benek2222
03.05.11, 21:11
Zaczne może od początku. Jestesmy małżeństwem od 6 lat mamy wspaniałą córeczke wszystko jest ok ale.... i tu się zaczynają schody.
Żona moja odmawia mi współżycia tz. nie wprost ale tak to rozumię. Współżycie występuje u nas raz na kwartał po kilkunastu podejściach z mojej strony, sam nigdy nie zaczyna zawsze jest oziębła w tych sprawach, jak już do czegoś dojdzie to zawsze musi być na szybko czyli 10 min i cześc idziemy spać. Problem ten ciągnie się już od kilku lat próbowałem już wielu metod np rozmów na ten temat ale kończyło się zawsze "nie che mi się teraz o tym rozmawiać", doszło do tego że z nieczulicy mojej już pytałem się jej w prost " czy będzie dziś sex" odpowiedżi zawsze są identyczne z jej strony "coś mnie boli dziś" , " jestem zmęczona" , "nie mam siły", "jestem śpiąca". W tamtym roku doprowadziło to już do tego że wpadłem w depresję sądziłem że jestem nieatrakcyjny (powiem że nie jestem pijakiem lub inną osoba pochodzącą z tz. marginesu społecznego, zawsze staram się być czysty zadbany i dobrze się prowadzić) lub jestem jakiś zboczony i nienormalny i rządam więcej niż przeciętne małżeństwo.
Ostatnio żona wpadła na pomysł zakupu tabletek antykoncepcyjnych aby można było się kochać bez gumek, byłem tym faktem pozytywnie zaskoczony ale jak się później okazało ma częste bule podbrzusza i te tabletki jej pomagają, Dziś się zastanawiam że ona tych tabletek dla nas nie kupiła tylko raczej dla siebie+kogoś.
Nie wiem co mam robić już pomysły mi się wyczerpały już dawno, boję się że wcześniej czy później zacznę się rozglądać za innymi kobietami ale ja tego nie chcę bo to może się skończyć tylko rozwodem.
Potrzebuje Pomocy, Rady, Czegokolwiek...