antheax
12.06.11, 21:54
Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy się z mężem na terapię małżeńską. Nie było ani tak źle, żeby się rozwodzić ani tak dobrze, żeby nie starać się poprawić.
Trafiliśmy do fajnej pani psycholog. Mąż ją wyszukał. Odwiedził aż kilka pań psycholog zanim zdecydował się powierzyć problemy naszego małżeństwa konkretnej osobie.
Terapia trochę trwała ale konflikty z mężem się nasilały. Do tego stopnia, że p. psycholog rozdzieliła terapię tak, że mąż przychodził osobno i ja osobno. Po rozpoznaniu sytuacji osobno p. psycholog powiedziała, że terapii potrzebuje tylko mój mąż i czy ja się zgadzam, żeby to on przychodził na terapię do niej, bo bez przeprowadzenia terapii męża nie mamy szans się porozumieć. Pani psycholog powiedziała, że nie gwarantuje, że związek przetrwa ale że jak mąż nauczy się rozmawiać, komunikować - z nią, ze mną, z ludźmi - to dogadamy się tak, że podejmiemy właściwą decyzję w drodze porozumienia.
Minęło trochę czasu. Widziałam, że mąż zawsze bardzo przeżywał wizyty u terapeutki. Tylko że zaczął zachwycać się, jaka terapeutka jest seksowna, jak ona wiele mu daje (za kasę!). jak pije z nią kawę, zaprasza ją na kawę. Itp. itd. w skrócie że się ze mną rozwiedzie, z nią ożeni i będzie happy.
Właśnie mi powiedział, że terapeutka mu powiedziała, że jest zupełnie zdrowy i nie potrzebuje terapii. Albo że JUŻ nie potrzebuje terapii. Ale on chce kontynuować terapię, bo tak dobrze mu się rozmawia z terapeutką.
W trakcie wspólnych spotkań, kiedy razem rozmawialiśmy z terapeutką, ona wielokrotnie upominała męża, że to ze mną ma rozmawiać a nie z nią. Że to mnie ma pytać i uważnie słuchać moich odpowiedzi a nie jej pytać co JA myślę, chcę oraz jaka jestem.
Jakoś znoszę te idiotyzmy męża. Jeżeli mój mąż sugeruje romans z terapeutką to albo chce sobie podnieść ego poprzez wzbudzenie mojej zazdrości (w końcu gdyby nie miał problemów emocjonalnych to nie trafiłby na terapię). Albo terapeutce puściły hamulce i zrobiła horrendalny błąd. Nie ma w tym mojej winy.
Mimo wszystko chcę zapytać: czy zdarza się, że terapia małżeńska skutkuje romansem z terapeutą/terapeutką?
Jakby co, to widzę, że terapia pomogła mężowi w kontaktach z innymi ludźmi. Z tego akurat się cieszę. Natomiast w wyniku terapii mąż nagle nie chce mnie tylko chce terapeutkę...