3rd_sin
30.07.12, 17:38
"Gdyby mi się tak chciało, jak mi się nie chce"...Problem w tym, że mi się bardzo chce...Na już, na wczoraj...teraz! Chcę seksu, seksu porannego, wyuzdanego, agresywnego, namiętnego. Od dawna czuję się jak masturbator dla męża w postaci pochwy, cycków i pupy...jak sądzę brakuje mi tylko opcji "off" po wszystkim. W końcu się wkurzyłam i nie "daję" od 4 miesięcy, tak wygląda mój strajk. Nie cierpię bardzo, bo jakości we współżyciu nie reprezentował mój małżonek od dawna. Choć kropelki potu na czole dumnie manifestowały, że się stara, to presja "dojścia" na szczyt w ciągu kilku minut, znacząco obniżyły pożądanie :| A tak poważnie...mój problem polega na tym, że dostaję konwulsji waginy na widok dorodnego samca...Mam ogromne libido, ale zero ochoty na seks z mężem. Coraz częściej zaczynam myśleć o zdradzie. Brak seksu i dodatkowo kiepska jakość, tego co było ...sprawiły, że nie rozmawiamy, mijamy się...właściwie to tylko się kłócimy. Poza seksem, brakuje mi mężczyzny...samczego, męskiego..ale jednocześnie czułego! CHOLERA.