienia i pójścia na kompromis, nie wspomnę już o totalnym egoizmie. Czy któreś z nas zdradziło partnera. Ja mogę powiedzieć o sobie, że nie. Za drugą stronę nie ręczę. Dlaczego w tym tkwimy? Nie wiem. Wygoda, lenistwo, brak odwagi ułożyć sobie od nowa życie. Po tylu latach wiem na pewno jedno, nigdy małżeństwa, może partnerstwo? Odpowiedz Link
gomory Re: Oziębła żona 29.04.04, 09:45 > Nie współżyjemy ze sobą od 11 lat No powiem Ci ze wywarles na mnie wrazenie. Wiesz, gdyby to mialo jakies perspektywy to ja rozumiem... Ale chyba nic nie zapowiada jakiejs rewolucji i odmiany, co? Odpowiedz Link
mala_istotka Re: Oziębła żona 04.05.04, 17:04 Wiesz przeczytałam tu wszystkie wypowiedzi. Moje małżeństwo moge porównać do Twojego. U nas tez seks jest odłóżony na półeczkę już od ok. 15 lat. I ja tez z czystym sumieniem moge powiedzieć, ze nigdy go nie zdradziłam i nie mam narazie takiej ochoty. Co do niego to nie jestem pewna. I tak trwamy ze sobą, ale obok siebie. Nie cieszy mnie takie zycie zupełnie. Odpowiedz Link
polareks Re: Oziębła żona 07.05.04, 16:25 Czytam te wasze wypowiedzi na temat oziębłej kobiety i muszę stwierdzić, że wiele małżeństw się z tym boryka. Doskonale rozumię te osoby które "poszczą" przez wiele lat, mimo tego, że są w związku małżeńskiem. Przechodzę przez to samo. Myślę, że po tylu latach spędzonych wspólnie razem znamy sie jak łyse konie. I moze wychodza te wszystkie niedoskonałości, których nie widzielismy w sobie nawzajem kiedys, a widzimy teraz? Unikamy seksu bo np. nasz partner ma coś za uszami, nie wierzymy mu, nie ufamy tak jak dawniej, bo nas zawiódł? Przyczyna wcale nie musi tkwic w zdradzie. A trudno kochac się na siłe i przymus, jeśli miłość wygasa i czujemy, że na najbliższa osobe nie mozemy juz liczyć. Odpowiedz Link
doradka Re: Oziębła żona 07.05.04, 17:38 Polareks trafiłes chyba w samo sedno sprawy. Tak to bywa w życiu, jak jedno zawiedzie sie na drugim i trudno odbudowac na nowo zaufanie. Stąd sa te oziębłości damskie i męskie. Stąd ta niechęć do seksu. Odpowiedz Link
warum Re: Oziębła żona 07.05.04, 19:10 No Polareks, udala Ci sie wstrzasajaco prawdziwa puenta tego watku. Bo przestalismy na siebie liczyc... ja pod tym sie podpisuje. Odpowiedz Link
maj_ka Re: Nie ma oziębłych kobiet 08.05.04, 17:58 Nie ma oziębłych kobiet!!!! Istnieją tylko kobiety, które nie trafiły na odpowiednich mężczyz, takich, przy których czują się seksownie i którzy doprowadzają je do szaleństwa. Natura ma swoje prawa, każdy potrzebuje seksu i nie ma co się oszukiwać. Po prostu ludzie często nie umieją lub nie mają szczęścia właściwie się dobrać. Stąd te rozbieżności, rzekome oziebłości, frustracje itp. Podobnie jest z niby niechętnymi do współżycia mężami. Ich po prostu żony nie pociągają!!! a nie mają często odwagi do tego się przyznać i uciech szukają na boku. Taka prawda. Może brutalna, ale jednak. Monogamistów wsród ludzi niewielu. Zdarzają się, ale to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Pozdrawiam. Maja Odpowiedz Link
