kombinerki_pinocheta00
18.11.15, 01:26
Człowiek rodzaju żeńskiego, dbający o siebie na swój sposób, ale obiektywnie patrząc zaniedbany. Nie do końca z własnej winy, ale to nie ma znaczenia. Sympatyczny, samodzielny i raczej niegłupi. Mający z mężczyznami bardzo negatywne doświadczenia na koncie. Pragnący miłości, a przynajmniej tak deklarujący.
Ten ostatni temat mnie trochę zastanawia.
Mam wrażenie, że dziewczyna jest bardzo samotna.
Wyżej opisana postać często flirtuje i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie obiekty, które sobie do tej - rzekomo przyjemnej - interakcji wybiera. Kurwa, no nie ta liga. Ci goście mają bardzo ładne, zadbane ciała i jestem przekonany, że mogą przebierać w kobietach jak w ulęgałkach. Ona się z nimi spotyka, gdy ma taką potrzebę i jak już wspomniałem bardzo dużo czasu przeznacza na kontakt z nimi, ale nie może liczyć na nic więcej (moje wnioski - gdyby mogła jednocześnie szukając, tego, czego deklaruje, to przy takim obrocie już dawno by znalazła coś interesującego dla siebie). MA BARDZO NEGATYWNE ZDANIE NA TEMAT MĘŻCZYZN I SEKSU, czyli rypiemy co się da, żadnej nie odpuszczamy.
Czy kobiety mniej atrakcyjne, starzejące się, tracące na wartości dowartościowują się przez kontakt z tymi przystojniakami? Na czym polega ten fenomen, bo nie jestem w stanie za tym nadążyć?
Jakby spożytkowała w realu chociaż 30% czasu i energii przeznaczanych obecnie na flirt z tymi modelami to mogłaby znaleźć kogoś dla siebie.
Nie chce obniżyć poprzeczki? Dowartościowuje się tymi gachami? Bo jak już się bzykać to z tymi najfajniejszymi? Przecież nie jest szczęśliwa i nie dostanie nic więcej niż oral, vaginal i cholera wie co tam jeszcze lubi.