Dodaj do ulubionych

A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu :)

13.02.11, 02:31
Od jakichś 3 lat moja żona bardzo rzadko chciała się kochać a jeśli już to krótko i byle odbędnić, ciągle tak samo. Swego czasu próbowałem z nią na ten temat rozmawiać (wiele razy, choć ona niezbyt), że moje potrzeby są większe i dlaczego jej są teraz takie małe (kiedyś było inaczej). Niestety te rozmowy do niczego nie prowadziły, nic nie dawały. Postanowiłem więc ze skoro ona nie chce kochać sie ze mną to i ja nie będę chciał kochać się już z nią. Decyzję tę podjąłem ostatnio (szkoda ze tak póżno-żałuję) kiedy przyszła do mnie w wiadomym celu (czyniła to od czasu do czasu - tak góra 2 razy w miesiącu - ale podejrzewam tylko i wyłącznie z poczucia obowiązku) i zaczęła znowu starą śpiewkę żebym się pospieszył bo jest śpiąca i jutro musi wcześniej wstać (o 8:30 budzi sie dziecko które ma 5 lat a była sobota koło 23:00 - wiec znowu nie tak późno). Powiedziałem więc jej że skoro nie widzi w tym przyjemności, traktuje mnie jak jakiegoś zwierzaka którego z łaską dopuszcza do siebie na góra 20 minut , to w takim razie to wogóle wszystko nie ma sensu i niech przyjdzie jak rzeczywiście będzie miała ochote (wiem ze to nie nastąpi). Dałem jej też do zrozumienia ze jest wiele innych kobiet które chcą czerpać satysfakcje z seksu a ponieważ nie mają jej z obecnym partnerem szukają innych rozwiązań i być moze ja poszukam takiego rozwiązania razem z którąś z nich.
I wiecie co? W końcu mi ulżyło - mam już seks z moją żoną w całkowitym poważaniu tak jak ona ma w poważaniu seks ze mną. Po prostu czuję się jakby problem przestał istniec, czuje sie jakby - cięzko to określić- jakby wolny?. Co się stanie to sie stanie. Czy będzie to zdrada czy tez do niej nie dojdzie (choć jest duże prawdopodobieństwo że jednak tak jak tylko nadaży sie okazja) zobaczymy.
Niestety ale bycie z partnerem który nie pożąda w aspekcie fizycznym prędzej czy pózniej doprowadza do takiej sytuacji - i nie ma co się za bardzo łudzić że partner nagle się zmieni - to tylko ściema psychologów i seksuologów. To tak ku przestrodze dla wszystkich forumowiczów.
Obserwuj wątek
    • grosz-ek Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 02:43
      > Po prostu czuję się jakby problem pr
      > zestał istniec, czuje sie jakby - cięzko to określić- jakby wolny?.

      No, ale rozumiem, że nadal żyjecie pod jednym dachem? Że, jeśli nie seks, to macie inne sposoby na rozładowywanie narastającej agresji w wyniku braku seksu? Bo jeśli nie, to Wasze wspólne życie pod jednym dachem może zamienić się w piekło...

      W jakimś sensie, jeśli powiedziałeś A i poczułeś się wolny, to rozważ powiedzenie B - wyprowadzkę. Bo jeśli nie masz ochoty na B, to i A jest tylko samooszukiwaniem.
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 02:48
        Od razu samooszukiwaniem. Rozwód to nie taka prosta sprawa- jeśłi sa dzieci. Pod jednym dachem mozemy życ, kochać się już nie.
        • grosz-ek A czyja mówię o rozwodzie? 13.02.11, 02:55
          Mówię o wyprowadzce. Rozejrzyj się za jakimś lokum, przemyśl sprawy opieki nad dziećmi i dalszego finansowania bytu Twojej rodziny. Gdy to wszystko będziesz wiedział, pakuj manatki i na swoje. Pewnie będzie trudno, ale lepsze to niż ciągłe awantury tudzież "ciche dni". Ogólnomęskie doświadczenie uczy, że z kobietą nie wygrasz w emocjonalnych wojnach podjazdowych. Lepiej sobie to odpuść - dla własnego i dzieci zdrowia psychicznego.
          • e_zonaty Re: A czyja mówię o rozwodzie? 13.02.11, 03:02
            W przeciwienstwie do mojej żony dziecko potrzebuje kontaktu ze mną a ja z nim. Jak się wyprowadze nigdy już takiego kontaktu nie bedziemi mieli - nie ma co się łudzić. Dopóki atmosfera w domu nie przeradza sie w jakies karczemne, ciągłe awantury i wzajemne permanentne wybuchy nienawisci nie ma sensu podejmowac tak pochopnych kroków - tylko ze względu na swoje potrzeby seksualne. To czysty egoizm. Co innego gdy dziecka nie ma
            • grosz-ek Jakoś sceptycznie to widzę. 13.02.11, 03:21
              W moim mniemaniu, i tak jesteś na prostej drodze do rozwałki małżeństwa. Prędzej, czy później i tak ten kontakt z dzieckiem stracisz. Aktualna sytuacja nie daje Ci szansy na naprawę. Wyprowadzka - być może.
              PS. Dlaczego dałeś się wysiudać z małżeńskiego łóżka?
              • kag73 Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 13.02.11, 03:35
                Groszek, przeciez napisal jak wygladala sytuacja.
                Mnie ciekawi jak na Twoja wypowiedz zareagowala zona? Zrobila wielkie oczy? Co powiedziala?
                I kiedy to bylo? Poczekaj zobaczysz co bedzie. Moze akurat uzmyslowi sobie, ze sa inne kobiety gotowe do seksu z Toba i nagle nabierze ochoty.
                Doskonale rozumiem, ze nie chcesz wyprowadzac sie z domu ze wzgledu na dziecko.
                • zakletawmarmur Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 14.02.11, 00:53
                  > Doskonale rozumiem, ze nie chcesz wyprowadzac sie z domu ze wzgledu na dziecko.

                  Tylko dlaczego żona ma z seksu rezygnować, kiedy on będzie bzykał cudze żony? Przecież ona też z seksu rezygnuje. Z jakimś nowym, młodym, przystojnym a przede wszystkim cudzym mężem też mogłaby mieć ochotę:-) Tym bardziej, że pan jest z nią TYLKO ze względu na dzieci...
                  • kag73 Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 14.02.11, 02:13
                    "Tylko dlaczego żona ma z seksu rezygnować, kiedy on będzie bzykał cudze żony? Przecież ona też z seksu rezygnuje. Z jakimś nowym, młodym, przystojnym a przede wszystkim cudzym mężem też mogłaby mieć ochotę:-) Tym bardziej, że pan jest z nią TYLKO ze względu na dzieci..."

                    A to juz ona zadecyduje sama. tez moze znalezc kogos na boku. Jej wybor.
                    Nawiasem mowiac, ja osobiscie jestem zdania, ze dopoki jedna osoba seksu chce i nie odmawia, druga nie ma prawa szukac go na boku. Nie ma ze boli, ja daje - bierz, jak nie chcesz, znaczy, ze nie potrzbujesz, nie ma ze szukasz gdzies indziej. To tak w formie uproszczonej.Oczywiscie przyczyny moga byc rozne dlaczego ktos unika, ale jezeli kocha i zalezy mu na ten drugiej osobie, to sie chociaz powinien postarc zmienic ten stan rzeczy.

                    • zakletawmarmur Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 14.02.11, 12:27
                      > Nawiasem mowiac, ja osobiscie jestem zdania, ze dopoki jedna osoba seksu chce i
                      > nie odmawia, druga nie ma prawa szukac go na boku.

                      Zawsze mozna się poświęcić i przez np. rok czasu starać się robić to pięć razy dziennie:-) Aż partner/partnerka będzie miał(a) seksu dość i zacznie odmawiać. Wtedy można stwierdzić, że na kochankę/kochanka zasłużyliśmy:-)
                      • empeczy trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 13:35
                        nie rozumiem Ciebie gosciu. i nie wierze, ze kiedys uprawialiscie seks nie wiadomo ile razy i nie wiadomo jak wyuzdany i nagle sie to zmienilo. moze bebech ci urosl i nawet tego nie zauwazyles albo po prostu nie ogarniasz tematu. a wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda dziewczyna ma jakies pojebane zboczone fantazje, ktore trzeba po prostu z niej wyciagnac przy odpowiednim podejsciu. pz.
                        • andrzejto1 Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 13:50
                          empeczy napisał:

                          > nie rozumiem Ciebie gosciu. i nie wierze, ze kiedys uprawialiscie seks nie wiad
                          > omo ile razy i nie wiadomo jak wyuzdany i nagle sie to zmienilo. moze bebech ci
                          > urosl i nawet tego nie zauwazyles albo po prostu nie ogarniasz tematu. a wiem
                          > z wlasnego doswiadczenia, ze kazda dziewczyna ma jakies pojebane zboczone fanta
                          > zje, ktore trzeba po prostu z niej wyciagnac przy odpowiednim podejsciu. pz.

                          Mało jeszcze w życiu widziałeś. Kobiety są skłonne do wielu poświęceń tylko w celu złapania odpowiedniego faceta. Czyli na przykład takiego, który zaspokoi jej potrzeby finansowe itp.
                          A jak już jest papierek, czyli ślub, a do kompletu dziecko, czyli jest czym faceta szantażować, to dzień dziecka się kończy...
                        • e_zonaty Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 17:00
                          "nie rozumiem Ciebie gosciu. i nie wierze, ze kiedys uprawialiscie seks nie wiadomo ile razy i nie wiadomo jak wyuzdany i nagle sie to zmienilo. moze bebech ci urosl i nawet tego nie zauwazyles albo po prostu nie ogarniasz tematu."

                          Ile Ty gościu masz lat? Jesteś żonaty?

                          "a wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda dziewczyna ma jakies pojebane zboczone fantazje, ktore trzeba po prostu z niej wyciagnac przy odpowiednim podejsciu. pz. "

                          Twoje doświadczenie niewiele Ci pomoze w pewnych przypadkach - być moze sie o tym jeszcze przekonasz i wtedy dopiery ci szena opadnie
                          • empeczy Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 17:05
                            nie jestem, bo TAK SAMO JAK TY NIE SPOTKALEM KOBIETY Z KTORA WARTO BRAC SLUB. tyle ze w przeciwienstwie do ciebie nie pchalem sie w nic na sile.
                            • e_zonaty Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 17:30
                              No to teraz zastanów sie co bedzie jak taką spotkasz - a przynajmniej bedziesz o tym swięcie przekonany. Na początku wszystko super sie układa - łacznie z seksem długim namietnym, wyuzdanym -dziewczyna bedzie nawet z tymi jak napisałeś "zboczonymi fantazjami" ktore od niej wyciągnąłęś i ktore wspolnie realizujecie. Jest Wam dobrze i dalej nabijasz sie z kolesi ktorzy skarżą się no oziębłe zony - myslisz na pewno sami są sobie winni, nie umieja kobiecie "dogodzić"

                              Az tu nagle po paru latach okazuje sie ze Twoja wyuzdana dziewczyna ze "zboczonymi fantazjami"- wtedy juz Twoja zona- traci nagle zainteresowanie seksem(przynajmniej z Tobą- bo moze z innym nie?)

                              Rozjaśniło się trochę?
                              • empeczy Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 17:50
                                chodzi mi o to, ze nie rozumiem, jak mozna ot tak nagle stracic zainteresowanie seksem. po prostu tego nie doswiadczylem.

                                tak czy inaczej życzę Ci szczęścia na nowej drodze życiowej. pozdro.
                                • e_zonaty Re: trzeba bylo sie nie wiazac z nia 16.02.11, 18:17
                                  No ja tez tego nie rozumiem i nei tylko ja. Ten kto to zrozumie i bedzie potrafił to wyleczyc zarobi duża kasę..
                                  • framberg Re: Wersja demo kobiety to łgarstwo 17.02.11, 00:04
                                    Wersja demo kobiety znacznie się różni od towaru. A najbardziej kretyńskie jest to, że demo facetów jest zazwyczaj identyczne jak wersja użytkowa. Za to kobieta zakłada, że ją zmieni.
                                    To są całkowicie różne gatunki.
                                    A autorowi wątku nie wiem co napisać. Nie wiem czy to dobre (owe poczucie wolności), czy złe (nadziej na poprawę) ale przyszłości wasz związek nie ma żadnej. Nie miał już w chwili gdy partnerka z ciebie zrezygnowała.
                                    • mila-gro z punktu widzenia kobiety 17.02.11, 09:48
                                      Wpisuje sie tutaj, choc nie jest to scisle odpowiedz na poprzedni post, ale po przeczytaniu wiekszosci odpowiedzi w sumie nie widze, zeby ktos sprobowal zrozumiec te kobiety. Ale wyraznie chce od razu powiedziec, ze wydaje mi sie, ze ja je rozumiem, ale w zadnym wypadku nie usprawiedliwiam!
                                      Przede wszsytkim chce powiedziec, ze wg mnie kobiety stosunkowo czesto maja niechec do seksu. Wg mnie w wiekszosci wypadkow wiaze sie to z tym, jakie mialy doswiadczenia w tych sprawach w zyciu i nie chodzi mi juz scisle o doswiadczenia lozkowe. Wg mnie kobiety bardzo czesto (czesciej niz mezczyzni) od samego dziecinstwa stykaja sie z takim obrzydliwym podejsciem do seksu, ze to tak napredce nazwe. Te wszsytkie teksty o "pieprzeniu", "je*aniu", o tym, ze "jak suka nie zechce, to pies nie wezmie", te wszsytkie doswiadczenia mlodych dziewczyn, kiedy jakis pedofil (wujek, sasiad itp.) sie o nie ociera, jak zaczynaja im rosnac piersi, te pogardliwe teksty o rozkladaniu nog itp. itd. Kiedys uslyszalam takie haslo, ze dla dziecka obraz seksu bez milosci jest obrzydliwy. Jesli dziewczynka widzi, jak w jej domu ojciec zle traktuje matke na codzien, a w nocy bywa swiadkiem ich seksu, to jest to dla niej obrzydliwe. Tak mi sie zdaje. I to, ze kobieta niejako traci nad soba kontorle w czasie seksu, jest dla niej nie do przyjecia.
                                      Kiedy taka kobieta spotyka mezczyzne, ktory ja naprawde kocha, czesto zdarza sie, ze udaje, bo wie, ze trzeba. Mysli, ze moze z czasem to sie zmieni i sama w tym zasmakuje. Ale sie nie zmienia. O ile taka kobieta tak naprawde nie kocha tego mezczyzny, a tylko na poczatku ma dla niej znaczenie jego milosc, troska, czulosc itp. itd., to czesto sama myli to swoje poczucie z miloscia, czyli mysli, ze go kocha. Ale z czasem wszystko powszednieje. On przesatje byc przez nia postrzegany tak, jak na poczatku, z lekkim dreszczykiem i motylkami w brzuchu. Moze zaczac wyolbrzymiac jego wady (kazdy jakies ma) albo zwyczajnie jej sie znudzi. I seks staje sie wtedy ostatnia rzecza, na jaka z nim ma ochote.
                                      Panowie, nie usprawiedliwiam takich kobiet, wrecz przeciwnie: uwazam, ze oszukuja mezczyzn, nawet jesli nieswiadomie. Z nimi jest jak z alkoholikami: najczesciej nie widza problemu i nie chca nic z tym robic. Sa egoistyczne, skoncentrowane tylko na sobie, nawet jesli im sie zdaje, ze sie poswiecaja.

                                      Zeby uniknac zbednych komentarzy dodam, ze nie jest to moj przypadek :).
                                      • e_zonaty Re: z punktu widzenia kobiety 20.02.11, 21:35
                                        Bardzo ciekawie napisane. Pewnie w wielu przypadkach jest tak jak piszesz - to moze byc przyczyna. Ciekawe tylko w jakim procencie - no ale tego to pewnie nikt nie wie
                                    • koszmarna.baba Re: Wersja demo kobiety to łgarstwo 15.04.18, 20:45
                                      >A najbardziej kretyńskie jest to, że demo facetów jest zazwyczaj identyczne jak wersja użytkowa.

                                      Dowcip stulecia!!!
                                      Już za czasów mojej babci popularne było powiedzenie: "Jak się zalecał to obiecał - jak dostał to przestał."
                    • e-droczek Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 16.02.11, 13:31
                      Ja współczuję Tobie i Twojemu facetowi/kobiecie skoro tak podchodzisz do seksu ze swoją drugą połówką...
                • nchyb Re: Jakoś sceptycznie to widzę. 16.02.11, 14:56
                  > I kiedy to bylo? Poczekaj zobaczysz co bedzie. Moze akurat uzmyslowi sobie, ze
                  > sa inne kobiety gotowe do seksu z Toba i nagle nabierze ochoty.

                  hm, a może nie?
                  Autor wątku napisał:
                  > Dałem jej też do zrozumienia ze jest wiele innych kobiet które chcą czerpać satysfakcje z
                  > seksu a ponieważ nie mają jej z obecnym partnerem szukają innych rozwiązań i być moze > ja poszukam takiego rozwiązania razem z którąś z nich.

                  a moze jego żona też jest taka? Nie ma satysfakcji z seksu z mężem, któremu np. może tylko się wydaje, ze jest świetny w łóżku, więc odwala z nim pańszczyznę z obowiązku, a prawdziwą przyjemność czerpie gdzie indziej, z kim innym?
            • gacusia1 Re: A czyja mówię o rozwodzie? 13.02.11, 16:39
              Zgadzam sie z Toba. Decyzja o odejsciu tylko ze wzgledu na brak sexu to nie taka prosta sprawa gdy w gre wchodza dzieci.
          • isterus Re: A czyja mówię o rozwodzie? 16.02.11, 14:09
            Chwila, moment! Jak żona nie chce seksu, to jest cacy. Jak On stwierdził, że też nie chce, to wypierdalać. Tylko zostaw kasę, dom, samochód i co tam jeszcze z majątku wspólnego, zastanów się, jak wysokie alimenty chcesz płacić i won. Braaaaawaaaaaa za genialny pomysł.
          • anaisanais96 Re: A czyja mówię o rozwodzie? 16.02.11, 15:43
            Co ty mówisz? To ze nie uprawia seksu z żoną nie jest równoznaczne z tymże nie kocha żony. Dlaczego od razu ma się rozwodzić i wyprowadzać.? w każdym związku nadchodzi taki moment że seks przestaje być taki ważny jak na początku.
            • janznepomuka Re: A czyja mówię o rozwodzie? 17.02.11, 09:19
              tak!!! seks staje się wówczas powielokroć ważniejszy, bo przez jego zanik wszystko się rozpierdala....

              Jan
        • histokrata Re: to jest nas dwóch :) 16.02.11, 14:28
          Mam a w zasadzie miałem podobną sytuację, jestem po ślubie ładnych parę lat i mam dwoje dzieci 7 i 5 :)
          Zawsze wychodziłem z założenia, że jak będę się starał i nieba przychylał, to będzie wszystko dobrze, będzie miłość, przyjaźń, szczerość i udane pożycie. Ujmę to może dość brutalnie - ale to stek bzdur.
          Jakiś czas temu dotarło do mnie - w końcu - że to błędne koło. Seks ma być nagrodą jakąś formą uiszczania płatności w świecie zobowiązań małżeńskich? Mnie to nie kręci. Nie tak sobie to wyobrażałem. Próbowałem różnych dróg, nawet do poradni "raz" :) udało mi się żonę zaciągnąć, po długich "nocnych rozmowach polaków", i ... byłem tak gdzie na początku. :)
          Najśmieszniejsze, że żona twierdzi wszem i wobec jaki ma ona temperament i wogóle.. heh, a w domu mam głaz narzutowy skuty warstwą lodu z napisem - Nie tykać :)
          Jak wspomniałem znudziło mi się, najgorsze były trzy pierwsze tygodnie, zaciśnięcie zębów, żeby nie "proponować" niczego, dziś jestem po odwyku, i powiem szczerze, moja żona - niestety straciła dla mnei swój cały walor erotyczny jaki miała, poprostu nie mam ochoty jej dotykać, przytulać itp. Żyjemy obok siebie, ciekawe do kiedy :)
          Najbardziej rozśmieszył mnei fakt, że na znak mojego postanowienia :) zdjąłem obrączkę (w mysl psychologicznego bełkotu - daj znak że cos nie tak) - i zauważyła... :) po 2 miesiącach... spytała - czemu zdjąłeś obrączkę... :) odpowiedziałem jedynie, ze nie widzę powodu dla których miałbym ją nosić. i zakończyłem temat.
          Kwesti kochanek itp poruszać nie będę, żeby nie burzyć forumowiczów, fakt jest jeden, teraz ja odzyskałem kontrolę nad swoim życiem, i nabrałem do siebie większego szacunku - bo wieczne proszenie się powodowało że czułem się jak "szmata" :)
          • prawdaczasu Błędne założenia 17.02.11, 12:30
            Tele przeczytałem : "Zawsze wychodziłem z założenia, że jak będę się starał i nieba przychylał, to będzie wszystko dobrze, będzie miłość, przyjaźń, szczerość i udane pożycie"

            Musisz nauczyć ludzi,żeby sie też starali dla Ciebie.
            Warto być dobrym i starać się. Ale nie NA SIŁĘ.

            PS: Nigdy nie będzie ZAWSZE "dobrze, miłość, przyjaźń i szczerość".
    • och_tato Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 12:42
      Widzisz kolego,mamy bardzo podobne sytuacje.Też już za bardzo nie wierze w jakąś terapie czy pomoc hormonalną bo jak to mówią skoro chemia się już wypaliła to jest to proces nieodwracalny z danym partnerem.I choćbyśmy na uszach stawali to i tak nam się z obecnymi parnerkami nic nie poprawi.
      Wielu doradza-wyprowadzka,tak prosta sprawa może jak bym mieszkał gdzieś w bloku,ale jak się ma swój dom w który się włożyło dziesiątki tysięcy kasy to trochę trudniej.
      A żony z dzieciakami na ulicę nie wyrzucę.
      Druga sprawa dzieciaki,może żona mnie nie potrzebuje ale one tak póki są jeszcze niepełnoletnie.
      Ogólnie trudno mi znaleźć jakiś złoty środek na to ale może w końcu coś się uda zacząć jakieś nowe spokojniejsze życie
      Pozdrawiam
      • zawsze-soffie Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 13:56
        Czyli jak rozumiem zarówno Ty jak i autor macie zamiar jeśli trafi się okazja ułożyć sobie życie z nową partnerką, ale po tym jak dzieciaki podrosną itd?

        Jeśli tak może warto by było swoim dotychczasowym partnerkom to zakomunikować, bo one będą z wami trwać do tego momentu będąc święcie przekonane, ze mimo iż nie współżyją z wami - tak je kochacie /tak wam z nim dobrze/ tak wam się nie opłaca i nie będzie opłacało odejść. I tym oto sposobem zmarnujecie im najlepsze lata życia. Kiedy wy będziecie odliczać lata do rozstania i szukać partnerki na boku, na stałe one będą budować białe małżeństwo na iluzji. Niby można powiedzieć, że same są sobie winne ale czy koniecznie trzeba tak to załatwić? Nie łatwiej prosto z mostu zakomunikować co i jak ażeby mieć czyste sumienie? żeby dać im szanse na przebudzenie się? ( wiem, że to się rzadko zdarza) a jak nie to po prostu ustalić razem z nimi albo rozstanie, albo wspólne życie w taki sposób, żeby obie strony były poinformowane o RZECZYWISTEJ SYTUACJI, uświadomione co do zamiarów.
        • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 15:16
          Oni nie chcą odchodzić od żon:-) Zawsze będą za małe, potrzebujące pełnej rodziny... Nawet jak dzieci już wyrosną to pojawią się wnuki... Autentycznie taki pan też tu pisał, nie odszedł do kochanki bo miał wnuki:-)

          Ponowie po prostu chcą mieć żonę i bzykać na boku te wszystkie puszczalskie żony jakiś frajerów... Dzieci to świetna wymówka bo od żon nie chcą odchodzić, przecież lepiej mieć bezpieczny związek i seks z ciągle zmieniającymi się kobietami...
          • zawsze-soffie Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 16:06
            A chyba że takie buty :D
          • szrama_z_szarm Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 22:00

            > Oni nie chcą odchodzić od żon:-) Zawsze będą za małe, potrzebujące pełnej rodzi
            > ny... Nawet jak dzieci już wyrosną to pojawią się wnuki.

            Sorry za wyrażenie ale lekko bredzisz. To, że podobno większość tak czyni-nie znaczy, że wszyscy. Ostatnio jeden ze znajomych złożył pozew o rozwód. Ma ponad 60 lat, doczekał aż najmłodsze dziecko zakończy edukację i znajdzie stałą pracę. Gdy to nastąpiło- nadszedł czas na jego życie. I nie sadzę aby motywem przewodnim była chęć ciągłego bzykania młodych i wciąż innych kobiet.
            • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 23:20
              Pewnie, nie takie rzeczy się zdarzają:-) Poznałam kiedyś pana, któremu lekarze szans na przeżycie nie dawali, do hospicjum go skierowali a ten przeżył:-) Statystyka? Nawet, gdy szanse wynosiły 1% to i tak znajdzie się grupa ludzi, którzy się załapią.

              No i nie zapominajmy, że statystyki są dla kochanek bezlitosne. Jeśli pan nie odejdzie od żony w ciągu dwóch lat od nawiązania romansu to już nie odejdzie:-)
              • atela Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 23:27
                > No i nie zapominajmy, że statystyki są dla kochanek bezlitosne. Jeśli pan nie o
                dejdzie od żony w ciągu dwóch lat od nawiązania romansu to już nie odejdzie:-)

                Dwa lata? Ja czytałam gdzieś, że to pół roku :)
                • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 00:00
                  To zależy jaki przedział ufności sobie założymy:-)
          • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 11:37
            > Ponowie po prostu chcą mieć żonę i bzykać na boku te wszystkie puszczalskie żon
            > y jakiś frajerów... Dzieci to świetna wymówka bo od żon nie chcą odchodzić, prz
            > ecież lepiej mieć bezpieczny związek i seks z ciągle zmieniającymi się kobietam
            > i...

            Robiłaś jakieś badania, że tak kategorycznie bajdurzysz? Bo ja po wieloletniej lekturze tego forum odnoszę jednakowoż wrażenie, że my wolelibyśmy w nieskrępowany sposób bzykać WŁASNE żony. I dlatego właśnie fakt, że nam nasze żony odmawiają, czyni je PODWÓJNIE głupimi. A kończy się tak, jak musi. Bo NORMALNY facet nie da rady bez bzykania i już. Nawet, jeśli inne aspekty życia są OK, w co trudno uwierzyć, gdy seks leży i kwiczy.

            Jan
            • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 12:30
              To proste. Jeśli chce się mieć seks z żoną to będzie się do tego dążyło. Widzisz, Ty chciałeś mieć seks z jedną partnerką to masz. Kiedy taka Ci się trafiła to się z nią związałeś:-) Gdybyś wolał inny układ to byś babkę pogonił i za jakiś czas miał następną a później znowu nową:-)
          • piotref Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 22:56
            Jaką masz alternatywę, jeśli Twoje założenie jest błędne? Jeśli trwam w związku, bo kocham mojego 3 letniego syna. Kocham go i za nic na świecie nie chcę go zostawić. Nigdy nie traktowałem tego jako wymówki, bo nie mam od czego się 'wymawiać'. Nie mam kochanki, nie zamierzam, ale mam coraz poważniejsze problemy - sam ze sobą. Bo tak, jak jeden z moich przedmówców - doświadczyłem, że staranie się, pokazywanie, że zależy, że pragnę, że podoba mi się, że potrafię, chcę i nie wymiguje się od domowych obowiązków (uwierz mi na słowo i załóż, że jestem facetem o mocno ponadprzeciętnym poziomie zaangażowania w domowe życie), że chcę rozmawiać, szukam przyczyn, nie koncentruje się na oskarżaniu, a pytaniu - co robię źle, co mogę poprawić? I to wszystko na nic. Brak zaangażowania z Jej strony, brak chęci, by zmienić coś w swoim nastawieniu do namiętności. Nie zbrzydłem strasznie przez te kilka lat małżeństwa, nie zapuściłem się, nie zdradzałem. Ale wciąż pokazywałem, że kocham, pragnę, że mi się podoba... I sam siebie pogrążyłem? Czy to jakaś norma, że kobiety, które mają takich facetów, szybko się nimi nudzą? Że wolą, kiedy facet jest arogancki i ma gdzieś domowe obowiązki (aha - żeby nie było tak słodko, w kuchni raczej nie radzę sobie zbyt dobrze, ale sushi robię świetne :)), kiedy co piątek wychodzi do pubu z kumplami, bo jest mecz. Bo jest macho w łóżku, nastawiony na siebie, nie na nią?
            Na setkach forów - setki rad. Niektóre powtarzają się, tak samo jak powtarzają się problemy z namiętnością w małżeństwie. Wciąż szukam rady właściwej dla mojej sytuacji. Bardzo mi zależy, by wszystko było tak, jak kiedyś. By pragnęła. Byśmy mogli kochać się cześciej niż 2-3 razy w ciągu dwóch miesięcy. By seks był gorący, ciekawy. Bym mógł podziwiać swoją piękną żonę i dawać Jej rozkosz, widzieć ją w stanie zniewolenia - cudowna sprawa.
            Ktoś napisał, że skoro nie ma chemii - to po sprawie. Moja żona powiedziała mi to, że nie czuje chemii. Co zrobić, by ją poczuć na nowo? Pytam Was, bo żonę pytałem o to i o milion innych spraw wielokrotnie.
            Czasem mam wrażenie, że gdyby spotkała się z facetem, który dobrze by ją 'poprowadził', to zrobiłaby dla niego wszystko w łóżku... Czy to znaczy, że jestem w tych sprawach beznadziejny? Nie powiedziała mi tego, wręcz zaprzeczała. Nigdy nie mówi mi o swoich potrzebach, mówi mi o nich w takim sensie, że nie oczekuje niczego wyuzdanego, nadzwyczajnego, 'zboczonego'. Problem w tym, że nie pragnie, nie chce się kochać. Jak ją rozpalić? Kolacja przy świecach odpada - w ogóle nie jest romantyczna...
            • ada828 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 23:12
              Life. Kiedy opowiadasz o zabiegach w stosunku do żony, to - pierwsza refleksja - ja wierzyłam, że mój mąż jest taki. Ja jestem po Twojej stronie i mieszkamy mężem oddzielnie, choć starałam się mieć rodzinę "normalną". Najwyraźniej nie trafiliśmy na swoją połówkę.
            • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 09:59
              Stara prawda mówi: Kobiety kochają innych facetów i wychodzą za mąż za innych...
              Doświadczone na własnej skórze... Niby kocha, niby jestem tym najważniejszym a i tak woli pilota od TV.
              Facet który jest partnerem życiowym bo w kuchni siedzi, pranie zrobi, odkurzy, etc to idealny maż ale na tym koniec.
              Załuję ze tak bardzo się oddałem, że kiedys miałem pasje ... Teraz jestem "idealnym facetem" ale co z tego ?
              Facet który już raz wejdzie do "kuchni", na zawsze tam zostanie.
              PanHyde
              • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 11:44
                > Facet który już raz wejdzie do "kuchni", na zawsze tam zostanie.

                Nie zgodzę się. A pomyślałeś kiedyś, żeby z tej " kuchni" wyjść? Co znaczy w ogóle być " idealnym facetem"? Może to Ty sam postrzegasz siebie jako ideał? Nie ma ludzi idealnych, a facet, który na co dzień siedzi w tzw. kuchni na pewno nie jest ideałem dla mnie. Pewnie, że miło, kiedy facet ugotuje obiad, odkurzy, zajmie się dzieckiem. Ale równie dobrze można to robić na zasadach partnerstwa, raz Ty raz żona/ partnerka. Jeżeli ona tego nie docenia i zrobiła się tak wygodna, że nie chce jej się placem kiwnąć, to na Twoim miejscu starałbym się to zmienić. Albo ona się dostosuje, a jak nie, to może warto zakończyć taki stan rzeczy. Tylko, żebyś znowu nie przegiął w drugą stronę. W związku powinny starać się dwie osoby, a jak żadnej nie chce się przeciwdziałać wegetacji w jakiej tkwicie, cóż... chyba nie muszę tego komentować.
                • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 11:53
                  Do takich wniosków doszedłem...
                  Próbowałem krzyczeć nie wyszło.
                  Próbowałem zdradzić nie wyszło.
                  Poszedłem do garażu i odgrzebałem moje stare pasje i uciekłem z kuchni
                  PanHyde

                  ps. "Ten Twój to "ideał" " - to była przenośnia, tak kumpele mojej zony mnie określały...ale one były wszystkie po przejściach :DDDD
                  • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 12:09
                    > Poszedłem do garażu i odgrzebałem moje stare pasje i uciekłem z kuchni

                    Uciekłeś. Z kuchni, pewnie z łóżka też. Nie o takiej ucieczce mówiłam. Chodzi o próbę zadbania o związek, a jeżeli nie wyjdzie to wtedy zdecydować się na rozwód, nie wiem. Sorry za uwagę, w tym przypadku nie będę bronić facetów. Czasami jesteście na tyle wygodni, że nie chce się Wam podjąć odpowiedzialności za stworzenie dobrze funkcjonującego związku. Uciekacie do kochanek, garażu, na ryby, w pracę. Kobiety też tak robią, z tym, że one koncentrują się na dzieciach, rodzinie, pracy, obowiązkach domowych ( czasem na kochankach również). I nikomu się " nie chce" dostrzec problemu. Rutyna, przyzwyczajenie. Ok, skoro tak wygodnie... nie chce mi się więcej gadać.
                    • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 12:38
                      Ucieczka z kuchni nie oznacza unikania odpowiedzialności. Po prostu robie coś by nie zwariować. Ma już dosyć poczucia winy za to, że chcę się kochać. I nie chce być li tylko firmą cateringowo-transportowo-zaopatrzeniową. Parafrazując: grzeczni chłopcy walą gruchy, niegrzeczni zdobywają piękne kobiety..
                      PanHyde
                      • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 13:43
                        Zrób coś z tym, niekoniecznie w garażu ;) Powiedz jej, że chcesz rozwodu, jeżeli nie zaczniecie być małżeństwem w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie na zasadzie, ona biedna się poświęca, tylko małżeństwem opartym na miłości, zaufaniu i partnerstwie. A jak nie to rozwiedź się i poszukaj kogoś innego. Chyba że uważasz , że to zbyt dużo zachodu będzie Cię kosztować. Idźcie do terapeuty np.. Wymyśl coś, w końcu jesteś ideałem ;)
                        • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 15:41
                          Jest taki wątek coś "dobra wódka za dobrą radę" albo podobnie. Tam znalazłem kapitalną diagnozę braku pożądania cyt:
                          "I dlaczego ja nie jestem? Hm...W łóżku może bardzo długo i zawsze o mnie doba, nigdy nie zdarza się tak, że jak on skończy, a ja nie wiem, co zrobić z ciałem:)Po udanym seksie, jeszcze zakręcona, zastanawiam się, dlaczego nie robimy tego codziennie (tylko, np. raz, dwa razy w miesiącu?). Zawsze to on inicjuje zbliżenia, czasem jest trochę "natrętny" ze swoimi spojrzeniami, ale mniejsza z tym. On mówi, że chodzi non stop sfrustrowany, że ma kompleksy, ponieważ mnie nie pociąga. Ja tłumacze mu, że to nie prawda, że mnie pociaga, ale chyba oszukuję nas oboje...Zawsze kręcił mnie typ łobuza. Moi poprzedni faceci byli aspołeczni, wytatułowani, zakolczykowani, budzili wśród ludzi niezrozumienie i strach i na takich ZAWSZE miałam ochotę. Może wynika to z faktu, że wśród takich ludzi się wychowałam, że jestem typem chłopczycy, że do szczęścia nie potrzebuję kwiatów i biżuterii, a trochę adrenaliny.."

                          Wiem, że należę do grzecznych chłopców i trudno na siłę będzie to zmienić. Może w wielu przypadkach zona tak naprawdę potrzebuje łobuza....Może w moim również.
                          panhyde
            • ola147852 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 10:56
              Chyba fajny z Ciebie gość i myślę, że mam podobnego męża. Szczerze mówiąc u nas też jest mniej seksu. Tak się zastanawiam dlaczego? Trudne pytanie. Może znużenie. Jedno wiem gdy jestem na wakacjach wszystko inaczej wygląda i się chce. Mój mąż też wciąż nalega, a ja jakby na przekór mówie NIE. Poprostu jestem przekorna dusza. Ja też chce Go "pozdobywać", kokietować, a niemam kiedy bo on wciąż nagżany. Wnioski sam wyciągni
              • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 11:56
                > Ja też chce Go "pozdobywać", kokietować, a niemam kiedy bo on wciąż nagżany.

                Możesz go zdobywać w trakcie, potrzeba tylko trochę wyobraźni. Facet od wieków był zdobywcą, nie warto zmieniać takiego stanu rzeczy. Sama piszesz, że Ci się nie chce w dniach roboczych. To niech Ci się zachce i zobaczysz wtedy, czy rzeczywiście zawsze jest nagrzany. Facet to nie maszyna, też czasem musi odpocząć.
              • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 18.02.11, 09:17
                Owóż wyciągam: jesteś leniwa, wygodnicka. seks nie jest dla ciebie wcale ważny, zapewne masz niewielkie libido, ot miłe urozmaicenie na wakacjach
            • munkekk Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 03.04.18, 22:22
              Niczego nie jesteś w stanie zrobić. Człowiek najpierw zastanawianie co robi nie tak, stara się bardziej, ale to nic nie daje. Potem dopada Cię frustracja, na końcu jest totalna bezsilność i zaakceptowanie zaistniałej sytuacji. Tak często z kobitkami jest. One przestają nas porządnych facetów kochać, bo mogą i nie poniosą tego konsekwencji. Żona wie, ze jej nie zostawisz, bo kochasz dzieci. W życiu trzeba być trochę egoistą, szkoda, ze wpadłem na to 15 lat za późno.
      • candyca Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 16:45
        A jak sie jest taka zona,ktorej maz odmawia sexu i ma sie swiadomosc,ze odejsc mozna z takiego wymarzonego domu jedynie do schroniska dla kobiet bo nie stac na wynajecie mieszkania dla siebie i dwojki dzieci. Wtedy naprawde ostatnia rzecza jest mysl o rozstaniu,o rozwodzie. Pewnie mnostwo jest takich par,ktore zostaja "razem" tylko ze wzgledu na dzieci. No bo kiedy nie ma awantur,przemocy,pijanstwa,zadnej patologii (nie zaliczajac braku sexu do patologii) to rozsadniejszym wydaje sie pozostanie w tym bagnie.
        • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 18:03
          > A jak sie jest taka zona,ktorej maz odmawia sexu i ma sie swiadomosc,ze odejsc
          > mozna z takiego wymarzonego domu jedynie do schroniska dla kobiet bo nie stac n
          > a wynajecie mieszkania dla siebie i dwojki dzieci.

          Tak, ale jakoś do tej sytuacji doszło... Tu nie jest winny tylko ten okropny mężczyzna, który nie daje ale ma fajną chałupę:-) Kobieta też kiedyś dokonywała pewnych decyzji przez które znalazła się w takiej sytuacji z dwójką dzieci bez środków do życia, dachu nad głową u boku takiego a nie innego mężczyzny. Dlaczego teraz na niego ma spadać nieprzyjemna odpowiedzialność...

          No bo kiedy nie ma awantur,przemocy,pij
          > anstwa,zadnej patologii (nie zaliczajac braku sexu do patologii) to rozsadniejs
          > zym wydaje sie pozostanie w tym bagnie.

          Zawsze też można zawalczyć. Przecież nawet bagna można osuszyć a później jakoś sensownie zagospodarować:-) W końcu związek to nie tylko dobre chwile ale też wzajemne wspieranie się w tych trudnych... Związek to nie tylko czerpanie korzyści ale też ciągłe inwestowanie...
        • arvid36 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:36
          Nie rozumiem jednego?? A samemu to nie może odejść, musi z dziećmi?? Jakieś chore myslenie
      • krystin9 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:22
        Drogi Panie, wybrałeś sobie kobietę, która niestety traktuje seks jako obowiązek małżeński. Nie licz na to, że to się to kiedyś zmieni. Są niestety takie kobiety, mające awersję do tych spraw (najczęściej spod znaku rak-bliźniak), "starające się" na początku, do momentu urodzenia dziecka. Szkoda, że nie wyczułeś tego na samym początku.
        Mam koleżanki, które wręcz brzydzą się seksem i twierdzą, że muszą się "poświęcać" dla kasy męża
    • shedir1 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 17:22
      Tylko w takich związkach poprostu nie ma już miłośći. Nie ma czułośći, przytulania, obejmowania czy całowania. Dzieci tego nie widzą a im to jest potrzebne. Dzieci widzą więcej niż nam się wydaje. Współczuje dzieciom wychowanych w związkach, w których rodzice się nie kochają, są ze sobą tylko dla dobra dzieci. Mój mąż jest z takiego związku i mówi że to istne piekło. Niby nie ma kłótni (do czasu) ale wieje chłodem i zimnem.Żona/mąż w końcu się zorientuje i będą jazdy o bzykanie na boku i już nie będzie tak wesoło. Potem takie dzieci same nie potrafią sobie ułożyć życia bo jak skoro nie dostały odpowiednich wzorów. Czy nie lepiej jest z klasą się rozwieść bez orzekania o winie póki nikt nic złego nie zrobił, mieć równe prawa w kontakcie i podejmowaniu decyzji w sprawie dzieci i spędzać z dzieckiem tak samo dużo czasu i próbować sobie ułożyć życie z kimś z kim się będzie szczęśliwym, a dziecko będzie widziało to szczęście i poprawne relacje. A przy okzji robić tak by czuło się jak część tej szczęśliwej rodziny. Uwierz, że w końcu wszystkim wyjdzie na dobre. Nie mówie tego od tak sobie. Wszytko to przerabiałam z doświadczenia. Pozdrawiam
      • gacusia1 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 18:42
        No filmowo to opisalas,pieknie! Tyle,ze zazwyczaj nie jest to tak proste do zrealizowania. Jestem po rozwodzie i wiem jak potrafi zachowac sie partner,zeby tylko cos zyskac w sadzie. Elegancko,kulturalnie powiadasz ;) Tylko,ze nawet jesli jedno jest takiego zdania i chcialoby sie w ten sposob rozstac to drugie moze byc zupelnie innego zdania i wtedy zaczynaja sie schody. Sprobowac zawsze mozna :) i pomarzyc o "rozwodzie z klasa" ;) . Komu sie tak udalo,to rewelacja ale moje doswiadczenie i obserwacja znajomych podpowiadaja mi jednak inny scenariusz. POwszechna praktyka(zla praktyka) jest przeciez zabranianie przez matke widywania dzieci z ojcem nawet jesli ojciec ma rowne prawa. Tak,po prostu,na zlosc. A jeszcze jak taki maz(autor watku) znajdzie sobie inna partnerke podczas rozwodu to juz w ogole ma przechlapane ;) bo zonka pewnie bedzie mu chciala oczy wydrapac.
        Jak to mialoby byc? Niby ze tak-" Wiesz,zono,odchodze od ciebie bo nie chcesz sie ze mna kochac, musisz znalezc sobie inne mieszkanie bo dom zostawiam sobie. Splace ci polowe ale ty idz z dziecmi poszukaj czegos innego. A i chcialbym widywac dzieci 3 razy w tygodniu i miec pelne prawo decydowania o ich wychowaniu"
        A zonka powie zapewne-"Oczywiscie,mezu, nie ma sprawy. Znajdz sobie kobiete,ktora da ci to czego ja nie potrafilam."
        Jakos komediowo mi to brzmi ;)))
        • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:37
          Brawo! - bardzo dobrze napisane. Tak pięknie to tylko w bajkach - rozwód z godnośćią, w spokoju w przyjazni itp. Rownie dobrze mozna isc kupić los na loterii - moze sie uda

          Co do tych teorii ze jak w małżenstwie nie ma miłości to dla dziecka gorzej - lepiej bedzie jak rodzice sie rozejdą. Jakoś mnie to nie do końca przekonuje. Owszem jesli sa ciagłe awantury, atmosfera nienawisci - moze wtedy lepiej. Ale tak? Lepiej zeby dziecko nie miało prawdziwego kontaktu z jednym z rodziców? Z pewnością tez bezproblemu odnajdzie sie w potencjalnie nowym związku matki z ojczymem:)
      • jagus161 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 09:48
        Też to przerabiałam i przerobiłam to filmowo. Właśnie w takiej sytuacji poznajemy klasę partnera/ki z którym żyliśmy pod jednym dachem przez kilka/kilkanaście lat. Rozwiodłam się bez prania brudów przed Wysokim Sądem. Powód rozstania był prozaiczny... ja potrzebowałam namiętności, on był jak drewno - ani grzał ani ziębił. Teraz jesteśmy przyjaciółmi i wspólnie opiekujemy się naszym wspólnym dzieckiem, chociaż od kilku lat oboje mamy odrębne życia rodzinne.
    • tully.makker Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 18:07
      Ale bredzisz. Ciekawe, co za 3 miesiace zostanie z twojego postanowienia, ktorego dziennos, niedojrzalosc i niepowaznopsc wprost zwala z nog.
      • kag73 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 18:57
        Uwazam, ze facet postapil fair. To nie jest tak, ze zona bedzie teraz zyla iluzja w bialym malzenstwie, bo ona wie na czym stoi. Przeciez napisal:
        "Powiedziałem więc jej że skoro nie widzi w tym przyjemności, traktuje mnie jak jakiegoś zwierzaka którego z łaską dopuszcza do siebie na góra 20 minut , to w takim razie to wogóle wszystko nie ma sensu i niech przyjdzie jak rzeczywiście będzie miała ochote (wiem ze to nie nastąpi). Dałem jej też do zrozumienia ze jest wiele innych kobiet które chcą czerpać satysfakcje z seksu a ponieważ nie mają jej z obecnym partnerem szukają innych rozwiązań i być moze ja poszukam takiego rozwiązania razem z którąś z nich."
        I teraz jezeli zonie zalezy na mlazenstwie i na dobrych relacjach, jest nadzieja, ze poruszy glowa, sprobuje cos zmienic. Pokaze chociaz szczere checi. Wtedy oczywiscie on powinien to docenic i wspierac, starac sie razem z nia a nie bawic sie w kotka i myszke.
        Rozumiem go, nie chce odejsc bez dziecka, tez bym nie chciala. Wiadomo, jestem kobieta, w razie czego dziecko zostaloby ze mna, ale wiem, ze np. moj maz tez nie chcialby odjesc bez dziecka.
        W oststecznosci by musial, bo takie jest prawo, ale chciec to by nie chcial. Tutaj chodzi o wlasne odczucia. Chce byc blisko dziecka, po czesci dla siebie, bo chetnie jest ojcem, chce codziennie jak dotad widywac swoje dziecko. To nie to samo widziec je raz na tydzien, albo szarpac sie z zona o prawo odwiedzin.
        Maja szanse cos zmienic. Moze odczekac co bedzie i po jakims czasie ponownie porozmawiac z zona. Przedstawic swoja wizje: szukam innej do lozka jezeli Tobie nie zalezy i nie chcesz sie chociaz postarac. Wybor nalezy do Ciebie.



        • zawsze-soffie Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 19:16
          Jak dla mnie dał jej do zrozumienia, że nie chce seksu z obowiązku i że jak tak dalej będzie i to ją zdradzi, a jak wiadomo niektórym kobietom jest na rękę mieć męża, obrączkę, dom i święty spokój bo mąż zaspokaja się na zewnątrz. Więc to nie jest równoznaczne z poinformowaniem że " będę z Tobą dopóki dzieci nie dorosną a potem jak nic się nie zmieni zostaniesz sama." ( potem = np za 12/20 lat )
          • kag73 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 20:27
            Alez to w ogole nie jest powiedziane, ze ja zostawi jak dzieci dorosna. To, ze mozna sie zakochac, albo splodzic dziecko jezeli sie chodzi z kims do lozka, to zadna nowosc. Wydarzyc sie moze wszystko. Poza tym obie strony musza chciec, facet moze zdradzac zone z mezatka, ktora nie ma w planie zostawiac meza, wtedy beda tak sie seksic na boku i nadal tkwic w malzenstwach.
            Poza tym za 12 czy 20 lat moze mu sie seksu odechciec, nie bedzie on dla niego wazny. Wazne, ze ma zone w domu, ktora opierze i ugotuje a do tego, jezeli jednak zechce, kochanke na boku. Skoro zonie zalezy na obraczce i swietym spokoju...szafa gra:)
            • mrarm Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 16:40
              Nie wiem czy wiesz, ale w obecnych czasach pranie robią pralki.. a gotowanie smacznego i pożywnego obiadu to czasem 15 min, czasem 30 min - sama przyjemność i relaks. Kobieta naprawdę nie jest potrzebna do tego, żeby wrzucić rzeczy do pralki, wsypać proszek i zamknąć pralkę..
          • dorry Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 13:16
            To wg Ciebie ta biedna naiwna żona nie wie czym zdrada może się skończyć? Nie żartuj. Musi brać pod uwagę, że jeśli nie zmieni swojego podejścia w tej ważnej dla niego sferze to w końcu zostanie sama.
            • zawsze-soffie Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 15:02
              kto mówi że ona jest biedna i naiwna bo jak dla mnie jest pewną siebie egoistką.

              Ile jest takich kobiet które mężowie zdradzają a im jest to na rękę? Bo mają dom, rodzinę, męża, obrączkę i święty spokój, no ile? Mężom niektórym tez jest to na rękę i mimo podwójnego życie nie odchodzą.
              Takie pewne siebie egoistki ( pewne bo mąż dzieci nie zostawi, domu tez nie) pozwalając mężowi na podwójne życie zapewne liczą się z tym, że mąż może się zaangażować uczuciowo - może, ale nie musi. A jak nawet się to stanie to łudzą się że i tak zostanie bo przecież z rozwodem tyle problemów ( dorobek życia, dzieci który nigdy nie są gotowe), poza tym jakby mu nie pasowało to dawno by odszedł.
              Po co więc pozwalać im na trzymanie się złudnej nadziei że może nie oznacza prawie na pewno. Po co dawać im nadzieje że być może się jest tym mężczyzną, który woli taki podwójny układ.
              Skoro sie już powiedziało A - zdradzę Cię to dlaczego nie powiedzieć B - mam zamiar odejść kiedy nic się nie zmieni a dzieciaki będą wystarczająco dorosłe.

        • tully.makker Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 14:42
          I teraz jezeli zonie zalezy na mlazenstwie i na dobrych relacjach, jest nadziej
          > a, ze poruszy glowa, sprobuje cos zmienic.

          Myslisz ze strzelenie focha powoduje zw partnerze chec do zmiany? Zwlaszcza w tak delikatnej sprawie, jak sex?
          • dorry Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 16:43
            Wg opisu to nie było strzelenie focha, tylko dosyć jasne postawienie sprawy.
    • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 19:24
      Ale co Ci konkretnie odpowiadala, jak pytales dlaczego jej potrzeby teraz sie zmniejszyly?
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 20:52
        No jak to co? Ze po prostu jej potrzeby się zmniejszyły, nie ma ochoty i tyle. Że kobiety tak mają i mogę sobie przecież ręką robić (!!!!)
        Ktoś pytał jak zareagowała gdy jej dałem do zrozumienia ze mogę szukac innej.
        Niezbyt sie tym przejęła wg mnie. Własciwie to nic nie powiedziala.
        Do wszystkich (zwłaszcza kobiet) zachęcających do jak najszybszej wyprowadzki. Wy też traktujecie dzieci tylko jako współokatorów a dom który budowaliście od podstaw jako tymczasowy akademik ktory bez zalu sie opuszcza? Pogratulować charakteru.
        Do mądrali który wypisywali ze tak naprawde nie chce opuszczać żony bo wygodnie jest miec kogoś opierajacego skarperki. Typowe feministyczne gatki. A moze odwrotnie postawmy pytanie - skoro zona niewiele do mnie czuje to dlaczego sie nie wyprowadza - moze wygodnie jest jej miec kogos kto daje kase? Oczywiscie ze tak naprawde nie chce opuscic zony, chcialbym zeby to sie jednak jakos ułozyło- choć obecnie w to nie wierze. Ale jak znajdę kogoś z kim będzie mi naprawde dobrze i w grę wejdą jescze uczucia???? Naprawde roznie moze byc. Jedyny wazny argument zeby nie zostawic domu to będą wtedy własnie dzieci....
        • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:02
          Rozumiem Cie, dla nas seks jest wazny, gorzej odczuwamy jego brak niz kobiety. I wlasnie dlatego musimy byc tu madrzejsi. To znaczy - wiedziec, ze skoro az tak to frustrujace, to nie dawac sie zbyt latwo tej frustracji. Czy poza slabszym seksem uwazasz ogolnie, ze ona jest kobieta z ktora warto dzielic zycie? Jaka jest matka? Jak odnosi sie do Ciebir?
          • kag73 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:08
            "Rozumiem Cie, dla nas seks jest wazny, gorzej odczuwamy jego brak niz kobiety."

            No nie wiem skad to przekonanie? jestem kobieta a seks jest dla mnie rownie wazny. To zalezy od sytuacji i libido i co kto jak odczuwa. Jezeli kobieta odmawia seksu, facet znajac panujace mity, mysli, "wiadomo, baba, znowu nie chce". natomiast pomysl jak czuje sie chcaca kobieta kiedy facet nie chce a panujace mity mowia, ze facet chce zawsze. Wtedy kobieta jak zwykle za wszystko winiaca siebie i bardziej samokrytyczna niz mezczyzna mysli, ze nie jest juz dla niego atrakcyjna, ze jej nie kocha i inne takie duperele.
            • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:25
              To mezczyzni wchodza w konflikt z prawem ( gwalt,pedofilia) bez porownania czesciej na skutek braku kontroli wlasnego popedu lub braku umiejetnosci nakierowania go na bardziej sprzyjajace obiekty :-) . Ten rodzaj odczuwania mam na mysli. Nic nie ujmuje kobietom cierpiacym z tego powodu, ale obiektywnie, to prawdopodobienstwo, ze facet zrobi wieksze glupstwo jest wyzsze.
              • tully.makker Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 14:48
                To mezczyzni wchodza w konflikt z prawem ( gwalt,pedofilia) bez porownania czes
                > ciej na skutek braku kontroli wlasnego popedu lub braku umiejetnosci nakierowan
                > ia go na bardziej sprzyjajace obiekty :-) .
                Akurat gwalt czy pedofilia sluza raczej do zaspokajania potrzeby wladzy, a nie potrzeb seksualnych.
                • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 15.02.11, 10:29
                  Gdyby chodzilo jedynie o wladze, to niebylby to akt seksualny, tylko inny rodzaj dominacji, np. zmuszenie do skoczenia po piwo.
                  Ale zgadzam sie co do czynnika wladczosci w przemocy seksualnej, to oczywiste.
              • dorrie Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 12:50
                Dobre, ten tekst : "to wina kobiet że mężczyźni gwałcą inne kobiety i dzieci" .A single? Kto ma "obowiązek" seksu z singlem, żeby nie biegał po ulicach i nie gwałcił dzieci ?
                Na marginesie, w kulturze islamskiej, to kobieta, jest tą stroną, która sobie nie radzi z kontrolą seksualności - co kraj to obyczaj...
          • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:20
            Matką jest dobrą- to trzeba jej oddać. Do mnie odnosi sie nienajlepiej - ma pretensję o każdą duperelkę- typowa perfekcjonistka nie znosząca sprzeciwu, uwazająca ze ma zawsze racje, nie widząca swoich wad, uwaza ze moze wszystkich krytykowac bo "ja jestem po prostu szczera". Niestety gdy ta szerość jest stosowana wobec niej - wtedy jest tzw obraza majestatu. Tak naprawde wg mnie nie jest juz warta tego zeby z nią być. Dziecko jednak tak.
            • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 21:28
              Tak naprawde, to mysle, ze ona jest do naprawy i Ty tez. :-)
              • atela Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 13.02.11, 22:36
                No właśnie - do naprawy. Ludzie się zmieniają. Bo jeśli zostanie dalej jak jest, ułożycie sobie życie jak pani Dulska ze swoim Dulskim :/
            • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 11:48
              ZOSTAW LARWĘ!!!! Miałem to samo. Dodatkowo była też gównianą matką.
            • mila-gro Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 10:40
              No skoncentrowana tylko na sobie egoistka. Nic dodac, nic ujac.
        • organza26 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 02:13
          'Typowe feministyczne gatki.'

          Stary! Postawię Ci butelkę jak mi powiesz jak takie wyglądają. Gdzie je można kupić?:D
        • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 11:46
          Zawsze przyjdzie jednak taki moment, że dzieci już będą coraz większe, a życie przed Tobą
          • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 13:49
            A ja mysle, ze dopóki się nie przejdzie pewnej drogi (rozmowy, próby terapii, wyrazne komunikaty czego się potrzebuje i wyraźne wysłuchanie, czego potrzebuje druga strona), to trzeba bardzo uważąc, żeby nie mścić się na partnerze! Do pewnych decyzji dojrzewa się powoli, czasem i dłuższe dojrzewanie, tym ta decyzja jest trwalsza i dojrzalsza.
            Jesli zbierasz w sobie 100 argumentów za i 1/10 tego przeciw, to w końcu potrafisz podjąc decyzję. Problem, to żeby się naprawdę mooocno zastanowić, czy to ten seks jest problemem, czy wskaźnikiem innych problemów. I czy jest szansa na zmianę, czy nie.
        • zakletawmarmur Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:57
          Ale jak znajdę kogoś z kim będzie mi naprawde dob
          > rze i w grę wejdą jescze uczucia???? Naprawde roznie moze byc.

          O właśnie! Jak znajdzie się ktoś, dla kogo warto będzie odejść to nagle "dobro dziecka" przestanie być ważne:-) Dla byle kogo nie warto odchodzić i wtedy ma się dobry pretekst...
        • mila-gro wspolczuje 17.02.11, 10:22
          e_zonaty napisał:

          > No jak to co? Ze po prostu jej potrzeby się zmniejszyły, nie ma ochoty i tyle.
          > Że kobiety tak mają i mogę sobie przecież ręką robić (!!!!)

          Wybacz, ale wyglada na to, ze masz egoistyczna, oziebla zone. Abstrahujac od przyczyn. Po pierwsze wyraznie mysli TYLKO o sobie, bo wczesniej jej sie chcialo, wiec byles jej potrzebny w lozku, a teraz jej sie nie chce i tyle, czyli na zasadzie, ze to Twoj problem, nie jej. A po drugie jest oziebla, bo nie ma pojecia, czym jest seks, zarowno dla mezczyzny, jak i dla kobiety, skoro proponuje Ci takie rozwiazania. Widocznie dla niej samej byl tylko i wylacznie rozladowaniem napiecia seksualnego, niczym wiecej. Czyli byles dla niej narzedziem do tego rozladowania.
          • panhyde72 Re: wspolczuje 17.02.11, 10:50
            mila-gro napisała:


            > Wybacz, ale wyglada na to, ze masz egoistyczna, oziebla zone.

            Z drugiej strony, jeśli zona wykazała by nieco więcej altruizmu, to by się częsciej oddawała?
            Szczerze, to wolałbym bym sobie sam zrobic, niż kochać się ze współczująca kochanką.
            PanHyde
            • mila-gro Re: wspolczuje 17.02.11, 11:09
              Nie o to mi chodzilo. Mysle, ze ta zona jest jak alkoholik: sama ma problem i innych nim zamecza, ale problemu nie widzi. Wg niej to maz ma problem, bo jej sie potrzeby skonczyly i tyle, "kobiety tak maja". Tak wnioskuje po innych postach e-malzonka czy jakos tak. Sama wiem, co to jest niechec do seksu bioraca sie z chorej historii zyciowej. Dlatego rozumiem te zone. Ale nie usprawiedliwiam, wrecz przeciwnie. Bo mi sie cos chcialo z tym robic, widzialam problem, nie tylko w lozku zreszta i dzieki kochajacemu partnerowi udalo mi sie w stosunkowo krotkim czasie wyleczyc z ozieblosci. I z wielu innych lekow, ktore powodowaly, ze musialam wszystko kontrolowac, nad wszystkim panowac i bron boze nie pozwalalam sobie na "jakas obrzydliwa rozkosz", w dodatku wiazaca sie z utrata kontroli nad soba. Ale teraz jestem kobieta szczesliwa w lozku i poza nim, i fundamentem tego szczescia jest fakt, ze widze takie samo szczescie mojego meza :).
              Z postow glownego zainteresowanego wynika, ze jego zona to wlasnie taki poraniony, kontrolujacy wszystko, zimny typ. Ale podobnie jak w wypadku alkoholikow: wyjscie z problemu zalezy od niej. I byc moze tez podobnie: on jest dla niej za dobry...
              • montefiascone Re: wspolczuje 17.02.11, 14:15
                mila-gro napisała:

                > udalo mi sie w stosunkowo krotkim czasie wyleczyc z ozieblosci. I z wielu innych lekow,
                > ktore powodowaly, ze musialam wszystko kontrolowac, nad wszystkim panowac i bron boze
                > nie pozwalalam sobie na "jakas obrzydliwa rozkosz", w dodatku wiazaca sie z utrata kontroli
                > nad soba.

                A to interesujące połączenie
                i chyba ważne

                > Ale teraz jestem kobieta szczesliwa w lozku i poza nim

                Wspaniale, brawo... :)

                > wyjscie z problemu zalezy od niej.

                ...ale jak dokładnie Ty z tego wyszłaś? co robiłaś? co Ci pomogło?

                > I byc moze tez podobnie: on jest dla niej za dobry...

                Jak to rozumieć?
                • mila-gro Re: wspolczuje 17.02.11, 20:52
                  Z lekkim opoznieniem, ale jak to sie mowi: lepiej pozno niz wcale :). Nie wiem, czy ktos tu jeszcze zajrzy, choc wg mnie temat wazny i to bardzo.
                  Odpowiadajac na pytania:
                  "mila-gro napisała:
                  > wyjscie z problemu zalezy od niej.
                  ...ale jak dokładnie Ty z tego wyszłaś? co robiłaś? co Ci pomogło?"

                  Moze mialam to szczescie, ze zdawalam sobie sprawe, ze ze mna cos musi byc nie tak, skoro ten seks wydaje mi sie taki obrzydliwy, a z drugiej strony jakos za nim tesknie. Ale to byl tylko jeden aspekt szerokiego problemu. Zastanawiajac sie nad roznymi swoimi reakcjami, odczuciami zdalam sobie sprawe, ze tak naprawde nie ufam mezczyznom, cokolwiek by nie robili, zawsze podejrzewam ich o to, ze chca wykorzystac kobiete, ponizyc ja itp. I upokarzajaca zdawala mi sie perspektywa, ze zatrace siebie w akcie seksualnym, a potem moj partner bedzie o tym opowiadal kolegom przy piwie. Mialam to gdzies w podswiadomosci. I to, co mnie uratowalo, co dalo mi szanse, to fakt, ze wiedzialam, ze to nie jest tak, jak powinno byc. Mialam to szczescie, ze trafilam w zyciu na czlowieka, dla ktorego jestem wazniejsza niz koledzy od piwa i ktory przekonal mnie, ze mnie kocha. Kazdego dnia widze, jak milosc, w tym jej aspekt bliskosci fizycznej, jest dla niego wazna i widze, ze gdybym go odtracila w lozku, to on by sie czul odtracony w swojej milosci do mnie. Nie zawsze mam "na dzien dobry" ochote na seks, ale zawsze jej nabieram pod wplywem dotyku mojego Ukochanego. Tak wiec mysle, ze to jest zlozenie dwoch szczesliwych przypadkow: ze ja sama czulam, ze cos jest nie tak, i ze trafilam na czlowieka, ktory mnie przekonal, ze mnie naprawde kocha. Dawniej wspolczulam bardziej kobietom, bo mezczyzn nie rozumialam i podejrzewalam o kierowanie sie zawsze najnizszymi instynktami (co nie przeszkadzalo mi byc na codzien najlepsza kumpela i powierniczka kolegow :) ), ale od pewnego czasu widze wyraznie, jak kobiety potrafia byc skoncentrowane wylacznie na sobie (czesto nie do konca ze swojej winy, ale nie zmienia to faktu...) i jak potrafia gleboko ranic mezczyzn. I widze to, czego nie widzialam wczesniej: jak mezczyzni potrzebuja milosci i jak bardzo seks jest dla nich jej wyrazem...

                  "> I byc moze tez podobnie: on jest dla niej za dobry...
                  Jak to rozumieć?"
                  Moze upraszczam, ale wg mnie zalozyciel watku naprawde powinien sie odseparowac od zony na miare mozliwosci (byc moze nawet odejsc), bo ona go bardzo zle traktuje, a najwyrazniej nie jest tego wart. Moze to nie do konca jej wina, bo moze jest poraniona przez przeszlosc, ale nie zmienia to faktu, ze go krzywdzi i ze to ONA MUSI ZAUWAZYC SWOJE BLEDY, bo z opisu wynika, ze on robi wszystko, co moze... A powinien (moim skromnym zdaniem) zadbac troche bardziej o siebie. I nieprawda jest (wg mnie), ze trzeba zawsze trwac w zwiazku, o ile jest dziecko. Bedzie sie lepszym rodzicem (ojcem czy matka), kiedy bedzie sie szczesliwym czlowiekiem... Jestem o tym przekonana. Trwanie w nieudanym zwiazku ze wzgledu na dzieci jest bledem. Wiem, co mowie... Jestem dzieckiem takiego zwiazku. Na koniec sie poprawilo, ale bylam juz wtedy poza domem i to zupelnie inna historia....
                  • montefiascone Re: wspolczuje 18.02.11, 10:30
                    mila-gro napisała:

                    > Z lekkim opoznieniem, ale jak to sie mowi: lepiej pozno niz wcale :). Nie wiem,
                    > czy ktos tu jeszcze zajrzy

                    Zajrzałem - było warto - dziękuję :)

                    > choc wg mnie temat wazny i to bardzo.

                    Z całą pewnością.
                    I poza męskimi żalami i radykalnymi pokrzykiwaniami obu płci
                    bardzo dobrze by było, aby pisały - możliwie najdokładniej - właśnie te osoby,
                    którym - wspólnie z partnerami - udało się coś zmienić, poprawić.
                    Czego sobie i innym gorąco życząc, serdecznie pozdrawiam :)
                    • atela Re: wspolczuje 18.02.11, 18:22
                      >bardzo dobrze by było, aby pisały - możliwie najdokładniej - właśnie te osoby,
                      którym - wspólnie z partnerami - udało się coś zmienić, poprawić.

                      hmm, : będąc mężatką tak "zapracowałam" na kiepski seks:

                      -bałam się, że moje pomysły i pragnienia są "zboczone". Z tego wyleczył mnie internet :)
                      -mało rozmawiałam o sprawach seksu z mężem, bo uważałam, że on jest bardziej doświadczony. Skoro on nie rozmawia, to tak widocznie ma być. Trzeba się przemóc - najtrudniejsze są początki. Trzeba pokazywać lub mówić co sprawia przyjemność, partner nie jest jasnowidzem.
                      -męża wybrałam, kierując się rozmaitymi względami ale nie ...węchem. Zapach jego ciała był w najlepszym razie neutralny. Dziś wiem, że to bardzo ważne kryterium udanej miłości fizycznej
                      -łyknęłam rady mojej Mamy: "pamiętaj, że pokochał cię taką (poważną ,niewinną) i nie daj się zmienić po ślubie". Myślę, że podobne mądrości życiowe przekazują sobie całe pokolenia "porządnych" kobiet, w myśl dawnego, kulturowego schematu MiL.
                      -chciałam być perfekcyjną panią domu, co promuje współczesna kultura (np. pisma kobiece). Na seks często nie starczało energii. Obecnie uważam perfekcjonizm za drogę do nikąd
                      i wyznaję filozofię zrównoważenia dziedzin życia.
                      -nie wiedziałam a właściwie nie wierzyłam, że mężczyźni inaczej niż kobiety mają praktycznie tylko jedną strefę erogenną. To, że tak proszą o pieszczoty "genitaliów" to nie żadna obleśna perwersja.
                      -nie byłam przekonana o swojej atrakcyjności nago - mąż nie mówił mi tego. Komplementy są niezbędne! Oczywiście szczere, ale przecież zawsze coś się u partnerki podoba.
                      -współżycie wprawdzie dawało mi satysfakcję i ograzmy, ale były to doznania dużo słabsze niż to co mogłam dać sobie sama ;) Myślałam, że seks jest przereklamowany. Teraz wiem, że drugi człowiek może dać duużo większą rozkosz. Ale to już nie mąż.

                      • dorry Re: wspolczuje 25.02.11, 00:13
                        Zapach? - tak! To bardzo ważny czynnik. Zarówno sam zapach człowieka, jak i jego odbieranie przez partnera może się zmieniać w czasie (a feromony? Nie tak znowu daleko nam do zwierząt). Zwłasnego doświadczenia wiem, że zapach (jego zmiana) może mieć decydujące znaczenie w odrzuceniu partnera.

                        "-chciałam być perfekcyjną panią domu, co promuje współczesna kultura (np. pisma kobiece). Na seks często nie starczało energii. "

                        Hmmm, wydaje mi się, że problem może być znacznie szerszy.
                        Owszem, zdarza się, że kobieta koncentruje się tak bardzo na zadaniach jakie " koniecznie musi" wykonać (dom, dzieci, praca - to naprawdę jest przeważnie ponad fizyczne/czasowe możliwości, szczególnie jeśli dzieci jest więcej), że na seks zwyczajnie czasu i, przede wszystkim, siły już nie starcza.
                        Ale często te wszystkie zadania to tylko zasłona dymna żeby od tzw "obowiązku małżeńskiego" się wymigać. Prawdziwa przyczyna może ukrywać się gdzieś indziej (bo np na pogaduszki z przyjaciółką od serca czas jednak znajduje, prawda?).

                        > -nie wiedziałam a właściwie nie wierzyłam, że mężczyźni inaczej niż kobiety maj
                        > ą praktycznie tylko jedną strefę erogenną.

                        Tylko niektórzy tak mają! Wg moich obserwacji około 1/5.
                        W większości są - na szczęście! - tacy, u których tych stref jest jednak tyle samo, a czasami nawet więcej niż u kobiet. Niedobranie w tej sferze tzn kiedy kobieta ma silną potrzebę pieszczenia i bycia pieszczoną nie tylko wokół genitaliów, a mężczyzna koncentruje się "punktowo" może stanowić bardzo duży problem (i z czasem narastający),

                        > -nie byłam przekonana o swojej atrakcyjności nago - mąż nie mówił mi tego.

                        Nie rozumiem, jak partner/mąż może nie mówic takich rzeczy? To są elementarne sprawy. "Podnieca mnie Twoje nagie ciało" - bez tego zdania nie ma dobrej atmosfery do seksu.

    • organza26 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 02:23
      Ludzie są naprawdę zabawni. Gdyby mnie partner powiedział, żebym sobie robiła ręką, albo poganiał mnie w trakcie seksu i w ogóle miał mnie i moje potrzeby głęboko w d... to ja miałabym w d... jego samego. A tu jeszcze każą człowiekowi panią uczciwie informować, że nosi się z zamiarem odejścia za 10 lat 5 miesięcy i 4 dni, żeby sobie bidulka plany mogła porobić. Śmiech na sali.

      BTW, po tym co jej mąż powiedział musiałaby być chyba niedorozwinięta, żeby się z jego odejściem nie liczyć.
      • to.niemozliwe Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 06:50
        W jaki sposob Twoj aktualny partner informuje Cie, ze ma z czyms problem?
      • dorry Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 13:22
        Jeśli prawdę nam e_zonaty napisał to rzeczywiście, nic dodać, nic ująć.
        Chłopie, za łagodnie się z nią obchodzisz! I to piszę ja, kobieta.
        • piotref Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 23:20
          dorry napisała:

          > Chłopie, za łagodnie się z nią obchodzisz! I to piszę ja, kobieta.

          a jak powinien się z nią obchodzić?
    • bellatrix01 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 13:52
      Oczywiście, najlepiej jest radzić "rozejdźcie się", ale w tym przypadku, to chyba jednak rozsądne wyjście :(
    • albertosponza.2 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 14.02.11, 20:24
      Drogi Panie, malzenstwo to nie tylko seks. Mòj znajomy, ktòry tak rozumowal jak Pan mial dwie zony, z obiema sie rozwiòdl, odskakiwal nawet z nieletnimi, zostal na starosc sam jak patyk, w zyciu nie trzeba sluchac tylko d...y .POZDRAWIAM
      • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 15.02.11, 08:24
        jasne. pieniądze to też nie wszystko. ale jak ich brak....

        z takimi truizmami napisz nowy koran, a ozłocą cię, he, he

        jan
      • urquhart Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 15.02.11, 11:30
        albertosponza.2 napisała:
        > Drogi Panie, malzenstwo to nie tylko seks. Mòj znajomy, ktòry tak roz
        > umowal jak Pan mial dwie zony, z obiema sie rozwiòdl, odskakiwal nawet z n
        > ieletnimi, zostal na starosc sam jak patyk, w zyciu nie trzeba sluchac tylko d.

        Dobre, Droga Pani, po co gadać o marchewce jak można pogrozić grubszym kijem :)
        • kutuzow Pewien dowcip apropos "samotności na starośc" 15.02.11, 13:02
          Przypomniał mi się dowcip który super pasuje do tego czym straszyła albertosponza.2:

          Gość jest na łożu śmierci, dookoła zebrali się przyjaciele, cała rodzina, żona, dzieci, wnuczki, żeby go pożegnać w tych ostatnich godzinach życia.
          W ostatnim przypływie sił umierający zaczyna pewne wyznanie.
          "Pamietacie jak byłem młody i czerpałem z życia pełnymi garściami, kobiety, samochody, alkohol, imprezy do białego rana. Ludzie mówili mi wtedy, ustatkuj się, załóż rodzinę, żyj tak żeby coś po tobie pozostało bo inaczej to na starość szklanki wody Ci nie będzie miał kto podać"
          Zrobiłem tak, zrezygnowałem z tych wszystkich przyjemności, poświęciłem się dla rodziny, pracy, dzieci i wnuków i wiecie co jest najzabawniejsze.... że teraz nawet mi się pić nie chce"
          • januszz4 Re: Pewien dowcip apropos "samotności na starośc" 16.02.11, 23:10
            Jest dowcip, który jeszcze lepiej pasuje do tych sytuacji.
            Pewne małżeństwo zwiedza ZOO. Gdy stanęli pod klatką z gorylem zauważyli, że goryl na widok małżonki dziwnie się zachowuje. Mąż wpadł więc na pomysł, żeby żona zdjęła żakiet, co uczyniła. Goryl na ten widok zaczął podskakiwać i wykonywać nieprzyzwoite gesty. Na to mąż zaproponował, żeby żona zdjęła spódnicę. Na taki widok goryl dostał szału, szarpał za kraty, skakał i wydawał jakieś dziwne odgłosy. W pewnym momencie mąż szybko otworzył drzwi do klatki, wepchał do niej żonę krzycząc: a teraz powiedz mu, że cię boli głowa.
        • kawusia37 Re: e_zonaty współczuje i to BARDZO !!!!! 25.02.11, 09:21
          Witaj ;)

          No cóż współczuje Ci takiej żony bo nie ma nic gorszego , jak własny mąż prosi się o seks tak samo jak żona , prosi się męża o seks to jest takie poniżające !!!

          Rozumiem ze nie chcesz się rozejść ze względu na dziecko i co ludzie powiedzą itd !!!! nie wiem ile masz lat ? i jak długo jesteście razem ??
          bo nie czytałam wszystkich postów , jak poznasz odpowiednia partnerkę która będzie kochać seks tak jak ty i czerpać z tego satysfakcje to radze Ci ułożyć sobie życie na nowo , wiesz jest to coś wspaniałego jak budzisz się rano obok ukochanej osoby , z którą co dziennie sie kochasz !!! my jesteśmy ze sobą 14 lat a kochamy się prawie co dziennie oczywiście nie chwaląc się ;)
          wiem ze dzieci są najważniejsze ale pamiętaj o tym , że na starość zostajesz ze swoja zona a dzieci wylatują z gniazda i tylko możesz polegać na swojej drugiej połówce .
          I właśnie dla mnie jest najważniejszy mój mąż , a dzieci są na drugim miejscu !!!!

          UŁÓŻ SOBIE ŻYCIE NA NOWO !!!! POZDRAWIAM I ŻYCZĘ POWODZENIA :):)
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 15.02.11, 14:39
        "Drogi Panie, malzenstwo to nie tylko seks"

        No prosze jakie genialne odkrycie. Nie wpadl bym na to i mysle ze nie tylko ja. Dziękuje za łaskawe oświecenie mnie i wszystkich forumowiczow. Prosimy o wiecej tego typu odkrywczych przemyslen.

        " Mòj znajomy, ktòry tak rozumowal jak Pan mial dwie zony, z obiema sie rozwiòdl, odskakiwal nawet z nieletnimi, zostal na starosc sam jak patyk, w zyciu nie trzeba sluchac tylko d...y .POZDRAWIAM"

        Znam ludzi ktorzy rozumowali ze seks w małżeństwie to zło konieczczne ("słuchanie d..y") i teraz tez sa sami jak palec, smutni i zgorzkniali, a ich byli partnerzy zyja w szesliwych zwiazkach z innym/inną i sa zadowoleni z zycia, otoczeni kochajacymi osobami.

        Jesli czerpanie przyjemnosci z seksu w małżeństwie ktos porownuje tylko do sluchanie d...y i daje aluzyjnie do zrozumienia ze to wrecz jakias perwersja (jak seks z nieletnimi) to nic tylko GLĘBOKIE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA.

        POZDRAWIAM


        • lola_lala Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 15.02.11, 15:06
          ..Szanowny Panie E-zonaty, rób swoje....:)
    • mitko32 Istota problemu 16.02.11, 13:14
      Istota problemu leży w tym, że kobieta mająca męża i dzieci w zasadzie spełniła już całkowicie swoje zadania rozrodcze zaprogramowane jej przez naturę: czyli spłodzenie potomstwa i zapewnienie mu przetrwania (od tego jest mąż). Jedyna rada to uświadomić kobiecie, że ta druga część nie jest wcale pewna, że mąż, owszem, dziś jest, ale jutro może go nie być, czyli że stabilizacja jest złudna. Wtedy biologia ponownie uruchomi w kobiecie mechanizm walki o zdobycie mężczyzny, a zwiększone libido będzie jednym z tego przejawów.
    • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 14:06
      Sądzę, że jesteś juz na kolejnym etapie, który ja juz mam za sobą. (Forum czytuje sobie już kilka lat...). W trakcie przechodzenia kolejnych stopni miałem rózne wahania nastrój i stany emocjonalne: od złości, buntu do depresji i obojętności. Jakiś rok temu spotkałem osobę, która mogła być czytelnikiem tego forum również. Konferencja, hotel, wino, wolność, chętna piękna i młoda.... W połowie bunga bunga naszły mnie jakieś rozważania i refleksje, które dziwnie wpłynęły na fizjologię .... :DDDDDD
      I też mi ulżyło, już nie skarzę się i pogodziłem się . Wiem, że tak chyba musi być. Ze po kliku latach " gwałtownej chemii" następuję pustka hormonalna. Teraz moim głównymi celami są: wychowaniem dzieciaków, spłacenie hipoteki, osobisty rozwój (zapomniane pasje), itp. Choć nie ukrywam, że czasami zaglądam na strony zoologiczne i nie wstydzę się tego...
      A zona nigdy nie była demonem seksu i nigdy nie będzie (ze mną).
      PanHyde
    • assesi Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 14:56
      to ja odpowiem jako ta zona, ktorej sie nie chce i jak czytam wypowiedzi autora watku i podobne, to boje sie, ze wlasnie tak sie skonczy. nie wiem dlaczego wasze zony nie chca i jak sie z tym brakiem ochoty czuja, ale dla mnie jest to problem, bo naprawde wolalabym, zeby mi sie chcialo. i to jest naprawde duzy problem, a nie jak sie niektorym wydaje jakas zlosliwosc w strone partnera, ze nam sie nie chce, a powinno. tylko co zrobic wlasnie, zeby poczuc te chemie i sie chcialo?
      • montefiascone Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 15:54
        assesi napisała:

        > to ja odpowiem jako ta zona, ktorej sie nie chce
        > naprawde wolalabym, zeby mi sie chcialo. i to jest naprawde duzy problem


        Assesi, a czy mogłabyś i chciała napisać jak to jest, co to znaczy, że Ci się nie chce?

        Skąd, kiedy, jak to się u Ciebie (u Was) wzięło?
        Jak sobie starałaś (staraliście) z tym radzić?

        Czy taka erotyczna bliskość po prostu nie podnieca, nie sprawia radości, jest obojętna?
        Czy to jakiś rodzaj niechęci, odrazy do osoby partnera w ogóle lub seksu w ogóle?
        Czy także przytulenie, bycie blisko, czułość itd. - już nie przyciągają, nie są miłe albo wręcz odpychaja?
        Czy nie wchodziłoby w grę, hm, mówiąc krótko: po prostu pozwolić mu Cię pieścić i być w Tobie,
        nawet bez entuzjazmu, ale ze świadomością, że z miłości, że jego pieszczoty są tego wyrazem,
        że nawet jeśli nie stosunek, to czułość i bliskość - jednak są miłe?

        A jeszcze - to nawet bardziej może (o ile możliwe) osobiste - jak Ty sama się oceniasz, lubisz siebie?
        Czy Twoja niechęć do seksu może płynąć z samooceny, stosunku do swojej cielesności, wyznawanej moralności itd.?

        Jeśli nie chciałabyś tu, a wolała na maila - nick spod którego piszę na gazeta.pl
        Choć może nie tylko mnie tutaj ta wiedza coś by dała...
        Dzięki z góry.
        I powodzenia
      • madame_charmante Z fizjlogią nie wygrasz... 17.02.11, 12:46
        .... bardzo dobre pytanie postawiłaś. Często się zdarza, że czytam - że powinnam być wulkanem seksu, ze to, że tamto. A tu cholerna natura - niespecjalnie jakoś.. I co ? Żreć jakieś specyfiki na powiększenie popędu i zrąbąć sobie wątrobę w imię zachwycenia pana męża wybuchem namiętności? Czy w małżeństwie chodzi li i jedynie o zaspokojenie seksualne? Ponad wszystko inne?
        ale zostanę zaraz za to zjechana....
        • panhyde72 Re: Z fizjlogią nie wygrasz... 17.02.11, 13:05

          Ale ten świat jest przewrotny... W przypadku facetów udało się farmakologicznie przekierować krew w jedno miejsce, zaś w przypadku kobiet to nie działa. Sa tacy, którzy twierdzą nawet , że to nigdy nie będzie możliwe stworzenie niebieskiej tabletki dla kobiet . Z drugiej strony specjaliści twierdza , że przyczyn dysfunkcji seksualnych należy szukać w głownie sferze psychiki a mniej w fizjologi.
          Pan Hyde
          • madame_charmante brak temperamentu to dysfunkcja? 17.02.11, 16:01
            a ja myślałam, że cecha charakteru.. :)))
            lol
            • panhyde72 Re: brak temperamentu to dysfunkcja? 17.02.11, 16:11
              Do dysfunkcji seksualnych należy m.in.: Hipolibidemia (inaczej oziębłość seksualna) – obniżenie popędu płciowego, polega na braku lub zubożeniu fantazji erotycznych oraz potrzeby podejmowania aktywności seksualnej[1].

              Jest to jedno z częściej występujących zaburzeń seksualnych, w specjalistycznych ośrodkach może stanowić nawet 30-50%
              za Wikipedia
              • madame_charmante Jesli dobrze pamietam... 17.02.11, 16:53
                napisałeś gdzieś, że zajmujesz się statystyką. I że dzięki temu wiesz, że to jedno z większych kłamstw współczesności. Zgadzam się z tobą w zupełności - odpowiednio dobrana respondentów, właściwie zadane pytanie i jestem w stanie udowodnić, że jesteś królikiem Bugsem po liftingu.

                Tylko - dlaczego mając świadomość błędów współczesnej nauki - tak bezkrytycznie wierzysz w inne propagowane przez nią treści? To jedno.

                Drugie - to zastrzeżenie co do źródła - nie rozśmieszaj mnie powołując się na Wiki .

                Po trzecie - gdzie przebiega granica między niskim temperamentem, właściwym pewnej grupie ludzi (niezależnie od płci) a oziębłością?? Jesteś w stanie na podstawie mojego postu takową zdiagnozować ??? Jeśli tak - ha, jesteś lepszy niż Kaszpirowski ...
                • janznepomuka Re: Jesli dobrze pamietam... 18.02.11, 11:01
                  Granica ta przebiega dokładnie tam, gdzie ustanowił ją Pon Bucek -
                • panhyde72 Re: Jesli dobrze pamietam... 18.02.11, 11:35
                  Dysfunkcja seksualna jest terminem wymyślonym i powszechnie stosowanym dużo wcześniej niż Wikipedia powstała. To, że tam się definicja pojawia , to znak naszych czasów. Niepokojącym może być jednak to, że mimo jej niedoskonałości bardzo często jest jednym z pierwszych i zarazem ostatnim źródłem wiedzy przeciętnego (statystycznego) internauty. Na statystkę nie ma co się obrażać. Niemal w każdej dziedzinie życia posługujemy się analizą statystyczną. To jej właśnie m.in. zawdzięczamy rozwój cywilizacyjny itd. …
                  Chociażby …oczywista oczywistość: Temperatura normalna (czyli przeciętna, statystyczna ) naszego ciała powinna wynosi 36,6 C. Zmierzyłem sobie i mam 36,7 C, czyli nieco wyższa niż "normalna". W graniach błędu statystycznego nie świadczy o czymś złym, ale gdybym miał 39,9 C, czyli odchylenie na poziomie 9-10%, świadczy o jakieś dysfunkcji organizmu. Przenosząc to na „nasz grunt”. Według badan Durexu Polacy kochają się średnio około 90 razy w roku.. Dlatego mogę się zastanawiać czy moje 2 razy w roku jest cechą osobnicza czy jakąś dysfunkcją?
      • zamyslonaona Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 15:12
        Ale właściwie czego ty chcesz bo juz nie rozumiem. Chcesz mieszkac w domu z żoną i dzieckiem i odgrywac rolę mężą i ojca, a także prowadzic inne życie to bardziej namiętne z kimś innym? Weź sobie to gęboko przemyśl bo to co piszesz i nad czym rozważasz jest bardzo nieskładne. Twoje dziecko jest jeszcze małe, ale niebawem będzie starsze i z pewnościa pokapuje się dlaczego ojciec wybywa z domu i gdzie idzie, to chyba bedzie gorszy zawód dla niego niż to że będzie od początku przyzwyczajone że tato ma nową dziewczynę. Dzieci potrzebują wzorców a jakim ty będziesz wzorcem jadąc na dwa fronty oszukując wszystkich w koło i to dziecko które tak kochasz. Z tego co piszesz można wyczytac tylko twoją niedojrzałosc,nie wiem ile masz lat, ale taki sposób rozwiązania to najbardziej infantylna droga jaką można wybrac,skoro nie potrafię rozwiązac problemu ucieknę od niego. Myślisz że twoja żona będzie akceptowac taką sytuację, że zdradzasz ją na boku? a jeśli i ona kogoś znajdzie? Rozważasz taką opcję? Gdyby ona ci powiedziala: Wiesz kochanie nie zadowalasz mnie juz, myślę że pełno jest mężczyzn korych nie zadowalają żony i chętni są na nowe znajomości i doznania, nie chcę już czekac na to aż sie zmienisz, nie liczę na to dlatego chciałabym kogoś poznac i spotykac się z nim w wiadomych celach, ale nie chcę opuszczac naszego domu i rozstawac się głownie ze względu na dziecko mam nadzieje że zgodzisz sie na ten układ? i co zgodzisz się ? jeśli myślisz że twoja żona sie zgodzi możesz byc w dużym błędzie czasem milczenie jest bardziej znaczące niż niz wypowiedziane tysiące słów, czasem milczenie może oznaczac koniec...
        • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 15:34
          "Ale właściwie czego ty chcesz bo juz nie rozumiem. Chcesz mieszkac w domu z żoną i dzieckiem i odgrywac rolę mężą i ojca, a także prowadzic inne życie to bardziej namiętne z kimś innym?
          Weź sobie to gęboko przemyśl bo to co piszesz i nad czym rozważasz jest bardzo nieskładne. "

          A co w tym takiego nieskładnego ? To chyba zupełnie logiczna konsekwencja?

          " Z tego co piszesz można wyczytac tylko twoją niedojrzałosc
          ,nie wiem ile masz lat, ale taki sposób rozwiązania to najbardziej infantylna droga
          jaką można wybrac,skoro nie potrafię rozwiązac problemu ucieknę od niego."

          Kobieta dojrzała się odezwała. Jak uczy zycie w przypadku niektórych problemów jest czasem tak ze wszyskie środki zaradcze zawodzą i mozna tylko łagodzić skutki problemu- sam on jednak pozostaje nierozwiazywalny.

          "Myślisz że twoja żona będzie akceptowac taką sytuację, że zdradzasz ją na boku? "

          A ja mam akceptować sytuacje taką jaka jest teraz?

          "a jeśli i ona kogoś znajdzie? Rozważasz taką opcję?"

          Znając jej libido mało kto by ją chciał :) A jeśli nawet - niech sobie też "chodzi" na boki

          "Gdyby ona ci powiedziala: Wiesz kochanie nie zadowalasz mnie juz,
          myślę że pełno jest mężczyzn korych nie zadowalają żony
          i chętni są na nowe znajomości i doznania, nie chcę już czekac
          na to aż sie zmienisz, nie liczę na to dlatego chciałabym kogoś poznac
          i spotykac się z nim w wiadomych celach,
          ale nie chcę opuszczac naszego domu i rozstawac się głownie ze względu
          na dziecko mam nadzieje że zgodzisz sie na ten układ? i co zgodzisz się ?
          "

          Pytanie jest czysto hipotetyczne bo teraz to ona mnie nie zadowala. Ale gdybym to ja nie miał z nią ochoty na seks to dlaczego nie miał bym się zgodzić?.

          A tak apropos - jakie sa w takim razie Twoje propozycje? Tylko nie pisz tych banialuk o romantycznej atmosferze, kolacji przy świecach, o wzajemnym wsparciu i pomocy, o jakiejś odmianie, o wizycie u seksuologa - to wszystko było albo i jest- i nie pomogło. Nie pisz tez ze moze jestem zapuszczony albo ona i nie czuje się atrakcyjna - pudło. Oboje jesteśmy dość atrakcyjni- no w każdym razie nie jestem jakąś pokraką.
          Nie pisz tez ze mam sobie pojsc w diably - bo na razie nie chce.
    • nchyb a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 15:11
      Czy oprócz rozmów na temat seksu - oferowałeś jej coś więceej? uczucie wyrażone czynem innym niż seksem?
      Jakiś romantyzm się przejawiał, czy tylko pozycje kamasutry chciałeś odbębniać, bijąc rekordy długości stosunku?

      Dziecko nie jest już małe, więc chyba nie ono ją męczy. Czy żona pracuje poza domem? czy w domu wspólnie sobie pomagacie w jego prowadzeniu, czy też jej pomagasz przerzucając pilotem programy w TV?
      Wbrew pozorom, to wszystko też ma wpływ na potrzeby seksualne. Podobnie jak dbałość o higienę i ciało. Może zapuściłeś się, nie dbasz o siebie i zwyczajnie nie podniecasz już żony jak wcześniej? Śmierdzący facet np. może brzydzić. Z ręką na sercu, jesteś taki jak wcześniej, gdy budziłeś jej żądze? Starałeś się o to, by wasz seks to było coś więcej niż akrobacje?

      Piszesz jeszcze, że poszukasz seksu u kobiet, które nie są zaspokojone przez swoich mężów. A czy ty zapewniasz satysfakcję i z małżeństwa i z seksu swojej żonie? Piszesz, że ona ma zawsze rację, a z twoich postów jawi mi się obraz właśnie taki, ale dotyczący ciebie.
      Może ona też zaspokaja swoje potrzeby gdzie indziej, a nie odchodzi od ciebie, bo zwyczajnie żal jej waszego dziecka?
      • panhyde72 Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 15:48
        Uważam, że porady lub pytania typu: " a co Ty zrobiłes dla swojego partnerki/na?" (Parafrazując słynnego prezydenta USA.) powinny być regulaminowo zabronione. Choć i tak nie przebije to bardzo dobrze wypozycjonowanego w googlach zestawu naprawczego w skład, którego wchodzi kolacja, kąpiel, muzyka, wino etc.
        Może warto pogodzić się z myślą, że tak już jesteśmy zaprogramowani już na poziomie DNA. Związki międzyludzkie mają naukowo dobrze prześledzoną i udokumentowaną biochemię. Choć nam może się to nie podobać ale miłość trwa około 3-4 lata, bo wtedy zachodzą w mózgu procesy podobe do działania kokainy a potem moze pojawić się okres działania oksytocyny. Niestety jesteśmy i będziemy zwierzakami. W dłuższym okresie narkotyczny stan zakochania nie jest dobry dla osobnik, bo niesie ryzyko zaniku instynktu przetrwania,itp. Ergo, miłość musi trwc tak długo aby spłodzić potomstwo. Stad motyle, cudowny seks, etc. Potem osobnik ma wychować to potomstwo ...stad ta oksytocyna. Może to przykre ale ta fizjologia miłości ma Darwinowski sens. Dlatego wielu z nas pojawia się na forum z cięzkim zespołem odstawienia lub głodu narkotycznego albo pośrednio są jego ofiarami. Moja rada, choć mam dopiero 40, zrozumieć, zaakceptować i nauczyć się z tym żyć. Statystycznie są niewielkie szanse aby on/ona znów oddawali się rozpustnej rozkoszy ....
        Powodzenia
        • mila-gro pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 10:48
          Na Twoim miejscu nie absolutyzowalabym tak swoich doswiadczen. Widocznie w Twoim przypadku to nie byla milosc.
          Ja ze swoim mezem jestem 10 lat, moj brat ze swoja zona 15. Co do swojego malzenstwa mam wrazenie, ze jest tak, jak na poczatku, tylko duzo lepiej, bo znamy sie duzo lepiej i wiemy, ze naprawde kochamy w jak najzwyklejszej powszedniosci. Dokladnie to samo moge powiedziec o swoim bracie i jego zonie.
          • panhyde72 Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 10:53
            Sądze, że to była miłość, ale ten stan nie trwa wiecznie ..Z reguły kilka lat
            • mila-gro Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 11:10
              panhyde72 napisał:

              > Sądze, że to była miłość, ale ten stan nie trwa wiecznie ..Z reguły kilka lat

              Z jakiej reguly?
              • panhyde72 Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 11:27
                W naukach medycznych i biologicznych (i nie tylko) bardzo często stosuje sie statystkę i na podstawie analiz statystycznych pewnych zjawisk i procesów formułuje się wnioski i twierdzenia.
                Jest klika badan fizjologów, którzy badali procesy chemiczne w mózgach osób zakochanych. Wyniki tych badań można uznać za wiarygodne i statystycznie istotne. Faza "chemi" w mózgach tych osób najczęściej trwa 3- 4 lat, rozwody najczęściej następują po 7 latach, etc.
                To są te reguły mierzalne. Reguły niemierzalnie sami możemy doświadczyć na sobie. Inaczej kochaliśmy siebie na początku znajomości a inaczej po kliku latach np po 3....
                PanHyde
                • mila-gro Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 11:34
                  Jedna z pierwszych rzeczy, ktora mnie moj maz (wtedy jeszcze nie maz) nauczyl, bylo to, ze jesli nawet cos statystycznie zdarza sie najczesciej, to jakie to ma znaczenie, skoro nie zdarza sie w naszym przypadku. Statystycznie wiecej jest ciemnoskorych na swiecie. Statystycznie wiekszosc malzenstw jest nieudanych. Itp. itd.
                  • panhyde72 Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 11:46
                    Korzystam w mojej profesji ze statystyki i wiem, że jest największym kłamstwem, ale tak jak z demokracją , niczego innego lepszego nie wymyślono. Statystycznie częściej powodujemy wypadki wchodząc lub wjeżdżając na czerwonym świetle. :D
                    Trzeba umiejętnie z tej dziedziny korzystać.
                    Ale to forum jest od braku seksu, a nie od dywagacji nad statystyką ..
            • ariachne Re: pozwole sobie sie nie zgodzic 17.02.11, 11:53
              Drogi e- prawdopodobnie żona się wypaliła związkiem to jedno, dwa - że mogła się w kimś zauroczyć. Ktoś ją bardziej pociąga i ucieczka od seksu to swoista ucieczka od teraźniejszego związku. Ciebie doskonale rozumiem, większość mężczyzn ma silniejsze pragnienie seksu, taka biologia..Ale faktycznie kiedy nie ma zafascynowania po dwóch osiach, zazwyczaj związek usycha. Porozmawiaj z nią czego pragnie. ;) Trzymam kciuki
      • e_zonaty Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 16:00
        Co za pytania - zgaduje ze od kobiety, bo próbujące w sposób typowy obarczyć winą mężczyznę

        "Czy oprócz rozmów na temat seksu - oferowałeś jej coś więceej? uczucie wyrażone czynem innym niż seksem?"

        A dlaczego nie zapytasz czy zona oferowala cos wiecej, albo inaczej, cos w zamian seksu? Podobno jest RÓWNOUPRAWNIENIE o które kobiety tak walczyły? Tylko facet ma się starać? Ma dbac żeby było romantycznie i znosic z ulegloscia wszelkie humory, przytyki, bo kobieta ma do nich prawo?

        Tak starałem się jak jeszcze mialem siłe o ten tzw romantyzm - niestety to niewiele dawało jesli chodzi o wzajemne relacje. Wg mnie w stanie obecnym to juz nie ma sensu i byloby juz nawet smieszne/ naiwne

        "Jakiś romantyzm się przejawiał, czy tylko pozycje kamasutry chciałeś odbębniać, bijąc rekordy długości stosunku?"

        Jak facet chce długo - to żle bo rekordy w stosunku probuje pobić. Jak krótko to z kolei znaczy ze nie dba o to zeby kobiete zadowolic - bo kobieta przecież potrzebuje wiecej czasu.

        Jak seks i pożądanie wygasa to i romantyzm rowniez- to sa naczynia wzajemnie połączone. Jedno wpływa na drugie jak sprzęzenie zwrotne -nie ma co sie oszukiwac.

        " Podobnie jak dbałość o higienę i ciało. Może zapuściłeś się, nie dbasz o siebie i zwyczajnie nie podniecasz już żony jak wcześniej? Śmierdzący facet np. może brzydzić. Z ręką na sercu, jesteś taki jak wcześniej, gdy budziłeś jej żądze? Starałeś się o to, by wasz seks to było coś więcej niż akrobacje?"

        Myję sie tyle ile dotychczas - raz w miesiacu to chyba wystarczająco dużo? Brodę zawsze miałem do pasa - jak dotą nei przeszkadzałą to teraz miałaby zacząć przeszkadzać?
        A moze to moja zona zaczeła śmierdzieć? Przestała być zgrabna- hę?

        A tak powazniej- z wiekiem kazdy traci na atrakcyjnosci i ja i moja zona. To chyba normalne i kazdy sie z tym musi liczyc- co nie znaczy ze nalezy przestac o siebie dbać.
        Ale zaraz - podobno dla kobiet wyglad nie jest najwazniejszy - to tylko ci wstretni faceci patrza na opakowanie - :):):)

        "Dziecko nie jest już małe, więc chyba nie ono ją męczy. Czy żona pracuje poza domem? czy w domu wspólnie sobie pomagacie w jego prowadzeniu, czy też jej pomagasz przerzucając pilotem programy w TV?"

        A mnie - czy mnie męczy praca/dziecko/obowiazki domowe- tego juz nie zapytasz? Tylko kobieta ma się prawo męczyć? Dlaczego to zawsze facet ma sie tlumaczyc?

        "Piszesz jeszcze, że poszukasz seksu u kobiet, które nie są zaspokojone przez swoich mężów. A czy ty zapewniasz satysfakcję i z małżeństwa i z seksu swojej żonie?"

        A czy ona zapewnia mi satysfakcję z małżeństwa?

        " Piszesz, że ona ma zawsze rację, a z twoich postów jawi mi się obraz właśnie taki, ale dotyczący ciebie."

        No jasne - bo przeciez facet powinien zawsze przyznawac partnerce racje i nie powinien miec innego niz ona zdania.
        Ale zaraz, jak facet nie ma własnego zdania to wg kobiet jest z kolei zniewiescialy?

        "Może ona też zaspokaja swoje potrzeby gdzie indziej, a nie odchodzi od ciebie, bo zwyczajnie żal jej waszego dziecka?
        "

        Bardzo prawdopodobne. To tylko pogarsza sytuacje
        • iamhier Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 16:09
          do e_żonaty-na udane życie intymne i uczuciowe jest tylko jeden sposób.NIE ŻENIĆ SIĘ NIGDY!

          Nie mylić z brakiem odpowiedzialności za dziecko,które i tak ma nazwisko Wasze.....Może wy po prostu chcecie mieć z jakąś dziecko,tylko jakim KOSZTEM????!!!!!
          • e_zonaty Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 16:20
            "do e_żonaty-na udane życie intymne i uczuciowe jest tylko jeden sposób.NIE ŻENIĆ SIĘ NIGDY!"

            Bzdura i tyle. Związki nieformalne tak samo sa narazone na wygasniecie tzw zaru - tylko sie wtedy po prostu łatwiej rozpadają- łatwiej jej przeciąć. To ze nie masz tzw papierka powoduje ze odczuwasz wieksze przyciąganie do partnerki? A moze jest odwrotnie- tak na prawde nie odczuwasz do niej tak mocnego przyciagania, czujesz to podswiadomie i dlatego nie stac zeby zaryzykowac, pojc o krok dalej i wstapic na droge małżeństwa? Bo nie jesteś jej pewien i liczysz sie z tym ze wasz zwiazek predzej czy pozniej sie rozpadnie? Lepiej wiec go za mocno nie cementowac bo to tylko taka prowizorka?

            "Może wy po prostu chcecie mieć z jakąś dziecko,tylko jakim KOSZTEM????!!!!! "

            Jesli rozpatrujesz dziecko tylko w kategoriach kosztowych - współczuje
            • zakletawmarmur Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 18:00
              m
              > oze jest odwrotnie- tak na prawde nie odczuwasz do niej tak mocnego przyciagani
              > a, czujesz to podswiadomie i dlatego nie stac zeby zaryzykowac, pojc o krok dal
              > ej i wstapic na droge małżeństwa?

              Z kryzysowymi narzeczonymi się nie żeni:-)
            • iamhier Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 20:25
              o taaaaaaa.........śmiech........
        • nchyb Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 17:48
          > A dlaczego nie zapytasz czy zona oferowala cos wiecej, albo inaczej, cos w zami
          > an seksu? Podobno jest RÓWNOUPRAWNIENIE o które kobiety tak walczyły? Tylko fac
          > et ma się starać?

          pytam Ciebie, bo to ty narzekasz na braki seksu od żony. gdyby to ona pisała, jej bym pytała, co ona robiła dla Ciebie, by poządanie utrzymać. Rozumiesz? Narzekasz Ty, nie ona, więc ciebie pytam.

          > A moze to moja zona zaczeła śmierdzieć? Przestała być zgrabna- hę?
          Może. Ale powtórzę ponownie, to nie ona narzeka, że się od niej odsunąłeś. Rozumiesz?


          > A mnie - czy mnie męczy praca/dziecko/obowiazki domowe- tego juz nie zapytasz?
          > Tylko kobieta ma się prawo męczyć? Dlaczego to zawsze facet ma sie tlumaczyc?
          >
          > A czy ona zapewnia mi satysfakcję z małżeństwa?
          To już nudne, ale powtórzę raz jeszcze, Tobie zadaję ptania, bo Ty narzekałeś na brak seksu w wykonaniu żony. To ty w jakiś sposób przestałeś sprawiać, że żona chce tego seksu właśnie z Tobą. Dlatego ciebie pytam. Nie ma znaczenia Twoja płeć, ale fakt, że ta druga osba nie ma chęci na seks. Dlaczego? Stąd te pytania.


          > "Może ona też zaspokaja swoje potrzeby gdzie indziej, a nie odchodzi od ciebie,
          > bo zwyczajnie żal jej waszego dziecka?
          > "
          >
          > Bardzo prawdopodobne. To tylko pogarsza sytuacje

          Ano właśnie. Jeżeli tak jest, to nie znaczy, ze ona nie chce seksu, ale że nie chce go z tobą. I teraz można się zastanawiać dlaczego. powody mogą być te, co podane wyżej. Chociaż wcale niekoniecznie. I tak naprawdę nie ma łatwego wyjścia. Możecie dalej twkić w takim związku, seksualnie czerpiąc radość u innych. Aż do czasu, gdy jednemu z Was się to znudzi.

          Piszesz, ze nie chcesz się rozstawać z żoną, by nie stracić kontaktu z dzieckiem. A co stoi na przeszkodzie, byś to Ty zajął się dzieckiem. Jeżeli jesteś rozsądny, nie skrzywdzsz córki zakazem spotykania z matką. Możesz czerpać seksualną satysfakcję z nową partnerką, mieszkając z dzieckiem. Wiem, ze to trudne, ale wcale nie niemożliwe.
          Tak czy inaczej, powodzenia. I pytania nie były w celu pognębienia mężczyzny, ale by ten, którego odrzucają, zadał sobie pytanie - DLACZEGO.
          • e_zonaty Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 16.02.11, 18:43
            To ze ja narzekam nie znaczy ze wina musi lezec tylko i wyłącznie po mojej stronie a niestety Twoje pytania wg mnie wybitnie to sugerowaly i wykazywały jednoznacznie typowo kobiecy punkt widzenia (tzn tak w skrócie: na pewno facet jest wszyskietmu winien - chce tylko mechanicznie bzykac parnterke nic w zamian nei oferujac, do tego jest zapuszczony i smierdzacy a cały czas w domu spedza z pilotem od TV a ta biedna zarobiona zona ma mu we wszystkim usługiwać i moze jeszcze tfu,tfu seks czesciej niz raz w miesiacu uprawiac).

            Problem polega na tym ze oboje partnerzy musza sie starac (mąż + żona)- wykazywac inicjatywe, pracować nad wzajemnymi relacjami,a nie moze byc tak ze robi to tylko tylko jedna strona.

            A co do kwestii co stoi na przeszkodzie zebym to ja (jak rozumiem po ewentualnym rozstaniu) zajął sie dzieckiem to jest to bardzo proste - sąd. Jezeli z matką nie jest coś ewidentnie nie w porządku np alkoholizm, narkomania, choroba psychiczna to nie ma praktycznie szans zeby sad przekazal opieke nad dzieckiem ojcu.
            Zresztą ja uwazam ze przy dziecku powinni byc cały czas oboje rodzice - oboje są potrzebni dopoki w pelni nie dojrzeje ono psychicznie. A weekendowe spotkania nie sa w stanie tego zapewnic
            • nchyb Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 17.02.11, 09:24
              Oj, jakie to męskie :-)
              Koniecznie doszukiwanie się winy, typowy facet z Ciebie :-)

              Nie ma znaczenia tu wina. Chodzi o rozwiązanie problemu, a nie szukanie winy. Co z tego, czy ustalimy, że wina jest Twojja, Twojej żony czy wasza wspólna? Nie o to chodzi, a oto, by nie brakowało wam seksu w małżeństwie. Ty narzekasz, Ty szukasz rozwiązania, więc Tobie powinno zależeć na znalezieniu rozwiązania problemu. Ale jezeli wszystko sprowadzasz do znalezienia winnego, to pewnie zostanie jak jest. Ty z kochanką, żona z kochankiem, a pośrodku dziecko, które oboje kochacie, nie rozstaniecie się, tylko będziecie zdradzać się równo, aż do czasu gdy kochanek któregoś z was nie zapragnie partnera tylko dla siebie.
              I czy będzie miało tu znaczenie, kto bardziej winny?

              > Zresztą ja uwazam ze przy dziecku powinni byc cały czas oboje rodzice - oboje
              > są potrzebni dopoki w pelni nie dojrzeje ono psychicznie
              Dzieci nie sa głupie, często lepiej orientują się, że tatuś i mamusia mają kogoś na boku, niż współmałżonek. A życie w takim domu wcale nie jest dla dziecka lepsze niż życie z jednym z rodziców i często spotykającym się z drugim.

              Ale w sumie Ty przecież wiesz lepiej. Twoja wina niewielka, ważniejsze, ze żona nie chce, więc Ty sobie znajdziesz coś na boku. OK, skoro tak chcesz, twój cyrk, twoje dziecko. Tylko jak kochanka zajdze w ciążę, jak się podzielisz, by wszystkie Twoje dzieci miały rodziców na stałe razem?
              • janznepomuka Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 17.02.11, 12:26
                Rozwiązanie problemu jest możliwe jedynie w chwili jego powstania, no
            • aandzia43 Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 17.02.11, 09:31
              Strasznie się zajeżyłeś na takie proste, podstawowe pytanie. Dlaczego? To nie jest "jednoznacznie typowo kobiecy punkt widzenia" i nie sądzę, by autorka zakładała, że na pewno facet jest wszystkiemu winien. Spokojnie. Rozmawiamy z tobą, nie z żoną i tobie zadajemy pytania. Ty już wiesz, czego oczekujesz od żony, a czego nie dostajesz. Wyartykułowałeś swoje potrzeby - fajnie. A teraz pomyśl, co na temat oczekiwań wobec małżeństwa ma do powiedzenia żona. Jak nie pamiętasz, to zapytaj. Być może nie tu pies pogrzebany, może ty swoje zrobiłeś jak trzeba. Ale nie mozesz z góry zakładać, ze na pewno tak jest. Mniemam, iż szukasz rozwiązania problemu, a nie możliwości walenia focha w spokojności ducha i sumienia? Mylę się?
              • e_zonaty Re: a co oprócz seksu oferujesz żonie? 19.02.11, 15:48
                Niestety skoro zona nie potrafi/nie chce odpowiedzieć na to pytanie - dlaczego tak się dzieje, to ja rowniez nie potrfię. I nie jestem w stanie dojść dlaczego
            • absynt72 Ze względu na dziecko? Gadanie... 18.02.11, 03:58
              Jak ci się trafi inna, która da to czego nie daje żona pójdziesz nie oglądając się na dzieci, ani na hipotekę. Bo wg mnie nie jest prawdą, że na boki skaczą głównie faceci, którym żony nie dają, powiedziałbym jest odwrotnie, właśnie tacy którym dają częściej skaczą na boki, no właśnie ale tylko skaczą, a potem wracają, a przyłapani na zdradzie przepraszają, proszą o wybaczenie i zapewniają, że nigdy więcej... do następnego razu. Natomiast faceci w twojej sytuacji to jak skoczą na bok to na dobre.
    • chersona Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 15:22
      a nie można by dojść do konsensusu? znam dwa takie przypadki. Sprawdziły się. W jednym to żona była niezaspokojona, w drugim mąż. za wiedzą i zgodą małżonka problem rozwiązali. w przypadku kobiety jest to przyjaciel domu. w przypadku śp. wujka-dziadka kochanki. Zdaje się nikt do nikogo pretensji nie miał.
      • iamhier Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 15:53
        I Ty uważasz,że tu o sex chodzi? Oj.....mylisz się i to bardzo.Sex to tylko objaw ciężkiej i nieuleczalnej choroby tego związku......

        Problemem niemalze 50% małżeństw w Polsce jest posiadanie dziecka z niewłaściwym partnerem (czyli tym małżeńskim) w wyniku manipulacji i prosji społecznej jaką jest :"masz mieć potomka w tym i w tym wieku....." ,warunki materialne....,niedokształcenie seksualne-wpadka,oraz kompleksy-biorę tę gorszą,bo ta mnie neiz dradzi i dzieci odchowa taniej.....no i się stara...

        Tak normalnie na to patrząc to te związki nie powinny w ogóle zaistnieć....Gdyby nie było dziatwy proces powrotu do normalności ,nie tylko tej emocjonalnej,bo i zapewne materialnej,byłby bardzo prostu.Teraz dziecko jest kartą przetargową!!
    • megliodasolichemalaccompagnati Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 15:47
      Niestety, czytając pana tekst przezywam deja vu i WIEM, że prędzej, czy później skończy sie to co najmniej zdradą (zdradami) a może i rozwodem. I to nie tylko zdradami w pana wykonaniu , ale i żony, która któregoś dnia odkryje (a odkryje napewno), że ktos inny budzi w niej dreszcz pożądania. To smutne, ale ludzie, którzy nie potrafią i nie potrzebują swojej bliskości fizycznej w żadnym wypadku nie powinni być razem.
      • iamhier Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 15:56
        ponieważ panuje prostackie przekonanie,że jak baba daje, to chłop na boki nie chodzi.
        Otóż chodzi ,i to 2 razy bardziej....
        • citizen.insane Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:06
          Post forumowicza och_tato (gdzies tam na poczatku) uzmyslowil mi, ze faktycznie to musi byc bardzo trudne podjąć, w sumie dramatyczną, decyzję o odejściu w momencie gdy ma sie ten wspólny dom na który tyrało sie latami, twoje miejsce na ziemi...Żony z dziećmi nie wyrzucisz, sam zaś gdzie pójdziesz, zaczynać wszystko od nowa?

          I rozumiem dlaczego e-żonaty chce zostać ze względu na dziecko. Z tą swoją 'małą osobą' chce sie być codziennie, słuchać jej dziecięcych opowieści każdego dnia, patrzyć jak rośnie a nie w co drugą sobote mieć pare godzin na spacer po parku...

          Z drugiej strony życie ucieka, z każdym rokiem nie stajemy sie coraz młodsi...

          Cieżka sprawa;/
        • ssdd1975b Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:23
          iamhier napisała:

          > ponieważ panuje prostackie przekonanie,że jak baba daje, to chłop na boki nie c
          > hodzi.
          > Otóż chodzi ,i to 2 razy bardziej....


          no ale jak to ma sie do tego watku??? ten facet nie chodzi (jeszcze), ma potrzeby jak kazdy i nie moze ich zrealizowac z zona (choc chce) - problem jest z zona nie z nim...

          a jezeli jestes tak glupia zeby pozwalac swojemu facetowi chodzic na dupy i sie tym jeszcze chwalisz to coz gratuluje udanego pozycia malzenskiego... :)
        • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 12:29
          co ty wiesz o dawaniu dupy.....

          Jan
        • wilma.flintstone Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 20.03.11, 11:25
          iamhier napisała:

          > ponieważ panuje prostackie przekonanie,że jak baba daje, to chłop na boki nie c
          > hodzi. Otóż chodzi ,i to 2 razy bardziej....

          Wniosek z tego, ze madrze robia te, ktore nie daja.
    • jatom Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 17:25
      Ilość wpisów potwierdza, że skala problemu jest duża.

      Moje doświadczenie wskazuje, że jest to problem powszechny. Powszechny, bo powszechne jest złudzenie mężczyzn, że ich partnerki, to kruche, emocjonalne, głęboko przeżywające swoje życie uczuciowe istoty, empatyczne i nastawione na współpracę. Wychowani na romantycznych i rycerskich wzorach i anachronicznych szkolnych wypisach i lekturach mężczyźni są ślepi na fakty, prawda, że zręcznie przez kobiety fryzowane. A kobiety są do bólu niesentymentalne, do bólu praktyczne, do bólu bezwzględne. Po wyborze mężczyzny na męża i ojca, co odbywa się z umiarkowanym udziałem uczuć, kobieta realizuje najskuteczniejszą dla niej strategię ułożenia relacji z mężem - przez kontrolowaną dyspozycyjność seksualną. Może tak robić, bo jest mniej zależna niż mężczyzna, od seksu, a w razie potrzeby łatwiej jej niż mężczyźnie (tak, tak, panowie "zwycięzcy") znaleźć choćby doraźne zaspokojenie poza związkiem.

      Dodatkowo, zwłaszcza w częstych przypadkach mężczyzn kochających dzieci, kobiety starają się sterować relacjami między dziećmi, a ojcem, tak, by jeszcze bardziej uzależnić mężczyznę. Wszystko możliwie dyskretnie, nieinwazyjnie i bardzo skutecznie. Najlepiej to działa w wobec mężczyzn o wysokiej odpowiedzialności i dużych potrzebach emocjonalnych i seksualnych. A seks w środku cyklu kobiety lubią uprawiać z bezwzględnymi łobuzami, traktującymi je tak, jak na to zasługują. Paradoks?

      Upraszczam i uogólniam? - Oczywiście. Ale czy się mylę? - jest, jak piszę, a będzie jeszcze gorzej, bo kobiety są coraz bardziej świadome swojej biologicznej siły i nic ich nie powstrzyma przed wykorzystywaniem przewagi.

      Co robić? - otworzyć oczy, zrozumieć siłę natury i nie dać się zmanipulować, a starać się budować związki partnerskie, nawet jeśli niekiedy będzie to oznaczało częstszą jazdę na ręcznym.
      • panhyde72 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 18:33
        Z całego wątku ten post może zarówno rozpocząć jak i zakończyć dywagacje na ten temat.
        Niestety, potwierdza naszą nieco atawistyczną naturę i to ze niewiele da się zmienić.
        Powodzenia
        PanHyde
      • piotref Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 23:59
        jatom napisał:

        > Ilość wpisów potwierdza, że skala problemu jest duża.

        to najmądrzejsza, najbardziej trafna wypowiedź w całej dyskusji.

        Jedynie oczekiwałbym rozwinięcia odpowiedzi na ostanie pytanie:

        > Co robić? - otworzyć oczy, zrozumieć siłę natury i nie dać się zmanipulować, a
        > starać się budować związki partnerskie, nawet jeśli niekiedy będzie to oznaczał
        > o częstszą jazdę na ręcznym.

        naprawdę niezwykle ważna wypowiedź
        dziękuję
        • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 12:32
          bez sensu
          • gomory Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 13:15
            > po co mi dana baba, jak muszę na ręcznym w ukryciu jeździć

            Ja np. do masturbacji nie potrzebuje babskiej widowni, i dlatego wole w ukryciu :)
    • mateoeasy Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 18:40
      pewnie twoja zona ma jakiegos fagasa..no pisuze tak z doswiadczenia mojej siostry, bo ona to taki typ kobietywlasnie jest tak ta twoja zona. mezowi rogi przyprawila chyba ze 100 razy,niestety. najpierw bole glowy,potem wymyslanie chorob ,ze niby nadzerka,ze niby cysty i tak cos tam wkolko. a powodem tego wszystkiego byla niestety jej wyobraznia ze facet to powinnien niec zawsze dla niej i tylko dla niej czas. bron boze znajomych bron boze hobby .ona i tylko ona. zycie codzienne pokazalo ze jednak nie da sie 24 godz na dobe wielbic i ubostwiac i sie zaczelo szukanie milosci gdzie indziej.to tyle. sex to delikatna sprawa.i naprawde bardzo istotna.
      • andalus a co zrobić jak się nie chce 16.02.11, 21:27
        no właśnie, ma się zmuszac do współżycia ?Ktoś tu już zadał takie pytanie
        bo to jest obowiązek ? a jesli ktoś nie chce i nie czuje pożądania. wy naprawde myślicie że wynika to z czystej złośliwości partnerki ( zakładam ,że inne sfery są ok ). zmieńmy sytuację
        dlaczego ona pomimo braku pożądania ma to robić , l daczego ma się dostosować . Może niech Pan Mąż dostosuje się do libido partnerki
        • iwone75 Re: a co zrobić jak się nie chce 17.02.11, 00:42
          Najlepiej wychodzic z założenia - nie chce sie i już - jestem usprawiedliwiony/a.
        • iwone75 Re: a co zrobić jak się nie chce 17.02.11, 00:44
          Daleko by sie w ten sposób doszło....
        • e_zonaty Re: a co zrobić jak się nie chce 19.02.11, 15:54
          Rozumiem....-mąż to powinien zawsze się dostosowywać do Pani żony - nieprawdaż? :)
    • krolikotapir Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 19:19
      Co to za argument "nie moge odejsc bo dziecko"? Naprawde egoistyczna gadka. Skoro piszesz, ze seksu brak (swoja droga sposob komunikacji miedzy Wami w tej sprawie to jakies kuriozum swiadczace o mizernych ukladach w zwiazku), skoro piszesz ze wlasciwie nie warto z nia byc, to uciekaj jak najszybciej wlasnie ZE WZGLEDU NA DZIECKO. Zeby nie skazywac go na zycie z rodzicami odgrywajacymi przed nim teatrzyk. Ktory KAZDE dziecko od razu zdemistyfikuje.
      • iwone75 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 00:39
        Kompletne głupoty piszesz
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 15:57
        Nie ma nic milszego dla dziecka jak byc opuszczony przez jedno z rodziców- prawda? :)
    • krolikotapir Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 19:22
      A odnoszac sie ogolnie do podobnych sytuacji: zanik, lub radykalny spadek jakosci seksu w malzenstwie i problemy z tym zwiazane sa nieuchronnym elementem tej instytucji. Seksualna wiernosc jest postulatem absurdalnym, a kto sie z tym nie zgadza, niech sobie wyobrazi seks z 75-latka/latkiem - tak przeciez kiedys beda wygladac Wasi mezowie/zony. Jedynym uczciwym ukladem jest zwiazek otwarty w formie mozliwie najbardziej dogodnej dla stron.
    • wj_2000 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 19:39
      Człowiek przez biologię skazany jest na coś w rodzaju hipokryzji.
      Wiara w "miłość do grobowej deski" to mit porównywalny z wiarą, że socjalizm jest najlepszym ustrojem na świecie.
      Gdy wygasa pożądanie ( a wcześniej jakiekolwiek zainteresowanie kobiety seksem), najlepszym rozwiązaniem jest "białe małżeństwo" - spółka z oo dla dzieci i wspólnego majątku i ODRĘBNE (najlepiej niezbyt zaangażowane) życie seksualne, jednej albo OBU stron.
      Warstwy wyższe, od czasów co najmniej Cesarstwa Rzymskiego, tak właśnie żyły.
      Zazdrość to choroba małolatów, albo chłopów i bab pańszczyźnianych.
      • krolikotapir Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 19:43
        wj_2000 napisał:

        > Człowiek przez biologię skazany jest na coś w rodzaju hipokryzji.
        > Wiara w "miłość do grobowej deski" to mit porównywalny z wiarą, że socjalizm je
        > st najlepszym ustrojem na świecie.
        > Gdy wygasa pożądanie ( a wcześniej jakiekolwiek zainteresowanie kobiety seksem)
        > , najlepszym rozwiązaniem jest "białe małżeństwo" - spółka z oo dla dzieci i ws
        > pólnego majątku i ODRĘBNE (najlepiej niezbyt zaangażowane) życie seksualne, je
        > dnej albo OBU stron.
        > Warstwy wyższe, od czasów co najmniej Cesarstwa Rzymskiego, tak właśnie żyły.
        > Zazdrość to choroba małolatów, albo chłopów i bab pańszczyźnianych.

        Otóż to.
    • arvena64 Spokojnie, tylko spokojnie.... 16.02.11, 20:24
      Zakladam ze w Twoim malzenstwie nie ma osob trzecich.
      Ja wiem ze unika sie tego, co nie sprawia przyjemnosci. To normalne. I tak pewnie odbiera teraz seks z Toba Twoja zona...Ale jestem wiecej niz pewna, ze nadal Cie kocha. I wlasnie teraz jestes jej bardzo potrzebny, bo widocznie przechodzi przez jakis trudniejszy etap swojego zycia. Wiesz, kobietom bardzo trudno jest pogodzic jednoczesne bycie zona, matka, kochanka...Jesli chcemy byc lepsze w jednej z rol, to druga zawsze troche ucierpi...Nie zostawiaj swojej zony, a juz na pewno nie szukaj kochanki, bo to prosta droga do rozpadu zwiazku. Badz cierpliwy, daj jej wiecej zwyklej codziennej czulosci i zainteresowania, pomagaj jej w codziennym zyciu. Zastap seks bliskoscia i intymnoscia, a pojawi sie przyjemnosc z fizycznego bycia razem. Nadejdzie taki moment ze Ty bedziesz przechodzil trudne chwile, ze to Tobie seks z zona przestanie sprawiac przyjemnosc, bo glowe bedziesz mial zaprzatnieta czyms innym - wtedy ona pomoze Tobie. Bo wlasnie na tym polega zwiazek dwojga dojrzalych ludzi. A seks w trwalym zwiazku to tylko dodatek, a nie glowny cel. O tym, ze seks jest najwazniejszy pisza seksuolodzy, bo inaczej byliby niepotrzebni...
      Zycze Tobie i Twojej zonie duzo dobrych dni, duzo cierpliwosci i wzajemnego zrozumienia :)
      Pozdrawiam
      • iamhier Re: Spokojnie, tylko spokojnie.... 16.02.11, 20:35
        do arvena- i na tej gładko brzmiącej mrzonce zmarnuje jeszcze parę latek....Gra na czasie to nowa specjalizacja fatalnych żon....

        Facet w pewnym wieku przestaje być atrakcyjny,kobieta tymbardziej.
      • gomory Re: Spokojnie, tylko spokojnie.... 17.02.11, 13:06
        > O tym, ze seks jest najwazniejszy pisza seksuolodzy, bo inaczej byliby niepotrzebni...

        Nieprawda. Nie kojarze zadnego seksuologa ktory by twierdzil, ze dla zwiazku najwazniejszy jest seks. Smiem wiec twierdzic, ze to sobie wymyslilas.

        > Nadejdzie taki moment ze Ty bedziesz przechodzil trudne chwile, ze to Tobie seks z zona przestanie sprawiac przyjemnosc, bo glowe bedziesz mial zaprzatnieta czyms innym - wtedy ona pomoze Tobie

        Tego byc pewnym nie mozna, nie kazdy poczuwa sie do wdziecznosci. Jesli juz, to raczej w ramach checi odplacenia milym za przyjemnosc.
        Zreszta jak sobie wyobrazilem takiego stresa, ze mi sie bzykac nie chce, a zona mi wtedy laskawie "pomaga" nie domagajac sie lozkowych zabaw, to ta wyrozumialosc nie zabrzmiala necaco.
        Tym niemniej razem z Toba zycze im duzo dobrych dni :).
    • gudrunn Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 20:25
      1. Panowie, a może zrzućcie trochę brzuszka i myjcie zęby przed spaniem?
      2. Kochanka wam koszuli nie wyprasuje.
      3. Lepiej powiedzcie od razu zamiast oszukiwać i zostawić żonę jak będzie miała 50 lat. A tak to może i ona znajdzie tego właściwego........dajcie szanse.
      • przechlapany_czas Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 23:40
        4. I zostawcie jej dom, samochód dorzucając sowite alimenta ;-)
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 16:00
        1. Panowie, a może zrzućcie trochę brzuszka i myjcie zęby przed spaniem?
        2. Kochanka wam koszuli nie wyprasuje.
        3. Lepiej powiedzcie od razu zamiast oszukiwać i zostawić żonę jak będzie miała 50 lat. A tak to może i ona znajdzie tego właściwego........dajcie szanse.

        A dla czego piszesz tylko do Panów?
        1. Drogie Panie - a może zrzućcie trochę brzuszka i myjcie zęby przed spaniem?
        2. Kochanek pensji swojej kochance nie odda. Chyba ze mówimy o sponsoringu.
        3. Lepiej powiedzcie od razu zamiast oszukiwać i zostawić faceta jak będzie miał 50 lat. A tak to może i on znajdzie tą właściwego........dajcie szanse.


    • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 21:33
      > Ma dbac żeby było romantycznie i znosic z ulegloscia wszelkie humory, przytyki, bo kobieta ma do nich prawo?

      He he, zaraz romantyzm... Romantycznie ma być tylko na przynętę, żeby się nie połapała w Twoich planach. Poczekaj do połowy miesiąca, na dni płodne, wtedy kobieta jest najbardziej napalona. Nie masz raczej 15 lat, ale pamiętaj o konsekwencjach;D Kup dobre wino, zrób nastrój, żadnych świec, jeszcze coś podpalisz ;P Wystarczy lampka. Zagadaj, pościemniaj trochę, że Rysiek to, Zenek śmo, jej najlepsza przyjaciółka to brzydula i ma krzywe nogi. Posmyraj tu i ówdzie, pośmiejcie się, a jak będzie już trochę wstawiona ( i Ty też), to się za nią weź. Apaszka na przeguby i do kaloryfera :D Zerżnij ją tak, żeby na drugi dzień nie mogła chodzić. Za kilka dni sama do Ciebie przyjdzie. Kiedyś była maczuga i za włosy do lasu;P Poza tym sławna scena z " Przeminęło z wiatrem", kiedy pijany Ret zmusza Scarlet do uległości, a jej się to nieziemsko spodobało. Wszystko w granicach dobrego smaku i humoru oczywiście, he he dobrej zabawy:D
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 16:02
        Taka prosta recepta niestety nie zawsze działa
    • longpath Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 21:34
      Współczuję. Naprawdę niezbyt ciekawa sytuacja. Ale... Może jak juz czujesz się wolny i ona nie ma potrzeb, to zapytaj ją jak przyjaciółkę, czemu tych potrzeb nie ma. U kobiet libido z wiekiem raczej wzrasta niż zanika, więc zwykłe "mam mniejsze potrzeby" to żadne tłumaczenie. Może Ci się już nie chce tego drążyć, ale spóbuj jeszcze raz. Powiem Ci z własnego doświadzcenia, jako kobieta i żona, że u nas w pewnym momencie sama propozycja uprawiania seksu nie wzbudza gwałtownego porywu namiętności. U mężczyzn podniecenie narasta szybko, u kobiet powoli i w dodatku może je zburzyć byle głupota. Wiele razy tłumaczyłam mężowi, że ja po prostu chcę czułości na co dzień, miłości w uśmiechach, że mam potrzebe rozmowy itp. A on nic. Cały dzień traktuje mnie raczej obojętnie, a wieczorem "może byśmy...?" Tylko że ja nie mam automatycznego przestawiacza nastroju i nie chcę też udawać. Kobiety widzą seks inaczej. Czują inaczej. Obie strony muszą miłość pielęgnować, a pożądanie podsycać nowościami. Tak już jest. Pozdrawiam, LP
      • marianne65 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 22:19
        widzisz e-zonaty, jestem wlasnie taka zona
        kiedys maz byl szczuply, ja tez
        potem on przytyl, ja bylam szczupla
        nie reagowal na moje "zalujze"
        potem ja przytylam - a on postanowil schudnac, tyle ze mnie sie juz nie chce
        zreszta teraz chudniecie predzej mi zaszkodzi niz pomoze na wyglad...
        z innej beczki, jest dokladnie tak - caly dzien nic, zero przytulania (i nie pomagaly rozmowy o tym, ewentualnie bylo "podszczypywanie", ktore nijak sie ma do namietnosci) - a wieczorem ochota z jego strony na seks
        i wszystko mu jedno, ze np. pare godzin wczesniej sie klocilismy albo ze jestem zmeczona
        szanuje go jako czlowieka i staram sie jak potrafie z cala reszta w domu - ale na seks juz nie mam ochoty, albo bardzo rzadko
        nie ciagnie mnie specjalnie do innych facetow, poniewaz wymagania mam duze - a z mojej strony juz nie za bardzo czuje sie atrakcyjna, w czym zreszta maz mi nie pomaga (poczuc sie atrakcyjna)
        problem w tym, ze ja moge bez seksu - choc troche ;) mi brak - dla niego to jest blisko potrzeby wysikania sie
        jest w pozradku, nie zdradza mnie - ale nie mozemy sie dogadac, choc rozmawiamy o tym
        mijamy sie po prostu
        on tez pyta - dlaczego ty nic nie robisz w moim kierunku, nie zachecasz mnie, nie pracujesz na to...
        coz - jak on i tak chce, to raz; dwa - nie chce mi sie bez tej bliskosci 24h na dobe - a on nie rozumie, ze nie wystarczy wejsc razem do lozka, zeby sie chcialo chciec...
        tego mi brak najbardziej
        a moze po prostu jestem zakompleksiona a maz sie zaniedbal kiedys
        teraz mnie sie nie chce chodzic na fitness, itp.

        poza tym - panowie -myjcie sie do lozka!!!
        zalamuje mnie to, ze facet potrafi sie umyc rano, zeby czuc sie swiezo do pracy- a do lozka potrafi pojsc bez mycia
        jak do mojego to dotarlo - to teraz mnie wkurza jak idzie sie wieczorem myc, bo idzie tylko wtedy, gdy "zalozyl" sobie seks...
        • korasso Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 16.02.11, 22:40
          > jak do mojego to dotarlo - to teraz mnie wkurza jak idzie sie wieczorem myc, bo idzie tylko wtedy, gdy "zalozyl" sobie seks...

          Oj Kobiety, jak tak czytam, to ręce mi opadają. I tak źle, i tak niedobrze... Przecież zaczął się myć, czyli to Ty jesteś negatywnie nastawiona. Szukasz dziury w całym. Może przestań i idźcie razem pod prysznic. Od razu zobaczysz, jak Wam obojgu humor się poprawi. Seks to ważna sprawa, a ludziom po latach małżeństwa i rutyny zwyczajnie się nie chce. I wcale nie musi być codziennie, ani nawet jakoś bardzo często ( co dwa dni;P) Zarówno jedna jak i druga strona ma prawo odmówić. Ważne jest to, żeby seks był jak weekend po całym tygodniu pracy. Odprężał i relaksował. Bez wrogości, z miłością, z najlepszymi uczuciami, jakie są zarówno w kobiecie i mężczyźnie. Mnie nauczył tego mój partner i powinnam go za to na rękach nosić. I też czasem muszę przed nim uciekać ;), ale na szczęście on to rozumie:D Więcej rozmów o seksie, mniej tabu, Make Love! :)))
          • piotref Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 00:14
            żałuję, że wypowiadałem się w tym temacie, bo teraz, po przeczytaniu wszystkich, w większości istotnych wypowiedzi, poleciłbym żonie lekturę do łóżka... pozna 'z daleka' moje posty.

            wciąż się nie poddaję, zależy mi bardzo na Niej, na nas, choć problem, o którym piszemy tu wszyscy trwa już kilka lat...

            obiecuję odezwać się, jeśli znajdę rozwiązanie sytuacji w swoim małżeństwie.
            piotref
            • joannamkll Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 11:46
              Piotrzeef, mam nadzieję, że Wam się uda. Nam się udało, mimo, że przez kilka lat seks był naprawdę słaby. Głównie dlatego, że mi się nie chciało chcieć, chociaż bardzo chciałam, żeby mi się chciało. I wcale nie dlatego było źle, że mój mąż przestał mi się podobać, miałam ochotę na seks z kimś innym, czy w łóżku było nudno. Nie było. Nawet w najgorszym okresie bywało fantastycznie. Myślę, że jeszcze jakieś 2 lata temu mój mąż mógłby napisać dokładnie to samo, co Ty. Przetrwaliśmy wcale nie dla dobra dzieci, ani z wygodnictwa, tylko dlatego, że naprawdę chcieliśmy razem być, dlatego, że łączy nas bardzo dużo i żadne z nas nie chciało, żeby seks, a raczej jego brak, zdecydował o rozstaniu. Było ciężko, bo trudno było znaleźć przyczynę i były momenty, że mieliśmy do siebie nawzajem ogromne pretensje, ja płakałam w łazience, a on na balkonie :( Powodzenia!
              • montefiascone Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 14:08
                > Nam się udało
                > Było ciężko, bo trudno było znaleźć przyczynę

                Joanno, a co dokładnie w końcu okazało się tą przyczyną?
                A przede wszystkim - jak Wam się udało? dzięki czemu? co pomogło? co robiliście?...
                Dzięki z góry za odpowiedź
                ...no i - serdeczne gratulacje :)
                • joannamkll Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 10:28
                  Trudno podsumować kilkuletni proces w kilku zdaniach. Główną przyczyną było to, że ja straciłam zdrowy egoizm, zupełnie przestałam skupiać się na sobie. Ważne były dzieci, nasz związek, praca. Nie starczało mi czasu, ani miejsca w głowie, żeby naprawdę myśleć o swoich przyjemnościach. Sama brałam na siebie zbyt duży ciężar. Byłam przemęczona i narastała we mnie jakaś podskórna agresja. Wydaje mi się, że wiele kobiet ma taki problem i że mężczyźni jednak bez większego wysiłku zachowują integralność. W dodatku przez długotrwały stres związany z nadmiarem odpowiedzialności w pracy i chorobą dziecka dopadło mnie patologiczne zmęczenie, nad którym nie mogłam zapanować, okropne uczucie kompletnego braku siły. Jeśli ktoś tego nie doświadczył, nie jest w stanie zrozumieć, jak to jest. Seks był wtedy ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę. Na zmęczenie pomogła medycyna niekonwencjonalna. W odzyskaniu potrzeb seksualnych dużą rolę odegrała akupunktura i joga, ale też i to, że znowu zaczęłam chodzić sama do teatru :) Ale gdyby nie mój fantastyczny mężczyzna, który nie zostawił mnie na pastwę losu, jak byłam nieznośna i zawsze powtarzał mi, że jestem piękna i że mnie pożąda, to pewnie bym się pozbierała ze dwa lata po rozwodzie... Teraz od ponad półtora roku mamy the best sex we ever had :) i nie wpłynęła na to ani ciąża ani to, że znowu mamy w domu niemowlę.
        • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 19.02.11, 16:06
          Ja piernicze - co wy kobiety ciągle o tym myciu? Stwierdzam ze z higiena u facetów rzeczywiscie cos jest nie tak. Ja myje się zawsze przed pójsciem z kobieta do łózka. Chyba ze mowimy o jakimś szybkim numerku pod wpływem chwili kiedy wzajemne podniecenie nie daje już na to czasu (tak - kiedyś i tak sie zdarzało)
      • janznepomuka Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 12:37
        To może byś tak się do budowy tego nastroju w ciągu dnia też przyczyniała, co księżniczko?

        Jan
        • longpath Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 18.02.11, 09:06
          I od razu z pazurami, co? A napisałam gdzieś, że się nie przyczyniam??
    • ola147852 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 17.02.11, 11:34
      No właśnie czemu kiedyś tyle małżeństw było udanych, mało rozwodów. Może ludzie nie byli tak zepsuci. To jest epoka ciała i wszystko co znim związane jest ważne. Czemu w małżeństwie musi być więcej pożądliwości niż miłości? Może czas zadbać o ducha. Czy go jeszcze masz? Gdyż dogadzanie ciału zabija ducha.
      • e_zonaty Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 20.02.11, 01:11
        ola147852 napisała:

        > No właśnie czemu kiedyś tyle małżeństw było udanych, mało rozwodów. Może ludzie
        > nie byli tak zepsuci.

        Bo kiedyś rozwód to był powód wstydu i wogóle nie do pomyślenia.

        > To jest epoka ciała i wszystko co znim związane jest waż
        > ne. Czemu w małżeństwie musi być więcej pożądliwości niż miłości?

        A czemu przeszkadza pożadanie? Jednego i drugiego powinno być dużo. Oczywiście wiadomo że z wiekem pożadliwość wygasa. Ale póki jest się młodym nie należy rezygnować z żadnej z tych rzeczy

        > Może czas zad
        > bać o ducha. Czy go jeszcze masz? Gdyż dogadzanie ciału zabija ducha.

        Jesteś siostra zakonną czy co? :) Znasz takie powiedzenie w zdrowym ciele zdrowy duch?
        • erwin444 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 10.03.25, 19:19
          Ja bym jej wyprawił bal murzynow że tańczyła by na rurze . Ale jak się pozwala tak się ma .
          • chocolate_dog123 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 10.03.25, 22:24
            U, Erwina ciągnie do takich tematów jak...jak to było? Muchę do g..na. Kolejna twoja złota dorada, bo po murzynach ona by już na białasa nie spojrzała.
            • erwin444 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 11.03.25, 17:48
              Ty ograniczona jesteś znacząco . Można było nie rozwiewać wątpliwości 😆
              • chocolate_dog123 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 11.03.25, 17:51
                erwin444 Re: Naprzemienna dawka tyroksyny 04.06.24, 23:14
                Jesteś . Widzę że nie ma sensu operować obłędnym językiem. Ty nie jesteś debil ty kretyn jesteś. A wrażliwych przepraszam za język

                X
                Jesteś idiota który sadzi się do każdego na tym forum. Dziwię się że nie dostałeś jeszcze bana.
                Cham, prostak i burak.
                • chocolate_dog123 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 11.03.25, 17:55
                  Nie urągając burakom pastewnym.
                • erwin444 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 11.03.25, 22:50
                  To nie wchodz nie czytaj . Proste . Nie do każdego tylko do debilek
                  • chocolate_dog123 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 11.03.25, 23:20
                    Wojsko cię naprostuje chłopcze.
                    • erwin444 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 12.03.25, 17:41
                      😆 wojo to już było. Ty pojęcia nie masz . Dziś wojsko to 15 proc normalnych ludzi. Chyba że tych w rurkach uważasz za wojsko . Gwoli ścisłości to odslużylem i nie w przeciętnej jednostce . Więc możesz sobie prukwo wsadzić te wypociny
                      • chocolate_dog123 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 12.03.25, 18:39
                        Twoja elitarna jednostka to ZOMO dziadku 🥳
                        • erwin444 Re: A ja już mam seks z żoną w głębokim poważaniu 12.03.25, 19:03
                          Widzisz ofermo jak można cię w CH...robić 😆 . Ty ufasz swojemu ptasiemu rozumkowi? Myślisz że zbierzesz jakieś informacje? Żałosne . Jednoznacznie kojarzysz się z niejakim paździochem. Lekarstwo ? Pięść na ryj i łbem kibel myć. Bo na ch...przy d....nie zasługujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka