Dodaj do ulubionych

gruba żona

21.03.12, 10:32
pomocy nie wiem co mam robić chyba ze mną coś nie tak, żona powiedziała mi widziały gały co brały . Jak mam ja uprosić żeby pozbyła się opony na brzuchu i żeby miała ochotę na seks.
Sprzątam zmywam gotuję na nic to się zdaje, jak ze mnie męska świnia, do tego nie umiem jej zorganizować aktywnego spędzania czasu , moja wina nie umiem jej zachęcić do odejścia od telewizora. W dodatku nie postępuję jak w "M ja miłość" oni tak się tam kochają....
Wyjątkowa świnia ze mnie przecież powinienem żyć miłością to nic nie znaczy ze nie śpimy w jednym łóżku , to ja powinienem żonę zachęcić do tego żeby założyła biustonosz odpowiedni do jej rozmiaru a nie wyciągniety za mały z szafy , to moja wina ze woli założyć na siebie worek niż wybrać ciuch który będzie przypomiał ubranie, to moja wina że kupuje ubrania nie przymierzając ich ... chyba muszę do Częstochowy iść na kolanach w ramach pokuty o ja niewdzięczny .
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: gruba żona 21.03.12, 10:37
      A przed ślubem też była gruba/ze skłonnościami do tycia i mało aktywna czy ślub ją niecudownie odmienił?
      • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 10:52
        przed ślubem super ciało idealne usposobienie, to jedna z tych dla których miłość to jedynie bycie z kimś.
        • proto Re: gruba żona 21.03.12, 11:08
          Co prawda telewizor możesz wyrzucić, ale nie zmusisz jej żeby zadbała o siebie.
          Ona żyje w innym świecie. Jej potrzebny jest facet z bajki, dla którego Ona będzie księżniczką. Nie potrzebuje ciebie. Wkurza ją, że ty coś od niej chcesz.

          Wszelkiego rodzaju emocje dostarcza jej telewizor, romansidła i telenowele.
          To jej wystarczy. Na tyle ją to ogarnęło, że żre jak opętana nie zwracając uwagi na skutki.
          Jedzenie i telewizja zaspokajają jej wszelkie potrzeby i to bez żadnego wysiłku.

          Stary, nic nie zrobisz. Nie ma szansy na ratunek. Ona już przepadła,

          Możesz zostać i walić konia, możesz odejść.
          • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 12:13
            niestety mimo małego dziecka coraz częściej myślę o rozwodzie
            • rozwodnik-waw Re: gruba żona 29.03.12, 21:59
              > niestety mimo małego dziecka coraz częściej myślę o rozwodzie

              Syndrom modliszki.

              Zbieraj dowody na to, że jest winna rozpadowi małżeństwa, przydadzą się przy rozwodzie. Zasięgnij porady prawnika. Zacznij ukrywać pieniądze.

              Współczuję.
    • kutuzow ... czyli jednym słowem "po staremu" 21.03.12, 11:22
      dreemcatcher ---> Twój obecny post rozpatruję w kategorii prowokacji. Chyba chcesz tylko dodatkowo rozjuszyć nasze forumowe koleżanki, bo przecież diagnozę Twego związku postawiono tutaj już dawno temu"

      "dreemcatcher napisał:
      no nie już ustaliliśmy że winien otyłości żony jestem ja :) tego ze nie zamierza dbać o siebie. też jestem winien
      Też kiedyś wierzyłem w szczerą rozmowę to jakaś utopia albo nie wszyscy potrafią rozmawiać szczerze, podobnie jak tutaj zostałem napadnięty bo prawda w oczy kole. Nie szukałem rozwiązania tylko chciałem poznać mechanizm takiego działania a dostałem 1500 porad co jeszcze powinienem zrobić żeby zonie zechciało się chcieć, jakoś nie doczytałem że winą tej sytuacji może być sama zona - hipokryzja kobiet ?:)
      Na szczęście okres kiedy mi zależało na atrakcyjnej żonie już minął, skoro sex jej jest niepotrzebny a na wyglądzie jej nie zależy to zwyczajne koleżeństwo.
      Elsa33- specjalnie dla Ciebie, tak będę bzykał ładne laski na boku kac moralny kiedyś przejdzie ... może przetestuj na sobie reakcję faceta na swój zaniedbany wygląd. "

      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,130796912,131080469,Re_hipokryzja_kobiet_.html
      • niezapominajka333 Re: ... czyli jednym słowem "po staremu" 21.03.12, 17:22
        Kutuzow, to akurat nie jest zadna diagnoza, tylko histeryczna interpretacja autora całkiem sensownych odpowiedzi, jakie dostał w swoim wątku. Nikt go nie napadał, ludzie próbowali mu pomóc, ale odnoszę wrażenie że zależało mu tylko na tym, żeby się wyzalić.
        Zakładam, że nie jest ograniczony umysłowo i czytać ze zrozumieniem potrafi.

    • molecule Re: gruba żona 21.03.12, 11:29
      No to Dreemcatcher mamy chyba podobny problem.
      Mój mąż raczej się nie roztył, ale jest tak bierny i pozbawiony inicjatywy, że załamuję ręce.
      Zauważyłam, że to strona aktywna zazwyczaj ma problem i w jej odczuciu rodzą się pretensje.
      Nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, żeby partnerowi w końcu zaczął przeszkadzać brak zainteresowania jego osobą.
      Może rzeczywiście należałoby odejść i druga strona w końcu może by się obudziła...

      Właściwie to są dwie metody.
      Jedną jest właśnie taki wstrząs. Żeby jednak było uczciwie, trzeba by uprzedzić o swoich zamiarach, czyli:
      "Widzę, że nie jesteś mną zainteresowana, najwidoczniej znudziłem Ci się, dlatego uważam, że chyba nie będziesz miała nic przeciwko, że ktoś inny zajmie się moją osobą. Jeśli masz inne rozwiązanie, to słucham."
      Wtedy znajdujemy sobie hobby i najlepiej kogoś do towarzystwa.

      Drugi sposób, to zachęcanie do aktywności.
      Brak inicjatywy może wynikać z tego, że przez cały okres to my "przejmowaliśmy pałeczkę".
      Doprowadziło to do rozleniwienia drugiej strony.
      Trzeba wtedy małymi kroczkami wprowadzać zainteresowanie do działania.
      Jak to zrobić?
      Może Twoja żona lubi tańczyć... Wtedy na początek jakieś wyjście w tym kierunku, potem może kurs tańca...
      Wiesz, byłaby między fajnymi laskami, a potem mogłoby zainspirować ją do tego, by sama ze sobą również coś zrobiła...
      To jest też dobry moment by wzbudzić w niej troszkę zazdrości...

      Ja wiem, że gdybym zakupiła mężowi Lexusa lub chociaż najnowszy model Mazdy 6, to na pewno zwróciłabym jego uwagę. To mógłby być moment na wzbudzenie w nim aktywności.
      Niestety nie stać mnie na takie prezenty.
      Mogłabym zabrać go też na jakieś wyścigi motocrossowe lub coś w tym stylu. On poczułby wtedy ze mną wspólną więź, a wtedy mogłabym już zacząć lekko nim kierować.
      Cały czas jest jednak problem kasy.
      Jak na razie nie mam innych pomysłów i też szukam rozwiązania.
      • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 12:16
        nie okłamuj się, gdybyś mu podała na tacy złote porsche też nic nie zdziałasz, dochodze do wniosku ze tu potrzebna konkurencja, tylko czy mając lepszy model jest sens wracać do starego odnowionego grata ?
        • molecule Re: gruba żona 21.03.12, 12:40
          Dreemcatcher , może masz rację...
          Jak pomyślę ile ciekawych ofert odrzuciłam w imię lojalności, to się czasem smutno robi...
          To chyba moje wybujałe ambicje każą mi jeszcze próbować różnych sposobów...
          Czasami wydaje mi się, że przecież musi być jakaś metoda, jakiś impuls, żeby to zmienić, żeby reanimować umierającą energię...
          Podobno najlepiej odpuścić starania i zaakceptować daną sytuację. Ale czy wtedy samemu nie doprowadzi się do agonii?

          Można dokonać świadomego wyboru, czyli dać sobie spokój z wizją szczęśliwej rodziny i zacząć realizować siebie poza nią, albo odpuścić swoje pragnienia i "ratować" rodzinę.
    • that.bitch.is.sick Re: gruba żona 21.03.12, 13:03
      dreemcatcher napisał:

      > pomocy nie wiem co mam robić chyba ze mną coś nie tak, żona powiedziała mi widz
      > iały gały co brały . Jak mam ja uprosić żeby pozbyła się opony na brzuchu i żeb
      > y miała ochotę na seks.
      > Sprzątam zmywam gotuję na nic to się zdaje, jak ze mnie męska świnia, do tego n
      > ie umiem jej zorganizować aktywnego spędzania czasu , moja wina nie umiem jej z
      > achęcić do odejścia od telewizora. W dodatku nie postępuję jak w "M ja miłość"
      > oni tak się tam kochają....

      I nic nie wiedziałeś że żenisz się z ograniczoną babą która ma nasrane w głowie fantazjami łepkowskiej? A może sam jesteś wielbicielem dr. Zosi i gwiazd na lodzie?
      • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 13:42
        ja chyba nie jestem jedynym przypadkiem kiedy seksowna kobieta zamienia się w żonę zdejmując gorset ściskający jej fałdy. Ale żeby nie było trzeba niewiele chyba chcieć od życia żeby tak spędzać każdy dzień. Wychodzę z pokoju i zabieram dziecko żeby nie oglądało tych bzdur .
        To ja muszę zorganizować dziecku zajęcie bo żona zaproponuje mu dzień przed tv.
        Swój cel już osiągnęła , teraz to tylko aby do śmierci
        • that.bitch.is.sick Re: gruba żona 21.03.12, 14:22
          dreemcatcher napisał:

          > ja chyba nie jestem jedynym przypadkiem kiedy seksowna kobieta zamienia się w ż
          > onę zdejmując gorset ściskający jej fałdy. Ale żeby nie było trzeba niewiele c
          > hyba chcieć od życia żeby tak spędzać każdy dzień. Wychodzę z pokoju i zabiera
          > m dziecko żeby nie oglądało tych bzdur .
          > To ja muszę zorganizować dziecku zajęcie bo żona zaproponuje mu dzień przed tv.
          > Swój cel już osiągnęła , teraz to tylko aby do śmierci

          Zrób jej American Beauty :-D. Albo odetnij od kasy. Albo jedno i drugie.
    • pulseras Re: gruba żona 21.03.12, 13:49
      Ja już dawno sobie dałem spokój, teraz to już tylko przysłowiowy "małżeński obowiązek" tak naprawdę od czasu do czasu, kiedy ma ochotę, często zdarza się nawet z udawanym orgazmem z mojej strony :/. Też próbowałem coś ruszyć w problemie wagi, w szczytowym momencie było to grubo ponad 100kg, zachęcałem, pomagałem, były nawet akcje mające wzbudzić zazdrość itp... szkoda było tego całego wysiłku, pogodziła się że tak musi być a skoro siedzę przy niej to jest w porządku. Teraz to aż ściska jak oglądam się za zgrabnymi tyłkami :(, poszedł by człowiek za jedną czy drugą, ale ta odrobina sumienia nakazuje trzymać żądze na wodzy. Myślę, że trzeba przyjąć na klatę i oddać się innym pasjom...
      • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 14:02
        jestem w wieku produkcyjnym :) mam się poświęcić modelarstwu czy jak :)
        przeraża mnie wizja spędzenia reszty życia u boku kogoś kto na mnie nie dział i z kim nie mam o czym rozmawiać , jedyne pytanie jakie mi zadaje to jak było w pracy.
        • pulseras Re: gruba żona 21.03.12, 14:14
          Hehehehe... modelarstwo potrafi być wciągające :P :P. Wizja straszna, mam to samo :/, nie wiem jak będzie dalej. Im dalej w las jak tym więcej drzew, sam zauważam że nasze zainteresowania rozjeżdżają się w dwie przeciwne strony i nie ma już nawet o czym rozmawiać prócz spraw "obowiązkowych", dotyczących domu. Najgorsze jest, kiedy zaczyna domagać się czułości i seksu a sama nigdy w życiu nie założyła seksownej bielizny, mini czy szpilek, żeby rozpalić jakąkolwiek namiętność (cyt. "bo jakby w niej wyglądała"), ręce opadają (i nie tylko :P).
        • zwiatrem Re: gruba żona 21.03.12, 14:26
          Wiesz co?
          Wam mediator jest potrzebny a nie dieta.
    • gomory Re: gruba żona 21.03.12, 13:56
      > nie wiem co mam robić chyba ze mną coś nie tak

      Dlaczego "chyba"? Jakie masz watpliwosci?
      • molecule Re: gruba żona 21.03.12, 14:32
        gomory napisał:

        > > nie wiem co mam robić chyba ze mną coś nie tak
        >
        > Dlaczego "chyba"? Jakie masz watpliwosci?

        No tak, z Dreemcatcherem jest tylko to nie tak, że chce być odpowiedzialny, słowny, lojalny i ogólnie ok. Niestety, cena za te wartości jest trochę wygórowana, o ile nie zmieni się priorytetów i pozbędzie się jednej z przyjemności życiowej, czyli spędzanie miło czasu z kochającą żoną.
        • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 14:44
          dla zabicia czasu i dla relaksu gram w piłkę ciekawe kiedy będę mówił tylko że idę grać ...
    • zwiatrem Re: gruba żona 21.03.12, 14:24
      Z calym szacunkiem ale moze ten sam post powinienes umiescic na innym forum bardziej w temacie. Po porodzie, edziecko, depresja, babyblues ... nie wierze ze woli gorset od figury, a poza tym wejdz jeszcze na forum tarczycowe i umiesc ten sam post nic nie zmieniajac.
      Juz nie bede sie rozpisywac tutaj, ale moze sie dowiesz calkiem innych rzeczy niz tylko lenistwo.
      Nie wiem jak male to dziecko ale moze do tej pory ma problem z depresja poporodowa ktora lapie nawet spelnione kobiety.
      Lenistwo to jeden rodzaj, ale co jesli nie masz o czyms pojecia i mozna to po prostu leczyc?
      I jeszcze taki drobiazg, gruba to znaczy ile przytyla kilogram, dwa, piec ? Pociazowe nadwagi gubi sie w roznym czasie.
      A moze nie ma ochoty na seks bo przeszkadz ci opona na brzuchu, ktorej ona nie moze sie pozbyc. Skad wiesz, ze nie probuje jak jestes w pracy.
      My tu sobie mozemy uprawiac akademickie dyskusje na temat otylosci, a potem sie okaze ze straciles nia zainteresowanei za 5kg pociazowych.

      • dreemcatcher Re: gruba żona 21.03.12, 14:41
        stwierdzenie"widziały gały co brały " chyba wszytko tłumaczy ...
        jak wyżłopie piwo na noc i tak prawie co dzień a ty ją chcesz kolego leczyć ?:)
        zadziwiająca jest niechęć kobiet do ruchu , najlepiej uwalić się na łóżku i próbować dzięki temu schudnąć
        • zwiatrem Re: gruba żona 21.03.12, 20:33
          To ty chcesz zmienic stan rzeczy, no chyba ze nie i tylko trollujesz, bo kto o zdrowych zmyslach pluje we wlasne gniazdo przed wyczerpaniem innych rozwiazan.
          Co ci dalo forum, poza tym ze ponarzekales na gruba zone ?
          • spadlyliscie Re: gruba żona 22.03.12, 13:49
            założę się że "zwiatrem" jest zaniedbywana zoną z nadwagą... sama wiem jak łatwo znaleźć sobie wymówkę w stylu tarczyca, geny po mamusi i takie tam pierdoły. jedyne rozwiązanie to mniej paszy więcej ruchu. jednego tylko nie rozumiem dlaczego meżczyźni tacy jak autor wątku zamiast tkwić w swym dosć słabym położeniu poprostu nie zmienią czegoś lub kogoś w swoim życiu.
            • pulseras Re: gruba żona 22.03.12, 14:04
              Jestem w nieco podobnej sytuacji jak autor wątku i uważam, że nie jest prosta taka zmiana. To nie pstryknięcie palcami, kiedy ma się na głowie dzieci, dom czy mieszkanie, może firmę czy kredyty i setkę innych spraw. W grę mogą wchodzić uczucia, nawet jeśli mocno osłabione, ktoś może mieć poczucie elementarnego obowiązku, skoro już te dzieci spłodził i takie tam pierdoły. Sporo czasu o czymś takim myślałem ale wyjścia z sytuacji nie znalazłem, no chyba że totalny rozp... i budowanie na gruzach, ale mi osobiście szkoda dzieci.
            • that.bitch.is.sick Re: gruba żona 22.03.12, 17:38
              spadlyliscie napisała:

              > założę się że "zwiatrem" jest zaniedbywana zoną z nadwagą... sama wiem jak łatw
              > o znaleźć sobie wymówkę w stylu tarczyca, geny po mamusi i takie tam pierdoły.
              > jedyne rozwiązanie to mniej paszy więcej ruchu. jednego tylko nie rozumiem dlac
              > zego meżczyźni tacy jak autor wątku zamiast tkwić w swym dosć słabym położeniu
              > poprostu nie zmienią czegoś lub kogoś w swoim życiu.

              Dokładnie, niech to będzie okrutne to niestety prawda. Poród staje się czasem usprawiedliwieniemi do zwodzenia wszystkich dookoła latami poprzez wyszukiwanie sobie chorób, dolegliwości i usprawiedliwień.
          • that.bitch.is.sick Re: gruba żona 22.03.12, 17:34
            zwiatrem napisała:

            > To ty chcesz zmienic stan rzeczy, no chyba ze nie i tylko trollujesz, bo kto o
            > zdrowych zmyslach pluje we wlasne gniazdo przed wyczerpaniem innych rozwiazan.
            > Co ci dalo forum, poza tym ze ponarzekales na gruba zone ?

            Skończ z tymi śmiesznymi frazesami. To że ktoś spłodził wspólne dziecko nie oznacza jeszcze że powstało "gniazdo" czy inna wzniosła komórka społeczna.
            • zwiatrem Re: gruba żona 22.03.12, 22:58
              mnie nie atakuj, nie ma po co ;p;
              kijem mi to ... zwyczajnie facet skarzy sie publicznie bo ?
              co mu to dalo, zadnego pomyslu, a propos komorki, malzenstwo to jest komorka do tego spoleczna.
              No i na dodatek dlaczego nie pomyslal wczesniej o zmianie materialu genetycznego tylko rozmnozyl taka gruba, "leniwa" zone ?
              ech ...biedny mis
              udanego weekendu
              • dreemcatcher Re: gruba żona 23.03.12, 09:27
                jesteś kobietą to pewnie wiesz że kobiety są wyrachowane do granic możliwości że potrafią latami udawać żeby osiągnąć cel a jeszcze jedno czytaj wszytko co piszę i nie wyrywaj zdań z kontekstu bo się ośmieszasz. Dziecko zostaje ze mną i beż żalu i awantur się rozchodzę z zona.
                A ile z was pyskatych by na takie coś poszło? Nie chcę alimentów sam utrzymam dziecko.
                Gdybyś potrafiła myśleć to byś zrozumiała że mój post jest nieco ironiczny .
                Gdybyśmy mieli równe szanse w sadach to większa część pyskatych nagle by chciała rozmawiać i rozwiązywać problemy w związkach bo jak na razie to facet traci rodzinę a mamusia maci w głowie dziecku jai to tatuś niedobry.Ten kto ma do czyniaenia z tym wie o czym mowię
                • zwiatrem Re: gruba żona 26.03.12, 11:50
                  Wez wrzuc na luz, bo atakujesz nie tych co trzeba, to zonie masz nie odpuscic a nie komukolwiek tutaj, skup sie na dzialaniach w domu i bedzie git.
                  Powalcza tam gdzie trzeba, a satysfakcja bedzie gwarantowana.
                  Grunt, ze ci ulzylo.

        • chcesztomasz Re: gruba żona 26.03.12, 20:38
          zadziwiająca jest niechęć kobiet do ruchu , najlepiej uwalić się na łóżku i pró
          > bować dzięki temu schudnąć

          proszę nie uogólniać!
    • hello-kitty2 Re: gruba żona 22.03.12, 15:39
      Hej dreemcatcher,

      Jak bylo w pracy? :)

      Sluchaj, a czy moge zapytac ile tej nadwagi (+/-)? Czy zona nadal tyje? Czy pracuje? Moze powinna poobracac sie w towarzystwie szczuplych kolezanek, zmotywowac sie troche? Moze sluchaj kupuj tylko nieskokaloryczne produkty, zeby bomby kaloryczne nie kusily? Odciac doplyw tego co tluczace?

      Dziwne, ze kobieta w przeszlosci o pieknej figurze nie pragnie do niej powrocic? Przeciez kobiety pragna sie podobac.
      • dreemcatcher Re: gruba żona 23.03.12, 09:39
        zonie praktycznie tylko na brzuchu odkłada się tłuszcz reszta bez zmian , przybyło jej 15kg zaznaczę ze nigdy nie była szczupła.Przeraża mnie niechęc do ruchu i do chęci powrotu do dawnej sylwetki ni ewidzi konieczności tak jej dobrze . Pracowała od zawsze okres macieżyństwa był jedyną przerwą w pracy i ni eprztyła bezpośrednio po porodzie czy w trakcie ciąży .
        W tamtym okresie idealnie dbała o figurę i zdrowie teraz jej sie nie chce .
        Niestety jeśli chodzi o koleżanki ..woli siedzieć w domu :)
        kobiety pragna sie podobać facetowi kiedy o niego zabiegają poxniej juz nie.Niestety ja nie obracam sie wśrod wielu kobiet z uwagi na pracę wieć żona nie czuje konkurencji :)
    • esteraj Re: gruba żona 23.03.12, 10:40
      Jako kobieta z wieloletnim stażem małżeńskim, mogę wyjaśnić dlaczego nastąpił taki okres czasu, że przestałam zabiegać o ładny wygląd dla męża.
      Otóż mój mąż jest bardzo powściągliwy w komplementach.
      Czasami zauważy, że mam nowy ciuch, ale oczywiście nie powie czy mi w nim dobrze czy nie.
      Skoro nie komentuje, to jest to dla mnie sygnał, że jest mu to obojętne jak wyglądam.
      Całe szczęście, że znajdowali się inni mężczyźni, którzy dostrzegali jakieś walory, dzięki temu nie zaniedbałam się, ale wyszło na to, że poza dom wychodziłam elegancka i zadbana,
      a po domu wystarczył dres.
      Zrodziło to oczywiście pretensje, że staram się dla innych a nie dla męża. Pytanie było: tylko po co?
      Z czasem poznałam męski punkt widzenia, i jak to powiedział mój mąż, że jeśli on o czymś nie mówi, to nie znaczy, że tego nie widzi. Ja jednak potrzebowałam impulsu motywującego.

      Gdyby mój mąż kupował mi jakieś akcesoria do ćwiczeń lub zapisał na fitness, mogłabym to odebrać, że kompletnie mu się nie podobam, co jeszcze bardziej by mnie zdołowało. A żeby odżegnać od siebie winę za swój wygląd, stałabym się bardziej złośliwa w stosunku do niego.

      W jaki sposób mógłby mnie zachęcić do aktywności?
      Przede wszystkim sam musiałby uprawiać sport, potem przekonać, że miło by mu było, gdybym mu towarzyszyła. Mógłby również zachęcić mnie jakąś nagrodą za aktywność.

      Poniekąd gdzieś tam w głębi pozostajemy małymi dziećmi i takiego traktowania oczekujemy.
      Jeżeli widziałabym dobre intencje w moim mężu, że robi to wszystko w trosce o mnie, a nie by czerpać korzyści dla siebie, to myślę, że dużo jestem wtedy zrobić dla niego.


      • dreemcatcher Re: gruba żona 23.03.12, 11:37
        jak zwykle wychodzi brak rozmów dotyczy to obu stron .
        Czemu to maż ma cię zachęcać? tobie nie jest potrzebny wygląd robisz to dla męża?
        Zupełnie nie usprawiedliwiam męża ale to wygląda na to że to facet ma zabiegać i motywować kobietę do tego żeby zadbała o siebie i to w taki sposób żeby cie nie urazić a jak ma to zrobić to tylko ty wiesz. Poznałaś jego punkt widzenia jeśli chodzi o komentowanie wyglądu wiedziałaś że tak to wyraża i ukarałaś go strojąc się dla innych facetów, na razie złości się a potem ? jak myślisz jak to będzie odbierał.Nie wiem jak jest w twoim przypadku może wystarczająco dużo mówiłaś do meza czego oczekujesz w zwiaząku a on nie reagował nawet nie próbował. Moja zona zawsze krok za mną w okazywaniu uczuć w podejmowaniu decyzji w checi na seksu , byle nie wyjść przed szereg i dzisiaj sie zastanawiam kim ona właściwie dla meni jest - już wiem jest matką mojego dziecka.
      • pulseras Re: gruba żona 23.03.12, 11:55
        Z tym, że chyba miałaś jakiś dobry punkty wyjścia do tego starania się o siebie, tak przynajmniej mi się wydaje, byłaś zgrabna, z ładną buzią, długimi włosami czy co tam jeszcze dla facetów może być trakcyjne, mam rację? Na przykładzie swojej żony mogę powiedzieć, że nigdy atrakcyjną w sensie wyglądu kobietą raczej nie była, więc raczej niewielu facetów prawiło jej komplementy, jeśli już to raczej tyczące się jej inteligencji ew. bardzo grzecznościowo. Może w przeciwieństwie do Ciebie na nią podziałało to odwrotnie, uspokajająco i popadła w samozadowolenie... sport uprawiany przez męża też nie zawsze działa, ja swojej kupiłem rower za grubą kasę, żeby ją tylko wyciągnąć, ale ona woli książkę, kawę i ciasteczko. Na basen nie da się wyciągnąć, bo źle wygląda, biegać nie może bo za bardzo obciąża stawy itp. itd... kółeczko się zamyka i być może autor wątku ma podobnie. Jest mąż, dziecko, dom, pieniądze, koleżanki do wyjścia na miasto - jest dobrze, nie trzeba już nic robić.. dopóki mąż nie wytrzyma.
      • esteraj Re: gruba żona 23.03.12, 13:14
        No to od razu wyjaśnię, że takie myślenie miałam wcześniej, czyli gdzieś na początku naszego małżeństwa. Po wielu latach mam zupełnie inne spojrzenie na wiele spraw.

        dreemcatcher napisał:
        "Czemu to maż ma cię zachęcać? tobie nie jest potrzebny wygląd robisz to dla męża?"

        Dobre pytanie.

        Czy mi jest potrzebny ładny wygląd? Co by było gdybym została sama jedna na świecie i nikt by mnie nie oceniał? Jak wtedy dbałabym o siebie?

        Prawdopodobnie myślałabym raczej o tym, żeby było mi wygodnie i żebym sama ze sobą dobrze się czuła. Może to oznaczać, że dla samej siebie nie chodziłabym w niewygodnych, wysokich butach na szpilkach, nie zakładałabym obcisłej sukienki i włosy związywałabym w kitkę. Nie robiłabym też makijażu, a o sylwetkę dbałabym na tyle, żeby pozostać sprawną fizycznie.

        Czy zatem dbanie kobiety o swój wygląd jest zwykłą próżnością?
        Dochodzę do wniosku, że w moim przypadku chyba tak.
        Od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że ciągle kogoś oceniamy, że inni oceniają nas.
        "Jak Cię widzą, tak Cię piszą"
        Lubię karmić swojego ego, czyli lubię być chwalona, doceniana, lubię gdy ktoś się ze mną liczy i nie traktuje mnie jak powietrze...
        Jestem zwierzęciem stadnym i potrzebuję żyć w symbiozie.
        Dlatego, żeby było miło i przyjemnie, staram się dbać o dobry wizerunek. Dzięki wysiłkowi włożonemu w swój wygląd (i nie tylko), czerpię z powyższych profitów.

        "Poznałaś jego punkt widzenia jeśli chodzi o komentowanie wyglądu wiedziałaś że tak to wyraża i ukarałaś go strojąc się dla innych facetów, na razie złości się a potem ? jak myślisz jak to będzie odbierał"

        Dopóki nie wiedziałam, że mój mąż nie potrafi wyrażać swoich ocen, strojenie się dla innych było nieświadome. Musiałam gdzieś zaspokoić swoją próżność. To głód jak każdy inny.
        Gdy żona nie chce uprawiać z Tobą seksu, rozpatrujesz zaspokojenie go gdzieś indziej.

        Naturalnie, że jego to złościło.
        Wpadliśmy w pętlę, bo najpierw ja myślałam, że jemu nie zależy, potem on to samo odczytywał po moim zachowaniu. Wyjaśnienie tego mechanizmu znacznie polepszyło nasze relacje.

        "Nie wiem jak jest w twoim przypadku może wystarczająco dużo mówiłaś do meza czego oczekujesz w zwiaząku a on nie reagował nawet nie próbował."

        Mówienie o sowich oczekiwaniach, nie załatwia sprawy.
        Druga strona będzie odbierać to jako roszczenia i jakieś wydumane zachcianki.
        Trzeba mówić jeszcze o konsekwencjach czy też skutkach jakie będą wynikać w związku z niezaspokojeniem tych potrzeb.
        Wizja musi wykraczać w przyszłość.

        Ważne jest również uwzględnienie potrzeb drugiej strony i dążenie do kompromisu.

        pulseras napisał:
        " Na przykładzie swojej żony mogę powiedzieć, że nigdy atrakcyjną w sensie wyglądu kobietą raczej nie była, więc raczej niewielu facetów prawiło jej komplementy, jeśli już to raczej tyczące się jej inteligencji ew. bardzo grzecznościowo."

        Hm... i na taką kobietę jest sposób.

        Jej atrybutem jest inteligencja... Na tym najbardziej jej zależy, żeby inni widzieli w niej mądrą kobietę. To jest już punkt zaczepienia.
        Jeśli będziesz tym, który widzi w niej mądrość i potrafi to docenić, staniesz się jej żywicielem głodnego ego..., a to oznacza, że masz wtedy na nią wpływ, bo jest w jakiś sposób od Ciebie zależna.
        Raczej każdy przeciętny człowiek jest niestety próżny i tę próżność można wykorzystać.


        • hello-kitty2 Re: gruba żona 23.03.12, 14:09
          Mezowie grubych zon poczytajcie sobie wpisy kobiet na forach dotyczacych diet.

          Kazda z nich pisze co zmotywowalo ja do odchudzania i NIGDY nie jest to partner (chyba ze odchudzaja sie wspolnie, bo obydwoje maja nadwage).

          Zazwyczaj jest to jakies nadchodzace wydarzenie, do ktorego trzeba sie 'wizualnie' przygotowac albo komentarze lub oczekiwania osob trzecich.

          Dla prostego przykladu: sezon bikini. Przeciez nie ma mozliwosci, ze jest zaplanujecie sloneczne wakacje na obleganej plazy + z jakias sportowa aktywnoscia to kobieta z kilkudziesieciokilogramowa nadwaga sie nie postara schudnac do wyjadu? Przeciez musi sobie kostium kapielowy kupic, no chyba ze woli zrezygnowac z wyjazdu?

          Kolejny przyklad odchudzajacej sie dziewczyny. Narzeczony zrobil jej niespodzianke i zabral ja do sklepu z ekskluzywna bielizna chcac kupic jej prezent. Dziewczyna nie zdazyla nic przymierzyc, a ekspedientka ja poinformowala, ze oni w sklepie to tylko mlodziezowe rozmiary maja. I to samo w kolejnych sklepach. Nic dodac nic ujac. A co kobieta zrezygnuje z drogiego prezentu?
          • pulseras Re: gruba żona 23.03.12, 14:24
            Wierz mi albo nie, ale to możliwe, że nie będzie takiej motywacji, sam doświadczam tego na własnej skórze już od 10-ciu lat. Rozumiem, że może być trudno zejść ze 120-stu i może to być nawet spowodowane chorobą (choć akurat w moim przypadku nie ma na to naukowego potwierdzenia, nie biorę nawet pod uwagę tego, że potrafiła ważyć 60 jak była młoda). Są stroje inne niż bikini, można się obwiązać jakąś chustką i paradować po plaży bez żenady udając że ma się wszystko w... wiadomo (tylko co ten biedny mąż ma zrobić z oczami jak wokół setka fajnych, zgrabnych dziewczyn :/). A niechbym tylko zabrał ją do takiego sklepu i ekspedientka rzuciła taką uwagę - miałbym tydzień histerii w domu, a nie wiadomo czy ekspedientka by nie oberwała. Dla mnie osobiście są to przypadki niestety stracone i zmiany nieodwracalne... trudno się mówi, ale prawa do ponarzekania sobie ani innym mi podobnym nie odmówię.
            • dreemcatcher Re: gruba żona 23.03.12, 14:35
              bo w przysiędze małżenskiej powinno być : i będę dbał/a aż do śmierci :) albo w intercyzie ja z moja miałem umowę słowną ale nei dotrzymała okazała sie nieuczciwa w interesach :)
              • esteraj Re: gruba żona 23.03.12, 14:50
                dreemcatcher napisał:

                > bo w przysiędze małżenskiej powinno być : i będę dbał/a aż do śmierci :) albo w
                > intercyzie ja z moja miałem umowę słowną ale nei dotrzymała okazała sie nieucz
                > ciwa w interesach :)

                Skoro ona okazała się nieuczciwa w interesach, to Ty się do niej źle nastawiłeś. Ogólnie czujesz do niej niechęć i seks raczej tego nie załatwi. Ona wyczuwa wrogie wibracje i w jakiś sposób ucieka od Ciebie.
                Ty liczysz, że ona się zmieni, ona liczy, że Ty.
                Będziecie oddalać się od siebie coraz bardziej... Kiepsko to widzę.
              • that.bitch.is.sick Re: gruba żona 23.03.12, 17:11
                dreemcatcher napisał:

                > bo w przysiędze małżenskiej powinno być : i będę dbał/a aż do śmierci :) albo w
                > intercyzie ja z moja miałem umowę słowną ale nei dotrzymała okazała sie nieucz
                > ciwa w interesach :)

                Dreemcatcher, wyszczególnij jakie środki zaradcze przeciw pantoflarstwu i ogólnie przedsięwziąłeś wobec żony, od swojego ostatniego szumnego wątku. Bo jeśli nic nie zrobiłeś to nie zawracaj dupy i nie biadol, bo zęby bolą.
                • dreemcatcher Re: gruba żona 24.03.12, 22:34
                  nie gadaj :)..nigdy nie byłem pantoflarzem, właśnie nastąpił podział majątku co się miało rozpieprzyć to się stało. Żal dziecka że nie będzie miało rodziny prawdziwej ale dla niej to akurat mało istotne.
            • esteraj Re: gruba żona 23.03.12, 14:44
              Pulseras, tak z ciekawości zapytam ile kobiet uwiodłeś przed swoją żoną, z iloma się spotykałeś i ile w sobie rozkochałeś?
              • pulseras Re: gruba żona 23.03.12, 17:08
                To pytanie ma jakiś związek z tematem? Kilka ich było, choć nie jestem typem kolekcjonera, który lubi się chwalić ile to on nie miał i przeleciał, mi naprawdę wystarczy jedna partnerka. Jeśli chcesz zasugerować, że wziąłem byle co, co było "na rynku", bo nic innego nie dało rady to się nie zgodzę, poza swoimi wadami ma naprawdę wiele zalet, ale w moim mniemaniu nie równoważą się na tyle, żebym czuł że wszystko jest w porządku. Z czasem wady zaczęły nabierać większej wagi niż zalety :).
                • esteraj Re: gruba żona 25.03.12, 12:28
                  Zatem jeśli masz doświadczenie w zdobywaniu kobiet, to mniej więcej wiesz co na nie działa i jak je można uwieść. Pytanie tylko, czy chce Ci się uwodzić swoją żonę? A co gdyby była to obca babka i na dodatek ktoś zaproponowałby Ci 100.000 PLN za jej zdobycie, rozkochanie w sobie, to podjąłbyś się takiego zadania?

                  Był taki moment w moim małżeństwie, że tak właśnie podeszłam do sprawy.
                  Podjęłam wyzwanie, raczej dla zabawy.
                  Zaczęłam kokietować swojego męża, jakby był obcym facetem - był to taki czas, gdy wiedziałam, że mam go dość (byłam zdecydowana na rozwód) i robię to tylko po to, żeby potem bardzo żałował, a ja będę mogła z niego zakpić. Okrutne, wiem.
                  O dziwo, faktycznie udało mi się zdobyć jego zainteresowanie.
                  Co wtedy robiłam?
                  Totalny luz. Nie spinałam się i nie koncentrowałam się na tym, co on czuje. Byłam w stu procentach sobą i robiłam to na co miałam ochotę. Uśmiechnięta i zadowolona robiłam sobie z niego żarty. Bardzo mu się to podobało. Nie miałam wobec niego żadnych oczekiwań, bo było mi rzeczywiście wszystko jedno.
                  W rezultacie nie rozwiedliśmy się. Ja zrozumiałam i zmieniłam swoje podejście do niego.
                  Wcześniej robiłam wszystko by spełniać jego oczekiwania, licząc, że będę miała z tego dla siebie jakieś korzyści, bardziej będę mu się podobała... Guzik prawda.
                  Tylko bycie sobą i zachowanie autonomii pozwoliło mi wprowadzić lepszą jakość życia w naszym małżeństwie.
                  • pulseras Re: gruba żona 26.03.12, 08:28
                    > Zatem jeśli masz doświadczenie w zdobywaniu kobiet, to mniej więcej wiesz co na
                    > nie działa i jak je można uwieść. Pytanie tylko, czy chce Ci się uwodzić swoją
                    > żonę? A co gdyby była to obca babka i na dodatek ktoś zaproponowałby Ci 100.00
                    > 0 PLN za jej zdobycie, rozkochanie w sobie, to podjąłbyś się takiego zadania?

                    Zatem z doświadczenia Ci powiem, że jest czy była właśnie istotna różnica w zdobywaniu jej a innych kobiet. Nikt nie jest taki sam, ale prawda jest taka, że pewne utarte schematy jednak w większości przypadków działają, przecież tak działają właśnie Ci "kolekcjonerzy", w jej przypadku przepadłbym z na samym początku. Sęk w tym, że mocno się zmieniła od czasu, kiedy zaczynaliśmy, są dzieci, inne zobowiązania, jej zainteresowania poszły zdecydowanie do przodu, pewnie już zorientowałaś się jakie. Niby mogę uwodzić, tylko że jak widzę żonę taką a nie inną to nie mam po prostu motywacji, ona też jakby mniej zainteresowana zalotami. Dawniej potrafiła się nawet ostrzej upomnieć jeśli to zaniedbałem, dzisiaj książka albo facebook i się nie martwi. Trochę może być w tym mojej winy, ale czy całkowita?
    • fanny Re: gruba żona 23.03.12, 18:08
      dreemcatcher napisał:

      > pomocy nie wiem co mam robić chyba ze mną coś nie tak, żona powiedziała mi widz
      > iały gały co brały . Jak mam ja uprosić żeby pozbyła się opony na brzuchu i żeb
      > y miała ochotę na seks.

      Rozwiazanie jest dosc proste. Zacznij zarabiac wiecej, duzo wiecej i moge Ci zagwarantowac, ze nawet nie bedziesz musial prosic - sama schudnie.
      Plus nie bedziesz musial zmywac ani gotowac.

      f.
      • urquhart Re: gruba żona 24.03.12, 09:53
        fanny napisała:
        > Rozwiazanie jest dosc proste. Zacznij zarabiac wiecej, duzo wiecej i moge Ci za
        > gwarantowac, ze nawet nie bedziesz musial prosic - sama schudnie.
        > Plus nie bedziesz musial zmywac ani gotowac.

        Ironicznie ale celnie jak zawsze. Fanny to sprawdzona niezawodna marka :)
      • dreemcatcher Re: gruba żona 24.03.12, 22:39
        chodzi ci o to że więcej panienek będzie się dzięki temu kręciło koło mnie ?:)
        od leżenia jeszcze nikt nie schudł . Zwyczajnie złapała przystojniaka i teraz jej wszytko zwisa..dosłownie :)
        • niezapominajka333 Re: gruba żona 25.03.12, 08:37
          Dreemcatcher, czy dobrze zrozumiałam, że jesteście już po rozwodzie i podziale majątku, dziecko zostaje z Tobą i wszystko przeszło bezkonfliktowo ze strony żony?
          • dreemcatcher Re: gruba żona 25.03.12, 13:51
            jeszcze nie jesteśmy , obecnie trwa walka o wyrównanie gotówki bo przelała wszystkie nasze oszczędności na swoje konto. nie znam przypadku żeby dziecko z ojcem zostało sąd juz o to zadba. A matka pełna nienawiści nie interesuje się dobrem dziecka ale to chyba nie nowośc.
            Zostaje dom do sprzedania, szkoda mi bo wiele wysiłku w niego włożyłem, miałem plany na przyszłość co do dziecka i wszytko sie rozpieprzyło. Wie jak jestem przywiązay do dziecka i jak to przezyję i to ją cieszy bardzo.
            • urquhart Re: gruba żona 25.03.12, 15:16
              dreemcatcher napisał:

              > jeszcze nie jesteśmy , obecnie trwa walka o wyrównanie gotówki bo przelała wszy
              > stkie nasze oszczędności na swoje konto.

              Jeżeli to potrafisz udokumentować przed sądem masz rozwód z jej winy w kieszeni.
              • niezapominajka333 Re: gruba żona 25.03.12, 15:34
                A jak doszło do decyzji o rozwodzie? Nie tak dawno zarzekałeś się, że nie opuścisz dziecka, że dla niego trwasz w związku.
                Ty złożyłeś pozew?
        • fanny Re: gruba żona 25.03.12, 11:00
          To moze wyjasnie swoja mysl, bo wtedy bylo pozno dla mnie i szlam spac :D
          Sprawa wydaje mi sie bardziej skomplikowana.

          W srodowisku w ktorym sie obracam mezczyzni nie miewaja grubych zon. Po prostu. Tzn byla jedna dziewczyna, ktora miala duzo cialka po ciazy i jeszcze chyba klopoty hormonalne ale bynajmniej nie lezala na kanapie z ciasteczkami w reku tylko biegala wokol bloku zeby schusc ;) Nie wiem czy jej sie udalo, bo wrocila z mezem bankierem do Nowego Jorku.

          Zaczelam sie zastanawiac dlaczego tak sie dzieje akurat w naszym towarzystwie.
          Nasi znajomi to zwyczajni ludzie w wieku 25-50, czasem madrzy czasem tak sobie, ladni, piekni i tacy sobie, zabawni czesciej niz smutasy itd. Jednyna roznica jest to, ze sa dosc dobrze sytuowani.

          Ty marzysz o szczuplej, atrakcyjnej zonce, ona marzy o domku z ogrodkiem albo o zagranicznych podrozach albo o posiadaniu obrazu ulubionego artysty albo o chodzeniu na koncerty jazzowe albo o gosposi albo o malowaniu pazurkow przez caly dzien przed TV (nie znam Twojej zony).

          Malzenstwo to swego rodzaju trade-off i kiedy czlowiek ma poczucie, ze jego potrzeby sa zaspakajane latwiej przychodzi mu zaspokajanie potrzeb partnera nawet za cene pewnego dyskomfortu. Kiedy mezczyzna zarabia tyle, ze jego zona ma poczucie zaspokojenia swoich potrzeb w naturalny sposob odwzajemnia mu sie zaspokojeniem jego potzreby i pilnuje sie zeby wygladac atrakcyjnie.

          Nie chodzi mi tutaj o jakis wielki swiat - jachty, prywatne jety, sztuczne cycki i babeczki o 20 lat mlodsze od mezow z mozgiem o konsystencji budyniu.
          Zony sa zonami od dawna i realizuja sie w rozny sposob - lecza biedne dzieci w Kambodzy, uprawiaja joge, ucza sie chinskiego albo laza z dziecmi na plaze w czasie kiedy filipinska gosposia robi zakupy.

          f.
          • urquhart Malzenstwo to swego rodzaju trade-off 25.03.12, 11:44
            fanny napisała:
            > Malzenstwo to swego rodzaju trade-off i kiedy czlowiek ma poczucie, ze jego pot
            > rzeby sa zaspakajane latwiej przychodzi mu zaspokajanie potrzeb partnera nawet
            > za cene pewnego dyskomfortu. Kiedy mezczyzna zarabia tyle, ze jego zona ma pocz
            > ucie zaspokojenia swoich potrzeb w naturalny sposob odwzajemnia mu sie zaspokoj
            > eniem jego potzreby i pilnuje sie zeby wygladac atrakcyjnie.

            O to , to. Pragmatyzm jak w cytacie Wojcieszke poniżej :)
            Ostatnio panie się dumnie obraziły że to sugeruje prostytucję i urąga relacji miłości.
            Odwrotną sytuacją jest podjecie wielu Pań : "mój mąż? a kto by go chciał???"
            • aandzia43 Re: Malzenstwo to swego rodzaju trade-off 25.03.12, 22:15
              Jakiś ty Urqu męczący w swojej naiwności i monotematyczności. Fanny chyba nie chodziło o odwdzięczanie się SEKSEM mężowi za dobre zarobki, tylko o to, że przy pewnym poziomie finansowym i luzie w związku z tym, po prostu chce się bardziej dbać o siebie/ma się ku temu możliwości/wypada dbać, bo się obraca w sferach, gdzie wszyscy dbają. W związku z tym obracaniem się jest też konkurencja pań zadbanych, co zawsze ewentualnie mogą męża skusić swoją cielesnością.
              • urquhart Re: Malzenstwo to swego rodzaju trade-off 26.03.12, 08:28
                aandzia43 napisała:
                > Jakiś ty Urqu męczący w swojej naiwności i monotematyczności. Fanny chyba nie c
                > hodziło o odwdzięczanie się SEKSEM mężowi za dobre zarobki,

                Ściemniasz po feministycznemu komplikując genderowo niewygodne rzeczy.
                A trade-off znaczy to co znaczy.
                Czyli: wymianę coś za coś, kompromis.
                mojetesty.pl/content/slownik/138024.html
                Oczywiście że sprowadzanie tego do seksu to duże uproszczenie, ale to archetypiczne typowe płciowe deficyty: seksu po stronie mężczyzn, a bezpieczeństwa po stronie kobiet.
                • fanny Re: Malzenstwo to swego rodzaju trade-off 26.03.12, 13:27
                  urquhart napisał:

                  > Oczywiście że sprowadzanie tego do seksu to duże uproszczenie, ale to archetypi
                  > czne typowe płciowe deficyty: seksu po stronie mężczyzn, a bezpieczeństwa po st
                  > ronie kobiet.

                  Tez sie z Toba zgadzam, ze to duze uproszczenie ;)
                  Bywaly w naszym malzenstwie okresy gdy moj maz bez zmian ''trzepal'' duza kase a seksu mu brakowalo :P Tyle, ze nigdy nie bylam gruba i zaniedbana.
                  Dlatego napisalam watkodawcy, ze mu gwarantuje, ze zona bedzie dobrze wygladala jak on bedzie dobrze zarabial. Z seksem to juz nie jest takie oczywiste i inne trade-offy wchodza w gre.

                  f.
                • aandzia43 Re: Malzenstwo to swego rodzaju trade-off 26.03.12, 23:05
                  > Ściemniasz po feministycznemu komplikując genderowo niewygodne rzeczy.
                  > A trade-off znaczy to co znaczy.

                  Jak to potwierdził już wpis Fanny nie ja komplikuję genderowo, tylko ty spłaszczasz fanatycko ;-) Ja odniosłam się wyraźnie do twojej interpretacji postu Fanny (identycznie brzmiącej zresztą jak interpretacje wielu innych postów i historii), która moim zdaniem była nietrafiona. No i była. Świat jest tak skomplikowany, a ja tak lubię tę mozaikę, że jakiś grubymi nićmi tkany siermiężny bieżnik mnie nie zadowala.
                  • urquhart wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 08:53
                    aandzia43 napisała:
                    > Jak to potwierdził już wpis Fanny nie ja komplikuję genderowo, tylko ty spłaszc
                    > zasz fanatycko ;-) (...)
                    > Świat jest tak skomplikowa
                    > ny, a ja tak lubię tę mozaikę, że jakiś grubymi nićmi tkany siermiężny bieżnik
                    > mnie nie zadowala.

                    Szkoda że nie masz świdomości jak dla mnie ty fanatycko wszytko rozmywasz i unikasz wyciągania wniosków jeżeli tylko są niewygodne. :)
                    Zresztą przecież doskonale wiem dlaczego ty i inne nastawione feministycznie osoby wypierają i nie przyjmują do wiadomości wszystkich trade-ff'ów i bilansów, oczywiste z punktu widzenia psychologii i obserwacji. Bo jak się dobrze przyjrzeć potrzebom i oczekiwaniom obu stron jakże wiele kobiet wymaga wiele a daje od siebie skąpo. I wychodzą na oszustki, zamiast na uciskane i wykorzystywane przez mężczyzn ofiary.
                    I całe założenia ideologii idą w łeb :)
                    • zyg_zyg_zyg Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 09:32
                      > Zresztą przecież doskonale wiem dlaczego ty i inne nastawione feministycznie os
                      > oby wypierają i nie przyjmują do wiadomości wszystkich trade-ff'ów i

                      Wszystkich...? Przecież jest tylko jeden - mężczyzna wnosi w związek wszelkie dobra, a kobieta płaci za to seksem.
                      • elsa33 Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 10:00
                        oj jaka cudowna wizja świata :)
                        • urquhart Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 10:27
                          Takie rozszerzenie znaczenia jest Wam potrzebne by tym łatwiej było je odrzuć? :)
                          Znów Czysta Erystyka.
                          • zyg_zyg_zyg Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 10:48
                            Rozszerzenie? A ja myślałam, że to prymitywne zawężenie.
                            • urquhart Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 12:28
                              zyg_zyg_zyg napisała:

                              > Rozszerzenie? A ja myślałam, że to prymitywne zawężenie.

                              A ja myslałem że to wygodnie wypierany fundamentalny element który, nie ma rzekomo nie podlegać wymianie. Owszem nie jedyny, ale bez którego cała reszta się rozsypuje i wali.
                              • aandzia43 Re: wszystkie trade-ff'y i bilanse 27.03.12, 18:57
                                Nie dmij w trąby. Po raz kolejny uprzejmie przypominam, że odniosłam się wyraźnie do POSTU FANNY, że to moja jego interpretacja, nie twoja, okazała się bliższa prawdy, że nie mam nic przeciwko zrębom psychologii ewolucyjnej (ba, często wykorzystuję jej założenia w praktyce;-), że jedyne, przeciwko czemu protestuję, to wtrynianie wszędzie gdzie się da (a nawet gdzie się nie da) cytatów z tejże. Słoń a sprawa urquhartowska.
          • niezapominajka333 Re: gruba żona 25.03.12, 12:10
            Fanny, ja mam w związku z tym pytanie, jak wygląda życie seksualne twoich znajomych?
            Czy zaspokojenie potrzeb żony przekłada się automatycznie na satysfakcjonujacy obie strony seks?
            • fanny Re: gruba żona 26.03.12, 13:35
              niezapominajka333 napisała:

              > Fanny, ja mam w związku z tym pytanie, jak wygląda życie seksualne twoich znajo
              > mych?

              Sczerze to nie mam pojecia :D

              > Czy zaspokojenie potrzeb żony przekłada się automatycznie na satysfakcjonujacy
              > obie strony seks?

              Pewnie tak. Tyle, ze zauwaz, ze sa rozne potrzeby, takze te wyzsze i tu juz bogatsi nie maja jak sadze zadnej przewagi. Moze maja nawet czasem pod gorke..

              Mnie chodzilo tylko o wymiane dobre zarobki, wysoka pozycja spoleczna = zadbana i atrakcyjna zona. Niekoniecznie zaraz chetna do seksu.

              f.
              • urquhart Re: gruba żona 26.03.12, 13:50
                fanny napisała:
                > Mnie chodzilo tylko o wymiane dobre zarobki, wysoka pozycja spoleczna = zadbana
                > i atrakcyjna zona. Niekoniecznie zaraz chetna do seksu.

                Zadbana i atrakcyjna to przecież jak najbardziej seks w znaczeniu sygnalizowanie atracyjności seksualnej płci przeciwnej, seksapil. Ale niekoniecznie chętna do współżycia :)

                Bogaty, zaradny, inteligentny mąż=atrakcyjna, pełna sekasapilu, zadbana żona, > to czyste psychoewo przecież w temacie doboru atrakcyjności (zaraz bedzie znów genderowa awantura)
                pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna#Psychologia_ewolucyjna
                • fanny Re: gruba żona 26.03.12, 15:01
                  W weekend postanowilam, ze ''zrobie badania''.
                  Otoz tu gdzie mieszkam, szczegolnie w moim ''miasteczku'' (jakies 20 tys. ludzi) zwykle tylko jeden z malzonkow pracuje i bynajmniej nie zawsze jest to mezczyzna. Postanowilam uwazniej sie przyjrzec panom, ktorych zony sa high-flyerami i popatrzec czy maja grubsze zony w komplecie z wlasnym kaloryferkiem na brzuchu.
                  Widuje tu duzo (stosunkowo) facetow, ktorzy chodza na silownie albo biegaja np. ok 1 po poludniu, czyli wlasnie takich domowych raczej.
                  Tylko jeszcze ich zony musze jakos sprobowac obejrzec ;)
                  Teza jest taka, ze bez wzgledu na plec, osoba, ktorej dostarcza sie dobr, wywiazuje sie z ukladu dbajac o swoja atrakcyjnosc.

                  f.

                  P.S. Myslicie, ze wypada pytac takiej grubszej babki z fantastycznym facetem czy pracuje?
                • elsa33 Re: gruba żona 27.03.12, 09:09
                  Urqu pozwól że odniosę się do cytatu Starowicza, adoracja to też w pewnym sensie podziw. Wydaje mi się że mężczyzna i kobieta w gruncie rzeczy pragną tego samego
          • dreemcatcher Re: gruba żona 25.03.12, 13:58
            mojej zonie juz nic nie trzeba a wyglad dla niej ma drugorzędne znaczenie , potrzeb wyjazdów lub posiadania czegos też nie ma , tak sobie zyje z dnia na dzień małżeństwo zamiast sie rozwijać zdechło. Ja nie jestem uzależniony od niej finansowo i ona tez nie jest ne czuje potrzeby kompromisu nienawiść do mnie jej przysłoniła cały swiat.
            • molecule Re: gruba żona 25.03.12, 14:20
              Znam taki przypadek, gdzie żona mojego kolegi podchodziła do życia podobnie jak Twoja.
              Układało się między nimi coraz gorzej, facet nie mógł znieść jej bierności. Kiedy mieli się już rozwodzić, kobieta była zmuszona pójść do pracy.Zatrudniła się w firmie sprzątającej.
              Znalazła się w domu pewnego artysty. Miał on bardzo swobodne podejście do seksu, lubił swingowanie a także seks grupowy. Swoim wyuzdaniem zafascynował znajomą do tego stopnia, że żadna bariera moralna nie stanowiła dla niej problemu. Dziwne, że kobieta, która była domatorką, wyznawała sztywne zasady, tak bardzo poszła w drugą stronę. Mój kolega otworzył oczy ze zdumienia. Do tej pory nie może zrozumieć jak tamtemu facetowi udało się tak rozruszać jego małżonkę. Dodam jeszcze, że facet był znacznie od niej starszy (30 lat, miał ponad 60) i niezbyt urodziwy (zarośnięty rudzielec).
              Kolega, jako mąż, zawsze dbał o swoją kobietę, a w seksie był fantazyjnym kochankiem. Po fakcie powiedziała mu, że nie była tego świadoma, ale potrzebowała mocniejszych wrażeń.
              Nie wiem jak się ułożą ich losy, bo każde w jakiś sposób zaczęło żyć swoim życiem. Z różnych względów są skazani mieszkać razem, wychowują wspólnie dziecko.
              Po roku rozwiązłości zaczynają myśleć o powrocie do siebie.
              • urquhart Re: gruba żona 25.03.12, 15:15
                To jest rozwiązanie bardziej dla ciebie Mole niż Dreemcatcher'a nie wiem czy tego nie widzisz. :)
                O ile wśród swingujących nie wszyscy są urodziwi to nie ma osób ewidentnie zaniedbanych, czyli 100 kilowych zon.
                Pomijając że oni są już na etapie walki nie rozczarowania.
                • molecule Re: gruba żona 25.03.12, 15:41
                  Urgu, ja nie rozpatruję tego jako rozwiązania.
                  Zastanawiam się jak to jest możliwe, że ktoś potrafi odmienić drugą osobę i zmienić jej światopogląd o 180 stopni, a ktoś inny nie.
                  Dlatego szukam sposobu, który odmieniłby mojego męża. JA chcę znaleźć ten sposób, bo pewnie taki istnieje, musi być jakaś metoda.
            • 3_planeta_od_slonca Re: gruba żona 25.03.12, 15:31
              dreemcatcher a ja mam pytanie....usiądź i zastanów się czy Ty na prawdę kochasz swoją żonę? (odrzuć wszystkie trzymające Cię uwarunkowania tylko skup się nad tą jedną kwestią)
              • anula36 Re: gruba żona 25.03.12, 15:41
                A jaki to problem, skoro juz za chwile bedzie byla zona?
            • aandzia43 Re: gruba żona 25.03.12, 22:07
              i ona tez nie jest ne czuje potrzeby kompromisu nienawiść do mnie jej p
              > rzysłoniła cały swiat.

              A za co ona cię tak nienawidzi? Typ, który nienawidzi całego świata, czy coś jej zrobiłeś? A jeśli typ, który nienawidzi świata to, sorry Winnetou, ale co z tobą jest nie tak, że ożeniłeś się z mocno skrzywioną psychicznie osobą? Może zamiast narzekać na małżonkę-niedługo-już-byłą czas wziąć się za swoją głowę?
              • dreemcatcher Re: gruba żona 26.03.12, 10:36
                niestety ale tego typu ludzie doskonale potrafią się maskować , po osiągnięciu celu okazuje się jacy są ,Nawet okazywanie uczuć kontrolują żeby tylko nie dać więcej drugiej osobie niż się otrzymało. Sugerujesz nie patrzenie na wszystkie kobiety jak na swoją żonę ?:) oj po tym co ostatnio zobaczyłem i przeżyłem ciężko będzie :)
                • aandzia43 Re: gruba żona 27.03.12, 19:07
                  Naprawdę "doskonale się maskować" to potrafią psychopaci manipulacyjni. Nie sądzę, by twoja żona do takich należała. Cała reszta pomniejszych oszustów, to znacznie mniej sprawni w manipulacji ludzi, którzy swoje sukcesy zawdzięczają rysom i skazom w psychice bliźnich. I na tych skazach jadą. W szczeliny, zranienia i braki człowieka wchodzą ze swoimi głaskami, którymi obdzielają na wstępie. Jak się juz zasiedlą na dobre w jego życiu, zaczynają również brać. Czasem rzeczywiście dużo. Ale i dają. Mniejsza z tym. Chodzi o to, żebyś nie patrzył teraz na wszystkie kobiety przez pryzmat swojej wrednej żony, tylko wręcz przeciwnie: patrzył na kobiety pod kątem tego, w jaki sposób wkradają się w twoje łaski. Czym cię kręcą, na jaką przynętę cię łowią. No i jakie brzydkie rzeczy jesteś w stanie wybaczyć na początku takiej z powodzeniem łowiącej cię kobiecie, czyli na co jesteś ślepy na początku zalotów/związku, a co potem eskaluje i doprowadza do rozpadu.
                  Jednym słowem: chcesz mieć kiedyś lepszego partnera/kę - zacznij od uczynienia siebie lepszym. Bo zazwyczaj mamy takich partnerów, na jakich zasłużyliśmy.
                  • fanny Re: gruba żona 28.03.12, 03:53
                    aandzia43 napisała:


                    > Jednym słowem: chcesz mieć kiedyś lepszego partnera/kę - zacznij od uczynienia
                    > siebie lepszym. Bo zazwyczaj mamy takich partnerów, na jakich zasłużyliśmy.
                    >

                    Lubie to!
          • aandzia43 Re: gruba żona 25.03.12, 22:22
            > Malzenstwo to swego rodzaju trade-off i kiedy czlowiek ma poczucie, ze jego pot
            > rzeby sa zaspakajane latwiej przychodzi mu zaspokajanie potrzeb partnera nawet
            > za cene pewnego dyskomfortu.

            Zgadza się. Ponieważ mój małż wielbi mnie szczerze mimo moich zmarszczek, dziwactw i odpałów, a do tego dobrze i chętnie bzyka, mnie zdarza się z ochotą i satysfakcją wielką ugotować mu smaczny obiad ;-P
    • nangaparbat3 a ty w co grasz? 26.03.12, 07:57
      Robisz sobie dobrze mogąc dowalać żonie i żalić się na forach, czy raczej trolujesz?
      Moim zdaniem sytuacja w jakiej jesteś zwyczajnie Ci pasuje. Wspaniałe wytłumaczenie nieudanego życia - ale ono zawsze bedzie nieudane, jeśli nie zmienisz czegos w sobie. Żonę traktujesz skrajnie przedmiotowo i najwyraźniej nie chcesz, by cokolwiek miedzy Wami się zmieniło - jeśli się mylę, przeczytaj jeszcze raz post Zwiatrem i wyciagnij wnioski:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134435454,134444059,Re_gruba_zona.html
      • dreemcatcher Re: a ty w co grasz? 26.03.12, 10:40
        ciekawa teoria z tym traktowaniem przedmiotowo , czemu ma służyć twój wpis? chcesz mnie obrazić czy jak ? czy sprowokować jałową dyskusję?
        • nangaparbat3 Re: a ty w co grasz? 26.03.12, 20:37
          Nie, nie zamierzam Cię obrażać, widze jednak, jak konstruktywne wypowiedzi omijasz szerokim łukiem - a żonę postrzegasz wyłącznie w kontekście zaspokajania (czy raczej niezaspokajania) przez nią Twoich/rodziny potrzeb.
          Uważam, że żonę traktujesz przedmiotowo, a nami usiłujesz manipulować.
    • esteraj Re: gruba żona 26.03.12, 15:08
      dreemcatcher napisał:

      > Sprzątam zmywam gotuję na nic to się zdaje, jak ze mnie męska świnia, do tego n
      > ie umiem jej zorganizować aktywnego spędzania czasu , moja wina nie umiem jej z
      > achęcić do odejścia od telewizora. W dodatku nie postępuję jak w "M ja miłość"
      > oni tak się tam kochają....

      Hm... zastanawiam się jakim jesteś typem faceta... Kto u Was rządzi w domu?
      Czy potrafisz jasno określić czego chcesz w życiu i nie boisz się mówić o swoich pragnieniach?
      Czy jesteś ciepłym i czułym mężczyzną, czy silnym i twardym? A może jedno i drugie?
      Czy jeśli nie osiągniesz swojego celu to masz pretensje do całego świata, czy raczej szukasz nowych możliwości?
      Lubisz zmiany i kiedy wkoło coś się dzieje, czy raczej jesteś stabilny i lubisz sprawdzone metody i rzeczy?
      Czy łatwo jest Cię wprowadzić w stan poczucia winy, czy może jednak potrafisz obronić swoje racje używając odpowiednich argumentów?
      Na ile jesteś pewnym siebie człowiekiem, a na ile liczysz się ze zdaniem innych?
      Kto kogo uwodził gdy się poznawaliście?
      • dreemcatcher Re: gruba żona 27.03.12, 10:53
        od zawsze było tak że to ja wyciągałem rękę i szukałem rozwiązań żona nigdy.Kiedyś nie przywiązywałem do tego aż takiej uwagi ale kiedyś musiała ta bańka pęknąć .
        Nie należę do oziębłych facetów i nie stanowiło dla mnie problemu powiedzieć kocham czy przytulić. Lubiłem jak coś się dzieje wokół i zawsze szukałem lepszego rozwiązania.
        Żeby mnie do czegoś przekonać potrzebne są argumenty a nie widzimisię .
        Jeśli chodzi o poznanie to nie ja byłem osobą adorującą mnie na tamten czas stałe związki nie interesowały.
        • urquhart kolejny miły facet? 27.03.12, 12:41
          dreemcatcher napisał:

          > od zawsze było tak że to ja wyciągałem rękę i szukałem rozwiązań żona nigdy.Kie
          > dyś nie przywiązywałem do tego aż takiej uwagi ale kiedyś musiała ta bańka pękn
          > ąć .
          > Nie należę do oziębłych facetów i nie stanowiło dla mnie problemu powiedzieć ko
          > cham czy przytulić. Lubiłem jak coś się dzieje wokół i zawsze szukałem lepszego
          > rozwiązania.
          > Żeby mnie do czegoś przekonać potrzebne są argumenty a nie widzimisię .
          > Jeśli chodzi o poznanie to nie ja byłem osobą adorującą mnie na tamten czas sta
          > łe związki nie interesowały.

          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123394554,,_Mily_facet_musi_przegrac.html?v=2
          • dreemcatcher Re: kolejny miły facet? 27.03.12, 13:19
            nie odnajduję siebie w tym :)
        • esteraj Re: gruba żona 27.03.12, 14:17
          Dreemcatcher, od pierwszego założonego przez Ciebie wątku, próbuję wyobrazić sobie jakim jesteś facetem.
          Nie wydaje mi się, że jesteś takim grzecznym i uległym chłopczykiem. Myślę, że jesteś inteligentnie miły i w zasadzie wiesz, czego chcesz.
          Mimo to, Twoje działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

          Piszesz:
          > Żeby mnie do czegoś przekonać potrzebne są argumenty a nie widzimisię .

          Czy potrafisz wyegzekwować argumentację drugiej strony?
          Czy jesteś konsekwentny w dążeniu do celów?

          Jeśli to żona wcześniej zabiegała o Twoje względy, to dlaczego teraz jej na tym nie zależy?
          Może w jakiś sposób jesteś uległy i ona nie ma o co walczyć?

          Z wcześniejszych wpisów, pamiętam, jak unikasz bycia szczerym ze swoją żoną, bo wolisz święty spokój... Czy nie warto byłoby jednak jasno określić czego oczekujesz od życia i od niej, niż bawić się w "ciuciubabkę"?
          • dreemcatcher Re: gruba żona 28.03.12, 12:19
            moja żona woli mi zrobic na złość niż pomysleć czy dobrze robi ile mostów mozna spalic ? w końcu bedzie ten ostatni. Obecnie nie zależy mi na szczerości , tyle razy mówiłem czego oczekuję od małżeństwa i sie wypaliło coś.
            Widocznie to typ osoby która po osiagnięciu celu spoczywa na laurach a miłość nie jesty dana raz na zawsze. Zawsze w okazywaniu uczuć krok za mną asekuracyjnie zawsze mniej.
            dzisiaj znalazłem taki ciekawy wpis ''Największy błąd kobiety gdy mysli że facet całe zycie będzie sie staral budować zwiazek bez jakiegokolwiek jej wkładu ''
            • esteraj Re: gruba żona 28.03.12, 13:15
              Czyli jednym słowem, decyzję już podjąłeś.
              Dobrze byłoby ją małżonce oznajmić, co by nie miała potem do Ciebie żadnego "ale", a potem konsekwentnie się jej trzymać.
              Powodzenia.
    • muszka100 Re: gruba żona 27.03.12, 19:32
      a gruby mąż???? doskonale cię rozumiem.... ma jedną parę spodni, nie nosi bielizny i potwornie chrapie... żyć sie nie chce
      • dreemcatcher Re: gruba żona 28.03.12, 12:09
        na początek
        www.wykop.pl/link/667509/sposob-na-wyciosany-kaloryfer-na-brzuchu/
        co do chrapania zatykam zonie nos :) a może to oznaka otyłości
        • muszka100 Re: gruba żona 28.03.12, 15:34
          nie sypiamy w jednym łóżku od kilku....lat więc trudno, zebym biegała do drugiego pokoju i zatykała mu nos, a chrapanie słychać w promieniu kilkunastu metrów.
    • slonecznyslonecznik Re: gruba żona 29.03.12, 20:14
      nie pomyslales ze jej tez przeszkadza ze nie wyglada jak "laska" z okladki? ze kupuje te ubrania byc nie widziec siebie? ze te staniki za male to z "nadziei" ze moze cos schudla. ze to cholerne odchudzanie jej nie wychodzi? i ze cala reszta??? i wiesz tak swoja droga, przeczytaj co napisales. mam gruba zone, nie napisales ze jest xl+ czy cos, tylko gruba. wlasciwie nie wiem czy wspolczuc Tobie czy jej.
      • dreemcatcher Re: gruba żona 30.03.12, 16:03
        ale o czym ty do mnie rozmawiasz? współczuj mojej żonie ja współczucia nie potrzebuję.
        Jak jej ma odchudzanie wychodzić skoro nic w tym kierunku nie robi, a o wadze już pisałem..
        Zatwardziałym grubasom mówimy NIE.
        Z postu wynika ze powinienem sie czuć winny lenistwu żony :) jesteś też gruba i nie chce ci sie ruszyć?
    • mama_myszkina Re: gruba żona 30.03.12, 17:12
      Jakież to polskie. Przed ślubem modelka (bo wiadomo, na co najlepiej złapać faceta), a po ślubie klempa.

      Współczuję. A że żona jest idiotką, to przed ślubem nie widziałeś? Czy za bardzo byłeś zajęty jej walorami?
    • mama_myszkina Re: gruba żona 30.03.12, 17:19
      Z punktu widzenia psychologii to nie uwagi męża/partnera motywują do schudniecia lecz, uwaga, uwagi obcych facetów!

      Tak już jest, że jeśli np. kobieta stroi się na przyjecie i jej własny mąż powie jej, że wspaniale wygląda, to owszem, sprawi jej to przyjemność. Ale jeśli powie jej to obcy facet to będzie skakała pod sufit z radosci. Nie wszystkie kobiety takie są ale sporo jest. To wynika miedzy innymi z faktu, że sporo kobiet zwraca największą uwagę na to, 'co myślą o nas inni'. Mąż nie jest 'innym'.

      To dlatego ten patent z ekspedientką w sklepie z ciuchami działa. Bo oto 'inni' dają nam do zrozumienia, że jesteśmy grube. Ekspdient pewnie podziałałby jeszcze lepiej :P
    • trzydziestoletnia Re: gruba żona 02.04.12, 11:35
      Hej, dreemcatcher. A za co zona Ciebie tak nienawidzi? Od kiedy to sie zaczelo, czy byl jakis przelomowy moment, zawiodla sie na Tobie, zrobiles jej jakas krzywde? Moze zrob taki eksperyment, sprobuj wczuc sie w swoja zone i opisz siebie jej oczami - co ona by o Tobie napisala - jaki jest jej maz, jakie ma wady i zalety, co w nim jeszcze lubi, a co ja wkurza, czego nie moze zniesc, co to wogole za facet. Sprobuj, napisz tutaj, moze cos sie wspolnie rozjasni, o co moze jej chodzic. Nie nienawidzi sie kogos ot tak, bez powodow.
      • aandzia43 Re: gruba żona 02.04.12, 20:39
        Już pytałam.

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134435454,134562575,Re_gruba_zona.html
        Odzewu nie było. Za kilka tygodni D. założy nowy wątek pod tytułem "Moja żona jest gruba, złośliwa i wredna. Proszę o współczucie". Chyba o to właśnie chodzi. Skoro tak lubi...
        • szpula3 Re: gruba żona 04.04.12, 18:29
          Polecam autorowi wątku przeczytać artykuł ,, Tak kochanie, jesteś gruba" - facet.onet.pl/warto-wiedziec/tak-kochanie-jestes-gruba,1,5079074,artykul.html . I komentarze czytelników dotyczące tego artykułu.
        • bcde Re: gruba żona 06.04.12, 00:58
          Naprawdę nie wiecie i się nie domyślacie? Z tych samych powodów, dla których większość kobiet zaczyna nienawidzić partnerów. Miał czelność od niej odejść, a dziecko w tym nie przeszkodziło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka