nxp
11.08.11, 17:57
Podobno tak za PRL-u kupowało się gacie. Absynt72 w wątku "wychodzenie z kryzysu seksualnego - można!" pisze:
"Mimo tego, że jesteśmy ze sobą już ponad 10 lat i w łóżku próbowaliśmy niemal wszystkiego przynajmniej raz, to mówienie, a w zasadzie instruowanie mnie przychodzi jej z dużym trudem".
Zdziwiłem się. Rozumiem że problem z powiedzeniem zrób mi tak a tak ma niedawno zdeflorowany podlotek, że nawet dorosła kobieta może się krępować u ginekologa czy seksuologa, znaczy obcego faceta.
Ale swojemu własnemu mężowi od lat dziesięciu nie móc powiedzieć żeby uderzył w szyjkę macicy czy wręcz przeciwnie muskał ptasim piórkiem po plecach (minimum pół godziny!)?
To rozpowszechnione zjawisko w epoce Drzyzgi i Renaty Beger?