writer Re: Nie ma oziębłych kobiet 09.05.04, 10:27 Tez tak sadzę. Za wyjątkiem niewielkiego odsetka przypadków "medycznych" resztę chyba mozna uogólnić. Podstawą jednak szczęścia także łóżkowego jest miłość. Gdy ludzie się kochają to życie za siebie sa gotowi oddać a co dopiero dogadywać się i wspierać na każdej płaszczyźnie wspólnego życia (także łóżkowej). (tu zapewne oburzą się niektórzy "przyziemni realiści" głoszący zasadę "prozy życia") Być może "prawdziwa miłośc" (ta w rozumiemu romantyków) statystycznie zdaża się coraz rzadziej ale jest tak na własne życzenie zainteresowanych. Zbyt często zdarza się brak odpowiedzialności. Zbyt często wydaje się tylko "że kocham" albo "że ktoś mnie kocha" a potem ludzie męcza się przez całe życie. Jeżeli jednak to uczucie na początku jest to codziennie należy o nie dbać i podtrzymywać. Odpowiedz Link
zla_baba Re: Nie ma oziębłych kobiet 15.07.04, 14:19 Zgadzam sie z Tobą Maj_ko w stu procentach!! Byłam kiedys z mezczyzną, z ktorym sex był bardzo przeciętny - on był moim pierwszym męzczyzna, myslałam ze to własnie tak jest, i dziwiłam się czym sie tak wszyscy podniecają, jak to takie zwykłe, nic szczególnego. Nie było super w łózku, ani poza nim. Zerwałam z nim, choc było mi trudno, bo to była moja pierwsza miłosc. Długo trwało, az do siebie doszłam, miałam w międzyczasie przygode, tez przeciętną. Doszłam do wniosku, ze jak tak ma byc, to ja wole byc sama! i było mi tak dobrze, az do pewnego czasu, kiedy poznalam moją miłosc. Spotkałam człowieka, który mnie wszystkiego nauczył, nauczył równiez rozmawiac o sexie i obudził we mnie ogromne pokłady namiętnosci :) Jest nam razem cudownie, mój ukochany w poprzednich związkach tez miał przeciętny sex. I cudownie było odkryc ze pasujemy do siebie! Dziekuje mu za to, ze był cierpliwy, kulturalny i delikatny. Wczesniej tego nie miałam. Uwazam ze to kwestia podejscia i dopasowania sie. uh ale sie rozpisałam, pozdrawiam wszystkich gorąco Odpowiedz Link
maj_ka Re: Oziębła żona 08.05.04, 18:05 gallusia_abc napisała: > Jestem chyba oziębłą żoną od 20 lat. > Nie wiem dlaczego tak sie stało, ale to fakt. > Nie chce mi się wcale seksu z męzem, ani z nikim innym. > wiem, że jemu jest bez tego cięzko. Gallusiu! I Ty nie miałaś szczęścia trafić na właściwego partnera. Nie wierzę w tę niechęć do seksu w ogóle. Po prostu wszystkie te lata braku zadowolenia sprawiły, ze uwierzyłas w coś tak bzdurnego, jak własna oziębłosć. Przemyśl wszystko i walcz o swoje szczęście. Życzę powodzenia. Maja Odpowiedz Link
gallusia_abc Re: Oziębła żona 10.05.04, 18:11 Droga maj_ko, myśle, że masz rację pisząc, że moja niechęć do seksu spowodowana jest brakiem zadowolenia przez te lata. Lata jednak upływają cały czas i raczej już niczego nie zmienię. Walczyłam o szczęście bardzo długo, teraz straciłam juz wiarę, nadzieję i miłość. Widać taki los był mi pisany. Odpowiedz Link
jasiek_men Re: Oziębła żona 11.05.04, 11:34 Moje miłe panie, w moim małżeństwie jest bardzo podobnie. Żonka nie chce ze mną współżyć prawie zaraz po urodzeniu dziecka, a trwa to już około 22 lat. Nasz seks jest bardzo sporadyczny, mógłbym niemalze dokładnie wymienić w którym roku ile razy kochalismy się. Żona przede wszystkim jak twierdzi boi sie zajść w ciążę, ale nie chce uzywać tabletek, ani spiralek, ani globulek, ani tez nie chce abym ja używał prezerwatywy. Nasze stosunki są na ta zwanym wyskoku. Nie dość, że prawie nie chce współzyć to ja nie mogę do końca i przez cały czas słyszę tylko od niej UWAŻAJ. Nie chcę jej zdradzić, bo nadal ją kocham, ale coraz częściej o tym myślę. Kiedy już moje napiecie puszcza i masturbuję się w nocy kiedy ona śpi koło mnie, zazwyczj obudzi sie i bardzo mnie zawstydza, mówiąc np. idź to zrób w łazience, a nie wytrząsaj sie przy mnie. Jestem w rozterce. Odpowiedz Link
archiwald4 Re: Oziębła żona 11.05.04, 13:14 jasiek_men napisał: Żona przede wszystkim jak twierdzi boi sie zajść w > ciążę, ale nie chce uzywać tabletek, ani spiralek, ani globulek, Panowie! Uwieżcie swoim żonom, że strach przed ciążą potrafi zabić radość seksu. Ja z moim mężem przez ok.10 lat stosowałam różne metody antykoncepcyjne, które przez tyle czasu się sprawdzały i nagle WPADKA!!!, zaszłam w ciążę w dniu, w którym teoretycznie byliśmy zupełnie zabezpieczeni. BYLISMY W SZOKU, BECZAŁAM CAŁĄ CIĄŻĘ. Teraz mamy kochaną córeczkę, daje nam wiele szczęścia, nie wyobrażamy sobie, że mogłoby jej nie być, ale nasz seks przestał być taki jak dawniej. JUŻ NIGDY W ŻYCIU NIE ODWAŻĘ SIĘ NA SPONTANICZNE ZBLIŻENIE BEZ ZABEZPIECZENIA. Niestety, ze względów medycznych nie mogę używać tabletek ani spirali, ratujemy się prezerwatywą z globulką, (sama prezerwatywa lub sama globulka to dla mnie za mało) a i tak cały czas myślę czy gumka nie pęknie, nie spadnie itp. nie mogę się całkowicie wyluzować. Może jestem panikara, ale nie potrafię się od tego strachu oderwać i tak już jest prawie dwa lata. Mimo, że przed porodem to raczej ja miałam większe potrzeby w tej materii, to teraz unikam seksu, choć na szczęście kochamy się dość regularnie, ale znacznie rzadziej niż byśmy chcieli i mogli. Z tego strachu "normalne" zbliżenia prawie wcale nie dają mi satysfakcji, dlatego najczęściej nasz seks sprowadza się do wzajemnych (czasem dośc wyrafinowanych)pieszczot do orgazmu. Jest to jakieś wyjście, ale z naciskiem na jakieś. Na szczęście mój mąż ma pełne zrozumienie dla moich obaw, sam je zresztą podziela i dlatego mimo świadomości znaczenego obniżenia komfortu współżycia stramy się, żeby jednak brak seksu nas nie zniszczył, ale to już nie ta radość co kiedyś. Nad naszym łóżkiem krąży STRACH. Odpowiedz Link
jowanka-48 Re: Oziębła żona 11.05.04, 16:44 Tak to prawda, że strach przed niechciana ciążą jest przeogromny. Bardzo blokuje i hamuje kobietę. Wiele z nas boi sie wpadki, ale nie chce zupełnie popsuć małżeństwa, dlatego godzi się na seks, udaje orgazmy. Co do poprzedniej wypowiedzi, to mam pewne zastrzeżenia. Mój drogi, gdyby mnie mąż wyliczał ile razy od początku współżylismy to chyba bym sie rozwiodła. Czy ty nie masz nic więcej do roboty tylko trzymać kalendarz w ręku i liczyć, a później wygadywać? Masz zero honoru. Jak można takie wyliczanki mówić swojej partnerce? To jest jeden z powodów dla których ona unika zblizeń z tobą. I ma rację!!!! Odpowiedz Link
kachax Re: Oziębła żona 03.08.04, 12:57 Jowanka, czy Ty aby nie przesadzasz? Może powiedz jaka jest Twoja definicja małżeństwa i skonfrontuj ją z małżonkiem. Nie ma nic gorszego jak niewyjaśnione sytuacje...a Twoja wypowiedź wobec Jasia Men jest dość niegrzeczna. Każde małżeństwo to 2 ludzi, którzy lepiej by było aby dogadali się co do tego czego się spodziewają po nim. Nie można założyć że sporadyczne stosunki sexualne albo "królicze p******** się" to norma..., a pamięć jest po to aby jej używać. Do tego polecam wszystkim używać rozumu i języka (do rozmawiania) o tym co jest dla CIEBIE ważne. Małżeństwo nie polega na totalnym podporządkowaniu żadnej ze stron. Tyle tytułem komentarza. Odpowiedz Link
gomory Re: Oziębła żona 12.05.04, 20:41 Jasiek, az mi sie nie chce w to wierzyc. Na kazda kobiete ktora by mi zaproponowala stosunek przerywany, popatrzylbym jak na ciemnogrodzka przedstawicielke. A to ze odrzuca WSZYSTKIE metody antykoncepcyjne to jakas paranoja... Rozumiem ze milosc nie wybiera, ale nie wspolczuje Tobie ani odrobinke. To wydaje mi sie tak zenujace, ze wynioslbym sie z tego domu, i zadna milosc by mnie tam nie utrzymala. Wolalbym zalowac zlamanego serca samotnie, niz przezywac takie upokorzenia. Odpowiedz Link
polareks Re: Oziębła żona 13.05.04, 12:03 A ja wierzę Jaśkowi. Przeogromny strach przed ciążą tak potrafi zablokować kobietę, że unika seksu jak tylko może. To, że nie chce używać żadnych środków anty, też rozumię, nie wszystkie kobiety chcą, nie wszystkie mogą, niektóre czują wtedy duży dyskomfort, a jeszcze inne żyją w zgodzie ze swoją wiarą. Natomiast z tym wyliczaniem w którym roku ile razy kochali się to moze zrobić tylko facet bez honoru, bez ambicji, bezmózgowiec, taki który nie mysli już głową tylko ..... To oburzające!!!!! Po takim wyznaniu żadna kobieta nie będzie miala już ochoty z toba na seks, nawet gdyby chciała przemóc się. Odpowiedz Link
jacek_49 Re: Oziębła żona 13.05.04, 17:24 Nie ma oziębłych kobiet, są tylko faceci którzy nie umieją poradzic sobie z topografią kobiety. Dużo gadają, jeszcze więcej się chwalą, a tak naprawdę nie potrafią nic, albo prawie nic w tej dziedzinie. Są żałośni. Odpowiedz Link
gomory Re: Oziębła żona 15.05.04, 14:53 > Nie ma oziębłych kobiet, są tylko faceci którzy nie umieją poradzic sobie z > topografią kobiety. Wiecej pokory. Jestes w bledzie, i radze Ci zweryfikowac swoje zdanie. Gdyby tak bylo jak twierdzisz to seksuologowie nie zajmowaliby sie taka przypadloscia. Owszem czestokroc bywa ze partner nie umie odpowiednio rozbudzic kobiety, ale to nie znaczy ze jest to kazdorazowe. Odpowiedz Link
kachax Re: Oziębła żona 03.08.04, 12:49 Do Jaska M Jasiu, bardzo Ci współczuję, naprawdę. Nie wiem wcale czy to dobra rada, ale może podrzuć jej parę lektur o sexie, co? Moze da sie namowić i porzeczyta. Jest taka mądra książka, "Wszystko co chcielibyście wiedzieć o sexie, ale boicie się zapytać" - pozycja z EMPIKU. Polecam. Dowiedziałam się m.in., że sex bardzo przydaje sie do zdrowia, zwłaszcza kobietom, ale i bardzo mężczyznom, podności radość i chęć do życia...w wieku podeszłym! Eliminuje wiele skutków menopauzy...Matko jedyna, jedno z lepszych lekarstw! Odpowiedz Link
julian21 Re: Oziębła żona 14.05.04, 07:30 Wiesz cukierek nie smakuje dopuki go nie sprubujesz. A może masz coś z kubeczkami smakowymi i powinnaś iść do lekaża. Odpowiedz Link
mala_istotka Re: Oziębła żona 14.05.04, 21:14 Nie trafiłeś w sedno. Idż zjedz sobie cukierki, albo je possij. No i lekarz koniecznie ci potrzebny. Odpowiedz Link
dmu Re: Oziębła żona 18.05.04, 13:32 Mam 35lat i moj problem polega na braku ochoty z jej strony. Powodow jest kilka : stres w pracy, trzeba isc rano do pracy itd. Kocham zone i szanuje jej brak ochoty. Ale nie jestem ze stali. Chociaz ja mam ochote to zona nie. I nie wynika to z powodu tego ze nie wiem co zrobic aby byla w siodmym niebie. Ja nie mam specjalnych wymagan. A zona czesto nie chce bo po nie ma sily wstac rano do pracy i tlumaczy ze jest zbyt zmeczona.Jej odmawianie sprawilo ze nie jestem w stanie juz w ciagu dnia przytulic sie do niej lub powiedziec cos milego bo wtedy robie sobie nadzieje.Wieczorami staram sie zasypiac wczesniej zeby w ogole zasnac. Jestem w ciaglym stresie a rozmowy z zona boje sie , bo byc moze zrobi to dla swietego spokoju. Myslalem nawet o zdradzie ale oczywiscie bez ukrywania sie. Byc moze cos to zmieni albo wtedy bedzie mi juz wszystko jedno. Jedynie dzieci powstrzymuja mnie od glupich mysli. I co z tego ze znam jej cialo jak nie znam jej duszy? Odpowiedz Link
warum Re: Oziębła żona 19.05.04, 07:01 "I co z tego ze znam jej cialo jak nie znam jej duszy?" To co robiles z nia przez te lata malzenstwa? Uzywales tylko? Sorki, nie chcialam,zeby tak zabrzmialo, ale na to wychodzi... Odpowiedz Link
monika.xxx Re: Oziębła żona 20.05.04, 09:41 No i bardzo głupio to zabrzmiało!!!! Dlaczego od razu używał żony? Przedtem miala wiekszy popęd, a teraz jej osłabł. Z tym problemem para się dużo kobiet. Czytaj: zmęczenie, stres, brak zaufania do męża, nieraz jakieś choroby, itp. Odpowiedz Link
smakoszka Re: Oziębła żona 21.05.04, 16:59 Monika, masz rację. Problem ze spadkiem libido ma wiele kobiet. Jak kobiecie może się chcieć seksu kiedy mąż ją np. okłamuje i tu jest brak zaufania, kiedy myślami błądzi co jutro wsadzi do gara, a trzeba wyprać, a trzeba zrobic zakupy, a trzeba posprzątać, a sprawdzić jak tam dzieci, i te pe i te de. Jak głowa ciągle pracuje to dupcia juz słabiutko funkcjonuje. Odpowiedz Link
sutra Re: Oziębła żona 21.05.04, 20:22 smakoszka napisała: > Jak kobiecie może się chcieć seksu kiedy mąż ją np. okłamuje i tu jest brak > zaufania, kiedy myślami błądzi co jutro wsadzi do gara, a trzeba wyprać, a > trzeba zrobic zakupy, a trzeba posprzątać, a sprawdzić jak tam dzieci, i te pe > i te de. > Jak głowa ciągle pracuje to dupcia juz słabiutko funkcjonuje. Tylko że nadmierna odpowiedzialność zabija wszelkie przyjemności w żtciu. Trzeba sieczasem umieć wyłączyć i nawet zapomnieć o niewyprasowanych ubraniach albo stosie naczyń w zlewie. A "po" zagonić pana do prasowania albo zmywania :)) Odpowiedz Link
smakoszka Re: Oziębła żona 22.05.04, 23:28 To co napisałaś jest ok, ale co z zaufaniem. Jakos trudno jest mi to wyłączyć ze świadomości. Odpowiedz Link
arczibaldi Re: Oziębła żona 24.05.04, 18:26 Niestety zaufania nigdy nie wyłączysz ze swojej świadomośći, czy też podświadomości. Nawet jeśli powiesz mu wybaczam ci, to napewno nie zapomnisz tego co ci zrobił. I tu tkwi szkopół. Trudno jest miec ochotę na seks z kimś kto ciebie skrzywdził, albo zawiódł. Dlatego to wcale nie musi być oziębłość kobieca, tylko niechęć seksu z kimś na kim nie możesz polegać i zaufać mu. A brak seksu powoli prowadzi do zmniejszania libido, zanikania organów płciowych. Odpowiedz Link