sant.iago
05.04.11, 12:02
Witam. Mamy po 30+ lat, jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat i mamy dzieci. Żona ma całkowity brak potrzeb zarówno jeśli chodzi o dotyk, czułość, pocałunki, jak również o seks. na początku bardzo się kochaliśmy i nie było źle, bo seks byle jaki, ale był, ale już po pierwszej ciąży zorientowałem się, że będą schody.
Zawsze chyba miała problem z okazywaniem uczuć, tylko wcześniej mnie kochała. Teraz nie stać jej nawet na refleksję, żeby choć dla dobra dzieci próbować podtrzymać miłość, choć na jakiś czas zrobić coś, żeby ogień nie wygasł. Zauważyłem, że każda próba zbliżenia kończy się dla mnie przykro. Sporo rozmów nie dotyczących spraw bieżących, kiedy ją obejmuję, przeszkadzam, bo trzeba zamieszać w garnku, kiedy łapię ją w przejściu, wywija się. Kiedy zamierzam ją pocałować, 'dziobie' mnie na odczepnego. Sama nigdy mnie nie dotknie, nie usiądzie obok, inicjowanie seksu skutkuje wymówkami, a jak dojdzie co do czego, jest mniejszy lub większy bierny opór i brak współpracy, nie mówiąc o wzajemności. Nie żebrzę o seks. Facet powinien mieć odrobinę godności i kiedy nawet po zgodzie widzę niechęć, czasem strzelam focha i idę odpalić kompa. Po takim seksie zawsze mam kaca, że jestem słaby bo nie powinienem się na coś takiego godzić. Cóż jednak robić, ciągnie wilka do lasu i nie zawsze mogę powiedzieć "leżeć mały".
Rozmowy nic nie dają. O naszych relacjach żona nie umie i nie chce ze mną rozmawiać.
Od niedawna przestałem się łasić, w łóżku nie przytulam się. Sztucznie zdusiłem swoją miłość, bo była dla mnie zbyt bolesna. Na jakiś czas oprzytomniała, ale teraz pewnie cieszy się, że ma więcej spokoju, a mnie coraz częściej nachodzą myśli o rozstaniu i innych kobietach. Aż żal czasem czytać, że inne mogą nie założyć bielizny, skomplementować, pochwalić, zrobić lodzika, przytulic się znienacka, specjalnie dla swojego mężczyzny ubrać się i umalować, pozwalać się adorować, zaskakiwać i obdarowywać. Ja zamiast tego mam własną prawicę. O tym, że żona jest kobietą, przekonuję się najczęściej tuż przed okresem.
Myślałem, że warto zadbać, aby zakręciła się wokół mnie jakaś atrakcyjna babka, aby nieco żonę zmotywować do przemyślenia paru spraw. Jednak w Polsce B, w przeciwieństwie do dużych miast o fajną, otwartą kobietę łatwo nie jest, zwłaszcza żonatemu tatusiowi.
Nie wiem co z tym mam zrobić, a coś postanowić muszę, jeśli nie chcę przez ćwierć wieku zgredzieć i męczyć się aż mi ochota na wszystko przejdzie. Wolałbym się nie rozwodzić ze względu na dzieci, przynajmniej na razie, ale straciłem już nadzieję. Z tą kobietą szczęśliwy już nie będę.