Dodaj do ulubionych

Obrazam sie na egzamin?

22.09.12, 11:24
Mam taka mysl o poranku (to do mezczyzn jest).

Jak to mezczyzni sie boja seksualnej presji wywieranej przez kobiety. I jakie to moze miec powazne konsekwencje, ze fiuta trzeba reanimowac, wskrzeszac, do krainy zywych przywracac, tudziesz jak mezczyzni odpadaja w przedbiegach goracym laskom kupienia loda odmawiajac (Sabat przykladodawco dzieki), jak to wycofuja sie z goracych gadek, gdy dama jest gotowa i na osobnosci (z watku sasiedniego Judyty).

Takie mam porownanie dla was wszystkich. Czy jak ja sie zapisuje na studia i wiem jak sie studjuje: ze leca cwiczenia, wyklady i egzaminy, tak? To ja sie pytam: czy jak mi przypieprzy docent egzamin w pierwszym tygodniu, ktorego sie nie spodziewalam to:

ja sie obrazam na egzamin?

ja do niego nie podchodze?

Kurwa przeciez wiem, ze jak zaczynam studia to beda egzaminy, tak czy nie? A ze presja jest nie podoba sie? No jest, a co nie wiedziales, ze bedzie? A czego sie spodziewales? Co chcecie studiowac, a nie chcecie zdawac egzaminow! Pogielo was?

Powiem tak, wasza wola i wasz wybor, ale ruchac nie bedziecie, ruchaja ci co podchodza w pierwszym terminie i daja z siebie wszystko.

ps. a za ocene na docenta tez sie obrazicie? hehe, suckers
chyba nie bylo rozszczeniowo, tylko informacyjnie, co?
Obserwuj wątek
    • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 11:59
      Nie, mechanizm jest zazwyczaj taki, ze kobiety oczekuja zwiazku a mezczyzni seksu. Ty nie oczekujesz zwiazku, wiec mozesz bawic sie w egzaminowanie i dysponowanie seksem jak sie podoba. Mezczyzna nie musi z tego korzystac, a ty nie powinnas sie obrazac, ze wielu na cos takiego sie nie pisze. Ja moge mowic za siebie - w dupie mam taki uklad, nie lubie byc kontrolowanym petentem. To juz wolalbym pojsc do burdelu, tam przynajmniej ja o wszystkim decyduje.
      ale z reguly jednak ludzie decyduja sie na cos wzajemnego - i kiedy mezczyzna daje adoracje, lojalnosc, poczucie bezpieczenstwa, a kobieta oddanie i seks - to w takim wzajemnym ukladzie nie ma juz miejsca na infantylne testy i egzaminy, bo regula wzajemnosci i poszanowania je wyklucza. A kiedy wzajemnosc wygasa, jest to de facto smierc zwiazku.
      • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 12:22
        sabat77 napisał:

        > ale z reguly jednak ludzie decyduja sie na cos wzajemnego - i kiedy mezczyzna d
        > aje adoracje, lojalnosc, poczucie bezpieczenstwa, a kobieta oddanie i seks - to
        > w takim wzajemnym ukladzie nie ma juz miejsca na infantylne testy i egzaminy,
        > bo regula wzajemnosci i poszanowania je wyklucza.

        Zadna wzajemnosc i poszanowanie nie wyklucza tzw. 'egzaminu'. Egzamin jest zawsze, a najprostsza droga do udanej relacji seksualnej to trzeba do niego podejsc i trzeba go zdac i to nie jeden. A ty u swojej zony caly czas oblewasz. Dlatego ona cie dopuszcza od czasu do czasu i sprawdza czy sie nadajesz: z wynikiem - nie nadajesz sie.

        Wiec wg mnie jest bardzo infantylne z twojej strony wierzyc w to co piszesz: "kiedy mezczyzna daje adoracje, lojalnosc, poczucie bezpieczenstwa", ze kobieta ci za to zaplaci oddaniem i seksem".

        A co ty myslisz, ze kochankowie sie nie szanuja i nie ma miedzy nimi zadnej wzajemnosci?

        > Nie, mechanizm jest zazwyczaj taki, ze kobiety oczekuja zwiazku a mezczyzni sek
        > su. Ty nie oczekujesz zwiazku.

        Zwiazki sa rozne, wiec nie generalizuj. Posiadanie stalego kochanka to tez zwiazek.
        • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 12:40
          Twoj tok rozumowania jest zasadny i oczywisty. Z cala pewnoscia jestem beznadziejny w lozku, a pomyslala tak juz dawno kazda kobieta na forum. Nawet niektore bardziej szczere sugerowaly w privach.
          okej, chce sie poprawic, what to do ?
          • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 12:49
            sabat77 napisał:

            > Twoj tok rozumowania jest zasadny i oczywisty. Z cala pewnoscia jestem beznadzi
            > ejny w lozku, a pomyslala tak juz dawno kazda kobieta na forum. Nawet niektore
            > bardziej szczere sugerowaly w privach.
            > okej, chce sie poprawic, what to do ?

            Trening czyni mistrza :) Juz yoric ci dawno pisal co masz zrobic, no!
            • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 12:59
              Yoric pisal, ze mam zaczac ja zdradzac.

              Prawda wyglada tak: jestem gotowy fizycznie na to. Niestety pod wzgledem moralnym poczulbym sie jak gowno. To ze odwlekam wynika z tego, ze majac uczucie, ze to ona zmusila mnie do tego, wiecej bym na nia nawet nie spojrzal. Jedyne czego moglaby oczekiwac po tym ode mnie, to to, ze sprzedalbym jej kopa ze zlosci.

              Zdrada otwiera w glowie drzwi, ktorych potem nie da sie zamknac. Wiedza o tym wszyscy forumowicze, ktorzy byli niewierni.
              • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 13:05
                sabat77 napisał:

                > Zdrada otwiera w glowie drzwi, ktorych potem nie da sie zamknac. Wiedza o tym w
                > szyscy forumowicze, ktorzy byli niewierni.

                Czy ktos z niewiernych forumowiczow moglby mi wyjasnic zasade otwartych drzwi? :)
                • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 13:14
                  Rofl, juz widze te tlumy tlumaczacych :)
                  Przeciez tu wszyscy wierni sa Kitty. A nie, przepraszam, moze Abrigado wytlumaczy.
                  • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 13:25
                    sabat77 napisał:

                    > Przeciez tu wszyscy wierni sa Kitty.

                    A ja jestem krolowa Beatrix :)

                    > Rofl, juz widze te tlumy tlumaczacych :)

                    Masz racje, ja tez nigdy nie slyszalam o zasadzie otwartych drzwi.
                    • yoric Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 03:03
                      A do mnie nawet trafia ta metafora. Też sobie wyobrażam, że każdy kolejny raz jest łatwiejszy, a zwłaszcza pierwszy raz jest przełomowy i zdejmuje pewną barierę, która może lepiej, żeby tam pozostała.
                      • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 09:07
                        Ano wlasnie - zdjecie blokady :) to tak samo jak najtrudniej namowic na seks dziewice, a potem to juz na kazdej imprezie :> ok, zartowalem... Ale tylko troszke.
              • yoric Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 02:40
                > Yoric pisal, ze mam zaczac ja zdradzac.

                NA PEWNO NIE!

                Ja generalnie jestem przeciwny zdradzie, chociaż może z czasem coraz mniej, ale jednak.

                Jeśli do czegoś zachęcam, to po pierwsze przejrzeć materiały PUA - Sabat jesteś inteligentnym człowiekiem, który bez problemu odcedzi rzeczy sensowne od bezsensowych ,a tych pierwszych jest tam sporo i można z nich dużo wynieść.
                Po drugie otworzyć się na flirty i korzystać znich na różne sposoby,np.taki, żeby zyskać świadomość, że masz zainteresowanie od kobiet, co mogłoby zmotywować do wyjścia z niesatysfakcjonującego związku. Po co zdradzać żonę, jeśli można się rozwieść i brać seks na legalu i ze spokojnym sumieniem.
          • kag73 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 16:26
            No nie badz smieszny, sabat. Skad kitty ma Ci doradzic co masz robic skoro nigdy nie byla z Toba w lozku? Skad ma wiedziec co robisz nie tak a co masz robic inaczej.
            • sabat77 Re: Obrazam sie na egzamin? 22.09.12, 21:45
              Zakladajac, ze w ogole robie cos nie tak. Wy z uporem godnym maniaka, ja juz nie wiem jak to nazwac, trzymacie sie wersji, ze to facet jest winny braku zadowolenia kobiety.
              To mnie zwyczajnie obraza. W lozku zawsze dawalem z siebie wszystko, zeby to kobiecie bylo dobrze, w tym czesto poswiecajac wlasna przyjemnosc.
              Ale jak z jakichs wzgledow nie ma chemii to chocbys sie zesral to nie dogodzisz. A tu jej nie ma, wiec sorry, ale postepowanie w ten czy inny sposob niczego nie zmieni.
              ...i ja nie licze na to ze zmieni, zeby byla jasnosc. Bo nie ma prawa zmienic. Nie w jej przypadku.
              Moze z innym facetem by cos poczula - ale nie ze mna.
              • kag73 Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 21:45
                Sabat ja nie twierdze, ze jestes beznadziejny w lozku. Wrecz przeciwnie, pisalam w watku obok przed chwila, zrobilys wszystko czego by chciala, rzecz w tym, ze nie wiesz czego chce, nawet ONA nie wie czego chce, co jej sie podoba. Nie zna siebie, nie wyprobowala, ma zahamowania.
                Jasne, moze z innym facetem bylaby inna. co nie znaczy, ze Ty jestes zlym kochankiem.
                Moim zdaniem faceta mozna sporo nauczyc, nie jest to trudne, trzeba jednak wiedziec czego i jak sie chce i nim "pokierowac".
                Pytanie: Ty w lozku "dawlaes z siebie wszystko" co w tym czasie robila/jak zachowywala sie ona? Zero reakcji? Nie wiedomo czy jej sie podoba czy nie?
                Moim zdaniem niektore kobiety same ponosza wine(najczesciej przez swoje zahamowania) za brak wlasnej satysfakcji w lozku.
              • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 22:07
                sabat77 napisał:

                "to chocbys sie zesral to nie dogodzisz"

                Mnie tez te slowa przekonuja :)

                Daj se spokoj Sabat, nie reformuj jej. Otworz sie na inne kobiety, a cala energie wloz z konspiracje:) Zrobiles juz wszystko, w razie czego zeznamy w sadzie, ze kazda opcje przewalkowales we wszystkie strony. No nie ma chuja we wsi :)
      • stokrotka_a sabat77... 25.09.12, 16:28
        sabat77 napisał:

        > ale z reguly jednak ludzie decyduja sie na cos wzajemnego - i kiedy mezczyzna d
        > aje adoracje, lojalnosc, poczucie bezpieczenstwa, a kobieta oddanie i seks - to
        > w takim wzajemnym ukladzie nie ma juz miejsca na infantylne testy i egzaminy,
        > bo regula wzajemnosci i poszanowania je wyklucza. A kiedy wzajemnosc wygasa, je
        > st to de facto smierc zwiazku.

        Moim zdaniem z wzajemnością seksulaną mamy do czynienia wtedy, gdy w zamian za erotyczne rozkosze dostajemy rozkosze takiej samej natury. To co ty opisujesz to nie jest wzajemność tylko handel, w którym seks jest środkiem płatniczym. Obawiam się, że z takim podejściem do relacji między kobietą a mężczyzną niewiele zdziałasz na seksulanej niwie.
      • aandzia43 Re: Obrazam sie na egzamin? 26.09.12, 13:01
        sabat77 napisał:

        > Nie, mechanizm jest zazwyczaj taki, ze kobiety oczekuja zwiazku a mezczyzni sek
        > su.
        [...]
        > ale z reguly jednak ludzie decyduja sie na cos wzajemnego - i kiedy mezczyzna d
        > aje adoracje, lojalnosc, poczucie bezpieczenstwa, a kobieta oddanie i seks - to
        > w takim wzajemnym ukladzie nie ma juz miejsca na infantylne testy i egzaminy,


        No niech ci będzie, że "zazwyczaj". I co dalej idąc tym trybem myślenia? Kobiety nie mają swoich wymagań odnośnie jakości seksu z fa cetem, który łaskawie wszedł z nimi w ów związek? Kiepski seks dawany kobiecie przez jej mężczyznę ma jej wystarczyć, bo główną zapłatą jest bycie w związku z tym mężczyzną? Nie kąsam. Dla mnie bez sensu.
    • kutuzow to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 17:06
      Kitty,

      Moim zdaniem cała ta Twoja analogia, mimo że wydaje się atrakcyjna to jest nie trafiona.

      Po pierwsze to bliżej temu do wejściówki przed ćwiczeniami, gdzie profesor sprawdza PRZED zajęciami czy w ogóle dopuścić studenta do zajęć niż do egzaminu (który zazwyczaj jest już na końcu zajęć i obejmuje materiał z wykładów (ćwiczenia zazwyczaj są na zaliczenia). Student nie wie nawet czy zajęcia będą ciekawe, czy mu się przyda ta wiedza, czy będzie to tylko może nudne nabijanie godzin, ale MUSI się wykazać żeby w ogóle sprawdzić czy te zajęcia mu odpowiadają.

      Po drugie odpowiedz sobie sama na pytanie które zajęcia dodatkowe (czyli takie których musisz uzbierać określoną ilość) są bardziej popularne. Czy te które kończą się egzaminem, czy takie gdzie zalicza obecność plus praca zaliczeniowa.

      Ludzie (niezależnie czy to mężczyźni czy kobiety) są z natury dość leniwi i jeśli czegoś nie muszą to zazwyczaj tego nie robią. Szczególnie jeśli trzeba wykonać jakiś wysiłek nie wiedząc, czy będzie warto go ponosić. Bardzo ważne jest tutaj jak postrzegana jest przyszła NAGRODA za podjęty wysiłek. W przypadku studiów zazwyczaj motywacją jest poprawienie swojej pozycji na rynku pracy i większe zarobki. Większe zarobki = wyższy status społeczny.

      Przelotna przygoda erotyczna w żaden sposób (DLA FACETA!) nie oznacza możliwości trwałej nagrody innej niż przyjemność z seksu. Jeśli ma się jeszcze na początku "wykazywać", to oceni dość realnie czy ten wysiłek jest tego warty. Pamiętaj proszę że obecnie seks stracił na wartości (wrzucałem już tu wcześniej na forum link do stosownego art). Kobieta zaś dzięki takiej przygodzie erotycznej może uzyskać inny rodzaj "zysku" (może poprawić swój status społeczny, może uzyskać lepszą pracę, może liczyć na wychowanie ew. dzieci w lepszych warunkach (wspomagane "wpadki") itp. Jak widzisz to kobiety mają dużo większą motywację do stawania do ew. egzaminów, a i tak sądzę że źle byś zareagowała gdyby jakiś przystojniak na pierwszej randce powiedział Ci:
      "nie wiem czy jesteś wystarczająco dobra w fellatio, więc wejdź pod stół i pokaż co potrafisz, bo nie wiem czy nie marnuje czasu, skoro blondyna przy barze mruga do mnie znacząco".
      • kag73 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 17:36
        O jednym zapominasz, kutuzow. Kobiety to kobiety a mezczyzni to mezczyzni. Czym dla kobiety status i dobre warunki zycia, tym dla mezczyzny atrakcyjna partnerka/ zona. Z erotycznej przygody moze wyjsc zwiazek/malzenstwo/rodzina...oboje zatem moga cos zyskac. Druga mniejsza potencjalna "trwala" nagroda, to czesta pryzjemnosc z seksu. A to juz cos, bo nie trzeba sie wysilac i szukac nastepnej(ja nie mowie o placeniu za seks, bo to jest proste, ale nie to samo). Mialam jednego takiego w lozku, dla niego bylo odlotowo, powiedzial mi, ze bylby glupi gdyby nie chcial tego powtorzyc.
        • kutuzow Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 20:19
          kag73 napisała:

          > O jednym zapominasz, kutuzow. Kobiety to kobiety a mezczyzni to mezczyzni. Czym
          > dla kobiety status i dobre warunki zycia, tym dla mezczyzny atrakcyjna partner
          > ka/ zona.

          Kag, zauważam różnicę pomiędzy kobietą i mężczyzną, powiedziałbym że nawet ją podkreśliłem we wcześniejszym poście. Co do atrakcyjnej partnerki to owszem jest to wartość nie do przecenienia. W wersji najbardziej wypaczonej mamy tzw "Trophy wife". Co do zalet zamiany partnerki na żonę, to tutaj jakoś tego nie widzę (raczej to kobiety dążą do tej zmiany, w przypadku facetów moim zdaniem są to Ci którzy boją się, że są z niższej półki i za chwilę ich wybranka znajdzie lepszego kandydata). Zresztą możesz zapytać Sabata albo Abrigado co im dała zamiana statusu partnerki na status żony. Czy wiązały się z tym jakieś dodatkowe profity?

          Poza tym przyznasz chyba, że ciężko mówić tutaj szukaniu partnerki/żony, jeśli znajomość od początku jest stricte "zadaniowa". Całą istotą "egzaminu" o którym pisze Kitty jest to że to facet ma się wykazać. Jeśli nawali to oblewa wspomniany egzamin. Przy zadaniowym podejściu ciężej o przyjemność z seksu* (niż by to miało miejsce przy swobodnie rozwijającej się znajomości, gdzie na początku każda ze stron stara się lepiej poznać upodobania drugiej strony i do nich dostosować).

          * pytanie bezpośrednio do Ciebie -czy odczułabyś przyjemność z "pierwszego" seksu z danym partnerem gdybyś wiedziała, że od tego jak jemu będzie będzie zależało, czy ta znajomość będzie miała dalszy ciąg?
          • sabat77 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 21:28
            Przeciez pisalem Kutuzow, ze to nie ja chcialem sie zenic. A strach o "sprzatniecie sprzed nosa" to byla ostatnia rzecz jakiej sie balem, sorry ale totalne pudlo.
            Szczerze mowiac, to dosc rzadko spotykany przypadek chyba, by facet dazyl do slubu z takich pobudek.
            Co mi dalo przejscie ze statusu partnerki na zone ? Pobyt na tym forum :)



            • kutuzow Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 22:11
              Sabat77 napisał:

              > Przeciez pisalem Kutuzow, ze to nie ja chcialem sie zenic.

              Sabat, ależ ja tego nie sugerowałem. Uważam (chyba podobnie jak Ty) że to kobiety dążą do ślubu.

              Co do Ciebie (i innych mężczyzn z forum) chodziło mi o pytanie czy są jekieś "nagrody" za zmianę statusu z narzeczonej na status żony. Wydaje mi się że Twoja odpowiedź jest jasna:

              "Co mi dalo przejscie ze statusu partnerki na zone ? Pobyt na tym forum :)"
              • sabat77 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 22:28
                Wiesz co, status żony to jeszcze nic zobowiązującego - w każdym razie nie do tego stopnia by móc się wyluzować i pokazać pełnię możliwości. To dzieje się dopiero po wejściu w status matki Twoich dzieci :)
          • hello-kitty2 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 22:29
            Kutuzow,

            pochlebia mi, ze sie odezwales i to niestety jedyna pozytywna informacja, jaka moge ci przekazac.

            Poza tym oblewasz :) kidding

            A na powaznie, w ktorym ja miejscu pisalam o przelotniej relacji i seksie zadaniowym? W blad wprowadzilo cie okreslenie 'egzamin' czy moj wizerunek?

            > znajomość od początku jest stricte "zadaniowa". Całą istotą "egzaminu" o którym
            > pisze Kitty jest to że to facet ma się wykazać.

            Gdy pisalam o 'zapisaniu sie na studia' to odnosilam sie do np. rozwijajacego sie goracego flirtu, do okazywania zainteresowania kobiecie, krecenia sie wokol niej i konsekwetnie ostrzegalam, ze takie podchody koncza sie 'egzaminem' czyli dochodzi do momentu, w ktorym pojawia sie propozycja seksu i wtedy jezeli facet speka i zwieje czyli do tego egzaminu nie podejdzie, to dla mnie jest to postawa tchorza, ktory obraza sie na egzamin.

            to facet ma się wykazać. Jeśli nawali to oblewa wspomni
            > any egzamin. Przy zadaniowym podejściu ciężej o przyjemność z seksu* (niż by to
            > miało miejsce przy swobodnie rozwijającej się znajomości, gdzie na początku ka
            > żda ze stron stara się lepiej poznać upodobania drugiej strony i do nich dostos
            > ować).

            Kazdy egzamin mozna powtorzyc, a jak szybko dochodzi do egzaminu to zalezy od uczestnikow i ile jest powtorek tez, przeciez mozna to rozwijac powoli.

            > * pytanie bezpośrednio do Ciebie -czy odczułabyś przyjemność z "pierwszego" sek
            > su z danym partnerem gdybyś wiedziała, że od tego jak jemu będzie będzie zależ
            > ało, czy ta znajomość będzie miała dalszy ciąg?

            Nie badz hipokryta, bo sam pisales, ze jesli partnerka nie osiagalaby z toba orgazmow, to tez zakonczyl bys taka znajomosc (= czyli ona oblewa). Co za roznica czy po jednym czy po dziesieciu czy po stu razach, skoro taki sam final. Zreszta przypominam, ja nie limitowalam podejscia do egzaminu do pojedynczego razu.

            Co do zalet zamiany partnerki na żonę, to tutaj jakoś tego nie widzę
            > (raczej to kobiety dążą do tej zmiany, w przypadku facetów moim zdaniem są to C
            > i którzy boją się, że są z niższej półki i za chwilę ich wybranka znajdzie leps
            > zego kandydata). Zresztą możesz zapytać Sabata albo Abrigado co im dała zamiana
            > statusu partnerki na status żony. Czy wiązały się z tym jakieś dodatkowe profi
            > ty?

            A to to w ogole trudno zdzierzyc. Jak TY mozesz mowic takie rzeczy Kutuzow? Po cholere powolywac sie na innych mezczyzn i na ich podstawie tworzyc jakas teorie? Co ty za hipokryzje tu uprawiasz? Chcesz kogos przekonac dlaczego zmiana statusu partnerki na zone nie przynosi dodatkowych profitow lub ze to kobiety daza do malzenstwa, a mezczyzni tego nie chca ? - TO MOW O SOBIE :)

            To troche tak jak wspominala bojdajze ale-cialo: nikt nie chce sie zenic, a wszyscy zonaci? Cyrk normalnie :) Ubezwlasnowolnieni, pod wpywem czy jak? :) Trzeba chyba odpowiadac za swoje czyny, a nie jak sie nie uda to mowic: to nie ja - to ona! Prosze pana, ja nie chcialam kupic tego badziewia, to on mi sprzedal! Jak sie dales nabrac to nie mow ze cie oszukali :)

            A jeszcze odnosne tych podsumowan, ze to tylko przygoda, zaraz, zaraz, a jak sie zaczyna zwiazek i jak sie pojawia zakochanie i milosc? (chyba juz Kag ostatnio o tym pisala) Ja moge zwiazku nie szukac, ale to nie znaczy, ze sie nie zakocham. Nie szukam teraz pracy, a zadzwonili do mnie w piatek z agencji, ze maja dla mnie propozycje, to ta oferta wazna jest dla mnie teraz czy nie?


            • sabat77 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 22:42
              hello-kitty2 napisała:

              > Gdy pisalam o 'zapisaniu sie na studia' to odnosilam sie do np. rozwijajacego s
              > ie goracego flirtu, do okazywania zainteresowania kobiecie, krecenia sie wokol
              > niej i konsekwetnie ostrzegalam, ze takie podchody koncza sie 'egzaminem' czyli
              > dochodzi do momentu, w ktorym pojawia sie propozycja seksu i wtedy jezeli face
              > t speka i zwieje czyli do tego egzaminu nie podejdzie, to dla mnie jest to post
              > awa tchorza, ktory obraza sie na egzamin.

              No to te egzaminy z różnych przedmiotów widzę - bo najpierw czy się chłop zdecyduje, a potem czy będzie w tym dobry :D

              Okej. Miałaś w życiu takie przypadki ? Serio pytam. Bo faceci raczej łatwi są pod tym względem i dziwne byłoby dla mnie jakby jakiś napalony koleś zwiał przed propozycją seksu. To się często zdarza ?
              • hello-kitty2 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 23:43
                sabat77 napisał:

                > Okej. Miałaś w życiu takie przypadki ? Serio pytam. Bo faceci raczej łatwi są p
                > od tym względem i dziwne byłoby dla mnie jakby jakiś napalony koleś zwiał przed
                > propozycją seksu. To się często zdarza ?

                No a watek Judyty, a co tam proto 'ciekawego' napisal:

                "Miałem podobną sytuacje, byłem wręcz napastowany przez pewną damę, niestety no jak bene dene, nie pasowała mi fizycznie zupełnie. Pomimo namiętnego flirtu nie dałem rady zrobić kroku dalej. Więc może po prostu mu się nie podobasz? :)"

                Wszedl w "namietny flirt" z napalona na niego kobieta, a nie przystapil do egzaminu, tak? Po co sie zapisywal na te studia? O czyms takim pisze. Uwazasz, ze to jest prawdziwy mezczyzna? Czy zwyczajny tchorz i oszust w jednym?

                Mi sie nie zdarzylo. Ale ja jestem zbyt bezposrednia i bezczelna, zeby czegos takiego nie wychwycic.
                • dreemcatcher Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 25.09.12, 16:46
                  to facet nie studiował bo jak by było inaczej to by wiedział że na egzamin się idzie czy się umie czy nie :) bo może się okazać że się go zalicza w cuglach :) próbować trzeba przynajmniej sie człowiek hartuje i uodparnia na stres :)
            • kutuzow Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 23:03
              Kitty -unosisz się bo wykazałem pewne niedociągnięcia w analogii.

              > Nie badz hipokryta, bo sam pisales, ze jesli partnerka nie osiagalaby z toba or
              > gazmow, to tez zakonczyl bys taka znajomosc (= czyli ona oblewa)

              Nie widzisz różnicy w "egzaminie" pt: "zrób mi dobrze albo oblejesz" od "jeśli nie będzie Ci ze mną dobrze, to nie ma sensu żebyś się dalej męczyła skoro nie potrafię dać Ci przyjemności"?

              Jak dla mnie to dwie różne kwestie, poza tym dochodzi "timing" u Ciebie jest:

              "Powiem tak, wasza wola i wasz wybor, ale ruchac nie bedziecie, ruchaja ci co podchodza w pierwszym terminie i daja z siebie wszystko."
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139096282,139096282,Obrazam_sie_na_egzamin_.html
              więc jeśli już odnosisz się do tego co kiedyś pisałem o orgazmach (że nie ma sensu męczyć się w niedopasowanym związku, jeśli próby poprawy nic nie zmieniają) to raczej ta analogiczna wersja do cytatu powyżej brzmi "albo laska będziesz szczytowała za pierwszym razem albo wypad".

              idać dalej:
              > Gdy pisalam o 'zapisaniu sie na studia' to odnosilam sie do np. rozwijajacego s
              > ie goracego flirtu, do okazywania zainteresowania kobiecie, krecenia sie wokol
              > niej i konsekwetnie ostrzegalam, ze takie podchody koncza sie 'egzaminem' czyli
              > dochodzi do momentu, w ktorym pojawia sie propozycja seksu i wtedy jezeli face
              > t speka i zwieje czyli do tego egzaminu nie podejdzie, to dla mnie jest to post
              > awa tchorza, ktory obraza sie na egzamin.

              Po pierwsze jakoś nie słyszałem o rosnącym problemie kobiet, które muszą się upraszać o seks, bo Ci źli facecji uciekają po takich propozycjach. Jeśli tak się dzieje to raczej "cena" była zbyt wysoka (nie warta zachodu). Po drugie co innego podejść do "egzaminu" o którym tu piszesz, a co innego presja świadomości że zdający jest cały czas obserwowany i oceniany i MUSI się wykazać tu i teraz (bo "terminu poprawkowego" moze nie być).

              czy ty chciałabyś stawać do "egzaminu" o którym pisałem:
              "...sądzę że źle byś zareagowała gdyby jakiś przystojniak na pierwszej randce powiedział Ci:
              "nie wiem czy jesteś wystarczająco dobra w fellatio, więc wejdź pod stół i pokaż co potrafisz, bo nie wiem czy nie marnuje czasu, skoro blondyna przy barze mruga do mnie znacząco".
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139096282,139102427,to_co_najwyzej_wejsciowka_przed_cwiczeniami.html
              • hello-kitty2 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 22.09.12, 23:31
                kutuzow napisał:

                > Kitty -unosisz się bo wykazałem pewne niedociągnięcia w analogii.

                Nie unosze sie. Coraz czesciej mysle, ze te dyskusje nie maja dla mnie zadnego sensu. Ludzie mnie interesuja, a nie dyskusje.

                Popatrz ty w dyskusji mowisz cos, a w rzeczywistosci jestes innym czlowiekiem i robisz odwrotnie. To z kim ja wlasciwie dyskutuje i po co? Jedyny sens to mowic za siebie.

                Oblac egzamin to przede wszytkim do niego nie podejsc. A na ezgaminie wystarczy dac z siebie wszystko. I dobrze jest podejsc za pierwszym razem, co swiadczy o pozadaniu. Twoj przyklad nie oddaje tego o czym mowilam, wyolbrzymiles, przekoloryzowales.
                • kutuzow Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 23.09.12, 00:02
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Nie unosze sie. Coraz czesciej mysle, ze te dyskusje nie maja dla mnie zadnego
                  > sensu. Ludzie mnie interesuja, a nie dyskusje.

                  Kitty --> odwracasz kota ogonem ;-)
                  Sama założyłaś wątek mocno teoretyczny, więc nie rozumiem tej wolty pt "nie chce mi się o tym gadać".

                  > Popatrz ty w dyskusji mowisz cos, a w rzeczywistosci jestes innym czlowiekiem i
                  > robisz odwrotnie. To z kim ja wlasciwie dyskutuje i po co? Jedyny sens to mowi
                  > c za siebie.


                  Jakiś przykład na poparcie tej tezy? Bo jak na razie mam wrażenie, że się nadąsałaś bo ośmieliłem się mieć inne zdanie w Twoim wątku.

                  > Oblac egzamin to przede wszytkim do niego nie podejsc. A na ezgaminie wystarczy
                  > dac z siebie wszystko. I dobrze jest podejsc za pierwszym razem, co swiadczy o
                  > pozadaniu.

                  W tym wątku odniosłaś się do dwóch sytuacji. Do akcji Sabata z zaproszeniem dziewczyny na lody (tutaj on się sam lepiej wypowie o co chodziło) i do sąsiedniego wątku kobiety która dostała zielone światło od męża na zdradę. Tutaj zaś tą sytuację (czemu gość który miał być tym trzecim powiedział Pass) bardzo dobrze wyjaśniła Kag (wg mnie nie ma co tutaj dodać).

                  "No momencik, to,ze ona/zona chce i maz tez pozwala nie musi oznaczac, ze ten trzeci z automatu chce. Moze nie interesuje go rola wibratora na raz, moze obawia sie zaangazowania emocjonalnego. Babka mu sie moze i podoba, ale jednak rozsadek podpowiada, ze lepiej w to nie wchodzic, bo moze skonczyc sie zlamanym sercem albo wielkimi komplikacjami. Wbrew pozorom mezczyzni tez ludzie i maja uczucia ;)

                  A moze wystarczy mu flirtowanie a moze jest impotentem a moze ma krotkiego w spodniach...mozliwosci jest sporo."
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139086395,139101999,Re_Do_Panow_z_forum_jak_zachecic_kolege.html
                  "A moze on jednak kogos ma i nie chce zdradzac?
                  A moze ma odczucie, ze lubisz sie dowartosciowywac i znajdowac potwierdzenie swojej kobiecosci i do tych celow potrzebujesz nowych facetow. Nie chodzi o druga osobe, chodzi tylko o CIEBIE, oni sa tylko "zabawkami". Niektorzy to wyczuwaja i nie chca sie w to bawic."
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139086395,139102061,Re_Do_Panow_z_forum_jak_zachecic_kolege.html
                  • hello-kitty2 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 23.09.12, 10:42
                    kutuzow napisał:

                    > > Popatrz ty w dyskusji mowisz cos, a w rzeczywistosci jestes innym czlowie
                    > kiem i
                    > > robisz odwrotnie. To z kim ja wlasciwie dyskutuje i po co? Jedyny sens to
                    > mowi
                    > > c za siebie.
                    >
                    >
                    > Jakiś przykład na poparcie tej tezy? Bo jak na razie mam wrażenie, że się nadąs
                    > ałaś bo ośmieliłem się mieć inne zdanie w Twoim wątku.

                    hehe nice shot, probujesz utrzymac swoj wizerunek, co? Przywiazales sie do niego? Ja sie do kitty nie przywiazywalam :) A ja i tak wiem, ze jestes grzecznym chlopcem, ktoremu podobaja sie niegrzeczne dziewczynki. Ty doskonale wiesz jaki mam przyklad na poparcie tej tezy, bo sprawnie ten temat pominales w dyskusji ze mna.

                    Btw nie trzeba sie 'osmielic', zeby miec inne zdanie, tylko grzeczni chlopcy sie musza osmielic, a ty bardzo pragniesz sie z kims na tym forum zgodzic, bo ty grzeczniotki jestes az milo, dlatego powtarzasz po innych stereotypowe farmazony, zeby cie klepali po ramieniu chlopaki, tak brachu masz racje, a w domciu robisz standardowo, pod panne sie podkladasz, zeby jej sie wizerunek nie spierdolil.

                    > W tym wątku odniosłaś się do dwóch sytuacji. Do akcji Sabata z zaproszeniem dzi
                    > ewczyny na lody (tutaj on się sam lepiej wypowie o co chodziło) i do sąsiednieg
                    > o wątku kobiety która dostała zielone światło od męża na zdradę. Tutaj zaś tą s
                    > ytuację (czemu gość który miał być tym trzecim powiedział Pass) bardzo dobrze w
                    > yjaśniła Kag (wg mnie nie ma co tutaj dodać).

                    Watek Judyty nie jest o "kobiecie która dostała zielone światło od męża na zdradę." Patrz czy to nie jest symptomatyczne, ze ty sie na tym skoncentrowales? A co ta potencjalna 'zdrada' cie tak w oczy kole, czy ten maz pozwalajacy na zdrade? hehe Ten watek jest o kobiecie, ktora zastanawia sie czy ten mezczyzna, ktory z nia goraco flirtuje i wysysla jej iskrzace smsy jest zainteresowany, zeby ja przeleciec czy nie i ewentualnie jak daleko ona ma sie posunac, zeby go uwiesc.

                    I ja sie odnioslam do tego rodzaju mezczyzn, ktorzy wchodza w takie uklady, a potem sie wycofuja, bo im odwagi nie starcza. Zreszta juz to wyzej wyjasnialam Sabatowi na przykladzie proto:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139096282,139109185,Re_to_co_najwyzej_wejsciowka_przed_cwiczeniami.html
                    I jeszcze przy okazji napisze do wszystkich, ze smiesza mnie opisy typu: "nie chce byc czyims wibratorem". Bo jak jest zwiazek i uczucie to nie wibrator, a jak jest namietosc i pozadanie to wibrator, tak? To swiadczy tylko o waszym ograniczeniu, kazdy jest czyims wibratorem, nie badzcie obludni, nie siedzicie w glowach tych, z ktorymi sie posuwacie, hehe, a i tak co chwila pojawia sie nowy watek, jak sie stac ponownie wibratorem mojego meza/mojej zony?
                    • sabat77 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 23.09.12, 13:15
                      Wolalbym byc czyims wibratorem niz czyims bankomatem :p
                      Nie lepiej pieprzyc sie z kims, kto przynajmniej uwaza cie za osobe interesujaca fizycznie, niz gdyby mial robic to wylacznie dla pieniedzy czy ze strachu ? Nie badzmy smieszni.
                    • kag73 Re: to co najwyżej "wejściówka" przed ćwiczeniami 23.09.12, 22:08
                      Dla scislosci Kitty, JA napisalam:

                      "Moze nie interesuje go rola wibratora na raz..."

                      W dopowiedzi: chce byc wibratorem na dluzej/ na stale....

                      Czytaj uwazniej zanim sie zacznies ekscytowac i tracic czas na mowy umoralniajace:)

    • yoric Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 14:29
      Ja bym nawet to kupił, tylko ten egzamin to w końcu analogia czego - podejścia do nieznajomej dziewczyny, złożenia propozycji erotycznej, czy jakości występu w sypialni?
      • hello-kitty2 Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 14:49
        yoric napisał:

        > Ja bym nawet to kupił, tylko ten egzamin to w końcu analogia czego - podejścia
        > do nieznajomej dziewczyny, złożenia propozycji erotycznej, czy jakości występu
        > w sypialni?

        Egzamin to seks.
        Analogia miala tylko byc pomocna w zrozumieniu tego co mialam na mysli, jesli nie spelnila swojej funkcji to mozna ja porzucic.
        Mezczyzna, ktory wchodzi w goracy flirt z kobieta, a wycofujacy sie przed samym seksem jest niemeski (najdelikatniej to ujmujac).
        • yoric Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 15:23
          > Mezczyzna, ktory wchodzi w goracy flirt z kobieta, a wycofujacy sie przed samym
          > seksem jest niemeski (najdelikatniej to ujmujac).

          eee, nie. Już wyżej ktoś napisał, że mogą być tego różne powody. Poza tym to jest klasyczne odwrócenie ról, które jest jedną z lepszych technik uwodzenia (częstowanie kobiety typowym kobiecym tekstem typu "w nagrodę pozwolę ci się pocałować" albo "co ty ciągle o tym seksie"). Kobieta się zamęczy analizując o co mu mogło chodzić :).

          Co innego sam seks i działanie sprzętu. Tego się nie da zreinterpretować i 'odwrócić', to jest egzamin, kropka, i wierz mi że nawet najlepsi :) mają stres w takiej sytuacji. Może w idealnym wiecie ludzie zaliczają pierwszy raz po romantycznej kolacji po sześciu miesiącach randek, ale w realnym życiu częsciej zdarza się, że jest to pierwsza randka, trzecia rano, po kilku godzinach dobierania się, bo laska musi odstawić swój teatrzyk żeby nie wyjść na łatwą i ona w końcu mówi "no dobra bierz mnie" i w tym dokładnie momencie - nie chwilę później, czy wcześniej - wszystko ma działać, nieważne że facet może na przykład być niewyspany i/lub zmęczony, po więcej niż kilku głębszych i po wymienionych wcześniej kilku godzinach gry wstępnej. To tak jakbyś wyjechała na urlop w Turcji, wchodzisz do basenu, a obok wynurza się profesor i rzuca pytanie - wtedy to mamy egzamin!!
    • abrigado Re: Obrazam sie na egzamin? 23.09.12, 23:51
      sofizmat

      na egzamin ani dentyste się nie obrażam bo to przykra ale jednak konieczność, obowiązek


      jeśli szukam w jakiejs dziedzine przyjemności nie interesuję mnie kontekst egzaminu

      podam neutralny przykład- jako dzieciak uwielbialem czytać i większośc lektur miałem już przeczytanych dla przyjemności zanim nawet dowiedzialem się, ze są lekturami.

      gdy kilka lat póxniej był przerabiane w szkole jako lektury nie otworzylem żadnej z nich- bo to był test a nie przyjemność.

      albo ktos kuma róźnicę między obowiązkiem/pańszczyzną z jednej a przyjemnością z drugiej...albo nie

      hello-kitty2 napisała:

      > Mam taka mysl o poranku (to do mezczyzn jest).
      >
      > Jak to mezczyzni sie boja seksualnej presji wywieranej przez kobiety. I jakie t
      > o moze miec powazne konsekwencje, ze fiuta trzeba reanimowac, wskrzeszac, do kr
      > ainy zywych przywracac, tudziesz jak mezczyzni odpadaja w przedbiegach goracym
      > laskom kupienia loda odmawiajac (Sabat przykladodawco dzieki), jak to wycofuja
      > sie z goracych gadek, gdy dama jest gotowa i na osobnosci (z watku sasiedniego
      > Judyty).
      >
      > Takie mam porownanie dla was wszystkich. Czy jak ja sie zapisuje na studia i wi
      > em jak sie studjuje: ze leca cwiczenia, wyklady i egzaminy, tak? To ja sie pyta
      > m: czy jak mi przypieprzy docent egzamin w pierwszym tygodniu, ktorego sie nie
      > spodziewalam to:
      >
      > ja sie obrazam na egzamin?
      >
      > ja do niego nie podchodze?
      >
      > Kurwa przeciez wiem, ze jak zaczynam studia to beda egzaminy, tak czy nie? A ze
      > presja jest nie podoba sie? No jest, a co nie wiedziales, ze bedzie? A czego s
      > ie spodziewales? Co chcecie studiowac, a nie chcecie zdawac egzaminow! Pogielo
      > was?
      >
      > Powiem tak, wasza wola i wasz wybor, ale ruchac nie bedziecie, ruchaja ci co po
      > dchodza w pierwszym terminie i daja z siebie wszystko.
      >
      > ps. a za ocene na docenta tez sie obrazicie? hehe, suckers
      > chyba nie bylo rozszczeniowo, tylko informacyjnie, co?
    • loppe Re: Obrazam sie na egzamin? 19.10.12, 14:24
      "myśl o poranku" - podoba mi się ta fraza; masz styl który może się podobać

      Co do egzaminów to nawet tego nie ogarniam. Nie wiem, może tak jest, ja się nigdy kompletnie nie przejmowałem presją seksualną i zawsze ze zdumieniem czytam o takich sprawach, jakichś wymaganiach czy oczekiwaniach, zawsze hołdowałem podejściu po prostu bądź
      • loppe Re: Obrazam sie na egzamin? 19.10.12, 14:52
        Pamiętam że był tu kiedyś taki prorok, który utrzymywał że pożycie seksualne jest najtrudniejszą sztuką i życzył wszystkim opanowania jej. Sam też ciężko nad tym pracował. W ogóle nie wiem do dziś o co chodzi. Nie że jestem jakimś orłem seksualnym, ale kobiety nawet te wymagające seksualnie (patrz wątek "Raz, ale porządnie!"), no nie wiem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka