Dodaj do ulubionych

Mit szczerej rozmowy cd.

15.05.12, 06:25
Ponieważ większość forumowiczów z pewną naiwnością i prostodusznością wierzy w to że u podstawy wszelkich problemów w związku leżą problemy komunikacyjne pragnę zwrócić uwagę na kolejny w temacie poniższy aktualny artykuł o mitach komunikacji w związku.

1. Mit: Lepsza komunikacja uratuje swoje małżeństwo
Często słyszymy, że skuteczne rozwiązywanie konfliktów w związku, które zawiera w sobie aktywne słuchanie, sprawia że ludzie są szczęśliwi. Jednak według Gottmana, kiedy jesteśmy zdenerwowani, nie słuchamy siebie uważnie. Przytacza on badania, które stwierdzają, że tylko 18 proc. par po nauce komunikacji cieszy się bardziej satysfakcjonującą relacją. Ważniejszą sprawą od tego, w jaki sposób do siebie mówimy, jest umiejętność słuchania połączona z empatią i dystansem. Gottman jednak nie zniechęca do poznawania technik komunikacji. Mówi, że jeśli myślisz, że to pomoże, spróbuj.

2. Mit: Unikanie konfliktu zabije małżeństwo
Można się spotkać z opiniami, że walka między ludźmi dodaje życiu pikanterii. Lepiej głośno mówić, co ci siedzi na wątrobie, niż wypierać trudne emocje. Gottman zaś na podstawie swoich wieloletnich obserwacji par podczas badań, warsztatów, psychoterapii twierdzi, że zna małżeństwa, które latami „zamiatają sprawy pod dywan” i są szczęśliwe.(...)Gottman mówi, że nie chodzi o to, czy konflikty są w związku czy ich nie ma, tylko o to, że pary mają różne style konfliktowe. Niektórzy unikają walki jak ognia, inni walczą często. A jeszcze inni są w stanie rozmawiać spokojnie i osiągać kompromisy. Żaden sposób nie jest ani zły, ani dobry. Kluczem jest to, czy są w tym zgodni, czy jednej i drugiej stronie taki właśnie a nie inny sposób rozwiązywania konfliktów w związku odpowiada.

3. Mit: Dobra komunikacja w związku zapewni wzajemność
Podobno mówienie o tym, czego pragniemy a czego nie, o tym jak sobie wyobrażamy nasze życie, uczyni je przyjemniejszym, bo partner będzie o tym wiedział. Gottman jednak uważa, że zbyt wiele słów szkodzi. Partner, który jest ciągle o czymś takim informowany, może poczuć się zmuszany i przytłoczony. Poza tym pozbawiony inicjatywy na przykład w umilaniu życia ukochanej osobie. Często lepiej zdać się na spontaniczność. Niespodziewany gest miłości, choćby zrobienie mężowi ukochanego przez niego tiramisu bez okazji w zwykły wtorek, więcej znaczy niż dobra komunikacja słowna. Życie szczęśliwych par najczęściej opiera się na „niemówionych” umowach. Ciągłe omawianie problemów i codzienności może prowadzić do napięć

zwierciadlo.pl/2012/seks/partnerstwo/komunikacja-w-zwiazku-3-mity
Obserwuj wątek
    • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 07:43
      W sumie to dosc oczywiste jesli potraktowac zwiazek jako wymiane dobr. Kto wnosi mniej dobr niz do tej pory, badz dobra ktore wnosi stracily na wartosci, ten musi liczyc sie z renegocjacja oferty drugiej strony :)
      Lepsza taktyka wydaje sie - wnies wiecej i zazadaj wiecej w zamian.
      • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 08:10
        sabat77 napisał:

        > W sumie to dosc oczywiste jesli potraktowac zwiazek jako wymiane dobr. Kto wnos
        > i mniej dobr niz do tej pory, badz dobra ktore wnosi stracily na wartosci, ten
        > musi liczyc sie z renegocjacja oferty drugiej strony :)
        > Lepsza taktyka wydaje sie - wnies wiecej i zazadaj wiecej w zamian.

        Związki dla których istnieje "idealna równowaga" wkładu dóbr i zaangażowania podobno istnieją harmonijnie ale jedynie do przełomu momentu kryzysowego, choroby, wypadku, urodzenia dziecka, zestarzenia się kobiety, utraty pozycji (pracy) mężczyzny.

        ------
        Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
        • vitek_1 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 08:17
          Doświadczenie uczy że w szczerej rozmowie zawsze tylko jeden z rozmówców jest szczery i kończy się to dla niego fatalnie (dotyczy nie tylko związku ale wszystkich sytuacji życiowych).
          • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 08:27
            Dlatego szczerzy rozmowcy szybko ewoluuja w rozmowcow sprawiajacych wrazenie szczerych, co jest znacznie korzystniejsze, bo pozwala przemycac falszywe komunikaty w ubranku prawdziwych :)
        • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 08:21
          No i ok. Zatem popatrzmy na praktyke - co mamy na forum ?
          Urodzenie dziecka, gruba zona, gruby maz itd.
          W druga strone tez bywa - lepsza pozycja, dlugotrwala praca nad wygladem czy np. znaczne zmiany majatkowe na plus i nagle dotychczasowy partner przestaje spelniac oczekiwania.
          Wyglada na to, ze wybieramy sobie partnerow pod aktualny "stan posiadania" i jesli stan ulega znaczacej zmianie, to jesli partner nie ewoluuje to moze byc ciezko.
          Mam wrazenie ze przeceniamy interakcje miedzy ludzmi a nie doceniamy wartosci ktore za tymi ludzmi stoja. Wartosci w sensie atrakcyjnosci spoleczno seksualnej oczywiscie :)
      • anty-cialo Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 12:34
        sabat77 napisał:

        > W sumie to dosc oczywiste jesli potraktowac zwiazek jako wymiane dobr. Kto wnos
        > i mniej dobr niz do tej pory, badz dobra ktore wnosi stracily na wartosci, ten
        > musi liczyc sie z renegocjacja oferty drugiej strony :)
        > Lepsza taktyka wydaje sie - wnies wiecej i zazadaj wiecej w zamian.

        Jest taka metoda manipulacji oparta na skłonności do wzajemności. Daj coś komuś żeby coś wymusić w rewanżu. Pytanie co będzie gdy żądanie nie zostanie spełnione lub dostaniesz w rewanżu coś innego niz chciałeś, albo od osoby dobrze wytresowanej w powinnościach społecznych dostaniesz, ale jednocześnie wzrosnie jej niechęć do ciebie.
        • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 20:18
          anty-cialo napisała:
          > Jest taka metoda manipulacji oparta na skłonności do wzajemności. Daj coś komuś
          > żeby coś wymusić w rewanżu. Pytanie co będzie gdy żądanie nie zostanie spełnio
          > ne lub dostaniesz w rewanżu coś innego niz chciałeś, albo od osoby dobrze wytre
          > sowanej w powinnościach społecznych dostaniesz, ale jednocześnie wzrosnie jej n
          > iechęć do ciebie.

          O to, to.
          Typowy "zużyty" związek.
          Mąż się "stara" by mieć porządny seks, a dostaje w zamian kanapkę do pracy, umytą podłogę i świeże zasłony - a ma to gdzieś. I niechęć wzrasta :)
          • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 20:47
            Zależy w jakich sferach to staranie się ze strony męża było.
            Jak ktoś jest dla współmałżonka mało atrakcyjny seksualnie, to raczej dostanie właśnie kanapkę albo umyty samochód.
            Jak ktoś chce mieć dobry seks to chyba kluczem jest zastanowienie się jaka jest własna atrakcyjność seksualna i jak ją podnieść.
            Najpierw oczywiście wykluczyć oczywiste przeszkody takie jak problemy zdrowotne i zjechanie libido kobiety do zera przez pigułki. Z tego co czytałem na sieci wiele kobiet odczuwa po nich wręcz przemożny wstręt do seksu, nie tylko zanik pożądania. W przypadku mężczyzny problemu z pigułkami nie mamy ;) A szkoda, bo by się przydały...
            • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 21:32
              sabat77 napisał:
              > Jak ktoś chce mieć dobry seks to chyba kluczem jest zastanowienie się jaka jest
              > własna atrakcyjność seksualna i jak ją podnieść.
              > Najpierw oczywiście wykluczyć oczywiste przeszkody takie jak problemy zdrowotne
              > i zjechanie libido kobiety do zera przez pigułki. Z tego co czytałem na sieci (...)

              A psychologów ewolucyjnych to czytałeś? Zasadniczo KAŻDY stały partner długoterminowo zapewniający stabilizację i bezpieczeństwo ma zerową atrakcyjność seksualną - dla własnej żony znaczy, i po okresie zakochania.
              Więc problemy zdrowotne i libido po pigułkach to najczęściej zasłona dymna, brakuje księcia na białym koniu (tzw. lepsze geny i dywersyfikacja). Przy nim nagle wszytko mija jak nożem uciął :)
              • kag73 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 21:40
                Taa, i co jeszcze? A Ty slyszales ilu facetom po okresie zakochania i po latach nudzi sie wlasna zona, ktora dla innych nadal jest atrakcyjna?
                Ja tam mam bezpieczenstwo i stabilizacje a moj maz jest dla mnie nadal atrakcyjny seksualnie;)
                • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 21:58
                  kag73 napisała:

                  > Taa, i co jeszcze? A Ty slyszales ilu facetom po okresie zakochania i po latach
                  > nudzi sie wlasna zona, ktora dla innych nadal jest atrakcyjna?
                  > Ja tam mam bezpieczenstwo i stabilizacje a moj maz jest dla mnie nadal atrakcyj
                  > ny seksualnie;)

                  Zajrzyj w badania psychoewo, ale więcej niż połowa po parunastu latach jest żoną seksualnie zainteresowana, podczas gdy u kobiet o podobnym stażu to marginalne 10-20%.

                  Może Ty to własnie te parę procent :)
                  • kag73 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 22:03
                    Ty, a moze Ci faceci tak niewiele oferuja w lozku, a po latach jeszcze mniej, ze trudno sie dziwic, ze kobieta z tych 3 minut i tylko jego zaspokojenia spokojnie moze zrezygnowac :)
                    • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 22:23
                      kag73 napisała:

                      > Ty, a moze Ci faceci tak niewiele oferuja w lozku, a po latach jeszcze mniej, z
                      > e trudno sie dziwic, ze kobieta z tych 3 minut i tylko jego zaspokojenia spokoj
                      > nie moze zrezygnowac :)

                      Ciekawe czemu jeszcze te bandy psychodycho jeszcze nie wpadły na tak oczywisty wniosek że to męska malizna jest tą pierwotną przyczyną?
                      I czemu te same mężczyzny kochankę są w stanie zainteresować tym co oferują ( ponad połowa przecież ma coś na boku) a żona woli jednak zrezygnować :)
                      • kag73 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 23:09
                        Ano, bo przy nowej, przy kochance to sie trzeba postarac, moj drogi, a zona to juz zaklepana ;)
                        Tja i kolko sie zamyka, polowa ma kochanki a polowa zon ma kochankow i dziwne, ze z nimi chce. Hmm, a wiesz dlaczego? Bo kochankowie sie straja i boto nowoscdla obu stron zreszta ;) Ta se mysle, bo doswiadczenia w kwestii kochankow na boku nie mam.
              • anty-cialo Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 23:17
                > A psychologów ewolucyjnych to czytałeś? Zasadniczo KAŻDY stały partner długoter
                > minowo zapewniający stabilizację i bezpieczeństwo ma zerową atrakcyjność seksua
                > lną - dla własnej żony znaczy, i po okresie zakochania.

                Zasadniczo to jest teoria Urquharta. Psychologia ewolucyjna zauważa, że ponad 90% ludzkości żyje w monogamii, ojcowie w zdecydowanej większości wychowują własne biologicznie dzieci, nie cudze. Ludzie co jest rzadkością wśród zwierząt, mają stałą zdolność i potrzebę seksu nie ograniczoną do ruji, co ma skłonić parę do pozostania razem przez długi czas potrzebny na odchowanie dziecka.
          • kag73 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 21:42
            O to, to.
            Typowy "zużyty" związek.
            Mąż się "stara" by mieć porządny seks, a dostaje w zamian kanapkę do pracy, umytą podłogę i świeże zasłony - a ma to gdzieś. I niechęć wzrasta :)

            chlopie, on tylko dlatego te kanapke i umyta podloge dostaje, bo sie stara, gdyby sie nie staral nie mialby ani seksu ani kanapki ;))
    • anty-cialo Re: Mit szczerej rozmowy cd. 15.05.12, 12:23
      "kiedy jesteśmy zdenerwowani, nie słuchamy siebie uważnie"
      owszem ale nawet zdenerwowany słyszy, jak się problem przedstawi w kilku prostych zdaniach, to jest szansa że po ochłonięciu dotrze.

      "Niespodziewany gest miłości, choćby zrobienie mężowi ukochanego przez niego tiramisu bez okazji ... więcej znaczy niż dobra komunikacja słowna"

      Co do gestów zgoda, ale co tu robi pracochłonne tiramisu - tuczenie z zapracowywaniem się wyrazem miłości? Brrr
    • that.bitch.is.sick Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 00:32
      Męczące są rozmowy o trudnościach, powodują że zaczyna się unikać tej osoby która dąży do konfrontacji. Ja tak mam czasem, że jak słyszę "musimy porozmawiać" to aż mi się coś w żołądku skręca.
      Z drugiej strony ja bardzo chętnie używam rozmowy do własnych celów ale obowiązuje zasada, zdemaskuj przeciwnika zanim on się połapie. Najlepsza jest prowokacja, niespodziewany atak, podchody, sprytny test. Jak się ogłosi wszem i wobec: teraz będę Cię maglować i nastaw się na szczerość to chyba już bardziej po kretyńsku postąpić nie można:)
      • niezapominajka333 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 07:00
        "...Ponieważ większość forumowiczów z pewną naiwnością i prostodusznością wierzy w to że u podstawy wszelkich problemów w związku leżą problemy komunikacyjne ..."

        Pozwól Urqu, że spytam, na jakiej podstawie stwierdziłeś powyższe?

        • zyg_zyg_zyg Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 09:33
          > Pozwól Urqu, że spytam, na jakiej podstawie stwierdziłeś powyższe?

          Coś mi się wydaje, że Urqu miał w szkole pałę z nierówności. Za to zaokrąglanie mu się tak spodobało, że z radością je stosuje w dorosłym życiu - i 0,51 traktuje zasadniczo jako 1... :-))
        • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 11:07
          niezapominajka333 napisała:
          > "...Ponieważ większość forumowiczów z pewną naiwnością i prostodusznością wierz
          > y w to że u podstawy wszelkich problemów w związku leżą problemy komunikacyjne
          > ..."
          > Pozwól Urqu, że spytam, na jakiej podstawie stwierdziłeś powyższe?


          No jak to jak - na podstawie słynnej 'męskiej logiki' :D

          IMO to bzdura - żadna 'większość' a nawet prawie żaden z forumowiczów tak nie twierdzi. Podstawą problemów ludzi na tym forum jest NIEDOPASOWANIE ale jedyną drogą do chociaż próby zmiany sytuacji jest komunikowanie potrzeb. Tak obśmiewana przez Urqu komunikacja :) I nikt chyba nie twierdzi, że sama rozmowa działa cuda tylko daje szansę, której 'zamiecenie pod dywan' nie da na pewno.
        • urquhart Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 22:31
          niezapominajka333 napisała:
          > Pozwól Urqu, że spytam, na jakiej podstawie stwierdziłeś powyższe?

          Bo zmęczony jestem w wyłuskukiwniu kolejnych geniuszy oferujących panaceum na każdy problem w "szczerej rozmowie".
          Ale zasadniczo to była taka marna prowokacja, Mysieuszko.
          • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 08:34
            urquhart napisał:
            > niezapominajka333 napisała:
            > > Pozwól Urqu, że spytam, na jakiej podstawie stwierdziłeś powyższe?
            >
            > Bo zmęczony jestem w wyłuskukiwniu kolejnych geniuszy oferujących panaceum na k
            > ażdy problem w "szczerej rozmowie".

            No walczenie w własnymi urojeniami musi być baaaaardzo męczące :D
      • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 10:56
        that.bitch.is.sick napisała:
        > obowiązuje zasada,
        > zdemaskuj przeciwnika zanim on się połapie. Najlepsza jest prowokacja,
        > niespodziewany atak, podchody, sprytny test

        Ideał 'sick' związku - WOJNA! Twój partner - Twój wróg! Gierki, podchody, przeciwnicy - obrona przez atak i prowokację :D

        To naprawdę musi być straszne :/
        • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 11:08
          Nie kazdy lubi boogie :)
          Taka kobieta to wyzwanie dla koneserow, a przeciez uczciwiej byc nie moze - frajerzy od razu dostaja jasny sygnal, ze jak podejda blizej to sie poparza. Jesli nie sluchaja - to maja na co zasluguja.
          Sa tez i tacy, ktorzy lubia jak boli :>
        • that.bitch.is.sick Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 14:47
          mujer_bonita napisała:


          > Ideał 'sick' związku - WOJNA! Twój partner - Twój wróg! Gierki, podchody, przec
          > iwnicy - obrona przez atak i prowokację :D
          >
          > To naprawdę musi być straszne :/
          >
          Oj tam zaraz wróg.
          Ja nikomu broń boże nie narzucam swoich metod bo ideału nie ma, ale uważanie w totalnej prostoduszności za przyjaciela osoby z którą siłą rzeczy mamy czasem sprzeczne interesy i jesteśmy w konflikcie to trochę nadużycie w drugą stronę.
          • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 08:35
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Ja nikomu broń boże nie narzucam swoich metod bo ideału nie ma, ale uważanie w
            > totalnej prostoduszności za przyjaciela osoby z którą siłą rzeczy mamy czasem s
            > przeczne interesy i jesteśmy w konflikcie to trochę nadużycie w drugą stronę.

            Związek z osobą, z którą ma się sprzeczne interesy i jest się w konflikcie jest dla mnie z założenia CHORY.
            • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 09:51
              uważa
              > nie w
              > > totalnej prostoduszności za przyjaciela osoby z którą siłą rzeczy mamy cz
              > asem s
              > > przeczne interesy i jesteśmy w konflikcie to trochę nadużycie w drugą str
              > onę.
              >
              > Związek z osobą, z którą ma się sprzeczne interesy i jest się w konflikcie jest
              > dla mnie z założenia CHORY.
              >


              W takim razie to ty masz naiwne widzenie świata. ale fakt oto dość powszechne, ze kobiety i faceci z góry zakładają, że to co one/oni uważaja za cele i interesy i usprawiedliwione potrzeby w związku automatycznie jest zgodne z celami, potrzebami i interesem drugiego z partnerów. Tymczasem choćby na tym forum non stop wychodzi, że nie.
              jest rzeczą zupełnie wtórną, czy dlatego, ze to sa dwie rózne płcie o odmiennych strategiach, czy po prostu dwoje oddzielnych ludzi z prawem do odrebnego widzenia świata i posiadania własnych celów i potrzeb.


              • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:45
                abrigado napisał:
                >Tymczasem choćby na tym forum non stop wychodzi, że nie.

                Widzę, że ktoś tu przesiąknął filozofią Urqu. Ciągle złe kobiety :) Byłoby to nawet uroczo chłopięce gdyby było w wykonaniu chłopców a nie dorosłych mężczyzn. U was to jest mniej więcej tak żałosne jak damski odpowiednik, że 'wszyscy faceci to świnie' :)

                No i znów mamy 'na forum non stop wychodzi' dla podparcia swojej tezy. Nijak się to ma do forum ale jak dobrze brzmi :D

                Wytłumacz mi jaki jest sens wiązania się z osobą o innych celach życiowych? I dlaczego zakładasz, że wszystkie kobiety mają jeden, konkretny cel a mężczyźni inny - sprzeczny? Tak - są niedopasowane związki, nawet czasem wydaje mi się, że większość. Tylko co z tego wynika?
                • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:59
                  > Widzę, że ktoś tu przesiąknął filozofią Urqu. Ciągle złe kobiety :)

                  Mujer, masz u mnie flaszkę jakiegoś słodkiego alkoholu (gdybyś była facetem zaproponowałbym whisky albo whiskey- ale uogólniam pewnie nietrafnie, że wolisz słodkie likeiry) - jesli znajdzIesz fragment mojej wypowiedzi, w którym mówię ,że jesteście złe

                  wrecz przecwinie- juz kilkakrotnie napisałem, że en masse ani kobiety ani faceci nie sa źli- niestety jesteśmy inni.Mozesz mieć klapki na oczach i niedostrzegac rzeczywistości ale nparawdę kobiety jeśli mogą i nie czują , że musza udowadniać na isłe równości i tego, zeo ne też moga jeździć traktorami to wola nimi nie jeździć,

                  zarówno kobiety, jak i męźczyzni dadją się stypizować i wykazuja charakterystycnze dla płci zachowania i postawy zyciowe a takze zainteresowania. Oczywiście, od kazdej charakterystyki znajdziesz setki wyjątków-ale to tylko świadczy, że te charakterystyki sa nieostre, a nie swiadczy, ze nie sa trafne w ogóle
                  • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:17
                    abrigado napisał:
                    > zarówno kobiety, jak i męźczyzni dadją się stypizować i wykazuja charakterystyc
                    > nze dla płci zachowania i postawy zyciowe a takze zainteresowania. Oczywiście,
                    > od kazdej charakterystyki znajdziesz setki wyjątków-ale to tylko świadczy, że
                    > te charakterystyki sa nieostre, a nie swiadczy, ze nie sa trafne w ogóle

                    Mhm jasne :) Średnio kobiety w Polsce mają 166cm wzrostu. Po co robić jakieś rozmiary - szyjmy ciuchy na 166 i będzie gites. W końcu reszta to 'wyjątki, które o niczym nie świadczą' :D :D :D

                    Świat niestety nie jest tak prosty.
                • urquhart Projekcja (psychologia) 17.05.12, 21:38
                  mujer_bonita napisała:

                  > Widzę, że ktoś tu przesiąknął filozofią Urqu. Ciągle złe kobiety

                  POdpowiem Ci.
                  Przypisujesz mnie własne cechy z których nie jesteś dumna.
                  Projekcja (psychologia)
                  Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) — w psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię.
                  Przykład: Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości sama jest agresywna.
                  • mujer_bonita Jak potłuczony :) 17.05.12, 22:43
                    urquhart napisał:
                    > Przypisujesz mnie własne cechy z których nie jesteś dumna.

                    Że niby przypisuję sobie przesiąknięcie Twoją filozofią? Przepij się może bo gadasz jak potłuczony :)
    • mujer_bonita Banalne triuzmy w stylu onetu 16.05.12, 11:03
      Chwytliwy tytuł 'Mit obalony' po czym treść akapitu, która nie dość, że nie pasuje do nagłówka to jeszcze jest banalnym truizmem, z którego nic specjalnego nie wynika.

      Mundrości życiowe za 5 złotych:
      > twierdzi, że zna małżeństwa, które latami „zamiatają sprawy
      > pod dywan” i są szczęśliwe.

      No ja osobiście znam małżeństwo, co się tłucze wzajemnie raz w tygodniu (obustronnie) i takie, gdzie mąż tłucze regularnie żonę. Oba trwają i są szczęśliwe (przynajmniej nie narzekają). I CO Z TEGO WYNIKA? Mam też zacząć tłuc?


      Artykuł jest skonstruowany tak jak wywody Cygańskiej wróżki - nic konkretnego, żeby każdy mógł sobie wybrać i zinterpretować jak chce.
      • that.bitch.is.sick Re: Banalne triuzmy w stylu onetu 16.05.12, 14:38
        mujer_bonita napisała:
        >
        > Artykuł jest skonstruowany tak jak wywody Cygańskiej wróżki - nic konkretnego,
        > żeby każdy mógł sobie wybrać i zinterpretować jak chce.
        >
        W sumie tyż prawda. Ale ja nie znoszę pseudopsychologicznych gadek-szmatek pod tytułem "zwerbalizujmy konflikty" czy "przepracujmy to zagadnienie". Generalnie jakoś trzeba się komunikować ale niekoniecznie w konwencji terapeutycznej, pod szyldem "rozmową rozwiażemy konflikty".
      • urquhart nie wiesz jak to ugryźć 16.05.12, 22:26
        mujer_bonita napisała:

        > Chwytliwy tytuł 'Mit obalony' po czym treść akapitu, która nie dość, że nie pas
        > uje do nagłówka to jeszcze jest banalnym truizmem, z którego nic specjalnego ni
        > e wynika.
        > Mundrości życiowe za 5 złotych:

        Nie pasuje ci i nie wiesz jak to ugryźć i walisz farmazonem.
        Ale dzięki że sprowadzasz że do meritum przy okazji.
        Moim zdaniem tekst jest trafny chociaż w sumie najbarziej rzeczowy jest początek i zakończenie, reszta to wypełniacz emocjonalna papka dla bab rodem z Jona Gray'a. Znaczy że ktoś zrobił wybulił granty na badania że po poprawieniu komunikacji i nauczeniu przełamaniu szczerych rozmów jedynie marginalnej parunastu procent się poprawiło. I że ludzie tkwią w naiwnym przekonaniu że udrożnienie komunikacji potrzeb zapewni wzajemność. A to naiwność rodem z oświeceniowych idalealistów że zło bierze się z niewiedzy i jak się masowo ludzi wykształci to świat pogrąży sie w dobrobycie, dostatku i będzie wolny od wojen.
        Dlaczego nie jest truizmem? Bo co rusz masz tu na forum kolejnych geniuszy co na każdy poruszony problem widzą panaceum w "szczerej rozmowie" .
        To że nadmiar komunikacji jest również jeżeli nie bardziej i częściej szkodliwy jako zwykła zrzędliwość to też nie wiedza powszechna.
        • mujer_bonita Re: nie wiesz jak to ugryźć 17.05.12, 08:32
          urquhart napisał:
          > Nie pasuje ci i nie wiesz jak to ugryźć i walisz farmazonem.

          Farmazonem to leci ten artykuł bo wyraźnie zaznaczyłam. Napisałam również, że jest napisany tak, aby każdy mógł zinterpretować go po swojemu więc nie muszę 'wiedzieć jak to ugryźć' bo jakkolwiek się ugryzie to wyjdzie mundrość na poziomie artykułu.

          > Moim zdaniem tekst jest trafny

          Twoim zdaniem, Twoja INTERPRETACJA tego tekstu jest prawdziwa. Bo widzisz w nim to co chcesz widzieć. A w sumie wcale tego co piszesz w tym tekście nie ma. Jest 'duże pole do popisu'. Niepodpowiedzenia, brak konkretów. Ty nawet w konkretnych tekstach widzisz to co chcesz widzieć więc taki to dla Twoich teorii wręcz raj :)

          Mało tego - nie dość, że tekst sobie wolno interpretujesz to nawet forum interpretujesz. Znów jedziesz tekstem, jakoby forum uważało 'szczerą rozmowę' jako panaceum na problem. Jak sobie wbijesz coś do głowy to rzeczywistość nie ma szans. Powtarzasz jak mantrę swoje wywody i w końcu chyba sam zaczynasz w to wierzyć. W sumie to świetny sposób na bycie zadowolonym z siebie - uwierzyć, że rzeczywistość jest taka, jak Ty sobie to wyobrażasz :)
    • twojabogini Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 12:15
      Ogólnie się zgadzam, szczere rozmowy to nie najlepsza droga do poprawy związku. Po pierwsze nadmierna szczerość może boleć, wywołać nie tyle chęć współpracy, co raczej obrony, lub zemsty. Po drugie stała szczera i dogłębna analiza związku może być męcząca. Tyle, że jak dojdziemy do szczegółów...
      Taki mam zawód, że rozmawiam czasem z ludźmi, którzy zamierzają się rozwieść. Większość młodych kobiet mających dzieci chce rozwodu z przyczyn seksualnych - mąż w łóżku jest do niczego. Coś tam wtedy najczęściej plączą o braku porozumienia intelektualnego. Ale w toku rozmowy okazuje się, że chodzi jednak o seksualną frustrację. Męża kochają, uważają, że jest dobrym ojcem, odpowiedzialnym mężem...ale nie dają rady ze swoją seksualną frustracją. Czasem z tego powodu miłość do męża przeradza się w nienawiść, obrzydzenie do seksu z nim. W odczuciach pań taki mąż jest nieczuły, egoistyczny.
      Tu niestety bez szczerej rozmowy i komunikacji nic nie da się zrobić. Nic nie da się zrobić również bez edukacji seksualnej. Kobiety są faszerowane m.in. takimi bzdurami, że przyjemność z seksu osiągną po kilku latach współżycia, po urodzeniu dziecka i w okolicach trzydziestki. Wiec dzielnie udają orgazmy w oczekiwaniu na zmianę, coś tam sugerują nawet mężowi, że mógłby inaczej. Ale pan jest przecież dobrze wyedukowany w kwestii seksu i żona nie będzie go pouczać, tyle ile filmów już widział...i takie numery...(niech dalej katecheci uczą w szkołach jak dzieci robić...)
      Tu sprawa komunikacji w związku leży na całej linii. Ona się wstydzi powiedzieć, że to co on robi nie jest takie przyjemne. On się boi krytyki. Ona się boi, że on pomyśli, że z nią coś nie tak. On nie rozumie czemu seks z nim nie sprawia jej frajdy, może już go nie kocha? Oboje sądzą, że są seksualnie niedopasowani.
      Taka para zamiast u prawnika powinna wylądować u seksuologa - i czasem udaje mi się ludzi przekierować. Niestety z seksualnego impasu nie wyjdzie się inaczej niż wywalając kawę na ławę. Tu komunikacja jest podstawą.


      • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 12:29
        twojabogini napisała:
        > Ogólnie się zgadzam, szczere rozmowy to nie najlepsza droga do poprawy związku.
        > Po pierwsze nadmierna szczerość może boleć, wywołać nie tyle chęć współpracy,
        > co raczej obrony, lub zemsty. Po drugie stała szczera i dogłębna analiza związ
        > ku może być męcząca. Tyle, że jak dojdziemy do szczegółów...
        (...)
        > Tu niestety bez szczerej rozmowy i komunikacji nic nie da się zrobić.
        (...)
        > Tu sprawa komunikacji w związku leży na całej linii. Ona się wstydzi powiedzieć
        > , że to co on robi nie jest takie przyjemne. On się boi krytyki. Ona się boi, ż
        > e on pomyśli, że z nią coś nie tak. On nie rozumie czemu seks z nim nie sprawia
        > jej frajdy, może już go nie kocha? Oboje sądzą, że są seksualnie niedopasowani

        Dodałabym jeszcze, że lata zamiatania pod dywan niestety dają często efekt w postaci najgorszej czyli niekontrolowanego wybuchu. To tak jak z porządkiem - lepiej jest go utrzymywać (jak nawet nie jest idealny) niż raz na jakiś czas męczyć się z syfem. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
      • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 16.05.12, 12:47
        łał, kolezanka po fachu :P

        i jakie celne spostrzeżenia...
    • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:07
      to wszystko prawda, ale jeśli partner od nastu lat nigdy nie przyniósł mi kwiatów w zwykły wtorek, dlaczego nie miałabym mu powiedzieć o tym, że sprawiłoby mi to przyjemność.
      Zgadzam się z tym, że za duża ilość roszczeń może być przytłaczająca, ale nie zabije spontaniczności jedno życzenie na rok, zwłaszcza jeśli tej spontaniczności w związku nie ma i nie było. Może mam chłopa bez polotu, taki lajf...
      • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:14
        elsa- bardzo konkretny problem. sporo zalezy od tego w jaki sposób wyrażasz swoje życzenie.

        Moja była miała tak isposób komunikowania swoich życzeń jak baca z pewnego starego kawału, który przychodzi do sąsiada porosić o lewarek i zaczyna od "w dupe sobie wsadż ten swój pieprzony lewarek" sama rozumiesz, ze po czyms takim np kupienie kwaitów było w zasadizen iemozkliwe albo niezrećzne - "kupiłes bo ci powiedziałam, sam na to nigdy nie wpadniesz"
        • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:20
          no widzisz kłopot w tym, że ja nie magluję tego tematu , powiedziałam raz, ale skutek jest prawie zerowy. Czyli wie, ze przykładowo lubię kwiaty, więc o co chodzi. Nie kupi mi ich w zwykły wtorek, bo odważyłam się mu powiedzieć, że o tym marzę? Większość panów twierdzi, że wolą konkretną informację, zamiast mydlenia oczu w stylu "domyśl się, co mnie uszczęśliwi"
          • sabat77 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:32
            Jesli zacznie kupowac w zwykly wtorek, przyjmiesz to za norme i zaczniesz marzyc o kolejnej rzeczy. Czasem konczy sie na "krokodyla daj mi luby" :)
            Musimy sobie nawzajem pomagac w zwiazkach, ale z wzajemnoscia.
            Jakie on ma marzenie, ktorego ty nie spelniasz ?
            Ty masz kwiaty w zwykly wtorek, a on ma cos takiego ?
            • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:57
              nie zliczę, ile już razy pytałam go o jego życzenia, marzenia. Odpowiada zawsze, że nie ma, czy to znaczy że ja muszę tez nie mieć?
          • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:33
            pewnie masz sporo racje..ale tez marudzisz.

            Z tego co się dowiedziałem o życiu to kobieta wybiera sobie faceta a potem pozawala mu myśleć , ze to on ją zdobył.

            skoro to przeszłaś, to z kwiatkiem naprawde wydaję się proste ;P

            czyli nie mów mu wprost- bo to jak polecenie, które tobie ani jemu nie sprawi przyjemności, ani nie bądz zbyt enigmatyczna, ale zatrzymaj sie np przy kwiaciarni podczas wspólnego spaceru, i rzuć niby bez zwiazku kometarzn a temat ich Piękna kompozycji etc.

            kup kwiaty komuś znajomemu- powinien zatrybić :P

            faceci nie zwracaja z reguły uwagi na drobiazgi, co przy przyzwyczajeniu i szarzyźnie codzienności może powodować takei reakcje
            • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:55
              abrigado napisał:
              > kup kwiaty komuś znajomemu- powinien zatrybić :P

              No cudownie :) Polecanie strategii 'domyśl się' PRZEZ FACETA :D :D :D


              Muszę to sobie zapisać :D
              • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:01
                o widzisz mujer, jak ty mnie krzywddzisz nie dopuszczając do siebie mysli, ze moge wyjść poza płciowy stereotyp? :) ;) ;P
                • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:19
                  nie wiem jak mujer, ale niestety abrigado, z całym szacunkiem dla Ciebie, który byś się domyślił, większość facetów przeszłaby obojętnie, stereotypy niestety skądś się biorą.
                  Ja mam wrażenie, że niektórzy osobnicy płci męskiej mają do tego takie podejście, że od kwiatów się zaczyna, a potem chcemy więcej i więcej, więc na wszelki wypadek nie rozpieszczają. Tylko, że to tak nie działa. Ja właśnie chcę wyjść poza stereotypy i skupić się na sprawianiu drobnych przyjemności partnerowi, tylko o to chodzi, żeby jemu było miło.
            • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:00
              wiesz co to że teraz wałkujemy te kwiaty, to nie znaczy, że to jakiś mega problem w moim życiu, tylko taka ciekawostka socjologiczna. Wyobraź sobie, że delikatne sugestie typu w kwiaciarni absolutnie nie trafiły, właśnie dlatego zamiast nie skazywać go na to, żeby "się domyślił" powiedziałam wprost, co sprawia mi przyjemność, też źle do cholery?
              • abrigado Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:05
                to zmień go na innego- tego kwiatu pół światu :P
                • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:24
                  no cóż powiem tak: "kwiatów nie daje, ale kocham drania"
      • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:15
        i jeszcze kilka słów: jeśli i kobieta i mężczyzna w związku istnieliby głównie po to, żeby sprawiać drugiej stronie przyjemność, żyliby długo i szczęśliwie. Egoizm to wróg udanej relacji.
        Z życia:
        "Kochanie klepnij mnie w tyłek trochę mocniej. - Odp. Chyba wiem lepiej jak chcę cię klepnąć"
        • kag73 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:05
          Moj maz mi kiedys powiedzial, ze jak ktos kupuje kwiaty bez okazji to znaczy, ze cos przeskrobal i ma wyrzuty sumienia. Uwazam, ze to nie to samo dostac kwiatka, bo facetowi sie zachcialo jakiegos Ci dac a dostac go, bo sie powiedzialo, ze sie chce. Ja tez lubie kwiaty, dlatego kupuje je sobie sama, stawiam do wazonu i die zachwycam. Hmm. a ze mamy wspolne pieniadze, po polowie kupuje je tez maz ;)
          • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:11
            Pewnie, że nie to samo, ale ja zdecydowanie wolę dostawać od niego niż kupować sobie sama. Zwłaszcza, że dla mnie to mega afrodyzjak, nie tylko kwiaty, jest jeszcze kilka takich rzeczy, drobnych, o któych wie, jednak nie stosuje.
            Poza tym właśnie chodzi o to, żeby on wiedział, że kwiaty sprawiają ci przyjemność i że je lubisz i właśnie ostatecznie o to, żeby on chciał ci tę przyjemność dać.
          • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:24
            kag73 napisała:
            > Uwazam, ze to nie to samo dostac kwiatka, bo facetowi sie zachcialo
            > jakiegos Ci dac a dostac go, bo sie powiedzialo, ze sie chce.

            Oczywiście! Dlatego ja się nawet ucieszyłam, jak mi TŻ powiedział, że on woli 'bez okazji'. Tylko jak po 1,5 roku uświadomiłam sobie, że nie 'zachciało' mu się ani razu to... kurcze zabolało :/
      • mujer_bonita Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 10:57
        elsa33 napisała:
        > to wszystko prawda, ale jeśli partner od nastu lat nigdy nie przyniósł mi kwiat
        > ów w zwykły wtorek, dlaczego nie miałabym mu powiedzieć o tym, że sprawiłoby mi
        > to przyjemność.

        Mój chłop powiedział kiedyś, że nie lubi dawać kwiatów 'z okazji'. Przez 1,5 roku 'bez okazji' nie zdarzyło się ani razu :)
        • elsa33 Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 11:07
          no właśnie :) bingo, wiem że jest takich więcej, bo moje przyjaciółki przerabiają to samo. Zmowa facetów, bojkot wiechci?
          A abstrahując od kwiatów, nie rozumiem właśnie tego mechanizmu, który sprawia, że zwerbalizowane życzenie powoduje, że możesz mieć niemal 100% pewność, że nie zostanie spełnione. Jak mówię o kwiatach, nie znaczy to że chcę je dostać jutro z zaskoczenia :).
          Dlaczego mój facet nie ma życzeń? Ja naprawdę chcę je spełniać. Czy wy faceci też nie macie życzeń, czy macie po prostu jakąś trudność z ich wyrażaniem?
          • kutuzow o kwiatach cd 17.05.12, 12:14
            elsa33 napisała:

            > Dlaczego mój facet nie ma życzeń? Ja naprawdę chcę je spełniać. Czy wy faceci t
            > eż nie macie życzeń, czy macie po prostu jakąś trudność z ich wyrażaniem?

            Elsa33 --> mogę odpowiedzieć co najwyżej za siebie. Tez jestem z tych co to wolą "bez okazji", z tym że u mnie faktycznie średnio raz/dwa razy na miesiąc ten bukiet jest wręczany (czasami to ładne róże, innym razem kwiaty polne czy drobne konwalie). Nie ukrywam że to ma także "drugie dno". Moja dziewczyna wie że dużo łatwiej jest mi pomyśleć o takich przyjemnościach (lubię jej wręczać te kwiaty i widzieć jaka jest szczęśliwa) niż pamiętać o datach. To moja osobista zmora, gdyby nie przypominanie w telefonie to zasadniczo o własnych urodzinach też bym zapominał. Mamy więc taki niepisany układ, że dopóki się staram na co dzień, ona mi wybaczy jeśli kiedyś zapomnę o urodzinach/imieninach.

            Co do samych kwiatów, to bodajże Wojciszke pisał w "Psychologii Miłości" że każdy z nas czasem przestaje cenić to co jest na wyciągnięcie ręki. Był tam jeśli dobrze pamiętam właśnie przykład często wręczanych kwiatów. Także pewnie sztuką jest utrzymanie "złotego środka". Nie za rzadko i nie za często.

            Co do życzeń. Ja np. mam albo drobne życzenia (np. doceniam gdy moja partnerka zrobi mi pyszne kanapki (mi samemu nie chce się nigdy aż tak je ozdabiać), albo już takie trochę większe/droższe np. wspólny wyjazd na tor wyścigowy i jazda samochodami sportowymi (np: www.motoprezent.pl./produkt-Ferrari.html ). Praktycznie nie mam nic co byłoby odpowiednikiem takich "kwiatów". Może (strzelam) my facecji takie drobne sprawy potrafimy załatwiać sobie sami /nie przywiązujemy wagi do takich spraw.
            Za to mam całą masę życzeń związanych z seksem i co miłe wspólnie realizujemy te życzenia obu stron.
            • elsa33 Re: o kwiatach cd 17.05.12, 13:02
              Kutuzow, doskonały pomysł na prezent, drogi jak cholera, może to off topic ale warto za tę cenę? Mój mąż uwielbia takie samochody, tylko najgorsze, że lokalizacja tak daleko. Mogę napisac na priva?
              • kutuzow Re: o kwiatach cd 17.05.12, 19:42
                elsa33 napisała:

                > Kutuzow, doskonały pomysł na prezent, drogi jak cholera, może to off topic ale
                > warto za tę cenę? Mój mąż uwielbia takie samochody, tylko najgorsze, że lokaliz
                > acja tak daleko. Mogę napisac na priva?

                Pisz na priva jeśli chcesz, z tym że od razu zaznaczę, że tego prezentu jeszcze nie testowałem.
                Na razie w tym roku przymierzam się do czegoś tańszego (są tam inne auta za 300-500 PLN).
                Co do samego Ferrari, kiedyś spróbuje, jest to jedna z rzeczy na liście "marzeń do realizacji".
                Jeszcze fajniejszym (jak dla mnie) jest taki wypad: www.wyjatkowyprezent.pl/zostan-kierowca-formuly1
                to oczywiście już zupełnie inne koszty, ale mam zamiar tego spróbować teraz (w tym roku odhaczyłem z listy rejs katamaranem).

                Tak mi się jeszcze nasunęło w temacie "kwiatów". Może to jest tak że my facecji nie przywiązujemy wagi do tego kto realizuje dany prezent. Ja np. spokojnie mogę sam sobie zakupić taki dzień na torze (jak środki pozwolą) i nie muszę czuć że to jest prezent od mej partnerki (znając koszt pewnie wręcz czułbym się głupio że się wykosztowała). Może to jest jakaś odpowiedź na to wcześniejsze pytanie o nasze życzenia. Może mężczyznom wystarczy sama rzecz/zdarzenie/gadżet bez tej emocjonalnej otoczki że to jest od drugiej osoby, że ona o nas myślała jak to wybierała itp.
            • zyg_zyg_zyg Re: o kwiatach cd 17.05.12, 19:52
              ". Moja dziewczyna wie
              > że dużo łatwiej jest mi pomyśleć o takich przyjemnościach (lubię jej wręczać te
              > kwiaty i widzieć jaka jest szczęśliwa) niż pamiętać o datach. To moja osobista
              > zmora

              He he... Czasem lubię znienacka zapytać mojego męża, ile lat już jesteśmy razem, albo w jakim miesiącu się pobraliśmy - wpada wtedy w taką rozkoszną panikę i podaje bardzo śmieszne odpowiedzi :-) Chichram się z niego jak głupia. No ale ja jestem z tych, co kwiatów nie lubią - a czekoladę to mi kochany przynosi bez okazji.
              • kag73 Re: o kwiatach cd 17.05.12, 20:36
                No wlasnie to jest ciekawe, ze moj moje ulubione pralinki i alkohole owszem kupuje i przynosi, ale kwiaty bez okazji...moze to dla niektorych facetow dosc bezuzyteczny "prezent".
                Troche na zasadzie przyniosl raz, starczy, czerwone roze=milosc, nadal aktualne. Dziwnym trafem wiekszosc facetow jakos wie, ze na poczatek to trzeba startowac z kwiatami a potem, bez okazji...wiekszosc o tym nie mysli.

    • boerst Re: Mit szczerej rozmowy cd. 17.05.12, 23:15
      Może do szczerej rozmowy trzeba po prostu dorosnąć ?
      Musi to rzecz jasna dotyczyć obu rozmówców.
      Jak pokazuje praktyka życiowa, widać nie wszyscy dorośli są dorośli.
      • urquhart Nadmiar wszystkiego szkodzi 18.05.12, 08:22
        boerst napisał(a):

        > Może do szczerej rozmowy trzeba po prostu dorosnąć ?
        > Musi to rzecz jasna dotyczyć obu rozmówców.
        > Jak pokazuje praktyka życiowa, widać nie wszyscy dorośli są dorośli.

        Nie tyle do szczerej rozmowy co do tego że w oderwaniu od wzajemności i empatii nie wiele pomoże. Sama umiejętność komunikacji do niczego nie prowadzi poza prześwaiadczeiem że ten drugi to zły, bo wie czego oczekuje a nie robi tego.
        Nadmiar komunikacji to zrzędliwość.
        Nadmiar empatii to naiwność i brak asertywności
        Nadmiar wzajemności to interesowność.
    • novyzivot Re: Mit szczerej rozmowy cd. 20.05.12, 23:15
      No dobra urqu_ . A jakie jest Twoje zdanie. Krótko ? Konkretnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka