Dodaj do ulubionych

Udawany orgazm

28.05.12, 11:16
Mam ogromny intymny problem, z którym nie mam się do kogo zwrócić. Mam nadzieję, że mi pomożecie... Mojego obecnego męża poznałam kiedy nie byłam zbyt doświadczona, a było to 8 lat temu. Zresztą on też miał może 1 dziewczynę przede mną. Nie wiem skąd takie przeświadczenie, może z jakiś głupich filmów erotycznych, ale byłam wtedy przekonana, że normalna kobieta osiąga bez problemu orgazm pochwowy i to osiąga go równo z mężczyzną. Ponieważ ja nigdy takiego orgazmu nie mogłam osiągnąć, myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, że jestem oziębła i udawałam. Przez całe lata udawałam orgazm i nigdy nie osiągnęłam go ze swoim partnerem. Sama osiągam go szybko i bez problemu... Obecnie nasze małżeństwo przechodzi ogromny kryzys, już 2 razy było blisko rozwodu. Praktycznie przestaliśmy ze sobą sypiać. Postanowiliśmy jednak dać sobie jeszcze jedną szansę, a ja jestem przekonana, że dopóki nie rozwiążemy spraw łóżkowych nic z tego małżeństwa nie będzie. No i tu jest problem... Przecież nie mogę po tylu latach przyznać się nagle mężowi, że nigdy nie było mi z nim dobrze, że przez tyle lat go okłamywałam, bo to już by doszczętnie wszystko zrujnowało. Jak wyplątać się z sytuacji, którą stworzyłam? Jak nauczyć go co tak naprawdę sprawia mi przyjemność??? Pomóżcie mi proszę, bo tak bardzo chciałabym żeby było jeszcze między nami dobrze...
Obserwuj wątek
    • tempera_tura Re: Udawany orgazm 28.05.12, 12:34
      Nie mów calej prawdy. On tego nie zniesie i rozwód murowany.
      Powiedz że od jakiegoś czasu masz kłopoty, nie wiesz skąd wynikają, może masz inne potrzeby, zmieniasz się, potrzebujesz dodatkowych wrażeń.... No i weź sie do działania, musisz mu pokazać/wytłumaczyć co i jak bo widać że chłopaki nie da sam rady. Tylko nie wywieraj presji, niech nie czuje że to jego wina itd. Trzeba to dość dyplomatycznie rozwiązać.

      Nie jesteś oziębła. Kobiety to nie maszyny. Niektóre skomplikowane w obsłudze.
      Nauka odczuwania pochwowego orgazmu to proces u większości pań.
      Będzie dobrze.
      A w czym łechtaczkowy gorszy? Ja tam wole...
      • kag73 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 12:57
        Moze Ty po prostu jestes z tych "lechtaczkowych" i tyle.
        Wiele kobiet i mezczyzn wierzy, ze mezczyzna i kobieta pieknie i bez problemow wspolnie podczas stosunku dochodza na szczyt. Winna temu litertura i filmy, bo rzeczywistosc jest raczej inna.
        To taki mit, bajka, w ktora sie wierzy dopoki sie samemu nie przekona, ze bywa(najczesciej) inaczej.
        Zgadzam sie z poprzedniczka nie mow prawdy o udawaniu, powiedz, nakieruj, popros, co tam chcesz, zeby maz najpierw zaspokoil Ciebie oralnie badz pieszczac dlonia, potem bedziesz rozkrecona i on moze zaczynac penetracje. Wtedy bedzie Ci dobrze i nieistotne bedzie czy dojdziesz czy nie, bo orgazm juz mialas.
        Jakby co, mozesz wspomniec, ze chyba cos Ci sie "poprzestawialo" czy zmienilo w odczuwaniu itd.
        • 7flowers Re: Udawany orgazm 28.05.12, 14:00
          Dziękuję za wasze opinie. Rzeczywiście myślałam o tym, żeby tak to rozegrać, ale boję się jednej rzeczy. Jego samoocena ostatnio bardzo bardzo kuleje, przyznaję i wstyd mi, że również z mojego powodu, ale nie będę się teraz na ten temat rozpisywać :( Boję się, że sprawię, że będzie jeszcze gorzej, że pomyśli sobie, że już mnie nie pociąga, że nawet nie umie mnie zadowolić w normalny sposób (bo taki dla niego jest normalny), że będzie się bał zbliżeń ze mną, bojąc się porażki w postaci braku mojej satysfakcji. Nie spaliśmy ze sobą od wielu miesięcy, niestety..., chciałabym, żeby ten pierwszy raz po takim czasie był wspaniały, żeby obojgu nam było dobrze, a w tej sytuacji wiem jak to się skończy... Czy on nie odsunie się ode mnie jeszcze bardziej?
          • kag73 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 14:15
            Hmm, po prostu pokieruj akcja tak, zeby wlozyl glowe miedzy Twoje nogi i nie wyciagal dopoki nie osiagniesz orgazmu, ktory zdecydowanie nie powinien umkac jego uwadze. W trakcie minety masz dac odczuc/uslyszec, ze jest Ci bardzo dobrze. Po tym przejdziecie do penetracji np. Powiem tak, skoro udawalas 8 lat, mozesz udac jeden raz wiecej, o jeden raz nie chodzi a wyglada na to, ze rzecz jest powazna. Po wielu miesiacach abstynecji i jego niepewnosci nie serwowalbym mu nagle wielkich "przemowin"/wyjasnien itd.
            Jak najbardziej moze byc podniecajaco po tak dlugim czasie. Polecam moze jeszcze lampke wina na roluznienie, ale nie za duzo.
            Jeszcze jedno, w opisanej sytuacji, jak dla mnie, nie to jest najwazniejsze, zebys Ty miala orgazm, sorry, nie mialas go tak dlugo, wiec od biedy zrezygnuj jeszcze raz. Najwazniejsze, zeby facet znow nabral pewnosci i zebyscie sie wkrecili w seks, ze tak powiem. Jak juz to nastapi, bedziecie miec wiele czasu na eksperymenty, ale moze troszke drobniejsze kroczki. Jak najbardziej bedzie wtedy uzasadnione, ze to wasz nowy poczatek, ze chcesz sprobowac czegos nowego, moze on rowniez ma jakies fantazje, ale...powoli, nie za duzo za pierwszym razem.
            Powodzenia!
            • abrigado Re: Udawany orgazm 28.05.12, 14:27
              kurczy, kag, jestem pod wrazeniem...serio, serio...
            • tempera_tura Re: Udawany orgazm 29.05.12, 08:39
              Zgadzam sie
        • arronia Re: Udawany orgazm 29.05.12, 14:28
          To jest rada, która może sprawdza się i w 99 proc., ale nie w 100.
          Może jestem wyjątkiem, ale dla mnie seks po orgazmie jest nieprzyjemny. Muszę z kwadrans odczekać, albo jest niekomfortowo.
          • kag73 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 17:23
            Jasne, ludzie rozni sa, ale sprobowac moza.
    • trzydziestoletnia Re: Udawany orgazm 28.05.12, 16:19
      Wiesz, b.Ci wspolczuje... nie tego, co teraz, ale tych 8 lat.. niezaspokojenia, oszukiwania, poczucia winy, czucia sie gorszą, braku tych fajnych chwil tuz po, kiedy sobie mozna pokomentowac jak bylo fajnie.. nieszczerosci, ktora zawsze cos zabija w zwiazku.. trudno mi sobie wyobrazic jak sie czulas za kazdym razem po tym udawaniu, nawet jak sie czulas po masturbacji "z koniecznosci". Dziwne macie oboje poglady, jesli maz uznaje, ze tylko orgazm pochwowy jest 'normalny' to _troche_ sie nie dziwie, ze udawalas, zeby byc dla niego "normalną". Ja tez z tych lechtaczkowych i tez zdarzylo mi sie 2-3 pierwsze razy udawac, ale az tak daleko nie zabrnelam, zebym nie mogla powiedziec partnerowi jak jest, na szczescie on nie dzieli orgazmow na "nienormalne" i dajemy sobie rade.
      Jak z tego wybranac? Jesli nie wie rowniez, ze sie masturbowalas to powiedz, ze przez ten czas posuchy seksualnej (z koniecznosci i tesknoty za seksem;) odkrylas zaje..sty sposob stymulacji ;)
    • sabat77 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 16:39
      Jak nie macie dzieci, to daj sobie spokoj i przestan go dreczyc. Moze w ten sposob on bedzie jeszcze miec szanse znalezc sobie kogos bardziej dopasowanego do siebie, a ty znajdziesz kogos kto cie bardziej pociaga i z nim bedziesz miec orgazmy stulecia. Po co sie oszukiwac, jak nie gra to nie gra. To nie wskrzeszenie lazarza, tu jest realne zycie. Dajcie sobie szanse nawzajem i sie nie dreczcie.
      • anty-cialo Re: Udawany orgazm 28.05.12, 19:31
        wy się nie dręczcie, ale "ja, Sabat rozwodu żonie nie dam" hi hi
        • sabat77 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 19:50
          Kurtka na wacie, przeciez zaznaczylem, ze rozwod jest dobra alternatywa jesli nie ma dzieci. Chyba roznica jest dosc oczywista, wiac poki jest na to czas...
          • asocial Re: Udawany orgazm 28.05.12, 21:25
            A dzieci na pewno beda wdzieczne obojgu rodzicom za to poswiecenie, ze w imie wlasnie nich rodzice sie nie rozwiedli! och, ach...
            Piekny bagaz dzieciom serwujesz.

            sabat77 napisał:

            > Kurtka na wacie, przeciez zaznaczylem, ze rozwod jest dobra alternatywa jesli n
            > ie ma dzieci. .
            • sabat77 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 21:48
              asocial napisała:

              > A dzieci na pewno beda wdzieczne obojgu rodzicom za to poswiecenie, ze w imie w
              > lasnie nich rodzice sie nie rozwiedli! och, ach...
              > Piekny bagaz dzieciom serwujesz.

              Ale za to, że się rozwiodą to już będą wdzięczne ? :P
              Tu nie ma dobrego rozwiązania, więc lepiej dbać - każdy o własny tyłek. Niech będzie przynajmniej wygodniej, jeśli nie ma być piękniej.
              • asocial Re: Udawany orgazm 28.05.12, 22:00
                Nie wiem w jakim wieku sa Twoje dzieci, ale juz 7-8 latki sa dobrymi obserwatorami. Osobiscie znam kilka osob, ktore uwazaja rozwod rodzicow za poczatek nowego, lepszego etapu w zyciu. Mam tez wiele, wiele znajomych, ktorzy do tej pory oskarzaja nierozwiedzionych rodzicow o zrujnowanie dziecinstwa. I chodzi o alkoholizm, przemoc w rodzinie, a o brak milosci, serdecznosci, przyjaznej atmosfery miedzy rodzicami, dobrego modelu zwiazku, o frustracje, o wieczna cisze, walke o wzgledy dzieci... o nienawisc, nawet te ¨ukryta¨.
                Moja najblizsza przyjaciolka wyszla z domu rodzinnego z bagazem ¨jestesmy razem tylko ze wzgledu na Ciebie¨- poczucie winy leczyla na terapii.
                Teraz miedzy Wami jest w miare dobrze, rozmawiacie i szanujecie sie... wyobrazasz sobie, ze bedzie to trwalo przez najblizsze, dajmy na to 50 lat? albo chociaz przez te najblizsze kilkanascie (zakladajac ze tyle lat dzieci beda z Wami)?
                I

                sabat77 napisał:
                >
                > Ale za to, że się rozwiodą to już będą wdzięczne ? :P
                > Tu nie ma dobrego rozwiązania, więc lepiej dbać - każdy o własny tyłek. Niech b
                > ędzie przynajmniej wygodniej, jeśli nie ma być piękniej.
                • mama_myszkina Re: Udawany orgazm 29.05.12, 02:05
                  Eksperci są zgodni, że to nie rozwód rujnuje dzieciom psychikę ale wojna rodziców. Wojnę można zas prowadzić i bez rozwodu, ba, taka bywa nawet bardzije perfidna krwawa. A dzieci patrzą i się uczą.
                  • sabat77 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 06:09
                    "... dlatego odejdź samcu i nie rzucaj mi kłód pod nogi. Miej honor przyznać się, że przegrałeś więc wykładaj granty, albo zostań moim niewolnikiem, milcz i płać będąc obok, dopóki nie znajdę kogoś lepszego na twoje miejsce. Miej świadomość, że wtedy kopnę cię w zad tak czy owak, a póki co - waruj."

                    Ale wy wolicie nazywać abrigado paranoikiem, bo obnaża oczywisty schemat, który kieruje postępowaniem mas. Schemat niezbyt wygodny, bo stawiający jedną z płci w niekoniecznie pięknym świetle.

                    Ale wy wolicie pieprzyć humanistyczne bzdury, na racjonalizację swoich postępowań, które wykształciła niezwykle dla was korzystna sytuacja społeczno - prawna.

                    Zanim do małżeństwa dojdzie, też lubicie sobie pobredzić. O partnerstwie, o braterstwie dusz, o udanym, wieloletnim współżyciu. O dzieciach nie zaczynacie nachalnie, wiecie że to delikatny temat, trzeba powoli, stopniowo... Może jakiegoś kondoma szpilką potraktować, albo "zapomnieć" wziąć pigułki przez jakiś czas. Przecież mężczyźni to kretyni, który się tam zorientuje. Oni chcą tylko jednego, więc im się to da... Na razie...
                    Bo potem będzie "wyrwałam ci ząbki, tygrysku", jak w "trójkącie bermudzkim".

                    Rzeczywiście - nagonka mediów na nie pozostawanie bezżennym i bezdzietnym jest silna. Ale ktoś, kto nie chce drugi raz pchać się do garnka, na którym już się poparzył - to paranoik i eskapista. Współczuję.
                    • hello-kitty2 Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 10:49
                      sabat77 napisał:

                      > "... dlatego odejdź samcu i nie rzucaj mi kłód pod nogi. Miej honor przyznać si
                      > ę, że przegrałeś więc wykładaj granty, albo zostań moim niewolnikiem, milcz i p
                      > łać będąc obok, dopóki nie znajdę kogoś lepszego na twoje miejsce. Miej świadom
                      > ość, że wtedy kopnę cię w zad tak czy owak, a póki co - waruj."

                      Sabat77 zona ci tak powiedziala? Czyje to slowa?

                      Cos ostatnio masz kryzys. Waga ci stanela czy co?

                      Sabat77 co sie dzieje?
                      • sabat77 Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 11:24
                        Do meldunku wzywaj swoich kochankow :)
                        jedyne co mi teraz moze stanac to twardy fiut. Zrozumialem, ze nie musze byc przyjacielem kobiet, zeby z nimi sie pieprzyc.
                        Od dzisiaj dla mnie kobieta to materac do seksu albo aseksualny wspolpracownik. Dosc miziania po dupach, nie zaslugujecie imo na wiecej. No moze rzadko ktore, ale nie bede sie rozdrabniac. Niech zyje meska szowinistyczna swinia, chlopiec umarl :)
                        • hello-kitty2 Re: Sabat77 spocznij :) 29.05.12, 11:56
                          sabat77 napisał:

                          > Do meldunku wzywaj swoich kochankow :)

                          No to przeciez wzywam :)

                          > jedyne co mi teraz moze stanac to twardy fiut. Zrozumialem, ze nie musze byc pr
                          > zyjacielem kobiet, zeby z nimi sie pieprzyc.
                          > Od dzisiaj dla mnie kobieta to materac do seksu albo aseksualny wspolpracownik.
                          > Dosc miziania po dupach, nie zaslugujecie imo na wiecej. No moze rzadko ktore,
                          > ale nie bede sie rozdrabniac. Niech zyje meska szowinistyczna swinia, chlopiec
                          > umarl :)

                          :) Na ten moment jeszcze malo wiarygodnie, ale jak podtrzymasz postawe i ''przejdziesz wrescie przez ten wiszacy most'' to moze uwierze.

                          Nie chodz naburmuszony, usmiechaj sie! Bedzie lepiej.

                          ps. mozesz dorzucic pare wulgaryzmow dla zaostrzenia wyrazu wypowiedzi :)

                          buziaki,

                          materac hello-kitty
                          • sabat77 Re: Sabat77 spocznij :) 29.05.12, 16:17
                            no ! Widze ze ty tak lubisz. Fajno. Powiedz szybko i jak na spowiedzi, wolisz takiego samca, co ? :) dla dodania wiarygodnosci wez sobie wyobraz, ze gapie sie na twoje cycki. Czy w gapieniu sie na cycki jest cos zlego ? A moze dobrego, he ?
                      • abrigado Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 12:15
                        > Cos ostatnio masz kryzys. Waga ci stanela czy co?
                        >
                        > Sabat77 co sie dzieje?

                        Sabat się przewartościował.
                        Nie przejmuj się chopie kryzys to pozyteczna rzecz- wbrwew pejoratywnym stereotypom

                        piszac metaforycznie do tej pory siedziałeś w dusznej i ciasnej ale jednak bezpiecznej jaskinii, gdzie sprawy biegły swoim poerzadkiem

                        teraz stoisz przed perspektywą yjscia nza zewnątrz - a świat ma kły i pazury.
                        nie przejmuj sie - to własnie jest w nim najfajniejsze- i na tymp olega zycie- ne na byciu bawidamkiem!
                        • hello-kitty2 Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 12:24
                          abrigado napisał:


                          > Sabat się przewartościował.

                          Hihi ''przeszedl na ciemna strone mocy'', a raczej dal tam kroka i sie rozglada. Ciekawe co bedzie dalej?

                          Sluchaj Sabat77 najwazniejsze to nie stac sie zgorzknialym dziadem. Trzymaj balans.
                          • abrigado Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 12:29
                            > Sluchaj Sabat77 najwazniejsze to nie stac sie zgorzknialym dziadem. Trzymaj bal
                            > ans.

                            dokładnie! życie ma za duzo pozytywów, aby uzalezniac swoja ocenę i poczucie szczęścia od humorów "materacy" :P
                            • aandzia43 Re: Sabat77 do meldunku :) 29.05.12, 23:38

                              > dokładnie! życie ma za duzo pozytywów, aby uzalezniac swoja ocenę i poczucie sz
                              > częścia od humorów "materacy" :P

                              Kitty, a nie mówiłam? :-D
                              • hello-kitty2 Re: Sabat77 do meldunku :) 30.05.12, 01:58
                                aandzia43 napisała:

                                > Kitty, a nie mówiłam? :-D

                                Andzia masz czuja, jak najbardziej :)

                                "Materac" to prowokacja, a kto ma problem to ma, niezaleznie w jakiej formie i w jakim stopniu by nie prowokowal innych to swoj problem w sobie nadal ma, nierozwiazany. Natomiast nie jestem pewna co do diagnozy. Poza tym trzeba sie otworzyc i przysluchiwac sie wypowiedziom ludzi doswiadczonych. Panom brakuje pokory czy dystansu, moze to taka faza, ktora trzeba przejsc.
      • kag73 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 21:31
        Sabat, co Ty opowiadasz. Facet sie nie dreczyl on przypuszczalnie mial calkiem udane zycie seksualne i orgazmy. Ona udawala, o czym on nie wie. Rzecz w tym, ze inny partner czy bedzie pociagal czy nie(co nie znaczy, ze maz jej nie pociaga) nie jest gwarancja na orgazmy "stulecia" podczas stosunku. Nie ma tak lekko. Ty o tym nie wiesz, bo skad, nie jestes kobieta i byles tylko z jedna kobieta.
        To bajka, ze jak facet kobiete pociaga to ta bedzie miala orgazmy "pochwowe", nie ma na to gwarancji, bo to zalezy bardzo czesto od kobiety, od jej anatomii, fizjologii, bo prostu ona tak ma.
        Oni moga teraz probowac nowych esperymentow z jej orgazmami w innej formie. Rozwod nie jest tutaj wyjsciem, moze jest wyjsciem, bo wszytko inne nie gra i moze jednak nie warto ratowac, ale nowy facet nie jest recepta na orgazm przy stosunku, bo zdecydowna wiekszosc kobiet takowych nie przezywa, albo przezywa je rzadko. I jest tak nawet u kobiet lubiacych seks i napalonych na partnera. Orgazm jest orgazm. Kropka.
        • sabat77 Re: Udawany orgazm 28.05.12, 21:45
          No, dobrze powiedziane - miał. Bo teraz nie ma.
          Ja nie widzę braku orgazmu, tylko związek zbudowany na kłamstwie.
          Po co kłamała ? By zatrzymać faceta.
          Gdy złapie go w pułapkę, nie będzie po co dalej kłamać.
          Mechanizm jest prosty jak konstrukcja cepa i niestety znam go lepiej niż ty.

          Zarzucisz pewnie, że jestem niewolnikiem własnej narracji. Może.
          Ja nie widzę potrzeby by kobieta, która nie ma z facetem satysfakcjonującego życia seksualnego kontynuowała je, gdy zafiksuje się na wychowaniu dzieci.
          • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 28.05.12, 23:51
            sabat77 napisał:

            > No, dobrze powiedziane - miał. Bo teraz nie ma.
            > Ja nie widzę braku orgazmu, tylko związek zbudowany na kłamstwie.
            > Po co kłamała ? By zatrzymać faceta.
            > Gdy złapie go w pułapkę, nie będzie po co dalej kłamać.
            > Mechanizm jest prosty jak konstrukcja cepa i niestety znam go lepiej niż ty.
            >
            To nie problem z orgazmem tylko z komunikacją w sferze erotycznej. Ale problem taki powszechny. Drugi, ciekawszy. Kobieta która uprawia seks z facetem bez orgazmu, ale po co, w jakim celu? Społeczno-towarzyskim? I tu pytanie kontrolne do panów. Bo ja wiem ale nie powiem:) Oto właśnie odkrycie stulecia, które wam rozjaśni szaloną tajemnicę atrakcyjności płci brzydkiej dla płci pięknej. Ktoś wie?
            • tygrys-bez-rys Bo zupa była za zimna ... 29.05.12, 05:25
              ... a każdy ma taki orgazm na jaki sobie zasłużył. Choć w niektórych kulturach, probowanie tego samego co przedtem i spodziewane sie innych rezultatów jest uznawane za zdefinicji szaleństwo.
            • sabat77 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 05:52
              Ale my to wiemy.
              Po to żeby wciąż mieć jego pieniążki, jego domek, jego samochód i tym podobne błyskotki w zasięgu ręki. W końcu jaskiniowiec przynosi do domu na plecach grubego zwierza, ona tylko korzonki i jagody. Skoro trwa to od czasu jaskiń, to mechanizm zdążył się w naszych głowach zadomowić na dobre.
              Dlatego mam niemal pewność, że po dzieciakach to się może tylko źle skończyć.

              Apeluję - odpuśćcie sobie, dla dobra ogółu...
              • tygrys-bez-rys Szabas ...I ty tez powtarzasz te kocoopoly 29.05.12, 06:31
                a ja bym tak w lata 80 miami vice i toto
                www.youtube.com/watch?v=sHNE_E-SXiA
              • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 29.05.12, 09:57
                sabat77 napisał:

                > Ale my to wiemy.
                > Po to żeby wciąż mieć jego pieniążki, jego domek, jego samochód i tym podobne b
                > łyskotki w zasięgu ręki. W końcu jaskiniowiec przynosi do domu na plecach grube
                > go zwierza, ona tylko korzonki i jagody. Skoro trwa to od czasu jaskiń, to mech
                > anizm zdążył się w naszych głowach zadomowić na dobre.
                > Dlatego mam niemal pewność, że po dzieciakach to się może tylko źle skończyć.
                >
                > Apeluję - odpuśćcie sobie, dla dobra ogółu...

                Jeśli to element atrakcyjności to pośrednio. I ogólnie to wpadasz w ton biblijny. I katastroficzny. Nie nudź bo za chwilę będziesz się rozczulał jaka żona biedna i wrażliwa.;)

                Jest masa kobiet które usiłują przy pomocy seksu leczyć kompleksy i utwierdzać się na temat własnej rzekomej atrakcyjności przy pomocy męskiego wzwodu. Ochotę na seks ze strony mężczyzny odbierają jako dalszy ciąg adoracji ich własnej osoby.
                • tygrys-bez-rys moja teoria jest rownoprawna 31.05.12, 05:11
                  sabat77 napisał:
                  > Po to żeby wciąż mieć jego pieniążki, jego domek, jego samochód i tym podobne błyskotki > w zasięgu ręki.

                  that.bitch.is.sick napisała:
                  > Jest masa kobiet które usiłują przy pomocy seksu leczyć kompleksy i utwierdzać
                  > się na temat własnej rzekomej atrakcyjności przy pomocy męskiego wzwodu.

                  Moja teoria jest rownoprawna, nadomiar rownie dobrze udokumentowana i poparta. Co wiecej, osmielam sie twierdzic ze kobiety ktore postepuja zgodnie z moja teoria jest znacznie wiecej niz Dramatycznych Szabaskich postaci z Venezualskiej Telenoweli (ah te biusty) czy Analitycznych Suczych kobiet falicznie sie dowartosciowujacych.

                  Kobiety kochaja sie z mezczyznami, mezczyzni z kobietami z milosci. Poto zeby poczuc jednosc fizyczna zwielokrotniona intelektualnym i emocjonalnym dopelnieniem siebie-nawzajem. Odbalezc spokoj, spelnienie i bezpieczenstwo w ramionach tej jednej, jedynego ktora(y) czuje i rozumie tak samo. Zobaczyc siebie w jej/jego pozadaniu bezwarunkowym i pelnym.

                  Nawet a moze przedewszystkim wtedy jak im sie wydaje ze niechca.
      • trzydziestoletnia Re: Udawany orgazm 29.05.12, 17:19
        sabat77 napisał:

        > a ty znajdziesz kogos kto cie bardziej pociaga i z nim bedziesz miec or
        > gazmy stulecia. Po co sie oszukiwac, jak nie gra to nie gra.

        Tzn. sadzisz, ze bardziej pociagajacy facet samym swoim urokiem zagwarantuje orgazmy pochwowe? :) Kobieca fizjologia jest jednak troche bardziej skomplikowana.
        • sabat77 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 17:29
          jak ja sie ciesze jednak, ze meska jest taka prosta :)
          • abrigado Re: Udawany orgazm 29.05.12, 17:48
            sabat wszyscy wiedzą, że kobiety są skomplikowane, faceci prości i obsługiwani przy użyciu jednej dżwigni, murzyni chodza w spódnicach z trawy a chińczykom oczy robia sie skośne od jedzenia ryżu...
            • trzydziestoletnia Re: Udawany orgazm 31.05.12, 17:57
              abrigado napisał:

              > sabat wszyscy wiedzą, że kobiety są skomplikowane, faceci prości (...)

              Alez sie wygadany zrobiles.. tylko dlaczego gadasz sam ze soba? :)
          • trzydziestoletnia Re: Udawany orgazm 31.05.12, 17:59
            sabat77 napisał:

            > jak ja sie ciesze jednak, ze meska jest taka prosta :)

            I ja tez! :)) Tylko czasem zazdroszcze takiej "konstrukcji".
        • abrigado Re: Udawany orgazm 29.05.12, 17:46
          Kobieca fizjologia jest jednak troche bardziej skomplikowana
          > .
          lubicei mysleć o sobie, że jesteście skomplikowane, ale skąd wiesz ,ze to prawdizwe założenie

          działanie prolaktyny i oksytocyny pokazuje, ze nie ma w was w cale wielkiej filozofii ;P

          nie jesteście skomplikowane tylko same wszystko komplikujecie ,dzielac włos na czworo i kompulsywnie zatracajac rzeczywista treść- ale nie chce mi się zaczynać dyskusji w tym temacie.


          Pomijajac kwestie nerwicy i ewentualnych kompleksów to teza Sabata jest bardzo proawdopodobna- inny partner- nowe skojarzenia, nowe bodżce -całkiem proste.

          • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 29.05.12, 19:46
            abrigado napisał:

            > działanie prolaktyny i oksytocyny pokazuje, ze nie ma w was w cale wielkiej fil
            > ozofii ;P
            >
            > nie jesteście skomplikowane tylko same wszystko komplikujecie ,dzielac włos na
            > czworo i kompulsywnie zatracajac rzeczywista treść- ale nie chce mi się zaczyna
            > ć dyskusji w tym temacie.
            >

            Rzucasz się w tej nienawiści jak mały żuczek uwięziony w butelce:) Niedługo będziesz dyskutował tylko z urojonymi przyjaciółmi. Myslę że to już ten etap. To postępuje.
            • sabat77 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 20:08
              Oj bitch, myslisz ze stal sie taki sam z siebie ?
              • kag73 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 20:38
                sabat77 napisał:

                > Oj bitch, myslisz ze stal sie taki sam z siebie ?

                Oj, sabat, nie wazne przez kogo. Nie powiodlo mu sie w malzenstwie, moj Boze, zdarza sie. Pewnie, ze boli, ale kopniaka w d..., bierze sie zycie w swoje rece i patrzy do przodu a nie tapla sie we wlasnym zalu/ bolu/nieszczesciu. Ze sie raz nie powiodlo, nie znaczy, ze nie uda sie nigdy. Nie znaczy tez, ze wszystki kobiety sa takie same, wyrachowane, lecace na kase itd.
                Zycie niebezpieczne jest, ale no risk no fun ;)
                • sabat77 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 20:50
                  No wiesz, generalizowanie to pulapka,mozna trafic na matke Terese z Kalkuty, a mozna na Lukrecje Borgie, ale jesli dostrzega sie pewien schemat, w dodatku poparty sytuacja zyciowa (rozwodnicy i rozwodki to jednak druga swiezosc kurczaka, ze tak ujme), to mozna stracic rezon. Prawdopodobienstwo trafienia na wolnego popapranca jest duzo wieksze w pewnym wieku, jak nie powiodlo sie za mlodu, to w pozniejszych latach bardzo pod gorke juz jest. Nie mowie, ze sie nie moze zdazyc, ale jednak prawdopodobienstwo jest niewielkie.
                • abrigado Re: Udawany orgazm 30.05.12, 10:12
                  kag, nie wiem skąd założenie, że ktos taki jak ja jest rozżalony? To jakaś pieprzona projekcja?

                  nawet Sabat jest już chyba poza tym etapem

                  Człowieku ( gdybym uzył "kobieto" uznałabyś to za szowinizm)- z góry zakładasz, że ktoś świadomy swojej ograncizonej atrkacyjności i wielu cech, którew przez potencjalnych partnerów będą odbierane jako wady musi być nieszczęśliwy.
                  Z góry przenosisz swój kobiecy punkt widzenai na męskiego odbiorcę. to generalizacja- ale dla was faktycznei zwiazek jest celem samym w sobie.
                  dla mężczyzny ( znowu generalizacja) związek jest tylko środkiem , sposobem na osiągniecie czegoś.
                  faceci są duzo lepiej przystosowani do funkcjonowania oddzielnie- widać to juz u 4- 5 letnich dzieci ( chłopcy traktują siebie nawzajem i inne dzieci jak każdy inny element otoczenia), natomiast dziewczynki w tym wieku stosują gry społeczne, wchodzą w interakcje, buduja sojusze i hierarchie

                  nie rozwijając bo to temat rzeka- a jak ktos jest zasklepiony w swoich przekoaniach i nie jest zdolny do zrozumienia ( zrozumieć nie oznacza wcale zgodzić się) odmiennego światopoglądu to jest to strata czasu

                  w każdym razie mniei nteresuje sam mechanizm. Przede wszystkim panie tu na forum lubią myśleć o osbie jako o indywidualnych i całkowicei niezależnych bytach, samoświadomych i tak dalej.

                  Ja natomiast jestem zafascynowany poglądem ( ktory moim zdaneim jest dobrze uargumetowany), że tak naprawdę jesteśmy jeszcze jednym gatunkiem ssaków ze swoimi rytuałami godowymi. Róznice indywidualne sa pozorne i w duzej mierze powierzchowne. Każda z pań podkresla np , ze lubi inny rodzaj partnwerów ale jak przychodzi do opisu atrakcyjnych cech fizycznych to okazuje się, że wszystkie wymieniacie te same cechy.

                  To, ze o całościowej atrakcyjności decyduje to "nieuchwytne coś" oznacza tylko, ze świadomość człowieka jest ograncizona. Bo to "nieuchwytne coś" jest również dokładnie wyjaśnione- tylko naukowcy zajmujacy sie tymi sprawami są zbyt powazni żeby siedziec na forum.

                  Ja natomiast rozmawiam o tym na forum z luzmi, ktorych ten temat interesuje. do takich osób z pewnoscia należą Urqu, yoric, Sabat, Kitty.

                  Nie zamierzam nikogo oświecać - bo zdaje sobie w pełni sprawę, że poruszam się po powierzchni tematu i jestem wdzieczny za wszystkie głosy zwiekszające moja wiedzę- np yoric wytknął mi celnie mieszanie pewnych pojęć- na co sam bym nie wpadł.

                  wniosek, który jak dla mnie jest przekonujący, że seks jest fajny, ale uzaleznienie swojego poczucia wartości od tego, czy się go ma ,czy też nie jest marnowaniem życia.

                  Nie próbuję nikogo przekonywać , ze zycie bez seksu jest fajniejsze od tego z fajnym seksem. ale jak ktoś nie ma fajnego seksu ( a takich ludzi jest tu masę) mam prawo przedstawić mu do jego swobodnej oceny pogląd, że lepiej zając się inną płaszczyzną życia niż szukaniem relacji prowadzacych do seksu- bo istnieje ryzyko, ze straci się tylko czas nie zyskując satysfakcji.
                  Watek w ogóle rozwinał się na zapytanie Kitty- i jest propozycją radzenia sobie z niedostatecznym zaspokojeniem potrzeb seskualnych bez koniecznosci wypieranai się tej potrzeby. Zrozumienie ogólnych zasad doboru bardzo w tym pomaga i pozwala zdystasować sie do własnych potrzeb - bez konieczności zaprzeczania samym potrzebom.

                  piszesz, że nie powiodło mi się w małżeństwie- ok twoje zdanie, Janp uwazam to za uproszczenie- po prostu pojąłem, że związek mnie nie satysfakcjonuje na żadnej płaszczyźnie.

                  To, co wytknął sabat- meżczyzna wchodząc w zwiazek liczy, ze im bardzoej bedzie sie starał tym bardziej moze liczyć na wzajemność. Tymczasem obnażony mechanizm pokazuje, że to tak nie działa. Ze względu na róznice biologiczne, mężczyzna nie jest w stanie docenić starań kobiety, tak jak ona tego oczekuje, jak równeiż kobieta nei jest w stanie docenić staran mężczyzny. Czesto skutek jest odwrotny od zamierzonego.

                  Czy toznaczy, zekobiety labo mężćzyźni są źli8? nie! bo nwei robią tego celowo. wbrew modnemu indywidualizmowi jestesmy zaprogramowani przez biologię i umiemy zmieniać tylko drobne detale, które ze swojego punktu widzenia bierzemy za indywidualizm ale patrzac z boku i globalnie niewiele sie zmienia.

                  Czytasz to jako pesymizm- a dla mnie to jest optymistyczny wniosek- dzieki niemu czuję sie jak surfer, ktory nie stara się walczyć przeciw falom tylko płynie z nimi i ma fun, będąc świadomym ryzyka i bawiąc się nim

                  z mojego punktu widzenia w relacjach z kobietami jest zbyt mało emocji - jesteście zbyt przewidywalne i zdobycie was, choć trudne i czasochłone z punktu widzenai kogoś takiego jak ja nie jeast żadna nagroda ( zresztą obnazylismy tu juz wcześneij mechanizm zdobywania)

                  z kobietami jest trochę jak ze zdobyciem wysokiego osniezonego szczytu- gdy okazuje się, że na szczycie jest budka z kebabem-. wybaczcie- chodzi mi tylko o oddanie rozczarowania po zdobyciu :P

                  kompletnie nie rozumiem i nudzi mnie nieuzasadniona agresja forumowych frustratek, ktore staraja się wdeptać rozmówcę w ziemię tylko za to, ze poddał wątpliwość teze ,ze związek kobieta jest w stanie zaspokoić potrzeby mężczyzny, i który deklaruje, że zwiazki z kobietami go nie interesują.

                  Nie moga zrzoumieć, że roznica zdań nie oznacza agresji- czyży sadziły według siebie?

                  Przecież to jest tak jakby heteroseksulany facet atakował lesbijkę albo geja!? dlaczego są agresywne wobec osoby, której one nei interesują ani ona nie interesje ich. Taki typ agresji to najgorszy radiomaryjowy ciemnogród.
                  • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 30.05.12, 10:57
                    abrigado napisał:

                    > kag, nie wiem skąd założenie, że ktos taki jak ja jest rozżalony? To jakaś piep
                    > rzona projekcja?
                    >
                    > nawet Sabat jest już chyba poza tym etapem
                    >

                    Dobra, niech będzie że ja jestem rozżalona;-D.
                    Poszedłbyś, przeleciał kogoś i od razu byś skończył to smętne pitolenie. Sabat to Sabat. Ma odwagę spojrzeć prawdzie w oczy. W przeciwieństwie do Ciebie, co się kręcisz w kółko z wściekłości jak mały szerszeń.
                    • abrigado Re: Udawany orgazm 30.05.12, 11:01
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      Ty idziesz do ignora- oczekiwanie abyś wstrzymała się od personalnych wycieczek przerasta chyba twój intelekt.
                      • aandzia43 Re: Udawany orgazm 30.05.12, 11:12
                        Bitch, welcome in the club! :-D
                        • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 30.05.12, 11:26
                          aandzia43 napisała:

                          > Bitch, welcome in the club! :-D
                          >

                          Wieczorem w teatrze varietes:). Ty będziesz kot behemot i mów mi Fagot. Skoro już nam się przypisuje szatańskie przymioty:)
                          • hello-kitty2 Re: Udawany orgazm 30.05.12, 15:43
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > aandzia43 napisała:
                            >
                            > > Bitch, welcome in the club! :-D
                            > >
                            >
                            > Wieczorem w teatrze varietes:). Ty będziesz kot behemot i mów mi Fagot. Skoro j
                            > uż nam się przypisuje szatańskie przymioty:)

                            Jejciu bitch kocham ta powiesc, wiec dolaczam i ja - profesor Woland - specjalista od czarnej magii.

                            Zostawcie mi towarzysze (na jakis czas) abrigado, jest mi potrzebny, a tymaczasem w teatrze varietes....kto tam na tapete :)
                            • sabat77 Re: Udawany orgazm 30.05.12, 16:03
                              Nie rzecz w tym kto ja kocha, messer, lecz w tym - dlaczego.
                              Ja oczywiscie takze odgrywam swoja czesc przedstawienia, a ciekaw jestem czy kto zgadnie jaka...
                              • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 31.05.12, 00:53
                                sabat77 napisał:

                                > Nie rzecz w tym kto ja kocha, messer, lecz w tym - dlaczego.
                                > Ja oczywiscie takze odgrywam swoja czesc przedstawienia, a ciekaw jestem czy kt
                                > o zgadnie jaka...

                                Czyżby ha-nocri?:) Wiem, że dokuczam i liczyłeś na inną rolę. Ale do tego trzeba decydować.
                                • sabat77 Re: Udawany orgazm 31.05.12, 06:49
                                  Widzisz mnie w roli syna najwyzszego ? O, nie dostapie tego zaszczytu, to niemozliwe. Dla mnie bialy plaszcz z podbiciem koloru krwawnika, przechadzki po ogrodzie nieistniejacego od mileniow palacu. Jam czescia tej sily co wiecznie dobra pragnac, wiecznie czyni zlo.
                                  • abrigado Re: Udawany orgazm 31.05.12, 09:07
                                    sabat pomieszałeś-poncjusz piłat nie ma nic wspólnego z diabłem- to jest człowiek. chociaż postać o tyle do ciebie pasujaca, że sądzi, że umywając ręce i zamiatając sprawy pod dywana jest w porzadku i niczego nie psuje- a tu guzik...
                                    • sabat77 Re: Udawany orgazm 31.05.12, 09:27
                                      Wiecznie pragnac dobra i czynic zlo jest rola ludzka nie diabelska
                                      • abrigado Re: Szczerość 31.05.12, 09:59
                                        Sabat, ty niewierny Tomaszu.
                                        Tak sie składa, ze od kilku dni sie zastanawiam, czy nie piszę tu zbyt szczerze- a tu taki zarzut...

                                        Nie widze powodu, dla którgo miałbym cie przekonywać, ani w sumie nie wiem jak miałbym to zrobić? zaprosić cie do domu na herbatę z konfiturą?

                                        Sam bym kiedyś nie uwierzył, ze tak to wyjdzie, ale wyszło. Oczywiscie, ze w gronie rodziny i znajomych staram się nie afiszować z tą sytuacją. Ale w gruncie rzeczy ludzie dopóki nie widza sensacji kompletnie nie interesują się życiem innych, więc nawet nie musze jakoś specjalnie udawać.



                                        • abrigado Re: Szczerość 31.05.12, 10:05
                                          zresztą czemu miałoby służyć kłamstwo?- opisując się w taki sposób na forum nie stawiam się wcale w lepszym swietle-zobacz jakie etykiety otrzymuję od użytkowników.

                                          Z drugiej strony, kazda wypowiedź, nawet w zamyśle najszczersza jest jakąś tam kreacją bo pokazuje tylko fragment mojej, czy twojej osobowości i fragment faktów. W sumie kazdy z nas jest w stanie tylko pokazac na forum tylko to jak sobie siebie wyobraża, siłą rzeczy myslimy o sobie dość dobrze.



                                  • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 31.05.12, 12:15
                                    sabat77 napisał:

                                    > Widzisz mnie w roli syna najwyzszego ? O, nie dostapie tego zaszczytu, to niemo
                                    > zliwe. Dla mnie bialy plaszcz z podbiciem koloru krwawnika, przechadzki po ogro
                                    > dzie nieistniejacego od mileniow palacu. Jam czescia tej sily co wiecznie dobra
                                    > pragnac, wiecznie czyni zlo.

                                    ;-)
                                    Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich.

                                    I zapomnij o lodziku na wieki wieków :-D.
                                    Czegóż nas uczy literatura rosyjska mój drogi sabacie aleksandrowiczu, o chorej duszy, którą tylko miłość może uleczyć? Skoro istnieje siła co wiecznie zła pragnąc wiecznie czyni dobro, a Pan dobra pragniesz, czas się do niej przyłączyć:) Marry the night Sabat:)
                                • abrigado Re: Udawany orgazm 31.05.12, 09:04
                                  Sabat, dobra rola - bohater pozytywny...

                                  ja z kolei najbardziej lubię ostać tego szarego zausznika piłata, do specjalnych poruczeń- chyba byłbym najszczęśliwszy wykonując taki zawód :P
                      • that.bitch.is.sick Re: Udawany orgazm 30.05.12, 11:13
                        abrigado napisał:

                        > that.bitch.is.sick napisała:
                        >
                        > Ty idziesz do ignora- oczekiwanie abyś wstrzymała się od personalnych wycieczek
                        > przerasta chyba twój intelekt.

                        A kogo to interesuje. Będę Cię personalnie wycieczkować ile mi się zechce, albowiem robię to dla przyjemności własnej;). To że będziesz milczał to mi pasuje. Nie odzywaj się nie pytany;).
                  • kutuzow Jedno małe "...ale" 30.05.12, 12:28
                    abrigado napisał:

                    > Ja natomiast jestem zafascynowany poglądem ( ktory moim zdaneim jest dobrze ua
                    > rgumetowany), że tak naprawdę jesteśmy jeszcze jednym gatunkiem ssaków ze swoim
                    > i rytuałami godowymi. Róznice indywidualne sa pozorne i w duzej mierze powierzc
                    > howne

                    Abrigado ---> ogólnej tezy, którą wyłożyłeś się nie czepiam, ciekawi mnie tylko jedna sprzeczność która (mnie) bije po oczach w Twych rozważaniach. Napisałeś że wierzysz iż jesteśmy jeszcze jednym gatunkiem ssaków ze swymi rytuałami godowymi, jestem w stanie przyznać Ci rację. Tylko tutaj pojawia się ogromna niekonsekwencja.
                    Skoro jestesmy ssakami ze swymi rytuałami godowymi, to samce tych konkretnych ssaków mają ochote (permanentnie) na seks z samicami. Biologicznie jest to efekt ukrytej owulacji samic, i tego że te "ssaki" nie mają okresu rui. To tak do sprecyzowania.
                    Ty zaś jednocześnie twierdzisz, że wszyscy są ssakami...ale nie Ty, bo Ty potrafisz się wyzwolić z tych okowów samczej natury tego gatunku ssaków i radzisz sobie bez seksu wyśmienicie.

                    Chcesz odgrywać rolę "super ssaka" który potrafi wynieść się ponad ograniczenia swego gatunku niczym mistyczni mnisi z Tybetu, czy też cała ta teoria to próba racioanlizacji własnego działania (wybrania tej a nie innej drogi)?
                    • abrigado Re: Jedno małe "...ale" 30.05.12, 13:17
                      nie czytałeś uważnie :P

                      też dostrzegam tę sprzeczność- i uwazam, że nie jest mozliwe wywinięcie się spod nakazów biologii.
                      dotyczy to takze mnie.

                      Więc nie zaprzeczam popędowi jako takiemu.
                      bardzo pomaga zrozumienie zasady powstania emocjonalnych "zwiazków z obietkem" ( Otto Kernberg "zwiażki miłosne"). Każdy człowiek nosi w sobie ogólne wyobrazenie idealnego partnera. Tak naprawdę zakochujemy się i pożadamy to nasze wyobrażenie.
                      Jesli spotykamy atrakcyjnego partnera mamy skłonność do wyobraania sobie, ze on własnie te cechy posiada. tak naprawdę zakochujemy się we własnym wyobrażeniu obdarzając cechami przypadkowy obiekt ( przypadkowy sposród spełniajacych minimum atrakcyjności)- tak jak małe dziecko moze udawać ,że butelka to statek kosmiczny :P

                      jak się raz naj akiś czas zafiksuję na jakiejś babce staram się znaleźć w niej wady- i juz nie chce mi się pogłębiać relacji z ta konkretną osobą- bo nie odpowiada mojemu wewnęrznemu obrazowi pratnera.

                      poza tym staram sie nie kojarzyć z seksem miłości ,zakochania- to byloby zgubne,

                      mechanizm powstania przywiązania bazuje na uczuciu wdzięczności- wię staram się nie doprowadzać do sytuacji zawdzieczania komuś jakichś silnych emocji :P

                      podobnie nie łączę seksu z potrzebą uznania i akceptacji i z zaspokojeniem innych potrzeb emocjonalnych- jest mi łatwiej o tyle, ze nigdy czego takiego nie doświadczyłem.

                      wreszcie- from time to time- ( wiedząc, tak jak piszesz, ze to nieuniknione) wchodzę w relacje, które gdzieś tam w perspektywie mają seks ale zmywam sie, gdy tylko powstaje perspektywa stałej relacji...

                      masz racje popędu nie da sie wyłączyć, człowiek jest jednak na tyle zabawnym ssakiem, że umie kierować popęd w rózne kierunki czesto pozornie nie kojarzone z seksem (np istnieje pogląd, że cała kultura europejska i gospodarcza kreatywność od czasu śreniowiecza do pocz XX w i supremacja nad resztą świata to przeniesienie popędu na budowanie, katedr, podboje, biznes, kupiectwo- zauważcie, że dokonywały ich społecnzości podane najsilniejszym rygorom w kwestii obyczajowości- Holendrzy, Hiszpanie, Portugalczycy, protestantccy Brytyjczycy)

                      albo moze go kierować kierunki niezwiazane z prokreacją- rozmaite fetyszyzmy ( np niektórzy leca na zamszowe kozaczki :P), zoofilie, homoseksualizm sytuacyjny.

                      reasumując- jesli wiesz ,że rzeczywisty obiekt pożądania i emocjonalnych tęsknot jest tylko wytworem twojej wyobraźni nie odczuwasz aż tak mocno braku takiej osoby i rzeczywiści partnerzy są umiarkowanie atrakcyjni.

                      przyznaję- jesli chodzi o seks traktuje kobiety instrumentalnie- ale nikomu nie robie krzywdy, bo one z natury rzeczy też traktuja mnie instrumentalnie- taki nakaz biologii.





    • mama_myszkina Re: Udawany orgazm 29.05.12, 02:02
      Tempera_tura ma rację.

      Jesteś przykładem na to, jak szkodliwe jest czerpanie wzorców z pornografii. Porno nie zastąpi edukacji seksualnej.
    • 7flowers Re: Udawany orgazm 29.05.12, 08:32
      No więc po kolei. Mamy córkę 3 letnią i tak jak powiedziałam chcemy ratować nasz związek - dla niej, ale też dla siebie. Dlaczego kłamałam? Pisałam już o tym - nie wynikało to z wyrachowania, tylko właśnie z braku pewności siebie, z przekonania, że coś ze mną jest nie tak. Co więcej - cały czas myślałam, że może ten orgazm w końcu nadejdzie, że może nauczę się go przeżywać...
      Prawda jest taka, że my generalnie nie jesteśmy do siebie dobrze dopasowani - on lubi rano, ja wieczorem, on lubi delikatnie, jak ostro... Problem polega na tym, że o ile ja nie mam w kwestii seksu żadnych zahamowań, on ma ich wiele.. Wyobrażacie sobie, że pomimo tego, że wiele lat mówiłam mu o tym co lubię, on nigdy tego nie zrobił? I nie było w tym nic nadzwyczajnego - seks przy ostrej muzyce, trochę bardziej agresywny, najlepiej jeszcze z przywiązaniem do łóżka. Ja lubię w seksie trochę ryzyka, a nigdy nie udało mi się go namówić na np. seks w samochodzie, seks na leśnej polanie itd. Nie. Zawsze tradycyjnie, nudno, w łóżku, zawsze w tej samej pozycji... Nie raz pytałam go o czym on marzy w seksie myśląc, że może wtedy mi się odwdzięczy, ale on nie ma żadnych marzeń... jest zadowolony, robię wszystko co on lubi i tyle. Co do seksu oralnego - w jego wykonaniu jest to kolejna klapa gdyż robi to tak delikatnie, że ja nic nie czuję. Moich sugestii jakby nie słyszał... Tak więc problem na pewno jest trochę szerszy niż mój brak orgazmu...
      • hello-kitty2 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 10:18
        7flowers napisał(a):

        Co do seksu oralnego - w jego wykona
        > niu jest to kolejna klapa gdyż robi to tak delikatnie, że ja nic nie czuję. Moi
        > ch sugestii jakby nie słyszał...

        I tu cie rozumiem, zawsze mam ten sam problem z oralem, bo trafiaja sie faceci (przynajmniej mi sie tacy zdarzali) co mysla, ze z cipka to tak jak z dzidziusiem, trzeba sie delikatnie obchodzic, miziac sie i usmiechac do niej, mowic zdrobnieniami:) a tych co pytaja ja maja lizac to w ogole nie dopuszczam, bo ja swoje, a oni swoje, szkoda gadac :)

        Czyli udawalas, zeby skonczyl. Koncz wasc, wstydu oszczedz :)

        Bedzie ciezko w takim razie (jak nie slucha, co lubisz).



        • kag73 Re: Udawany orgazm 29.05.12, 11:24
          No klapa jest, jezeli Ty mowisz i naprowadzasz a chlop nie slucha :(
          Nie wiem co tutaj radzic, niestety.
          Hmm, moze sie nie wysilal, bo traktowal minete jako gre wstepna a nie droge do Twojego orgazmu, bo orgazm to Ty osiagalas pieknie i klasycznie rownoczesnie z nim w trakcie stosunku, marzenie! Coz mozna chciec wiecej!
          • bigbadpig Re: Udawany orgazm 29.05.12, 14:52
            > orgazm to Ty osiagalas pieknie i klasycznie rownoczesnie z
            > nim w trakcie stosunku, marzenie! Coz mozna chciec wiecej!

            to samo sobie pomyślałem.
            autorko, nie przywołuj tu przykładów jakiż on niereformowalny bo to Ty swoją decyzją zabiłaś szansę, przez te wszystkie lata na uczenie się siebie w łóżku, co dalej w konsekwencji pozbawiło was jednego cholernie ważnego filaru związku.
            Skup się teraz na tym, jak odkręcić to co już zniszczyłaś, problemy rozwiązuje się po jednym, zaczynając od największego.
            • 7flowers Re: Udawany orgazm 29.05.12, 15:05
              Ale ja bardzo długo próbowałam to naprawić mówiąc mu co lubię, naprowadzając go, sugerując. Bardzo chcę to naprawić, w tym problem, że nie wiem jak! Masz jakieś pomysły?
              • white_strip Re: Udawany orgazm 29.05.12, 18:26
                hmm, nie wiedziałam, że orgazmy mają taką moc :P

                kobieta.wp.pl/gid,14503532,img,14503567,kat,67116,title,Zaskakujace-fakty-o-orgazmie-Orgazm-jak-narkotyk,galeriazdjecie.html
            • arronia Re: Udawany orgazm 04.06.12, 18:09
              Trochę autorka jest sprawcą kłopotów (udawanie), trochę ofiarą różnych okoliczności. Od ewolucji poczynając (ech, ten chimeryczny orgazm pochwowy dwunożnej małpy...), kończąc na oczekiwaniach typu: kobieta musi dochodzić przez samą stymulację pochwy, tylko orgazm pochwowy się liczy, jego przyjemność wystarczy, jej się nie liczy.

              Autorce wątku podpowiem jeszcze (chyba o tym nie było) ćwiczenia Kegla.
      • takajatysia Re: Udawany orgazm 30.05.12, 09:23
        Może spróbuj (nie teraz, za parę tygodni) powiedzieć mu bardziej "kawa na ławę". Mi się kiedyś wydawało, że daję wskazówki a partner nie korzysta i jak lekko wybuchłam frustracją, to się okazało, że on nie zrozumiał o co mi chodziło. Lub nie słyszał, bo akurat uszy miał zasłonięte ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka