21.08.15, 13:07
Żona, dzieci i ... brak, tak w tytule. Standard. Wyszły różnice w podejściu do życia, charakterze itp. W tej chwili trzymają nas chyba tylko dzieci i obawa przed przerwaniem wszystkiego co dotąd było. Kazde stwarza jakies pozory ze jest normalnie, z zewnątrz tez chyba wygląda to ze jest dobrze. A nie jest. Niby się jeszcze staramy utrzymac to w kupie ale też coraz mniej. Ja się nie odważe na ten krok bo stracę dzieci w takim wymiarze jak teraz. Żonę rozumiem, zresztą zawsze się jej dziwilem za mnie wyszła i widzę teraz ją we mnie wszystko denerwuje . A ja... trochę siebie nie rozumiem ze nie walczę o nas, ale nie umiem się zmusić bo przez to wszystko uczucie dawno już gdzieś ulecialo.
W zasadzie mogło by tak to istnieć dalej latami bo wszystko funkcjonuje w miare sprawnie (poza uczuciami), gdyby nie brak tytułowego seksu
Obserwuj wątek
    • proxor Re: standard 21.08.15, 13:10
      I o ile kobieta bez tego może funkcjonować to dla faceta to jest klapa totalna. Cała nadzieja w tym ze z wiekiem mi się może odechce..
      • mabelle2000 Re: standard 21.08.15, 13:19
        proxor napisał:

        > I o ile kobieta bez tego może funkcjonować to dla faceta to jest klapa totalna.

        TWOJA kobieta moze bez tego funkcjonowac i to tez wcale nie musi byc prawda, o reszcie kobiet nic nie wiesz.
        • proxor Re: standard 22.08.15, 08:01
          Zgadza sie, nic nie wiem i mzoe nie powinienem uogolniac.
      • sabat777 Re: standard 21.08.15, 13:45
        Nie odechce Ci sie. Bedziesz sie tak bujal i albo zdradzisz albo bedziesz na to zbyt wielkim tchorzem, jak ja.
        • droitier Re: standard 21.08.15, 19:48
          Skąd wiesz, że nie? Mnie po latach braku się odechciało.
          Tylko autorowi tego nie życzę, bo sam nie wiem czy lepiej mieć niezaspokojoną ochotę na seks, czy brak ochoty na seks, który kastruje mężczyznę z jego motywacji do czegokolwiek.
          Podobno buddyzm polega na tym by pozbyć się pragnień. Jeśli tak, jest to chyba najgłupsza religia.
          • ninek04 Re: standard 21.08.15, 20:09
            Droitier napisał
            >Skąd wiesz, że nie? Mnie po latach braku się odechciało.<

            Ale czy dążyleś wszelkimi siłami, by mieć ten seks,skoro chyba nie byłeś nawet w dłuższym związku, a Twoje libido aż tak bardzo za tym seksem nie goniło?To trochę inaczej, niż w stałym związku, gdy seks był ważny, a potem dla jednej ze stron przestał mieć znaczenie.
            • droitier Re: standard 21.08.15, 20:51
              > Ale czy dążyleś wszelkimi siłami, by mieć ten seks,skoro chyba nie byłeś nawet
              > w dłuższym związku,

              nie, bo uważam, że pożytkowanie "wszelkich sił" na dążenie do seksu cechuje zwierzęta i co bardziej pustych przedstawicieli naszego gatunku

              > a Twoje libido aż tak bardzo za tym seksem nie goniło?

              sugerujesz, że było mi łatwiej? Niby dlaczego? Teraz może i jest mi łatwiej, bo się przyzwyczaiłem ale kiedyś miałem normalny pociąg.

              > Trochę inaczej, niż w stałym związku, gdy seks był ważny, a potem dla jednej ze
              > stron przestał mieć znaczenie.

              To trochę tak jakby twierdzić, że ten co nie jadł nic od wczoraj jest bardziej głodny od tego co nie jadł nic od tygodnia.
              • ninek04 Re: standard 21.08.15, 21:16
                droitier napisał
                >nie, bo uważam, że pożytkowanie "wszelkich sił" na dążenie do seksu cechuje zwierzęta i co bardziej pustych przedstawicieli naszego gatunku<

                No tak,bo skoro nie masz ochoty na seks,to nie masz po co pozytkowac swoich sił w tym kierunku.Tylko zastanawiajace jest,skąd ten brak motywacji w innych dziedzinach i jak sądzę odczuwanie pewnej pustki życiowej, skoro nie należysz do pustych przedstawicieli naszego gatunku?



                >sugerujesz, że było mi łatwiej? Niby dlaczego? Teraz może i jest mi łatwiej, bo się przyzwyczaiłem ale kiedyś miałem normalny pociąg.<

                I jakie były przyczyny,że pociąg stał się nienormalny?Tak wygasł sam z siebie?



                >To trochę tak jakby twierdzić, że ten co nie jadł nic od wczoraj jest bardziej głodny od tego co nie jadł nic od tygodnia.<

                Sam twierdzisz, że głodu juz nie odczuwasz,gdyby było inaczej, nie ustawalbys w wysiłkach, by zdobyć coś do przekąszenia i poczuć się najedzony.
                • droitier Re: standard 21.08.15, 21:30
                  ninek04 napisała:

                  > droitier napisał
                  > w tym kierunku.Tylko zastanawiajace jest,skąd ten brak motywacji w innych dzie
                  > dzinach i jak sądzę odczuwanie pewnej pustki życiowej, skoro nie należysz do pu
                  > stych przedstawicieli naszego gatunku?

                  Zapewne stąd, że wszelka motywacja jaką posiadają zdrowi ludzie wynika z potrzeby seksu. Podejrzewam, że nawet taka motywacja jaką posiadają fizycy teoretyczni do rozważań nad naturą świata jest pochodną potrzeby imponowania kobietom intelektem. Jeśli to pierwotne źródło wszelkiej motywacji u mnie wyraźnie osłabło (nie powiem że zniknęło całkowicie), to przekłada się to na osłabienie każdej innej.

                  > I jakie były przyczyny,że pociąg stał się nienormalny?Tak wygasł sam z siebie?

                  Nie wiem. Może to kwestia wieku, a może efekt przyzwyczajenia się.

                  > >To trochę tak jakby twierdzić, że ten co nie jadł nic od wczoraj jest bard
                  > ziej głodny od tego co nie jadł nic od tygodnia.<
                  >
                  > Sam twierdzisz, że głodu juz nie odczuwasz,gdyby było inaczej, nie ustawalbys w
                  > wysiłkach, by zdobyć coś do przekąszenia i poczuć się najedzony.

                  No teraz już nie, ale odczuwałem i to dość długo. To, że teraz mi łatwiej nie oznacza, że było tak cały czas.
                  • marek.zak1 Re: standard 21.08.15, 21:40
                    droitier napisał:
                    > Zapewne stąd, że wszelka motywacja jaką posiadają zdrowi ludzie wynika z potrzeby seksu. Podejrzewam, że nawet taka motywacja jaką posiadają fizycy teoretyczn i do rozważań nad naturą świata jest pochodną potrzeby imponowania kobietom intelektem.
                    ------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Zgadzam się a tym, ponieważ w młodości, uprawiając sport i ucząć sie, miałem gdzies tam w głowie sex na mysli, z tym, że zastanawiam sie, skąd u mnie teraz, w małżeństwie z ponad 30 letnim stażem, chęć ćwiczenia, uprawiania sportu i pracy nad sobą. Nie mam chęci, planów romansów ani nowych związków.
                    • droitier Re: standard 21.08.15, 21:59
                      Zapewne u Ciebie wykształcił się mechanizm łańcuchowy: pracowałeś - dostawałeś nagrodę w postaci seksu - to motywowało do dalszej pracy - kolejna nagroda, itd. Bycie w szczęśliwym związku, w jakim zapewne jesteś, też na co dzień dostarcza motywacji do działań by ten stan utrzymać.
                      Motywacja może mieć charakter skutkowy ("robię coś by osiągnąć cel") i przyczynowy ("robię coś, bo stało się coś co sprawia, że chcę to robić"). Ta ostatnia sprawia np., że pracują bogacze mimo że mają wystarczająco pieniędzy by utrzymać swoją rodzinę do końca życia. I taka działa też u Ciebie.
                      • marek.zak1 Re: standard 21.08.15, 22:28
                        droitier napisał:

                        > Zapewne u Ciebie wykształcił się mechanizm łańcuchowy: pracowałeś - dostawałeś
                        > nagrodę w postaci seksu - to motywowało do dalszej pracy - kolejna nagroda, itd
                        > . Bycie w szczęśliwym związku, w jakim zapewne jesteś, też na co dzień dostarcza motywacji do działań by ten stan utrzymać.
                        > Motywacja może mieć charakter skutkowy ("robię coś by osiągnąć cel") i przyczynowy ("robię coś, bo stało się coś co sprawia, że chcę to robić"). Ta ostatnia sprawia np., że pracują bogacze mimo że mają wystarczająco pieniędzy by utrzymać
                        swoją rodzinę do końca życia. I taka działa też u Ciebie.
                        ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                        Wydaje mi się, ze aktywność mam w genach.
                  • ninek04 Re: standard 21.08.15, 22:38
                    Droitier napisał
                    >Zapewne stąd, że wszelka motywacja jaką posiadają zdrowi ludzie wynika z potrzeby seksu. Podejrzewam, że nawet taka motywacja jaką posiadają fizycy teoretyczni do rozważań nad naturą świata jest pochodną potrzeby imponowania kobietom intelektem. Jeśli to pierwotne źródło wszelkiej motywacji u mnie wyraźnie osłabło (nie powiem że zniknęło całkowicie), to przekłada się to na osłabienie każdej innej.<

                    Dla mnie to niezrozumiałe. Jeśli seks nie byłby w orbicie moich zainteresowań, skupilabym się na innych rzeczach, nie sądzę, by moje pasje i zainteresowania, czy chęć doskonalenia się nagle zostałyby zmarginalizowane, a moje życie pozbawione motywacji.
                    Co innego, w przypadku, gdy libido zostaje "uśpione "na chwilę,krótszą lub dłuższą -wtedy też szuka się czegoś, co może przynieść radość i chęć życia,co może zmotywować do podjęcia wysiłków niejako w zastępstwie tego braku seksu.Ale jest to możliwe tylko do pewnego momentu, bo ta potrzeba,choć stlumiona, po pewnym czasie daje znać o sobie i znów staje się ważna.



                    >Nie wiem. Może to kwestia wieku, a może efekt przyzwyczajenia się.<

                    Kwestia przyzwyczajenia się do braku odczuwania potrzeby? Kwestia wieku?-staruszkiem raczej nie jesteś, facet w sile wieku i nie ma potrzeby seksu?



                    >No teraz już nie, ale odczuwałem i to dość długo. To, że teraz mi łatwiej nie oznacza, że było tak cały czas<

                    Skoro odczuwales, to jakoś tę potrzebę próbowałeś rozładować, samemu,czy w inny sposób? I nie zamierzasz się zmotywować, by kogoś znaleźć?Co stoi na przeszkodzie?
                    • droitier Re: standard 21.08.15, 23:09
                      ninek04 napisała:

                      > Dla mnie to niezrozumiałe. Jeśli seks nie byłby w orbicie moich zainteresowań,
                      > skupilabym się na innych rzeczach, nie sądzę, by moje pasje i zainteresowania,
                      > czy chęć doskonalenia się nagle zostałyby zmarginalizowane, a moje życie pozbaw
                      > ione motywacji.

                      To są jedynie Twoje przypuszczenia. Nie wiesz jaką osobą byś wówczas była, jakie miałabyś priorytety. Jeśli mimo braku pożądania czułabyś się spełniona życiowo, mogłoby być jak piszesz. Ale jeśli ten brak powodowałby uczucie, że coś Cię ominęło i już się nie pojawi, pozostałe rzeczy mogą przestać mieć sens.

                      > >Nie wiem. Może to kwestia wieku, a może efekt przyzwyczajenia się.<
                      >
                      > Kwestia przyzwyczajenia się do braku odczuwania potrzeby?

                      Nie, kwestia przyzwyczajenia się do braku zaspokojenia potrzeby. Brak odczuwania potrzeby jest tu skutkiem, nie przyczyną.

                      > >No teraz już nie, ale odczuwałem i to dość długo. To, że teraz mi łatwiej
                      > nie oznacza, że było tak cały czas<
                      >
                      > Skoro odczuwales, to jakoś tę potrzebę próbowałeś rozładować, samemu,czy w inny
                      > sposób? I nie zamierzasz się zmotywować, by kogoś znaleźć?Co stoi na przeszkod
                      > zie?

                      Mogę się jedynie zmotywować by kogoś szukać. "Znalezienie" jest efektem działania, nie samym działaniem. I owszem, jakaś motywacja do szukania mi jeszcze została. Ale posługując się porównaniem, jest to motywacja na poziomie grzybiarza szukającego w lesie prawdziwków, a nie kogoś kto w tym lesie szuka zgubionej cennej pamiątki rodzinnej. Mogę od czasu do czasu podejmować próby, ale nie jestem na tyle zdeterminowany by próbować do skutku.
                      • ninek04 Re: standard 22.08.15, 00:16

                        droitier napisał
                        >To są jedynie Twoje przypuszczenia. Nie wiesz jaką osobą byś wówczas była, jakie miałabyś priorytety. Jeśli mimo braku pożądania czułabyś się spełniona życiowo, mogłoby być jak piszesz. Ale jeśli ten brak powodowałby uczucie, że coś Cię ominęło i już się nie pojawi, pozostałe rzeczy mogą przestać mieć sens.<

                        Priorytety miałam i z nich nie rezygnowałam,mimo czasowego braku seksu, z tym,że ja się nie potrafiłam przyzwyczaić do braku zaspokojenia potrzeby i tę potrzebę wygasic. To,co piszesz o braku motywacji to może wyglądać na jakąś postać depresji,albo anhedonii ewentualnie.

                        >Mogę się jedynie zmotywować by kogoś szukać. "Znalezienie" jest efektem działania, nie samym działaniem<

                        No,ale chyba celem szukania jest znalezienie, więc żeby ten cel osiągnąć, trzeba pewne działania podjąć.

                        >. I owszem, jakaś motywacja do szukania mi jeszcze została. Ale posługując się porównaniem, jest to motywacja na poziomie grzybiarza szukającego w lesie prawdziwków, a nie kogoś kto w tym lesie szuka zgubionej cennej pamiątki rodzinnej. Mogę od czasu do czasu podejmować próby, ale nie jestem na tyle zdeterminowany by próbować do skutku.<

                        To z takim poziomem determinacji szans na sukces,czyli znalezienie tej właściwej osoby raczej nie masz.Tym bardziej, że pewnie swoje lata już masz,a do tego zapewne takie oczekiwania,które mało która kobieta spełnia. Twoja postawa kojarzy mi się z takim załadowanym podejściem "Nie ma co się wysilać, bo i tak nic z tego nie będzie "
                        • droitier Re: standard 22.08.15, 09:18
                          ninek04 napisała:

                          > Priorytety miałam i z nich nie rezygnowałam,mimo czasowego braku seksu,

                          Czasowego czyli jak dlugiego? Miesiac? Pol roku? Rok?
                          Skad wiesz co by bylo po 10, 15 latach bezseksia?
                          Caly czas patrzysz na to zjawisko z perspektywy swoich obecnych doswiadczeń, które są (na szczęście dla Ciebie) zbyt ograniczone by je zrozumieć.

                          >To,co piszesz o braku motywacji to może wyglądać na jakąś postać de
                          > presji,albo anhedonii ewentualnie.

                          Zastanawiałem się nad tym, ale depresja to ciężka choroba, a ja nie chcę nadużywać tego pojęcia wobec siebie. Robię rzeczy, które nie świadczą o depresji, np. czasem lubię sobie pośpiewać albo potańczyć, pożartować, itp.

                          > >. I owszem, jakaś motywacja do szukania mi jeszcze została. Ale posługując
                          > się porównaniem, jest to motywacja na poziomie grzybiarza szukającego w lesie
                          > prawdziwków, a nie kogoś kto w tym lesie szuka zgubionej cennej pamiątki rodzin
                          > nej. Mogę od czasu do czasu podejmować próby, ale nie jestem na tyle zdetermino
                          > wany by próbować do skutku.<
                          >
                          > To z takim poziomem determinacji szans na sukces,czyli znalezienie tej właściwe
                          > j osoby raczej nie masz.

                          To jaki poziom determinacji muszę wykazywać? Mam być natrętem, którego działania ocierają się o stalking? Moje doświadczenia są takie, że determinacja nie przekładała się nigdy na skuteczność, czasem miała nawet lekko negatywny efekt, natomiast była wprost proporcjonalna do frustracji i przygnębienia jakich doznawałem.

                          Obecnie podchodzę do "szukania" ostrożnie - bez niepotrzebnego angażowania się, bo i motywacji aż takiej nie mam. Czasy walenia głową w mur mam już chyba za sobą. Dziś jeśli coś od razu nie wychodzi, odpuszczam.

                          > y mi się z takim załadowanym podejściem "Nie ma co się wysilać, bo i tak nic z
                          > tego nie będzie "

                          Powiem inaczej: "Nie ma się co wysilać, bo jeśli ma coś być, to będzie bez wysilania się". Jakąś cząstkę optymizmu muszę zachować :)
                          • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 09:28
                            droitier napisał:
                            > >
                            > > To z takim poziomem determinacji szans na sukces,czyli znalezienie tej właściwe> j osoby raczej nie masz.
                            >
                            > To jaki poziom determinacji muszę wykazywać? Mam być natrętem, którego działania ocierają się o stalking? Moje doświadczenia są takie, że determinacja nie przekładała się nigdy na skuteczność,
                            ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            Determinacja to dla mnie wykorzystanie wszelkich dostepnych szans i sposobów. A więc, systematyczne szukanie, (internet, kluby, inne miejsca z potencjalem). Jest to matematyka - zwiększanie prawdopodobieństwa poznania. Natomiast zgadzam sie, że w przypadku braku zainteresowania, nie wolno być natrętem.
                          • ninek04 Re: standard 22.08.15, 17:45
                            droitier napisał
                            >To jaki poziom determinacji muszę wykazywać? Mam być natrętem, którego działania ocierają się o stalking? Moje doświadczenia są takie, że determinacja nie przekładała się nigdy na skuteczność, czasem miała nawet lekko negatywny efekt, natomiast była wprost proporcjonalna do frustracji i przygnębienia jakich doznawałem.>

                            <Obecnie podchodzę do "szukania" ostrożnie - bez niepotrzebnego angażowania się, bo i motywacji aż takiej nie mam. Czasy walenia głową w mur mam już chyba za sobą. Dziś jeśli coś od razu nie wychodzi, odpuszczam.<

                            Właśnie. Brak motywacji,rezygnacja, odpuszczanie.Skoro przez tyle lat,jak się można domyślać, nie udało Ci się poznać kogoś i pociągnąć znajomości na bardziej zaawansowany etap,to widocznie tej determinacji nie było z Twojej strony. A pewnie z każdym rokiem będzie coraz trudniej, a nie łatwiej, by cokolwiek wyszło.



                            >Powiem inaczej: "Nie ma się co wysilać, bo jeśli ma coś być, to będzie bez wysilania się". Jakąś cząstkę optymizmu muszę zachować :)<

                            Jeszcze można dodać do tego:proś, a będzie Ci dane i czekaj cierpliwie ;-)

                            • droitier Re: standard 23.08.15, 13:11
                              ninek04 napisała:

                              > Właśnie. Brak motywacji,rezygnacja, odpuszczanie.Skoro przez tyle lat,jak się m
                              > ożna domyślać, nie udało Ci się poznać kogoś i pociągnąć znajomości na bardziej
                              > zaawansowany etap,to widocznie tej determinacji nie było z Twojej strony.

                              Nie mam i nie miałem nigdy determinacji do bycia w związku, natomiast miewałem determinację (a przynajmniej chęć) do związku się z konkretnymi Gosiami, Monikami i Magdami.
                              Uważam, że determinacja do bycia w związku jest szkodliwa. W istocie cel bycia w jakimkolwiek związku jest dość łatwy do osiągnięcia, jednak przysłania on cel właściwy, dużo trudniejszy, jakim jest: bycie szczęśliwym z drugą osobą.
                              Wiele osób ulega złudzeniu tożsamości obu tych celów. Po kilku latach okazuje się, jak się mylili, czasem gdy jest już za późno by pewne sprawy bezproblemowo odkręcić (dzieci, kredyt, itp). Ja staram się kierować na ten drugi cel.
                              • ninek04 Re: standard 23.08.15, 22:15
                                droitier napisał
                                >W istocie cel bycia w jakimkolwiek związku jest dość łatwy do osiągnięcia, jednak przysłania on cel właściwy, dużo trudniejszy, jakim jest: bycie szczęśliwym z drugą osobą.
                                Wiele osób ulega złudzeniu tożsamości obu tych celów. Po kilku latach okazuje się, jak się mylili, czasem gdy jest już za późno by pewne sprawy bezproblemowo odkręcić (dzieci, kredyt, itp). Ja staram się kierować na ten drugi cel.<

                                Z tym, że aby osiągnąć ten cel,o którym piszesz -bycie szczęśliwym z drugą osobą, to jednak nie da się raczej osiągnąć, żyjąc obok niej,a raczej żyjąc z nią, poznając siebie wzajemnie, ustalając wspólne priorytety i wartości źyciowe,na których zależy obojgu,czyli stworzyć związek.A czy on okaże się szczęśliwy, to już kwestia czasu.Czym Ty się w takim razie kierujesz, by osiągnąć ten swój właściwy cel?
          • sabat777 Re: standard 21.08.15, 20:09
            droitier napisał:

            > Skąd wiesz, że nie? Mnie po latach braku się odechciało.

            A ćwiczysz fizycznie? Mi sie jakoś nie odechciewa, chociaż taki histeryczny pęd na seks jakoś faktycznie przeszedł. Porozkoszowalbym sie jakimś wyrafinowanym seksem, jeśli miałbym wybierać to wolałbym iść w jakość niż ilośc ;)
            • ninek04 Re: standard 21.08.15, 20:52
              Sabat 777 napisał
              >Porozkoszowalbym sie jakimś wyrafinowanym seksem, jeśli miałbym wybierać to wolałbym iść w jakość niż ilośc ;)<

              A widzisz jakieś szanse na taki jakościowo wyrafinowany seks w swoim związku? Mnie takie życie złudzeniami zabrało trochę czasu, teraz żałuje, że aż tak długo.Ale nigdy nie jest za późno. ;)
              • sabat777 Re: standard 21.08.15, 21:10
                Szczerze mowiac lozkowe upodobania mojej zony sa tak odlegle moim preferencjom, ze nie sadze by sie kiedykolwiek ze soba spotkaly. Na tyle, na ile ja znam, to takiej szansy nie widze.
                • marek.zak1 Re: standard 21.08.15, 21:15
                  Czy historia założyciela nie przypomina Ci Twojej? Jak ja przeczytalem wydało mi sie, ze to Twoja nowa postać.
                • ninek04 Re: standard 21.08.15, 21:48
                  Sabat 777 napisał
                  >Szczerze mowiac lozkowe upodobania mojej zony sa tak odlegle moim preferencjom, ze nie sadze by sie kiedykolwiek ze soba spotkaly. Na tyle, na ile ja znam, to takiej szansy nie widze.<

                  No i z czego to wynika,dlaczego tak się dzieje,że na początku wszystko pasuje i preferencje są zgodne, a z czasem się rozjeżdżają,nie mówię, że w każdym przypadku, ale w wielu?Dlaczego z żoną ten wyrafinowany seks staje się niemożliwy,co tam wyrafinowany, często nawet nie jest zadowalający, ale z kochanką już jak najbardziej taki jest do osiągnięcia?. I wcale nie ma to związku z kasą.
                  • sabat777 Re: standard 21.08.15, 22:45
                    To kwestia schodzenia z oczekiwaniami ponizej akceptowalnego minimum. Ewentualnie dojscie do wniosku, ze to i tak szczyt mozliwosci.
                    • ninek04 Re: standard 21.08.15, 23:18
                      sabat777 napisał
                      >To kwestia schodzenia z oczekiwaniami ponizej akceptowalnego minimum<.

                      Jak już się zejdzie poniżej swojego poziomu, który byłby jeszcze akceptowalny,to nie wiem,jak można taki seks uprawiać, bo chyba nie dla przyjemności. Mnie by w takiej sytuacji nie stanął , nie byłoby szans ;-)
            • droitier Re: standard 21.08.15, 20:58
              > A ćwiczysz fizycznie?

              Ostatnio ograniczam się tylko do 2-3 km. pływania w tygodniu i w miarę systematycznej jazdy rowerem. Nie mam już aż takiej motywacji na wygląd i osiągi jak jeszcze parę lat temu, gdy chodziłem na siłkę, ćwiczyłem w domu, biegałem, etc. Chyba dlatego, że motywacja do ćwiczeń (jak i w zasadzie każda inna) jest po części konsekwencją motywacji do seksu.
          • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 11:59
            droitier napisał:

            > Skąd wiesz, że nie? Mnie po latach braku się odechciało.
            > Tylko autorowi tego nie życzę, bo sam nie wiem czy lepiej mieć niezaspokojoną o
            > chotę na seks, czy brak ochoty na seks, który kastruje mężczyznę z jego motywac
            > ji do czegokolwiek.

            To chyba nie bedzie mozliwe w przypadku autora, bo Was rozni, ze Ty zyjesz bez zwiazku, sam. Zycie z kobieta i motywowanie sie nia w przypadku, gdy seksu nie ma jest calkowicie pozbawione sensu, mija sie z celem. Jest nielogiczne. Jest to przeciez rozwinieciem Twojego rozumowania, z ktorym zasadniczo sie zgadzam.
      • ina_nova Re: standard 21.08.15, 20:18
        Twoja kobieta może. Ja bym nie mogła
    • marek.zak1 Re: standard 21.08.15, 14:08
      proxor napisał:

      > Żona, dzieci i ... brak, tak w tytule. Standard. Wyszły różnice w podejściu do
      > życia, charakterze itp. W tej chwili trzymają nas chyba tylko dzieci i obawa p
      > rzed przerwaniem wszystkiego co dotąd było. Kazde stwarza jakies pozory ze jes
      > t normalnie, z zewnątrz tez chyba wygląda to ze jest dobrze. A nie jest. Niby się jeszcze staramy utrzymac to w kupie ale też coraz mniej. Ja się nie odważe na ten krok bo stracę dzieci w takim wymiarze jak teraz. Żonę rozumiem, zresztą zawsze się jej dziwilem za mnie wyszła i widzę teraz ją we mnie wszystko denerwuje . A ja... trochę siebie nie rozumiem ze nie walczę o nas, ale nie umiem się zmusić bo przez to wszystko uczucie dawno już gdzieś ulecialo.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

      Za mało danych. Jak było kiedys z seksem i relacjami, kiedy sie zmieniło, czy po dzieciach, czy/kiedy sie odkochała i czy ze wzajemnością. Dlaczego sie dziwisz, że za Ciebie wyszła?
      • proxor Re: standard 22.08.15, 08:06
        Zmienilo sie po dzieciach. Tez chyba standard. Kiedys bylismy niemal jak papuzki nierozłaczki. Aczkolwiek jej drugi charakter ktory wychodzil od czasu do czasu pozostawial wiele do zyczenia, tylko ginelo gdzies to w całości.
        A czemu sie dziwie ze wyszła ? Przed slubem to ja sie czulem jakbym zlapal pana boga za nogi.. Sam bylem dziwiony ze mnie chciala.
        • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 10:59
          proxor napisał:

          > Zmienilo sie po dzieciach. Tez chyba standard. Kiedys bylismy niemal jak papuzk
          > i nierozłaczki. Aczkolwiek jej drugi charakter ktory wychodzil od czasu do czas
          > u pozostawial wiele do zyczenia, tylko ginelo gdzies to w całości.
          > A czemu sie dziwie ze wyszła ? Przed slubem to ja sie czulem jakbym zlapal pana
          > boga za nogi.. Sam bylem dziwiony ze mnie chciala.

          Jej charakter pozostawial wiele do zyczenia ale czules sie jakbys zlapal pana Boga za nogi. To w czym byly te nogi? Odpowiem: bo byla ladna i miala powodzenie? I w tym sensie wyglad to nie wszystko. Ladna laska jest jak kwiat drapiezca. Przyciaga, zzera i wypluwa. Uroda to nie jest cos, co istnieje ku radosci meskiej tylko cos, na co mezczyzna ma sie zlapac, hehe ;)
          • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 15:49
            hello-kitty2 napisała:

            > proxor napisał:
            >
            > Jej charakter pozostawial wiele do zyczenia ale czules sie jakbys zlapal pana Boga za nogi. To w czym byly te nogi? Odpowiem: bo byla ladna i miala powodzenie
            > ? I w tym sensie wyglad to nie wszystko. Ladna laska jest jak kwiat drapiezca.
            > Przyciaga, zzera i wypluwa. Uroda to nie jest cos, co istnieje ku radosci meskiej tylko cos, na co mezczyzna ma sie zlapac, hehe ;)
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Facet zawsze daje sie na coś złapać, a to jest uroda, nawet jednostkowa, a więc ładna figura, nogi, buzia, biist itp, urok, a więc sex appeal. Może się nie dac zlapać, jak sporo tutaj, ale czy to jest lepsze?
            Czy potem ta laska wypluwa czy nie, tp już zależy, jak się rozwija relacja. Jak facet rozczarowuje, bywa, że jest wypluwany, albo tez seksu nie ma.
            • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 16:13
              marek.zak1 napisał:

              > Facet zawsze daje sie na coś złapać, a to jest uroda, nawet jednostkowa, a więc
              > ładna figura, nogi, buzia, biist itp, urok, a więc sex appeal. Może się nie da
              > c zlapać, jak sporo tutaj, ale czy to jest lepsze?
              > Czy potem ta laska wypluwa czy nie, tp już zależy, jak się rozwija relacja. Jak
              > facet rozczarowuje, bywa, że jest wypluwany, albo tez seksu nie ma.

              Zupelnie pominales, ze charakter pani dawal juz wczesniej wiele do zyczenia i lecisz dalej swoim schematem. Czym ja rozczarowal? Byciem soba?
              • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 16:28
                hello-kitty2 napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > Facet zawsze daje sie na coś złapać, a to jest uroda, nawet jednostkowa,
                > a więc> ładna figura, nogi, buzia, biist itp, urok, a więc sex appeal. Może się
                > nie dac zlapać, jak sporo tutaj, ale czy to jest lepsze?
                > > Czy potem ta laska wypluwa czy nie, tp już zależy, jak się rozwija relacja. Jak
                > > facet rozczarowuje, bywa, że jest wypluwany, albo tez seksu nie ma.
                --------------------------------------------------------------------------------------------->
                > Zupelnie pominales, ze charakter pani dawal juz wczesniej wiele do zyczenia i lecisz dalej swoim schematem. Czym ja rozczarowal? Byciem soba?
                ----------------------------------------------------------------------------------------------

                Charakter wiele dawał do zyczenia. Bardzo precyzyjne i obiektywne okreslenie.
                Skad wiesz, jaki on jest? Na podstawie dwoch, trzech krotkich wpisów autora? Pisze cos o swoim (oczywiscie dobrym) charakterze i swoich przypadłościach?
                • ninek04 Re: standard 22.08.15, 18:35
                  >Skad wiesz, jaki on jest? Na podstawie dwoch, trzech krotkich wpisów autora? Pisze cos o swoim (oczywiscie dobrym) charakterze i swoich przypadłościach?<

                  Wlasciwie to pisze o tym,że dziwi się żonie, że go chciała i czuł się wyróżniony z tego powodu, przez co ustawia siebie na takiej z góry straconej, wycofanej pozycji, jakby nie miał prawa głosu do zainicjowania zmian w tej relacji,bo ma za wiele do stracenia.Więc woli siedzieć cicho i nie wychylac się.
                  • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 19:54
                    ninek04 napisała:

                    > >Skad wiesz, jaki on jest? Na podstawie dwoch, trzech krotkich wpisów autora? Pisze cos o swoim (oczywiscie dobrym) charakterze i swoich przypadłościach?&
                    > #60;
                    >
                    > Wlasciwie to pisze o tym,że dziwi się żonie, że go chciała i czuł się wyróżniony z tego powodu, przez co ustawia siebie na takiej z góry straconej, wycofanej pozycji, jakby nie miał prawa głosu do zainicjowania zmian w tej relacji,bo ma za wiele do stracenia.Więc woli siedzieć cicho i nie wychylac się.
                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------

                    Zycie jest dynamiczne i każdy buduje swoją pozycje każdego dnia. W efekcie, po jakims czasie, jest w zwiazku bez seksu. Widać zapracował sobie na to, a jego kobieta odkochała się /prtejrzała na oczy. Sorry.
                    • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 20:12
                      marek.zak1 napisał:

                      > Zycie jest dynamiczne i każdy buduje swoją pozycje każdego dnia. W efekcie, po
                      > jakims czasie, jest w zwiazku bez seksu. Widać zapracował sobie na to, a jego k
                      > obieta odkochała się /prtejrzała na oczy. Sorry.

                      Widac? A po czym widac? Co widac to, ze zgadujesz.
                      • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 21:29
                        hello-kitty2 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        >
                        > > Zycie jest dynamiczne i każdy buduje swoją pozycje każdego dnia. W efekci
                        > e, po jakims czasie, jest w zwiazku bez seksu. Widać zapracował sobie na to, a
                        > jego kobieta odkochała się /prtejrzała na oczy. Sorry.
                        --------------------------------------------------------------------------------------->
                        > Widac? A po czym widac? Co widac to, ze zgadujesz.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------

                        Po tym, ze mu odmawia. Ja nie zgaduje, tylko uwaznie czytam.
                        • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 22:21
                          marek.zak1 napisał:

                          > Po tym, ze mu odmawia. Ja nie zgaduje, tylko uwaznie czytam.

                          Tia, bo na seks trzeba zasluzyc, wykazac sie. Wziela sobie goscia z nizszej polki i jej nie pasuje. Proste. Ty Marek myslisz, ze wszystkie historie sa o Tobie. NIe sa.
                          • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 22:44
                            hello-kitty2 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            >
                            > > Po tym, ze mu odmawia. Ja nie zgaduje, tylko uwaznie czytam.
                            -------------------------------------------------------------------->
                            > Tia, bo na seks trzeba zasluzyc, wykazac sie.
                            --------------------------------------------------------------------------
                            No przeciez dokładnie o tym piszę. A facet z niższej półki, powinien wykazać sie jeszcze bardziej. It is not the case.
                • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 20:16
                  marek.zak1 napisał:

                  > > Zupelnie pominales, ze charakter pani dawal juz wczesniej wiele do zyczen
                  > ia i lecisz dalej swoim schematem. Czym ja rozczarowal? Byciem soba?
                  > -------------------------------------------------------------------------------
                  > ---------------
                  >
                  > Charakter wiele dawał do zyczenia. Bardzo precyzyjne i obiektywne okreslenie.
                  > Skad wiesz, jaki on jest? Na podstawie dwoch, trzech krotkich wpisów autora? Pi
                  > sze cos o swoim (oczywiscie dobrym) charakterze i swoich przypadłościach?

                  NIe ma znaczenia jaki on jest. Z jego zapisow wynika, ze sie nie zmienil i to jest wazna informacja. Zona 'przejrzala na oczy' czyli, ze jej sie odwidzialo. Sam pisze, ze brala go z nizszej polki, no to czego sie spodziewala?
                  • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 21:36
                    hello-kitty2 napisała:

                    > marek.zak1 napisał:
                    >
                    > > > Zupelnie pominales, ze charakter pani dawal juz wczesniej wiele do zyczen
                    > > ia i lecisz dalej swoim schematem. Czym ja rozczarowal? Byciem soba?
                    > > -------------------------------------------------------------------------
                    > ------
                    > > ---------------
                    > >
                    > > Charakter wiele dawał do zyczenia. Bardzo precyzyjne i obiektywne okresle
                    > nie. Skad wiesz, jaki on jest? Na podstawie dwoch, trzech krotkich wpisów auto
                    > ra? Pisze cos o swoim (oczywiscie dobrym) charakterze i swoich przypadłościach?
                    >
                    ---------------------------------------------------------------------------------------------------->
                    > NIe ma znaczenia jaki on jest. Z jego zapisow wynika, ze sie nie zmienil i to jest wazna informacja. Zona 'przejrzala na oczy' czyli, ze jej sie odwidzialo. Sam pisze, ze brala go z nizszej polki, no to czego sie spodziewala?
                    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                    Może tego, ze sie zmieni, że sie bedzie starał, rozwijał, awansował, ze będzie ćwiczył, a nie tył, ze rozwinie swój potencjał., że jej pokaże, że warto było na niego postawić. Kitty, przecież naprawde nie musze Ci tego, czyli jak rozumuje kobieta, ktora wybiera sobie faceta, tłumaczyć. To, ze sie nie zmienił, to nie jest żaden komplement.
                    • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 22:14
                      marek.zak1 napisał:

                      > Może tego, ze sie zmieni, że sie bedzie starał, rozwijał, awansował, ze będzie
                      > ćwiczył, a nie tył, ze rozwinie swój potencjał., że jej pokaże, że warto było n
                      > a niego postawić. Kitty, przecież naprawde nie musze Ci tego, czyli jak rozumuj
                      > e kobieta, ktora wybiera sobie faceta, tłumaczyć. To, ze sie nie zmienił, to
                      > nie jest żaden komplement.

                      Ludzie sie NIE zmieniaja. Kto mysli, ze inny sie zmieni, ten glupi.
                      • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 22:42
                        hello-kitty2 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        >
                        > > Może tego, ze sie zmieni, że sie bedzie starał, rozwijał, awansował, ze będzie
                        > > ćwiczył, a nie tył, ze rozwinie swój potencjał., że jej pokaże, że warto było n
                        > > a niego postawić. Kitty, przecież naprawde nie musze Ci tego, czyli jak rozumuj
                        > > e kobieta, ktora wybiera sobie faceta, tłumaczyć. To, ze sie nie zmienił, to nie jest żaden komplement.
                        ----------------------------------------------------------------------------------------->
                        > Ludzie sie NIE zmieniaja. Kto mysli, ze inny sie zmieni, ten glupi.
                        --------------------------------------------------------------------------------------------

                        Kitty, ludzie sie nie zmieniają, ale ich pozycja tak. Po wojskowemu. jak dziewczyna bierze podporucznika w wieku 23 lat, który mam małe mieszkanko, to jest zadowolona, ale jesli 20 lat później jej wybranek nadal jest podporucznikiem, ale z nadwagą i mieszkaja nadal w tym małym mieszkanku. jest facetem rozczarowana. I nie pisz, ze tak nie jest.

                        • hello-kitty2 Re: standard 22.08.15, 22:51
                          marek.zak1 napisał:

                          > Kitty, ludzie sie nie zmieniają, ale ich pozycja tak. Po wojskowemu. jak dziewc
                          > zyna bierze podporucznika w wieku 23 lat, który mam małe mieszkanko, to jest za
                          > dowolona, ale jesli 20 lat później jej wybranek nadal jest podporucznikiem, ale
                          > z nadwagą i mieszkaja nadal w tym małym mieszkanku. jest facetem rozczarowana
                          > . I nie pisz, ze tak nie jest.

                          A sama co z siebie daje? Pamietajac ze mamy rownouprawnienie... Co jest sama warta? Co ma?
                          • marek.zak1 Re: standard 22.08.15, 22:58
                            hello-kitty2 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            >
                            > > Kitty, ludzie sie nie zmieniają, ale ich pozycja tak. Po wojskowemu. jak dziewczyna bierze podporucznika w wieku 23 lat, który mam małe mieszkanko, to jest zadowolona, ale jesli 20 lat później jej wybranek nadal jest podporucznikiem, ale z nadwagą i mieszkaja nadal w tym małym mieszkanku. jest facetem rozczarowana
                            > > . I nie pisz, ze tak nie jest.
                            ---------------------------------------------------------------------------------------------------------->
                            > A sama co z siebie daje? Pamietajac ze mamy rownouprawnienie... Co jest sama warta? Co ma?
                            -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                            To facet ma imponować kobiecie a nie odwrotnie. Jak nie imponuje, traci w jej oczach, a o seksie moze zapomnieć. Tak byo, jest i bedzie.
          • sabat777 Kwiat drapieżca 22.08.15, 22:32
            hello-kitty2 napisała:

            > Jej charakter pozostawial wiele do zyczenia ale czules sie jakbys zlapal pana B
            > oga za nogi. To w czym byly te nogi? Odpowiem: bo byla ladna i miala powodzenie
            > ? I w tym sensie wyglad to nie wszystko. Ladna laska jest jak kwiat drapiezca.
            > Przyciaga, zzera i wypluwa. Uroda to nie jest cos, co istnieje ku radosci meski
            > ej tylko cos, na co mezczyzna ma sie zlapac, hehe ;)

            Według mnie to każda jedna laska taka jest. Główna różnica pomiędzy laską ładną i laską brzydką to możliwości przyciągania owadów. Laska ładna rzuca się drapieżniej na owada, pożera go i wypluwa. Laska brzydka będzie trzymać się go dłużej, memłać, ciamkać, zostawi też trochę na potem, co nazywa się pięknie - związkiem, bo nie wiadomo kiedy kolejny owad przyleci. Przyroda jest logiczna, a to po prostu odmienne taktyki gospodarowania zasobami.
            • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 22:43
              sabat777 napisał:

              > Przyroda jest logiczna

              Logiczna czy okrutna?
              • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 22:55
                hello-kitty2 napisała:

                > Logiczna czy okrutna?

                Obojętna moralnie. Czy to okrutne, gdy lew pożera młodego koziołka żywcem? Człowiek może nadać temu wydźwięk moralny lub emocjonalny, ale z punktu widzenia natury to tylko przyswajanie protein.
                • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:26
                  sabat777 napisał:

                  > hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > > Logiczna czy okrutna?
                  >
                  > Obojętna moralnie. Czy to okrutne, gdy lew pożera młodego koziołka żywcem? Czło
                  > wiek może nadać temu wydźwięk moralny lub emocjonalny, ale z punktu widzenia na
                  > tury to tylko przyswajanie protein.

                  Innymi slowy: zycie nie ma sensu.
                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:31
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Innymi slowy: zycie nie ma sensu.

                    Odrzuconego odgórnie chyba nie ma. To jakby pytać jaki sens ma życie świni, kota, kury itd.
                    Ale każdy może próbować mu nadać jakiś swój własny sens.
            • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 22:47
              sabat777 napisał:

              > Według mnie to każda jedna laska taka jest. Główna różnica pomiędzy laską ładną
              > i laską brzydką to możliwości przyciągania owadów. Laska ładna rzuca się drapieżniej na owada, pożera go i wypluwa.
              --------------------------------------------------------------------------------------------------
              Jak jest zadowolona to nie wypluwa. Wypluwa, jak jest zawiedziona.
              • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 22:58
                marek.zak1 napisał:

                > Jak jest zadowolona to nie wypluwa. Wypluwa, jak jest zawiedziona.

                To zależy od tego co leży w jej interesie. Kobieta odrzuca mężczyznę, gdy przestaje być on niezbędnym elementem układanki. Dlatego jestem zdania, że w interesie mężczyzny jest przede wszystkim być ze wszystkich stron niezastąpionym i niezbędnym kobiecie. Wtedy nigdy nie wygaśnie seks i gorące deklaracje uczuć. Taka taktyka będzie się opłacać. Zaś odrzucenie będzie nieopłacalne.
                • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:01
                  sabat777 napisał:

                  > marek.zak1 napisał:
                  >
                  > > Jak jest zadowolona to nie wypluwa. Wypluwa, jak jest zawiedziona.
                  >
                  > To zależy od tego co leży w jej interesie. Kobieta odrzuca mężczyznę, gdy przestaje być on niezbędnym elementem układanki. Dlatego jestem zdania, że w interesie mężczyzny jest przede wszystkim być ze wszystkich stron niezastąpionym i niezbędnym kobiecie. Wtedy nigdy nie wygaśnie seks i gorące deklaracje uczuć. Taka taktyka będzie się opłacać. Zaś odrzucenie będzie nieopłacalne.
                  -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                  Tak jest. Pamietaj "functional". Wtedy odrzucenie bedzie nieoplacalne i ryzykowne.
                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:04
                    marek.zak1 napisał:

                    > Tak jest. Pamietaj "functional". Wtedy odrzucenie bedzie nieoplacalne i ryzykow
                    > ne.

                    Pamiętam. Cóż z tego, skoro nie zawsze się udaje.
                • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:18
                  >ze w interesie mężczyzny jest przede wszystkim być ze wszystkich stron niezastąpionym i niezbędnym kobiecie. Wtedy nigdy nie wygaśnie seks i gorące deklaracje uczuć. Taka taktyka będzie się opłacać. <

                  Ale to się sprawdzi tylko w przypadku kobiet niezbyt samodzielnych,uzależnienionych z różnych względów od mężczyzny, potrzebujących niejako uwieszenia się na jego ramieniu i nie wyobrazajacych sobie bez niego życia W innych przypadkach będzie to mało strawne dla kobiety. I na nic się zda taka taktyka.
                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:22
                    ninek04 napisała:

                    > Ale to się sprawdzi tylko w przypadku kobiet niezbyt samodzielnych,uzależnienio
                    > nych z różnych względów od mężczyzny, potrzebujących niejako uwieszenia się na
                    > jego ramieniu i nie wyobrazajacych sobie bez niego życia W innych przypadkach b
                    > ędzie to mało strawne dla kobiety. I na nic się zda taka taktyka.

                    Naturalnie! Dlatego uważam, że w jak najlepszym interesie mężczyzny jest ubezwłasnowolnić kobietę i uzależnić ją silnie od siebie, ponieważ tylko taka taktyka jest nieomal gwarantem powodzenia układu z jego punktu widzenia. Każda inna ma duże szanse skończyć się bezseksiem i czarną dupą.
                    • szopen_cn Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:32
                      sabat777 napisał:
                      > Naturalnie! Dlatego uważam, że w jak najlepszym interesie mężczyzny jest ubezwł
                      > asnowolnić kobietę i uzależnić ją silnie od siebie, ponieważ tylko taka taktyka
                      > jest nieomal gwarantem powodzenia układu z jego punktu widzenia. Każda inna ma
                      > duże szanse skończyć się bezseksiem i czarną dupą.

                      Byc moze masz racje.
                      W rzeczywistosci czesto spotyka sie takie pary.

                      Z drugiej strony nic nie daje takiego "powera" jak zauwazenie, ze zupelnie niezalezna i niewiele potrzebujaca kobieta wybiera danego goscia na partnera i baraszkowanie.
                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:35
                        szopen_cn napisał:

                        > Z drugiej strony nic nie daje takiego "powera" jak zauwazenie, ze zupelnie niez
                        > alezna i niewiele potrzebujaca kobieta wybiera danego goscia na partnera i bara
                        > szkowanie.

                        Tylko idzie za tym pytanie, czy to że my nie widzimy zależności, która za tym stoi, to oznacza z automatu, że jej nie ma. Możemy po prostu nie dostrzegać decydującego czynnika.
                        • szopen_cn Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:50
                          sabat777 napisał:

                          > szopen_cn napisał:
                          >
                          > > Z drugiej strony nic nie daje takiego "powera" jak zauwazenie, ze zupelni
                          > e niez
                          > > alezna i niewiele potrzebujaca kobieta wybiera danego goscia na partnera
                          > i bara
                          > > szkowanie.
                          >
                          > Tylko idzie za tym pytanie, czy to że my nie widzimy zależności, która za tym s
                          > toi, to oznacza z automatu, że jej nie ma. Możemy po prostu nie dostrzegać decy
                          > dującego czynnika.

                          Niestety znowu masz racje.
                          • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 23.08.15, 07:30
                            szopen_cn napisał:

                            > sabat777 napisał:

                            > > Tylko idzie za tym pytanie, czy to że my nie widzimy zależności, która z
                            > a tym s
                            > > toi, to oznacza z automatu, że jej nie ma. Możemy po prostu nie dostrzeg
                            > ać decy
                            > > dującego czynnika.
                            >
                            > Niestety znowu masz racje.

                            Zauważ, że mówimy o zjawisku opartym na instynkcie rozrodczym. Tak jak wszędzie indziej, natura jest tu logiczna i operuje na konkretach. To o jakich konkretach mówimy świetnie podsumowuje psychologia ewolucyjna. Pozycja społeczna i posiadane zasoby są jednym z najważniejszych czynników decydujących o tym, czy mężczyzna jest postrzegany czy też nie - i próbując być obiektywnym - nie ma możliwości, by pominąć te cechy w rozważaniach. Byłoby to nielogiczne, te atrybuty są pierwszoplanowe. Oczywiście - nie jedyne. Można mieć na tyle wad, by przyćmiły posiadane zasoby i status, ale mężczyzna przeciętny pod każdym względem i jednocześnie będący człowiekiem majętnym i posiadający wysoki status - to mężczyzna niezwykle atrakcyjny. Z drugiej strony - mężczyzna zupełnie przeciętny, ale ubogi i o niskim statusie społecznym - to mężczyzna kompletnie nieatrakcyjny w oczach kobiet. Zatem mówimy o czynniku, który ma bardzo duży, często decydujący wpływ.
                            • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 23.08.15, 19:29
                              Sabat 777 napisał
                              >Z drugiej strony - mężczyzna zupełnie przeciętny, ale ubogi i o niskim statusie społecznym - to mężczyzna kompletnie nieatrakcyjny w oczach kobiet. Zatem mówimy o czynniku, który ma bardzo duży, często decydujący wpływ.<

                              Z tym,że większość związków jest opartych na tej przeciętności,zarówno pod względem atrakcyjności, jak i statusu. W momencie decydowania się na bycie z tym/tą przeciętna, musi jednak górę wziąć to coś, co sprawia,że w naszych oczach ten ktoś staje się właśnie nieprzeciętny, wyjątkowy, wybrany.I albo takim zostanie do końca, albo po pewnym czasie spadnie do rangi nawet poniżej przeciętnej, wręcz poniżej jakiegokolwiek minimum.
                              • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 23.08.15, 20:36
                                ninek04 napisała:

                                W momencie decydowania się na bycie z tym/tą przeciętna, musi jednak górę wziąć to coś, co sprawia,że w naszych oczach ten ktoś staje się właśnie nieprzeciętny, wyjątkowy, wybrany.I albo takim zostanie do końca, albo po pewnym czasie spadnie do rangi nawet poniżej przeciętnej, wręcz poniżej jakiegokolwiek minimum.
                                -----------------------------------------------------------------------------------------------------

                                Własnie. Życie jest dynamiczne. Wybrany, nawet zupełnie przecietny facet, jak w niniejszym watku, dostaje swoją szansę u kobiety. Jak jej nie wykorzysta, mamy BSWM.
                      • gogol77 Re: Kwiat drapieżca 23.08.15, 13:17
                        szopen_cn napisał:
                        > Z drugiej strony nic nie daje takiego "powera" jak zauwazenie, ze zupelnie niezalezna i niewiele potrzebujaca kobieta wybiera danego goscia na partnera i baraszkowanie.

                        Tak szopen! Kobieta dla której baraszkowanie jest samo w sobie ważne albo bywa tak, że bardzo ważne - przymknie oko na wiele niedoskonałości partnera jeśli to baraszkowanie z tym konkretnym gościem jej się podoba. One potrafią uzależnić się od.... powiedzmy orgazmów, chociaż trafniej było by powiedzieć - od faceta, z którym czują się spełnione jako kobiety.
                        Najgorzej mają faceci, którym trafiła się pani dla której seks nie jest jakoś specjalnie ważny. Wtedy nawet jeśli jest się fajnym i sprawnym jebaką ale z "functional" w sferze poza seksualnej nie jest najlepiej - niema czym jej od siebie uzależnić. I wtedy jest się w sytuacji Sabata i jemu podobnych.
                        Ale równocześnie ja nie bardzo wierzę w udany związek z taką, którą uzależniłem od siebie za pomocą takiego elementu "functional" jak np. standard materialny a nie fajnym seksem bo wtedy bałbym się, że te jej orgazmy to są udawane.
                    • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:41
                      Sabat 777 napisał
                      >Naturalnie! Dlatego uważam, że w jak najlepszym interesie mężczyzny jest ubezwłasnowolnić kobietę i uzależnić ją silnie od siebie, ponieważ tylko taka taktyka jest nieomal gwarantem powodzenia układu z jego punktu widzenia. <

                      Jednym słowem powrót do 3 X K. i mężczyzna ruchanie ma wtedy w pakiecie ;-)
                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:46
                        ninek04 napisała:

                        > Jednym słowem powrót do 3 X K. i mężczyzna ruchanie ma wtedy w pakiecie ;-)

                        W każdym razie ma o to znacznie łatwiej.
                    • lybbla Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 03:06
                      sabat777 napisał:

                      > Naturalnie! Dlatego uważam, że w jak najlepszym interesie mężczyzny jest ubezwł
                      > asnowolnić kobietę i uzależnić ją silnie od siebie, ponieważ tylko taka taktyka
                      > jest nieomal gwarantem powodzenia układu z jego punktu widzenia. Każda inna ma
                      > duże szanse skończyć się bezseksiem i czarną dupą.

                      Taka konstatacja po latach spędzonych na forum?
                      Ładnie wystawiona piłka Sabat, wbiję gwoździa.
                      Opisana taktyka (ubezwłasnowolnienia kobiety) ma na forum swoją nazwę (na troglodytę)
                      i nie tylko nie gwarantuje seksu lecz jest wręcz gwarantem bezseksia.
                      Żadne look, money, status tu nie pomogą.

                      Taka taktyka może być co najwyżej gwarantem dawania dupy (z upływem lat coraz mniej chętnego dawania). Przeczytaj może dowolny ustęp kamasutry a potem pomyśl o tym co nazywasz ``powodzeniem''.

                      Osoby, które stosują tę taktykę lub którym przychodzi na myśl ta taktyka skazane są na sto lat
                      wymuszania (kupowania) dawania dupy. Pozostali ludzie bawią się w najlepsze.
                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 07:04
                        lybbla napisał:

                        > Taka konstatacja po latach spędzonych na forum?
                        > Ładnie wystawiona piłka Sabat, wbiję gwoździa.
                        > Opisana taktyka (ubezwłasnowolnienia kobiety) ma na forum swoją nazwę (na trogl
                        > odytę)

                        Ale ja nie o tej mówiłem. Raczej o tej co mówił Roosevelt. "Speak softly, and carry a big stick." A Ty bardziej o "speak harshly, and dangle a deflated wiener" :)
                        • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:08
                          Ale co za różnica? W obu przypadkach nie ma seksu, tylko dawanie dupy.
                          Choć rozumiem, że większości wcale nie chodzi o seks i dawanie dupy jak najbardziej wystarczy.
                          • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:17
                            Ale uprawianie seksu to znowu bardzo wysokie wymagania. Przypuszczam ze duza grupa ludzi, w tym ja, tego w ogole nie doswiadcza ani doswiadczac nie bedzie. Wtedy trzeba sie skupic na tym co jest i nie wydziwiac.
                            • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:21
                              "Przypuszczam ze duza gr
                              > upa ludzi, w tym ja, tego w ogole nie doswiadcza ani doswiadczac nie bedzie"

                              Owszem, na przykład te miliony kobiet na świecie, które są zgodnie z Twym ideałem ubezwłasnowolnione przez męża.
                              • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:33
                                Albo te miliony mezczyzn takich jak ja ubezwlasnowolnionych przez zone - no co, mamy rownouprawnienie :)
                                • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:39
                                  Ja tam widzę subtelną różnicę między wydaną za mąż 13 letnią Pakistanką a dobrowolnie idącym do ślubu polskim sabatem, no ale co ja tam wiem.
                                  W końcu jestem feminazistką.
                                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:55
                                    rekreativa napisała:

                                    > Ja tam widzę subtelną różnicę między wydaną za mąż 13 letnią Pakistanką a dobro
                                    > wolnie idącym do ślubu polskim sabatem, no ale co ja tam wiem.
                                    > W końcu jestem feminazistką.

                                    Ja też widze! Sądzisz, że mówiąc o ubezwłasnowolnieniu miałem na myśli literalnie przemoc seksualną? Raczej o sytuacji, gdy kobiecie NIE OPŁACA SIĘ odejść, a nie sytuacji gdy NIE WOLNO jej odejść, bo pozbawią ją nosa albo obleją kwasem...
                                    Nie opłaca się odejść kobiecie, która jest żoną bardzo majętnego faceta i odchodząc straci całą wartość dodaną, dzięki której ich związek jest taki udany.
                                    Jestem absolutnym przeciwnikiem przemocy. Jednak uważam że sytuacja gdzie alternatywny wybór jest tak gówniany, że nie warto go rozważać, to de facto ubezwłasnowolnienie. Można by to nazwać przemocą ekonomiczną, ale według mnie to nieprecyzyjne. Kobieta ma alternatywę i może odejść od faceta, który funduje jej dobre życie, ale jej się to nie opłaca. Musiałaby np. pójść do lepszej pracy, albo w ogóle zacząć pracować (bo w tym wariancie może być kurą domową). I jak sobie to przekalkuluje to woli dawać dupy i robić obiady. Proste.
                                    Podobnie jak mi nie opłaca się odejść od żony - w tym widzę podobieństwo.
                                    • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:23
                                      " Kobieta ma alternatywę i może odejść od faceta, który funduje jej dobr
                                      > e życie, ale jej się to nie opłaca. Musiałaby np. pójść do lepszej pracy, albo
                                      > w ogóle zacząć pracować (bo w tym wariancie może być kurą domową). I jak sobie
                                      > to przekalkuluje to woli dawać dupy i robić obiady."

                                      Tkwi w tym jakieś takie podskórne założenie, że kobieta zawsze chce czmychnąć od chłopa, tylko większości się nie opłaca.
                                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:30
                                        rekreativa napisała:

                                        > Tkwi w tym jakieś takie podskórne założenie, że kobieta zawsze chce czmychnąć o
                                        > d chłopa, tylko większości się nie opłaca.

                                        W sumie masz rację, bo piszę ze swojego punktu widzenia. Może jest tak, że mężczyzn od których baba się nie odwróci jest generalnie dość mało, w każdym razie mniej niż tych, którzy jednak ruchają w małżeństwie. Tak czy owak, sporo opiera się na przewadze majątkowej mężczyzny, jeśli jej nie ma to z reguły wychodzą problemy.
                                      • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:31
                                        rekreativa napisała:

                                        > Tkwi w tym jakieś takie podskórne założenie, że kobieta zawsze chce czmychnąć o
                                        > d chłopa, tylko większości się nie opłaca.

                                        No i w ogole, ze przez chlopa do dobrego zycia. Jakby chlop = dobre zycie. Zeby zycie bylo dobre z chlopem to najpierw chlop musi byc dobry, a nie kazdy kto ma status i pieniadze jest dobry.
                                        • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:35
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No i w ogole, ze przez chlopa do dobrego zycia. Jakby chlop = dobre zycie. Zeb
                                          > y zycie bylo dobre z chlopem to najpierw chlop musi byc dobry, a nie kazdy kto
                                          > ma status i pieniadze jest dobry.

                                          Nie no, to się rozumie samo przez się. Musi być dobry, mądry, dbać o kondycję fizyczną i dietę, czytać coś, prezentować w miarę wysoki poziom intelektualny, nieźle się ubierać. Mówimy tu o abecadle, bez tego ani rusz.
                                    • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 20:31
                                      Sabat 777 napisał
                                      >Podobnie jak mi nie opłaca się odejść od żony - w tym widzę podobieństwo.<

                                      Pytanie,czy żonie by się opłacało, gdybyś chciał od niej odejść i czy by się na to tak z łatwością zgodziła.
                          • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:24
                            rekreativa napisała:

                            > Ale co za różnica? W obu przypadkach nie ma seksu, tylko dawanie dupy.
                            > Choć rozumiem, że większości wcale nie chodzi o seks i dawanie dupy jak najbard
                            > ziej wystarczy.

                            Tez uwazam, ze dawanie dupy jest dla przecietnego faceta jak najbardziej ok. Pamietacie jak bcde pisal 'czy tak trudno jest dac dupy?' W koncu jak babka chetnie daje, to sie nie odrozni. Lybbla musi wejsc na wyzszy poziom, bo on oczekuje polgodzinnego loda, a na takie cacko to trzeba sobie zarobic. Seks to tez biznes, jak wszystko. Ja ci najpierw to, a ty mi potem tamto. Im ktos wiecej dla siebie wymaga, tym wiecej musi od siebie dac. Za darmo nie ma nic. Dlatego kupowanie dupy tradycyjnymi metodami i tak jest najwygodniejsze, bo przecietny facet woli realizowac sie w pracy zawodowej niz studiowac kamasutre ;)
                            • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 12:35
                              No ale niech przynajmniej szczerze powiedzą, że chodzi o udostępnienie otworu, a nie jakieś historie rzewne, że chcą , by kobieta pożądała i miała orgazmy i co zrobić w tym celu.

                              Chcesz otwory mieć otwarte 24 na dobę?
                              Zarób kasę i znajdź laskę z patologii, wmów jej, że jest zerem i bez Ciebie zginie marnie i sukces gwarantowany. Dupy da, obiad ugotuje, piwo przyniesie, żyć nie umierać.
                              • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:01
                                rekreativa napisała:

                                > Chcesz otwory mieć otwarte 24 na dobę?
                                > Zarób kasę i znajdź laskę z patologii, wmów jej, że jest zerem i bez Ciebie zgi
                                > nie marnie i sukces gwarantowany. Dupy da, obiad ugotuje, piwo przyniesie, żyć
                                > nie umierać.

                                Niekoniecznie z patologii. Ja bym był za Ukrainką, możliwie wykształconą. Język podobny, mentalność też, a trzymana w domu pod kloszem nigdy się nie usamodzielni. Co najwyżej będzie miała opcje pójść sprzątać po ludziach albo do fizycznej roboty, co pewnie jej nie usatysfakcjonuje, ze względu na horyzonty intelektualne. Mocny układ.
                                • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:25
                                  sabat777 napisał:

                                  > Niekoniecznie z patologii. Ja bym był za Ukrainką, możliwie wykształconą. Język
                                  > podobny, mentalność też, a trzymana w domu pod kloszem nigdy się nie usamodzie
                                  > lni. Co najwyżej będzie miała opcje pójść sprzątać po ludziach albo do fizyczne
                                  > j roboty, co pewnie jej nie usatysfakcjonuje, ze względu na horyzonty intelektu
                                  > alne. Mocny układ.

                                  Tak z ta roznica, ze ona ma sie wlasnie czuc usatysfakcjonowana. Jej satysfakcja jest do Twojego szczescia konieczna. Ma miec poczucie, ze ja wyciagnales z biedy i zapewniles jej zycie, o jakim tylko mogla by marzyc. Bralabym nizej wyksztalcona. Niespelnienie zawodowe to zbyt duzy powod do frustacji. Chcialbys zyc z flustrowana kobieta czy ze szczesliwa? Taki 'mocny uklad' o jakim Ty piszesz skonczylby sie nozem w Twoich plecach albo w najlepszym wypadku jej skokiem z mostu. Glupkowato wymysliles.
                                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:33
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Taki 'mocny uklad' o jakim Ty piszesz
                                    > skonczylby sie nozem w Twoich plecach albo w najlepszym wypadku jej skokiem z m
                                    > ostu. Glupkowato wymysliles.

                                    Kag skoczyła? Żona Marka skoczyła? Żona Potwora skoczyła? Mówmy o praktycznych przykładach, nie ma że boli. Mówimy o sytuacji gdzie kobieta niby nie musi pracować, ale na pewnym etapie życiowym już w sumie nie ma wyboru, bo luka w CV za duża, ona za stara itd. Ale jakoś wymienione panie spełniają się na innych polach. Chociaż zawodowo to wyboru już brak.
                                    • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:44
                                      Robisz to swoje założenie , że kobiet przy mężach nie trzyma nic oprócz wiktu i opierunku, a facetów przy żonach tylko dostępność ich otworów, tudzież również ekonomia.
                                      Z pewną taką nieśmiałością napomknę, że istnieją inne punkty widzenia i że nie są bynajmniej w mniejszości do Twojego.
                                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:47
                                        rekreativa napisała:

                                        > Z pewną taką nieśmiałością napomknę, że istnieją inne punkty widzenia i że nie
                                        > są bynajmniej w mniejszości do Twojego.

                                        Oczywiście. Że ludzie się kochają, są ze sobą za rączkę, dobre, szlachetne gołąbki. Kobiety są romantyczne i głębokie, lubią dużo rozmawiać i wspólnie przeżywać emocje. Cacy, cacy... BUCH PO GLACY! I potem się siedzi po uszy w BSWM :)
                                        • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:15
                                          Ironią w płot.
                                          Nie miałam na myśli żadnych romantyzmów, spacerów przy księżycu i rozmów o poezji.
                                          Miałam na myśli, że ludzie mogą się po prostu wzajemnie lubić i czuć ze sobą dobrze. Lubić spędzać razem czas. Pasować sobie fizycznie i intelektualnie, mieć więź emocjonalną (nie mylić zaraz z filmową miłością), spełniać wzajem swe oczekiwania co do związku i życia razem.
                                          Wykluczasz istnienie przyjaźni opartej na wzajemnej sympatii i zrozumieniu? Bo o tym w gruncie rzeczy mówię. O istnieniu ponad wspólnymi zależnościami i zobowiązaniami wzajemnej przyjaźni.
                                          • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:21
                                            rekreativa napisała:

                                            > Miałam na myśli, że ludzie mogą się po prostu wzajemnie lubić i czuć ze sobą do
                                            > brze. Lubić spędzać razem czas. Pasować sobie fizycznie i intelektualnie, mieć
                                            > więź emocjonalną (nie mylić zaraz z filmową miłością), spełniać wzajem swe ocze
                                            > kiwania co do związku i życia razem.

                                            Ale on chce, zeby mu dupy dawala, a nie zeby sie z nim przyjaznila :-) W koncu seks mozna uzyskac wylacznie straszac, grozac, manipulujac, uzalezniajac od siebie, ewentualnie kupujac. Innej opcji przeciez nie ma.
                                            • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:27
                                              Biorę poprawkę na to, że każdy przez własny pryzmat ocenia.
                                              • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:39
                                                rekreativa napisała:

                                                > Biorę poprawkę na to, że każdy przez własny pryzmat ocenia.

                                                No tak ale jakby przeanalizowac najszczesliwsze forumowe zwiazki by wyciagnac z nich nauke (co wg mnie Sabat stara sie robic) to raz:
                                                1. beda to zwiazki Marka i Kag, a nie Rekreativii i Mabelle ale w sumie nie wiem dlaczego ale jednak
                                                2. oczyscic z milosnego belkotu to one sie na czym wlasciwie opieraja?
                                                Wiec moze nie tyle przez pryzmat Sabata, co moze przez pryzmat tego, co sie sprawdza w realu?
                                                Zastrzegam, ze moge sie mylic.
                                                • aardwolf_ge Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:43
                                                  Mam wrażenie, że może na to wpłynąć fakt, że Kag lubi mężczyzn a Mabelle nie.
                                                  • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:54
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > że Kag lubi mężczyzn a Mabelle nie.

                                                    Sam to wymysliles, czy Urqu Ci powiedzial ? :-)
                                                  • aardwolf_ge Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:55
                                                    o, właśnie dokładnie o to mi chodziło
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:55
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Mam wrażenie, że może na to wpłynąć fakt, że Kag lubi mężczyzn a Mabelle nie.

                                                    Nie no jak? A Arabusy to nie mezczyzni? ;-) A na powaznie: to sie da to tak okreslic? Zbiorczo? Nie jestem pewna ale ok, rozumiem, ze chodzi o 'wrazenie'.
                                                • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:44
                                                  "beda to zwiazki Marka i Kag, a nie Rekreativii i Mabelle"

                                                  A na jakiej podstawie zaliczyłaś mnie do nieszczęśliwych?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:58
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "beda to zwiazki Marka i Kag, a nie Rekreativii i Mabelle"
                                                    >
                                                    > A na jakiej podstawie zaliczyłaś mnie do nieszczęśliwych?

                                                    Nie zaliczylam do 'nieszczesliwych' tylko nie zaliczylam do 'szczesliwych'. Jakkolwiek by to pokretnie nie brzmialo ;) Musialabym sie zastanowic.
                                                  • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 15:03
                                                    No a ja pytam, dlaczego? Pytam z ciekawości.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 15:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No a ja pytam, dlaczego? Pytam z ciekawości.

                                                    Wiem, wiem. Moze powinnam byla powiedziec: nie zaliczylam do najszczesliwszych. Ale dlaczego to nie wiem, naprawde. Bede miala to w pamieci i jak mi kiedys sie to przetrawi i ulozy to opisze. Na pewno nie zapomne.
                                                • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:52
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > No tak ale jakby przeanalizowac najszczesliwsze forumowe zwiazki by wyciagnac z
                                                  > nich nauke (co wg mnie Sabat stara sie robic) to raz:

                                                  Pytanie tylko co to jest szczescie w zwiazku ? Trwanie z kims ? Dzielenie wszystkiego ? Spedzanie wspolnie kazdej wolnej chwili ? Ja tego nie wiem, Ty to wiesz Kicia ? :-)
                                                  • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:59
                                                    Dla mnie to przewaga miłych i sympatycznych doznań nad negatywnymi i frustrującymi.
                                                    Akurat w moim związku tych drugich jest mało, więc uznaję go za udany.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 15:03
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Pytanie tylko co to jest szczescie w zwiazku ? Trwanie z kims ? Dzielenie wsz
                                                    > ystkiego ? Spedzanie wspolnie kazdej wolnej chwili ? Ja tego nie wiem, Ty to wi
                                                    > esz Kicia ? :-)

                                                    A ja to nie wiem, w ogole nie mam pojecia, mam kupe praktyki zwiazkowej, ktora spelzla na niczym. Tak podazajac rozumowaniem panow to oceniam, ze w tych wymienionych szczesliwych zwiazkach panie sa zawsze chetne sypiac ze swoimi panami i sie nimi zachwycaja, to by moglo uosabiac pozadane szczescie z kobieta.
                                          • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:38
                                            Rekreativa, moje poglady prezentuje w ten a nie inny sposob bo nie chce sie ludzic. Chcialbym wierzyc w ten uczciwy, partnerski swiat, wiez miedzy ludzmi i przyjazn, ale jakos tak jest, ze gdzie sie nie chwycic to wylazi gowno, mialkosc, malosc i nikczemnosc. Jestem rozczarowany tym wszystkim. To jak z komunizmem, ktory mial szczytne zalozenia ale praktyka okazala sie byc pelna obludy i krwawego terroru.
                                            • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:53
                                              No wiesz, sabat, w gruncie rzeczy to po każdym przeglądnięciu prasy dochodzę do wniosku, że w Ziemię powinna jebnąć asteroida i uwolnić świat od tego plugawego ludzkiego pomiotu :D
                                              Więc wcale nie jestem tak daleka od Twoich rozczarowań.
                                              Natomiast wierzę, że pośród bajora zdarzają się wysepki i jak się wytrwale brodzi, to się w końcu na którąś trafi, co jednak też zależy od ostrości wzroku brodzącego :)
                                              W przyjaźń wierzę, bo jej doznałam. I we własnym związku i poza związkiem. Jest te kilka osób, które mnie nigdy nie zawiodły i które nie uciekły w żadnym chujowym momencie mojego życia. A mogły.
                                      • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:49
                                        rekreativa napisała:

                                        > Robisz to swoje założenie , że kobiet przy mężach nie trzyma nic oprócz wiktu i opierunku, a facetów przy żonach tylko dostępność ich otworów, tudzież również ekonomia.
                                        > Z pewną taką nieśmiałością napomknę, że istnieją inne punkty widzenia i że nie są bynajmniej w mniejszości do Twojego.
                                        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                        Ludzie lubia mieć proste tłumaczenie rzeczywistości. Nas trzyma przy sobie uczucie, przywiązanie i bliskość.
                                    • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:46
                                      sabat777 napisał:

                                      > Kag skoczyła? Żona Marka skoczyła? Żona Potwora skoczyła? Mówmy o praktycznych
                                      > przykładach, nie ma że boli. Mówimy o sytuacji gdzie kobieta niby nie musi pracować, ale na pewnym etapie życiowym już w sumie nie ma wyboru, bo luka w CV za duża, ona za stara itd. Ale jakoś wymienione panie spełniają się na innych polach. Chociaż zawodowo to wyboru już brak.
                                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Kwestionujesz tutejsze najwieksze swietości, czyli niezalezność kobiety, jej pracę zawodową I spełnienie. Tymczasem większość ludzi pracuje wykonując proste i upierdliwe czynności, kląc w duchu, ze musi zapierdalać za małe pieniądze, po czym ma jeszcze drugi etat w domu czy gdzie indziej.
                                      ,,Praca czyni wolnym", to największa bzdura. Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze lepiej, jak ktos i inny je zarabia.

                                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:50
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Kwestionujesz tutejsze najwieksze swietości, czyli niezalezność kobiety, jej pr
                                        > acę zawodową I spełnienie. Tymczasem większość ludzi pracuje wykonując proste i
                                        > upierdliwe czynności, kląc w duchu, ze musi zapierdalać za małe pieniądze, po
                                        > czym ma jeszcze drugi etat w domu czy gdzie indziej.
                                        > ,,Praca czyni wolnym", to największa bzdura. Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze
                                        > lepiej, jak ktos i inny je zarabia.

                                        Oczywiście. I jeśli ten ktoś jest przy okazji fajnym, zadbanym mężem, to inne opcje zawsze będą wypadały przy nim blado. I tym brakiem wyboru innych opcji kobieta może być ubezwłasnowolniona, bo głupia by była, gdyby chciała inaczej.
                                      • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:56
                                        marek.zak1 napisał:

                                        Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze
                                        > lepiej, jak ktos i inny je zarabia.

                                        ... jak ktos 'i inny' czy 'inny' je zarabia?

                                        Dlaczego Ty nie wybierasz sie na emeryture Marek zeby spedzac z zona wiecej czasu?
                                        • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:05
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze
                                          > > lepiej, jak ktos i inny je zarabia.
                                          >
                                          > ... jak ktos 'i inny' czy 'inny' je zarabia?
                                          >
                                          > Dlaczego Ty nie wybierasz sie na emeryture Marek zeby spedzac z zona wiecej czasu?
                                          -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                          Spedzam dużo czasu, Ten tydzień niestety za granica w firmie. Pozdrawiam.
                                      • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:01
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze
                                        > lepiej, jak ktos i inny je zarabia.

                                        Tak podobno mowia... zlodzieje pod cela.
                                        Czlowiek ktory ma poczucie wlasnej wartosci, nigdy nie dazy do tego, aby byc od kogos zaleznym. Oddanie sie pod czyis but jest zamachem na wolnosc. Wiec nie opowiadaj jak to cudownie jest znalezc sobie zywiciela, bo takie bajanie jest sprzeczne z ludzka natura, ktora do wolnosci dazy.
                                        • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:08
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze
                                          > > lepiej, jak ktos i inny je zarabia.
                                          >
                                          > Tak podobno mowia... zlodzieje pod cela.
                                          > Czlowiek ktory ma poczucie wlasnej wartosci, nigdy nie dazy do tego, aby byc od
                                          > kogos zaleznym. Oddanie sie pod czyis but jest zamachem na wolnosc. Wiec nie
                                          > opowiadaj jak to cudownie jest znalezc sobie zywiciela, bo takie bajanie jest
                                          > sprzeczne z ludzka natura, ktora do wolnosci dazy.
                                          --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                          Wolność ma się w sobie, a przypominam, wszystko, co zarabiam, jest także własnościa mojej zony. Powiem więcej, ja w ogóle nie kontroluję stanu konta. W ogole mnie to nie interesuje.
                                          To zadanie mojej żony.
                                          Pozdrawiam, ale samolot czeka. Bye.
                                          • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:13
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Wolność ma się w sobie, a przypominam, wszystko, co zarabiam, jest także własno
                                            > ścia mojej zony. Powiem więcej, ja w ogóle nie kontroluję stanu konta.

                                            A jak znajdzie sie lepszy zywiciel, to co wtedy ?
                                          • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:16
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Wolność ma się w sobie,

                                            ;-)

                                            a przypominam, wszystko, co zarabiam, jest także własno
                                            > ścia mojej zony.

                                            Wiemy, wiemy, pamietaj tylko, ze nie jestes na tyle wolny zeby przestac ;) Z obowiazku zarobkowania zwalnia Cie tylko smierc, gdyz emetytura jest tylko jedna. Czy sie myle?
                                      • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 20:19
                                        Marek.zak1napisal
                                        >Kwestionujesz tutejsze najwieksze swietości, czyli niezalezność kobiety, jej pracę zawodową I spełnienie. <
                                        <,,Praca czyni wolnym", to największa bzdura. Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze lepiej, jak ktos i inny je zarabia<

                                        Dla mnie bzdurne jest to,co piszesz,że najlepiej, jak ktoś inny zarabia pieniądze.Dla części kobiet na pewno,jeśli spełniają się prowadząc dom,wychowujac dzieci i narzekając, że przydałoby się więcej. Właśnie, że możliwość samodzielnej pracy daje wolność, poczucie niezależności od drugiego człowieka i tę świadomość, że w razie jakichkolwiek problemów, nie jest się uwiazanym z konieczności przy jedynym zywicielu rodziny. Nie wyobrażam sobie,że mogłabym być przez brak możliwości pracy zależna od tej drugiej osoby. Nawet, gdyby był niesamowicie majetny.
                                        • marek.zak1 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 20:53
                                          ninek04 napisała:

                                          > Marek.zak1napisal
                                          > >Kwestionujesz tutejsze najwieksze swietości, czyli niezalezność kobiety, jej pracę zawodową I spełnienie. <
                                          > <,,Praca czyni wolnym", to największa bzdura. Pieniądze czynia wolnym, a jeszcze lepiej, jak ktos i inny je zarabia<
                                          >
                                          > Dla mnie bzdurne jest to,co piszesz,że najlepiej, jak ktoś inny zarabia pieniąd
                                          > ze.Dla części kobiet na pewno,jeśli spełniają się prowadząc dom,wychowujac dzie
                                          > ci i narzekając, że przydałoby się więcej. Właśnie, że możliwość samodzielnej pracy daje wolność, poczucie niezależności od drugiego człowieka i tę świadomość, że w razie jakichkolwiek problemów, nie jest się uwiazanym z konieczności przy jedynym zywicielu rodziny. Nie wyobrażam sobie,że mogłabym być przez brak możliwości pracy zależna od tej drugiej osoby.
                                          --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                          Juz jestem, gdzie mialem być, zjadłem w McDonaldzie pyszna kanapkę, sałatke, kupiłem sobie kalifornijskie wino(Stone Eagle) i juz odpowiadam.
                                          Moja zona pracowała, po urodzeniu pierwszego dziecka takze wrociła do pracy, a jakis czas potem znowu zaszła w ciążę. Potem jeszcze raz. Wynajęcie opiekunki do trojga dzieci kosztowałoby wiecej, aniżeli ewentualna pensja.
                                          To był czas ktorego moze nie pamietacie. Kończył się komunizm a zaczynał kapitalizm z z całym dobrodziejstwem, a wiec zróżnicowaniem finansowym. Praca w przedszkolu/szkole była nisko oplacana, a jest taka do tej pory. Tak wiec praca mojej żony miałaby sens wyłącznie ideologiczny, a finansowego wcale. Gdy ideologia przeważa nad rozsadkiem i gospodarką, wtedy mamy to, co było za komuny.

                                    • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:49
                                      sabat777 napisał:

                                      > Kag skoczyła? Żona Marka skoczyła? Żona Potwora skoczyła? Mówmy o praktycznych
                                      > przykładach, nie ma że boli. Mówimy o sytuacji gdzie kobieta niby nie musi prac
                                      > ować, ale na pewnym etapie życiowym już w sumie nie ma wyboru, bo luka w CV za
                                      > duża, ona za stara itd. Ale jakoś wymienione panie spełniają się na innych pola
                                      > ch. Chociaż zawodowo to wyboru już brak.

                                      Sorry ale zmylilo mnie 'trzymana w domu pod kloszem' i 'nieustatysfakcjinowana z pracy' czyli kobieta niemajaca wyboru, uwiazana, bez mozliwosci realizacji swoich ambicji, ect. A potem wyskakujesz tu z paniami, a to w ogole nie sa te przypadki przeciez ;-)
                                      • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:52
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Sorry ale zmylilo mnie 'trzymana w domu pod kloszem' i 'nieustatysfakcjinowana
                                        > z pracy' czyli kobieta niemajaca wyboru, uwiazana, bez mozliwosci realizacji sw
                                        > oich ambicji, ect. A potem wyskakujesz tu z paniami, a to w ogole nie sa te prz
                                        > ypadki przeciez ;-)

                                        Jak to nie? One nie mają wyboru w sensie logicznym, bo formalnie wybór mają. Ale czemu nie wybrać bycia utrzymywaną, skoro to się najbardziej opłaca z wszystkich dostępnych opcji? Lepiej iść i toczyć taczkę pod górę za jakieś marne grosze?
                                        • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:01
                                          sabat777 napisał:

                                          Jak to nie? One nie mają wyboru w sensie logicznym, bo formalnie wybór mają. Al
                                          > e czemu nie wybrać bycia utrzymywaną, skoro to się najbardziej opłaca z wszystk
                                          > ich dostępnych opcji? Lepiej iść i toczyć taczkę pod górę za jakieś marne grosz
                                          > e?

                                          Ciekawe po co piszesz od dupy strony? Trolujesz troche? ;) Skoro doskonale wiesz, ze one nie pracuja, bo NIE CHCA pracowac, a nie, ze im sie nie oplaca czy nie maja opcji pracy. Kag pisala przeciez, ze z mezem sobie wymarzyli takie zycie, ze zadne z nich nie pracuje, a nie, ze nie mieli dobrze platnej czy fajnej roboty, bo np sprzatali, to rzucili to w cholere i wybrali zycie na Karaibach :-)
                                • rekreativa Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:34
                                  Mocny układ?
                                  Moim zdaniem w dzisiejszych czasach i w Europie liczyć na niesamodzielność kobiety to pewna naiwność męska jest.
                                  Można się przeliczyć.
                                  Po pierwsze przeliczyć w zakresie jej niesamodzielności, po drugie w zakresie płacenia dupą za wikt i opierunek.
                                  • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 13:37
                                    rekreativa napisała:

                                    > Moim zdaniem w dzisiejszych czasach i w Europie liczyć na niesamodzielność kobi
                                    > ety to pewna naiwność męska jest.
                                    > Można się przeliczyć.

                                    Dlatego nikt nie powiedział, że jest łatwo. Inaczej nie byłoby tylu sabatów, a raczej sami Greye.
                              • kutuzow Model "Sabata-Marka" 24.08.15, 14:54
                                rekreativa napisała:

                                > No ale niech przynajmniej szczerze powiedzą, że chodzi o udostępnienie otworu,
                                > a nie jakieś historie rzewne, że chcą , by kobieta pożądała i miała orgazmy i c
                                > o zrobić w tym celu.

                                Rekreativa,

                                Moim zdaniem, gdy dodamy to co zaprezentował Sabat do tego co pisał Marek to będziemy mieli całkiem pełny model zachowań. przypomnę:

                                Sabat - postulował zależność kobiety od faceta "...w interesie mężczyzny jest przede wszystkim być ze wszystkich stron niezastąpionym i niezbędnym kobiecie. Wtedy nigdy nie wygaśnie seks i gorące deklaracje uczuć. Taka taktyka będzie się opłacać. Zaś odrzucenie będzie nieopłacalne."

                                Marek - pisał o konieczności tego aby facet imponował kobiecie "To facet ma imponować kobiecie a nie odwrotnie. Jak nie imponuje, traci w jej oczach, a o seksie moze zapomnieć. Tak byo, jest i bedzie."

                                Z jednej strony mamy więc model z efektem "Wow!" który ma różne formy (Money, Status, Look czy np. to o czym pisze Urqu, zauroczenie artystami bez grosza itp). Tutaj także wpisałbym to co Ty pisałaś o miłości i przyjaźni (miłość może być bowiem zarówno namiętna (pod wpływem zafascynowania), jak może to być także coś na kształt "friendzone" w wersji małżeńskiej (coś o czym pisała Perel - gdzie oboje są blisko, ale seksu z tego nie ma)

                                Z drugiej strony mamy szarą rzeczywistość. Nie wszyscy bowiem trafiają na swój element "Wow" z drugiej strony jak zauważył Sabat nie każda ma swego Greya, dla części zostaje jedynie Zdzichu. Wtedy o tym czy w takim "zwykłym" związku będzie seks po latach czy nie decyduje własnie ten element zależności (ja bym to rozszerzył także na zależność emocjonalną).

                                Same Panie pisały w sąsiedniej dyskusji, że w kobiecej wersji libido najważniejszy jest obiekt, to on jest katalizatorem chęci na seks. Nie ma obiektu, nie ma ochoty. Jeśli więc założymy że w tej Sabatowej wersji sam obiekt nie wystarcza, żeby te chęci wykrzesać, to całość wg mnie jest logicznie spójna i model idzie obronić.

                                Co do tego co pisałaś o "udostępnianiu otworów", myślę że to jest tak samo u obu płci na zasadzie wróbla w garści i raka na bezrybiu. Pewnie każdy facet chciałby mieć koło siebie stadko Grupies. Jesli jednak ma do wyboru albo totalny brak seksu, albo choć jako taki seks, to pewnie wybierze jako taki.
                                Żeby to lepiej oddać -wyobraź sobie to ze strony kobiety. Singielka chciałaby mieć super partnera, żeby ją rozumiał, wspierał itp. Część z nich gdy wraca sama do domu i nie ma do kogo się odezwać, to wybiera wariant polowania (obniżając wymagania). Bo nawet jeśli ten upolowany partner nie będzie miał wszystkich cech, które wyśniła (niczym rycerz na białym koniu), to choć będzie z kim pogadać, do kogo się przytulić, czy z kim iść na imprezę rodzinną.
                                • marek.zak1 Re: Model "Sabata-Marka" 24.08.15, 21:07
                                  kutuzow napisał:
                                  > Sabat - postulował zależność kobiety od faceta "...w interesie mężczyzny jest przede wszystkim być ze wszystkich stron niezastąpionym i niezbędnym kobiecie. Wtedy nigdy nie wygaśnie seks i gorące deklaracje uczuć. Taka taktyka będzie się opłacać. Zaś odrzucenie będzie nieopłacalne."
                                  >
                                  > Marek - pisał o konieczności tego aby facet imponował kobiecie "To facet ma imponować kobiecie a nie odwrotnie. Jak nie imponuje, traci w jej oczach, a o seksie moze zapomnieć. Tak było, jest i bedzie."
                                  ------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                  I jeszcze wersja upiora :)
                                  ,,Mam nad toba już nadludzka moc".

                                  www.youtube.com/watch?v=S89z3wSFbfA
                    • kynane Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:06
                      Generalnie muszę zgodzić się z Sabatem. Taktyka uzależnienia się sprawdza (a w dodatku kobiety są na nią genetycznie bardziej podatne)... pytanie tylko, czym najlepiej uzależnić kobietę od siebie, żeby osiągnąć pożądany cel - czyli seks.
                      Chyba emocjami...
                      • mabelle2000 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:10
                        kynane napisał(a):

                        > Generalnie muszę zgodzić się z Sabatem. Taktyka uzależnienia się sprawdza (a w
                        > dodatku kobiety są na nią genetycznie bardziej podatne)... pytanie tylko, czym
                        > najlepiej uzależnić kobietę od siebie, żeby osiągnąć pożądany cel - czyli seks.
                        >
                        > Chyba emocjami...

                        No skoro taktyka uzaleznienia sie sprawdza, to skad pytanie czym najlepiej uzaleznic ?
                        • kynane Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:26
                          Żeby nie uogólniać, spróbuję to przeanalizować na sobie...
                          - pieniądze/status - raczej ciężko, przypadkiem udało mi się wypracować sobie całkiem niezłą pozycję własną;
                          - seksem - nieźle, nieźle, pytanie tylko czy delikwenta stać na utrzymywanie tak wysokiego poziomu przez dłuższy czas... bo jak przyzwyczai, a potem odetnie, to może pojawić się chęć uzupełnienia braków (taktyka czystego seksu nie sprawdza się moim zdaniem także w przypadku kobiet, jeżeli jest stosowana z wyrachowania i wbrew sobie...)
                          - emocjami - zapewnieniem stabilności/oparcia emocjonalnego...

                          W moim ostatnim "związku" mężczyzna o zdecydowanie niższej pozycji społeczno-zawodowo-finansowej (i bynajmniej nie alfa czy Casanova) ewidentnie rozdawał karty dzięki umiejętnemu graniu na moich emocjach połączonemu z regularnym - niezłym, acz nie wybitnie błyskotliwym - seksem. Ale za to, jak on mnie podczas zwykłego rżnięcia (wybaczcie moją łacinę, ale słowo to najlepiej oddaje charakter mechaniki samego aktu) obejmował, dałabym się do dziś pokroić...
                          • hello-kitty2 Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:32
                            kynane napisał(a):

                            > Żeby nie uogólniać, spróbuję to przeanalizować na sobie...
                            > - pieniądze/status - raczej ciężko, przypadkiem udało mi się wypracować sobie c
                            > ałkiem niezłą pozycję własną;
                            > - seksem - nieźle, nieźle, pytanie tylko czy delikwenta stać na utrzymywanie ta
                            > k wysokiego poziomu przez dłuższy czas... bo jak przyzwyczai, a potem odetnie,
                            > to może pojawić się chęć uzupełnienia braków (taktyka czystego seksu nie sprawd
                            > za się moim zdaniem także w przypadku kobiet, jeżeli jest stosowana z wyrachowa
                            > nia i wbrew sobie...)
                            > - emocjami - zapewnieniem stabilności/oparcia emocjonalnego...

                            > W moim ostatnim "związku" mężczyzna o zdecydowanie niższej pozycji społeczno-za
                            > wodowo-finansowej (i bynajmniej nie alfa czy Casanova) ewidentnie rozdawał kart
                            > y dzięki umiejętnemu graniu na moich emocjach połączonemu z regularnym - niezły
                            > m, acz nie wybitnie błyskotliwym - seksem. Ale za to, jak on mnie podczas zwyk
                            > łego rżnięcia (wybaczcie moją łacinę, ale słowo to najlepiej oddaje charakter m
                            > echaniki samego aktu) obejmował, dałabym się do dziś pokroić...

                            A ten przyklad z obejmowania to do uzaleznienia seksem czy do uzaleznienia emocjami podalas?
                            • kynane Re: Kwiat drapieżca 24.08.15, 14:35
                              Do emocji :)
                              Bo sam seks... owszem regularnie, owszem długo, ale gdyby nie przytulanie w łóżku i emocje poza łóżkiem, nie wystarczyłby, żeby mnie przytrzymać...
            • ninek04 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:08
              Sabat 777 napisał
              >Laska ładna rzuca się drapieżniej na owada, pożera go i wypluwa. Laska brzydka będzie trzymać się go dłużej, memłać, ciamkać, zostawi też trochę na potem, co nazywa się pięknie - związkiem, bo nie wiadomo kiedy kolejny owad przyleci.<

              Chyba nie do końca tak jest. Laska ładna nie musi się rzucać na owada, bo to one rzucają się na nią, konkurując ze sobą o to,którego wybierze.Laska brzydka bierze pierwszego lepszego, który jej się nawinie, bo wie,że inny może się nie trafić.
              • sabat777 Re: Kwiat drapieżca 22.08.15, 23:19
                ninek04 napisała:

                > Chyba nie do końca tak jest. Laska ładna nie musi się rzucać na owada, bo to on
                > e rzucają się na nią, konkurując ze sobą o to,którego wybierze.Laska brzydka bi
                > erze pierwszego lepszego, który jej się nawinie, bo wie,że inny może się nie tr
                > afić.

                No to miałem na myśli. Tak czy owak, strategia wobec owada odmienna u obu przypadków.
          • proxor Re: standard 23.08.15, 07:25
             > boga za nogi.. Sam bylem dziwiony ze mnie chciala.

            > Jej charakter pozostawial wiele do zyczenia ale czules sie jakbys zlapal pana B
            > oga za nogi. To w czym byly te nogi? Odpowiem: bo byla ladna i miala powodzenie
            > ? I w tym sensie wyglad to nie wszystko. Ladna laska jest jak kwiat drapiezca. 
            > Przyciaga, zzera i wypluwa. Uroda to nie jest cos, co istnieje ku radosci meski
            > ej tylko cos, na co mezczyzna ma sie zlapac, hehe ;)

            Wiesz, jest coś takiego jak miłość, i jest tez powiedzenie ze miłość jest ślepa. Na początku się marginalizuje pewne niedopasowania lub myśli: jakoś to będzie.

            Co do jej urody: to nie jej uroda była ponad średnią tylko moja poniżej średniej.
            • sabat777 Re: standard 23.08.15, 07:44
              Przypuszczam, ze nie zapewniles jej statusu o jakim marzyla. Skoro wyszla za brzydkiego faceta to znaczy, ze liczyla na cos innego niz Twoja uroda. Zapewne chodzi o to, ze masz byc obrotny, ogarniac wokol siebie, byc przedsiebiorczy i bogaty.
        • rezolutnakobieta Re: standard 23.08.15, 11:23
          A może przed ślubem /dziećmi nie byłeś jej wymarzonym partnerem, ale pod pewnymi względami nadawales się bardziej niż urodziwi koledzy? Pisała o tym kiedyś w jakimś wątku Twojabogini, o ile mnie pamięć nie myli. Są kobiety, które wiążą się z facetem nie z wielkiej miłości i namiętności, ale dlatego, że on dobrze rokuje (zaradny, odpowiedzialny, dobry materiał na ojca). Kiedy osiągną swój cel - dzieci, rodzina, stabilizacja - facet idzie w odstawke. Nie zawsze to się dzieje z wyrachowania takiej kobiety, może być podświadome. Kobieta chce wierzyć, że z tym właśnie się uda. A potem jednak, z czasem dochodzi do wniosku świadomie lub nie, że ten pan jej jednak nie leży. Może u Was tak właśnie jest.
    • hateuall rozwiązanie problemu, voilla 22.08.15, 09:05
      > Żonę rozumiem, zresztą
      > zawsze się jej dziwilem za mnie wyszła i widzę teraz ją we mnie wszystko denerw
      > uje

      To jest sedno twojego problemu.

      Masz dramatycznie niskie zdanie o sobie. Może to przyczyna a może skutek sytuacji, nie wiadomo. Natomiast dopóki tak będzie, to żadnego seksu nie będzie.

      Która kobieta chciała by iść do łóżka z facetem który sam o sobie myśli że jest do d.py?
      • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu, voilla 22.08.15, 09:30
        hateuall napisał:

        > > Żonę rozumiem, zresztą zawsze się jej dziwilem za mnie wyszła i widzę teraz ją we mnie wszystko denerwuje
        ------------------------------------------------------------------------------------>
        > To jest sedno twojego problemu.
        > Masz dramatycznie niskie zdanie o sobie. Może to przyczyna a może skutek sytuacji, nie wiadomo. Natomiast dopóki tak będzie, to żadnego seksu nie będzie.
        >
        > Która kobieta chciała by iść do łóżka z facetem który sam o sobie myśli że jest do d.py?

        ------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Niestety tak jest jak piszesz.
      • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 07:50
        A to na pewno mam za malą. Ale na ironię teraz z samooceną jest o niebo lepiej niż kiedys, wiec do końca mnie to nie przekonuje w moim konkretnym przypadku. Ale nie wykluczam ze macie racje, bo jednak to dla faceta to spory minus.
        Aczkolwiek, gwoli wyjaśnienia: nie jest tak ze jestem przemiatany w domu szmatą razem z kurzami.

        Nie zmienia to tez faktu ze tkwi w czymś czego nie umiem określić. Czy to jeszcze zwiazek? Czy tylko tzw. rząd techniczny? Wakacje, urlopy, dzielenie się obowiązkami dot. dzieci ' wszystko funkcjonuje w miarę poprawnie. Było już oczywiście sporo nazwijmy to delikatnie ostrzejszych wymian "roznic poglądów" zakończonych rozmową na temat rozwodu a potem dwutygodniową ciszą absolutną . Każda kolejna cisza trwa coraz dłużej.



        • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:03
          > Natomiast dopóki tak będzie, to żadnego seksu nie będzie.

          Ale tak jak wspomniałem - ja z mojej strony nie umiałbym juz się chyba zmusić do malzenskiego seksu - nie od strony technicznej tylko uczuciowej. I tego u siebie nie rozumiem skoro przecież facet do seksu tak naprawde nie potrzebuje uczucia.
          • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:05
            To co, moze jestes baba? ; p
            • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:17
              Popęd pozostał wiec zdecydowanie nie.
              • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:27
                Popęd i pożądanie. Nawet z braku jeszcze bardziej wzroslo
                • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:30
                  Tylko szkoda niezgodnie z bodajże dziewiatym przykazaniem ;)
                • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:39
                  Proxor napisał
                  >Popęd i pożądanie. Nawet z braku jeszcze bardziej wzroslo<

                  Do innego obiektu?
              • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:34
                proporcji napisał >
                >Popęd pozostał wiec zdecydowanie nie.<

                Sugerujesz, że to,co odróżnia Cię od baby,to posiadanie popędu? Bo go masz,czyli jesteś jeszcze facetem?
                • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 11:10
                  Nie. To zdecydowanie zbyt duże uproszczenie.
            • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:28
              Sabat 777 napisał
              >To co, moze jestes baba? ; p<

              A co,że jak baba,to może się seksic tylko pod wpływem miłości niby? ;-)
              • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 11:09
                Albo pod wpływem miłości albo alkoholu albo pieniędzy. Pozostałe przypadki statystycznie dużo mniej prawdopodobne niż u facetów.
                • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 17:34
                  >Albo pod wpływem miłości albo alkoholu albo pieniędzy. Pozostałe przypadki statystycznie dużo mniej prawdopodobne niż u facetów.<

                  Mniej prawdopodobne, co nie znaczy, że nie istnieją, Te czynniki, które wymieniłeś wcale nie są decydujące.
        • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:03
          Przetrwalbys, gdyby doszlo do rozwodu? Tylko prosze, bez Rejtana i rozdzierania szat za dziecmi - mam na mysli status zyciowy. Wedlug mnie to jedyne racjonalne rozwiazanie. Niestety domyslam sie, ze oprocz dzieci lacza was jeszcze wspolne zobowiazania finansowe - inaczej jesli nie Ty to ona sama juz dawno by odeszla, bo Cie nie kocha, za to najwyrazniej sama by nie dala rady.
          • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:24
            Jakoś bym przetrwał, aczkolwiek alimenty na pewno by mocno nadszarpnely moje finanse.
            Łączy tez niepewność co do tego jak by to wszystko wyglądało "po" tej demolce. Czyli nie jest jeszcze tak źle aby ryzykować postawienie wszystkiego do góry nogami.

            No i to rejtanowanie: dzieci akurat są naprawdę jednym z podstawowych argumentów "za" trwaniem tego. Przynajmniej dla mnie.
            • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 08:39
              Skoro teraz jeszcze nie jest tak zle, to co musialoby sie stac, zeby bylo? :))))
              Atak Mechagodzilli na Tokio?
              • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 11:07
                Jeśli ma się dużo do stracenia to nie jest łatwo podejmować ot tak takie nieodwracalne decyzje. Nawet jeśli Tokio zostanie zniszczone.
            • hateuall Re: rozwiązanie problemu, voilla 23.08.15, 11:26
              proxor napisał:

              > Łączy tez niepewność co do tego jak by to wszystko wyglądało "po" tej demolce.
              > Czyli nie jest jeszcze tak źle aby ryzykować postawienie wszystkiego do góry no
              > gami.
              >
              > No i to rejtanowanie: dzieci akurat są naprawdę jednym z podstawowych argumentó
              > w "za" trwaniem tego. Przynajmniej dla mnie.

              Z dziećmi to nie przesadzaj, one już teraz bardzo dobrze widzą że dzieje się coś złego. Taki obraz rodziny chcesz im dać na przyszłość? Żyjesz w jakiejś ułudzie wyboru pomiędzy "dobrą rodziną" i "rozwaloną rodziną", tyle że to jest tylko ułuda. Rodzina już dawno się rozwaliła, dzieci to widzą, więc alternatywa jest pomiędzy "udajemy rodzinę a potem wszyscy będą tym do końca życia rzygać, prawdopodobnie także na kozetkach u psychoterapeutów" a "no trudno nie wyszło, rozstajemy się, ale dzieci kochamy nadal i zrobimy wszystko żeby było im jak najlepiej".

              Jak będzie wyglądać? Normalnie. Któreś wynajmie mieszkanie, podzielicie majątek, może nawet pozostanie w was trochę życzliwości wzajem siebie i każde będzie żyło dalej. Prawdopodobnie w miarę szczęśliwie z nowym, bardziej świadomie dobranym partnerem.

              Dziećmi można opiekować się naprzemiennie, ale nawet jeśli nie, to będzie to lepsze niż życie w lodówce emocjonalnej z rodzicami którzy ich kochają, siebie zaś szczerze z każdym dniem bardziej nienawidzą, mimo że starają się to ukrywać.

              Przemyśl sprawę. Życie masz jedno, takie chcesz je mieć? I nie tłumacz tego dobrem dzieci, bo to nie dobro dzieci tylko strach powstrzymuje cię przed zmianą. Jeśli taki będzie twój świadomy wybór to spoko, ale zacznij od przestania oszukiwania siebie.
              • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 00:34
                Akurat temat rozwodu przemyślalem dość dokładnie i nie widzę doprawdy gdzie dzieciom mialoby być tu lepiej? Czy w tym ze jak w większości przypadków ex-rodzice napuszczaja na siebie nawzajem dziecko (znam z otoczenia dwa na dwa takie przypadki). A może w tym ze dziecko potem siedzi w szkole/przedszkolu 9 godzin aż jeden opiekujący się rodzić odbierze je po pracy nie mając żadnej zmiany? A moze w tym ze ten jeden rodzic nie bedzie mial chwli aby pomoc w lekcjach, wyjsc na spacer pojsc na wywiadowke nie majac z kim dzieco zostawic, a w w domu tez cos kiedys trzeba zrobic/kupic etc.Nie wierzę we wspólne wychowanie dzieci jeśli oboje rodzice z nimi nie mieszkają razem ani zgodę po rozwodzie. A może z tym ze dzieląc majątek trzeba najpewniej zmienić mieszkanie przy okazji być może dzieciom szkole? Jest tyle ważnych i drobnych spraw które zmienią się na gorsze dla dzieci wiec nie bardzo rozumiem gdzie tu ma być dla nich lepiej.
                • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 00:38
                  Inna jest oczywiście sytuacja gdy w domu są awantury i wieczne konflikty przy dzieciach. Ale to nie ten przypadek.
                • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 00:53
                  proxor napisał:

                  > Akurat temat rozwodu przemyślalem dość dokładnie i nie widzę doprawdy gdzie dzi
                  > eciom mialoby być tu lepiej? Czy w tym ze jak w większości przypadków ex-rodzic
                  > e napuszczaja na siebie nawzajem dziecko (znam z otoczenia dwa na dwa takie pr
                  > zypadki). A może w tym ze dziecko potem siedzi w szkole/przedszkolu 9 godzin aż
                  > jeden opiekujący się rodzić odbierze je po pracy nie mając żadnej zmiany? A mo
                  > ze w tym ze ten jeden rodzic nie bedzie mial chwli aby pomoc w lekcjach, wyjsc
                  > na spacer pojsc na wywiadowke nie majac z kim dzieco zostawic, a w w domu tez c
                  > os kiedys trzeba zrobic/kupic etc.Nie wierzę we wspólne wychowanie dzieci jeśli
                  > oboje rodzice z nimi nie mieszkają razem ani zgodę po rozwodzie. A może z tym
                  > ze dzieląc majątek trzeba najpewniej zmienić mieszkanie przy okazji być może dz
                  > ieciom szkole? Jest tyle ważnych i drobnych spraw które zmienią się na gorsze d
                  > la dzieci wiec nie bardzo rozumiem gdzie tu ma być dla nich lepiej.

                  No to skoro doszedles do wniosku, ze dla dzieci jest najlepiej tak, jak jest, to sie pogodz z tym co masz lub raczej czego nie masz (seksu) i tak zyj. Co za problem? Dostosuj swoje zycie do nich i ciesz sie nimi, co Ci innego zostalo, powodzenia!
                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 06:50
                    hello-kitty2 napisała:

                    > No to skoro doszedles do wniosku, ze dla dzieci jest najlepiej tak, jak jest, t
                    > o sie pogodz z tym co masz lub raczej czego nie masz (seksu) i tak zyj. Co za p
                    > roblem? Dostosuj swoje zycie do nich i ciesz sie nimi, co Ci innego zostalo, po
                    > wodzenia!

                    Yyyyy... Gwoli tego co innego pozostało, to oprócz obcinania sobie jąder tasakiem rysuje się parę bardziej przyjemnych ewentualności :>
                    • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 10:00
                      sabat777 napisał:

                      > Yyyyy... Gwoli tego co innego pozostało, to oprócz obcinania sobie jąder tasaki
                      > em rysuje się parę bardziej przyjemnych ewentualności :>

                      Yyyy ... akwaria, gupiki? Lizanie jakiejs niedopchnietej mezatce cipy przez pol godziny zeby sie poczula kobieta u boku meza, ktory ma ja w dupie? ;-)
                      • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 10:08
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Yyyy ... akwaria, gupiki?

                        Śniło mi się dzisiaj, że miałem mnóstwo akwariów. Piękna woda, kolorowe światła w niej. Egzotyczne ryby, bujna roślinność. Bajka :)

                        > Lizanie jakiejs niedopchnietej mezatce cipy przez pol
                        > godziny zeby sie poczula kobieta u boku meza, ktory ma ja w dupie? ;-)

                        ...w wykonaniu odepchniętego od koryta męża, by mógł się przez chwilę poczuć prawdziwym mężczyzną u boku żony, która ma go w dupie? To brzmi jak uczciwy interes.
                        • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 10:24
                          sabat777 napisał:

                          > Śniło mi się dzisiaj, że miałem mnóstwo akwariów. Piękna woda, kolorowe światła
                          > w niej. Egzotyczne ryby, bujna roślinność. Bajka :)

                          Wierze Ci, niech sie tak stanie ;)

                          > > Lizanie jakiejs niedopchnietej mezatce cipy przez pol
                          > > godziny zeby sie poczula kobieta u boku meza, ktory ma ja w dupie? ;-)
                          >
                          > ...w wykonaniu odepchniętego od koryta męża, by mógł się przez chwilę poczuć pr
                          > awdziwym mężczyzną u boku żony, która ma go w dupie? To brzmi jak uczciwy inter
                          > es.

                          I to jest idealny przyklad obnizenia/urealnienia oczekiwan ;) Dokladnie to.
                          • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 10:48
                            Kitty, bo jedyne co ma do zaoferowania zdesperowanej mezatce niebogaty, srednio urodziwy, zonaty mezczyzna to calkowity brak zludzen...
                            • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 11:11
                              sabat777 napisał:

                              > Kitty, bo jedyne co ma do zaoferowania zdesperowanej mezatce niebogaty, srednio
                              > urodziwy, zonaty mezczyzna to calkowity brak zludzen...

                              I vice versa. Dlatego uwazam, ze lepiej sobie odpuscic i jesli dla kogos wazne sa dzieci to faktycznie skupic sie na dzieciach, dla kogo gupiki to na gupikach, ect Jakies przekladanki na boku to dla mnie jest juz powazne obnizenie oczekiwan i zrodlo kolejnych problemow. Albo rozwod i nowe zycie albo dzieci i gupiki. Skroty to lazenie po chaszczach. No chyba, ze ktos sie zakochal i mu rozum odebralo ;-)
                              • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 11:51
                                Wydaje mi sie, ze ludzie wplatuja sie w romanse, zeby czerpac energie i motywacje z zewnatrz. Jak w zwiazku dzieje sie zle, to wspieraja sie tymi romansami, zeby przetrwac psychicznie. Nie kazdy ma tyle sily, zeby sobie dac rade samemu.czesc osob zdradza tez bo czuje pogarde do aktualnego partnera ale nie ma dosc jaj by odciac sie od pozaseksualnych korzysci, ktore daje mu aktualny zwiazek. Tak czy owak jest to oszukiwanie siebie i innych. Z drugiej strony sadze ze to moze mimo wszystko byc erotycznie satysfakcjonujace. Zalezy czego ktos sie spodziewa.
                                • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 12:12
                                  sabat777 napisał:

                                  > Wydaje mi sie, ze ludzie wplatuja sie w romanse, zeby czerpac energie i motywac
                                  > je z zewnatrz. Jak w zwiazku dzieje sie zle, to wspieraja sie tymi romansami, z
                                  > eby przetrwac psychicznie. Nie kazdy ma tyle sily, zeby sobie dac rade samemu.c
                                  > zesc osob zdradza tez bo czuje pogarde do aktualnego partnera ale nie ma dosc j
                                  > aj by odciac sie od pozaseksualnych korzysci, ktore daje mu aktualny zwiazek. T
                                  > ak czy owak jest to oszukiwanie siebie i innych. Z drugiej strony sadze ze to m
                                  > oze mimo wszystko byc erotycznie satysfakcjonujace. Zalezy czego ktos sie spodz
                                  > iewa.

                                  O powodach to sie nawet nie wypowiadam, bo jest ich pewnie z tysiac, wystarczy, ze sie ruchac chce i to juz jest zrozumiale ;) Skupilam sie wylacznie na tym, ze wchodzenie w takie relacje jest obnizeniem oczekiwan i na dluzsza mete do satysfakcji (moim zdaniem) nie prowadzi, bo prawdziwe, uwierajace problemy pozostaja nierozwiazane.
                                  • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 21:26
                                    Hello -kitty 2napisala
                                    >Skupilam sie wylacznie na tym, ze wchodzenie w takie relacje jest obnizeniem oczekiwan i na dluzsza mete do satysfakcji (moim zdaniem) nie prowadzi, bo prawdziwe, uwierajace problemy pozostaja nierozwiazane.<

                                    Na czym polega to obniżenie oczekiwań,jeśli celem tych relacji nie jest związek i praktycznie żadnych wymiernych oczekiwań się nie wymaga od tej drugiej osoby.?
                                    • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 22:14
                                      ninek04 napisała:

                                      > Hello -kitty 2napisala
                                      > >Skupilam sie wylacznie na tym, ze wchodzenie w takie relacje jest obnizeni
                                      > em oczekiwan i na dluzsza mete do satysfakcji (moim zdaniem) nie prowadzi, bo p
                                      > rawdziwe, uwierajace problemy pozostaja nierozwiazane.<
                                      >
                                      > Na czym polega to obniżenie oczekiwań,jeśli celem tych relacji nie jest związek
                                      > i praktycznie żadnych wymiernych oczekiwań się nie wymaga od tej drugiej osoby
                                      > .?

                                      Być może sprostaniem oczekiwaniom byłoby rozwiązanie prawdziwych, uwierających problemów? Nie sposób nie zgodzić się z Kitty, że zwykle takie romanse mają charakter działań zastępczych, z braku możliwości nawiązania innej relacji.
                                      Natomiast nie mogę potępić ich jako mało wartościowych, bo z mojego punktu widzenia to rozwiązanie i tak lepsze niż marazm i trwanie na seksualnej bocznicy.
                                      Myślę że przez Kitty przemawia psychologia obfitości. Ma przesyt przygód seksualnych i jawią się jej jako mało wartościowe. Umiem to zrozumieć, jednak są osoby, dla których doświadczenia seksualne stanowią pewną wartość w życiu. Tak jak w przysłowiu - syty głodnego nie zrozumie.
                                      • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 10:08
                                        sabat777 napisał:

                                        > ninek04 napisała:

                                        > > Na czym polega to obniżenie oczekiwań,jeśli celem tych relacji nie jest z
                                        > wiązek
                                        > > i praktycznie żadnych wymiernych oczekiwań się nie wymaga od tej drugiej
                                        > osoby
                                        > > .?

                                        Odpowiedz jest w pytaniu. Obnizenie oczekiwan polega na obnizeniu ich do zera: '"praktycznie żadnych wymiernych oczekiwań się nie wymaga". Inny sposob sprawdzenia czy obnizamy oczekiwania jest opowiedzenie sobie na pytanie: czy zyje tak, jak chce? (w odniesieniu do relacji damsko-meskich).

                                        Nie sposób nie zgodzić się z Kitty, że zwykle takie romanse mają cha
                                        > rakter działań zastępczych

                                        Tak jest.

                                        > Natomiast nie mogę potępić ich jako mało wartościowych, bo z mojego punktu widz
                                        > enia to rozwiązanie i tak lepsze niż marazm i trwanie na seksualnej bocznicy.
                                        > Myślę że przez Kitty przemawia psychologia obfitości. Ma przesyt przygód seksua
                                        > lnych i jawią się jej jako mało wartościowe. Umiem to zrozumieć, jednak są osob
                                        > y, dla których doświadczenia seksualne stanowią pewną wartość w życiu. Tak jak
                                        > w przysłowiu - syty głodnego nie zrozumie.

                                        W zyciu wszystko stanowi wartosc z uwagi na zdobywane doswiadczenie. Romans to jest jak robota na czarno. Jak sie cos rypnie to zostajesz na ulicy, bez ubezpieczenia. Takie relacje sa do dupy, bo ktos z kim jestes blisko w lozku odwroci sie w jednej chwili od Ciebie gdy np zadzwonisz czy bedziesz sie chcial widziec z nim w nieodpowiednim momencie, gdy sprawa wyjdzie na jaw, gdy bedziesz cos chcial, gdy sie zakochasz, w moment stanie sie twoim wrogiem i cie zniszczy. I juz wtedy wartosc tego seksu nie bedzie miala zadnego znaczenia. Zreszta nawet jeszcze bez romansu spytaj sie siebie albo poczytaj: co jest dla kogos wazne? Nawet dla autora watku dzieci sa najwazniejsze. Co Ty myslisz, ze jakby wszedl z romans z kobieta, zona by sie dowiedziala i postawilaby na szali dzieci zadajac, ze ma ja kopnac w dupe, to by nie kopnal? Oczywiscie zeby kopnal. Sam bys kopnal. Jeszcze bys cala historie dorobil jaka to kurwa byla albo cholera wiec co. Romans to sypianie z wrogiem (potencjalnym). Juz nawet nie wspominajac o innych obciazeniach dla psychiki jak brak wylacznosci, koniecznosc podporzadkowywania sie, zycie dla poniektorych w strachu, zycie w klamsktwie, niemoznosc zrealizowania sie uczuciowego, przezywanie trudnych emocji jak zazdrosc, ect. To nie jest zdrowy uklad po prostu.

                                        Zreszta tutaj Woddy wszystko o czym pisze wymalowal:
                                        Wszystko gra (ang. Match Point) − film z 2005 roku w reżyserii Woody'ego Allena. Fajnie sie oglada, bo fajna parka z tych dwojga. Fajny ten Irlandczyk z twarzy nie? ;)
                                        www.youtube.com/watch?v=Hj9WsioJbJw
                                        • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 17:08
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          >
                                          Romans to
                                          > jest jak robota na czarno. Jak sie cos rypnie to zostajesz na ulicy, bez ubezpi
                                          > eczenia.

                                          Niekoniecznie zaraz musi być wszystko stracone i zostaje sie w sytuacji bez wyjścia.Bo albo wracasz po wszystkim do tego, co było, do męza lub żony i życie toczy się dalej, byc może nawet relacje po przezytym romansie moga stac się lepsze w niektórych przypadkach.Albo stwierdzasz, że powrót nie jest juz możliwy i zaczynasz budować sobie nowe życie, i niekoniecznie razem z kochankiem.Innymi słowy, taki czarny scenariusz, że zostanie się z niczym nie musi się spełnić.

                                          >Takie relacje sa do dupy, bo ktos z kim jestes blisko w lozku odwroci
                                          > sie w jednej chwili od Ciebie gdy np zadzwonisz czy bedziesz sie chcial widziec
                                          > z nim w nieodpowiednim momencie, gdy sprawa wyjdzie na jaw, gdy bedziesz cos c
                                          > hcial, gdy sie zakochasz, w moment stanie sie twoim wrogiem i cie zniszczy. I j
                                          > uz wtedy wartosc tego seksu nie bedzie miala zadnego znaczenia. Zreszta nawet j
                                          > eszcze bez romansu spytaj sie siebie albo poczytaj: co jest dla kogos wazne? Na
                                          > wet dla autora watku dzieci sa najwazniejsze. Co Ty myslisz, ze jakby wszedl z
                                          > romans z kobieta, zona by sie dowiedziala i postawilaby na szali dzieci zadajac
                                          > , ze ma ja kopnac w dupe, to by nie kopnal? Oczywiscie zeby kopnal. Sam bys kop
                                          > nal. Jeszcze bys cala historie dorobil jaka to kurwa byla albo cholera wiec co.
                                          > Romans to sypianie z wrogiem (potencjalnym). Juz nawet nie wspominajac o innyc
                                          > h obciazeniach dla psychiki jak brak wylacznosci, koniecznosc podporzadkowywani
                                          > a sie, zycie dla poniektorych w strachu, zycie w klamsktwie, niemoznosc zrealiz
                                          > owania sie uczuciowego, przezywanie trudnych emocji jak zazdrosc, ect. To nie j
                                          > est zdrowy uklad po prostu.
                                          >
                                          > Zreszta tutaj Woddy wszystko o czym pisze wymalowal:
                                          > Wszystko gra (ang. Match Point) − film z 2005 roku w reżyserii Woody'ego
                                          > Allena.

                                          Zgadzam sie, że nie jest to zdrowy układ, bo nie może takim byc .I zgadzam się z tym , co napisałaś,choć sama siedzę w takiej relacji po uszy.Nie wiem jeszcze , jak długo.Z tym, że twierdzę, nawet opierając się na tym filmie Allena, że relacje singielka-żonaty są własnie o wiele bardziej narażone na tę możliwość pozostania z niczym,na całowicie wyplucie i wypięcie się na dziewczynę, gdy na kochanka padnie ledwie cień podejrzenia, że może mieć romans,lub bedzie miał dość jej nagabywań o rozwód i związanie się z nią.One czasem tymi złudzeniam żyją i karmią się nimi, a potem jest rozpacz i pretensje. Dlatego lepiej wchodzić w te relacje bez jakichkolwiek złudzeń.

                                          Fajny ten Irlandczyk z
                                          > twarzy nie? ;)
                                          > www.youtube.com/watch?v=Hj9WsioJbJw

                                          Ma coś w oczach, takiego nie wiem, fałszywego, lisiego, przebiegłego.Do tej roli , jak znalazł:)
                                          • sabat777 Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 17:19
                                            Nie no, jak żonaty wchodzi w romans to obowiązkowo z mężatką. Inaczej to same kłopoty :D
                                          • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 17:53
                                            ninek04 napisała:
                                            > Allena.
                                            > Fajny ten Irlandczyk z
                                            > > twarzy nie? ;)
                                            > > www.youtube.com/watch?v=Hj9WsioJbJw
                                            >
                                            > Ma coś w oczach, takiego nie wiem, fałszywego, lisiego, przebiegłego.Do tej roli , jak znalazł:)
                                            --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                            Jako jego kolega tenisista zwracam uwagę, że tytuł brzmi "Match point".

                            • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 21:07
                              Sabat 777 napisał
                              >Kitty, bo jedyne co ma do zaoferowania zdesperowanej mezatce niebogaty, srednio urodziwy, zonaty mezczyzna to calkowity brak zludzen...<

                              Pytanie,czy te złudzenia są jej do czekolwiek potrzebne i czy zaczynając taką relację czuła się oczadzona tymi złudzeniami.Jeśli nimi żyje i ma nadzieję na zawlaszczenie pana, to w którymś momencie musi zejść na ziemię i wrócić do rzeczywistości. Dlatego uważam, że brak zludzeń obowiązuje obie strony wchodzące w romans.
                              • kynane Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 11:36
                                Brak złudzeń, lub złudzenia obustronne... Czyli po prostu równowaga pragnień/potrzeb. Ale i tak nie jest to gwarancją sukcesu...
                      • ninek04 Re: rozwiązanie problemu, voilla 24.08.15, 20:54
                        Hello -kitty 2napisala >Lizanie jakiejs niedopchnietej mezatce cipy przez pol godziny zeby sie poczula kobieta u boku meza, ktory ma ja w dupie? ;-)<

                        Pod warunkiem, że zależy jej na poczuciu się kobietą u boku takiego męża, bo jeśli ma tego męża głęboko w dupie,to takiego poczucia nie potrzebuje do szczęścia;)
                  • proxor Re: rozwiązanie problemu, voilla 25.08.15, 01:32
                    > No to skoro doszedles do wniosku, ze dla dzieci jest najlepiej tak, jak jest, t
                    > o sie pogodz z tym co masz lub raczej czego nie masz (seksu) i tak zyj. Co za p
                    > roblem? Dostosuj swoje zycie do nich i ciesz sie nimi, co Ci innego zostalo, po
                    > wodzenia! 


                    A czy ja napisałem gdzies ze dzieci są absolutnym priorytetem który wygrywa ze wszystkim zawsze i wszędzie i na wieki? Owszem, pisałem że są dla mnie wazne. A rozważania co jest dla nich lepsze to odpowiedz na post w którym autor twierdził że rozwód to najlepsze rozwiazanie dla dzieci.
    • ninek04 Re: standard 23.08.15, 19:47
      Ja się z tym zgadzam właściwie w całości. Z tym,że, jeśli w związku tlą się jeszcze resztki uczuć, miłości, przywiązania, bliskości, jakkolwiek to nazwać, to myślę, że można zawalczyć o naprawienie relacji i pozostanie razem.Przynajmniej można próbować. Gdy jednak pojawia się poczucie obcości,niechęci,wręcz totalnej różnicy zdań, byle tylko zdyskredytowac partnera -to już jest pozamiatane, będzie coraz gorzej, w końcu się rozpadnie.
      • rezolutnakobieta Re: standard 23.08.15, 22:15
        Są i tacy, którzy w relacji drugiego rodzaju zostają latami. Ze strachu przed nowym, pewnej wygody (jakkolwiek dziwnie wygląda pozostawanie w związku z kimś, kto okazuje nam niechęć i obcość).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka