Dodaj do ulubionych

Mądrości zebrane - rady uniwersalne :)

11.03.11, 12:22
Czytam to forum (on and off) od roku, choć udzielam się sporadycznie - głównie w sytuacjach, gdy doskwiera mi bardziej niż zwykle małżeński ból istnienia; szukam wtedy pocieszenia w problemach innych :) Ten rok wystarczył, by zauważyć powtarzalność omawianych tu problemów. Nic dziwnego, wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy takie same, ludzkie problemy. A ponieważ bardzo sobie cenię systematyczność i uporządkowanie, pomyślałem, że stworzę wątek podsumowujący zbiorową mądrość tutejszych bywalców.

A więc: SKĄD SIĘ BIORĄ PROBLEMY Z SEKSEM W MAŁŻEŃSTWIE I JAK Z NIMI WALCZYĆ.

1. Pierwsza zasada - jak twierdzą mądrzy psychologowie, małżeństwo to WYMIANA DÓBR ZA SEKS. Dobra mogą być różne, zależnie od osobnika - dla jednej kobiety będą to pieniądze, dla innej liczna rodzina, dla jeszcze innej poświęcanie jej uwagi. Nie ma to większego znaczenia - należy pogodzić się z faktem, że ogólnie rzecz biorąc kobiety uprawiają seks z mężczyznami po to, żeby coś osiągnąć (co nie oznacza, że seks nie sprawia im przyjemności, tylko że nie jest celem per se), a mężczyźni z kobietami dla samego seksu.

Trzeba tu koniecznie zauważyć, że nie należy popadać w zgorzknienie pt "Wszystkie baby to kurwy". Wszystko powyższe nie wyklucza szczerych uczuć, miłości czy radości z seksu - ten schemat odbywa się raczej na poziomie podświadomych wyborów, a nie chłodnej kalkulacji. Twoja żona może Cię szczerze kochać i uwielbiać z Tobą seks, i nawet przez myśl jej nie przejdzie, że to dlatego, że jeździsz cayenką. Ba, ona nawet może wierzyć, że kocha Cię nie za to, ale mimo tego. I nic w tym zdrożnego - Twoja życiowa zaradność jest takim samym darem od losu, jak jej symetryczne cycki.

2. Druga bardzo ważna rzecz - nie licząc wyjątków natury medycznej (hormony, choroby krążenia itp), praktycznie ZAWSZE wina leży po obu stronach. Nigdy nie jest tak, że jest "oziębła wredna suka" albo "kapeć, któremu się nie chce". W każdym wątku, w którym założyciel albo założycielka skarżył się na brak zaangażowania drugiej strony, deklarując przy tym, że sam(a) jest bez skazy, najdalej po jednej stronie komentarzy wychodziło, że oboje mają tyle samo za uszami, a często założyciel nawet więcej. Krótko mówiąc: NIECHĘĆ DO SEKSU JEST REAKCJĄ, A NIE AKCJĄ.

3. Co więc może wyzwalać ową reakcję? Najczęściej jest to ROZBIEŻNOŚĆ MIĘDZY ZACHOWANIEM PARTNERA/PARTNERKI A NASZYMI OCZEKIWANIAMI. Ponieważ oczekiwania kobiet wobec mężczyzn i mężczyzn wobec kobiet, a także mechanizm generowania pociągu seksualnego u obu płci są diametralnie odmienne (a wręcz, można by czasem odnieść wrażenie, złośliwie sprzeczne), wypada ten punkt podzielić względem płci:

- Popęd mężczyzny generują bodźce czysto fizyczne - UPRASZCZAJĄC, do osiągnięcia podniecenia nie potrzebuje niczego więcej, niż konkretnych cielesnych atrybutów urody partnerki. Jego potrzeby seksualne są w o wiele mniejszym niż u kobiet stopniu związane z psychiką, problemami dnia codziennego itp. Można powiedzieć, że dopóki fizycznie ma siłę, to chce i może. Co więcej, nie licząc skrajnych odczuć negatywnych, jego uczucia wobec partnerki również mają umiarkowane przełożenie na gotowość do seksu. Toteż, o ile żona będzie w miarę sensownie zadbana i nie zniechęci do siebie męża długotrwałym nękaniem, z seksem problemu być nie powinno. Przynajmniej ilościowo.
MINUS SYTUACJI DLA PAŃ: Ponieważ mężczyzna nie potrzebuje głębszych uczuć do partnerki, żeby mieć z nią fajny seks, jest o wiele bardziej podatny na skoki w bok w przypadku nawet drobnych, wydawałoby się, problemów z seksem w domu, ponieważ nie dysponując aparatem pojęciowym drugiej strony nie ogarnia, że "oziębłość" żony nie jest spowodowana jej złośliwością, ale czynnikami spoza jego obszaru doznawania, np "Nie chcę się z tobą kochać, bo nie wynosisz śmieci". Mężczyzna nie dostrzega tu zazwyczaj związku przyczynowo-skutkowego, a odczuwając potrzebę seksu jako potrzebę fizjologiczną, a nie emocjonalną, łatwiej się łamie, żeby poszukać możliwości jej zaspokojenia gdzieś na zewnątrz związku.

- Pożądanie kobiety ma podłoże o wiele bardziej złożone. Cechy fizyczne partnera mogą być tu całkowicie drugorzędne - często jako atraktanty wymieniane są "siła", "męskość", "sukces", "zdolność zapewnienia bytu", "niezależność", "dominacja". Żeby sprawę skomplikować jeszcze bardziej, u wielu kobiet (a może wszystkich nawet, tylko nie wszystkie się przyznają?) występuje dodatkowy podział: na kandydata na męża i ojca (stabilny, pewny, odpowiedzialny), który sam w sobie może podniecać, oraz na kandydata na seks-zabawkę (łobuz, umięśniony model z reklamy, który solidnie zerżnie, zaśmieje się i wyjdzie, wytarłszy przyrodzenie w zasłonkę). Choć są to wzorce całkowicie sprzeczne, oba mogą być w równej mierze podniecające i mężczyzna stoi bezustannie przed zadaniem balansowania między nimi, ponieważ ześlizgnięcie się w którykolwiek z nich na stałe na bank zaowocuje seksualnym i małżeńskim nieszczęściem.
MINUS SYTUACJI DLA PANÓW: Motywy kobiety są dla mężczyzn często trudne do dostrzeżenia i niezrozumiałe, stąd łatwo wpadają w pułapkę uszczęśliwiania kobiet rzeczami, których one wcale nie potrzebują. Najczęściej są to dwa wzorce: "Przecież jestem samcem alfa, przynoszę kasę i naprawiam samochód, nie rozumiem, czemu mi nie daje?" oraz "Przecież jestem czuły i wrażliwy, przynoszę jej kwiaty, gotuję obiady, froteruję podłogi i czytam bajki dzieciom, czemu mi nie daje?".

4. Na to wszytko nakłada się jeszcze różny poziom erotyczności i libidowości u ludzi. W skrócie - libidowość to siła naszego popędu, erotyczność to poziom jego wyrafinowania. Człowiek wysokolibidowy, niskoerotyczny będzie dążył do codziennej, prostej kopulacji bez udziwnień, byle się wyładować. Człowiek niskolibidowy, wysokoerotyczny (chociaż nie wiem, czy taka opcja w ogóle istnieje - załóżmy jednak dla przykładu, że tak) będzie się zadowalał seksem rzadkim, ale za to długim, namiętnym i wymyślnym. To są cechy osobnicze, do tego raczej niezmienne. Obowiązujący mit ogólnie rzecz biorąc przypisuje mężczyznom wysokolibidowość, a kobietom wysokoerotyczność. Należy sobie jasno i wyraźnie powiedzieć TO JEST MIT. Z nieświadomości, że to mit, a więc bujda, wynika bardzo wiele problemów prezentowanych w wątkach, na zasadzie "Myślałam, że facetowi zawsze się chce, a jemu się nie chce, pewnie jestem gruba albo to pedał", albo "Myślałem, że ją trzeba pieścić, kochać i przytulać, a ona nie chce, a to zimna suka". W temacie wysokości libido i preferencji drugiej strony dobrze sobie zrobić rozeznanie, zanim powiemy sakramentalne "Tak". A jest to bardzo ważne, bo...

5. ...bardzo częstą przyczyną problemów z seksem (i ze wspólnym życiem pod jednym dachem w ogóle) jest niesłuchanie mądrego dra House'a. A mądry dr House mówi: LUDZIE SIĘ NIE ZMIENIAJĄ. Jeśli ktoś przed ślubem był taki a taki, to po ślubie SIĘ NIE ZMIENI. Choćby obiecywał złote góry i zaklinał się, że będzie inaczej - NIE BĘDZIE. Jeśli kobieta przed ślubem ma libido paprotki, po ślubie tyłek jej tylko jeszcze bardziej wystygnie, a bynajmniej nie rozgrzeje. Jeśli facet przed ślubem gra w rockowej kapeli i marzy o światowej trasie, zarabiając dorywczymi fuchami, żeby mieć czas na próby - po ślubie nie zostanie statecznym żywicielem rodziny. Dlatego obowiązuje tu przykra zasada "widziały gały co brały" i jak braliśmy zakompleksioną bibliotekarkę, marząc o aktorce porno, to sami sobie jesteśmy winni. Opcje są dwie - rozwodzimy się, nie marnując czasu sobie i drugiej połówce, albo męczymy się przez kilkadziesiąt lat, hodując wkurw i frustrację, aż nam z wiekiem opadnie libido i odetchniemy. Co kto woli.

6. Na koniec - POCIĄG FIZYCZNY JEST PROCESEM, A NIE STANEM. Krótko mówiąc, mąż albo żona po pierwszym okresie fascynacji zaczyna się nudzić, a jak nudzi, to nie pociąga. Dlatego trzeba walczyć, żeby drugą stronę cały czas ZDOBYWAĆ. Seks nie jest obowiązkiem, który się komukolwiek od kogokolwiek należy; druga strona ma Ci dać, bo ją/jego uwiodłeś/łaś, a nie dlatego, że Ci się należy. Nie należy.
Obserwuj wątek
    • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 16:39
      > 1. Pierwsza zasada - jak twierdzą mądrzy psychologowie, małżeństwo to WYMIANA D
      > ÓBR ZA SEKS

      Małżeństwo to po prostu WYMIANA DÓBR, nie tylko wymiana dóbr faceta na seks ze strony kobiety. Kobieta wnosi do małżeństwa dobra materialne nie mniejsze niż facet (mezalianse to rzadkość), a w trakcie trwania związku również przyczynia się do ich powstawania (tylko mi nie pisz, że kiedyś było inaczej, bo "kobiety nei pracowały zawodowo", bo już mam dość takich bredni). Poza materią jest jeszcze kupa innych, pozaseksualnych atrakcji, które sobie świadczą nawzajem. Choć nikt nie zaprzecza, że w ewolucyjnym ujęciu do aktu płciowego mężczyznę najszybciej popchną symetryczne cycki kobiety, a kobietę krzepa i moc bijąca od meżczyzny, to w małżeństwie, czyli w związku obliczonym na lata, a nei na serię szybkich bzyczków, trzeba kombinacji wielu czynników, by seks kwitł.
      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 18:29
        Kobieta wnosi do małżeństwa dobra materialne nie mniejsze niż f
        > acet (mezalianse to rzadkość), a w trakcie trwania związku również przyczynia s
        > ię do ich powstawania

        Dokładnie!
        • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 14:40
          > Kobieta wnosi do małżeństwa dobra materialne nie mniejsze niż f
          > > acet (mezalianse to rzadkość), a w trakcie trwania związku również przycz
          > ynia s
          > > ię do ich powstawania
          >
          > Dokładnie!

          Owszem. Ale związek w znaczeniu, powiedzmy, romantyczno-erotycznym zakłada pożycie seksualne i tym się właśnie różni od spółki. Jeśli wyjąć z równania seks, zostaje nam czysto materialny układ biznesowy, który można zatwierdzić u notariusza, a nie w USC.

          Oczywiście są małżeństwa dla zysku i z wyrachowania, ale skupmy się na takich, które są jednak układami "podręcznikowymi", tzn opartymi na pociągu fizycznym. A w takie związki mężczyzna wchodzi przede wszystkim dla seksu. Żeni się z kobietą, bo ta mu odpowiada seksualnie (choć nie musi to być pierwszy czynnik, może być jeden z kilku równoważnych).
          • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:25
            Oczywiście są małżeństwa dla zysku i z wyrachowania, ale skupmy się na takich,
            > które są jednak układami "podręcznikowymi", tzn opartymi na pociągu fizycznym.
            > A w takie związki mężczyzna wchodzi przede wszystkim dla seksu. Żeni się z kobi
            > etą, bo ta mu odpowiada seksualnie '

            czyli kobieta nigdy nie wchodzi w związek erotyczno-romantyczny, to taka męska specyfika ;)

            a mężczyzna po co sie żeni?
            seks ma bez ślubu, co go pcha do "zalegalizowania"?
            Jak nie seks, to chyba dobra:)

            Istnieje wymiana seks za seks,
            dobra za dobra,

            a inne kombinacje to...
            spuśćmy zasłonę "niepisania" ;)

            pozdro!
          • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 16:58
            Ależ ja wcale nie twierdze, że ludzie robią to z wyrachowania:-) Chodzi bardziej o to, że w "byle kim" się nikt nie zakocha;-) A jeśli nawet się zakocha to uczucie ma małe szanse zakończyć się ślubem... Zwróc uwagę, że mężczyźni, którzy dobrze zarabiają żenią się właśnie z kobietami, które też dobrze zarabiają:-) O to Andzi i mi chodziło.
            • urquhart żenią się właśnie z kobietami, które też dobrze z 14.03.11, 17:28
              zakletawmarmur napisała:
              > Zwróc uwagę, że mężczyźni, którzy
              > dobrze zarabiają żenią się właśnie z kobietami, które też dobrze zarabiają:-) O
              > to Andzi i mi chodziło.

              Ale konkretnie jacy mężczyźni i skąd ten wniosek? Bo trzymasz się twardo tej irracjonalnej tezy. Bo większość których znam dobrze zarabiających ożeniło się z bardzo atrakcyjnymi fizycznie znacznie mniej zarabiającymi. I w każdym pomniejszym artykuliku o dobieraniu się w pary to jest podawane jako przykład że mężczyźni i kobity inaczej oceniają atrakcyjność...
              • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 14.03.11, 18:41
                Postanowiłam nie wchodzić już z Tobą w dyskusje bo i tak są jałowe... Odpisuje więc po raz ostatni...

                Tak wiem, że nie wszyscy, niektórzy wolą sporo młodsze i atrakcyjniejsze wizualnie (a trudno od takich wymagać wysokiej wypłaty). Kobiety statystycznie zarabiają nieco mniej od mężczyzn więc i musi się to przekładać na związki. Jednak nawet Ci bogaci mają często żony, które jak na kobiety zarabiają całkiem nieźle. Bill Gates też ożenił się z ambitną bizneswomen a nie sprzątaczką, która wyglądała jak z playboya:-) Myślisz, że gdyby Ania Rubik nie była modelką z dobrze sytuowanej rodziny, tylko pracowała w markecie, to Piotr by się z nią ożenił? Wiadomo, że tym panom trudno byłoby poderwać kobietę z ich statusem społecznym (bo takich jest mało) ale w porównaniu do wszystkich kobiet i tak statystycznie związali się z tymi dość majętnymi:-)

                Tak, mam świadomość, że zdarzają się wyjątki:-) Szczególnie przy bardzo dużych różnicach wieku i urody:-) W obie strony zresztą... Statystycznie jednak lekarz żeni się z lekarką a nie ładną położną czy salową:-)

                PS
                Ja wiem, że panowie z tego forum są wyjątkami i żaden na status społeczny swojej żony nie patrzył tylko na wartości wizualno- duchowe. Ale jak sam stwierdziłeś to forum jest wyjątkowo niereprezentacyjne:-)
                • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 14.03.11, 19:02
                  > ała jak z playboya:-) Myślisz, że gdyby Ania Rubik

                  Nie Ania tylko Agata:-)
                • urquhart Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 14.03.11, 20:42
                  zakletawmarmur napisała:
                  > Bill Gates też ożenił się z ambitną bizneswomen a nie sprzątaczką, która wygląd
                  > ała jak z playboya:-) Myślisz, że gdyby Ania Rubik nie była modelką z dobrze sy
                  > tuowanej rodziny, tylko pracowała w markecie, to Piotr by się z nią ożenił?

                  Mogliby się nigdy nie spotkać, fakt że ludzie poznają się głównie wewnątrz swojego środowiska, i łatwiej zawierają znajomość, ale to nie reguła. O zakochaniu i wiązaniu się w pary decyduje co innego.
                  Rozumiem że masz inne przekonanie i zdanie, ale zweryfikuj je z rzeczywistością. O badaniach i wnioskach z nich dużo pisze Buss ("EWOLUCJA POŻĄDANIA Jak ludzie dobierają się w pary?") oraz Wojcieszke (który zresztą tłumaczył Buss'a na polski).

                  Znam paru lekarzy ożenionych z pielęgniarkami, za to żadnego podobnego układu w drugą stronę gdzie kobieta górowała by statusem społecznym. Za to znam parę wykształconych bogatych i atrakcyjnych kobiet które są samotne, bo nie mogą znaleźć partnerów bo ich męscy odpowiednicy społeczni są dawno zajęci. Dokładnie jak w artykule:
                  www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=945
                  • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 06:21
                    Rozmawialiśmy o tym wiele razy. Nie zmarnuje czasu na kolejną dyskusje:-)
                  • aandzia43 Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 09:39

                    > Znam paru lekarzy ożenionych z pielęgniarkami, za to żadnego podobnego układu w
                    > drugą stronę gdzie kobieta górowała by statusem społecznym

                    Ja też znam kilku takich oraz kilkuset ożenionych z lekarkami, farmaceutkami, nauczycielkami. Rozejrzyj się trochę poza swoje środowisko i poza książki. I zweryfikuj swoje przekonania z rzeczywistością.

                    m. Za to znam parę wy
                    > kształconych bogatych i atrakcyjnych kobiet które są samotne, bo nie mogą znale
                    > źć partnerów bo ich męscy odpowiednicy społeczni są dawno zajęci. Dokładnie jak
                    > w artykule:

                    Wszystkie znane mi samotne, dobrze sytuowane babki kobiety przede wszystkim koszmarne charaktery. Gorzej sytuowane też takie miewają, ale one muszą znaleźć jelenia, by rozmnozyc się i zapewnić potomstwu niezłe warunki, więc łapią, co leci. Dziana babka nie musi, więc przebiera. A że ma muchy w nosie, które biedna też ma, ale chowa je głęboko, to nic jej nie pasuje. Dziane i o normalnym usposobieniu nie mają większych problemów ze zalezieniem chłopa. Może ciut biedniejszego, ale też spełniajacego jej potrzeby.
                    • urquhart Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 10:52
                      aandzia43 napisała:
                      > auczycielkami. Rozejrzyj się trochę poza swoje środowisko i poza książki. I zwe
                      > ryfikuj swoje przekonania z rzeczywistością.

                      A niech se Buss'y i inne psychodycho robią badania na całym świecie trwoniąc granty do woli, my dumne kobiety i tak wiemy swoje :)
                      Faktycznie to zamyka sensowność dyskusji. Pozdrawiam
                      • kutuzow o facetach co to zamieniają na młodszy model 15.03.11, 11:05
                        urquhart ---> pomijając badania (jak wiadomo jeśli fakty przeczą osobistym przekonaniom niektórych ludzi, tym gorzej dla faktów ;-) pomyślałem sobie że można zwrócić jeszcze uwagę na pewne zjawisko, które większość z nas miało okazję zaobserwować wśród bliższych lub dalszych znajomych - czyli "wymianę" żony na "nowszy model" w czasie tzw kryzysu wieku średniego u faceta. Ciekawe czy któraś z Pań zadała sobie pytanie dlaczego to właśnie jest wymiana na "nowszy" model a nie na "bogatszy" model -skoro niby stan posiadania jest takim wabikiem dla facetów.
                      • aandzia43 Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 16:29
                        > A niech se Buss'y i inne psychodycho robią badania na całym świecie trwoniąc gr
                        > anty do woli, my dumne kobiety i tak wiemy swoje :)
                        > Faktycznie to zamyka sensowność dyskusji. Pozdrawiam

                        Spokojnie, bez nadymania się ;-) Jak się Jasio pasjonat matematyki zetknął z sytuacją, że liczba podniesiona do kwadratu daje wartość ujemną, to się zajeżył, że ktoś tu postponuje wiedzę, co to ją już starożytni Grecy...;-] Nie machaj nam tu Bussem, bo nikt się nie ma zamiaru z nim kłócić, tak jak nikt nie będzie podważał mądrości starożytnych w kwestiach matematyki. Napisałam, ni mniej ni więcej, w swoim pierwszym w tym wątku poście, że do MAŁŻEŃSTWA obie strony wnoszą dobra materialne oraz dobra, które przekładają się na utrzymywanie się na poweirzchni życia (wykształcenie, przedsiębiorczość, zapał do pracy) z grubsza na podobnym poziomie. Z grubsza, bo mężczyźni zarabiają nieco więcej niż kobiety. Podobny jest również poziom intelektualny. Żyjemy w bardzo fajnych czasach, kiedy to można zweryfikować mity typu: tylko miłość (namiętność seksualna) popychałaby ludzi (czy mężczyzn, jak wolisz;-) do małżeństwa, gdyby nie ci źli Monteki i Capuletti, konwenanse społeczne i obłuda. Montekich i Capulettów dawno nie ma, a nadal nie bardzo widać zalew mezaliansów na społeczność Zachodu, prawda? Żeniliśmy się i żenić się będziemy z grubsza na swoich półkach. I jeszcze sprecyzuję: mówię o MAŁŻEŃSTWIE, nie o romansie czy związku miłosnym nie zakończonym trwałym pożyciem. MAŁŻEŃSTWO nei jest więc wymianą dóbr faceta na seks ze strony kobiety, tylko wymianą dóbr (materialnych i niematerialnych) z obu stron (zazwyczaj z przewagą dóbr materialnych ze strony mężczyzny) plus wymianą usług z gatunku emocje (zazwyczaj z przewagą seksu ze strony kobiety i czułości i poczucia bezpieczeństwa ze strony meżczyzny). Ale samego, czystego seksu od kobiety i niczego więcej za pełne utrzymanie jej i potomstwa nie widuje się w 99,99% układów damsko-męskich. Na to stać tylko samce alfa-alfa utrzymujące haremy, gdzie bliski uczuciowo-intelektualny kontakt z poszczególnymi kobietami rzadko ma miejsce i gdzie poziom kobiet nie ma żadnego znaczenia dla pozycji faceta. Zwykłe szaraki są mocno uzależnione od pozadupowego wkładu ich samic w związek. Nie wiem tylko czemu tak usilnie starają się ten wkład deprecjonować i ubierać się w romantyczne piórka?
                        I jeszcze może dumny mężczyzno, co wie swoje najlepiej wbrew temu, jak świat się toczy, wyjaśnisz mi, dlaczego zdecydowana większość lekarzy ożeniła się z lekarkami, farmaceutkami, weterynarzami, prawniczkami itd. Czyżby były one wszystkie, jak jeden mąż;-), bardziej powabne i seksowne od pielęgniarek? A może one nei chcą wychodzić za mąż za lekarzy? Z pielęgniarkami lekarze faktycznie najczęściej romansują, ale żenić się... po co? MAŁŻEŃSTWO to poważna sprawa, chociaż w świadomości oświadczający się chłopak ma tylko wzniosłe gadki i o istnieniu tych poważnych spraw zdaje się nawet nie wiedzieć.
                        • symmetryisall Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 16:38
                          AŁŻEŃSTWO nei jest więc wymianą dóbr faceta na seks ze strony
                          > kobiety, tylko wymianą dóbr (materialnych i niematerialnych) z obu stron (zazw
                          > yczaj z przewagą dóbr materialnych ze strony mężczyzny) plus wymianą usług z ga
                          > tunku emocje (zazwyczaj z przewagą seksu ze strony kobiety i czułości i poczuci
                          > a bezpieczeństwa ze strony meżczyzny). Ale samego, czystego seksu od kobiety i
                          > niczego więcej za pełne utrzymanie jej i potomstwa nie widuje się w 99,99% ukła
                          > dów damsko-męskich.

                          Oczywiście! I o to mi właśnie chodziło, napisałem przecież, że upraszczam. Powtórzę - na gazecie jest limit 8 tys. znaków w poście, musiałem upraszczać, bo by mi się nie zmieściło, jakbym zaczął w niuanse wchodzić :)
                          • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 19:18
                            Przypominiał mi się kawałek z bash.org.pl:

                            <jak0b> studenci sa awesome
                            <jak0b> przypis z pracy licencackiej: "dla uproszczenia obliczeń przyjąłem że Pi jest równe 5"
                        • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 19:11
                          I jeszcze sprecyz
                          > uję: mówię o MAŁŻEŃSTWIE, nie o romansie czy związku miłosnym nie zakończonym t
                          > rwałym pożyciem.

                          O właśnie. Małżeństwo to nie to samo co dwu letni związek o charakterze seksualnym... Jeśli chodzi o seks to panowie faktycznie są mniej wybredni. Jeśli chodzi o wybór kobiety, z którą chcą związać się węzłem małżeńskim i mieć rodzinę to już sytuacja się komplikuje:-) Mam wrażenie, że panowie mylą właśnie te dwa pojęcia!
                    • zakletawmarmur Re: żenią się właśnie z kobietami, które też dobr 15.03.11, 12:08
                      > Ja też znam kilku takich oraz kilkuset ożenionych z lekarkami, farmaceutkami, n
                      > auczycielkami. Rozejrzyj się trochę poza swoje środowisko i poza książki.

                      Znajomi Urquego pożenili się z dzieciatymi, bezrobotnymi/mało zarabiającymi nimfomankami/prostytutkami i on myśli, że to jest normalne:-)
    • kutuzow Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 17:08
      Symmetryisall ---> jak zwykle u Ciebie, dobry i merytoryczny post. Gratuluję odpowiedniego podziału zagadnień które opisujesz. Można jeszcze dodać odnośniki do wymienianych cżęsto książek (które te zagadnienia opisują) i jak nic materiał na obowiązkową lekturę dla nowych userów tego forum.

      Jedyna uwaga mam wątpliwości co do kwesti że ludzie sie nie zmieniają -znasz stare powiedzenie "Kobiety mają nadzieję że facet się zmieni po ślubie, ale oni się nie zmieniają. Mężczyźni mają nadzieję że kobieta nie zmieni się po ślubie, ale one się zmieniają". Myślę że nie bez powodu w przypadku Pań mówimy o "wersji DEMO". To jest oczywiście temat otwarty jak popularne jest to zjawisko - dla jak wielu kobiet dzieci są celem samym w sobie, a partner/mąż jest tylko środkiem do tego celu.

      P.S. Zauważyłem ze tutaj długie teksty są traktowane po macoszemu (za to ceni się krótkie wpisy na tematy luźne -gdzie każdy ma szanse zabłysnąć (vide rozmowa o prostytucji)), także nie wróże Ci zbyt wielkiej lektury, a szkoda.
      • zawsze-soffie Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 17:37
        "Zauważyłem ze tutaj długie teksty są traktowane po macoszemu (za to ceni się krótkie wpisy na tematy luźne -gdzie każdy ma szanse zabłysnąć (vide rozmowa o prostytucji)), także nie wróże Ci zbyt wielkiej lektury, a szkoda. "

        eee myślę, że po prostu nie ma się do czego przyczepić za bardzo ( przynajmniej w moim odczuciu) a co za tym idzie nie ma materiału na burzącą krew w żyłach dyskusję, dlatego jak już ktoś się zainteresuję to po prostu przeczyta.
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 14:58
        > Mężczyźni mają nadzieję że kobieta nie zmieni się po ślubie,
        > ale one się zmieniają". Myślę że nie bez powodu w przypadku Pań mówimy o "wersj
        > i DEMO".

        Owszem, obie płcie mają wersje demo, nie twierdzę, że tylko kobiety, jeśli tak wynikło z podanych przeze mnie przykładów, to dlatego, że akurat takie mi przyszły do glowy.
    • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 17:59
      Fajny tekst, uważam, że dobra robota, choć nie ze wszystkim się zgadzam.

      1. Wymiana dóbr za seks - to tylko niewielka cząstka problemu. Większość narzekających na brak seksu tutaj to kobiety... A tego ten punkt w ogóle nie obejmuje.
      Nie uważam, że to błąd, ale że to tylko wycinek problemu.

      2. "Toteż, o ile żona będzie w miarę sensownie zadbana i nie zniechęci do siebie męża długotrwałym nękaniem, z seksem problemu być nie powinno."

      błąd - 'Coolige effect' i dążenie do odmienności...

      3. 'Libidowość' a 'erotyczność' nie rozumiem tego podziału i z tego co widzę na Forum też nikt go nie rozumie, albo każdy inaczej (co na jedno wychodzi). Przede wszystkim nie sądzę, by był on w jakikolwiek sposób użyteczny. Ew. można użyć 'ilość' vs 'jakość' seksu, albo popęd 'męski' vs 'kobiecy', ale to podobno nie to samo. Ogólnie pojęie bardzo niejasne i moim zdaniem na nic się nie przydaje.

      4. Nieprawda, a raczej cząstka prawdy, a ta druga i ważniejsza część jest zawarta punkt niżej. Ja podsumowuję dorobek forum w ten sposób: "słabe pożycie przed ślubem jest prawie gwarancją słabego pożycia po, natomiast dobre pożycie przed daje nadzieję, ale abssolutnie nie gwarancjję, że po ślubie będzie równie dobrze".
      • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 19:54

        > 3. 'Libidowość' a 'erotyczność' nie rozumiem tego podziału i z tego co widzę na
        > Forum też nikt go nie rozumie, albo każdy inaczej (co na jedno wychodzi). Prze
        > de wszystkim nie sądzę, by był on w jakikolwiek sposób użyteczny. Ew. można uży
        > ć 'ilość' vs 'jakość' seksu, albo popęd 'męski' vs 'kobiecy', ale to podobno ni
        > e to samo. Ogólnie pojęie bardzo niejasne i moim zdaniem na nic się nie przydaj
        > e.

        A mnie się przydało do zrozumienia pewnych ludzi i ich zachowań. Na dobry początek, zanim zaczęłam zgłębiać temat.
      • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 10:48
        yoric napisał:

        > Fajny tekst, uważam, że dobra robota, choć nie ze wszystkim się zgadzam.
        >> 1. Wymiana dóbr za seks - to tylko niewielka cząstka problemu. Większość narzek
        > ających na brak seksu tutaj to kobiety... A tego ten punkt w ogóle nie obejmuje
        > Nie uważam, że to błąd, ale że to tylko wycinek problemu.

        W końcu parędziesiąt procent kobiet ma podobno wg. psychologów męską psychikę, i vice versa.
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:01

        > 1. Wymiana dóbr za seks - to tylko niewielka cząstka problemu. Większość narzek
        > ających na brak seksu tutaj to kobiety... A tego ten punkt w ogóle nie obejmuje
        > .
        > Nie uważam, że to błąd, ale że to tylko wycinek problemu.

        Owszem, problem w tym, że post tutaj ma ograniczenie 8 tys znaków i więcej się napisać nie dało, więc napisałem tyle, ile się zmieściło - uznałem, że dopisywanie dalszego ciągu w komentarzach jest bez sensu, a poza tym wiedziałem, że ktoś coś doda od siebie.

        > 3. 'Libidowość' a 'erotyczność' nie rozumiem tego podziału i z tego co widzę na
        > Forum też nikt go nie rozumie, albo każdy inaczej (co na jedno wychodzi). Prze
        > de wszystkim nie sądzę, by był on w jakikolwiek sposób użyteczny. Ew. można uży
        > ć 'ilość' vs 'jakość' seksu, albo popęd 'męski' vs 'kobiecy', ale to podobno ni
        > e to samo. Ogólnie pojęie bardzo niejasne i moim zdaniem na nic się nie przydaj
        > e.

        Jeśli jedna strona potrzebuje "spuścić z krzyża", a druga marzy o wyrafinowanych pieszczotach, to następuje zgrzyt. Zgodzę się, że "ilość/jakość" brzmi nawet lepiej i jaśniej.
    • vitek_1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 18:16
      Ja się tylko nieco dziwię że z takimi zdolnościami w ogóle może kiedykolwiek dopadać cię 'małżeński ból istnienia'.

      Twoja żona chyba nie docenia jakiego ma mądrego męża. Ale w sumie można to powiedzieć o naszych żonach i partnerkach w ogóle - nie doceniają nas, naszej inteligencji, zaradności, starań, uczuć, i tego że tak się dla nich poświęcamy - bo monogamia przecież nie jest dla mężczyzny stanem naturalnym.
      • zawsze-soffie Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 18:21
        "..bo monogamia przecież nie jest dla mężczyzny stanem naturalnym."

        heh gdybym miała męża padłabym po takich słowach na kolanach dziękując mu, za to, że biedak się tak męczy przy mnie samej ( a nie przy mnie i 5 innych ) dla mnie samej :D..proszę cie..
      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 18:35
        To nie jest prawda! Monogamia jest dla mężczyzn opłacalna i jak najbardziej jest naturalna:-) Pomyśl ile razy w życiu miałbyś seks, gdyby nie żona? A ile dzieci byś spłodził? Ba, pewnie wcale byś się nie urodził:-)
        • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 19:47
          > Pomyśl ile razy w życiu miałbyś seks, gdyby nie żona?

          No właśnie, no właśnie, hehe ;-P Jakże często tęskniący za odmianą panowie zapominają, że monogamia leży jak najbardziej w interesie 90% osobników z ich rodu. Gdyby nie przyjęta dość powszechnie monogamia, bzykaliby tylko samce alfa, jak u lwów czy goryli ;-)
          • ortopedawawa Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 20:33
            Całkiem fajny tekst - gratulacje - wydaje mi się jednak , że wśród facetów również obowiązuje jednak wersja DEMO w okresie poczatkowym. Aby zdobyc Kobietę jesteśmy skłonni do różnych rzeczy / nawet dla jednej nauczyłem się jeździeć konno i założełem Klub Jeździecki - poważnie :-) / a z czasem jednak, może w efekcie spowszednienia powoli przestaje nam tak zależeć i stajemy się tacy jak zawsze - leniwi, egoistyczni i wygodni. Pozdrawiam.
          • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 20:48
            Ja tam nie wiem, może tylko samce alfa tęsknią za tą odmianą...
            ;PPP
          • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 12:43
            aandzia43 napisała:

            > No właśnie, no właśnie, hehe ;-P Jakże często tęskniący za odmianą panowie zapo
            > minają, że monogamia leży jak najbardziej w interesie 90% osobników z ich rodu.
            > Gdyby nie przyjęta dość powszechnie monogamia, bzykaliby tylko samce alfa, jak
            > u lwów czy goryli ;-)

            Właśnie. W tym spojrzeniu Symmetrycznego jest przyjęte założenie że monogamiczny seks w małżeństwie jest jakiś stanem naturalnym, który to ulega zaburzeniom. A nie jest. Jest wymuszony społecznie i wymaga mocnych starań i działań obu stron by mógł się udać. A traktowany jako naturalny szybko przestaje być satysfakcjonujący, nie jako seks, ale z życiowym wybrankiem (wybranka).
            • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:05
              > Właśnie. W tym spojrzeniu Symmetrycznego jest przyjęte założenie że monogamiczn
              > y seks w małżeństwie jest jakiś stanem naturalnym, który to ulega zaburzeniom.
              > A nie jest. Jest wymuszony społecznie i wymaga mocnych starań i działań obu str
              > on by mógł się udać. A traktowany jako naturalny szybko przestaje być satysfakc
              > jonujący, nie jako seks, ale z życiowym wybrankiem (wybranka).

              Nie doczytałeś. Poruszyłem to w pkcie 6-tym, ale pobieżnie, bo skończyły mi się znaki.
              • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 16:11
                symmetryisall napisał:
                > Nie doczytałeś. Poruszyłem to w pkcie 6-tym, ale pobieżnie, bo skończyły mi się
                > znaki.

                Wspomniałeś o gasnącym pożądaniu, ale jest to dla mnie niespójne z całą resztą wypowiedzi.

                Jeżeli już o pt 6 to moim zdaniem błędem rzeczowym jest "Seks nie jest obowiązkiem, który się komukolwiek od kogokolwiek należy". Seks zasadniczo należy do zobowiązań w zalegalizowanym związku (więź fizyczna). Brak seksu jest przesłanka do uzyskania cywilnego rozwodu z winy odmawiającego, a odmawianie seksu małżonkowi w KK jest grzechem :)

                Co do ptk. 5 tez nie byłbym przekonany. I tu na forum zdarzyły się i w życiu już spotkałem dające czadu laski które podobno kiedyś nie były zainteresowane seksem wcale, aż trafiły na partnera który je rozkręcił i rozpalił i tak już zostało.
                • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 18:02
                  > Jeżeli już o pt 6 to moim zdaniem błędem rzeczowym jest "Seks nie jest obowiązk
                  > iem, który się komukolwiek od kogokolwiek należy". Seks zasadniczo należy do zo
                  > bowiązań w zalegalizowanym związku (więź fizyczna). Brak seksu jest przesłanka
                  > do uzyskania cywilnego rozwodu z winy odmawiającego, a odmawianie seksu małżon
                  > kowi w KK jest grzechem :)

                  Seks się owszem w małżeństwie należy, podobnie jak należą się inne rzeczy, różne w zależności od pary, np wierność, pieniądze, poświęcanie czasu itp. Każda z tych rzeczy się należy, ale za każdą trzeba zapłacić czymś innym, w końcu zgodziliśmy się, że małżeństwo to wymiana dóbr. A cenę niestety ustala sprzedawca, klient może się co najwyżej targować. O to mi chodziło, kiedy pisałem, że się nie należy "bo tak".

                  > Co do ptk. 5 tez nie byłbym przekonany. I tu na forum zdarzyły się i w życiu ju
                  > ż spotkałem dające czadu laski które podobno kiedyś nie były zainteresowane sek
                  > sem wcale, aż trafiły na partnera który je rozkręcił i rozpalił i tak już zosta
                  > ło.

                  Owszem, ale sam zwróć uwagę, że "trafiły na partnera". Skoro potrzebna była zmiana partnera, to znaczy, że ten pierwszy, z którym było kiepsko, poprawy nie doświadczył.

                  Zresztą - czego by nie napisać, zawsze znajdą się wyjątki. Ale jak się tak poczyta forum dłużej, to wyłażą straszne schematy - zwłaszcza jak się czyta z przerwami, można tu zaglądać raz na kwartał i właściwie wątki się nie zmieniają, pojawiają się tylko nowe nicki.
                  • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 18:19
                    symmetryisall napisał:
                    > Seks się owszem w małżeństwie należy, podobnie jak należą się inne rzeczy, różn
                    > e w zależności od pary, np wierność, pieniądze, poświęcanie czasu itp. Każda z
                    > tych rzeczy się należy, ale za każdą trzeba zapłacić czymś innym, w końcu zgodz
                    > iliśmy się, że małżeństwo to wymiana dóbr.

                    Czyli należy się, tylko niektórzy nie potrafią egzekwować. Bo na przykład dali sobie wmówić że to nie element wymiany ale wielka łaska, za to ich świadczenia psi obowiązek...

                    > Owszem, ale sam zwróć uwagę, że "trafiły na partnera". Skoro potrzebna była zmi
                    > ana partnera, to znaczy, że ten pierwszy, z którym było kiepsko, poprawy nie do
                    > świadczył.(...)

                    Ale zgadzam się że wśród wyjątki też układają się w schematy i można je rozpoznać. Typowo po tramach dzieciństwa.
                    Nierozbudzone wychodzą zablokowane seksualnie z domów rodzinnych i wymagają rozbudzenia i odkrycia seksualności.
                    Często DDA maja odwrotnie, seksem zdobywają adorację mężczyzn są otwarte i wyzywające a jak poczują do partnera prawdziwą bliskość to blokują się seksualnie, też można się przejechać wierząc w dobry seks na początku.



                    > Zresztą - czego by nie napisać, zawsze znajdą się wyjątki. Ale jak się tak pocz
                    > yta forum dłużej, to wyłażą straszne schematy - zwłaszcza jak się czyta z przer
                    > wami, można tu zaglądać raz na kwartał i właściwie wątki się nie zmieniają, poj
                    > awiają się tylko nowe nicki.


          • druginudziarz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 19:23
            aandzia43 napisała:

            > > Pomyśl ile razy w życiu miałbyś seks, gdyby nie żona?
            >
            > No właśnie, no właśnie, hehe ;-P Jakże często tęskniący za odmianą panowie zapo
            > minają, że monogamia leży jak najbardziej w interesie 90% osobników z ich rodu.
            > Gdyby nie przyjęta dość powszechnie monogamia, bzykaliby tylko samce alfa, jak
            > u lwów czy goryli ;-)

            Tyle że człowiekowi jest akurat bliżej do szympansa niż do lwa.
            No a w takim stadzie szympansów bonobo to relacje panują dość rozwiązłe. Masz ochotę na tą ładną szympansię? nie ma problemu, tylko poczekaj aż alfa skończy i pójdzie sobie do innej. No albo popykaj sobie przez chwilę ciocię czy kuzynkę, bo po co wacek ma ci stać po próżnicy.
            pzdr.
          • kompresor666 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 30.03.11, 02:43
            aandzia43 napisała:

            > Gdyby nie przyjęta dość powszechnie monogamia, bzykaliby tylko samce alfa, jak
            > u lwów czy goryli ;-)

            sa jeszcze szympansy bonobo - znacznie blizsze nam genetycznie (smiem twierdzic, ze moj pradziadek musialbyc jednym z nich :) Nie sadze aby w _obecnych_ czasach bylo jak mowisz.
            Imho monogamia jest na reke jednostce slabszej w zwiazku
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:04

        > Ja się tylko nieco dziwię że z takimi zdolnościami w ogóle może kiedykolwiek do
        > padać cię 'małżeński ból istnienia'.
        >
        > Twoja żona chyba nie docenia jakiego ma mądrego męża. Ale w sumie można to powi
        > edzieć o naszych żonach i partnerkach w ogóle - nie doceniają nas, naszej intel
        > igencji, zaradności, starań, uczuć, i tego że tak się dla nich poświęcamy - bo
        > monogamia przecież nie jest dla mężczyzny stanem naturalnym.

        Bzdura, Vitku. Co innego wiedzieć, co innego robić. Ja w ogóle jestem dobry w rozwiązywaniu problemów innym (poważnie, parę razy ludziom bardzo pomogłem), natomiast moje własne rady mnie samego się nie imają.

        Co do tego poświęcania - to nie jest tak. Problem jest w tym właśnie, że się taki facet poświęca. Poświęca się i cierpi - a błąd jego polega na tym, że wybrał sobie kobietę, dla której się musi poświęcać. Jakby wybrał odpowiednią, to by się poświęcać dla niej nie musiał, albo nie byłoby to dla niego takie dotkliwe.
    • keti3 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 22:11
      u kobiety seks siedzi w mozgu i tam rodzi sie pozadanie, u faceta w penisie...stad wszystkie klopoty.pytanie zatem brzmi:"co takiego dzieje sie zlego z wizerunkiem,postrzeganiem meza w mozgu kobiety, ze nie ma ochoty na seks? trudno uwierzyc w to, ze tak nagle z ognistej, wysokolibidowej, wysokoerotycznej prawie-nimfomanki zostalo jej marne, godne pozalowania wspomnienie..?w dodatku z kobiety, ktorej wcale celem nie bylo zadne malzenstwo, dziecko itd. stalo sie tak, bo milosc byla totalnie i absolutnie szalona, obledna, zylo sie jak w transie, nei wychodziolo sie z lozka, wlasciwie nie pamieta sie dokladnie tego co wtedy sie dzialo bo istnialo tylko jedno...no coz... powiedzenie ze nie nalezy psuc herbaty cukrem a milosci malzenstwem jest jednak prawdziwe..
      • kag73 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 11.03.11, 22:22
        Hmm, jak dla mnie, wina tutaj nie lezy w malzenstwie, tylko w latach spedzonych razem. Podobnie mogloby zdarzyc sie w stalym zwiazku. Coz, na pocztaku czesto jest goraco i moim zdaniem powinno byc. Co przezylas/przezyliscie to Wasze/Twoje, nikt Wam /Tobie tego nie zabierze i z tego sie trzeba cieszyc.
        A ze czasmi ludzi dopada znudzenie, szarosc dnia codziennego, najedza sie seksem, bo nie jest juz tak fascynujaco jak kiedys, bo schodzi na dalszy plan, to moim zdaniem nic nowego(no chyba, ze mowimy jeszcze o dodatkowych czynnikach, typu druga osoba przeradza sie nagle w potwora nie do zniesienia). Potrzeby sie zmieniaja, poziom hormonow sie zmienia, strazejemy sie itp.
        I nie zgadzam sie do konca, ze u kobiet seks zaczyna sie w glowie a mezczyzny w penisie. Jak najbardziej mam dowody na to, ze seks/pozadanie zaczyna sie w glowie u obu plci. Bo to, ze facetowi stanie, bo ma dobra hydralike i reaguje na bodzce fizyczne wcale nie znaczy, ze chce seksu i ma na niego ochote.
    • kobieta_z_polnocy Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 12.03.11, 18:43
      Post ciekawy, ale jednak mocno jednostronny. Od razu widać, że pisany z punktu widzenia mężczyzny.

      No i chyba czas najwyższy porzucić już te mrzonki o mężczyznach-myślących-penisem i kobietach-chcących-czegoś-innego-niż-seks. Zalatuje durnym CKM. Ludzie są znacznie bardziej skomplikowani, o czym powinien wiedzieć każdy kto skończył 20 lat.
      • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:08
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > No i chyba czas najwyższy porzucić już te mrzonki o mężczyznach-myślących-penis
        > em i kobietach-chcących-czegoś-innego-niż-seks. Zalatuje durnym CKM. Ludzie są
        > znacznie bardziej skomplikowani, o czym powinien wiedzieć każdy kto skończył 20 lat.

        Zgadzam się z tym. Dodam, że śmieszą mnie te czarno-białe podziały na "fizycznych" facetów i "uduchowione" kobiety. ;) Doświadczenie pokazuje, że w życiu takie czysto schematyczne kategorie są raczej rzadkością.
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 15:08
        > No i chyba czas najwyższy porzucić już te mrzonki o mężczyznach-myślących-penis
        > em i kobietach-chcących-czegoś-innego-niż-seks. Zalatuje durnym CKM. Ludzie są
        > znacznie bardziej skomplikowani, o czym powinien wiedzieć każdy kto skończył 20
        > lat.

        Kilkakrotnie napisałem, że UPRASZCZAM. Jakbym zaczął wchodzić w szczegóły, to by mi wyszła praca magisterska.

        Poza tym - nie jestem wcale przekonany, czy to bzdury. Czytając to forum i obserwując swoich znajomych i rodzinę widzę, że to rzecz znajdująca bardzo często potwierdzenie w praktyce. Nawet jeśli nie jako problem pierwotny, to jako wtórny - kobiety postrzegają mężczyzn przez pryzmat takich twierdzeń i vice versa, co wpływa na ich postępowanie.
        • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 16:25
          symmetryisall napisał:
          > Poza tym - nie jestem wcale przekonany, czy to bzdury. Czytając to forum i obse
          > rwując swoich znajomych i rodzinę widzę, że to rzecz znajdująca bardzo często p
          > otwierdzenie w praktyce

          Wygodniejsze jest zawsze ujecie że ludzie jest tak skomplikowani że nic nigdy nie wiadomo.
          Bo jeżeli się związek i seks pierdzieli to wtedy jesteś rozgrzeszony że nie wiadomo co co robić :)
    • potwor_z_piccadilly Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 14.03.11, 23:05
      Uniwersalne powiadacie.
      Jasne że są.
      Wiedza o tym psychologowie, seksuolodzy i wie o tym prawie każdy. Różnica polega tylko na tym że wspomniane uczone osoby zrobiły z tej wiedzy bazę do rozwiązywania ludzkich problemów, a sami ludzie ją olali uznając za mało istotną. Jest jeszcze trzecia grupa. Są to ludzie którzy wyniósłszy z rodzinnych domów właściwe wychowanie podświadomie czają gdzie tkwi sedno sprawy.
    • hobbit303 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 12:02
      OCIĄG FIZYCZNY JEST PROCESEM, A NIE STANEM. Krótko mówiąc, mąż
      > albo żona po pierwszym okresie fascynacji zaczyna się nudzić, a jak nudzi, to n
      > ie pociąga. Dlatego trzeba walczyć, żeby drugą stronę cały czas ZDOBYWAĆ


      tylko po co zdobywać coś co ci się nudzi?
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 15:36
        > tylko po co zdobywać coś co ci się nudzi?

        Właśnie po to, żeby się nie nudziło. Jak się obie strony będą starały, to znudzenie będzie mniej przykre. Na prostym przykładzie - kładziecie się wieczorem razem do łóżka, żona w wyciągniętej piżamie, mąż z gazetą, poleżą chwilę, poczytają, w końcu jedno spyta "To co, pobzykamy się?", drugie powie "No dobra, tylko szybko, bo rano trzeba wstać" - no, faktycznie porażka. Ale jak się to ubierze w odpowiednią otoczkę, nie wiem - rozpali drugą połówkę czymś miłym w ciągu dnia, obejrzy razem inspirujący film, zje fajną kolację, zadba o siebie i zmieni tę wyciągniętą piżamę na coś seksownego - to od razu i seks jest inny. Wiadomo, że nie będzie to uskrzydlające uniesienie pierwszego, nienasyconego jeszcze zbliżenia - ale lepsze to niż nic, prawda? :)
    • organza26 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 12:38
      > 1. Pierwsza zasada - jak twierdzą mądrzy psychologowie, małżeństwo to WYMIANA D
      > ÓBR ZA SEKS.
      należy pogodzić się z faktem, że ogólnie r
      > zecz biorąc kobiety uprawiają seks z mężczyznami po to, żeby coś osiągnąć (co n
      > ie oznacza, że seks nie sprawia im przyjemności, tylko że nie jest celem per se
      > ), a mężczyźni z kobietami dla samego seksu.

      Początek postu i już taka piramidalna bzdura. Aż zęby bolą...
      Od razu widać, że jesteś facetem i to w dodatku starszej daty. Gdybyś był młodszy, wiedziałbyś, że kobiety również mają potrzeby seksualne i co gorsza ośmielają się je realizować. W Twoim pokoleniu takie kobiety z automatu stawały się dziwkami, niegodnymi statusu żony, dlatego było/jest ich bardzo mało.
      Widać też, że nie masz byt wielkiego doświadczenia w seksie z wieloma kobietami. Opierasz się tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach i doświadczeniach Twoich znajomych, zapewne w podobnym wieku. Wątpię też, żeby jakiekolwiek znajome Ci kobiety zwierzały/przyznawały Ci się do swoich pragnień/marzeń czy z dotychczasowego doświadczenia seksualnego. Masz tylko informacje od mężczyzn i swoje męskie doświadczenie. Bardzo jednostronny post.
      • gomory Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 13:32
        > Gdybyś był młodszy, wiedziałbyś, że kobiety również mają potrzeby seksualne i co gorsza ośmiela ją się je realizować.

        Ja odnioslem wrazenie, ze on tego nie podwazal. Raczej zwracal uwage, ze podejscie do seksu mezczyzn i kobiet jest nieco inne. Gdyby bylo takie samo, napisalbym:
        "wprawdzie nie widzialem Ciebie na oczy, ale mozemy sie spotkac i mi zrobisz loda. Dla mnie to zaden problem, dla Ciebie chyba takze nie, skoro oceniamy to tak samo z tym, ze ja mam penisa a Ty nie."
        Powyzsze potraktuj zartobliwie, bo raczej mamy rozne podejscie do tej kwestii ;).
        Przy tym wiem, ze kobiety moga miec silnie rozbudowana sfere seksualna, w ktorej nie brakuje zachowan niecodziennych i szalenie wyuzdanych. Spokojnie - nikt tutaj nie odsyla dziewczat do klasztoru :).
        • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 14:07
          gomory napisał:
          > Ja odnioslem wrazenie, ze on tego nie podwazal. Raczej zwracal uwage, ze podejs
          > cie do seksu mezczyzn i kobiet jest nieco inne. (...)

          Obrazuje to dobrze powiedzenie:
          "Nimfomanka to kobieta pragnąca seksu tak często, jak statystyczny mężczyzna".
        • organza26 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 15:48
          > "wprawdzie nie widzialem Ciebie na oczy, ale mozemy sie spotkac i mi zrobisz lo
          > da. Dla mnie to zaden problem, dla Ciebie chyba takze nie, skoro oceniamy to ta
          > k samo z tym, ze ja mam penisa a Ty nie."

          No to wyobraź sobie, że gdybym była w jednym z moich wielomiesięcznych okresów posuchy, pewnie bym się nad Twoją propozycją zastanowiła, choć pewnie bym nie skorzystała bo internetowy podryw to za duże ryzyko. Poradziłam sobie w inny sposób, który jeszcze nawet z 15 lat temu przypiąłby mi łatkę kur/wy. Czasami naprawdę szaleję z radości, że urodziłam się w obecnych czasach czasach.

          > Przy tym wiem, ze kobiety moga miec silnie rozbudowana sfere seksualna, w ktore
          > j nie brakuje zachowan niecodziennych i szalenie wyuzdanych.

          A po co ta wstawka o jakichś wyuzdaniach? Wyuzdaniem u kobiety jest normalna, zdrowa chęć regularnego seksu, z domytym i w miarę zadbanym partnerem, który ich nie olewa?
          Tutaj mamy najlepszy przykład jakich cech kobieta potrzebuje w mężczyźnie aby poczuć chęć i odbyć satysfakcjonujący stosunek z mężczyzną:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123208956,123208956,a_u_nas_to_jest_tak.html
          Zapewne mąż rzeczonej Pani uważa, że kobiece pożądanie jest tajemnicą, zamiast domyć za przeproszeniem tyłek i łaskawie odciążyć ją w domowych obowiązkach, tak żeby w ogóle miała siłę na seks.
          • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 16:23
            > No to wyobraź sobie, że gdybym była w jednym z moich wielomiesięcznych okresów
            > posuchy, pewnie bym się nad Twoją propozycją zastanowiła, choć pewnie bym nie s
            > korzystała bo internetowy podryw to za duże ryzyko. Poradziłam sobie w inny spo
            > sób, który jeszcze nawet z 15 lat temu przypiąłby mi łatkę kur/wy. Czasami napr
            > awdę szaleję z radości, że urodziłam się w obecnych czasach czasach.

            Ale jednak byś się zastanowiła! Np. czy facet jest wystarczająco atrakcyjny... Większość facetów miało by to w dupie. Raz, czy dwa razy bzyknąć można prawie wszystko:-)
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 15:25
        > Początek postu i już taka piramidalna bzdura. Aż zęby bolą...

        Pierwsze zdanie jest dosłownym cytatem, nie pamiętam z którego, ale z jednego z tuzów polskiej psychologii.

        > Od razu widać, że jesteś facetem i to w dodatku starszej daty. Gdybyś był młods
        > zy, wiedziałbyś, że kobiety również mają potrzeby seksualne i co gorsza ośmiela
        > ją się je realizować. W Twoim pokoleniu takie kobiety z automatu stawały się dz
        > iwkami, niegodnymi statusu żony, dlatego było/jest ich bardzo mało.

        Mam 33 lata. Jeśli to dla Ciebie "starsza data" i "moje pokolenie", to ile Ty masz? 15?

        Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie, że nie przeczytałaś mojego posta do końca, tylko zafiksowałaś się na tym pierwszym zdaniu i resztę przesłoniła Ci czerwona mgła wściekłości :)

        Oczywiście kobiety mają potrzeby seksualne, niejednokrotnie większe niż mężczyźni (jak świadczy sporo postów tutaj*). Nie zmienia to jednak faktu, że z punktu widzenia ewolucyjnego cel uprawiania seksu u obu płci znacznie się różni, co ma też przełożenie na samo jego uprawianie. Był tu kiedyś cytowany bardzo znaczący eksperyment, w którym na którymś z amerykańskich kampusów uniwersyteckich badacze wysyłali w teren przystojnego chłopaka i gorącą laskę, którzy proponowali seks przygodnie poznanym osobom. Na seks z laską zgodziło się 90-kilka procent studentów, na seks z przystojniakiem - marne kilka procent studentek.

        Do tego - jak często zdarzają się małżeństwa (nie mówmy tu o takich, które się zawiera po pijaku w Vegas), w których JEDYNYM atutem mężczyzny jest wygląd modela bielizny i nic poza tym? Facet w roli seks-zabawki to owszem rzecz nierzadka, ale właśnie jako zabawka, a nie życiowy partner. A, dla porównania, jak często zdarzają się małżeństwa, w których JEDYNYM atutem kobiety jest jej uroda? Słyszałaś o pojęciu "trophy wife"?

        *Choć nadreprezentację pań skarżących się na oziębłość mężów, a nie na odwrót, przypisywałbym raczej temu, że panie są bardziej skore to uzewnętrzniania się w internecie, a nie rzeczywistej proporcji problemu.
        • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 16:09
          Był tu kiedyś cytowany bardzo znaczą
          > cy eksperyment, '

          Ten eksperyment jest znaczącym przykładerm ignorancji "naukowców" wobec oczywistych obiektywnych faktów, takich jak ten, że pójście na seks z nowo poznanym mężczyzną zagraża kobiecie fizycznie.


          w którym na którymś z amerykańskich kampusów uniwersyteckich ba
          > dacze wysyłali w teren przystojnego chłopaka i gorącą laskę, którzy proponowali
          > seks przygodnie poznanym osobom. Na seks z laską zgodziło się 90-kilka procent
          > studentów, na seks z przystojniakiem - marne kilka procent studentek.'

          Powinni zbadać reakcję na zdjęcia- ile osób po oglądnięciu atrakcyjnego zdjęcia osoby płci przeciwnej wyrazi ochotę, na spotkanie w celu seksualnym.
          Wystarczy poczytać komentarze na dowolnym portalu, gdize zamieszczane są zdjęcia popularnych "gwiazd"- jest tam mnóstwo tekstów typu "schrupałabym go!".
          Chęc na seks jest inną rzeczą niż możliwośc jego uprawiania bez konsekwencji.
          Dla kobiety konsekwencją uprawiania seksu z obcym facetem może być utrata życia lub zdrowia, ciaża lub utrata reputacji, to co zyskuje jest obciążone bardzo `duzym ryzykiem.
          Dla męzczyzny najgorszą konsekwencją uprawiania seksu z obcą kobietą jest choroba weneryczna (jeśli jest tak głupi że nie użył prezerwatywy), a co zyskuje to wszyscy wiemy.

          Co wtym badaniu jest przyczyną a co skutkiem? nie wiadomo, bo narzedzie badawcze bylo skonstruowane bez związku z odmienna rzwczywistościa z jaką stykają sie obie płcie w kwestii przygodnego seksu.
          I wynik tego badania nijak nie obrazuje poziomu chęci na seks u kobiet.
          Nie obrazuje też "celu" uprawiania seksu- ale to już chyba jakaś Twoja nadinterpretacja.

          pozdro!
          • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 16:46
            > Dla kobiety konsekwencją uprawiania seksu z obcym facetem może być utrata życia
            > lub zdrowia, ciaża lub utrata reputacji, to co zyskuje jest obciążone bardzo `
            > duzym ryzykiem.
            > Dla męzczyzny najgorszą konsekwencją uprawiania seksu z obcą kobietą jest choro
            > ba weneryczna (jeśli jest tak głupi że nie użył prezerwatywy), a co zyskuje to
            > wszyscy wiemy.

            Ale widzisz, to co piszesz nie jest bynajmniej zaprzeczeniem tego, co ja piszę, ale właśnie potwierdzeniem. Bo skoro kobieta ma dużo więcej do stracenia, wchodząc w relacje seksualne, to przykłada dużo większą wagę do selekcji partnera. A ta selekcja to nie jednorazowy wybór, tylko cały czas proces - bo zniechęcające zachowania mężczyzny, nawet męża (zaniedbanie, niepomaganie w domu, agresja, obojętność, co tam sobie stryjenka winszuje) cały czas odpalają dzwonki alarmowe "Trzeba uważać, bo mogę zostać skrzywdzona", co z kolei przekłada się na zakręcenie kurka z seksem. Toteż kobiety mogą sobie mieć libido rozbuchane nie wiadomo jak - na praktykę to się niekoniecznie przekłada, wciąż trzeba spełnić szereg warunków, żeby z tego libida skorzystać - a warunków tych jest o wiele więcej, niż kobieta musi spełnić, żeby się dobrać do faceta.
            • eudajmonika Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 17:12
              "Toteż kobiety mogą sobie mieć libido rozbuchane nie wiadomo jak - na praktykę to się niekoniecznie przekłada, wciąż trzeba spełnić szereg warunków, żeby z tego libida skorzystać - a warunków tych jest o wiele więcej, niż kobieta musi spełnić, żeby się dobrać do faceta."

              Piszesz o sobie. O kilku znanych Ci przykładach. Tymczasem nawet na tym forum są kobiety, które mogłyby wysnuć ze swoich doświadczeń uogólnienie w rodzaju: "Ta wieczna gotowość męska to jedna z urban legends. Nie mogę już słuchać tej mantry, kiedy ja mam ochotę na seks nieustannie, tymczasem on ... [i tutaj długa lista przyczyn odmowy/warunków, jak piszesz, z ostatniego miesiąca].
              Wobec tego może warto pokusić się o stwierdzenie, że wybredność nie koreluje z płcią, lecz z cechami charakteru, może temperamentu, oraz osobistym doświadczeniem?
              Przez "wybredność" w kontekście tematu tego forum i wątku rozumiem szczególne wymagania odnośnie partnerki, jej zachowania [miłe, uległe... drapieżne, dominujące], jej wyglądu [taka sama, jak zwykle....za każdym razem inna i zaskakująca na każdym kroku], okoliczności aktu [zawsze to samo miejsce w rogu sofy, konieczne zamki w drzwiach sypialni, klucz przekręcony, rolety opuszczone... zawsze inne miejsce, nigdy takie same okoliczności], w końcu wobec samego siebie [konieczność osiągnięcia pewnego napięcia przy pomocy różnego rodzaju "seksdopalaczy" .... konieczność całkowitego relaksu, wyspania, pełni zadowolenia zadowolenia z życia].
              W moim przekonaniu można znaleźć bardziej i mniej wymagające osoby, tak wobec seksu, jak i innych dziedzin. Te bardziej wymagające dają w kość swoim mniej wybrednym partnerom.
            • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 17:47
              Bo skoro kobieta ma dużo więcej do stracenia, wcho
              > dząc w relacje seksualne, to przykłada dużo większą wagę do selekcji partnera'

              Nie do selekcji, tylko do decyzji z kim w końcu to zrobi.
              Nie ma to za wiele wspólnego z seksualnością "pierwotną" kobiety, jak sugeruje cytowane badanie.
              Seksualnośc "pierwotna" jest przeslonięta przez te ograniczenia, które każda kobieta musi uwzględniać z racji mniejszej siły fizycznej, czy systemu patriarchalnego tudzież obyczajowości.
              Znamy zjawisko odkrycia swojej kobiecej seksualności w wieku dojrzałym, kiedy warunki temu sprzyjają ,a nie dlatego ze zewnętrznie został podany afrodyzjak ;)

              cały czas odpalają dzwonki alarmo
              > we "Trzeba uważać, bo mogę zostać skrzywdzona", co z kolei przekłada się na zak
              > ręcenie kurka z seksem.'

              Ciekawe skąd to wymysliłeś ? :)))
              Nie ma warunków, nie ma seksu. Brak krzywdy może lecz nie musi być warunkiem.

              Toteż kobiety mogą sobie mieć libido rozbuchane nie wia
              > domo jak - na praktykę to się niekoniecznie przekłada, wciąż trzeba spełnić sze
              > reg warunków, żeby z tego libida skorzystać '

              Tak, ale wstępnie formułowałeś opinię, że to badanie wykazało, iż kobiety i mężczyźni mają inne cele, dla którego uprawiają seks:)

              warunków tych jest o wiele więc
              > ej, niż kobieta musi spełnić, żeby się dobrać do faceta.'

              Taki jest lajf, ze my jesteśmy słabsze i zachodzimy w ciąże.
              Popęd nie jest warunkowany płciowo ale podlega innym priorytetom- przeważnie;)

              Jak zapytamy napotkanych studentów:
              Pojdziesz teraz skoczyć ze spadochronem z 3 tys.metrów? tam stoi samolot wsiadaj, ale lecisz sam bez zabezpieczenia.
              To wiekszość sie nie zgodzi, gdyz nie zaryzykuje sowjego życia i zdrowia dla chwili niesamowitej adrenaliny.
              Wniosek: mężczyźni w większości nie lubią skakać ze spadochronem.
              A może większosć męzczyzn lubi adrenalinę i ekstremalne sporty, ale tylko przy zapewnieniu odpowiednich warunków?

              Kilka procent brawurowych wariatów skorzysta z propozycji i poleci.

              Jak mozna na podstawie tak złego badania wysnuwać wnioski i puszczac w obieg , by były cytowane i służyły za argument?
              Siła amerykańskiej nauki kolejny raz, jest siłą pieniedzy na marketing.

              pozdro!
              • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 18:18
                A ktoś z Was faktycznie zajrzał do tego badania?
                • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 15.03.11, 18:51
                  Np.

                  www.elainehatfield.com/79.pdf
                  • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 11:34
                    Tej pracy nigdzie nie opublikowano- pozostaje tylko watpliwym eksperymentem.
                    A tutaj opisują nawet, jak łatwo poszło jego podważenie:

                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16279298
                    • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 14:39
                      Nie zreplikowano, a nie 'nie opublikowano'... to tak na sam początek...
                      Linkowany artykuł niczego nie podważa, tylko wskazuje na różnice konteksotwe - to druga uwaga.

                      Trzecia uwaga jest taka, że jak coś krytykujesz, to przynajmniej się z tym zapoznaj. Artykuł dokładnie podaje, co twierdzi, a czego nie twierdzi. Na końcu tekstu we 'wnioskach' są uwagi dokładnie zbieżne z Twoimi zastrzeżeniami. Np. zarzucasz autorom, że nie uwzględniają, że powodem takich wyników mogła być obawa przed agresją fizyczną, podczas gdy oni dokładnie o tym piszą.

                      Piszesz o czymś, o czym nie masz ŻADNEGO pojęcia, na podstawie tekstu, do którego nawet nie zajrzałaś, tylko znasz z anegdot, i na tej podstawie wyciągasz jeszcze wnioski nt. stanu amerykańskiej nauki. Jak czegoś nie wiesz, to po prostu się na ten temat nie wypowiadaj.
                      • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 22:04
                        Zdecydowanie przesadziłam z wnioskami o amerykańskiej nauce.
                        Teraz jest na pewno lepiej ;)

                        Badanie z końca lat 80-tych zeszlego stulecia, jak najbardziej trzyma poziom wiedzy z tamtych lat.
                        Szkoda tylko że jest ciągle promowane jako niby aktualne, albo cos mówiące o ludzkiej seksualności.

                        Na tej samej zasadzie zbadam 300 rachitycznych brunetów i 300 rosłych brunetów, pytaniem: Zgłosiłbyś sie na Zawody Siłaczy?
                        I opiszę takie rewolucyjne rezultaty:

                        Zaskakująco dużo rachitycznych brunetów nie wyraziło zainteresowania zawodami.
                        Najczęściej odpowiadali: Żartuje pani? albo: Zwariowałaś kobieto?!
                        Z kolei barczyści blondyni wyrażali ochotę na spróbowanie swych sił w zawodach Strongmenów.

                        Wnioski: Bruneci są z natury nieskorzy do rywalizacji i prezentowania swojej siły. Niechetni są do udziału w zawodach, z powodu naturalnej nieśmiałości i większego zamiłowania do haftu krzyżykowego. Nieopłaca im sie podnosić ciężarów, bo wiecej zyskują na haftowaniu serwetek.
                        Blondyni zaś chętnie sprawdzają sie na publicznej arenie i nie stronią od prezentowania swej siły. Opłaca im sie podnosić ciężary, bo więcej zyskują na robieniu pompek.

                        Tak to mniej wiecej napisano:
                        "the sociological interpretation- that women are interested in love while men interested in sex"

                        A to już mój ulubiony, najbardziej odkrywczy moment tego dzieła;):
                        "Regardless, why we secured this date, hovever, the existence of this pronounced gender differences is interesting."

                        Wybaczam tym naukowcom, że potwierdzili oczywisty fakt, iż nagabywana kobieta odmówi seksu z nieznajomym, częsciej niz męzczyzna w takiej sytuacji- nie wiedzieli to sie dowiedzieli.
                        Ale nie dziwię się, iz nie byli "zreplikowani", bo to by ośmieszało replikanta;)

                        Natomiast, to ze przy obecnym stanie wiedzy o seksualności kobiet (zakupy genowe, obalenie mitu monogamiczności kobiet), ktoś jeszcze powoluje sie na te "badanie" w ramach wątku: Mądrości zebrane, a ktos drugi (może Ty to przywlokleś na foirum, yoricu?) go broni słowami: "nie masz ŻADNEGO pojęcia, nie wypowiadaj się, itp."

                        Jak zwykle: żal.pl

                        -
              • vitek_1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 15:23
                > Jak zapytamy napotkanych studentów:
                Pojdziesz teraz skoczyć ze spadochronem z 3 tys.metrów? tam stoi samolot wsiadaj, ale lecisz sam bez zabezpieczenia.
                To wiekszość sie nie zgodzi, gdyz nie zaryzykuje sowjego życia i zdrowia dla chwili niesamowitej adrenaliny.
                Wniosek: mężczyźni w większości nie lubią skakać ze spadochronem.

                Wniosek jak najbardziej słuszny. Ilu mężczyzn skoczyło choć raz w życiu? Pewnie mniej niż 1%

                > A może większosć męzczyzn lubi adrenalinę i ekstremalne sporty, ale tylko przy zapewnieniu odpowiednich warunków?

                Nie, większość nie skoczy nawet jak ich obłożysz poduszkami czy nie wiem jak komfortowe warunki zapewnisz.

                > Kilka procent brawurowych wariatów skorzysta z propozycji i poleci.

                Dokładnie tak.
        • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 15:42
          symmetryisall napisał

          >Nie zmienia to jednak faktu, że z punktu widzenia ewolucyjnego cel uprawiania seksu u obu >płci znacznie się różni, co ma też przełożenie na samo jego uprawianie.

          Z ewolucyjnego punktu widzenia cel uprawiania seksu jest ten sam: reprodukcja i przetrawnie gatunku.
          • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 10:39
            Żadne 'przetrwanie gatunku'...
            • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 14:31
              A jednak... Można do tego dorabiać ideologię, ale natura i tak "wie" swoje. ;)
              • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 15:04
                Yoricowi chodziło pewnie o to, że bardziej chodzi o przetrwanie naszych genów niż ogólnie gatunku:-)
                • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 16:45
                  zakletawmarmur napisała:

                  > Yoricowi chodziło pewnie o to, że bardziej chodzi o przetrwanie naszych genów n
                  > iż ogólnie gatunku:-)

                  Bez gatunku nie ma genów, a bez genów gatunku. Zarówno jajko jak i kura są częścią procesu reprodukcji i trwania gatunku. :)
                  • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 17:02
                    Różnica jest istotna:-)

                    Świadomość, że ktoś bzyka Twoją żonę napawa Cię pewnie mniejszą radością niż chwila, gdy Ty to robisz:-) A przecież obu Wam chodziłoby o przetrwanie gatunku!
                    • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 17:25
                      zakletawmarmur napisała:

                      > Różnica jest istotna:-)

                      Być może jest, ale żeby się wypowiedzieć, to musiałbym wiedzieć, co to za różnica (między czym a czym). :)

                      > Świadomość, że ktoś bzyka Twoją żonę napawa Cię pewnie mniejszą radością niż ch
                      > wila, gdy Ty to robisz:-) A przecież obu Wam chodziłoby o przetrwanie gatunku!

                      Ale co ma indywidualna ocena cudzego bzykania do przetrwania gatunku? Każdemu musi chodzić o własne bzykanie, ponieważ gdyby ludzie nie byli zainteresowani własnym bzykaniem i gdyby wystarczyło im, że inni bzykają, to gatunek wyginąłby bardzo szybko. No chyba, że byłoby tak jak u mrówek: zdecydowana większość ludzi zajmowałaby się sprawami logistycznymi, a bzykaniem zajmowaliby się wsypecjalizowani osobnicy. Jest to "technicznie" możliwe w przypadku mężczyzn, ale jedna kobieta nie może wydawać na świat tysięcy osobników jak królowa-matka. Nie jesteśmy jak mrówki, choćby dlatego że w przypadku ludzi ewolucja doprowadziła do mniej więcej równomiernego rozłożenia funkcji rozrodczych (pomijając oczywiście różnice osobnicze i różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami).
                      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 17:38
                        > Ale co ma indywidualna ocena cudzego bzykania do przetrwania gatunku?

                        Gdyby właśnie, chodziło Ci o przetrwanie gatunku, to byłoby Ci wszystko jedno kto Ci żonę bzyka. Ważne że zaciążyła:-) Jednak z jakiś powodów to robi różnicę...
                        • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 17:49
                          zakletawmarmur napisała:

                          > Gdyby właśnie, chodziło Ci o przetrwanie gatunku, to byłoby Ci wszystko jedno k
                          > to Ci żonę bzyka. Ważne że zaciążyła:-) Jednak z jakiś powodów to robi różnicę...

                          To oczywiste, że robi różnicę, bo jest to w interesie gatunku. To "robienie różnicy" skutkuje rywalizacją pomiędzy "bzykaczami", bo chodzi o to, by zwyciężył lepszy (silniejszy, sprytniejszy, bardziej inteligentny). Jeśli ten lepszy się rozmnoży, to większa jest szansa, że jego potomstwo będzie lepiej przystosowane do przeżycia, a to przecież leży w interesie gatunku c.b.d.u. :)
                          • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 13:34
                            Ja nie mam tyle cierpliwości i taktu co Zaklęta, więc powiem wprost: to co piszesz jest piękne i nawet zasługuje, aby być prawdziwe, ale niestety nie jest, więc weź się człowieku ogarnij i zanim napiszesz kolejne zdanie najlepiej zajrzyj do książki od biologii. Żadne zwierzę (ani roślina) nie działa dla dobra gatunku; tak co prawda uważano 50 lat temu, ale obeccnie nikt tak nie uważa (poza ludźmi, którzy robią 'dokumenty' dla Discovery Channel)...
                            • druginudziarz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:20
                              yoric napisał:

                              > Ja nie mam tyle cierpliwości i taktu co Zaklęta, więc powiem wprost: to co pisz
                              > esz jest piękne i nawet zasługuje, aby być prawdziwe, ale niestety nie jest, wi
                              > ęc weź się człowieku ogarnij i zanim napiszesz kolejne zdanie najlepiej zajrzyj
                              > do książki od biologii. Żadne zwierzę (ani roślina) nie działa dla dobra gatun
                              > ku; tak co prawda uważano 50 lat temu, ale obeccnie nikt tak nie uważa (poza lu
                              > dźmi, którzy robią 'dokumenty' dla Discovery Channel)...

                              Ale wiesz, że ja całkiem niedawno "dobro gatunku" widziałem w podręczniku do liceum?
                              Być może jego autor chciał zastosować "skrót myślowy" ale takie coś w liceum to jest przegięcie.
                            • gravedigger1 Człowieku... 21.03.11, 10:12
                              yoric napisał:

                              > Ja nie mam tyle cierpliwości i taktu co Zaklęta, więc powiem wprost: to co pisz
                              > esz jest piękne i nawet zasługuje, aby być prawdziwe, ale niestety nie jest, wi
                              > ęc weź się człowieku ogarnij i zanim napiszesz kolejne zdanie najlepiej zajrzyj
                              > do książki od biologii. Żadne zwierzę (ani roślina) nie działa dla dobra gatun
                              > ku; tak co prawda uważano 50 lat temu, ale obeccnie nikt tak nie uważa (poza lu
                              > dźmi, którzy robią 'dokumenty' dla Discovery Channel)...

                              ogarnij się i wrzuć na luz. ;) To że zwierzę lub roślina rozmnaża się przekłada się na interes gatunku (nie użyłem słowa "dobro"). Jeśli jednostki się nie rozmnażają, lub rozmnażają w niedostatecznym tempie i ilości, to gatunek ginie. To proste przełożenie. :)
                          • druginudziarz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:41
                            gravedigger1 napisał:

                            > zakletawmarmur napisała:
                            >
                            > > Gdyby właśnie, chodziło Ci o przetrwanie gatunku, to byłoby Ci wszystko j
                            > edno k
                            > > to Ci żonę bzyka. Ważne że zaciążyła:-) Jednak z jakiś powodów to robi ró
                            > żnicę...
                            >
                            > To oczywiste, że robi różnicę, bo jest to w interesie gatunku. To "robienie róż
                            > nicy" skutkuje rywalizacją pomiędzy "bzykaczami", bo chodzi o to, by zwyciężył
                            > lepszy (silniejszy, sprytniejszy, bardziej inteligentny). Jeśli ten lepszy się
                            > rozmnoży, to większa jest szansa, że jego potomstwo będzie lepiej przystosowane
                            > do przeżycia, a to przecież leży w interesie gatunku c.b.d.u. :)

                            No nie, to co opisałeś nie jest realizacją "dobra gatunku" tylko realizacją "dobra lepszej części gatunku". Nie-silni, nie-sprytni itd się nie rozmnażają, a wiec nie ma ich (potomków) w następnych pokoleniach. tak czy nie? A więc gatunek wyjściowy (składających się i z silnych i ze słabych) wyginął, w jego miejsce powstał inny gatunek (taki, składający się z samych silnych, sprytnych etc.), a więc wbrew temu co piszesz, mechanizm ten działał na szkodę gatunku (wyjściowego) gdyż doprowadził do jego wymarcia. Tak czy nie?
                            • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 10:19
                              druginudziarz napisał:

                              > No nie, to co opisałeś nie jest realizacją "dobra gatunku" tylko realizacją "do
                              > bra lepszej części gatunku".

                              Po pierwsze nie użyłem zwrotu "dobro gatunku", więc jeśli cytujesz to nie mnie. ;) Po drugie, interes "lepszej" części gatunku jest własnie interesem gatunku z punktu widzenia jego przetrwania.

                              > Nie-silni, nie-sprytni itd się nie rozmnażają, a
                              > wiec nie ma ich (potomków) w następnych pokoleniach. tak czy nie? A więc gatune
                              > k wyjściowy (składających się i z silnych i ze słabych) wyginął, w jego miejsce
                              > powstał inny gatunek (taki, składający się z samych silnych, sprytnych etc.),
                              > a więc wbrew temu co piszesz, mechanizm ten działał na szkodę gatunku (wyjściow
                              > ego) gdyż doprowadził do jego wymarcia. Tak czy nie?

                              Jeżeli w miejsce jakiegoś gatunku powstał inny poprzez przekształcenia genetyczne to nie można mówić o wyginięciu. O wyginięciu mówimy wtedy, jeżeli linia genetyczna zostaje przerwana.
                  • druginudziarz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:28
                    gravedigger1 napisał:

                    > zakletawmarmur napisała:
                    >
                    > > Yoricowi chodziło pewnie o to, że bardziej chodzi o przetrwanie naszych g
                    > enów n
                    > > iż ogólnie gatunku:-)
                    >
                    > Bez gatunku nie ma genów, a bez genów gatunku. Zarówno jajko jak i kura są częś
                    > cią procesu reprodukcji i trwania gatunku. :)

                    No jak to nie ma genów bez gatunku skoro są?
                    Jak to to "trwania gatunku" skoro obiektywnie gatunków jako takich nie ma? bo jest to tylko sposób klasyfikowania bioróżnorodności przez człowieka, czyli "nie ma człowieka - nie ma gatunków" (nie ma też humanizmu, filozofii etc. etc.)
                    • gravedigger1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 10:22
                      druginudziarz napisał:

                      > No jak to nie ma genów bez gatunku skoro są?
                      > Jak to to "trwania gatunku" skoro obiektywnie gatunków jako takich nie ma? bo j
                      > est to tylko sposób klasyfikowania bioróżnorodności przez człowieka, czyli "nie
                      > ma człowieka - nie ma gatunków" (nie ma też humanizmu, filozofii etc. etc.)

                      Spoko loko. ;) Pojęcie "gatunku" możemy wyrzucić i stwierdzić, że nie ma genów bez ich ożywionych nosicieli (wyjąwszy oczywiście geny zachowane w tkankach zmarłych jednostek, które kiedyś były żywe). :)
        • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 16.03.11, 16:21
          A, dla porównania, jak częst
          > o zdarzają się małżeństwa, w których JEDYNYM atutem kobiety jest jej uroda? Sły
          > szałaś o pojęciu "trophy wife"?

          Z reguły chodzi jeszcze o cele reprodukcyjne... Sam przyznaj, że niektórym bardziej opłaca się zainwestować w młody, dobry genetycznie egzemplarz:-) A jeszcze pani często im te dzieci odchowa...

          IMO "trophy wife" jest też dowodem na to jak ważny jest status społeczny kobiety... Gdyby nie był, te kobiety nie musiałyby iść na tak duże ustępstwa w kwestii wieku i urody przyszłego męża:-) U młodszych/atrakcyjniejszych i bogatych szans nie miały:-)
    • possessive Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 10:04
      co za okropny stek bzdur, być może dlatego "rady uniwersalne" są tak mało skuteczne...
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 15:27
        Przyjmuję na klatę miażdżącą krytykę, choć trochę mi przykro, że jest aż tak miażdżąca. Choćby dlatego, że skwitowanie "Pierdolisz" niewiele wnosi do dyskusji.

        To, co napisałem, to są wnioski, jakie mi się zebrały po blisko rocznej lekturze forum. Sam tego nie wymyśliłem, ba, zanim tu zajrzałem, większości tego nawet nie wiedziałem. Być może samczy filtr mi się odpalił i zapamiętałem tylko niektóre rzeczy, a może niektórych nie zrozumiałem, lub wyciągnąłem opaczne wnioski. Chagiewu.

        Ale, dla jasności - stoicie, moje adwersarki, na stanowisku, że motywacja i podejście do seksu to kwestie czysto osobnicze, niezależne od płci? Że nie istnieje w praktyce przeważający model seksualności damskiej i męskiej?
        • eudajmonika Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 16:34
          symmetryisall napisał:
          "Ale, dla jasności - stoicie, moje adwersarki, na stanowisku, że motywacja i podejście do seksu to kwestie czysto osobnicze, niezależne od płci? Że nie istnieje w praktyce przeważający model seksualności damskiej i męskiej?"

          Nie chcę zaprzeczać istnieniu modelu kobiecości / męskości, również w zachowaniach seksualnych. Chcę tylko zwrócić uwagę, że niedoceniany jest fakt, że na kobiecość / męskość nakłada się na dużo silniejszy blueprint - fakt bycia człowiekiem. Nie chodzi o biologiczną jednostkę, czy zestaw genów, lecz raczej zestaw cech osobniczych, które nie pozostają bez znakomitego wpływu również na zachowania seksualne.

          Symmetry, tak na marginesie, czy któraś z tych mądrości zebranych na forum przyniosła Ci ulgę w Twoich problemach małżeńskich?



          • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 21:30
            > Symmetry, tak na marginesie, czy któraś z tych mądrości zebranych na forum przy
            > niosła Ci ulgę w Twoich problemach małżeńskich?

            Owszem. Lektura tego forum bardzo mi poprzestawiała w głowie :)

            Z jednej strony przeszło mi podejście "kobieta ma zawsze rację" i po iluś tam latach doszedłem do oczywistego wniosku, że foch i wyrzuty żony nie oznaczają koniecznie, że wina leży po mojej stronie. Zacząłem stawiać na swoim, jasno wyrażać swoje potrzeby i opinie, nie bać się mówić, że np pewne kwestie mnie nie interesują i nie zamierzam się nimi zajmować, bo nie i już, albo odwrotnie, że pewne kwestie interesują mnie bardziej niż inne i w związku z tym będzie, jak ja chcę. Co ciekawe, nie przyniosło to długofalowych efektów negatywnych, a wręcz przeciwnie - choć nie umiem na sto procent powiedzieć, czy to żona nabrała do mnie większego szacunku, czy ja sam do siebie go nabrałem i przestałem zwracać uwagę, żeby jej przypadkiem nie urazić :) Tak czy inaczej, czuję się lepiej.

            Z drugiej strony zacząłem się bardziej wczuwać w żony widzenie świata, a przynajmniej lepiej rozumieć różne jej zachowania. Co nie znaczy, że mi się bardziej podobają, ale chociaż wiem mniej więcej, skąd się biorą i jak sobie z nimi radzić :)

            Z trzeciej strony - zmieniło mi się diametralnie podejście do małżeńskich zdrad - choć nic takiego nie miało u nas miejsca (o ile wiem :) ). Wyluzowałem się i tak jak jeszcze niedawno sama myśl o tym mnie trzepała, tak teraz myślę o tym jak o niewątpliwie przykrym, ale jednak znośnym doświadczeniu, do tego na pewno bardzo pouczającym. Zacząłem też wierzyć w to, że niewinne budzenie zazdrości i podjudzanie się nawzajem swoim powodzeniem u płci przeciwnej jest rzeczą pożyteczną i dobrą, bo ożywia związek.

            Z czwartej strony - wydaje mi się, że przekroczyłem punkt, w którym seks był moim priorytetem i teraz czasami łapię się na myśli, że jednak nie jest to aż takie niewiadomoco. Taki trochę Coolidge mi się włącza :) Jeszcze niedawno, jak miałem ochotę na seks, a żona torpedowała moje nadzieje swoim brakiem ochoty, to mnie z frustracji nosiło, a teraz myślę sobie "A chuj tam, to jak nie idę do łóżka, to sobie dłużej posiedzę i coś porobię" :D

            Choć oczywiście z lektury powyższego może wyniknąć, że nie tyle się wyluzowałem, co raczej położyłem na wszystkim lachę :) Cóż, to też możliwe :)
            • urquhart Lektura tego forum mi poprzestawiała w głowie :) 17.03.11, 23:11
              symmetryisall napisał:
              > Z jednej strony przeszło mi podejście "kobieta ma zawsze rację" i po iluś tam l
              > atach doszedłem do oczywistego wniosku, że foch i wyrzuty żony nie oznaczają ko
              > niecznie, że wina leży po mojej stronie.(...)Zacząłem też wierzyć w to, że niewinne >budzenie zazdrości
              > i podjudzanie się nawzajem swoim powodzeniem u płci przeciwnej jest rzeczą poży
              > teczną i dobrą, bo ożywia związek.

              No to było warto Symetryczny!
              Na oWoce nie będzie trzeba długo czekać!
              Przesuwasz się na skali od pozycji Nice Guy* z jakiej pamiętam twoje pierwsze posty nieubłaganie w kierunku do pozycji "chłop z jajami".
              Może kiedyś nawet dorobisz się zaszczytnego tytułu Męskiej Szowinistycznej Świni i będziesz miał seks na wyciągniecie ręki... :)
              *en.wikipedia.org/wiki/Nice_guy
        • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 16:47
          > Ale, dla jasności - stoicie, moje adwersarki, na stanowisku, że motywacja i pod
          > ejście do seksu to kwestie czysto osobnicze, niezależne od płci? Że nie istniej
          > e w praktyce przeważający model seksualności damskiej i męskiej?'

          Model kulturowy zachowań seksualnych istnieje.
          Jest zależny od kultury, nie od płci.

          Liberia- plemię Sarpoe. Chociaż dziewczyny zostają tam wydane za mąż jeszcze w dzieciństwie, o monogamii nie ma mowy. Pełnymi garściami korzystają ze swobody seksualnej, jaką zapewnia im zwyczaj "pe-pe".

          Kiedy dziewczynki z Sarpoe zaczynają dojrzewać, przechodzą trzyletni okres wtajemniczenia, podczas którego uczą się między innymi przyozdabiać ciało tak, aby wyglądać jak najbardziej atrakcyjnie. Po ukończeniu owej bush - school, młode mężatki przez sześć lat żyją w stanie "pe - pe". Gerard Periot, który opisał zwyczaje ludu Sarpoe, tak charakteryzuje ten okres: "jest już zamężna, a jednak mimo to może sobie wziąć jakiego tylko chce kochanka, a zarówno jej rodzinie jak i mężowi nic do tego". Dziewczęta korzystają z całkowitej swobody seksualnej za przyzwoleniem i aprobatą całej społeczności: "nie ma mowy o tym, żeby ktokolwiek odnosił się do nich pogardliwie. Dziewczyny żyjące pod dachem kochanków mają renomę miejscowych piękności. Są godne pożądania i jak najbardziej pożądane. Gdyby nie były już mężatkami, otrzymywałyby wiele propozycji zamążpójścia" - pisze Gerard Periot w książce "Przez noc wielkich drzew". Młode mężatki z dumą obnoszą się z ogromnymi tatuażami i nacięciami na skórze oznaczającymi kolejnych oblubieńców.
          Kobiety mogą się w tym czasie nie tylko wyszumieć, także ale urodzić dzieci. "Jeżeli nie jest bezpłodna, może mieć w tym okresie tyle dzieci, ile zechce. Gdy jej "pe-pe" dobiegnie końca, wszystkie dzieci będą jednak dziećmi nie jej amanta, ale męża" - pisze Periot, a co więcej : "Powinna mieć dzieci! Jest to jak gdyby reguła elementarnej grzeczności, niemal obowiązek. Powinna je mieć i z pierwszym kochankiem, i z drugim i z trzecim, z każdym, którego zechce sobie wziąć" - relacjonuje Periot. Po sześciu latach "pe-pe" kobieta przenosi się do chaty swojego męża wraz ze wszystkimi dziećmi, aby rozpocząć normalne życie rodzinne. Pojęcie "dzieci nieślubnych" nie istnieje - widać geny plemienia Sarpoe nie są zbyt samolubne.'

          W naszej kulturze patriarchalnej- mężczyźni chcą kontrolować seksualność kobiet- nie chcą inwestować w obce geny- stąd represjonowanie kobiecej seksualności i taki efekt, jakim jest kobieca seksualność w wydaniu oficjalnym:
          On: Cześć, pójdziesz ze mną i będziemy uprawiać seks?
          Ona: W życiu, odczep się zboku!
          A nieoficjalnie w nocy: seksualna fantazja z tym obcym menem ;)

          Natura vs. kultura.

          żródło: kobieta.interia.pl/news/koniec-mitu-o-monogamii-kobiet,1090211,,3
          • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 21:45
            > Model kulturowy zachowań seksualnych istnieje.
            > Jest zależny od kultury, nie od płci.
            >
            > Liberia- plemię Sarpoe. Chociaż dziewczyny zostają tam wydane za mąż jeszcze w
            > dzieciństwie, o monogamii nie ma mowy. Pełnymi garściami korzystają ze swobody
            > seksualnej, jaką zapewnia im zwyczaj "pe-pe".

            No dobra, ale teraz - czy taki model na tle ogółu kultur świata to rzecz pospolita, czy raczej mniejszość?

            I druga rzecz - skąd przekonanie, że to nasza kultura zniekształca seksualność kobiet, a nie kultura Sarpoe?

            Trzecia rzecz - nie mówimy o seksualności kobiet jako takiej, tylko o korzystaniu z tej seksualności w trwałym związku. Statystyczna żona, niezależnie od swojego libido, nie prowadzi tak różnorodnego i bujnego życia seksualnego jak singielka - zresztą statystyczny mąż również nie, oboje okrawają swoje potrzeby, żeby dopasować je do możliwości ich zaspokojenia. Dlatego nie wydaje mi się, żeby kultura Sarpoe miała jakiekolwiek przełożenie na to, czy w przeciętnym polskim małżeństwie seks jest traktowany przez kobiety jako karta przetargowa, czy nie.
            • kag73 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 03:30
              "Statystyczna żona, niezależnie od swojego libido, nie prowadzi tak różnorodnego i bujnego życia seksualnego jak singielka - zresztą statystyczny mąż również nie, oboje okrawają swoje potrzeby, żeby dopasować je do możliwości ich zaspokojenia. Dlatego nie wydaje mi się, żeby kultura Sarpoe miała jakiekolwiek przełożenie na to, czy w przeciętnym polskim małżeństwie seks jest traktowany przez kobiety jako karta przetargowa, czy nie."

              nie wiem skad to zalozenie. Statystyczna singielka zwlaszcza w Polsce musi uwazac, zeby nie dostala nalepki "ku..wa" albo "puszczalska". Jakie "bujne " zycie seksualne? A statystyczny singiel tez z reguly ma mniej seksu niz zonaty . To tylko bledne przekonanie zonatych, ze jakby byli solo to codziennie inna panienka wslkakiwalby im do lozka.
              Mniemam, ze mowisz na podstawie swoich doswiadczen. Ja najbardziej roznorodne i bujne zycie seksualne mialam i mam wlanie w malzenstwie, a przedtem w staly zwiazku Moj maz zreszta tez. Zalezy jak sie kto dobral i co lubi. Troche wlasny wybor i troche loteria.

              • urquhart seks żonatych a singli a pożądanie 18.03.11, 07:35
                kag73 napisała:
                > nie wiem skad to zalozenie. Statystyczna singielka zwlaszcza w Polsce musi uwaz
                > ac, zeby nie dostala nalepki "ku..wa" albo "puszczalska". Jakie "bujne " zycie
                > seksualne? A statystyczny singiel tez z reguly ma mniej seksu niz zonaty . To t
                > ylko bledne przekonanie zonatych, ze jakby byli solo to codziennie inna panienk
                > a wslkakiwalby im do lozka.

                W ujęciu ilościowym masz rację. Żonaty ma seks częściej. Ale często jest to seks na "odwal się" kiedy partner nie kręci, ale żeby się mąż odczepił. Singlom taki seks się raczej nie zdarza, jak się nie powodzi w podrywie facetowi, obniża standardy oczekiwania atrakcyjności i jakąś chętną zawsze znajdzie która jak się da zaciągnąć to mniejsze lub większe pożądanie czuje :)
                (Przypominam: żony po 10 latach tylko 20% deklaruje ochotę i pożądanie - do partnera)

                Naura Hayden pisała przeciwstawiając typowy małżeński "boring sex" do znacznie rzadszego "exiting sex" który dopiero konserwuje satysfakcjonujące długoletnie pary i wymaga czegoś wiecej niż wypięcia tyłka na dobranoc.
                Choć nie mam wątpliwości że ty Kag właśnie należysz do tej drugiej nielicznej grupy :)
                • aandzia43 Re: seks żonatych a singli a pożądanie 18.03.11, 19:46
                  > W ujęciu ilościowym masz rację. Żonaty ma seks częściej. Ale często jest to sek
                  > s na "odwal się" kiedy partner nie kręci, ale żeby się mąż odczepił. Singlom t
                  > aki seks się raczej nie zdarza,

                  Nie mitologizuj jakości życia seksualnego singli. Kobiety bzykają się przygodnie z powodów równie odległych od prawdziwego, czystego pożadania jak kobiety w małżeństwie. Żony dają na odczepnego, by zachować względny spokój w domu i męża przy sobie lub dlatego, że lubią seks/seks z mężem, przygodne panie... no cóż, można by całą listę utworzyć. Bo są pijane/naćpane, bo mają taki obyczaj odnośnie spędzenia sobotniej nocy (a one łatwo wpadają w rutynę;-), bo rywalizują z kumpelkami w ilości ciach wyrwanych na dyskotece, bo, wreszcie, spodobał im się dany facet, bo lubią seks. Ale czy od razu z tym będzie tak namiętnie, nie wiadomo. A jeśli się już zrobi naprawdę namiętnie z obu stron, to zaczyna sie związek :-)
              • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 08:42
                Dokładnie!

                mamzdrowie.pl/mity-o-seksualnosci-mezczyzny/
                "Z badań przeprowadzonych w 2006 roku wynika, że mężowie kochają się ze swoimi partnerkami od 28 do 400 procent częściej niż kawalerzy (w zależności od wieku), a ich pożycie jest bardziej urozmaicone."

                Ja najbardziej roznorodne i
                > bujne zycie seksualne mialam i mam wlanie w malzenstwie, a przedtem w staly zw
                > iazku Moj maz zreszta tez.

                U mnie tak samo. Jestem też przekonana, że gdybyśmy się rozstali to seks uprawiałabym średnio kilka razy w roku...

                --
                Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 09:07
                  > U mnie tak samo. Jestem też przekonana, że gdybyśmy się rozstali to seks uprawi
                  > ałabym średnio kilka razy w roku...

                  Urquhart już o tym pisał... Ilość nie przechodzi w jakość, duży procent tych małżeńskich stosunków, które zajmują tak pokaźne miejsce w statystykach, spokojnie dałoby się zastąpić masturbacją pod prysznicem. Widzę po sobie - ilościowo seks wychodzi mi zdecydowanie częściej, niż kiedy byłem sam, ale taki, w którym rzeczywiście jest pasja, pożądanie i szaleństwo, które się pamięta, trafia się raz na dziesięć razy. Albo i rzadziej. Z reguły jest to przyjemna, ale jednak dość rutynowa zabawa. Jeśli wziąć pod uwagę, że i ta rutynowa zabawa, i ten dziki seks, który się pamięta, w małżeńskim 'cenniku' kosztują tyle samo starań i zaangażowania, to szybka wieczorna sesja solo jawi się jako rozwiązanie całkiem sensowne :)
                  • kutuzow Jak to jest z tymi singlami i seksem 18.03.11, 14:25
                    W sąsiednim wątku wrzuciłem art który jasno pokazuje ze to właśnie kawalerowie/single mają coraz lepiej jeśli chodzi o dostep do seksu. Zobaczcie ze całkiem spora ilośc ok 30% może mieć seks nawet bez randki:

                    "The National Longitudinal Study of Adolescent Health data offer other glimpses into just how low the cost of sex is for young men ages 18 through 23. Take the speed with which these men say their romantic relationships become sexual: 36 percent of young men's relationships add sex by the end of the second week of exclusivity; an additional 13 percent do so by the end of the first month. A second indicator of cheap sex is the share of young men's sexual relationships—30 percent—that don't involve romance at all: no wooing, no dates, no nothing."
                    www.slate.com/id/2286240/pagenum/2

                    Jak sobie dodamy procenty to wychodzi, że 66% (czyli 2 na 3!) ma seks przed końcem drugiego tygodnia znajomości! Wiele osób z tego forum opisuje ze ma znacznei dłuższą pauzę.
                    Dodatkowo jeśli do tego dodamy "overbooking" dość częsty w przypadku singli (gdzie znajomość zaczyna się z kilkoma kobietami w tym samym czasie i wybiera się tą najlepszą), to małżeństwo ze swoją średnią coś ok 2 razy w tygodniu seksu Z TĄ SAMĄ* partnerka (od kilku/nastu) lat wypada raczej blado.

                    Oczywiście są single i single. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja pracownika korporacji w modnych ciuchach i ładnym zadbanym wyglądzie, a zupełnie inaczej gostka z wykształceniem zawodowym, którego hobby jest przebywanie pod budką z piwem (vide film "Czekając na sobotę"). Podobnie z małżeństwami - część ostro seksi dodając coraz to nowe elementy żeby nie wdarła się rutyna, część zaś odwala "małżeński obowiązek".

                    * efekt coolidge'a
                    • kag73 Re: Jak to jest z tymi singlami i seksem 18.03.11, 20:35
                      Kutuzow, Ty jakies zagrabaniczne artykuly zapodajesz a zapominasz, ze my na polskim forum. O ile na Zachodzie nikt babki "puszczalska" nie okrzyknie, bo przeleciala prawie caly zespol meski w pracy, o tyle my mowimy o w wiekszosci pruderyjnych polskich mezczyznach i katolickim wychowaniu.
                      Poza tym to nie jest tak hop siup, bo to trzeba szukac, zeby dwa razy w tygodniu miec inna i sie troche starac a w malzenstwie faceci niekoniecznie i nie zawsze sie staraja, bo nie musza. Zycie zabiera sporo czasu, nie kazdy ma energie po robocie co wieczor szukac kandydatek w necie. Ale fakt jak komus zalezy, nie bedzie spal a bedzie szukal. Ja czesto widze tendencje: mezczyzni zmeczeni praca(nie mowie o 18 sto czy 20 latkach) wieczorem jada na recznym przy porno w sieci.
                      Poza tym nie kazdy taki "nowy"seks musi byc rewelacja. Kiedys zartobliwie powiedzialam, ze dobry w lozku to musi byc mezczyzna, niekoniecznie kobieta i uwazam, ze cos w tym jest. I owszem facetowi wystarczy, ze babka jest w jego typie, napatrzy sie napatrzy, swoje zrobi i ma orgazm. Wielkie oczekiwania zaczynaja sie po wielu razach z ta sama.
                      Z kobieta to juz troche inaczej. Zdarzyl mi sie kiedys taki przypadek, facet absolutnie nie spelnial moich oczekiwan w lozku. I co z tego, ze "nowy"? Se tylko pomyslalam "do diabla z takim seksem, to ja juz wole z eksem". A koles zachwycony byl, chcial sie dalej spotykac i seksic, a co ja niby wielkiego zrobilam? Raczej nic, w jego oczach bylam po prostu cholernie atrakcyjna i wyglodzony pewnie tez byl.
                      Owszem czasem chodzi o ilosc czasem o jakosc. W zaleznosci od okolicznosci i ukladow, upodoban i potrzeb.
                      • kutuzow Re: Jak to jest z tymi singlami i seksem 18.03.11, 21:23
                        kag73 ---> nawet w Polsce idzie nowe. Wspominałem art w Wysokich o tym jak już w gimnazium laski polują na "seksy" (czyli po dawnemy "ciacha") i "lody" są podstawą.

                        A tak serio - wszystko zależy od konkretnego przypadku, gościu będący "ciachem" dla kobiet moze bez problemu wracać co noc z inną (mieszkałem na stuydiach ze współlokatorem o takiej aparycji to coś wiem na ten temat). Nawet gostkowie którzy nie mają wyglądu modela -ale też nie straszą, mają spore szanse na podryw. Owszem tak jak piszesz wymaga to troche wysiłku i energii, ale nic nie ma za darmo.

                        Ci którym sie niechce, niezaleznie od tego czy są singlami czy małżonkami seksu raczej miec nie będą. Czy w małżenstwie czy w pojedynkę -zostaje im porno w necie.

                        Bycie singlem ma jeszcze jedną zaletę (teoretycznie i oficialnie niedostępną dla małżonków).
                        Dla tych którym sie nie chce -a mają troche kasy jest jeszcze jedno rozwiazanie. Ostatnio w Polsce "otworzył" sie duży rynek na dziewczyny szukające łatwej kasy. W necie jest bardzo dużo ogłoszeń typu "sponsora szukam" z których można sobie wybierać do wyboru do koloru. Moje dane ze sprawdzonego żródła mówią że już za 200-300 PLN można mieć miły wieczór z 18-20 latką, która nie jest zmanierowana (bo nadal ma status "amatorki") i spełni wiele życzeń.
                        Single nie muszą się tłumaczyć z takich spotkań, bo nie robią nic złego (są sami więc nie zdradzają nikogo). W przypadku małżonków to rozwiązanie jest zakazane (z wiadomych względów).

                        Jak pisałem zalety "wolnego rynku" vs "monopol" widać tutaj nawet w tej zacofanej Polsce.

                        • kag73 Re: Jak to jest z tymi singlami i seksem 18.03.11, 21:56
                          Kutuzow, ja Ci cos powiem. Dla wielu facetow seks za pieniadze nie nie to samo. bo oni chca czuc sie atrakcyjni, chca, zeby kobieta na nich leciala, zeby poszla z nimi do lozka, bo ja kreca a nie, bo zaplaca. Czujesz to?
                          To roznica, jak dla mnie, czy jak sobie np. pojde po spacerku wzdluz drogi zatrzyma sie facet na motorze czy w samochodzie i powie "wsiadaj, podwioze cie" czy tez zatrzyma sie taksowkarz i mnie zabierze, bo to jego praca i on tak pieniadze zarabia.
                          To zaden komplement dla faceta, ze placi za seks. Wiekszosc, ktorych znam chce, zeby kobieta chciala z nimi isc do wyra, bo sa dla niej atrakcyjni a nie bo zaplaca.
                          • druginudziarz Re: Jak to jest z tymi singlami i seksem 18.03.11, 22:53
                            kag73 napisała:

                            > To zaden komplement dla faceta, ze placi za seks. Wiekszosc, ktorych znam chce,
                            > zeby kobieta chciala z nimi isc do wyra, bo sa dla niej atrakcyjni a nie bo za
                            > placa.

                            Bo jak klasyk napisał:
                            "Stach, pieniądze Ci posyłam jakeś chciał, na dziewczyny nie wydawaj przyjdą same".
                            Z drugiej strony nie każdego stać na egzotyczne podróże i trzeba sie zadowolić samymi filmami przyrodniczymi.
                      • songo3000 Nie no Kag, litości 18.03.11, 22:29
                        To, że dupa jest nowa to oczywiście wielki plus ale jak akcja ograniczać się będzie do rozłożenia nóg, tudzież wypięcia tyłka to sorry... Mi, jako reprezentatywnej grupie Prawdziwych Facetów ;) to nie wystarcza do 'całkiem dobrego seksu'. Powiem wręcz brutalnie - o wiele lepiej jest wydać 100PLN na uczciwie pracującą panienkę z odlotów i mieć te swoje spuszczenie z krzyża niż wydać to samo na 3 drinki w pubie podrywając taką "boginię seksu".

                        Aha. Oczywistym i logicznym jest, że jak ktoś się nie zgodzi w powyższym z automatu trafia poza grupę Prawdziwych Facetów... ;PPP
                        • kag73 Re: Nie no Kag, litości 19.03.11, 01:19
                          "To, że dupa jest nowa to oczywiście wielki plus ale jak akcja ograniczać się bę
                          > dzie do rozłożenia nóg, tudzież wypięcia tyłka to sorry... Mi, jako reprezentat
                          > ywnej grupie Prawdziwych Facetów ;) to nie wystarcza do 'całkiem dobrego seksu'
                          > . Powiem wręcz brutalnie - o wiele lepiej jest wydać 100PLN na uczciwie pracują
                          > cą panienkę z odlotów i mieć te swoje spuszczenie z krzyża niż wydać to samo na
                          > 3 drinki w pubie podrywając taką "boginię seksu".

                          Tylko mi jeszcze powiedz, drogi songo, skad chcesz z gory wiedziec jaka ta nowa jest w lozku?
                          W oczach napisane nie ma, co nie. A zatem polecam od razu isc do prefesjonalisktki.
                          Ja tez z nowym poszlam i skad mialam wiedziec, ze bedzie kicha. Ale za seks placic, JA ? Nigdy, albo powiedzmy moze za kilka lat :))
                      • gravedigger1 Re: Jak to jest z tymi singlami i seksem 21.03.11, 10:25
                        kag73 napisała:

                        > O ile na Zachodzie nikt babki "puszczalska" nie okrzyknie, bo przel
                        > eciala prawie caly zespol meski w pracy, o tyle my mowimy o w wiekszosci pruder
                        > yjnych polskich mezczyznach i katolickim wychowaniu.

                        Masz ciekawe wyobrażenie o Zachodzie, ale pragnę Cię poinformować, że jest ono dalekie od rzeczywistości. ;)
              • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 08:56
                > nie wiem skad to zalozenie. Statystyczna singielka zwlaszcza w Polsce musi uwaz
                > ac, zeby nie dostala nalepki "ku..wa" albo "puszczalska". Jakie "bujne " zycie
                > seksualne? A statystyczny singiel tez z reguly ma mniej seksu niz zonaty . To t
                > ylko bledne przekonanie zonatych, ze jakby byli solo to codziennie inna panienk
                > a wslkakiwalby im do lozka.

                Nienienie, to nie tak. Łopatologicznie i po kolei:

                - napisałem, że w małżeństwie kobieta traktuje swoją seksualność jako swego rodzaju dobro przetargowe w codziennych relacjach z mężem, że seks jest walutą, którą wykorzystuje do egzekwowania pożądanych zachowań u mężczyzny, "nagradza" go seksem, podczas gdy mężczyzna traktuje seks jako dobro "darmowe i ogólnodostępne", nieobwarowane warunkami (poza tymi natury estetycznej).

                - kilka pań napisało, że to nieprawdziwa nieprawda, bo kobieta ma libido i potrzeby seksualne tak samo rozbuchane jak przeciętny facet i to w ogóle bzdura, że seks uprawia z wyrachowania, bo uprawia go z potrzeby.

                - ja z kolei uważam, że kobieta owszem ma swoje libido że hoho, oczka jej się potrafią zaświecić to tego czy tamtego i chętnie by sobie z nim pobaraszkowała, jeśli smakowite z niego ciacho (przynajmniej na poziomie chęci, jeśli nie samej realizacji zamiaru), ale w MAŁŻEŃSTWIE na mocy małżeńskiego układu jedynym dostępnym obiektem seksualnym jest mąż. A męża nie traktuje się już jak ciacho do beztroskiego schrupania, tylko jako męża, z całym dobrodziejstwem inwentarza; mąż, jak wiadomo, potrzebny jest do wielu rzeczy pozaseksualnych (wstaw dowolne, żeby nie było, że narzucam komuś wizję związku) i pożądanie do niego oraz realizacja swojego libido z nim zależy od tego, na ile wywiązuje się z dostarczania tych pozaseksualnych dóbr. U mężczyzny oczywiście też jest to skorelowane, ale nie aż tak mocno i kobieta musi się naprawdę bardzo zaniedbać (czy raczej mężczyznę zaniedbać) na wielu płaszczyznach, żeby przestało mu do niej dygać.

                I jeszcze raz, w odpowiedzi na argument 'A te wszystkie laski, co się tu żalą, że facet woli kompa i własną rękę, hę?'.

                No i co z tego wynika, że się żalą, z reguły są to sytuacje patologiczne, kiedy relacje między małżonkami są zaburzone od dłuższego czasu, a przyczyna może być najróżniejsza: problemy ze zdrowiem, uzależnienie, postępujący rozpad związku, skrywana homoorientacja itp. Ogólnie rzecz biorąc - jeśli facet nie chce seksu z żoną, to problem z reguły jest po stronie samego faceta. Jeśli kobieta nie chce seksu z mężem, to problem z reguły leży po stronie męża - bo ten NIE WYWIĄZUJE SIĘ Z OCZEKIWANEGO DOSTARCZANIA DÓBR (znów - dowolnie rozumianych, materialnych, emocjonalnych, jak kto chce).

                Po drugie - duża liczba takich wątków moim zdaniem wynika z tego, że kobiety w ogóle są bardziej skłonne do uzewnętrzniania się ze swoimi problemami i szukania pomocy u osób trzecich. Zwróćcie uwagę, ile jest tu wątków pt "Nie mam ochoty na swojego męża", a ile "Nie staje mi do żony, wolę porno i Renię Grabowską". Te drugie zdarzają się raczej rzadko, prawda? O wiele częściej męskie wpisy przybierają formę "Staje mi do żony, ale żona mi nie daje".
                • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 09:21
                  ale w MAŁŻEŃSTWIE na mocy małżeńskiego układu jedynym dos
                  > tępnym obiektem seksualnym jest mąż

                  W stałym związku seks jest bezpieczny emocjonalnie. Nie muszę się stresować, co pomyśli sobie o moich udach, umiejętnościach łóżkowych, jak wyglądam w tej pozycji czy po wszystkim facet mnie nie obgada, nie pomyśli sobie, że byłam za łatwa... A jeśli do tego doliczymy fakt, że zawsze mam orgazm, przyjemnie się rozluźnię, na chwile przestanę myśleć to seks ma nawet sporo plusów. Mogę więc mu dawać tak często jak to możliwe.

                  Tak czasami nie mam ochoty, gdy zlewa moje potrzeby, nie mam wtedy ochoty na nic co jest z nim związane. Jednak jeśli człowiek jest elastyczny i pomysłowy to w wielu kwestiach można się dogadać, znaleźć inne możliwości rozwiązania problemu... Nie demonizujmy sprzątania!

                  Gdy jestem singielką seks jest dużo bardziej obciążający:-) Nie robi się tego codziennie i z każdym, który poprosi bo to za dużo kosztuje w sensie emocjonalnym. Pomijam już brak możliwości spowodowany nie znajomością wielu kobiet czy mężczyzn. Pewnie robiłabym to kilka razy do roku:-)
                  • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 10:17
                    zakletawmarmur napisała:
                    > Gdy jestem singielką seks jest dużo bardziej obciążający:-)

                    Samą prawdę piszesz. Sigielka musi się starać i ma motywację, kobieta w stałym związku czuje się bezpiecznie i już nie musi i nie ma motywacji :)
                    Z facetami jest zresztą podobnie...
                  • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:04
                    > W stałym związku seks jest bezpieczny emocjonalnie. Nie muszę się stresować, co
                    > pomyśli sobie o moich udach, umiejętnościach łóżkowych...

                    A powinnaś. Bo do pewnego momentu jemu faktycznie będzie zwisać, ile masz celulitu i jak dobrze robisz laskę, ale w końcu zacznie mu to przeszkadzać. A Ty w swoim poczuciu emocjonalnego bezpieczeństwa ten moment przeoczysz i zacznie się klops.
                    • kutuzow Poczucie bezpieczeństwa 18.03.11, 11:36
                      symmetryisall napisał:

                      > > W stałym związku seks jest bezpieczny emocjonalnie. Nie muszę się stresow
                      > ać, co
                      > > pomyśli sobie o moich udach, umiejętnościach łóżkowych...
                      >
                      > A powinnaś. Bo do pewnego momentu jemu faktycznie będzie zwisać, ile masz celul
                      > itu i jak dobrze robisz laskę, ale w końcu zacznie mu to przeszkadzać. A Ty w s
                      > woim poczuciu emocjonalnego bezpieczeństwa ten moment przeoczysz i zacznie się
                      > klops.
                      >

                      Zawsze na tym forum zwracałem uwagę że właśnie taka jest cena "bezpieczeństwa" o którym tak lubią pisać kobiety. Skoro w stały związku "Nie muszę się stresować, co pomyśli sobie o moich udach, umiejętnościach łóżkowych...", to w małżeństwie, które ma jeszcze wyższe "koszty wyjścia" o jeszcze mniej rzeczy kobieta musi sie stresować - czyż nie?

                      To jest to sławne "poczucie bezpieczeństwa" które wiele kobiet pragnie osiągnać - czy nie miło jest nie przejmować się tym czy nadal wyglądam sexy, czy nie, czy tą samą figurę, czy moze ma mnie kochać za to jaka jestem (nie zaważając na + kilkanaście kg) itp. Co ważne to się odbywa w podświadomości - nie posądzam żadną z Pań iż "zapuszcza" się z premedytacją. Po prostu gdy nie musimy się o coś starać, to automatycznie się nie staramy -ten stan sam przychodzi.

                      Jak widać czasami tylko w czasie rozmowy wymsknie się to co tak na prawdę niesie ze sobą to osławione "poczucie bezpieczeństwa".
                    • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:52
                      A Ty w s
                      > woim poczuciu emocjonalnego bezpieczeństwa ten moment przeoczysz i zacznie się
                      > klops.

                      Tak, tak wiem, my kobiety jesteśmy z natury złe i leniwe...
                      Widzisz, myśle, że i tak za bardzo przeżywam mój wygląd zewnętrzny. W chwilach słabości, które oczywiście miewam, to on mnie przekonuje, że powinna się wyluzować, bo dla niego to oczywiste, że i tak np. spodziewał sie, że będę wyglądać dużo gorzej. To jak o siebie dbam, zależy przede wszystkim od ilości energii życiowej i są chwile, kiedy nie jestem w stanie wyglądać jak gwiazda porno, nie dlatego, że w dupie mam potrzeby partnera ale dlatego, że mnie to przerasta, jestem po prostu za słaba. Gdybym była wolna to i tak wyglądałabym podobnie ale po prostu z seksu bym zrezygnowała... Mój facet jednak nie chce, żebym w chwilach słabości z tego seksu rezygnowała:-)
                      Ty też musisz żonie się pokazywać, choć pewnie jak Asthon Kucher nie wyglądasz:-) Czy to oznacza, że jesteś rozleniwiony związkiem?

                      Z tym bezpieczeństwem chodzi o coś innego. Chodzi o to, że nawet w tych chwilach słabości i tak nie boje się czerpać z seksu przyjemności... Mogę sobie pozwolić na więcej niż z przypadkowym partnerem. Mogę prowadzić zboczoną rozmowę, zrobić mu loda bez stresu, że "coś będzie nie tak", dać się wylizać nawet jeśli prysznic brałam 10 h temu, poprosić go o coś zboczonego, realizować różne fantazje, które wiem, że on rozumie i akceptuje... Przy okazji nie jestem więźniem własnych kompleksów. Na prawdę nie wszystko można zmienić od razu:-)
                      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 13:50
                        > Tak, tak wiem, my kobiety jesteśmy z natury złe i leniwe...

                        Dlaczego kobiety? To działa także w drugą stronę. Owszem, jestem rozleniwiony związkiem i wiem, że mogę sobie przed żoną pozwolić na więcej, niżbym sobie pozwalał przy lasce na okresie próbnym

                        > Z tym bezpieczeństwem chodzi o coś innego. Chodzi o to, że nawet w tych chwilac
                        > h słabości i tak nie boje się czerpać z seksu przyjemności...

                        To akurat prawda. Ale od takiej sielanki jest mały kroczek do rutyny - bo skoro nie ma wyzwań, bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki, nie trzeba się spinać i stresować, to nuda już zaciera łapki...

                        Zresztą to, że z przypadkowym partnerem można mniej, to też nie do końca prawda - jeśli przeszarżujesz i go do siebie zrazisz, ryzykujesz tylko to, że z seksu nici. Jeśli przeszarżujesz i zrazisz do siebie męża, to już grubsza sprawa.
                        • kutuzow Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:10
                          symmetryisall napisał:

                          > Zresztą to, że z przypadkowym partnerem można mniej, to też nie do końca prawda
                          > - jeśli przeszarżujesz i go do siebie zrazisz, ryzykujesz tylko to, że z seksu
                          > nici. Jeśli przeszarżujesz i zrazisz do siebie męża, to już grubsza sprawa.

                          Symmetryisall ----> w teorii masz rację, praktyka pokazuje że facetowi który się "zrazi" przez brak seksu zaraz jest dorabiana przez kobiety "etykietka" niedojrzałego -takiego co to ma wszystko (rodzinę, dzieci, żonę) i zamiast się cieszyć z tego to szuka dziury w całym.
                          Poza tym taki gościu ma spore "bariery wyjścia" (utrata kontaktu z dziecmi w przypadku rozwodu i inne bardziej przyziemne). gdy facet w nowo poznanym związku zauważy że nie pasuje mu poziom temperamentu nowo poznanej partnerki (bo np. po 3 miesiacach gdy juz sie poznali nadal jest "słabo"), to może sobie odpóścić taką znajomość. To forum zaś idealnie pokazuje że mąż (i ojciec dzieci) często po ponad roku celibatu (vide case gościa którego partnerka po celibacie w czasie ciąży i urodzeniu dzieci zapowiadziała dalsze miesiące celibatu) nadal nie decyduje sie na rozwód.

                          Dla mnie to jest jak porównywanie w ekonomii monopolu z wolną konkurencją, monopol zawsze z czasem zaczyna wykorzystywać swoją pozycję do przewagi rynkowej i podniesienia cen.
                        • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:36
                          > Dlaczego kobiety? To działa także w drugą stronę. Owszem, jestem rozleniwiony z
                          > wiązkiem i wiem, że mogę sobie przed żoną pozwolić na więcej, niżbym sobie pozw
                          > alał przy lasce na okresie próbnym

                          Uwierz mi, gdyby pojawił się teraz Asthon Kutcher to ani nie zmobilizowałabym się bardziej do dbania o siebie ani w łóżku nie zaserwowałabym mu lepsego seksu niż serwuje przy moim mężczyźnie:-) Po prostu jakaś dawka poczucie bezpieczeństwa jest autentycznie człowiekowi potrzebna. Wielu mężczyzn ma podobnie. Przy super lasce nie potrafi się po prostu wyluzować.
                          W dużej mierze zależy to od naszej samooceny. Gdybym dzisiaj z Asthonem wylądowała w łóżku to chyba bałabym się rozebrać czy ruszyć z wrażenia:-)

                          > To akurat prawda. Ale od takiej sielanki jest mały kroczek do rutyny

                          Ale jak najbardziej się z tym zgadzam. Związek potrzebuje odpowiedniej dawki bezpieczeństwa ale i silnych wrażeń (np. zazdrości). Sam powiedz, gdybyś ciągle myślał, że żona na każdym kroku Cię ocenia, Twoje ciało, to jak się ruszasz, jak stękasz to miałbyś z nią udane pożycie? Uwierz mi znam dziewczynę w takim związku i seks to dla niej katorga, bo nie może sobie pozwolić właśnie na poddanie się rozkoszy...

                          > Zresztą to, że z przypadkowym partnerem można mniej, to też nie do końca prawda
                          > - jeśli przeszarżujesz i go do siebie zrazisz, ryzykujesz tylko to, że z seksu
                          > nici. Jeśli przeszarżujesz i zrazisz do siebie męża, to już grubsza sprawa.

                          Ale wiem już co to znaczy "przeszarżować", mój partner już też mnie zna i nie budzi w nim to takiego zmieszania jak budziłoby w kimś nowym...
                    • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 20:48
                      > A powinnaś. Bo do pewnego momentu jemu faktycznie będzie zwisać, ile masz celul
                      > itu i jak dobrze robisz laskę, ale w końcu zacznie mu to przeszkadzać. A Ty w s
                      > woim poczuciu emocjonalnego bezpieczeństwa ten moment przeoczysz i zacznie się
                      > klops.

                      Jest taka dawka poczucia bezpieczeństwa, która daje swobodę i pewność siebie niezbędną do rozpoczęcia akcji, przeprowadzenia jej i przeżycia całego wydarzenia w sposób satysfakcjonujący. Bez tej dawki nie można mówić w ogóle o satysfakcjonującym seksie. I to by było tyle w temacie tego aspektu kobiecego seksualizmu. Nie chodzi Zaklętej (ani mnie) o poczucie bezpieczeństwa bo "on mnie i tak nie rzuci i nie zostawi z dziecięciem przy piersi" tylko o poczucie bezpieczeństwa bo "chociaż nie jestem (i nie będę z przyczyn obiektywnych) Monicą Bellucci, to ciągle widzę w jego oczach pożądanie".
                      I tak, jak napisała Zaklęta, moje dopadające mnie co jakiś czas nie dbanie o siebie nie wynika z olewania męża czy sfery seksu, tylko ze spadku energii w jakimś okresie życia. Pomimo dołków i niedoszlifowanej w tym czasie formy, pazurków i fryzury, kocham się z mężem. On tego chce, ja chcę, bo poza moim libidem przyczynia się do tego właśnie moje poczucie bezpieczeństwa. Tym sposobem seks w moim starym małżeństwie ma miejsce i jest oceniany przez oboje jako bardzo satysfakcjonujący.
                      • kutuzow Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 21:02
                        aandzia ---> mam wrażenie że mylnie tutaj pod "poczucie bezpieczeństwa" podciągacie zwykłą pewność siebie. Może ja tego nie rozumiem, ale do tego co piszesz:
                        "chociaż nie jestem (i nie będę z przyczyn obiektywnych) Monicą Bellucci,
                        to ciągle widzę w jego oczach pożądanie".

                        to wystarczy chyba wspomniane pożadanie w oczach faceta, a nie "poczucie bezpieczeństwa" które pojawia się w stałym związku.

                        • kag73 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 21:32
                          "...to wystarczy chyba wspomniane pożadanie w oczach faceta, a nie "poczucie bezpieczeństwa" które pojawia się w stałym związku."

                          Nie, nie wystarczy, bo chodzi tutaj nie o te druga osobe i jej pozadanie, tylko o wlasne odczucia i nsatawienie, o taki wlasny komfort psychiczny. Spoko moge pojsc do lozka z mezem chociaz mam akurat nieumyte wlosy albo niedogolone lono, bo wiem, ze i tak na mnie leci i ze serwuje mu tez lepsze rzeczy. Moge, bo to jakby "swoj". co innego z nowym: nie czuje sie komfortowo, jezeli jestem, ze tak powiem, nieprzygotowana, bo jakos czlowiek chce sie pokazac od najlepszej strony. Maz moja najlepsza strone bardzo dobrze zna, spoko zadowoli sie tez czasem ta nieco gorsza. Ja zreszta tez nie zawsze wymagam, zeby on byl opalony, wygolony itd. On wie, ze moze sobie tez pozwolic na luz. Co innego za pierwszym razem z kims. Zanim poszedl ze mna pierwszy raz do lozka to byl z trzy razy na solarium i na silowni, zeby troche dopakowac, coby miesnie byly bardziej widoczne :) Myslisz, ze teraz bedzie przed seksem za kazdym razem do solarium albo na silownie biegal? Nie. I nie szkodzi, mnie wystarczy, ze wiem co mam, znam potencjal i mam go od czasu do czasu na perfekt.
                          • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:43
                            O, właśnie o to mi chodziło, Kag :-)
                            • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:52
                              A jak ja to rozumiem to znaczy, że mam 'kobiecą psychikę' czy ze mnie dobry podrywacz? ;)))
                              • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 23:01
                                songo3000 napisał:

                                > A jak ja to rozumiem to znaczy, że mam 'kobiecą psychikę' czy ze mnie dobry pod
                                > rywacz? ;)))

                                Ajwaj!!! Gorzej, zostałeś wykastrowany przez feministki ;-D
                                • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 19.03.11, 00:39
                                  Buuu, idę do jakiegoś zakonu, przynajmniej będę miał dyżury w szafie... :P
                  • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:11
                    Zaklęta, nie zgadzam się z Tobą w temacie 'zalet długozwiązkowego seksu' ale to pikuś.
                    ABSOLUTNIE nie wierzę w Twoim wypadku w to:
                    > czyzn. Pewnie robiłabym to kilka razy do roku:-)

                    :PPPPP
                • eudajmonika Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 10:07
                  Najbardziej podoba mi się ten kawałek :-D

                  "Ogólnie rzecz biorąc - jeśli facet nie chce seksu z żoną, to problem z reguły jest po stronie samego faceta. Jeśli kobieta nie chce seksu z mężem, to problem z reguły leży po stronie męża - bo ten NIE WYWIĄZUJE SIĘ Z OCZEKIWANEGO DOSTARCZANIA DÓBR (znów - dowolnie rozumianych, materialnych, emocjonalnych, jak kto chce)."
                  Czyli reasumując - Główna mądrość z mądrości zebranych jest taka, że jak by nie patrzyć winny jest facet. Ale to się kłóci z inną mądrością, że brak seksu nie jest akcją, lecz reakcją. I że wina jest zawsze po obu stronach. Jeszcze kilka wpisów i na każdą swoją tezę będziesz miał antytezę.

                  I dalej
                  "[...] z reguły są to sytuacje patologiczne [odmowa seksu ze strony faceta], kiedy relacje między małżonkami są zaburzone od dłuższego czasu, a przyczyna może być najróżniejsza: problemy ze zdrowiem, uzależnienie, postępujący rozpad związku, skrywana homoorientacja itp."

                  A co ze zdrowymi hetero, których jedynym "uzależnieniem" jest ich praca? Czy żona muzyka, który średnio pół roku koncertuje poza domem jest winna "patologii" akceptując jego pasję?
                  Co ze zdrowymi hetero z ciężkim przebiegiem kulidża, którzy po dwóch latach małżeńskiej sielanki z pełną świadomością gwałtownie redukują ilość zbliżeń? Z tego co wiem, kulidż to raczej fizjologia, niż patologia (za Wiki: phenomenon—seen in nearly every mammalian species in which it has been tested—whereby both males and females exhibit continuous high sexual performance given the introduction of new receptive partners).
                  Co z fluktuacjami libido w okresie wieloletnim i ich brakiem korelacji pomiędzy płciami?

                  Mam wrażenie, Symetryczny, że Ty wciąż piszesz swoją historię, osoby która pozostaje w związku, w którym Twoja partnerka ma mniejsze potrzeby seksualne i sprawnie to wykorzystuje. Zaś kiedy Ci mówię, że jest wiele związków, w których to kobieta ma większe potrzeby seksualne, a jej partner mniejsze (z rożnych względów, których kilka opisałam powyżej) i on robi z tego użytek dla "ugrania" swoich celów, to Ty mi piszesz - "patologia".
                  Czy to jest uczciwe poznawczo?


                  • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:02
                    > Czyli reasumując - Główna mądrość z mądrości zebranych jest taka, że jak by nie
                    > patrzyć winny jest facet. Ale to się kłóci z inną mądrością, że brak seksu nie
                    > jest akcją, lecz reakcją. I że wina jest zawsze po obu stronach. Jeszcze kilka
                    > wpisów i na każdą swoją tezę będziesz miał antytezę.

                    Od każdej zasady znajdziesz wyjątek, w każdej sytuacji można operować ekstremami, ale ekstrema i wyjątki to kiepskie argumenty w dyskusji. Jeśli piszę "upraszczając", "ogólnie rzecz biorąc", "przeciętnie" i "statystyczny", to czepiając się szczegółów strzelasz sobie w stopę, pokazując, że fiksujesz się na pojedynczych zwrotach i słowach, a nie sensie ogólnym.

                    > A co ze zdrowymi hetero, których jedynym "uzależnieniem" jest ich praca? Czy żo
                    > na muzyka, który średnio pół roku koncertuje poza domem jest winna "patologii"
                    > akceptując jego pasję?

                    Praca, która absorbuje człowiekowi tyle sił życiowych, że nie ma siły na seks, moim zdaniem jest patologią. Związek kobiety z muzykiem, którego pół roku nie ma w domu, trudno nazwać związkiem normalnym - to raczej wyjątek. Zresztą - obracałem się dość długo w świecie muzyków i zapewniam Cię, że szczęśliwe, czy choćby długotrwałe związki są tam rzadkością, codzienność to raczej rozstania i rozwody.

                    > Co ze zdrowymi hetero z ciężkim przebiegiem kulidża, którzy po dwóch latach mał
                    > żeńskiej sielanki z pełną świadomością gwałtownie redukują ilość zbliżeń?

                    Z kulidżem da się walczyć, co powtarzane jest tutaj jak mantra - że trzeba dbać o jakość związku, zaskakiwać się nawzajem, nie dać ponieść rutynie. Pisałem zresztą o tym w pierwszym poście, choć krótko, bo mi się limit znaków kończył.

                    > Co z fluktuacjami libido w okresie wieloletnim i ich brakiem korelacji pomiędzy
                    > płciami?

                    Zapytaj jeszcze, co z przypisami i z bibliografią, i dlaczego mój post nie został poddany peer review.

                    > Mam wrażenie, Symetryczny, że Ty wciąż piszesz swoją historię, osoby która pozo
                    > staje w związku, w którym Twoja partnerka ma mniejsze potrzeby seksualne i spra
                    > wnie to wykorzystuje. Zaś kiedy Ci mówię, że jest wiele związków, w których to
                    > kobieta ma większe potrzeby seksualne, a jej partner mniejsze (z rożnych względ
                    > ów, których kilka opisałam powyżej) i on robi z tego użytek dla "ugrania" swoic
                    > h celów, to Ty mi piszesz - "patologia".
                    > Czy to jest uczciwe poznawczo?

                    Piszę to, co moim zdaniem przekazuje lektura forum. Oczywiście jest to zabarwione moim osobistym doświadczeniem, bo trudno, żeby było inaczej; ostatecznie to forum Gazety, a nie ośrodek badawczy działający za państwowe granty. Zresztą - ja nie przeczę, że jest wiele związków, w których kobieta ma większe potrzeby seksualne i pozostaje niezaspokojona; twierdzę, że sytuacja odwrotna jest częstsza. Natomiast sytuacja, że facet "ugrywa" coś, szantażując bardziej rozbudzoną żonę dostępem do seksu, na forum pojawia się sporadycznie.
                  • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:16
                    eudajmonika napisała:
                    > Mam wrażenie, Symetryczny, że Ty wciąż piszesz swoją historię, osoby która pozo
                    > staje w związku, w którym Twoja partnerka ma mniejsze potrzeby seksualne i spra
                    > wnie to wykorzystuje. Zaś kiedy Ci mówię, że jest wiele związków, w których to
                    > kobieta ma większe potrzeby seksualne, a jej partner mniejsze (z rożnych względ
                    > ów, których kilka opisałam powyżej) i on robi z tego użytek dla "ugrania" swoic
                    > h celów, to Ty mi piszesz - "patologia".
                    > Czy to jest uczciwe poznawczo?

                    Ja twierdzę że jest uczciwie poznawczo pisząc o typowym związku. Te o których ty piszesz to ciągle wyraźnie mniejszość, choć podobno ilość ich wzrasta.
                    Ale nikt ich istnienia nie kwestionuje.
                  • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:20
                    > wpisów i na każdą swoją tezę będziesz miał antytezę.
                    I wtedy będzie można zrobić syntezę przez co twierdzenia nabiorą pragmatycznego kształtu.

                    > wnie to wykorzystuje. Zaś kiedy Ci mówię, że jest wiele związków, w których to
                    A co Ci przeszkadza sparametryzować płeć w tych wszystkich równaniach? mechanizmy sobie pozostaną a 'wściekłe macice' i szowiniści nie będą mieli co kąsać. Myślałem, że to oczywiste...
                  • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 21:47

                    Mam wrażenie, Symetryczny, że Ty wciąż piszesz swoją historię, osoby która pozo
                    > staje w związku, w którym Twoja partnerka ma mniejsze potrzeby seksualne i spra
                    > wnie to wykorzystuje. '

                    Się czepiasz ;)
                    Przecież ten wątek to:
                    Mądrości zebrane- rady uniwersalne:) BY symmetryisall.

                    Zaś kiedy Ci mówię, że jest wiele związków, w których to
                    > kobieta ma większe potrzeby seksualne, a jej partner mniejsze (z rożnych względ
                    > ów, których kilka opisałam powyżej) i on robi z tego użytek dla "ugrania" swoic
                    > h celów, to Ty mi piszesz - "patologia". '

                    Dla niego to "patologia", oraz dla każdego mena, który tutaj użala sie na unikającą seksu partnerkę. A ogólnie to się nazywa: brakiem empatii.

                    Czy to jest uczciwe poznawczo?'

                    Widocznie tyle potrafił poznać po roku "on i off" na forum i tyle przekazuje.


                    Generalnie, to chyba nie było ambicją Autora napisanie compendium wiedzy na ten temat.
                    Fajnie jest, ze wątek zbiera wypowiedzi i w ten sposób poszerza sie jego wartość poznawcza.

                    Chociaż, czym to się różni ten pompatycznie nazwany wątek, od tematów typu: Moja żona/mąz mi nie daje,
                    to nie wiem...

                    ;)

                    duze pozdro!!!
            • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:31
              Trzecia rzecz - nie mówimy o seksualności kobiet jako takiej, tylko o korzystan
              > iu z tej seksualności w trwałym związku. '

              Odpowiadałam na Twoje pytanie do "adwersarek", sobie sprawdź jak już po wymianie zdań zapomniałeś, ale pytałeś o to: czy naprawdę uważamy, że nie istnieje w praktyce przeważający model seksualności damskiej ?

              No dobra, ale teraz - czy taki model na tle ogółu kultur świata to rzecz pospol
              > ita, czy raczej mniejszość?'

              Nie chodzi o to, czy wiekszość, czy mniejszośc, tylko o to, że zależnie od obowiazującej kultury istnieją określone zachowania seksualne.

              I druga rzecz - skąd przekonanie, że to nasza kultura zniekształca seksualność
              > kobiet, a nie kultura Sarpoe?'

              Twierdzisz, że kobiecie Sarpoe narzuca sie "rozwiązłość"?
              Owszem, taka`która lubi seks świetnie sie bawi i realizuje w okresie pe-pe.
              Ta, która nie lubi, nie jest most popular girl.

              Pytanie: co lepsze dla kobiety, nie lubić seksu w kulturze Sarpoe i nie spotykać sie z nikim w okresie pe-pe do czasu zamążpójścia?
              Czy lubic seks w kulturze europejskiej i nie spotykać sie z nikim w okresie prokreacyjnym do czasu zamążpójścia?

              I co jest ogólne dla kobiet świata w sferze seksu?
              Zeby przybliżyć sie do idealnego modelu, gdzie nie istnieje narzucony kulturowo model seksualności należy poszukać kultury, gdzie kobiety mają wysoki status społeczny.
              Mamy to w leżących w Chinach , kraju Mosuo.
              Jak wiemy, kobiety wybieraja tam dowolną ilość kochanków i nie stronią od seksu, ani nie muszą go wykorzystywać jako monetę przetargową.

              Wniosek: tam, gdzie kobiety mają niższy niż mężczyźni status społeczny, dostosowują swoją naturalną seksualność do wymogów narzucanych przez kulturę i np. są monogamiczne, dziewictwo do ślubu, itd.
              A oprócz tego, wykorzystują seks do polepszenia swej sytuacji.

              Kiedy minie okres rozrodczy w którym seksualnośc jest regulowana i podporządkowana okreslonym celom (wyjście za mąż za "dobrą partię", rozmnożenie sie i zapewnienie bytu dzieciom) , to nadchodzi "magiczna czterdziestka", i albo kobieta wreszcie odpala swoje naturalne zasoby ;) i w małżeństwie jest złoty okres seksualny,
              albo lata z tymi potrzebami na zewnątrz (tu sie panowie dziwili, ile mężatek szuka seksu po czatach i portalach randkowych), albo wychodzi ze zwiazku i jedzie do Egiptu ;)

              P.S. Są kobiety, którym naturalną skłonność do seksu, kultura i wychowanie wyrugowały- ale to jest dopiero ta "patologia".

              pozdro!
          • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 22:56
            sisi_kecz napisała:

            > Model kulturowy zachowań seksualnych istnieje.
            > Jest zależny od kultury, nie od płci.

            A i jeszcze, bo teraz dopiero zauważyłem - bardzo zabawne widzi mi się powyższe w zestawieniu z Twoją sygnaturką :D
            • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 10:58
              > A i jeszcze, bo teraz dopiero zauważyłem - bardzo zabawne widzi mi się powyższe
              > w zestawieniu z Twoją sygnaturką :D'

              Wybrałam taką sygnaturkę (jedną z wielu), ze względu na jej pierwszą część, bo wyjaśnia mi troche męskiego świata. Część o kobietach jest prawdziwa dla częsci kobiet;) i to tylko w naszym kręgu kulturowym, ale brzmi ładnie.
              Bo o to chodzi w kulturowym modelu seksualności: ma być funkcjonalny dla społeczności, a szczególnie dla beneficjentów systemu i ma być ładny z wierzchu ;)

              pozdro!

              P.S.
              Uwielbiam być czytana od deski do deski- to mnie podnieca :))))))
              • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:59
                > Uwielbiam być czytana od deski do deski- to mnie podnieca :))))))
                No masz, chwaliłaś się, że balony to u ciebie sporawe podobno a tu jednak klops... :P
    • grosz-ek Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 20:14
      Kiedyś popełniłem takiego posta:

      "Żeby nie zamulać innych wątków.

      Wiele zgłaszanych problemów dotyczy spraw relacji małżeńskich. Chciałbym przedstawić swój punkt widzenia na przyczyny ich powstawania.

      Z mojego punktu widzenia, mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby mieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu. Cała reszta to ozdobniki - dla kobiet istotne - ale dla mężczyzn przydatne na tyle, na ile pozwalają zwabić kobietę do łóżka. Jeśli więc nie ma seksu, to - niestety - nie ma ozdobników.

      Idąc dalej. Nie każdy seks jest dla mężczyzny interesujący. Po 100-tnym razie "po misjonarsku" nawet najbardziej napalony facet będzie tym znudzony. Najbardziej interesujący jest ten rodzaj seksu, w którym to kobieta jest stroną aktywną. W którym kobieta w pełni korzysta ze swojego mężczyzny. W którym kobieta kieruje swoim mężczyzną do uzyskania swojej pełnej satysfakcji. Takiej, po której straci przytomność i nie będzie miała siły się dalej ruszyć. Każdy mężczyzna będzie z takiej kochanki naprawdę dumny. I będzie ją adorował, że hej. Dostarczy jej całą masę ozdobników.

      Dalej. Nawet po największym całodniowym szaleństwie, trzeba choćby pójść do kuchni coś zjeść. A tam musi być jedzenie, na które trzeba wcześniej zarobić. Żeby zarobić, trzeba pracować. Praca wymaga czasu, którego nie można wtedy przeznaczyć na kochanie się ze swoją kobietą. Z punktu zakochanego mężczyzny - czas przeznaczony na pracę jest czasem straconym. Zakochany mężczyzna pracuje, żeby mieć pieniądze na dom i jedzenie, dzięki którym jego kobieta będzie miała siłę i ochotę z nim szaleć. A jeśli jego kobieta nie chce ze nim szaleć, to jaki sens jest starania się o pieniądze? Przechodzi zakochanie, przychodzi przyzwyczajenie.

      Podstawą udanego małżeństwa jest udane pożycie małżeńskie. Udane - to takie w którym jest dużo, udanego seksu. Udany seks wymaga zaangażowania oby dwu stron. Od strony mężczyzny - jakości. Żeby po każdym zbliżeniu kobieta była dużo bardziej zmęczona niż on. Od strony kobiety - ilości. Żeby było często. O każdej porze dnia i nocy. Od nich obojga - żeby za każdym razem było ciekawie. I inaczej.

      Nie znam małżeństw, które rozpadłyby się od nadmiaru udanego seksu. Za to całą masę, które rozpadły się od jego niedoboru. Przy jego braku rozpoczynają się procesy substytucyjne - przyjmujące różne postaci. Jeśli kobieta nie jest zaspokajana (czyli mężczyzna nie stoi na wysokości zadania) - unika zbliżeń albo szuka kochanka. Jeśli mężczyzna kocha się zbyt rzadko (czyli kobieta go olewa) - ucieka w pracę, pornografię, internetowe gawędziarstwo, korzystanie z profesjonalistek, skoki na bok.

      Rozwiązanie na te wszystkie problemy, o ile nie jest za późno, jest jedno. Nie, nie rozwód. Jest nim przywrócenie znaczenia udanego seksu w małżeństwie. Musi go być dużo i musi być udany. Jeśli więc, drogie Panie, czerpiecie przyjemność z seksu (co oznacza że Wasz mężczyzna swoją działkę wypełnia), a mimo to macie problemy małżeńskie - to problem jest po Waszej stronie. Dajecie swoim mężczyznom za mało okazji do udanego seksu. Stąd ich niezadowolenie, ich dziwne formy substytucji tego niedostatku. Bądźcie bardziej chętne, a wiele z nich rozwiąże się samo.

      Oczywiście, dużo udanego seksu nie jest receptą na wszystko. Nie rozwiąże problemów zdrowotnych, nie wyciągnie z nałogów, nie naprawi niewłaściwych relacji z rodzicami. Do tego, niestety, trzeba szukać innych rozwiązań. Ale być może da siłę małżonkom do stawienia im czoła.

      Powiedziałem. Teraz czekam na słowa krytyki. "

      Teraz nie jestem tak bardzo radykalny. Mężczyźni wstępują w małżeństwo z innych powodów niż seks i miłość. Trudno jednak później uznać takie związki za udane.
      • urquhart radykalizm 17.03.11, 21:45
        Groszek nie wycofuj się teraz ze swojego radykalizmu raczkiem! W sumie to co napisałeś to PLAGIAT jednego z bestselerowych poradników, dużo bardziej doświadczonej i wiekowej terapeutki :)
        Posłuchaj sobie w formie audiobooka, uśmiejesz się jak babka dokładnie wykłada po kolei rolę seksu w związku dla mena ja ty to zrobiłeś:
        ebookee.org/How-to-Satisfy-a-Man-Every-TIME-AND-Have-Him-Beg-for-More-_689666.html
        • songo3000 Re: radykalizm 17.03.11, 22:38
          Właśnie, nie żałuj swoich wyborów bo w końcu stwierdzisz, że całe życie było do dupy ;)
      • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 17.03.11, 22:54
        > Z mojego punktu widzenia, mężczyzna dlatego wstępuje w związek małżeński, aby m
        > ieć stały i nieograniczony dostęp do swojej kobiety. Wstępuje dla seksu. Cała r
        > eszta to ozdobniki - dla kobiet istotne - ale dla mężczyzn przydatne na tyle, n
        > a ile pozwalają zwabić kobietę do łóżka.

        Wyciąłbym z pierwszego zdania "małżeński", bo nie trzeba lecieć do USC, żeby mieć ten "stały i nieograniczony dostęp". Co do motywacji - zgadzam się w 100%, ale z tego co zauważyłem, to pogląd bardzo wśród pań niepopularny. Zdarzyło mi się tu zostać za takie słowa wyzwanym od buraków i bydląt :)

        > Każdy mężczyzna będz
        > ie z takiej kochanki naprawdę dumny. I będzie ją adorował, że hej. Dostarczy je
        > j całą masę ozdobników.

        O, wcale niekoniecznie. Bardzo, a może nawet bardziej, możliwy jest scenariusz, w którym facet przywyknie, że ma w domu zajebisty seks "za darmo" i przestanie się starać, uznając go za rzecz oczywistą, która mu się należy.

        > Teraz nie jestem tak bardzo radykalny. Mężczyźni wstępują w małżeństwo z innych
        > powodów niż seks i miłość. Trudno jednak później uznać takie związki za udane.

        Jak każdy związek zawarty z wyrachowania, strachu czy słabości.
        • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 09:00
          > Wyciąłbym z pierwszego zdania "małżeński", bo nie trzeba lecieć do USC, żeby mi
          > eć ten "stały i nieograniczony dostęp".

          Czasami trzeba bo jak nie będzie ślubu to i dostęp do tej partnerki się skończy:-)

          Co do motywacji - zgadzam się w 100%, a
          > le z tego co zauważyłem, to pogląd bardzo wśród pań niepopularny. Zdarzyło mi s
          > ię tu zostać za takie słowa wyzwanym od buraków i bydląt :)

          To wyobraż sobie, że żona zwalnia się z pracy i nie ma zamiaru szukać nowej, nie sprząta, nie gotuje, nic nie robi w domu i przy dziecku... Daje ci za to bez ograniczeń:-) Myśle, że szybko zmieniłbyś zdanie, tylko teraz mając "idealną kandydatkę na żonę" kompletnie nie dochodzi do Ciebie, że mogłoby być inaczej... Myśle, że mężczyźni nie robia tego z świadomego wyrachowania. Po prostu w kobiecie, która nie spełnia Waszej opcji minimum jeśli chodzi o status społeczny i przydatność związkową się nie zakochujecie:-)
          • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 09:14
            > To wyobraż sobie, że żona zwalnia się z pracy i nie ma zamiaru szukać nowej, ni
            > e sprząta, nie gotuje, nic nie robi w domu i przy dziecku... Daje ci za to bez
            > ograniczeń:-) Myśle, że szybko zmieniłbyś zdanie, tylko teraz mając "idealną ka
            > ndydatkę na żonę" kompletnie nie dochodzi do Ciebie, że mogłoby być inaczej...
            > Myśle, że mężczyźni nie robia tego z świadomego wyrachowania. Po prostu w kobie
            > cie, która nie spełnia Waszej opcji minimum jeśli chodzi o status społeczny i p
            > rzydatność związkową się nie zakochujecie:-)

            Sorki, Zaklęta, ale to bzdura. Co innego oczekiwania wobec partnerki na etapie jej wyboru, a co innego wolta o 180 stopni po iluś tam latach małżeństwa. Na tej samej zasadzie mógłbym Ci zarzucać, że pisząc o swoim mężu nie wyobrażasz sobie, co by było, gdyby nagle zmienił się w niskiego, łysego grubasa, który ma braki w uzębieniu i kąpie się raz na tydzień, za to zarabia prawie jak Bill Gates.
            • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 09:33
              Co innego oczekiwania wobec partnerki na etapie
              > jej wyboru, a co innego wolta o 180 stopni po iluś tam latach małżeństwa.

              No właśnie o to mi chodzi! Szukając sobie partnerki na stałe nie przez przypadek związałeś się z pracującą, dbającą o dom i dziecko rozsądna kobietą! Ty twierdzisz, że tylko seks i uroda są dla mężczyzn ważne:-) Jak widać teraz potwierdzasz, że szukając kogoś na stałe wcale nie było:-) Gdyby Twoja żona w chwili poznania nie wykazywała cech późniejszej przydatności związkowej to nie bylibyście parą!!!

              gdyby nagle zmienił się w niskiego, łysego grubasa, który ma br
              > aki w uzębieniu i kąpie się raz na tydzień, za to zarabia prawie jak Bill Gates
              > .

              Tylko, że ja nigdzie nie piszę, że tylko kasa jest ważna. Przyznaje, że wolę tego mojego wysokiego, szczupłego przystojniaka z małą pensją niż jakiegoś paszteta w wieku mojego ojca z dużą:-) W życiu nie związałabym się z tym drugim, odpadłby w przedbiegach, tak jak "kiepska kandydatka na żonę" odpadłaby u Ciebie:-) Nawet, gdyby była ładna i chętna:-)
              • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 10:51
                > No właśnie o to mi chodzi! Szukając sobie partnerki na stałe nie przez przypade
                > k związałeś się z pracującą, dbającą o dom i dziecko rozsądna kobietą! Ty twier
                > dzisz, że tylko seks i uroda są dla mężczyzn ważne:-)

                Nie, ja twierdzę, że gdyby moja żona nie spełniała moich wymagań seksualnych i estetycznych (na etapie decyzji, bo co jest potem, to inna sprawa), to choćby była sto razy bardziej rozsądna, dbająca i pracująca, kijem bym jej nie dotknął. Twierdzę, że w przypadku mężczyzn seksualne atrybuty partnerki są na etapie selekcji ważniejsze, niż w przypadku odwrotnym. Zresztą to łatwo zaobserwować - mężczyźni bogaci, zaradni, "succesful" z reguły wiążą się z kobietami bardzo atrakcyjnymi i na odwrót, rzadko która gorąca laska wiąże się z leserem, który mieszka z mamą - bo męskim ekwiwalentem aparycji gwiazdy porno jest terenowe bmw.
                • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:08
                  symmetryisall napisał:
                  > Nie, ja twierdzę, że gdyby moja żona nie spełniała moich wymagań seksualnych i
                  > estetycznych (na etapie decyzji, bo co jest potem, to inna sprawa), to choćby b
                  > yła sto razy bardziej rozsądna, dbająca i pracująca, kijem bym jej nie dotknął.

                  No i tego się trzymaj.
                  Wałkowanie tematu że jest inaczej przez nasze urocze aktywistki możne być jedynie dowodem koronnym że jesteśmy z innej planety i kobieta mężczyzny nie zrozumie bo myśli inaczej (żąda docenienia za dom dzieci porządki a ocenę atrakcyjności seksualna wypiera uważając za uprzedmiotawiająca).
                  Naukowo to się nazywa projekcja i jest mechanizmem obronnym wiec nie miejmy im tego za złe :)
                  pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_%28psychologia%29
                  • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:38
                    > Wałkowanie tematu że jest inaczej przez nasze urocze aktywistki możne być jedyn
                    > ie dowodem koronnym że jesteśmy z innej planety i kobieta mężczyzny nie zrozumi
                    > e bo myśli inaczej (żąda docenienia za dom dzieci porządki a ocenę atrakcyjnośc
                    > i seksualna wypiera uważając za uprzedmiotawiająca).
                    > Naukowo to się nazywa projekcja i jest mechanizmem obronnym wiec nie miejmy im
                    > tego za złe :)

                    Bądź tak uprzejmy Urqu i nie imputuj uroczym aktywistkom, czyli m.in. mnie wrażenia, że pożądanie męskie uprzedmiotawia kobietę. Nie ze mną takie numery, Brunner ;-) Chyba już cokolwiek znasz mnie czy Zaklętą, prawda? Nam chodzi o to, że piejecie o swoich wyborach powodowanych niby czystym pożądaniem nie zdając sobie sprawy z innych motywów tych wyborów.

                    Zdanie z ostatniego postu Symetrycznego mogłabym sparafrazować tak: Gdybym mój mąż nie spełniał moich wymagań estetycznych i seksualnych, mógłby sobie znosić złote jaja i kichać złotym pyłem, a kijem bym go nie tknęła. I jest to święta prawda. Nic rewolucyjnego w wypowiedz Symetrycznegoi nei widzę banał. Ale gdyby był przystojniakiem, który robi mi dobrze w łóżku, a nie spełnia moich innych wymagań (i nie ograniczajmy się tu do umiejętności radzenia sobie w życiu i zarabiania kasy) bzyknęłabym się z nim i nawet przez myśl by nie przeszło wiązać się NA STAŁE. Na niezobowiązujące bzyczki czemu nie. I śmiem tweirdzić, że Symetryczny i inni faceci też tak mają: bzykają czasem regularnie i z wielką satysfakcją jakąś fajną pannę, ale do głowy im nie przychodzi planować z nią resztę życia. Żona wybiera im się jakos tak sama, niechcący, spośród kobiet w których mają dobrze wybalansowane pożadnie ku niej i zestaw zalet pozałóżkowych, a czyniących z kobiety dobrą towarzyszkę życia dla TEGO KONKRETNEGO MĘŻCZYZNY (sprzątanie na błysk chaty możemy sobie darować w tym zestawie ;-)

                    Acha, bardzo pochlebia mi to, że pożądanie męża ku mnie było i jest potężną siłą cementującą nasz związek. Nie potrafię, sorry, no nie potrafię dostrzec w tym niczego mi uwłaczającego ;-P Jestem bardzo próżną feministką ;-D
                    • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 22:58
                      > Jestem bardzo próżną feministką ;-D
                      Oj nieładnie, trzeba puścić uprzejmy donos do Centrali to Ci składkę ostrzegawczo podniosą ;P
                • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 11:28
                  Zresztą to łatwo zaobserwować - m
                  > ężczyźni bogaci, zaradni, "succesful" z reguły wiążą się z kobietami bardzo atr
                  > akcyjnymi i na odwrót

                  Tzn, kto? Brad Pitt? Ciekawe czy związałby się z Angeliną, gdyby była sprzątaczką:-) Zauważ, że te kobiety jednak prócz urody są też często ustawione finansowo i mają swoje kariery:-)

                  > Nie, ja twierdzę, że gdyby moja żona nie spełniała moich wymagań seksualnych i
                  > estetycznych (na etapie decyzji, bo co jest potem, to inna sprawa), to choćby b
                  > yła sto razy bardziej rozsądna, dbająca i pracująca, kijem bym jej nie dotknął.

                  A w drugą stronę? Gdyby spełniała Twoje wymagania seksualne i estetyczne ale nie spełniała pozostałych? Ożeniłbyś się z nią, gdyby była bezrobotna, pracowała w markecie na kasie, skończyła tylko podstawówkę i miała w dupie obowiązki domowe?? Szczerze sobie na to pytanie odpowiedz:-)
                  • symmetryisall Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 13:47
                    > Tzn, kto? Brad Pitt? Ciekawe czy związałby się z Angeliną, gdyby była sprzątacz
                    > ką:-) Zauważ, że te kobiety jednak prócz urody są też często ustawione finansow
                    > o i mają swoje kariery:-)

                    Ochłoń :) Ustawienie finansowe i kariery to wartość dodana, wynikająca z tego, co pisał bodajże Urqu - że tacy ludzie obracają się w określonych środowiskach i po prostu nie bardzo mają okazję poznać kogoś z niższej półki społecznej. Ale jak się popatrzy na związki celebrytów, to układ bogaty/wpływowy facet plus brzydka, ale ustawiona kobitka raczej mnogością nie rażą.

                    A wracając do Twojego przykładu - owszem, prędzej wyobrażę sobie Brada Pitta, który się wiąże ze sprzątaczką, niż Angelinę z parkingowym.
                    • gomory Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:04
                      > prędzej wyobrażę sobie Brada Pitta, który się wiąże ze sprzątaczką, niż Angelinę z parkingowym.

                      W Ewolucji pozadania Buss zwraca uwage na nierzadkie przypadki gdy kobiety o wysokim statusie i sporych zasobach finansowych romansuja z duzo mlodszymi i biedniejszymi mezczyznami. Jednakze zwiazki te sa nietrwale. Zreszta tutaj niedawno paletal sie watek o Polkach jezdzacych do Egiptu po mile wrazenia. Angelina biorac sie za B. Pitta chyba byla jeszcze za mloda na parkingowego. Ale jak dozyje wieku Madonny czy Cher ;).
                    • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:12
                      > A wracając do Twojego przykładu - owszem, prędzej wyobrażę sobie Brada Pitta, k
                      > tóry się wiąże ze sprzątaczką, niż Angelinę z parkingowym.

                      Ja też, co nie zmienia faktu, że prędzej go sobie wyobrażam z kobietą sukcesu aniżeli sprzątaczką:-) Z rugiej strony wiele, często atrakcyjnych kobiet zakochuje się bez pamięci w biednych badboyach:-) Widziałeś Amerykańskie Ciacho?

                      Dlaczego nie odpowiedziałeś na moje pytanie? Związałbyś się z kobietą atrakcyjną fizycznie i dobrą w łóżku, gdyby była:
                      a. bezrobotna albo zatrudniona np. na kasie w markecie, bez szans awansu
                      b. skończyła tylko podstawówkę lub ewentualnie zawodówkę
                      c. oprócz tego nie miała ani zaplecza finansowego
                    • aandzia43 Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bilans;-) 18.03.11, 22:59

                      > Ochłoń :) Ustawienie finansowe i kariery to wartość dodana, wynikająca z tego,
                      > co pisał bodajże Urqu - że tacy ludzie obracają się w określonych środowiskach
                      > i po prostu nie bardzo mają okazję poznać kogoś z niższej półki społecznej.

                      No proszę cię, ochłoń ;-) "Tacy ludzie" mają w swoim życiu możliwość poznania tysięcy ludzi z różnych środowisk. Że to przelotne kontakty? Prosze bardzo: ludzi z niższej półki społecznej poznają ciągle: służba, pielęgniarki, masażyści, szoferzy, kosmetyczki, fryzjerki, asystenci, techniczni na planie itd. Co więcej: spędzają z nimi mnóstwo czasu (czasem więcej niż z partnerem/ką) i wchodzą w przyjazne i zażyłe realcje. Może czasem się bzykną. I co, żenią się? Chociaż te manicurzystki takie piękne czasem, że aż dech zapiera ;-)
                      O ile sobie dobrze przypominam, to niejeden Wielki Hollywoodu związany był/jest z jakąś równą mu albo lepiej od niego ustawioną panią z branży. Nie to żeby zaraz była stara i brzydka, nie, nie, ale dużo piekniejszych i młodszych wałęsało się wokół, a facet wybrał właśnie ją. Balans zalet partnera czyli nieświadomie czyniony bilans. Nie rozumiem, czego się tu wypierać ;-)
                      • druginudziarz Re: Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bila 19.03.11, 00:11
                        aandzia43 napisała:

                        >
                        > > Ochłoń :) Ustawienie finansowe i kariery to wartość dodana, wynikająca z
                        > tego,
                        > > co pisał bodajże Urqu - że tacy ludzie obracają się w określonych środowi
                        > skach
                        > > i po prostu nie bardzo mają okazję poznać kogoś z niższej półki społeczne
                        > j.
                        >
                        > No proszę cię, ochłoń ;-) "Tacy ludzie" mają w swoim życiu możliwość poznania t
                        > ysięcy ludzi z różnych środowisk. Że to przelotne kontakty? Prosze bardzo: ludz
                        > i z niższej półki społecznej poznają ciągle: służba, pielęgniarki, masażyści, s
                        > zoferzy, kosmetyczki, fryzjerki, asystenci, techniczni na planie itd. Co więcej
                        > : spędzają z nimi mnóstwo czasu (czasem więcej niż z partnerem/ką) i wchodzą w
                        > przyjazne i zażyłe realcje. Może czasem się bzykną. I co, żenią się? Chociaż te
                        > manicurzystki takie piękne czasem, że aż dech zapiera ;-)

                        Andziu, jak ktoś jest Bradem Pittem to nie chodzi dajmy na to do kosmetyczki za 40 zł/ godzina.
                        Możesz iść do fryzjerki i ostrzyc się za 20 zł ale też możesz iść do "stylisty" za 2000 zł. "Bycie kosmetyczką" czy technikiem nie jest tożsame z byciem z "niższej półki", każda branża ma swoje elity i swoje doły. W BORze kto pracuje? kolesie z justusa za 45/h czy jednak jakaś elita?
                        • aandzia43 Re: Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bila 19.03.11, 00:23
                          Toż ja sobie zdaję z tego sprawę :-) Ale pisząc post nie miałam na myśli tych najlepszych i najdroższych np. stylistów czy oscarowych operatorów, tylko zwykły personel przy kręceniu filmu, którego jest na tyle dużo, że nie sposób, by składał się wyłącznie z najlepszych w Ameryce poprawiaczy makijażu czy nosicieli kabli.
                        • sisi_kecz Re: Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bila 19.03.11, 09:58
                          Żona Nickolasa Cage'a była kelnerką.
                          Siedział sobie w ogródku restauracji, a obsługiwała go miła kelnerka i ją poderwał, a potem się z nią ożenił, mają synka.

                          Jak jest możliwość jakieś opcji, to ona się wydarzy ;)

                          a tutaj jeszcze inne przykłady: wrozka.com.pl/component/content/article/5812?start=2
                          • druginudziarz Re: Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bila 19.03.11, 12:41
                            sisi_kecz napisała:

                            > Żona Nickolasa Cage'a była kelnerką.
                            > Siedział sobie w ogródku restauracji, a obsługiwała go miła kelnerka i ją poder
                            > wał, a potem się z nią ożenił, mają synka.
                            >
                            > Jak jest możliwość jakieś opcji, to ona się wydarzy ;)
                            >
                            > a tutaj jeszcze inne przykłady: wrozka.com.pl/component/content/article/5812?start=2
                            >
                            A kim są/byli rodzice Nicolasa Cage'a?
                            • sisi_kecz Re: Balans zalet partnera, czyli nieświadomy bila 19.03.11, 13:11
                              A kim są/byli rodzice Nicolasa Cage'a?'

                              Wygoogluj i podaj.

                              też jestem ciekawa ;)
                  • gomory Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 13:47
                    > i miała w dupie obowiązki domowe??

                    Alez reklame strzelilas - az chcialoby sie u niej zostac obowiazkowym facetem w domu ;).

                    Mam przeswiadczenie, ze gdybyscie przestali tak krancowo zerkac na te podrecznikowe preferencje to spotkalibyscie sie w pol drogi. Mi jakos bez trudu przychodzi zgadzac sie z Urquhartem i z Toba. Sytuacje zawsze trzeba rozpatrywac w kontekscie towarzyszacych im okolicznosci.
                    Odpowiedz na Twoje pytanie brzmi - nie Brad Pitt raczej nie zwiazalby sie z kobieta o wygladzie Angeliny Jolie gdyby byla sprzataczka. Po co mialby to robic majac dostep do autenczynej Angeliny(odpowiednika)? Uroda jest gigantycznym bonusem kobiety, ale przeciez nie jedynym. Jednak zgodzisz sie chyba z tym, ze gdyby rzeczona Angelina byla brzydka i nie miala tak wysokich notowan na liscie kobiet pozadanych, to swoim majatkiem nie sklonilaby Brada by chcial ja bzykac i miec z nia dzieci?
                    Moze to i brzmi kontrowersyjnie, ale tez sie z tym zgadzam - mezczyzni czuja sie niepewnie wobec kobiet ktorym nie moga zaimponowac. Finansowo, intelektualnie, fizycznie. Mama dawala kase na wydatki, uczyla zawilosci swiata i walnela klapsa za zle zachowanie. Niewielu facetow tego szuka u partnerek. Zreszta to sie "samo" calkiem niezle reguluje. Wiekszosc kobiet nie patrzy w dol drabiny spolecznej szukajac meza, a mezczyzni nie szukaja kobiet ktore nad nimi goruja.
                    Ale oczywiscie sa tez ludzie majacy ambicje ktore pchaja ich w gore. Realnych Wokulskich wzeniajacych sie w majatek nie brak na swiecie. Sa jednak wyjatkowi, bo wiekszosc mezczyzn to leniwce, a ich ambicje rozbudzaja partnerki ;).
                    • songo3000 Dyskusja kręci się wokół tezy: 18.03.11, 14:46
                      dla mężczyzn atrakcyjność seksualna jest zasadniczo krytyczna w doborze partnera (ale nie jest warunkiem wystarczającym, jak to Zaklęta wyłuszczyła), z kolei dla kobiet ... no cóż, po prostu NIE jest ona ważnym wyznacznikiem w 'selekcji'.

                      Osobiście uważam, że nie ma tu żadnych różnic pomiędzy jedną i druga płcią i generalnie aspekt seksualny mógłby dla kobiet być tak samo ważny jak dla facetów. MÓGŁBY, mógłby ale nie jest - po tysiącach lat ubijania, degradowania i tępienia kobiecej seksualności (miłosierni Chrześcijanie tylko przejęli wcześniejsze trendy) jakim cudem ma być dobrze? Pojedyncze szczepy indian czy tam innych autochonów bez schiz seksualnych to odprysk cywilizacyjny. Cała Europa, Azja, większość Afryki, Ameryka południowa od konkwisty, o wojującej hipokryzji USiA nawet nie wspomnę to jeden wielki dowód tępienia kobiecej seksualności. Nowożytna rewolucja seksualna zdążyła się dopiero 'wczoraj', trochę za wcześnie na jej wyraźniejsze efekty.
                      • zakletawmarmur Re: Dyskusja kręci się wokół tezy: 18.03.11, 14:57
                        > dla mężczyzn atrakcyjność seksualna jest zasadniczo krytyczna w doborze partner
                        > a (ale nie jest warunkiem wystarczającym, jak to Zaklęta wyłuszczyła), z kolei
                        > dla kobiet ...

                        Właśnie o to mi chodzi! Choć mam świadomość, że nie dla wszystkich mężczyzn "seks jest taki ważny". Były przykłady tu na forum wiele razy...

                        no cóż, po prostu NIE jest ona ważnym wyznacznikiem w 'selekcji'
                        > .

                        IMO jest, tylko dobrych kochanków jest bardzo mało:-) Też wybieramy sobie wysokich, odpowiednio zbudowanych mężczyzn, nawet wielkość ptaszta może być ważna:-)
                        • zakletawmarmur Re: Dyskusja kręci się wokół tezy: 18.03.11, 15:07
                          "se
                          > ks jest taki ważny".

                          Nie seks a atrakcyjność seksualna:-)
                        • songo3000 Re: Dyskusja kręci się wokół tezy: 18.03.11, 15:08
                          > ich, odpowiednio zbudowanych mężczyzn, nawet wielkość ptaszka może być ważna:-)
                          Nie strasz tak okrutnie bo jeszcze przestanę moje studentki wyhaczać :/ Nooo... dobra, ograniczę się do tych z mocną wadą wzroku ;) O! mam nawet stosowny komplement, "Twoje oczy są piękne jak dziki i bezkresny ocean. Zdejmij te grube okularki kochanie, chcę wpatrywać się w nie cały wieczór..." ;D
                    • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 15:05
                      gomory napisał:
                      gomory napisał:
                      >"samo" calkiem niezle reguluje. Wiekszosc kobiet nie patrzy w dol drabiny spole
                      > cznej szukajac meza, a mezczyzni nie szukaja kobiet ktore nad nimi goruja.
                      > Ale oczywiscie sa tez ludzie majacy ambicje ktore pchaja ich w gore. Realnych W
                      > okulskich wzeniajacych sie w majatek nie brak na swiecie. Sa jednak wyjatkowi,
                      > bo wiekszosc mezczyzn to leniwce, a ich ambicje rozbudzaja partnerki ;).

                      Ot, sama prawda. To pierwszy sort wyboru. Reszta przebiera w tym co zostało i związki nie są trwałe, ale się jakoś tworzą bo samotność jeszcze gorsza.
                      Zaś co do lenistwa facetów to nie można nie wspomnieć że skłonność do lenistwa jest ścisłe skorelowana z kreatywnością osobnika i tu olbrzymie pole do motywacji a nie walki z nią przez partnerki.
                      Jakie zaś kobiety jak mają umiejętność motywowania? Bycia muzą? Okręcenia wokół palca?
                      • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 19.03.11, 00:02
                        > Jakie zaś kobiety jak mają umiejętność motywowania? Bycia muzą? Okręcenia wokół
                        > palca?

                        Takie, które wzięły na warsztat dobry męski materiał ;-) Mimo najszczerszych chęci z g... bicza nie ukręcisz.
                    • urquhart mezczyzni nie szukaja kobiet ktore nad nimi goruja 19.03.11, 12:17
                      gomory napisał:
                      > Niewielu facetow tego szuka u partnerek. Zreszta to sie
                      > "samo" calkiem niezle reguluje. Wiekszosc kobiet nie patrzy w dol drabiny spole
                      > cznej szukajac meza, a mezczyzni nie szukaja kobiet ktore nad nimi goruja.

                      Wiesz, tak sobie zdałem sprawę że to wręcz fizyczna obawa. Gomory.
                      Będąc tydzień temu na mocno wyluzowanej imprezie, były dwie bardzo atrakcyjne laski, ale wysokie, tylko nieco wyższe od większości facetów. W zasadzie byłem jednym z nielicznych facetów którzy "nie obawiali" się z nimi tańczyć... Inne też atrakcyjne ale niższe miały za to wielkie wzięcie.

                      Często tylko jest w podświadomości. Często jako typowa sytuacja jest na portalach psychologicznych jest kiedy facet traci libido, związek i relacje się sypią, a okazuje się że prawdziwą przyczyną jest to że pani zaczęła robić karierę większą niż mąż, zarabia więcej i ma większe uznanie.
                    • zakletawmarmur Jeszcze raz... 21.03.11, 16:39
                      > Mam przeswiadczenie, ze gdybyscie przestali tak krancowo zerkac na te podreczni
                      > kowe preferencje to spotkalibyscie sie w pol drogi

                      IMO to ja jestem w pół drogi a panowie właśnie na samym końcu:-)
                      Nigdzie nie twierdze, że mężczyźni nie lecą na ładne kobiety. Mam świadomość, że uroda, młodość to ważne atuty kobiety:-)
                      Panowie jednak twierdzą, ze dla mężczyzn status społeczny kobiety nie jest ważny. Nie zgadzam się z tym. Jest ważny! Co nie oznacza, że uroda spada na dalszy plan:-)
                      Panom się wydaje, że może być ważna tylko jedna rzecz a tym czasem, przy szukaniu partnerki na stałe, ważne jest bardzo wiele cech... Uroda, inteligencja, wykształcenie, wykonywany zawód, podejście do życia, charakter, doświadczenie życiowe, bla bla bla. Fakt, że facet nie szuka sobie żony bogatszej od siebie nie jest jednoznaczny z tym, że status nie jest ważny:-) Bo przecież z permanentną bezrobotną z wykształceniem podstawowym też by się nie związał... A to jest dowód na to, że jednak status społeczny ma znaczenie! Jak duże zależy od konkretnego faceta. Wiadomo, że budowlańcowi wystarczy laska po zawodówce, która pracuje na kasie w markecie:-) Pan prawnik czy chociażby dobry inżynier będzie miał większe wymagania ale każdy jakieś będzie miał...
                      Gdyby status społeczny nie miał żadnego znaczenia to Angelina miałaby u Brada takie same szanse jak każda inna bardzo ładna dziewczyna. Tym czasem tak nie jest:-)
                      I wcale nie oznacza to, że faceci nie lecą na urodę!!!
                      • urquhart Re: Jeszcze raz... 21.03.11, 21:25
                        zakletawmarmur napisała:

                        > Panowie jednak twierdzą, ze dla mężczyzn status społeczny kobiety nie jest ważn
                        > y. Nie zgadzam się z tym. Jest ważny! Co nie oznacza, że uroda spada na dalszy
                        > plan:-)
                        > Panom się wydaje, że może być ważna tylko jedna rzecz a tym czasem, przy szukan
                        > iu partnerki na stałe, ważne jest bardzo wiele cech... Uroda, inteligencja, wyk
                        > ształcenie, wykonywany zawód, podejście do życia, charakter, doświadczenie życi
                        > owe, bla bla bla.

                        -Ten samochód jest czerwony.
                        -Nie, właśnie że jest srebrny!
                        -Czy ja jestem daltonistą czy co? Wyraźnie widzę ma czerwony lakier!
                        -A nie, bo tu: (listwa), tu (klamka), tu (reflektor) i tu (osłona chłodnicy) a nawet tu (rura wydechowa) jest wyraźnie srebrny!!!

                        Pozdrawiam Cię Zaklęta.
              • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:26
                > Jak widać teraz potwierdzasz, że szukając kogoś na stałe wcale nie było:-) Gdyby Twoja żona > w chwili poznania nie wykazywała cech późniejszej przydatności związkowej to nie bylibyście
                > parą!!!
                Moja luba nigdy nie wykazywała 'cech przydatności na żonę'. Ba, cały czas ich nie chce z siebie wykrzesać :)
                • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:38
                  > Moja luba nigdy nie wykazywała 'cech przydatności na żonę'. Ba, cały czas ich n
                  > ie chce z siebie wykrzesać :)

                  Nie chodzi o mycie garów i gotowanie. Raczej właśnie o to, żeby potrafiła na żarło i sprzątaczkę zarobić:-)
                  • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 14:55
                    Songo zarabia na żarło, sprzątaczkę i jej obecne wakacje w ciepełku :) I naprawdę cenię sobie tą przestrzeń, w której mogę jej całkiem tanio imponować ;)
                    • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 15:00
                      Nie bedę z Tobą polemizować bo faktycznie nie wiem jak ambitną żonę posiadasz:-) Z tego co kiedyś pisałeś jakieś tam wyobrażenie miałam zgoła inne...
                      Zresztą to nie ważne, rozmawiamy tu o bardziej przeciętnych facetach:-)
                      • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 15:13
                        > Nie bedę z Tobą polemizować bo faktycznie nie wiem jak ambitną żonę posiadasz:-
                        > ) Z tego co kiedyś pisałeś jakieś tam wyobrażenie miałam zgoła inne...
                        Bo pała mocnymi ambicjami, tyle że na zgoła innych polach :)

                        > Zresztą to nie ważne, rozmawiamy tu o bardziej przeciętnych facetach:-)
                        O! i to to mniej więcej chodziło. Ty to jednak umiesz zaspokoić faceta ;D
                • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 19.03.11, 00:15

                  > Moja luba nigdy nie wykazywała 'cech przydatności na żonę'. Ba, cały czas ich n
                  > ie chce z siebie wykrzesać

                  Twoja żona ma cechy przydatności związkowej według twojego wzorca związku. Macie podobnego świra, podobny intelekt, poczucie humoru, może zainteresowania i różne inne cechy pozwalające wam przyjemnie spędzać razem czas i inspirować się nawzajem. Musi zachodzić synergia, żeby ludziom "opłacało się" być ze sobą na dłużej. Powtarzające się eksplozje pozytywnej energii, lub stały wyciek słabszym strumieniem, ale bilans musi być zadowalający. Seks to fantastyczna pożywka dla pomnażania pozytywnej energii w związku, ale nie jedyna. Jeśli jest jedyną pożywką, to albo w ogóle nie dochodzi do poważnego związku, albo związek rozpada się bardzo szybko z powodu śmierci głodowej.
                  • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 19.03.11, 00:42
                    No masz, myślałem że cały czas obracamy milutkimi stereotypami a tu jednak jakieś indywidualizmy są na topie :)
                    • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 19.03.11, 01:24
                      Lęgnięciu się indywidualizmów sprzyja bycie indywiduum i możliwość czynienia obserwacji na sobie i innych indywiduach zasiedlających ustronny zakątek (bo w dziennym świetle to jeszcze psami poszczują, albo kołek osikowy wbiją). Łatwiej wychwycić reguły zjawiska gdy zjawisko objawia się nam w drastycznej formie ;-)
    • och_tato Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 17:18
      Czytając wszystkie komentarze można po raz kolejny wyciągać wnioski że nigdy nie dojdzie do pełnej zgodności albo wspólnego zdania-kto to w końcu jest bardziej "poszkodowany" w seksie kobiety czy mężczyźni?
      Kobiety będą mieć swoje zdanie a faceci swoje.
      Wiadomo że przyczyny problemu są w każdym zwiazku inne tak samo jak sposob ich rozwiązywania dla każdej parki będzie inny.
      Można zastosować jakieś ogólne metody rozwiązywania problemu ale one same nie wystarczą.
      Ale ogólnie moim zdaniem to faceci są bardziej zainteresowani seksem niż kobiety co zresztą przejawia się w innych wątkach
      Pozdrawiam
      • sisi_kecz Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 18.03.11, 21:27
        Wiadomo że przyczyny problemu są w każdym zwiazku inne tak samo jak sposob ich
        > rozwiązywania dla każdej parki będzie inny.
        > Można zastosować jakieś ogólne metody rozwiązywania problemu ale one same nie w
        > ystarczą.'

        dobrze prawi, wódki mu nalać ! ;)

        Ale ogólnie moim zdaniem to faceci są bardziej zainteresowani seksem niż kobiet
        > y co zresztą przejawia się w innych wątkach'

        Ale ogólnie, moim zdaniem, to faceci są CZĘŚCIEJ zainteresowani seksem niż kobiety.

        duze pozdro!!!
    • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 01:23
      Zbiorczo, bo nie mam czasu się rozdrabniać :)

      Zaklęta ma rację, że w znajomościach długoterminowych zmieniają się kryteria wyboru partnerki i szeroko rozumiany status społeczny oraz zalety inne niż uroda grają dużą rolę. To obserwujemy na co dzień i nie można tych danych zamiatać pod dywan.
      Nie sądze natomiast, by aż tak istotne były dochody żony. To po prostu nie jest element atrakcyjności kobiety. Inteligencja, przebojowość, zdolności towarzyskie - to wszystko może podnieść 'ranking' kobiety, ale same pieniądze nie bardzo, z wyjątkiem bardzo rzadkich przypadków wyrachowanego wyboru.
      Jak już nie raz pisałem, bycie kobietą sukcesu jest wręcz pułapką, bo sukces zawodowy organicznie zwiększa wymagania kobiety (po prostu facetów mniej zdolni od niej nie będą jej kręcić) nie zwiększając w ten sam sposób jej atrakcyjności. Tworzy się rozziew między podażą a popytem. Takie kobiety lecą na facetów sukcesu, ale faceci sukcesu mają do wyboru znacznie wększe spektrum kandydatek, co generuje stada chronicznych singielek a'la 'seks w wielkim mieście' narzekających, że 'faceci są beznadziejni'.

      Uważam, że Symmetry słusznie obrywa po dupie - ja Cię chłopie ostrzegałem odnośnie jednostronności Twojego wpisu i teraz masz za swoje :). Piszesz, małżeństwo to wymiana dóbr za seks, ale to po prostu nie jest prawda. To się nie zgadza z danymi.
      Kobiety czasami piszą, że nie chcą seksu bo są zmęczone, bo facet się nie myje, itd.
      G... prawda. To się wszystko sprowadza do jednego. Jeśli kobieta, w tym żona, postrzega faceta jako atrakcyjnego seksualnie (nie mylić z atrakcyjnością wizualną), to chce seksu. Jeśli nie, to nie. I wtedy zaczyna się racjonalizowanie swojej niechęci do seksu i znajdowanie wymówek. Nagle niemycie się zaczyna przeszkadzać, chociaż kompletnie nie przeszkadzało 5 lat temu.
      To naprawdę jest wszystko proste jak konstrukcja cepa - albo jest attraction, albo nie ma attraction*. Jak nie ma attraction, to wtedy mogą się faktycznie włączać mechanizmy wymiany dóbr materialnych za seks, ale to tylko wtedy. No i często jest tak (jak widac po Forum), że attraction jest ze strony żony, ale ze strony męża już nie bardzo i wtedy koncepcja wymiany dóbr także bierze w łeb.

      * to tak jak z tym słynnym cytatem z książki "He's Just Not That Into You":
      "Because the man declined Miranda's invitation to come up to her apartment after the date, stating that he has an early meeting, Berger concludes, "He's just not that into you", adding, "When a guy's really into you, he's coming upstairs, meeting or no meeting.""
      • kag73 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 05:15
        "Kobiety czasami piszą, że nie chcą seksu bo są zmęczone, bo facet się nie myje, itd.
        G... prawda. To się wszystko sprowadza do jednego. Jeśli kobieta, w tym żona, postrzega faceta jako atrakcyjnego seksualnie (nie mylić z atrakcyjnością wizualną), to chce seksu. Jeśli nie, to nie. I wtedy zaczyna się racjonalizowanie swojej niechęci do seksu i znajdowanie wymówek. Nagle niemycie się zaczyna przeszkadzać, chociaż kompletnie nie przeszkadzało 5 lat temu."

        A ja mysle, ze owszem czasem to prawda. Nie powiedziane, ze facet zawsze sie nie myl, zniedbal sie po latach np. I zmecznie jak najbardziej moze byc powodem bezseksia albo rzadsza czestotliwoscia seksu. Facet nadal moze byc atrakcyjny seksualnie, ale w dlugim stalym zwiazku to nie to samo co na pocztaku znajomosci. Wazny czynnik: latwy dostep do seksu "jestem dzis zajechana, sily nie mam, ochote to bym moze miala, ale rano musze o 7 wstac. Jutro, w koncu jutro tez jest dzien". A maz raczej nie ucieknie, jutro tez zdaza. Co nie zmienia faktu, ze jak do seksu dochodzi jest on bardzo udany i przyjemny, tylko po prostu czestotliwosc nie taka.
        Poza tym, nie jestes kobieta, kobiety sa skomplikowane.
        • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 12:51
          > Poza tym, nie jestes kobieta, kobiety sa skomplikowane.
          Ludzie są skomplikowani.

          Swoja drogą przypomniał mi się taki test Kononowicza "...Młodzieży i normalnym ludziom też..." ;P
        • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 12:53
          Po prostu dla uproszczenia obliczeń przyjmuję pi = 5 :). Jasne, że tak. Sam po sobie widzę ogromną różnicę w seksie w ciągu tygodnia, kiedy jest dużo pracy, a w trakcie weekendu. Ale to są wahania w cyklu kilkudniowym. Jeśli brak seksu ciągnie się miesiącami, to już nie jest kwestia niemycia się, zmęczenia, czy braku czasu.
          • kag73 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 18:56
            Po prostu dla uproszczenia obliczeń przyjmuję pi = 5 :). Jasne, że tak. Sam po
            > sobie widzę ogromną różnicę w seksie w ciągu tygodnia, kiedy jest dużo pracy, a
            > w trakcie weekendu. Ale to są wahania w cyklu kilkudniowym. Jeśli brak seksu c
            > iągnie się miesiącami, to już nie jest kwestia niemycia się, zmęczenia, czy bra
            > ku czasu.

            Ano, to teraz sie zrozumielismy ;)
      • urquhart Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 12:15
        yoric napisał:
        > Tworzy się rozziew między podażą a popytem. Takie kobiety lecą na facetów sukc
        > esu, ale faceci sukcesu mają do wyboru znacznie wększe spektrum kandydatek, co
        > generuje stada chronicznych singielek a'la 'seks w wielkim mieście' narzekający
        > ch, że 'faceci są beznadziejni'.

        Konkretnie są jak kible: albo zajęty, albo obsrany. :)

        > G... prawda. To się wszystko sprowadza do jednego. Jeśli kobieta, w tym żona, p
        > ostrzega faceta jako atrakcyjnego seksualnie (nie mylić z atrakcyjnością wizual
        > ną), to chce seksu. Jeśli nie, to nie. I wtedy zaczyna się racjonalizowanie swo
        > jej niechęci do seksu i znajdowanie wymówek

        Tu mnie przekonuje niepoprawna politycznie zasada psych. ewo. > kobieta do partnera zakwalikowanego jako długoterminowy (zapewniającego bezpieczeństwo i stabilizacje) odczuwa pożądanie tylko w pierwszej fazie związku. Cała reszta to jedynie najczęściej racjonalizacje.
        Jezykiem Perel: równouprawnienie i demokracja w związku zabija pożądanie.

        Odrębny temat stanowi jak wypośrodkować miedzy poziomem bezpieczeństwa i stabilizacji niezbędnym do istnienia miłości, ale jeszcze wymykającym się zakwalifikowania na partnera długoterminowego.

        Nie sądzisz że warto to wałkować choć robi się nudne?
        • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 12:44
          IMHO warto wałkować. Raz, że jest szansa na zapoznanie z tematem coraz szerszej grupy osób. Dwa, >zawsze< możemy się tu mylić a uczynienie z czegoś dogmatu pozbawia szansy na jakikolwiek rozwój wiedzy.
      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 20.03.11, 19:19
        > grają dużą rolę. To obserwujemy na co dzień i nie można tych danych zamiatać po
        > d dywan.
        > Nie sądze natomiast, by aż tak istotne były dochody żony.

        Yoricu, oczywiście, że nie musi chodzić o kasę samą w sobie. Choć i były takie przykłady. Przypominam Kutuzowa, który nie chce się ożenić ze swoją ładną, młodziutką, dobrą w łóżku a nawet ambitną dziewczyną tylko dlatego, że mu się to nie opłaca finansowo:-)
        No ale jak już wspomniałam, nie musi chodzić o kasę. Może chodzić o prestiż jaki daje wykonywanie konkretnego zawodu i właśnie ta nieszczęsna wypłata:-) Nie chodzi wcale o świadomy materializm:-) Przecież nie każdy facet kalkuluje "czy mi się to opłaca". To sie rozgrywa na poziomie podświadomym. Lekarz z założenia nie traktuje np. salowych jako "równych sobie". A nawet jakby coś go zamroczyło to przecież nie przedstawi takiej rodzicom, znajomym lekarzom...

        Pary o dużych rozbieżnościach statusu społecznego (i nie ukrywajmy, nie o przebojowość tu chodzi) stanowią jednak dużą mniejszość... I fakt, że jest to jednoznaczne z dużą różnicą wieku i urody też jest dowodem na to, że "status społeczny kobiety" ma słaby przelicznik:-)
        • aandzia43 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 00:02
          Dochody żony nei są może "aż tak istotne", ale... w przytłaczającej części przypadków muszą w ogóle być, by życie razem i do tego z dziećmi było dla mężczyzny znośne finansowo, to znaczy by nei zaniżało drastycznie poziomu, do którego przywykł przed wstąpieniem w związek ze wszystkimi jego konsekwencjami (gł. dzieci). Zdecydowana większość mężczyzn to nie rockefelerzy, tylko szara masa zarabiająca lepiej lub gorzej. Ponieważ męczyłyśmy z Zaklętą środowisko lekarskie, to pomęczę je dalej ;-) No więc lekarz zarabiający ze wszystkimi dyżurami i dodatkami parę tysi nie będzie w stanie utrzymać siebie, dizeci i niepracującej żony (lub pracującej w Biedronce za tysiąc), na poziomie, jaki gwarantuje względnie wygodne życie i wykształcenie dzieci, jednym słowem standard przyjęty w tym środowisku. To grozi frustracją i deklasacją (kolejność bywa różna).

          Żona nie musi zarabiać więcej od męża (a nawet nie powinna, bo go podobno w ten sposób kastruje ;-]), ale przy niskich i średnich zarobkach mężczyzny musi przynosić do domu kasę i to nie odbiegającą drastycznie od kasy przynoszonej przez niego. Po co? Ano po to, by im się żyło znośnie na poziomie, na któym żyją ludzie z ich srodowiska, czyli zazwyczaj takie, do jakich przywykli. Im większe zarobki męża, tym większa może być różnica między ich zarobkami. A dopiero naprawdę zamożni mogą sobie pozwolić na żony w ogóle nie pracujące i nie wnoszące do małżeństwa żadnego posagu. Nie biorę tu pod uwagę oczywiście natchnionych dzieciorobów rozmnażających się programowo ku chwale boga tego czy owego, których żony zajęte są nieustannym rodzeniem, karmieniem i pielęgnowaniem potomstwa, więc siłą rzecy nie zarobkują. To odrębny przypadek.

          Mocno dzianemu panu jest wszystko jedno, czy jego pani zarabia czy nie, byle była piękna, rezolutna i można się z nią było pokazać na salonach i na nartach w modnym kurorcie, ale w miarę nie powalony umysłowo urzędnik Kowalski z pensją 4 koła, planujacy kiedyś tam jakieś dzieci, nie ożeni się z seksi laską nałogowo bezrobotną, z dwiema lewymi rączkami i mózgiem meduzy. Chociaż oczywiście zerżnie ją bardzo chętnie i może nawet się ciut zadurzy. Ale tylko ciut. Bo zdrowy rozsądek przecież posiada. Jak bardzo chcecie, to możecie nazwać to wyrachowaniem, ale dla mnie to po prostu instynkt samozachowawczy. Tylko czego się go co poniektórzy panowie wypierają? Załganie jakieś, czy cóś? ;-P
          • yoric Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 01:48
            Ale zauważcie, co buduje ten 'status'. U faceta przede wszystkim pieniądze. Jeśli facet zarabia krocie, to będzie gościem choćby i bez matury. Z kobietą jest trochę na odwrót, tj. facet bardziej niż na małe zarobki będzie kręcił nosem na brak wykształcenia - np. dla wykształconego faceta nauczycielka będzie lepszym 'towarem' niż fyzjerka, choćby ta druga miała lepszą pensję.

            Co do wpisu Andzi, no niestety, pieniądze ogólnie są koszmarnie ważne - jako osoba kompletnie pozbawiona pędu na kasę jestem tym trochę przerażony. Tym cenniejsze są dla mnie moje doświadczenia z 'pick-up', tj. uniezależnienie swojego powodzenia u kobiet od finansów - mam świadomość, że mogę zarabiać dla siebie, a nie żeby przyciągnać/utrzymać kobietę, bo te i tak zawsze się znajdą (czy jak to ktoś napisał w wątku obok chyba - 'same przyjdą').
            • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 08:09
              Z kobietą jest
              > trochę na odwrót, tj. facet bardziej niż na małe zarobki będzie kręcił nosem na
              > brak wykształcenia - np. dla wykształconego faceta nauczycielka będzie lepszym
              > 'towarem' niż fyzjerka, choćby ta druga miała lepszą pensję.

              A myślisz, że dla wykształconej kobiety lepszym mężem będzie fryzjer niż nauczyciel? Mamy w rodzinie sędzinę, która związała się z nauczycielem... Nie sądzę, żeby chciała go wymienić na lepiej zarabiającego fryzjera:-)
              • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 08:57
                Ale już wymianka na lepiej zarabiającego nauczyciela nie jest taka abstrakcyjna, nie?
                • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 09:13
                  To jeszcze zależy na ile "lepiej zarabiającego":-)
                  • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 09:20
                    Na takiego, który jeszcze byłby chętny, hehe. Sędzina kojarzy mi się jakoś tak ze starą sową, marsową miną i dominacją wynikającą ze specyfiki zawodu. Jednym słowem słabawo to wygląda ;)))
                    • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 10:27
                      Sędzina kojarzy mi się jakoś tak
                      > ze starą sową, marsową miną i dominacją wynikającą ze specyfiki zawodu.

                      Coś w tym jest ale jej chłop jest jeszcze gorszy... O większym radykale i despocie chyba dawno nie słyszałam:-)
          • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 08:12
            Tylko czego się go co p
            > oniektórzy panowie wypierają? Załganie jakieś, czy cóś? ;-P

            Właśnie też to obserwuje od jakiegś czasu to zakłamanie... Swoją drogą to ciekawe, dlaczego panowie tak zapierają się rękami i nogami, że to nie prawda:-) Też można by to przeanalizować od tej strony...
            • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 08:56
              A kto się wypiera? Po nazwiskach proszę... ;P
              • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 09:11
                Jestem przekonana, że na każdego możnaby coś znaleźć, gdyby się dobrze poszukało:-) No ale przecież nie żyjemy w państwie policyjnym:-)
                • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 09:17
                  Oj Zaklęta, nie oszukuj się :) Piękne czasy 'wolnoć Tomku w swoim domku' to były w pierwszej połowie lat 90-tych. Już ponad dekada od ich końca minęła, teraz liczą się ziobrofony ;P
                  • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 10:33
                    Wiem Songo, nie ukrywam, że coraz bardziej mnie to wszystko przeraża i zniechęca...
                    • songo3000 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 12:32
                      Fakt, po fazie przejrzenia na oczy przychodzi przerażenie. Ale potem warto już działać... raczej jednak nie na otwartym forum, gdzie jesteś praktycznie z imienia i nazwiska. Jakby co zapraszam na schadzkę w bardziej ustronne miejsce :)
                      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 21.03.11, 12:39
                        Ok, tym bardziej że mam kilku znajomych, którzy się tematem bardzo zainteresowali...
          • kutuzow Bardzo dobre podsumowanie tematu kasy! 21.03.11, 09:56
            aandzia43 ---> zgadzam się z tym co napisałaś w całej "rozciągłości". Moim zdaniem nasze niezrozumienie w temacie finansów bierze się stąd, że patrzymy często na różne grupy które opisałaś w róznych akapitach.

            Mi bliżej tego podejścia:
            "Im większe zarobki męża, tym większa może być różnica między ich zarobkami. A dopiero naprawdę zamożni mogą sobie pozwolić na żony w ogóle nie pracujące i nie wnoszące do
            > małżeństwa żadnego posagu."

            oraz to:
            "Mocno dzianemu panu jest wszystko jedno, czy jego pani zarabia czy nie, byle by
            > ła piękna, rezolutna i można się z nią było pokazać na salonach i na nartach w
            > modnym kurorcie, ale w miarę nie powalony umysłowo urzędnik Kowalski z pensją 4
            > koła, planujacy kiedyś tam jakieś dzieci, nie ożeni się z seksi laską nałogowo
            > bezrobotną, z dwiema lewymi rączkami i mózgiem meduzy. Chociaż oczywiście zerż
            > nie ją bardzo chętnie i może nawet się ciut zadurzy. Ale tylko ciut. Bo zdrowy
            > rozsądek przecież posiada. "

            Wiele zaś kobiet piszać o kwesti kasy skupia się na tej "szarej masie" bo ta grupa faktycznie dominuje w społeczeństwie. Porównujemy jak widać jabłka do pomarańczy.
            Jak już dawno temu pisałem w przypadku tej grupy prawdziwe są wszystkie tezy łacznie z tym że podział majątku w przypadku rozwodu na 50/50 jest sprawiedliwy -bo oboje wnoszą praktycznie tyle samo do związku.rodziny. Gdy zaś skupimy się na tej grupie lepiej zarabiających (gdzie różnice są drastyczne) to już nie jest takie oczywiste (vide rozwód gwiazd sportu np. Tiger Woods, Michael Jordan i inni).
            • aandzia43 Re: Bardzo dobre podsumowanie tematu kasy! 21.03.11, 13:01
              > Wiele zaś kobiet piszać o kwesti kasy skupia się na tej "szarej masie" bo ta gr
              > upa faktycznie dominuje w społeczeństwie. Porównujemy jak widać jabłka do pomar
              > ańczy

              Jako osoba praktyczna skupiam się na szarej masie, bo ona jest w przewadze i ja od niej przynależę. Skrajne sytuacje mnie szczególnie nie interesują, choć oczywiścei wypada mieć o nich jakieś pojęcie ;-) Natomiast stosować reguły hodowli pomarańczy w hodowli jabłek...? Zwyczajnie niepraktyczne.
        • kutuzow Jesli mam być już przykładem to napisz rzetelnie 21.03.11, 09:46
          zakletawmarmur napisała:
          "Przypominam Kutuzowa, który nie chce się ożenić ze swoją ładną, młodziutką, dobrą w łóżku a nawet ambitną dziewczyną tylko dlatego, że mu się to nie opłaca finansowo:-) "

          Zaklęta ---> Chciałem zaznaczyć, że mocno przekręcasz moje podejście (żeby poprzeć swoje tezy). Nie zważam na poziom zarobków ani na zasobność portfela swej partnerki. Jak pisałem jestem zwolennikiem "starej" szkoły wg której to facet jest od zapewnienia bytu rodzinie. Przy okazji ostatniej naszej rozmowy wspomniałem o koncepcji "kompromisowej" która mi się podoba najbardziej - czyli małżeństwo z intercyzą. Z jednej strony partnerka wie że jest "tą jedyną" z drugiej strony partner ma pewność że nie spocznie ona na laurach (po realizacji swoich celów życiowych jakim dla wielu jest dziecko) i nie "oleje" jego potrzeb.

          Wydaje mi się że Ty po prostu nie chcesz zrozumieć tej sporej moim zdaniem różnicy pomiedzy tym co mi przypisujesz a moim własnym podejściem.
          • zakletawmarmur Re: Jesli mam być już przykładem to napisz rzetel 21.03.11, 10:25
            Nie cierpie obłudy:-)

            Kutuzowie, postanowiłam sobie, że nie bedę się wdawać z Tobą w dyskusje, dlatego ignoruje Twoje posty:-)

            Nie zważam na poziom zarobków ani na zasobność portfela sw
            > ej partnerki.

            Pamiętam jak pisałeś, że nie chcesz się z Blossom ożenić bo Ci sie to nie opłaca finansowo:-) Miałbyś trochę wstydu i przynajmniej w takich wątkach nie rozpsywał się o tym, że przy szukaniu kandydatki na żonę status społeczny kobiety dla faceta nie jest ważny:-)

            To tyle z mojej strony, dalszej dyskusji nie bedzie...
            • kutuzow Jakis cytat do Twych "rewelacji"? 21.03.11, 10:36
              zakletawmarmur napisała:

              "Pamiętam jak pisałeś, że nie chcesz się z Blossom ożenić bo Ci sie to nie opłac
              > a finansowo:-) Miałbyś trochę wstydu i przynajmniej w takich wątkach nie rozpsy
              > wał się o tym, że przy szukaniu kandydatki na żonę status społeczny kobiety dla
              > faceta nie jest ważny:-) "

              Nie chcesz dyskutować -spoko to rozumiem. Skoro jednak "na koniec rozmowy" coś mi zarzucasz zupełnie przekręcając moją wypowiedź, to może raczysz podać choć cytac lub link do tego.
              • zakletawmarmur Re: Jakis cytat do Twych "rewelacji"? 21.03.11, 10:47
                to może raczysz podać choć c
                > ytac lub link do tego.

                Co drugi Twój post?? Nie rób se chłopie obciachu, pisałeś o tym często i gęsto... Masz wyszukiwarkę, poszukaj swoich postów, przeczytaj co sam napisałeś (choć przy Twoich zdolnościach do czytania ze zrozumieniem, może być ciężko) a później miej żesz trochę godności i nie zgrywaj się na finansowego altruistę!
                • kutuzow Czyli mam udowodnić że nie jestem wielbłądem 21.03.11, 11:21
                  zakletawmarmur napisała:

                  "Co drugi Twój post?? Nie rób se chłopie obciachu, pisałeś o tym często i gęsto.
                  > .. Masz wyszukiwarkę, poszukaj swoich postów, przeczytaj co sam napisałeś (choć
                  > przy Twoich zdolnościach do czytania ze zrozumieniem, może być ciężko) a późni
                  > ej miej żesz trochę godności i nie zgrywaj się na finansowego altruistę!"



                  Zaklęta ---> Skoro Ty coś chcesz udowodnić, to do Ciebie należy przedstawienie dowodu. Ja zawsze pisałem, że w przypadku duzych dysproporcji między zarobkami nie opłaca się rozwód. Pisząc, że wg mnie nie opłaca się małżeństwo -sugerujesz że spodziewam się jakiegoś "zysku" przez sam fakt jego zawarcia (posag, wżenienie się w bogatą rodzinę itp). To są dwie różne kwestie. Samo małżeństwo z intercyzą dla mnie jest OK.

                  Skoro tego jednak nie rozumiesz i jak widzę zupełnie pomijasz to że w 100% przyznałem rację aandzi, która pięknie podsumowała kwestię finansów tutaj:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123113967,123438699,Re_Madrosci_zebrane_rady_uniwersalne_.html
                  • zakletawmarmur Udowodnij teraz... 21.03.11, 11:50
                    Samo małżeństwo z
                    > intercyzą dla mnie jest OK.

                    Czyli jednak kasa jest ważna:-)
                    • kutuzow Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 12:16
                      Zaklęta raz jeszcze.

                      Założenie główne -duża różnica w zarobkach między partnerami. (raz ejszcze nie pisze o sytuacji gdzie oboje zarabiają mniej więcej po równo).

                      Kasa nie jest dla mnie ważna w związku, nie patrzę ani na stan posiadania partnerki, ani na jej zarobki. Wychodze z założenie że to JA jestem od tego aby o ten związek czy też rodzinę dbać.

                      Intercyza jest zabezpieczeniem przed tym, żeby PO URODZENIU dziecka (gdy pod wpływem burzy hormonalnej wiele fajnych lasek zamienia się w e-mamy), nie zostać sprowadzonym do roli bankomatu. Ja jasno komunikuję na początku związku, że nie akceptuję takiej sytuacji i w przypadku gdyby nagle partnerka miała moje potrzeby w nosie (koncentrując się TYLKO na dziecku) wtedy jest to dla mnie koniec takiego związku. Intercyza ma zaś zapobiec sytuacji gdzie partnerce bardziej opłaca się (pamiętaj o dużej różnicy w dochodach) rozstać, niż dbać o związek biorąc pod uwagę nie tylko swoje potrzeby (dziecko rodzina) ale i potrzeby partnera.

                      Raz jeszcze przypomnę że wg mnie to para/małżonkowie są najważniejsi, a nie dziecko! Bo dopiero gdy para/małżeństwo jest szczęśliwe to jest szansa na to żeby dziecko dorastało w szczęśliwej rodzinie i miało odpowiednie wzorce emocjonalne.

                      Uważam, że intercyza jest kompromisem między moim pierwotnym podejściem (znanym tu na forum), a tym czego oczekują "statystyczne" kobiety.

                      Przypomnij sobie naszą wcześniejszą dyskusję i mój tekst który jest KALKĄ Twego -jedynie po podmianie formy męskiej na żeńską:

                      ".... Nawet jeśli masz twardy charakter bez argumentu w postaci możności zakończenia zwiąku jesteś nikim... "
                      i dalej po małej przeróbce (teraz od razu napiszę ze zamieniłem rodzaj żeński na męski -bo po ostatnim takim zabiegu poszły gromy w moją stronę jaki to jestem szowinista :-)


                      "Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pani nie będzie miała tak dużej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że może faceta stracić, wtedy bardziej go szanuje... Nie powinno się polegać na kobiecej empatii."

                      całość wypowiedzi zaklętej w oryginale tutaj:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122253415,Re_Urocze_slowianki_vs_zachodnie_frustrujace_fem
                      • zakletawmarmur Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 12:23
                        Wybacz ale nie dam się wciągnąć w kolejną dyskusje:-)
                      • aandzia43 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 13:10
                        > Kasa nie jest dla mnie ważna w związku, nie patrzę ani na stan posiadania partn
                        > erki, ani na jej zarobki. Wychodze z założenie że to JA jestem od tego aby o te
                        > n związek czy też rodzinę dbać.

                        Uderzyło mnie to, że chcesz (czy też uważasz za najsłuszniejszy taki model) sam zarabiać na żonę i dzieci, a jednocześnie w sytuacji rozwodu nie tylko zabrać swoje zabawki z pisakownicy, ale jeszcze wyrzucić z niej byłą. Ty chcesz mieć mocną kartę przetargową, by trzymać babę w szachu, a nie zabezpieczasz swoje interesy. Gdybyś optował za porządną pracą zawodową żony i jej wkładem w finanse domowe to jakoś łatwiej byłoby mi potraktować twoją postawę jako uczciwą.
                        • kutuzow Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 14:06
                          aandzia43 napisała:


                          > Uderzyło mnie to, że chcesz (czy też uważasz za najsłuszniejszy taki model) sam
                          > zarabiać na żonę i dzieci, a jednocześnie w sytuacji rozwodu nie tylko zabrać
                          > swoje zabawki z pisakownicy, ale jeszcze wyrzucić z niej byłą. Ty chcesz mieć m
                          > ocną kartę przetargową, by trzymać babę w szachu, a nie zabezpieczasz swoje int
                          > eresy. Gdybyś optował za porządną pracą zawodową żony i jej wkładem w finanse d
                          > omowe to jakoś łatwiej byłoby mi potraktować twoją postawę jako uczciwą.


                          aandzia ---> nie napisałem szczegółowo jakie mam podejście bo jak pisze długie teksty to potem i tak nikomu nie chce sie tego czytac. To był skrót. W wersji bardziej rozbudowana wygląda to tak:

                          W wariancie optymalnym zachęcałbym partnerkę do tego aby po ciąży wróciła do pracy. Nie chodzi nawet o kwestie finansowe, raczej o to żeby właśnie nie czuła się "uzależniona" ode mnie. Podoba mi się podział obowiązków w związku który kiedyś opisała Kag i dla mnie jest to jakiś tam wzorzec do naśladowania. Mając więc możliwości może ona sama budować sobię swoją karierę (przy ew. moim wsparciu na ile to możliwe ze względu chociazby na branże). Nie widzę także problemu żeby swój dochód (skoro mamy intercyzę) mogła lokować np. w zakup mieszkania jako pewnej "polisy" dla siebie.

                          Co do trzymania "w szachu" -wg mnie intercyza daje obu stroną w miare równe szanse (oczywiście mówimy tutaj o sytuacji z różnicą w dochodach, a nie o "średniej krajowej -wtedy tradycyjne małżeństwo ze wspólnotą lepiej chorni interesu obu stron). Z jednej strony partner ma wyżesz "koszty wyjścia" ze związku (procedura prawna itp), z drugiej zaś pamietając o różnicy w dochodach, nie jest tak że to partnerka może sobie pozwolić na nic nierobienie bo wie, że i tak partnerowi nie będzie się opłacało wyskakiwać z 50% majątku "na dowidzenia". Moim zdaniem oboje muszą sie starać jeśli zależy im na związku -a gdy przestanie jednemu z nich zależeć, drugie nie ma za to związanych rąk i mogą się rozstać.
                          • kag73 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 19:03
                            "W wariancie optymalnym zachęcałbym partnerkę do tego aby po ciąży wróciła do pracy. Nie chodzi nawet o kwestie finansowe, raczej o to żeby właśnie nie czuła się "uzależniona" ode mnie. Podoba mi się podział obowiązków w związku który kiedyś opisała Kag i dla mnie jest to jakiś tam wzorzec do naśladowania. Mając więc możliwości może ona sama budować sobię swoją karierę (przy ew. moim wsparciu na ile to możliwe ze względu chociazby na branże)."

                            kag nie jest tutaj najlepszym przykladem, bo maz kag nigdy jej nie zachecal, zeby po ciazy wracala do pracy. Gdyby koniecznie chciala, to by nie zabronil. Nie wrocila do pracy, bo chciala miec czas dla dziecka. Mimo to kag NIGDY nie czula sie "uzalezniona" od meza, bo maz nigdy nie dal jej ku temu powodu. Kag i jej maz zawsze mieli i maja wspolne pieniadze. Nie maja intercyzy i sa zgodni, ze w razie wu zrobia po polowie. Amen.
                            • songo3000 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 23:48
                              Aaaa, znaczy - pasożytujesz? ;PPP
                              • kag73 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 23:53
                                songo3000 napisał:

                                > Aaaa, znaczy - pasożytujesz? ;PPP
                                Nie tylko ja, ON tez :))
                                • songo3000 Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 00:13
                                  Aha, czyli równowaga w przyrodzie zachowana a entropia i ciśnienie nie skacze ;)
                          • aandzia43 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 19:03
                            Moim zdanie
                            > m oboje muszą sie starać jeśli zależy im na związku -a gdy przestanie jednemu z
                            > nich zależeć, drugie nie ma za to związanych rąk i mogą się rozstać.

                            Brzmi pięknie, ale chyba ciągle zakładasz, że stroną niestarającą się o związek jest kobieta. Co zostanie w rękach kobiecie, która spędziła młodość w związku z mężczyzną, urodziła i wychowała dzieci, odciążyła męża od większości obowiązków z rodziną związanych (poza zarabianiem oczywiście) i chce/musi rozstać się, bo mąż boleśnie dla niej się nie stara/jest porzucona bez grosza przy duszy, bo intercyza? Jaki jest bat nad głową faceta w twoim wymarzonym świecie, żeby się starał? Ja go nie widzę? Dobrą, nieprzymuszoną wolę faceta uwzględniam tu w takim samym stopniu, jak ty dobrą wolę kobiety, czyli nie wierzę w nią szczególnie.
                            • songo3000 Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 00:12
                              Zaraz, temat dla mnie obcy więc może nie czaje, proszę więc o wytłumaczenie. z tego co mi pobieżnie wiadomo intercyza jest dowolną umowa regulującą zobowiązania finansowe w trakcje małżeństwa. I teraz, po raz któryś czytam tu, że babeczka uzgadniająca i podpisująca intercyzę będzie stratna w chwili rozpadu związku. Niby dlaczego? Jesteś w związku - wkładasz do niego jakieś dobra, wychodzisz ze związku, zabierasz te manatki, które jeszcze z wkładu zostały. Nic mniej, nic więcej.
                              Oczywiście każda ze stron może obdarować ta druga czymś ekstra ale logika podpowiada, że już DOMAGANIE się tego ekstra jest zwykłym złodziejstwem. Związek bez intercyzy jak rozumiem nie wprowadza jasnych reguł - kto ile włożył a w związku z tym, gdzie zaczyna się złodziejstwo przy rozwodzie. Związek z intercyzą wprowadza jasne reguły, i tyle.

                              Podnoszony jest tu przez Was argument, że wkład kobiety typu: większość prac związanych z prowadzeniem domu, większość pracy przy potomstwie czy też 'wspieranie męża' (cokolwiek miałoby to oznaczać) nie jest jak rozumiem wyrażone wymiarem finansowym i nie podlega zwrotowi w przypadku rozwodu. I tutaj jest strata kobiety, o to chodzi?
                              Jeżeli faktycznie w tym sęk to czemu do licha babeczka w chwili zawierania intercyzy nie uwzględni tego, chociażby potencjalnego, przyszłościowego wkładu w związek żądając za niego odpowiedniego finansowania (np.: wyrażonego w partycypacji procentowej w majątku męża)?
                              Tylko please, jak 'bo nie wiedziała' i 'bo nie pomyślała' to na drzewo z nią. Jeżeli ktoś odkłada tylko do ZUS-u myśląc o godnej emeryturze...
                              • aandzia43 Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 09:37
                                Songo, intercyza jako zjawisko jest według mnie OK. Moja córka, która nie raczyła wyłonić jeszcze konkretnego kandydata na towarzysza życia, już zapowiada, że bez intercyzy za mąż nie idzie. Popieram. W dyskusji z Kutuzowem intercyzą nazywamy umowę w takiej formie: przy rozwodzie każdy zabiera to, co zarobił. Przy czym Kutuzow uważa, ze to on powinien być tym zarabiającym na dom. No i co ty na to?

                                > Jeżeli faktycznie w tym sęk to czemu do licha babeczka w chwili zawierania inte
                                > rcyzy nie uwzględni tego, chociażby potencjalnego, przyszłościowego wkładu w zw
                                > iązek żądając za niego odpowiedniego finansowania (np.: wyrażonego w partycypac
                                > ji procentowej w majątku męża)?

                                Dobra uwaga. Sądzę, że spisując intercyzy należałoby brać pod uwagę te kwestie. A może już ludzie tak robią, nie wiem.
                              • zakletawmarmur Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 22:21
                                > Oczywiście każda ze stron może obdarować ta druga czymś ekstra ale logika podpo
                                > wiada, że już DOMAGANIE się tego ekstra jest zwykłym złodziejstwem. Związek bez
                                > intercyzy jak rozumiem nie wprowadza jasnych reguł - kto ile włożył a w związk
                                > u z tym, gdzie zaczyna się złodziejstwo przy rozwodzie. Związek z intercyzą wpr
                                > owadza jasne reguły, i tyle.

                                Pewnie, dzięki intercyzie przynajmniej wszyscy wiedzą czego się można spodziewać i jeśli układ wydaje się krzywdzący w odpowiedniej porze ewakuować:-)

                                W przypadku rozwodu bez intercyzy małżeństwo dzieli się po równo majątkiem zdobytym w czasie trwania małzeństwa. Nie zależnie kto więcej kasy zarabiał. Dla Ciebie, sytuacja, gdy żona zarabiała mniej i dostaje połowę to złodziejstwo. Ja uważam, że niekoniecznie:-) Kobieta często wnosi w związek inne dobra, które też można przeliczyć na pieniądze. Samo wynajęcie macicy to wydatek rzędu 60-100 tyś:-) Są też takie dobra, które przeliczyć byłoby trudno, bo jak np. przeliczyć poświęcenie swoich najpiękniejszych lat życia temu konkretnemu facetowi? Wiesz, że dla kobiety wiek jest jednym z ważniejszych kryteriów atrakcyjności:-) Sprowadzanie wszystkiego do prostego rachunku, "kto ile zarabiał ten tyle bierze" jest dla kobiet po prostu krzywdzące!

                                Dodam jeszcze, że nie pisze tego jako potencjalna łowczyni mająktu mojego chłopa:-)
                                • songo3000 Re: Udowodnij teraz... 23.03.11, 19:35
                                  Ej Zaklęta, coś po łebkach przeczytałaś mojego posta :)
                                  > owadzanie wszystkiego do prostego rachunku, "kto ile zarabiał ten tyle bierze"
                                  > jest dla kobiet po prostu krzywdzące!
                                  Toż właśnie o tym pisze i widzę tu w intercyzie narzędzie do wyprostowania tej kwestii - co sobie 'zaklepiesz' to możesz rozliczać. Co do małżeństwa, każda ze stron może czuć się pokrzywdzona jeżeli granica jest rozmyta. Oczywiście - o ile zwraca uwagę na takie pierdoły jak wirtualne pieniądze.

                                  > ytym w czasie trwania małzeństwa. Nie zależnie kto więcej kasy zarabiał. Dla Ci
                                  > ebie, sytuacja, gdy żona zarabiała mniej i dostaje połowę to złodziejstwo. Ja u
                                  Dla mnie osoba, która wypracowała mniej wkładu a żąda połowy to złodziejstwo. Ale jak granica jest niejasna to raczej nie wiadomo kto jest złodziejem, hehe.

                                  > ważam, że niekoniecznie:-) Kobieta często wnosi w związek inne dobra, które też
                                  > można przeliczyć na pieniądze. Samo wynajęcie macicy to wydatek rzędu 60-100 t
                                  To niech przelicza. Jeśli tego jednak nie zrobi nie rozumiem dlaczego instytucja małżeństwa robi to za nią. Czyżby mężowie/żony z założenia wymagali traktowania jak osoby opóźnione w rozwoju?

                                  > poświęcenie swoich najpiękniejszych lat życia temu konkretnemu facetowi? Wiesz
                                  Teraz to raczysz żartować. Jeżeli ktoś "poświęca lata życia" to nie jest w związku tylko jest niewolnikiem. W każdym innym przypadku to wolny wybór. Jest naprawdę niewiele sytuacji w życiu zawodowym, gdzie płaci się delikwentowi za 'bycie'. Zaliczenie tego do wkładu w związek to IMO stanowcze przegięcie.
                                  Księżniczki to faktycznie kiedyś mogły sobie 'być'. A potem przyszli towarzysze i sprawę rozwiązali definitywnie.

                                  > poświęcenie swoich najpiękniejszych lat życia temu konkretnemu facetowi? Wiesz
                                  > , że dla kobiety wiek jest jednym z ważniejszych kryteriów atrakcyjności:-)
                                  A dla mężczyzny okres największych możliwości ruchania po dwudziestu kilku latach to okres nieustannego spadku. Może to też zaliczymy jako jego 'krzywdę' po zakończeniu związku? Co najmniej remis będzie.

                                  Dodam jeszcze, że na szczęście te wszystkie wyliczanki mam w dupie. A od chwili, gdy odkryłem przekręt o nazwie MFW i pompowanie hasła 'pieniądze' kolejnym hasłem 'dług' śmieję się z politowaniem ze wszystkich, który uważają że 'coś mają' :)
                                  • zakletawmarmur Re: Udowodnij teraz... 23.03.11, 20:24
                                    > Toż właśnie o tym pisze i widzę tu w intercyzie narzędzie do wyprostowania tej
                                    > kwestii - co sobie 'zaklepiesz' to możesz rozliczać.

                                    Zgadza się:-) I wcale nie musi chodzić o to, że strona mniej zarabiająca zostaje bez niczego... Jednak małżeństwo dużo nie musi zmieniać bo oznacza tylko tyle, że ludzie dzielą się po połowie tym co wspólnie wypracowali, zaoszczędzili, wspólnie zagospodarowali... Z reguły ludzie chcący brać ślub o tym wiedzą. Przynajmniej mój facet, prosząc mnie o rękę, o tym wiedział:-) No ale może on jest jakiś super doinformowany...

                                    > Dla mnie osoba, która wypracowała mniej wkładu a żąda połowy to złodziejstwo. A
                                    > le jak granica jest niejasna to raczej nie wiadomo kto jest złodziejem, hehe.

                                    Jeśli bierzesz pod uwagę jedynie wkład finansowy... Ja zauważam, że jest też inny wkład, którego Wy panowie nie chcecie brać pod uwagę. Taki przykład. On, po urodzeniu dzieci, stawia na karierę. Permanentnie nie bierze udziału w wychowywaniu dzieci i zajmowaniu się domem (i nie mówię tu o pierdołach pod tytułem "mycie naczyń"). Ona, po urodzeniu dzieci, nie może dawać już z siebie tyle w życiu zawodowym, zarabia więc mniej od męża. Dochodzi do rozwodu, pan z racji tego, że zarabiał dwa razy więcej zabiera 2/3 majątku. A co z jej wkładem czasowym, fizycznym i emocjonalnym w rodzinę? Dlaczego miałaby przez tyle lat zapierdalać za męża altruistycznie?

                                    > Teraz to raczysz żartować. Jeżeli ktoś "poświęca lata życia" to nie jest w zwią
                                    > zku tylko jest niewolnikiem.

                                    Tak samo jak i facet biorący ślub też nim nie jest:-) Nie musi wcale wiązać się z kobietą mniej zarabiającą, może sobie poszukać np. równolatki o podobnych zarobkach...

                                    > To niech przelicza. Jeśli tego jednak nie zrobi nie rozumiem dlaczego instytucj
                                    > a małżeństwa robi to za nią.

                                    Bo instytucja małżeństwa jest właśnie instytucją prawną... W chwili zawierania związku małżeńskiego decydujesz się właśnie na zasadę, że teraz wszystko wspólnie wypracowujecie więc i logiczne się wydaje, że się później tym dzielicie... Dla pozostałych jest właśnie intercyza:-)

                                    > Dodam jeszcze, że na szczęście te wszystkie wyliczanki mam w dupie. A od chwili
                                    > , gdy odkryłem przekręt o nazwie MFW i pompowanie hasła 'pieniądze' kolejnym ha
                                    > słem 'dług' śmieję się z politowaniem ze wszystkich, który uważają że 'coś mają
                                    > ' :)

                                    Kiedyś jeszcze wierzyłam, że jak ktoś ma ziemie to ma "coś", jest wolny, może w razie czego wypiąć się na system i żywić się tym, co sam wyhoduje... Jak ostatnio usłyszałam, że nawet hodowla ziół ma być prawnie regulowane przez państwo to już w nic nie wierze... Za niedługo nie będziesz mógł sobie w własnym ogródku marchewki posadzić...
                      • kag73 Re: Udowodnij teraz... 21.03.11, 18:53
                        "Z jednej strony partnerka wie że jest "tą jedyną" z drugiej strony partner ma pewność że nie spocznie ona na laurach (po realizacji swoich celów życiowych jakim dla wielu jest dziecko) i nie "oleje" jego potrzeb."

                        A ja jeszcze raz zapytam jaka ona ma pewnosc. Przeciez moze jej sie zdarzyc, ze to Kutuzow spocznie na laurach i bedzie olewal jej potrzeby/straci ochote na seks, cokolwiek a wtedy ona pojdzie z torbami albo zostanie i bedzie dalej znosila olewajacego ja Kutozowa.

                        • kutuzow Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 00:36
                          kag73 napisała:


                          > A ja jeszcze raz zapytam jaka ona ma pewnosc. Przeciez moze jej sie zdarzyc, ze
                          > to Kutuzow spocznie na laurach i bedzie olewal jej potrzeby/straci ochote na s
                          > eks, cokolwiek a wtedy ona pojdzie z torbami albo zostanie i bedzie dalej znosi
                          > la olewajacego ja Kutozowa.
                          >

                          Kag ---> Wychodzę z założenia że należy się tak starać, żeby ta druga strona chciała z nami byc, a nie szukać odpowiednio dużego kija. Dotyczy to obu stron, jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie stara bo mu nie zależy to "przymus" czy to ekonomiczny czy np. ryzyko zerwania kontaktu z dziecmi niewiele zmieni tj,. nawet jak będzie lepiej to nie będzie nigdy rewelacyjnie.

                          Dlatego jestem zwolennikiem, żeby kobieta (jeśli chce) pracowała, bo dzięki temu nie ma problemu zależności finansowej i nie ma ryzyka "pójścia z torbami" o którym piszesz. Uważam że powinna mieć swoje własne pieniądze, które dają jej poczucie bezpieczeństwa na taką ewentualność gdy będzie chciała odejść.

                          Możliwe że moje podejście zmieni się w przyszłości -tak jak z ostrego sprzeciwu co do małżeństwa obecnie jestem skłonny na kompromis w formie małżeństwa z intercyzą.
                          Na chwilę obecną wynika ono z moich obecnych doświadczeń i sytuacji (niezależny, radzący sobie sam z tzw "pracami domowymi" do których to onni potrzebują (podobno) żon, posiadający własny dom (wiec niezależnie czy z intercyzą czy bez on nie wchodzi do majątku wspólnego -wiec tekst o "pójściu z torbami" jest raczej niezalezny od tego czy będzie intercyza czy nie -a raczej wynika z faktu jaki będzie to związek i czy będziemy razem szczęsliwi.
                          • aandzia43 Re: Udowodnij teraz... 22.03.11, 09:30
                            > Dlatego jestem zwolennikiem, żeby kobieta (jeśli chce) pracowała, bo dzięki tem
                            > u nie ma problemu zależności finansowej i nie ma ryzyka "pójścia z torbami" o k
                            > tórym piszesz. Uważam że powinna mieć swoje własne pieniądze, które dają jej po
                            > czucie bezpieczeństwa na taką ewentualność gdy będzie chciała odejść.

                            Uważasz, że powinna mieć swoje własne pieniądze, no więc jak to się ma do wyłuszczonego w poprzednich postach modelu małżeństwa, w którym ty utrzymujesz rodzinę? Gdzie jest w takim razie zabezpieczenie finansowe twojej niepracującej żony w sytuacji, kiedy ty się nie starasz? O to pytała cię Kag. Jeśli możesz, to odpowiedz.
                            • kutuzow Jak to jest z tym zarabianiem 23.03.11, 11:26
                              aandzia43 napisała:

                              "Uważasz, że powinna mieć swoje własne pieniądze, no więc jak to się ma do wyłuszczonego w poprzednich postach modelu małżeństwa, w którym ty utrzymujesz rodzinę? Gdzie jest w takim razie zabezpieczenie finansowe twojej niepracującej żony w sytuacji, kiedy ty się nie starasz? O to pytała cię Kag. Jeśli możesz, to odpowiedz."

                              aandzia43 ---> Ja to widzę tak, utrzymanie rodziny na jakimś sensownym poziomie (koszty utrzymania domu, zakupy, wakacje itp) to kilka-kilkanaście tyś PLN (w zależności kto do jakiego standardu jest przyzwyczajony. Uważam że rolą faceta jest zarobienie na pokrycie tych kosztów.
                              Zauważ że pisałem o przypadku sporej dysproporcji miedzy zarobkami - jeśli więc kobieta będzie miała ochotę (co ja bym jej sugerował) wrócić do pracy po okresie "odchowania" dziecka (1-3 lata), i będzie zarabiała 2,3 czy 4 tyś, to może tą kasę przeznaczyć na swoje wydatki, a to co jej zostanie ZAINWESTOWAĆ, np. kupując sobie nieruchomość czy coś innego.
                              W ten sposób nie jest uzależniona finansowo od męża.

                              Jeśli jednak żona nie decyduje się podjąć pracy (bo wygodniej się siedzi w domu, nie ma nad sobą szefa który by coś nakazał itp), to ponosi tym samym ryzyko. Pamiętaj, że piszę to z perspektywy gościa który od dawna jest samodzielny i takie rzeczy jak: sprzątanie, mycie kibla, pranie, i prasowanie robię SAM* (nawet czasami umyje okna jak już słońce ma problemy z wpadaniem do mieszkania) - i do takich prac nie potrzebuję ŻONY. Ja szukam PARTNERKI, a nie gosposi. Stąd takie, a nie inne moje podejście.
                              Zauważ proszę, że na razie piszę to z perspektywy gościa bez dzieci - nie ukrywam że patrząc na to z perspektywy osoby "dzieciatej" wygląda to pewnie inaczej.


                              * nawet jeśli czasami to sprzątanie jest zbyt rzadkie jak na "kobiece" standardy, a prasowanie ogranicza się do 10 min przed załozeniem danej rzeczy.
                              • sisi_kecz Re: Jak to jest z tym zarabianiem 23.03.11, 11:48
                                jeśli wię
                                > c kobieta będzie miała ochotę (co ja bym jej sugerował) wrócić do pracy po okre
                                > sie "odchowania" dziecka (1-3 lata), '

                                A ten 1-3 lata będziesz jej wpłacał 1200PLN na jej konto (oczywiście jeśli wycenisz, że opiekowanie się Waszym dzieckiem jest aż` tyle warte). No i dostanie superpremię za donoszenie ciąży- jakieś... 3 wypłaty;)

                                Jak znajdziesz taką głupią to daj znać.

                                pozdro!
                              • kutuzow Odp do Sisi 23.03.11, 17:47
                                Twój Post wywala przeglądarke -nie da sie na niego odpisac -wiec wrzucam od tutaj:

                                Sisi napisała:
                                jeśli wię
                                > c kobieta będzie miała ochotę (co ja bym jej sugerował) wrócić do pracy po okre
                                > sie "odchowania" dziecka (1-3 lata), '

                                "A ten 1-3 lata będziesz jej wpłacał 1200PLN na jej konto (oczywiście jeśli wycenisz, że opiekowanie się Waszym dzieckiem jest aż` tyle warte). No i dostanie superpremię za donoszenie ciąży- jakieś... 3 wypłaty;)

                                Jak znajdziesz taką głupią to daj znać"


                                Sisi -gdyby kobieta rodziła to dziecko tylko dla mnie (surogatka), to na pewno bym jej wypłacił stosowną gratyfikację(gdzieś tu przewijał sie "cennik" takich usług). Ja zakładam jednak że ew. dziecko będzie efektem tego że OBOJE będziemy tego pragneli -wiec OBOJE ponosimy w związku z tym jakieś koszty. Jak dla mnie Twoj post przypomina mi teksty które często pojawiały się w dyskusjach na tym forum "bo ona urodziła JEMU dziecko" (podkreślam JEMU a nie DLA NICH wspólnie).
                                Jeśli nie wiesz jakie wyrzeczenia są po stronie faceta gdy rodzi się dziecko (a on chce utrzymać tej sam poziom zamożności rodziny i do tego odciązyć żonę (żeby nie zwariowała przy dziecku) to nie mamy o czym rozmawiać. (od razu powiem że nie twierdzę że one są równe wyrzeczeniom kobiety, ale przed ciążą także nie uważam, że oboje mają wszystko "po równo" robić i po równo ponisić koszty).
                                • sisi_kecz Re: Odp do Sisi 23.03.11, 20:29
                                  gdyby kobieta rodziła to dziecko tylko dla mnie (surogatka), to na pewno
                                  > bym jej wypłacił stosowną gratyfikację(gdzieś tu przewijał sie "cennik" takich
                                  > usług). '

                                  Rodzi sobie i Tobie (no i społeczeństwu- za co Państwo rzuca tysiaka), dlatego podałam premię skromniejszą niż wynagrodzenie surogatki, ale wg prawidlowości wyliczeń to byłoby minimum 30 tys. złotych, bo płacisz tylko za to, co Ty zyskujesz, a zyskujesz "dziecko na spółę".

                                  Ja zakładam jednak że ew. dziecko będzie efektem tego że OBOJE będziemy
                                  > tego pragneli -wiec OBOJE ponosimy w związku z tym jakieś koszty. '

                                  Koszt ciąży u surogatki 60 tys.
                                  30tys. kosztów bierze na siebie Twoja zona, a 30 tys. Ty.
                                  Twoja zona wychodzi na zero, a Ty zyskujesz 30 tys., ktore wydałbyś u surogatki.

                                  Gdybym była negocjatorem intercyzy ze strony Twojej żony, to właśnie straciłbyś 26,5 tys. złotych za pazerność, bo na wstępie proponowałam 3.600 (3 pensje) zł premii za urodzenie ;)

                                  Jak dla mnie
                                  > Twoj post przypomina mi teksty które często pojawiały się w dyskusjach na tym
                                  > forum "bo ona urodziła JEMU dziecko" (podkreślam JEMU a nie DLA NICH wspólnie).'

                                  Tylko, ze ja napisałam "Wam" urodzi, nie popadaj w paranoję.

                                  Jeśli nie wiesz jakie wyrzeczenia są po stronie faceta gdy rodzi się dziecko (a
                                  > on chce utrzymać tej sam poziom zamożności rodziny i do tego odciązyć żonę (że
                                  > by nie zwariowała przy dziecku) to nie mamy o czym rozmawiać. '

                                  A jakie są? Planujesz zacząć lepiej zarabiać po urodzeniu dziecka?
                                  Jak zrealizujesz to pogadamy ;)
                                  Większość panow ma ten sam cash na odcinku wypłaty i po prostu przestaje sie rozwalać kasą na prawo i lewo, bardziej się trzyma za kieszeń, a zamiast dwa razy na narty jedzie się raz, co sobotę do kina idzie się raz na dwa tygodnie. Maluch ogranicza te wydatki, inaczej rozkłada się wydatki, które nie są jakieś kosmiczne przy małym dziecku.
                                  Oczywiście mozna kupować snobistyczne ciuszki i łóżeczko z klimatyzacją i pokładowym komputerem, ale do tych wyrzeczeń nikt ojca nie zmusza- jego wybór, czy chce harować na te fanaberie.
                                  Mój kolega też się tak przejmował, że oto syn mu się urodził, musi stanąć na wysokości zadania.
                                  Poszedł do szefa z tą gadką, że ma teraz dodatkową odpowiedzialność i wnioskuje o podwyżkę- dostał ... ale wypowiedzenie.
                                  Szef uznał, że pracownikowi szajba odbiła i nie skoncentruje sie na projektach, skoro ma problem z nową rolą w życiu osobistym.

                                  (od razu powiem ż
                                  > e nie twierdzę że one są równe wyrzeczeniom kobiety, ale przed ciążą także nie
                                  > uważam, że oboje mają wszystko "po równo" robić i po równo ponisić koszty).'

                                  Skomplikowane, co Ty uwazasz i niedookreslone, ale powiem Ci jak ja to widze z pozycji kobiety, ktora by miala zostać Twoją żoną.
                                  Do kitu uklad proponujesz i nie wchodze w to.

                                  Juz kiedyś wspominałam, ze rozumiem intercyzy, kiedy majątek narzeczonego jest ogromny i szczególnie, jeśli pochodzi z dorobku pokoleń jego rodziny.
                                  Jeśli np. byłbyś Rockefellerem XIII-tym i po rozwodzie Twoja zona mialaby żadać udziałow w Twoich firmach, a także 50%zysków z tego co te firmy zarobią, to ze względu na podobne względy, jakie są brane pod uwagę przy przepisach o nie wchodzeniu do majątku wspólnego darowizn i spadków- to spokojnie mozna uregulować, że ona się do tego nie dobierze w razie Wu.

                                  Jak masz swój dom jako kawaler, to wiadomo, że on zostaje Twój po rozwodzie.

                                  Ale tego, że po zawarciu slubu każde robi na siebie- to jest dla mnie proteza małżeństwa w postaci zalegalizowanych usług seksualnych, hodowli dzieci i pełnej stopy zwortu dla faceta w przypadku reklamacji.
                                  Fajnie brzmi, ale nie ma nic wspolnego z rodziną.

                                  Jeśli Towja kandydatka będzie podobnie do Ciebie zarabiała, nie pójdzie na wychowawczy i nie poswięci swoich zainteresowań i rozwoju na rzecz domku, to z intercyzą czy bez, po rozwodzie wyjdzie Wam na to samo.
                                  Oczywiście ona po 20 latach, jako np. 50-tka nie będzie mogła zacząć życia na nowo, tak jak Ty masz na to szansę jako mężczyzna, czyli kawaler z odzysku- 50letni też zwany Panem Młodym z 25latką u boku ponownie wkracza na "nową drogę zycia", dzieci u pierwszej zony.
                                  Restart jak u Korzeniowskiego.
                                  No ale to nie są wymierne koszty dla kobiety, a tylko szacunkowe ;)

                                  Ale już w sytuacji, gdy ona jest początkująca na ścieżce zawodowej i co jest najczęstsze zawsze bedzie zarabiała o 1/3- 1/2 mniej od Ciebie- bo skupi sie na męzu, dzieciach i domu- a pracodawca uzna że jako kobieta nie utrzymuje rodziny, więc zarobki ma odpowiednio mniejsze- to taka babka z Toba straci i każdego dnia powinna mieć świadomość, ze ją wykorzystujesz.
                                  Dała Ci wszystko co miała: urodę, płodność, zaangażowanie. Przez lata tworzy tzw. atmosferę domowego ogniska (domowe obiady, zadbany dom, zaopiekowane dzieci, życie towarzyskie, udany czas wolny i cudowne wspomnienia z wakacji- standard polskiej żony).
                                  To są rzeczy bezcenne- po to się tworzy zwiazek, by sie miec wsparcie i dumę z własnej rodziny.
                                  Tą wspólnotę i szczęście osobiste tworzą działania i warunki.
                                  Warunki to też kasa- ale dlaczego tylko kasę widzisz podsumowując wspólne życie o=przy rozwodzie?

                                  Nie weszłabym w taki układ, gdzie oczekuje sie mojego ogromnego zaangażowania, którego nie mozna kupić za żaden szmal, ale mam podpisać, ze w razie czego wyjdę, tak jak stoję.
                                  I to nawet wtedy, kiedy to Ty mnie puścisz kantem po 20latach.

                                  Jak dla mnie, to propozycja dla głupionaiwnej gąski, która się nie ceni i chce zaryzykowac wszystkim.
                                  Jestem ciekawa, czy kogos na to namówisz, bardzo ciekawa:)

                                  duze pozdro!!!
                                  ---
                                  Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                                  John Gray
                                • urquhart Surogatka, marna manipulacja 24.03.11, 08:27
                                  kutuzow napisał:
                                  > Sisi -gdyby kobieta rodziła to dziecko tylko dla mnie (surogatka), to na pewno
                                  > bym jej wypłacił stosowną gratyfikację(gdzieś tu przewijał sie "cennik" takich
                                  > usług). Ja zakładam jednak że ew. dziecko będzie efektem tego że OBOJE będziemy
                                  > tego pragneli -wiec OBOJE ponosimy w związku z tym jakieś koszty.

                                  Ale przyssały sie baby tych pieniędzy dla surogatki. Surogatce płaci się aby urodziłą dziecko i zniknęła nie mając do niej żadnych praw.
                                  W Polskiej rzeczywistości dziecko jest matki a obowiązek na niego łożenia jedynie wspólny. Fakt że wiele facetów sie dzieckiem nie interesuje, ale i wielu płacąc alimenty nie ma żadnych środków prawnych żeby wyegzekwować kontakty i mieć wpływ na dziecko jeżeli tylko matka ma takie widzimisię.
                                  Więc "rodzenie dziecko dla faceta" to marna manipulacja.
                                  Natomiast w drugą stronę że to wstrętny facet nie chce dzieci a baba chce się "realizować" tylko wspólnika do tego chętniego nie ma bo jest bardziej odpowiedzialny - tematy kręcą na forach cały czas:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,898,122324465,122324465,trzecie_dziecko_ja_na_tak_maz_na_nie.html
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,123467265,123469637,Re_Wiecej_niz_jedno_dziecko_czy_zawsze_sie_opl.html
                                  • sisi_kecz Re: Surogatka, marna manipulacja 24.03.11, 09:30
                                    Surogatce płaci się aby ur
                                    > odziłą dziecko i zniknęła nie mając do niej żadnych praw.'

                                    Surogatce płaci się za wynajęcie macicy, czyli za to ze weźmie na siebie koszty noszenia ciąży, porodu i połogu.
                                    Surogatce nie trzeba płacić za oddanie dziecka bez komplikacji, bo ona wie, ze nosiła obce dziecko i nie ma z nim nic wspólnego oprócz tego, ze płod rozwijał się w jej ciele- ale nie z jej ciała.

                                    Za oddanie dziecka bez komplikacji płaci się 26 tys., matce, która urodziła swoje dziecko, ale chce je sprzedać (no niestety :().

                                    ,Reporter Superwizjera TVN przez internet skontaktował się z pośrednikiem i po trzech dniach od pierwszego telefonu usłyszał ofertę kupna dziecka.

                                    Dziennikarz wcielił się w rolę zamożnego przedsiębiorcy, którego żona nie może zajść w ciążę. W internecie znalazł adres instytucji, podającej się za centrum adopcyjne. Tam wyjaśniono mu, że na ma problemu: może kupić nasienie, komórki jajowe lub wynająć surogatkę, tj. kobietę, która da się zapłodnić męskim nasieniem, zajdzie w ciążę i urodzone dziecko przekaże innym rodzicom. Odbędzie się to legalnie, po przejściu całej procedury adopcyjnej. Dziecko od surogatki kosztuje od 50 tysięcy złotych.

                                    Reporterowi złożono także inną propozycję: pośrednik poinformował, że zna kobietę, która na przełomie grudnia i stycznia spodziewa się dziecka i może je sprzedać po urodzeniu za 26 tysięcy. Nie chciał jednak skontaktować ojca z przyszłą matką jego dziecka. '

                                    www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Ile-kosztuje-dziecko-czyli-niemowle-za-26-tys-zl,12002,2.html
                                    • urquhart Re: Surogatka, marna manipulacja 24.03.11, 09:54
                                      www.papilot.pl/wydarzenia/4254/Matka-surogatka-nie-chciala-oddac-dziecka.html
                                      "Jednak, jak przekonują prawnicy, ewentualne umowy podpisane z surogatką nie mają żadnej mocy prawnej i gdyby „zastępcza matka” chciała zatrzymać dziecko, sąd stanąłby po jej stronie, ponieważ to ona w świetle prawa jest rodzicielką."
                                      • sisi_kecz Re: Surogatka, marna manipulacja 24.03.11, 11:09
                                        z powyższego źródła:
                                        Z drugiej strony, sytuacje nieoddania maleństwa przez surogatkę zdarzają się stosunkowo rzadko, ale co jakiś czas media informują o tego typu przypadkach.'

                                        Poza tym z tego opisu może równie wynikać ,że pani chciała większą sumę wycisnąć:

                                        Kilka dni temu „Dziennik” doniósł o sprawie 32-letniej Bożeny K., która została wynajęta przez majętne małżeństwo z Warszawy. Kobieta samotnie wychowuje dwójkę dzieci i jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej, więc urodzenie dziecka bezdzietnej parze miało być dla niej szansą na zarobienie pieniędzy (około 30 tys. zł). Jednak po dziewięciu miesiącach noszenia pod sercem maleństwa zmieniła zdanie i odmówiła oddania niemowlęcia małżeństwu. Aby wpłynąć na zmianę jej decyzji, para wynajęła adwokata, który zastraszył Bożenę K. utratą praw do wychowywania starszych dzieci. Przerażona kobieta przystała więc na warunki prawnika i przekazała dziecko „rodzicom”.

                                        Mimo to, Bożena nadal nie może się pogodzić z rozłąką z synkiem, ale jak sama przyznaje, nie chce walczyć o niego w sądzie, bo na czas rozpraw maleństwo mogłoby trafić do domu dziecka. Niestety, sprawa dramatycznie odbiła się na zdrowiu kobiety, która musi dzisiaj przyjmować leki antydepresyjne i chodzić na psychoterapię. W rozmowie z reporterami „Dziennika” wyznała, że wynajęcie brzucha było największym błędem jej życia i tego typu transakcje powinny być surowo zakazane. '

                                        W każdym razie- taniej, bezpieczniej i bez różnorakich komplikacji etycznych zy emocjonalnych, jest złożyć się na dziecko z własną żoną w sposób tradycyjny ;)

                                        pozdro!
                                • kutuzow Odp do Sisi -Ile "kosztuje" rok związku? 24.03.11, 12:40
                                  Sisi -nie wiem czemu -ale Twoje posty "wywalają" moją przeglądarke. Nie mam tam opcji "odpowiedz" wiec podczepiam to tutaj.

                                  Widzisz mam wrażenie że jako kobieta patrzysz jednostronnie na problem. Gdy pisałem że mam takie podejście iż w czasie związku chce koszty utrzymania domu (a w przyszłości ew rodziny) wziac na siebie, tak aby partnerka zarobioną kasę mogła wydawać na swoje własne potrzeby, to jakoś nie protestowałaś że to niesprawiedliwe i ze w perspektywie kilku lat uzbiera sie wiecej niz te 30 tys o których wspomniałaś przy temacie surogatki.

                                  "Oczywiście ona po 20 latach, jako np. 50-tka nie będzie mogła zacząć życia na nowo, tak jak Ty masz na to szansę jako mężczyzna, czyli kawaler z odzysku- 50letni też zwany Panem Młodym z 25latką u boku ponownie wkracza na "nową drogę zycia", dzieci u pierwszej zony.
                                  Restart jak u Korzeniowskiego.
                                  No ale to nie są wymierne koszty dla kobiety, a tylko szacunkowe ;)"

                                  Pisząc o tym że kobieta "traci" swą wartość w czasie związku, więc na koniec partner powinien jej wypłacić stosowną "rekompensatę" zastanawia mnie jak w takim razie wyceniasz pojedyńczy rok związku takiej swoistej "amortyzacji" partnerki?

                                  Idąc dalej tą drogą - co ze związkami gdzie para była ze sobą kilka lat (czyli idąć Twoim tropem nastąpiła strata wartości kobiety na rynku matrymonialnym), ale nie byli małżeństwem i się rozstali? Ile wtedy powinien zapłacić partner?
                                  Co z przypadkiem gdy byli kilka lat, oboje się angażowali, ale to partnerka zdradziła i sie rozstają. Czy wtedy także należy jej się "rekompensata" za te lata -bo przeciez niezależnie od tego czyja to była wina wg Ciebie ona jest teraz mniej warta na rynku matrymonialnym.

                                  Czy zdajesz sobie sprawę z tego co pisał songo, że nikt nie jest niewolnikiem i związek to nie prace przymusowe -wiec jeśli nie czerpiesz z niego satysfakcji to możesz po prostu się rozstać (a nie cierpieć i liczyć na ew. rekompensatę przy rozwodzie)? Także, nie rozumiem Twojej koncepcji "rekompensaty", Gdybyś była nieszczęsliwa ze swoim mężem, to wg mnie nawet wizja "rekompensaty" którą otrzymasz po ślubie w formie podziału majątku nie zatrzymałaby Cię u jego boku -czyż nie?

                                  Przywołujesz utratę lat "młodości" jako "koszt" kobiety jednocześnie pomijasz to co traci facet -czyli wolność i możliwośc seksu z wieloma partnerkami, którą porzuca na rzec monogamii z tą wybraną kobietą. Rozumiem że jedna kwestia ma być wyceniona i facet ma zapłacić -druga zaś jest gratiś.

                                  Kolejna sprawa -czy wiesz że jeśli przyjmiemy że za każdy rok związku/małżeństwa coś się kobiecie należy do te facto sprowadzisz małżeństwo do sponsoringu ?

                                  Jak widzisz gdy się zacznie analizaować szczegółowo Twoje propozycje to nagle wychodzi na to że są troche z sufitu.

                                  O tym że "wartość" 40 letniego rozwodnika który ma alimenty na byłe dzieci i żonę (wspomniana duża różnica dochodów), ma się nijak do tego samego 40-letniego kawalera bez obciążenia w tej samej formie, jakoś raczysz pomijać sugerując że w magiczny sposób taki facet jest wręcz wart więcej na rynku matrymonialnym.

                                  Na koniec szczegół, ale nie mogę się powstrzymać:
                                  "Planujesz zacząć lepiej zarabiać po urodzeniu dziecka?
                                  jak zrealizujesz to pogadamy ;)"

                                  Sisi -nie wiem czy wiesz ale większość ludzi z ambicjami starają się piąć po drabinie kariery. Tak jak teraz zarabiam więcej niż gdy byłem na studiach, tak jest duża szansa ze za kilka lat będę zarabiał jeszcze wiecej, także nie rozumiem skąd to zdziwienie u Ciebie?

                                  • sisi_kecz Re: Odp do Sisi -Ile "kosztuje" rok związku? 24.03.11, 14:00
                                    > Sisi -nie wiem czemu -ale Twoje posty "wywalają" moją przeglądarke. Nie mam tam
                                    > opcji "odpowiedz" '

                                    jak rozmawiasz z czarownicą to czasem sie takie rzeczy dzieją ;)

                                    Widzisz mam wrażenie że jako kobieta patrzysz jednostronnie na problem.'

                                    Patrzę ze swojej strony i kandydatka do intercyzy też będzie tak patrzyła.
                                    Nawet nie roztrząsając, czy to jest obiektywnie sprawiedliwe spojrzenie- to jeśli są chętni i jest ich większość, aby jej zaoferować "normalne" małżeństwo- to wiesz, gdize możesz sobie wsadzić propozycję, która jest gorsza :)

                                    Już odszedłeś od zatwardziałego kawalerstwa, jak nie znajdziesz chętnej na intercyzę, to zejdziesz ze swojego sięgającego chmur Partenonu o kolejny stopień, do poziomu, gdzie czekają ciekawe i chętne kandydatki.

                                    Pisząc o tym że kobieta "traci" swą wartość w czasie związku, więc na koniec pa
                                    > rtner powinien jej wypłacić stosowną "rekompensatę" zastanawia mnie jak w takim
                                    > razie wyceniasz pojedyńczy rok związku takiej swoistej "amortyzacji" partnerki'

                                    Nie napisałam nic takiego- napisałam o społecznym odbiorze 50letniej rozwódki, a 50letniego rozwodnika- że jemu łatwiej pójdzie założyć kolejną historię rodzinną.

                                    Nie chodzi o to, ze w małżeństwie sie "amortyzuję" (bo amortyzuję sie jako wolna osoba też), tylko że daję siebie, swój wkład w ten związek, aby firma zwana rodziną kwitła.
                                    To co wypracowała rodzina przez 20 lat związku małżonków jest do podziału 50/50.
                                    Jesli wiążesz sie z głupią, nudną, leniwą krową, która dba tylko o siebie- to zorientowawszy się o tym, po opadnieciu zasłon dymnych pożądania fizycznego- nie pakuj w taką relację pieniędzy, bo wg obowiązujących zasad, i z krową i z wartościową żoną po rozwodzie musisz podzielić majątek wspólny- czyli wypracowany w czasie małżeństwa przez małżonków.

                                    Twoja dobra wola, czy pozwolisz żonie leżec i pachnieć i wynajmiesz jej gosposię, czy zarobisz na super wczasy i jeszcze większą chałupę- z powodu Twojej mniejszej życiowej zaradności i tego, ze będzie musiała sama kibel szorować- rozwodu nie dostanie.

                                    Idąc dalej tą drogą - co ze związkami gdzie para była ze sobą kilka lat (czyli
                                    > idąć Twoim tropem nastąpiła strata wartości kobiety na rynku matrymonialnym), a
                                    > le nie byli małżeństwem i się rozstali? Ile wtedy powinien zapłacić partner?'

                                    Nic nie płaci. Ja nic nie dostałam za lata pomiędzy 19-26 rokiem życia. Wiesz jak teraz o tym myślę? no właśnie, ze byłam frajerką, i ze bez ślubu to może sobie żyć kobieta, która ma własną kasę i dobrze płatną pracę.

                                    Gdybyś była
                                    > nieszczęsliwa ze swoim mężem, to wg mnie nawet wizja "rekompensaty" którą otrz
                                    > ymasz po ślubie w formie podziału majątku nie zatrzymałaby Cię u jego boku -czy
                                    > ż nie?'
                                    Nie rozumiem.
                                    Gdybym była nieszczęśliwą narzeczoną, to bym za niego nie wyszła nawet pomimo perspektywy, ze sie potem rozwiodę i go ogołocę:)
                                    Niestety nie jestem tak wyrachowana, jak sądzisz o kobietach- zakochujemy się w facetach (w ich męskim potencjale i potrzebnych nam cechach), a nie w ich pieniądzach.
                                    Jak nie opłaca się emocjonalnie, to co może i opłaca sie finansowo- to większość ludzi nie wchodzi w to.
                                    Wiekszość nie sprzedaje się- trzeba się dobrze czuć ze sobą, a pieniądze tego nie zapewnią.

                                    Przywołujesz utratę lat "młodości" jako "koszt" kobiety jednocześnie pomijasz t
                                    > o co traci facet -czyli wolność i możliwośc seksu z wieloma partnerkami, którą
                                    > porzuca na rzec monogamii z tą wybraną kobietą. Rozumiem że jedna kwestia ma by
                                    > ć wyceniona i facet ma zapłacić -druga zaś jest gratiś.'

                                    Wyobraź sobie, ze również przeciętna kobieta, średnio raz w tygodniu zawiesza wzrok na menie, z kórym chętnie by się przespała- niezaleznie od kochania swojego męża, p oprostu jako odruch seksualny :)
                                    Za to wielu mężczyzn na małżeństwie zyskuje dostep do bezpłatnego (bezposrednio) i stałego seksu.
                                    Jak go nie ma przez pół roku, to jest rozwód.

                                    Kolejna sprawa -czy wiesz że jeśli przyjmiemy że za każdy rok związku/małżeństw
                                    > a coś się kobiecie należy do te facto sprowadzisz małżeństwo do sponsoringu ?'

                                    A Ty puszczając kobietę skarpetkach po rozwodzie, czy wiesz że sprowadzisz małżeństwo do kobiecej filantropii ?

                                    Przy rozwodzie każdej ze stron należy sie połowa majątku, którego się dorobili jako małżonkowie, w czasie wspólnego prowadzenia firmy zwanej rodziną.

                                    pozdro!
                                    • kutuzow Re: Odp do Sisi -Ile "kosztuje" rok związku? 24.03.11, 15:28
                                      Sisi ---> proponuje na razie zawiesic nasze dysputy bo widze ze sie totalnie nie rozumiemy na wzajem.

                                      Wyjasniłem Ci wczesniej, ze chciałbym zeby moja partnerka była zaradna i to co zarobi może przeznaczyc na siebie, Ty zas znów piszesz o "puszczaniu w skarpetkach".

                                      Na koniec małe wyjasnienie. Zmieniłem swoje zdanie nie dlatego że brakowało "kandydatek", tylko dlatego że doszedłem do wniosku ze przy dwóch przeciwstawnych stanowiskach "związek niesformalizowany" vs "klasyczne" małżeństwo - właśnie małżeństwo z intercyzą najlepiej zabezpieczy interesy OBU stron.
                                      • sisi_kecz Re: Odp do Sisi -Ile "kosztuje" rok związku? 24.03.11, 15:55
                                        proponuje na razie zawiesic nasze dysputy bo widze ze sie totalni
                                        > e nie rozumiemy na wzajem.'
                                        Spox :)

                                        Po prostu zainteresowałam się, czy będziesz dokładał do oszczędności żony w czasie jej urlopu wychowawczego, kiedy sobie nie odłoży- dlatego weszłam w ten odwieczny "wątek kutuzowa" :)
                                        Nie będziesz jej wtedy "płacił'- zupełnie jak Państwo - okres bezskładkowy i bezpłatny, ok.

                                        Zmieniłem swoje zdanie nie dlatego że brakowało "ka
                                        > ndydatek", tylko dlatego że doszedłem do wniosku ze przy dwóch przeciwstawnych
                                        > stanowiskach "związek niesformalizowany" vs "klasyczne" małżeństwo - właśnie ma
                                        > łżeństwo z intercyzą najlepiej zabezpieczy interesy OBU stron.'

                                        Ale to sobie sam wykoncypowałeś nie będąc z nikim w związku, czy też konkretna kandydatka wymagała takiego kompromisu, bo inaczej by się zmyła?

                                        ;)
                                  • songo3000 Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 12:46
                                    Nie ma co używać trybu przypuszczającego bo Keczupowa, mimo postawionego chwilę później kulawego dementi, baaardzo wyraźnie określiła rolę kobiety w interesie o nazwie 'małżeństwo'. Sorry, to już wolę być wrednym feministą.
                                    • zakletawmarmur Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 13:06
                                      A jeszcze niedawno pisaleś, że rola sponsora Ci odpowiada:-)
                                      • songo3000 Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 13:25
                                        Taaa? a niby gdzie tak napisałem? :) Precyzując: miła dla mnie sytuacja, gdzie to ja pracuję a luba obecnie niekoniecznie wcale nie oznacza, że nie ma ona innych źródeł dochodu tudzież (np.: zgromadzonego wcześniej) własnego majątku, prawda? :P
                                        • zakletawmarmur Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 13:37
                                          A widzisz, czyli jednak kasa i status społeczny żony jest dla Ciebie ważny:-)
                                          • songo3000 Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 14:17
                                            A teraz to już zupełnie nie rozumiem skąd to wywnioskowałaś???
                                            • zakletawmarmur Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 17:32
                                              Po prostu sam sobie zaprzeczyłeś:-) Najpierw przedstawiłeś się jako ten, któremu status społeczny/ kasa kobiety zwisa, jako dowód podałeś to, że Ty stawiasz... Tak jak pan sponsor.
                                              A ostatecznie się okazało, że właściwie to żona ma chwilowy urlop w celu poratowania zdrowia a wcześniej wprowadziła do budżetu domowego tyle kasy, że musiałbyś ją do końca życia utrzymywać, żeby wyszła na swoje:-)

                                              Oczywiście troche przerysowałam ale nie bierz sobie tego do serca:-)
                                              • songo3000 Re: Sponsoring - prostytucja 25.03.11, 19:53
                                                Pokręciłaś Zaklęta ale do serca sobie tego nie wezmę :)

                                                Dylemat jest taki, że za dużo szczegółów ujawniać nie chcę... niemniej jednak precyzując: od kilku lat tylko ja pracuję, więc zasilam budżet 'świeżymi wpływami' (i tu upatruję tego męskiego bonusu do ego :) Wcześniej luba ciężko pracowała i studiowała jednocześnie a finansowo raz było lepiej a raz gorzej, łącznie z kompletnymi resetami zasobów, hehe. Potem na fali eee 'rozstroju nerwowego na widok firmy' i przy moim wsparciu zajęła się dłuższym urlopem, który przekształcił się czas na odkrywanie i studiowanie nowych zainteresowań :) a chwilkę później żonuś zyskała jakiś tam majątek, który można potraktować jako finansowe koło ratunkowe.

                                                > Po prostu sam sobie zaprzeczyłeś:-) Najpierw przedstawiłeś się jako ten, którem
                                                > u status społeczny/ kasa kobiety zwisa, jako dowód podałeś to, że Ty stawiasz..
                                                Wiesz dlaczego uważam, że mi i połowicy te 'wartości' kompletnie zwisają? Nie dlatego, że 'tak mówię' czy 'mam taką opinię o sobie' tylko na podstawie faktów z naszego życia.
                                                - jak się poznaliśmy nie mieliśmy nic
                                                - jak dużo później luba zakładała białą sukienkę, nota bene jedyny powód ślubu w kościele :) mnie było stać na zdezelowanego (ale kochanego :) malucha a ją na opłacenie czesnego.
                                                - jak później przyszła kasa to ją wydaliśmy na podróżne
                                                - jak jeszcze później kasy nie było i wyszukiwaliśmy darmowe wystawy czy sępiliśmy kawałek karnetu na basen to też było fantastycznie.

                                                Ale przede wszystkim - w żadnej z naszych licznych awantur (zresztą często kończących się na obopólnych rękoczynach, hehe) aspekt materialny nie pojawił się nawet na chwilę na horyzoncie, z żadnej ze stron. To chyba najlepszy 'sprawdzian', nie?

                                                Dlatego też nie widzę żadnej obiekcji co by jako 'pierwszy rzucić kamieniem' ;PPP
                                                • zakletawmarmur Re: Sponsoring - prostytucja 26.03.11, 08:22
                                                  Czyli jednak z "byle kim" (pod względem finansowo-społecznym) też się nie związałeś:-)
                                                • lemon_curd Re: Sponsoring - prostytucja 26.03.11, 11:50
                                                  Gratuluję małżeństwa pod względem finansowym (podejścia do finansów), ale mam nadzieję, że z rękoczynami to żart, bo przemoc, TAKŻE obopólna, to patologia.
            • urquhart Re: Jesli mam być już przykładem to napisz rzetel 21.03.11, 10:42
              zakletawmarmur napisała:
              > Nie cierpie obłudy:-)
              > Kutuzowie, postanowiłam sobie, że nie bedę się wdawać z Tobą w dyskusje, dlateg
              > o ignoruje Twoje posty:-)

              Jeżeli odnosisz się do niego z nicka osobowo jako przykład próbując udowodnić jakieś swoje tezy, a jednocześnie ignorujesz jego tłumaczenie to grasz mocno nie fair.
              • zakletawmarmur Re: Jesli mam być już przykładem to napisz rzetel 21.03.11, 10:47
                Dlatego odpisałam:-)
    • vitek_1 Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 30.03.11, 13:40
      Małżeństwo (jak każdy kontrakt) to wymiana dóbr, z tym że podstawowym dobrem jakie kobieta ma do zaoferowania jest seks i nie ma co się o to obrażać.

      Oprócz tego przygotowanie jedzenia (facetowi do szczęścia potrzeba się najeść i naseksić) oraz danie potomstwa (pierwotny męski instynkt przedłużenia rodu). Powiedziałbym że w kobiecym kapitale do wymiany seks to 50%, jedzenie 20%, potomstwo 20%, inne 10%

      W przypadku mężczyzny postawowe dobro to zapewnienie bytu rodzinie. Owszem, kobiety też pracują, ale kobieta może przez całe życie nie przepracować 1 dnia i nikt jej złego słowa nie powie, za to facetowi po 3 dniach bez pracy tatuuje się na czole etykietkę lenia i życiowego nieudacznika.

      Zdolność utrzymania domu i rodziny to 50% męskiego kapitału do wymiany, seks 20%, zdolność zapłodnienia, dania potomstwa 20%, inne 10%.
      Seks i zdolność zapłodnienia nie mają zbyt wysokich notowań ponieważ kobieta nie musi się specjalnie o to starać, zawsze jest wielu skłonnych jej to zapewnić. Dużo trudniej znaleźć frajera który przez 30 lat będzie tyrał i oddawał wszystkie zarobione pieniądze.
      • zakletawmarmur Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 30.03.11, 13:47
        I najśmieszniejsze jest w tym to, że pisze to facet, który swojej żony nie bzyka i jest zależny od jej wypłaty:-)
        • gomory Re: Mądrości zebrane - rady uniwersalne :) 30.03.11, 14:05
          Chyba nie do konca to prawda bo Vitek pisze, ze bzyka. Tyle tylko, ze nie tak czesto jak moglby i chcial gdyby okolicznosci byly bardziej sprzyjajace :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka