31.05.14, 15:35
W związku z dyskusją w sąsiednim wątku - chciałbym się upewnić, że rozpoznanie, które z poniższych jest:

a) oryginalnym badaniem (artykułem badawczym) opublikowanym w recenzowanym periodyku naukowym
b) infografiką prezentującą niektóre dane z tego badania
c) popularnym artykułem napisanym na podstawie streszczenia.

nie stanowi jakiegoś wielkiego wyzwania nawet dla kompletnego laika? Mam nadzieję, że pytanie nie obraża inteligencji Forumowiczów.


1. natemat.pl/95191,kobiecy-orgazm-bez-tajemnic-zobacz-co-przybliza-prawdopodobienstwo-szczytowania-w-rozkoszy
2. www.lehmiller.com/blog/2014/3/5/when-do-women-orgasm-during-a-hookup-infographic
3. www-personal.umich.edu/~elarmstr/publications/Armstrong%20England%20Fogarty%20ASR.pdf
Obserwuj wątek
    • twojabogini Re: Test 02.06.14, 15:32
      To ja mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego twoim zdaniem mamy się w dyskusjach odnosić wyłącznie do badań? Dlaczego nie możemy zaś odnieść do wniosków jakie na podstawie badania wysnuwa inny naukowiec, czy jego infografiki, którą stworzył w oparciu o badanie. To też jedna z metod pracy naukowej - czytanie co inni zbadali, zmierzyli i wyciąganie własnych wniosków.
      Sam zresztą nie zawsze dociekliwie szukasz źródeł i w początku także odniosłeś się do infografiki. Że cię zacytuję: "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale to infografika przedstawia typowe".

      Mogę sobie krytykować dr Justina i jego pracę badawczą. Mogę odnieść się tylko do artykułu, nawet bez wnikania co dr martin.

      To forum, gdy ktoś wrzuca linka to dyskutuje się o wrzuconym materiale. Masz ochotę podyskutować o rzetelnym badaniu to załóż własny wątek, a nie czepiaj się tego co jest omawiane. Będę miała ochotę to założę watek o wnioskach płynących z porad babciu Hani (nigdy nie pokazuj chłopu całej dupy). I? Zaczniesz pisać, że forumowicze nie czytali badań? Że teza babci nie została zweryfikowana naukowo?

      Najlepiej podsumował to urquhart, który na mój zarzut o niestaranny dobór badań napisał:
      "Dobór badań jest dobry bo dyskuje ciekawą sprowokował i refleksję co do korelacji :) " I ja się z nim zgadzam.

      Ciekawa zaś jestem co uprawnia cię do wyciągnięcia z rzetelnego naukowego badania następującego wniosku:
      "I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P. Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :))."

      To bardzo naukowa teza znajdująca oparcie w materiale badawczym ;)
      • yoric Re: Test 03.06.14, 12:43
        Absolutnie nie uważam, że dyskusje na Forum muszą się opierać wyłącznie na badaniach naukowych.
        Co więcej, nie uważam, że dyskusje powinny się obowiązkowo odnosić do jakichkolwiek badań. I nie sądzę, żebym dał podstawy do myślenia, że jest inaczej.

        Natomiast uważam, co jest chyba zupełnie oczywiste, że jeśli coś krytykujesz, to powinnaś odnieść się do przedmiotu krytyki. Jeśli krytykujesz książkę, to powinnaś odnieść się do książki (a nie opracowania), jeśli film - to do filmu (a nie streszczenia w gazecie), a jeśli badanie naukowe - tak, wtedy powinnaś odnieść się do badania.

        I nie jest to jakaś szczególna cecha tego Forum, ani badań naukowych, tylko podstawowa zasada ogólnej przyzwoitości.

        Problem leży w tym, że uparcie "badaniem" nazywasz infografikę, np. krytykujesz "autorkę badania" (a nie infografiki), jej metodologię (w infografice nie ma metodologii), a w szczególności sposób wyciągania wniosków (w infografice nie ma wniosków).
        I to mimo kilkukrotnych wyjaśnień.
        Zacząłem się więc zastanawiać, czy taka niedołężność umysłowa jest bardziej rozpowszechniona (czy w ogóle jest możliwe, żeby inteligentny człowiek nie odróżniał tych rzeczy), czy to Twój konkretny problem.

        Osobiście jestem bardzo wyczulony na osoby, które krytykują "amerykańskich naukowców" nie czytając pracy tych amerykańskich naukowców, tylko ich opracowanie na onecie. Natomiast zauważ, że na początku byłem dość łagodny i pytałem, czy na pewno wiesz, o czym mówisz. O to, że Twoja kompetencja została tak widowiskowo obnażona możesz mieć pretensje tylko do siebie i Twojej nieumiejętności przyznania się do błędu.
        • twojabogini Re: Test 03.06.14, 15:01
          Yoric, jeszcze raz ci piszę: odniosłam się z początku do zalinkowanego materiału oraz wyraziłam swoją opinie o amerykańskich badaniach, o których mam marna opinię. Tak samo jak ty. Tylko nie zrobiłam z siebie kretynki tak jak ty, wyciągając z zapodanych danych, że kobiety są zakłamane. Iście naukowy wniosek :)

          "I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P". "Badaniem" nazywasz tu właśnie infografikę doktorka: "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale to infografika przedstawia". Może z tego się wytłumacz i jak to się dzieje że nie odróżniasz badania od infografiki w oparciu o badanie (Co swoją droga - wbrew temu co twierdzisz - też jest badaniem, bo nie każde badanie to zbieranie danych, czasem badanie to opracowanie danych zebranych przez innych badaczy i wyciągnięcie własnych wniosków, co doktor justynka najwyraźniej lubi czynić).

          Zacytuję się sama, żeby nie było wątpliwości:

          "Amerykańce już dawno zeszli na psy jeśli chodzi o metodykę badań. Popełniają podstawowe błędy przy doborze prób i zliczaniu danych. W badaniach ankietowych nie stosują narzędzi weryfikacyjnych, używając najprostszych ankiet w stylu pytanie odpowiedź. Jakby nie wiedzieli, że da się ułożyć ankietę, która pozwoli wychwycić z dużym prawdopodobieństwem, na ile dana osoba udziela odpowiedzi zgodnych z prawdą. Takie ankiety dają raczej obraz tego, co badani sądzą, że jest normą w badanym obszarze. - JAK WIDZISZ ODNOSZĘ SIĘ DO BADAŃ AMERYKAŃSKICH NAUKOWCÓW OGÓLNIE, A NIE DO TEGO KONKRETNEGO BADANIA, CO PRÓBUJESZ MI WMÓWIĆ.

          Nie wiem jakie błędy popełniła ta konkretna pani badacz - OTWARCIE PRZYZNAJĘ, ŻE NIE CZYTAŁAM TEGO KONKRETNEGO BADANIA I NA RELACJI Z ZALINKOWANEGO MATERIAŁU

          oprócz jednego, który bije po oczach. Badała korelację, a wnioskowała jakby chodziło o zależność przyczynową - W DALSZYM CIĄGU PISAŁAM OPIERAJĄC SIĘ NA ZALINKOWANYM MATERIALE. TEN SAM BŁĄD ZARZUCIŁEŚ TY, ALE ODŚWIEŻĘ CI PAMIĘĆ:

          "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale to infografika przedstawia typowe badanie korelacyjne, którego wyniki zostają opisane w sposób przyczynowy." - TO TWOJA WYPOWIEDŹ.


          "Niemniej jednak na podstawie danych ankietowych z badania możemy stwierdzić, że:
          - w próbie kobiet deklarujących seks analny jest wyższa liczba kobiet osiągających orgazm na drodze stosunku (przyczyną nie jest sam seks analny, może podejście, otwartość, doświadczenie, akceptacja własnego ciała, niesprawowanie kontroli nad sobą podczas seksu...),
          - wzrost prawdopodobieństwa orgazmu na kolejnych spotkaniach może wynikać z nauczenia się przez partnera sposobu zaspokajania tej konkretnej kobiety, a nie kontekstu emocjonalnego" OPRAŁAM SIĘ NA PRZYTOCZONYCH DANYCH I WYCIĄGNĘŁAM SWOJE WNIOSKI. TO SAMO ZROBIŁEŚ TY PISZĄC O TYM, ŻE Z KOLEI WEDŁUG CIEBIE WYNIKA ZAKŁAMANIE KOBIET.

          A teraz jak jesteś taki mądry, pokaz mi w którym miejscu skrytykowałam to konkretne badanie na tym etapie dyskusji? Gdzie zrobiłam cokolwiek innego niż ty - co w twoim wydaniu jest lotna myślą o w moim wydaniu - dowodem mojej ignorancji.

          Jak już ci tez napisałam, potem sięgnęłam głębiej, żeby zobaczyć co to za pani naukowiec z harvardu i poczytałam sobie jego publikacje, po czym je skrytykowałam. Konkretne badania, konkretnego doktora, które przeczytałam.

          > Osobiście jestem bardzo wyczulony na osoby, które krytykują "amerykańskich nauk
          > owców" nie czytając pracy tych amerykańskich naukowców,

          To już twoja bajka i niczym nieuprawnione wnioski. Krytykuję amerykańskich naukowców, dlatego, że niestety czytam ich badania.

          >O to, że Twoja kompetencja została tak widowiskowo
          > obnażona możesz mieć pretensje tylko do siebie

          O to to się nie martw, po pierwsze lubię być obnażana, po drugie lubię także gdy obnaża się moja kompetencję, zwłaszcza widowiskowo.

          >Twojej nieumiejętności przyznania się do błędu.

          Ponieważ nie popełniłam błędu, a mój sposób postępowania w dyskusji był nadto identyczny jak twój, co wyżej udowodniłam i udokumentowałam cytatami, bynajmniej nie wyjętymi z kontekstu - to nie mam do czego się przyznawać. Nie wytknąłeś mi błędu, tylko bezpodstawnie napisałeś, że nie odróżniam badania od koziej dupy, a pracę magisterską pisałam korzystając z fejsa. I ze nie powinno być takich naukowców jak ja. Do takich "błędów" się przyznawać nie zamierzam. Choć dal twojej osobistej satysfakcji we wszystkim tym przyznała ci rację, rozwijając twoją fabułę aby brzmiała ciekawiej i jeszcze bardziej przekonująco.

          A teraz: jeśli w kolejnym poście zamiast się odnieść do tego co pisze, poraz kolejny bedziesz jechał w stylu: nie znasz się, nie znasz, nie znasz, to jedyne co odpiszę: O wot durak! A z głupimi jak wiadomo się nie dyskutuje. Jak wiadomo głupi zawsze w końcu sprowadzi cię do twojego poziomu, a potem pobije doświadczeniem. Jak masz jąkać sensowną odpowiedź w odniesieniu do moich argumentów - lub przynajmniej wskażesz miejsce w którym skrytykowałam w większym niż ty stopniu omówione w zalinkowanym materiale badanie - możemy sobie kłócić się dalej.
          • yoric Re: Test 03.06.14, 18:00
            > "I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P"

            tak, widzę, że wywlekasz to zdanie triumfalnie w każdym wpisie. Jak już pisałem, sens takiego sformułowania obrazuje użyty na końcu emotikon :P. Naprawdę nie mogę brać odpowiedzialności za to, że ktoś nie umie przetworzyć powszechnie używanego w internecie symbolu.

            Co do meritum, fakty są takie, że wypowiedziałaś się o amerykańskiej nauce i jakości badań w kontekście tej konkretnej relacji. Napisałaś, że badaczka popłeniła "bijący po oczach błąd", że "badała korelację, a wnioskowała jakby chodziło o zależność przyczynową".
            A potem napisałaś - sugerując żezarzutów jest więcej - "...mogłabym tak dalej ciągnąc, ale szkoda czasu. Do dupy z taką "nauką". Urqu dobieraj lepiej badania!".
            To są wszystko Twoje własne słowa.
            To nie są zarzuty, które można postawić autorowi infografiki, ponieważ autor infografiki nic nie bada i o niczym nie wnioskuje. Krytykujesz badania na podstawie relacji prasowej bądź na blogu.

            Czyżbym się powtarzał? Tylko jakiś siódmy czy ósmy raz. Następnym razem jak poprosisz mnie o "jakiś konkret", wyręcz mnie proszę i zrób po prostu copy-paste, OK?

            Nawiasem mówiąc dodajmy, że chociaż przez cały wątek, w którym systematycznie upierasz się przy krytyce amerykańskich badań (Lehmillera w szczególności), nie udało Ci się podać ANI JEDNEGO przykładu faktycznego badania i faktycznego w nim błędu.

            Zamiast tego piszesz mi emocjonalnie nacechowane wypracowania:
            - o Ziembińskim
            - o Afryce
            - żebym przestał Cię atakować ad personam
            - no i koniecznie żebym wreszcie podał jakiś konkret :).
            • twojabogini Re: Test 03.06.14, 19:14
              Drogi yoricu jeszcze raz napisałeś to samo, nie odnosząc się do moich zarzutów wobec ciebie. A zarzucam ci jedno - popełniłeś te same "błędy" co ja, co jeszcze raz niniejszym wykażę:

              "I ostatnia ciekawa rzecz, BADANIE pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet"

              To na to zwracam szczególną uwagę - że podobnie jak ja - zastosowałeś słowo "BADANIE" w odniesieniu do infografiki. WiĘc dlaczego nie przedyskutujesz sam ze sobą własnej kwestii: "autor infografiki nic nie bada i o niczym nie wnioskuje."

              Kiedy ty pisałeś w ten sposób jest ok, kiedy ja piszę - nie jest okej. Kiedy yoric podsumowuje badanie autor infografiki jest badaczem, kiedy podsumowuje je TB - nie jest?

              >Napisałaś, że badaczka popłeniła "bijący po oczach błąd", że "badała korelację, a >wnioskowała jakby chodziło o zależność przyczynową".

              Z kolei ty napisałeś: "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale ta infografika przedstawia typowe badanie korelacyjne, którego wyniki zostają opisane w sposób przyczynowy." - TO TWOJA WYPOWIEDŹ.

              I znów wnioski made by yoric są genialne, moje wnioski de facto identyczne są błedne, są przesadną krytyką itp. Przy tym na tym etapie ty już wiedziałeś, ze doktor justynka jest facetem i nie prowadził badań, tylko się o nich wypowiedział, ja nadal opierałam się wtedy na artykule. I kto tu potraktował infografikę jako badanie.

              >Krytykujesz badania na podstawie relacji prasowej bądź na blogu.

              Kiedy kilkanaście postów zrobiłeś dokładnie jak piszesz - jakoś nie uznałeś tego za przejaw własnej ignorancji. Ja skrytykowałam ogólnie amerykańskich badaczy. Może mogłam cyklistów.

              > Nawiasem mówiąc dodajmy, że chociaż przez cały wątek, w którym systematycznie u
              > pierasz się przy krytyce amerykańskich badań (Lehmillera w szczególności), nie
              > udało Ci się podać ANI JEDNEGO przykładu faktycznego badania i faktycznego w ni
              > m błędu.

              Jeśli myślisz, że teraz dla twojej przyjemności usiądę i będę analizować badania, które mi się nie podobają, robić weryfikację założeń metodycznych itp. to się grubo mylisz. Czym innym jest oczywista refleksja że źle policzyli dane, bo przy jednokrotnej odpowiedzi wychodzi ponad 100%, czym innym wielogodzinne opracowanie krytyczne badania. Ogólne założenia metodyczne, oraz nurty krytyczne ci wskazałam. Napisałam ci kto opracował metodykę od strony najczęściej popełnianych błędów, a kto z naukowców weryfikuje badania od strony metodyki współcześnie. Jak cię temat interesuje sam sobie poczytaj.

              > - no i koniecznie żebym wreszcie podał jakiś konkret :).

              Już ci pisałam, ciekawi mnie dlaczego ty możesz nazwać infografikę badaniem a ja nie, i dlaczego ty możesz skrytykować "badanie" za mylenie korelacji z przyczynowością, a ja nie. I nie wmawiaj mi że się odnosiłeś do pierwotnego badania, bo pisałeś wyraźnie o infografice. Link do twojej wypowiedzi już ci wklejałam.

              Przy czym ja nie uważam, że to był błąd - nieważne czy w twoim czy w moim wydaniu. Nie uważam, że w dyskusji na forum nie można zastosować skrótu myślowego pisząc o danych zawartych w infografice jako o badaniu. Każdy inteligentny człowiek załapie o co chodzi. Co ty na to?
              • yoric Re: Test 04.06.14, 00:05
                > Z kolei ty napisałeś: "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale ta infografika przedstawia typowe badanie korelacyjne, którego wyniki zostają opisane w sposób przyczynowy." - TO TWOJA WYPOWIEDŹ.

                Oczywiście. I bardzo dobra wypowiedź. Infografika przedstawia badanie korelacyjne - bo przedstawia. Jego wnioski są opisane w sposób przyczynowy, bo są tak opisane - przez polskiego autora, którego za to krytykuję. Ty zaś jego błędem chciałaś obciążyć naukowców - i dostałaś za to ode mnie po łapach. Nie wolno obciążać kogoś nie jego błędem.

                > >Krytykujesz badania na podstawie relacji prasowej bądź na blogu.
                >
                > Kiedy kilkanaście postów zrobiłeś dokładnie jak piszesz - jakoś nie uznałeś teg
                > o za przejaw własnej ignorancji.

                Nie. Ja na podstawie relacji krytykuję relację, która jest niedokładna (nawiasem mówiąc zadaję sobie trud i doceram do źródłowych badań, żeby pokazać osobom takim jak Ty, jak i gdzie jest niedokładna).
                Ty na podstawie relacji krytykujesz "amerykańskich naukowców".

                Chociaż nie! Według swojej najnowszej wersji też krytykowałaś relację, którą dla niepoznaki nazwałaś badaniem, a dodatkowo - zupełnie przypadkiem! - "skrytykowałaś ogólnie amerykańskich badaczy" :).

                Nb. zauważyłaś, że Twoje wpisy stają się coraz dłuższe, a linia obrony zmienia się za każdym razem jak fabuła dobrego kryminału? Wygląda to jakbyś brała korepetycje u jakiegoś polityka w rodzaju Wiplera :). Tymczasem przez cały wielki wątek, którego sednem jest Twoja krytyka "błędów amerykańskich badaczy" udało Ci się zgromadzić cały jeden przykład takiego błędu i to akurat taki, który pochodzi od polskiego dziennikarza. Nie daje Ci to do myślenia? Ale tak szczerze :). Bez tekstów typu "a ty z kolei"...
                • arcibiskup Re: Test 04.06.14, 05:41
                  A ja mam takie pytanie:
                  Czy Panie otrzymują wynagrodzenie z moich podatków?
                  Krew mnie zalewa na widok 23% VAT itp. a z drugiej strony mam swiadomosc, że czesc "naukowców" mogłaby chociaż od czasu do czasu posprzątać mi firmę zamiast ...
                  • niezapominajka333 Re: Test 04.06.14, 09:59
                    Tak czytam Waszą dyskusję i jakoś Bonitka mi się przypomniała...
                • twojabogini Re: Test 04.06.14, 20:59
                  Skończmy dyskusję, masz swoją fabułę dotyczącą tego co jak i na jakiej podstawie skrytykowałam. Nie przekonam cię, wyczytujesz w moich tekstach znacznie więcej niż tam napisałam.

                  >Ty zaś jego błędem chciałaś obciążyć naukowców

                  Nie - napisałam, że w mojej opinii ich badania są mierne i zawierają błędy metodyczne. Napisałam też otwarcie, że nie wiem nic o błędach domniemanej dr Justynki, rzuca mi się jedynie w oczy, że korelacja jest traktowana przyczynowo.

                  Pozostanę przy swoim jeśli chodzi o badania amerykańskich naukowców, nadal będę uważać, że dr Justin jest miernym naukowcem, bo zapoznałam się w trakcie dyskusji z jego publikacjami.

                  Co do infografiki, o której się wypowiadałeś - dla twojej wiadomości jej autorem jest dr Justin, nie polski autor, który infografikę jedynie przytoczył, zresztą powołał się na autora, omyłkowo jedynie biorąc go za kobietę. . Albo niedokładnie sprawdziłeś, albo kręcisz.

                  >Jego wnioski są opisane w sposób przyczynowy, bo są tak opisane - przez polskiego autora, >którego za to krytykuję.

                  Yoric, przestań ściemniać. Odnosiłeś się do badania, a nie polskiego autora, nie sądziłeś chyba, że polski autor przeprowadził jakiekolwiek badanie? Sam zresztą napisał, że opiera się na pracach dr Justynki. "Nie chce mi się tropić szczegółów, ale to infografika przedstawia typowe badanie korelacyjne, którego wyniki zostają opisane w sposób przyczynowy." I dalej krytyka badania, a nie "polskiego autora".

                  >Infografika przedstawia badanie...
                  Yoric, kiedy ja opisałam infografikę jako badanie byleś oburzony, że infografika to nie badanie. Teraz jednak jest badaniem, tylko nie wtedy, kiedy to ja tak nazywam. Najwyraźniej nie doczytałeś tez uważnie polskiego artykułu, wnioski nie są autora artykułu - to są wnioski dr Justynki, dostępne zresztą w sieci. Autor właściwie przetłumaczył publikację amerykańskiego doktorka, podając źródło. Że dotarłeś do źródła z którego z kolei korzystał doktorek, cześć ci i chwała, ale najwyraźniej nie za wiele z tego wszystkiego zrozumiałeś. Albo ominąłeś publikację doktora Justynki. Za co cię nie winię, nikt nie ma obowiązku siedzieć i grzebać w necie, więcej niż ma ochotę.

                  Nie zgadzam się z tobą w punkcie w którym twierdzisz, ze dr Justynka nie wykonał pracy naukowej - wykonał, ale miernie.
                  • yoric Re: Test 05.06.14, 00:54
                    > Skończmy dyskusję...

                    popieram. Chociaż w momentach kiedy np. wyjaśniasz mi, że autorem infografiki po angielsku - do której zresztą jak sama przyznałaś nie dotarłabyś bez mojej pomocy - jest Amerykanin, a nie Polak - w takich momentach chciałbym powiedzieć proszę o więcej Sherlocku :).

                    A dyskusję najlepiej podsumowuje to:
                    > Nie zgadzam się z tobą w punkcie w którym twierdzisz, ze dr Justynka nie wykona
                    > ł pracy naukowej - wykonał, ale miernie.

                    Podsumowuje Twoje pojęcie o standardach naukowości. Ta magisterka z Onetu i doktorat z Facebooka, o których 'mówiłaś, żeby mi zrobić przyjemność' to był na pewno żart?
                    • twojabogini Re: Test 05.06.14, 09:06
                      >Chociaż w momentach kiedy np. wyjaśniasz mi, że autorem infografiki p
                      > o angielsku -

                      Ao, to jednak odnosiłeś się do amerykańskiego badania, i amerykańskiej infografiki, a nie do "polskiego autora"?

                      >do której zresztą jak sama przyznałaś nie dotarłabyś bez mojej pomocy - jest Amerykanin, a >nie Polak

                      Tak, oczywiście, bo trudno było kliknąć w link pod artykułem bez twojej nieocenionej pomocy...

                      Ta magisterka z Onetu i dok
                      > torat z Facebooka, o których 'mówiłaś, żeby mi zrobić przyjemność' to był na pe
                      > wno żart?

                      Nie, żaden żart, już ci pisałam że to poważnie. Bez odzewu...
    • yoric Re: Test 05.06.14, 01:16
      Mimo wszystko fajnie byłoby, gdyby wątek miał jakiś wymiar pożytkowy... Praktycznie codziennie widzę, jak portale typu Onet lub GW raportują naukę - widzę co się dzieje w komentarzach pod tymi artykułami.
      Może chociaż ktoś, następnym razem zanim wciśnie 'wyślij', pomyśli o tym czy komentuje oryginalny tekst, za który naukowiec może (i powinien) wziąć odpowiedzialność, czy relację niekoniecznie mającą z takim tekstem cokolwiek wspólnego.
      • twojabogini Re: Test 05.06.14, 09:07
        Cieszę się, że się czegoś nauczyłeś :)
        • yoric Re: Test 05.06.14, 11:30
          > Cieszę się, że się czegoś nauczyłeś :)

          tak. Że złodziej złapany za rękę już nie krzyczy 'to nie moja ręka', tylko 'łap złodzieja'. A ktoś uważający wpis na blogu za artykuł naukowy ('tylko słaby') może pisać doktorat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka