Dodaj do ulubionych

Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi

20.09.13, 15:46
Czy 5 lat różnicy wieku ( i ew. w pojedynczych przypadkach więcej) to tak dużo, żeby mogło być przyczyną tego, że ja nie mogę się odnaleźć na imprezach z towarzystwem mojego chłopaka? Już dawno miałam takie wrażenie, tylko że na wczorajszej imprezie czułam się już wyjątkowo tak źle.
„Źle” polega na tym, że nie mogę wciągnąć się do rozmowy, kiedy rozmowa jest w większym gronie, a gdy na kogoś trafię na zasadzie sam na sam albo np. ja i 2 osoby, to rozmowa zawsze jakoś tak się nie klei (jak tylko wyczerpie się repertuar pytań w stylu co ja studiuję lub co kto studiuje lub jaką robi specjalizację). A jeśli do tego jest obecna koleżanka byłej mojego chłopaka (jak wczoraj, to taka, co mi kiedyś coś złośliwie powiedziała), to w ogóle jakby coś się blokowało w moich rozmowach z dziewczynami. A przecież nie mogę ciągle siedzieć przy moim chłopaku albo wisieć mu na ramieniu, i on też nie da rady podtrzymywać rozmów sztucznie w danym momencie.
Najśmieszniejsze, że najlepiej mi się rozmawia z osobą, która ma (jak się później dowiedziałam) 34 lata (kobieta) - między nami jest więc 14 lat różnicy! - ona jest bardzo w porządku, jest bardzo miła i życzliwa.
Tzn. nie dziwiłabym się, gdybym zawsze miała ten problem (sama znam osoby, które po prostu źle się czują w większym gronie, zwłaszcza jeśli się trafi trochę obcych) - tylko że ja go nigdy nie miałam ani nie mam!, nawet gdy trafiam do obcej grupy, tj. czuję się tam zaraz bardzo swobodnie.
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 15:53
      A o czym oni rozmawiają? Nie są to dla Ciebie ciekawe tematy? Czy też Ciebie traktują źle?Ja raz w życiu byłam na takiej imprezie. Byłam ze swoim facetem u jego znajomego z pracy i jego żony. Mnie po prostu lekceważyli.
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 16:08
        W zarysie wygląda to tak: rozmowy między mężczyznami są na jakieś totalnie specjalistyczne tematy z branży albo o autach i sporcie (dla mnie chyba jeszcze gorzej), między kobietami są o znajomych / ich i tych znajomych dzieciach / domach itp. Jeśli nie ma wiadomej laski, to jeszcze od biedy ktoś dopuści mnie do słowa - bo to raczej jest "pobłażliwe niedostrzeganie" niż lekceważenie. Natomiast gdy jest ta laska i jej koleżanka, to ja odczuwam lekceważenie, takie wrażenie mam wyraźnie.
        • xciekawax Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 16:40
          Masz 20 lat, i w twoim wieku 5 lub wiecej lat doswiadczenia to duzo. Sorry, ale nie dziw sie ze sporo osob traktuje cie jak sikse ktora ich kolega na razie sobie zlowil. Po prostu nie jestes na tym samym poziomie/etapie. Albo moze jestes upierdliwa. Nie wiem.

          Zreszta aby naprawde dobrze sie czuc wsrod jakies grupy znajomych trzeba troche czasu z nimi spedzic, troche ich poznac, miec wspolne zainteresowania. Wiec z czasem bedziesz lepiej sie wsrod nich czuc.

          w dodatku, Pewne grupy znajomych (moj partner taka grupe ma) sa bardzo niechetni aby nowe osoby "wpuszczac". Ale wtedy trzeba tylko cierpliwosci, i ludzie sami sie przekonaja/przyzwyczaja.

          Co do kobiety 14 lat starszej od Ciebie - sama mam wielki sentyment do bardzo mlodych dziewczyn. Szczegolnie gdy widze w nich siebie z tamtych lat. I dlatego zawsze probuje byc dla nich podpora bo wiem ze to trudny wiek. Jest to prawie ze matczyna opieka. :)

          Rada: badz soba, jezeli chcesz rozmawiac o swoich tematach -rozmawiaj - dobrze wychowani ludzie nigdy nie dadza Ci odczuc ze Cie nielubia. Poczytaj troche gazet, a zawsze bedziesz miala rozne tematy do dyskusji...

          Znajdz jeden temat ktory sprawia ci przyjemnosc, na ktory duzo wiesz - i poglebiaj wiedze az staniesz sie w tej dziedzinie ekspertem - bedzie to Twoim mocnym atutem (czasami do konca zycia) aby kiedys tam zablysnac wiedza na pewien temat. (od sklejania/budowania ramek do zdjec po wiedzy np o jakims tam kraju - cokolwiek)

          A z ciekawosci to chcialabym Cie zapytac co sklonilo Cie aby wejsc na to wlasnie forum? Ani topik o seksie, ani o malzenstwie, tak naprawde dyskusjia nic nie wnosi dla forumowiczow. Tak jakbys chciala byc w centrum uwagi ale nie dajac nic w zamian. Moze tak jest na tych "przyjeciach"?
          Rowniez, nazywanie bylej dziewczyny Twojego chlopaka "Laska" jest troche niepoprawne. Pamietaj ze w Twoim wieku jest duze prawdopodobienstwo ze ty staniesz sie taka "laska" bardzo szybko. Ona dzielila jakis tam kawalek zycia z Twoim obecnym chlopakiem, wiec moze gdybys okazywala ludziom wiecej szacunku, oni w zamian nie obdarzaliby cie " poblazliwym niedostrzeganiem"?

          • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 16:54
            xciekawax napisała:

            > Masz 20 lat, i w twoim wieku 5 lub wiecej lat doswiadczenia to duzo. Sorry, al
            > e nie dziw sie ze sporo osob traktuje cie jak sikse ktora ich kolega na razie s
            > obie zlowil. Po prostu nie jestes na tym samym poziomie/etapie. Albo moze jest
            > es upierdliwa. Nie wiem.
            >
            > Zreszta aby naprawde dobrze sie czuc wsrod jakies grupy znajomych trzeba troche
            > czasu z nimi spedzic, troche ich poznac, miec wspolne zainteresowania. Wiec z
            > czasem bedziesz lepiej sie wsrod nich czuc.Hej, Xciekawa!

            Dzięki Ci, że poświeciłaś mi tyle uwagi. I myślę, że dużo jest trafnych spostrzeżeń w tym, co napisałaś - chociaż "upierdliwa" (cyt.) akurat nie jestem :)
            Owszem, być może chciałabym za szybko być "wpuszczona". I może oni jakiś dystans mają z racji tej różnicy wieku.
            Nie będę jednak zgłębiać żadnych tematów tylko po to, żeby mnie jakieś grono polubiło.

            > A z ciekawosci to chcialabym Cie zapytac co sklonilo Cie aby wejsc na to wlasni
            > e forum? Ani topik o seksie, ani o malzenstwie, tak naprawde dyskusjia nic nie
            > wnosi dla forumowiczow. Tak jakbys chciala byc w centrum uwagi ale nie dajac ni
            > c w zamian. Moze tak jest na tych "przyjeciach"?

            Bo to moje jedyne forum. Co do reszty - chyba za szybko wyciągasz wnioski :)

            > Rowniez, nazywanie bylej dziewczyny Twojego chlopaka "Laska" jest troche niepop
            > rawne. Pamietaj ze w Twoim wieku jest duze prawdopodobienstwo ze ty staniesz s
            > ie taka "laska" bardzo szybko. Ona dzielila jakis tam kawalek zycia z Twoim ob
            > ecnym chlopakiem, wiec moze gdybys okazywala ludziom wiecej szacunku, oni w zam
            > ian nie obdarzaliby cie " poblazliwym niedostrzeganiem"?

            "Laska" to dobra koleżanka byłej. Byłej na imprezach nigdy nie ma.
            Nie uważam, że utrafiłaś z tym, że okazywaniem braku szacunku w moim przypadku.
          • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 21:09
            xciekawax napisała:

            > Rada: badz soba, jezeli chcesz rozmawiac o swoich tematach -rozmawiaj - dobrze
            > wychowani ludzie nigdy nie dadza Ci odczuc ze Cie nielubia.

            :-)

            Wychodzi na to, ze dobrze wychowani ludzie to klamcy, ktorzy klamia do konca :)
    • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 20:16
      Bardzo lubię rozmawiać ze znajomymi moich dzieci, zwlaszcza dziewczynam, i śmiem twierdzić, że ze wzajemnością. Wiek nie ma w tu znaczenia, a różnica 5 lat jest nawet w twoim wieku, nieistotna.
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 10:44
        marek.zak1 napisał:

        > Bardzo lubię rozmawiać ze znajomymi moich dzieci, zwlaszcza dziewczynam, i śmie
        > m twierdzić, że ze wzajemnością. Wiek nie ma w tu znaczenia, a różnica 5 lat j
        > est nawet w twoim wieku, nieistotna.

        No właśnie moim zdaniem różnica 5 lat nie powinna być istotna. Zresztą widać to, gdy spotykamy się w takim bardzo ścisłym gronie: mój chłopak i ja i np. jego najlepszy przyjaciel, albo inny jeszcze bardzo bliski mu kolega i jego dziewczyna. Jest zupełnie inaczej, i nie ma to znaczenia, czy jesteśmy w 3, 4, czy w 5 i czy w danym momencie wdam się w pojedynczą rozmowę z którąkolwiek z tych osób - po prostu bardzo fajnie i normalnie.
    • sea.sea Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 20:52
      > rozmowa zawsze jakoś tak się nie klei (jak tylko wyczerpie się repertuar pytań w stylu co ja
      > studiuję lub co kto studiuje lub jaką robi specjalizację)

      Nie czytasz, nie oglądasz, nie wychodzisz - czy te osoby nie czytają, nie oglądają i nie wychodzą?
      Ja dobrze pamiętam, że towarzystwo studiuje medycynę?
      • kag73 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 22:55
        Moze to towarzstwo zna sie od dawna, stad ich wspolnymi tematami sa ich wspolni znajomi, perypetie, wydarzenia. Ty jestes nowa i nie znasz ich wszystkich "historyjek", nie jestes w temacie. Do tego nie wszyscy ludzie odbieraja na tych samych falach, z niektorymi rozmawia sie po 5 minutach, albo od razu jakby znalo sie ich od lat, z innymi, kurna, rozmowa sie nie klei. Wydaje mi sie to normalne, troche jak z ta oslawiona chemia.
        Czasem trzeba ludzi dluzej poznac, zeby ich polubic, miec o czym pogadac. Ogolnie wiadomo, ze na takich imprezach dominuje small talk, zwlaszcza kiedy to zbieranka roznych nieznajomych. Poza tym niektorym latwiej pogadac o czyms intersujacym/osobistym w cztery oczy a nie jak sie stoi/siedzi cala grupka. 5 lat to nie tak duzo, tym bardziej, ze Ty jestes dosc do przodu jak na mlody wiek;)
        • kag73 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 20.09.13, 23:08
          Aha, no i ta laska, kolezanka bylej moze tutaj odgrywac istotna role, bo wiadomo, ze ja znaja i z nia sympatyzuja, Ty nie masz latwej pozycji, bo jestes nowa dziewczyna tego faceta i to juz powod dla niej, zeby Cie nie lubic. Troche dziecinada, ale na to wychodzi. Badz soba. Moze z czasem sie przyzwyczaja. Nadzieja, ze za czesto na te imprezy nie musicie chodzic.
          • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 09:05
            Ewentualnie zwroc uwage co napisal ostatnio Kutuzow parafrazujac, ze na szacunek w rozmowie trzeba zasluzyc/zapracowac sobie.
            • zawle Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 09:11
              hello-kitty2 napisała:

              > Ewentualnie zwroc uwage co napisal ostatnio Kutuzow parafrazujac, ze na szacune
              > k w rozmowie trzeba zasluzyc/zapracowac sobie.

              Chyba w środowiskach przestępczych. Kulturalni ludzie odnoszą się z szacunkiem do wszystkich. No chyba że nie są kulturalni, wtedy kłamią, odnosząc się z szacunkiem:))))
              • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 09:22
                Dokładnie. Kitty powinna jak najszybciej sięgnąć po literaturę personalistyczną.

                Personalizm – nazwa kilku (czasem przenikających się) współczesnych kierunków filozoficznych o nastawieniu na autonomiczną wartość osobowości, przykładających szczególną wagę do pojęcia osoby (łac. persona).

                • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 18:19
                  loppe napisał:

                  > Dokładnie. Kitty powinna jak najszybciej sięgnąć po literaturę personalistyczną
                  > .
                  >
                  > Personalizm – nazwa kilku (czasem przenikających się) współczesnych kieru
                  > nków filozoficznych o nastawieniu na autonomiczną wartość osobowości, przykłada
                  > jących szczególną wagę do pojęcia osoby (łac. persona).

                  hehe a co mi po kulturze osoby, z ktora nie mam o czym rozmawiac i ktorej wypowiedzi nie rozumiem, tak jak Twoich na przyklad :) Kultura to o stanowczo za malo, zeby angazowac sie z kims w rozmowe wg mnie, tyle, ze ja jestem w komfortowej sytuacji, bo nie mam presji rozmowy. Natomiast jesli ktos szuka odpowiedzi na drazniace go pytanie 'powinien' czytac i analizowac wszystkie odpowiedzi, a nie tylko te ktore mu podpasuja :)

                  • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 18:31
                    Kitty, od rana żałuję użycia tego wyrazu - "powinna".
                    Ja go w ogóle nie używam, nie wiem kiedy ostatni raz...i bardzo Cię przepraszam.
                    To był lapsus.

                    Ludzie - nigdy nie używajcie w związkach tego wyrazu.

                    Stosując to idiotyczne "powinna" sam zaprzeczyłem idei personalizmu...

                    Jeszcze raz przepraszam:)

                    • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 18:39
                      Byłem dzisiaj w gymie. Ponieważ w lecie pale papierosy żeby się odchudzać (1 kg na miesiąc)mam tętno podwyższone i w związku z tym nie mogę wykonywać tylu serii ćwiczeń co w zimie, z obawy przed zawałem. Teraz oglądam koncert Phila Collinsa "The first farewell tour", właśnie kupiłem. A Ty jak dzień spędzałaś?
                    • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 19:19
                      oppe napisał:

                      > Kitty, od rana żałuję użycia tego wyrazu - "powinna".
                      > Ja go w ogóle nie używam, nie wiem kiedy ostatni raz...i bardzo Cię przepraszam
                      > .
                      > To był lapsus.

                      Ale Loppe nie przepraszaj mnie, bo nie ma za co:) Na 'powinna' nie zwrocilam nawet uwagi w Twojej wypowiedzi. Ja sie nie obrazam (powtarzam to ja mantre i pewnie prznudzam tak, jak Marek ze swoimi maksymami :). Ja Cie zazwyczaj nie rozumiem, nie wiem nie nadajemy na tych samych falach, mamy inne umysly, inaczej postrzegamy swiat, mamy inne systemy wartosci, dlugo by strzelac o co chodzi, rownica wieku???? Wiesz co, to niewazne. To nie jest tak, ze skoro Cie nie rozumiem to Cie nie lubie czy nie toleruje. Nie, nie odbieram Cie negatywanie. Nie ma potrzeby zebys ze swojej strony musial 'cos' naprawiac w naszych relacjach. Po prostu przyjmij to tak, jak jest, naturalnie. MOze powinnam byc delikatniejsza, szczegolnie jako kobieta, hehe ale to mi juz ojciec powiedzial jeszcze jako mlodej damie, ze delikatnosci to ja za grosz nie mam. No tudno zebym miala, skoro sie do niego wrodzilam :)
                      Tolerujmy sie i to wystarczy, bo to bardzo duzo, wiedze to teraz dokladnie kiedy mieszkam w bardzo tolerancyjnym kraju.

                      A dzien areobowy mialam, 2,5 godziny na rowerku z ranca. Ale mysle zeby jeszcze skoczyc na silke ale motywacja mi spada, a za to wpadly 2 kawalki pizzy i teraz to juz nie ma wyjscia, musze isc. Co tam za trening robisz Loppe?
                      • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 19:50


                        Kitty, bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Jesteś fajną osobą, jak wiesz. Sądzę - zarazem - że Twój wielki kapitał zalet cierpi być może co nieco z powodu pięty achillesowej, czyli powiedzmy marginalnej sprawy ale ważnej jak sama nazwa wskazuje. I właśnie to jest przedziwna sytuacja odwrotna niż u mężczyzn. I nie do końca dla mnie zrozumiała, żeby było jasne - żeby nie było że coś wiem. To zwykle nieczuli młodzieńcy (tak naprawdę, bo na swym punkcie to oni b.czuli, ale tylko na swoim - Katoshi czytasz?) osiągają czasem pełnię empatii, w tym pewnej miękkości właściwej kobiecie, z czasem. No a Ty właśnie taka - jak sama powiadasz - twardośc męska od małej. Otóż ja przypuszczam, że Ty Kitty osiągniesz pełniejszą osobowość swoją już niedługo nieco mięknąc. Ale może nie... Gdybyśmy rozmawiali Ty dzisiejsza i ja sprzed 15 lat zapewne rozumielibyśmy się b. łatwo. Ale ja się zmieniłem, no nie jestem po prostu taki analityczno-logiczny jak wtedy.

                        Słuchaj, pół godzinki z ciężarami i stepperem oraz pół godzinki pływając. Mniej więcej. Sauna in beetween (ta mokra, nie fińska). Nie "powinnaś" tego robić dłużej niż godzinę/day bo się kortyzol wtedy wydziela - hormon stresu i tycia:). No jak macho podchodzisz do exercisu...
                        • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 22:04
                          loppe napisał:

                          > Słuchaj, pół godzinki z ciężarami i stepperem oraz pół godzinki pływając. Mniej
                          > więcej. Sauna in beetween (ta mokra, nie fińska). Nie "powinnaś" tego robić dł
                          > użej niż godzinę/day bo się kortyzol wtedy wydziela - hormon stresu i tycia:).
                          > No jak macho podchodzisz do exercisu...

                          Dobry trening. Najpierw ciezary, a po tym zaraz cardio. Ja tez raczej skracam. Teraz robie na treningu tylko jedno cwiczenie w 3 seriach na jedna grupe miesniowa (razy 4 duze grupy robie), takze wychodzi mi 20-30 min, potem z 20 min cardio (ale to naprawde szczyt, bo mi sie nudzi) i pod prysznic. Zamykam sie w godzine z rozgrzewka i prysznicem.
                        • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 23:16
                          Trzeba dodać że Kitty oczywiście nie jest taka jak młodzieniec wrażliwy ale tylko na swoim punkcie, bo jest jakaś właśnie taka niebywale beznamiętna na punkcie nie tylko partnera lecz i swoim... remarkable
                          • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 22.09.13, 13:04
                            loppe napisał:

                            > Trzeba dodać że Kitty oczywiście nie jest taka jak młodzieniec wrażliwy ale tyl
                            > ko na swoim punkcie, bo jest jakaś właśnie taka niebywale beznamiętna na punkci
                            > e nie tylko partnera lecz i swoim... remarkable

                            Czytalam kiedys, ze dla organizmu niekorzystne sa wszelkie wysokie odchyly emocjonalne, zarowno na plus, jak i na minus. Dlatego uczucie szczescia nie moze trwac dlugo, bo to jest po prostu niezdrowe. Innymi slowy niekorzystnie jest sie za bardzo emocjonowac albo podniecac. To nie jest tez tak, ze ja emocji nie odczuwam. Ja je zwyczajnie temperuje, bo gdybym sie nie kontrolowala to bym musiala niszczyc, palic i nienawidziec, bo taka moja natura, hehe, ot taki aniol Loki z Dogmy, kojarzysz? W moim interesie zatem jest pozostawanie spokojna i nie kierowanie sie emocjami :)
                            www.youtube.com/watch?v=jWshPH_jsjQ
                  • kutuzow Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 19:01
                    hello-kitty2 napisała:
                    > hehe a co mi po kulturze osoby, z ktora nie mam o czym rozmawiac i ktorej wypow
                    > iedzi nie rozumiem, tak jak Twoich na przyklad :) Kultura to o stanowczo za mal
                    > o, zeby angazowac sie z kims w rozmowe wg mnie, tyle, ze ja jestem w komfortowe
                    > j sytuacji, bo nie mam presji rozmowy. Natomiast jesli ktos szuka odpowiedzi na
                    > drazniace go pytanie 'powinien' czytac i analizowac wszystkie odpowiedzi, a ni
                    > e tylko te ktore mu podpasuja :)

                    Brawo Kitty dokładnie o to mi chodziło.
                    Niektórzy tutaj nie rozumieją że jest różnica między podejściem w stylu jestem miły i kulturalny więc z pobłażaniem wysłuchuje czyiś wynurzeń mimo, że mnie totalnie nie interesują, a podejściem "o to co mówisz jest super ciekawe/intrygujące".
                    • hello-kitty2 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 19:37
                      kutuzow napisał:

                      > Brawo Kitty dokładnie o to mi chodziło.
                      > Niektórzy tutaj nie rozumieją że jest różnica między podejściem w stylu jestem
                      > miły i kulturalny więc z pobłażaniem wysłuchuje czyiś wynurzeń mimo, że mnie to
                      > talnie nie interesują, a podejściem "o to co mówisz jest super ciekawe/intryguj
                      > ące".

                      Kutuzow Ty uwazaj z tymi brawami :-) Jak to bylo? Nie ciesz sie za bardzo, bo Ci cegla na glowe spadnie :) Tzn mnie, bo teraz to mamy sytuacje, ze ja wchodze do sali, mowie cos, a Ty brawa bijesz. Automatem polowa sali mysli jakby mi tu noz w plecy wbic :)

                      My to sie w wiekszosci zgadzamy (jestesmy podobni?? mamy podobne spojrzenie na swiat?? nie wiem skad to? jak to?). Ale wiesz, ze to powoduje, ze nie mam sensu ze soba rozmawiac :-) Ale fakt jest taki, ze jak powiesz cos, nad czym sie wczesniej nie zastanawialam lub myslalam w inny sposob to tak jakbys mi prace domowa zadal :) Rozmyslam o tym sporo. To chyba znaczy, ze obdarzam Cie sporym szacunkiem, co? :) Chociaz tego tematu szacunku nie rozgryzlam do konca. Dales mi do myslenia. Dzieki, ooo za to wlasnie dzieki, a za brawa to nie :)
                      • kutuzow szacunek - rozwinięcie 21.09.13, 20:48
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Chociaz tego tematu szacunku nie rozgryzlam do konca. Dales mi d
                        > o myslenia.

                        To może wyjaśnię jak ja to widzę.
                        Uważam, że z racji kultury osobistej i wychowania na "dzień dobry", do każdego powinno podejść się w miły sposób. Dajesz mu niejako pewien kredyt zaufania, że ta osoba także jest miła i kulturalna. Zanim bowiem nie poznasz danej osoby nie wiesz o niej zbyt wiele. Jeśli w trakcie rozmowy okazuje się że ktoś jest dupkiem, lub np. rasistą, to nie widzę powodu dla którego należy podchodzić do niego z szacunkiem. W tym znaczeniu szacunek to coś na co trzeba zasłużyć. Przykład: poznajesz gościa który wydaje się być miły i zadbany (z wyglądu), zaczynasz rozmowę, po czym okazuje się że gość co używa przekleństw jako znaków interpunkcyjnych i nie potrafi powiedzieć wiele więcej niż to że wczoraj to się naje***i z kumplami w 3 d**y. Czy nadal z szacunkiem (dla jego intelektu) prowadzisz z nim rozmowe, czy sobie odpuszczasz bo dochodzisz do wniosku że nie jest to rozmówca na poziomie i nie warto tracić czasu?

                        Taką samą zasadę stosuję co do osób starszych. Nie uznaję podejścia że kogoś trzeba szanować za sam fakt że jest starszy. Oczywiście należy być miłym i kulturalnym, (to jest dla mnie oczywista oczywistośc). Żeby jednak mieć "podziw" dla kogoś to ten ktoś musi się wykazać czymś więcej niż tylko dawną datą urodzenia.

                        Swego czasu był w Polsce głośny temat "wózkowych" -czyli matek które mają roszczeniowe podejście do społeczeństwa za sam fakt że są matkami. Na zasadzie -urodziłem dziecko więc klękajcie narody. To niejako dość zbliżony temat.
                        • hello-kitty2 Re: szacunek - rozwinięcie 21.09.13, 22:26
                          kutuzow napisał:

                          > Uważam, że z racji kultury osobistej i wychowania na "dzień dobry", do każdego
                          > powinno podejść się w miły sposób. Dajesz mu niejako pewien kredyt zaufania, że
                          > ta osoba także jest miła i kulturalna. Zanim bowiem nie poznasz danej osoby ni
                          > e wiesz o niej zbyt wiele. Jeśli w trakcie rozmowy (...)

                          Generalnie zgoda tylko w moim przypadku kredyt na wejsciu w rozmowe to moze nie z racji kultury i wychowania tylko z racji rownosci. Rownosc oczywiscie w obie strony, czyli tak jak mowisz, jestesmy rowni niezaleznie od wieku i stanu posiadania dzieci i czego tam jeszcze, kto co tam ma i sie tym wyroznia. U mnie np probuja wymuszac specjalne traktowanie osoby, ktore sie bardziej udzielaja spolecznie (pracuja we wspolnym ogrodzie, sprzataja klatki schodowe, ubieraja wspolna choinke na Swieta, przy czym to nie jest konieczne, bo sa sprzataczki oplacane przez wszystkich, ect ale z nudow czy z ambicji robia wiecej i zadaja specjalnego traktowania, jakby ich ktos w ogole prosil, zeby sie udzielaly). Takze nie przyznaje specjalnego szacunku za dzialania kogos, kto mi probuje narzucic, ze mi to dzialanie do czegos potrzebne. Takze rozumiem.

                          Ale jest pewien haczyk w przypadku osob nowo poznanych. A mianowicie: mylne pierwsze wrazenie. Zlapales sie kiedys na tym? Ja mam to bardzo czesto. Dlatego teraz nie ufam swoim odczuciom w przypadku nowo poznanej osoby, ktore sie oczywiscie pojawiaja ale czesto ulegaja zmianie o 180 stopni z czasem.
                          • zawle Re: szacunek - rozwinięcie 21.09.13, 22:39
                            Ponieważ ani z racji urodzenia, ani wychowania, ani przekonań nie jestem osobą kulturalną to robię jak mi się podoba. Jak kogoś polubię od pierwszego wrażenia, to jestem miła. Jak nie polubię to unikam lub ograniczam kontakty do minimum. Szanuję wszystkich tak samo. Jako ludzi. Od niektórych wymagam jednak więcej, od innych mniej. Mam słabość do ludzi stojących "niżej" .... prawie nigdy nie bywam niemiła.
                            • bgz0702 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 09:10
                              zawle napisała:

                              > Ponieważ ani z racji urodzenia, ani wychowania, ani przekonań nie jestem osobą
                              > kulturalną to robię jak mi się podoba. Jak kogoś polubię od pierwszego wrażenia
                              > , to jestem miła. Jak nie polubię to unikam lub ograniczam kontakty do minimum.
                              > Szanuję wszystkich tak samo. Jako ludzi. Od niektórych wymagam jednak więcej,
                              > od innych mniej. Mam słabość do ludzi stojących "niżej" .... prawie nigdy nie b
                              > ywam niemiła.

                              mam tak samo. Uchodzę często za osobę otwarta na realację z innymi ludźmi ale prawda jest taka, że pogadać można z kazdym, usmiechnąć się nic zobowiązującego ale nie szukam wszędzie przyjaciól ani nawet dobrych znajomych, a ludzie często chcą sie za mna spoufalać a ja nie mam na to czasu ani ochoty, choć przyznaję ze takie niezobowiązujące pogaduchy nieraz w przyszłościza zadziałały na moja korzyść i mi "niechcący" coś ułatwiły bo rozmówca okazywał sie decydentem chociażby w hurtowni budowlanej;))
                              • urquhart Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 11:56
                                bgz0702 napisała:
                                > ze takie niezobowiązujące pogaduchy nieraz w przyszłościza zadziałały na moja k
                                > orzyść i mi "niechcący" coś ułatwiły bo rozmówca okazywał sie decydentem chocia
                                > żby w hurtowni budowlanej;))

                                Mylisz intencje.
                                Typowo każdy chciałby żeby mieć z partnerem wspólny satysfakcjonujący świat, w tym właśnie przyjaciół.
                                • bgz0702 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 13:56
                                  A to co za zagadka? :) Nie wiem o co ci chodzi wiec mogę tez mylić intencje:)
                            • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 17:24
                              Tu w wątku jest mowa o szacunku, więc coś dodam: szacunek to jest dla mnie coś na zupełnie innej płaszczyźnie i nie może dotyczyć dopiero poznanych / mało znanych osób, bo szacunek przychodzi po czasie (a np. w zwrocie "odnosić się z szacunkiem" rozumiem to słowo jako "kulturalnie"), mój problem natomiast dotyczy czegoś w rodzaju muru / braku poczucia akceptacji, które normalnie (pożyczam sformułowanie od Kutuzowa) otrzymuje się przy nowych znajomościach w ramach kredytu zaufania.
                              • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 18:09
                                Kotoshi,
                                Te dziewczyny Cię fundamentalnie nie znoszą. Jesteś nie z ich kręgu i przede wszystkim wyciągnęłas atrakcyjnego faceta z puli samców. Jesteś ich wrogiem i dają Ci to do zrozumienia. Obejrzyj stary film ,,Trędowata". :)
                                • hello-kitty2 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 19:12
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Kotoshi,
                                  > Te dziewczyny Cię fundamentalnie nie znoszą. Jesteś nie z ich kręgu i przede ws
                                  > zystkim wyciągnęłas atrakcyjnego faceta z puli samców. Jesteś ich wrogiem i daj
                                  > ą Ci to do zrozumienia. Obejrzyj stary film ,,Trędowata". :)

                                  Te ciagle sprowadzanie wszelkich mozliwych konstalacji z zyc innych osobnikow do Twojego zycia z malzonka jest nie dosc, ze nudne to w dodatku szkodliwe. Przeciez jej facet nie jest Toba z filmu ''Zwiazek Marka 1/2" :-). No bo skad zalozenie, ze jej facet jest atrakcyjnym facetem z puli samcow? Bo mial przed nia dziewczyne? :) Albo, ze ma aktywa? Moze inni w tej puli maja wszystkiego po wiecej :) Szkodliwe takie gadanie, bo jesli Ci uwierzy to straci nadzieje na poprawe stosunkow z tymi dziewczynami, co przeciez nie jest przesadzone jak to zlowrogo prorokujesz i jeszcze masz z tego zabawe. Poza tym takie myslenie, ze to sa jej wrogowie, a ona jest trendowata generuje konflikt u niej w zwiazku, bo z takim zalozeniem, ze towarzystwo jest 'be' to bedzie facet mial z jej strony kolejna scene, bo sobie w tym nie bedzie potrafila poradzic. Gdzie tak naprawde moze byc ofiara 'zlego pierwszego wrazenia' lub ofiara 'zwyczajnego obrobienia dupy'. Wg mnie odpowiednia postawa powinna sie wybronic. Ale to moze potrwac, bo musza byc ku temu okazje, zeby sie dala im poznac, musi uplynac czas od zakonczenia tamtego zwiazku, trzeba budowac staz i zaufanie w tym, ect. Ewentualnie staralabym sie rownolegle budowac indywidualne pozytywne kontakty z poszczegolnymi dziewczynami, ktore w przyszlosci moglyby zaowocowac wsparciem calej grupy. W kazdym razie radzilabym robic wszystko godnymi drogami, zeby sie z towarzystwem porozumiec. Brak porozumienia i rozpad kontaktow z nimi bedzie prowadzil silniej lub slabiej do rozpadu zwiazku, a autorka przeciez tego nie chce.
                                  • bgz0702 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 19:32
                                    Radzę ci Kotoshi zebys posłuchała Kity. Trendowata sobie obejrzyj przy okazji ale nie ma się co identyfikować z bohaterką tylko budowac pozytywne relacje z poszczególnymi osobami i powoli zdobywać przychylność pozostalych. To z pewnością lepsze niż się smucić i użalać nad swoim trendowatym losem bo taki spotkać cię może jeszcze nie raz. Cierpliwosci życzę i pewności siebie
                                  • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:05
                                    Przerabiałem to. Moje koleżanki ze studiów nie cierpiały mojej narzeczonej - ówczesnej licealistki i starały się udowodnić, że jest niemądra, nie nadaje się, że nie pasuje itp. Facet kończacy medycynę, inteligentny, z dobrej rodziny JEST dobrą partią, a dowodem tego, że Kotoshi go wybrała. Tak więc JEST fundamentalny konflikt, a fochy koleżanej tylko to potwierdzaja. Trzymam kciuki za Kotoshi, ale jak wspomniałas, pewnośc siebie i spokój są najwazniejsze.
                                    • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:38
                                      Dzięki Wam za rady :)
                                      Tak czy inaczej po tych 3 dniach jestem już trochę na dystans i nie martwię się tak jak na początku i gdyby nie myśl o powtórce za dwa tygodnie, byłoby może jeszcze lepiej (postaram się po prostu w trakcie imprezy olać to i przyjmować co będzie, czyli np. nie próbować nic mówić, jeśli nie zostanę zapytana, samej nie pytać o nic i nie robić niczego, co by wyglądało tak, że mi zależy na nawiązaniu rozmowy).
                                      Mojemu chłopakowi jest łatwiej, bo w gronie moich znajomych nie jest odrzucany. Czasami się chyba troszkę nudził, chociaż nigdy się do tego nie przyznał, ale ja to widziałam. Jednak jakiś czas temu on i mój bardzo dobry kolega,który jest na wszystkich imprezach jakoś tak się zgadali i do tego odkryli pewien wspólny hobbystyczny temat, że gdy się spotykają, to nie mogą przestać rozmawiać.
                                      Moja babcia mi powiedziała, że mam wykorzystać to wszystko jako doświadczenie życiowe, niemiłe, ale to też czegoś uczy (choćby tego, że łatwiej potem postawić się w sytuacji takiej osoby i np. zareagować, pomóc komuś itp.).
                                      • kag73 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 22:07
                                        kotoshi napisała:

                                        Otoz, podejdz do tego z dystansem. Na szczescie nie jestes zdana wylacznie na towarzystwo tych ludzi. Nie jestes samotna, masz swoich przyjaciol/znajomych(mam nadzieje). I tak jest to doswiadczenie zyciowe, bo w pracy tez zdarza sie koniecznosc lazenia na imprezy, ktore cie wcale nie bawia i towarzystwo ludzi, z ktorymi byc sie w ogole nie spotykala gdyby nie zaleznosci okolozawodowe.
                                        Spoko, stoj sobie, patrz, smiej sie jak wszyscy sie smieja, gadaj zapytana, wypij cos(juz drugi raz dzis polecam picie, chyba zaraz sama sie napije czegos:) i miej to gdzies:))
                                        Niektorzy nie spotykaja sie prawie nigdy ze znajomymi parntnerow, albo tylko z wybranymi.
                                        • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 08:58
                                          Owszem, z mojego zupełnie osobistego punktu widzenia to „niedogadanie się” z tym gronem nie ma dla mnie większego znaczenia, bo jak wspominałam raz na 2-3 miesiące można taką imprezę tolerować, a w sensie towarzyskim wystarczą mi moi znajomi, bliscy i dalsi. Ale myślę sobie, Kag, że ta sytuacja związana jest może z jakimiś ambicjonalnymi względami (czyli podrażniła moje ego). Skoro to więc próżność (?) to tym bardziej warto to zwalczyć i nie przejmować się następnym razem (bo jak piszesz sytuacje przymusowe w życiu zawsze się będą zdarzać)
                                    • hello-kitty2 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:40
                                      marek.zak1 napisał:

                                      > Przerabiałem to. Moje koleżanki ze studiów nie cierpiały mojej narzeczonej - ów
                                      > czesnej licealistki i starały się udowodnić, że jest niemądra, nie nadaje się,
                                      > że nie pasuje itp. Facet kończacy medycynę, inteligentny, z dobrej rodziny JES
                                      > T dobrą partią, a dowodem tego, że Kotoshi go wybrała.

                                      Koshini wspomniala, ze oni wszyscy sa lekarzami. Czy w zwiazku z tym dla lekarki lakarz to az taka dobra partia? Przeciez to zwyczajnie kolega ze studiow. Moze chodzi, ze on sa z brazny, a ona z poza. To tak jak mi kiedys opowiadala kolezanka chirurg dziciecy: jak sie spotyka z kumplami z pracy to oni w kolko tylko o tym cieciu, do znudzenia, to tez bym sie czula nie w temacie :)
                                      • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:51
                                        Kitty, widac, że straciłas kontakt z polska rezeczywistością.. W naszym nepotycznym świecie lekarz z lekarskiej rodziny z gwarancją posady, kariery i kasy TO BARDZO DOBRA PARTIA. Kotoshi, wiesz, że trzymam kciuki :)
                                        • kag73 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:56
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Kitty, widac, że straciłas kontakt z polska rezeczywistością.. W naszym nepotyc
                                          > znym świecie lekarz z lekarskiej rodziny z gwarancją posady, kariery i kasy TO
                                          > BARDZO DOBRA PARTIA. Kotoshi, wiesz, że trzymam kciuki :)

                                          Nie tylko w Polsce, gdzie indziej tez:)
                                      • kag73 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 21:59
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Koshini wspomniala, ze oni wszyscy sa lekarzami. Czy w zwiazku z tym dla lekark
                                        > i lakarz to az taka dobra partia? Przeciez to zwyczajnie kolega ze studiow.

                                        No spoko jasne, pieniadz do pieniadza ciagnie:)
                                        Zapamietaj sobie i poogladaj swiat, to wyjatki, ze kasiasta kobieta bierze sobie mniej kasiastego faceta.
                                        • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 22.09.13, 22:12
                                          oj KAG bierze. choćby młodego lekarza z perspektywami :)
                                          • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 08:54
                                            Co do tego, kto dla kogo w tym gronie jest jaką partią - nie umiem tego ocenić i w ogóle jakoś tak trochę głupio mi się zastanawiać nad czyimś stanem posiadania (ale z pewnością mój chłopak tu „w ogonie” nie stoi, tego domyślam się jednak raczej z jakichś niuansów czy aluzji innych osób)
                                            • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 09:22
                                              Mądra dziewczyna wybiera faceta z potencjałem i to jak najlepiej o Tobie świadczy. Miłego dnia. Ja choruję. Zaraziłem sie od zony :)
                                              • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 10:32
                                                Marku, z tym wybieraniem to było trochę inaczej... Zresztą w sumie i jedno, i drugie musi chcieć być w danym związku, czyli na to samo wychodzi, bo obydwoje coś wybrali :)
                                                Nawzajem - i udanej kuracji życzę! :)
                                                • marek.zak1 Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 11:53
                                                  Kto kogo wybierał :)

                                                  marek-zak.blog.onet.pl/2013/09/22/warto-ustepowac/
                                                  • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 23.09.13, 21:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kto kogo wybierał :)
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">marek-zak.blog.onet.pl/2013/09/22/warto-ustepowac/

                                                    Fajna historia :)
                                                    Stanie pod kioskiem kojarzę z opowieści mojej mamy - przed laty co sobotę ok. 5 rano (mróz czy nie) szła pod kiosk ustawić się po gazetę Ludowy dziennik czy jakoś tak, bo w niej był kolorowy plakat na całą stronę. 2,5 godziny stania jak nic - a często z daleka już widziała pod kioskiem kolegę, który ją uprzedził.
                                                    A propos: Nie wiem, kto tu kogo wybierał :)
                                          • kotoshi Re: szacunek - rozwinięcie 25.09.13, 07:53
                                            Marku, czytam Twoją książkę - środowisko lekarskie rzeczywiście w specyficzny sposób "współpracuje" z farmaceutami, hehe... No wciągnęło mnie jak nie wiem, jestem już na 70 coś tam stronie (zaczęłam wczoraj), w książce niedługo festyn.
                                            Wszystkie kobiety strasznie lecą tam na bogatych facetów (właściwie nawet Cathy nie jest wyjątkiem, bo też miała interes do Andrzeja), więc jak widzę, potwierdziłeś tam swoją teorię :)
                                            PS. Ale Andrzej ma ponad 30 i był dotychczas sam.
                                            • mojemail3 Re: szacunek - rozwinięcie 25.09.13, 08:27
                                              kotoshi napisała:

                                              > Marku, czytam Twoją książkę (...)"

                                              Oooo, a przy okazji niezdrowej ciekawości, co tam znowu napisała Kotoshi;-)...
                                              ...mignęła mi reklama najnowszej książki o Tuwimie...Muszę nabyć drogą kupna koniecznie...
                                              Miłego dnia!
                            • that.bitch.is.sick brawo zawle 24.09.13, 09:36
                              zawle napisała:
                              Mam słabość do ludzi stojących "niżej" .... prawie nigdy nie b
                              > ywam niemiła.

                              To już sławetny "wyższy level" oddalenia od rzeczywistości. Jaka nędza umysłowa może uzasadnić taką hierarchię i ludzi stojacych "niżej"??
                              to zasługuje na mem z cyklu: powiedzieli zawle że może zostać kim zechce i samodzielnie oceniać:)
                              www.demoty.pl/powiedzieli-ze-moge-byc-w-zyciu-kim-zechce-27660/1#
                              • zawle Re: brawo zawle 24.09.13, 13:54
                                Cudzysłów. Forma nieznana?
                                • kutuzow Re: brawo zawle 24.09.13, 14:33
                                  zawle napisała:

                                  > Cudzysłów. Forma nieznana?

                                  nie mogłem się powstrzymać:

                                  www.youtube.com/watch?v=bIIm7yBdUG4#t=0m46s
                                  • zawle Re: brawo zawle 24.09.13, 14:40
                                    uwielbiam Przyjaciół:)))
                                • mojemail3 Re: brawo zawle 24.09.13, 15:29
                                  zawle napisała:

                                  > Cudzysłów. Forma nieznana?

                                  Mam słabość do ludzi stojących "niżej" .... prawie nigdy nie bywam niemiła.

                                  Zawle, to Ty mi wytłumacz co to za ludzie stojący "niżej" bo ja też nie rozumiem...

                                  Ps.Bywasz... miła, czasem, uściślijmy;-)
                                  • zawle Re: brawo zawle 24.09.13, 17:11
                                    mojemail3 napisała:> Zawle, to Ty mi wytłumacz co to za ludzie stojący "niżej" bo ja też nie rozumiem..
                                    > Ps.Bywasz... miła, czasem, uściślijmy;-)

                                    Uściślając ......hierarchia wykształcenia, relacji, wieku itd... Więcej wybaczę dziecku niż równolatkowi. Sprzątaczce niż dyrektorowi. Głupiemu niż mądremu. Uściślamy...czasem. Koniec uściślenia:))
                                    ????
          • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 11:01
            Tak, oni znają się od lat, niektórzy jeszcze z LO, są bardzo zżyci, mają jakieś wspólne powiedzonka, które tylko oni rozumieją, itp., czyli jest dokładnie tak jak piszesz, Kag.
            I myślę, że możesz mieć rację, że jakaś przyczyna jest w tym, że tam jest ta bardzo dobra koleżanka byłej mojego chłopaka. Nie wiem, dlaczego ona z definicji mnie nie lubi (bo to właśnie jakaś dziecinada, jak piszesz), przecież poznałam mojego chłopaka ponad 3 miesiące po jego rozstaniu z byłą. Normalnie czasem mam wrażenie, że jakoś celowo stawia mur między mną a innymi dziewczynami. No a przecież ten tekst, jaki mi rzuciła kiedyś o sponsorowaniu! (trochę to mówi o jej poziomie w końcu).
            W ogóle ciekawe, że byłej nigdy nie ma, wiem, że w jakichś innych „konstelacjach” ona spotyka się z częścią tego towarzystwa (czy to może być celowe unikanie?)
            Mój chłopak mówi, że nie powinnam się przejmować ani starać na siłę, wtedy sama nie zauważę, jak to się zmieni na lepsze z czasem. Optymista!
            • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 11:16
              Nie lubią Cię, bo:
              - wyrwałaś jednego faceta z puli,
              - jesteś o 5 lat młodsza.
              Jak mówi Cio Twój, nie przejmuj się. Jeszcze przed dyplomem byłem z z narzeczoną, też o kilka lat młodszą na imprezie, zorganizowanej przez moje koleżanki z roku. Oj nie polubiły mojej, podobnie jak Ciebie.
              • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 11:39
                Marku, tylko że to jakieś takie... pierwotne :)
                • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 12:20
                  Ale pradziwe. Lekarz to dobra partia :).
                  Przy okazji moja książka ,,Bieg" opisuje jak konkurencja w USA wyeliminowała najskuteczniejszy lek - Lipobay. To cicha tajemnica z branży. Twój może o tym wie, a moze nie.
                  Marek
                  • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 12:49
                    Tylko że tam są prawie sami przyszli lekarze i lekarki - no ale powiedzmy, że kwestii jakiejś rywalizacji to nie wyklucza, być może którejś z pań jakieś plany pokrzyżowałam. Teoretycznie najprościej byłoby spytać mojego chłopaka, ale wiem, że on nie będzie chciał mi nic powiedzieć.
                    O, ja się wiele nasłuchałam o różnych tajemnicach w branży :) zwłaszcza że ten zawód u mojego chłopaka w rodzinie już od trzeciego pokolenia się nie zmienia.
                    Marku, a jak piszesz taką książkę, to czy konsultujesz się ze specjalistami, żeby to wszystko wypadło bardzo realistycznie, czy po prostu "puszczasz wodze fantazji?
                    • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 12:54
                      Wszystko jest napisane jak było naprawde, tylko nazwy zmienione. Nie stać mnie na pozwy. Romanse to oczywiście fikcja. Jestem branży farmaceutyczne wiele lat i też dużo wiem.
                      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 13:44
                        Marku, gratulacje, chwalą Cię za (cyt.) "przekonujące opisy korporacji farmaceutycznych oraz mechanizmów ich działania" :) (i chcę to przeczytać!).
                        PS. Co do tych imprez, to na szczęście są niezbyt często w tym gronie, raz na dwa miesiące co najwyżej, tyle że wyjątkowo teraz się zbiegną, bo dokładnie za dwa tygodnie jest kolejna, i pewnie to mi też tak psuje humor. Ale na pewno nie ucieknę z "pola walki" :)
                        • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 14:25
                          Słuszny wniosek. Stawiam, ze wyjdzie na Twoje :)
                          • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 14:59
                            :)
                            Jak będzie, nie wiem, w każdym razie czuję, że pójdę tam w nieco bojowym nastroju. I nie pokażę po sobie, że się czymkolwiek przejmuję, i już!
                            A mój chłopak śmieje się trochę z tego mojego buntu :)
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 10:39
        sea.sea napisała:

        > Nie czytasz, nie oglądasz, nie wychodzisz - czy te osoby nie czytają, nie ogląd
        > ają i nie wychodzą?
        > Ja dobrze pamiętam, że towarzystwo studiuje medycynę?

        He he, złośliwość...
        No ja raczej jestem dość otwarta, a co do nich - to z pewnością nie mam do czynienia z osobami, które zamykają się w 4 ścianach. A rozmawiając często właśnie ograniczają się do tematów medycznych, i to na jakimś wyspecjalizowanym poziomie, tak że nawet dużej części słownictwa nie rozumiem.
    • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 09:31
      Może zaproponuj wspólne obejrzenie tego materiału dla przełamania lodów:

      www.youtube.com/watch?v=WD2Dhnu3tP0
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 11:39
        Loppe, żartować raczysz :)
        • loppe Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 21.09.13, 18:46
          Na marginesie tematu - najbardziej mi się to na 5:20 spodobało
    • yoric Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 22.09.13, 23:53
      Nie odpowiem Ci na pytanie, ale może podniosę na duchu.

      Jak byłem w Twoim wieku, 2 lata różnicy to było dla mnie dużo. To oczywiście bariera czysto mentalna i zupełnie niepotrzebna, ale odkrycie tego trochę mi zajęło. Wiek jest mniej ważny, decydująca jest osobowość. Dla introwertyka, a takim jestem, problemem i stresem jest każde nowe grono ludzi, dlatego np. szczerze nie cierpię wesel i tym podobnych imprez, na których jest się z konieczności.
      Oczywiście z czasem nauczyłem się funkcjonować w takich sytuacjach: w niektórych jakoś, w innych w miarę sprawnie, a w niektórych bardzo. Czasem zdarzają się przypadki bliskie, jak sądzę, temu o czym piszesz, tj. zamknięta grupa ludzi, która ma nosy w górze. Ale na szczęście z wiekiem nauczyłem się jeszcze czegoś, tj. że nie każdy musi mnie lubić i to jest ok. Ze swojej strony na start zawsze mam pozytywny stosunek do każdego (przynajmniej tak o sobie myślę), ale jeśli w drugą stronę nie ma 'pozytywnego pingu', szybko daję sobie spokój i znajomość z taką osob przestaje mnie interesować. Polecam.
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 09:01
        Yoric, różnica chyba jest taka, że ja introwertyczką nie jestem, i dlatego (też) było to dla mnie nowe niemiłe doświadczenie.
        Ale Twoje zdanie, że "nie każdy musi mnie lubić i to jest ok" przerobię sobie na "nie zawsze trzeba dobrze się czuć w każdym towarzystwie" i chyba powieszę nad biurkiem :)
        • yoric Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 11:38
          Tak, tylko u mnie to idzie dalej, bo jeśli coś mi nie odpowiada, to uznaję, że nie muszę przebywać z daną osobą / w danym towarzystwie / na danej imprezie i po prostu idę robić coś ciekawszego.
          • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 21:04
            yoric napisał:

            > Tak, tylko u mnie to idzie dalej, bo jeśli coś mi nie odpowiada, to uznaję, że
            > nie muszę przebywać z daną osobą / w danym towarzystwie / na danej imprezie i p
            > o prostu idę robić coś ciekawszego.

            A u mnie (jak widać) idzie w inną stronę i ogarnia mnie duch bojowy (i za 2 tygodnie na pewno pójdę) :)
    • kutuzow Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 13:59
      kotoshi ---> Co do różnicy wieku równej 5 lat, to wszystko zależy od tego ile lat mają dane osoby. Zobacz że różnica między 20-to latkiem a 15-latką jest kosmiczna (i karalna), ale już różnica miedzy 45 a 40 lat jest czysto kosmetyczna (podobny bagaż doświadczeń życiowych). W Waszym wieku pewnie wszystko zależy od Waszych osobowości, towarzystwa w którym się obracacie itp.

      Biorąc pod uwagę Twoje wcześniejsze opowieści o środowisku i Twoim facecie przemawia do mnie teoria Marka o "Trędowatej". Znajome Twego faceta faktycznie mogą byc nim zainteresowane (dobra partia z potencjałem), więc mogą Cię traktować jako intruza bo:
      a) jesteś młodsza -więc ciężej im z Tobą rywalizować
      b) cieszysz się względami swego faceta (wcześniejszy wątek o posądzeniu o sponsoring), więc łatwiej im zmierzyć się z przegraną z "głupią młódką która leci na kasę" niż zmierzyć z faktem iż facecji na którym im zależy wolą już młodsze. Więc one same powinny sobie zacząć szukać w grupie wiekowej +2. +5 lat.
      c) mają połączenia towarzyskie z Ex Twego faceta -więc dochodzi jakaś tam lojalność wobec Ex i jej grupy znajomych.

      Wg mnie to nie te 5 lat jest tutaj problemem, ale raczej konkretne towarzystwo i jego koligacje z Ex. Sama zauważyłaś że Twój facet w towarzystwie Twoich znajomych radzi sobie bez problemu.

      P.S. Osobiście mam podobnie jak Yoric, także popieram jego radę, żebyś złapała trochę dystansu do towarzystwa.

      tutaj znajdziesz potwierdzenie tego, że różnica wieku pokazuje właśnie atrakcyjność danego partnera:
      "... badacze odkryli korelację miedzy
      dochodem faceta, a jego oczekiwaniami co do wieku partnerki (im
      większy dochód, tym większa różnica wieku) oraz między np. wagą
      kobiet a ich popularnością wsród użytkowników portalu (liczba
      odpowiedzi spada wraz ze wzrostem (nad)wagi."
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113311849,113503343,Proba_wyjasnienia_sytuacji.html
      • xciekawax Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 18:38
        Juz bez przesady, nie wmawiaj dziewczynie ze powodem dlaczego nie moze znalesc wspolnego tematu z towarzystwem jest jej mlody wiek.

        w sumie nie bylo to az tak bardzo dawno kiedy mialam 25 lat, i nie zauwazylam w swoim gronie aby dziwczyny mialy kompleksy na punkcie swojego wieku (w porownaniu do 20latek bynajmniej). Szczegolnie w gronie inteligentnych mlodych kobiet). W wieku 25-30 ma sie najwiekszy wybor wsrod facetow bo przestaje sie byc dziewczyna a powoli staje sie mloda kobieta

        Bardziej mi sie wydaje ze to towarzystwo byc moze ma swoje wspolne zainteresowania, pasjie, dyskusjie, nad ktorymi autorka nie podaza (raz to ze jeszcze nie dojrzala, byc moze studiuje inny kierunek a jezeli nawet ten sam to przeciez jeszcze nie moze byc na tym samym poziomie, a rowniez moze ma zwyczajnie inne zainteresowania).

        Uczeszczalam dosyc spory universytet, rozne historie widzialam, slyszalam, jakos nigdy nie spotkalam sie z dyskryminacjia przez wiek - jezeli ktos byl pomijany bylo to zazwyczaj przez niedobranie sie w charakterach.
        • marek.zak1 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 19:27
          Przeciez Kutuzow napisał wyraźnie, że problemem braku kontaktu/sympatii NIE jest różnica wieku.
          • xciekawax Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 22:55
            Napisal TO:

            "Znajome Twego faceta faktycznie mogą byc nim zainteresowane (dobra partia z potencjałem), więc mogą Cię traktować jako intruza bo:
            a) jesteś młodsza -więc ciężej im z Tobą rywalizować
            b) cieszysz się względami swego faceta (wcześniejszy wątek o posądzeniu o sponsoring), więc łatwiej im zmierzyć się z przegraną z "głupią młódką która leci na kasę" niż zmierzyć z faktem iż facecji na którym im zależy wolą już młodsze. Więc one same powinny sobie zacząć szukać w grupie wiekowej +2. +5 lat. "

            W szczegolnosci "jestes mlodsza", i "...latwierj im zmierzyc sie z faktem iz faceci ... wola juz mlodsze"
            Czyli jest mowa o roznicy wieku. Ja rozumiem mowic powyzsze zeczy w kontekscie 40letniej i 30letniej kobiecie, ale w opisanym orginalnym watku - jest to smieszne. przynajmniej ja w to nie wierze.
            • mojemail3 Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 23:15
              xciekawax napisała:

              > "W szczegolnosci "jestes mlodsza", i "...latwierj im zmierzyc sie z faktem iz fa
              > ceci ... wola juz mlodsze"
              > Czyli jest mowa o roznicy wieku. Ja rozumiem mowic powyzsze zeczy w kontekscie
              > 40letniej i 30letniej kobiecie, ale w opisanym orginalnym watku - jest to smi
              > eszne. przynajmniej ja w to nie wierze (...)"

              I ja też oceniam temat wątku jako niebywale zabawny;-) U nas jest różnica 4 lat i doprawdy nie robi to żadnej różnicy, nawet na studiach nie był to szczególny problem, bo towarzystwo było w podobnym klimacie.
              Młodość daje poczucie pewności, wyższości nawet, ale jest to wybitnie iluzoryczne, chyba że wiek potencjalnej partnerki rozpatrujemy w kategoriach prokreacyjnych a i na tym można się nieżle przejechać. Porównanie 30 latki i 40 latki też do mnie nie przemawia, bo to wiadomo, cechy osobnicze i osobowościowe decydują o atrakcyjności...

              • zawle Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 23:41
                Zaczyna się nam robić forum o problemach nastolatek:)))
      • kotoshi Re: Różnica wieku i niedopasowanie ze znajomymi 23.09.13, 21:20
        Kutuzow, zaczęłam też rozumieć, że raczej nie o różnicę 5 lat tu chodzi.
        Jednak co do "b" - trochę nie przekonuje mnie, żeby 25-26latka uważała, że jest "za stara" (bo do tego się to sprowadza). I czy 26 mężczyźni "wolą młodsze"? W tym towarzystwie nie widzę takich przykładów, ja i mój chłopak z tą różnicą wieku jesteśmy wyjątkiem.
        Co do wątku, który załączyłeś (atrakcyjność mężczyzn=kasa, kobiet=uroda) - czy to wciąż ma takie zastosowanie teraz, gdy kobiety same mogą bardzo dobrze zarabiać i utrzymywać się? Gdy nie zachodzą co chwila w ciażę, bo są skuteczne środki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka