Dodaj do ulubionych

Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok

25.03.14, 17:50
Rozwinięte społeczeństwa są umiarkowanie poligamiczne, tak nas klasyfikują antropolodzy.
Nie chodzi o to by zdradę gloryfikować tylko by bez złudzeń spojrzeć na to co, jak i dlaczego coś robimy.
Nie zawsze ludzie zdradzają z tych samych pobudek, jednak złamanie umowy między ludźmi dotyczącej wierności łamie niepisaną zasadę wzajemności w takim związku musimy o tym pamiętać
Wiele związków potrafi przetrwać zdradę i się przy pomocy kryzysu wzmocnić, wiele osób o zdradzie nie informuje nigdy - co rekomendują terapeuci. Generalnie zdrada może być dla związku negatywna, pozytywna lub neutralna, nie przewidzisz w jakim stopniu i czy kogoś skrzywdzisz.
Należy pamiętać o podstawowym fakcie, że niewierność jest wyborem. Żadna siła ani okoliczności nie zmuszają nas do do niewierności.

Znalazłam ciekawą typologię skoków w bok, zawierającą też coś w rodzaju zaczątku analizy motywów. Link do artykułu
www.zurinstitute.com/infidelity.html

1 .Romans dla unikania konfliktu
Ludzie którzy unikają wszelkich konfliktów w małżeństwie, uciekają w romans by spełnić potrzeby których nie ujawniają unikając kłótni. Tego typu romanse nie trwają długo i mogą się powtórzyć kilkakrotnie w ciągu trwania małżeństwa.

2.Romans z unikania intymności
Osoby unikające intymności w długich związkach, używają romansu żeby utrzymać emocjonalny dystans od małżonka, przy związkach, w których oboje unikają intymności romans może istotnie pomóc takie małżeństwo utrzymać.

3.Romanse o podłożu egzystencjalnym lub rozwojowym
Kryzys wieku średniego, poczucie pustki, puste gniazdo, depresja - czynniki które taki romans motywują. Tu zwracamy się do kochanków żeby zamaskować nieprzyjemne uczucia, pozbyć się lęku przed starością, przed pustką duchową, potwierdzić męskość kobiecość. Takie romanse mogą wynikać w deficytów i kompleksów danej osoby i nie mieć nic wspólnego z jakością związku.

4. Romans z powodu seksualnego uzależnienia
Słaba kontrola impulsów, uzależnienie, chęć uśmierzenia pustki, bólu wewnętrznego który zagłuszają uprawiając seks w kółko. Uzależnienie się tym charakteryzuje, że orgazm chwilowo uwalnia od niepokoju, charakterystyczne też jest nawracające poczucie wstydu i bezwartościowości.

5.Romans przypadkowy
Jest to zdarzenie przypadkowe, nie spowodowane problemem w związku ani stanem danej osoby. Najczęściej znalezienie się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwej porze, nietrzeźwość, ciekawość, sprzyjające okoliczności itd.

6. Osobowość narcystyczna, tendencje do zdrady.
Niektóre osoby mają tendencję do zdrady z powodu niskiego poczucia własnej wartości i braku poczucia bezpieczeństwa, a także konieczności stałego potwierdzania się. Osoby narcystyczne lub impulsywne mogą być podatne. Pewien typ mężczyzn korzystających z uprawnień płci "natura" lub statusu uważa seks pozamałżeński za dozwolony i nie ma poczucia winy czy wstydu.

7. Romans odwetowy
Czasami osoba która się czuje pokrzywdzona w małżeństwie, uważa że możę sobie pozwolić na romans z powodu w jej mniemaniu doznanych krzywd, lub traktuje seks pozamałżęński jako uprawniony odwet za romans partnera lub inne przewinienia.

8.Romans z powodu nieszczęśliwego małżeństwa
Gdy małżeństwo jest nieszczęśliwe czyni nas nieszczęśliwymi i szukamy pocieszenia w ramionach innej osoby.

9. Romans "wyjścia" z małżeństwa
Romans traktowany jako trampolina do wyjścia z małżeństwa, świadomie lub nieświadomie zabezpieczanie się innym związkiem przed rezygnacją z obecnego. Często towarzyszy temu obwinianie zdradzonego partnera.

10. Romans będący równoległym życiem
Długoletnie związki, na które przymyka oko partner i rodzina, lub udaje że nie wie. CZęsto przypominające relację poligamiczną. Takim romansom towarzyszy zaangażowanie.

11. Romans internetowy
Bardzo powszechne od upowszechnienia internetu, niektórzy twierdzą że stanowi największe zagrożenie dla monogamii i małżeństwa, fakt że nie ma kontaktu fizycznego, a tylko za pośrednictwem komunikatorów, czatów itd. powoduje że idealizuje się relację, partnera i ona wzmacnia swój potencjał będąc bardzo destrukcyjną siłą dla związku.

12 związki otwarte

13. emocjonalne vs seksualne
Niektórzy dzielą romanse na seksualne i emocjonalne, w zależności od odczuwanych potrzeb w związku.
Obserwuj wątek
    • kahdor8 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 18:04
      Gdzieś czytałem, że tylko ok. 3% gatunków ssaków jest monogamiczna. W przypadku człowieka nie da się rozpatrywać tego w oderwaniu od wzorca kulturowego. Osobiście uważam, że z natury jesteśmy poligamiczni, a model monogamiczny jest uwarunkowany społecznie. Gdyby z każdego z nas zdjąć te ograniczenia (chodzi mi tylko o aspekt mono bądź poligamii) monogamia nie miałby szans.
      • urquhart Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 18:34
        Nawet wiadomo jaki gen receptora wazopesyny za to odpowiada i że nieliczni ludzie go mają.
        Jak to się skończy jak zacznie się manipulacja genami na masową skalę?
        • kahdor8 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 18:54
          Rodzice będą decydować czy ich syn/córka lubią skoki w bok ? Koszmar !
        • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 19:15
          urquhart napisał:

          > Nawet wiadomo jaki gen receptora wazopesyny za to odpowiada i że nieliczni ludz
          > ie go mają.
          > Jak to się skończy jak zacznie się manipulacja genami na masową skalę?

          Nic się nie zacznie, na masową skalę na pewno nie, zawsze tańsze będą metody naturalne.
    • potwor_z_piccadilly Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 21:28
      that.bitch.is.sick napisała:

      > Żadna siła a
      > ni okoliczności nie zmuszają nas do do niewierności.

      Mylisz się.
      Są dwie podstawowe, wzajemnie oddziałujące na siebie siły.
      1 - To co w tytule.
      Jesteśmy poligamiczni.
      2 - Jesteśmy niedoskonałym tworem natury (natura w swym geniuszu niczego perfekcyjnego nie dokonała i dlatego jest genialna).
      Podatnymi na powtarzające się co jakiś czas spięcia, zwarcia pod naszymi czaszkami, niedoróbkami. Cóż, błyśnie, strzeli, chuć się odezwie, głupie pomysły, czyli rozum w odstawkę i kłopoty mamy gwarantowane, a dlaczego kłopoty?
      Bo te nie kontrolowane przez nas procesy, kończą się:
      - rozwodami
      - rozbitymi autami
      - rozbitymi łbami
      - kasą straconą
      - opinią zszarganą
      - itd.
      A przecież można inaczej.
      Tu odniosę się do troszkę przez Ciebie zlekceważonego, a w/g mnie kluczowego punktu

      > 12 związki otwarte

      Tu opisać można ludzi, którzy znając swoje niedoskonałości, wiedząc o nich i akceptując je, nie czekają na podczaszkowe spięcia z zaskoczenia, tylko sami, w sposób kontrolowany, inicjują je.
      To tak jak w wyniku przepicia i przeżarcia się, zemdli nas.
      Mamy dwie opcje:
      1 - łudząc się, że wytrzymamy, nie wytrzymujemy i rzygamy na wszystkich i wszystko co w zasięgu, z teściową włącznie.
      2 - ustronne miejsce wyszukujemy, dwa palce wkładamy gdzie trzeba i wracamy do stołu z przeświadczeniem "świat jest piękny" i ze słowami na ustach "kto polewa"



      • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 21:41
        potwor_z_piccadilly napisał:

        (...)"Tu opisać można ludzi, którzy znając swoje niedoskonałości, wiedząc o nich i akceptując je, nie czekają na podczaszkowe spięcia z zaskoczenia, tylko sami, w sposób kontrolowany, inicjują je.
        To tak jak w wyniku przepicia i przeżarcia się, zemdli nas.
        Mamy dwie opcje:
        1 - łudząc się, że wytrzymamy, nie wytrzymujemy i rzygamy na wszystkich i wszystko co w zasięgu, z teściową włącznie.
        2 - ustronne miejsce wyszukujemy, dwa palce wkładamy gdzie trzeba i wracamy do stołu z przeświadczeniem "świat jest piękny" i ze słowami na ustach "kto polewa"(...)"

        Bardzo subtelna metafora...Zupełnie dla mnie nie do ogarnięcia;-)
        Czem rzygamy? Szczęściem rodzinnem z jedną jeno połowicą ?
        • potwor_z_piccadilly Re: Proste 25.03.14, 21:51
          mojemail3 napisała:

          > Czem rzygamy? Szczęściem rodzinnem z jedną jeno połowicą ?

          Na pytanie, odpowiedź.
          Rzygamy treścią żołądkową.
          Nigdy w chińskiej restauracji nie byłaś?
          • mojemail3 Re: Proste 25.03.14, 21:55
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > mojemail3 napisała:
            >
            > > Czem rzygamy? Szczęściem rodzinnem z jedną jeno połowicą ?
            >
            > Na pytanie, odpowiedź.
            > Rzygamy treścią żołądkową.
            > Nigdy w chińskiej restauracji nie byłaś?

            Nigdy, tylko sajgonki na wynos...
            • potwor_z_piccadilly Re: Proste 25.03.14, 22:06
              mojemail3 napisała:

              > > Nigdy w chińskiej restauracji nie byłaś?
              > Nigdy, tylko sajgonki na wynos...

              No to tej przygody nie przeżyłaś, ale pewnie inne były, czyż nie?

              • mojemail3 Re: Proste 25.03.14, 22:14
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > No to tej przygody nie przeżyłaś, ale pewnie inne były, czyż nie?

                Kulinarnych i alkoholowych co niemiara...
                Szczerze mówiąc, nawet w czasach wczesnej młodości preferowałam schlanie się i darcie ryja na łonie natury ( sponiewieranie się tak zwane) niż poniewieranie się z panami w różnych okolicznościach;-)
                Wolność, niepodległość a nie uległość!
                Czego może czasem żałuję, ale nie za bardzo;-)
                • potwor_z_piccadilly Re: Proste 25.03.14, 22:39
                  mojemail3 napisała:

                  > w czasach wczesnej młodości preferowałam schlanie się i
                  > darcie ryja na łonie natury ( sponiewieranie się tak zwane) niż poniewieranie s
                  > ię z panami w różnych okolicznościach;-)

                  Fajne towarzystwo, letnia noc, Mazury, alkohol, pieczone kartofle w ognisku i bal murzynów nad i w jeziorze.
                  Było, ale też i bywa.
                  Dla chcącego nie ma nic trudnego.


                  • sabat.77 Re: Proste 25.03.14, 22:45
                    Niby nic trudnego, ale gros ludzi zaczyna nie wiedziec czemu wmawiac sobie odnosnie niektorych spraw, ze to nie wypada. Czynia to tak dlugo, az przyjdzie na nich refleksja, niestety czesto tak z refleksjami bywa, ze przychodza gdy wypada juz jeno odbytnica.
                  • mojemail3 Re: Proste 25.03.14, 22:47
                    potwor_z_piccadilly napisał:
                    > Fajne towarzystwo, letnia noc, Mazury, alkohol, pieczone kartofle w ognisku i b
                    > al murzynów nad i w jeziorze.
                    > Było, ale też i bywa.
                    > Dla chcącego nie ma nic trudnego.

                    Bywa, ale dzieci patrzą...Te małe się położy i śpią, ale po cholerę przyjaciele mili zabierają te nastolatki ze sobą :( na zgorszenie chyba;-)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Proste 25.03.14, 23:21
                      mojemail3 napisała:

                      > Bywa, ale dzieci patrzą...

                      Niestety, bywa.
                      Są ludzie co bez przychówka na krok się nie ruszą.
                      Uważam to za błąd wychowawczy.
                      Poznawać świat dzieci powinny, ale nie od razu i nie wszystko, bo starych malutkich rodzice sie dochowają.


                      • mojemail3 Re: Proste 25.03.14, 23:30
                        potwor_z_piccadilly napisał:

                        > Niestety, bywa.
                        > Są ludzie co bez przychówka na krok się nie ruszą.
                        > Uważam to za błąd wychowawczy.
                        > Poznawać świat dzieci powinny, ale nie od razu i nie wszystko, bo starych malut
                        > kich rodzice sie dochowają.

                        Łatwo mówić...Jak 6 latek zapałał miłością ( nie pierwszą ) do córki znajomych i wciąz za nią jęczy, to jak się umówić bez dzieci, jak jest deficyt dziadków i babć...
                        Jak się go pytam, dlaczego właśnie ONA? To pada odpowiedż, "bo mamo, z nią się można dogadać, jak ja wymyślam zabawę w piratów, to ona zaraz mapę na wyspie rysuje"...
                        I co, są związki idealne;-)
                        l
    • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 21:47
      that.bitch.is.sick napisała:

      13. emocjonalne vs seksualne
      Niektórzy dzielą romanse na seksualne i emocjonalne, w zależności od odczuwanych potrzeb w związku.

      Mnie trzynastka zafrapowała...Nawet boję się myśleć a co dopiero napisać więcej na ten temat ;-)
      • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 22:31
        Romans nieskonsumowany jest jednak wciaz romansem. Nie ma sie co czarowac, zdradzamy wszyscy. Mysla, mowa, uczynkiem, zaniedbaniem.
        • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 22:44
          sabat.77 napisał:

          > Romans nieskonsumowany jest jednak wciaz romansem. Nie ma sie co czarowac, zdra
          > dzamy wszyscy. Mysla, mowa, uczynkiem, zaniedbaniem.

          Oj już nie bądz taki ortodoksyjny...Czarujmy się dalej;-)
          • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 22:50
            Czarujmy, czarujmy. Jeden to tak czarowal, ze jak chcial wyciagnac krolika z kapelusza, to mu sie popierdolilo i wyciagnal omylkowo ptaka z rozporka. Dziewczeta zazenowane zapiszczaly i opuscily czym predzej lokal. Howgh.
        • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 23:00
          sabat.77 napisał:

          > Romans nieskonsumowany jest jednak wciaz romansem. Nie ma sie co czarowac, zdra
          > dzamy wszyscy. Mysla, mowa, uczynkiem, zaniedbaniem.

          No właśnie, bo tu chyba ja się z wieloma osobami na forum nie rozumiem.
          Pytanie co jest zdradą, bo dla mnie to jest oszukiwanie = zdrada Łamanie umowy. Jak ty myślisz? Jeśli brałem ślub w kościele katolickim, a z partnerką nie zastrzegłem sobie aneksu i innych paktów, to obowiązuje mnie od A do Z wykładnia nauk chrystusowych. Trzeba sobie zadać pytanie czy można być katolikiem, odczuwać naturalne impulsy i nie czuć się jak gówno - skoro o to chodzi w tej religii żeby czuć się winnym. W końcu ojcowie kościoła do najnowszych badań na temat specyfiki zachowań seksualnych a także teorii ewolucji nie mieli dostępu, podobnie obecnym hierarchom nie są znane fakty stwierdzające człowiek to małpa o rozwiniętym bardziej mózgu. Tu leży sprzeczność dotycząca koncepcji natury ludzkiej. Ewolucjonista zupełnie z innej perspektywy ocenia ludzkie zachowanie, a kościół widzi w nim obraz stwórcy więc inny będzie pułap oczekiwań. Nie wiem jak katolicy sobie z tą sprzecznością radzą i tego nie rozumiem. ?????
          Jeśli ktoś zawiera ślub cywilny w RP obowiązują go zasady KRiO i co więcej ma prawo w sądzie zadośćuczynić lub pewne kwestie egzekwować. Więc warto wiedzieć żę ślub to konkretne zobowiązanie prawne, a nie dowolny kodeks. Np. hammurabiego.
          I teraz dalej. Moim zdaniem, zdradą jest to na co się z partnerem umówiłem w kontekście lojalności dotyczącej intymności, że nie będę tego robił (że strony są świadome i trzeźwe) a mimo to, robię to coś w tajemnicy. Jeśli się umówiłam z partnerem że akceptujemy taką koncepcję natury ludzkiej żę on się za cyckami ogląda bo inaczej nie umie a ja muszę z facetami sobie poflirtować bo inaczej nie dam rady - to takie zachowania traktujemy jako normalne i w porzo. Jeśli się umówimy że zawieramy kontakty przez internet to konieczne jest określenie granic które uznajemy za bezpieczne. Bo mimo iż romans nie jest skonsumowany, to skoro ja się masturbuję przy kamerce dla jakiegoś Pana, a jestem mężatką - to trzeba z uwagi na nowe technologie redefiniować konsumpcję. Podobnie jeśli umawiamy się na zwiazek otwarty to wówczas nawet kontakt seksualny zdradą rzecz jasna nie jest. Ale może jest np. zdardzanie wzajemnych tajemnic - to już kwestia umowy.
          I co ty na to? Moim zdaniem można precyzyjnie określić ramy wzajemnych oczekiwań i mieć spokojne sumienie. Gorzej jak się jest konkubiną np. jakiegoś odpowiednika szalonego kapelusznika - wówczas jak wiadomo nie polecam poważnych zobowiazań z ludźmi niepoważnymi.
          • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 23:27
            that.bitch.is.sick napisała:

            (...)"Jeśli się umówiłam z partnerem że akceptujemy taką koncepcję natury ludzkiej żę on się za cyckami ogląda bo inaczej nie umie a ja muszę z facetami sobie poflirtować bo inaczej nie dam rady - to takie zachowania traktujemy jako normalne i w porzo (...)"

            Według powyższej zasady mam umowę z małżonkiem ślubnym,to jest własnie akceptowalne oraz "normalne i w porzo". Przekroczenie granicy to niestety już tylko "ręka, noga, mózg na ścianie" byłby w planie...
          • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 23:51
            that.bitch.is.sick napisała:

            > I co ty na to? Moim zdaniem można precyzyjnie określić ramy wzajemnych oczekiwa
            > ń i mieć spokojne sumienie. Gorzej jak się jest konkubiną np. jakiegoś odpowied
            > nika szalonego kapelusznika - wówczas jak wiadomo nie polecam poważnych zobowia
            > zań z ludźmi niepoważnymi.

            Można, tak sądzę.
            Można też przyjąć entuzjastycznie, że sumienia się nie ma i kierować się w życiu metodą kija i marchewki, a w tym wypadku ściślej - dążenia do przyjemności i unikania kary. Czyli taktyka konformizmu, pokrętności, hipokryzji i egoizmu.
            • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 23:59
              sabat.77 napisał:

              >
              > Można, tak sądzę.
              > Można też przyjąć entuzjastycznie, że sumienia się nie ma i kierować się w życi
              > u metodą kija i marchewki, a w tym wypadku ściślej - dążenia do przyjemności i
              > unikania kary. Czyli taktyka konformizmu, pokrętności, hipokryzji i egoizmu.

              Aha, można różne rzeczy. To ten słynny na forum "moralny relatywizm" ? Nie, tego typu relatywiści nie pozbawią się tak ważnej ozdoby jak sumienie. Sumienie zostanie jako atrapa albo implant - dla picu. Czyli nihilizm. Ale dlaczego to przytaczasz? Czyżbyś zamierzał aktualnie na taką ścieżkę wstąpić? Może jesteś kapelusznikiem?
              • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:04
                that.bitch.is.sick napisała:

                > Aha, można różne rzeczy. To ten słynny na forum "moralny relatywizm" ? Nie, teg
                > o typu relatywiści nie pozbawią się tak ważnej ozdoby jak sumienie. Sumienie zo
                > stanie jako atrapa albo implant - dla picu. Czyli nihilizm. Ale dlaczego to prz
                > ytaczasz? Czyżbyś zamierzał aktualnie na taką ścieżkę wstąpić?

                Wstąpić ? Zamierzał ? Sama moja obecność tutaj jest kłamstwem i zdradą, zatem chyba musztarda po obiedzie. Nie uważasz ? :)

                > Może jesteś kapelusznikiem?

                No wybacz, ale chyba nie masz najmniejszych wątpliwości co do tego, że jestem wariatem :D Jeśli tak, to rozwiewam - jestem bezdyskusyjnie szalony.
                • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:24
                  sabat.77 napisał:


                  > Wstąpić ? Zamierzał ? Sama moja obecność tutaj jest kłamstwem i zdradą, zatem c
                  > hyba musztarda po obiedzie. Nie uważasz ? :)

                  Ale jesteś przecież niepoczytalny;)


                  > > Może jesteś kapelusznikiem?
                  >
                  > No wybacz, ale chyba nie masz najmniejszych wątpliwości co do tego, że jestem w
                  > ariatem :D Jeśli tak, to rozwiewam - jestem bezdyskusyjnie szalony.

                  Tyle, że kapelusznik nie był szalony tylko udawał:P
                  • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:30
                    Udawanie niepoczytalnego jest jedną z często stosowanych taktyk w sądzie :)
                    • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:35
                      sabat.77 napisał:

                      > Udawanie niepoczytalnego jest jedną z często stosowanych taktyk w sądzie :)

                      Albo jak Tiger Woods możesz bronić opcji choroby. Seksoholik i maniak.:)

                      Tylko nie wiem czy mu to pomogło bo nie śledziłam.

                      www.sportfan.pl/artykul/sportowiec-seksoholik-juz-bez-zony-straci-na-rozwodzie-750-mln-19768
                      • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:39
                        No, tylko nie mam 750 milionów, żeby móc je stracić.
            • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 23:59
              Dodam, że zauważyłem pewną prawidłowość. Im kto intensywniej ustawia się frontem do otoczenia jako tzw. praworządny obywatel, tym większą wzbudza we mnie podejrzliwość. Grzeczny chłopiec uczesany na pazia albo dygająca dziewczynka z kucykami, ale ich kieszenie są pełne skradzionych wujostwu cukierków :)
              • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:03
                sabat.77 napisał:

                > Dodam, że zauważyłem pewną prawidłowość. Im kto intensywniej ustawia się fronte
                > m do otoczenia jako tzw. praworządny obywatel, tym większą wzbudza we mnie pode
                > jrzliwość. Grzeczny chłopiec uczesany na pazia albo dygająca dziewczynka z kucy
                > kami, ale ich kieszenie są pełne skradzionych wujostwu cukierków :)

                Wskazać palcem się boisz ale krytykujesz? Inkryminowana grupa ma się rozpoznać w tej krytyce? Chyba się nie łudzisz że tak będzie.
                • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:07
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > sabat.77 napisał:
                  >
                  > > Dodam, że zauważyłem pewną prawidłowość. Im kto intensywniej ustawia się
                  > fronte
                  > > m do otoczenia jako tzw. praworządny obywatel, tym większą wzbudza we mni
                  > e pode
                  > > jrzliwość. Grzeczny chłopiec uczesany na pazia albo dygająca dziewczynka
                  > z kucy
                  > > kami, ale ich kieszenie są pełne skradzionych wujostwu cukierków :)
                  >
                  > Wskazać palcem się boisz ale krytykujesz? Inkryminowana grupa ma się rozpoznać
                  > w tej krytyce? Chyba się nie łudzisz że tak będzie.

                  Moja wypowiedź była w dużej mierze swoistym rodzajem autoanalizy. Mówię o pewnej postawie wobec otoczenia.
                  • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:30
                    sabat.77 napisał:

                    > Moja wypowiedź była w dużej mierze swoistym rodzajem autoanalizy. Mówię o pewne
                    > j postawie wobec otoczenia.

                    Och chciałoby się pochwalić tymi kradzionymi cukiereczkami:))
                    • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 00:32
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Och chciałoby się pochwalić tymi kradzionymi cukiereczkami:))

                      No. Tymczasem otwieram komodę, a tu ktoś mnie uprzedził i nie dość że wszystko wyżarł, to jeszcze nawet papierków nie posprzątał. No jak tu się nie wkurwić.
          • kutuzow Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 11:21
            that.bitch.is.sick napisała:

            > I teraz dalej. Moim zdaniem, zdradą jest to na co się z partnerem umówiłem w ko
            > ntekście lojalności dotyczącej intymności, że nie będę tego robił (że strony są
            > świadome i trzeźwe) a mimo to, robię to coś w tajemnicy. Jeśli się umówiłam z
            > partnerem że akceptujemy taką koncepcję natury ludzkiej żę on się za cyckami og
            > ląda bo inaczej nie umie a ja muszę z facetami sobie poflirtować bo inaczej nie
            > dam rady - to takie zachowania traktujemy jako normalne i w porzo. Jeśli się u
            > mówimy że zawieramy kontakty przez internet to konieczne jest określenie granic
            > które uznajemy za bezpieczne. Bo mimo iż romans nie jest skonsumowany, to skor
            > o ja się masturbuję przy kamerce dla jakiegoś Pana, a jestem mężatką - to trzeb
            > a z uwagi na nowe technologie redefiniować konsumpcję. Podobnie jeśli umawiamy
            > się na zwiazek otwarty to wówczas nawet kontakt seksualny zdradą rzecz jasna ni
            > e jest. Ale może jest np. zdardzanie wzajemnych tajemnic - to już kwestia umowy


            Kolejny dzień (drugi pod rząd) i kolejny post Bitch z którym się w pełni zgadzam.
            Zaczynam się niepokoić ;-)
    • sabat.77 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 25.03.14, 22:28
      Ja mam swoja interpretacje.
      "Zdradzamy z milosci, niestety czesto wlasnej".
    • yoric Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 09:52
      Imponująca typologia.

      Moim zdaniem jest jedna główna przyczyna (podłoże) zdrady, tj. tak jak piszesz jesteśmy poligamiczni i jesteśmy ciągle w trybie konkurencji, tj. pozyskiwania partnera (-ki). Bycie w związku tego nie wyłącza. Jeśli trafimy na wystarczająco atrakcyjną okazję - podświadomie rozważymy korzyści oraz koszty (takie jak ryzyko utraty obecnego związku) i opcja romansu wyjdzie nam na plus - to wchodzimy w to.
      I wtedy musimy jakoś sobie tę decyzję zracjonalizować. I tu się pojawia cześć 'przyczyn' w listy: "taki już jestem", "bo związek nie satysfakcjonuje", "bo ona pierwsza prawie mnie zdradziła", itd.
      • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 22:46
        yoric napisał:

        (...)"Moim zdaniem jest jedna główna przyczyna (podłoże) zdrady, tj. tak jak piszesz jesteśmy poligamiczni i jesteśmy ciągle w trybie konkurencji, tj. pozyskiwania partnera (-ki). Bycie w związku tego nie wyłącza. Jeśli trafimy na wystarczająco atrakcyjną okazję - podświadomie rozważymy korzyści oraz koszty (takie jak ryzyko utraty obecnego związku) i opcja romansu wyjdzie nam na plus - to wchodzimy w to (...)"

        Poligamiczni jesteśmy, w mniejszym lub większym stopniu,ale wątpię aby ludzie pozostający w związku uczuciowym wejście w "opcję romansu" poprzedzali tak szczegółowymi rozważaniami na temat korzyści i kosztów...

        A nie jest tak, że mężczyżni poświęcają w dobrym związku swe poligamiczne ciągoty dla wyłączności uczuciowej partnerki, właśnie dla wartości związku, mając świadomość,że dla kobiety wyłączność seksualna jest istotna ( z różnych względów, o których tu wszyscy całe elaboraty popełniali).
        • yoric Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 22:49
          > ale wątpię aby ludzie... wejście w "opcję romansu" poprzedzali tak szczegółowymi rozważaniami

          podświadomie
          • mojemail3 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 22:52
            yoric napisał:

            > > ale wątpię aby ludzie... wejście w "opcję romansu" poprzedzali tak szczeg
            > ółowymi rozważaniami
            >
            > podświadomie

            Być może.
        • urquhart Wyłączność seksualna i Oziębłość, Kolejna Obłuda 27.03.14, 09:42
          mojemail3 napisała:
          > A nie jest tak, że mężczyżni poświęcają w dobrym związku swe poligamiczne ciągo
          > ty dla wyłączności uczuciowej partnerki, właśnie dla wartości związku, mając św
          > iadomość,że dla kobiety wyłączność seksualna jest istotna ( z różnych względów,
          > o których tu wszyscy całe elaboraty popełniali).

          Wyłączność seksualna jest ważniejsza dla Mężczyzn a nie kobiet, ale wykorzystują one podświadomie że to słaby punkt mężczyn i manipulują wykorzystując mechanizm obronny projekcji . Dla porządku dla kobiet kluczowa jest Wyłączność zasobów dla potomstwa (czyli wyłaczność w zaangazowaniu emocjonalnym bo tak działa ojcostwo) wg PE.
          Stąd statystycznie kobiety tolerują kontakty z prostytutkami a zagrożeniem jest kochanka i romans. U mężczyzn odwrotnie. Deklaracje nie zgadzają się kompletnie z emocjami i motywami ujawnianymi w rzeczywistości.

          Ale pomijając pierwsze 2-4 lata działania narkotyków zakochania potrzeba wyłączności jest przecież skorelowana z brakiem pewności siebie i poczucia wartości i, poczuciem (nie pozbawionym podstaw) że jak partnerka (partner) spotka osobę atrakcyjniejszą, "lepszą" i chętniej realizującą jej oczekiwania to nas dla niej zostawi i okaże się nielojalna.
          A ponieważ jak z badań PE wychodzi tych bezwarunkowo pożądanych mężczyzn jest parę procent, to zjawisko faktycznie musi dotyczyć mocniej mężczyzn.

          Stąd na przykład otwieranie związków i swing jak już kiedyś sprawdza się ale tylko w określonych grupach co ujawniają badania, o poczuciu wartości, ponadprzeciętnym wykształceniu, lojalności, klasa średnia, osoby poczuciu odpowiedzialności, lojalności (sprawiedliwości?) jak prowadzące własny biznes czy służby mundurowe które nie kierują się szybkimi emocjami, są długo w związku.

          Obłuda to tym opisie równe potraktowanie płci w kwestii romansu. Jeżeli wierzyć psychoewo (co pachnie niepolitycznie dla wielu mizoginią dlatego to odrzucają) to mężczyzna może po prostu w innej relacji , romansie kompensować sobie braki małżeństwa, prowadząc równolegle różne satysfakcjonujące relacje bez szkody dla niego (jak najszersze rozprowadzenie genów, miliony plemników) natomiast mechanizm kobiet polega na tym że muszą przestać pożądać i angażować się w dotychczasowego partnera żeby poszukać tych lepszych genów i tu będą racjonalizować że to przyczyna i wina mężczyzny (najlepsze geny z możliwych dla jednego jajeczka ) bo tak działa mechanizm obronny ego.

          Rzekoma oziębłość kobiet polega jak piszą PE na tym że do naturanie osłabia się pożadanie obecnego długoterminowego partnera a rodzące pożadanie do innych krótkoterminowych kobieta nie akceptuje i wypiera, hamuje całą własną seksualność nad którą ukierunkowaniem nie panuje, tym bardziej zwiększając oziębłość do męża i spirala się sama nakręca.
          To podstawowy dobrze zbadany element PE którego brakuje w teoriach Bogini i bez którego jest kompletnie bez sensu.
          • mojemail3 Re: Wyłączność seksualna i Oziębłość, Kolejna Obł 27.03.14, 10:25
            urquhart napisał:

            > Stąd statystycznie kobiety tolerują kontakty z prostytutkami a zagrożeniem jest
            > kochanka i romans. U mężczyzn odwrotnie. Deklaracje nie zgadzają się kompletni
            > e z emocjami i motywami ujawnianymi w rzeczywistości.

            Widocznie nie jestem statystyczną kobietą...Możesz wiedzieć swoje, ale przecież ja chyba wiem, co czuję...Zagrożeniem jest jedno i drugie,od prostytutki może choróbsko przywlec, a jak by kochanka się pojawiła, to "walizka spakowana już stoi u drzwi, przykro mi" ( to z Martyny Jakubowicz" Małe nadzieje"...)
            A odwrotnie to jak, mąż bedzie tolerował jak żona będzie miała żigolaka, a romans z kochankiem nie?
            Musisz mi to jakoś wyłuszczyć prościej, bo nie pojmuję;-)



            > Stąd na przykład otwieranie związków i swing jak już kiedyś sprawdza się ale ty
            > lko w określonych grupach co ujawniają badania, o poczuciu wartości, ponadprzec
            > iętnym wykształceniu, lojalności, klasa średnia, osoby poczuciu odpowiedzialno
            > ści, lojalności (sprawiedliwości?) jak prowadzące własny biznes czy służby mund
            > urowe które nie kierują się szybkimi emocjami, są długo w związku.

            No cóż, do klasy sredniej nie należę, może jak w "Kochaj albo rzuć"... "Middle, middle class" czyli klasa lekko pół średnia;-)
            I zdecydowanie kieruje się emocjami, nawet teraz po kilkunastu latach to własnie silnie emocje, negatywne i pozytywne odświeżyły związek.
            A to szukanie lepszych genów to wiesz, mam dość dobrze przerobiony ten temat i w związku z tym jestem ponad to,siedze jak to mówi Zawle, na wysokim dziecięcym krzesełku...

            Sprawa oziębłości kobiecej jest mi nieznana z doświadczenia własnego. Może odsunięcie się, ale nie oziębłość. Chyba,że nie rozumiem znaczenia tego określenia.
            • urquhart Re: Wyłączność seksualna i Oziębłość, Kolejna Obł 27.03.14, 11:25
              Wiesz bo czujesz co tobą naprawdę kieruje? Gdybysmy mieli wgląd w podświadomość niepotrzebni by byli psychoterapeuci.
              Polecam ostatni odcinek Magii Umysłu i proste doświadczenia jak mózg badanych racjonalizuje i znajduje automatyczie racjonalne powody decyzji których nigdy nie podjął ...
              • mojemail3 Re: Wyłączność seksualna i Oziębłość, Kolejna Obł 27.03.14, 11:41
                urquhart napisał:

                > Wiesz bo czujesz co tobą naprawdę kieruje? Gdybysmy mieli wgląd w podświadomość
                > niepotrzebni by byli psychoterapeuci.
                > Polecam ostatni odcinek Magii Umysłu i proste doświadczenia jak mózg badanych r
                > acjonalizuje i znajduje automatyczie racjonalne powody decyzji których nigdy ni
                > e podjął ...

                Urqu, psychoterapeuci są potrzebni w pewnym procencie przypadków poddających się terapii...Średnia długość terapii powinna wynosić ok. 10 sesji, pomijając poważne przypadki, reszta to zwykłe naciąganie na kasę.
                Polecam artykuł na ten temat w WO extra pt.:"Życie to nie choroba'
                Ale co chcesz mi zasugerować,że gdyby nie normy kulturowe i społeczne to żyłabym zupełnie inaczej,jak samica rodzaju ludzkiego?
                O jakich decyzjach myślisz? Moje decyzje skutkują spokojem wewnętrznym, to żle???
            • zawle Re: Wyłączność seksualna i Oziębłość, Kolejna Obł 27.03.14, 11:36
              mojemail3 napisała: > Widocznie nie jestem statystyczną kobietą...Możesz wiedzieć swoje, ale przecież
              > ja chyba wiem, co czuję...Zagrożeniem jest jedno i drugie,od prostytutki może
              > choróbsko przywlec, a jak by kochanka się pojawiła, to "walizka spakowana już
              > stoi u drzwi, przykro mi" ( to z Martyny Jakubowicz" Małe nadzieje"...)

              jesteś statystyczną kobietą ale z 21 wieku, a nie z 19:) Wtedy zasoby były tym czego statystyczna kobieta nie mogła odpuścić.Majątkiem zarządzał zazwyczaj facet, zazwyczaj on utrzymywał rodzinę. A jeśli nawet tak nie było, bo kobiety w tamtych czasach równie ciężko pracowały i zarabiały, ich przychód był gówno wart. Bo bez pana męża trudno było przeżyć nie tylko finansowo. Dlatego musiały tolerować. Teraz nie muszą. Większość mądrości tego forum opiera się na tych 19 wiecznych bajkach.
              • kutuzow XXI wiek -co na to statystyki 27.03.14, 12:38
                zawle napisała:
                > jesteś statystyczną kobietą ale z 21 wieku, a nie z 19:) Wtedy zasoby były tym
                > czego statystyczna kobieta nie mogła odpuścić.Majątkiem zarządzał zazwyczaj fac
                > et, zazwyczaj on utrzymywał rodzinę. A jeśli nawet tak nie było, bo kobiety w t
                > amtych czasach równie ciężko pracowały i zarabiały, ich przychód był gówno wart
                > . Bo bez pana męża trudno było przeżyć nie tylko finansowo. Dlatego musiały tol
                > erować. Teraz nie muszą. Większość mądrości tego forum opiera się na tych 19 wi
                > ecznych bajkach.

                To moze trochę danych:
                "...w Polskich rodzinach z małymi dziećmi pracuje 93% mężczyzn, niezależnie ile mają dzieci. A zatrudnienie kobiet topniej: pracuje 80% bezdzietnych, 73% z jedynakami, 65% z dwojgiem i tylko co druga z trojgiem dzieci"
                Z art. w najnowszej Polityce nr 13/2014

                Zawle problem jest taki że to forum nie jest reprezentatywne dla reszty społeczeństwa. To że jedna z drugą forumowiczką sama utrzymuje swoją rodzinę nie znaczy tak że to jest dominujący model w społeczeństwie.

                Zobacz jak spada liczba aktywnych zawodowo kobiet wraz ze wzrostem liczby dzieci i odpoweidz sobie na pytanie ILE dzieci (średnio) miały kobiety w XIX wieku.
                Nagle się okaże, że mechanizm jest podobny, tylko ograniczenie dzietności i późniejsze macierzyństwo pozwala na samodzielność finansową, w stopniu nieznanym wcześniej.
                • zawle Re: XXI wiek -co na to statystyki 27.03.14, 13:29
                  kutuzow napisał:
                  histmag.org/Sufrazystki.-Poprawa-sytuacji-kobiet-w-Anglii-w-XIX-w.-1859
                  > To moze trochę danych:
                  > "...w Polskich rodzinach z małymi dziećmi pracuje 93% mężczyzn, niezależnie ile
                  > mają dzieci. A zatrudnienie kobiet topniej: pracuje 80% bezdzietnych, 73% z je
                  > dynakami, 65% z dwojgiem i tylko co druga z trojgiem dzieci"
                  > Z art. w najnowszej Polityce nr 13/2014

                  www.koreywo.com/A.%20Gwiazda/raport.htm
                  histmag.org/Sufrazystki.-Poprawa-sytuacji-kobiet-w-Anglii-w-XIX-w.-1859
                  > Zawle problem jest taki że to forum nie jest reprezentatywne dla reszty społecz
                  > eństwa. To że jedna z drugą forumowiczką sama utrzymuje swoją rodzinę nie znacz
                  > y tak że to jest dominujący model w społeczeństwie.
                  >
                  > Zobacz jak spada liczba aktywnych zawodowo kobiet wraz ze wzrostem liczby dziec
                  > i i odpoweidz sobie na pytanie ILE dzieci (średnio) miały kobiety w XIX wieku.
                  > Nagle się okaże, że mechanizm jest podobny, tylko ograniczenie dzietności i póź
                  > niejsze macierzyństwo pozwala na samodzielność finansową, w stopniu nieznanym w
                  > cześniej.

                  No i w którym momencie obaliłeś tezę? Planujemy własną prokreację, jesteśmy zatrudniane na umowach o pracę. Facet jako jedyny i wszechwładny dostarczyciel kasy się skończył. To chyba się cieszysz? Macie mniej władzy ale i mniej ciśnienia że jedna z drugą jest z wami dla kasy?
                  • kutuzow Re: XXI wiek -co na to statystyki 27.03.14, 13:48
                    zawle napisała:
                    > No i w którym momencie obaliłeś tezę? Planujemy własną prokreację, jesteśmy zat
                    > rudniane na umowach o pracę.

                    Po pierwsze, pokazałem Ci że obecnie NADAL nie pracuje duża część kobiet i jest to ściśle uzależnione od ilości dzieci. Wbrew pozorom tutaj niewiele to się różni od XIX wieku. Gdyby dzisiaj kobiety miały po 6-8 dzieci to pewnie byłoby podobnie.

                    Twoja teza była taka:
                    "Majątkiem zarządzał zazwyczaj facet, zazwyczaj on utrzymywał rodzinę."
                    Nadal jest duża część rodzin, gdzie facet zarabia, kobieta opiekuje się dziećmi. Popatrz na te procenty. Zerknij na aktywność zawodową kobiet. Nie kieruj się tylko sytuacją kobiet z forum bo to jest mocno aktywna grupa, niereprezentatywna dla reszty społeczeństwa.


                    > Facet jako jedyny i wszechwładny dostarczyciel kas
                    > y się skończył. To chyba się cieszysz? Macie mniej władzy ale i mniej ciśnienia
                    > że jedna z drugą jest z wami dla kasy?

                    Nie zauważyłem jednak żeby było "mniej ciśnienia". Nadal jak w reklamie banku "facet powinien zarabiać". Nie bez powodu bezrobocie faceta jest bardzo znaczącym ryzykiem rozpadu związku. Poza tym rosnąca grupa singielek 30+ także świadczy o tym że wymagania to raczej rosną a nie maleją. Po prostu coraz mniejsza grupa facetów jest w stanie (lub chce) je spełniać.
                    • zawle Re: XXI wiek -co na to statystyki 27.03.14, 14:29
                      kutuzow napisał: > Po pierwsze, pokazałem Ci że obecnie NADAL nie pracuje duża część kobiet i jest
                      > to ściśle uzależnione od ilości dzieci. Wbrew pozorom tutaj niewiele to się ró
                      > żni od XIX wieku. Gdyby dzisiaj kobiety miały po 6-8 dzieci to pewnie byłoby po
                      > dobnie.

                      No..obecnie kierują nami te same potrzeby..musimy jeść. Tu się zgadzamy. Jednak w OBECNYCH czasach niewiele kobiet ma 6-8 dzieci, bo..po raz kolejny piszę...mają antykoncepcję. Większość kończy na dwójeczce. Stąd te różnice pomiędzy 19 a 21 wiekiem. Zgadzasz się?
                      www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/wz_dzieci_rodzina_zdr_wychow_edu.pdf
                      Zacytuję gdybyś nie znalazł:
                      Wśród nich większość miała 1-2 dzieci (6,6 mln), a odsetek rodzin
                      z 3 lub większą liczbą dzieci wynosił 17,2%.

                      > Nadal jest duża część rodzin, gdzie facet zarabia, kobieta opiekuje się dziećmi
                      > . Popatrz na te procenty. Zerknij na aktywność zawodową kobiet. Nie kieruj się
                      > tylko sytuacją kobiet z forum bo to jest mocno aktywna grupa, niereprezentatywn
                      > a dla reszty społeczeństwa.

                      17,2%? A może więcej z powodu bezrobocia które dotyka częściej kobiety? To też się zmieni...jesteśmy bardziej wykształcone i zmotywowane dziećmi do samorozwoju.
      • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 27.03.14, 11:47
        yoric napisał:

        > Imponująca typologia.
        >
        > Moim zdaniem jest jedna główna przyczyna (podłoże) zdrady, tj. tak jak piszesz
        > jesteśmy poligamiczni i jesteśmy ciągle w trybie konkurencji, tj. pozyskiwania
        > partnera (-ki). Bycie w związku tego nie wyłącza. Jeśli trafimy na wystarczając
        > o atrakcyjną okazję - podświadomie rozważymy korzyści oraz koszty (takie jak ry
        > zyko utraty obecnego związku) i opcja romansu wyjdzie nam na plus - to wchodzim
        > y w to.
        > I wtedy musimy jakoś sobie tę decyzję zracjonalizować. I tu się pojawia cześć '
        > przyczyn' w listy: "taki już jestem", "bo związek nie satysfakcjonuje", "bo ona
        > pierwsza prawie mnie zdradziła", itd.

        Przede wszystkim referuję artykuł i jego główne tezy które w moim mniemaniu zasługują na uwagę, a typologia zdrad jest wynikiem konkluzji na temat tych tez.
        Pisząc "jesteśmy poligamiczni" w społeczeństwach rozwiniętych, nie odnosiłam się do poligamiczności jako stałej cechy zbiorowości tylko jako faktu zmiennego kulturowo (bez wchodzenia w rozważania na temat zmienności tej dyspozycji u jednostek). Np. fakt, dziś jesteśmy bardziej poligamiczni niż dawniej, może skłonić do głębszej analizy przyczyn bezpośrednich i wskazuje na to że poligamiczność jest zachowaniem podatnym na wpływ społeczny i kulturowy. I w ten sposób, bez wchodzenia w spór czy jesteśmy naturalnie predysponowani do poligamii czy nie, bo w artykule tym się nie zajmujemy - zajmujemy się analizą czynników towarzyszących, sprzyjających okoliczności, czy szczególnych predyspozycji jednostkowych. Po co?
        Aby określić jakie czynniki społeczne i grupowe zwiększają częstotliwość zachowań poligamicznych. Decydując się na zdradę nie opierasz się yoric tylko, na obiektywnym bilansie zysków i strat, tylko nieświadomie podlegasz długofalowym wpływom, np. w kwestii niewierności może działać wpływ informacyjny. Jeśli dominującym dyskursem obecnie jest psychologia ewolucyjna i ogłaszanie kolejnych wyników badań mówiących, że "naturalnie" jesteśmy predestynowani do poligamii to możemy tu mówić nawet o konformizmie normatywnym.
        Celem artykułu moim zdaniem, było wytracenie nas z pewnego toru rozumowania uwypuklającego "ważność" i "przemożność' wpływu czynników naturalnych.
        Więc konkluzja z artykułu jest taka, że niewierność jest kwestią wyboru gdyż większość osób ulega w większym stopniu czynnikom zewnętrznym.
        • kutuzow Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 27.03.14, 12:43
          that.bitch.is.sick napisała:
          > Celem artykułu moim zdaniem, było wytracenie nas z pewnego toru rozumowania uwy
          > puklającego "ważność" i "przemożność' wpływu czynników naturalnych.

          Bitch, jeśli weźmiesz pod uwagę że w większości ROZWINIĘTYCH krajów panuje tzw "monogamia seryjna", to nagle okazuje się że wpływ czynników "naturalnych" jak je nazywasz nadal jest bardzo duży.
          • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 27.03.14, 13:50
            kutuzow napisał:

            >
            > Bitch, jeśli weźmiesz pod uwagę że w większości ROZWINIĘTYCH krajów panuje tzw
            > "monogamia seryjna", to nagle okazuje się że wpływ czynników "naturalnych" jak
            > je nazywasz nadal jest bardzo duży.

            Słuchaj, ten artykuł się tym nie zajmuje podobnie jak ja, możesz sobie interpretować rozluźnienie norm obyczajowych będące wynikiem komercjalizacji ludzkiej seksualności i innych skomplikowanych przemian w krajach wysoko rozwiniętych jako wynik dowolnie: powrotu do natury, czy postępu będącego wynikiem odkrycia ostatecznej prawdy na temat ludzkiej natury. Twój wybór. Mit alpha male ma się dobrze i nadaje się do usprawiedliwiania działania wbrew zasadom.
            Nie zmieni to faktu, że te zachowania i potrzeby kształtowały się pod wpływem czynników zewnętrznych, popatrz jak się zmieniały statystyki zdrad, choćby u kobiet. Dla ciebie to dowód być może na ich monogamiczne tendencje, dla mnie to wynik presji obyczajowej. Zauważ, dopuszczono model obyczajowy kobiety pracującej (zgadzam się tu z tobą a nie z bajkowym światem budżetówki zawle że kobiety są nadal ekonomicznie upośledzone) i od razu statystyki zdrady skoczyły? Restrykcje, poglądy, przekonania, internet, komercjalizacja seksu - to wszystko nakręca i mamusię i tatusia.
            Choć oczywiście najpowszechniejszym w historii gatunku bodajże był model umiarkowanej poligamii:)))
            Chodzi mi o użyteczność tej typologii, czynniki sprzyjające zdradzie, zdrada jako wybór a nie przeznaczenie i prawo alpha male np.:)
            • kutuzow Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 27.03.14, 14:28
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Słuchaj, ten artykuł się tym nie zajmuje podobnie jak ja,
              Bitch, przecież nie odnosiłem się do artykułu tylko do Twej wypowiedzi którą zacytowałem.

              > Mit alpha male ma się dob
              > rze i nadaje się do usprawiedliwiania działania wbrew zasadom.

              Nie wiem zupełnie o co Ci chodzi, bo na nic takie się nie powoływałem.


              > Restryk
              > cje, poglądy, przekonania, internet, komercjalizacja seksu - to wszystko nakręc
              > a i mamusię i tatusia.

              Bitch, to co nakręca to ochrona prawna potomstwa (zasiłki, alimenty) oraz odpowiedni standing finansowy. Zobacz że mimo dostępu do internetu i zmian w podejściu do seksu w niektórych krajach arabskich (popularne "śluby" krótkoterminowe żeby bzykac się zgodnie z religią gdy brak kasy na wesele), to nadal zdrad tam jest znacznie mniej. Mimo że internet jest ten sam i tamtejszym mężczyznom werwy nei brakuje.

              > Choć oczywiście najpowszechniejszym w historii gatunku bodajże był model umiark
              > owanej poligamii:)))

              Wg mnie zawsze byliśmy poligamiczni, tylko w zależności os ilości zasobów w grę zaczęło wchodzić dziedziczenie. Zobacz ze kultury pierwotne (gdzie majątek niewielki) często bzykają się nadal aż miło. Gdy z czasem cywilizacja zaczęła kumulować majątki i władzę, zaczęła się era kontrola seksualności kobiet (jedyny dostępny wtedy sposób pewności że dany facet jest ojcem dziecka swej żony). Teraz gdy mamy rewolucję seksualną, antykoncepcję i kobiety mają lepszy status finansowy i lepszą ochronę prawną, znów wracamy niejako "do korzeni".
              Zobacz że mężczyźni nie byli poddani takiej kontroli płodności jak kobiety i niejako "zachowali" swoje ciągoty do poligamii.
              • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 27.03.14, 14:41
                kutuzow napisał:

                >
                > Wg mnie zawsze byliśmy poligamiczni, tylko w zależności os ilości zasobów w grę
                > zaczęło wchodzić dziedziczenie. Zobacz ze kultury pierwotne (gdzie majątek nie
                > wielki) często bzykają się nadal aż miło. Gdy z czasem cywilizacja zaczęła kumu
                > lować majątki i władzę, zaczęła się era kontrola seksualności kobiet (jedyny do
                > stępny wtedy sposób pewności że dany facet jest ojcem dziecka swej żony). Teraz
                > gdy mamy rewolucję seksualną, antykoncepcję i kobiety mają lepszy status finan
                > sowy i lepszą ochronę prawną, znów wracamy niejako "do korzeni".
                > Zobacz że mężczyźni nie byli poddani takiej kontroli płodności jak kobiety i ni
                > ejako "zachowali" swoje ciągoty do poligamii.

                Ależ zgadzam się z tobą że u źródeł monogamii leży presja społeczna, a ty przyznać i zrozumieć musisz że nie żyjemy w próżni tylko w rzeczywistości społecznej z całą jej specyfiką, zachowania poligamiczne, ich nasilenie, osłabienie i ukierunkowanie też jest efektem presji społecznej. Nawet jeśli z natury jesteśmy poligamiczni to nie jesteś w stanie teraz wyeliminować długoterminowego wpływu społecznego, socjalizacji i norm które ci wpojono - musisz więc brać pod uwagę kim od strony społecznej jesteś jako członek zaawansowanej cywilizacyjnie zbiorowości, o konkretnie ukierunkowanym popędzie, czynnikach które wpływają że u siebie zasady traktujesz luźniej, że np. z kobietą która śmierdzi gównem czy czosnkiem nie pójdziesz raczej do łóżka itd...Wy zwolennicy psychoewo nie możecie wciąż udawać żę wpływ społeczny i informacyjny nie istnieje, bo on kształtuje i preferencje i model zachowania np. kiedy i w jakich okolicznościach ulegacie poligamicznym ciągotkom.
                Jak już gdzieś wspominałąm w Indiach tradycyjnych, czy na wschodzie, część zachowań seksualnych mężczyźni praktykują między sobą, w naszym kręgu kulturowym kontakt cielesny mężczyzn to tabu. Tu mężczyźni odczuwają potrzeby zakazane a tu nie.
                Dlatego takie typologie nie zajmują się "naturalnym" popędem który ty fetyszyzujesz, tylko tymi społecznymi okolicznościami i naleciałościami.
    • aion71 Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 26.03.14, 10:46
      związki otwarte i swingowanie, na taki pomysł wcześniej i czy później wpada przecież kto ma poczucie uczciwości wobec siebie i swojego partnera i związek jest dla niego ważny
    • urquhart Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 28.03.14, 01:40
      that.bitch.is.sick napisała:
      > Rozwinięte społeczeństwa są umiarkowanie poligamiczne, tak nas klasyfikują antr
      > opolodzy.

      Jak miłość tłumi pożądanie...
      (w dokumencie ciekawe doświadczenia jak łatwo pożądanie zwiększa kreatywność i altruizm)
      www.youtube.com/watch?v=Qo5wL89b52g#t=2320
    • drinkit Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 30.03.14, 22:27
      Ja bym dodała jeszcze powtarzający się romans. Z jedną osobą, co jakiś czas (ale nie jeden, długi romans (vide nr 10), tylko np co kilka miesięcy, lat), bez angażowania uczuciowego, bez rozwalania stałych związków.
      • that.bitch.is.sick Re: Jesteśmy poligamiczni - typy skoków w bok 31.03.14, 13:41
        drinkit napisała:

        > Ja bym dodała jeszcze powtarzający się romans. Z jedną osobą, co jakiś czas (al
        > e nie jeden, długi romans (vide nr 10), tylko np co kilka miesięcy, lat), bez a
        > ngażowania uczuciowego, bez rozwalania stałych związków.

        Dzięki za uwagę, ciekawi mnie bardziej ta typologia od strony szeroko pojętego tła emocjonalnego a mniej z uwagi na jego przebieg czy intensywność, więc z jakiego powodu następuje powrót do "tej samej" rzeki, czym spowodowane są przerwy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka