lumineer
18.12.14, 21:38
...o to, jak oceniacie swoje doznania podczas seksu z gumka w odniesieniu do doznań bez gumki?
Pytam, bo mój partner wczoraj z ciężkim westchnieniem 'po' stwierdził, że z gumka to jednak tylko tak ze 20% (!?!) tego co bez gumki czuje... :/
Trochę mnie to zdruzgotało, bo do tej pory się nie skarżył... Dodam, że seks mamy często (trzy razy w tygodniu to taka średnia z miesiąca powiedzmy, bo czasem częściej, czasem rzadziej; zresztą nie ważne czy to często, czy nie, ale przyjmijmy, że jest to ilość obustronnie nam wystarczająca) i wiem, że jest satysfakcjonujący nie tylko dla mnie. Fakt, że od lat około czterech w towarzystwie prezerwatywy (wcześniej zaliczyłam kilkuletni okres pigułkowy, potem był okres prokreacyjny bez zabezpieczeń, a teraz te gumki, bo dzieci więcej nie planujemy, a średnio podobało mi się, jak zewnętrzna chemia sterowała poziomem moich osobistych hormonów). No i parę razy w miesiącu zdarza się też bez prezerwatywy, co jest tym punktem odniesienia.
I teraz nie wiem, co myśleć, bo sama nie chciałabym czuć tylko tych 20% wszystkiego, a poza tym jestem (staram się być) żoną (prawie) idealną i zależy mi na obustronnym komforcie....
Więc co sądzić:
1/ facet zbytnio dramatyzuje? (do tej pory się nie skarżył, czasami coś tam wspominał, ale luźno, na zasadzie, że w gumce 'to jednak trochę gorzej', a do powrotu do pigułek też mnie nigdy nie namawiał... Chyba, że te wczorajsze 20% to taka pośrednia szpilka?)
2/ po czterdziestce się coś zmienia? (dokładnie lat 41, jest kompletnie zdrowy, dba o kondycję)
Bo jakoś nie wydaje mi się, żeby był takim altruistą przez te lata z gumką?