Dodaj do ulubionych

Zakochani w sieci

11.01.15, 21:01
Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontakt jedynie przez siec?
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:15
      sabat.77 napisał:

      > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontakt jedynie przez siec?

      Zaprzyjaźnić tak, zakochać nie.
      • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:47
        marek.zak1 napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        > > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontak
        > t jedynie przez siec?
        >
        > Zaprzyjaźnić tak, zakochać nie.

        Rozumiem, chodzi o brak transmisji feromonów
        • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:05
          loppe napisał:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > sabat.77 napisał:
          > >
          > > > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z niakontakt jedynie przez siec?
          > >
          > > Zaprzyjaźnić tak, zakochać nie.
          >
          > Rozumiem, chodzi o brak transmisji feromonów.

          Nie tylko. Sprawy estetyczne, atrakcyjność seksualna. Ja jestem wzrokowcem, podobnie jak większość facetów, tak więc bez tego tylko polubienie/zaprzyjaźnienie.
          Dzisiaj byl bardzo trudny dzień dla nas.,
          zakbajka.blog.onet.pl/2015/01/11/silny-wiatr-a-strong-wind/
          • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:08

            > > Rozumiem, chodzi o brak transmisji feromonów.
            >
            > Nie tylko. Sprawy estetyczne, atrakcyjność seksualna. Ja jestem wzrokowcem, pod
            > obnie jak większość facetów, tak więc bez tego tylko polubienie/zaprzyjaźnienie
            > .
            > Dzisiaj byl bardzo trudny dzień dla nas.,
            > zakbajka.blog.onet.pl/2015/01/11/silny-wiatr-a-strong-wind/

            Dziki miały szczęście:)

            Wzrokowcem? Internet daje możliwość popatrzeć. Tylko feromony na pewno nie są transmitowane.
            • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:14
              loppe napisał:

              > Wzrokowcem? Internet daje możliwość popatrzeć. Tylko feromony na pewno nie są t
              > ransmitowane.

              Dobrze że zapachy nie są transmitowane, bo wyobraź sobie spotkanie z trollem internetowym...
              • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:17
                sabat.77 napisał:

                > loppe napisał:
                >
                > > Wzrokowcem? Internet daje możliwość popatrzeć. Tylko feromony na pewno ni
                > e są t
                > > ransmitowane.
                >
                > Dobrze że zapachy nie są transmitowane, bo wyobraź sobie spotkanie z trollem in
                > ternetowym...

                Trzeba by zatykać nos przed komputerem ha ha ha, albo odp. okienko plastrem jak ja kamerkę ha ha
                • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:20
                  loppe napisał:

                  > albo odp. okienko plastrem jak ja kamerkę ha ha

                  Kamerka się skaleczyła? :D
                  • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:23
                    Partnerka któregoś dnia przyszła i mi przezornie zakleiła plastrem, i bardzo dobrze.
                    • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:25
                      loppe napisał:

                      > Partnerka któregoś dnia przyszła i mi przezornie zakleiła plastrem, i bardzo do
                      > brze.

                      Nigdy nie wiadomo, czy Skynet nie patrzy właśnie na ciebie :)
                      A ty, prawda, z ptakiem na wierzchu, albo właśnie drapiesz się po tyłku...
            • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:20
              loppe napisał:
              > > Nie tylko. Sprawy estetyczne, atrakcyjność seksualna. Ja jestem wzrokowce
              > m, podobnie jak większość facetów, tak więc bez tego tylko polubienie/zaprzyjaź
              > nienie
              > > .
              > > Dzisiaj byl bardzo trudny dzień dla nas.,
              > > zakbajka.blog.onet.pl/2015/01/11/silny-wiatr-a-strong-wind/
              >
              > Dziki miały szczęście:)

              Dziki sa wielkie i niesamowicie szybkie. W lesie, do ktorego chodze z Sową jest duże stado. Moja żona odmawia chodzenia w z nami, z uwagi wlaśnie na dziki. Saren sie nie boi. Uważa mnie za bardzo odważnego, że nie boje sie dzików.
          • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:09
            marek.zak1 napisał:

            > Nie tylko. Sprawy estetyczne, atrakcyjność seksualna. Ja jestem wzrokowcem, pod
            > obnie jak większość facetów, tak więc bez tego tylko polubienie/zaprzyjaźnienie
            > .

            Khem, khem - a foto i kamerki? To też sieć...
            • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:15
              sabat.77 napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > Nie tylko. Sprawy estetyczne, atrakcyjność seksualna. Ja jestem wzrokowce
              > m, podobnie jak większość facetów, tak więc bez tego tylko polubienie/zaprzyjaźnienie
              > > .
              >
              > Khem, khem - a foto i kamerki? To też sieć...

              No tak. Rzeczywiscie. To moze i można.
    • 5chantal Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:29
      Można się zauroczyć z całą pewnością. Niektórzy pewnie to nazwą zakochaniem.
    • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:30
      sabat.77 napisał:

      > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontakt jedy
      > nie przez siec?

      No raczej.
      Wszak - co powszechnie wiadomo - można się zakochać jedynie zerkając na obiekt w szkole:)
      • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:31
        Zakochanie jest bardziej funkcją możliwości podmiotu niż obiektu.
        • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 08:30
          To prawda. Powstaje w tym momencie pytanie rzeczywista wartosc takich uczuc. Obiekt uczuc moze byc w duzym stopniu projekcja wlasnych oczekiwan albo wrecz w wiekszej czesci wytworem fantazji.
      • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:53
        loppe napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        > > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia konta
        > kt jedy
        > > nie przez siec?
        >
        > No raczej.
        > Wszak - co powszechnie wiadomo - można się zakochać jedynie zerkając na obiekt
        > w szkole:)

        Internet daje w tym względzie jakby większe możliwości - konwersacji, poznania wartości oblubienicy etc:)
    • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:36
      sabat.77 napisał:

      > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontakt jedy
      > nie przez siec?

      Tutaj istotne będzie rozróżnienie kontaktu jedynie werbalnego (to jest ciekawa kwestia wg mnie, tu można się zastanawiać) oraz wypasionego kontaktu multimedialnego
      • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:39
        loppe napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        > > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontak
        > t jedy
        > > nie przez siec?
        >
        > Tutaj istotne będzie rozróżnienie kontaktu jedynie werbalnego (to jest ciekawa
        > kwestia wg mnie, tu można się zastanawiać) oraz wypasionego kontaktu multimedia
        > lnego

        Wg mnie niektóre osoby potrafią się zakochać "na bazie" kontaktu jedynie werbalnego i siły własnej wyobraźni i uczuciowości
    • guderianka Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:41
      tak ;)
      pokochałam męża poznanego na czacie po ok 3 tyg pisania na gg. Potem się spotkaliśmy i..wiedziałam ( on też ) , że będziemy razem. Po kolejnym tygodniu mówiliśmy o ślubie , wspólnym zamieszkaniu i etc ;)
      • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:49
        guderianka napisała:

        > tak ;)
        > pokochałam męża poznanego na czacie po ok 3 tyg pisania na gg. Potem się spotka
        > liśmy i..wiedziałam ( on też ) , że będziemy razem. Po kolejnym tygodniu mówili
        > śmy o ślubie , wspólnym zamieszkaniu i etc ;)

        Gratulacje. Wydaje mi się że transmisja głosu serc może tak właśnie się odbyć...
        • guderianka Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:52
          Dziękuję :)
          Dodam, że pokochałam jego umysł."Spotkania" z nim były ucztą intelektualną. Na szczęście, gdy się spotkaliśmy zgrały się jeszcze pozostałe elementy ;)
          • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:58
            guderianka napisała:

            > Dziękuję :)
            > Dodam, że pokochałam jego umysł."Spotkania" z nim były ucztą intelektualną. Na
            > szczęście, gdy się spotkaliśmy zgrały się jeszcze pozostałe elementy ;)

            W końcu u faceta najważniejsza jest podobno osobowość, tak?, więc zapewne nieco więcej dziewcząt zakocha się przez internet niż chłopców, w wariancie wyłącznie kontaktu werbalnego bez zdjęć i filmów (nie mówiąc o skypie), a późniejsze spotkanie pozwoli zweryfikować całość. Przy dużej intuicji prawdopodobieństwo trafiającego strzału jest niemałe.
            • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 21:59
              Intuicji podmiotu uczucia, a także szczerości obiektu
            • guderianka Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:01
              Hm. Nie wiem jak to jest statystyczne. Ja nie szukałam faceta do życia. Byłam rozwódką z małym niepełnosprawnym dzieckiem. Szukałam faceta do rozrywki-krótko mówiąc. Mąż miał za sobą kilka takich spotkań- zaiskrzyło przez sieć ze mną, mimo "kamieni" z mojego życia.

              Teściowa poznała swojego drugiego męża również na czacie ;)
      • sea.sea Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:20
        U mnie podobnie, tyle że ja swojego mam nie z czatu, a z forum :)
        • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:22
          sea.sea napisała:

          > U mnie podobnie, tyle że ja swojego mam nie z czatu, a z forum :)

          BSWM? :D
          • sea.sea Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:25
            Nie, w ogóle niezwiązanego z dupami, w żadnym z kontekstów :D
            • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:27
              sea.sea napisała:

              > Nie, w ogóle niezwiązanego z dupami, w żadnym z kontekstów :D

              Za 15 lat nastolatki będą się spotykać, i takie dialogi będą szły:
              - Poznałam fajnego chłopaka!
              - Serio? A na jakim forum?
              • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:28
                sabat.77 napisał:


                > Za 15 lat nastolatki będą się spotykać, i takie dialogi będą szły:
                > - Poznałam fajnego chłopaka!
                > - Serio? A na jakim forum?

                Sabat, to już się dzieje.
                • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:31
                  marek.zak1 napisał:

                  > sabat.77 napisał:
                  >
                  >
                  > > Za 15 lat nastolatki będą się spotykać, i takie dialogi będą szły:
                  > > - Poznałam fajnego chłopaka!
                  > > - Serio? A na jakim forum?
                  >
                  > Sabat, to już się dzieje.

                  Na razie to wygląda raczej tak:

                  > > - Poznałam fajnego chłopaka!
                  > > - Serio? A gdzie?

          • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:34
            sabat.77 napisał:

            > sea.sea napisała:
            >
            > > U mnie podobnie, tyle że ja swojego mam nie z czatu, a z forum :)
            >
            > BSWM? :D

            No, a jak ja Furii radzilam zeby zawsze zwiekszac swoja szanse (=rowniez na forum =wszedzie i zawsze) to sie dziwiles. Tez powinienes uwazac na to, jak sie przedstawiasz.
            • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:37
              hello-kitty2 napisała:
              >
              > No, a jak ja Furii radzilam zeby zawsze zwiekszac swoja szanse (=rowniez na for
              > um =wszedzie i zawsze) to sie dziwiles. Tez powinienes uwazac na to, jak sie pr
              > zedstawiasz.

              A po co? Już raz uważał i teraz uważa że zła kobieta go wybrała.
            • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:38
              hello-kitty2 napisała:


              > No, a jak ja Furii radzilam zeby zawsze zwiekszac swoja szanse (=rowniez na forum =wszedzie i zawsze) to sie dziwiles.

              Internet jest świetnym narzędziem dla poszukujacych i dlaczego nie korzystać?
            • sea.sea Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:39
              Liczba znanych mi związków czy przelotnych romansów, które się nawiązały mniej lub bardziej mimochodem na znanych mi forach internetowych, dochodzi do kilkunastu, gdybym dobrze pogrzebała w pamięci, to może i ze 20 by się ukulało.

              Mam na myśli fora tematyczne, nie czaty ani nie portale randkowe, nigdy nie kręciłam się ani na jednych, ani na drugich.
              • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:41
                sea.sea napisała:

                > Liczba znanych mi związków czy przelotnych romansów, które się nawiązały mniej
                > lub bardziej mimochodem na znanych mi forach internetowych, dochodzi do kilkuna
                > stu, gdybym dobrze pogrzebała w pamięci, to może i ze 20 by się ukulało.
                >
                > Mam na myśli fora tematyczne, nie czaty ani nie portale randkowe, nigdy nie krę
                > ciłam się ani na jednych, ani na drugich.


                Ale to jest znany fakt że mnóstwo ludzi się poznaje przez internet, dziwne gdyby było inaczej.

                Temat jest węższy, zakochanie w internecie.
                • sea.sea Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:43
                  Ta, ale to a propos wypowiedzi Kitty, że autoprezentacja na forach jest ważna :)
                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:48
                    sea.sea napisała:

                    > Ta, ale to a propos wypowiedzi Kitty, że autoprezentacja na forach jest ważna :).

                    Zgadzam się. Ale w koncu real zweryfikuje marketing.
                    • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:51
                      marek.zak1 napisał:

                      > sea.sea napisała:
                      >
                      > > Ta, ale to a propos wypowiedzi Kitty, że autoprezentacja na forach jest w
                      > ażna :).
                      >
                      > Zgadzam się. Ale w koncu real zweryfikuje marketing.

                      Tak, ale wiesz... Babka bardzo fajna w autoprezentacji na forum, nawiązuje się nić, potem się z nią spotykasz, okazuje się że wysłała zdjęcie z fotoshopu i to sprzed 10 lat, ale jest taka fajna osobowościowo, a ty jesteś gentlemanem, do tego przyjechałeś do powiedzmy Krakowa, świece się palą...
                    • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:55
                      marek.zak1 napisał:

                      > sea.sea napisała:
                      >
                      > > Ta, ale to a propos wypowiedzi Kitty, że autoprezentacja na forach jest w
                      > ażna :).
                      >
                      > Zgadzam się. Ale w koncu real zweryfikuje marketing.

                      Ale do reala musi dojsc. To tak jak mawial moj kumpel ''Jak zadzwonia do mnie z Hollywood to bede w top formie w 2 miesiace'' ;) Ale musza zadzwonic.
                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:00
                        Do reala musi dojsc, ale w realu juz nie musi do niczego dojsc. Poza tym kobiety nie sa dzentelmenami z definicji :) Wiec mezczyznom nie oplaca sie klamac.
                        • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:09
                          sabat.77 napisał:

                          > Do reala musi dojsc, ale w realu juz nie musi do niczego dojsc. Poza tym kobiet
                          > y nie sa dzentelmenami z definicji :) Wiec mezczyznom nie oplaca sie klamac.

                          Jezu a Ty jak sie spotkasz to musisz juz ruchac, bo jak nie zaruchasz to sie udusisz? Czy o co Ci chodzi? A czy ja mowilam, ze trzeba klamac? A co jak do pracy przychodze w makijazu to klamie, bo po domu zdarza mi sie chodzic bez? Kobiety sa kulturalniejsze od mezczyzn, a co boisz sie z kobieta spotkac? Wszyscy Ci mowia, ze nalezy sie spotykac, a Ty sie boisz tych spotkan w realu jak diabel wody swieconej. Ja nie wiem jak Ty chcesz ta kochanke spotkac. Caly czas realizujesz jeden schemat: nie da sie.

                          Masz zle podejscie od poczatku do konca i w wyniku tego wiesz co sie stanie? Nie uda Ci sie ;-) Niewlasciwe podejscie i juz.
                          • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:14
                            Wiesz co? Uda mi sie.
                    • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:00
                      marek.zak1 napisał:

                      > sea.sea napisała:
                      >
                      > > Ta, ale to a propos wypowiedzi Kitty, że autoprezentacja na forach jest w
                      > ażna :).
                      >
                      > Zgadzam się. Ale w koncu real zweryfikuje marketing.

                      Spotkanie połączone z prezentacją zestawu rewelacyjnych garnków za 6000zł, każdy otrzyma upominek.
              • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:45
                sea.sea napisała:

                > Mam na myśli fora tematyczne, nie czaty ani nie portale randkowe, nigdy nie kręciłam się ani na jednych, ani na drugich.

                Ja jestem aktrywny na www,historycy.org ale tam tez nie szukam romansów :)
                • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:48
                  marek.zak1 napisał:

                  > sea.sea napisała:
                  >
                  > > Mam na myśli fora tematyczne, nie czaty ani nie portale randkowe, nigdy n
                  > ie kręciłam się ani na jednych, ani na drugich.
                  >
                  > Ja jestem aktrywny na www,historycy.org ale tam tez nie szukam romansów :)

                  Marek gdzieś zatem chyba szuka romansów, skoro precyzuje że na forum historycy.org ich nie szuka... Na forum historycy.org nie ma feromonów...
                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:50
                    loppe napisał:


                    > Marek gdzieś zatem chyba szuka romansów, skoro precyzuje że na forum historycy. org ich nie szuka... Na forum historycy.org nie ma feromonów...

                    Tak, tam nie ma. Tylko dyskusje na tematy historyczne.
                    • sea.sea Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:54
                      Jeśli jest tam funkcja Private Messages... :D
                • guderianka Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:03
                  szukają gdzie indziej ;)
                  ( jestem historykiem z wykształcenia, mój poznany na czacie wp mąż-takoż samo ;))
              • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:49
                sea.sea napisała:

                > Liczba znanych mi związków czy przelotnych romansów, które się nawiązały mniej
                > lub bardziej mimochodem na znanych mi forach internetowych, dochodzi do kilkuna
                > stu, gdybym dobrze pogrzebała w pamięci, to może i ze 20 by się ukulało.
                >
                > Mam na myśli fora tematyczne, nie czaty ani nie portale randkowe, nigdy nie krę
                > ciłam się ani na jednych, ani na drugich.

                Wszystko sie zgadza, to tak jak u mnie realizujac/rozwijajac swoje zainteresowania. Roznimy sie pewnie tylko zainteresowaniami i realizacja. Wspolne zainteresowania zblizaja.
                • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 22:54
                  hello-kitty2 napisała:

                  >
                  > Wszystko sie zgadza, to tak jak u mnie realizujac/rozwijajac swoje zainteresowa
                  > nia. Roznimy sie pewnie tylko zainteresowaniami i realizacja. Wspolne zainteres
                  > owania zblizaja.

                  Poza tym na forum tematycznym, na przykład historia oręża polskiego, może być tylko jedna babka i za chwilę staje się obiektem fantazji hufca facetów...
                  • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:07
                    loppe napisał:
                    >
                    > Poza tym na forum tematycznym, na przykład historia oręża polskiego, może być t
                    > ylko jedna babka i za chwilę staje się obiektem fantazji hufca facetów...

                    W drugą stronę to raczej słabo działa, bo samotny facet na forum Jak gotować nie zostanie raczej uznany za fenomenalną Amazonkę
                    • loppe Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:08
                      Albo Jak szydełkować
                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 11.01.15, 23:11
                        Co gorsza - jak robic na drutach :)
              • zawle Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 00:22
                sea.sea napisała:

                > Liczba znanych mi związków czy przelotnych romansów, które się nawiązały mniej
                > lub bardziej mimochodem na znanych mi forach internetowych, dochodzi do kilkuna
                > stu, gdybym dobrze pogrzebała w pamięci, to może i ze 20 by się ukulało.

                Ja tylko raz na serio rozważałam spotkanie z panem. Zresztą, z tego forum, ale to było lata świetlne temu. Niestety byłam prawie wtedy w nim zakochana, chociaż na privie pisaliśmy niewiele. Bałam się.
                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 00:47
                  zawle napisała:

                  > Ja tylko raz na serio rozważałam spotkanie z panem. Zresztą, z tego forum, ale
                  > to było lata świetlne temu. Niestety byłam prawie wtedy w nim zakochana, chocia
                  > ż na privie pisaliśmy niewiele. Bałam się.

                  No to teraz dalas temat Sabatowi do rozwazania na najblizsze 10 lat ;)
                  A z ciekawosci dopytam: czego sie balas?
                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 07:47
                    Niekoniecznie duzo rozwazania, bo mam analogiczna sytuacje :p Przynajmniej jak do tej pory...
                    • zawle Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 08:47
                      sabat.77 napisał:

                      > Niekoniecznie duzo rozwazania, bo mam analogiczna sytuacje :p Przynajmniej jak
                      > do tej pory...

                      Droga koleżanko. Nie ciesz się jak głupia, że Ci tu sabat wyznaje uczucia "na łamach". Z dużym prawdopodobieństwem będzie to samo robił gdy nic z tego nie wyjdzie.
                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 08:52
                        Nie sadze, zeby "droga kolezanka" to czytala, poniewaz jest to dosc stara sprawa i juz dawno nieaktualna :)
                        • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:18
                          sabat.77 napisał:

                          > Nie sadze, zeby "droga kolezanka" to czytala, poniewaz jest to dosc stara spraw
                          > a i juz dawno nieaktualna :)

                          What the fuck are you talking about, guys?:)
                        • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:47
                          sabat.77 napisał:

                          > Nie sadze, zeby "droga kolezanka" to czytala, poniewaz jest to dosc stara spraw
                          > a i juz dawno nieaktualna :)

                          ''Lata swietlne'' wchodza w gre? ;-))) Nigdy nie wiadomo kto gdzie podczytuje z partyzanta. Tez musze w koncu wejsc na jakies holenderskie forum, walnac pare bykow ortograficznych, przez to zostac zauwazona i jak nic ksiaze jakis sie we mnie zakocha i bedziemy zyli dlugo i szczesliwie ;) Dajcie spokoj z tym zakochiwaniem sie przez kabelek, seks to co innego ;)

                          Czego sie balas dziadu, do odpowiedzi! ;)
                          • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:54
                            Albo zacznij uczyć niderlandzkiego w Polsce. Jak jest I love you po holendersku?
                            • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:03
                              loppe napisał:

                              > Albo zacznij uczyć niderlandzkiego w Polsce. Jak jest I love you po holendersku
                              > ?

                              Ik hou van jou.
                              Ale to bym musiala wrocic do Polski ;( Tak czy siak mezczyzna/zwiazek/seks nie jest moim priorytetem. Pieniadze i kariera, hell yeah!
                              • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:06
                                hello-kitty2 napisała:

                                > loppe napisał:
                                >
                                > > Albo zacznij uczyć niderlandzkiego w Polsce. Jak jest I love you po holen
                                > dersku
                                > > ?
                                >
                                > Ik hou van jou.
                                > Ale to bym musiala wrocic do Polski ;( Tak czy siak mezczyzna/zwiazek/seks nie
                                > jest moim priorytetem. Pieniadze i kariera, hell yeah!

                                Czy wymawiam "ik hou van ju" czy trochę inaczej?:)

                                Zrób Kitty karierę, co masz nie zrobić!
                                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:21
                                  loppe napisał:

                                  > Czy wymawiam "ik hou van ju" czy trochę inaczej?:)
                                  >
                                  > Zrób Kitty karierę, co masz nie zrobić!

                                  translate.google.pl/#nl/en/Ik%20hou%20van%20jou
                                  Tu sobie kliknij na mikrofonik (druga ikonka pod tekstem).
                                  • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:26
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > loppe napisał:
                                    >
                                    > > Czy wymawiam "ik hou van ju" czy trochę inaczej?:)
                                    > >
                                    > > Zrób Kitty karierę, co masz nie zrobić!
                                    >
                                    > translate.google.pl/#nl/en/Ik%20hou%20van%20jou
                                    > Tu sobie kliknij na mikrofonik (druga ikonka pod tekstem).

                                    ik hau vau jau usłyszałem (często to słyszysz Kitty w Holandii?:)
                                    to spore zaskoczenie

                                    • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:38
                                      loppe napisał:

                                      > ik hau vau jau usłyszałem (często to słyszysz Kitty w Holandii?:)
                                      > to spore zaskoczenie

                                      Mierzi mnie jak ludzie pisza np po angielsku tak, jak slysza. Pieprza sobie wtedy nauke pisania, to raz, a dwa, wg mnie slowo w pamieci jest zachowywane w postaci sfotografowanego obrazu. Jak czytasz takie zapisy fonetyczne to nie rozumiesz co tam jest napisane, musisz wrocic do literowania. Suma sumarum: wiecej szkod niz pozytku.

                                      Nigdy nie slysze. Holendrzy sa bardzo powsciagliwi i oszczedni, nie rozpieszczaja.
                                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:44
                                        Mam w pracy kontakt z jednym Holendrem i jest zawsze tak samo powsciagliwie uprzejmy, niezaleznie od tego czy sie cieszy czy jest wkurwiony. Mam wrazenie, ze jakbym mu jebnal w ryj to by tylko z troska i zdziwieniem zapytal, dlaczego to zrobilem. Nie wiem czy oni wszyscy sa tacy, ale ten egzemplarz to jakis slimak emocjonalny.
                                        • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:48
                                          Spędziłem 2 tygodnie wśród Holendrów jako student. 80% to sztywniacy (ich sprawa), a ci tacy weselsi luźniejsi bardzo się wyróżniają na tym tle, wydaje się wręcz że sobie lekceważą he he na takim tle!

                                          ps. Sabat piszesz bez polskich znaków, czyżby z zagranicy?
                                        • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:53
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Mam w pracy kontakt z jednym Holendrem i jest zawsze tak samo powsciagliwie upr
                                          > zejmy, niezaleznie od tego czy sie cieszy czy jest wkurwiony. Mam wrazenie, ze
                                          > jakbym mu jebnal w ryj to by tylko z troska i zdziwieniem zapytal, dlaczego to
                                          > zrobilem. Nie wiem czy oni wszyscy sa tacy, ale ten egzemplarz to jakis slimak
                                          > emocjonalny.

                                          Nie wiem czy moj syn to Holender ale zalozmy. Jak mi ostatni raz powiedzial, ze mnie kocha to sobie ta date gdzies zapisalam, a bylo to z pare lat temu ;-) Teraz ma 7 lat.
                                          Ma to tez dobre strony, bo jak kiedys w pociagu dosiedli sie do mnie najebani w trzy dupy kibice po jakims meczu. cale wagon z kilkadziesiat chlopa, to tez byli powsciagliwi. Tyle co se pospiewali. Mimo, ze staralam sie nie okazywac ani strachu ani specjalnego zainteresowania to jak czytalam strone w ksiazce, tak jej nie przewrociclam przez godzine, trzymalam wzrok sztywno wbity, takiego stracha mialam momentalnie. W Polsce to juz bym pewnie byla zgwalcona we wszystkie dziury po 3 razy ;-) A tu luzik. Dobra nie bede chwalic dnia przed zachodem slonca.
                              • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:10
                                Zrob kariere za pomoca seksu :) Bedzie dwa w jednym. Prezes korporacji z podrygujacym ptaszkiem nie wydaje sie juz taki powazny i nobliwy :)
                                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:29
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Zrob kariere za pomoca seksu :) Bedzie dwa w jednym. Prezes korporacji z podryg
                                  > ujacym ptaszkiem nie wydaje sie juz taki powazny i nobliwy :)

                                  Oj Sabat. Ty musisz sobie dorobic brakujaca czesc zycia w postaci zycia seksualnego. Ja to sie na tym polu dosc mocno juz zrealizowalam i dlatego moge sie poswiecic dorabianiu ;) Zreszta ostatni kochanek mnie wysylal wlasnie do trzepania kasy, a nie do trzepania konia. Chyba mu sie porabalo, ze kobiety to na polki nie wchodza dzieki majatkowi, ewentualnie byl takim czlowiekiem srodka. Ja sie zawsze zadawalam z facetami, co lubia mocno pracujace kobiety. Zawsze tacy mi sie podobali, a potem trzeba bylo sobie w brode pluc ;)
                                  Marzy mi sie na starosc takie trio: ja, syn i kasa ;-)
                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:33
                                    A mi: Ja, kasa i obciągana kiełbasa :)
                                    • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:42
                                      sabat.77 napisał:

                                      > A mi: Ja, kasa i obciągana kiełbasa :)

                                      To z trojcy masz tylko jeden element, a ja ze swojej mam dwa. Dlatego rozsadniej by bylo gdybys sie najpierw skupil nad kasa, a trzeci element by doszedl sam. Szczegolnie, ze jesli chodzi o kase to mozesz w tym kierunku 'cos' zrobic.
                                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:45
                                      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:46
                                        Co niby moge zrobic?
                                        • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:49
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Co niby moge zrobic?

                                          kasę misiu:)
                                          • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:57
                                            loppe napisał:

                                            > sabat.77 napisał:
                                            >
                                            > > Co niby moge zrobic?
                                            >
                                            > kasę misiu:)

                                            Tak wlasnie obstawiam, ze latwiej Ci bedzie znalezc lepiej platna prace niz kochanke.
                                            • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:39
                                              Jedno jest nastepstwem drugiego. Gdybym mial pieniadze, to znalezienie kochanki nie byloby duzym wyzwaniem. Ale pieniedzy nie mam i sie nie zapowiada. W sensie logicznym masz racje - latwiej byloby znalezc lepiej platna prace. Niemniej prawdopodobienstwo obu zdazen jest bliskie zeru, choc znalezienie dobrze platnej pracy to prawdopodobienstwo zauwazalnie wyzsze.
                                              • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:46
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Jedno jest nastepstwem drugiego. Gdybym mial pieniadze, to znalezienie kochanki
                                                > nie byloby duzym wyzwaniem. Ale pieniedzy nie mam i sie nie zapowiada. W sensi
                                                > e logicznym masz racje - latwiej byloby znalezc lepiej platna prace. Niemniej p
                                                > rawdopodobienstwo obu zdazen jest bliskie zeru, choc znalezienie dobrze platnej
                                                > pracy to prawdopodobienstwo zauwazalnie wyzsze.

                                                To nie lepiej poswiecic seks na oltarzu dobrobytu? Czy to nie byloby odpowiednikiem znalezienia kochanki na forum tematycznym? ;-) Zajmuje sie czyms innym, a seks to tylko skutek uboczny tego.
                                                • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:57
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > To nie lepiej poswiecic seks na oltarzu dobrobytu? Czy to nie byloby odpowiedni
                                                  > kiem znalezienia kochanki na forum tematycznym? ;-) Zajmuje sie czyms innym, a
                                                  > seks to tylko skutek uboczny tego.

                                                  Zamienić jedną mrzonkę na drugą? Głupota. Z deszczu pod rynnę.
                                                  Człowiek w mojej sytuacji, jest jak Robinson Crusoe.
                                                  Zamiast zastanawiać się jak przepłynąć ocean wpław, rozsądniej jest ogarnąć otoczenie, zastanowić się z czego można zbudować szałas i czy w pobliżu są jakieś źródła wody pitnej. Nie karmić się mrzonkami o nadciągającym transatlantyku, który zabierze do domu, tylko rozejrzeć się w katalogu dostępnych (REALNIE!) opcji i sprawdzić, czy w pobliżu są jakieś rośliny z jadalnymi owocami i czy można nazbierać małży i krabów. Jak rozpalić ogień.
                                                  Rozumiesz? Metoda małych kroków i aranżowanie rzeczywistości tak, jak pozwala na to sytuacja, ale w tym kierunku, który jest dla człowieka dobry i realizuje jego potrzeby.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:04
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zamienić jedną mrzonkę na drugą? Głupota. Z deszczu pod rynnę.
                                                    > Człowiek w mojej sytuacji, jest jak Robinson Crusoe.
                                                    > Zamiast zastanawiać się jak przepłynąć ocean wpław, rozsądniej jest ogarnąć oto
                                                    > czenie, zastanowić się z czego można zbudować szałas i czy w pobliżu są jakieś
                                                    > źródła wody pitnej. Nie karmić się mrzonkami o nadciągającym transatlantyku, kt
                                                    > óry zabierze do domu, tylko rozejrzeć się w katalogu dostępnych (REALNIE!) opcj
                                                    > i i sprawdzić, czy w pobliżu są jakieś rośliny z jadalnymi owocami i czy można
                                                    > nazbierać małży i krabów. Jak rozpalić ogień.
                                                    > Rozumiesz? Metoda małych kroków i aranżowanie rzeczywistości tak, jak pozwala n
                                                    > a to sytuacja, ale w tym kierunku, który jest dla człowieka dobry i realizuje j
                                                    > ego potrzeby.

                                                    Czyli? Bo gadasz jak manager, duzo slow malo konkretow, belkot dla ludu. Co konkretnie?
                                                  • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:05
                                                    > Czyli? Bo gadasz jak manager, duzo slow malo konkretow, belkot dla ludu. Co kon
                                                    > kretnie?

                                                    Już dziś zacząć systematycznie oszczędzać na kochankę
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:06
                                                    loppe napisał:

                                                    > > Czyli? Bo gadasz jak manager, duzo slow malo konkretow, belkot dla ludu.
                                                    > Co konkretnie?
                                                    >
                                                    > Już dziś zacząć systematycznie oszczędzać na kochankę.

                                                    100 zł miesięcznie I po roku jest juz czym rzadzić.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czyli? Bo gadasz jak manager, duzo slow malo konkretow, belkot dla ludu. Co kon
                                                    > kretnie?

                                                    W moim przypadku zamiast zajmować się wymysłami o kochankach i zarabianiu kokosów opcje działania zasadniczo są 2:
                                                    1) rozwieść się i wyjechać do UK - i tam próbować łazić na dziwki
                                                    2) łazić na dziwki w Polsce, oszczędzając ile się da - i udawać Greka przed żoną
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:27
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > W moim przypadku zamiast zajmować się wymysłami o kochankach i zarabianiu kokos
                                                    > ów opcje działania zasadniczo są 2:
                                                    > 1) rozwieść się i wyjechać do UK - i tam próbować łazić na dziwki

                                                    Jeszcze raz: rozwodzic sie zeby lazic na dziwki????

                                                    > 2) łazić na dziwki w Polsce, oszczędzając ile się da - i udawać Greka przed żon
                                                    > ą

                                                    To idz i sprawdz. Tu to akurat nie ma co myslec tylko dzialac. Tylko jak wyjasnisz zonie taki wydatek?
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To idz i sprawdz. Tu to akurat nie ma co myslec tylko dzialac. Tylko jak wyjasn
                                                    > isz zonie taki wydatek?

                                                    Nie muszę wyjaśniać. Mam obecnie około 300-500 PLN miesięcznie, które wydaję na to co chcę.
                                                    Mamy układ, że ja pokrywam opłaty stałe, a ona wydaje kasę na żywność i inne bieżące potrzeby.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:47
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > W moim przypadku zamiast zajmować się wymysłami o kochankach i zarabianiu kokos
                                                    > ów opcje działania zasadniczo są 2:
                                                    > 1) rozwieść się i wyjechać do UK - i tam próbować łazić na dziwki

                                                    Dla mnie glupota, za duzo nakladow, dziwki nie sa tego warte.

                                                    > 2) łazić na dziwki w Polsce, oszczędzając ile się da - i udawać Greka przed żon
                                                    > ą

                                                    Masz swoje pieniedze, wybierasz ta opcje. Wykonaj. Nie ma tu o czym gadac. Nie wiem co Cie powstrzymuje.
                                              • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:47
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Jedno jest nastepstwem drugiego. Gdybym mial pieniadze, to znalezienie kochanki nie byloby duzym wyzwaniem.

                                                Jesli kochanka jest zamożna, nie potrzebuje twoich pieniedzy.
                                                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:54
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > sabat.77 napisał:
                                                  >
                                                  > > Jedno jest nastepstwem drugiego. Gdybym mial pieniadze, to znalezienie ko
                                                  > chanki nie byloby duzym wyzwaniem.
                                                  >
                                                  > Jesli kochanka jest zamożna, nie potrzebuje twoich pieniedzy.

                                                  Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszystko funkcjonuje.
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszystko funkcjonuje.

                                                    Jeśli facet jest interesujący jako taki, nie musi być super zamożny, nie uważasz?
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszystko f
                                                    > unkcjonuje.
                                                    >
                                                    > Jeśli facet jest interesujący jako taki, nie musi być super zamożny, nie uważa
                                                    > sz?

                                                    A zamozny to jakie widelki? ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszy
                                                    > stko funkcjonuje.
                                                    > >
                                                    > > Jeśli facet jest interesujący jako taki, nie musi być super zamożny, nie uważa
                                                    > > sz?
                                                    >
                                                    > A zamozny to jakie widelki? ;).

                                                    Powyzej średniego mieszkania, samochodu i pensji - to tak dla 40+. Młodszy moze miec mniej, bo sie jeszcze nie dorobił :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > A zamozny to jakie widelki? ;).
                                                    >
                                                    > Powyzej średniego mieszkania, samochodu i pensji - to tak dla 40+. Młodszy moze
                                                    > miec mniej, bo sie jeszcze nie dorobił :)

                                                    Wg mnie nie musi. Moze byc sredniak. Ale jak sie obchodzi z kasa tez jest wazne, bo jak cala oddaje zonie, a przy sobie nie ma nic i musi do niej dzwonic zeby z konta na drinka podebrac to jak sobie to wyobrazasz? Na randce jestes, a tu infolinia z domem ;-) To tak pod Sabat pisze zeby wiedzial jakie rzeczy sa niedopuszczalne. Zeby sobie zdawal sprawe, ze kochanie sie na boku kosztowne jest i nie podlega rozliczaniu z zona. Czy jest na to przygotowany? Czy ze liczy, ze to wyjdzie w praniu? ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wg mnie nie musi. Moze byc sredniak. Ale jak sie obchodzi z kasa tez jest wazne , bo jak cala oddaje zonie, a przy sobie nie ma nic i musi do niej dzwonic zeby z konta na drinka podebrac to jak sobie to wyobrazasz?

                                                    Nie wiem. To nie moja bajka. Jak mnie żona zostawi, zabiore sie za szukanie nowej, ale tak, zeby żona I kochanka, to dla mnie za dużo :)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To tak pod Sabat pisze zeby wiedzial jakie rzeczy sa nied
                                                    > opuszczalne. Zeby sobie zdawal sprawe, ze kochanie sie na boku kosztowne jest i
                                                    > nie podlega rozliczaniu z zona. Czy jest na to przygotowany? Czy ze liczy, ze
                                                    > to wyjdzie w praniu? ;)

                                                    Ale o czym my mówimy Kitty? Ja to mam wszystko przemyślane i przeliczone, doskonale sobie zdaję sprawę, że w moim wypadku kochanka to kompletny surrealizm.
                                                    Trzeba poświęcić na to mnóstwo pieniędzy i czasu - dojazdy, prezenty, opłacić hotel i kolację.
                                                    To przedsięwzięcie dla zamożnych ludzi, najlepiej takich, którzy dużo podróżują i są w stanie ukryć swoje wypady do kochanki między sprawami służbowymi. Nie moja bajka. Dlatego ja nawet specjalnie sobie tym nie zaprzątam głowy, już dawno uznałem, że dla mnie w kategoriach realnych wydarzeń nie istnieje takie zjawisko.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:59
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale o czym my mówimy Kitty? Ja to mam wszystko przemyślane i przeliczone, dosko
                                                    > nale sobie zdaję sprawę, że w moim wypadku kochanka to kompletny surrealizm.
                                                    > Trzeba poświęcić na to mnóstwo pieniędzy i czasu - dojazdy, prezenty, opłacić h
                                                    > otel i kolację.
                                                    > To przedsięwzięcie dla zamożnych ludzi, najlepiej takich, którzy dużo podróżują
                                                    > i są w stanie ukryć swoje wypady do kochanki między sprawami służbowymi. Nie m
                                                    > oja bajka. Dlatego ja nawet specjalnie sobie tym nie zaprzątam głowy, już dawno
                                                    > uznałem, że dla mnie w kategoriach realnych wydarzeń nie istnieje takie zjawis
                                                    > ko.

                                                    Czyzby? Wystarczy, ze zrealizujesz ta Anglie, o ktorej pisales. Wtedy nie bedziesz musial ukrywac wyjazdow gdyz ukryjesz cale swoje zycie ;) Ewentualnie szukaj pracy z wyjazdami. Niech zgadne: nie lubisz wyjezdzac? ;-)))
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czyzby? Wystarczy, ze zrealizujesz ta Anglie, o ktorej pisales. Wtedy nie bedzi
                                                    > esz musial ukrywac wyjazdow gdyz ukryjesz cale swoje zycie ;) Ewentualnie szuka
                                                    > j pracy z wyjazdami. Niech zgadne: nie lubisz wyjezdzac? ;-)))

                                                    Nawet lubię. Zastanawiam się tylko ile kosztują w Londynie prostytutki i czy nie taniej byłoby robić to samo w Polsce. Wiadomo, że w Anglii pracowałbym za najniższą krajową na stanowisku robola - ale to robię już w Polsce, więc pod tym względem sytuacja niczym się nie różni. Kwestia lokalu i utrzymania się samotnie - to też jest kwestia policzenia. Dochodzą polskie alimenty, które trzeba by jednak regularnie wysyłać, bo komornicy teraz ścigają po całej EU. Bilans wcale nie musi wyjść na plus.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:06
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nawet lubię. Zastanawiam się tylko ile kosztują w Londynie prostytutki i czy ni
                                                    > e taniej byłoby robić to samo w Polsce. Wiadomo, że w Anglii pracowałbym za naj
                                                    > niższą krajową na stanowisku robola - ale to robię już w Polsce, więc pod tym w
                                                    > zględem sytuacja niczym się nie różni. Kwestia lokalu i utrzymania się samotnie
                                                    > - to też jest kwestia policzenia. Dochodzą polskie alimenty, które trzeba by j
                                                    > ednak regularnie wysyłać, bo komornicy teraz ścigają po całej EU. Bilans wcale
                                                    > nie musi wyjść na plus.

                                                    Ale jakich alimentow? Nie rozumiem.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale jakich alimentow? Nie rozumiem.

                                                    Normalnie, na dzieci. No przecież przed wyjazdem rozwód, podział kasy i obowiązków.
                                                    Zakładając minimum 400 PLN na dziecko wychodzi jakieś 200 GBP na walutę lokalną.
                                                    Biorąc pod uwagę pensję minimalną 1000 GBP zostałoby mi 800 GBP na opłacenie niedużej klitki i żarcia na miesiąc? Jest to wykonalne? I ile mógłbym przeznaczyć na wizytę u prostytutki - nie wiem jakie są koszty w UK? Pewnie liczą sobie adekwatnie więcej niż u nas w kraju.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Normalnie, na dzieci. No przecież przed wyjazdem rozwód, podział kasy i obowiąz
                                                    > ków.
                                                    > Zakładając minimum 400 PLN na dziecko wychodzi jakieś 200 GBP na walutę lokalną
                                                    > .
                                                    > Biorąc pod uwagę pensję minimalną 1000 GBP zostałoby mi 800 GBP na opłacenie ni
                                                    > edużej klitki i żarcia na miesiąc? Jest to wykonalne?

                                                    A po cholere sie rozwodzic? Jedziesz zeby zarabiac na dom i dzieci ;) Rozwodzic sie zeby lazic na prostytutki? Nie bardzo kumam to rozumowanie?

                                                    I ile mógłbym przeznaczyć
                                                    > na wizytę u prostytutki - nie wiem jakie są koszty w UK? Pewnie liczą sobie ad
                                                    > ekwatnie więcej niż u nas w kraju.

                                                    Trzeba zapytac jakiegos angielskiego Wonta ;-)))
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:29
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A po cholere sie rozwodzic? Jedziesz zeby zarabiac na dom i dzieci ;) Rozwodzic
                                                    > sie zeby lazic na prostytutki? Nie bardzo kumam to rozumowanie?

                                                    Żona nigdy dobrowolnie by mnie nie puściła. Poza tym, być może kwota jaką musiałbym wysyłać miesięcznie byłaby jeszcze wyższa, bo żona musiałaby zatrudnić kogoś do opieki nad dziećmi - więc to już zupełnie nieopłacalne.
                                                    Prostytutki i tak są jedyną opcją, ale nie wiem w jakim wariancie byłoby mnie stać na więcej wizyt.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Żona nigdy dobrowolnie by mnie nie puściła. Poza tym, być może kwota jaką musia
                                                    > łbym wysyłać miesięcznie byłaby jeszcze wyższa, bo żona musiałaby zatrudnić kog
                                                    > oś do opieki nad dziećmi - więc to już zupełnie nieopłacalne.
                                                    > Prostytutki i tak są jedyną opcją, ale nie wiem w jakim wariancie byłoby mnie s
                                                    > tać na więcej wizyt.

                                                    :-) A to teraz wyszlo, ze nie mozesz isc, bo nie stac Cie na wystraczajaca ilosc wizyt? ;-) To poczekaj jeszcze ze 2 lata, dzieci pojda do szkoly i nie beda juz wymagaly nikogo dodatkowego do opieki.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > :-) A to teraz wyszlo, ze nie mozesz isc, bo nie stac Cie na wystraczajaca ilos
                                                    > c wizyt? ;-) To poczekaj jeszcze ze 2 lata, dzieci pojda do szkoly i nie beda j
                                                    > uz wymagaly nikogo dodatkowego do opieki.

                                                    Jest to generalnie dobry kierunek, bo będzie też więcej wolego czasu i mniej pretekstu, bym musiał bez przerwy siedzieć z dziećmi. Teraz żona mnie terroryzuje, że trzeba ciągłej opieki nad dziećmi i praktycznie nie ma jak ruszyć się z domu...
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jest to generalnie dobry kierunek, bo będzie też więcej wolego czasu i mniej pr
                                                    > etekstu, bym musiał bez przerwy siedzieć z dziećmi. Teraz żona mnie terroryzuje
                                                    > , że trzeba ciągłej opieki nad dziećmi i praktycznie nie ma jak ruszyć się z do
                                                    > mu...

                                                    Rozumiesz - przychodzę po pracy do domu, a żona jeśli była z nimi wcześniej, albo akurat miała wolne, to chodzi jak chmura gradowa - usta zacięte, wkurwiona, szybko chodzi po domu i prawie strzela błyskawicami z oczu - dzieci dzisiaj zachowywały się jak stado diabłów, a ja znowu sama, z nimi na głowie, nikt mi nie pomaga, wszyscy mnie mają w dupie - i tak trajkota przez pół godziny. Potem jest gadka - teraz zajmujesz się dziećmi TY - i mam ich na głowie do momentu uśnięcia. Oczywiście na każdym kroku wypomina jak źle się nimi zajmuję i wypomina, że ona zawsze pamięta o wszystkich lekarstwach, mówi co im zrobić na kolację itd.
                                                    Jak dzieci będą starsze o 3-4 lata, to przynajmniej ten aspekt odpadnie i będzie musiała się zacząć dopierdalać do mnie non stop o jakieś inne rzeczy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:54
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Rozumiesz - przychodzę po pracy do domu, a żona jeśli była z nimi wcześniej, al
                                                    > bo akurat miała wolne, to chodzi jak chmura gradowa - usta zacięte, wkurwiona,
                                                    > szybko chodzi po domu i prawie strzela błyskawicami z oczu - dzieci dzisiaj zac
                                                    > howywały się jak stado diabłów, a ja znowu sama, z nimi na głowie, nikt mi nie
                                                    > pomaga, wszyscy mnie mają w dupie - i tak trajkota przez pół godziny. Potem jes
                                                    > t gadka - teraz zajmujesz się dziećmi TY - i mam ich na głowie do momentu uśnię
                                                    > cia. Oczywiście na każdym kroku wypomina jak źle się nimi zajmuję i wypomina, ż
                                                    > e ona zawsze pamięta o wszystkich lekarstwach, mówi co im zrobić na kolację itd
                                                    > .
                                                    > Jak dzieci będą starsze o 3-4 lata, to przynajmniej ten aspekt odpadnie i będzi
                                                    > e musiała się zacząć dopierdalać do mnie non stop o jakieś inne rzeczy.

                                                    No niestety nie odpadnie. Nie pisz tu takich rzeczy, nie badz durniem ;)
                                                    ps moze na m-mamie czy jak to forum sie nazywa
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No niestety nie odpadnie. Nie pisz tu takich rzeczy, nie badz durniem ;)
                                                    > ps moze na m-mamie czy jak to forum sie nazywa

                                                    Odpadnie w tym sensie, że dzieci będzie faktycznie można zostawić same. Teraz jednak miałbym wyrzuty sumienia trochę. Bo na jej wydziwianie i focha to ja się sram. Jak ktoś jest jebnięty to można się z czasem na to uodpornić.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 14:06
                                                    Oczywiście nie odpuści, jak nie było dzieci to kąsała, że nie jest pokojówką i że ja traktuje dom jak hotel - chociaż tak naprawdę gówno w nim robiła, ale w swoich oczach urastała do roli praczki, posługaczki itd. Takiej to nigdy nie dogodzisz, bo jak w zeszłym roku poświęciłem parę miesięcy na obsługę domu typowo remontowo-odnowieniową to było, że za mało bawię się z dziećmi. Jak siedzę z dziećmi - to nie zajmuje się domem. Musiałbym się roztroić chyba, ale pewnie i tak by coś znalazła. Jak jakiś kurwa pinczer co lata za tobą po domu z misją podgryzania po kostkach...
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 14:54
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Oczywiście nie odpuści, jak nie było dzieci to kąsała, że nie jest pokojówką i
                                                    > że ja traktuje dom jak hotel - chociaż tak naprawdę gówno w nim robiła, ale w s
                                                    > woich oczach urastała do roli praczki, posługaczki itd. Takiej to nigdy nie dog
                                                    > odzisz, bo jak w zeszłym roku poświęciłem parę miesięcy na obsługę domu typowo
                                                    > remontowo-odnowieniową to było, że za mało bawię się z dziećmi. Jak siedzę z dz
                                                    > iećmi - to nie zajmuje się domem. Musiałbym się roztroić chyba, ale pewnie i ta
                                                    > k by coś znalazła. Jak jakiś kurwa pinczer co lata za tobą po domu z misją podg
                                                    > ryzania po kostkach...

                                                    Jak pojdziesz kiedys na jakas randke z kobieta i zaczniesz jej gadac na zone to zwieje gdzie pieprz rosnie, do tego wyjdzie zes pantofel i cala Twoja inteligencja i czar prysnie jak mydlana banka. Takich rzeczy sie nie mowi, chyba, ze na innym forum pod innym nickiem ;)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:34
                                                    Moge tu pisac co chce, poniewaz kobiety z forum sa mi obojetne w sensie seksualnym. Jesli jakas mieszka w centrum Polski, albo co gorsza na polnocy, to zeby dojechac potrzebowalbym kilku godzin w jedna strone. O kosztach podrozy nie wspomne. Wiec jak dla mnie to dziewczyny z forum sa tak odlegle, jakby mieszkaly na Marsie. Jest mi kompletnie obojetne co sadza, moge pisac prawde.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Moge tu pisac co chce, poniewaz kobiety z forum sa mi obojetne w sensie seksual
                                                    > nym. Jesli jakas mieszka w centrum Polski, albo co gorsza na polnocy, to zeby
                                                    > dojechac potrzebowalbym kilku godzin w jedna strone. O kosztach podrozy nie wsp
                                                    > omne. Wiec jak dla mnie to dziewczyny z forum sa tak odlegle, jakby mieszkaly n
                                                    > a Marsie. Jest mi kompletnie obojetne co sadza, moge pisac prawde.

                                                    A zona wypuszcza tylko na 5 min i to tylko na smyczy i w kagancu? ;) A jak znajdziesz czas na dziwke? Spoznisz sie do pracy? Czy zostawisz dzieci w poczekalni? Czy bedziesz czekal 3 do 4 lat az dzieci podrosna zeby do dziwki isc?

                                                    Ja juz pisalam, ze zawsze trzeba podwyzszac swoja szanse. Poza tym jak klepiesz tu na zone, to i gdzie indziej tez bedziesz klepal. Kwestia poprawnych nawykow, autoprezentacji. Co Ci daje pisanie takiej prawdy?
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 16:59
                                                    Dam rade, mam zmienny grafik i czasem mam wolne gdy dzieci sa w przedszkolu a zona w pracy :p
                                                  • slepafuria15 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 21:58
                                                    Kitty cos Ty taka anty-szczerościowa sie zrobiła? Sabat - znam podejście Twojej zony doskonale. I wiesz co - jakbyś sie roztroil tez by Hyla niezadowolona. A wiedz dlaczego? Bo nie wazne co zrobisz a czego nie. Zwyczajnie Ty jej nie pasujesz jako osoba. Przeżyłam cos identycznego. Wszystko co robiłam i czego nie robiłam było argumentem do zarzutów. Wręcz do absurdalnych. Malowałam paznokcie - źle, nie malowałam -źle, czytałam ksiazki - źle, malowałam paznokcie na jeden kolor a nie we wzorki - źle. Gotowałam - źle. Zaczęłam uprawiać sporty - źle. Mogłabym tak wymieniać długo ... Odpowiedz była prosta - to ja nie pasowałam.
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:02
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Kitty cos Ty taka anty-szczerościowa sie zrobiła? Sabat - znam podejście Twojej zony doskonale. I wiesz co - jakbyś sie roztroil tez by Hyla niezadowolona. A wiedz dlaczego? Bo nie wazne co zrobisz a czego nie. Zwyczajnie Ty jej nie pasujesz jako osoba. Przeżyłam cos identycznego. Wszystko co robiłam i czego nie robiłam było argumentem do zarzutów. Wręcz do absurdalnych. Malowałam paznokcie - źle, nie malowałam -źle, czytałam ksiazki - źle, malowałam paznokcie na jeden kolor a nie we wzorki - źle. Gotowałam - źle. Zaczęłam uprawiać sporty - źle. Mogłabym tak wymieniać długo ... Odpowiedz była prosta - to ja nie pasowałam.

                                                    Dokładnie tak jest.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:25
                                                    Wiem o tym. To podswiadoma manifestacja agresji. Zwykle wewnetrzne pretensje do partnera, myslenie w formie skryptu "gdyby nie ty". Mysle, ze ona kochala innego faceta w momencie gdy mnie poznala, to tak naprawde nie mialem byc ja. I ona ta gorycz i frustracje przelewa w taki sposob.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:28
                                                    slepafuria15 napisał(a):

                                                    > Kitty cos Ty taka anty-szczerościowa sie zrobiła?

                                                    Dla mnie ma byc szczerze ALE do celu. Bezcelowa szczerosc nie ma sensu. Jek o zonie, marudzenie, miotanie sie nie ma sensu jak szukasz seksu na boku. Z jakiegos powodu Sabat Ci sie jednak przestal podobac, nie? ;)
                                                  • facet_on_line Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:56
                                                    >Oczywiście nie odpuści, jak nie było dzieci to kąsała, że nie j>est pokojówką i że ja traktuje dom jak hotel - chociaż tak >naprawdę gówno w nim robiła, ale w swoich oczach urastała >do roli praczki, posługaczki itd. Takiej to nigdy nie dogodzisz, >bo jak w zeszłym roku poświęciłem parę miesięcy na obsługę >domu typowo remontowo-odnowieniową to było, że za mało >bawię się z dziećmi. Jak siedzę z dziećmi - to nie zajmuje się >domem

                                                    stary Ty tak na serio jak Ty to wytrzymujesz ? bo ja bym pizgnął to wszystko i odszedł
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:01
                                                    A jaki mam wybor, gdzie pojde, co bede zarl? Ale wedlug mnie sporo kobiet sie tak zachowuje, to bardzo czeste zachowanie - jak spiewaczka z "alternatywy 4" :)
                                                  • facet_on_line Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:17
                                                    sorry stary ale taka "c.ipa" z Ciebie,że nie dasz rady ?

                                                    '>gdzie pojde

                                                    stancja , wynajęcie mieszkania pokoju ewentualnie mieszkanie u rodziców

                                                    > co bede zarl

                                                    mało to barów,jadłodajni tam też fajne dupy przychodzą
                                                    lub u mamusi taniej wyjdzie
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:42
                                                    Sorry, ale niestety taka ze mnie cipa, ze nie dam rady. Jakies inne pytania? :)
                                                  • bgz0702 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 21:36
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Sorry, ale niestety taka ze mnie cipa, ze nie dam rady. Jakies inne pytania? :)

                                                    nie, brak pytań. Ale coś ci powiem, weź tak pier...nij pożądnie w stół i niech się zdziwi a najlepiej powyje ile wlezie żeby jej w pięty poszło i w głowie się poprzestawiało. Jak trzeba to pier....nij kilka razy ale tak solidnie, bo zwariujesz
                                                  • sea.sea Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 23:52
                                                    No mnie nieodmiennie fascynuje szlachetność charakteru osób będących w takich związkach, że dają sobie włazić na głowę i milczą.

                                                    Ja jestem mściwa sucz, takiej labidzącej piczy, jaką z powyższego opisu jawi się szanowna małżonka, robiłabym wyrafinowane a wyrachowane przykrości (oczywiście z gatunku takich, które nie dadzą się udokumentować jako jawna przemoc fizyczna lub psychiczna) tak, że faktycznie by miała dopiero prawdziwe powody do ryku. Oczywiście zakładajac, że musiałabym tkwić w takiej sytuacji i nie mogłabym królewny męczydupy zostawić. Ach, na samą myśl mi się taki agresor włącza...
                                                  • urquhart Przemocowiec - bierny, czynny 13.01.15, 08:05
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > No mnie nieodmiennie fascynuje szlachetność charakteru osób będących w takich z
                                                    > wiązkach, że dają sobie włazić na głowę i milczą.
                                                    >
                                                    > Ja jestem mściwa sucz, takiej labidzącej piczy, jaką z powyższego opisu jawi si
                                                    > ę szanowna małżonka, robiłabym wyrafinowane a wyrachowane przykrości (oczywiści
                                                    > e z gatunku takich, które nie dadzą się udokumentować jako jawna przemoc fizycz
                                                    > na lub psychiczna) tak, że faktycznie by miała dopiero prawdziwe powody do ryku
                                                    > . Oczywiście zakładajac, że musiałabym tkwić w takiej sytuacji i nie mogłabym k
                                                    > rólewny męczydupy zostawić. Ach, na samą myśl mi się taki agresor włącza...

                                                    No i tak wchodzi się w rolę biernego przemocowca z sąsiedniego forum gdzie babki nie lubią specjalnie seksu :)
                                                    Bierny znaczy sabotuje polecenia żony :)
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html?v=2
                                                  • sabat.77 Re: Przemocowiec - bierny, czynny 13.01.15, 08:28
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No i tak wchodzi się w rolę biernego przemocowca z sąsiedniego forum gdzie babk
                                                    > i nie lubią specjalnie seksu :)

                                                    Coś ty? Babki nie lubią seksu??? Przecież to niemożliwe!
                                                    Chodźmy na jakieś forum, gdzie faceci nie lubią seksu. Może na garso?

                                                    > Bierny znaczy sabotuje polecenia żony :)
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html?v=2
                                                    >

                                                    Kurde, stary - myśl, że mogę być uznany za przemocowca wręcz dodaje mi skrzydeł. To wspaniałe ustawienie psychologiczne, jako kat czuję się znacznie lepiej niż ofiara.
                                                    Tylko kat, który jest pantoflarzem? Pantoflarstwo jako narzędzie opresji? Eeee... jak bardzo trzeba mieć zryty beret, żeby w to uwierzyć? To jest idea równie nośna, jak te głoszone przez reżim Korei Północnej. I podobnie wiarygodna.
                                                  • druginudziarz Re: Przemocowiec - bierny, czynny 16.01.15, 09:18
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Kurde, stary - myśl, że mogę być uznany za przemocowca wręcz dodaje mi skrzydeł
                                                    > . To wspaniałe ustawienie psychologiczne, jako kat czuję się znacznie lepiej ni
                                                    > ż ofiara.
                                                    > Tylko kat, który jest pantoflarzem? Pantoflarstwo jako narzędzie opresji? Eeee.
                                                    > .. jak bardzo trzeba mieć zryty beret, żeby w to uwierzyć? To jest idea równie
                                                    > nośna, jak te głoszone przez reżim Korei Północnej. I podobnie wiarygodna.

                                                    Lepiej uważaj, bo 9 na 10 sędzin z sądu rodzinnego i tak w to uwierzy :(
                                                    "I patrzył nienawistnie ze swojej kanapy", "nienawistnie milczał i unikał mnie". To się dzieje stary.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:23
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No i tak wchodzi się w rolę biernego przemocowca z sąsiedniego forum gdzie babk
                                                    > i nie lubią specjalnie seksu :)
                                                    > Bierny znaczy sabotuje polecenia żony :)
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html?v=2
                                                    >

                                                    Aandzia ;)
                                                    "To nie jest moja ulubiona koleżanka, rozmawiam z nią tylko, kiedy spotkamy się na ulicy, bo wieczne ofiary brzydzą mnie zwyczajnie. Jest w nich coś, co mówi, nawet człowiekowi nie związanemu bliżej, "kopnij mnie, proszę!". (...) Podejrzewam, że zmuszona okolicznościami do bycia z kimś takim, od czasu do czasu, bez przyjemności, wyłącznie z obowiązku zrobienia takiemu kuriozum dobrze, spuszczałabym mu manto."

                                                    Ja mysle, ze nie chodzi o zone Sabata, tylko o Sabata. Wielokrotnie czytajac jego wpisy mysle, ze ojciec nie mial wyjscia i musial go lac. Ofiara prowokuje agresje, co opisala Aandzia.
                                                  • marek.zak1 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Ja mysle, ze nie chodzi o zone Sabata, tylko o Sabata. Wielokrotnie czytajac jego wpisy mysle, ze ojciec nie mial wyjscia i musial go lac. Ofiara prowokuje agresje, co opisala Aandzia.

                                                    Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.
                                                  • bgz0702 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:28
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.

                                                    jak się ma psychopatyczne zapędy i przejebane ze sobą samym
                                                  • marek.zak1 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:38
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.
                                                    >
                                                    > jak się ma psychopatyczne zapędy i przejebane ze sobą samym.

                                                    Pamietaj, że masz opis jednej strony, co także zaznacza Sabat.
                                                  • bgz0702 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.
                                                    > >
                                                    > > jak się ma psychopatyczne zapędy i przejebane ze sobą samym.
                                                    >
                                                    > Pamietaj, że masz opis jednej strony, co także zaznacza Sabat.

                                                    jaki to ma związek z twoją tezą? Nie podpieraj sie sabatem bo to mi i tobie do niczego teraz nie jest potrzebne, rozmawiamy aktualnie o czymś innym. Sabat pozdrawiam, a twoja żona ma na pewno inny obraz sytuacji, takie życie
                                                  • sabat.77 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.

                                                    Mógłbyś to wygłosić długoletnim garownikom pod celą we Wronkach, jak by się zebrali w grupkę, żeby cię przecwelować :)
                                                  • marek.zak1 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.
                                                    >
                                                    > Mógłbyś to wygłosić długoletnim garownikom pod celą we Wronkach, jak by się zebrali w grupkę, żeby cię przecwelować :).

                                                    Wychowałem sie na Powislu a była to wtedy dzielnica mocno bandycka. Dałem radę. Wazne było wiedzieć z kim trzymać.

                                                  • sabat.77 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wychowałem sie na Powislu a była to wtedy dzielnica mocno bandycka. Dałem radę
                                                    > . Wazne było wiedzieć z kim trzymać.

                                                    Dlatego napisałem o celi, gdzie wybór masz raczej marny :)
                                                  • bgz0702 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:54
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować.
                                                    > >
                                                    > > Mógłbyś to wygłosić długoletnim garownikom pod celą we Wronkach, jak by s
                                                    > ię zebrali w grupkę, żeby cię przecwelować :).
                                                    >
                                                    > Wychowałem sie na Powislu a była to wtedy dzielnica mocno bandycka. Dałem radę
                                                    > . Wazne było wiedzieć z kim trzymać.

                                                    to Marek ciągle spierdalanie od odpowiedzialności za to co mówisz. Mówienie o relacji dziecko rodzic to nie to samo co mówienie o sytuacji w obrębie grupy rówieśniczej czy nawet zróżnicowanej wiekowo ale bez silnie emocjonalnych kontekstów

                                                  • midnight_lightning Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 20.01.15, 19:31
                                                    "Ofiara prowokuje agresje, co opisala Aandzia."

                                                    "Tak sie człowieka traktuje, na ile się pozwala traktować"


                                                    Cóż za genialne w swej prostocie stwierdzenia. Od tej pory nie będę się dziwił:

                                                    - że banda młodocianych bandziorów pobiła z nudów kalekę na kulach czy też niedołężnego emeryta - w końcu sam bezczelnie prowokował swoją bezsilnością

                                                    - że płaczący chłopiec dostaje od rodziców łomot - użalająca się ofiara przecież sama prowokuje agresję

                                                    - że każdy, kto trafi na kilku nawalonych ulubieńców kobiet - w pojedynkę ci gieroje jakoś mało skłonni do agresji - SAM SOBIE JEST WINIEN, prowokator wredny.

                                                    Ileż to człowiek się uczy w necie. Kiedyś do głowy by mi nie przyszło, że każdego słabszego należy zmasakrować, "bo sam na to sobie pozwala". Kiedyś myślałem, że zasranym obowiązkiem silniejszych jest bronić słabszych. Cóż, żyjemy w świecie wartości kobiet.
                                                  • bgz0702 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja mysle, ze nie chodzi o zone Sabata, tylko o Sabata. Wielokrotnie czytajac je
                                                    > go wpisy mysle, ze ojciec nie mial wyjscia i musial go lac. Ofiara prowokuje ag
                                                    > resje, co opisala Aandzia.
                                                    >

                                                    ja pierdole, to jest poniżej pasa
                                                  • sabat.77 Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 13.01.15, 09:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja mysle, ze nie chodzi o zone Sabata, tylko o Sabata. Wielokrotnie czytajac je
                                                    > go wpisy mysle, ze ojciec nie mial wyjscia i musial go lac. Ofiara prowokuje ag
                                                    > resje, co opisala Aandzia.

                                                    Ty, a powiedz czemu teraz jakoś już nie leje? Ja się przecież wiele nie zmieniłem, on też chyba niespecjalnie. No to co?
                                                  • rekreativa Re: Przemocowiec vs "kopnij mnie, proszę!" 16.01.15, 13:16
                                                    "Wielokrotnie czytajac je
                                                    > go wpisy mysle, ze ojciec nie mial wyjscia i musial go lac. "

                                                    Dziecko "prowokuje" dorosłego do bicia? Ojciec nie ma wyboru, tylko lać?
                                                    Pojebało was konkretnie na tym forum.
                                                  • bgz0702 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 21:30
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Oczywiście nie odpuści, jak nie było dzieci to kąsała, że nie jest pokojówką i
                                                    > że ja traktuje dom jak hotel - chociaż tak naprawdę gówno w nim robiła, ale w s
                                                    > woich oczach urastała do roli praczki, posługaczki itd. Takiej to nigdy nie dog
                                                    > odzisz, bo jak w zeszłym roku poświęciłem parę miesięcy na obsługę domu typowo
                                                    > remontowo-odnowieniową to było, że za mało bawię się z dziećmi. Jak siedzę z dz
                                                    > iećmi - to nie zajmuje się domem. Musiałbym się roztroić chyba, ale pewnie i ta
                                                    > k by coś znalazła. Jak jakiś kurwa pinczer co lata za tobą po domu z misją podg
                                                    > ryzania po kostkach...

                                                    kurcze, poważnie jesteś wielkim twardzielem. Nie żartuję, ja bym albo zwariowała albo związała na stałe i wetknęła knebel w usta. Powaga, nie daję rady przy takim zrzędzeniu
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:28
                                                    Twardzielem to bym byl, jakbym jebnal tym wszystkim jak zawle i poszedl dziadowac. Teraz to jestem wielkim oportunista raczej :)
                                                  • bgz0702 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Twardzielem to bym byl, jakbym jebnal tym wszystkim jak zawle i poszedl dziadow
                                                    > ac. Teraz to jestem wielkim oportunista raczej :)

                                                    Sabat jestem pod wrażeniem jednak, nie lubię twojej żony. Nie mam współczucia dla niej, lej na to. Fajny jesteś i szkoda cię, ale dzieci szybko rosną
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 08:32
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Sabat jestem pod wrażeniem jednak, nie lubię twojej żony. Nie mam współczucia d
                                                    > la niej, lej na to. Fajny jesteś i szkoda cię, ale dzieci szybko rosną

                                                    Tylko pamiętaj o tym, że znasz relację tylko jednej strony. Moja żona mogłaby równolegle pisać na życiu rodzinnym albo e-mamie - i gwarantuje ci, że zyskałaby grono skwapliwych potakiwaczek, warczących pod nosem "rozwód!", "nieodpowiedzialna świnia!", "na co czekasz dziewczyno, nie daj się tak poniżać!" itd.

                                                    :)
                                                  • zawle Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 10:32
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Tylko pamiętaj o tym, że znasz relację tylko jednej strony. Moja żona mogłaby r
                                                    > ównolegle pisać na życiu rodzinnym albo e-mamie - i gwarantuje ci, że zyskałaby
                                                    > grono skwapliwych potakiwaczek, warczących pod nosem "rozwód!", "nieodpowiedzi
                                                    > alna świnia!", "na co czekasz dziewczyno, nie daj się tak poniżać!" itd.

                                                    Bo ludzie sabat to są świnie, które zazdroszczą innym szczęścia i chcą rozwalać dobre małżeństwa. Ale Wy z żoną o tym wiecie, dlatego się nie dacie;)
                                                  • kutuzow Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 10:36
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Sabat jestem pod wrażeniem jednak, nie lubię twojej żony. Nie mam współczucia d
                                                    > la niej, lej na to. Fajny jesteś i szkoda cię, ale dzieci szybko rosną

                                                    Czytam to i uśmiecham się w duchu.
                                                    Sabat niedawno pisał bardzo fajny post o tym jak to Panie na forum mają dwie wersji rzeczywistości. Jedna jest wtedy gdy post jest autorstwa kobiety -wtedy jest szczerze.
                                                    Druga wtedy gdy post pisze mężczyzna - wtedy niejako na przekór jest odwracanie kota ogonem, udowadnianie że kobiety to chcę seksu nawet bardziej niż facecji, za to małżeństwo nie jest celem kobiet (tylko facetów).

                                                    W watkach obok o kochankach było coś o głupich babach co to się nabierają na wersję z "biednym misiem". Ze trzeba być naiwną żeby wierzyć w te historie o złej żonie.
                                                    Kurde, nie minął nawet tydzień i co.... mamy wersję ze złą żoną i jak widać znajdują się koleżanki które są pełne zrozumienia dla tego faceta co cierpi niedole. Działa? Działa!

                                                    Może następnym razem jak jedna z druga będziecie się wyśmiewały z tych wyświechtanych zagrywek męskich, to zerkniecie na te posty i zastanowicie chwilę. Z kogo się śmiejecie?

                                                    P.s. Mogę się założyć, że na tej samej zasadzie działają triki PUA opisywane przez Yorika.
                                                    Gdy prezentował jej tutaj tak "na sucho" to oczywiście żadna z Was by się nie nabrała, bo każda jest taka świadoma.
                                                    Gdyby jednak trochę zmienić kontekst, dodać trochę scenografii i nastroju romantycznego, to jestem pewien, że byłoby jak z Sabatem i złą żoną. Przecież Sabat jest taki tutejszy, słodki, nieporadny - jak mu nie współczuć. Gdyby gośc od PUA nie był PUA, tylko tym przystojnym szatynem co to przesyła mi uśmiechy z drugiego końca kawiarni, to "czujność" zostaje uśpiona. Nikt nie ma na czole napisu PUA, jak i napisu "będę cię rwał na opowieśc o "złej żonie".

                                                    Sabat - nie mam nic do Ciebie i współczuję sytuacji w domu, ale pomyślałem ,że to idealny moment żeby pokazać to o czym Ty pisałeś wcześniej. Stąd podczepiłem się pod Twój wątek.
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 10:46
                                                    kutuzow napisał: > W watkach obok o kochankach było coś o głupich babach co to się nabierają na we
                                                    > rsję z "biednym misiem". Ze trzeba być naiwną żeby wierzyć w te historie o złej
                                                    > żonie.

                                                    kutuzow. 100% racji opartej na jednym przypadku na 100.
                                                    Gwoli wyjaśnienia. Nie wszystkie się śmiały. Ja się złapałam na takie tekst. Do mnie trafił, bo przydarzyło mi się to samo. Brak seksu w małżeństwie. Wiec gdy facet na to narzeka, wierzę mu. Na mnie podziałało...raz. Drugi raz nie zaskoczę.

                                                    Nie nabiorę się na coś innego. Zwyczajnie, coś innego nie zaspokaja moich potrzeb. Nawet PUA niue na jednej metody która działa na wszystkie baby. Ja wierzę tris która mówi że na "żona ze mna nie sypia" nie kupi jej żaden pan.

                                                    Nie ma w tym niczego do wyśmiania czy wytknięcia pod oczy...ot, samo życie.
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 11:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie ma w tym niczego do wyśmiania czy wytknięcia pod oczy...ot, samo życie.

                                                    Też coś!;)))
                                                    Sabat na teraz jeszcze bardziej przesrane przeze mnie;)) jakby co to jestem otwarta na wytykanie przed oczy, uzbroję się w okulary;)))

                                                  • mabelle2000 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 10:46
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Kurde, nie minął nawet tydzień i co.... mamy wersję ze złą żoną i jak widać zna
                                                    > jdują się koleżanki które są pełne zrozumienia dla tego faceta co cierpi niedol
                                                    > e. Działa? Działa!

                                                    Gowno dziala. Policz sobie dobrze ile to mu tych kobiet tutaj wspolczuje, bo swoim zwyczajem, to co sie Tobie wydaje, jak zwykle rozciagasz na cala zenska populacje.
                                                  • urquhart Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 10:53
                                                    Z tym że strategia jest nieskuteczna jak babka ma już obiekt do opieki i współczucia - wlasne dziecko. Wtedy facet w takiej roli ją jedynie irytuje.
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 10:57
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Z tym że strategia jest nieskuteczna jak babka ma już obiekt do opieki i współc
                                                    > zucia - wlasne dziecko. Wtedy facet w takiej roli ją jedynie irytuje.

                                                    Bo niektórzy faceci krzyczą głośniej od niemowlęcia:)))
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 12:03
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Z tym że strategia jest nieskuteczna jak babka ma już obiekt do opieki i współc
                                                    > zucia - wlasne dziecko. Wtedy facet w takiej roli ją jedynie irytuje.

                                                    Strategia na biednego misia nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ukazanie się jako tego, który został odstawiony od koryta prowokuje bardzo niekorzystne dla faceta wnioski u przeciętnej kobiety, która poznaje takiego delikwenta. Najczęściej zakłada, że facet albo jest bardzo nieatrakcyjny, albo jest coś mocno nie teges z jego umiejętnościami łóżkowymi. W obu przypadkach jest to potężny strzał w stopę i "biedny miś" musi nieźle się nagłówkować, żeby zrekompensować te potężne mankamenty rysujące się przed potencjalną kochanką na horyzoncie.
                                                    Dlatego - jak zauważyłem - faceci wolą stosować taktykę "żona mnie nie rozumie".
                                                    Według mnie optymalnie jest przedstawić się, jako strona "nie biorąca" niż jako odstawiony od koryta. Przekazać, że samemu zaprzestało się sypiania z żoną, ze względu na jej nieznośny charakter i bezustanne spięcia. Jednocześnie połączyć to z prezentacją wszystkich cech dających silny potencjał związkowy faceta.
                                                    To da kobiecie sygnał, że w przypadku pojawienia się nowej babki facet byłby skłonny zmienić dotychczasową żonę na lepszy model.
                                                    Mówiąc wprost - lepiej jak kochanka myśli, że oto wyrywa innej babie z ręki łakomy kąsek, niż gdyby miała poczucie grzebania w śmietniku - czyli brania się za gościa, którego w dupie ma jego własna żona :)
                                                    Wredne to, ale jak bym uczucia litości nie przeceniał. Owszem, można poczuć do kogoś litość, ale to nie generuje podniecenia. Ludzie mają to do siebie, że są zainteresowani gdy czują nosem niezłą okazję.
                                                    Dlatego sklepy sprzedając towar stosują taką taktykę, że najpierw podnoszą ceny do absurdalnych wysokości, a potem niby to robią "promocję". Klient chętniej kupi gdy widzi, że cena kiedyś była wyższa, niż gdyby po prostu obniżyć cenę bez znaczka "obniżka 30%".
                                                    Seks i miłość to w dużej mierze handel, rządzą tym podobne prawa.
                                                  • mabelle2000 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 14:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Strategia na biednego misia nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ukazanie się jako
                                                    > tego, który został odstawiony od koryta prowokuje bardzo niekorzystne dla face
                                                    > ta wnioski u przeciętnej kobiety, która poznaje takiego delikwenta.

                                                    Poznalam dwoch facetow, ktorzy jeczeli, ze zostali odstawieni od koryta przez zony (obaj byli juz po rozwodzie). Byli baaardzo kiepskimi kochankami. Juz pal licho, ze brak im bylo podstawowej wiedzy, ciekawosci i fantazji, ale najgorsze bylo to, ze oni byli przekonani, ze sa idealni.
                                                    Oczywiscie trudno mowic tu o jakiejs regule, ale dla mnie deklaracja, ze zona/partnerka mezczyzny unika/unikala z nim seksu, jest KO kryterium. Takie mam po prostu doswiadczenia.

                                                    > Dlatego - jak zauważyłem - faceci wolą stosować taktykę "żona mnie nie rozumie"

                                                    Albo zona mnie nie rozumie, albo szef mnie nie docenia, albo koledzy z pracy to tepe matoly, tesciowa wredna suka, znajomi sa pogieci, sasiad idiota...itd
                                                    Generalnie od takich ludzi nalezy trzymac sie z daleka. Kwestie roznicy pogladowi, brak zrozumienia sa czeste i kazdemu z nas moga przypasc w udziale, ale onanizowanie sie faktem, ze ktos nas nie rozumie ( i nie docenia ) choojowo swiadczy o nas samych.

                                                    > Mówiąc wprost - lepiej jak kochanka myśli, że oto wyrywa innej babie z ręki łak
                                                    > omy kąsek, niż gdyby miała poczucie grzebania w śmietniku - czyli brania się za
                                                    > gościa, którego w dupie ma jego własna żona :)

                                                    Pokaz mi kochanke, ktora za lakomy kasek uzna faceta, ktory zali sie i jeczy (obojetnie z jakiego powodu) :-)
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 15:45
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Oczywiscie trudno mowic tu o jakiejs regule, ale dla mnie deklaracja, ze zona/
                                                    > partnerka mezczyzny unika/unikala z nim seksu, jest KO kryterium. Takie mam po
                                                    > prostu doswiadczenia.

                                                    Trudno mówić czy to obiektywna obserwacja czy też mechanizm samosprawdzającej się prognozy. Niemniej - dla faceta usiłującego poderwać laskę to jasne jak słońce. Nigdy nie przekazywać informacji pt. żona/partnerka zdecydowała się ze mną nie sypiać. Nigdy, przenigdy tego nie mówić. Choćby przypalali rozżarzonym węglem.

                                                    > Albo zona mnie nie rozumie, albo szef mnie nie docenia, albo koledzy z pracy to
                                                    > tepe matoly, tesciowa wredna suka, znajomi sa pogieci, sasiad idiota...itd
                                                    > Generalnie od takich ludzi nalezy trzymac sie z daleka.

                                                    Nie powiedziałem, że to najlepsza taktyka, ale że zauważyłem coś takiego. Cóż - widać nie tylko ja poczyniłem obserwację pod tytułem "nie mów o braku seksu". I to mimo wszystko chyba bardziej racjonalna wersja.

                                                    > Pokaz mi kochanke, ktora za lakomy kasek uzna faceta, ktory zali sie i jeczy (o
                                                    > bojetnie z jakiego powodu) :-)

                                                    True, ale informację, że żoną się nie układa można przekazać w dwóch wersjach:
                                                    1) żonie się ze mną nie układa
                                                    2) mnie nie układa się z żoną

                                                    Jak łatwo domyśleć się, lepiej brzmi wersja nr 1. To żona tańczy na lodzie, bo traci z zasięgu fajnego faceta. Jej problem, nie? Niech ona się martwi, my tu mamy do omówienia ciekawsze kwestie.

                                                    Poza tym - na zbiorniku przeczytałem kiedyś fajny opis babki: "faceci są jak ślimaki - swój dom przynoszą zawsze ze sobą." Fajne to i prawdziwe, no bo w końcu rozmawiać o innej kobiecie z kochanką to trochę brak szacunku. Raczej mówić o tym co dotyczy JEJ, NAS, a nie jakiejś tam żony. Stara, nudna żona jest do spuszczenia w kiblu przecież, kto by się nią martwił :P
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:01
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Trudno mówić czy to obiektywna obserwacja czy też mechanizm samosprawdzającej s
                                                    > ię prognozy. Niemniej - dla faceta usiłującego poderwać laskę to jasne jak słoń
                                                    > ce. Nigdy nie przekazywać informacji pt. żona/partnerka zdecydowała się ze mną
                                                    > nie sypiać. Nigdy, przenigdy tego nie mówić. Choćby przypalali rozżarzonym węgl
                                                    > em.

                                                    I muszę jeszcze dodać, że praktycznie każda dziewczyna z którą rozmawiałem na privie w ten czy inny sposób usiłowała mnie naprowadzać na ten temat - żebym się generalnie bardziej postarał i ten teges...
                                                    To jest tak monumentalna głupota, że beczeć się chce, bo przecież - ukłon w stronę Kutuzowa - musiałoby to działać w drugą stronę, i dziewczyny pojawiające się na tym forum musiałyby być chujowymi kochankami i z tego powodu być odtrącone przez rozgoryczonych mężów :)
                                                    ... ale ja nie mam w zwyczaju kopać się z koniem w kwestiach oczywistych. Przekonywanie nie ma sensu i jest próbą udowodnienia, że nie jest się wielbłądem. Przyjmuję to za fakt występujący w naturze i przechodzę z tym do porządku dziennego.
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:16
                                                    sabat.77 napisał: > To jest tak monumentalna głupota, że beczeć się chce, bo przecież - ukłon w str
                                                    > onę Kutuzowa - musiałoby to działać w drugą stronę, i dziewczyny pojawiające si
                                                    > ę na tym forum musiałyby być chujowymi kochankami i z tego powodu być odtrącone
                                                    > przez rozgoryczonych mężów :)

                                                    No bo są. Są kochankami do dupy. Dla swoich mężów. Gdzie tu tragedia????
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:42
                                                    No ja, ale wez to wytlumacz innym. Kiepski kochanek to kategoria ogolna, tak jak kiepska kochanka. Wiekszosc ludzi woli szuflady.
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:48
                                                    No i spoleczny dowod ufnosci. Kasia byla nim zachwycona, Basia spazmowala to i mi bedzie z nim fajnie. A co, nie jest tak?
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 17:02
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No i spoleczny dowod ufnosci. Kasia byla nim zachwycona, Basia spazmowala to i
                                                    > mi bedzie z nim fajnie. A co, nie jest tak?

                                                    Mężczyzna to nie krem do twarzy do cholery.
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 17:17
                                                    Fakt, raczej krem do pielegnacji okolic intymnych.
                                                  • wont Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 19:50
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No i spoleczny dowod ufnosci. Kasia byla nim zachwycona, Basia spazmowala to i
                                                    > mi bedzie z nim fajnie. A co, nie jest tak?
                                                    ----------------
                                                    Sabat, mam pytanie. Hmmmm. Skad wziela ci sie w twoim wpisie Kasia/Basia - czy ja ci cos po pijaku pisalem na privie i nie pamietam czy to po prostu zwykly, banalny zbieg okolicznosci?
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 19:59
                                                    Zupelnie banalny, a tu na forum to raczej sa na inne litery alfabetu :)
                                                  • wont Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 20:10
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Zupelnie banalny, a tu na forum to raczej sa na inne litery alfabetu :)
                                                    --------------
                                                    A tego to ja nie wiem niestety :(
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 17:52
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > I muszę jeszcze dodać, że praktycznie każda dziewczyna z którą rozmawiałem na p
                                                    > rivie w ten czy inny sposób usiłowała mnie naprowadzać na ten temat - żebym się
                                                    > generalnie bardziej postarał i ten teges...
                                                    > To jest tak monumentalna głupota, że beczeć się chce, bo przecież - ukłon w str
                                                    > onę Kutuzowa - musiałoby to działać w drugą stronę, i dziewczyny pojawiające si
                                                    > ę na tym forum musiałyby być chujowymi kochankami i z tego powodu być odtrącone
                                                    > przez rozgoryczonych mężów :)
                                                    > ... ale ja nie mam w zwyczaju kopać się z koniem w kwestiach oczywistych. Przek
                                                    > onywanie nie ma sensu i jest próbą udowodnienia, że nie jest się wielbłądem. Pr
                                                    > zyjmuję to za fakt występujący w naturze i przechodzę z tym do porządku dzienne
                                                    > go.

                                                    Tylko zapomniales, ze kobiety w darze od natury maja nieco bardziej pod gore z orgazmem. Z niektorych opisow panow wynika (w tym Kutuzowa), ze kobieta musi byc tylko ladna i chetna, a nie potrafic moze w lozku nic by pan byl z seksu usatysfakcjonowany. Jak dobrze pojdzie to nie jedna panna ma to bez kiwniecia palcem. Natomist w druga strone niestety juz tak z gorki czesto nie jest. Wiec odwieczne pytanie: kto sie musi wiecej starac w lozku? A moze wlasciwsze pytanie brzmi: kogo wybiora kobiety?
                                                  • marek.zak1 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:03
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Tylko zapomniales, ze kobiety w darze od natury maja nieco bardziej pod gore z orgazmem. Z niektorych opisow panow wynika (w tym Kutuzowa), ze kobieta musi byc tylko ladna i chetna, a nie potrafic moze w lozku nic by pan byl z seksu usatysfakcjonowany. Jak dobrze pojdzie to nie jedna panna ma to bez kiwniecia palcem. Natomist w druga strone niestety juz tak z gorki czesto nie jest. Wiec odwieczne pytanie: kto sie musi wiecej starac w lozku? A moze wlasciwsze pytanie brzmi: kogo wybiora kobiety?

                                                    No i niech wybierają mądrze, bo jak wybiorą źle, to mają spierdolone życie. Prawidłowa odpowiedź?
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:13
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > No i niech wybierają mądrze, bo jak wybiorą źle, to mają spierdolone życie. Pra
                                                    > widłowa odpowiedź?

                                                    Eee tam zaraz spierdolone. Moga re-wybrac. Sztuka zycia polega na tym, zeby miec otwarta furtke re-wyboru. Stad dramat sabatowej sytuacji: nie ze seksu z zona nie ma, tylko, ze furtka ponownego wyboru zatrzasnieta i z jakiegos powodu zona trzyma klucze! ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > No i niech wybierają mądrze, bo jak wybiorą źle, to mają spierdolone życi
                                                    > e. Prawidłowa odpowiedź?
                                                    >
                                                    > Eee tam zaraz spierdolone. Moga re-wybrac. Sztuka zycia polega na tym, zeby miec otwarta furtke re-wyboru.

                                                    Jasne, tylko jak masz wspólne dzieci, kredyt to taki re-wybór jest zwyczajnie trudny i kosztowny. A atrakcyjnych, wolnych i chetnych to z czasem coraz mniej do dyspozycji.
                                                  • olowek_z_gumka Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:20
                                                    Nie dowalaj mu. To nie zawsze jest proste. "Re-wybór" (fajne określenie) jest trudnym wyjściem nie tylko ze względu na żonę, ale przede wszystkim ze względu na dzieci. "Będę płacił alimenty" to żadne rozwiązanie. Weekendowy tata - może lepsze. Opieka równorzędna - oboje mieszkają niedaleko i opiekują się po równo - w miarę. Ale ewidentnie Sabat nie chce rozstaćsię z żoną bo mu z nią jest dobrze - gacie wyprane, dzieciaki ogarnięte, obiad na stole. A że marudzi i nie chce seksu - inna sprawa. Jak zmieni to wyjdą inne rzeczy - świetna kochanka, ale pustak, albo kochliwa i nie wiesz czy dziś w domu będzie nocować. Powinien to po prostu spokojnie przemyśleć. Widać, że to dopiero początek drogi przemian.
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:35
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Nie dowalaj mu.

                                                    Kto? Komu? ;)

                                                    To nie zawsze jest proste. "Re-wybór" (fajne określenie) jest t
                                                    > rudnym wyjściem nie tylko ze względu na żonę, ale przede wszystkim ze względu n
                                                    > a dzieci. "Będę płacił alimenty" to żadne rozwiązanie. Weekendowy tata - może l
                                                    > epsze. Opieka równorzędna - oboje mieszkają niedaleko i opiekują się po równo -
                                                    > w miarę. Ale ewidentnie Sabat nie chce rozstaćsię z żoną bo mu z nią jest dobr
                                                    > ze - gacie wyprane, dzieciaki ogarnięte, obiad na stole. A że marudzi i nie chc
                                                    > e seksu - inna sprawa. Jak zmieni to wyjdą inne rzeczy - świetna kochanka, ale
                                                    > pustak, albo kochliwa i nie wiesz czy dziś w domu będzie nocować. Powinien to p
                                                    > o prostu spokojnie przemyśleć. Widać, że to dopiero początek drogi przemian.

                                                    Zaraz zaraz powolutku, a co to u Was w radio jedno nagranie leci? Bo jak na moje oko to Ty ze swoim otwarciem zwiazku Olowek zaliczasz sie do mojego re-wyboru. Trzeba ciagle powtarzac jeden schemat: wolny + wolna = slub + dzieci?
                                                  • sea.sea Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:39
                                                    Tu się podepnę, bo mi się skojarzyło.

                                                    Szału dostaję, jak czytam, że "się nie da". Zawsze się da, chyba, że człowiekowi urwało ręce i nogi i leży w szpitalu, totalnie zależny od bycia przez kogoś obsługiwanym.

                                                    Faktem jest, że czasem się da, ale się nie opłaca. Ale wtedy się mówi "bardzo mi się nie opłaca, IMO nie warto". Ale nie, że kuźwa, nie da się. Codzienne obserwacje mi wskazują, że się da, jak się bardzo chce i weźmie na klatę, że przez jakiś czas może być nieco trudniej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:52
                                                    sea.sea napisała:

                                                    Codzienne obse
                                                    > rwacje mi wskazują, że się da, jak się bardzo chce i weźmie na klatę, że przez
                                                    > jakiś czas może być nieco trudniej.

                                                    Otoz. Nie da sie przy zachowaniu tego samego standardu. A po obnizeniu to sie juz zazwyczaj da. Tyle, ze nikt nie bierze obnizenia pod uwage. No bo jak, ja? w moim wieku? na gorsze pojde? Sama sie lapie na takim mysleniu w innych dziedzinach zycia tez. Wygodnictwo ;)
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:15
                                                    Napisalem, ze z tym nie dyskutuje. Jestem super jebaka i mialem 21 partnerek seksualnych. Krysia, Basia i Malgosia itd... 21 to oczko, szczesliwa liczba :p
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:21
                                                    mabelle2000 napisała: > Poznalam dwoch facetow, ktorzy jeczeli, ze zostali odstawieni od koryta przez z
                                                    > ony (obaj byli juz po rozwodzie). Byli baaardzo kiepskimi kochankami. Juz pal l
                                                    > icho, ze brak im bylo podstawowej wiedzy, ciekawosci i fantazji, ale najgorsze
                                                    > bylo to, ze oni byli przekonani, ze sa idealni.

                                                    A ja na odwrót. Poznałam dwóch facetów którym zony nie dawały. Jeden z nich był bardzo dobrym kochankiem od początku. Żona przestała mu dawać, bo się pożądanie skończyło.
                                                    Drugi był fatalnym. Zakompleksiony, wstydliwy, bez inwencji. Ale to się zmieniało. Nigdy nie widziałam takiej zachłanności i dziecięcego szczęścia:)) Gdy miałam doła, to patrzyłam na jego zdjęcie zrobione "po". Duma, spokój, pewność siebie i szczeniacka radocha. Pozdrawiam Cię, jeśli nadal tu zaglądasz;)
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:22
                                                    Jeśli nada.....Wont miał rację...jestem niedbaluchem:))
                                                  • wont Re: Strategia na "biednego misia" działa 13.01.15, 19:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jeśli nada.....Wont miał rację...jestem niedbaluchem:))
                                                    ---------------
                                                    Sluchaj zawle, to nie jest tak, ze jestes niebaluchem, tylko ja nie zawsze jestem wystarczajaco wstawiony. Dzisiaj Cie rozumiem :)
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa 13.01.15, 20:22
                                                    wont napisał:
                                                    > Sluchaj zawle, to nie jest tak, ze jestes niebaluchem, tylko ja nie zawsze jest
                                                    > em wystarczajaco wstawiony. Dzisiaj Cie rozumiem :)

                                                    Zaczynasz kojarzyć dopiero po alko?;)
                                                  • mabelle2000 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:05
                                                    zawle napisała:

                                                    > A ja na odwrót. Poznałam dwóch facetów którym zony nie dawały. Jeden z nich był
                                                    > bardzo dobrym kochankiem od początku. Żona przestała mu dawać, bo się pożądani
                                                    > e skończyło.

                                                    Szczerze zazdroszcze :-))) A powiedz Zawle, bo to ciekawe, jaka wersje sprzedal Ci ten mezczyzna ? Tylko tyle, ze zony pozadanie sie skonczylo (bardzo dyplomatycznie ), czy bardziej rozwinal temat ?

                                                    > Drugi był fatalnym. Zakompleksiony, wstydliwy, bez inwencji. Ale to się zmienia
                                                    > ło. Nigdy nie widziałam takiej zachłanności i dziecięcego szczęścia:))

                                                    No sie zmienialo, bo Ty Czarodziejka jestes ;-)))
                                                    Nierokujacy seks to dla mnie taki gdzie pan ma alergie na prezerwatywy, pcha sie z penetracja po kilku minutach, nie probuje nawet szukac moich miejsc erogennych, dostaje bodziec wizualny, podnieca sie i mylnie zaklada, ze satysfakcjonujacy dla niego seks jest satysfakcjonujacy rowniez i dla mnie. Jesli mimo moich sugestii, aby cos zmienic, twierdzi, ze przeciez bylo cudownie i nie ma potrzeby nic ulepszac, to mnie nie pozostaje nic innego jak tylko wiac jak najdalej. Takie egzemplarze mi sie niestety trafialy i podejrzewam, ze dlatego ich byle zony/partnerki pogardzily ich oferta. Moge sie jednak mylic, bo oni tak naprawde sa pelni empatii i fantazji, a tylko ich nie doceniono ;-) Zreszta motyw niedocenienia ich walorow wlasciwie caly czas byl przez nich podkreslany i powiem szczerze, ze bylo to sto razy bardziej wkurwiajace niz ich lozkowa nieudolnosc.

                                                    > Pozdrawiam Cię, jeśli nadal tu zaglądasz;)

                                                    Ja tez Cie sciskam mocno ;-)
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:31
                                                    mabelle2000 napisała: A powiedz Zawle, bo to ciekawe, jaka wersje sprzedal
                                                    > Ci ten mezczyzna ? Tylko tyle, ze zony pozadanie sie skonczylo (bardzo dyploma
                                                    > tycznie ), czy bardziej rozwinal temat ?

                                                    Ja nie mam takiego stosunku do tego, że mi cokolwiek sprzedawał. Czułabym się wtedy wykorzystana, a ustawiać się w roli ofiary nie lubię. Więc nie tłumaczył. Niestety z nami stało się podobnie. Po bardzo krótkim czasie przestał mnie jarać. Złożyło się na to wiele czynników. Jego tusza, lękowe kłopoty z nastroszeniem ( jak widzisz nie jestem czarodziejką), tępawy charakter. Jednak nadal twierdzę że nie dość że lubił to znał i zachwycał się kobiecą seksualnością.

                                                    Dla mnie pan nierokujący to też ten co wie lepiej. Nie toleruję czyściochów, traktujących łóżko zbyt serio, traktujących łóżko jak pole bitewne, pozujących, nie mających polotu, niecierpliwych.O matko...mam więcej:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dla mnie pan nierokujący to też ten co wie lepiej. Nie toleruję czyściochów, tr
                                                    > aktujących łóżko zbyt serio, traktujących łóżko jak pole bitewne, pozujących, n
                                                    > ie mających polotu, niecierpliwych.O matko...mam więcej:))

                                                    Hehe cos czuje, ze uprawiasz nierokujacy seks, bo nikt sie nie ostal ;) Ewentualnie przymykasz oko.
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:50
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Hehe cos czuje, ze uprawiasz nierokujacy seks, bo nikt sie nie ostal ;) Ewentua
                                                    > lnie przymykasz oko.

                                                    Dlatego wolę "grzecznych chłopców" niż "dobrych kochanków" Ci pierwsi zawsze rokują;))
                                                  • hello-kitty2 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 18:55
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dlatego wolę "grzecznych chłopców" niż "dobrych kochanków" Ci pierwsi zawsze ro
                                                    > kują;))

                                                    hehe zapoznalas sie z moja stopka. Zapoznalas i dokonalas wyboru. Ja sie caly czas waham, nie umiem wybrac.
                                                  • wont Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 19:38
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Nierokujacy seks to dla mnie taki gdzie pan ma alergie na prezerwatywy, pcha si
                                                    > e z penetracja po kilku minutach, nie probuje nawet szukac moich miejsc erogenn
                                                    > ych, dostaje bodziec wizualny, podnieca sie i mylnie zaklada, ze satysfakcjonuj
                                                    > acy dla niego seks jest satysfakcjonujacy rowniez i dla mnie. Jesli mimo moich
                                                    > sugestii, aby cos zmienic, twierdzi, ze przeciez bylo cudownie i nie ma potrzeb
                                                    > y nic ulepszac, to mnie nie pozostaje nic innego jak tylko wiac jak najdalej.
                                                    ---------------------
                                                    Ha ha :) To bysmy sie nie dogadali :) Jak w sasiednim watku - jak dla mnie to nierokujacy seks jest wtedy jak partnerka ma alergie nie seks bez prezerwatywy, nie akceptuje seksu bez wczesniejszej gry wstepnej, zaklada, ze chce mi sie szukac jej stref erogennych, zamiast mi powiedziec co lubi. No i jak kaze mi sie domyslac, ze jej sie nie podobalo, kiedy mi sie podobalo. Next :)
                                                  • mabelle2000 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 20:14
                                                    wont napisał:
                                                    > Ha ha :) To bysmy sie nie dogadali :) Jak w sasiednim watku - jak dla mnie to n
                                                    > ierokujacy seks jest wtedy jak partnerka ma alergie nie seks bez prezerwatywy,
                                                    > nie akceptuje seksu bez wczesniejszej gry wstepnej, zaklada, ze chce mi sie szu
                                                    > kac jej stref erogennych, zamiast mi powiedziec co lubi. No i jak kaze mi sie d
                                                    > omyslac, ze jej sie nie podobalo, kiedy mi sie podobalo. Next :)

                                                    Prezerwatywa Wont, to ROWNIEZ wziecie przez mezczyne odpowiedzialnosci za ewentualna ciaze. Gdybym byla mezczyna chyba wolalbym miec jakis wplyw na to czy zostane ojcem czy nie. Krotko mowiac- nie wiem czy potrafilabym beztrosko zdac sie na kobiete w tej kwestii ;-)
                                                    Nie wiem, co okreslasz mianem gry wstepnej, bo jesl seks to dla Ciebie wsadzenie kutasa i pare ruchow, a wszystko inne to tylko dodatek, to rzeczywiscie bysmy sie nie dogadali :-) Jesli nie chce Ci sie sprawic przyjemnosci drugiej stronie, to jasne, ze nie bedziesz szukal pieszczot, ktore ja podkreca. Seks to nie przymusowy koncert zyczen, ja Ci powiem gdzie masz mnie dotknac, a Ty dla swietego spokoju to zrobisz. Seks to wzajemna gra, to obustronne szukanie nowych bodzcow. I jesli jest kiepsko, to po nieskutkujacych probach zmiany, po prostu nie dazy sie do powtorki. Serio wolisz, zeby kobieta brutalnie Cie zjebala, ze mimo jej wyraznych wskazowek jestes zupelnie niekumaty i nie robisz tego co sprawia jej przyjemnosc? ;-)))
                                                  • wont Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 20:22
                                                    Musze juz konczyc ale szybko ci odpowiem - jesli KAZDY seks mialby polegac na "poszukiwaniu stref erogennych" i pietnastominutowym lizaniu cipki to bym sobie zakladal sluchawki z TOK FM. Tam to sie Panie dzieje!
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa 13.01.15, 21:24
                                                    Kurcze, co kraj to obyczaj. Jak dla mnie to kazdy seks bez problemu moglby zaczynac sie przynajmniej pietnastominutowym lizaniem cipki, poniewaz bardzo lubie te zabawe i moglbym to robic na okraglo. Jest to zdecydowanie jedna z tych rzeczy, ktorych strasznie by mi brakowalo, gdybym mial sie przerzucic na dziwki w sosie wlasnym. I mowie to ze swiadomoscia, ze na tym forum mineta w meskim wykonaniu ma zla prase - ale co mam zrobic, nie ukrywam ze lubie i tyle.
                                                  • olowek_z_gumka Re: Strategia na "biednego misia" działa 13.01.15, 21:31
                                                    Też lubię. Ulubiona pozycja to 69. Korzystam zawsze jesli tylko się uda. Mam w nosie jaką to ma prasę - mnie to kręci.
                                                  • sea.sea Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 20:40
                                                    Gdyby mój seks opierał się wyłącznie na instruowaniu chłopa, co do tego, co wydaje mi się, że lubię, to bym do dzisiaj była zafiksowana na pocieraniu łechtaczki i niczym poza tym - a nie jestem :)))

                                                    Co do gumy - miałam takiego przypadkowego kandydata przydupasa, co - wiedząc, że od dłuższego czasu nie uprawiałam seksu, był bardzo zdziwiony, że nie biorę pigułek bez przerwy, tak na wszelki wypadek, i że w związku z tym nie ma bzykania bez gumy (problemu zagrożenia epidemiologicznego nie czułam się na siłach z nim poruszyć). Idiota. Spuściłam na drzewo.
                                                  • sea.sea Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 11:07
                                                    Ja miałam przez 25 lat stały kontakt z labidzącą, wiecznie niezadowoloną ze wszystkiego osobą płci żeńskiej, ponieważ przydarzyła mi się taka w najbliższej rodzinie. Była niezadowolona ze wszystkiego: męża, życia, dzieci, wnucząt, co by człowiek nie zrobił, było źle. Stąd owszem, jak słyszę o marudzących babach, co przy każdej okazji lub bez okazji jadą po niewinnych ludziach, jestem w stanie bez trudu kupić tę historię i współczuć.

                                                    Tyle, że ja, gdy tylko miałam okazję, odcięłam się od tej osoby i właściwie jej już nie widuję. Jakość życia polepszyła mi się znacznie :) Sabat żony z przydziału nie dostał, mógł ją kopnąć w tyłek jeszcze przed dziećmi, skoro pisze, że już wtedy sobie wynajdywała preteksty do trucia dupy. Skoro nie kopnął, niech jeździ na ośle. Co nie zmienia faktu, że przy takich opisach żony jak serwuje, włącza mi się agresor zupełnie odruchowo, przez reminiscencję.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 11:38
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ja miałam przez 25 lat stały kontakt z labidzącą, wiecznie niezadowoloną ze wsz
                                                    > ystkiego osobą płci żeńskiej, ponieważ przydarzyła mi się taka w najbliższej ro
                                                    > dzinie. Była niezadowolona ze wszystkiego: męża, życia, dzieci, wnucząt, co by
                                                    > człowiek nie zrobił, było źle. Stąd owszem, jak słyszę o marudzących babach, co
                                                    > przy każdej okazji lub bez okazji jadą po niewinnych ludziach, jestem w stanie
                                                    > bez trudu kupić tę historię i współczuć.
                                                    >
                                                    > Tyle, że ja, gdy tylko miałam okazję, odcięłam się od tej osoby i właściwie jej
                                                    > już nie widuję. Jakość życia polepszyła mi się znacznie :) Sabat żony z przydz
                                                    > iału nie dostał, mógł ją kopnąć w tyłek jeszcze przed dziećmi, skoro pisze, że
                                                    > już wtedy sobie wynajdywała preteksty do trucia dupy. Skoro nie kopnął, niech j
                                                    > eździ na ośle. Co nie zmienia faktu, że przy takich opisach żony jak serwuje, w
                                                    > łącza mi się agresor zupełnie odruchowo, przez reminiscencję.

                                                    Wspolczuje matki, mialam/mam podobna. Tylko teraz przyjela nowa strategie po tym jak moj ojciec umarl, a ja sie wypielam i wyjechalam: obrony mojego syna przed moim zgubnym wplywem na jego zycie ;-)

                                                    Ale mam pytanie sea.sea: nie sadzisz, ze masz dzieki swojej relacji z matka (eks relacji) nieco spaczony obraz kobiet w ogole? Nie lapiesz sie na tym czasem?
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 11:52
                                                    Trochę pewnie mam. Ale z drugiej strony mam przyjaciółki, dobrze się dogaduję z większością kobiet, zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnie, więc to nie jest tak, że jak osoba ma cycki, to z góry jest skreślona i będę w niej wypatrywać cech świadczących, że jest złem wcielonym :)

                                                    Faktem jest też, że mam jakieś szczęście w życiu, albo może mityczne prawo przyciągania naprawdę działa - bo nie spotykam xujów płci dowolnej, ani w pracy, ani w związkach - z każdym eksem swobodnie bym mogła iść na kawę i pogadać, żadna z koleżanek/przyjaciółek mnie nigdy nie wystawiła po chamsku. Owszem, są ludzie mniej lub bardziej sympatyczni, ale egzemplarze ewidentnie wredne czy podłe mnie jakoś, odpukać, na razie omijają :)
                                                  • urquhart Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 12:00
                                                    Nie masz zaprogramowanego syndromu ofiary i nie przyciągają takich osób które pasożytuja na innych?
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 12:05
                                                    Najwyraźniej, ale nie mam pojęcia, jak się uchowałam.
                                                    Wśród moich znajomych właśnie się zaczęła faza mody na terapeutów, część z nich też jest z popieprzonych rodzin i mają poczucie, że sobie nie radzą.
                                                  • hello-kitty2 Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 12:09
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Najwyraźniej, ale nie mam pojęcia, jak się uchowałam.
                                                    > Wśród moich znajomych właśnie się zaczęła faza mody na terapeutów, część z nich
                                                    > też jest z popieprzonych rodzin i mają poczucie, że sobie nie radzą.

                                                    Sea.sea, a moge zapytac ile masz lat? Wychowalas sie w duzym miescie?
                                                  • sea.sea Re: Pytanie do sea.sea 13.01.15, 12:15
                                                    34. Do lat nastoletnich w malutkim miasteczku, potem już w większym mieście wojewódzkim.
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 11:19
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Czytam to i uśmiecham się w duchu.
                                                    > Sabat niedawno pisał bardzo fajny post o tym jak to Panie na forum mają dwie we
                                                    > rsji rzeczywistości. Jedna jest wtedy gdy post jest autorstwa kobiety -wtedy je
                                                    > st szczerze. Druga wtedy gdy post pisze mężczyzna - wtedy niejako na przekór jest odwracanie kota ogonem, udowadnianie że kobiety to chcę seksu nawet bardziej niż facecji,
                                                    > za to małżeństwo nie jest celem kobiet (tylko facetów).
                                                    > W watkach obok o kochankach było coś o głupich babach co to się nabierają na we
                                                    > rsję z "biednym misiem". Ze trzeba być naiwną żeby wierzyć w te historie o złej
                                                    > żonie.
                                                    > Kurde, nie minął nawet tydzień i co.... mamy wersję ze złą żoną i jak widać zna
                                                    > jdują się koleżanki które są pełne zrozumienia dla tego faceta co cierpi niedol
                                                    > e. Działa? Działa!
                                                    >
                                                    > Może następnym razem jak jedna z druga będziecie się wyśmiewały z tych wyświech
                                                    > tanych zagrywek męskich, to zerkniecie na te posty i zastanowicie chwilę. Z kog
                                                    > o się śmiejecie?
                                                    > P.s. Mogę się założyć, że na tej samej zasadzie działają triki PUA opisywane pr
                                                    > zez Yorika.

                                                    no cóż, polot sabata mnie zawsze rozwala do łez i nie ma tu na pewno jemu równych. On jest wyjątkowy w tej swojej autoironii i szczerej wypowiedzi, w zależności od aktualnego stanu ducha, co wymaga jednak sporej odwagi osobistej. Przepraszam Cię Sabat ze na publiczne ocenianie na jakie sobie pozwalam, ale nie ma podtekstów które musiałyby mnie zawstydzić, wiec sobie pozwolę. "Biedny miś" to troche inna osoba Kutuzow, albo ta sama lecz postrzegana poprzez mniejszą znajomość faktów i w początkowym okresie znajomości. Jakby brak ci trochę czuja w tej kwestii. Myślę że to nawet trochę obraźliwe dla Sabata, bo on chyba nie funkcjonuje roli. Może jesteś zbyt sztywny- przepraszam bo zawsze wydajesz mi się spięty i zasadniczy, ale daj sie ponieść trochę śmielszej interpretacji bo zapewniam cię ze nie ma czego sie bać, zabawa nie jest niebezpieczna jak się zna granice to nie się nie obawia roli frajera który się na coś złapał
                                                  • kutuzow Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 13:11
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > "Biedny miś" to troche inna osoba Kutuzow,

                                                    Widzisz, dokładnie o to mi chodzi. Jeśli coś działa, to następuje racjonalizacja, że przecież to zupełnie inny przypadek był. Bo to kolega z forum, czy kumpel z pracy i ja go wspieram itp. Zupełnie co innego niż w schemacie "biedny miś".
                                                    Dlatego dałem przykład z PUA. Tam też jest identycznie. Moge się założyć że laski wyrywane przez Yorica także uważały że to trochę inaczej jest. Podoba im się bo jest taki szarmancki, pewny siebie, przystojny (i co tam jeszcze można dodać). Gdyby ktoś im powiedział że to sztuczki PUA, że one tak to odczuwają to by się pukały w czoło. Bo przecież one byłyby pewne że na kogo jak na kogo, ale na nie PUA nie działa :-)
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 13:24
                                                    Ale ja dementuje, ze kogos probuje uwiesc na biednego misia. Pisze tylko prawde o sobie. Probowalem zainteresowac soba kobiety pod innymi nickami, ale sobie odpuscilem.
                                                  • kutuzow Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 13:41
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ale ja dementuje, ze kogos probuje uwiesc na biednego misia. Pisze tylko prawde
                                                    > o sobie. Probowalem zainteresowac soba kobiety pod innymi nickami, ale sobie o
                                                    > dpuscilem.

                                                    Sabat, ja nie twierdze, że Ty próbujesz.
                                                    Chodziło mi tylko o to jak kobiety odbierają taką historię.
                                                    Gdy piszemy bezosobowo o "Kowalskim" to jest, że tylko głupie laski łykają takie teksty o złej żonie. Gdy taką samą historię sprzedaje kolega z pracy czy z forum, to już kontekst jest inny bo on jest znajomy (nie jest bezosobowy) i już nie jest że "....tylko głupie laski".

                                                    Tak samo z PUA, na forum chyba żadna nie napisała że w sumie to możne na nią zadziałać. Z tego co pamiętam były same głosy w stylu "na mnie to nie działa bo jestem za sprytna na takie tanie sztuczki". Pewnie w realu byłoby podobnie gdyby jakiś znajomy przystojny gość podrywał daną forumowiczkę, wtedy byłoby że to nie zasługa PUA, tylko tego że on był dobrze znany, przystojny, itp. itd. Analogicznie do tej sytuacji z "biednym misiem".


                                                    Sam zwróciłeś uwagę na ten fenomen na forum. W jednym wątku Panie piszą że jest "czarne" by w drugim to samo nazwać "białe".
                                                    Pisałeś:

                                                    "Właśnie tego w forum nie lubię.
                                                    Bo to jest tak - jak dać wam wolną rękę i rozmawiacie między sobą, to SAME głosicie te tezy, które - gdy piszę je ja - rzekomo obrażają kobiety."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155892150,156026811,Re_Zdrada_pytanie.html
                                                  • sabat.77 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 14:09
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Sabat, ja nie twierdze, że Ty próbujesz.

                                                    Być może, jednak słowo strategia zazwyczaj odnosi się do celowego działania, mającego coś na celu. W tym wypadku trafniejszym określeniem były "mechanizm biednego misia".

                                                    > Chodziło mi tylko o to jak kobiety odbierają taką historię.

                                                    Rozumiem.
                                                    Co do PUA, to chyba Kitty i Zawle mówiły, że na nie to działało.
                                                    Poza tym - pełna zgoda.
                                                    Myślę, że kobiety generalnie reagują alergicznie na teksty związane z ich seksualnością, ze względu na powiązanie w społeczności symboliki seksualności i władzy.
                                                    Patriarchat odbierając kobietom władzę odebrał im także seksualność. I w drugą stronę - rewolucja seksualna szła łeb w łeb z odzyskiwaniem przez kobiety równych praw w społeczeństwie.
                                                    Stąd teksty o niewielkim potencjale seksualnym kobiet, mogą być przez nie potraktowane jako zamach na ich władzę i umniejszanie ich roli w społeczeństwie.
                                                    Samica alfa chce sprawować władzę, jest więc też zainteresowana posiadaniem seksualności, czasem wręcz w formie demonstracyjnej, symbolicznej. Kobieca seksualność wraz z przesunięciem się środka ciężkości w społeczeństwie ewoluuje też z seksualności biernej w aktywną. Niekiedy kobiety chcą wręcz "przelecieć faceta" - dosłownie lub w przenośni - przejąć nad nim kontrolę i go zdominować. Odbieram to jako demonstrację swojej roli w społeczeństwie. Przejaw świadomej siły.
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 16:13
                                                    sabat.77 napisał: > Rozumiem.
                                                    > Co do PUA, to chyba Kitty i Zawle mówiły, że na nie to działało.

                                                    Ale jakie PUA? Ja jestem z czasów fajnych facetów i dupków. Nie było żadnego PUA.
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 21:12
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Tak samo z PUA, na forum chyba żadna nie napisała że w sumie to możne na nią za
                                                    > działać. Z tego co pamiętam były same głosy w stylu "na mnie to nie działa bo j
                                                    > estem za sprytna na takie tanie sztuczki". Pewnie w realu byłoby podobnie gdyby
                                                    > jakiś znajomy przystojny gość podrywał daną forumowiczkę, wtedy byłoby że to n
                                                    > ie zasługa PUA, tylko tego że on był dobrze znany, przystojny, itp. itd. Analo
                                                    > gicznie do tej sytuacji z "biednym misiem".
                                                    >
                                                    >
                                                    > Sam zwróciłeś uwagę na ten fenomen na forum. W jednym wątku Panie piszą że jest
                                                    > "czarne" by w drugim to samo nazwać "białe".

                                                    ty normalnie pisząc cały czas opierasz się na "mnie". Nie rób jaj, to jakieś dowymyślone jest. Szukaj przykładu z mojego "życia" tutaj albo nie przeginaj pały we wkładaniu mi słów w usta
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 21:07
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    > > "Biedny miś" to troche inna osoba Kutuzow,
                                                    >
                                                    > Widzisz, dokładnie o to mi chodzi. Jeśli coś działa, to następuje racjonalizacj
                                                    > a, że przecież to zupełnie inny przypadek był. Bo to kolega z forum, czy kumpel
                                                    > z pracy i ja go wspieram itp. Zupełnie co innego niż w schemacie "biedny miś".
                                                    > Dlatego dałem przykład z PUA. Tam też jest identycznie. Moge się założyć że las
                                                    > ki wyrywane przez Yorica także uważały że to trochę inaczej jest. Podoba im się
                                                    > bo jest taki szarmancki, pewny siebie, przystojny (i co tam jeszcze można doda
                                                    > ć). Gdyby ktoś im powiedział że to sztuczki PUA, że one tak to odczuwają to by
                                                    > się pukały w czoło. Bo przecież one byłyby pewne że na kogo jak na kogo, ale n
                                                    > a nie PUA nie działa :-)
                                                    >

                                                    napisałam się w południe ale mi zdechł telefon, więc teraz ci powiem tylko w skrócie, że wcale się nie zarzekam ze nie racjonalizuję, bo przecież na pewno to robię jak wszyscy i ulegam różnym stosowanym na mnie socjotechnikom w tym może i PUA, jeśli ktoś mnie umiejętnie obejdzie. Nie mam z tym problemu i nie czuję się oszukana przez to, bo jeśli tak było to realizowałam najwidoczniej jakies swoje potrzeby w tym momencie. Tyle tylko że Sabata ciągle postrzegam inaczej i w głowę zachodzę jakie MOJE nieuświadomione potrzeby on mógłby realizować?;)



                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 21:21
                                                    bgz....mój dziadek ze strony ojca miał 3 rodziny. Kochana, dopiero na sprawie majątkowej się o sobie dowiedzieli. Mój ojciec kombinował z dwiema. Studiował w Krakowie. Nie jesteś przypadkiem dzieckiem z tej trzeciej?:)))
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 21:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz....mój dziadek ze strony ojca miał 3 rodziny. Kochana, dopiero na sprawie m
                                                    > ajątkowej się o sobie dowiedzieli. Mój ojciec kombinował z dwiema. Studiował w
                                                    > Krakowie. Nie jesteś przypadkiem dzieckiem z tej trzeciej?:)))

                                                    a niby dlaczego?:)) nic słuchaj nie jarzę...;))
                                                  • zawle Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 22:13
                                                    bgz0702 napisała: > a niby dlaczego?:)) nic słuchaj nie jarzę...;))

                                                    Siostra?:))
                                                  • bgz0702 Re: Strategia na "biednego misia" działa :-) 13.01.15, 22:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > bgz0702 napisała: > a niby dlaczego?:)) nic słuchaj nie jarzę...;))
                                                    >
                                                    > Siostra?:))

                                                    ty, siostra, a ty wiesz ze mój /twój ojciec się niedawno ożenił znowu?;)) oby nas tylko nie było więcej;))) moja teściowa już go nie lubi od dawna, ciężko mi, jestem naznaczona;))))
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:51
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jest to generalnie dobry kierunek, bo będzie też więcej wolego czasu i mniej pr
                                                    > etekstu, bym musiał bez przerwy siedzieć z dziećmi. Teraz żona mnie terroryzuje
                                                    > , że trzeba ciągłej opieki nad dziećmi i praktycznie nie ma jak ruszyć się z do
                                                    > mu...

                                                    Wstydzilbys sie cos takiego napisac. Przeciez z tego wynika, ze jestes pantoflarzem ;)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wstydzilbys sie cos takiego napisac. Przeciez z tego wynika, ze jestes pantofla
                                                    > rzem ;)

                                                    To wiadomo, ale to jest furiatka generalnie, z ciągłym fochem. Ale dzieci się samemu nie zostawi, to akurat jest fakt.
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 13:05
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Czyzby? Wystarczy, ze zrealizujesz ta Anglie, o ktorej pisales. Wtedy nie bedziesz musial ukrywac wyjazdow gdyz ukryjesz cale swoje zycie ;) Ewentualnie szukaj pracy z wyjazdami. Niech zgadne: nie lubisz wyjezdzac? ;-))).

                                                    Widzisz Kitty jak to jest. ja mam pracę z mnostwem wyjazdów, a dokad jade w zasadzie sam w większości decydujętak więc mozliwości niesamowite. I żadnej kochanki. To niesprawiedliwość :)
                                                  • ninek04 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:10
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > Ale o czym my mówimy Kitty? Ja to mam wszystko przemyślane i przeliczone, dosko
                                                    > nale sobie zdaję sprawę, że w moim wypadku kochanka to kompletny surrealizm.
                                                    > Trzeba poświęcić na to mnóstwo pieniędzy i czasu - dojazdy, prezenty, opłacić h
                                                    > otel i kolację.
                                                    > To przedsięwzięcie dla zamożnych ludzi, najlepiej takich, którzy dużo podróżują
                                                    > i są w stanie ukryć swoje wypady do kochanki między sprawami służbowymi. Nie m
                                                    > oja bajka. Dlatego ja nawet specjalnie sobie tym nie zaprzątam głowy, już dawno
                                                    > uznałem, że dla mnie w kategoriach realnych wydarzeń nie istnieje takie zjawis
                                                    > ko.


                                                    Kochanka odpada, dziwki tym bardziej, a jednocześnie Twoja deklaracja w odpowiedzi do Kitty:>wiesz, co?Uda mi się, -to, jak zamierzasz te słowa wcielić w czyn?
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:16
                                                    Dziwki nie odpadaja, caly czas tlumacze :)
                                                  • facet_on_line Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:47
                                                    >kochanka to kompletny surrealizm.
                                                    >Trzeba poświęcić na to mnóstwo pieniędzy i czasu - dojazdy, >prezenty, opłacić hotel i kolację.
                                                    >To przedsięwzięcie dla zamożnych ludzi, najlepiej takich, którzy >dużo podróżują i są w stanie ukryć swoje wypady do kochanki >między sprawami służbowymi. Nie moja bajka.

                                                    dlatego z księgowego punktu widzenia tańsze będą dziwki
                                                    idziesz i płacisz za konkretny czas bez zbędnych ceregieli , kolacji czy całonocnych hoteli
                                                  • ninek04 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszystko f
                                                    > unkcjonuje.
                                                    >
                                                    > Jeśli facet jest interesujący jako taki, nie musi być super zamożny, nie uważa
                                                    > sz?

                                                    Zgadzam się z Markiem.To zwracanie uwagi na status majątkowy, czy oczekiwanie zamożności jest wg mnie o wiele za bardzo przeceniane
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 16:05
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Marek to nie jest kwestia potrzeb tylko porzadku wg ktorego to wszy
                                                    > stko f
                                                    > > unkcjonuje.
                                                    > >
                                                    > > Jeśli facet jest interesujący jako taki, nie musi być super zamożny, nie
                                                    > uważa
                                                    > > sz?
                                                    >
                                                    > Zgadzam się z Markiem.To zwracanie uwagi na status majątkowy, czy oczekiwanie z
                                                    > amożności jest wg mnie o wiele za bardzo przeceniane

                                                    O zamoznosci to pisal Marek, ja pisalam o sredniaku. A gdzie Ty sie spotykasz z kochankiem? Kto to finasuje? Ty?
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    > > Zgadzam się z Markiem.To zwracanie uwagi na status majątkowy, czy oczekiw
                                                    > anie z> amożności jest wg mnie o wiele za bardzo przeceniane
                                                    >
                                                    > O zamoznosci to pisal Marek, ja pisalam o sredniaku.

                                                    Czyli 3 tysiace Euro na rekę, jak napsałaś jest juz OK.
                                                  • ninek04 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > O zamoznosci to pisal Marek, ja pisalam o sredniaku. A gdzie Ty sie spotykasz z
                                                    > kochankiem? Kto to finasuje? Ty?


                                                    W hotelu, ale nie wysokogwiazdkowym, są też fajne zajazdy na obrzeżach miasta,płacimy po połowie lub na zmianę i to ja na to nalegałam, bo tak chcę.Mnie nie interesują wystawne kolacje, obiady, zasypywanie prezentami, kwiatami itp, bo spotykam się w innym celu i nie wiem, skąd to przekonanie, że kochanki tego potrzebują, czy domagają się.Są pewnie i takie, ale na pewno nie większość. Poza tym, jesli spotkania nie są za częste, to o kosztach naprawdę nie ma co mówić.Ja tego gadania o wydatkach, kosztach nie kupuję po prostu .

                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:50
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > W hotelu, ale nie wysokogwiazdkowym, są też fajne zajazdy na obrzeżach miasta,p
                                                    > łacimy po połowie lub na zmianę i to ja na to nalegałam, bo tak chcę.Mnie nie i
                                                    > nteresują wystawne kolacje, obiady, zasypywanie prezentami, kwiatami itp, bo sp
                                                    > otykam się w innym celu i nie wiem, skąd to przekonanie, że kochanki tego potrz
                                                    > ebują, czy domagają się.Są pewnie i takie, ale na pewno nie większość. Poza tym
                                                    > , jesli spotkania nie są za częste, to o kosztach naprawdę nie ma co mówić.Ja t
                                                    > ego gadania o wydatkach, kosztach nie kupuję po prostu .

                                                    O kwietach i prezentach to zwykle bajaja panowie (zobacz jak Marek podkreca z 3 tys euro ;). Nie kupujesz gadki o wydatkach, bo zakladasz, ze facet ma kase zeby wylozyc zalozmy swoja czesc, dojechac na swoj koszt na spotkanie, ect. Jak ktos jest biedny to zadna dodatkowa aktywnosc nie wchodzi w gre, nawet wizyta u dentysty, a seks z kochanka to zbytek. Wydatki sa i musi Cie byc stac, a jak Cie nie stac to musi wylozyc druga strona, a jak ona nie wylozy to z seksu nici. Inna sprawa, ze nie kazdemu wystarczy tak rzadko. Sabat juz kalkuluje gdzie bedzie czesciej mogl chodzic na dziwki, tu czy w UK ;-)))
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:13
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > O kwietach i prezentach to zwykle bajaja panowie (zobacz jak Marek podkreca z 3 tys euro ;). Nie kupujesz gadki o wydatkach, bo zakladasz, ze facet ma kase ze by wylozyc zalozmy swoja czesc, dojechac na swoj koszt na spotkanie, ect. Jak ktos jest biedny to zadna dodatkowa aktywnosc nie wchodzi w gre, nawet wizyta u dentysty, a seks z kochanka to zbytek.

                                                    Ja niczego nie podkręcam, zwłaszcza 3 tys. Euro, tylko napisałem, że jak facet jest biedny i ciekawy, to może znaleźc sobie fajna kobietę, która ma kasę.
                                                    A o kasie - różnicy majątkowej, to nawet popełniłem na te tematy książkę. Akcja w USA, gdzie różnice sa kolosalne. Dr Mróz , (słyszałas o takim?) i milionerki :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:45
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    tylko napisałem, że jak facet
                                                    > jest biedny i ciekawy, to może znaleźc sobie fajna kobietę, która ma kasę.
                                                    > A o kasie - różnicy majątkowej, to nawet popełniłem na te tematy książkę. Akcja
                                                    > w USA, gdzie różnice sa kolosalne. Dr Mróz , (słyszałas o takim?) i milionerki
                                                    > :)

                                                    W ksiazce, w Stanach, u milionerek, u Dr Mroza moze mozliwe zeby babka finansowala kochanka golodupca ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:

                                                    >> W ksiazce, w Stanach, u milionerek, u Dr Mroza moze mozliwe zeby babka finansow ala kochanka golodupca ;)

                                                    Dla milionerki średnio sytuowany jest gołodupcem. Chodzi o finansową różnicę.
                                                    Poza tym w dużej mierze historia jest autentycvzna.
                                                  • ninek04 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:17
                                                    hello-kitty2

                                                    . Sabat juz kalkuluje gdzie bed
                                                    > zie czesciej mogl chodzic na dziwki, tu czy w UK ;-)))
                                                    >


                                                    Realizacja planu "dziwki"to w przypadku Sabata daleko posunięty surrealizm i nie ma znaczenia, czy tu , czy w UK, czy gdziekolwiek indziej.

                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:26
                                                    Widze ze realizujesz plan nadepniecia mi na ambicje. Oryginalne podejscie, nauczylem sie grac na gitarze bo gosc powiedzial, ze nigdy mi sie to nie uda. Niezla metoda na osoby negatywnie reagujace na bodzce. Ale nie dziala jak sie zna zasade. Nice try. Ja i tak zrobie swoje.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 18:41
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Widze ze realizujesz plan nadepniecia mi na ambicje. Oryginalne podejscie, nauc
                                                    > zylem sie grac na gitarze bo gosc powiedzial, ze nigdy mi sie to nie uda. Niezl
                                                    > a metoda na osoby negatywnie reagujace na bodzce. Ale nie dziala jak sie zna za
                                                    > sade. Nice try. Ja i tak zrobie swoje.

                                                    Na moj rozum trzeba byc idiota zeby uczyc sie grac na gitarze, bo ktos powiedzial, ze sie nie uda. To Ty sie tu droczysz z nami, zeby nam na zlosc isc na dziwki? ;-) Cos nieteges z motywacja.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:11
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 19:16
                                                    A nie znasz tego: "co? Ja nie dam rady?" :)
                                                    Nie chce chodzic wam na zlosc, tylko uregulowac te kwestie i zajac sie rzeczami wazniejszymi niz seks. Ilez mozna sie uzerac z taka fizjologia...
                                                  • ninek04 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:08
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > A nie znasz tego: "co? Ja nie dam rady?" :)
                                                    > Nie chce chodzic wam na zlosc, tylko uregulowac te kwestie i zajac sie rzeczami
                                                    > wazniejszymi niz seks. Ilez mozna sie uzerac z taka fizjologia...

                                                    Właśnie sęk w tym, że byłoby za prosto, gdyby chodziło o samo uregulowanie fizjologii.Dziwka może Ci ją ureguluje, naprostuje i postawi do pionu, ale wątpię, czy takiej subtelnej i sensytywnej (w pozytywnym znaczeniu)osobie, jak Ty, to wystarczy-twierdzę,że jednak nie.A z kochanką, czy przyjaciółką, jak zwał, tak zwał możesz liczyć na coś więcej i za darmo-i nie mam na myśli jakichś wzniosłych uczuć.
                                                  • gogol77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 22:32
                                                    ninek04 napisała:
                                                    Realizacja planu "dziwki"to w przypadku Sabata daleko posunięty surrealizm i nie ma znaczenia, czy tu , czy w UK, czy gdziekolwiek indziej.
                                                    Dokładnie tak!!
                                                    Sabat, Ty masz b. idealistyczną wizję relacji męsko damskich - wiec po prostu ci nie stanie i .... kasa wyrzucona w błoto. A nawet jak ci stanie to będziesz czuł taki niesmak, że już nigdy nie powtórzysz. Mam zero doświadczeń z dziwkami, ale wyobrażam sobie, że ruchanie ze świadomością, że wszystko co się dzieje to mniej lub bardziej profesjonalny teatrzyk mnie by całkowicie obezwładniał.
                                                    Nie mam też doświadczeń z kobietami takimi jak twoja żona (wg. twojego opisu) - więc może się mylę i będąc w twojej sytuacji znalazł bym jakąś motywację do zadowalania się seksem z dziwką. Choć wątpię.
                                                    Moja rada: szukaj kochanki! Mając miesięcznie 300 - 400 PLN do dyspozycji można inwestować w dwie trzy, cztery seks-randki/mies. z obiadem (w Pizza Hut lub Sfinxie - 50 PLN/2 osoby z piwem) i hotelem (na godziny?) za 50-70 PLN. Masz auto? - to ważne, bo mobilność w tej materii w twojej sytuacji czasowo-przestrzenno-domowej ma podstawowe znaczenie.

                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 10:28
                                                    To prawda i dobre kalkulacje. Mam sam na boku diw kobiety, obie pracujące, spotkania parę razy w miesiącu. Zwykle u nich, czasem hotel. Nie jma żadnych prezentów itp - jest dużo rozmowy, trochę seksu - czasem odwrotnie, zależy od nastroju. Co do poświęcania czasu - oczywiście. czasem jakiś wspólny wypad na kawę czy do kina się zdarzy, ale każde z nas ma swoje życie, swoich przyjaciół. ja jestem żonaty i dzieciaty, a one w rozpieprzonych związkach - jedna po rozwodzie i mieszka ciągle z ex a druga bez, ale mieszka sama, z dziećmi. To czego oczekujesz Sabat masz na wyciągnięcie ręki - tylko trzeba chcieć. Nie starałem się nawet za bardzo, żeby te kobietki zdobyć. Jakośtak samo wyszło. W domu musisz mieć poukładane, albo być zdecydowany - inaczej poczucie winy ci zniszczy psychikę w parę lat. Prostytutki to świetne rozwiązanie, jeśli potrzebujesz paru odskoków w miesiącu. Zadzwoń wcześniej, zęby się nie perfumowała i masz za 150zł pełen komfort przez godzinę. Rozwód dla ruchania - przy dzieciach i takim opiekuńczym podejściu do domu jak ty zaprezentowałeś to jakaś masakra będzie. Moje zdanie - weź się ogarnij, bo dopadła cię jakaś zimowa depresja.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 10:35
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > To prawda i dobre kalkulacje. Mam sam na boku diw kobiety, obie pracujące, spot
                                                    > kania parę razy w miesiącu. Zwykle u nich, czasem hotel. Nie jma żadnych prezen
                                                    > tów itp - jest dużo rozmowy, trochę seksu - czasem odwrotnie, zależy od nastroj
                                                    > u. Co do poświęcania czasu - oczywiście. czasem jakiś wspólny wypad na kawę czy
                                                    > do kina się zdarzy, ale każde z nas ma swoje życie, swoich przyjaciół. ja jest
                                                    > em żonaty i dzieciaty, a one w rozpieprzonych związkach - jedna po rozwodzie i
                                                    > mieszka ciągle z ex a druga bez, ale mieszka sama, z dziećmi. To czego oczekuje
                                                    > sz Sabat masz na wyciągnięcie ręki - tylko trzeba chcieć. Nie starałem się nawe
                                                    > t za bardzo, żeby te kobietki zdobyć. Jakośtak samo wyszło. W domu musisz mieć
                                                    > poukładane, albo być zdecydowany - inaczej poczucie winy ci zniszczy psychikę w
                                                    > parę lat. Prostytutki to świetne rozwiązanie, jeśli potrzebujesz paru odskoków
                                                    > w miesiącu. Zadzwoń wcześniej, zęby się nie perfumowała i masz za 150zł pełen
                                                    > komfort przez godzinę. Rozwód dla ruchania - przy dzieciach i takim opiekuńczym
                                                    > podejściu do domu jak ty zaprezentowałeś to jakaś masakra będzie. Moje zdanie
                                                    > - weź się ogarnij, bo dopadła cię jakaś zimowa depresja.

                                                    Olowek a dlaczego zdecydowales sie na seks na boku? Czegos Ci brakowalo? Masz seks z zona?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:18
                                                    Wiesz co Kitty, to głupia sprawa, bo to nawet nie była do końca moja wola :) Moja żona miała parę skoków w bok raz na parę lat jej się zdarzało, ja nie potrzebowałem. Ale ona nie mogła wytrzymać już w takim zakłamaniu i strasznie męczyła się psychicznie. Ja wiedziałem lub domyślałem się 3/4 ale seks na boku nie był dla mnie nigdy niczym niesamowitym ani tym bardziej strasznym. Ze swojej strony przejmowałem się raczej tym, zę szuka nowego partnera na dłużej. No i po kolejnej akcji, kiedy były już dzieci, wkur** się i postawiłem na rozwód. I wtedy dopiero pogadaliśmy sobie od serca - super szczerze. Okazało się, że dla niej to takie "zakochania" są, mega chemia, emocje, przytulanki i zwykle słabiutki seks - ale wszystko trwające bardzo krótko i bez żadnych myśli, że to ma być na stałe. Aż mi się żal jej zrobiło, że dla czegoś takiego męczyła się wewnętrznie latami. No i zdecydowaliśmy się otworzyć związek na próbę - żona ma te swoje "zakochania" (dla mnie lipa i jedna wielka masakra) a ja używam normalnie - zwykły seks, przyjaciółki z bonusem raczej. Ale ja ładuję w to minimum emocji i zaangażowania. I działa. Tak po jakimś czasie mam refleksję - dwie to za dużo. Jedna a dobra lepiej. Potrzebuję więcej czasu na swoje pozaseksualne hobby, których też mam od groma. Ale ciężko mi wybrać :)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:24
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Wiesz co Kitty [...]

                                                    Nice story dude. Kupuję to, prawie jakby to dobry PUA układał. Albo układa. Pozwolisz, że spróbuję główne zręby historyjki skopiować na potrzeby własne? :D

                                                    Ja właśnie uważam, że dobra historia to podstawa kupienia uwagi kochanki. Trzeba przede wszystkim unikać punktów, które wskazują na słabe punkty faceta.
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:30
                                                    Co cie bede czarowal, po co? :) Serio tak jest. Zdarza się jak widać. Wiesz co w tym jest najlepsze? Że jakośćżycia w związku poprawiła się tak o 100%. Dla siebie jesteśmy przyjaciółmi z bonusem - normalnie ze sobą kochamy się też. Ale więcej doszło wesołych planów - wspólne wyjazdy, do teatru zaczęliśmy razem chodzić regularnie, do reastauracji. Dzieci bez większej krępacji częściej zostawiamy u dziadków. Również razem gadamy o naszych partnerach - też tu nei ma żadnego skrępowania. Jakiś czas temu nawet dostałem samochód od żony na dojazd do kochanki - bo mój miał akurat awarię. Wyzluzowaliśmy jakoś bardziej.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:38
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Co cie bede czarowal, po co? :)

                                                    Ale ja nie twierdzę, że kłamiesz. Po prostu dobra historia, buduje niezły wizerunek jebaki i sytuacji seksualnej obfitości co często sugerują PUA. Można jej używać niezależnie od tego co jest prawdą a co nie. Szczególnie jeśli się w jedną prawdę nie wierzy :)
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:52
                                                    To nie do końca zrozumiałec - ja nie mam tych lasek na boku bo muszęruchac codziennie :) Wprost przeciwnie. Po poerwszym szale, kiedy korzystałem, bo się drzwi otworzyły, emocje opadły i zacząłem szukać czegoś innego. Teraz spotykam się raz/dwa na tydzień, czasem rzadziej. A te kobiety są po prostu bardzo fajne. I cieszę się, że mogę z nimi spędzać ten czas, jest zdrowo, czysto, bez nerwów. A one i tak szukają partnera na stałe i prędzej czy później same kopną mnie w d.. Chyba, że nam się po prostu znudzi. Cały wic polegał na tym, zęby dobrać kobiety, które są w stanie być w takim układzie nie angażując się specjalnie emocjonalnie. Nocne esemey typu "napisz mi coś miłego" to nie ta bajka. U ciebie to i tak nie przejdzie, bo z tego co piszesz to masz zaborczą żonę...
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 12:14
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > To nie do końca zrozumiałec - ja nie mam tych lasek na boku bo muszęruchac codz
                                                    > iennie :) Wprost przeciwnie. Po poerwszym szale, kiedy korzystałem, bo się drzw
                                                    > i otworzyły, emocje opadły i zacząłem szukać czegoś innego. Teraz spotykam się
                                                    > raz/dwa na tydzień, czasem rzadziej. A te kobiety są po prostu bardzo fajne. I
                                                    > cieszę się, że mogę z nimi spędzać ten czas, jest zdrowo, czysto, bez nerwów. A
                                                    > one i tak szukają partnera na stałe i prędzej czy później same kopną mnie w d.
                                                    > . Chyba, że nam się po prostu znudzi. Cały wic polegał na tym, zęby dobrać kobi
                                                    > ety, które są w stanie być w takim układzie nie angażując się specjalnie emocjo
                                                    > nalnie. Nocne esemey typu "napisz mi coś miłego" to nie ta bajka. U ciebie to i
                                                    > tak nie przejdzie, bo z tego co piszesz to masz zaborczą żonę...

                                                    A te kobiety wiedza o sobie nawzajem?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 12:22
                                                    Wiedza. Zaufanie to dla mnie podstawa. Chce wiedziec jak moje kobiety dobieraja nowych partnerow i ja tez mowie jak cos nowego trafiam. O sobie wiedza tyle ze sa, bez wiekszych szczegolow. Przede wszystkim chce czystego, bezpiecznego seksu. To ma byc zabawa a nie walka o przezycie. Moje aktualne partnerki to 45 i 37 lat, wiec tez juz przez zycie sie przebily. Ta 45 to wyniknela przypadkiem, wyglada na duzo mlodsza - rozstala sie po 20 latach malzenstwa i malo umiala a duzo chciala sprobowac. Naprawde duzo! No i reaguje tak bardzo, ze jeszcze tak nie mialem - 4 czy 5 orgazmow przy dwugodzinnym spotkaniu to dla niej nic nadzwyczajnego nie bylo. No i wez tu z takiej zrezygnuj swiadomie :)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 12:49
                                                    Jest moc. Dobry jestes, niezly gosc :)
                                                  • bcde Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 04:05
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Wiedza. Zaufanie to dla mnie podstawa. Chce wiedziec jak moje kobiety dobieraja
                                                    > nowych partnerow i ja tez mowie jak cos nowego trafiam. O sobie wiedza tyle ze
                                                    > sa, bez wiekszych szczegolow.


                                                    No dobra, upłynęły dwa dni i nikt tego nie skomentował (oprócz podziwu ze strony Sabata)? Mowę wam odjęło? :) To dość ciekawy przypadek, jak na to forum :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 09:01
                                                    bcde napisał:

                                                    > No dobra, upłynęły dwa dni i nikt tego nie skomentował (oprócz podziwu ze stron
                                                    > y Sabata)? Mowę wam odjęło? :) To dość ciekawy przypadek, jak na to forum :)

                                                    No przeciez napisalam mu 'ciekawie' i tam jeszcze pare rzeczy. Dla ciebie to odjecie mowy? Czy to jakies zapytanie do panow wystosowales, bo jak wiadomo wypowiedzi kobiet sie nie licza? A tak w ogole nie ma sie czym ekscytowac. Wystarczy sie przyjrzec tym kobietom tym tak zwanym przez niego 'partnerkom'. Tam juz nie jest tak pieknie i kolorowo jak opisuje.

                                                    A poza tym komentuj sobie SAM, co mowe Ci odjelo? ;-)
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 09:16
                                                    Czemu nie jest pięknie i kolorowo? Że niby te kobiety to stare pudła? Sam je przecież wybrałem z "kwiatu tego światu" spośród wielu innych chętnych na taki układ - również młodych, nawet bardzo. Ale jakoś poziom intelektualny + doświadczenie życiowe to dla mnie ważne aspekty takiej relacji, jak się okazuje. Poza tym każda z babeczek ma unikatowe zdolności łóżkowe. Nie masz powodu, żeby mnie żałować :) Mi jest dobrze.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 11:01
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    Że niby te kobiety to stare pudła? (...) Nie masz powodu, żeby mnie ż
                                                    > ałować :)

                                                    Typowy facet z 'ja' centralnie. W zyciu by mi do glowy nie przyszlo zeby Cie zalowac Olowek. Niewiele wiesz o kobietach, tyle co Ci kutasa obrobia, reszta to puste pole za stodola i ulotka latajaca po odzywce bialkowej w pustej glowie karka ;)
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 11:46
                                                    No to możesz jaśniej wyświetlić swój punkt widzenia? Sporo facetów tutaj to jednak typowe egocentryczne pustaki są, pewnie. Może skorzystają z Twoich opini, doświadczeń i przemyśleń, tylko podaj je w łatwy do zrozumienia dna nas, biedaków, sposób. Wiesz - mniej homeryckich porównańa więcej treści w zdaniach pojedynczych.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:13
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > No to możesz jaśniej wyświetlić swój punkt widzenia? Sporo facetów tutaj to jed
                                                    > nak typowe egocentryczne pustaki są, pewnie. Może skorzystają z Twoich opini, d
                                                    > oświadczeń i przemyśleń, tylko podaj je w łatwy do zrozumienia dna nas, biedakó
                                                    > w, sposób. Wiesz - mniej homeryckich porównańa więcej treści w zdaniach pojedyn
                                                    > czych.

                                                    Tez lubie najlepiej w punktach. Ale po co Olowek? Przeciez Ci dobrze tak, jak jest. Sam pisales.
                                                  • mabelle2000 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Tez lubie najlepiej w punktach. Ale po co Olowek? Przeciez Ci dobrze tak, jak j
                                                    > est. Sam pisales.

                                                    Marzenia sa bardzo ladne Kitty ;-) Ktoz by nie chcial miec kilku lasek, ktore grzecznie czekaja na swoja kolej i jeszcze niczego nie oczekuja, a i zona- aniol tez chetna i napalona, i wcale sie nie martwi, ze sie czyms zarazi, bo sama ma swoich osobistych czasoumilaczy ;-) Czasem te marzenia sa z grubej rury- laski chetne i zona tolerancyjna, i seksu po kokarde, a czasem wymsknie sie cos z reala- sperma pobrudzi ubranie i tapicerke w samochodzie pozyczonym od ojca, albo dopadnie fantazja jak babke zerznac w przebieralni... Ale od czego w koncu jest forum ? ;-)
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:41
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Marzenia sa bardzo ladne Kitty ;-)

                                                    To znaczy, że ty... ty mu nie wierzysz??
                                                  • mabelle2000 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:46
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To znaczy, że ty... ty mu nie wierzysz??

                                                    Oczywiscie ze mu wierze, lyknelam to jak swiezy boczek :-)
                                                  • 5chantal Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 14:39
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > To znaczy, że ty... ty mu nie wierzysz??

                                                    > Oczywiscie ze mu wierze, lyknelam to jak swiezy boczek :-)

                                                    Nie to, że nie wierzę, ale parę punktów w tej historii przykuło moją uwagę, zaskoczyło mnie.
                                                    Przede wszystkim - to wszystko stało się przez przypadek, "to nie była do końca moja wola", żona zdradzała latami, więc on - chcąc nie chcąc, ale bardziej nie chcąc - też dołączył do tej gry.
                                                    Ołówka romanse są super z niesamowitymi kobietami, romanse żony - "lipa i jedna wielka masakra" oraz "seks słabiutki". WTF?
                                                    Kochanek nie szukał, napatoczyły się same.
                                                    Obie kochanki wiedzą o sobie, ale nie mają nic przeciwko. "Byłaś tą drugą, a teraz doszła jeszcze trzecia, cieszysz się, kochanie?" "Zajebiście, misiaczku, cieszę się Twoim szczęściem, ale teraz przeleć mnie raz jeszcze, bo jutro wypada kolej żony, a pojutrze tej trzeciej, więc będę musiała trochę poczekać".
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 17:52
                                                    Dobra. Poczułem się wywołany. Czy ktoś mi wierzy czy nie to jego prywatna sprawa. W ewolucję też ludzie nie wierzą. Żona zdradzała latami - ale tych zdrad było kilka, tylko ona się z nimi strasznie męczyła. Żona ma faktycznie słaby seks - co zrobić. Ona jest raczej osobą od ratowania "biednych misiów" i tak jej siętrafia. Oprócz słabego seksu ma jeszcze kupę emocjonalnych kłopotów i stale przechodzi to samo, choć za każdym razem ciężko jej się pozbierać. Co zrobić - taki typ. Ja na swoje nie narzekam - ukłąd jest jasny i wszyscy są zadowoleni. Kobiety nie były szczęśliwe z powodu dodatkowych pań, ale to już ich zmartwienie. Mogły zareagować różnie, ale przełknęły i mi to odpowiada - nie mam żadnego kręcenia, udawania. I naprawdę same się napatoczyły. Jedna zagadała przez komunikator a druga poznana przypadkiem, po paru kawkach i ogarnięciu tematu - weszła w układ. Pewnie trudno w to uwierzyć, nie dziwię się. Przez pierwsze miesiące tego układu sami nie byliśmy pewni czy to aby zadziała, czy nie będziemy się siebie wzajemnie brzydzić, utrudniać sobie wyjść czy wyśmiewać partnerów. Na razie działa, wszyscy są szczęśliwi, czego i wam życzę.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 23:35
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Dobra. Poczułem się wywołany. Czy ktoś mi wierzy czy nie to jego prywatna spraw
                                                    > a. W ewolucję też ludzie nie wierzą.

                                                    W to co przedstawiasz można uwierzyć pod warunkiem, że masz niezłą kasę albo wysoką pozycję społeczną.
                                                  • zawle Re: Zakochani w sieci 17.01.15, 08:58
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > W to co przedstawiasz można uwierzyć pod warunkiem, że masz niezłą kasę albo wy
                                                    > soką pozycję społeczną.

                                                    Niekoniecznie. Może też nie mieć nic do zaoferowania poza seksem. Wtedy nie ma o co walczyć ( związkowo). Tylko po co do tego dorabiać zaufanie, zainteresowanie i inne bzdety. Pierdolę Cię i nic więcej nie wymagam, bo nie masz nic do dania.
                                                  • sea.sea Re: Zakochani w sieci 17.01.15, 10:57
                                                    Są rzeczy, które się filozofom nie śniły. Znam bardzo atrakcyjną (nie tylko moim zdaniem) 30-tkę, która przez dłuższy czas spotykała się w celach okołołóżkowych z nieporywającym wizualnie i dość ciapowatym studentem zupełnie nierokującego kierunku, który ledwo wiązał koniec z końcem. Nie, nie sponsorowała go ;)

                                                    Skąd takie cuda na kiju? Ano stąd, że pani była po naprawdę ciężkich przejściach damsko-męskich, wiązać się dzięki temu akurat niespecjalnie chciała, chłopak nad którym górowała pod każdym względem najwyraźniej sprawdzał się jako żywy wibrator i przytulak, a jednocześnie był niegroźny i nie musiała się obawiać, że ją jakoś poważniej skrzywdzi. Układ trwał sobie dobrych parę lat i rozlazł się z przyczyn zupełnie niezależnych.

                                                    Stąd nie dziwią mnie jakieś takie "inne" układy damsko-męskie, ludzie mają różne potrzeby, niekiedy nietypowe i przy sprzyjających okolicznościach da się w to wstrzelić.
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 17.01.15, 11:14
                                                    Nie Sabat, nie trzeba mieć. Wczoraj byłem w hotelu - 119zł ze śniadaniem. Dostałem nawet fakturę :) Spotykam się raz na tydzień najczęściej - bo praca, dzieci, obowiązki domowe - i to z obu stron. U mnie to nie kasa jest decydująca, tylko czas. W moim przypadku kobiety są po przejściach, jedna w trakcie rozwodu a ja jestem bardzo wesołym i pozytywnym człowiekiem. Po spotkaniu są wyraźnie naładowane pozytywną energią, nie tylko rozładowane seksualnie. Dla mnie seks to też nie tylko rżnięcie - lubię próbować nowych rzeczy, przytulać się i dużo gadać. W Twoim przypadku żona odkryje to szybciutko i skończy się dzikim rozwodem - i będzie miała rację, a dzieciaki dostaną za darmo mega traumę. U Ciebie to raczej opcja raz na tydzień do dziwki - bezpiecznie, intymnie, satysfakcjonująco i po cichu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Marzenia sa bardzo ladne Kitty ;-) Ktoz by nie chcial miec kilku lasek, ktore g
                                                    > rzecznie czekaja na swoja kolej i jeszcze niczego nie oczekuja, a i zona- aniol
                                                    > tez chetna i napalona, i wcale sie nie martwi, ze sie czyms zarazi, bo sama m
                                                    > a swoich osobistych czasoumilaczy ;-) Czasem te marzenia sa z grubej rury- lask
                                                    > i chetne i zona tolerancyjna, i seksu po kokarde, a czasem wymsknie sie cos z r
                                                    > eala- sperma pobrudzi ubranie i tapicerke w samochodzie pozyczonym od ojca, alb
                                                    > o dopadnie fantazja jak babke zerznac w przebieralni... Ale od czego w koncu je
                                                    > st forum ? ;-)

                                                    :-) Ja zwykle nie zakladam, ze ktos klamie, poki go na klamstwie nie zlapie. Ale moze wrzucic pare danych zeby Alfabetyczny sobie mogl przekopiowac. Z jakiegos powodu zalezalo mu bowiem by ten watek podbic do gory wiec czemu nie pomoc koledze, ktory jest tu z nami od paru lat ;)
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 17:56
                                                    No cóż, życie :) Jeszcze niejednego Cię nauczy. Żona nie anioł ale przyjaciel, dobra kochanka, wspaniała matka i cudo w domu. Ma swoje za uszami, jest kochliwa - ja to zaakceptowałem. Z tym samochodem - tak, nie lubię w aucie, szczególnie zimą. Dla mnie to tylko syf i patrzenie, gdzie uda się skończyć. Pytałem o porady - nie dostałem praktycznie żadnej dobrej. Jak to na forum. Samochód od ojca? Oj, żebyś wiedział(a) :) :) Uśmiałem się i żona też :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 19:30
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > No cóż, życie :) Jeszcze niejednego Cię nauczy. Żona nie anioł ale przyjaciel,
                                                    > dobra kochanka, wspaniała matka i cudo w domu. Ma swoje za uszami, jest kochliw
                                                    > a - ja to zaakceptowałem. Z tym samochodem - tak, nie lubię w aucie, szczególni
                                                    > e zimą. Dla mnie to tylko syf i patrzenie, gdzie uda się skończyć. Pytałem o po
                                                    > rady - nie dostałem praktycznie żadnej dobrej. Jak to na forum. Samochód od ojc
                                                    > a? Oj, żebyś wiedział(a) :) :) Uśmiałem się i żona też :)

                                                    No wiesz!? Ja doradzilam szczerze jak potrafilam i na bazie wlasnych doswiadczen. Ewentualnie mozna jeszcze gume doradzic w samochodzie albo zwolnic nieco tempo pod koniec i w reke, ktora kochanka Cie piesci, tak czy siak na siebie, na cialo, nie wiem, ze to takie trudne? Moze specjalnie jedna z druga strzela po suficie zonie na zlosc albo Ty jestes jakis pedant ;) Inna sprawa, ze gdyby sie nie baly to by polykaly, a na drugiego czy trzeciego, a moze i piecdziesiatego doliczajac ilu obraca zona i obie panie dodatkowo, to wiesz za duze ryzyko i nie mowimy tu o zabrudzeniach tylko o przenoszeniu chorob w tym HIV bedacego wyrokiem smierci. W koncu te panie nie sa prostytutkami.
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 17.01.15, 11:48
                                                    Dobra dobra :) Szczerze powiem, że nie spodziewałem się jakichś rewelacyjnych porad odnośnie tamowania, bo wyobraźnia wyczerpuje wszelkie możliwości, ale dałem szansę znawcom tematu. A co do chorówb i HIV to przecież dzieckiem nie jestem. Muszę conieco wiedzieć o kobiecie zanim się z nią pokocham - jednorazówki to są w markecie do zakupów, bo lubię pieszczoty a nie tylko sam klasyczny seks. Kończymy chyba ten temat, bo mamy pomagać Sabatowi.
                                                  • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:25
                                                    Dodatkowa wiedza nie jest mu niezbedna, skoro kutasina troskliwie i roznorako obrabiana. Licza sie efekty i konkrety.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:35
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dodatkowa wiedza nie jest mu niezbedna, skoro kutasina troskliwie i roznorako o
                                                    > brabiana. Licza sie efekty i konkrety.

                                                    Jesli czegos szuka to niech pyta konkretniej. Jesli niczego nie szuka nie ma sensu dawac kompleksowych odpowiedzi.
                                                  • mabelle2000 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:05
                                                    bcde napisał:

                                                    > No dobra, upłynęły dwa dni i nikt tego nie skomentował (oprócz podziwu ze stron
                                                    > y Sabata)? Mowę wam odjęło? :) To dość ciekawy przypadek, jak na to forum :)

                                                    Ciekawy przypadek, mitomanii chyba.
                                                    Co tu komentowac Alfabetyczny ?
                                                    Jak facet pisze:
                                                    " Wiedza. Zaufanie to dla mnie podstawa. Chce wiedziec jak moje kobiety dobieraja nowych partnerow i ja tez mowie jak cos nowego trafiam. O sobie wiedza tyle ze sa, bez wiekszych szczegolow", a rownoczesnie cieszy sie, ze ma "czysty i BEZPIECZNY seks", to komentarz chyba zbedny jest.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 12:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ciekawy przypadek, mitomanii chyba.
                                                    > Co tu komentowac Alfabetyczny ?

                                                    Bo to kierunek, nad ktorego obraniem zastanawia sie Alfabetyczny i patrzy czy ewentualnie beda chetne na trzeciego i czwartego, ewentualnie czy sie doloza do skladki na hotel i na benzyne ;-) Ja to Alfabetyczny to marze zeby byc nr 10 i po upojnej nocy zajmowac sie obrabianiem dupy nr od 1 do 9.
                                                  • slepafuria15 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 15:48
                                                    Kitty to było świetne. Uśmiałam sie.
                                                  • bcde Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 19:12
                                                    >Bo to kierunek, nad ktorego obraniem zastanawia sie Alfabetyczny i patrzy czy ewentualnie beda chetne na trzeciego i czwartego, ewentualnie czy sie doloza do skladki na hotel i na benzyne ;-)

                                                    Polecę Sabatem - aktualnie nie mam na to szans. Choć jasne, że byłoby fajnie.
                                                    Szczerze mówiąc, to mi mowę odjęło, bo napisałem post w odpowiedzi dla Ołówka i go jednak nie wysłałem.
                                                    Układ Ołówka jest bardzo wygodny i tylko taki układ można w miarę łatwo ciągnąć dłużej. Jeśli kobiety o sobie nie wiedzą, to jest trudniej. Wiem coś o tym, bo kiedyś miałem czas, że po spotkaniu z jedną kobietą jechałem na nocleg u innej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 16.01.15, 19:34
                                                    bcde napisał:

                                                    > Polecę Sabatem - aktualnie nie mam na to szans. Choć jasne, że byłoby fajnie.
                                                    > Szczerze mówiąc, to mi mowę odjęło, bo napisałem post w odpowiedzi dla Ołówka i
                                                    > go jednak nie wysłałem.
                                                    > Układ Ołówka jest bardzo wygodny i tylko taki układ można w miarę łatwo ciągnąć
                                                    > dłużej. Jeśli kobiety o sobie nie wiedzą, to jest trudniej. Wiem coś o tym, bo
                                                    > kiedyś miałem czas, że po spotkaniu z jedną kobietą jechałem na nocleg u innej
                                                    > .

                                                    No dobra, a jak stoisz z obecna partnerka? Zaakceptuje? Odciazy z zajec zebys wygospodarowal czas na extra pania/panie? ;)
                                                  • zawle Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:27
                                                    olowek_z_gumka napisał(a): Okazało się, że dla niej to
                                                    > takie "zakochania" są, mega chemia, emocje, przytulanki i zwykle słabiutki sek
                                                    > s - ale wszystko trwające bardzo krótko i bez żadnych myśli, że to ma być na st
                                                    > ałe. Aż mi się żal jej zrobiło, że dla czegoś takiego męczyła się wewnętrznie l
                                                    > atami.

                                                    jaka przestrzeń waszego związku jest tak bardzo wasza, że nie wpuścilibyście tam "obcego"?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:33
                                                    Granice ustalaliśmy bardzo ostrożnie na początku, ale w praniu i tak wyszło co innego. Generalnie zasada jest taka, żę rodzina ma pierwszeństwo bezwzględne. Dzieci rzygają - odwołujesz wszelkie spotkania. Nie przyprowadzmy partnerów do domu. Nie ma wyjazdów weekendowych, wakacji z innymi itp. Ale to jakoś tak naturalnie samo wychodzi - dobrze ejst nam razem, a chcieliśmy jeszcze czegośekstra - spróbowaliśmy, zadziałało. To tak jakbyś spotykał się z kumplami na nurkowanie czy inne żagle - masz wyjazd to masz wyjazd - wcześniej jest to ustalone. Raczej nie ma "spontanów".
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:44
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Granice ustalaliśmy bardzo ostrożnie na początku, ale w praniu i tak wyszło co
                                                    > innego. Generalnie zasada jest taka, żę rodzina ma pierwszeństwo bezwzględne. D
                                                    > zieci rzygają - odwołujesz wszelkie spotkania. Nie przyprowadzmy partnerów do d
                                                    > omu. Nie ma wyjazdów weekendowych, wakacji z innymi itp. Ale to jakoś tak natur
                                                    > alnie samo wychodzi - dobrze ejst nam razem, a chcieliśmy jeszcze czegośekstra
                                                    > - spróbowaliśmy, zadziałało. To tak jakbyś spotykał się z kumplami na nurkowani
                                                    > e czy inne żagle - masz wyjazd to masz wyjazd - wcześniej jest to ustalone. Rac
                                                    > zej nie ma "spontanów".

                                                    A to ten hotel czasem z kochanka to na ile?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:57
                                                    Hotel wypada raz/dwa w miesiącu. Kosz to zwykle ok 100zł - przez booking. Wtedy na całą noc, z przytulanką gadaniem itp. Czasem fajnie jest, zdrowo wyrwać się z domu. A relacja z partnerkami też się robi bardziej przyjacielska. Z tym, że trzeba się pilnować, żeby nie popłynąć.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 12:06
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Hotel wypada raz/dwa w miesiącu. Kosz to zwykle ok 100zł - przez booking. Wtedy
                                                    > na całą noc, z przytulanką gadaniem itp. Czasem fajnie jest, zdrowo wyrwać się
                                                    > z domu. A relacja z partnerkami też się robi bardziej przyjacielska.

                                                    Czyli weekend nie, nocka owszem.

                                                    Z tym, że
                                                    > trzeba się pilnować, żeby nie popłynąć.

                                                    I jak to robisz?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 12:09
                                                    Tak, nocka to cos normalnego. Kryjemy się wtedy nawzajem przed rodziną - że u kumpli jesteśmy :) A co do popłynięcia, to zwykle jest spokój. Czasem się zdarzy, ale wyłapujesz to szybko i bierzesz się w garśc. Układ jest jasny, prosty i beztroski - trzeba sie lekko pilnować, żeby tego nie spieprzyć a moim zdaniem jest o niebo lepiej niż w monogamii.
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:27
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > Wiesz co Kitty, to głupia sprawa, bo to nawet nie była do końca moja wola :) Mo
                                                    > ja żona miała parę skoków w bok raz na parę lat jej się zdarzało, ja nie potrze
                                                    > bowałem. Ale ona nie mogła wytrzymać już w takim zakłamaniu i strasznie męczyła
                                                    > się psychicznie. Ja wiedziałem lub domyślałem się 3/4 ale seks na boku nie był
                                                    > dla mnie nigdy niczym niesamowitym ani tym bardziej strasznym. Ze swojej stron
                                                    > y przejmowałem się raczej tym, zę szuka nowego partnera na dłużej. No i po kole
                                                    > jnej akcji, kiedy były już dzieci, wkur** się i postawiłem na rozwód. I wtedy d
                                                    > opiero pogadaliśmy sobie od serca - super szczerze. Okazało się, że dla niej to
                                                    > takie "zakochania" są, mega chemia, emocje, przytulanki i zwykle słabiutki sek
                                                    > s - ale wszystko trwające bardzo krótko i bez żadnych myśli, że to ma być na st
                                                    > ałe. Aż mi się żal jej zrobiło, że dla czegoś takiego męczyła się wewnętrznie l
                                                    > atami. No i zdecydowaliśmy się otworzyć związek na próbę - żona ma te swoje "za
                                                    > kochania" (dla mnie lipa i jedna wielka masakra) a ja używam normalnie - zwykły
                                                    > seks, przyjaciółki z bonusem raczej. Ale ja ładuję w to minimum emocji i zaang
                                                    > ażowania. I działa. Tak po jakimś czasie mam refleksję - dwie to za dużo. Jedn
                                                    > a a dobra lepiej. Potrzebuję więcej czasu na swoje pozaseksualne hobby, których
                                                    > też mam od groma. Ale ciężko mi wybrać :)

                                                    Rozumiem, ciekawie, nie powiem. A co z divami? Potrzebne?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:36
                                                    na początku zaliczyłem parę, ale to raczej dlatego, zę po latach statecznego, monogamicznego życia nie wierzyłem w swoje umiejętności. Okazało się, że nie jest tak źle i teraz nie potrzebuję. Ale nabrałem wielkiego szacunku dla tych kobiet - szczególnie tych starszych, po 30. Ciężka harówka :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:40
                                                    olowek_z_gumka napisał(a):

                                                    > na początku zaliczyłem parę, ale to raczej dlatego, zę po latach statecznego, m
                                                    > onogamicznego życia nie wierzyłem w swoje umiejętności. Okazało się, że nie jes
                                                    > t tak źle i teraz nie potrzebuję. Ale nabrałem wielkiego szacunku dla tych kobi
                                                    > et - szczególnie tych starszych, po 30. Ciężka harówka :)

                                                    Wybierales te po 30stce? Dlaczego?
                                                  • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:54
                                                    Wiesz co, łatwiej mi było na początku. Potrzebowałem chyba raczej akceptacji i wejśc w to bez stresu. Po czasie powiem, że to był dobry wybór. Ciało miały nadal świetne, a podejście do klienta nie to samo c odzierlatki. Ja nie jestem jakiś ogier - lubie dłużej się pobawić raczej.
                                    • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:42
                                      Za 30 lat spotkacie się na forum i zobaczycie kto co zrealizował.

                                      Kitty jest rozwinięta babka, ja myślę że może jej się udać! (nie mówię że Sabatowi nie, po prostu nie mam zamiaru się tu o facetach za bardzo wypowiadać)
                                      • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:44
                                        loppe napisał:

                                        > Za 30 lat spotkacie się na forum i zobaczycie kto co zrealizował.
                                        >
                                        > Kitty jest rozwinięta babka, ja myślę że może jej się udać! (nie mówię że Sabat
                                        > owi nie, po prostu nie mam zamiaru się tu o facetach za bardzo wypowiadać)

                                        A co faceci to jakas zaraza? ;)
                                        • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:50
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > loppe napisał:
                                          >
                                          > > Za 30 lat spotkacie się na forum i zobaczycie kto co zrealizował.
                                          > >
                                          > > Kitty jest rozwinięta babka, ja myślę że może jej się udać! (nie mówię że
                                          > Sabat
                                          > > owi nie, po prostu nie mam zamiaru się tu o facetach za bardzo wypowiadać
                                          > )
                                          >
                                          > A co faceci to jakas zaraza? ;)

                                          Mam taką manierę traktowania facetów jako gorszych ludzi niż kobiety...:)))
                                          • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:53
                                            Jak tylko się trochę rozwinąłem, gdzieś tam pod koniec lat 30., stwierdziłem że nie ma już po co chodzić na piwo z facetami, wolę ten czas spędzić na piwie z kobietami ha ha!!
    • triss_merigold6 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:20
      Tak, jeśli masz 14 lat albo właśnie przechodzisz menopauzę, a mąż z Tobą nie sypia od dawna.
      Można być zainteresowanym IMO, zaciekawionym, ale uczucia?!
    • slepafuria15 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:39
      Można sie zauroczyć.
      • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:42
        slepafuria15 napisał(a):

        > Można sie zauroczyć.

        Powiedz nam więcej. Bez fot, czy z fotą? I czym zauroczyć różni się u Ciebie od zakochać?
        • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 09:59
          1. zadurzyć
          2. zauroczyć
          3. zakochać
          :)
          • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:00
            1. zadurzyć
            2. zauroczyć
            3. zakochać
            4. pokochać
            • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:03
              loppe napisał:

              > 1. zadurzyć
              > 2. zauroczyć
              > 3. zakochać
              > 4. pokochać

              Ostatnia forma jako jedyna jest bez "się". Nieprzypadkiem...
        • slepafuria15 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:36
          Zauroczonie jest wtedy, kiedy przebieram nogami z wrażenia. Kiedy fantazjuje i kiedy bardzo chce sie spotkać. I moze to nastąpić bez fotki. Wtedy jest łatwiej nawet sie zauroczyć. Bo w głowie tworzymy ładniejszy obraz rzeczywistości. Zakochanie następuje po spotkaniu juz. I wtedy dostaje tzw anginy mozgu.
          • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:51
            slepafuria15 napisał(a):

            > Zauroczonie jest wtedy, kiedy przebieram nogami z wrażenia. Kiedy fantazjuje i
            > kiedy bardzo chce sie spotkać. I moze to nastąpić bez fotki. Wtedy jest łatwiej
            > nawet sie zauroczyć. Bo w głowie tworzymy ładniejszy obraz rzeczywistości. Zak
            > ochanie następuje po spotkaniu juz. I wtedy dostaje tzw anginy mozgu.

            Ja bym sie bez foty nie spotkala. I nie chodzi mi o kwestie organizacyjne ale nie chcialabym np musiec ukrywac, ze gosc mnie zalozmy odrzuca fizycznie. Bo tak sie moze zdarzyc. Sa rzeczy w wygladzie nie do przeskoczenia, przynajmniej dla mnie.
            • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:58
              > Ja bym sie bez foty nie spotkala. I nie chodzi mi o kwestie organizacyjne ale n
              > ie chcialabym np musiec ukrywac, ze gosc mnie zalozmy odrzuca fizycznie. Bo tak
              > sie moze zdarzyc. Sa rzeczy w wygladzie nie do przeskoczenia, przynajmniej dla
              > mnie.

              A nie wystarczy opis? Foty są mylące bo ludzie z reguły wysyłają jakieś najlepsze ujęcia (a nawet nieaktualne wagowo etc.) i potem rozczarowanie gotowe.
              • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:01
                loppe napisał:

                > > Ja bym sie bez foty nie spotkala. I nie chodzi mi o kwestie organizacyjne
                > ale n
                > > ie chcialabym np musiec ukrywac, ze gosc mnie zalozmy odrzuca fizycznie.
                > Bo tak
                > > sie moze zdarzyc. Sa rzeczy w wygladzie nie do przeskoczenia, przynajmni
                > ej dla
                > > mnie.
                >
                > A nie wystarczy opis? Foty są mylące bo ludzie z reguły wysyłają jakieś najleps
                > ze ujęcia (a nawet nieaktualne wagowo etc.) i potem rozczarowanie gotowe.

                Jak jest opisowo to można siebie przedstawić jako brzydszego niż w rzeczywistości i potem miłe zaskoczenie...
                :)
                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:15
                  loppe napisał:

                  > > A nie wystarczy opis? Foty są mylące bo ludzie z reguły wysyłają jakieś n
                  > ajleps
                  > > ze ujęcia (a nawet nieaktualne wagowo etc.) i potem rozczarowanie gotowe.
                  >
                  > Jak jest opisowo to można siebie przedstawić jako brzydszego niż w rzeczywistoś
                  > ci i potem miłe zaskoczenie...
                  > :)

                  Jak ktos lubi byc zaskoczonym, ja nie lubie niespodzianek, nawet niewybrane przeze mnie prezenty dla mnie mnie denerwuja ;) Wage, pomiary wszystko mozna podac, jak ktos potrzebuje, nawet zdjecie z gazeta mozna sobie zrobic biezace jak u terrorystow ;-) I tak sie wszystkiego nie da podac np glosu czy chodu, choc mozna krecic filmiki. Pelna dokumentacja, a potem jeszcze sie modl czy ci jeden z drugim nie zacznie smierdziec i nie usmiechnie sie bezzebnie ;-) Ewentualnie nie wyskoczy pod krawatem, a ty w trampkach.
                  • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:26

                    > >
                    > > Jak jest opisowo to można siebie przedstawić jako brzydszego niż w rzeczy
                    > wistoś
                    > > ci i potem miłe zaskoczenie...
                    > > :)
                    >
                    > Jak ktos lubi byc zaskoczonym, ja nie lubie niespodzianek, nawet niewybrane prz
                    > eze mnie prezenty dla mnie mnie denerwuja ;) Wage, pomiary wszystko mozna podac
                    > , jak ktos potrzebuje, nawet zdjecie z gazeta mozna sobie zrobic biezace jak u
                    > terrorystow ;-) I tak sie wszystkiego nie da podac np glosu czy chodu, choc moz
                    > na krecic filmiki. Pelna dokumentacja, a potem jeszcze sie modl czy ci jeden z
                    > drugim nie zacznie smierdziec i nie usmiechnie sie bezzebnie ;-) Ewentualnie ni
                    > e wyskoczy pod krawatem, a ty w trampkach.

                    Tak, nawet zmiana ubioru, fryzury może zadziwić, a jeszcze cera inaczej na zdjęciu może...
                    Jestem zdecydowanie zdania, że jeśli ktoś opisze siebie gorzej niż wygląda to jest to wielki wkład w relację, zaufanie, warty świeczki, i sprawy od razu nabierają blasku i rozpędu w momencie pierwszego spotkania. Tak jak piszesz foty nie gwarantują (A ja piszę że psują atmosferę, zaufanie!, gdy okazują się za bardzo lepsze od rzeczywistości, co b. często się zdarza, bo większość błędnie wysyła najlepsze foty ha ha!!)
            • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:01
              hello-kitty2 napisała:

              > Ja bym sie bez foty nie spotkala. I nie chodzi mi o kwestie organizacyjne ale nie chcialabym np musiec ukrywac, ze gosc mnie zalozmy odrzuca fizycznie. Bo tak sie moze zdarzyc. Sa rzeczy w wygladzie nie do przeskoczenia, przynajmniej dla mnie.

              Wprawdzie to dla mnie teoria, ale jestem tego samego dania.
              • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:04
                marek.zak1 napisał:

                > hello-kitty2 napisała:
                >
                > > Ja bym sie bez foty nie spotkala. I nie chodzi mi o kwestie organizacyjne
                > ale nie chcialabym np musiec ukrywac, ze gosc mnie zalozmy odrzuca fizycznie.
                > Bo tak sie moze zdarzyc. Sa rzeczy w wygladzie nie do przeskoczenia, przynajmn
                > iej dla mnie.
                >
                > Wprawdzie to dla mnie teoria, ale jestem tego samego dania.

                Kitty, Marek na kawce z miłym rozmówcą/czynią z internetu? Nie spotkacie się bez zdjęcia? Dlaczego? To jest najlepsze podejście i dawkowanie bliskości.

                Dodam że jest autentycznie przystojny...
                • marek.zak1 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:22
                  loppe napisał:

                  > Kitty, Marek na kawce z miłym rozmówcą/czynią z internetu? Nie spotkacie się be
                  > z zdjęcia? Dlaczego? To jest najlepsze podejście i dawkowanie bliskości.
                  >
                  > Dodam że jest autentycznie przystojny...

                  Kitty mnie widziała za zdjęciu. Ja się sobie nie podobam, ale to kwestia gustu :)
                • triss_merigold6 Zależy po co 12.01.15, 13:08
                  Zależy po co to spotkanie.
                  Neutralnie na kawę, żeby chwilę porozmawiać - ok, ale bez podtekstów i zbędnych nadziei.
                  Żeby mieć w perspektywie bliższą znajomość męsko-damską, licząc na tę znajomość romantycznie czy seksualnie - a po uj?
              • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 12:18
                marek.zak1 napisał:

                > Wprawdzie to dla mnie teoria, ale jestem tego samego dania.

                Pozwol, ze zgadne: ziemniaki, schabowy i surowka za 12 zl? :)
      • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:00
        slepafuria15 napisał(a):

        > Można sie zauroczyć.

        Tak jest. Trzeba zmienic tytul watku na 'Urok w sieci'. Mnie np zauroczyl Wont swoja busola moralna i Sabat swoja matryca czasu. Mowa trawa, gadka szmatka. Jak ktos czegos szuka to sobie latwo dospiewac ;) Trzeba uwazac. Ale ale nie wykluczam zakochan. Obstawialabym jednak takie niewymuszone, przy okazji. Poszukiwania w sieci nie uwazam za trafione. Nie nalezy sie nastawiac, ze sie znajdzie.
        • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:41
          To też zależy kto czego czuka. Mnie nigdy nie kręcił cyberseks. Jak ktoś pasował mi intelektualnie, to proponowałem od razu spotkanie na kawie i związek przechodził na inny pułap. A większość ofert jakie kobiety odbierają od "amantów" z netu zawiera prośbę o nagie zdjęcia lub włączenie kamerki. Co kto lubi.
    • bgz0702 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:09
      sabat.77 napisał:

      > Czy waszym zdaniem mozna zakochac sie w jakiejs osobie majac z nia kontakt jedy
      > nie przez siec?

      kiedyś może ale dzisiaj jakoś cynizm zaczął mnie dotyczyć bardziej niż kiedys;) jednak zdecydowanie sympatia wobec poszczególnych osób rozwija się u mnie poprzez taki kabelek, odbieram ludzi intuicyjnie i kabelek mi do tego mi wystarcza
      • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 10:39
        Mnie chyba tez. Uczucia sa mocno niewymierne, seks to jednak jakis konkret. Poza tym jak czlowiek zaczyna zastanawiac sie jak powstaja uczucia, to przestaje uwazac je za wzniosle. Cos jak odejscie apetytu po tym jak sie widzialo robienie kielbasy.
        • bgz0702 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 11:43
          sabat.77 napisał:

          > Mnie chyba tez. Uczucia sa mocno niewymierne, seks to jednak jakis konkret. Poz
          > a tym jak czlowiek zaczyna zastanawiac sie jak powstaja uczucia, to przestaje u
          > wazac je za wzniosle. Cos jak odejscie apetytu po tym jak sie widzialo robienie
          > kielbasy.

          jeśli to do mnie, to uczucia sa dla mnie bardzo wymierne w kontekście seksu również. Nie chodzę do łóżka z nikim kto nie wzbudził we mnie sympatii
    • rezolutnakobieta Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 14:22
      Zakochać nie, ale mocno zauroczyć owszem. Na tyle, że myślimy o tej osobie, uśmiechamy się na samo wspomnienie 'rozmowy' i nie możemy doczekać następnego kontaktu.
      • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:12
        Ciekawe czym się różni zakochanie od zauroczenia. Jak uważasz?

        Zakochanie – stan związania emocjonalnego z drugą osobą. Charakteryzuje się obsesyjnymi myślami o tej osobie i pragnieniem przebywania z nią. W przypadku niedostępności obiektu uczuć osoba zakochana nierzadko cierpi. Zakochanie często błędnie nazywane jest miłością.
        • rezolutnakobieta Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:25
          Kiedyś utożsamiałam zauroczenie z zakochaniem, ale zmieniłam zdanie. Zauroczenie to pierwszy stopień do zakochania. Czy z zauroczenia wykluje się zakochanie to się okaże. O np. dobry przykład to Ty. Jestem Tobą zauroczona już od dłuższego czasu, loppe. Ale nie myślę o Tobie obsesyjnie i nie cierpię, że nie mogę z Tobą przebywać. ;-) Ale jak tu przychodzę to patrzę czy czegoś nie napisałeś ;-) Gdybyśmy popislai na priv, to sądzę, że mogłabym się w Tobie zakochać. Ale ponieważ moja poczta gazetowa jest zablokowana, to nie ma szans na zakochanie ;-)
          Co do mylenia pojęć - dla mnie zakochanie to na pewno nie miłość.
          • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:40
            Rozumiem. Ładnie to objaśniałaś:)
            • loppe Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 16:00
              Wydaje się że zauroczenie, choć owszem jest stanem mniej intensywnym emocjonalnie od zakochania, to fajniejsze jest, przyjemniejsze.

              Ja sobie tak rozróżnię:
              - zauroczenie: zdecydowana przewaga stanów przyjemnych, zachowana autonomia umysłu
              - zakochanie: sporo stanów cierpiętniczych, autonomia umysłu zagrożona
              :)
              • rezolutnakobieta Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:00
                O tak, dobrze to ująłeś, loppe! Najgorsze, kiedy obiekt uczuć jest nieosiągalny.
              • guderianka Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 10:42
                "- zakochanie: sporo stanów cierpiętniczych, autonomia umysłu zagrożona
                > :)"

                serio ?
                Ja tak myślałam mając naście lat-będąc zakochana bez wzajemności. Czy takie masz na myśli ?
                Bo zakochanie z wzajemnością to istny kop energetyczny a nie cierpienie.
                • urquhart Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:08
                  Lubię to :)

                  Ale to prozaicznie i tak narkotyk dla mózgu. Wcześniej czy poźniej musi skonczynć się zespołem odstawiennym . U większości babek płynnie przechodzi w narkotyki macierzyństwa więc jest najczęściej subiektywnie niezauważalne...
                  Gdyby jeszcze nie towarzyszyła temu maniera protekcjonalnosci i wyższości nad facetami...
                  • niezapominajka333 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:30
                    Sabat, jak wyglądało małżeństwo Twoich rodziców?
                    Bo ja mam wrażenie, że u Ciebie na wrodzoną wrażliwość silnie nałożyła się negacja postawy ojca.
                    Że przede wszystkim starałeś się nie być taki jak on i świadomie tłumiłeś w sobie jakiekolwiek podobieństwo zachowań.
                    Wpisz swoją odpowiedź
                    • sabat.77 Re: Zakochani w sieci 13.01.15, 11:45
                      niezapominajka333 napisała:

                      > Sabat, jak wyglądało małżeństwo Twoich rodziców?

                      Kłócili się, ojciec był nerwowy i impulsywny. Z tym że jeśli chodzi o kwestie seksualne to u nich nie było chyba aż tak źle jak u mnie, a jeśli ktoś miał problem z seksem, to chyba raczej moja matka, bo ojciec realizował skrypt pt. "gruba i nieatrakcyjna żona". Ona była z domu alkoholika, a już jej matka (moja babka) była typową katolicką cierpiętnicą, żyjącą dewizą "mów amen jak Maryja" :P Dźwigająca swój krzyż...
                      To tak pokrótce.
          • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 16:01
            rezolutnakobieta napisała:

            > Kiedyś utożsamiałam zauroczenie z zakochaniem, ale zmieniłam zdanie. Zauroczeni
            > e to pierwszy stopień do zakochania. Czy z zauroczenia wykluje się zakochanie t
            > o się okaże. O np. dobry przykład to Ty. Jestem Tobą zauroczona już od dłuższeg
            > o czasu, loppe. Ale nie myślę o Tobie obsesyjnie i nie cierpię, że nie mogę z T
            > obą przebywać. ;-) Ale jak tu przychodzę to patrzę czy czegoś nie napisałeś ;-)
            > Gdybyśmy popislai na priv, to sądzę, że mogłabym się w Tobie zakochać. Ale pon
            > ieważ moja poczta gazetowa jest zablokowana, to nie ma szans na zakochanie ;-)

            Szczerze, konkretnie i jasno! ;) A dlaczego jest zablokowana?
            • rezolutnakobieta Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 16:58
              Nie mam pojęcia. Nigdy nikogo nie obraziłam, nie używam rynsztokowego słownictwa w wypowiedziach. Za to zdarzyło mi się napisać odpowiedź do wątku kogoś, kto został zablokowany. Może to jest przyczyna?
              • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:58
                rezolutnakobieta napisała:

                > Nie mam pojęcia. Nigdy nikogo nie obraziłam, nie używam rynsztokowego słownictw
                > a w wypowiedziach. Za to zdarzyło mi się napisać odpowiedź do wątku kogoś, kto
                > został zablokowany. Może to jest przyczyna?

                Eee to nie moze byc to. Zreszta piszesz ''poczta gazetowa''. Chodzi Ci o email adres, ze nie dziala? Czy mowisz o tych wiadomosciach w profilu? Bo z tego co pamietam to skrzynke emailowa to chyba musisz aktywowac, zreszta tak samo jak musisz aktywowac profil. Sprawdz wiec w ustawieniach czy to masz zrobione? Emaila to chyba nie mozna nawet zablokowac. A jak nie dajesz rady to omin to wszystko zakladajac nowe konto np rezolutna_kobiera.
                • hello-kitty2 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 17:59
                  rezolutna_kobieta oczywiscie, nie tam zadna kobiera ;-) Sorry.
    • pomorzanka34 Re: Zakochani w sieci 12.01.15, 15:54
      >kontakt jedynie przez sieć

      kontakt( cielesny ) przez sieć i od razu się zakochiwać? kurcze mi się jeszcze nigdy tak nie zdarzyło

      a na poważnie zakochać się ? hm ..? ponoć kobiety są do tego zdolne
      osobiście owszem zauroczyłam się kiedyś w pewnym facecie piszącym bloga to wszystko co i jak opisywał normalnie mógłby mnie mieć na swoje skinienie w tamtym momencie.. normalnie straszne
      ale kiedy przestał pisać oduroczyłam się choć trwało to kilka ładnych lat normalnie dziecinada z mojej strony no ale tak miałam
    • olowek_z_gumka Re: Zakochani w sieci 17.01.15, 11:52
      Sabat, apropos tych wszytskich informacji o Twoim związku, którymi się podzieliłeś przy tej okazji. Czy Twoja żona wóciła do aktywności zawodowej po wychowaniu dzieci? Jeśli tak - to czy do byle jakiej czy satysfakcjonującej? Czy ogarnianie dzieci było na jej wyłącznej głowie w czasie, gdy Ty pracowałeś? No i albo nie doczytałem, albo jestemślepy - w jakim wieku masz dzieciaki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka