rowi
26.01.11, 21:05
Prof. Antoni Kępiński - wybitny polski psychiatra i myśliciel pisał na ten temat:
"Sytuacje wyzwalające postawę lękową można podzielić na cztery grupy: związane z bezpośrednim zagrożeniem życia, z zagrożeniem społecznym, z niemożnością dokonania właściwego wyboru aktywności i z zachwianiem istniejącej struktury interakcji ze światem otaczającym. Zależnie więc od genezy można mówić o lęku biologicznym, społecznym moralnym i dezintegracyjnym, Sam przebieg reakcji lękowej zazwyczaj nie pozwala nam na rozróżnienie, o który rodzaj lęku chodzi. Umożliwia to dopiero dokładna analiza sytuacji wyzwalającej postawę lękową. Na przykład w nerwicach często spotyka się ataki silnego lęku przed śmiercią, który wcale nie jest lękiem biologicznym, gdyż śmierć choremu nie grozi, i na odwrót, w początkach choroby nowotworowej występują nierzadko objawy nerwicowego niepokoju o tematyce pozwalającej podejrzewać lęk społeczny lub moralny, a w istocie jest to lęk biologiczny.
Lęk biologiczny jest wyzwalany przez sytuację zagrażającą bezpośrednio życiu. Zagrożenie może pochodzić z zewnątrz lub z wnętrza ustroju. W pierwszym przypadku świadomość zagrożenia jest jasna. Mówimy wtedy o strachu. Jest on większy, gdy nie ma możliwości działania, gdy człowiek czuje się wobec niebezpieczeństwa bezbronny. Nawet świadomość, że człowiek może sam sobie odebrać życie, zmniejsza napięcie lękowe. W drugim przypadku świadomość zagrożenia jest mglista: jest tylko lęk, nie zna się jego przyczyny. Powstaje on przy naruszeniu wewnętrznej równowagi ustroju, a więc przy każdym wyładowaniu wegetatywno-hormonalnym towarzyszącym innym rodzajom lęku. Co się tyczy jego pierwotnej postaci, można by wyrazić pogląd, że lęk jako wyraz zaburzenia wewnątrzustrojowego rodzi się wówczas, gdy zachwiana jest wymiana metaboliczna ze środowiskiem. Głównym elementem tej wymiany jest tlen. Niedotlenienie ustroju, najsilniej odbijające się na układzie nerwowym, wyzwala stan lękowy. Lęk tego typu występuje w zawale serca, w ostrej niewydolności krążenia, w dychawicy oskrzelowej, w ciężkiej niedokrwistości. Nasilenie stanu lękowego zależy od gwałtowności zmniejszenia się dopływu tlenu, więc jest większe w zawale niż w niedokrwistości. Brak innych elementów wymiany metabolicznej: wody i substancji odżywczych, nie wywołuje zazwyczaj tak gwałtownych stanów lękowych, jak brak tlenu.
Podstawowe potrzeby ustroju można by ustawić w kolejności ich rozmieszczenia na współrzędnej czasu, tzn. według okresu czasu, w którym ich niezaspokojenie doprowadza do śmierci. Skalą czasu dla tlenu byłyby minuty, dla wody – godziny, dla substancji odżywczych – dnie. Im okres czasu krótszy, tym szybsze staje się narastanie lęku.
Lęki o podłożu seksualnym u człowieka spotyka się częściej niż te, które wiążą się z zagrożeniem życia. Można by je zaliczyć do biologicznego rodzaju lęków., wychodząc z założenia, że chodzi tu też o zagrożenie życia, wprawdzie nie jednostki, ale gatunku. Zagrożenie życia jednostki jest tu tylko pośrednie, w sensie niemożności sprawdzenia swej męskiej czy kobiecej wartości i osiągnięcia wyładowania w dążeniu do złączenia się z otoczeniem ( pełna realizacja postawy „dno”). W przeciwieństwie do potrzeb biologicznych związków z zachowaniem życia, potrzeby seksualne nie są objęte rygorem czasu, można je odkładać nawet „ad infinitum”. Ten stan zawieszenia sprzyja powstawaniu pogotowia lękowego lub lękowo-agresywnego."
A jakie są Wasze doświadczenia w tym względzie?