Dodaj do ulubionych

Pytanie do panów...

18.12.14, 21:38
...o to, jak oceniacie swoje doznania podczas seksu z gumka w odniesieniu do doznań bez gumki?
Pytam, bo mój partner wczoraj z ciężkim westchnieniem 'po' stwierdził, że z gumka to jednak tylko tak ze 20% (!?!) tego co bez gumki czuje... :/
Trochę mnie to zdruzgotało, bo do tej pory się nie skarżył... Dodam, że seks mamy często (trzy razy w tygodniu to taka średnia z miesiąca powiedzmy, bo czasem częściej, czasem rzadziej; zresztą nie ważne czy to często, czy nie, ale przyjmijmy, że jest to ilość obustronnie nam wystarczająca) i wiem, że jest satysfakcjonujący nie tylko dla mnie. Fakt, że od lat około czterech w towarzystwie prezerwatywy (wcześniej zaliczyłam kilkuletni okres pigułkowy, potem był okres prokreacyjny bez zabezpieczeń, a teraz te gumki, bo dzieci więcej nie planujemy, a średnio podobało mi się, jak zewnętrzna chemia sterowała poziomem moich osobistych hormonów). No i parę razy w miesiącu zdarza się też bez prezerwatywy, co jest tym punktem odniesienia.
I teraz nie wiem, co myśleć, bo sama nie chciałabym czuć tylko tych 20% wszystkiego, a poza tym jestem (staram się być) żoną (prawie) idealną i zależy mi na obustronnym komforcie....
Więc co sądzić:
1/ facet zbytnio dramatyzuje? (do tej pory się nie skarżył, czasami coś tam wspominał, ale luźno, na zasadzie, że w gumce 'to jednak trochę gorzej', a do powrotu do pigułek też mnie nigdy nie namawiał... Chyba, że te wczorajsze 20% to taka pośrednia szpilka?)
2/ po czterdziestce się coś zmienia? (dokładnie lat 41, jest kompletnie zdrowy, dba o kondycję)
Bo jakoś nie wydaje mi się, żeby był takim altruistą przez te lata z gumką?
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Pytanie do panów... 18.12.14, 22:47
      Z gumą jest pod kazdym wzgledem duzż gorzej. Czy 20 %czy 30% o tym mozna dywagować, ale coś w tym stylu.
      • dunajec1 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 01:15
        Z guma to tak jak jedzac cukierka z papierkiem, , niby slodkie niby dobre a trzeba papier wypluwac.
    • jesod Tylko tak ze 20% 19.12.14, 01:31
      lumineer napisał(a):
      > partner wczoraj z ciężkim westchnieniem 'po' stwierdził, że z gum
      > ka to jednak tylko tak ze 20% (!?!) tego co bez gumki czuje... :/

      Ciekawe, ciekawe... jak też on to wyliczył? Taka precyzja, że... szok.
      Może masz jakiegoś sawanta w łóżku?

      lumineer napisał(a):
      > a poza tym jestem (staram się być) żoną (prawie) idealną

      Ale... po co się tak starasz? To strasznie męczące.
      • bigbadpig Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 01:41
        > Ale... po co się tak starasz? To strasznie męczące.

        Najwyraźniej czasami małżonka/ek są tego warci.
        • sabat.77 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 07:32
          Nawet na tyle, zeby zrezygnowac z pokazywania dla partnera cyckow calemu swiatu? :)
          • sabat.77 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 07:34
            Dobrze, ze wiesz o co chodzi, bo pomieszalem szyk zdania.
            • bigbadpig Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 10:19
              Janusz nie pytał czy to fajnie, że żona chce dla niego poświęcić trochę swojej wolności; albo czy to świadczy o tym, że on jest fajny w jej oczach; tylko - upraszczając - czy coś z nim nie tak, skoro ma takie uczucia. Ja napisałem swoje zdanie - tak, jest z nim coś nie tak, a to coś to potrzeba kontroli partnerki, rzekomo mająca swoje źródło w prawie do wyłączności seksualnej, ale MOIM ZDANIEM rozciągnięta poza praktyczną granicę i poza seksualność jako taką. Jestem uczulony na związki z nadmiarem kontroli, choć oczywiście jak pisałem w tamtym temacie, jeśli im to obojgu pasuje to niech robią co chcą. Nie wiem, czemu znowu się do mnie podpinasz w tej kwestii, jak pisałem wcześniej - masz swoją opinię, spoko, ale czemu znowu dyskutujesz pod moimi?
              • hello-kitty2 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 10:25
                bigbadpig napisał:

                > Janusz nie pytał czy to fajnie, że żona chce dla niego poświęcić trochę swojej
                > wolności;

                Janusz nie ma zony.
              • bigbadpig Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 10:26
                Nie żebym miał z tym problem, tylko po prostu, nie chce mi się tego powtarzać, ale chyba muszę :P, pytanie brzmiało "Myślicie, że jestem chory? Zazdrośnik? Kompleksy?". Janusz nie pytał, czy mu wolno, więc Twoje tłumaczenie, że ktoś tam coś poświęca w imię czegoś jest słuszne, tylko nie trafia w pytanie.
                Moja opinia to 3 x TAK, i mam wrażenie jakbyś próbował mi konkretnie udowodnić, że to zła opinia.
        • jesod Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 13:13
          bigbadpig napisał:
          > > Ale... po co się tak starasz? To strasznie męczące.
          >
          > Najwyraźniej czasami małżonka/ek są tego warci.

          Nie widzisz w tym zachowaniu kontrolowania stanu idealności związku?
          • lumineer Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 13:25
            Mocno wydumane pytanie... Jezeli zwiazek z kims i seks z kims sprawia Ci czysta przyjemnosc, to co w tym podejrzanego, ze chcesz, by ten stan trwal jak najdluzej? A wiadomo, ze w zwiazku i w seksie sa dwie osoby (minimum ;)), wiec jak chcesz by wszystko gralo, to myslisz tez o tej drugiej osobie i o tym co ta druga osoba czuje.
            Takie dziwne?
            • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 13:52
              lumineer napisał(a):

              > Mocno wydumane pytanie... Jezeli zwiazek z kims i seks z kims sprawia Ci czysta przyjemnosc, to co w tym podejrzanego, ze chcesz, by ten stan trwal jak najdluzej? A wiadomo, ze w zwiazku i w seksie sa dwie osoby (minimum ;)), wiec jak chcesz by wszystko gralo, to myslisz tez o tej drugiej osobie i o tym co ta druga osoba czuje. Takie dziwne?

              Proponuję rozwazyć kalendarzyk. U mnie się świetnie sprawdził.

              • zyg_zyg_zyg Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 14:03
                > Proponuję rozwazyć kalendarzyk. U mnie się świetnie sprawdził.

                Gorzej się sprawdza u kobiety, bo w te dni, w których ma największą ochotę na seks, tego seksu nie może uprawiać (jeśli opiera się tylko na kalendarzyku).
                • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 14:13
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  > > Proponuję rozwazyć kalendarzyk. U mnie się świetnie sprawdził.
                  >
                  > Gorzej się sprawdza u kobiety, bo w te dni, w których ma największą ochotę na seks, tego seksu nie może uprawiać (jeśli opiera się tylko na kalendarzyku).

                  Nie tylko. W takich okresach trzeba stosować inne metody. Wszystkie znasz więc wymieniać nie będę.
              • slepafuria15 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 14:23
                Znam parę, która się opierała na kalendarzyku. Ma już 5 dzieci.
                • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 14:26
                  slepafuria15 napisał(a):

                  > Znam parę, która się opierała na kalendarzyku. Ma już 5 dzieci.

                  Zawiodła nie metoda, tylko wykonanie.
              • hello-kitty2 Re: Tylko tak ze 20% 19.12.14, 22:59
                marek.zak1 napisał:

                > Proponuję rozwazyć kalendarzyk. U mnie się świetnie sprawdził.

                Ale masz wyszukane poczucie humoru Marek ;-) Czy jednak mowisz powaznie? Sprawdzil sie? :)
                • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 09:18
                  hello-kitty2 napisała:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > Proponuję rozwazyć kalendarzyk. U mnie się świetnie sprawdził.
                  >
                  > Ale masz wyszukane poczucie humoru Marek ;-) Czy jednak mowisz powaznie? Sprawdzil sie? :)

                  Oczywiście. Troje udanych dzieci. Kalendarzyk jako środek zapobiegawczy jest OK tylko trzeba bardzo rozszerzać okres postu, a z tym u nas było słabo.
                  • zyg_zyg_zyg Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 09:34
                    Szklanka wody zamiast jest dużo lepsza, tylko ten okres postu jeszcze bardziej się rozszerza...
                    • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 09:58
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > Szklanka wody zamiast jest dużo lepsza, tylko ten okres postu jeszcze bardziej się rozszerza...

                      Jest skuteczniejsza, ale czy lepsza? Szanuje Twoje zdanie, chociaz sie z nim nie zgadzam.

                      • zyg_zyg_zyg Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 10:59
                        Maruś, nie wiem, czy nie zrozumiałeś ironii, czy podjąłeś konwencję absurdu.

                        Antykoncepcja jest tym lepsza, im większe prawdopodobieństwo zapobiegnięcia zapłodnienia oraz mniejsze natężenie efektów ubocznych. Kalendarzyk małżeński może być stosowany - tak jak w Twoim małżeństwie - nieperfekcyjnie, co powoduje, że jego cel nie zostaje spełniony i dochodzi do zapłodnienia, albo perfekcyjnie - wtedy ryzyko zapłodnienia bardzo maleje, ale pojawia się dokuczliwy skutek uboczny - kobieta musi wstrzymać się od seksu wtedy, kiedy ma na niego największą ochotę. Zaletą kalendarzyka jest nieingerowanie w ciało, a jeżeli jest on stosowany poważnie, to dodatkowo poznawanie tego ciała.

                        Jeżeli stosuje się dodatkowo prezerwatywy w dni płodne, to nie można już mówić o metodzie naturalnej. Wtedy to jest metoda łączona - naturalno-mechaniczna ;-) Nawiasem to ciekawe, czy używałeś kiedyś prezerwatyw, czy nie, bo za bardzo ograniczały Twój fun.

                        Co to według Ciebie znaczy, że kalendarzyk małżeński jako środek zapobiegawczy jest ok? (bo wiesz, dla większości ludzi troje dzieci w tą czy w tamtą stanowi różnicę i nie mieści się za bardzo w granicach dopuszczalnego błędu)


                        • marek.zak1 Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 11:24
                          zyg_zyg_zyg napisała:

                          > Maruś, nie wiem, czy nie zrozumiałeś ironii, czy podjąłeś konwencję absurdu.
                          >
                          > Antykoncepcja jest tym lepsza, im większe prawdopodobieństwo zapobiegnięcia zapłodnienia oraz mniejsze natężenie efektów ubocznych. Kalendarzyk małżeński może być stosowany - tak jak w Twoim małżeństwie - nieperfekcyjnie, co powoduje, że jego cel nie zostaje spełniony i dochodzi do zapłodnienia, albo perfekcyjnie - wtedy ryzyko zapłodnienia bardzo maleje, ale pojawia się dokuczliwy skutek uboczny - kobieta musi wstrzymać się od seksu wtedy, kiedy ma na niego największą ochotę. Zaletą kalendarzyka jest nieingerowanie w ciało, a jeżeli jest on stosowany poważnie, to dodatkowo poznawanie tego ciała.

                          Widzisz, krótkoterminowo masz rację, ale perfekcyjna antykoncepcja implikuje nieperfekcyjne życie - bo takie jest bez dzieci. Tak więc jestem tu za mniejszą perfekcyjnością.

                          > Jeżeli stosuje się dodatkowo prezerwatywy w dni płodne, to nie można już mówić o metodzie naturalnej. Wtedy to jest metoda łączona - naturalno-mechaniczna ;-).
                          > Nawiasem to ciekawe, czy używałeś kiedyś prezerwatyw, czy nie, bo za bardzo ograniczały Twój fun.

                          Tak, stosowałem przez lata i dlatego moge coś na ich temat powiedzieć.

                          > Co to według Ciebie znaczy, że kalendarzyk małżeński jako środek zapobiegawczy jest ok? (bo wiesz, dla większości ludzi troje dzieci w tą czy w tamtą stanowi różnicę i nie mieści się za bardzo w granicach dopuszczalnego błędu)

                          Jeszcze raz - dziecko w długoterminowej perspektywie jest czyms dobrym. Nie planowaliśmy żadnego ale stosowane metody były mało restrykcyjne i spowodowały, że urodziła sie trójka. Było ciężko i były stresy ale wyszło dobrze.
                          • zyg_zyg_zyg Re: Tylko tak ze 20% 20.12.14, 11:46
                            > Widzisz, krótkoterminowo masz rację, ale perfekcyjna antykoncepcja implikuje ni
                            > eperfekcyjne życie - bo takie jest bez dzieci.

                            To nieprawda. Antykoncepcji używają również ludzie, którzy mają dzieci i nie chcą mieć ich więcej. Również ci, którzy chcą mieć dzieci, ale akurat nie w tym momencie. Środki, które ja stosuję, do tej pory miały stuprocentową skuteczność, a mimo to jestem mamą dwójki.
            • jesod Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 14:36
              lumineer napisał(a):
              > Mocno wydumane pytanie...

              Mylisz się, a ja nie prosiłam o ocenę tego pytania. Ono wcale nie jest wydumane. Nie należy też kierować się czasem odpowiedzi.
              Staranie się w dążeniu do ideału może być po prostu sztuczne, wykreowane, a tym samym naciągane i niezgodne z rzeczywistymi potrzebami, a tym bardziej z poczuciem naszej tożsamości.
              Znacznie bardziej zdrowsze, niż staranie się być ideałem, jest pozostanie w zgodzie z samym sobą i dawanie siebie, zgodnie z własnym wyborem, a nie stwarzanie sztucznego obrazu kogoś kim się nie jest, ale za to w ramach postrzegania, przez siebie i za wszelką cenę w oczach partnera, jako ideału.
              To jest sztuczne i zakłamane, nierzeczywiste i można się w tym udusić. No i... podlegające ciągle kontrolowaniu i ocenie. Na to właśnie chciałam zwrócić uwagę.

              lumineer napisał(a):
              > wiec jak chcesz by wszystko gralo, to myslisz tez o tej drugiej osobie i o tym co ta druga
              > osoba czuje.

              Oczywiście. Tego nigdy nie kwestionowałam i nie kwestionuję. Nawet uważam, że to jest jeden z zasadniczych punktów dobrych, wzajemnych relacji, jednak nie ma nic wspólnego z umyślnym, zamierzonym, wykalkulowanym staraniem się i dążeniem do ideału.
              Ludzie po prostu lubią, a owo lubienie wynika z zaspokajania ich potrzeb, jak jest im dobrze ze sobą. Do tego nie potrzeba ideałów jako zewnętrznych wzorców do naśladowania.
              Dla nich stan idealny to ten, który zaspokaja ich wzajemne potrzeby, a przy tym mogą nadal pozostać sobą i przez swoje wybory czują się wewnętrznie wolni.
              • bigbadpig Re: Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 14:51
                Niby samą ideę pochwalasz, ale tworzysz zupełnie sztuczny podział na złe dążenie ideału i dobre dawanie siebie w zgodzie z własnym wyborem, przy okazji dopisując około tego ideału, takie wymyślone naprędce cechy jak "sztuczny", "naciągany", "zakłamane". Skąd założenie, ze lumineer nie jest w zgodzie z sobą, szczera i "nienaciągająca"? Skąd założenie, że nie piszecie o tym samym, skoro nie pojawił się, żaden konkret? Ty się po prostu przyczepiłaś niekonstruktywnie do słowa "ideał" z góry okładając je ujemnym wartościowaniem, Wittgenstein by to nazwał nieumiejętnością grania w grę pt. "język"
                • jesod Re: Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 14:58
                  bigbadpig napisał:
                  > Ty się po prostu przyczepiłaś niekonstruktywnie do słowa "ideał" z góry okładając je ujemnym > wartościowaniem,

                  Jasssssne... Niczego więcej nie mogłam się spodziewać.
                  Zadziwiająco świetnie rozumiesz i czujesz intencje lumineer, moje odczytujesz jednoznacznie - tak jak Tobie pasuje, wręcz z uprzedzeniem.
                  To już wszystko z mojej strony.
                  Dziękuję za uwagę.
                  • lumineer Re: Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 15:42
                    To ja moze niesmialo podsumuje... ;)
                    bigbadpig:
                    - dzieki za trafne odczytanie moich wypowiedzi i intencji!
                    - dzieki, za rade, zeby stad znikac, bo jak widze nie jest bezpodstawna ;)
                    jesod:
                    - dzieki za poswiecenie mi uwagi, ale Twoja ocena jest zupelnie z kosmosu i nie ma zadnego dziesiatego dna pod lozkiem, ani pod slowem 'idealna'. Szkoda tylko, ze przeoczylas kluczowe okreslenie '(prawie)', ktore mialo dokumentowac moj dystansu do siebie, a pewnie tez i do reszty swiata... ;)
                    • lumineer Re: Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 15:55
                      Zeby nie bylo jeszcze, ze "kontroluje, zyje w zaklamaniu i dusze sie w sztucznosci", to dodam, ze wcale nie pytalam swojego faceta "jak bylo?" Sam sobie westchna w zamysleniu i pewnie nawet nie podejrzewa, ze sie tym w jakimkolwiek stopniu przejelam.
                    • jesod Re: Mocno wydumane pytanie 19.12.14, 15:58
                      lumineer napisał(a):
                      > Twoja ocena jest zupelnie z kosmosu i nie

                      Zasadniczy problem leży jedynie w tym, że ja nikogo i niczego nie oceniałam.
                      To też należało dostrzec, zanim się zaczęło oceniać i komentować jesod.

                      lumineer napisał(a):
                      > Szkoda tylko

                      Mi niczego nie jest szkoda.

    • bigbadpig Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 01:40
      20% to przesada, ale "znacznie" gorzej to będzie właściwe słowo
    • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 10:32
      Lumineer zaloz sobie spirale i po klopocie. W tym wieku i po rozmnozeniu na cholere pieprzyc sie z gumami. W przypadku Mireny masz ekstra benefit w postaci szansy na ograniczenie krwawien miesiaczkowych do plamien.
      • slepafuria15 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 10:48
        Prezerwatywy nie zapobiegają jedynie ciąży. Chronią tez przed złapaniem roznych świństw np HIV. A jeśli idzie o spiralę - fakt Mirena daje dodatkowy bonus - można nawet wcale nie mieć okresu. Osobiście uważam te metodę antykoncepcji za naprawdę super. Nie ma po niej przybierania na wadze tak jak po pigułkach czy plastrach. Oczywiście, jak to w zyciu bywa nigdy nie ma różowo. Spirala sprzyja powstawaniu nadżerkom i torbielom szyjki macicy. Oczywiście nie każda to spotyka. Ale jak mowię o plusach to o minusach powiem tez. No i spirala nie chroni przed chorobami wenerycznymi.
        • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 10:56
          slepafuria15 napisał(a):

          > Prezerwatywy nie zapobiegają jedynie ciąży. Chronią tez przed złapaniem roznych
          > świństw np HIV. A jeśli idzie o spiralę - fakt Mirena daje dodatkowy bonus -
          > można nawet wcale nie mieć okresu. Osobiście uważam te metodę antykoncepcji za
          > naprawdę super. Nie ma po niej przybierania na wadze tak jak po pigułkach czy p
          > lastrach. Oczywiście, jak to w zyciu bywa nigdy nie ma różowo. Spirala sprzyja
          > powstawaniu nadżerkom i torbielom szyjki macicy. Oczywiście nie każda to spotyk
          > a. Ale jak mowię o plusach to o minusach powiem tez. No i spirala nie chroni pr
          > zed chorobami wenerycznymi.

          To bardzo ogolnie, a wracajac do przypadku autorki to mamy do czynienia z (idealna) zona, ktora z mezem i tak kocha sie czasami bez gumek. Zakladam, ze nie przynosza sobie wzajemnie do zwiazku chorob wenerycznych ;)
          • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:20
            Żona idealna. Próbuję to sobie wyobrazić:
            - Kochanie, dam ci dzisiaj analnie, ładnie się nasmaruje.
            - Nieee... jestem zmęczony po pracy, daj mi spokój, nie chce mi się dupą ruszać.
            - Ojej, to może zrobić ci laskę, a ty sobie pooglądasz w tym czasie telewizję?
            - Nie! Powiedziałem - nie mam dzisiaj siły na seks.
            - :( No dobrze, to przyniosę ci piwo i wracam do zmywania garów...
            • lumineer Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:55
              Zona jest (prawie) idealna, bo maz jest (prawie) idealny. Wiem, ze niektorym trudno to sobie wyobrazic ;)
              W przypadku opisanym przez Ciebie zona zabiera zabawki i idzie bawic sie gdzie indziej - to jest chyba najczestszy scenariusz na forum, prawda? ;)
              • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:59
                lumineer napisał(a):

                > W przypadku opisanym przez Ciebie zona zabiera zabawki i idzie bawic sie gdzie
                > indziej - to jest chyba najczestszy scenariusz na forum, prawda? ;)

                Na tym - tak. Męska strona medalu ma swoją reprezentacje na garsonierze. Łatwo sprawdzić jak liczną :)
            • bigbadpig Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:57
              Najwyraźniej wyobrażenie cech ideału to sprawa bardzo indywidualna :P
      • lumineer Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:53
        Wiesz, temat spiral teoretycznie przerabialam juz pare razy, ale wszystko sie we mnie jezy na mysl, ze trafilabym akurat do tej grupy kobiet, ktora je przeklina i usuwa przed czasem. Oczywiscie wiem, ze kazdy reaguje inaczej... Eh, moze jednak jeszcze raz podejde do tego tematu.
    • triismegistos Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:35
      Planujecie jeszcze potomstwo? Bo jak nie, to może niech pan rozważy wazektomię?
      • lumineer Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 11:59
        Nie planujemy, ale temat wazektomii kiedys przelecial w jakiejs rozmowie, ale nawet nie pamietam z jakich powodow maz go nie drazyl, albo przegonil ;) Zreszta nie wiem czy panowie nie podchodza do tego jak do jakiejs kastracji prawie (psychika?)... To chyba czuly punkt meskiego ego ;)
        • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:02
          lumineer napisał(a):

          > Nie planujemy, ale temat wazektomii kiedys przelecial w jakiejs rozmowie, ale n
          > awet nie pamietam z jakich powodow maz go nie drazyl, albo przegonil ;) Zreszta
          > nie wiem czy panowie nie podchodza do tego jak do jakiejs kastracji prawie (ps
          > ychika?)... To chyba czuly punkt meskiego ego ;)

          Kwestia podejścia. Dla mnie to zupełnie nie byłby problem, chyba nawet raz podjąłem temat, ale kwestia kosztów zabiegu była dla żony zupełnie zaporowa. Ja ten jej punkt widzenia nawet ogarniam - nie ma sensu wydawać takiej fury kasy na rzeczy zupełnie nieistotne.
          • lumineer Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:06
            Ja ten
            > jej punkt widzenia nawet ogarniam - nie ma sensu wydawać takiej fury kasy na r
            > zeczy zupełnie nieistotne.

            Masz wyjatkowo pozytywne poczucie humoru ;)
            • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:11
              lumineer napisał(a):

              > Ja ten
              > > jej punkt widzenia nawet ogarniam - nie ma sensu wydawać takiej fury kasy
              > na r
              > > zeczy zupełnie nieistotne.
              >
              > Masz wyjatkowo pozytywne poczucie humoru ;)

              Nie, to bardzo racjonalna kalkulacja finansowa. Taniej jest wydać na prezerwatywę raz w miesiącu, albo raz na dwa miesiące, niż walnąć 2 kółka od ręki na zabieg :D (a to chyba minimum tyle kosztowało, jak mi się zdaje)
              • prosty_facet Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:24
                sabat.77 napisał:

                > Nie, to bardzo racjonalna kalkulacja finansowa. Taniej jest wydać na prezerwaty
                > wę raz w miesiącu, albo raz na dwa miesiące, niż walnąć 2 kółka od ręki na zabi
                > eg :D (a to chyba minimum tyle kosztowało, jak mi się zdaje)

                Chciałbym mieć taką oszczędną żonę ;-)
          • guderianka Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:31
            Jakie koszty ?
            Zabieg to jednorazowo 2,5 zł
            Mirena to 1000 zł na 5lat
            Tabeltki anty - 360zł na rok
            Brak zabezpieczenia 0zł- za to ogromne ryzyko kosztów w każdej dziedzinie życia związane z zajściem w ciążę

            Jeśli ktoś wie, że nie planuje dzieci to ta metoda jest najkorzystniejszą finansowo, zdrowotnie i jest odwracalna -w razie tzw. "W"
            • kag73 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 16:21
              > Jeśli ktoś wie, że nie planuje dzieci to ta metoda jest najkorzystniejszą finan
              > sowo, zdrowotnie i jest odwracalna -w razie tzw. "W"

              Nie zawsze jest odwracalna, tylko w 70 czy 80%.
              • guderianka Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 16:26
                bardziej odwracalna niż urodzenie dziecka ;)
                • kag73 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 16:28
                  guderianka napisała:

                  > bardziej odwracalna niż urodzenie dziecka ;)

                  Samo zycie;) Czesto jak sie bardzo chce to sie wlasnie nie udaje, zarowno odwrcalnosc
                  jak i ciaza:(
                  • guderianka Re: Pytanie do panów... 20.12.14, 17:51
                    life is life...
                    :/
        • triismegistos Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 12:43
          Cóż, mamy położone na szali: twoje zdrowie (pixy albo spirala), pana wygodę (gumki) i pana czule ego (wazektowmia).
          Czy ja jestem dziwna że uważam zdrowie za ważniejsze niż pana fanaberie?
          • lumineer Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 13:06
            No, moge jeszcze wymanerwowac sie z punktu odniesienia i przejsc na same gumki, to bedzie constans w doznaniach ;))
            (zona nieidealna)
            • triismegistos Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 13:13
              Tak naprawdę w obliczu jego stosunku do wazektomii to te gumki to jego własny wybór. Co innego, gdybyście jeszcze planowali potomstwo.
            • bigbadpig Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 13:21
              Lumineer, podoba mi się strasznie Twoje podejście i lekkość w rozmowie, więc mam dla Ciebie radę - znikaj z tego forum, zanim nasiąkniesz jego specyficzną atmosferą :P
              • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 14:01
                > Lumineer, podoba mi się strasznie Twoje podejście i lekkość w rozmowie, więc ma
                > m dla Ciebie radę - znikaj z tego forum, zanim nasiąkniesz jego specyficzną atm
                > osferą :P

                Taaa, przegonisz tych z lekkością oraz właściwym podejściem i się będziemy ciągle tak nurzać i nurzać we własnym sosie, jak muchy w stygnącej smole*... Lumineer, nie słuchaj Biga! No chyba że on tak tylko kokietuje... :-)

                ____________________________________________
                * nie to, żebym nie uwielbiała stałych bywalców... :-)
              • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 15:58
                bigbadpig napisał:

                > Lumineer, podoba mi się strasznie Twoje podejście i lekkość w rozmowie, więc ma
                > m dla Ciebie radę - znikaj z tego forum, zanim nasiąkniesz jego specyficzną atm
                > osferą :P

                Mam wrazenie, ze pijesz rowniez do mnie ;) Wiem, ostrzegana juz nie raz, ze calkowita szczerosc do niczego nie prowadzi. Ale powiem Ci szczerze, ze ja bardzo lubie czytac stalych uzytkownikow, w tym Ciebie ale nie mam potrzeby przymilania sie/umilania. W zyciu nie jest mi lekko, stad moze brak lekkosci w rozmowie ale raczej mam to po ojcu. Lubie tez jak pojawiaja sie nowi ze swoimi przemysleniami. Im wiecej tym fajniej.
            • zyg_zyg_zyg Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 14:06
              > No, moge jeszcze wymanerwowac sie z punktu odniesienia i przejsc na same gumki,
              > to bedzie constans w doznaniach ;))

              I to jest bardzo słuszna koncepcja. Do tego jeszcze niech przez miesiąc zakłada po dwie naraz. Będzie jak z kozą i rabinem... :-))
              • kag73 Re: Pytanie do panów... 19.12.14, 16:00
                Nie jestem panem, ale zapytalam mojego pana i powiedzial, ze z guma czy bez jemu dobrze, wielkiej roznicy nie czuje, albo praktycznie zadnej nie czuje. Jedynie te gumy sa upierdliwe, bo czlowiek tak ladnie w srodku akcji, chcialby sie pakowac a tu trza przerwac i gume zalozyc. Jedziemy na gumach od wielu lat. Coraz czesciej zdarza nam sie ich "zapominac", ale ogolnie staram sie jednak w dni plodne o nich przypominac.
                Podpisuje sie po triss w tym wzgladzie, on wazektomii nie chce, Ty nie chcesz chemii, pozostaja gumy, na pocieszenie: czasami mozna ich nie uzywac:)
                • bigbadpig Re: Pytanie do panów... 20.12.14, 03:05
                  Albo szczerość w związku szwankuje, albo maż jakiejś "znieczulicy" dostał, do lekarza; jeszcze taki passus mi się nie trafił, mężczyźni generalnie psioczą na gumki; choć niektórzy, z różnych powodów są gotowi wziąć ten obmierzły krzyż na barki (pomijam kwestię związków krótkoterminowych itp. historii gdzie bierze się co dają)
                  • kag73 Re: Pytanie do panów... 21.12.14, 02:05
                    bigbadpig napisał:
                    > Albo szczerość w związku szwankuje, albo maż jakiejś "znieczulicy" dostał, do l
                    > ekarza; jeszcze taki passus mi się nie trafił, mężczyźni generalnie psioczą na
                    > gumki; choć niektórzy, z różnych powodów są gotowi wziąć ten obmierzły krzyż na
                    > barki (pomijam kwestię związków krótkoterminowych itp. historii gdzie bierze s
                    > ię co dają)

                    Ze szczeroscia wszystko w porzadku, z czuciem tez:) Hmm, no niektorzy maja ideala(prawie ideala) w domu, ja tez do nich naleze :))
          • hello-kitty2 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 19.12.14, 20:29
            triismegistos napisała:

            > Cóż, mamy położone na szali: twoje zdrowie (pixy albo spirala), pana wygodę (gu
            > mki) i pana czule ego (wazektowmia).
            > Czy ja jestem dziwna że uważam zdrowie za ważniejsze niż pana fanaberie?

            Stane po stronie tego faceta. To nie fanaberie. Mowi wyraznie, ze czuje tylko z 20 %. Nie chcialbym czuc tylko jednej piatej. Wazektomia wg mnie jest latwa decyzja tylko dla ludzi, ktorzy definitywnie nie chca miec dzieci.
            A abstrahujac od niego to gdzie odpowiedzialnosc za siebie? Przeciez to JA nie chce zajsc w ciaze (chyba ze chce ;) A gdzie sie podzial damski ped do niezaleznosci? Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona czy nie?
            Pani postawi na swoim (w sumie nie wiadomo na czym (?), widze niezdecydowanie tylko) to zaraz stanie sie stala uzytkowniczka meza koniobijcy tudziez pana pocieszajacego sie jakas spiralowa kochanica.

            Czuje 20%. O czym w ogole rozmawiamy? W sumie, co mnie to, to nie moj maz, hehe partnerzy idealni, dobre, trzeba przekleic do Bigowego watku ;)
            • lumineer Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 19.12.14, 21:13
              Wiesz, gdybym nie przejela sie tymi 20% to nie byloby watku (tez przeciez napisalam, ze nie chcialabym czuc tylko tych 20%). Ale fakt jest tez taki, ze maz nigdy wczesniej nie poruszl tego tematu, sam kupowal gumki i nie bylo sprawy, bo do seksu z opcja gumki tez go nigdy nie musialam namawiac. Dzieci nie chcemy miec oboje.
              A niezaleznosc w zwiazku nie wiedzie chyba droga przez czyjegos trupa? ;) Czasem z gumka, czasem bez - to byl nasz kompromis w ostatnich latach, wczesniej byly inne kompromisy. Kazdy zawiera wlasne i ja ich nie krytykuje. Pytanie moje nie dotyczylo tez metod antykoncepcji (pls o odpuszczenie mi tego typu porad). Bylo skierowane do panow, czy czuja podobnie (plus kwestia wieku).
              • hello-kitty2 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 19.12.14, 22:45
                lumineer napisał(a):

                By
                > lo skierowane do panow, czy czuja podobnie (plus kwestia wieku).

                A po co Ci te statystyki? Sprawdzasz meza prawdomownosc? Pisywal tu niejaki Wont (lat 40) o beznadziejnosci gumek. Nie moge znlezc tej konkretnej wypowidzi o beznadziejnosci gum, ktora utkwila w mojej pamieci ale wykopalam ta: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,154010594,154365033,Re_Maz_masturbator_.html
                Prosze, dolicz sobie do statystyk idealna ;)
                • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 19.12.14, 23:40
                  Jak dla mnie to jest roznica czy ktos nie chce z guma, bo "mu sie nie chce jej zakladac", bo jest leniwy i musi przerywac akcje, a nie chce z guma, bo prawie nic nie czuje. To bym wyjasniala.
                  Jak sie facet chce pieprzyc i jest podjarany i na babke leci, to guma nie stanie sie przeszkoda, z mojego doswiadczenia.
                  Nie dajmy sie zwariowac: jezeli beznadziejnosc gumek polega na tym, ze ktos sie leni...nie mam zrozumienia, choc czesto pisalam, ze jestem leniwa, maz tez, w wielu kwestiach:)) Owszem gumy staja sie upierdliwe, ze wzgledu na przyerywnik, ale nie znaczy to, ze odczuwa sie o tyle mniej, mowiac obiektywnie. No chyba, ze sa nie wiem jakie wyjatki, albo wrazliwi, ktorym erekcja opada, bo gume musza zalozyc:(
                  • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 19.12.14, 23:43
                    Aha i jeszcze uwazam, ze jak uzywam gum to jestem zabezpieczona, antykoncepcja dotyczy obojgu w zwiazku, bo seks odbywa sie we dwoje. Co ma tu do rzeczy niezaleznosc?
                    • hello-kitty2 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:15
                      kag73 napisała:

                      > Aha i jeszcze uwazam, ze jak uzywam gum to jestem zabezpieczona, antykoncepcja
                      > dotyczy obojgu w zwiazku, bo seks odbywa sie we dwoje. Co ma tu do rzeczy nieza
                      > leznosc?

                      Zwlaszcza wtedy jak zapominasz ich uzyc ;) Ty Kag to jestes cwana gapa i masz ciagoty do drugiego dziecka, reszta to racjonalizacje.
                      • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:26
                        "Zwlaszcza wtedy jak zapominasz ich uzyc ;) Ty Kag to jestes cwana gapa i masz ciagoty do drugiego dziecka, reszta to racjonalizacje."

                        Uchowaj panie Boze!!! Gdzie mi w tym wieku dziecko potrzebna, za duzego mam stracha. Ale juz ostatnio zarzucilam mezowi, ze to chyba jego natura kreci na drugie, bo sie ciagle bez gum chce pakowac:)
                        Serio chyba z wiekiem czlowiek sie za pewny siebie robi albo mysli, ze taki plodny jak kiedys juz nie jest. Albo nie wiem, wylacza mu siezesto myslenie, po czasie fefry i zaklonanie "nigdy wiecej, nigdy wiecj" i zastanawianie ktory to byl dzien.
                  • hello-kitty2 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:11
                    kag73 napisała:

                    > Jak dla mnie to jest roznica czy ktos nie chce z guma, bo "mu sie nie chce jej
                    > zakladac", bo jest leniwy i musi przerywac akcje, a nie chce z guma, bo prawie
                    > nic nie czuje. To bym wyjasniala.
                    > Jak sie facet chce pieprzyc i jest podjarany i na babke leci, to guma nie stani
                    > e sie przeszkoda, z mojego doswiadczenia.
                    > Nie dajmy sie zwariowac: jezeli beznadziejnosc gumek polega na tym, ze ktos sie
                    > leni...nie mam zrozumienia, choc czesto pisalam, ze jestem leniwa, maz tez, w
                    > wielu kwestiach:))

                    Ale ja cytowalam Wonta, a nie ta babke, co nadal nie wie co jest grane. W zyciu nie pisal nic o lenistwie w odniesieniu do gum. Zwrot "mi tez by sie nie chcialo" nie odnosi sie do lenistwa.

                    Owszem gumy staja sie upierdliwe, ze wzgledu na przyerywnik,
                    > ale nie znaczy to, ze odczuwa sie o tyle mniej, mowiac obiektywnie. No chyba,
                    > ze sa nie wiem jakie wyjatki, albo wrazliwi, ktorym erekcja opada, bo gume musz
                    > a zalozyc:(

                    "Mowiac obiektywnie"? A co Ty wiesz o obiektywnym odczuwaniu w gumie? Zaraz wyjdzie, ze jak facet gorzej czuje w gumie to jakis skrzywiony :)
                    • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:22
                      > "Mowiac obiektywnie"? A co Ty wiesz o obiektywnym odczuwaniu w gumie? Zaraz wyj
                      > dzie, ze jak facet gorzej czuje w gumie to jakis skrzywiony :)

                      Oczywiscie, ze nie wiem nic, tylko tyle, ze specjalnie zapytalam meza i mi powiedzial o jego odczuwaniu w gumie. Glos w dyskusji cenny, bo autorka pyta o odczucia panow.
                      A zreszta ja tez odczuwam/nie odczuwam w gumie, jak jej facet uzywa:))
                    • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:30
                      "Ale ja cytowalam Wonta, a nie ta babke, co nadal nie wie co jest grane. W zyciu nie pisal nic o lenistwie w odniesieniu do gum. Zwrot "mi tez by sie nie chcialo" nie odnosi sie do lenistwa."

                      A do czego sie odnosi? Jak dla faceta przeszkoda jest guma...moim zdaniem to tylko teoria w jego wykonaniu, tryb przypuszczajacy, bo co on wie o zabijaniu:))
                      • kag73 Re: Bycie niezalezna to tez bycie zabezpieczona 20.12.14, 00:33
                        Bo o dziwo, ze mu sie z paniami za pieniadze z guma chcialo? Skoro tak beznadziejnie, to se zaraz mogl zwalic konia a nie kase wydawac.
    • zepsutaklawiatura Re: Pytanie do panów... 20.12.14, 12:31
      Bardzo nie lubię gumki, żona też, dlatego bardzo rzadko u nas w ten sposób się zabezpieczamy. Dramatu nie ma, ale jest to dla mnie elementy wyłącznie przeszkadzający, tak jakbyś jadła pyszną zupę łyżką owiniętą w folię, drapała się w swędzącym miejscu przez reklamówkę plastikową - nie wiem do czego to jeszcze porównać. Wrażenia są dużo słabsze. Nie wiem, ile procent, ale dokładnie tyle, żeby czuć, że są słabsze.

      Po za tym sam sens używania gumki w naszym przypadku jest wątpliwy, bo bardzo mocno z nas obu się wydziela i spływa podczas seksu i po 5ciu minutach gumka jest pomięta i zdewastowana jak gówno.

      Nie cierpię też tego zapachu gumy. Prezerwatywa stresuje mnie, obrzydza i psuje seks.
    • socrates11 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 13:03
      Może być!
    • olowek_z_gumka Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 14:34
      Dla mnie nie ma różnicy przy klasycznym seksie - absolutnie żadnej. Analny tylko z gumką - nigdy nie próbowałem bez. Oralny tylko bez. Zwykle używam Durex Classic.
    • janusz.z.bytomia Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 18:16
      A dla mnie różnica jest i to duża. Gdyby nie było tej różnicy, to producenci nie wymyślaliby coraz cieńszych i bardziej "odczuwalnych" modeli. Tak więc przedmówcy, którzy nie czują różnicy, niech się cieszą, bo nie wszyscy mają tak fajnie.
      • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 19:00
        janusz.z.bytomia napisał:

        > A dla mnie różnica jest i to duża. Gdyby nie było tej różnicy, to producenci ni
        > e wymyślaliby coraz cieńszych i bardziej "odczuwalnych" modeli. Tak więc przedm
        > ówcy, którzy nie czują różnicy, niech się cieszą, bo nie wszyscy mają tak fajni
        > e.

        To ciekawe z czego wynika ta roznica, ze niektorzy odczuwaja, a inni nie? Czy z glowy czy z kutasa? ;)
        • mabelle2000 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 19:15
          hello-kitty2 napisała:

          > To ciekawe z czego wynika ta roznica, ze niektorzy odczuwaja, a inni nie? Czy z
          > glowy czy z kutasa? ;)

          Smiej sie, smiej, znam jednego, ktory na wstepie zaznaczyl, ze ZE MNA to on absolutnie nie moze uzywac prezerwatyw, bo nie zniesie psychicznej bariery, ktora miedzy nami powstanie (sic!). Pomyslalam, ze on z opcji katolickiej jest, czy cos podobnego, bo bredzil o milosci i zjednoczeniu, ale zdaje sie ze to ateista, ktoremu mocno sie poj...lo.
          • wont Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 19:27
            mabelle2000 napisała:
            >
            > Smiej sie, smiej, znam jednego, ktory na wstepie zaznaczyl, ze ZE MNA to on abs
            > olutnie nie moze uzywac prezerwatyw, bo nie zniesie psychicznej bariery, ktora
            > miedzy nami powstanie (sic!). Pomyslalam, ze on z opcji katolickiej jest, czy c
            > os podobnego, bo bredzil o milosci i zjednoczeniu, ale zdaje sie ze to ateista,
            > ktoremu mocno sie poj...lo.
            ------------
            Troche to gornolotne co powiedzial twoj jak rozumiem niedoszly partner, ale zasadniczo sie z nim zgadzam. Dla mnie seks w gumce jest zdecydowanie mniej satysfakcjonujacy. Nie tylko z powodu gorszych doznan ale takze tego calego ceremonialu zakladania, no jakies to sztuczne i stwarzajace bariere. W gumce to ja moge stukac dziwki albo jakies przygodne partnerki, bo trzeba dbac o bezpieczenstwo, ale nie wyobrazam sobie seksu z partnerka, z ktora jestem, w gumce. Naprawde, kutasem by mi sie nie chcialo ruszyc.
            • mabelle2000 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 19:47
              wont napisał:

              > W gumce to ja moge
              > stukac dziwki albo jakies przygodne partnerki, bo trzeba dbac o bezpieczenstwo,
              > ale nie wyobrazam sobie seksu z partnerka, z ktora jestem, w gumce.

              A od kiedy, ze sie tak zapytam, kobieta staje sie ta "stala partnerka" dla Ciebie ? Jak uprawiacie seks po raz pierwszy czy dwudziesty pierwszy ? :-)
              W tym przypadku, o ktorym wspomnialam, facet bredzil tez o zaufaniu. Bajka wciskana naiwnym gesiom. Ufac to ja moge mu bezgranicznie, niekoniecznie jednak musze ufac wszystkm kobietom, z ktorymi spal do tej pory ;-)
              Bez prezerwatywy IMHO mozna pozwolic sobie na seks tylko w dlugim zwiazku, po uprzednim wykonaniu stosownych badan.
              • wont Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 20:01
                mabelle2000 napisała:

                > A od kiedy, ze sie tak zapytam, kobieta staje sie ta "stala partnerka" dla Cieb
                > ie ? Jak uprawiacie seks po raz pierwszy czy dwudziesty pierwszy ? :-)
                ----------------
                Jezeli mam byc calkowicie szczery to najczesciej wygladalo to tak - wieczor, knajpa, wino, mila rozmowa, sredniosatysfakconujacy obie strony seks w gumce. Pobudka rano i satysfakcjonujace obie strony stukanie bez gumki. I tak juz zostawalo - bez gumki.

                Ja rozumiem zagrozenia, ale dlatego jak krowie na miedzy wam od dluzszego czasu tlumacze, ze seks z dziwkami jest dla mnie seksem bezpiecznym :)
                • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 20:09
                  wont napisał:

                  > mabelle2000 napisała:
                  >
                  > > A od kiedy, ze sie tak zapytam, kobieta staje sie ta "stala partnerka" dl
                  > a Cieb
                  > > ie ? Jak uprawiacie seks po raz pierwszy czy dwudziesty pierwszy ? :-)
                  > ----------------
                  > Jezeli mam byc calkowicie szczery to najczesciej wygladalo to tak - wieczor, kn
                  > ajpa, wino, mila rozmowa, sredniosatysfakconujacy obie strony seks w gumce. Pob
                  > udka rano i satysfakcjonujace obie strony stukanie bez gumki. I tak juz zostawa
                  > lo - bez gumki.
                  >
                  > Ja rozumiem zagrozenia, ale dlatego jak krowie na miedzy wam od dluzszego czasu
                  > tlumacze, ze seks z dziwkami jest dla mnie seksem bezpiecznym :)

                  A satysfakcjonujacym (biorac pod uwage co spodziles w tych dwoch postach)?
                  • wont Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 20:14
                    hello-kitty2 napisała:
                    > A satysfakcjonujacym (biorac pod uwage co spodziles w tych dwoch postach)?
                    -----------
                    Wypluj to slowo! "Splodziles" - nie podoba mi sie.
                • kag73 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 03:15
                  "Jezeli mam byc calkowicie szczery to najczesciej wygladalo to tak - wieczor, knajpa, wino, mila rozmowa, sredniosatysfakconujacy obie strony seks w gumce. Pobudka rano i satysfakcjonujace obie strony stukanie bez gumki. I tak juz zostawalo - bez gumki.

                  Ja rozumiem zagrozenia, ale dlatego jak krowie na miedzy wam od dluzszego czasu tlumacze, ze seks z dziwkami jest dla mnie seksem bezpiecznym :)"

                  Czyli kolega troche teoretyk a troche niespelniony. Cale mnostwo sredniosatysfakcjonujacgo seksu z dziwkami. A z drugiej strony kolaga nie byl nigdy napalony i zmuszony okolicznocznosciami do uzycia gumy, co by sie przekonac, ze moze bylo by wow, a srednio bylo, bo kolaga za duzo wina wieczorkiem wypil na ten przyklad? ;))
                • zawle Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 05:15
                  wont napisał: > mabelle2000 napisała:
                  >
                  > > A od kiedy, ze sie tak zapytam, kobieta staje sie ta "stala partnerka" dl
                  > a Cieb
                  > > ie ? Jak uprawiacie seks po raz pierwszy czy dwudziesty pierwszy ? :-)
                  > ----------------
                  > Jezeli mam byc calkowicie szczery to najczesciej wygladalo to tak - wieczor, kn
                  > ajpa, wino, mila rozmowa, sredniosatysfakconujacy obie strony seks w gumce. Pob
                  > udka rano i satysfakcjonujace obie strony stukanie bez gumki. I tak juz zostawa
                  > lo - bez gumki.


                  Hehe...polecam więc opcję oszczędną. Abonament tylko na godziny. Gdyby chciał Pan mieć opcję na całą noc, dziwka mogłaby się Panu pomylić ze stałą partnerka;) A tak swoja drogą...na jak długo te stałe partnerki są stałe, bo widzę że szybko awansują;)
    • protein.spill Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 22:24
      Z gumką jest dużo gorzej. Z mojej perspektywy: Najpierw trzeba utrzymać swoje podniecenie nisko, żeby kobieta miała czas się rozgrzać. Trzeba się skupić, żeby nie pospieszać. Wrzucić w głowie jakąś mantrę w stylu A Miauczynskiego (... Bo o miłość dbać trzeba ... Pielęgnować jak ogród ...) Potem wyczuć moment kiedy można już się dać ponieść. Orgazm. Potem przestać, żeby nie ryzykować wpadki. To jest dla mnie najmniej przyjemna część bo nie lubię przestawać od razu. Bez prezerwatywy można czasem przejść do drugiej rundy zwalniając trochę pomiędzy.

      • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 22:34
        protein.spill napisał(a):

        > Z gumką jest dużo gorzej.

        O w mordę Jeża! Gdzie byłeś jak Cię nie było? :))))
        • protein.spill Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 22:45
          Synek. Kariera (plus olanie ambicji). Rujnowanie małżeństwa, głównie przez nadmiar uwagi skierowanej na mój omszały kostór. Pare dni temu myślę: co tam u Sabata i Spółki. A potem nie dało sie nie odezwać jak padło na gumki
          • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:05
            protein.spill napisał(a):

            > Synek. Kariera (plus olanie ambicji). Rujnowanie małżeństwa, głównie przez nadm
            > iar uwagi skierowanej na mój omszały kostór. Pare dni temu myślę: co tam u Saba
            > ta i Spółki.

            Z nowosci - zona mi nie daje :))))))))
            Okej, zartowalem. To znaczy - nie zartowalem, ale potraktuj to w kategoriach zartu. Whatever :)
            Pare nickow zdazylo zniknac, pare sie pojawilo, ale sklad ten sam. Rozumisz, ciuciubabka taka. Mysle, ze nawet bardziej ciuciu niz babka, niestety.
            Milo znow widziec.

            • protein.spill Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:49
              Wzajemnie. Z żoną przykra sytuacja, nie mam żadnego cwanego komentarza. Ja sie trzymam amerykańskiej zasady 'rob one out, it's a champagne of victory'. Ale bycie walikoniem stawia cię na dole seksualnej drabiny, tuż nad eunuchem, może niżej. 'Wanker' tutaj to dość ciężkiego kalibru wyzwisko.
          • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:52
            protein.spill napisał(a):

            > Synek. Kariera (plus olanie ambicji). Rujnowanie małżeństwa, głównie przez nadm
            > iar uwagi skierowanej na mój omszały kostór. Pare dni temu myślę: co tam u Saba
            > ta i Spółki. A potem nie dało sie nie odezwać jak padło na gumki

            Czesc! Co to jest 'kostor'? ;)
            • protein.spill Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:54
              Cześć , to jest laga starego dziada. Muszę sprawdzić ortografie w takim razie.
              • protein.spill Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:57
                Miałaś racje, kostur. Ech, wstyd.
              • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 13.01.15, 23:58
                protein.spill napisał(a):

                > Cześć , to jest laga starego dziada. Muszę sprawdzić ortografie w takim razie.

                Nie, spokojnie. Moze ja nawalam, bo ja po polsku to tylko tu. Moze opisowo daj, bo teraz nie wiem co to jest laga? ;) Chodzi Ci o fitness?
                • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 00:02
                  Laga = stara laska, taka do podpierania się.
                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 00:06
                    protein.spill napisał(a):

                    > Laga = stara laska, taka do podpierania się.

                    "rózga/duża/z/2 rękojeściami", "kij, laska używane do podpierania się przy chodzeniu" ;-)

                    Dobra, nie chce Cie meczyc skoro wpadles ale nie kumam, co ma do jakiejs laski rujnowanie malzenstwa i to omszalej? ;-) Wrociles do Polski, popisjasz ze szwagrem?
                    • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 00:17
                      Zamotalem, chodziło tylko o nadmiar masturbacji, wiesz jak to sie kończy dla związku. Pózniej zacznę niezależny wątek o przewagach walenia konia dla facetów takich jak ja.

                      Szwagier (dobra pamięć z Twojej strony) okazało sie przyjechał tutaj.

                      Co u Ciebie?
                      • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 00:26
                        protein.spill napisał(a):

                        > Zamotalem, chodziło tylko o nadmiar masturbacji, wiesz jak to sie kończy dla zw
                        > iązku. Pózniej zacznę niezależny wątek o przewagach walenia konia dla facetów
                        > takich jak ja.
                        >
                        > Szwagier (dobra pamięć z Twojej strony) okazało sie przyjechał tutaj.
                        >
                        > Co u Ciebie?

                        O przewadze walenia konia to chyba ja ostatnio watek zakladalam, mozesz sie podpiac ;-)

                        Dobra pamiec to czasem moje przeklenstwo.

                        To fajnie, masz z kim popic, choc skoro olales ambicje to moze juz sie tak nie stresujesz.

                        U mnie, hmm zaliczylam pare chlopa, nasycilam sie bliskoscia i chyba wystarczy na jakis czas, studia koncze, potem bedzie robienie kasy. Ogolnie do przodu.

                        Napisz co u Ciebie albo zaloz ten watek to pomyslimy.
      • kag73 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 03:08
        protein.spill napisał(a):

        > Z gumką jest dużo gorzej. Z mojej perspektywy: Najpierw trzeba utrzymać swoje p
        > odniecenie nisko, żeby kobieta miała czas się rozgrzać. Trzeba się skupić, żeby
        > nie pospieszać. Wrzucić w głowie jakąś mantrę w stylu A Miauczynskiego (... Bo
        > o miłość dbać trzeba ... Pielęgnować jak ogród ...) Potem wyczuć moment kiedy
        > można już się dać ponieść. Orgazm. Potem przestać, żeby nie ryzykować wpadki. T
        > o jest dla mnie najmniej przyjemna część bo nie lubię przestawać od razu. Bez p
        > rezerwatywy można czasem przejść do drugiej rundy zwalniając trochę pomiędzy.
        >
        Szczerze, nie zrozumialam nic z tego wywodu. Jaka wpadka w gumie? I jaka roznica czy w gumie czy bez, zeby opozniac orgazm, trzymac podniecenie nisko? Tak trzeba i tak, bez gumy jeszcze trudniej niz z guma, mysle.
        • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 12:02
          Krócej: gumka opóźnia, to jest plus, zwłaszcza dla pani. Po wytrysku nie należy kontynuować ruchów frykcyjnych bo można wpaść. To jest minus zwłaszcza dla pana (ale myśle ze i pani skorzystałaby z przedłużonego orgazmu, zakładając ze tez ma orgazm w tej chwili).

          Ja mam dziecko z wpadki. Dla mnie 'sesja' dzieli sie na cześć pierwsza poświęconą partnerce i drugą poświęconą gumce. Dlatego bywa ze po wszystkim kiedy żona już śpi idę sobie zwalić konia dla rozładowania stresu.
          • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 12:19
            protein.spill napisał(a):

            > Krócej: gumka opóźnia, to jest plus, zwłaszcza dla pani. Po wytrysku nie należy
            > kontynuować ruchów frykcyjnych bo można wpaść. To jest minus zwłaszcza dla pan
            > a (ale myśle ze i pani skorzystałaby z przedłużonego orgazmu, zakładając ze tez
            > ma orgazm w tej chwili).
            >
            > Ja mam dziecko z wpadki. Dla mnie 'sesja' dzieli sie na cześć pierwsza poświęco
            > ną partnerce i drugą poświęconą gumce. Dlatego bywa ze po wszystkim kiedy żona
            > już śpi idę sobie zwalić konia dla rozładowania stresu.

            Jezu, to po cholere sie barujecie z tymi gumami? I jeszcze po wpadce? Dobry wstep Proteinowy do tematu o wyborze masturbacji w zwiazku. W sumie w tym temacie tez pasuje tylko Big przegonil zalozycielke, ze niby my tacy nietego eh, bez sensu.
            • mabelle2000 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 12:33
              hello-kitty2 napisała:

              > Jezu, to po cholere sie barujecie z tymi gumami? I jeszcze po wpadce?

              Tez sie dziwie. Ja bym juz dawno postawila na wazektomie, gdybym byla mezczyzna oczywiscie.
              • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 14:55
                Szczerze mówiąc nawet sie nie zastanawiałem.
                Rada jest dobra i rozumiem, ze sama też jesteś po operacji podwiązania czy przecięcia jajowodów. Podzielisz sie wrażeniami? Jak to wpłynęło na Ciebie, związek?

                • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 15:51
                  protein.spill napisał(a):

                  > Szczerze mówiąc nawet sie nie zastanawiałem.
                  > Rada jest dobra i rozumiem, ze sama też jesteś po operacji podwiązania czy prze
                  > cięcia jajowodów. Podzielisz sie wrażeniami? Jak to wpłynęło na Ciebie, związek
                  > ?

                  Nie no spokojnie, przeciez moze bedziesz/bedziecie jeszcze chcial/i miec dzieci. Sa przeciez inne metody. Zalozycielka tez sie denerwowala jak weszlismy w metody wiec nie bede sie powtarzac co ja wybralam i polecam. W kazdym badz razie jesli guma prowadzi do wpadki czy dyskomfortu i dlatego mezczyzna wybiera walenie konia to chyba warto zadbac o zastepstwo gum inna metoda zamiast potem plakac nad rozpadem zwiazku.

                  Rozmawialiscie na ten temat z zona?
                  • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 16:34
                    Rozmawialiśmy kiedyś to znaczy ja mowilem, żona odpowiadała "aha". Od jakiegoś czasu nie rozmawiamy na jakikolwiek istotny temat oprócz dziecka i forsy.
                    • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 16:36
                      protein.spill napisał(a):

                      > Rozmawialiśmy kiedyś to znaczy ja mowilem, żona odpowiadała "aha". Od jakiegoś
                      > czasu nie rozmawiamy na jakikolwiek istotny temat oprócz dziecka i forsy.

                      Czyli na dzien dzisiejszy jak to widzisz? Szczerze?
                      • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 21:12
                        > Czyli na dzien dzisiejszy jak to widzisz? Szczerze?

                        Szczerze? To jeszcze może długo potrwać, przynajmniej z mojej strony. W ciągu ostatniego roku w końcu musiałem przyznać , ze masa niechęci zony do mnie ma realne podstawy. Głownie zarzut bycia nadętym pajacem. Z drugiej strony widzę jak jej zryli beret rodzice, trudno mi jej mieć za złe ze jest tak często zdołowana czy wkurwiona. Zreszta odkąd przeszedłem na codzienna jazdę na ręcznym mocno sie poprawiło. Może nie lubi seksu (może tylko ze mną) a może to ja pompowalem tą negatywność w związek przez brak seksu. Bez znaczenia w tej chwili.

                        Ja się w każdym razie już nie wkurwiam, do wszystkich odzywam sie uprzejmie, staram sie uczciwie odpracować swoją cześć domowych obowiązków. Pije sam ale na wesoło.
                        • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 21:39
                          protein.spill napisał(a):

                          > > Czyli na dzien dzisiejszy jak to widzisz? Szczerze?
                          >
                          > Szczerze? To jeszcze może długo potrwać, przynajmniej z mojej strony. W ciągu o
                          > statniego roku w końcu musiałem przyznać , ze masa niechęci zony do mnie ma rea
                          > lne podstawy. Głownie zarzut bycia nadętym pajacem. Z drugiej strony widzę jak
                          > jej zryli beret rodzice, trudno mi jej mieć za złe ze jest tak często zdołowana
                          > czy wkurwiona. Zreszta odkąd przeszedłem na codzienna jazdę na ręcznym mocno s
                          > ie poprawiło. Może nie lubi seksu (może tylko ze mną) a może to ja pompowalem t
                          > ą negatywność w związek przez brak seksu. Bez znaczenia w tej chwili.
                          >
                          > Ja się w każdym razie już nie wkurwiam, do wszystkich odzywam sie uprzejmie, st
                          > aram sie uczciwie odpracować swoją cześć domowych obowiązków. Pije sam ale na w
                          > esoło.

                          Aha, rozumiem. Tez przerabialam picie. Tez sie upijalam na wesolo. Nie chce by moj czas przeszly brzmial jakos protekcjonalnie, bo jestem zdania, ze nalogi to ja tylko zamieniam jeden na drugi, a akurat teraz alko nie sluzy mojemu treningowi.

                          Sluchaj to nie ma znaczenia tylko teraz, a w ogole to znaczenie ma.

                          A moglys podac przyklad zachowania a la 'nadety pajac', bo trudno mi sobie wyobrazic co to jest ten pajac?
                          • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 22:42
                            > A moglys podac przyklad zachowania a la 'nadety pajac', bo trudno mi sobie wyob
                            > razic co to jest ten pajac?

                            Wymądrzanie się. Przemowy, zamiast rozmów. Unikanie określeń w rodzaju: "spieprzyłem, sorry". A, i do tego anty-religijne jazdy w towarzystwie, czy u rodziny. Z ostatniego cieżko zrezygnować do tej pory, mam na tym tle solidne skrzywienie od dzieciństwa.
                            • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 22:55
                              protein.spill napisał(a):

                              > Wymądrzanie się. Przemowy, zamiast rozmów. Unikanie określeń w rodzaju: "spiepr
                              > zyłem, sorry". A, i do tego anty-religijne jazdy w towarzystwie, czy u rodziny.
                              > Z ostatniego cieżko zrezygnować do tej pory, mam na tym tle solidne skrzywieni
                              > e od dzieciństwa.

                              A te przemowy, wymadrzanie sie to z czego wynikaja? Z moich obserwacji wynika, ze ludzie wola rozmowe, bo rozmowa zbliza, a przemowa to chyba tylko zbliza przemawiajacego z przemowa ;)
                              • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 23:13
                                > A te przemowy, wymadrzanie sie to z czego wynikaja? Z moich obserwacji wynika,
                                > ze ludzie wola rozmowe, bo rozmowa zbliza, a przemowa to chyba tylko zbliza prz
                                > emawiajacego z przemowa ;)

                                Uczciwie mowię: nie wiem. W mojej głowie to jest wysiłek żeby mówić precyzyjnie. Ale kiedy to dociera do żony, zwłaszcza przy zdaniu wielokrotnie złożonym, to widzę, że jakoś sens tego co chciałem powiedzieć nie przeszedł.

                                Ale tak jak mówiłem wcześniej: teraz jest lepiej. Sztu(cz)ka polega na tym, żeby nie mówić o rzeczach, które są ważne dla mnie.

                                Robi sie ze mnie Gollum. Stukam sobie ten swój sssssoftware i to jest mój ssssskarb.

                                Właśnie moja chora wyobraźnia podsunęła mi taki obraz: Gollum trzyma w garści Pierścień . Onanizuje sie nim. Zbliżenie na jego gębę. Znika. Pojawia sie. Znika. Pojawia sie. Coraz szybciej. Stroboskop :D
                                • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 23:29
                                  protein.spill napisał(a):

                                  > Uczciwie mowię: nie wiem. W mojej głowie to jest wysiłek żeby mówić precyzyjnie
                                  > . Ale kiedy to dociera do żony, zwłaszcza przy zdaniu wielokrotnie złożonym, to
                                  > widzę, że jakoś sens tego co chciałem powiedzieć nie przeszedł.
                                  >
                                  > Ale tak jak mówiłem wcześniej: teraz jest lepiej. Sztu(cz)ka polega na tym, żeb
                                  > y nie mówić o rzeczach, które są ważne dla mnie.
                                  >
                                  > Robi sie ze mnie Gollum. Stukam sobie ten swój sssssoftware i to jest mój sssss
                                  > karb.
                                  >
                                  > Właśnie moja chora wyobraźnia podsunęła mi taki obraz: Gollum trzyma w garści P
                                  > ierścień . Onanizuje sie nim. Zbliżenie na jego gębę. Znika. Pojawia sie. Znika
                                  > . Pojawia sie. Coraz szybciej. Stroboskop :D

                                  hehe u mnie byla taka reklama www.youtube.com/watch?v=CjAzC7RSSvA

                                  Nie wiem co Ci powiedziec, czarno to widze to, co sie z Toba dzieje, bo pamietam Cie z tamtego okresu. Masz mozliwosc pogadac z przyjacielem? Ze szwagrem to chyba ryzyko, co?
                                  • protein.spill Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 23:52
                                    > Masz mozliwosc pogadac z przyjacielem? Ze szwagrem to c
                                    > hyba ryzyko, co?

                                    No nie da rady. Fajny facet ale za bliska rodzina. Zwijam sie, spij dobrze.
                                • sabat.77 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 23:33
                                  protein.spill napisał(a):

                                  > Właśnie moja chora wyobraźnia podsunęła mi taki obraz: Gollum trzyma w garści P
                                  > ierścień . Onanizuje sie nim. Zbliżenie na jego gębę. Znika. Pojawia sie. Znika
                                  > . Pojawia sie. Coraz szybciej. Stroboskop :D

                                  HAHAHAHAHAHAHA... UMIERAM :DDD
                • mabelle2000 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 16:08
                  protein.spill napisał(a):

                  > Szczerze mówiąc nawet sie nie zastanawiałem.
                  > Rada jest dobra i rozumiem, ze sama też jesteś po operacji podwiązania czy prze
                  > cięcia jajowodów. Podzielisz sie wrażeniami? Jak to wpłynęło na Ciebie, związek
                  > ?

                  W moim przypadku pewnosc, ze nie zajde juz w ciaze, byla jedna z nielicznych rzeczy, ktore wspominam jako niewatpliwy plus mojego zwiazku. Nie ma chyba nic gorszego jak zawiedzie antykoncepcja w malzenstwie, ktore nie nalezy do najbardziej udanych.
                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do panów... 14.01.15, 16:18
                    mabelle2000 napisała:

                    > W moim przypadku pewnosc, ze nie zajde juz w ciaze, byla jedna z nielicznych rz
                    > eczy, ktore wspominam jako niewatpliwy plus mojego zwiazku. Nie ma chyba nic go
                    > rszego jak zawiedzie antykoncepcja w malzenstwie, ktore nie nalezy do najbardzi
                    > ej udanych.

                    Nie no wpadki to w ogole ciary po plecach, tyle ze u mnie to na legalu do polowy ciazy mozna usuwac bodajze. Wpadka w sypiacym sie zwiazku to jak cementowe buciki przed wrzuceniem do rzeki ;) Nie pamietam czy mowilas czy masz dzieci Mabelle i czy chcialas/chcesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka