Dodaj do ulubionych

Final girl

19.01.14, 17:24
Dużo się mówiło i pisało, także na tym forum, o szkodliwości produkcji porno a także o szkodliwości filmów i książek romantycznych. Produkcje porno wprowadzają młodych mężczyzn w błąd fałszując obraz kobiecej seksualności. Filmy i książki romantyczne wprowadzają głównie kobiety, ale jednak także i mężczyzn, w błąd fałszując obraz miłości, w szczególności poprzez identyfikowanie miłości z zauroczeniem.

Moim skromnym zdaniem trochę prawdy w tym jest, ale nie o tym chciałem teraz rozmawiać. Chodzi mi o jeszcze jeden gatunek filmowy, który może mieć negatywny wpływ na męską młodzież, choć wpływ ten jest chyba zdecydowanie znacznie bardziej ograniczony. Chodzi mi o filmy z niespecjalnie popularnego w Polsce gatunku filmowego o ślicznej nazwie „teenage slasher movies”. „Slashery”, w skrócie, polegają na organizowaniu masakry młodych wykształconych Amerykanów z przedmieść, wyborców Partii Demokratycznej, przez niewykształconych wyborców Partii Republikańskiej, żyjących na głębokiej prowincji.

Otóż, jestem od dzieciństwa wielbicielem slasherów. Nie ma się specjalnie czym chwalić ani czego wstydzić, ot hobby dobre jak każde inne. Tylko kilka razy musiałem się tłumaczyć, że to nie jest tak, że obserwując masakrę amerykańskiej, opalonej, błyskającej białymi równymi zębami młodzieży kompensuję sobie wewnętrzne kompleksy i niedostatki. Dzisiaj, przed chwilą skończyłem oglądać slasherek o tytule „Następny jesteś ty” („You’re next”), który zdaje się nawet był u nas w kinach jakiś rok temu. Slasherek jak slasherek, ciekawa zabawa konwencją, ale w sumie nic specjalnego – raczej zawiodłem się, bo reżysera lubię i cenię za wcześniejsze filmy. Film w zasadzie odznacza się jednym – występuje tam najtwardsza tzw. „final girl”, jaką widziałem w tego rodzaju produkcjach ever. Kim jest final girl? Daję wam linka do wikipedii, ale w największym skrócie, to dziewczyna, która siłą swojej woli, charakteru pokonuje napastnika/napastników i jako jedyna przeżywa masakrę. Motyw „final girl”, choć charakterystyczny dla slasherów, może być wykorzystywany także w innych gatunkach filmowych. pl.wikipedia.org/wiki/Final_girl

Ale dlaczego o tym piszę? Jaki negatywny wpływ na młodego mężczyznę mogą mieć teen slasher movies? Kurczę, to wstyd, że dopiero teraz na to wpadłem, że wcześniej tylko macałem bezładnie po omacku… To chyba dzięki wątkowi zawle o Freudzie. Wiem, to żałosne, ale ja po prostu szukałem w prawdziwym życiu final girl - twardej suki, która wydrapie oczy przeciwnikowi walcząc o siebie i swoje stado. Ja pierdzielę, jakie to... sam nie wiem czy to jeszcze śmieszne czy już smutne jest.
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 17:30
      No, taki wzorzec faktycznie chyba troche zgubny. Trudno ja przekonac, ze ty nie jestes nastepny w kolejce do rozwalki :)
      Milosc jako wojna. Chyba wielu ludzi na tym forum ma z tym klopoty.
      • wont Re: Final girl 19.01.14, 17:58
        Miłość jako wojna? Chciałbym, żebyś miał rację, ale mylisz się, niestety. Jakbym podchodził w ten sposób, to byłoby pół biedy, bo byłoby to, choć błędne, zachowanie/nastawienie agresywne, męskie. Moje zachowanie. A jest odwrotnie - moja fascynacja postacią "final girl" wynika z fascynacji męskimi cechami w kobiecie, która w sytuacji ekstremalnej radzi sobie lepiej niż mężczyzna. Kurczę, wychodzi na to, że slashery to jakaś krecia robota feminazistek :(
        • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 18:06
          Hmmm... Femdom ?
          • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:14
            Próbowałem kilka lat temu, zdecydowanie nie dla mnie. Roześmiałem się tylko i tyle z tego było. :)
            • zawle Re: Final girl 19.01.14, 18:17
              Moje widzenie męskości ukształtował Staś Wilmowski, a erotyki Pani Bowary:))))
              • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:30
                zawle napisała:

                > Moje widzenie męskości ukształtował Staś Wilmowski, a erotyki Pani Bowary:))))
                --------------------
                Staś od Nel czy Tomek Wilmowski? Ale w sumie na to samo wychodzi - porządni, dobrze wychowani, odpowiedzialni młodzieńcy (choć Tomka to jak przez mgłę...). Żadne badboye.
                A Pani Bovary jako wzór to chyba jeszcze większy problem niż moja "final girl" :)
                • zawle Re: Final girl 19.01.14, 18:35
                  oczywiście Tomek Wilmowski:)) Smuga za stary był:)))
              • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 18:31
                Jakas kompilacja Stasia Tarkowskiego z Tomkiem Wilmowskim ? :)
              • bgz0702 Re: Final girl 19.01.14, 18:43
                zawle napisała:

                > Moje widzenie męskości ukształtował Staś Wilmowski, a erotyki Pani Bowary:))))

                hym, widzisz a ja mam takowe zboczenie po Kochanku. Odkąd zobaczyłam ten film będąc nastolatką już tylko starsi faceci mnie kręcili, zawsze. Dziś moi szkolni koledzy to też już starsi faceci więc mogę powiedzieć że trochę wyszłam z tej schizy;) ale nadal lubię jednak starszych kolegów jakoś więcej wyobraźnia moją potrafi wydumać kiedy o nich myślę. Ale czy ja postrzegam to jako problem? raczej nie. Każdy ma coś co go kręci
            • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 18:25
              A gdyby zrobila to Lara Croft, to tez byloby smiesznie ? :)
              • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:35
                sabat.77 napisał:

                > A gdyby zrobila to Lara Croft, to tez byloby smiesznie ? :)
                ----------------
                Nie znoszę Andżeliny, naprawdę nie wiem co B. Pitt w niej widzi. Ale rozumiem co masz na myśli, być może w rękach profesjonalistki przez duże p, atrakcyjnej babki, byłoby lepiej. Pewnie tak, ale jednak to nie w moim stylu. Latex, skóra, jako dodatki są ok, delikatna dominacja też, ale cała reszta mnie w ogóle nie kręci.
                • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 18:59
                  wont napisał:

                  > sabat.77 napisał:
                  >
                  > > A gdyby zrobila to Lara Croft, to tez byloby smiesznie ? :)
                  > ----------------
                  > Nie znoszę Andżeliny, naprawdę nie wiem co B. Pitt w niej widzi. Ale rozumiem c
                  > o masz na myśli, być może w rękach profesjonalistki przez duże p, atrakcyjnej b
                  > abki, byłoby lepiej. Pewnie tak, ale jednak to nie w moim stylu. Latex, skóra,
                  > jako dodatki są ok, delikatna dominacja też, ale cała reszta mnie w ogóle nie k
                  > ręci.

                  Z Angelina to ja mam inny problem: jest niewarygodna jako maszyna do zabijania. No bo jak moze kosciutropowata pani zabijac i mordowac? Z czego ta sila i sprawnosc? Z cyckow, z warkocza czy z pelnych ust? Niech sobie producenci na sztangistki popatrza.
                  • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 19:03
                    Wyobrazasz sobie Agate Wrobel w roli Lary ?? Bylaby wiarygodna.
                    • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:17
                      sabat.77 napisał:

                      > Wyobrazasz sobie Agate Wrobel w roli Lary ?? Bylaby wiarygodna.

                      :-) Dobra, niech poszukaja ladniejszej z twarzy :-) A jakie sa te inne final girls? Zaraz sobie je przejrze i cosik wybiore.
                      • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 19:27
                        Jak to ? Oczywiscie Zuzka Light by sie nadawala :) Jezu, jak ta laska mnie nakreca...
                        • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:55
                          sabat.77 napisał:

                          > Jak to ? Oczywiscie Zuzka Light by sie nadawala :) Jezu, jak ta laska mnie nakr
                          > eca...

                          Dobry przyklad. Ona sie nawet meczy seksownie.
                      • wont Re: Final girl 19.01.14, 19:50
                        hello-kitty2 napisała:
                        A jakie sa te inne final gi
                        > rls?
                        -----------
                        Final girl najczęściej jest brudna i podrapana, w końcu walczy o życie. Nie wiem tylko po co zawsze eksponuje swój pokaźny biust, walcząc jednocześnie o życie, ale tak widać jest łatwiej trafić do męskiej widowni.

                        Przykłady: Jennifer Love Hewitt i Jessica Biel
                        gadzetomania.pl/images/2009/10/Jennifer_Love_Hewitt_I_Know_What_You_Did.jpg
                        images6.fanpop.com/image/polls/1197000/1197132_1364434833069_full.jpg
                        • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 20:12
                          wont napisał:

                          > Final girl najczęściej jest brudna i podrapana, w końcu walczy o życie. Nie wie
                          > m tylko po co zawsze eksponuje swój pokaźny biust, walcząc jednocześnie o życie
                          > , ale tak widać jest łatwiej trafić do męskiej widowni.
                          >
                          > Przykłady: Jennifer Love Hewitt i Jessica Biel

                          Ja sie podniecalam ta final girl walczaca ramie w ramie z predatorem (chociaz bardziej podniecal mnie sam predator, na ale to wiadomo, jestem kobieta). I jak ja odznaczyl na policzku. Dobra wiem o co chodzi.
                          www.youtube.com/watch?v=LyoBu9DHCF8
                          • zawle Re: Final girl 19.01.14, 20:16
                            hello-kitty2 napisała: > Ja sie podniecalam ta final girl walczaca ramie w ramie z predatorem (chociaz b
                            > ardziej podniecal mnie sam predator, na ale to wiadomo, jestem kobieta).

                            Mnie za to podkręcały pozytywnie te o podwójnej naturze. Niby taka gospodyni domowa, a prz......
                            potrafi;))
            • zawle Re: Final girl 19.01.14, 18:28
              wont napisał:

              > Próbowałem kilka lat temu, zdecydowanie nie dla mnie. Roześmiałem się tylko i t
              > yle z tego było. :)

              Bo to tanie przedstawienie. Jakbyś dostał w dupę po skuciu, nie byłoby Ci do śmiechu...


              buahaha:))))) Jesooo...jaka ja głupia jestem
              • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:43
                Od kilku lat nie wolno już w Polsce dawać klapsów niegrzecznym chłopczykom. To przemoc jest. Została tylko możliwość stosowania przemocy werbalnej, "dirty talk" :)
                • zawle Re: Final girl 19.01.14, 18:49
                  wont napisał:

                  > Od kilku lat nie wolno już w Polsce dawać klapsów niegrzecznym chłopczykom. To
                  > przemoc jest. Została tylko możliwość stosowania przemocy werbalnej, "dirty tal
                  > k" :)

                  E tam...nikt się nie dowie.
                  • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:55
                    zawle napisała:

                    > E tam...nikt się nie dowie.
                    ----------
                    Obiecanki macanki. A propos, przewidujesz jakieś dodatkowe atrakcje poza laniem mnie pasem w tyłek?
                    • zawle Re: Final girl 19.01.14, 19:00
                      wont napisał:
                      > Obiecanki macanki. A propos, przewidujesz jakieś dodatkowe atrakcje poza laniem
                      > mnie pasem w tyłek?


                      zależy jak bardzo się będziesz stawiał.

                      Niedawno byłam u swojego syna w szkole. Zauważyłam go pośród kolegów. Powiedziałam ostrym tonem: chodż no tu synek. Pięciu kolegów zgodnym chórem, z lękiem w oczach zapytało się: Ja? Moja sąsiadka usiadła ze śmiechu:))) Nie mam zeza ( wykluczam insynuacje)
                      • wont Re: Final girl 19.01.14, 19:04
                        zawle napisała:

                        > zależy jak bardzo się będziesz stawiał.
                        ----------
                        Aluzju poniał. Hmmm, na wszelki wypadek wezmę viagrę :)
                        • zawle Re: Final girl 19.01.14, 19:07
                          wont napisał:> Aluzju poniał. Hmmm, na wszelki wypadek wezmę viagrę :)

                          To ja rezygnuję...potem może być tylko gorzej;(
                          • wont Re: Final girl 19.01.14, 19:13
                            Kurde, a obiecywali, że "świat kobiet staje otworem"... :(
                          • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:29
                            zawle napisała:

                            > wont napisał:> Aluzju poniał. Hmmm, na wszelki wypadek wezmę viagrę :)
                            >
                            > To ja rezygnuję...potem może być tylko gorzej;(

                            Ale wpadka wont! Przeciez Zawle zawsze podkresla, ze sprawna hydraulika to podstawa, musisz lepiej przygotowac sie do podejscia targetu. Kurcze mialam slowa 'wpadka' nie uzywac. Sprawa nie przegrana, walcz.
                            • wont Re: Final girl 19.01.14, 19:34
                              Przede wszystkim zacznijmy od tego, że wyraz "wpadka" nie działa na mnie wybitnie stymulująco. Umawiamy się - wy nie będziecie pisać "wpadka", ja nie będę pisać "viagra"... :)
                      • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:24
                        zawle napisała:

                        > wont napisał:
                        > > Obiecanki macanki. A propos, przewidujesz jakieś dodatkowe atrakcje poza
                        > laniem
                        > > mnie pasem w tyłek?
                        >
                        >
                        > zależy jak bardzo się będziesz stawiał.

                        Zawle powiedz mu, ze w ramach atrakcji pozwalasz mi chociaz popatrzyc, u la la bedzie sie dzialo, Sabat bierz popcorn, ja nie biore, bo u mnie popcorn slodza :)
                • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 18:49
                  Wow, nie wolno ? A ludzie stosuja sie do tego ? Rany, to jak zone klepne w dupe przy waleniu od tylu to jestem przemocowcem ? :)
                  • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:53
                    Sabat, jeśli żona ma mniej niż 15 lat, to możesz mieć problem. Bardziej z powodu walenia od tyłu niż z powodu klapsa w tyłek :)
                    • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 18:59
                      Troche wiecej :p
    • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 18:35
      Chyba jestem z innego pokolenia, bo nie mam zielonego pojecia o jakim gatunku filmowym piszesz. Wstaw jakis przykladowy film.
      Ale nie jestem w ciemie bita: ladne wejscie pod Zawle, a nie mozna bylo zaprosic jej na kawe? :)
      • wont Re: Final girl 19.01.14, 18:51
        Kitty, co ty taka leniwa jesteś? :)
        W wątku zawle nie chciało ci się wyguglać Freuda, tutaj "slasherów". Masz, proszę:
        pl.wikipedia.org/wiki/Slasher
        PS. A z pokolenia jesteśmy dokładnie tego samego.
        PS2. Ja tu się za bardzo na tym forum odkryłem, żeby liczyć, że jakakolwiek kobieta zechce przyjąć moje zaproszenie na kawę. Ale za jakiś czas pewnie zmienię nicka i zrobię klasyczne drugie pierwsze dobre wrażenie :)
        • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:13
          wont napisał:

          > Kitty, co ty taka leniwa jesteś? :)
          > W wątku zawle nie chciało ci się wyguglać Freuda, tutaj "slasherów". Masz, pros
          > zę:
          > pl.wikipedia.org/wiki/Slasher

          Ja mam mozg sprany egzaminami, aktywnosc umyslowa teraz bliska zeru i tak dobrze, ze cos jarze.

          > PS. A z pokolenia jesteśmy dokładnie tego samego.
          > PS2. Ja tu się za bardzo na tym forum odkryłem, żeby liczyć, że jakakolwiek kob
          > ieta zechce przyjąć moje zaproszenie na kawę. Ale za jakiś czas pewnie zmienię
          > nicka i zrobię klasyczne drugie pierwsze dobre wrażenie :)

          No wlasnie jarze, ze na kurwy chodzisz, to ci bram do serc dam nie pomaga otwierac. Chociaz moj luby z pare dziwek zaliczyl, w tym czarna mambe na dalekim ladzie amerykanskim, nie rusza mnie to lub inaczej z pare orgazmow z tego bylo i dla mnie. Ale zasadniczo szkoda, bo wole zebys byl szczery do bolu z dziwkami w tle, niz fircykowal w zaklamaniu. Moze na dwa fronty = dwa nicki? Szkoda byloby stracic takie zrodlo informacji o zyciu, jakim teraz jestes. No ale jak pan Kutas wzywa, to czyn swoja powinnosc, wybor nalezy do Ciebie.
          • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 19:22
            Oj Kitty, z forum, to chyba tylko Marek i ja nigdy na dziwkach nie bylismy :)
            Nie zyjmy w zaklamaniu, ze jak czegos nie widac, to tego nie mam.
            • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:36
              sabat.77 napisał:

              > Oj Kitty, z forum, to chyba tylko Marek i ja nigdy na dziwkach nie bylismy :)
              > Nie zyjmy w zaklamaniu, ze jak czegos nie widac, to tego nie mam.

              Ale ja chce zeby 'to' bylo widac, bo w przeciwnym razie to po co te rozmowy? Co z tego ze to jest, skoro nikt na ten temat slowa nie pisnie? Rozumiesz? Co od Ciebie sie dowiem? Ze statystyk? A dlaczego nie u zrodla? Szczerze mowiac nie rozumiem Twojego tekstu do mnie o zaklamaniu?
              • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 19:57
                To o zaklamaniu kieruje do wszystkich. 75 procent facetow lazi do prostytutek, ale temat publicznie nie istnieje...
                • jesod To o zakłamaniu 19.01.14, 23:13
                  sabat.77 napisał:
                  > To o zaklamaniu kieruje do wszystkich. 75 procent facetow lazi do prostytutek,
                  > ale temat publicznie nie istnieje...

                  Skąd masz te dane? Bo jednak publicznie temat jest interesujący...
            • gomory Re: Final girl 19.01.14, 20:41
              > Oj Kitty, z forum, to chyba tylko Marek i ja nigdy na dziwkach nie bylismy :)

              Marek pisał, że to dla niego nie jest nieznany świat.
              Dopiero jak mu się uświadomiło, że żona i dzieci mogą to przeczytać zaczął się prostować i z dołka wyciągać ;).
              Ale, że Kitty mieszkając w Holandii nie skorzystała to faktycznie dziwne :P.
              A może to byłby jakiś pomysł na skostniałą codzienność. Zaproponowałbyś żonie seks za kasę. To jednak co innego niż burdel, dla niektórych kobiet to może zadziałać jak afrodyzjak. Taka dyskretna nuta perwery.
          • wont Re: Final girl 19.01.14, 19:30
            Kitty, po pierwsze co wy z tymi "kurwami" i "dziwkami"? To są w większości przypadków miłe dziewczyny, których praca jest dużo bardziej pożyteczna dla społeczeństwa, niż dajmy na to moja praca. Mówmy o nich "prostytutki" albo "divy", proszę. Naprawdę, zasługują na minimum szacunku.

            Po drugie, ja w swoich kilkumiesięcznych "związkach" nie mogę sobie pozwalać oczywiście na szczerość. Głównie dlatego, że mało jest kobiet, które do tego podchodzą z wyrozumiałością i dystansem, tak jak na przykład ty, i rozumieją, że przeszłość to tylko przeszłość jest. Poza tym, jak piszesz twój luby zaliczył parę div. Ja zaliczyłem kilkaset. Czarne, żółte, jakby były niebieskie Na'avi, te z Avatara, to pewnie zaliczyłbym i niebieskie. W różnych konfiguracjach, w różnych miejscach. Spełniłem chyba wszystkie swoje fantazje. I mogę stwierdzić, podkreślam - bez jaj i ściemniania, polskie divy są bezkonkurencyjne. Może to kwestia języka jest, ale można z nimi nawiązać normalny ciepły kontakt, jak z drugim człowiekiem a nie maszyną. Byłem na przykład rok temu w Tajlandii, spróbowałem miejscowej kuchni i nie rozumiem zupełnie zachwytów nad miejscową fauną. To nie są kobiety mające jakąś czytelną dla białego człowieka osobowość, to takie małe kieszonkowe jebadełka są. To czego mi jednak brakuje, to nad czym boleję to fakt, że nie potrafię stworzyć z kobietą stabilnej, satysfakcjonującej mnie relacji. Nie dlatego, że bzykam divy, bo jak jestem w związku to nie bzykam ani mi tego nie brakuje, tylko dlatego, że mam zupełnie nierealistyczne oczekiwania względem partnerki. Bo szukam właśnie "final girl" a nie żywej osoby.
            • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 19:51
              wont napisał:

              > Kitty, po pierwsze co wy z tymi "kurwami" i "dziwkami"? To są w większości przy
              > padków miłe dziewczyny, których praca jest dużo bardziej pożyteczna dla społecz
              > eństwa, niż dajmy na to moja praca. Mówmy o nich "prostytutki" albo "divy", pro
              > szę. Naprawdę, zasługują na minimum szacunku.

              Ale przeciez ja szanuje. Ja zwyczajnie lubie bluznic, pracowalam w brazny budowlanej z chlopami pare lat. Ale dobra niech beda ''divy''. Deal. Chociaz u mnie to by sie nie przyjelo, bo niejeden maz mowi na swoja zone diva ale dobra.

              Byłem na przykład rok temu w Tajlandii, spróbowałe
              > m miejscowej kuchni i nie rozumiem zupełnie zachwytów nad miejscową fauną. To n
              > ie są kobiety mające jakąś czytelną dla białego człowieka osobowość, to takie m
              > ałe kieszonkowe jebadełka są.

              Tak mam podobne odczucia nawet probowalam to wytlumaczyc Szopenowi ale zwalam to na karb wlasnego rasizmu.

              To czego mi jednak brakuje, to nad czym boleję to
              > fakt, że nie potrafię stworzyć z kobietą stabilnej, satysfakcjonującej mnie re
              > lacji. Nie dlatego, że bzykam divy, bo jak jestem w związku to nie bzykam ani m
              > i tego nie brakuje, tylko dlatego, że mam zupełnie nierealistyczne oczekiwania
              > względem partnerki. Bo szukam właśnie "final girl" a nie żywej osoby.

              To cos tak jak to kierowanie sie wzrocami z MTV :) A dlaczego brakuje Ci stabilnej relacji z kobieta?
              Swoja droga Zawle to na bank jest jedna z final girls. Nie ma watpliwosci. Ona to jest jak last man standing :)
              • wont Re: Final girl 19.01.14, 20:28
                hello-kitty2 napisała:
                >
                > Tak mam podobne odczucia nawet probowalam to wytlumaczyc Szopenowi ale zwalam t
                > o na karb wlasnego rasizmu.
                ----------
                No widzisz. Ja nie jestem rasistą w najmniejszym stopniu - np. nie przepadam za Arabami nie z uwagi na kolor ich skóry tylko za ich kulturę. Czarne jak heban dziecko, wychowane w Polsce jest takim samym Polakiem, jak ja. Także to nie jest raczej kwestia twojego rasizmu.


                > To cos tak jak to kierowanie sie wzrocami z MTV :) A dlaczego brakuje Ci stabil
                > nej relacji z kobieta?
                ---------------
                Nie wiem dlaczego - chyba, jak prawie każdy problem ma źródło w dzieciństwie. Mam kochających się rodziców. Większość, prawie wszystkie małżeństwa, w ich otoczeniu już nie istnieją (albo de iure albo de facto) a moi staruszkowie, jestem pewien, kochają się na dobre i złe. I chyba chciałbym stworzyć coś podobnego - coś w stylu "za tobą w ogień", ale to się nie zdarza często. Nie jestem wystarczająco piękny, inteligentny i bogaty - nie zasłużyłem zatem na aż takie uczucie a coś mniej mnie do tej pory nie interesowało. Mam 38 lat i w sumie dopiero niedawno zacząłem dorastać i rozumieć, że coś takiego jak "za tobą w ogień" nie zdarza się szarakom zbyt często. Muszę obniżyć swoje wymagania i oczekiwania ale to musi trochę potrwać, dlatego też chyba zacząłem coś pisać na tym forum, wcześniej tylko was czytałem. Pisać w celach terapeutycznych, można powiedzieć :)

                > Swoja droga Zawle to na bank jest jedna z final girls. Nie ma watpliwosci. Ona
                > to jest jak last man standing :)
                ------------
                Nie wiem. Obie z zawle wydajecie się być twardo stąpające po ziemi, konkretne - bardzo mi się to podoba i cholernie mi imponuje. Ale obie wydajecie się być jednak jednocześnie emocjonalnie chłodne. Takie zimne i zdystansowane. Nie zrozum mnie źle, nie chcę was urazić, ale ja szukam czegoś innego. Ktoś kiedyś powiedział i miał cholerną rację, że zakochana kobieta jest jak Armia Czerwona w drodze na Berlin. Prze naprzód, nie licząc strat, byle szybciej, byle do celu. Chciałbym być kiedyś dla kobiety takim Berlinem a nie, jak to bywało, Warszawą w 1944 :)
                • zawle Re: Final girl 19.01.14, 20:38
                  wont napisał:I chyba chciałbym stworzyć coś podobnego -
                  > coś w stylu "za tobą w ogień", ale to się nie zdarza często.

                  No popatrz, to masz podbny problem jak ja, tylko całkiem inny. Bo ja pochodzę z rodziny niepełej od kilku pokoleń. Mam wyidealizowany obraz małżeństwa i mężczyzny. Nigdy nie widziłam żeby kobieta musiała się naginać, ustepować, odpuszczać sobie. Dlatego nie potrafię i nie chcę tego robić.

                  Obie z zawle wydajecie się być twardo stąpające po ziemi, konkretne -
                  > bardzo mi się to podoba i cholernie mi imponuje. Ale obie wydajecie się być je
                  > dnak jednocześnie emocjonalnie chłodne. Takie zimne i zdystansowane.


                  Nie znasz kobiet. Oj nie znasz.
                  • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 20:47
                    zawle napisała:

                    > wont napisał:I chyba chciałbym stworzyć coś podobnego -
                    > > coś w stylu "za tobą w ogień", ale to się nie zdarza często.
                    >
                    > No popatrz, to masz podbny problem jak ja, tylko całkiem inny. Bo ja pochodzę z
                    > rodziny niepełej od kilku pokoleń. Mam wyidealizowany obraz małżeństwa i mężcz
                    > yzny. Nigdy nie widziłam żeby kobieta musiała się naginać, ustepować, odpuszcza
                    > ć sobie. Dlatego nie potrafię i nie chcę tego robić.

                    A swoja droga ciekawe co na to Urqu? Bo obok tego ze ci z pojebanych rodzin sa pojebani, no bo jak inaczej, sa tez pojebani z rodzin normalnych :-) Czy to znaczy, ze my jestesmy pojebane jakby mniej czy tamci jakby wiecej? :-))))))))
                • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 20:41
                  wont napisał:

                  Ktoś kiedyś powied
                  > ział i miał cholerną rację, że zakochana kobieta jest jak Armia Czerwona w drod
                  > ze na Berlin. Prze naprzód, nie licząc strat, byle szybciej, byle do celu. Chci
                  > ałbym być kiedyś dla kobiety takim Berlinem a nie, jak to bywało, Warszawą w 19
                  > 44 :)

                  Rozumiem ale to nie jest final girl. Final girl jest final czyli nawet predator odpadl :)
                • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 21:01
                  Nie wiesz czego chcesz.
                  Byc obiektem adoracji, fascynacji, wrecz fanatycznego zakochania kobiety ? To jest przedziwne uczucie i wcale nie tak latwo to udzwignac moj drogi, trzeba miec specyficzna osobowosc. Mezczyzni raczej sa stworzeni do zdobywania...
                  • wont Re: Final girl 19.01.14, 21:11
                    Udźwignąłbym to brzemię :)

                    Ale trafiłeś w sedno (może poza wyrazem "fanatycznego") - moje oczekiwania niestety są nierealistyczne. Problem jest we mnie, a nie otaczającym mnie świecie, który jakoś nie chce mnie pokochać, chlip chlip... Póki co, to jeszcze nadal nie interesuje mnie nic mniej, ale z tym walczę :)
                    • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 21:23
                      Sluchaj, to jest moim zdaniem bardzo proste. Bardziej doswiadczone kobiety zazwyczaj dosc mocno maskuja swoje prawdziwe intencje. Prawie kazda laska z pewnym doswiadczeniem miala chyba taki przypadek, ze gosc w ktorym byla zakochana wykorzystal to uczucie i dosiadl jak pies suke, a potem jak sie znudzil, to zostawil ja na pastwe losu. One potem robia sie cyniczne, bywa ze wrecz okrutne dla facetow, ale to nie znaczy, ze nie umieja kochac. Tylko takie kobiety nie sa juz az tak oczywiste, trzeba je czytac miedzy wierszami. Boja sie pochopnie deklarowac uczucia, bo to je odslania i potwornie oslabia.
                      Kobieta jest najslabsza gdy jest zakochana, wtedy tez najlatwiej ja zranic.
                      • zawle Re: Final girl 19.01.14, 22:11
                        sabat.77 napisał: ze gosc w ktorym byla zakochana wyko
                        > rzystal to uczucie i dosiadl jak pies suke, a potem jak sie znudzil, to zostawi
                        > l ja na pastwe losu.

                        Coś takiego jak damski odpowiednik nie dającej dupy żony? Tylko ta nie chce zostawić na pastwę losu, tylko ciagle ssać? Każdy swego pana ma:)))
                        • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 22:28
                          Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czasem odrgywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj. Podobnie mszcza sie laski porzucone przez tych facetow. Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.
                          • zawle Re: Final girl 19.01.14, 22:35
                            sabat.77 napisał:

                            > Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czasem odrg
                            > ywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj. Podobnie mszcza sie laski porzucon
                            > e przez tych facetow. Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.

                            Albo i nie. Życie potrafi człowieka złamać, uczynić skurwysynem lub nie drasnąć. Jest jeszcze czwarta opcja....jesteś mądrzejszy;)))
                            • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 22:43
                              Madry jak Budda. Ommm.... :)
                            • bgz0702 Re: Final girl 19.01.14, 22:57
                              zawle napisała:

                              > sabat.77 napisał:
                              >
                              > > Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czase
                              > m odrg
                              > > ywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj. Podobnie mszcza sie laski po
                              > rzucon
                              > > e przez tych facetow. Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.
                              >
                              > Albo i nie. Życie potrafi człowieka złamać, uczynić skurwysynem lub nie drasnąć
                              > . Jest jeszcze czwarta opcja....jesteś mądrzejszy;)))

                              tu przynajmniej jest jakiś optymistyczny akcent;)))
                          • bgz0702 Re: Final girl 19.01.14, 22:56
                            sabat.77 napisał:

                            > Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czasem odrg
                            > ywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj. Podobnie mszcza sie laski porzucon
                            > e przez tych facetow. Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.

                            cudowne rozmowy nocą;)) będę po tym spać jak dziecko
                          • jesod Taka orgia 19.01.14, 23:28
                            sabat.77 napisał:
                            > Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.

                            Nie. To nie życie. To miłość do nienawiści.
                            • sabat.77 Re: Taka orgia 19.01.14, 23:55
                              Mowie Ci, to sprawka Szatana Szemhazaja Azazela. On zastepuje milosc nienawiscia, bliskosc zimnym i zdystansowanym seksem, a babie podszeptuje do ucha, by miast byc mezowi posluszna to probuje go dosiadac z gory, albo co gorsza dymac na meski sposob. Powiadam Ci, Antychryst zastepuje wszystko co Pan uczynil pieknym jego szkaradna antynomia. Drwi z Baranka, gloszac chwale seksu, konsumpcji i technologii, zastepujac nia bliskosc drugiego czlowieka, milosc, empatie i duchowosc. Bestia z morza powiada - uprawiaj seks, ale nie wolno ci kochac. Chcesz kochac ? To sprawie bys nienawidzil. Tak to wyglada ;)
                          • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 23:29
                            sabat.77 napisał:

                            > Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czasem odrg
                            > ywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj. Podobnie mszcza sie laski porzucon
                            > e przez tych facetow. Taka orgia wzajemnej nienawisci. Zycie.

                            Mszcza sie na bylych udanym zyciem w kolejnych zwiazkach :-) Przyspieszaj z ta zemsta, bo Ci sie potem odechce :) Ostatnio ogladalam jakis proces zbrodniarza wojennego. Patrze na niego, a tam trzesacy dziadek stoi. Jaki sens tego procesu?
                          • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 23:34
                            sabat.77 napisał:

                            > Ale nikt nie jest panem na wiecznosc. Ci mezowie co ich zona ssie z czasem odrg
                            > ywaja sie straszliwie, o ile starczy im jaj.

                            Zapomnialam dodac porcje dziennej zlosliwosci: o ile Alzheimer ich nie dotknie :) Cos to mialem zrobic?? Eeh aha chyba przyniesc ziemniaki z komorki! :-)
              • szopen_cn Re: Final girl 20.01.14, 07:02
                hello-kitty2 napisała:

                > wont napisał:
                > Byłem na przykład rok temu w Tajlandii, spróbowałe
                > > m miejscowej kuchni i nie rozumiem zupełnie zachwytów nad miejscową fauną
                > . To n
                > > ie są kobiety mające jakąś czytelną dla białego człowieka osobowość, to t
                > akie m
                > > ałe kieszonkowe jebadełka są.
                >

                > Tak mam podobne odczucia nawet probowalam to wytlumaczyc Szopenowi ale zwalam t
                > o na karb wlasnego rasizmu.

                Hehe...
                W tej kwesti kulinarnej to ja najpierw pozwole sobie zauwazyc, ze z Pekinu do Bangkoku jest duzo dalej niz z Helsinek do Barcelony i co za tym idzie roznice w miejscowych kuchniach sa duzo wieksze.
                Gdybym napisal, ze po zjedzeniu kilku dan z renifera nie bedzie mi smakowala pizza lub baranie szaszlyki (dania z jednego kontynentu) nie zabrzmialoby to zbyt inteligentnie.

                Pamietajac dalej, ze w restauracjach i barach w takiej Tajlandii czy Filipinach (oraz wiekszosci krajow "taniej rozrywki") podaja zwykle proste dania z wiejskiej kuchni, ktorych najwiesza zaleta jest cena trudno oczekiwac uniesien kulinarnych.

                Wzmiankowana w obu wypowiedziach "wyzszosc" bialego czlowieka to raczej wylazace kompleksy niz rasizm.
                • wont Re: Final girl 20.01.14, 07:32
                  Istotnie, w kwestii kulinarnej wyraziłem się nieprecyzyjnie. Mając na myśli "tajską kuchnię" chodziło mi o seks z miejscowymi kobietami. Chyba podświadomie chciałem nawiązać do swojej wypowiedzi w sąsiednim wątku:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149007009,149060442,Re_prezerwatywa_i_ryzyko_HIV.html
                  Także, spoko Maroko - mi orgazmy podniebienia są w ogóle obce, jestem prosty w obsłudze :)

                  Odnośnie do "kultury zachodniej", to chyba nic dziwnego, że podoba mi się bardziej np. od kultury arabskiej, bo wychowany zostałem właśnie w kulturze zachodniej. To chyba jedyna kultura, w której na piedestale stawia się indywidualizm i to jest to co mi się podoba. Nie neguję tym samym fajnych rzeczy, które występują w innych kulturach czy religiach. Np. buddyzm, który tylko oczywiście liznąłem, wydaje mi się intelektualnie bardziej pociągający niż zupełnie niezrozumiałe dla mnie chrześcijaństwo (choć w podstawówce chodziłem na religię). A najlepszym połączeniem jest w ogóle rozsądek Zachodu z mądrością Wschodu - taki de Mello, na przykład. Pa, lecę do pracy! :)
                  • szopen_cn Re: Final girl 21.01.14, 06:41
                    wont napisał:

                    > Istotnie, w kwestii kulinarnej wyraziłem się nieprecyzyjnie. Mając na myśli "ta
                    > jską kuchnię" chodziło mi o seks z miejscowymi kobietami. Chyba podświadomie ch
                    > ciałem nawiązać do swojej wypowiedzi w sąsiednim wątku:
                    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149007009,149060442,Re_prezerwatywa_i_ryzyko_HIV.html
                    > Także, spoko Maroko - mi orgazmy podniebienia są w ogóle obce, jestem prosty w
                    > obsłudze :)

                    Moze raz jeszcze przeczytaj to co ja napisalem.
                    Bo o roznice pomiedzy "Gum Bao Ji Ding" i "Gai Pat King" mi raczej nie chodzilo.
                • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 11:03
                  szopen_cn napisał:

                  > Hehe...
                  > W tej kwesti kulinarnej to ja najpierw pozwole sobie zauwazyc, ze z Pekinu do B
                  > angkoku jest duzo dalej niz z Helsinek do Barcelony i co za tym idzie roznice w
                  > miejscowych kuchniach sa duzo wieksze.
                  > Gdybym napisal, ze po zjedzeniu kilku dan z renifera nie bedzie mi smakowala pi
                  > zza lub baranie szaszlyki (dania z jednego kontynentu) nie zabrzmialoby to zbyt
                  > inteligentnie.
                  >
                  > Pamietajac dalej, ze w restauracjach i barach w takiej Tajlandii czy Filipinach
                  > (oraz wiekszosci krajow "taniej rozrywki") podaja zwykle proste dania z wiejsk
                  > iej kuchni, ktorych najwiesza zaleta jest cena trudno oczekiwac uniesien kulina
                  > rnych.
                  >
                  > Wzmiankowana w obu wypowiedziach "wyzszosc" bialego czlowieka to raczej wylazac
                  > e kompleksy niz rasizm.

                  Przyczyna nie jest poczucie ''wyzszosci'' tylko brak zrozumienia tej kultury. A Ty akurat nie pomagasz w zrozumieniu. Nie rasizm tylko kompleksy? To moze podaj jakie, bo jak na razie to rzuciles puste haslo. Kompleksy to jak inteligencja modne, wyswiechtane slowo smietnik. Zarzucic bialemu, zachodniemu czlowiekowi kompleksy to bedzie trudne do uargumentowania :) Jedynym argumentem jaki uzyles dotychczas w swojej wypowiedzi jest pieniadz. Nie przekonuje mnie, bo trzymajac sie tej kulinarnej analogii powiem tak: najwieksze hity kulinarne wziely sie z biedy. O co rasizm niewystarczajaco mnie kara? Kompleksy to wiekszy grzech czy wieksza ujma? :-) To czekam: jakie te kompleksy?
                  • sabat.77 Re: Final girl 20.01.14, 11:16
                    Rasizm ? A nie chciałabyś przystojnego murzyna z dużą pałą ?
                    • zawle Re: Final girl 20.01.14, 11:21
                      sabat.77 napisał:

                      > Rasizm ? A nie chciałabyś przystojnego murzyna z dużą pałą ?

                      ja nie dotknęłabym nawet Włocha..dla mnie to już czarny. Aczkolwiek mogłabym miec go jako sąsiada, przyjaciela rodziny i tak dalej....
                      • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 11:46
                        zawle napisała:

                        > sabat.77 napisał:
                        >
                        > > Rasizm ? A nie chciałabyś przystojnego murzyna z dużą pałą ?
                        >
                        > ja nie dotknęłabym nawet Włocha..dla mnie to już czarny. Aczkolwiek mogłabym mi
                        > ec go jako sąsiada, przyjaciela rodziny i tak dalej....

                        MNie odpychaja faceci z Indii z tym im belkoczacym akcentem i tym stylem. Kolor skory: brudny. Zauwazylam, ze ludzie z innych kultur nie potrafia sie w ogole ubrac, sa w swoim stylu zupelnie niewspolczesni. Tylko wlasnie Chinczycy czasem sa oryginalni na plus tylko ze oni sa miniaturowni :) Musze sie przyjrzec Japonczykom, moze oni mnie przekonaja do Azjatow.

                        Sorry Sabat ale murzyni to kojarza mi sie z Afryka i plaga AIDS. Poza tym nie czytasz moich postow uwaznie. Duza pala to nie moj target.

                        Poza tym ja lubie jasne oczy (niebieskie albo zielone).
                        • wont Re: Final girl 20.01.14, 17:48
                          Nie jestem co prawda koneserem męskiej urody, ale myślę, że męskie piękno potrafię dostrzec i docenić. Mi podobają się Izraelczycy. To jest oczywiście mieszanka Żydów z całego świata - o różnych rysach i różnym kolorze skóry, ale sporo mężczyzn reprezentuje tam bliskowschodni typ urody - wysoki, opalony brunet, ale jednocześnie nie posiadają wad Arabów - są powściągliwi i dumni. Parę lat temu często jeździłem do Izraela i naprawdę bardzo mi imponowali. Jak tam byłem, to niestety często czułem ukłucia zazdrości. Ale kompensowałem sobie te męki widokami izraelskich dziewczyn. Cymesik! Nie wszystkie są może najpiękniejsze, ale dzięki temu, że służba wojskowa w Izraelu jest obowiązkowa także dla kobiet, to one różnią się na plus w zachowaniu od polskich dziewczyn, są takie bardziej... "final", z braku lepszych określeń :)

                          • sabat.77 Re: Final girl 20.01.14, 17:57
                            W zylach obywateli naszego kraju plynie spora przymieszka krwi narodu wybranego, wiec w Polsce ten typ urody rowniez spotkasz.
                            • wont Re: Final girl 20.01.14, 18:10
                              W Polsce miałeś Aszkenazyjczyków a mi chodzi o Sefardyjczyków.
                              • sabat.77 Re: Final girl 20.01.14, 18:23
                                A, taki lekko hiszpanski typ wygladu, z ciemnobrazowymi, duzymi oczami ?
                                • wont Re: Final girl 20.01.14, 18:40
                                  Si senor! Zresztą nazwa "Sefardyjczycy" pochodzi od Hiszpanii, z której wypędzono Żydów w 16 chyba wieku i którzy musieli porozjeżdżać się po całym akwenie M. Śródziemnego. W języku hebrajskim Hiszpania to Sfarad.
                              • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 18:53
                                wont napisał:

                                > W Polsce miałeś Aszkenazyjczyków a mi chodzi o Sefardyjczyków.

                                Wstaw jakiegos fajnego. Zwalisci sa? :)
                                • wont Re: Final girl 20.01.14, 19:11
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  >
                                  > Wstaw jakiegos fajnego. Zwalisci sa? :)
                                  -------------------
                                  Nie mogę za bardzo znaleźć przez gugla normalnych gości z ulicy (sami geje mi wyskakują). Znalazłem zdjęcie, które może pomoże ci obczaić o co mi chodzi. Tyle, że gość to model.
                                  www.malecelebnews.com/wp-content/images/2013/05/Ori-Avrahami-in-FOD-Magazine-Pride-Edition-05-512x768.jpg
                                  Bonusowo dorzucam zdjęcie porucznik Marhevki :)
                                  i.imgur.com/JKzgFc0.jpg
                        • szopen_cn Re: Final girl 21.01.14, 07:20
                          hello-kitty2 napisała:

                          Zauwazylam, ze ludzie z innych kultur nie potrafia sie w ogole
                          > ubrac, sa w swoim stylu zupelnie niewspolczesni.

                          Kilka tygodni temu patrzac na idacych "glownym deptakiem" ludzi ubranych w dosc tradycyjne hinduskie stroje zastanowilem sie nad ta kwestia. Dlaczego oni nie ubiora "normalnych" butow, spodni czy spodnicy i koszuli tylko te swoje ubranka?
                          gdyby ubrali sie normalnie wygladaliby jak reszta ludzi na ulicy (bo u nas jest ogolnie dosc kolorowo).
                          Po chwili doszedlem do wniosku, ze jesli ja zamieszkalbym w Indiach to tez bym nie zaczal chodzic w turbanie ani zony nie namawial na ubieranie sie w sari.

                          To samo dotyczy wyjsciowych/niedzielnych ubran ludzi z wielu innych kultur.
                  • szopen_cn Re: Final girl 21.01.14, 07:10
                    hello-kitty2 napisała:

                    > szopen_cn napisał:

                    > > Wzmiankowana w obu wypowiedziach "wyzszosc" bialego czlowieka to raczej w
                    > ylazac
                    > > e kompleksy niz rasizm.


                    > Przyczyna nie jest poczucie ''wyzszosci'' tylko brak zrozumienia tej kultury. A
                    > Ty akurat nie pomagasz w zrozumieniu. Nie rasizm tylko kompleksy? To moze poda
                    > j jakie, bo jak na razie to rzuciles puste haslo. Kompleksy to jak inteligencja
                    > modne, wyswiechtane slowo smietnik. Zarzucic bialemu, zachodniemu czlowiekowi
                    > kompleksy to bedzie trudne do uargumentowania :)

                    Ja to widze tak (na podstawie wielu lat doswiadczenia):
                    Zwroty typu: niemozliwe do zrozumienia, zaakceptowania, zjedzenia itd "dla bialego czlowieka" uzywane sa przez ludzi z raczej niskim poczuciem wlasnej wartosci.
                    Pokazanie, ze nawet jesli ja nie jestem "kims" to inni sa gorsi niz ja bo nie moga zaliczyc sie do tej "ekskluzywnej" grupy bialych ludzi. Zwrot bardzo popularny wsrod ludzi z Europy Wschodniej oraz Rosji i jej bylych republik.

                    Ludzie bez takiego bagazu powiedza po prostu "ja tego potrafie zrozumiec/zaakceptowac".

                    Jedynym argumentem jaki uzyles
                    > dotychczas w swojej wypowiedzi jest pieniadz. Nie przekonuje mnie, bo trzymaja
                    > c sie tej kulinarnej analogii powiem tak: najwieksze hity kulinarne wziely sie
                    > z biedy.

                    Ja napisalem, ze najwieksza zaleta "potraw" dostepnych w barach i burdelach w ubogich krajach swiata jest ich cena, lub moze dokladniej stosunek pomiedzy cena a jakoscia.

                    > O co rasizm niewystarczajaco mnie kara? Kompleksy to wiekszy grzech cz
                    > y wieksza ujma? :-) To czekam: jakie te kompleksy?

                    Dla mnie rasizm to jest zupelnie inna bajka. Poczucie swojej wyzszosci z powodu przynaleznosci do danej grupy "rasowej", pogarda i czesto prawdziwa nienanwisc do wszystkich "innych".
                    • hello-kitty2 Re: Final girl 21.01.14, 11:26
                      szopen_cn napisał:

                      > Ludzie bez takiego bagazu powiedza po prostu "ja tego potrafie zrozumiec/zaakce
                      > ptowac".

                      Chyba zabraklo 'nie' albo zamiast 'tego' => 'to'.

                      Byc moze moj brak zrozumienia wynika z mojego niskiego poczucia wlasnej wartosci. Choc nie wydaje mi sie, bo skoro mowa o ''poczuciu'' to ja poczuwam swoja wartosc raczej za wysoko ale moze moja wysoka to czyjas niska :) Znowu slowo smietnik.

                      Nie ma we mnie nienawisci. Przemawiala do mnie wypowiedz wont o ''nieczytelnej osobowosci'' tych ludzi. Ja lubie ludzi wyraznych, ujawniajacych swoje wady w sposob widoczny, przesadna grzecznosc to dla mnie falsz.

                      Nie wiem moze kiedys sie przelamie, jak spotkam kogos fajnego.
                      • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 11:33
                        Azjaci rzadko bywaja zwalisci, chyba ze sa zawodnikami sumo.
                        No i przyjelo sie, ze maja statystycznie mniejsze penisy niz europejczycy, nie wspominajac o murzynach.
                        Przemysl sprawe. W polaczeniu z nieczytelna, bierno-agresywna osobowoscia, grzecznoscia i mowieniem wszystkiego dookola, moga byc dla Ciebie malo lakomym kaskiem :)
                        • hello-kitty2 Re: Final girl 21.01.14, 19:26
                          sabat.77 napisał:

                          > Azjaci rzadko bywaja zwalisci, chyba ze sa zawodnikami sumo.
                          > No i przyjelo sie, ze maja statystycznie mniejsze penisy niz europejczycy, nie
                          > wspominajac o murzynach.
                          > Przemysl sprawe. W polaczeniu z nieczytelna, bierno-agresywna osobowoscia, grze
                          > cznoscia i mowieniem wszystkiego dookola, moga byc dla Ciebie malo lakomym kask
                          > iem :)

                          A nie, ja pisalam ogolnie o kulturze, mezczyzni ze wschodu to mnie w ogole nie interesuja, to jest przepasc, ktorej nawet nie bede starala sie zmniejszac, nie mamy przeciez na to wplywu co nam sie fizycznie podoba.
                      • szopen_cn Re: Final girl 22.01.14, 02:19
                        hello-kitty2 napisała:

                        > szopen_cn napisał:
                        >
                        > > Ludzie bez takiego bagazu powiedza po prostu "ja tego potrafie zrozumiec/
                        > zaakce
                        > > ptowac".
                        >
                        > Chyba zabraklo 'nie' albo zamiast 'tego' => 'to'.

                        Masz oczywiscie racje, zabraklo "nie".

                        Co do rasizmu, kompleksow itd to ja pisalem co mysle o tym jak odbieram to co napisal wont a ty poparlas dodajac uwage o rasizmie.

                        Jesli chodzi o zrozumienie kultury Azji to sie nie da bo cos takiego nie istnieje.

                        Nawet jesli ograniczymy sie do tej czesci Azji gdzie mieszkaja "zolci" to i tak nie ma wspolnej kultury. Jest ich wiele, bardzo roznych i tak szczerze to raczej dosc niechetnie nastawionych do siebie.

                        Najwieksza kultura tej okolicy czyli chinska (co obejmuje nie tylko Chiny) to wiele rozmaitych grup polaczonych wspolnym pismem. W samych Chinach roznice pomiedzy ludzmi z polnocy i ludzmi z poludnia sa ogromne. Tam czesto ludzie mieszkajacy 200km od siebie nie dogadaja sie bo mowia roznym jezykiem.

                        Ale wracajac do ogolnej tematyki forum i wzmiankowanej w tym watku Tajlandi by ciut zrozumiec ich kulture polecilbym ksiazki John Burdett.
                        www.john-burdett.com/
                        Ksiazki rozrywkowe i erotyczne z dosc dobrym "insight" w tamtejszy swiat.
                        • wont Re: Final girl 22.01.14, 04:56
                          szopen_cn napisał:

                          > Co do rasizmu, kompleksow itd to ja pisalem co mysle o tym jak odbieram to co n
                          > apisal wont
                          -------------
                          Jeśli ci to w czymś pomoże, to dobrze, przyznaję z bólem – jestem rasistą, który widzi w tajskiej prostytutce tylko małe kieszonkowe jebadełko a nie człowieka z krwi i kości, z fascynującą dwudziestokilkuletnią historią zbierania ryżu i obciągania kutasów z przerwami na potajemną lekturę Heideggera pod kołdrą przy świetle latarki.

                          Tak się składa, że w przyszłym tygodniu lecę do Tajlandii. Co prawda mój plan był taki, żeby brać się tam za przedstawicielki mojej grupy rasowej, a z miejscowych uciech korzystać tylko w ograniczonym zakresie (masaż ze szczęśliwym zakończeniem) i tylko w przypadku, gdy posiadaczki białej, aryjskiej waginy odmówią mi do niej dostępu. Ale poświęcę się, zajrzę do jakiegoś girlie baru i postaram się dostrzec w tajskiej prostytutce osobowość. Poflirtujemy i pożartujemy a ja postaram się odnaleźć głęboki, filozoficzny wymiar zawarty w słowach „aj fak you czip” oraz „aj sak ju dik”.

                          Podczas poprzedniego pobytu w Tajlandii szokował mnie (mnie?!) obraz farangów (tajskie rasistowskie określenie białego człowieka) paradujących z młodziutkimi tajskimi prostytutkami. Było to dla mnie jakieś takie niesmaczne i żenujące – czym innym jest jednak bzykanie lasek za pieniądze z pełną świadomością umowności tej relacji, a czym innym samooszukiwanie się i nadawanie jej wymiaru, którego zupełnie nie posiada.

                          Za namiar na książkę dziękuję. Jeśli zainteresuje mnie tajska kultura, to na pewno ją przeczytam. Na razie Tajów oceniam raczej negatywnie, uważam, że medialny obraz tego kraju jest zdecydowanie wyidealizowany. To co w Tajlandii jest dla mnie piękne i wyjątkowe – to przyroda. To co tworzy tam człowiek (te wszystkie architektoniczne biedakoszmarki) to piękno nieodwracalnie niszczy. Na razie traktuję tajskie wysepki jako doskonałe miejsce do uprawiania moich ulubionych wodnych sportów a Tajów jako element krajobrazu. Są mi potrzebni do szczęścia w zasadzie tylko dlatego, że robią doskonały tajski masaż :)
                          • bgz0702 Re: Final girl 22.01.14, 07:27
                            wont napisał:

                            > Tak się składa, że w przyszłym tygodniu lecę do Tajlandii. Co prawda mój plan b
                            > ył taki, żeby brać się tam za przedstawicielki mojej grupy rasowej, a z miejsco
                            > wych uciech korzystać tylko w ograniczonym zakresie (masaż ze szczęśliwym zakoń
                            > czeniem) i tylko w przypadku, gdy posiadaczki białej, aryjskiej waginy odmówią
                            > mi do niej dostępu. Ale poświęcę się, zajrzę do jakiegoś girlie baru i postaram
                            > się dostrzec w tajskiej prostytutce osobowość. Poflirtujemy i pożartujemy a ja
                            > postaram się odnaleźć głęboki, filozoficzny wymiar zawarty w słowach „aj
                            > fak you czip” oraz „aj sak ju dik”.
                            >
                            > Podczas poprzedniego pobytu w Tajlandii szokował mnie (mnie?!) obraz farangów (
                            > tajskie rasistowskie określenie białego człowieka) paradujących z młodziutkimi
                            > tajskimi prostytutkami. Było to dla mnie jakieś takie niesmaczne i żenujące 
                            > 211; czym innym jest jednak bzykanie lasek za pieniądze z pełną świadomością um
                            > owności tej relacji, a czym innym samooszukiwanie się i nadawanie jej wymiaru,
                            > którego zupełnie nie posiada.

                            tego wyjazdu ci zazdroszczę, szkoda że nie mogę lecieć z tobą. Niedawno oglądałam dokument o ladyboy w Tajlandii i utrzymujących ich farangach i źle się to kończyło dla naiwnych białych romantyków, tylko cynicy potrafili to finansowo przetrwać. Chętnych do ujawnienia swoich intymnych relacji z taką/kim ladyboy było sporo, nikt nie był zażenowany sytuacją i za kilkadziesiąt euro mogli tygodniami szaleć, chyba że decydowali się na ślub i tutaj kłania się stereotyp żony wyciągającej kasę od męża, myślę że kluczowe okazuje się tu słowo żona i niekoniecznie tożsame one jest z kobietą. Fajnie będziesz miał. Izraela ci też zazdroszcze
                          • sabat.77 Re: Final girl 22.01.14, 08:05
                            Rozumiem ze polskie prostytutki to divy, nierzadko mile dziewczeta oddajace sie pasji zawodowej w przerwie od studiow, a tajlandzkie to juz tylko kieszonkowe, bezmozgie jebadelka skupione wylacznie na celu, jakim jest obciagniecie wiekszej ilosci kilometrow kutasa niz wynosi dystans pelnego maratonu ?
                            • bgz0702 Re: Final girl 22.01.14, 08:12
                              sabat.77 napisał:

                              > Rozumiem ze polskie prostytutki to divy, nierzadko mile dziewczeta oddajace sie
                              > pasji zawodowej w przerwie od studiow, a tajlandzkie to juz tylko kieszonkowe,
                              > bezmozgie jebadelka skupione wylacznie na celu, jakim jest obciagniecie wieksz
                              > ej ilosci kilometrow kutasa niz wynosi dystans pelnego maratonu ?

                              w myśl hasła Dobre bo Polskie
                          • szopen_cn Re: Final girl 22.01.14, 10:54
                            wont najpierw gdzies wyzej napisal:

                            No widzisz. Ja nie jestem rasistą w najmniejszym stopniu - np. nie przepadam za Arabami nie z uwagi na kolor ich skóry tylko za ich kulturę. Czarne jak heban dziecko, wychowane w Polsce jest takim samym Polakiem, jak ja. Także to nie jest raczej kwestia twojego rasizmu.

                            A teraz napisal:
                            > Jeśli ci to w czymś pomoże, to dobrze, przyznaję z bólem – jestem rasistą
                            > , który widzi w tajskiej prostytutce tylko małe kieszonkowe jebadełko a nie czł
                            > owieka z krwi i kości, z fascynującą dwudziestokilkuletnią historią zbierania r
                            > yżu i obciągania kutasów z przerwami na potajemną lekturę Heideggera pod kołdrą
                            > przy świetle latarki. Ale poświęcę się, zajrzę do jakiegoś girlie baru i postaram
                            > się dostrzec w tajskiej prostytutce osobowość. Poflirtujemy i pożartujemy a ja
                            > postaram się odnaleźć głęboki, filozoficzny wymiar zawarty w słowach „aj
                            > fak you czip” oraz „aj sak ju dik”.

                            To moze sie zdecyduj.

                            Ja powyzej tez gdzies napisalem, w barach I salonach masazu w Tajlandi (teraz bezposrednio bo byc moze za pierwszym razem napisalem nieczytelnie) pracuja dziewczyny ze wsi, dolarem z ryzowiska oderwane wiec raczej nie spodziewaj sie dyskusji na "glebokie tematy".


                            wont tez napisal:

                            > Za namiar na książkę dziękuję. Jeśli zainteresuje mnie tajska kultura, to na pe
                            > wno ją przeczytam. Na razie Tajów oceniam raczej negatywnie, uważam, że medialn
                            > y obraz tego kraju jest zdecydowanie wyidealizowany.

                            Ksiazki sa rozrywkowe, o loklanym detektywie (bylej meskiej prostytucce), ktory rozwiazuje rozne sprawy kryminalne. Dajace wglad w lokalny swiat. Nie kulturoznawcze.

                            Co do wyidealizowanego obrazu Tajlandi to nalezy pamietac, ze to kraj z jednym z najwyzszych wskaznikow morderstw na swiecie, z bardzo rozbudowanym podswiatkiem I loklanym I importowanym.

                            Ja nie wiem czy ty mnie zle nie odbierasz. Ja nie mam najmniejszego problem z tym co ty tam (I gdzie indziej) I z kim robisz. Uzywaj sobie do woli I ciesz sie zyciem. Na zadne potepianie czy moralizowanie ja sie nie pisze.
                        • hello-kitty2 Re: Final girl 22.01.14, 13:04
                          szopen_cn napisał:

                          > Jesli chodzi o zrozumienie kultury Azji to sie nie da bo cos takiego nie istnie
                          > je.

                          A ktora kultura jest Tobie najblizsza, w jakiej wychowujesz swoje dzieci i w jakim jezyku wschodu mowisz? Ile zabralo Ci nauczenie sie go? I czy brales lekcje? Czy znasz kulture Japonii?
                          • bgz0702 Re: Final girl 22.01.14, 13:09
                            hello-kitty2 napisała:

                            > szopen_cn napisał:
                            >
                            > > Jesli chodzi o zrozumienie kultury Azji to sie nie da bo cos takiego nie
                            > istnie
                            > > je.
                            >
                            > A ktora kultura jest Tobie najblizsza, w jakiej wychowujesz swoje dzieci i w ja
                            > kim jezyku wschodu mowisz? Ile zabralo Ci nauczenie sie go? I czy brales lekcje
                            > ? Czy znasz kulture Japonii?

                            ;)) i nie brakło ci tchu? ;))
                            • hello-kitty2 Re: Final girl 22.01.14, 14:24
                              bgz0702 napisała:

                              > ;)) i nie brakło ci tchu? ;))

                              Zastanawiam sie jak on sobie to laczy, seks to seks - prosta sprawa, a obca kultura, obca religia, obcy jezyk to czesto przepasc.
                          • szopen_cn Re: Final girl 23.01.14, 00:05
                            hello-kitty2 napisała:

                            > szopen_cn napisał:
                            >
                            > > Jesli chodzi o zrozumienie kultury Azji to sie nie da bo cos takiego nie
                            > istnie
                            > > je.
                            >
                            > A ktora kultura jest Tobie najblizsza, w jakiej wychowujesz swoje dzieci i w ja
                            > kim jezyku wschodu mowisz? Ile zabralo Ci nauczenie sie go? I czy brales lekcje
                            > ? Czy znasz kulture Japonii?

                            Najlepiej sie orientuje w Chinach i chinskiej kulturze.
                            Dziecko sztuk jedna wychowuje sie w "kulturze australijskiej".
                            Moge spokojnie powiedziec, ze znam chinski dosc dobrze.
                            Uczylem sie w szkole, w Chinach, roczny kurs technicznego chinskiego a potem 4 lata studiow technicznych po chinsku (wyklady, ksiazki, egzaminy). Pozniej 12 lat pracy w Chinach.
                            Gdzies tak po 6-7 latach w Chinach dawalem sobie rade w kazdej sytuacji.

                            Co do kultury Japoni to ja jestem inzynierem a nie kulturoznawca wiec moge tylko powiedziec, ze po kilku latach pracy z Japonczykami (mialem i szefa i kolegow w pracy) jestem w stanie dosc dobrze sie z nimi porozumiec.
                            • mojemail3 OT- rasizm 23.01.14, 09:07
                              szopen_cn napisał:

                              > Dziecko sztuk jedna wychowuje sie w "kulturze australijskiej".

                              Szopen,podziwiam za szczerość i otwartość w sprawach rodzinnych, dziecka gratuluję, to musi być fascynująca mieszanka genetyczna:-)
                              Nie wiem, skąd w Polakach takie pokłady niechęci do "obcych" a problem się będzie nawarstwiał,wraz z większą prawdopodobną liczbą imigrantów w przyszłości...
                              Może w wielkich aglomeracjach to może stanowić problem( z tolerancją) ja nie umiem się doszukać problemu. Weterynarz mojego kota jest z serca Afryki, rehabilitantki są z głębokiej Azji,ze szkoły muzycznej wracają dzieci i wnuki imigrantów z Wietnamu, którzy tu przybyli do pracy do dużego zakładu pracy,moje dziecko do przedszkola chodzi z romskimi dziećmi z rodzin o dobrym statusie społecznym, a to wszystko w dość prowincjonalnym mieście na południu Polski...

                              Ale żeby tak różowo nie było,konflikty bywały, o ile pamiętam chuligańskie bójki 15-20 lat temu z Romami...
                              • hello-kitty2 Re: OT- rasizm 23.01.14, 11:56
                                mojemail3 napisała:

                                moje dziecko
                                > do przedszkola chodzi z romskimi dziećmi z rodzin o dobrym statusie społecznym,

                                :-) No, nie tam z jakas brudna biedota co zebrze i kradnie, bo tamci to jakby mniej godni, zeby bawic sie z naszymi dziecmi, jak Ci z odpowiednim statusem :-)))))

                                Dziecko Szopena tez jest fascynujaca mieszanka, bo mieszka w Australii, tatus tam juz kaske natrzepal po roznych landach wiec warto sie przymilic, wiadomo ''dobry status''. Niechciane dzieciory podrecznych jebadelek z Tajlandii, chocby mieszanki juz jakby mniej fasynujace.

                                Co Ty myslisz, ze jak dodasz dla Afryki 'serce', a do Azji 'gleboka' to znikna roznice kulturowe, dyskryminacja? Poki emigranci z Wietnamu zapierdalaja w polskiej fabryce na zmiany i nie stanowia dla Ciebie konkurencji w Twojej robocie to jakby o ta tolerancje latwiej. Tolerancja, ktora nic nie kosztuje jest bardzo latwa.

                                Kto to kupi, moze Szopen, nie ja.
                                • sabat.77 Re: OT- rasizm 23.01.14, 12:19
                                  A Zydzi wam czasem nie przeszkadzaja ?
                                  • hello-kitty2 Re: OT- rasizm 23.01.14, 13:17
                                    sabat.77 napisał:

                                    > A Zydzi wam czasem nie przeszkadzaja ?

                                    Mowisz do mnie w liczbie mnogiej? Pytasz mnie czy mi Chrystus przeszkadza, bo zadnego innego Zyda nie znam. Jaki sens jest ingorowania tego co juz o mnie wiesz? Jeszcze mi sie zapytaj czy lubie murzyna z wielkim kutasem po raz setny. Probujesz sie przerabiac na Tygrysa czy jak, tylko jest jeden problem: jestes Sabatem i jak to mawial Tygrys: siebie nie przeskoczysz.
                                    • sabat.77 Re: OT- rasizm 23.01.14, 13:35
                                      Chcialem sie tylko upewnic. Spokojnie, nie mam problemu z byciem Sabatem :) To wcale nie jest takie znowu zle.
                                • mojemail3 Re: OT- rasizm 23.01.14, 13:50
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > :-) No, nie tam z jakas brudna biedota co zebrze i kradnie, bo tamci to jakby m
                                  > niej godni, zeby bawic sie z naszymi dziecmi, jak Ci z odpowiednim statusem :-)
                                  > ))))

                                  Kitty, coś się tak nakręciła jak mały samochodzik?
                                  Chodzi do tego przedszkola integracyjnego również z dziećmi, które mają dotację z MOPS, tata jednej z dziewczynek cierpi na padaczkę alkoholową, są dzieci niepełnosprawne, więc wiesz nie jest to elitarne przedszkole, tylko właśnie integracyjne...

                                  hello-kitty napisała:
                                  > Dziecko Szopena tez jest fascynujaca mieszanka, bo mieszka w Australii, tatus t
                                  > am juz kaske natrzepal po roznych landach wiec warto sie przymilic, wiadomo ''d
                                  > obry status''. Niechciane dzieciory podrecznych jebadelek z Tajlandii, chocby m
                                  > ieszanki juz jakby mniej fasynujace.

                                  O "niechcianych dzieciorach"posiadam pewne pojęcie, dobrze wiesz.
                                  Grona wzajemnej adoracji są dozwolone na forum, mi nie wolno się wyrazić z aprobatą, lepiej zjechac z góry na dół, tak?


                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Poki emigranci z Wietnamu zapierdalaja w pols
                                  > kiej fabryce na zmiany i nie stanowia dla Ciebie konkurencji w Twojej robocie t
                                  > o jakby o ta tolerancje latwiej. Tolerancja, ktora nic nie kosztuje jest bardzo
                                  > latwa.

                                  Na moim "eksluzywnym" kierunku studiów Wietnamczycy nie studiowali, ale czarnoskórzy już tak, mieszkaliśmy w jednym akademiku, w konserwatywnym Krakowie w ubiegłym stuleciu...
                                  Obawiam się,że mało byłoby chętnych na moją równie ekskluzywną posadę;-)


                                  > Kto to kupi, moze Szopen, nie ja.

                                  Niczego nie sprzedaję.
                                  Aha, a jak myślisz, czy chrześcijanin może być rasistą????
                                  • hello-kitty2 Re: OT- rasizm 23.01.14, 14:40
                                    mojemail3 napisała:

                                    > Aha, a jak myślisz, czy chrześcijanin może być rasistą????

                                    Oczywiscie. Chrzescijanin to osoba wierzaca w Chrystusa i w jego nauke, wg ktorej jestem zlym czlowiekiem i zasluguje na kare smierci, ktora przyjmuje i w pelni akceptuje wiedzac, ze nie umiem zmienic siebie.
                                • mojemail3 Re: OT- rasizm...PS 23.01.14, 14:19
                                  Kitty, a jak Ty się z tym czujesz, jak to odbierasz w Holandii???

                                  tvp.info/informacje/swiat/holenderski-portal-ze-skargami-na-polakow/6475799
                                  Widzisz, w firmie mojej siostry też Niemcy protestowali przeciwko filiom na całym świecie i polskim inżynierom, którzy za mniejsze stawki zabierają autochtonom pracę...
                                  • hello-kitty2 Re: OT- rasizm...PS 23.01.14, 14:58
                                    mojemail3 napisała:

                                    > Kitty, a jak Ty się z tym czujesz, jak to odbierasz w Holandii???
                                    >
                                    > tvp.info/informacje/swiat/holenderski-portal-ze-skargami-na-polakow/6475799
                                    > Widzisz, w firmie mojej siostry też Niemcy protestowali przeciwko filiom na cał
                                    > ym świecie i polskim inżynierom, którzy za mniejsze stawki zabierają autochton
                                    > om pracę...

                                    Dyskryminacja jest faktem. Tez jestem dyskryminowana i dyskryminuje. Tylko dyskryminacja jest czynna i jest bierna. To tylko szopen wierzy w multiculuralism. W Holandii kolejne pokolenia emigrantow rodzone juz tutaj sa dyskryminowane za pochodzenie, za kolor skory, za religie, to juz udowodnione, tylko z biernie. A czego mozna sie spodziewac po kraju, ktory wiodl prym w handlu niewolnikami, w sprzedazy broni. Co wazne: oni - emigrancji, ich kolejne pokolenia i ja nie przejmujemy sie tym, akceptujemy to, ze tak jest. Komu potrzebna kolejna wojna, o co? Przeciez nie bede sie obruszac za prawde, a odpowiedac moge i tak tylko za siebie.
                                    • szopen_cn Re: OT- rasizm...PS 24.01.14, 00:37
                                      Moj punkt widzenia.
                                      Zaczynajac od konca.

                                      hello-kitty2 napisała:
                                      Co wazne: oni - emigrancji, ich kolejne pokolenia i ja nie pr
                                      > zejmujemy sie tym, akceptujemy to, ze tak jest. Komu potrzebna kolejna wojna, o
                                      > co? Przeciez nie bede sie obruszac za prawde, a odpowiedac moge i tak tylko za
                                      > siebie.
                                      Masz racje.
                                      Ja bym powiedzial, ze nie bede sie obruszac czy obrazac na rzeczywistosc bo to nie ma najmniejszego sensu i donikad nie prowadzi.
                                      Kiedy zaczalem pracowac w duzej miedzynarodowej firmie w Chinach bylo oczywiste, ze ludzie na takiej samej pozycji wykonujacy ta sama prace, ktorzy przyjechali ze Szwajcarii, UK czy Australii zarabiali sporo wiecej niz ja. Sprawa jest prosta, aby zdecydowac sie na wyjazd i prace w dalekim swiecie firma musiala im zaoferowac atrakcyjne zarobki i perspektywy. Po latach roznice sie zmniejszyly ale napewno nie znikly.Taka byla rzeczywistosc i mi to zupelnie nie psulo humoru bo moje zarobki i perspektywy byly dla mnie atrakcyjne.

                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Dyskryminacja jest faktem. Tez jestem dyskryminowana i dyskryminuje. Tylko dysk
                                      > ryminacja jest czynna i jest bierna. To tylko szopen wierzy w multiculuralism.
                                      > W Holandii kolejne pokolenia emigrantow rodzone juz tutaj sa dyskryminowane za
                                      > pochodzenie, za kolor skory, za religie, to juz udowodnione, tylko z biernie.

                                      W spoleczenstwach Europy tak bylo jest i bedzie.

                                      W Australi sytuacja wyglada troche inaczej. Immigracja tutaj dziala na troche innych zasadach i zdecydowana wiekszosc immigrantow to ludzie z kwalifikacjami i doswiadczeniem zawodowym. Dodac do tego mozna bezrobocie na poziomie 5%.
                                      Po 3 latach pobytu srednie zarobki i mediana zarobkow immigrantow sa wyzsze niz srednie zarobki i mediana zarobkow wszystkich mieszkancow. Ponad 30% mieszkancow Australi urodzilo sie poza tym krajem. Immigranci zyja i pracuja na wszystkich poziomach drabiny spolecznej i zawodowej od ciagajacych palety w magazynie do rzadu (poprzednia pani premier przyjechala jako dziecko).
                                      Mysle, ze tutaj ten multiculuralism po prostu dziala.
                            • hello-kitty2 Re: Final girl 23.01.14, 13:08
                              szopen_cn napisał:

                              > Najlepiej sie orientuje w Chinach i chinskiej kulturze.
                              > Dziecko sztuk jedna wychowuje sie w "kulturze australijskiej".
                              > Moge spokojnie powiedziec, ze znam chinski dosc dobrze.
                              > Uczylem sie w szkole, w Chinach, roczny kurs technicznego chinskiego a potem 4
                              > lata studiow technicznych po chinsku (wyklady, ksiazki, egzaminy). Pozniej 12 l
                              > at pracy w Chinach.
                              > Gdzies tak po 6-7 latach w Chinach dawalem sobie rade w kazdej sytuacji.

                              > Co do kultury Japoni to ja jestem inzynierem a nie kulturoznawca wiec moge tylk
                              > o powiedziec, ze po kilku latach pracy z Japonczykami (mialem i szefa i kolegow
                              > w pracy) jestem w stanie dosc dobrze sie z nimi porozumiec.

                              Skoro podsmiewasz sie z uzywanego przeze mnie pojecia ''kultury'' i odsylasz do kulturoznawcy to nie mam wiecej pytan.
                              • szopen_cn Re: Final girl 24.01.14, 00:05
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Skoro podsmiewasz sie z uzywanego przeze mnie pojecia ''kultury'' i odsylasz do
                                > kulturoznawcy to nie mam wiecej pytan.

                                Napinasz sie.
                                W cudzyslowie umiescilem "kulture australijska" bo to jest twor, w ktorego isnienie mozna watpic. Lokalny dowcip twierdzi, ze w kubku jogurtu jest wiecej kultury niz w calej Australi.

                                Nie podsmiewam sie z twojego pojecia kultury bo nie wiem jakie jest to pojecie.

                                Jesli rozumiesz to w tradycyjny sposob jako calosc histori, sztuki, literatury, religi, kuchni itp danego kraju to ja sie na takiej kulturze nie znam wiec na pytania dotyczace tak pojetej kultury Japoni nie bede w stanie odpowiedziec.

                                Z Japonkami i Japonczykami tez wypilem ogromna ilosc alkoholu, mieszkalem i pracowalem razem wiec potrafie sie w miare dobrze z nimi dogadac.

                                Raz na impreze zrobilem sushi z bialym salcesonem. Dla "znawcow" japonskiej kuchni niesamowita profanacja a Japonczycy byli zachwyceni, zjedli pierwsze i musialem isc do domu dorobic wiecej.
                                • hello-kitty2 Re: Final girl 24.01.14, 00:30
                                  szopen_cn napisał:

                                  > Napinasz sie.
                                  > W cudzyslowie umiescilem "kulture australijska" bo to jest twor, w ktorego isni
                                  > enie mozna watpic. Lokalny dowcip twierdzi, ze w kubku jogurtu jest wiecej kult
                                  > ury niz w calej Australi.
                                  >
                                  > Nie podsmiewam sie z twojego pojecia kultury bo nie wiem jakie jest to pojecie.
                                  >
                                  >
                                  > Jesli rozumiesz to w tradycyjny sposob jako calosc histori, sztuki, literatury,
                                  > religi, kuchni itp danego kraju to ja sie na takiej kulturze nie znam wiec na
                                  > pytania dotyczace tak pojetej kultury Japoni nie bede w stanie odpowiedziec.
                                  >
                                  > Z Japonkami i Japonczykami tez wypilem ogromna ilosc alkoholu, mieszkalem i pra
                                  > cowalem razem wiec potrafie sie w miare dobrze z nimi dogadac.
                                  >
                                  > Raz na impreze zrobilem sushi z bialym salcesonem. Dla "znawcow" japonskiej kuc
                                  > hni niesamowita profanacja a Japonczycy byli zachwyceni, zjedli pierwsze i musi
                                  > alem isc do domu dorobic wiecej.

                                  Dobra, napielam sie ale jak moiwsz lubisz popic to przelamiemy lody. W armii byles? Na zgode proponuje 'football fuck' :-)
                                  www.youtube.com/watch?v=Ut-qe_jGGxk
                                  Od wczoraj z tego leje. Wybacz nie powinnam byla probowac obrazac Twojej zony. Co ja tam o wschodniej kulturze wiem. Ty wiesz na pewno lepiej. O zadnej kulturze nie wiadomo wiele, poki sie tam nie pomieszka. Ty pomieszkales, ja nie.
                                  Jest dobrze :)
                                  • hello-kitty2 Re: Final girl 24.01.14, 00:33
                                    Na zgode proponuje 'football fuck' :-)

                                    Shit, 'field fuck' :) Za duzo pije.
            • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 19:54
              Kurcze, a widzisz ja bym bardziej skorzystal niz Kitty. Mnie swiat wartosci damsko-meskich ulepila matka na spolke z ciotka. One zyly obie albo w nieswiadomosci, albo w zaklamaniu. Byc moze kontakty z prostytutkami to taka meska tajemnica, ale mysle ze przynajmniej mezczyzni maja prawo ja znac. Tymczasem funkcjonuje - tak jak mowisz - ze wzgledu na niewyrozumialosc kobiet w tym wzgledzie - jakas zmowa milczenia. Faceci wiedza jak kobiety to oceniaja i siedza cicho. A grupa "niewtajemniczonych" wciaz zyje w nierealnym swiecie, gdzie trzeba zdobywac, sprawdzac sie, byc wiecznie super sprawny i atrakcyjny bo tego wymaga rola mezczyzny. Trzeba byc atrakcyjnym nadczlowiekiem, a temu wizerunkowi nikt z krwi i kosci nie sprosta.
              • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 20:10
                Mysle tez, ze te romantycznie natchnione kobiety (z forum kojarzy mi sie Jesod) nie powinny moc uczyc swoich synow niczego na temat relacji miedzy kobietami i mezczyznami, bo posylaja je jak barany na rzez.
                Stad sie biora tacy co potem na forum dziubdziaja zdrobnieniami, bo mysla ze kobieta to takie delikatne lelum-polelum, co to nawet kwiatkiem nie mozna tknac. To w gruncie rzeczy moga byc mocni faceci z natury, ale maja popierdzielone wzorce w glowie.
                • zawle Re: Final girl 19.01.14, 20:14
                  sabat.77 napisał:

                  > Mysle tez, ze te romantycznie natchnione kobiety (z forum kojarzy mi sie Jesod)
                  > nie powinny moc uczyc swoich synow niczego na temat relacji miedzy kobietami i
                  > mezczyznami, bo posylaja je jak barany na rzez.

                  takie kobiety uchowają się w związkach z facetami. Samotne matki nabierają mocy. No chyba że stają się pierdolnietymi romantycznie natchnionymi:)
                • jesod Myślę też 20.01.14, 00:04
                  sabat.77 napisał:
                  > Mysle tez, ze te romantycznie natchnione kobiety (z forum kojarzy mi sie Jesod)
                  > nie powinny moc uczyc swoich synow niczego na temat relacji miedzy kobietami i
                  > mezczyznami, bo posylaja je jak barany na rzez.

                  Mój Drogi Wykładowco... Nie zapominaj, że wzorce dzieci czerpią nie tylko z najbliższego otoczenia. Wszystko, czego dotykają jest wzorcem, który zaakceptują lub nie. Ten wybór jest podyktowany własną ścieżką wynikającą z przekonań, intuicji, doświadczenia i uczuć. Dzieci myślą - jedne lepiej, inne trochę gorzej - to kwestia osobnicza związana między innymi z inteligencją. Myślą samodzielnie i potrafią doskonale oceniać oraz wyciągać wnioski.
                  Mój syn dosyć twardo stoi na ziemi, w przeciwieństwie do mnie... To na pewno nie jest moja zasługa. Powiem Ci jeszcze coś, co zaobserwowałam... Ma księżyc w rybach (to pewne), więc widzi tylko to, co chce widzieć i wiem, że nikt nie ma na to żadnego wpływu.
                  A tak w ogóle... jest dobrym i fajnym facetem. Trochę skrytym i czasem szorstkim w obejściu.

                  sabat.77 napisał:
                  > Stad sie biora tacy co potem na forum dziubdziaja zdrobnieniami, bo mysla ze ko
                  > bieta to takie delikatne lelum-polelum, co to nawet kwiatkiem nie mozna tknac.

                  Skąd to przekonanie, że tu masz rację? To śmieszne...
                  Myślisz, że jak facet będzie rżnął macho to będzie bardziej męski? Nie w moich oczach. Na pewno. Wydaje Ci się, że przenikasz naturę kobiet... Każda jest inna, choć istnieje między nimi wiele podobieństw i charakterystycznych zachowań. Ale... nie ma dwóch takich samych. Podobnie jest z mężczyznami.
                  Poza tym, uważam, że to mężczyzna (nie tylko Bóg) w jakiś sposób tworzy/kształtuje kobietę.
                  Jeśli ona na swojej drodze spotyka chama i go akceptuje, to siłą rzeczy, przenika nim i jego zachowaniami, spełnia jego oczekiwania. To się wzajemnie uzupełnia. Ale też... jest coś w powiedzeniu, że "swój do swego ciągnie", więc ten rodzaj magnetyzmu i przyciągania może doskonale funkcjonować na płaszczyźnie doboru.

                  sabat.77 napisał:
                  > To w gruncie rzeczy moga byc mocni faceci z natury, ale maja popierdzielone wzo
                  > rce w glowie.

                  O czym Ty piszesz?
                  Co to znaczy facet mocny z natury??? Wytłumacz.
                  Odporny, zaradny, zrównoważony czy też grubo ciosany, toporny, egoistyczny, agresywny, despotyczny, bezwzględny, "w skórze tapira" - jako zewnętrznej powłoce psychicznej i fizycznej?

                  • sabat.77 Re: Myślę też 20.01.14, 00:14
                    Dla jednych chciwy, dla drugich zaradny.
                    Dla jednych grubo ciosany, dla drugich odporny.
                    Dla jednych egoistyczny, dla drugich skupiony na realizacji celow.
                    Dla jednych pozbawiony empatii, dla drugich odporny psychicznie..
                    Dla jednych skrzywiony psychopata, dla drugich prawdziwy twardziel.

                    Wszystko jest wzgledne.
                    • jesod Re: Myślę też 20.01.14, 00:24
                      sabat.77 napisał:
                      > Dla jednych chciwy, dla drugich zaradny.
                      > Dla jednych grubo ciosany, dla drugich odporny.
                      > Dla jednych egoistyczny, dla drugich skupiony na realizacji celow.
                      > Dla jednych pozbawiony empatii, dla drugich odporny psychicznie..
                      > Dla jednych skrzywiony psychopata, dla drugich prawdziwy twardziel.
                      >
                      > Wszystko jest wzgledne.

                      To żadna rewelacja, jeśli... przeglądamy się w oczach innych.
                      A jak siebie widzimy we własnych?
                      Mamy/powinniśmy żyć zgodnie z własnym sumieniem... To jest zgoda na siebie, akceptacja siebie i życie w zgodzie ze sobą. Jesteś tym, kim chcesz być.

                      Co to znaczy prawdziwy twardziel? A któż to taki...?
                      • sabat.77 Re: Myślę też 20.01.14, 00:27
                        Ten, ktory pokonal siebie. Wlasne ja to najbardziej diaboliczny i potezny przeciwnik z jakim mozna walczyc.
              • wont Re: Final girl 19.01.14, 20:47
                sabat.77 napisał:
                gr
                > upa "niewtajemniczonych" wciaz zyje w nierealnym swiecie, gdzie trzeba zdobywac
                > , sprawdzac sie, byc wiecznie super sprawny i atrakcyjny bo tego wymaga rola me
                > zczyzny. Trzeba byc atrakcyjnym nadczlowiekiem, a temu wizerunkowi nikt z krwi
                > i kosci nie sprosta.
                ---------------
                Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Zbajerowanie dziewczyny na seks jest mimo wszystko fajniejsze niż wizyta u divy. Fajniej jest upolować dziką kaczkę, własnoręcznie oprawić ją i upiec niż pójść do KFC. Nawet jak ta kaczka będzie stara, żylasta i opierzona :)

                Ale, z drugiej strony nielicznym chyba tylko udaje się sztuka bzyknięcia dopiero co poznanej dziewczyny. Mi na przykład nigdy nie udało mi się zaciągnąć dziewczyny do łóżka na pierwszej randce, najwcześniej na drugiej. W związku z tym, jak ktoś posiada alkoholową kompulsyjną potrzebę tzw. "zamoczenia", a nie jest adonisem, który może liczyć na szybki numerek w kibelku, to diva jest oczywiście jakąś opcją.
                • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 21:06
                  Nie wydaje mi sie, zeby to byla kwestia bycia adonisem. Mowie to, mimo ze nim nie jestem i teoretycznie gowno o tym wiem. Niemniej - widzialem szybkie akcje w wykonaniu bardzo przecietnych z wygladu facetow, ale o bardzo charyzmatycznej osobowosci. Nie da sie ich nie zauwazyc. Sposob mowienia, blyskotliwosc, de facto zdominowanie grupy w ktorej sie znajduja. Zawsze zwracaja na siebie uwage i skupiaja tez spojrzenia kobiet. Jesli jest jakis magnes na kobiety to jest to ta charyzma. Osoby ktorej mimo woli podporzadkowuje sie grupa, ktorym ulegaja ludzie - to urodzeni uwodziciele. Ktos bardzo piekny ale zupelnie nijaki najczesciej znudzi sie dziewczynom blyskawicznie.
                  • wont Re: Final girl 19.01.14, 21:21
                    Masz oczywiście rację, nie chodzi tylko o wygląd ale także o przebojowość, charakter. Tyle, że tym też nie zaimponuję kobiecie. Ja nie jestem typem lidera, mężczyzny alfa. Ja jestem bardziej takim samotnym wilkiem, jeżeli to nie jest nadużycie tego pięknego określenia. Zupełnie nie kręci mnie władza, nie rozumiem tego. Jeszcze rozumiem, że kręcić może władza absolutna, ale władza tutaj i teraz? To okropne brzemię, które nie daje jakichś wymiernych korzyści, tylko ogranicza. Kasa mnie też nie kręci - zarabiam nieźle, stać mnie na wszystko czego potrzebuję. Mam mieszkanie, samochód, nie mam kredytu, pracę od 8 do 16, brak perspektyw na jakiś znaczący awans, ale kupę czasu dla siebie i święty spokój. W dupie mam walkę o bardziej znaczące miejsce przy korycie. A że kobiety wolą zdobywców a nie odkrywców? To ich problem, nie mój :)
                    • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 21:28
                      Rozne kobiety lubia roznych facetow. Mysle, ze tutaj raczej facet powinien zastanowic sie, ktorej dziewczynie wpadnie w oko najbardziej.
                      Po czasie wydaje mi sie, ze wielomiesieczne zdobywanie szklanych gor nie ma sensu. Mezczyzna musi podobac sie kobiecie, a jesli ona stwarza jakies mega przeszkody, to nawet jak zwiazek powstanie, to nie bedzie ja w gruncie rzeczy krecil i predzej niz pozniej to sie fatalnie skonczy.
                      • wont Re: Final girl 19.01.14, 21:47
                        Zgadzam się w 100 procentach. Nigdy nie rozumiałem tego określenia "zawalczyć o kobietę". Zawalczyć to ja mogę w obronie mojej księżniczki ze smokiem a nie z samą księżniczką. Jak nie chce z entuzjazmem wsiąść na mojego białego rączego rumaka, to przecież jej nie zmuszę.
                • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 21:13
                  wont napisał:

                  > Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Zbajerowanie dziewczyny na seks jest mimo wszy
                  > stko fajniejsze niż wizyta u divy. Fajniej jest upolować dziką kaczkę, własnorę
                  > cznie oprawić ją i upiec niż pójść do KFC. Nawet jak ta kaczka będzie stara, ży
                  > lasta i opierzona :)
                  >
                  > Ale, z drugiej strony nielicznym chyba tylko udaje się sztuka bzyknięcia dopier
                  > o co poznanej dziewczyny. Mi na przykład nigdy nie udało mi się zaciągnąć dziew
                  > czyny do łóżka na pierwszej randce, najwcześniej na drugiej. W związku z tym, j
                  > ak ktoś posiada alkoholową kompulsyjną potrzebę tzw. "zamoczenia", a nie jest a
                  > donisem, który może liczyć na szybki numerek w kibelku, to diva jest oczywiście
                  > jakąś opcją.

                  A jak poznales te dziewczyny ze swoich kilkumiesiecznych zwiazkow?
                  • wont Re: Final girl 19.01.14, 21:42
                    hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > A jak poznales te dziewczyny ze swoich kilkumiesiecznych zwiazkow?
                    -----------
                    Różnie - przez znajomych, w klubie, do którego zwykłem kiedyś chodzić (nie chcę wymieniać nazwy, ale nie żadna chamska disco-disco teka, tylko fajny klub z fajną muzą i fajnymi ludźmi), przez portal randkowy (miałem kiedyś konto). Ale, tak sobie teraz myślę, że relacje, z których cokolwiek wyszło były zainicjowane wręcz przez dziewczyny, nie przeze mnie. Boże, jestem jakąś pokraczną podróbą mężczyzny :)
                    • sabat.77 Re: Final girl 19.01.14, 21:56
                      Nie :) Przeciez to zawsze laska wybiera. Daje mu rozne znaki dymne na zasadzie "e, chodz no tu, przeciez cie nie pogryze... no chodz tu chlopie". Ale bywa, ze chlop nie idzie bo nie kuma o co chodzi :) Albo idzie do kolezanki, ktora najchetniej wylalaby mu na glowe barszcz.
                      Czyli wazne sa dwie kwestie. Po pierwsze - podobac sie, po drugie - poprawnie to odczytywac :)
                    • hello-kitty2 Re: Final girl 19.01.14, 22:08
                      wont napisał:

                      > Różnie - przez znajomych, w klubie, do którego zwykłem kiedyś chodzić (nie chcę
                      > wymieniać nazwy, ale nie żadna chamska disco-disco teka, tylko fajny klub z fa
                      > jną muzą i fajnymi ludźmi), przez portal randkowy (miałem kiedyś konto). Ale, t
                      > ak sobie teraz myślę, że relacje, z których cokolwiek wyszło były zainicjowane
                      > wręcz przez dziewczyny, nie przeze mnie. Boże, jestem jakąś pokraczną podróbą m
                      > ężczyzny :)

                      Mysle, ze zwyczajnie nie wiesz czego chcesz, stad przykrywka, ze szukasz tam czegos unikalnego. To tak na szybko, pierwsze wrazenie :)
                      • wont Re: Final girl 20.01.14, 06:25
                        Ach, byłbym zapomniał - i jeszcze musi kochać psy, tak jak ja :)
                        • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 11:17
                          wont napisał:

                          > Ach, byłbym zapomniał - i jeszcze musi kochać psy, tak jak ja :)

                          Pierwszy minus: za bardzo zaczynasz przypominac Sabata :) Sabat to fajny kolega.
                          • zawle Re: Final girl 20.01.14, 11:24
                            hello-kitty2 napisała:
                            > wont napisał:
                            > > Ach, byłbym zapomniał - i jeszcze musi kochać psy, tak jak ja :)
                            > Pierwszy minus: za bardzo zaczynasz przypominac Sabata :) Sabat to fajny kolega

                            To bardzo skuteczna technika. Jestem gotowy na stały związek. Gwarantuję jego stabilność. Jest tylko mały problem....to musisz być TY. Jestem dobrym, ale trochę popieprzonym facetem. jest we mnie potencjał, ale muszę mieć go dla kogo rozwinąć. Jak mnie złapiesz, będziesz się czuła wyjąkowo. Po kilku miesiącach mogę sie wycofać bezboleśnie....ja nadal będę szukał ideału, Ty możesz mnie skreslić - mam to w dupie....od samego początku miałem.
                            • sabat.77 Re: Final girl 20.01.14, 11:29
                              zawle napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              > > wont napisał:
                              > > > Ach, byłbym zapomniał - i jeszcze musi kochać psy, tak jak ja :)
                              > > Pierwszy minus: za bardzo zaczynasz przypominac Sabata :) Sabat to fajny
                              > kolega
                              >
                              > To bardzo skuteczna technika. Jestem gotowy na stały związek. Gwarantuję jego s
                              > tabilność. Jest tylko mały problem....to musisz być TY. Jestem dobrym, ale troc
                              > hę popieprzonym facetem. jest we mnie potencjał, ale muszę mieć go dla kogo roz
                              > winąć. Jak mnie złapiesz, będziesz się czuła wyjąkowo. Po kilku miesiącach mogę
                              > sie wycofać bezboleśnie....ja nadal będę szukał ideału, Ty możesz mnie skresli
                              > ć - mam to w dupie....od samego początku miałem.

                              Zawle, po Twoim wpisie mojemu psu urosły wąsy, a jego jaja zmieniły się w wielkiego patisona.

                              Ja podtrzymuję tezę, że to forum to dom wariatów, żądam by wszystkim wykonano przymusową lewatywę.
                              • zawle Re: Final girl 20.01.14, 11:40
                                sabat.77 napisał: > Zawle, po Twoim wpisie mojemu psu urosły wąsy, a jego jaja zmieniły się w wielk
                                > iego patisona.
                                >
                                > Ja podtrzymuję tezę, że to forum to dom wariatów, żądam by wszystkim wykonano p
                                > rzymusową lewatywę.

                                To nie o Tobie sabat było:)

                                www.youtube.com/watch?v=Wlv6JYfWZZk
                                I zdejm ten fartuch....:)))))
                            • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 12:30
                              zawle napisała:

                              > To bardzo skuteczna technika. Jestem gotowy na stały związek. Gwarantuję jego s
                              > tabilność. Jest tylko mały problem....to musisz być TY. Jestem dobrym, ale troc
                              > hę popieprzonym facetem. jest we mnie potencjał, ale muszę mieć go dla kogo roz
                              > winąć. Jak mnie złapiesz, będziesz się czuła wyjąkowo. Po kilku miesiącach mogę
                              > sie wycofać bezboleśnie....ja nadal będę szukał ideału, Ty możesz mnie skresli
                              > ć - mam to w dupie....od samego początku miałem.

                              Zawle The Oracle i Wont Mr Smith (od 1:55)
                              www.youtube.com/watch?v=m-nPQQWIf3c
                            • wont Re: Final girl 20.01.14, 18:16
                              zawle napisała:
                              >
                              > To bardzo skuteczna technika. Jestem gotowy na stały związek. Gwarantuję jego s
                              > tabilność. Jest tylko mały problem....to musisz być TY. Jestem dobrym, ale troc
                              > hę popieprzonym facetem. jest we mnie potencjał, ale muszę mieć go dla kogo roz
                              > winąć. Jak mnie złapiesz, będziesz się czuła wyjąkowo. Po kilku miesiącach mogę
                              > sie wycofać bezboleśnie....ja nadal będę szukał ideału, Ty możesz mnie skresli
                              > ć - mam to w dupie....od samego początku miałem.
                              --------------------
                              No właśnie zawle, że moja technika nie jest zbytnio skuteczna. Ale to co ty napisałaś jest absolutnie genialne! Mogę wykorzystać bez opłat licencyjnych? A tak na poważnie - naprawdę uważasz, że opisujesz mnie? Jeśli tak, to niestety mnie nie znasz. Ale, w końcu sama zrezygnowałaś z możliwości poznania... :)
                          • wont Re: Final girl 20.01.14, 18:09
                            hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > Pierwszy minus: za bardzo zaczynasz przypominac Sabata :) Sabat to fajny kolega
                            -------------
                            Przecież wont to kolejne wcielenie sabata jest, nie wiedziałaś?
                            OK, teraz na poważnie - bo to jest dla mnie bardzo ciekawe - o friendzonie napisałaś dlatego, że tak się przypadkowo złożyło, że obaj z sabatem mamy psy, czy dlatego, że posiadanie przez mężczyznę psa nie wpisuje ci się w kanon męskiego mężczyzny? Pewnie pytanie jest głupie, pewnie prawidłowa jest odpowiedź nr 1, ale tak się zacząłem się teraz zastanawiać... Psa mam od 10 lat (to znaczy teraz drugiego, bo pierwszy już odszedł) - obie sunie piękne, grzeczne, zakochane we mnie (kto miał psa ze schroniska wie, jakim uczuciem taki pies darzy swojego pana i że nie można tego porównać ze zwykłym, rozkapryszonym czworonogiem). Jak brałem pierwszą sunię te 10 lat temu, to kumple, którzy nie podzielali tej mojej psiej fascynacji śmiali się, że dupy będę chciał wyrywać na psa. No i co mogę powiedzieć po 10 latach spacerów po Ursynowie i Lesie Kabackim? Nie miałem ani jednej sytuacji, ani jednej, w której dziewczyna zagadnęłaby mnie o mojego psa. Nie mówię o podrywie, tylko o jakimś gównianym niewinnym flircie. Jak ja zagadywałem, to oczywiście było jakieś tam pitu-pitu ale w sumie nigdy nawet się z nikim nie umówiłem "na psa" :) No i w tym momencie mam taką wątpliwość - czy posiadanie psa (suki znaczy się - to może być istotne) jest niemęskie, czy to wrzuca faceta do friendzony? Czy może mój typ urody nie konweniuje z psem i to połączenie jest niestrawne :) Tak jak pisałem wcześniej - wzorcem z Sevres męskiej urody to ja nie jestem, ale Quasimodo chyba też nie. W końcu kiedyś kogoś tam udało mi się bzyknąć bez kasy i proszenia się...
                            • sabat.77 Re: Final girl 20.01.14, 18:19
                              Powiem Ci, ze to chyba zalezy od psa, bo ja jestem notorycznie zaczepiany przez psiary...
                              • loppe Re: Final girl 20.01.14, 18:26
                                Co kto lubi. Terminatorka inaczej.
                              • wont Re: Final girl 20.01.14, 18:36
                                sabat.77 napisał:

                                > Powiem Ci, ze to chyba zalezy od psa, bo ja jestem notorycznie zaczepiany przez
                                > psiary...
                                ---------------
                                Dobra, będę sobie powtarzać taką afirmację na spacerze z psem, mijając jakąś niewidzącą mnie dziewczynę: "To zależy od psa a nie od właściciela, to zależy od psa a nie od właściciela..." :)
                            • hello-kitty2 Re: Final girl 20.01.14, 19:31
                              wont napisał:

                              > OK, teraz na poważnie - bo to jest dla mnie bardzo ciekawe - o friendzonie napi
                              > sałaś dlatego, że tak się przypadkowo złożyło, że obaj z sabatem mamy psy, czy
                              > dlatego, że posiadanie przez mężczyznę psa nie wpisuje ci się w kanon męskiego
                              > mężczyzny?

                              Dla mnie 'wszyscy' tu sa w friendzonie, a w czym by mieli byc, w hatezonie? :)
                              A propo psa i rwania na psa: pies moze kojarzyc sie z rodzina. Tak jak w reklamach. Zatem jak gosc idzie na spacer z psem to znaczy, ze reszta siedzi w chacie :)

                              A jak mam sie do czegos przyczepic to dla mnie jestes za wysoki i za drobny :)
                            • meg_mag Re: Final girl 21.01.14, 07:39
                              facet z psem, masakra, znaczy narcyz
                              sam sobie odpowiedziales, co jest z toba nie tak, bo zadna kobieta nie bedzie uwielbiac jak pies (suka)
                              • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 08:46
                                Z tym, ze zadna kobieta nie bedzie uwielbiac jak suka to zwyczajnie nieprawda.
                                • meg_mag Re: Final girl 21.01.14, 09:08
                                  tak bezmyslnie? i na skutek tresury? - to ja chyba sie zaczne wstydzic, ze jestem kobieta, naprawde
                                  • wont Re: Final girl 22.01.14, 05:20
                                    meg_mag napisała:

                                    >acet z psem, masakra, znaczy narcyz
                                    -------------
                                    To ciekawe co napisałaś. Wcześniej nie rozpatrywałem tej kwestii pod tym kątem. Zawsze myślałem, że ludzie często biorą psy z potrzeby bycia kochanym i potrzeby opiekowania się kimś, ale rzeczywiście potrzebę bycia kochanym można rozpatrywać pod kątem zachowań narcystycznych. Zastanowię się nad tym. Dzięki. Ja w każdym razie zawsze, od dziecka, chciałem mieć psa. Musiałem poczekać, aż będę mieć własne mieszkanie.

                                    >sam sobie odpowiedziales, co jest z toba nie tak, bo zadna kobieta nie bedzie uwielbiac jak pies (suka)
                                    --------------
                                    Też coś w tym jest. Chyba rzeczywiście gdzieś głęboko tli się we mnie potrzeba bycia kochanym bezwarunkowo, nie za coś. To jest oczywiście naiwne, to taka chęć powrotu do dzieciństwa, do bezwarunkowej miłości, którą dać może tylko matka lub ojciec. W dorosłym życiu to się oczywiście zdarza tylko w toksycznej relacji międzyludzkiej oraz w relacji człowiek-pies :)


                                    > tak bezmyslnie? i na skutek tresury? - to ja chyba sie zaczne wstydzic, ze jest
                                    > em kobieta, naprawde
                                    ------------
                                    Tutaj muszę się nie zgodzić. Dlaczego uważasz, że pies kocha bezmyślnie i na skutek tresury? To chyba trochę niesprawiedliwe i krzywdzące jest wobec psów. Przecież to co właśnie piękne w psach, to to, że kochają bez tresury. Tresura jest tylko po to, żeby ułatwić komunikację pomiędzy człowiekiem i psem, zresztą szkolenia są po to, żeby nauczyć ludzi jak zachowywać się wobec psa a nie odwrotnie. Swoją drogą zawsze dziwiła mnie jedna rzecz. Pies jest największym, najwierniejszym przyjacielem człowieka i co go za to spotyka? Spójrzmy na warstwę językową - te wszystkie określenia "ty psie", "zabiję jak psa", "a to suka", "sukinsyn" etc. Nie mówię już o traktowaniu psów przez muzułmanów, bo zaraz szopen mi znowu rasizm wytknie.
                                    • meg_mag Re: Final girl 22.01.14, 08:25
                                      mysle tak o psach, bo mam koty
                                      • sabat.77 Re: Final girl 22.01.14, 08:31
                                        Jednego czarnego ? Ale na miotle nie latasz ? :)
                                        • meg_mag Re: Final girl 22.01.14, 13:12
                                          mam kotY
                                          nie latam, bo nie musze, przemieszczam sie szybko i komfortowo innym srodkiem lokomocji
                                    • hello-kitty2 Re: Final girl 22.01.14, 12:59
                                      wont napisał:

                                      Swoją drogą zawsze dziwiła mnie jedna rzecz. Pies jest największym, najwiern
                                      > iejszym przyjacielem człowieka i co go za to spotyka? Spójrzmy na warstwę język
                                      > ową - te wszystkie określenia "ty psie", "zabiję jak psa", "a to suka", "sukins
                                      > yn" etc. Nie mówię już o traktowaniu psów przez muzułmanów, bo zaraz szopen mi
                                      > znowu rasizm wytknie.

                                      To chyba wynika z tego, ze pies nie jest przyjacielem tylko podporzadkowanym. Przeciez Ty nie jestes dla niego Wontem tylko Panem. Tak sie przeciez mowi 'Idz do pana', 'Gdzie jest Twoj Pan?'. To nie jest rownorzedna relacja. Oczywiscie ludzie probuja czesto nadac jej rownorzedny charakter ale to jest bardzo powierzchowne. Cieszysz sie przyjaznia, poki jestes Panem :-)

                                      No i tu przeniesienie Twoich moze podswiadomych oczekiwan z pasa na kobiety stawia Cie w srednim swietle, hehe tylko czekac az Cie jakas upierdoli :)

                                      Ale donos o swoich przygodach, masz latwosc wyslawiania sie, latwo i przyjemnie sie Ciebie czyta. Z wyrazami sympatii, klaniam sie. Kitty.
                                • zawle Re: Final girl 21.01.14, 10:14
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Z tym, ze zadna kobieta nie bedzie uwielbiac jak suka to zwyczajnie nieprawda.

                                  Uwielbiają, uwielbiają. Jak pies. Kopniesz, zawołasz, a on i tak przyjdzie. Faceci też tak potrafią.
                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 10:42
                                    Chociazby w sektach chyba nie ma jakiegos silnie zarysowanego podzialu na mezczyzn i kobiety. Ich istnienie dowodzi slabosci mechanizmow rzadzacych ludzka psychika. No i trzeba pamietac, ze dotyczy to mechanizmow, nie jednostek. Podobne mechanizmy sprawiaja, ze toksyczne relacje emocjonalne staja sie naszym udzialem. Ratunkiem jest chlodna, racjonalna ocena sytuacji. Kierowanie sie w zyciu rozumem i unikanie podszeptow tzw. serca, kiedy sa one z glosem rozumu sprzeczne.
                                    To mialem na mysli mowiac Jesod, ze wiara, nadzieja i milosc to demony. Oczywiscie one potrafia byc piekna sila napedowa w zyciu, ale moga byc rowniez droga do emocjonalnego a czasem i fizycznego zatracenia, jesli ulokowane sa w niewlasciwym miejscu i czasie.
                                    • hello-kitty2 Re: Final girl 21.01.14, 11:37
                                      sabat.77 napisał:

                                      > To mialem na mysli mowiac Jesod, ze wiara, nadzieja i milosc to demony. Oczywis
                                      > cie one potrafia byc piekna sila napedowa w zyciu, ale moga byc rowniez droga d
                                      > o emocjonalnego a czasem i fizycznego zatracenia, jesli ulokowane sa w niewlasc
                                      > iwym miejscu i czasie.

                                      Bo glupkowato odnosisz wiare, nadzieje i milosc do relacji mesko-damskich. Co Ty naprawde myslisz, ze Chrustus opowiadal o dupach? Jakos Chrystus nie mial laski i o relacji z nia nie napisano. To skad pomysl zeby jego wypowiedzi interepretowac do zwiazkow mezczyzny z kobieta? O milosci do kogo mowil, o wierze w kogo i o nadziei na co? Hello!?
                                  • meg_mag Re: Final girl 21.01.14, 11:30
                                    no to chyba jeszcze malo wiem o zyciu
                                    • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 11:35
                                      Nie mowimy przeciez o ekstremach i dewiacjach, ale czym wytlumaczyc slepe przywiazanie kobiety do krzywdzacego ja meza alkoholika, ktory obiecuje poprawe i nigdy tej obietnicy nie dochowuje ?
                                      • zawle Re: Final girl 21.01.14, 15:00
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Nie mowimy przeciez o ekstremach i dewiacjach, ale czym wytlumaczyc slepe przyw
                                        > iazanie kobiety do krzywdzacego ja meza alkoholika, ktory obiecuje poprawe i ni
                                        > gdy tej obietnicy nie dochowuje ?

                                        o ile to da się wytłumaczyć współuzaleznieniem, praniem mózgu, bezradnością to jest to dla mnie tym samym co życie z kobietą do której się nic nie czuje. Bo w tym poprzednim to chociaż nienawiść bywa. Związki ludzkie sa tak popaprane....
                                        • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 15:19
                                          Przesadzasz, wielu ludzi zyje ze soba z wygody a nie z milosci. Razem jest latwiej.
                                          • zawle Re: Final girl 21.01.14, 15:21
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Przesadzasz, wielu ludzi zyje ze soba z wygody a nie z milosci. Razem jest latw
                                            > iej.

                                            No sorry ...dla mnie kobiety facet w domu to trudniej, nie łatwiej
                                            • hello-kitty2 Re: Final girl 21.01.14, 18:29
                                              zawle napisała:

                                              > sabat.77 napisał:
                                              >
                                              > > Przesadzasz, wielu ludzi zyje ze soba z wygody a nie z milosci. Razem jes
                                              > t latw
                                              > > iej.
                                              >
                                              > No sorry ...dla mnie kobiety facet w domu to trudniej, nie łatwiej

                                              Zgadza sie: razem latwiej znaczy dla faceta :-)
                                              • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 18:36
                                                Dla dzieciatej pary jest latwiej. Logistycznie, spolecznie, wychowawczo i finansowo.
                                                Przeciez niedawno same ubolewalyscie nad trudnym losem samotnej matki, wiec teraz nie odwracajcie kota ogonem :)
                                                • zawle Re: Final girl 21.01.14, 18:51
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Dla dzieciatej pary jest latwiej. Logistycznie, spolecznie, wychowawczo i finan
                                                  > sowo.
                                                  > Przeciez niedawno same ubolewalyscie nad trudnym losem samotnej matki, wiec ter
                                                  > az nie odwracajcie kota ogonem :)

                                                  heh...mam wokół siebie same młode mamy. Z tą pomocą to różnie bywa.

                                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 18:57
                                                    A ja mam wokol siebie sporo mlodych ojcow i zaden nie ma wyjebane na rodzine tak jak tutaj opisujecie. Kazdy widzi swiat jak chce.
                                                  • zawle Re: Final girl 21.01.14, 19:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A ja mam wokol siebie sporo mlodych ojcow i zaden nie ma wyjebane na rodzine ta
                                                    > k jak tutaj opisujecie. Kazdy widzi swiat jak chce.

                                                    I to jest ta różnica nie do przeskoczenia:))) Że wam wystarczy "nie mieć wyjebane" żeby było oki:)
                                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 19:27
                                                    A wam nigdy nie bedzie dosc, zeby bylo ok.

                                                    Zawle , czy my jestesmy w piaskownicy ???
                                                    Bo ja sie moge tak przerzucac pileczka do wieczora, chociaz przyjemnosci w tym nie znajduje.
                                                  • zawle Re: Final girl 21.01.14, 19:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A wam nigdy nie bedzie dosc, zeby bylo ok.
                                                    >
                                                    > Zawle , czy my jestesmy w piaskownicy ???
                                                    > Bo ja sie moge tak przerzucac pileczka do wieczora, chociaz przyjemnosci w tym
                                                    > nie znajduje.

                                                    fajny sposób prowadzenia rozmowy...dorosły:)
                                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 20:09
                                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 20:14
                                                    Ty zdezawuowalas moja wypowiedz w podobnym tonie. Zauwaz, ze "wystarczajace zaangazowanie" jest tak pojemna kategoria, ze mozna wrzucic tam w zasadzie wszystko.
                                                    Jesli matka angazuje sie irracjonalnie intensywnie (np. myjac podloge po kazdym przejsciu dziecka - przejaskrawiajac) to czy ojciec wykonujac swoje obowiazki w ramach jakiejs racjonalnej normy bedzie od razu wyrodkiem i leniem ?
                                                  • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 20:19
                                                    Rzecz tez mozna oprzec o te racjonalne granice. Porownaj np. granice opieki higienicznej jakie stawia sobie para nowobogackich zesrywajaca sie nad swym jedynakiem, a te same granice stawiane przez pare wielodzietna zyjaca w srodowisku wiejskim. Jedni moga odkazac wanienke spirytusem, kapac dziecko w rekawiczkach i byle zarozowienie zawalac tonami sudokremu, drugim wystarczy balia latem na podworku i dzieci wesolo biegajace na bosaka po ziemi.
                                                • hello-kitty2 Re: Final girl 21.01.14, 19:30
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Dla dzieciatej pary jest latwiej. Logistycznie, spolecznie, wychowawczo i finan
                                                  > sowo.
                                                  > Przeciez niedawno same ubolewalyscie nad trudnym losem samotnej matki, wiec ter
                                                  > az nie odwracajcie kota ogonem :)

                                                  Ale ja juz wyjasnialam roznice: wspolne dzieci vs niewspolne dzieci lub ich brak.
                                      • tes.a32 Re: Final girl 21.01.14, 19:29
                                        Gdyby w kraju sytuacja mieszkaniowa była lepsza to 99 procent obecnych żon trwających przy boku zwyrodnialców byłaby po rozwodach.Bo to już nie są małżeństwa ,jedyne co ich łączy to tylko papier .A te ktore decydują się na rozwód nie mając własnego lokum są zdane nadal na życie z psycholem w domu bo sąd podzieli mieszkanie i muszą z oprawcą mieszkać nadal
                                        • sabat.77 Re: Final girl 21.01.14, 19:35
                                          Podobnie jak mezowie znecajacych sie nad nimi zon. Ale sytuacja nie jest lepsza, wiec trzeba to wziac na klate.
    • bgz0702 Re: Final girl 19.01.14, 18:37
      Jesoo, jakiś duży problem w tym widzisz czy tak cię tylko wzięło bo się nagle skapnąłeś jakie masz upodobania?
    • jesod To chyba dzięki 19.01.14, 23:16
      wont napisał:
      > To chyba dzięki wątkowi zawle o Freudzie.

      A gdzie ten wątek się podział, bo... jakoś go nie widzę? :)
      • wont Re: To chyba dzięki 20.01.14, 06:29
        Ktoś się nie bał i... :( Może przenieśli do anonsów towarzyskich?
    • meg_mag Re: Final girl 20.01.14, 07:27
      mam podobnie: naogladalam sie Jamesa Bonda, w realu uprawiam dosc niebezpieczne hobby, a wokol, jak mowi klasyk, same zajace i jelenie..., wzglednie tluste kaplony...
    • kuku-na-muniu8 Re: Final girl 21.01.14, 09:09
      A na wikipedii definicja slashera jest nieco inna i wcale nie do końca utożsamiana z jakąś masakrą.
      • wont Re: Final girl 22.01.14, 05:29
        kuku-na-muniu8 napisał(a):

        > A na wikipedii definicja slashera jest nieco inna i wcale nie do końca utożsami
        > ana z jakąś masakrą.
        ---------------
        Slasher=masakra. Nie musi być oczywiście dokonywana przez wyborców Republikanów, tak jak napisałem, to oczywiście tylko moja licentia poetica i dotyczy teenage slasher movies, w których grupka jankeskiej młodzieży trafia (czasem przypadkiem - zepsuty samochód) na amerykańską prowincję. To jest oczywiście też gra amerykańskimi stereotypami red state vs blue state, dlatego napisałem o Republikanach :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka