Dodaj do ulubionych

o con mu chodzi

01.09.16, 13:46
Jester mezatka od 16 Lat od 4 lat miedzy mna a mezem nie ma seksu on nie chce/ niemoze. Ja postawilam sprawe jasno nie szukam ale jak cos sie trafi nie bede uciekac.Od kilku miesiecy poznalam facet zawsze w wiekszym gronie sie spotykalismy zaprzyjaznilismy sie duzo bylo rozmow o seksie, on byl w dlugoletnim zwiazku z kobietà, potem ja zdradzal w pewnym okresie zycia mial 3 kobiety. Zaczal do mnie pisac od czasu do czasu i w pewnym momencie zaczelismy sie spotykac rowniez sami ( bez innych) na kawe ecc. W sierpniu znajomosc nabrala rumiencow on sie zadeklarowal ze podobam mu sie ze go pociagam na koniec ja rowniez przyznalam ze jest dla mnie atrakcyjny i na ostatnim spotkaniu doszlo do pocalunkow i lekkich pieszczot. Od 2 tyg jeszcze zanim do czegos doszlo pisal do mnie codziennie po 1 godz 2 godz wymienialismy sie wiadomosciami plus czasami do siebie dzwonilismy. W te ndz doszlo do pocalunkow i w dalszym ciagu on iniciuje kontakt pisemny ale jednoczesnie nie proponuje spotkania. Podczas rozmowy powiedzial ze podoba mu sie to co mamy ze chce isc powoli bo nie chce zeby to byl tylko seks, ze jesli nam sie nie spodoba przynajmniej bedziemy mogli zachowac przyjazn i smiac sie z tego ze cos nam nie wyszlo ecc ,ze widzi ze dla mnie seks jest wazny i tego typu.Nie rozumiem jego zachowania tak jakby na koniec bal sie ze mna pojsc do lozka .Kiedy byla jeszcze tylko przyjazn czasami mowil ze ma klopoty z dojsciem i tak sie zastanawiam czy nie ma czegos wiecej czyzbym znowu miala powtorke z rozrywki. On nie wie dlaczego zdradzam meza nie lubie o tym mowic jest to dla mnie upokarzajace .Moze ktos ma jakies pomysly na wytlumaczenie tego zachowania
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 16:00
      ,,Podczas rozmowy powiedzial ze podoba mu sie to co mamy".
      • marianna72 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 16:27
        no owszem ale piszac ze mna flirtuje robi seksualne zarty i niestety nie jest to juz tak jak kiedys kiedy to byla tylko przyjazn i rozmawialo sie owszem o seksie ale ogolnie i o zwiazkach.
        Teraz dotyczy to nas i naszych upodoban mowi ,ze idzie mnie snic i takie tam a jednoczesnie nie dazy do spotkania.Jakby sama swiadomosc ,ze moze mnie miec mu wystarczyla i nie chce robic kolejnego ruchu ,tak jakby chciala mnie psychicznie do siebie przywiazac co nie ukrywam mu sie udaje.Ja dodatkowo jestem taka ,ze seks jest dla mnie wazny ale zdazylo mi sie bzyknac bez zoobowiazan i dla mnie na tym sie konczylo .On zreszta wie o jednym moim kochanku podczas malzenstwa gdzie dla mnie byl tylko seks i skonczylo sie na kilku razach i mi sie znudzilo.Potem tamten facet za mna biegal jeszcze jakis czas byl agresywny i obrazliwy bo nie mogl sie pogodzic ,ze mi to wystarczylo ,ze na wiecej nie mam ochoty. Opowiedzialam mu kiedy byla jeszcze przyjazn wiec moze to tez jest powodem.
        Myslalam tez ,ze moze podczas pocalunkow on nie czul tego co ja czyli nie bylo mu dobrze tylko ,ze to on nastepnego dnia pytal czy wszystko ok czy nie zaluje ,czy bylo mi dobrze bal sie ,ze zrobil cos nie tak.ehhh
        • wont2 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 16:56
          marianna72 napisała:

          > mowi ,ze idzie mnie snic i takie tam
          -------
          No i co? Doszedl?
        • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 17:23
          marianna72 napisała:

          > Teraz dotyczy to nas i naszych upodoban mowi ,ze idzie mnie snic i takie tam a jednoczesnie nie dazy do spotkania.
          ---------------------------------------------
          Spotkania -> seks /związek -> zobowiązania. On może być swoim małżeństwem zmęczony, może nie chce zobowiązań, rozczarowań, problemów z mężatką, może nie ma ochoty się wiązać, może w seksie coś mu się źle kojarzy. Woli sobie pomarzyć i żeby było tak jak jest.
          To nie jest dwudziestolatek, który chce potwornie i od razu na całość, a dorosły facet, który kalkuluje.
          • marianna72 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 18:03
            on jest wolny to ja mam zoobowiazania z reszta sie zgadzam
            • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 02.09.16, 01:11
              > on jest wolny to ja mam zoobowiazania

              Jest wolny ale kiedys nie był.

              Marek prawdopodobnie jest na dobrym tropie: doświadczony facet wie, ze za seks z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci. Im pozniej tym wiecej. "Dłubanie" przy cudzych nieudanych małżeństwach jest jak wyciąganie deski ze spodu chwiejącego sie stosu. Nielicznym udaje sie ukraść bezkarnie dechę, ale wiekszosc kończy pogrzebana stosem problemów, ktorych nawet nie współtworzyła.

              Nie szedłbym w to ani na jego miejscu ani na Twoim.
              • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 01:55
                doświadczony facet wie, ze za seks
                > z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci. Im pozniej tym wiecej. "
                > Dłubanie" przy cudzych nieudanych małżeństwach jest jak wyciąganie deski ze spo
                > du chwiejącego sie stosu. Nielicznym udaje sie ukraść bezkarnie dechę, ale wiek
                > szosc kończy pogrzebana stosem problemów, ktorych nawet nie współtworzyła.

                Tak, grzebanie w cudzych małżeństwach jest niezdrowym zajęciem. I można się czasem na nim przejechać. A właśnie to jak.do tej pory robi absztyfikant głównej bohaterki. Grzebie. Zwierzenia, spotkania, całuski, korespondencje, wszystko rozciągnięte w czasie, prawie na oczach gawiedzi i męża. Jak jeszcze trochę pogrzebie to może.faktycznie wyciągnie jakąś deskę i kaskadą pozostałych dostanie po głowie. Za sam seks natomiast niekoniecznie się płaci dziurą w głowie.Czasem syfem. Więc ja tu doświadczonego (w znaczeniu przewidującego, mądrego) mężczyzny nie widzę.
                • zawle Re: o con mu chodzi 02.09.16, 07:13
                  Niektórym ludziom wystarczy samo okazywanie im zainteresowania, sympatii. Fakt, że dla kogoś są odrobinę ważni.
                • sabat3 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 08:04
                  No risk - no fuck.
                • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:16
                  aandzia43 napisała:


                  > Tak, grzebanie w cudzych małżeństwach jest niezdrowym zajęciem. I można się czasem na nim przejechać. A właśnie to jak.do tej pory robi absztyfikant głównej bohaterki. Grzebie. Zwierzenia, spotkania, całuski, korespondencje, wszystko rozciągnięte w czasie,
                  ------------------------------------------------
                  To są cały czas sprawy, które mogą być podciągnięte pod koleżeńskie spotkania, a absztyfikantem to on jeszcze nie jest. Zmianą jakościową jest seks, którego chce babka.. Facet ewidentnie Rubikonu nie chce przekroczyć. A czy musi? Wtedy, jak napisał Proteinowy, cała budowla z odpowiedzialnością i komplikacjami może mu spaść na głowę a on jest tego świadomy
                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:37
                    marek.zak1 napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    >
                    > > Tak, grzebanie w cudzych małżeństwach jest niezdrowym zajęciem. I można s
                    > ię czasem na nim przejechać. A właśnie to jak.do tej pory robi absztyfikant głó
                    > wnej bohaterki. Grzebie. Zwierzenia, spotkania, całuski, korespondencje, wszyst
                    > ko rozciągnięte w czasie,
                    > ------------------------------------------------
                    > To są cały czas sprawy, które mogą być podciągnięte pod koleżeńskie spotkania,
                    > a absztyfikantem to on jeszcze nie jest. Zmianą jakościową jest seks, którego c
                    > hce babka.. Facet ewidentnie Rubikonu nie chce przekroczyć. A czy musi? Wtedy,
                    > jak napisał Proteinowy, cała budowla z odpowiedzialnością i komplikacjami może
                    > mu spaść na głowę a on jest tego świadomy

                    No.chyba jednak nie bardzo koleżeńskie spotkania. Nie da się już tego tak potraktować. Nawet przy odrobinie dobrych chęci ;-) Już się naraża na ewentualny gniew męża lub/i jej nadmierne przywiązanie. Seks rzeczywistoście uczyniłby sytuację jeszcze bardzej jednoznaczną. Jemu na seksie (z nią?) nie zależy, więc dobrze bawi się tym, co jest.
                    • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:44
                      aandzia43 napisała:
                      . Seks rzeczywistoście uczyniłby sytuację jeszcze bardzej jednoznaczną. Jemu na seksie (z nią?) nie zależy, więc dobrze bawi się tym, co jest.
                      ---------------------------
                      A gdzieś jest napisane, że seks musi być. Czy relacja nie może być taka nie do końca zdefiniowana? To nie jest dwudziestolatek, który do seksu prze a bez seksu życia sobie nie wyobraża. Poza tym babka jest zamężna a niektórym to może przeszkadzać.
                      • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:58
                        marek.zak1 napisał:

                        > aandzia43 napisała:
                        > . Seks rzeczywistoście uczyniłby sytuację jeszcze bardzej jednoznaczną. Jemu na
                        > seksie (z nią?) nie zależy, więc dobrze bawi się tym, co jest.
                        > ---------------------------
                        > A gdzieś jest napisane, że seks musi być. Czy relacja nie może być taka nie do
                        > końca zdefiniowana? To nie jest dwudziestolatek, który do seksu prze a bez sek
                        > su życia sobie nie wyobraża. Poza tym babka jest zamężna a niektórym to może pr
                        > zeszkadzać.

                        Oczywiście nigdzie nie jest napisane, że.seks musi być zawsze i wszędzie. Ale relacja z budowaniem gorącej atmosfery i konsekwentnym podtrzymywaniem jej jest już zdefiniowana. Na tym etapie uczciwy mężczyzna albo wyrucha, albo się wycofa.
                        • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:55
                          aandzia43 napisała:
                          > Oczywiście nigdzie nie jest napisane, że.seks musi być zawsze i wszędzie. Ale relacja z budowaniem gorącej atmosfery i konsekwentnym podtrzymywaniem jej jest już zdefiniowana. Na tym etapie uczciwy mężczyzna albo wyrucha, albo się wycofa
                          ------------------------------------------
                          Uczciwy facet, proponując spotkanie, definiuje swoje oczekiwania, przynajmniej w sferze seksu. On spotkań nie proponuje, więc nie można mu niczego zarzucić.
                          • marianna72 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:13
                            to nie zupelnie tak bo my sie widzielismy w ostatnim czasie sporo sami .W ostatni piatek i potem w niedziele ( na ktorej wlasnie doszlo do pocalunkow i pieszczot) tylko on teraz wie ,ze na nastepnym spotkaniu pewnie bysmy sie posuneli dalej
                            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:24
                              marianna72 napisała:

                              > to nie zupelnie tak bo my sie widzielismy w ostatnim czasie sporo sami .W ostatni piatek i potem w niedziele ( na ktorej wlasnie doszlo do pocalunkow i pieszczot) tylko on teraz wie ,ze na nastepnym spotkaniu pewnie bysmy sie posuneli dalej
                              -------------------------------------
                              Cytuję:

                              w dalszym ciagu on iniciuje kontakt pisemny ale jednoczesnie nie proponuje spotkania.

                              Facet, jeśli nie proponuje - nie chce. To prawo numer 1 relacji męsko-damskich.
                          • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:23

                            > Uczciwy facet, proponując spotkanie, definiuje swoje oczekiwania, przynajmniej
                            > w sferze seksu. On spotkań nie proponuje, więc nie można mu niczego zarzucić.

                            Nie, uporczywa, na erotycznej nucie, pisanina w necie czy rozmowy przez telefon to SĄ spotkania. On do nich wyraźnie dąży, realizuje je i dąży do następnych. Więc można mu zarzucić.

                            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:25
                              aandzia43 napisała:
                              > Nie, uporczywa, na erotycznej nucie, pisanina w necie czy rozmowy przez telefon to SĄ spotkania.
                              -------------
                              NIE
                              • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:45
                                marek.zak1 napisał:

                                > aandzia43 napisała:
                                > > Nie, uporczywa, na erotycznej nucie, pisanina w necie czy rozmowy przez t
                                > elefon to SĄ spotkania.
                                > -------------
                                > NIE

                                Hehe dokladnie tak, jak pisze Aandzia. Marek albo sie nie znasz (bo skad?) albo masz cos na sumieniu i sie wybielasz we wlasnych oczach.
                                Jesli nie chcesz miec z kims kontaktu, to go ucinasz, jesli chcesz miec ale nieerotyczny, to nie wchodzisz w erotyczna pisanine. Nie mozna dazyc do seksu, a potem udawac, ze sie nie chcialo. Nikt nie jest idiota. Facet podkreca i pogrywa. Robi to celowo.
                                • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:51
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > marek.zak1 napisał:
                                  >
                                  > > aandzia43 napisała:
                                  > > > Nie, uporczywa, na erotycznej nucie, pisanina w necie czy rozmowy przez telefon to SĄ spotkania.
                                  > > -------------
                                  > > NIE
                                  >
                                  > Hehe dokladnie tak, jak pisze Aandzia. Marek albo sie nie znasz (bo skad?) albo masz cos na sumieniu i sie wybielasz we wlasnych oczach.
                                  ------------------------------------------------
                                  Niektórzy lubia flirt dla flirtu. On tutaj nawet nie flirtuje personalnie, tylko przez telefon / internet. Nie chca przekraczać granicy fizyczności,pozostająz w sferze werbalnej.
                                  Zapewne jest masturbatorem a ten flirt to ta wisienka.
                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:04
                                    Ale przecież oni się spotykali w realu i to nieraz.

                                    Jak on mówi że od 15 lat nie myślał o własnej przyjemności to imho ją zachęca do sprawienia mu przyjemności i to big time...!
                                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:10
                                      czasrefleksji napisał(a):

                                      > Ale przecież oni się spotykali w realu i to nieraz.
                                      >
                                      > Jak on mówi że od 15 lat nie myślał o własnej przyjemności to imho ją zachęca d
                                      > o sprawienia mu przyjemności i to big time...!


                                      Reasumując, najprawdop. mnie się wydaje powtórka z tamtego przypadku (tam facet też się nie żenił choć też atrakcyjny) czyli jakiś zboczur oczekujący lekkiej dominacji via pożycie polegające tylko na ssaniu jego pały, gdy on nie pamięta już kiedy ostatnio myślał o swojej przyjemności.
                                  • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 16:13
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Zapewne jest masturbatorem a ten flirt to ta wisienka.
                                    ---------
                                    Od Wiśni to ty się odpitol! :)

                                    Widzieliście zdjęcia Wiśni w kajdankach? :)

                                    PS. Kurde, czuję się jakbym oglądał pierwszy sezon Bigbrawera albo Bar :) Prospero, jak to czytasz to kurde nie układaj "misternych planów" jak jej powiedzieć, że kończysz znajomość, tylko powiedz jej że nie możesz już więcej płacić - zbierasz na operację mamy, cioci czy cokolwiek równie durnego. Sorki za oftopa.
                                    • zyg_zyg_zyg Re: o con mu chodzi 02.09.16, 16:55
                                      >Widzieliście zdjęcia Wiśni w kajdankach? :)

                                      Dostajesz jakiś procent od liczby odsłon? ;-)
                                      • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 17:00
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > >Widzieliście zdjęcia Wiśni w kajdankach? :)
                                        >
                                        > Dostajesz jakiś procent od liczby odsłon? ;-)
                                        ------
                                        Nie, kurde. Ale nie chcę, żeby prospero zdjął serial z anteny rozczarowany niską oglądalnością ;)
                • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:19
                  aandzia43 napisała:

                  > Tak, grzebanie w cudzych małżeństwach jest niezdrowym zajęciem. I można się cza
                  > sem na nim przejechać. A właśnie to jak.do tej pory robi absztyfikant głównej b
                  > ohaterki. Grzebie. Zwierzenia, spotkania, całuski, korespondencje, wszystko roz
                  > ciągnięte w czasie, prawie na oczach gawiedzi i męża. Jak jeszcze trochę pogrze
                  > bie to może.faktycznie wyciągnie jakąś deskę i kaskadą pozostałych dostanie po
                  > głowie. Za sam seks natomiast niekoniecznie się płaci dziurą w głowie.Czasem sy
                  > fem. Więc ja tu doświadczonego (w znaczeniu przewidującego, mądrego) mężczyzny
                  > nie widzę.

                  Nie dramatyzujmy. Pewności nie można mieć, ale prawdopodonie facet zamiotł Autorkę do friendzony. Takie zachowanie wygląda na skurwysyństwo tylko jak się jest kobietą. Dla nas, mężczyzn to był kiedyś chleb codzienny: "nie kocham Cię, ale lubię patrzyć jak ty mnie kochasz".
                  • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:45
                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                    Nie dramatyzujmy. Pewności nie można mieć, ale prawdopodonie facet zamiotł Auto
                    > rkę do friendzony.
                    ------------------------------
                    Taka friendzona plus :)
                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:50

                    >
                    > Nie dramatyzujmy.

                    Ja? Ja dramatyzuję? :-P


                    Pewności nie można mieć, ale prawdopodonie facet zamiotł Auto
                    > rkę do friendzony.

                    Może tak być.


                    Takie zachowanie wygląda na skurwysyństwo tylko jak się jest
                    > kobietą. Dla nas, mężczyzn to był kiedyś chleb codzienny: "nie kocham Cię, ale
                    > lubię patrzyć jak ty mnie kochasz".

                    Dla mnie to skurwysyństwo o obie strony. Gdy w grę zaczynają wchodzić wzdychania, pocałunki, trzymanie za rączki i gorące esemesy to takie zachowanie kobiety, ciągnięcie układu bez zamiaru konsumpcji z premedytacją, też mnie mierzi. Po wstępnych oględzinach i przymiarce dorosły człowiek dobrze wie, czego chce od drugiego człowieka.
              • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 09:18
                proteinowy.na.chwile napisał(a):
                doświadczony facet wie, ze za seks z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci. Im pozniej tym wiecej. " Dłubanie" przy cudzych nieudanych małżeństwach jest jak wyciąganie deski ze spodu chwiejącego sie stosu. Nielicznym udaje sie ukraść bezkarnie dechę, ale wiekszosc kończy pogrzebana stosem problemów, ktorych nawet nie współtworzyła.
                ------------------------------------------------
                Świetny i trafny opis :).
              • hello-kitty2 Re: Facet pogrywa 02.09.16, 09:57
                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                > Marek prawdopodobnie jest na dobrym tropie: doświadczony facet wie, ze za seks
                > z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci. Im pozniej tym wiecej. "
                > Dłubanie" przy cudzych nieudanych małżeństwach jest jak wyciąganie deski ze spo
                > du chwiejącego sie stosu. Nielicznym udaje sie ukraść bezkarnie dechę, ale wiek
                > szosc kończy pogrzebana stosem problemów, ktorych nawet nie współtworzyła.

                Bardzo romantycznie ale niestety przemawia przez Ciebie brak doswiadczenia, skurwysynstwa i przede wszystkim strach. Trzasnal bys z pare takich mezatek to bys inaczej zaspiewal. Wont sobie tam trzaska bogato opisujac jak sobie 'zrywa zajete kwiatuszki' i nikt mu braku madrosci nie wypomina, tak samo zreszta jak gawiedz (w tym Ty i ja) kibicuje Sabatowi w wytarmoszeniu Ninek, a tam to sie dopiero jebie. Zycie zmierza do jebniec anyway, a finalnym jest smierc. Jaki sens jest tego wszystkiego unikac za wszelka cene dla kogos kto nie wierzy w zycie wieczne?

                To jest tak jak internet jest zawalony radami jak zrobic super forme na idealnej misce i regularniutkim treningu razy liczba lat czy miesiecy. Problem w tym, ze to kazdy wie, a nikt i tak tego nie utrzyma. Sukces to osiagniecie tej formy bez poczucia odmawiania sobie i zapierdolu cheatujac i zyjac przyjemnie.

                Bradzo prostolinijnie Proteinowy niestety niezyciowo.

                Facet jak Sabat pisal robi unik czekajac az rozkocha zeby babka zaakceptowala bezwarunkowo:
                - malego siusiaka
                - problemy z erekcja
                - problemy z dochodzeniem
                - jakies fetysze
                - jakies kompleksy
                - ect.

                Autorko zrob 'SPRAWDZAM' i bedziesz miala goscia z glowy czy tam w garsci w sensie nie tylko, ze wyjdzie jaki ma problem tylko, ze jak on wyjdzie, to facet sie wtedy poczuje bezpiecznie i pokaze sie z prawdziwej strony (= przestanie zabiegac o zakladanie Ci rozowych okularow). Wtedy go szybciutko poznasz jaki jest naprawde, bo teraz ewidentnie pogrywa. Widzialam to wiele razy i ten rzeczywisty obraz juz nie byl taki zajmujacy. Nierzadko facet otwarcie przyznawal sie do klamst i wybiegow w celu podkrecenia zakochania, ect.
                • aandzia43 Re: Facet pogrywa 02.09.16, 10:07
                  Podpisuję się pod radą dla autorki. "Sprawdzam"
                • sabat3 Re: Facet pogrywa 02.09.16, 11:50
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Bradzo prostolinijnie Proteinowy niestety niezyciowo.

                  To jest proste. Ryzyko istnieje. Zawsze istnieje - że ktoś Cię przyłapie, że druga strona dostanie na głowę i zacznie prześladować, śledzić, chuj wie co, że złapie się jakiegoś syfa - fakt - takie ryzyko istnieje. Jak wyjeżdżasz wozem na ulicę, to istnieje ryzyko, że ktoś Cię rozpierdoli, albo że Ty się pomylisz po raz ostatni i wrócisz do domu w czarnym worku zamiast na czterech kółkach.
                  No ale ludzie jeżdżą. Niektórzy nawet giną ;)
                  W sumie nawet od siedzenia w domu można dostać raka, nie uchronisz się :)
                  Z pieprzeniem moim zdaniem to jest prosto. Albo się pieprzysz albo nie. Jak chcesz się pieprzyć to szukasz rozwiązań, jak nie chcesz to szukasz wymówek. Jedne i drugie w praktyce znajdują się bardzo szybko.
                  Zatem - decyzja należy do człowieka i jest indywidualna. Ryzyko istnieje i jeśli ktoś się decyduje, to powinien mieć tego faktu świadomość.
                  Ale najczęściej jest tak, że szczęście sprzyja odważnym. A tchórze płci obojga walą konia do pornosów albo grają na mandolince marząc o Księciu Czarującym.
                  • hello-kitty2 Re: Facet pogrywa 02.09.16, 12:52
                    sabat3 napisał:

                    > To jest proste. Ryzyko istnieje. Zawsze istnieje - że ktoś Cię przyłapie, że dr
                    > uga strona dostanie na głowę i zacznie prześladować, śledzić, chuj wie co, że z
                    > łapie się jakiegoś syfa - fakt - takie ryzyko istnieje.

                    Tak oczywiscie tylko Proteinowy raczej pisal nie w sesnsie 'zeby sie nie wydalo i zebym nie dostal po dupie' tylko bardziej prostolinjnie, bo dla niego seks = zwiazek. I jezeli dlubiesz w czyims malzenstwie rowniez swoim kutasem, to bierzesz na swoje barki rozwiazanie tego calego burdelu. Jego myslenie jest dokladnie przeciwne do tego jak rozumuje facet pieprzacy mezatke czy facet ruchajacy na boku. Proteinowy jest poczciwy i prostolinijny i to sie mu chwali. Ale w jednym sie myli i niejeden to juz przeciez udowodnil. O w tym:
                    "doświadczony facet wie, ze za seks
                    > z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci."
                    Hehe on najwiecej zaplacil za seks z kims znajdujacym sie w bardzo prostolinijnej sytuacji czyli za seks ze swoja zona, gdyz jak sam oglosil uczynilo go to bankrutem (tylko nie wiem w jakim wymiarze emocjonalnym czy finansowym, nie dojasnil).
                    • proteinowy.na.chwile Re: Facet pogrywa 02.09.16, 16:22
                      > Jego myslenie jest dokladnie przeciwne do tego jak rozumuje facet pieprzacy mezatke czy facet ruchajacy na boku. <

                      Oni znają ryzyko, tylko decydują sie na taki system motywacyjny o jakim napisał Sabat, czyli "do odważnych świat należy, kto nie rucha nie ważąc za i przeciw, ten koniotrzep i tchórz". Z tym podejściem wiąże się szereg błędów logicznych.

                      Oto najważniejszy: kutas/dzida/penetrator jest idealnym mówcą motywacyjnym ale chujowym (nomen omen) strategiem. Cipka jest świetnym strategiem. Kutas to: "Uda się! Właśnie tobie się uda! Konkurent w życiu się nie zorientuje, hiva/syfa/opryszczke łapią inni a wpadają tylko łajzy. Plan B? Zapomnij!". Tylko kiedy gówno-lawina zaczyna się zsuwać grzebiąc optymistę (i ludzi od niego zależnych) na zduszone "o kurwa" sflaczały nagle kutas ma do powiedzenia tylko "o ja pierdolę".

                      > [...] sam oglosil uczynilo go to bankrutem (tylko nie wiem w jakim wymiarze emocjonalnym czy finansowym, nie dojasnil) <

                      Zazwyczaj mówię tu o bankructwie własnej wizji "tej" kobiety i kobiet jako płci. Co tu kryć - była strasznie dziecinna.
                    • lybbla Re: Facet pogrywa 02.09.16, 23:49
                      hello-kitty2 napisała:


                      >
                      > Tak oczywiscie tylko Proteinowy raczej pisal nie w sesnsie 'zeby sie nie wydalo
                      > i zebym nie dostal po dupie' tylko bardziej prostolinjnie, bo dla niego seks =
                      > zwiazek.

                      Uła Proteinowemu przyprawia się gębę,
                      szybko wypowiedzmy zaklęcie może uda się go uratować:
                      "jestem po Waszej stronie, a rezem jesteśmy po właściwej stronie historii"

                      Rozważania na temat u Proteinowego seks = zwiazek, są czysto akademickie.

                      Hipotetycznie dobry seks pociąga za sobą związek (jesteśmy po właściwej stronie historii)
                      ale związek nie pociąga za sobą dobrego seksu (póki co).
                • proteinowy.na.chwile Re: Facet pogrywa 02.09.16, 15:11
                  > Wont sobie tam trzaska bogato opisujac jak sobie 'zrywa zajete kwiatuszki' i nikt mu braku madrosci nie wypomina, tak samo zreszta jak gawiedz (w tym Ty i ja) kibicuje Sabatowi w wytarmoszeniu Ninek. <

                  To są chyba inne przypadki, zwłaszcza teoretyczny Sabat-Ninek bo tam jest pewna symetria.

                  > Autorko zrob 'SPRAWDZAM' <
                  To jest dobra i praktyczna rada.
                  • hello-kitty2 Re: Facet pogrywa 02.09.16, 21:53
                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                    > To są chyba inne przypadki, zwłaszcza teoretyczny Sabat-Ninek bo tam jest pewna
                    > symetria.

                    Czyli gorzej juz byc nie moze? Nie mozna zjebac zjebanego? Czy o co chodzi z ta symetria? Problem znaleznienia symetrii dla 44 wolnego chlopa (jesli problem braku symetrii w ogole istnieje, przekonaj mnie) jest nastepujacy: kazdy kurna kazdy jest tak czy siak zajety w tym wieku, zajety albo zjebany czy z garbami, na to samo wychodzi wiec dlaczego maja sie nie przespac jesli chca?
                    • sabat3 Re: Facet pogrywa 03.09.16, 08:16
                      hello-kitty2
                      > Czyli gorzej juz byc nie moze? Nie mozna zjebac zjebanego? Czy o co chodzi z ta
                      > symetria? Problem znaleznienia symetrii dla 44 wolnego chlopa (jesli problem b
                      > raku symetrii w ogole istnieje, przekonaj mnie) jest nastepujacy: kazdy kurna k
                      > azdy jest tak czy siak zajety w tym wieku, zajety albo zjebany czy z garbami, n
                      > a to samo wychodzi wiec dlaczego maja sie nie przespac jesli chca?

                      Problem braku symetrii moglby byc taki, ze singiel/singielka moglaby od zameznej/zonatej strony oczekiwac, ze z nia teraz bedzie na stale, ze beda sie bardzo kosiac, kiciac pod nieogolonymi pachami i rzucac w siebie poduchami z IKEA, biegac w spowolnionym tempie przy promieniach zachodzacego slonca i karmic tortem deserowymi lyzeczkami kazdego wieczora.
                      • proteinowy.na.chwile Re: Facet pogrywa 03.09.16, 09:08
                        > Problem braku symetrii moglby byc taki, ze singiel/singielka moglaby od zameznej/zonatej strony oczekiwac, ze z nia teraz bedzie na stale <

                        Tez.

                        W przypadku Autorki i jej chłopa mogloby tez dojść do nieporozumienia w temacie czy fajniejszy jest zwiazek czy bycie wolnym.

                        W układach bardziej symetrycznych, z solidna kotwica juz istniejącego potomstwa po obu stronach jest chyba wieksza szansa ze seks to po prostu seks a nie terapia leczenia problemów z niska samoocena dla którejś ze stron.
                        • hello-kitty2 Re: Facet pogrywa 03.09.16, 16:05
                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                          > W układach bardziej symetrycznych, z solidna kotwica juz istniejącego potomstwa
                          > po obu stronach jest chyba wieksza szansa ze seks to po prostu seks a nie tera
                          > pia leczenia problemów z niska samoocena dla którejś ze stron.

                          Seks dla seksu to ja bym mogla miec z kazdym wiec takie cos mnie nie interesuje. Seks sluzy czemus innemu niz seks. Wiec trudno mi sie oddniesc do powyzszego.
                          • proteinowy.na.chwile Re: Facet pogrywa 03.09.16, 23:29
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Seks dla seksu to ja bym mogla miec z kazdym wiec takie cos mnie nie interesuje
                            > . Seks sluzy czemus innemu niz seks. Wiec trudno mi sie oddniesc do powyzszego.
                            >

                            Pisze z perspektywy faceta. U mnie seks dla seksu jest najczystszą (w sensie braku hipokryzji) pozycja wyjściowa. Zaznaczam - u mnie. Możliwe, ze dziewczynki maja inaczej, moze czesc facetow tez. Potem, jak seks jest dobry i warunki sprzyjają (np nie jest sie w innym związku) włącza mi sie reszta.
                            • aandzia43 Re: Facet pogrywa 04.09.16, 00:00
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > Seks dla seksu to ja bym mogla miec z kazdym wiec takie cos mnie nie inte
                              > resuje
                              > > . Seks sluzy czemus innemu niz seks. Wiec trudno mi sie oddniesc do powyz
                              > szego.
                              > >
                              >
                              > Pisze z perspektywy faceta. U mnie seks dla seksu jest najczystszą (w sensie br
                              > aku hipokryzji) pozycja wyjściowa. Zaznaczam - u mnie. Możliwe, ze dziewczynki
                              > maja inaczej, moze czesc facetow tez. Potem, jak seks jest dobry i warunki sprz
                              > yjają (np nie jest sie w innym związku) włącza mi sie reszta.

                              Mam tak samo. Jestem dziewczynką, bardzo dziewczynką, z.chłopcem trudno mnie pomylić na jakimkolwiek życiowym odcinku. Zakochuję się.podbrzuszem, odkochuję się automatycznie jeśli ono czuje się rozczarowane. Miłość, więź i poczucie obowiązku zostawmy w spokoju, to trochę inne zagadnienia. Chodzi mi wyłącznie o emocjonalne mechanizmy. Nie jestem jakimś żeńskim wyjątkiem. Seks spokojnie może nie służyć niczemu innemu niż.seks i nadal ma.się.dobrze (odnosząc się do słów Kitty). Różnie ludzie.są.skonstruowani.
                            • hello-kitty2 Re: Facet pogrywa 04.09.16, 01:22
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              . Potem, jak seks jest dobry i warunki sprz
                              > yjają (np nie jest sie w innym związku) włącza mi sie reszta.

                              A potem, jak seks jest dobry i warunki sprzyjaja (np nie jest sie w innym zwiazku) moge cie kopnac w dupe ;) Niepotrzebnie kojarzysz seks (nie dla seksu) z czyms dobrym, wznioslym i poszukiwanym. Seks moze rownie dobrze sluzyc tarzaniu sie w blocie i zadawaniu bolu. Moze byc mroczny, brudny i zly zaleznie jakka czesc natury zaspokaja.
                              • proteinowy.na.chwile Re: Facet pogrywa 04.09.16, 01:47
                                hello-kitty2 napisała:

                                > A potem, jak seks jest dobry i warunki sprzyjaja (np nie jest sie w innym zwiaz
                                > ku) moge cie kopnac w dupe ;) Niepotrzebnie kojarzysz seks (nie dla seksu) z cz
                                > yms dobrym, wznioslym i poszukiwanym. Seks moze rownie dobrze sluzyc tarzaniu s
                                > ie w blocie i zadawaniu bolu. Moze byc mroczny, brudny i zly zaleznie jakka cze
                                > sc natury zaspokaja.
                                >

                                Z tym bólem i błotem jestes do przodu o wiele, wiele okrążeń. Nigdy tam nie byłem.

                                Wracając do seksu - nie kojarzę go z wzniosłością. Zwyczajnie, przywiązuję się do kobiety z którą mi dobrze, choć to nieoryginalne.
                              • zawle Re: Facet pogrywa 04.09.16, 07:43
                                hello-kitty2 napisała: Seks moze rownie dobrze sluzyc tarzaniu s
                                > ie w blocie i zadawaniu bolu. Moze byc mroczny, brudny i zly zaleznie jakka cze
                                > sc natury zaspokaja.

                                To ciekawy wątek,tylko nie wiem czy o tym samym myślimy, bo ja bym tego tak nie nazwała.
                              • aandzia43 Re: Facet pogrywa 04.09.16, 09:50
                                Niepotrzebnie kojarzysz seks (nie dla seksu) z cz
                                > yms dobrym, wznioslym i poszukiwanym. Seks moze rownie dobrze sluzyc tarzaniu s
                                > ie w blocie i zadawaniu bolu. Moze byc mroczny, brudny i zly zaleznie jakka cze
                                > sc natury zaspokaja.
                                >
                                Może służyć. Dla każdego co kto lubi. Moje ośrodki przyjemności seksualnej znajdują się daleko od tych mrocznych. Więc dobry seks prowadzi mnie do rzeczy dobrych, a w najgorszym razie tylko do dobrego seksu.
              • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:03
                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                > doświadczony facet wie, ze za seks
                > z kims w skomplikowanej sytuacji zazwyczaj sie płaci. Im pozniej tym wiecej. "
                > Dłubanie" przy cudzych nieudanych małżeństwach jest jak wyciąganie deski ze spo
                > du chwiejącego sie stosu. Nielicznym udaje sie ukraść bezkarnie dechę, ale wiek
                > szosc kończy pogrzebana stosem problemów, ktorych nawet nie współtworzyła.

                Prawda. Mozna szukac wspolnika do grzebania w smieciach, ale rozstroj zoladka po konsumpcji resztek z czyjegos malzenskiego stolu jest tylko kwestia czasu.
          • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 01.09.16, 18:39
            marek.zak1 napisał:

            > To nie jest dwudziestolatek, który chce potwornie i od razu na całość, a dorosł
            > y facet, który kalkuluje.

            Tylko nie potwornie.
            Gdyby facet działał potwornie, to babka zamiast się żalić, rozmarzona pląsałaby jakoś tak www.youtube.com/watch?v=QLnEjHuMFsA
            Potwory Marku magiczne moce miewają.
            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 21:00
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > To nie jest dwudziestolatek, który chce potwornie i od razu na całość, a
              > dorosły facet, który kalkuluje.
              >
              > Tylko nie potwornie.
              > Gdyby facet działał potwornie, to babka zamiast się żalić, rozmarzona pląsałaby jakoś tak <a
              > Potwory Marku magiczne moce miewają.
              ---------------------------
              No własnie on nie chce potwornie i raczej letniawo. No woman no cry- to chyba jego dewiza..
    • zyg_zyg_zyg Re: o con mu chodzi 01.09.16, 16:57
      A o co chodzi Tobie? Bo wygląda na to, że szukasz, wybierasz i trzymasz się mężczyzn, którzy są seksualnie niedostępni. Dostępni nudzą Ci się "po kilku razach".
      • marianna72 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 17:04
        skad ten pomysl.Znudzil mnie ten poprzedni bo zaczelismy od seksu i nie udalo nam sie nawiazac wiezi niestety.Tu odbylo sie inaczej zaprzyjaznilismy sie ale chyba od poczatku bylo zainteresowanie tylko zanim odkrylismy karty minelo kilka miesiecy i sie polubilismy .Ma to swoje dobre strony mi to jednak nie wystarcza i wydawalo sie dotychczas ,ze rowniez jemu nie dopoki nie dostal potwierdzenia( nie werbalnego) ,ze moze mnie miec .
        • aandzia43 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 17:42
          marianna72 napisała:

          > skad ten pomysl.Znudzil mnie ten poprzedni bo zaczelismy od seksu i nie udalo n
          > am sie nawiazac wiezi niestety

          A sam seks był satysfakcjonujący? Seks czyli obcowanie cielesno-emocjonalne w takim zakresie, w jakim ty chcesz z mężczyzną obcować.


          .Tu odbylo sie inaczej zaprzyjaznilismy sie ale c
          > hyba od poczatku bylo zainteresowanie tylko zanim odkrylismy karty minelo kilka
          > miesiecy i sie polubilismy .Ma to swoje dobre strony mi to jednak nie wystarcz
          > a i wydawalo sie dotychczas ,ze rowniez jemu nie dopoki nie dostal potwierdzeni
          > a( nie werbalnego) ,ze moze mnie miec .

          Po mojemu jak mężczyzna chce seksu z żywą gołą babą to do niego dąży prostą drogą. Szybciej, wolniej, śmiało, nieśmiało, ale liniowo. Ten ma.cię już na tacy i nie myśli zabierać się za konsumpcję. Anorektyk, cierpiący na niestrawność? Nie wiem czy chce ci się wdrażać leczenie delikwenta? Mnie by się nie chciało.
    • sabat3 Re: o con mu chodzi 01.09.16, 22:22
      Impotent.
      Zieeew...
      "Next!"

      Ok, zart, to takie luzne przypuszczenie. Niezaleznie od tego - ja bym sobie dal siana. Z czasem bedzie tylko gorzej.
      • zawle Re: o con mu chodzi 01.09.16, 22:55
        ja też bym sobie dała siana...znudziłby mnie
        • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 00:59
          Karmi ego Twoim pozadaniem najwyrazniej. Jak dla mnie to nie dawaj siana z gory. Najpierw powiedz 'sprawdzam!' Bo bez tego bedzie Cie ten przypadek niepotrzebnie dreczyl, a tak przegryziesz, przepijesz i do przodu. Nie proponuje spotkania? NIe szkodzi, Ty sie tym zajmij, zorgaizuj i do muru go. Woz albo przewoz. Jak zobaczysz z bliska z czym sie boryka/co za tym stoi to sie szybciutko sama okreslisz. Takze sprawdzaj.
        • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:04
          Nieco ponad dwa lata temu duże zainteresowanie wzbudził trochę podobny przypadek, o którym pisała kobieta pod 40-tkę. Głowiła się nad znajomością z partnerem ponad 40, który też miał problem z dochodzeniem (dochodził tylko pieszczony oralnie, a i to chyba nie zawsze), a poza tym ona w ogóle się zastanawiała o co mu chodzi. Takie zastanawianie to powstaje w związkach z jakiegoś powodu niezdrowych, niedopasowanych, niestety ale jak jest zdrowo to człowiek niewiele się głowi nad partnerem, partnerką. No ciekawe czy ten partner, a właściwie autorka, przejdzie do seksu oralnego jak w tamtej historii... PS. Żeby zrozumieć człowieka - no jak on nie dochodzi do orgazmu to nie ma się co tak dziwić że się nie garnie do czynności.
          • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:14
            Tamten okazało się wkrótce spotykał się też z innymi kobietami i też dla fellatio...
            • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:17
              ...dla fellatio, nie dla stosunku!
              • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:29
                czasrefleksji napisał(a):

                > ...dla fellatio, nie dla stosunku!


                Czyli co, kazał sobie robić fellatio nie dokonawszy uprzednio penetracji czy minety (co tam się której bardziej podoba)? Czy fellatio bylo na koniec dla niego po wcześniejszych miłych harcach na inne sposoby?
                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:33
                  Już nie pamiętam wszystkich szczegółów, natomiast pamiętam - seks był taki jaki on tam chciał czy mógł, trochę właśnie nietypowy, a nie taki jak by chciała tamta partnerka.

                  Do sedna: ten tutaj partner zapewne ma jakiś nietypowy sposób zaspokajania potrzeby orgazmu - znaczy nie jest to stosunek dopochwowy - no i dlatego tak czeka i kluczy...
                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:43
                    czasrefleksji napisał
                    >
                    > Do sedna: ten tutaj partner zapewne ma jakiś nietypowy sposób zaspokajania potr
                    > zeby orgazmu - znaczy nie jest to stosunek dopochwowy - no i dlatego tak czeka
                    > i kluczy...

                    A jakie ma znaczenie sposób zaspokajania potrzeby orgazmu dla decyzji o dobraniu się do babki? To tylko wisienka na torcie, bez większego wpływu na smak tortu. Bez wisienki też można (przynajmniej pierwszy, drugi raz, zanim się wyczuje czy partner/partnerka gotowi zaspokoić nas w jakiś mniej konwencjonlny sposób). Najpierw się bzyka, bzyka, bzyka, potem może nastąpić finał w ten czy w inny sposób. Jeśli już stawiałabym na problemy techniczne pana od autorki to zdecydowanie na problemy z erekcją w ogóle.
                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:49
                      No słuchaj, facet który nie może szczytować w pochwie to ewidentnie poważny problem dla kobiety, tu tylko wczujmy się w psychiczne i techniczne ramifikacje...
                      Natomiast gdy pytasz dlaczego on nie rusza do boju mając w zanadrzu swoje odmienne szczytowanie, no to słuchaj ludzie są różni, można parę hipotez wyłożyć.
                      • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 15:37
                        czasrefleksji napisał(a):

                        > No słuchaj, facet który nie może szczytować w pochwie to ewidentnie poważny pro
                        > blem dla kobiety, tu tylko wczujmy się w psychiczne i techniczne ramifikacje...

                        Coś ty, Loppe? Poważny problem dla kobiety to jest brak wzwodu, marny wzwod, przedwczesny wytrysk, nieświeży oddech, skłonność do przemocy, bzykanie wyłącznie po swojemu bez zwracania uwagi na partnerkę. Oraz wszystko to, co dla mojego partnera jest poważnym problemem i co jemu w nim naprawdę doskwiera i przeszkadza radośnie mnie bzykac. Świat jest pełen poważnych problemów, nie mnóżmy ich więc :-)
                        • lybbla Re: o con mu chodzi 02.09.16, 23:24
                          aandzia43 napisała:

                          > czasrefleksji napisał(a):
                          >
                          > > No słuchaj, facet który nie może szczytować w pochwie to ewidentnie poważ
                          > ny problem dla kobiety, tu tylko wczujmy się w psychiczne i techniczne ramifika
                          > cje...
                          >
                          > Coś ty, Loppe? Poważny problem dla kobiety to jest brak wzwodu, marny wzwod, przedwczesny wytrysk, nieświeży oddech, skłonność do przemocy, bzykanie wyłącznie po swojemu bez zwracania uwagi na partnerkę. . Świat jest pełen poważnych problemów, nie mnóżmy ich więc :-)

                          Idealne podsumowanie podwątku o ``poważnym'' problemie ``facet nie może dojść''. A tymczasem praktyka pokazuje, że po pierwszym zaskoczeniu (Kochaś autorki chce uniknąć zaskoczenia? Fachowiec jakiś czy co? Może dentysta?),
                          panie zazwyczaj z przyjemnością witają się z nowym wspaniałym światem w którym rządzi najwyższa zasada ``panie pierwsze''.

                          Każdemu mężczyźnie co nie przespał (nie przesiedział na forum) kryzysu wieku średniego, życzę by ``poważny'' problem stał się jego udziałem.

                          • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:12
                            lybbla napisał:

                            > . A tymczasem praktyka pokazuje, że po pierwszym zaskoczeniu (Kochaś autorki c
                            > hce uniknąć zaskoczenia? Fachowiec jakiś czy co? Może dentysta?),
                            > panie zazwyczaj z przyjemnością witają się z nowym wspaniałym światem w którym
                            > rządzi najwyższa zasada ``panie pierwsze''.

                            Przeciez kobieta pisze wyraznie, ze facet ma szybko wyruchac i skonczyc wytryskiem, bo jak nie to dla niej jest problem. Co sie bedziesz z baba klocil ?
                            • lybbla Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:56
                              mabelle2000 napisała:

                              > Przeciez kobieta pisze wyraznie, ze facet ma szybko wyruchac i skonczyc wytrysk
                              > iem, bo jak nie to dla niej jest problem. Co sie bedziesz z baba klocil ?

                              I tylko ta świadomość o prześladującym pechu, czemu mnie się trafiają sami niedorobieni
                              faceci? I czemu Ci prawdziwi mężczyźni tak szybko odchodzą, w siną dal, we własną rękę
                              lub na wieczne łowy ryb? Po czterdziestce zaczyna świtać nośna myśl: faceci są do kitu.
                        • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 23:31
                          aandzia43 napisała:

                          > czasrefleksji napisał(a):
                          >
                          > > No słuchaj, facet który nie może szczytować w pochwie to ewidentnie poważ
                          > ny pro
                          > > blem dla kobiety, tu tylko wczujmy się w psychiczne i techniczne ramifika
                          > cje...
                          >
                          > Coś ty, Loppe? Poważny problem dla kobiety to jest brak wzwodu, marny wzwod, pr
                          > zedwczesny wytrysk, nieświeży oddech, skłonność do przemocy, bzykanie wyłącznie
                          > po swojemu bez zwracania uwagi na partnerkę. Oraz wszystko to, co dla mojego p
                          > artnera jest poważnym problemem i co jemu w nim naprawdę doskwiera i przeszkadz
                          > a radośnie mnie bzykac. Świat jest pełen poważnych problemów, nie mnóżmy ich wi
                          > ęc :-)

                          A przerabialas to dlugoterminowo w praktyce czy teoretyzujesz? Jestes fanem porno creampie czy nie bardzo? Jestes fanem seksu oralnego tudziez walenia konia czy nie bardzo?
                          • lybbla Re: o con mu chodzi 02.09.16, 23:51
                            hello-kitty2 napisała:


                            > A przerabialas to dlugoterminowo w praktyce czy teoretyzujesz? Jestes fanem por
                            > no creampie czy nie bardzo? Jestes fanem seksu oralnego tudziez walenia konia c
                            > zy nie bardzo?

                            A to nie Ty pisałaś o godzinie i że przydałoby się dłużej?
                            • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:24
                              lybbla napisał:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              >
                              > > A przerabialas to dlugoterminowo w praktyce czy teoretyzujesz? Jestes fan
                              > em por
                              > > no creampie czy nie bardzo? Jestes fanem seksu oralnego tudziez walenia k
                              > onia c
                              > > zy nie bardzo?
                              >
                              > A to nie Ty pisałaś o godzinie i że przydałoby się dłużej?

                              A co to ma za znaczenie? Ja sie zainteresowalam doswiadczeniami i preferencjami Aandzi, co ja uksztaltowalo, co ONA lubi i dlaczego, a nie co ja.
                          • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 00:23

                            >
                            > A przerabialas to dlugoterminowo w praktyce czy teoretyzujesz? Jestes fanem por
                            > no creampie czy nie bardzo? Jestes fanem seksu oralnego tudziez walenia konia c
                            > zy nie bardzo?
                            >
                            Nie wiem o co ci chodzi. I co to jest porno creampie?
                            • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 20:03
                              aandzia43 napisała:

                              >
                              > >
                              > > A przerabialas to dlugoterminowo w praktyce czy teoretyzujesz? Jestes fan
                              > em por
                              > > no creampie czy nie bardzo? Jestes fanem seksu oralnego tudziez walenia k
                              > onia c
                              > > zy nie bardzo?
                              > >
                              > Nie wiem o co ci chodzi. I co to jest porno creampie?

                              Nie zauwazylam tych pytan. Pytam o Twoje doswiadczenia oraz preferencje. Rozszerze zatem jak niewystarczajaco zrozumiale:
                              1. Czy przebywalas w zwiazku/ dluzszej relacji erotycznej, w ktorym partner nie byl w stanie nigdy dojsc w pochwie przy stosunku?
                              2. Czy jestes fanem seksu oralnego i masturbacji (chodzi o obciaganie i walenie konia partnerowi)?
                              3. Czy jestes fanem porno kategorii creampie? -> tu juz poniekad odpowiedzialas => nie jestes.
                              • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:29

                                > 1. Czy przebywalas w zwiazku/ dluzszej relacji erotycznej, w ktorym partner nie
                                > byl w stanie nigdy dojsc w pochwie przy stosunku?

                                Tak że nigdy to nie. Były, jak już nie.był młodzieńcem, to miewał noce bez.szczytowania. Bzykał ochoczo i sprawnie, ale stwierdzał "dziś niestety nie.skończę". Ok, nie smuciłam się przesadnie i samoocena mi nie spadała. W ogóle mieliśmy ulubioną proporcję panie do panów 3:1, co czasem przechodziło w 1:0 :-D
                                Zdecydowanie brak szczytowania u mężczyzny mi nie przeszkadza. W pochwie, ustach czy gdziekolwiek.


                                > 2. Czy jestes fanem seksu oralnego i masturbacji (chodzi o obciaganie i walenie
                                > konia partnerowi)?

                                Nie wiem czy fanem. Lubię i mogę robić różne rzeczy w łóżku, jeśli jest mi dobrze z mężczyzną. To warunek podstawowy. Loda lubię robić, bo uprawiam z upodobaniem kult fallusa :-)


                                > 3. Czy jestes fanem porno kategorii creampie? -> tu juz poniekad odpowiedzi
                                > alas => nie jestes.
                                >
                              • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:38

                                > 3. Czy jestes fanem porno kategorii creampie? -> tu juz poniekad odpowiedzi
                                > alas => nie jestes.
                                >
                                W ogóle nie jestem fanką porno. Jest mi ono zupełnie do szczęścia niepotrzebne. Podnieca mnie jakaś fajna akcja na filmie, ale nie bardziej niż real czy własna wyobraźnia. Po kilku minutach oglądania, gdy mija pierwsze podniecenie, zaczynam się nudzić. Mówię o konwencjonalnym porno, hard mnie mierzi i budzi odrazę. A co to jest to creampie?
                                • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:20
                                  aandzia43 napisała:

                                  > A co to jest to creampie?

                                  www.urbandictionary.com/define.php?term=creampie
                                  Ja jestem wielkim fanem creampie i w ogole bez spermy mi trudno zyc ;-) Jakies rewelacje o orgazmach bez wytryskow dla mnie sa tak pociagajace jak piwo bezalkoholowe. Mialam kiedys kochanka co sie doslownie co chwila spuszczal i dalej. Nigdy czegos takiego nie widzialam. Od razu sie zakochalam. Mialam tez takiego, ktory opowiadal mi, ze zawsze gdy jest sam w hotelu to spuszcza sie w posciel. Strasznie mnie to podkrecalo. Najgorsze co facet moze zrobic to trzepac sie z jakimis husteczkami higienicznymi zeby sie nic nie pobrudzilo. A nich sie brudzi na zdrowie ;) Dlatego pedanci sa dla mnie calkowicie aseksualni.

                                  A jak chcesz popatrzec to zapodaj sobie jakas kompilacje creampie albo orgietke zakonczona spuszczaniem sie po kolei w jedna dame. Dla mnie cos pieknego.
                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 14:19
                                    ) Jakies
                                    > rewelacje o orgazmach bez wytryskow dla mnie sa tak pociagajace jak piwo bezalk
                                    > oholowe. Mialam kiedys kochanka co sie doslownie co chwila spuszczal i dalej. N
                                    > igdy czegos takiego nie widzialam. Od razu sie zakochalam. Mialam tez takiego,
                                    > ktory opowiadal mi, ze zawsze gdy jest sam w hotelu to spuszcza sie w posciel.
                                    > Strasznie mnie to podkrecalo. Najgorsze co facet moze zrobic to trzepac sie z j
                                    > akimis husteczkami higienicznymi zeby sie nic nie pobrudzilo. A nich sie brudzi
                                    > na zdrowie ;) Dlatego pedanci sa dla mnie calkowicie aseksualni.

                                    Sperma jest bardzo seksi, ale.żebym żyć bez niej nimogła to nie powiem :-) A pedanci też trochę tracą w moich oczach, bo lubię się potarzać w plynach ustrojowych.
                        • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 06:37
                          Na pewno kobiety są różne, jedna poczuje że to jednak trochę jakby suchy patyk, atrapa człona, bo nie ma nie byle czego tylko samego wytrysku spermy. Inna skupi się na sprawnych długotrwałych ruchach, które pierwsza może skwituje w głowie: Rzuca się we mnie już 20 minut i pewnie jeszcze raz będzie suchy konar...A jeszcze może mu znów sflaczeje w "środku" tej desperacji... Pomyśli. Niektóre panie pod prysznicem, gdy cieknie po udach, pomyślą: Spuścił się jak buhaj, chyba litr, ale go poniosło... A inne będą się cieszyć że tak sucho i czysto he he!! Ech kobiety...:)
                          • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 06:58
                            "Przyczyną braku wytrysku jest przede wszystkim obniżony popęd seksualny.

                            Brak wytrysku podczas stosunku może również wynikać z:
                            przeprowadzonego w przeszłości zabiegu operacyjnego na miednicy mniejszej,
                            chorób rdzenia kręgowego,
                            urazu mechanicznego,
                            z powodu niedrożności przewodu wytryskowego,
                            choroby neurologiczne – choroba Parkinsona i stwardnienie rozsiane;
                            cukrzyca (powikłania długotrwałej i źle leczonej cukrzycy);
                            przerost prostaty;
                            infekcji i zapalenia dróg nasiennych."
                    • marianna72 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 10:51
                      aandzia43 napisała:

                      > czasrefleksji napisał
                      > >
                      > > Do sedna: ten tutaj partner zapewne ma jakiś nietypowy sposób zaspokajani
                      > a potr
                      > > zeby orgazmu - znaczy nie jest to stosunek dopochwowy - no i dlatego tak
                      > czeka
                      > > i kluczy...
                      >
                      > A jakie ma znaczenie sposób zaspokajania potrzeby orgazmu dla decyzji o dobrani
                      > u się do babki? To tylko wisienka na torcie, bez większego wpływu na smak tortu
                      > . Bez wisienki też można (przynajmniej pierwszy, drugi raz, zanim się wyczuje c
                      > zy partner/partnerka gotowi zaspokoić nas w jakiś mniej konwencjonlny sposób).
                      > Najpierw się bzyka, bzyka, bzyka, potem może nastąpić finał w ten czy w inny sp
                      > osób. Jeśli już stawiałabym na problemy techniczne pana od autorki to zdecydowa
                      > nie na problemy z erekcją w ogóle.
                      >
                    • marianna72 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:07
                      Jeśli już stawiałabym na problemy techniczne pana od autorki to zdecydowa
                      > nie na problemy z erekcją w ogóle.

                      ja tez sie ku temu sklaniam niestety moze nie z sama erekcja ale z dojsciem wogole zwlaszcza ,ze on niby zartem, niby mimochodem probuje mnie na to przygotowac.
                      Mowiac ,ze sam orgazm nie jest najwazniejszy ,ze to co jest przed jest wazne, ze dla niego juz spelnieniem jest widok partnerki , ktora ma przyjemnosc ecc. Co tam mi jeszcze mowil ,ze on od 15 lat nie myslala o swojej przyjemnosci tak mi sie sumuja w glowie rozne kwestie , ktoe poruszyl przez te miesiace .Facet ma 44 lata wiec nie jest jeszcze stary ale jest z tych facetow bardzo przystojnych z duzym kiedys i pewnie teraz rowniez powodzeniem u kobiet.
                      Szczerze nawet bym sie przy takim nie zatrzymala (nie byl w moim typie) ale w wiekszym gronie sie poznalismy i odkrylam ,ze tego typu facet tez moze byc interesujacy.
                      Tylko liczylam, kiedy juz znajomosc przeszla na wyzszy pulap ze akurat z tym u tego typu faceta nie bedzie problemow.
                      Jego poprzednia partnerka ta 11 letnia nie lubila zbytnio seksu z jego opowiesci to bylo raz na 3 tyg ( nie mieszkali ze soba ) wiec tutaj on mial pole do popisu bo byl wiecznie wyglodnialy i musial sie prosic .Ze mna odkryl ,ze prawdopodobnie tak by nie bylo i to go blokuje jesli ma jakis problem .Ehh ciezka sprawa bo teraz mam w glowie ,zeby sprobowac mimo wszystko wczoraj za to ukrucilam wieczorne rozmowy bo sie nie dalam zlapac widzialam ,ze szukal mnie tam do 3 w nocy ale trudno ja nie dostaje tego czego chce wiec nie mam zamiaru zaspokajac jego potrzeb.
                      • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:49
                        marianna72 napisała:

                        > ja tez sie ku temu sklaniam niestety moze nie z sama erekcja ale z dojsciem wog
                        > ole zwlaszcza ,ze on niby zartem, niby mimochodem probuje mnie na to przygotowa
                        > c.
                        > Mowiac ,ze sam orgazm nie jest najwazniejszy ,ze to co jest przed jest wazne, z
                        > e dla niego juz spelnieniem jest widok partnerki , ktora ma przyjemnosc ecc. Co
                        > tam mi jeszcze mowil ,ze on od 15 lat nie myslala o swojej przyjemnosci tak mi
                        > sie sumuja w glowie rozne kwestie , ktoe poruszyl przez te miesiace .
                        -------
                        A co on taka gadula? Ja tez mam problemy z dochodzeniem ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby o nich rozprawiac na randkach. No, moze, po pijaku :) W zyciu tez nie spotkalem ani nie slyszalem o kobiecie, ktora uprzedzalaby na randce, ze ona to prosze pana nie miewa orgazmu pochwowego i potrzebuje dodatkowej stymulacji lechtaczki. Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba. Albo gej :) Przeciez nawet nie dochodzac sam stosunek jest zajebiscie przyjemny.
                        • sabat3 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:53
                          wont2 napisał:
                          > A co on taka gadula? Ja tez mam problemy z dochodzeniem ale do glowy by mi nie
                          > przyszlo, zeby o nich rozprawiac na randkach. No, moze, po pijaku :) W zyciu te
                          > z nie spotkalem ani nie slyszalem o kobiecie, ktora uprzedzalaby na randce, ze
                          > ona to prosze pana nie miewa orgazmu pochwowego i potrzebuje dodatkowej stymula
                          > cji lechtaczki. Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat
                          > nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba. Albo
                          > gej :) Przeciez nawet nie dochodzac sam stosunek jest zajebiscie przyjemny.

                          Ale z tego co zrozumiałem z postów Marianny, spotykał się z 11 letnią partnerką. To może być jakiś trop... ;)
                          • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:16
                            sabat3 napisał:

                            > Ale z tego co zrozumiałem z postów Marianny, spotykał się z 11 letnią partnerką
                            > . To może być jakiś trop... ;)

                            hehe tez na to zwrocilam uwage ale bez tropu ;-) W porowaniu co z wypowidziami Urqu wyczynia jego telefon to bylo drobniutkie potkniecie.
                            • marianna72 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:26
                              to byl skrot mysliowy ;)))
                          • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 16:15
                            sabat3 napisał:

                            > Ale z tego co zrozumiałem z postów Marianny, spotykał się z 11 letnią partnerką
                            > . To może być jakiś trop... ;)
                            -------
                            Ja tam nikomu do sypialni nie zaglądam. Ale bez przesady... Nazywać 11-letnią dziewczynkę partnerką?
                        • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:55
                          wont2 napisał:
                          . Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba.
                          ------------------------------------------------
                          Myślał tylko o jej / ich przyjemnościach. Przecież to dla wielu jest ideał. No może mu sie znudziło.
                          • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:06
                            marek.zak1 napisał:

                            > wont2 napisał:
                            > . Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat nie myslal o
                            > wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba.
                            > ------------------------------------------------
                            > Myślał tylko o jej / ich przyjemnościach. Przecież to dla wielu jest ideał. No
                            > może mu sie znudziło.

                            Błagam cię Marek, przestan grać... naiwnego :-P
                        • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:59
                          Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat
                          > nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba. Albo
                          > gej :) Przeciez nawet nie dochodzac sam stosunek jest zajebiscie przyjemny.


                          Tak, też mi się w oko rzuciło. Stawiam na kompletny brak stania i próby dorobienia piździe uszu czyli szlachetnej ideologii do problemu.
                          • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:06
                            aandzia43 napisała:

                            > Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat
                            > > nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba.
                            > Albo
                            > > gej :) Przeciez nawet nie dochodzac sam stosunek jest zajebiscie przyjemn
                            > y.

                            > Tak, też mi się w oko rzuciło. Stawiam na kompletny brak stania i próby dorobie
                            > nia piździe uszu czyli szlachetnej ideologii do problemu.
                            >

                            Mnie się wydaje że nie wyczuwacie skali jego dewiacji, jego fantazją może być np. że ona go wyciąga biedulka z tego - oczywiście ubzduranego - 15lecia bez rozkoszy
                        • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:34
                          wont2 napisał:

                          > A co on taka gadula? Ja tez mam problemy z dochodzeniem ale do glowy by mi nie
                          > przyszlo, zeby o nich rozprawiac na randkach. No, moze, po pijaku :) W zyciu te
                          > z nie spotkalem ani nie slyszalem o kobiecie, ktora uprzedzalaby na randce, ze
                          > ona to prosze pana nie miewa orgazmu pochwowego i potrzebuje dodatkowej stymula
                          > cji lechtaczki.

                          Widze, ze dawno nie byles zakochany ;) A 'po' tez palisz glupa/pala panie glupa czy jak w standardzie udajesz/udaja, ze orgazm byl? No bo przeciez jakos trzeba wypracowac te alternatywne drogi dojscia do orgazmu. Odbywa sie to na drodze rozmow czy w ciszy metoda prob i bledow? ;-)

                          Ale to co jest najdziwniejsze to wypowiedz goscia, ze od 15 lat
                          > nie myslal o wlasnej przyjemnosci. To jest jakis aseksualny facet chyba. Albo
                          > gej :) Przeciez nawet nie dochodzac sam stosunek jest zajebiscie przyjemny.

                          Oj czepiasz sie ;) Przeciez to standardowy lep jak hasla z ostatnich rozmow forumowych 'mastektomia nie ujmuje kobiecie kobiecosci', 'mezczyzna nie musi byc meski, wystarczy, ze odznacza sie mestwem (czyli hartem w boju ;)' i inne idealistytczne pierdy sluzace do dekorowania brutalnej rzeczywistosci.
                          • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 16:46
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Widze, ze dawno nie byles zakochany ;) A 'po' tez palisz glupa/pala panie glupa
                            > czy jak w standardzie udajesz/udaja, ze orgazm byl? No bo przeciez jakos trzeb
                            > a wypracowac te alternatywne drogi dojscia do orgazmu. Odbywa sie to na drodze
                            > rozmow czy w ciszy metoda prob i bledow? ;-)
                            -------
                            Oczywiście, że odbywa się to na drodze rozmów. Bozia dała nam usta i język nie tylko do robienia loda czy minety. Ale po ruchanku, kiedy mogę w pełni zaprezentować mój niezaprzeczalny wdzięk, a nie przed! :)


                            > Oj czepiasz sie ;) Przeciez to standardowy lep jak hasla z ostatnich rozmow for
                            > umowych 'mastektomia nie ujmuje kobiecie kobiecosci', 'mezczyzna nie musi byc m
                            > eski, wystarczy, ze odznacza sie mestwem (czyli hartem w boju ;)' i inne ideali
                            > stytczne pierdy sluzace do dekorowania brutalnej rzeczywistosci.
                            ------
                            Mastektomia to brak cycka czy tylko brak gruczołu? Bo jak cyc jest (nawet zrekonstruowany), to wszystko w porządku. A z kolei jak cyca nie ma, to zaakceptowałbym to chyba tylko u kobiety z którą jestem i którą kocham. Na pewno nie wszedł bym w związek z nowopoznaną kobietą bez piersi. Mogę podejrzewać, że inni mężczyźni mają podobnie.
    • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:25
      Odpowiadajac na tytulowe pytanie - nie wiadomo o co mu chodzi. Byc moze on sam nie wie o co mu chodzi. Moze ma jakas laske, ktora puka a ty jestes tylko czasoumilaczem czy egoboosterem. Moze cie stuknie jak tamta mu sie znudzi. Albo i nie. A moze nie ma zadnej innej laski ale ty mu sie po prostu nie podobasz. Albo jest impotentem. Czy gejem. Nie wiadomo. To co jest istotne to fakt dlaczego to w ogole rozkminiasz zamiast wzruszyc ramionami. Odpowiem - bo czujesz sie nieatrakcyjna i niepewna siebie. Zainteresowanie tego dzentelmena zwiekszylo twoje poczucie wlasnej wartosci, ktore teraz zaczyna pikowac bo nie dobiera ci sie do majtek a ty nie wiesz dlaczego i zaczynasz snuc roznorakie domysly. Taki tam elementarz. Za jakis czas, jak gosc dostrzeze ze zaczynasz sie oddalac, dostaniesz pewnie jakis wyzebrany ochlap. Albo i nie. Zreszta to i tak nie ma znaczenia. To co ma znaczenie to Twoje potrzeby i Twoje oczekiwania i to czy sa zaspokajane czy tez nie sa. W tym konkretnym przypadku nie sa, wiec warto wzruszyc ramionami i poszukac innej pary kaleson. I pozwolic panu zastanawiac sie "o co jej chodzi".
      • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:32
        Przychylam się to Twojej analizy. Przyczyn może byc więcej, ale jak facet nie proponuje spotkań, to jest niezainteresowany tymi to spotkaniami.
        • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:57
          marek.zak1 napisał:

          > Przychylam się to Twojej analizy. Przyczyn może byc więcej, ale jak facet nie p
          > roponuje spotkań, to jest niezainteresowany tymi to spotkaniami.

          Marek Ty czytaj, a nie zgaduj. Facet nie proponuje KOLEJNEGO spotkania, a nie, ze nie proponuje zadnych spotkan.

          Btw kiedys czytalam w jakis materialach PUA, zeby bedac nakreconym na kolejne spotkanie rzucic sobie kostka i dac zdecydowac losowi czy sie na nie umowic czy nie, tak samo z odebraniem czy wykonaniem telefonu. Wtedy sila rzeczy te spotkania, telefony sie przerzedzaja, co podkreca druga strone, bo powoduje hustawke emocjonalna w stylu 'dlaczego on nie oddzwania', 'dlaczego nie proponuje kolejnego spotkania', ect To jest po prostu gra. Znacie to. Inni, ktorzy calkowicie wala lache lub sa sami chwiejni emocjonalnie nie musza w ogole rzucac kostka, bo przerzedzanie maja w naturze. Wazne zeby odroznic jednych od drugich. Calkowicie normalni i niepogrywajacy odkrywaja sie i daza oficjalnie do spotkan.
          • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:10
            hello-kitty2 napisała:


            > Marek Ty czytaj, a nie zgaduj. Facet nie proponuje KOLEJNEGO spotkania, a nie, ze nie proponuje zadnych spotkan.
            -----------------------------------
            Jak były koleżeńskie, może (?) proponował, jai zaczęło być gorąco - już nie.

            ---------------------------------
            Calkowicie normalni i niepogrywajacy odkrywaja sie i daza oficjalnie do spotkan.

            ------------------------------------------
            Tacy to juz sa z rynku dawno ściągnięci - nauka forum.
            • aandzia43 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 12:26
              marek.zak1 napisał:

              >
              > -----------------------------------
              > Jak były koleżeńskie, może (?) proponował, jai zaczęło być gorąco - już nie.

              Po pierszym gorącym chyba dążył jednak do następnych, nie?


              > ---------------------------------
              > Calkowicie normalni i niepogrywajacy odkrywaja sie i daza oficjalnie do spotka
              > n.
              >
              > ------------------------------------------
              > Tacy to juz sa z rynku dawno ściągnięci - nauka forum.

              Z jakiego rynku? Na rynku ruchania mają się.doskonale. Czyżbyś miał jakieś lepsze niż.ja informacje na temat rynku mężczyzn chętnych do seksu? :-P :-P :-P
              • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 14:19
                aandzia43 napisała:
                > Z jakiego rynku? Na rynku ruchania mają się.doskonale. Czyżbyś miał jakieś lepsze niż.ja informacje na temat rynku mężczyzn chętnych do seksu? :-P :-P :-P
                ---------------------------------------------------------
                Na sam seks jasne, ale jakoś mi sie nie wydaje, że tej ( i nie tylko tej) pani chodzi tylko o seks. Ona chce mieć swojego faceta, którego lubi i z nim seks, a ten właśnie sie jej podoba.
          • wont2 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 16:28
            hello-kitty2 napisała:

            > Btw kiedys czytalam w jakis materialach PUA, zeby bedac nakreconym na kolejne s
            > potkanie rzucic sobie kostka i dac zdecydowac losowi czy sie na nie umowic czy
            > nie, tak samo z odebraniem czy wykonaniem telefonu. Wtedy sila rzeczy te spotka
            > nia, telefony sie przerzedzaja, co podkreca druga strone, bo powoduje hustawke
            > emocjonalna w stylu 'dlaczego on nie oddzwania', 'dlaczego nie proponuje kolejn
            > ego spotkania', ect To jest po prostu gra. Znacie to. Inni, ktorzy calkowicie w
            > ala lache lub sa sami chwiejni emocjonalnie nie musza w ogole rzucac kostka, bo
            > przerzedzanie maja w naturze. Wazne zeby odroznic jednych od drugich. Calkowic
            > ie normalni i niepogrywajacy odkrywaja sie i daza oficjalnie do spotkan.
            ------
            O rzucaniu kostką nie słyszałem :) Na pewno lepsze to niż nic, w sytuacji gdy dla kogoś ten drugi ktoś jest całym światem, ale to jest jednak sztuczne temperowanie przesadnego zainteresowania i wcześniej czy później gówno wypłynie na powierzchnię. Lepiej jest chyba trzymać kogoś innego na tylnym palniku (czy w zamrażarce, jak zwał tak zwał). Być może pan z opowieści autorki wątku właśnie tak traktuje autorkę. Z kimś tam się spotyka, ale żeby za bardzo nie przypiec głównej pieczeni, coś tam sobie też pichci z tyłu kuchenki, żeby mieć świadomość, że będzie mieć co jeść w razie niepowodzenia. Nawet nie musi konsumować tego dania dyżurnego, chodzi tylko o to, że dzięki temu lepiej mu się gotuje danie podstawowe. W sumie okropne to jest, ale chyba powszechne.
          • zawle Re: o con mu chodzi 03.09.16, 11:51
            A jak się robi "sprawdzam" w przypadku tych co "nie proponują KOLEJNEGO spotkania"?
            • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:16
              zawle napisała:

              > A jak się robi "sprawdzam" w przypadku tych co "nie proponują KOLEJNEGO spotkan
              > ia"?

              Bardzo prosto: sama organizujesz spotkanie, pan wchodzi, a Ty mowisz 'rozbieraj sie' ;-) Jak spierdoli ze strachu to juz o nim nie myslisz i masz go z glowy.
              • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:39
                hello-kitty2 napisała:

                > Bardzo prosto: sama organizujesz spotkanie, pan wchodzi, a Ty mowisz 'rozbieraj sie' ;-) Jak spierdoli ze strachu to juz o nim nie myslisz i masz go z glowy.
                ---------------------------
                Czyli przejmujesz inicjatywę. Kiedyś jedna z moich koleżanek na studiach spytała: ,,Marek, czy ja cie interesuje jako kobieta". Niby sens podobny, a jednak większa subtelność. Mężczyzna w takiej sytuacji nie może powiedzieć ,,nie".
              • zawle Re: o con mu chodzi 03.09.16, 19:55
                hello-kitty2 napisała:

                > zawle napisała:
                >
                > > A jak się robi "sprawdzam" w przypadku tych co "nie proponują KOLEJNEGO s
                > potkan
                > > ia"?
                >
                > Bardzo prosto: sama organizujesz spotkanie, pan wchodzi, a Ty mowisz 'rozbieraj
                > sie' ;-) Jak spierdoli ze strachu to juz o nim nie myslisz i masz go z glowy.
                >

                W sensie...robisz mu wjazd na chatę/pracę/wspólne spotkanie towarzyskie? I niby dlaczego już nie obowiązuje zasada że to nie świadczy o tym, że on sie nie chce spotykać nigdy, tylko że akurat teraz?
                Bo jak dla mnie "sprawdzam" już było. Były całowanki i macanki i nie ma chęci na nic więcej. Mnie gierki damsko- męskie w takim wydaniu mierzą. Nie mam 15 lat i chęci na chodzenie za rączkę do kina przez miesiąc
                • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 20:08
                  zawle napisała:
                  > W sensie...robisz mu wjazd na chatę/pracę/wspólne spotkanie towarzyskie?

                  Wpadasz mu do pracy, wyszarpujesz za fraki z narady przy wszystkich, wpychasz do jakiejs komorki czy pomieszczenia gospodarczego, sadzasz na jakims stolku, obnazasz mokra szpare i wrzeszczysz "pierdol mnie ty sukinsynu, tutaj i teraz".
                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:34
                    sabat3 napisał:

                    > Wpadasz mu do pracy, wyszarpujesz za fraki z narady przy wszystkich, wpychasz d
                    > o jakiejs komorki czy pomieszczenia gospodarczego, sadzasz na jakims stolku, ob
                    > nazasz mokra szpare i wrzeszczysz "pierdol mnie ty sukinsynu, tutaj i teraz".

                    A malo to bylo filmow z takim motywem, malo to sobie konia przy takich zwaliles? Nie pieprzyles sie nigdy w pracy? W lazienkach, kiblach, w salach konferencyjnych, na biurkach. Myslalam ze przecietny korpoklon robi takie nadgodziny, ze to normalka.
                    • zawle Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:36
                      I wnosisz na podstawie porno?
                    • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:39
                      hello-kitty2 napisała:

                      Nie pieprzyles sie nigdy w pracy? W lazienkach, kiblach, w salach konferencyjnych, na biurkach. Myslalam ze przecietny korpoklon robi takie nadgodziny, ze to normalka.
                      ----------------------------
                      Tak to działa w Holandii?
                      • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:35
                        Jakiego porno? Jakiej Holandii? ;-) Zwykle filmy, zwykle zycie w Polszy. A to Wy tak nie zyjecie? W korporacjach, po rozwodzie to normalka byla. Takie zycie sluzbowe. Teraz to owszem hotelik, czas, luksus ale kiedys kolo trzydzistki to zycie w biegu bylo i seks tez. Eee, a mnie sie wydawalo, ze prawdziwa przepasc to jest miedzy Triis a reszta.
                        • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:44
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Jakiego porno? Jakiej Holandii? ;-) Zwykle filmy, zwykle zycie w Polszy. A to W
                          > y tak nie zyjecie? W korporacjach, po rozwodzie to normalka byla. Takie zycie s
                          > luzbowe. Teraz to owszem hotelik, czas, luksus ale kiedys kolo trzydzistki to z
                          > ycie w biegu bylo i seks tez. Eee, a mnie sie wydawalo, ze prawdziwa przepasc t
                          > o jest miedzy Triis a reszta.

                          Mogę gdybać, że w atmosferze donosicielstwa i lęku o utratę pracy, większość będzie bała się zrobić pierwszy krok. W razie wtopy byłoby nieciekawie. Nawet jak nie polezie osobiście do dyrekcji, to rozejdzie się po firmie i inni uprzejmie doniosą.
                        • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 07:37
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Jakiego porno? Jakiej Holandii? ;-) Zwykle filmy, zwykle zycie w Polszy. A to W
                          > y tak nie zyjecie? W korporacjach, po rozwodzie to normalka byla. Takie zycie s
                          > luzbowe. Teraz to owszem hotelik, czas, luksus ale kiedys kolo trzydzistki to z
                          > ycie w biegu bylo i seks tez. Eee, a mnie sie wydawalo, ze prawdziwa przepasc t
                          > o jest miedzy Triis a reszta.

                          No ..tak zyjemy. Ruchamy się w łóżkach, pracujemy w pracy.
                    • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:25
                      hello-kitty2 napisała:
                      > A malo to bylo filmow z takim motywem, malo to sobie konia przy takich zwaliles
                      > ? Nie pieprzyles sie nigdy w pracy? W lazienkach, kiblach, w salach konferencyj
                      > nych, na biurkach. Myslalam ze przecietny korpoklon robi takie nadgodziny, ze t
                      > o normalka.

                      Filmy obrazują sferę marzeń odbiorców, a nie realne zachowania.
                      Nie znam zbyt wiele tego typu sytuacji. Właściwie z osobistej praktyki wiem o jednej, dla parki zalotników skończyło się to nieciekawie. Nieżyczliwi ludzie donieśli gdzie trzeba i pani musiała zmienić pracę, mimo że pełniła funkcję dyrektora. Czasem też do mnie docierało, że ktoś kiedyś gdzieś coś tam... Ale to był generalnie margines. Jeśli już to takie akcje miały miejsce na wyjazdach czy też po pracy. Seks w miejscu pracy jest cholernie ryzykowny, a i pracodawca zwykle mocno dba o to, by ograniczyć sferę prywatności do minimum, głównie po to, żeby stworzyć wrażenie patrzenia sobie wzajemnie na ręce i zminimalizować opierdalanie się w robocie. Po to wymyślili open office. Nie chodzi o oszczędność miejsca ale o zaglądanie sobie przez ramię i stworzenie siatki donosicieli, którzy skwapliwie odnotują i zameldują każdy przypadek robienia nie tego czego oczekuje góra.
                      Gwoli sprawiedliwości...
                      W zasadzie pracowałem dość długo w takich warunkach, gdzie ruchanie w pracy byłoby możliwe. Filie banku, funkcjonujące jako odrębne placówki, jak najbardziej umożliwiały tego typu zachowania. Często były dwuosobowe, monitoring nie był kontrolowany z zewnątrz, więc gdybym był ugadany z kasjerką, to mógłbym ją ruchać codziennie na zapleczu po pracy.
                      Ale jakoś kurde nie chciały ;) No nic, biorąc pod uwagę mój wygląd fizyczny w tamtych latach, to dziwnym nie jest. Teraz też dupy nie urywa, ale wtedy wyglądałem wręcz tragicznie.
                      No ale większość raczej nie była specjalnie zainteresowana romansami w pracy. Zdarzały się rozwódki, ale one szukały "poważnych ofert". Co ja Ci będę gadał, po co babie się pieprzyć w pracy?
                      Mimo wszystko uważam, że właśnie w siedzibie korpo zwykle nie ma na to warunków. Ludzie - jeżeli już - zwykle zaliczają się w bezpiecznych okolicznościach.
                      • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 00:09
                        > Ludzie - jeżeli już - zwykle zaliczają się w bezpiecznych okolicznościach. <

                        Adrenalina jest (moze byc) zajebista. Zwłaszcza na początku. Przedział pociągu, do którego w każdej chwili moze ktos wejść; wiejski cmentarzyk w południe; przymierzalnia w galerii.

                        Robota - nie wiem.
                        • sabat3 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 00:19
                          proteinowy.na.chwile napisał(a):
                          > wiejski cmentarzyk w południe

                          Albo miejski w sobotnią noc. Ale kota każdy swojego przynosi ;)
                          • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 01:31
                            Czy bobra, jeża, koguta, stado pytonów, jak tutaj: youtu.be/q4tWBILtrSU i sie dzieje.
                • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 20:14
                  zawle napisała:

                  > W sensie...robisz mu wjazd na chatę/pracę/wspólne spotkanie towarzyskie? I niby
                  > dlaczego już nie obowiązuje zasada że to nie świadczy o tym, że on sie nie chc
                  > e spotykać nigdy, tylko że akurat teraz?
                  > Bo jak dla mnie "sprawdzam" już było. Były całowanki i macanki i nie ma chęci n
                  > a nic więcej. Mnie gierki damsko- męskie w takim wydaniu mierzą. Nie mam 15 lat
                  > i chęci na chodzenie za rączkę do kina przez miesiąc

                  Nie odpowiem Ci technicznie jak ma wygladac to spotkanie, bo to jest detal. W koncu gdzies juz sie macali i calowali czyli organizacyjnie miejsce do seksu jest do ogarniecia. Chodzi o zasade tez z PUA, ze nie ma juz powrotu do 'sfery bezpiecznego seksu' (nie pamietam jak to sie dokladnie nazywalo) czyli jak sie powiedzialo B to nie ma juz powrotu do A przed nastapieniem C. Yoric to tlumaczyl dokladnie. Albo idziemy na calosc albo niech sobie powrot do erotycznego pierdololo przez neta czy telefon w dupe wsadzi. Mam takie same preferencje jak Ty. Dodatkowo nie lubie friendzone. Tam najwyzej niech sobie siedza odseksualnieni ;)
                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:55
                    czyli jak sie pow
                    > iedzialo B to nie ma juz powrotu do A przed nastapieniem C. Yoric to tlumaczyl
                    > dokladnie. Albo idziemy na calosc albo niech sobie powrot do erotycznego pierdo
                    > lolo przez neta czy telefon w dupe wsadzi. Mam takie same preferencje jak Ty. D
                    > odatkowo nie lubie friendzone. Tam najwyzej niech sobie siedza odseksualnieni ;)

                    Mam takie same preferencje jak wy. Erotyczne pierdololo przez telefon (cudne określenie ;-)) to jest początek, potem jest albo łóżko, albo koniec znajomości, albo przejście znajomości na zawsze na grunt czysto kumplowski.
                    Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam friendzony chociaż starsze i mniej piękne miewają. I chociaż dobrze wiem jak to się robi i potencjalne ofiary znam. Jestem prosta jak budowa cepa i ni chuja nie umiem zakombinować.
                    • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:17
                      aandzia43 napisała:
                      > Właśnie sobie uświadomiłam, że nie mam friendzony chociaż starsze i mniej piękne miewają.
                      ----------------------------------
                      Ja też nie mam i nigdy nie miałem więc na ten temat nie mam nic do powiedzenia.
                • kag73 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 20:23
                  "Nie mam 15 lat i chęci na chodzenie za rączkę do kina przez miesiąc".

                  Ano o to chodzi. On wie, ze ma problemy hydrauliczne i co ryzykuje idac z babka (nowa babka) do lozka. A zatem lepiej babke nieco zauroczyc, rozkochac, wtedy bedzie szansa, ze jakos przelknie problemy hydrauliczne, bedzie bardziej wyrozumiala albo zaakceptuje, ze on ma klopoty z dochodzeniem. Rzecz w tym, ze to moze byc pol prawdy, bo te problemy moga oznaczac tez flaka w trakcie penetracji, w ogole problemy z erekcja itd.
                  Juz jej wyluszczal, ze od lat nie myslal w seksie o wlasnej przyjemnosci, co by babki nie przestraszyc, ze on z tych pilujacych po 40 minut, bez efektu, bo mu zalezy, zeby dosc a nie moze. Mialam taka znajoma, facet jej zarzucal, ze nie moze dosc, bo nie byla dziewica a pilowal tak, ze ona i tak nic z tego nie miala, no chcial dojsc.
                  Jakby to byl staly ukochany partner i z ochota to by mu mozna bylo dopomoc viagra a tak...dajmy se sianka, dziewczynki, bym powiedziala ;)) Teoretycznie on tez moglby lyknac viagre i do boju, ale...no wlasnie...nie chce, nie potrzebuje... nie warto, lubi co innego.
                  • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 20:31
                    kag73 napisała:
                    Jakby to byl staly ukochany partner i z ochota to by mu mozna bylo dopomoc viagra a tak...dajmy se sianka, dziewczynki, bym powiedziala ;)) Teoretycznie on tez moglby lyknac viagre i do boju, ale...no wlasnie...nie chce, nie potrzebuje.. nie warto, lubi co innego.
                    --------------------------------------------
                    Zacznijmy od punktu 1: Jak facet nie jest napalony - od razu takiego do skreślenia. Po co te rozkminianie dlaczego i po co.
      • marianna72 Re: o con mu chodzi 02.09.16, 11:51
        bo czujesz sie nieatrakcyjna i niepewna siebie

        tu masz racje niestety ale po 4 latach kompletnej posuchy kiedy maz cie nie chce a i wczesniej seks byl jaki byl moje poczucie wartosci jest bliskie zeru pod tym katem.Mimo ,ze obiektywnie nie mozna mi specjalnie nic zarzucic pomijajac fakt ,ze nie mam juz 20 lat
      • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:56
        Kobiety dobrze zrobią czytając Wonta, powinien mieć stałą rubrykę w magazynie Pani albo Elle.
    • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 02.09.16, 22:01
      No moje oko ten facet do którego wzdychasz jest kolekcjonerem i to nieszczęśliwym kolekcjonerem. Sama napisałaś, że swoją byłą w trąbę robił i to z trzema w jednym czasie. To Ci powiedział, a czego Ci nie powiedział? Pewnie nie powiedział, że siła wyższa nakazuje mu rwać kobitki i to rwać jak leci. Nie powiedział też, że mu się przejadło i że jedna część jego jaźni nakazuje mu kontynuować podboje, a druga z obrzydzeniem odpycha go od materiału podbitego.
      Koleżanko marianno, kopnij go w dupę póki ten troll do końca jeszcze nie roztroił Twojego systemu nerwowego.
      Spróbuj popracować nad swoim związkiem. Zawsze wierzyłem i wierzę nadal, że nie ma takiego węzła którego nie da się rozwiązać i takiej dziury, której nie da się odetkać.
      • lybbla Re: o con mu chodzi 02.09.16, 23:53
        potwor_z_piccadilly napisał:

        Zawsze wierzyłem i wierzę nadal, że nie
        > ma takiego węzła którego nie da się rozwiązać i takiej dziury, której nie da s
        > ię odetkać.

        Przepychacz rur wrócił do miasta. Gotham odetchnęło z ulgą.
        • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 08:01
          lybbla napisał:

          > potwor_z_piccadilly napisał:
          >
          > Zawsze wierzyłem i wierzę nadal, że nie
          > > ma takiego węzła którego nie da się rozwiązać i takiej dziury, której ni
          > e da s
          > > ię odetkać.
          >
          > Przepychacz rur wrócił do miasta. Gotham odetchnęło z ulgą.

          Przepychacz rur? Widze to inaczej.
          We wlasnej wyobrazni - Bane.
          W rzeczywistosci - Pingwin.
          • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:29
            sabat3 napisał:

            > Przepychacz rur? Widze to inaczej.
            > We wlasnej wyobrazni - Bane.
            > W rzeczywistosci - Pingwin.

            www.youtube.com/watch?v=oXpV_LraIDI
            • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:38
              potwor_z_piccadilly napisał:

              > sabat3 napisał:
              >
              > > Przepychacz rur? Widze to inaczej.
              > > We wlasnej wyobrazni - Bane.
              > > W rzeczywistosci - Pingwin.
              >
              > www.youtube.com/watch?v=oXpV_LraIDI

              W naszym przypadku swinia ma ubaw z kury, ktora uwierzyla, ze jest orlem.
        • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 03.09.16, 08:31
          lybbla napisał:

          > Zawsze wierzyłem i wierzę nadal, że nie
          > > ma takiego węzła którego nie da się rozwiązać i takiej dziury, której ni
          > e da s
          > > ię odetkać.

          > Przepychacz rur wrócił do miasta. Gotham odetchnęło z ulgą.

          Wal szczegółami.
          Tylko nie "mądrościami" w rodzaju "Hipotetycznie dobry seks pociąga za sobą związek, ale związek nie pociąga za sobą dobrego seksu"
          Skąd Ci do głowy takie głupoty przychodzą?

          Czy z doświadczeń typu?

          Szukały dwa bizony jakąś bizonicę
          Wtem nagle jeden wrzasnął, o widzę samicę!
          Po chwili jednak wraca i jęczy bidula
          - Tfu, ale żem się naciął, to była Vistula
          • lybbla Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:38
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > Wal szczegółami.

            Lepiej Ty wal szczegółami jak to odtykałeś rurę, bo o liczbę mnogą (rury) nikt Cię tutaj nie podejrzewa.

            > Tylko nie "mądrościami" w rodzaju "Hipotetycznie dobry seks pociąga za sobą zwi
            > ązek, ale związek nie pociąga za sobą dobrego seksu"
            > Skąd Ci do głowy takie głupoty przychodzą?

            Czytanie kontekstowe nigdy nie było Twoją zaletą potworze.
            Wspomniany cytat dotyczył nicka Proteinowy. Dotyczył konkretnego osobnika.
            Wskazałem, że użycie przez Kitulę znaku równości (u Proteinowego seks = związek) jest błędne.

            Napisałem, że hipotetycznie dobry seks pociąga za sobą związek (w czym przejawia się
            poczciwość Proteinowego, na drugim biegunie są Ci którzy szybko zaruchają, szybko wytrysną i równie szybko odejdą, ewentualnie umiejscowią kobietę we friendzone czyli
            `choćbym nie wiem jak dobry był z Tobą seks to na związek nie masz szans').

            Powyższe zostało potwierdzone przez Proteinowego:
            `U mnie seks dla seksu jest najczystszą (w sensie braku hipokryzji) pozycja wyjściowa... Potem, jak seks jest dobry i warunki sprzyjają (np nie jest sie w innym związku) włącza mi sie reszta.'

            Związek natomiast u Proteinowego nie pociąga za sobą dobrego seksu (stan faktyczny opisywany wiele razy przez Proteinowego).

            Teraz jaśniej? Z czymś się nie zgadzasz?

    • lybbla Re: o con mu chodzi 02.09.16, 22:56
      marianna72 napisała:

      Nie rozumiem jego zachowania tak jakby na koniec bal sie ze mn
      > a pojsc do lozka .Kiedy byla jeszcze tylko przyjazn czasami mowil ze ma klopoty
      > z dojsciem i tak sie zastanawiam czy nie ma czegos wiecej czyzbym znowu miala powtorke z rozrywki.

      Te współczesne kobiety są niemożliwe. Muszą mieć teraz zaraz.
      Już nic nie można porządnie zrobić.

      W drugiej odsłonie oczekujemy słów typu ``nie wiedziałam co to znaczy seks''.
    • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 08:44
      wczoraj pogadalismy troche przez telefon i moje wnioski sa takie.Facetowi sie podobam lubi mnie bardzo, swietnie mu sie ze mna gada i flirtuje moze byc szczery ecc ale poniewaz nie ma pewnosci czy seks ze mna bedzie fajny woli nie ryzykowac i rozpieprzyc tego co jest.
      On ma seksu po kokardke tzn mial przez dluzszy czas i pewnie teraz od czasu do czasu ale mowi ,ze od lat nie mial partnerki z ktora po seksie chcialby wiecej, potem moze to wiecej w sensie kolejny seks sie trafia ale jakby tak poza nim on do tego nie dazy . Tak jak ktos tam napisal na dole jest "zajebany" .Kiedy ja sie z lekka z tego wycofalam w sensie stwierdzilam ,ze mi jest dobrze tak jak jest,ze niewiadomo co sie przytrafi nie planujmy niczego bedzie jak bedzie.Facet zaproponowal wyjscie w niedziele ja niestety nie moge wiec mamy do dogadania nastepny tydzien.Moje wnioski sa takie poniewaz ewidentnie w tej sytuacji nasze potrzeby sie rozmijaja tzn ja potrzebuje seksu bo go nie mam, on nie potrzebuje bo go mial w nadmiarze ale dobrze nam sie gada flirtuje ecc jest przyciaganie zostawiam go sobie jako kolege/przyjaciela moze kiedys do lozka a bede szukac gdzie indziej .Oczywiscie nie wykluczam w dalszym ciagu jakis wiekszych problemow ale w tym momencie nie jest to juz takie istotne
      • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:21
        marianna72 napisała:

        > ja potrzebuje seksu bo go nie mam, on nie potrzebuj
        > e bo go mial w nadmiarze

        Mozna powiedziec, ze nazarl sie seksu na zapas. Geniusz po prostu.
        • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:38
          mabelle2000 napisała:


          > Mozna powiedziec, ze nazarl sie seksu na zapas. Geniusz po prostu.
          -----------------------
          Słuszna uwaga. Jak się nawet żarło do oporu 3 dni temu, to dzisiaj jest apetyt jak cholera :).
          Coś u tego pan, a może i u tej pani nie gra. Może babkę bzyknąć, jest wolny, sama mu proponuje i nie chce. Tygrysy tak nie mają.
          • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:51
            Tydzień bez penetracji to tydzień niepełny.
          • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:55
            A co u mnie moze byc nie tak? Ze nie jestem dla niego do konca atrakcyjna byc moze ale tego nie zmienie. Facet mnie szuka i nie tylko zeby pogadac ale flirtuje a kiedy jestesmy sami nie moze rak ode mnie oderwac. Mysle Ze seks sam w sobie mu sie przejadl i bardziej rajcuje go cos takiego ja tak nie mam ale moze inni moga miec. Chyba ze jak juz wczesniej pisalam jest jakis problem o ktorym on doslownie nie mowi. Moze byc tak za jak ja sie z lekka wycofalam on podwoi wysilki zeby jednak skonsumowac bo moze byc typem zdobywcy nie lubi miec kobiet na tacy ehhh.Dam sobie narazie spokoj z nim i rozejrze sie za kims latwiejszym w obsludze facetem ktory wie czego chce i do tego dazy.
      • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 09:49
        A więc friendzona.
        • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 10:05
          Bu nie wiem jak rozumiesz ten termin. Ja szukalam seksu i wydawalo sie ze z tego typu facetem bedzie latwo i bedzie gwarancja ze seks bedzie do rzeczy. Sytuacja sie skomplikowala bo ja mam swoje potrzeby a on nie jest prosty w obsludze no i doszla jeszcze "przyjazn" wiec raczej nie pozostaje nic innego jak pozostawic sprawy wlasnemu biegowi bez zbytniego rozkminiania i skoncentrowac sie na wlasnych potrzebach z jakis innym bardziej dyspozycyjnym facetem
          • zyg_zyg_zyg Re: o con mu chodzi 03.09.16, 10:16
            Szukałaś seksu? Czy romantycznego układu z seksem?

            ("seks jest dla mnie wazny ale zdazylo mi sie bzyknac bez zoobowiazan i dla mnie na tym sie konczylo .On zreszta wie o jednym moim kochanku podczas malzenstwa gdzie dla mnie byl tylko seks i skonczylo sie na kilku razach i mi sie znudzilo")
            • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 10:26
              szukalam seksu potem niestety ale ma tak ze jesli nie uda mi sie choc minimalnie zaprzyjaznic to mi przechodzi tez ochota. Co wiaze sie z czesta zmiana i poszukiwaniami od nowa.
            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 11:07
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > Szukałaś seksu? Czy romantycznego układu z seksem?
              ------------------
              Oczywiście. Miłości, spełnienia, szczęścia, i seksu, bo tego szukamy, a u męża, który od 4 lat nie chce, się tego nie znajdzie. Szukamy nowego rozdania, a on nie wie, czy tez tego chce.
          • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 10:22
            A jeszcze tak na zakonczenie z tego co zrozumialam najbardziej atrakcyjna dla niego pod wzgledem seksualnym jest ta kobieta z ktora byl od 11 Lat. Kobieta sympatyczna skoncentrowana mocno na sobie na rozwijaniu swoich pasji on zreszta okresla ja jako slonce wokol ktorego kraza inne planety miedzy innymi on. Babeczka nie nie jest zbyt ognista nie lubi seksu specjalnie on sie musi prosic i tak To sie ciagnie od lat i ta kobieta go od siebie uzaleznila jesli chodzi o seks i do nie jako jedynej po ten seks wraca To tak dla uzupelnienia caloksztaltu.TylKo ze mi sie nie chce udawac zimnej ryby zeby facet byl na mnie nakrecony dlatego pasuje.
          • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 10:45
            marianna72 napisała:

            > Sytuac
            > ja sie skomplikowala bo ja mam swoje potrzeby a on nie jest prosty w obsludze

            Bingo. Prosci jak konstrukcja cepa powinni szukac tylko takich, ktorzy daza do predkiego spuszczenia z krzyza. Wtedy jest idealnie.
            • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 11:08
              Nie wiem czy chcialas mnie obrazic jesli tak nie udalo ci sie. Nie uwazam sie za osobe powierzchowna niestety jestem sfrustrowana z powodu braku seksu i moje mysli jak narazie kreca sie wokol tego szczegolnie kiedy pisze na tym forum. Ale jesli tobie sie lepiej zrobilo to na zdrowie
              • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 11:30
                marianna72 napisała:

                > Nie wiem czy chcialas mnie obrazic jesli tak nie udalo ci sie. Nie uwazam sie
                > za osobe powierzchowna niestety jestem sfrustrowana z powodu braku seksu i moje
                > mysli jak narazie kreca sie wokol tego szczegolnie kiedy pisze na tym forum.

                Gdziezbym smiala. Mozna powiedziec, ze nawet Ci zadroszcze, tez bym chciala widziec w mezczyznie wylacznie przydatnego kutasa, ktory wzwod ma na komende, rucha regularnie i jeszcze spuszcza sie jak nalezy. Moje zycie byloby wtedy proste i przyjemne. Ale niestety tacy nieudacznicy jak ja istnieja, rowniez ci niedorobieni i zepsuci jak Twoj maz, ktorzy nie daja sie wciagnac w rozgrywe *musisz ze mna uprawiac seks, bo mnie sie nalezy*.
                Nie wiem czy jestes osoba powierzchowna, nie mnie to oceniac, ale dobrze, zebys zdala sobie sprawe, ze istneija ludzie i jest ich calkiem sporo, ktorzy wchodza w zwiazki, zeby wymieniac przede wszystkim bliskosc i intymnosc, to jest dla nich priorytet, a seks jest wynikiem laczacych ich relacji i wiezi, ktora miedzy nimi powstaje, dlatego nie da sie zazadac, zeby ktos na komende sie zwilzal/doznawal erekcji/mial wytrysk/orgazm, bo ja tak chce.
                • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 11:51
                  Nie rozumiem twojej zlosci w stosunku do mnie jesli Cie czyms dotknelam wybacz. Niestety nie sprawia mi przyjemnosci szukanie seksu poza malzenstwem ale po 4 latach kompletnej posuchy i 8 wydzielania kilka razy w roku nawet swiety zrzucilby swoja aureole. W zwiazku z mezem weszlam poszukujac bliskosci milosci i wiezi Ale rowniez seksu. I niestety jesli tego seksu zaczyna brakowac a druga strona mimo rad propozycji terapi nic nie robi zeby zmienic obecny stan rzeczy wiezi duchowe rowniez sie rozluzniaja. Wolalabym miec l'ibrido blisko zeru i wtedy moglibysmy sobie patrzec w oczy i odwracac sie na drugi bok w lozku uprzednio calujac w czolko, tak jednak nie jest wiec musze sobie poradzic w jakis inny sposob
                  • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:00
                    marianna72 napisała:

                    > . Niestety nie sprawia mi przyjemnosci szukanie seksu poza malzenstwem

                    Skoro nie sprawia Ci przyjemnosci, to dlaczego sie nie rozwiedziesz ? Maz przynosi godziwa kase do domu, czy kredyt macie hipoteczny ? No bo chyba nie lzawa historia, ze to dla dobra dzieci ? Zwroc facetowi wolnosc, moze znajdzie sobie taka, z ktora bedzie szczesliwy, rowniez bedzie cieszyl sie seksem.
                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:08

                      marianna72 03.09.16, 11:51


                      Nie rozumiem twojej zlosci w stosunku do mnie jesli Cie czyms dotknelam wybacz. Niestety nie sprawia mi przyjemnosci szukanie seksu poza malzenstwem ale po 4 latach kompletnej posuchy i 8 wydzielania kilka razy w roku nawet swiety zrzucilby swoja aureole. W zwiazku z mezem weszlam poszukujac bliskosci milosci i wiezi Ale rowniez seksu. I niestety jesli tego seksu zaczyna brakowac a druga strona mimo rad propozycji terapi nic nie robi zeby zmienic obecny stan rzeczy wiezi duchowe rowniez sie rozluzniaja. Wolalabym miec l'ibrido blisko zeru i wtedy moglibysmy sobie patrzec w oczy i odwracac sie na drugi bok w lozku uprzednio calujac w czolko, tak jednak nie jest wiec musze sobie poradzic w jakis inny sposob

                      Mabelle:

                      marianna72 napisała:

                      > . Niestety nie sprawia mi przyjemnosci szukanie seksu poza malzenstwem

                      Sorki, ale to nie jest rozmowa z drugim człowiekiem
                    • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:12
                      proponowalam rozstanie, powiedzialam mu Ze chcialabym zebysmy oboje mogli jeszcze byc szczesliwi z kims innym.Maz na kazda taka probe rozmowy z mojej strony reaguje rozpacza powtarza ze jestem miloscia jego zycia i ze nie wyobraza sobie zycia bez mnie ecc. Widocznie nie jestem dostatecznie silna aby sobie i jemu powiedziec dosc. Lecisz troche sterotypami maz zarabia wiecej Ale ja mam nieruchomosci i oszczednosci ze spadku wiec pieniadze nie sa problema. Dzieci owszem sa szczesliwe i pewnie lepiej dla nich kiedy Maja pelny dom, przeraza mnie desperacja mojego meza kiedy tylKo probuje poruszyc te kwestie .Dla niego jest dobrze jak jest
                      • mabelle2000 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:22
                        marianna72 napisała:

                        > Widocznie nie jestem dostatecznie silna aby sobie i jemu p
                        > owiedziec dosc.

                        No to o co Ci w koncu chodzi ? Jest dobrze tak jak jest, to ruchaj na boku i szafa gra. Dobre rady sa Ci wiec niepotrzebne, bo i tak z nich nie skorzystasz. Acha, facet nie chce sie z Toba ruchac, zapomnialam. Maz tez nie chce. Wytlumacz wiec sobie, ze obaj to skonczone ch* i szukaj dalej.
                        • kag73 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:49
                          Hej, witam po wakacjach!
                          No zdarza sie, ze trafia sie na nie swoich, niestety. Marianna bardzo slusznie tutaj postanowila dac sobie siana z panem trudno dochodzacym. Szkoda jej czasu. Facet gra na zwloke, bo moze oprocz tego niedochodzenia ma i inne problemy z hydraulika itd. Po co sie w to pakowac. Babka od ilus lat nie ma seksu, ma sie bawic w budowanie wiezi i bliskosci latami, zeby skorzystac z frajdy a zycie przecieka jej przez palce, bo jest 40+?
                          Dobrze postanowilas, Marianno, badzcie sobie przyjaciolmi, ale nie fiksuj sie na nigo, zebys sie nie zaangazowala emocjonalnie, bo bedzie problem. Niech se kazdy gada co chce, facet ma byc wydolny i leciec na babke, inaczej nic z tego nie bedzie. Rozjezdzaja sie Wam potrzeby, wiec do siebie nie pasujecie. Wszystko w temacie, szukaj innego i nie daj sobie wmowic, ze jestes "powierzchowna" albo pusta, bo chcesz miec troche seksu i frajdy w zyciu!

                          • kag73 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:05
                            W dodatku nie kazdemu wolnemu odpowiada uklad/relacja seksualna z mezatka. Ale i wtedy mamy: nie pasuje, nie po drodze Wam. Szukaj takiego, ktoremu bedzie pasowac.
                            • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:14
                              kag73 napisała:

                              > W dodatku nie kazdemu wolnemu odpowiada uklad/relacja seksualna z mezatka. Ale
                              > i wtedy mamy: nie pasuje, nie po drodze Wam. Szukaj takiego, ktoremu bedzie pas
                              > owac.

                              A w życiu! Ja nigdy z mężatką romans bo to jest po prostu nie fair. Tam mąż haruje, widzi ją w barchanach, ona jego skarpetki ceruje albo chociaż pierze, słowem proza życia. A ja mam tu na kawkę zaprosić i do hotelu. A dupie mi takie sukcesy! Trzeba od siebie trochę więcej wymagać panowie!

                              Z drugiej strony istnieje problem niezaspokajanych mężatek i nikogo nie potępię kto w takim układzie wyciągnie rękę do mężatki. Ale mnie nic do tego, bo ja po prostu nie wiem czy on jej nie chędoży czy ona tylko zmyśla.
                              • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:31
                                Na przykład kiedyś przyjaźniłem się w barze z młodą mężatką, która mi mówiła że mąż ją za mało kocha. Potem do baru zaczął przychodzić jej młody kochanek. Potem ona mi którejś nocy powiedziała że właściwie to wołałaby ze mną niż z tym kochankiem, który zresztą zauważyłem wcześniej jakby zwariował na jej punkcie. Przybiegał np. w środku nocy do baru. A jej tam nawet anie było... No więc spokojnie panowie.
                                • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:40
                                  czasrefleksji napisał(a):

                                  > Na przykład kiedyś przyjaźniłem się w barze z młodą mężatką, która mi mówiła że mąż ją za mało kocha.
                                  -----------------
                                  Ale czy chodziło o uczucie, czy o seks jak u Marianny?
                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:47
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > czasrefleksji napisał(a):
                                    >
                                    > > Na przykład kiedyś przyjaźniłem się w barze z młodą mężatką, która mi mów
                                    > iła że mąż ją za mało kocha.
                                    > -----------------
                                    > Ale czy chodziło o uczucie, czy o seks jak u Marianny?

                                    Otóż opowiedziałem jej - barmance ten kawał wtedy: Stare irlandzkie małżeństwo pomału żegna się z życiem i ona mówi do niego: John, czy jest coś, czego nie zrobiłam a chciałbyś żebym to zrobiła przed naszą śmiercią? Yes dear, a blowjob. A potem mąż pyta czy jest coś... A ona odpowiada.. Żebyś mnie pocałował! I barmanka krzyczy mi - fałszywie chyba - że to historia jej małżeństwa!
                                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:41
                                  Owszem, flirtuję także z mężatkami. W moim pojęciu piękny flirt wszystkim poprawia chemię w mózgu. Kiedyś nawet bardzo dobrze mnie wspominała mężatka przez telefon, która przyjęła mnie pod wpływem flirtu w swoim pokoju hotelowym w bieliźnie, a ja nic, ale wcale się nie gniewała że nic, miała fun że się komuś sympatycznemu pokazała od tej strony i ładnie pożartowali:)
                                  • zawle Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:46
                                    loppe...a jak twoje zasady mają się do faktu że na Ciebie w domu też czeka żona, a Ty samotnej poza chwilami zapomnienia nic dać nie możesz? To może zwyczajnie się boisz żeby w ryja nie dostać?
                                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:50
                                      zawle napisała:

                                      > loppe...a jak twoje zasady mają się do faktu że na Ciebie w domu też czeka żona
                                      > , a Ty samotnej poza chwilami zapomnienia nic dać nie możesz? To może zwyczajni
                                      > e się boisz żeby w ryja nie dostać?
                                      >
                                      Pamiętam, już kiedyś sprowadziłaś moje nie dla seksu z mężatkami do mojej obawy przed oberwaniem czy nawet stresem przed oberwaniem, to jest ok ale naprawdę to jest tam może trzecia przyczyna na liscie, ale jest tak
                                      • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:51
                                        Przede wszystkim ktoś jak ja nie mógłby uderzać męża w takiej sytuacji, czyli byłby dość bezbronny
                                        • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:14
                                          Najważniejsza, i to kończy sprawę, jest obawa o rozhuśtanie rodziny, z dziećmi. Jak są dzieci to panowie spierdalajcie proszę... Bo nawet jak znikniecie, to ona może już taka zmieniona być rozczarowana niefunkcjonująca w rodzinie. I właściwie tylko o to mi chodzi, o dzieci.
                                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:24
                                      Ludzie tego nie rozumieją na ogół, ale łatwo jest się zakochiwać, a nie często się kocha. I taka mężatka może się łatwo zakochać w kochanku. Rozumiemy?
                                      • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:44
                                        czasrefleksji napisał(a):

                                        > Ludzie tego nie rozumieją na ogół, ale łatwo jest się zakochiwać, a nie często
                                        > się kocha. I taka mężatka może się łatwo zakochać w kochanku. Rozumiemy?

                                        Rozumiemy. Wez jednak pod uwage, ze by dawac trzeba miec. Im wiecej dajesz, tym mniej masz. Zycie zgodne z zasadami to ogromny przywilej, dany nielicznym.
                                        A niektorzy zabrneli w zyciu tak daleko, ze moga juz cos z tego wszystkiego miec wylacznie kosztem innych.
                                        Zgadzam sie, ze to degrengolada moralna, ale ona wynika wprost z kardynalnego braku zyciowego dobrostanu.
                                        Gdy masz duzo chleba, mozesz sie nim dzielic z innymi. Gdy glodujesz, czesto by sie samemu najesc musisz ten chleb po prostu ukrasc.
                                        To jest wybor ty albo oni.
                                        • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:47
                                          sabat3 napisał:


                                          > Rozumiemy. Wez jednak pod uwage, ze by dawac trzeba miec. Im wiecej dajesz, tym mniej masz.
                                          ------------------------------------
                                          materialnie tak, ale w uczuciach tak wcale nie jest. In więcej dajesz, możesz mieć więcej.
                                          • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:10
                                            marek.zak1 napisał:
                                            > materialnie tak, ale w uczuciach tak wcale nie jest. In więcej dajesz, możesz m
                                            > ieć więcej.

                                            Mozesz to co dales emocjonalnie swojej rodzinie dac komus jeszcze? Masz taki kapital emocjonalny?
                                            • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:17
                                              Sokrates nie pisał książek, rozmawiał, zadawał niezwykle uważne pytania (jak Sabat i Kitty).
                                              • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:38
                                                Była w jego i w ich pytaniach dosyć oczywista a tak rzadko spotykana w świecie chęć znajdowania prawdy i szlachetności mimo lokalnych rozgrywek, pomimo nacisków wielmożów i nacisków własnych interesów finansowych. Wartości etycznych, nadrzędnych, bez których ludzie, państwa, agory, fora, dyskusje popadają w syfilis...

                                                Ten żołnierz, kamieniarz i filozof do dzisiaj pozostaje natchnieniem nie tylko dla greckiej inteligencji...
                                                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:42
                                                  Sokrates był na początku prostym kamieniarzem, którego jakiś filozof tam jakoś dźwignął żeby mógł jeszcze poza warsztatem przemawiać swoje tak trafiające do serca mądrości. Służył też pięknie przez odpowiedni czas w ateńskiej armii.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:46
                                                    Wpływowi półinteligenci doprowadzili do skazania Sokratesa stosunkiem głosów ok. 360:140 m/w na śmierć za urąganie bogom, deprawowanie młodzieży. Czyli nic się do dzisiaj nie zmieniło i nie ma się co dziwić, bo zawsze będą wpływowi półinteligenci
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:51
                                                    Po pośmiertnej refleksji, jak to bywa później - w grobie każdy piekniej, szczujów na Sokratesa wypędzono z Aten.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 03.09.16, 23:10
                                                    czasrefleksji napisał(a):

                                                    > Wpływowi półinteligenci doprowadzili do skazania Sokratesa stosunkiem głosów ok
                                                    > . 360:140 m/w na śmierć za urąganie bogom, deprawowanie młodzieży. Czyli nic si
                                                    > ę do dzisiaj nie zmieniło i nie ma się co dziwić, bo zawsze będą wpływowi półin
                                                    > teligenci

                                                    E, chyba pomyliłeś naklejki. Ludzi pokroju Sokratesa wykańczają ludzie pokroju Machiavellego. Półinteligenci dla odmiany to zazwyczaj ludzie ktorym sie wydaje, ze maja jakiś wpływ, jakiś rząd dusz, a tak naprawde nie znaczą wiele wiecej niz przekaźniki cudzych memów. To sa sznurki w rękach Machiavellich przywiązane do "demokratycznych" procesów.
                                            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:27
                                              sabat3 napisał:

                                              > marek.zak1 napisał:
                                              > > materialnie tak, ale w uczuciach tak wcale nie jest. In więcej dajesz, mo
                                              > żesz mieć więcej.
                                              >
                                              > Mozesz to co dales emocjonalnie swojej rodzinie dac komus jeszcze? Masz taki kapital emocjonalny?
                                              -------------------------------------------
                                              Wielu współpracownikom dawałem wielki kapitał sympatii. To nie znaczyło, ze od nich mniej wymagałem. Miałem szczęście i nigdy się na nich nie zawiodłem.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 03.09.16, 23:00
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > sabat3 napisał:
                                            >
                                            >
                                            > > Rozumiemy. Wez jednak pod uwage, ze by dawac trzeba miec. Im wiecej dajes
                                            > z, tym mniej masz.
                                            > ------------------------------------
                                            > materialnie tak, ale w uczuciach tak wcale nie jest. In więcej dajesz, możesz m
                                            > ieć więcej.

                                            Nawet materialnie tak nie musi byc. Tak bywa tylko tam, gdzie jest do podzielenia skończona ilosc zasobów. Tam gdzie pojawia sie produkcja czy usługi - wartosc mozna wytwarzać. Jakby sie topornie uprzeć to milosc jest rodzajem usługi...
                                        • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:50
                                          sabat3 napisał:

                                          > czasrefleksji napisał(a):
                                          >
                                          > > Ludzie tego nie rozumieją na ogół, ale łatwo jest się zakochiwać, a nie c
                                          > zęsto
                                          > > się kocha. I taka mężatka może się łatwo zakochać w kochanku. Rozumiemy?
                                          >
                                          > Rozumiemy. Wez jednak pod uwage, ze by dawac trzeba miec. Im wiecej dajesz, tym
                                          > mniej masz. Zycie zgodne z zasadami to ogromny przywilej, dany nielicznym.
                                          > A niektorzy zabrneli w zyciu tak daleko, ze moga juz cos z tego wszystkiego mie
                                          > c wylacznie kosztem innych.
                                          > Zgadzam sie, ze to degrengolada moralna, ale ona wynika wprost z kardynalnego b
                                          > raku zyciowego dobrostanu.
                                          > Gdy masz duzo chleba, mozesz sie nim dzielic z innymi. Gdy glodujesz, czesto by
                                          > sie samemu najesc musisz ten chleb po prostu ukrasc.
                                          > To jest wybor ty albo oni.

                                          I mądrze piszesz. Sabat, od Ciebie i ode mnie oczekujemy najlepszego świadectwa życiowej filozofii. Czyli mądrości życia, Sokrates był pierwszym etykiem (jak dobrze, mądrze żyć).
                                          A śmieli się z niego nieraz na ateńskiej agorze jak z Jezusa szydzili.
                                        • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:55
                                          > Im wiecej dajesz, tym mniej masz.

                                          W emocjach chyba tak nie ma. Słyszałem ze sie nakręcają.
                                          • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 23:19
                                            proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                            > > Im wiecej dajesz, tym mniej masz.
                                            >
                                            > W emocjach chyba tak nie ma. Słyszałem ze sie nakręcają.

                                            Emocje może i się nakręcają, ale czas jest zasobem skończonym. Papież Franciszek czy Dalajlama mogą kochać cały świat, ale nie dadzą rady poświęcić każdemu mieszkańcowi globu godzinki dziennie po to, by swobodnie z nim pogadać o problemach i pocieszyć.
                                            Więc teoretycznie możesz mieć i dziesięć kochanek jednocześnie, ale w pewnym momencie zacznie na tym tracić jakość tych relacji ;)
                                            • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 00:17
                                              > Papież Franciszek

                                              Na marginesie: Papież Franciszek mnie nie kocha. Ciebie chyba tez nie.

                                              A co do tematu: masz racje co do granic. Niemniej w pojedynczym zwiazku? Chyba jednak sie troche nakręca. A przynajmniej może sie nakręcać. Przynajmniej przez jakiś czas. Przynajmniej niektórym. Nie wiem czy szklanka jest pełna do połowy, ale wiem ze teoretycznie moze byc w niej woda ;)
                                            • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 08:49
                                              Ad.Sabat: Papież Franciszek czy Dalajlama mogą kochać cały świat

                                              Stąd tytuł wątku Con Amore:)
                                              • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:08
                                                czasrefleksji napisał(a):

                                                > Ad.Sabat: Papież Franciszek czy Dalajlama mogą kochać cały świat
                                                >
                                                > Stąd tytuł wątku Con Amore:).
                                                ----------------------------------------
                                                Przeczytałem dyskusje. Znakomity początek dnia. Teraz śniadanie. Twarożek z borówkami. Polecam. Niesamowity potencjał przeciwutleniaczy. Jak udowodnili naukowcy koreańscy (z południa) wyższy maja tylko jeżyny.
                                              • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:12
                                                A jakie wpływ na cały świat ma ta ich miłość?
                                                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:19
                                                  zawle napisała:

                                                  > A jakie wpływ na cały świat ma ta ich miłość?
                                                  >

                                                  Zawle, each small candle of love lights the darkness of this world, a Franciszek i Dalaj to są bardzo duże świece kochana, Ty też potrafisz kochać choć niewierząca, a dużo trudniej wtedy..., naprawdę łatwiej jest kochać jak się jest wierzącym w Boga
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:43
                                                    , naprawdę łatwiej jest kochać jak się jest wier
                                                    > zącym w Boga

                                                    Tak sądzisz? Mnie po wieloletnich obserwacjach ludzi pod kątem "wiara a możliwości umysłu i duszy" wychodzi, że wiara ma na pewno jeden wielki plus: zmniejsza poziom lęku przed nieznanym a ogromnym i przytłaczającym. Co do zasobów miłości, ciepła otwartości - żadnych związków nie widzę.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:51
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > , naprawdę łatwiej jest kochać jak się jest wier
                                                    > > zącym w Boga
                                                    >
                                                    > Tak sądzisz? Mnie po wieloletnich obserwacjach ludzi pod kątem "wiara a możliwo
                                                    > ści umysłu i duszy" wychodzi, że wiara ma na pewno jeden wielki plus: zmniejsza
                                                    > poziom lęku przed nieznanym a ogromnym i przytłaczającym. Co do zasobów miłośc
                                                    > i, ciepła otwartości - żadnych związków nie widzę.
                                                    >
                                                    >
                                                    Ale są Andziu. Im kochasz więcej, tym lękasz się mniej. Im mniej się lękasz tym więcej jesteś w stanie kochać innych, bo stan lęku ogranicza naszą uwagę i siły
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:04

                                                    > > Tak sądzisz? Mnie po wieloletnich obserwacjach ludzi pod kątem "wiara a m
                                                    > ożliwo
                                                    > > ści umysłu i duszy" wychodzi, że wiara ma na pewno jeden wielki plus: zmn
                                                    > iejsza
                                                    > > poziom lęku przed nieznanym a ogromnym i przytłaczającym. Co do zasobów
                                                    > miłośc
                                                    > > i, ciepła otwartości - żadnych związków nie widzę.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > Ale są Andziu. Im kochasz więcej, tym lękasz się mniej. Im mniej się lękasz tym
                                                    > więcej jesteś w stanie kochać innych, bo stan lęku ogranicza naszą uwagę i sił
                                                    > y

                                                    Ale nie napisałam, że.każdy wierzący ma niższy ostatevznie poziom lęku od niewierzącego, tylko że wiara zmniejsza ten poziom. Mamy wierzących z wysokim wyjściowo poziomem lęku i niewierzących z niskim. Czasem te różnice są tak duże, że docelowo nawet głęboka wiara jednego z nich nie.wyrówna im poczucia lęku i zagubienia do jednego poziomu.
                                                  • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:16
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    Ale nie napisałam, że.każdy wierzący ma niższy ostatevznie poziom lęku od niewierzącego, tylko że wiara zmniejsza ten poziom. Mamy wierzących z wysokim wyjściowo poziomem lęku i niewierzących z niskim. Czasem te różnice są tak duże, że docelowo nawet głęboka wiara jednego z nich nie.wyrówna im poczucia lęku i zagubienia do jednego poziomu.
                                                    -------------------------
                                                    Ja niekiedy zazdroszczę ludziom głęboko wierzącym. Mają jasne przesłanie i wiedzą, że po śmierci, jeśli będą trzymać się określonych zasad, będą szczęśliwie żyć wiecznie.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:11
                                                    > Ja niekiedy zazdroszczę ludziom głęboko wierzącym. Mają jasne przesłanie i wiedzą, że po śmierci, jeśli będą trzymać się określonych zasad, będą szczęśliwie żyć wiecznie. <

                                                    Pan pobłogosławił mnie duża częścią rodziny głęboko wierzących. Z bezpośrednich obserwacji widze, ze jest tak jak mowisz. Nie boja sie śmierci, nie boja sie więzienia (brat siedział za odmowę służby wojskowej), wszystkie problemy widza w skali wieczności i jest git. Jeden Zielonoświątkowiec słyszy Jezusa. Dosłownie.

                                                    Wlasnie dlatego to co wypisuje Abu Bakr al-Baghdadi jest przerażajace. Prawdopodobnie płonie w nim święty ogień wiary a to co pisze jest dokładnie na trajektorii wyznaczonej przez jego kanon świętych tekstów. Naoczni świadkowie zamachu na tego starego księdza i zakonnice mowia o ciepłym uśmiechu na twarzach tych brodatych chłopców. Nie maniakalnego uśmiechu Jokera, usmiechu człowieka ktory wie ze robi wlasnie cos wzniosłego, ze jego niegodne ciało stało sie naczyniem woli Pana.

                                                    Mysle, ze churching o ktorym pisze Loppe moze byc rozwiązaniem. Płycizna jest potencjalnym rakiem dla głębi wiary tych ludzi wiec my, reszta, możemy mieć jakas nadzieje na swiat bez szaleńców przychodzących nas nawracać maczetą, granatem czy choćby kłamstwem. Ale watpię.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:20
                                                    Ja w wierze widzę szaleństwo. I w tej z maczetami i w tej bez.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:32

                                                    > Wlasnie dlatego to co wypisuje Abu Bakr al-Baghdadi jest przerażajace. Prawdopo
                                                    > dobnie płonie w nim święty ogień wiary a to co pisze jest dokładnie na trajekto
                                                    > rii wyznaczonej przez jego kanon świętych tekstów. Naoczni świadkowie zamachu n
                                                    > a tego starego księdza i zakonnice mowia o ciepłym uśmiechu na twarzach tych br
                                                    > odatych chłopców. Nie maniakalnego uśmiechu Jokera, usmiechu człowieka ktory wi
                                                    > e ze robi wlasnie cos wzniosłego, ze jego niegodne ciało stało sie naczyniem wo
                                                    > li Pana.

                                                    Skarlenie duchowe pokłosiem wiary u predysponowanych umysłowych biedaków. A cała reszta płaci.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 15:51
                                                    > Skarlenie duchowe pokłosiem wiary u predysponowanych umysłowych biedaków. A cała reszta płaci. <

                                                    Moze byc gorzej. Chyba wszyscy mamy potencjał na kawał bestii. www.prisonexp.org, chłopcy pewnie wiekszy.
                                                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:52
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Mysle, ze churching o ktorym pisze Loppe moze byc rozwiązaniem. Płycizna jest p
                                                    > otencjalnym rakiem dla głębi wiary tych ludzi wiec my, reszta, możemy mieć jaka
                                                    > s nadzieje na swiat bez szaleńców przychodzących nas nawracać maczetą, granatem
                                                    > czy choćby kłamstwem. Ale watpię.

                                                    Churching jest mi tak nieznany jak Aandzi creampie ;) Stoje na przeciwnym koncu w stosunku do Ciebie Proteinowy. Plycizna wiary w Polsce wydawala mi sie tak powszchna, ze az paralizujaca. Te tlumy niewiernych stotace PREZD (!) kosciolem podczas niedzielnej mszy. Ze tak powiem: na chuj tam stali? To morze niewiedzy i bezmyslnosci nie zapyta 'po co tam stoje?' 'na chuj obchodze te pierdolone swieta skoro i tak w nic nie wierze?', ktore sumowalam zawsze do jednego i ciagle tego samego wniosku 'Polska jest krajem absurdu, tam nic nie ma sensu, ludzie wykonuja jakies ruchy pod nazwa tradycja nie wiedzac po cholere to w ogole robia'. Tutaj tego nie ma. Tutaj ciesza sie, ze maja wolny dzien i grzeja w swieta do McDonalda zamiarst urabiac sie produkcja jakies pierogow. Na cholere to robisz? Nawet w Boga nie wierzysz ale kurka ubierasz jakies drzewo iglaste? Swietujesz ale co wlasciwie? Jak masz udawac wiernego to sobie po prostu daj spokoj porzebierancu.

                                                    A co sie tak boisz umrzec Proteinowy? Po cholere chcesz ocalic ten swiat? A co tu tak dobrze jest? To sie musi pierdolnac i Ty doskonale o tym wiesz, przeciez ojciec Ci powiedzial.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 15:31
                                                    > A co sie tak boisz umrzec Proteinowy? Po cholere chcesz ocalic ten swiat? A co tu tak dobrze jest? To sie musi pierdolnac i Ty doskonale o tym wiesz, przeciez ojciec Ci powiedzial. <

                                                    Czemu? Bo wszystko wskazuje na to ze to wszystko co mamy. Szkoda patrzeć jak sie to sypie. Ojciec owszem powiedział ze Jehowa skopie wszystkim dupę, ale mam obawy ze to nie jakiś kosmiczny Stalin tylko lenistwo, głupota i nihilizm skrzyżowane z kolejna generacja faszystów.
                                                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 18:22
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Czemu? Bo wszystko wskazuje na to ze to wszystko co mamy. Szkoda patrzeć jak si
                                                    > e to sypie. Ojciec owszem powiedział ze Jehowa skopie wszystkim dupę, ale mam o
                                                    > bawy ze to nie jakiś kosmiczny Stalin tylko lenistwo, głupota i nihilizm skrzy
                                                    > żowane z kolejna generacja faszystów.

                                                    ''To wszystko co mamy. Szkoda patrzec jak sie to sypie." ;) Bo co? Bo taki ladny i wartosciowy? Tylko kto tu rzadzi na tym swiecie? Tata nie mowil?
                                                    'The most unclean'. www.youtube.com/watch?v=1RnNDWWMYvY
                                                    Takze wiesz this way or another it has to come to the end.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 19:20
                                                    > Bo co? Bo taki ladny i wartosciowy? <

                                                    Bo zaludniony przez istoty czujące cierpienie lub dobrostan a my mamy empatię.

                                                    > Tylko kto tu rzadzi na tym swiecie? Tata nie mowil? <

                                                    Mówił. Mówił tez inne rzeczy ktore były łatwe do zweryfikowania i okazały sie kłamstwem. Nie mow, ze bierzesz na powaznie opowieści wymyślone przez wariatów na pożytek idiotów.

                                                    "Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć."
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 19:31
                                                    Bóg jest wszechmocny, więc rządzi wszędzie gdzie chce, Widać na ziemi nie chciał.
                                                    www.youtube.com/watch?v=cysxgayjuqI
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:07
                                                    > www.youtube.com/watch?v=cysxgayjuqI

                                                    :)
                                                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:44
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Bo co? Bo taki ladny i wartosciowy? <
                                                    >
                                                    > Bo zaludniony przez istoty czujące cierpienie lub dobrostan a my mamy empatię.
                                                    >
                                                    > > Tylko kto tu rzadzi na tym swiecie? Tata nie mowil? <
                                                    >
                                                    > Mówił. Mówił tez inne rzeczy ktore były łatwe do zweryfikowania i okazały sie k
                                                    > łamstwem. Nie mow, ze bierzesz na powaznie opowieści wymyślone przez wariatów n
                                                    > a pożytek idiotów.
                                                    >
                                                    > "Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy
                                                    > mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć."

                                                    To sie zdecyduj przez kogo zaludniony? Czy:
                                                    - przez istoty czujące cierpienie lub dobrostan, odczuwajace empatie (jacys 'my' Ty?)
                                                    czy
                                                    - ludzi mowiacy klamstwa (jak tata)
                                                    czy
                                                    - wariatow (jak tata)
                                                    czy
                                                    - idiotow (jak ja)
                                                    czy
                                                    - ludzi potwornych wymyslajacych potwornosci by im bylo lzej z wlasna potwornoscia.

                                                    Bo jesli nawet z kazdej kategorii jest po jednym to sumujac tych zlych jest wiecej wiec dlaczego zaslugujemy by zyc? Masz racje latwo zweryfikowac kto rzadzi tym swiatem biorac pod uwage co sie na tym swiecie dzieje (tylko siegnij wzrokiem troche dalej niz wokol wlasnej dupy). Jak to wytlumaczysz? Jak przejdziesz nad tym do porzadku dziennego? I masz racje: ludzie sami zgotowali sobie ten los, bo sa zli (jak w cytacie). Nie ma sensu udawac, ze jest inaczej. A jak przestaniemy udawac, ze to my ci dobrzy, czujacy i empatyczni, to bedzie mozna sobie pogadac o dupie maryni ;-)
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:52
                                                    Proteinowy jest zwyczajnie pięknym człowiekiem. Jak Ci Chińczycy co ich torturowali a oni współczuli. Widzi, wie, ale kocha i empatyzuje
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > Proteinowy jest zwyczajnie pięknym człowiekiem. Jak Ci Chińczycy co ich torturo
                                                    > wali a oni współczuli. Widzi, wie, ale kocha i empatyzuje
                                                    >

                                                    To jest dobrze wymierzony kopniak, byc moze zasłużony. Na zdrowie. Drobna techniczna poprawka: nic nie mowilem o milosci.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:08
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > To jest dobrze wymierzony kopniak, byc moze zasłużony. Na zdrowie. Drobna techn
                                                    > iczna poprawka: nic nie mowilem o milosci.

                                                    To nie był kopniak wymierzony w Ciebie. To w ogóle nie był kopniak. A tak trochę technicznie....czym jest umiejętność zamieniania doznanych krzywd na współczucie? Ogólnie i dla Ciebie osobiście?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 05.09.16, 16:10
                                                    > To nie był kopniak wymierzony w Ciebie. To w ogóle nie był kopniak. <

                                                    Przeniosłaś pewne łatwe do wyśmiania idealizmy z płaszczyzny Franciszek - Dalajlama na mnie, dorzuciłaś "miłość" dla dalszego przerysowania i uzyskania komicznego efektu nagrodzenia tychwznioslych stanow w kontraście do wrednego i nieuprzejmego proteinowego, ktory wlasnie opluł Franciszka-Samo-Dobro. Patrząc z boku: technicznie poprawne "przyprawienie gęby", nie ma sie czego wstydzić.

                                                    > A tak trochę technicznie....czym jest umiejętność zamieniania doznanych krzywd na współczucie? Ogólnie i dla Ciebie osobiście? <

                                                    Nie wiem, nie jestem Buddysta. Z tego co rozumiem nie musisz tych krzywd zapominać, wystarczy ze nie karmisz sie nienawiścią, zwłaszcza do poziomu w ktorym sobie szkodzisz.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 21:58
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Przeniosłaś pewne łatwe do wyśmiania idealizmy z płaszczyzny Franciszek - Dalaj
                                                    > lama na mnie, dorzuciłaś "miłość" dla dalszego przerysowania i uzyskania komicz
                                                    > nego efektu nagrodzenia tychwznioslych stanow w kontraście do wrednego i nieupr
                                                    > zejmego proteinowego, ktory wlasnie opluł Franciszka-Samo-Dobro. Patrząc z boku
                                                    > : technicznie poprawne "przyprawienie gęby", nie ma sie czego wstydzić.

                                                    Nie ma dużych i małych świec. Możesz być tak samo miłujący jak oni. To moje znaczenie. I dalej....ja nie jestem katoliczką. Franciszek to głowa instytucji której nie lubię i nie cenię, więc chyba nie do mnie te zarzuty. Wstyd? Nie w przymierzalni;)

                                                    > Nie wiem, nie jestem Buddysta. Z tego co rozumiem nie musisz tych krzywd zapomi
                                                    > nać, wystarczy ze nie karmisz sie nienawiścią, zwłaszcza do poziomu w ktorym so
                                                    > bie szkodzisz.

                                                    Nie trzeba być buddystą, katolikiem czy świadkiem żeby tak myśleć. Oczywiście wierzący Ci powiedzą że to tylko ich religii przywilej.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 07.09.16, 12:00
                                                    > Nie trzeba być buddystą, katolikiem czy świadkiem żeby tak myśleć. Oczywiście wierzący Ci powiedzą że to tylko ich religii przywilej. <

                                                    To jest ich główny chwyt marketingowy. Ideologii też. Większość z nas instynktownie czuje, że umiar jest potrzebny też w emocjach (nie tylko w żarciu czy ryćkaniu). Teologie/ideologie próbują majstrować, podkręcać, dorzucić sterydów do tego instynktownego poczucia co jest OK a co nie. Dla wyższego dobra. Prawie zawsze z przerażającym efektem. Prawie zawsze okazuje się, że ktoś musi być dla wyższego dobra znienawidzony, zniewolony czy zabity. Dlatego Buddyzm (jako idea) wydaje się taki sympatyczny.
                                                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 23:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Proteinowy jest zwyczajnie pięknym człowiekiem. Jak Ci Chińczycy co ich torturo
                                                    > wali a oni współczuli. Widzi, wie, ale kocha i empatyzuje


                                                    Tymczasem po proponowanym zluzowaniu majt nadejszla mnie refleksja:
                                                    Czujacy, empatyczny Proteinowy, ktory zapisal sie na kartach forum przykladem z deska ;-)
                                                    Tak sie chichralam jak te deske chlopaki podlapali i pociagneli przez pare postow. Marek to se pewnie po cichu przyklad z deska gdzies zapisal i na bank zerznie deche w jakies ksiazce ;)
                                                    Aproppo dechy klozetowej, to nie wiem jak Wy ale ja swoja zdjelam, bo mialam juz dosyc jej mycia, w koncu i tak jej nikt nie spuszczal, a obryzgana bywala regularnie, a tak, jednym sprawnym ruchem sie deski pozbylam i zaden stos nie runal ;)
                                                  • sabat3 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 21:55
                                                    Ej, ludzie nie są źli czy dobrzy.
                                                    Ludzie są zwierzętami, uwarunkowanymi instynktownie na rozmnożenie swoich genów i sukces biologiczny. Kategorie dobra i zła wymyśliło i opracowało stado, na zasadzie wielopokoleniowej ewolucji, a z grubsza chodzi o to, że dobrem jest przeciwstawianie dobra całego stada pokusom pojedynczej jednostki. Dobre jest działanie w interesie grupy, w interesie przeżycia, w interesie grupowego ładu. Złem jest działanie pod wpływem instynktów, łamanie społecznego i biologicznego uwarunkowania, uleganie podszeptom pierwotnych instynktów gdy godzą one w interes stada.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:54
                                                    > Dobre jest działanie w interesie grupy, w interesie przeżycia, w interesie grupowego ładu. Złem jest działanie pod wpływem instynktów, łamanie społecznego i biologicznego uwarunkowania, uleganie podszeptom pierwotnych instynktów gdy godzą one w interes stada. <

                                                    Ta równowaga podlega ciągłej re-ewaluacji. Bieżąca cywilizacja przyznaje jednostce tak dużych swobód jakich chyba nie było w historii ludzkości. Byc moze za dużych, czas pokaże.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:37
                                                    > To sie zdecyduj przez kogo zaludniony?. <

                                                    Nie musze wybierać. Przez wszystkie te typy naraz.

                                                    > latwo zweryfikowac kto rzadzi tym swiatem biorac pod uwage co sie na tym swiecie dzieje (tylko siegnij wzrokiem troche dalej niz wokol wlasnej dupy) <

                                                    Łatwo. Swiat ma wszystkie cechy miejsca ktorym nie rządzi nikt.

                                                    > A jak przestaniemy udawac, ze to my ci dobrzy, czujacy i empatyczni, to bedzie mozna sobie pogadac o dupie maryni ;-) <

                                                    Racja, czas zluzowac majty, otworzyć browara, pogadać o dupie Maryni.
                                                  • lybbla Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:42
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    >... pogadać o dupie Maryni.

                                                    Ale co kobiety z tego będą miały?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 23:00
                                                    lybbla napisał:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    >
                                                    > >... pogadać o dupie Maryni.
                                                    >
                                                    > Ale co kobiety z tego będą miały?

                                                    To dorzućmy jeszcze "o dupie Wacława czyli dzis prawdziwych facetow juz nie ma". Tym bardziej ze faktycznie nie widze.
                                                  • hello-kitty2 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 23:40
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > >... pogadać o dupie Maryni.
                                                    > >
                                                    > > Ale co kobiety z tego będą miały?
                                                    >
                                                    > To dorzućmy jeszcze "o dupie Wacława czyli dzis prawdziwych facetow juz nie ma"
                                                    > . Tym bardziej ze faktycznie nie widze.

                                                    Kontunuujac (nie wiem czy to przez 'u' czy przez 'l', pierdole nie googluje, za duzo roboty, a i tak nie zapamietam) matka byla w odwiedzinach i podzileila sie ze mna nastepujacym spostrzezeniem: jakie oni teraz te jeansy na chlopow szyja, ze chlopom wisza na dupie. Alez mamo, bo te chlopy dup nie maja! Malo ktory usiadzie na ginekologu na silce zeby trzasnac seryjke na odwodziciele, o przysiadzie nie wspomne. Wrzuc sobie na milosc boska Proteinowy do programu chociaz tego ginekologa jak sie boisz wolnych ciezarow, ewentualnie jakas suwnice.
                                                  • kag73 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 23:49
                                                    > To dorzućmy jeszcze "o dupie Wacława czyli dzis prawdziwych facetow juz nie ma"
                                                    > . Tym bardziej ze faktycznie nie widze.

                                                    Nie dramatyzujmy. Co czy kto to jest "prwdziwy facet? I czy kiedys takowi byli? I czy bardziej sie podobali. Moja tesciowa 75+ powiada, ze zdecydowanie bardziej podobaja jej sie dzisiejsi faceci i dzisiejsi ojcowie niz faceci z jej pokolenia albo z pokolenia jej ojca.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:02
                                                    Kiedyś faceci byli gorsi, ale to ich zło chroniło ich przed oceną. Teraz są lepsi, ale oceniani. No nie bardzo opłacalna zmiana. Nie dość że mają więcej roboty, to jeszcze na nich psy wieszają.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kiedyś faceci byli gorsi, ale to ich zło chroniło ich przed oceną. Teraz są lep
                                                    > si, ale oceniani. No nie bardzo opłacalna zmiana. Nie dość że mają więcej robot
                                                    > y, to jeszcze na nich psy wieszają.

                                                    Hłe hłe, właśnie o tym uparcie piszę, jak się natykam na smętne gledzenie o niegdysiejszych śniegach czyli mężczyznach powszechnie występujących w dawnych dobrych czasach :-P To wyjątkowo głupawa bajeczka skłaniająca ludzi do myślenia, że.jak wrócą do starego bagna, to im się automatycznie poprawi.
                                                    >
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:51
                                                    A nie poprawi się Andzia? Poprawi się. A i nam kobietom się też może poprawi? Wiesz ile widzę kobiet które żyją w konwencji starych związków i deklarują zadowolenie? I na serio są zadowolone. Ja bym jednak chciała mieć wybór.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 09:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > A nie poprawi się Andzia? Poprawi się. A i nam kobietom się też może poprawi? W
                                                    > iesz ile widzę kobiet które żyją w konwencji starych związków i deklarują zadow
                                                    > olenie? I na serio są zadowolone. Ja bym jednak chciała mieć wybór.

                                                    Też widzę i jak komu z tym.dobrze to z Bogiem. Chociaż panie wzdychające do dawnych dobrych czasów a psioczące na zle nowe, jednocześnie kształcące się w zawodach, do których kiedyś nie miały dostępu i zarabiające kasę, którą mogą same dysponować, z własnej woli żyją w schizofrenii :-P

                                                    >
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 10:09
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Też widzę i jak komu z tym.dobrze to z Bogiem. Chociaż panie wzdychające do daw
                                                    > nych dobrych czasów a psioczące na zle nowe, jednocześnie kształcące się w zawo
                                                    > dach, do których kiedyś nie miały dostępu i zarabiające kasę, którą mogą same d
                                                    > ysponować, z własnej woli żyją w schizofrenii :-P

                                                    Oj tam. ale działają na rzecz małżeńskiego dobrostanu tak tu podnoszonego:)) Taki małżonek ma nisko poziom leku, że nie sypia z feministką. Dzięki temu mu stoi.
                                                    A o do pracy wolności w wyborach....mąż mojej znajomej, tradycjonalista, katolik, antyfeminista. On swojej żonie "pozwala" pracować. A jak żyliby za połowę kasy ( ona zarabia tyle samo)? "Skromniej". Ciekawe z czego by zrezygnowali...z jedzenia czy raty za mieszkanie. Nie zapytałam. Mam litość.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 11:04

                                                    > Oj tam. ale działają na rzecz małżeńskiego dobrostanu tak tu podnoszonego:)) Ta
                                                    > ki małżonek ma nisko poziom leku, że nie sypia z feministką. Dzięki temu mu sto
                                                    > i.
                                                    > A o do pracy wolności w wyborach....mąż mojej znajomej, tradycjonalista, katoli
                                                    > k, antyfeminista. On swojej żonie "pozwala" pracować. A jak żyliby za połowę ka
                                                    > sy ( ona zarabia tyle samo)? "Skromniej". Ciekawe z czego by zrezygnowali...z j
                                                    > edzenia czy raty za mieszkanie. Nie zapytałam. Mam litość.

                                                    Tak, przyznaję, litościwa z ciebie kobieta. Ja też jestem litościwa w takich razach do czasu aż któreś nie zaczyna pierdolić wyjątkowo namolnie i roztaczać fantasyczne teorie :-P
                                                  • sabat3 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 11:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > A o do pracy wolności w wyborach....mąż mojej znajomej, tradycjonalista, katoli
                                                    > k, antyfeminista. On swojej żonie "pozwala" pracować. A jak żyliby za połowę ka
                                                    > sy ( ona zarabia tyle samo)? "Skromniej". Ciekawe z czego by zrezygnowali...z j
                                                    > edzenia czy raty za mieszkanie. Nie zapytałam. Mam litość.

                                                    Wciaz lepiej i na wyzszym poziomie niz po rozwodzie. W kazdym razie on.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 12:39
                                                    Jak się nie ma w SOBIE perspektywy to masz rację. Czasami jednak ludzie w powodu braku perspektywy w małżonku się rozwodzą, tak że wiesz....nie jest to takie oczywiste. Takie nasze luźne tematy poboczne.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 13:03
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jak się nie ma w SOBIE perspektywy to masz rację. Czasami jednak ludzie w powod
                                                    > u braku perspektywy w małżonku się rozwodzą, tak że wiesz....nie jest to takie
                                                    > oczywiste. Takie nasze luźne tematy poboczne.
                                                    >
                                                    Do kogo i do czego to, bi bo mi drzewko nie pokazuje.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 05.09.16, 13:11
                                                    Do sabata.
                                                  • sabat3 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:35
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Co czy kto to jest "prwdziwy facet? I czy kiedys takowi byli?

                                                    Prawdziwi faceci to ci, ktorych juz nie ma. I to sie sprawdza w kazdym pokoleniu.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 19:20
                                                    Ja niewierząca też się boję umrzeć:)) A jak się okaże że to piekło istnieje naprawdę? Ja pierdolę:)))
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:17
                                                    Dzisiaj niedziela, chrześcijański szabas, spraw wiary w Boga raczej nie da się łatwo analitycznie rozpatrywać, właśnie stąd w ogóle wiara, a nie nauka, chociaż oczywiście teologia i tak dalej i jest wiele analitycznego myślenia, a nie tylko wierzenia, no i OK. Na przykład gdy właśnie schodzę do analizy to mam kilka takich problemów z chrześcijaństwem, że no niestety, a przecież nie o to chyba chodzi i nie mnie kwestionować. A może, proszę bardzo, niech światli innowiercy albo ateiści rozpatrują.

                                                    Churching, co za wymysł, dopiero gdy w lipcu byliśmy z żoną jednego dnia!, jednej niedzieli, na 3! mszach w świątyniach 3 różnych chrześcijańskich odmian - prawosławie, katolicki, baptyści poznałem ten wyraz... Od 9 do 15 godziny. Duże różnice! i właśnie to chłonąłem jednego dnia i o tym rozmawiałem z pastorem po tej trzeciej mszy, gdy podszedł do nas w małym domu modlitewnym. Szczęść Boże! - tak się żegnaliśmy po mojej analizie 3 obrządków.
                                                  • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:24
                                                    czasrefleksji napisał(a):


                                                    > Churching, co za wymysł, dopiero gdy w lipcu byliśmy z żoną jednego dnia!, jednej niedzieli, na 3! mszach w świątyniach 3 różnych chrześcijańskich odmian - prawosławie, katolicki, baptyści poznałem ten wyraz...
                                                    ------------------------
                                                    Jak to do nas przychodzi z Zachodu. Piątek, sobota - clubbing, a niedziela - churching. U mnie z lesie - chesting, albo (wg. Kitty) - guming. Świat się zmienia.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > czasrefleksji napisał(a):
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Churching, co za wymysł, dopiero gdy w lipcu byliśmy z żoną jednego dnia!
                                                    > , jednej niedzieli, na 3! mszach w świątyniach 3 różnych chrześcijańskich odmia
                                                    > n - prawosławie, katolicki, baptyści poznałem ten wyraz...
                                                    > ------------------------
                                                    > Jak to do nas przychodzi z Zachodu. Piątek, sobota - clubbing, a niedziela - ch
                                                    > urching. U mnie z lesie - chesting, albo (wg. Kitty) - guming. Świat się zmieni
                                                    > a.

                                                    Nie chciałbym uchodzić za churchingowca i clubbera, ale niestety chyba nim też trochę jestem Marek... Oczywiście są gorsze zainteresowania, wrażliwości i przeżycia niż te moje. Ale do świątyń chodzę rzadko, raczej czytam księgi i słucham Radia Maryja cudownego... Powtarzają kazania Jana Pawła II ze wszystkich pielgrzymek do ojczyzny, no co masz lepszego w mediach? Przecież nie będę słuchać tych idiotów z TokFM i TVN.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:29
                                                    czasrefleksji napisał(a):

                                                    > Dzisiaj niedziela, chrześcijański szabas, spraw wiary w Boga raczej nie da się
                                                    > łatwo analitycznie rozpatrywać,

                                                    Spraw wiary nie rozpatruję, nie wiem czy.się.da.czy nie. Na pewno zaś da się rozpatrywać sprawy psychiki człowieczej, co się zresztą czyni nie od dziś. Mnie intere


                                                    >
                                                    > Churching, co za wymysł, dopiero gdy w lipcu byliśmy z żoną jednego dnia!, jedn
                                                    > ej niedzieli, na 3! mszach w świątyniach 3 różnych chrześcijańskich odmian - pr
                                                    > awosławie, katolicki, baptyści poznałem ten wyraz... Od 9 do 15 godziny. Duże r
                                                    > óżnice! i właśnie to chłonąłem jednego dnia i o tym rozmawiałem z pastorem po t
                                                    > ej trzeciej mszy, gdy podszedł do nas w małym domu modlitewnym. Szczęść Boże! -
                                                    > tak się żegnaliśmy po mojej analizie 3 obrządków.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:40
                                                    Mnie interesują praktyczne związki między poszczególnymi potencjałami mózgu (np. wiara) a efektami w postaci konkretnych cech.

                                                    Co do churchingu: uprawiam z.upodobaniem z tytułu upodobania do sztuk plastycznych. Poza estetycznej natury podziwem dla kształtów i kolorów chłonę atmosferę. Ale to chyba nadal tylko estetyzowanie ;-)
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 10:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mnie interesują praktyczne związki między poszczególnymi potencjałami mózgu (np
                                                    > . wiara) a efektami w postaci konkretnych cech.
                                                    >
                                                    > Co do churchingu: uprawiam z.upodobaniem z tytułu upodobania do sztuk plastyczn
                                                    > ych. Poza estetycznej natury podziwem dla kształtów i kolorów chłonę atmosferę.
                                                    > Ale to chyba nadal tylko estetyzowanie ;-)
                                                    >

                                                    Najlepsza oprawa muzyczna jest w prawosławiu, dużo i pięknie śpiewają. Natomiast pop miota się tam jak jakiś szarlatan na scenie jak dla mnie prostaczka, strasznie charyzmatyczny.
                                                    Najlepiej moja kochana żona, ona zawsze ma takie swoje pomysły które mnie utrzymują w stanie fascynacji, poszła kupić miód od popa zachwalany na mszy. No i wraca od popa, ja stoję na ulicy i pytam: Co, mamy już blagiera miesiąca?:)) Ona kiwa głową rozbawiona. Ona była blagierem miesiąca czyli wykonała najzabawniejszy manewr miesiąca. Zamiast do parafii po ten miód zbłądziła do domu popa który przywitał ją w majtkach i wygonił ha ha ha!!! Bo u nich kobiety krótko trzymają w prawosławiu ha ha.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 11:40
                                                    czasrefleksji napisał(a):

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Mnie interesują praktyczne związki między poszczególnymi potencjałami móz
                                                    > gu (np
                                                    > > . wiara) a efektami w postaci konkretnych cech.
                                                    > >
                                                    > > Co do churchingu: uprawiam z.upodobaniem z tytułu upodobania do sztuk pla
                                                    >
                                                    > Najlepsza oprawa muzyczna jest w prawosławiu, dużo i pięknie śpiewają. Natomias
                                                    > t pop miota się tam jak jakiś szarlatan na scenie jak dla mnie prostaczka, stra
                                                    > sznie charyzmatyczny.

                                                    Zgadzam się, oprawę muzyczną prawosławie ma przepiękną. Chory cerkiewne puszczam sobie nierzadko dla relaksacji. Zresztą w ogóle muzykę sakralną bardzo sobie cenię. Natomiast na charyzmę mam wrodzoną ślepotę. Coś jak prozopagnozja na twarze lub nieumiejętność czytaniamiędzy wierszami u autystyka. Nigdy nie mogłam poczuć fenomenu JPII kiedy na niego patrzyłam w telewizji i obserwowałam jego posunięcia. Merytorykę znam, wiem.że ładnie i mądrze pisał, bo coś tam czytałam, ale nie on jeden.


                                                    > Najlepiej moja kochana żona, ona zawsze ma takie swoje pomysły które mnie utrzy
                                                    > mują w stanie fascynacji, poszła kupić miód od popa zachwalany na mszy. No i wr
                                                    > aca od popa, ja stoję na ulicy i pytam: Co, mamy już blagiera miesiąca?:)) Ona
                                                    > kiwa głową rozbawiona. Ona była blagierem miesiąca czyli wykonała najzabawniejs
                                                    > zy manewr miesiąca. Zamiast do parafii po ten miód zbłądziła do domu popa który
                                                    > przywitał ją w majtkach i wygonił ha ha ha!!! Bo u nich kobiety krótko trzymaj
                                                    > ą w prawosławiu ha ha.


                                                    Hehe, ekstremalny ten.wasz churching ;-)
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:11
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Tak sądzisz? Mnie po wieloletnich obserwacjach ludzi pod kątem "wiara a możliwo
                                                    > ści umysłu i duszy" wychodzi, że wiara ma na pewno jeden wielki plus: zmniejsza
                                                    > poziom lęku przed nieznanym a ogromnym i przytłaczającym. Co do zasobów miłośc
                                                    > i, ciepła otwartości - żadnych związków nie widzę.

                                                    Za to zwiększa poziom lęku w innych dziedzinach, więc bilans może być różny. Co do zasobów deklaratywnie zawsze jest bardzo dobrze:))
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:17
                                                    I jeszcze jedno...nie będę szukać...to nie Ty loppe pisałeś o swoich romansach? Wcześniej? Zresztą, nieważne.....mnie chodziło raczej o pokrętność twojej logiki moralności.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:20

                                                    > Za to zwiększa poziom lęku w innych dziedzinach, więc bilans może być różny. Co
                                                    > do zasobów deklaratywnie zawsze jest bardzo dobrze:))

                                                    Włącza niektórym predysponowanym lęki przed ludźmi i zawiskami, czasem doprowadza do skarlenia duchowego, ale ucisza ten podstawowy. Wszystko ma swoją cenę, a tę jak widać warto zapłacić ;-) Tym o dobrym fundamencie psychicznym wiara pomaga urosnąć i rozwinąć się.
                                                    A zasoby deklaratywnie zawsze są ok ;-) Ja patrzę na przebieg życia i zmiany u znajomych na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jak ktoś mały, skurczony w sobie i pełen brzydkich myśli, to i taki pozostał po nawróceniu/ożywieniu relacji z praktykami religijnymi. A jak miał pozytywny i ciepły stosunek do świata to się w tym utwierdził/rowinął.
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:09
                                                    Nie zgadzam się z Tobą loppe, ale to nie to forum, więc nie zacznę tematu.
                                              • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:28
                                                czasrefleksji napisał(a):

                                                > Ad.Sabat: Papież Franciszek czy Dalajlama mogą kochać cały świat
                                                >
                                                > Stąd tytuł wątku Con Amore:)

                                                Moze potencjalnie mogą. Faktem jest ze Franciszek zdecydował sie tak nie robić. Po zamachu na Charlie Hebdo powiedział ze kreskowkowicze sami sobie sa winni. To ze ktos jest w stanie wygłosić pare frazesów to nie milosc. To PR i lep na ludzi niezdolnych do refleksji.

                                                Tu przypomnę to co Marek wałkuje na temat Johna Wayna i Clinta Easwooda oraz taki znajomy buddyjski lama, Ole Nydhal : trzeba mieć w sobie współczucie chirurga (parafrazuję). Współczucie ktore wyraża sie w działaniu a nie we frazesach. Trzeba byc dobrym a nie po prostu miłym czy sentymentalnym.

                                                Niebo zesłało Franciszkowi test na miłosierdzie w postaci krwawego zamachu na jego wrogów politycznych (bo 70% ich materiału było skierowane przeciw KK i KK próbował juz wcześniej, za Niemca, ich wykończyć prawnie) a Franciszek zdecydował sie zacytować dresika z przedmieścia zamiast Chrystusa.

                                                Jezeli tego nie widzisz albo razi Cie ze ktos śmie tak mowić o autorytecie to właśnie postawiłeś sie w jednym rzędzie z polinteligentami, ktorzy umożliwili morderstwo Sokratesa.
                                                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:34
                                                  proteinowy:
                                                  > Jezeli tego nie widzisz albo razi Cie ze ktos śmie tak mowić o autorytecie to w
                                                  > łaśnie postawiłeś sie w jednym rzędzie z polinteligentami, ktorzy umożliwili mo
                                                  > rderstwo Sokratesa.


                                                  Właśnie, ludzkość wraca wciąż do sprawy Dreyfussa, Chrystusa i przede wszystkim powinna znów zacząć roztrząsać dlaczego my ludzie zabiliiśmy Sokratesa, najlepszego z ludzi. Odpowiedź ja znam. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze albo zawiść! Sokratesa i Jezusa zabito z powodu zawiści, z powodu dyskomfortu że nie jest się na ICH pozimie...
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:39
                                                    Jest wielki problem z byciem człowiekiem pięknym. Ludzie brzydsi zaczynają się starać - po prostu z powodu dysonansu poznawczego - by udowodnić że Ty Proteinowy wcale nie jesteś taki piękny, że piękno tak naprawdę nie istnieje, piękno etyczne... Że wszyscy są egoistami!
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:24
                                                    czasrefleksji napisał(a):

                                                    > Jest wielki problem z byciem człowiekiem pięknym. Ludzie brzydsi zaczynają się
                                                    > starać - po prostu z powodu dysonansu poznawczego - by udowodnić że Ty Proteino
                                                    > wy wcale nie jesteś taki piękny, że piękno tak naprawdę nie istnieje, piękno et
                                                    > yczne... Że wszyscy są egoistami!

                                                    Z tego co wiem Dalajlama jest piękny.
                                                    Z tego co wiem wielu mnichów buddyjskich po latach tortur w chińskich więzieniach wyrażało współczucie wobec oprawców i to jest piękne.
                                                    Z tego co wiem jest mnóstwo ludzi pięknych.

                                                    Ale nie wszyscy, a brzydota u przywódców brzydzi bardziej.
                                                • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:36
                                                  hehe...w swoich czasach Jezus nie był nikim więcej niż dresikiem z przedmieścia, czyż nie?
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:47
                                                    Jest straszna siła do uśredniania moralnego, ludzie szargają świętości po prostu po to by nie czuć dyskomfortu że są jacy są. Chcą stanowić normy wg swojego zasranego postępowania, nie chcą by normy wyższe ich zawstydzały pokazując kim są - i już właśnie nie chodzi o poczucie winy jak kiedyś, ale poczucie wstydu gra idzie w 21 wieku: nie chcą zobaczyć że są świniami nienażartymi
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:53
                                                    Reasumując: kult Sokratesa i Jezusa wynika z tego, że w tym zasranym grajdołku interesów, interesów, pojawili się ludzi piękni i dobrzy i mądrzy, których trzeba było zabić bo kłuli w oczy tej hołoty jaką niestety w pewnej perspektywie stanowimy, perspektywie idealnych standardów etycznych...
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 12:57
                                                    W pewnej perspektywie, idealistycznej, społeczeństwa to hołota a na ich czele stają politycy - władcy pijarowi hołoty która chce usłyszeć to co chce usłyszeć
                                                  • zawle Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:00
                                                    Świętości? W Polsce największą świętością jest papież - nasz papież. Papież zamiatacz pod dywan. Na tym o czym piszesz opiera się zło tego świata. Posłuszeństwo, zakaz myślenia, brak weryfikacji. I każdy wymaga tego dla siebie, gdy daje to wyższym od siebie.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 13:19
                                                    zawle napisała:

                                                    > hehe...w swoich czasach Jezus nie był nikim więcej niż dresikiem z przedmieścia
                                                    > , czyż nie?
                                                    >

                                                    Absolutnie nie. Zakładając na chwile, ze tekst Biblii jest wierny Jezus był gigantem empatii. Dresik z przedmieścia jest tu użyty w stereotypowym znaczeniu.
                                      • zawle Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:05
                                        No ja normalnie takich bzdur czytać nie mogę spokojnie. Biedny, zdradzający żonę loppe nie zdradza jej z żonatymi kobietami bo boi się że się mężatka może zakochać ( niemężatki nie mają uczuć) lub lęka się o jej dzieci ( masz własne?).
                                        • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:10
                                          zawle napisała:

                                          > No ja normalnie takich bzdur czytać nie mogę spokojnie. Biedny, zdradzający żon
                                          > ę loppe nie zdradza jej z żonatymi kobietami bo boi się że się mężatka może zak
                                          > ochać ( niemężatki nie mają uczuć) lub lęka się o jej dzieci ( masz własne?).
                                          >

                                          Ja nie zdradzam żony. Nigdy jej nie zdradziłem. Taki łatwy zarzut niesprawiedliwy.
                                          • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:32
                                            czasrefleksji napisał(a):


                                            > Ja nie zdradzam żony. Nigdy jej nie zdradziłem. Taki łatwy zarzut niesprawiedliwy.
                                            ---------------------
                                            Zawle źle Cie zrozumiała. Według mnie to był tryb przypuszczający, czyli jeśli romans, to NIE z mężatką, w każdym razie u Ciebie. U mnie byłoby tak samo. Ten opis Proteinowego wyjmowanej deski bardzo do mnie trafił.
                                            • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:03
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > Zawle źle Cie zrozumiała. Według mnie to był tryb przypuszczający, czyli jeśli
                                              > romans, to NIE z mężatką, w każdym razie u Ciebie. U mnie byłoby tak samo. Ten
                                              > opis Proteinowego wyjmowanej deski bardzo do mnie trafił.

                                              Wtedy to kochanka wyjmowalaby deske z waszego pieczolowicie stawianego rodzinnego palacyku. A takie samotne kochanki maja duzo wolnego czasu na snucie sobie rozmaitych planow i dostatecznie determinacji na wcielanie ich w zycie.
                                              Nie ma to jak bycie targetem zacietej matrymonialnej klusowniczki, ktora zagiela na was parol. I to wy mielibyscie w tej sytuacji cos do ukrycia chlopcy, nie ona ;)
                                              • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:13
                                                Trochę na boczku swój interesik upiekę: Dla mnie największymi etycznymi autorytetami forum są bez żadnej kolejności Marek, Burzowa, Zawle, Kitty, Sabat, Zig
                                                • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:16
                                                  i Wont oczywiście czuje świetnie etykę, forma zawadiacka nie myli mnie!
                                                • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:39
                                                  Loppe, to taki zart? Ja jestem niemal pozbawiony etyki. Jestem zepsuty do szpiku kosci, pozbawiony zasad i znieczulony na innych. Mam wglad w siebie i przeraza mnie karzel moralny jakiego w sobie widze.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:46
                                                    sabat3 napisał:

                                                    >to taki zart? Ja jestem niemal pozbawiony etyki. Jestem zepsuty do szpik
                                                    > u kosci, pozbawiony zasad i znieczulony na innych. Mam wglad w siebie i przeraz
                                                    > a mnie karzel moralny jakiego w sobie widze.

                                                    Bardzo piękne pytanie znów... Jak wy potraficie stawiać pytania, Kitty i Ty Sabacie. Kochana Kitulka...

                                                    Chłopie, ja naprawdę mam oko - nie umiem jeszcze stawiać pytań mądrych a szlachetnych jak Wy - ale nikt mnie nie prześcignie w postrzeganiu piękna waszych umysłów....
                                                  • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 18:46
                                                    czasrefleksji napisał(a):
                                                    > Chłopie, ja naprawdę mam oko - nie umiem jeszcze stawiać pytań mądrych a szlach
                                                    > etnych jak Wy - ale nikt mnie nie prześcignie w postrzeganiu piękna waszych umy
                                                    > słów....

                                                    "Piekny umysl" powiadasz? ;) Tu juz blizej.
                                                    Piekno umyslu jest rzecza wzgledna ale nie wyklucza okrucienstwa i moralnej popeliny.
                                                    A ja czego sie nie tkne, to rozsypuje sie w popiol w moich rekach. Nie wierze w fatum, wiec przyczyna musi tkwic we mnie. Wlasnie moje glupie i niemoralne decyzje najprawdopodobniej sa przyczyna wiekszosci moich klesk, a swiadomosc tego faktu wcale nie ulatwia mi egzystencji.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 18:54
                                                    sabat3

                                                    Słuchaj chłopie drogi, masz szczęście że mnie jeszcze złapałeś w przelocie na tym forum. Żona - a jest całkowicie niepsychotyczna - zaleciła mi żebym przygotował Emergency Kit. Ponieważ nie należy do osób najlepiej zorganizowanych dość długo wyjaśniałem o co chodzi i co ma się znaleźć w tej już spakowanej walizce...
                                                    Tak czy inaczej wykończą Cię półinteligenci etyczni. Sokrates był pierwszym etykiem.
                                                  • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 23:43

                                                    > "Piekny umysl" powiadasz? ;) Tu juz blizej.
                                                    > Piekno umyslu jest rzecza wzgledna ale nie wyklucza okrucienstwa i moralnej pop
                                                    > eliny.
                                                    > A ja czego sie nie tkne, to rozsypuje sie w popiol w moich rekach. Nie wierze w
                                                    > fatum, wiec przyczyna musi tkwic we mnie. Wlasnie moje glupie i niemoralne dec
                                                    > yzje najprawdopodobniej sa przyczyna wiekszosci moich klesk, a swiadomosc tego
                                                    > faktu wcale nie ulatwia mi egzystencji.

                                                    Eee, nie przesadzasz aby ciut?
                                                    Jeśli już się samobiczujemy, to mnie z kolei zdumiewa zadziwiająco przyjemna proporcja między poziomem moich efektów a poziomem mojej głupoty, słabości i niefrasobliwości. To jest jedna jedyna przesłanka do uwierzenia w siły niebieskie, a konkretnie w anioły stóże. To znaczy byłaby,.gdyby nie był to.dowód na kompletną przypadkowosc wszystkiego. Jest dla mnie jasnym i oczywistym, że żadnej sprawiedliwości na tym świecie nie ma, a moje spadanie na.cztery łapy jest tego dowodem.
                                                • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:42
                                                  czasrefleksji napisał(a):

                                                  > Trochę na boczku swój interesik upiekę: Dla mnie największymi etycznymi autorytetami forum są bez żadnej kolejności Marek, Burzowa, Zawle, Kitty, Sabat, Zig
                                                  -------------------------
                                                  No nie wiem. Ale dzięki.
                                                  • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 16:49
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > czasrefleksji napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Trochę na boczku swój interesik upiekę: Dla mnie największymi etycznymi a
                                                    > utorytetami forum są bez żadnej kolejności Marek, Burzowa, Zawle, Kitty, Sabat,
                                                    > Zig
                                                    > -------------------------
                                                    > No nie wiem. Ale dzięki.

                                                    Znaczy ja jeszcze zapomniałem o paru kobietach więc nie chcę tego rozdmuchiwać...
                                          • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 03.09.16, 21:59
                                            czasrefleksji napisał(a):

                                            > Ja nie zdradzam żony. Nigdy jej nie zdradziłem. Taki łatwy zarzut niesprawiedli
                                            > wy.

                                            Ale z mężatkami flirtujesz, tak?
                                            A to ciekawe, no bo skąd czerpiesz wiedzę by móc dawać ludziom najlepsze świadectwo życiowej filozofii. Aha, Ty pełny inteligent jesteś i na dodatek, sabat Cie inspiruje. Nooooo, sabat to rzeczywiście wzór do naśladowania. Jego filozofia życiowa i mądrość życia to nieprzerwane pasmo sukcesów. Jeszcze troszkę, a kobita mu się puści (albo już się puszcza), a w sferze zawodowej to z widlaka awansuje na operatora łopaty. 3.80 za wywalenie metra kwadratowego ziemi, w tym koszt łopaty.
                                            Ale nie przejmuj się, kontynuuj. Sabat to forumowy pupilek i gdy ktoś mu nawet prztyczka zafasuje, to zaraz na forum rwetes się podniesie, że pupilek krzywdzony. No, może nie rwetes, ale milczenie dezaprobaty i zniesmaczenia. No bo sabat to atleta, gwiazda cyrku (forum a cyrk? Jaka różnica?), a do tego wzór życiowej filozofii.
                                            Czyli lepiej nie tykać
                                            O, tu masz wierszyk pouczający.
                                            Wybacz, że nie Sokrates.

                                            Wysławszy małżonkę wraz z dziećmi do Szczyrku
                                            I pragnąc zagłuszyć tęsknotę
                                            Poszedłem wraz z jedną znajomą do cyrku
                                            I siadłem pod szarym namiotem
                                            Niestety, cyrk program miał nader fatalny
                                            Coś jak na odpuście w Pinczowie
                                            Przeważnie po puchach kopały się klauny
                                            I jeden pan stawał na głowie
                                            Dyrygent orkiestry we fraku miał dziury
                                            Żonglerem był stary reumatyk
                                            A zamiast tygrysów dwa stare kocury
                                            Niechętnie skakały przez patyk
                                            Po tak anemicznych i drętwych podnietach
                                            Gdy wszystkich nas trzęsła cholera
                                            Wystąpił chudziutki, malutki atleta
                                            I pisnął, że szuka partnera
                                            Tu wątłe muskułki z wysiłkiem natężył
                                            Brzuch wciągnął kompletnie zwiotczały
                                            I dodał, że kto go w zapasach zwycięży
                                            Otrzyma ćwierć litra gorzały
                                            A we mnie krew przodków zagrała i serce
                                            Wezwanie dodało mi weny
                                            I chcąc przypodobać się swojej partnerce
                                            Wkroczyłem na piasek areny
                                            Atleta podciągnął pasiaste jegiery
                                            Podrapał się w stopę ospale
                                            Osadził na nosie wytarte cwikiery
                                            I jęknął: - Chodź, niech cię rozwalę
                                            Tu z taką energią natarłem na wroga
                                            Że zanim się spostrzegł biedaczek
                                            Wyleciał w powietrze, wycharczał, laboga!!!
                                            I capnął na ziemię jak flaczek
                                            I leżał ... i rączka mu drżała i nóżka
                                            Więc cała impreza mi zbrzydła
                                            Bo ludzie szemrali, o pobił staruszka!
                                            A to ci kawałek chamidła!
                                            I wleciał dyrektor i krzyczał, niestety
                                            Oburącz za włosy się łapał
                                            Cóż teraz mam począć bez mego atlety
                                            Toć plajta mnie czeka i klapa
                                            I zaczął go macać czy nie ma gdzie dziury
                                            I jęczał w rozpaczy i żalu
                                            Rok tylko mu brakło do emerytury
                                            A pan go zabiłeś, brutalu!
                                            Wtem staruch się ocknął, wycofał się rakiem
                                            Popatrzył się na mnie z wyraźnym niesmakiem
                                            I kwiknął:- Toż ja go zabiję!
                                            I wtedy pojąłem, iż tu się wyłania
                                            Myśl jasna i ostra jak brzytew
                                            Że są retoryczne nie tylko pytania
                                            Lecz także wyzwania do bitew
                                            Kto takie wezwanie traktuje z powagą
                                            Jak jakiś prawdziwy mecz w lidze
                                            Jest burkiem, ciemniakiem i zwykłym stilagą
                                            Cóż ... dałem się pobić dziadydze.

                                            Tyle.










                                            • sabat3 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 22:36
                                              Potwór, ja nigdy nie twierdziłem, że jestem Sokratesem czy wzorem do naśladowania. Mam świadomość swoich porażek. Dotkliwą świadomość. Jedynie pozwalam sobie piętnować w Tobie Twoje nieznośne zadęcie, trudny do zniesienia protekcjonalny ton i pozowanie na przedstawiciela klasy, której to przedstawicielem waść nie jesteś. Jeśli sądzisz, że bezustanne cytowanie przaśnych kawałków cudzego autorstwa czyni Cię członkiem artystycznej bohemy to jesteś w błędzie. Nie jesteś w niczym lepszy czy mądrzejszy od ludzi, którzy się tu przewinęli, jedyne co Cię w znaczący sposób wyróżnia, to patologiczny brak rzetelnej samooceny.
                                              Zaś gdybym miał doszukiwać się źródeł forumowego zniesmaczenia, to stawiałbym raczej na zachowania w stylu Nikodema Dyzmy, prezesa Banku Zbożowego, wymachującego paluszkiem, dobitnie zaznaczającego "wy nie wiecie kto ja jestem".
                                            • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 03.09.16, 23:52
                                              > Sabat to forumowy pupilek <

                                              A myślisz ze nie powinien byc? Albo ze chodzi o ustalanie hierarchii do naśladowania z góry w dół? Z Sabatem sie fajnie gada i chyba o to chodzi na takich forach. Do naśladowania sie nie nadaje, ale takich do naśladowania kazdy ma tu pełen plecak.
                                              • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 04.09.16, 20:35
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > > Sabat to forumowy pupilek <
                                                >
                                                > A myślisz ze nie powinien byc?

                                                A niech sobie będzie. Klauni zawsze byli, są i będą potrzebni.
                                                Do tego, tak po prawdzie, sam wysoko cenię jego krotochwile. W te klocki jest dobry, ale korzyści z tego swojego daru nie potrafi mądrze spożytkować. Wielokrotnie na bazie swoich doświadczeń starałem się ( nie tylko ja) go naprowadzić na właściwy tor. Ale on zamiast popróbować zawalczyć o swoje lepsze, obraził się. Ten kto wygrywa, na równi pochyłej wznoszącej jest i nie ukrywa tego, wręcz chce podzielić się swoimi doświadczeniami, w jego postrzeganiu ten ktoś wywyższa się.

                                                Albo ze chodzi o ustalanie hierarchii do naślado
                                                > wania z góry w dół?

                                                Na tym polu sabat też się sprawdza. Zawsze ktoś może sobie powiedzieć - Nie idzie mi najlepiej, ale aż takim nieudacznikiem, to ja nie jestem.

                                                > Z Sabatem sie fajnie gada i chyba o to chodzi na takich for
                                                > ach.

                                                Owszem, dopóki on nie uzna, że mu na odcisk nadepnąłeś. A tu już tak dobrze się z nim nie gada, bo nic o tobie nie wiedząc, olewając znane mu fakty, wyssaną ze swojego palca laurkę ci wystawi najgorszą z najgorszych.
                                                To troll i hajter, a na forum bezkarnie mu się udaje bo na odległość jest i wie, że ewentualny prawy prosty nie dojdzie. Inaczej wiedzie mu się w życiu. Tam, niestety, kopniak na kopniaku ląduje na jego dupie i kopniakiem przyklepuje.

                                                > Do naśladowania sie nie nadaje, ale takich do naśladowania kazdy ma tu peł
                                                > en plecak.

                                                No nie wiem.
                                                Stare przysłowie głosi.
                                                "Z kim się zadajesz, takim się stajesz".
                                                Czytaj, że wielokrotne, namolne nazywanie gówna cudem, po czasie w ludzkim postrzeganiu tym cudem może się stać.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:10
                                                  > To troll i hajter, a na forum bezkarnie mu się udaje bo na odległość jest i wie, że ewentualny prawy prosty nie dojdzie. Inaczej wiedzie mu się w życiu. Tam, niestety, kopniak na kopniaku ląduje na jego dupie i kopniakiem przyklepuje. <

                                                  Schodząc z Sabata, mi sie wydaje ze ten brak konsekwencji w postaci obitej gęby moze sie jednak wszystkim przydać, choc bywa nieprzyjemny (np rozmówca wydaje sie grać nie fair).

                                                  > Czytaj, że wielokrotne, namolne nazywanie gówna cudem, po czasie w ludzkim postrzeganiu tym cudem może się stać. <

                                                  Zostaje kontrować nietrafione pomysły lepszymi.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 04.09.16, 22:25
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Schodząc z Sabata, mi sie wydaje ze ten brak konsekwencji w postaci obitej gęby
                                                    > moze sie jednak wszystkim przydać, choc bywa nieprzyjemny (np rozmówca wydaje
                                                    > sie grać nie fair).

                                                    Wiadomo, że obietnice obijania gęby to przenośnia. Nikt logicznie myślący dziś gąb nie obija. Jak ktoś ma możliwość, to wyrzuca gnoma z roboty, albo żonkę mu chędoży. Ten kto takich możliwości nie ma, w mniejszym, lub większym stopniu odczuwa dyskomfort bezradności.

                                                    > Zostaje kontrować nietrafione pomysły lepszymi.

                                                    I to jest nasze męskie zadanie.
                                                    Vito Corleone synów uczył tak: - Kobieta może popełniać błędy, mężczyzna, nigdy.
                                                  • sabat3 Re: o con mu chodzi 05.09.16, 08:49
                                                    Musisz sie zdecydowac Potwor, kim wedlug Ciebie jestem. Miedzy trollem a gnomem jest kolosalna roznica :)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 05.09.16, 16:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Musisz sie zdecydowac Potwor, kim wedlug Ciebie jestem. Miedzy trollem a gnomem
                                                    > jest kolosalna roznica :)

                                                    Pewnie nie jesteś ani jednym, ani drugim, a jedynie bywasz nimi.
                                                    Powalcz z tym.

                                    • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:06
                                      Wyszalałem się w ostatnie soboty lata. 1 września już zawsze będzie kojarzyć się z napadem Niemiec hitlerowskich na Polskę: "To słońce września!" - pisał poeta o za dobrej pogodzie w 1939r. która ułatwiała ruchy pancernych kolumn nieprzyjaciela. No i ja wczoraj spotykam Niemca lat 41 w barze na Pl.Zbawiciela ok. 20:00. Mówię mu że wy Niemcy jesteście zajebiści, najpierw ten Wehrmacht najlepsze arm forces w historii świata, a teraz z dnia na dzień potraficie przyjąć milion Syryjczyków; we would colapse:). Żonaty, dwoje małych dzieci pokazuje mi w smartfonie, właśnie w separacji,, mówię mu że rozwody no good i żeby poszedł się pomodlić do kościoła obok jak znajdzie chwilę czasu. O 22:00 idziemy do Level 27 na moją rekomendację miejsca. Tam ja mu coś wyznaję ale nie o mnie, a on wyznaje mi że powodem jego rozwodu jest jego choroba bi-polarna, właśnie przyleciał do Warszawy na tym haju, a wcześniej potrafił mówi polecieć do Szanghaju i wydać w kilka dni kilka pensji i żona ma dość...Ściskam go i mówię żeby posłuchał piosenek Grechuty, też bipolar. Tam znowu otacza go - bardzo przystojny 190cm blondyn - wianuszek dziewcząt, teraz z Gdańska - mówię: a przytulę się do pięknej dziewczyny do dziewczyny z Gdańska i się do niej przytulam jak ona z tym Niemcem po angielsku dalej. Potem tam jeszcze różne scenki rodzajowe (jakiś zazdrosny mąż mówi mi - to jest moja żona, ja: ma pan bardzo piękną żonę, ale najlepszy byłem dwa tygodnie temu jak podszedłem w tańcu do wianuszka 20-letnich dziewcząt ha ha i pokazywałem im tę kolorową obrożkę na ręku z wejścia, one nie miały tej ozdoby bo za darmo je do 24 wpuścili, śliczna 20-latka kupiła dowcip sytuacyjny i mało się nie zakochała...
                                      • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 04.09.16, 09:13
                                        Podziwiam w Tobie umiejętność łączenia spraw historii, filozofii, religii, muzyki, polityki i seksu. Człowiek renesansu mógłby sie wiele nauczyć..
                                  • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:48
                                    czasrefleksji napisał(a):

                                    > Owszem, flirtuję także z mężatkami. W moim pojęciu piękny flirt wszystkim poprawia chemię w mózgu.
                                    -----------------------------
                                    Dobrze, że wspomniałeś o mężatkach, bo kobiety samotne,szukające romansu / partnera mogłyby odebrać Twój flirt jako zachętę / propozycje, a wtedy rozczarowanie i niesnaski. Ja mam flirciarski uśmiech i charakter, ale bardzo to kontroluję.
                                    • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:52
                                      Teraz idę z Sowa do lasu. Siedzi przy mnie i patrzy raz na mnie, raz na drzwi. Czasami puści bąka, co oznacza, że sprawa jest poważna.
                                      • czasrefleksji Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:54
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Teraz idę z Sowa do lasu. Siedzi przy mnie i patrzy raz na mnie, raz na drzwi.
                                        > Czasami puści bąka, co oznacza, że sprawa jest poważna.

                                        Ja też już tylko wspominam i puszczam bąki czasem
                            • marek.zak1 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 13:39
                              kag73 napisała:

                              > W dodatku nie kazdemu wolnemu odpowiada uklad/relacja seksualna z mezatka. Ale i wtedy mamy: nie pasuje, nie po drodze Wam. Szukaj takiego, ktoremu bedzie pasowac.
                              ----------------------------------------
                              A ja mam trochę kobiecą naturę, jak seks to też uczucie i związek. Tak dla samego seksu to wolałbym sponsoring. W wersji uboższej zostałbym masturbatorem.
                              Teraz jem zupę pomidorowo-paprykową i w tej zupie czuję wielką ilość uczucia ze strony mojej żony.
                • potwor_z_piccadilly Re: o con mu chodzi 03.09.16, 12:13
                  mabelle2000 napisała:

                  > marianna72 napisała:

                  istneija ludzie i jest ich calkiem sporo, ktorzy wchodz
                  > a w zwiazki, zeby wymieniac przede wszystkim bliskosc i intymnosc, to jest dla
                  > nich priorytet, a seks jest wynikiem laczacych ich relacji i wiezi, ktora miedz
                  > y nimi powstaje, dlatego nie da sie zazadac, zeby ktos na komende sie zwilzal/d
                  > oznawal erekcji/mial wytrysk/orgazm, bo ja tak chce.

                  I oto mamy najistotniejszą istotę istoty rzeczy.
                  Setki tysięcy lat doświadczeń się kłania.
                  Ty marianno 72 zastanów się jeszcze nad jednym. Zastanów się, czy Ty nie masz gdzieś w swojej psychice zainstalowanego filtra, który to filtr filtruje facetów. Czytaj, że tylko część (mozliwe, że mała) facetów rajcuje Cię. Jeśli tak jest, to może to być źródłem Twoich kłopotów. Głównie w relacjach Ty/małżonek.
                  Normalne, bo czy mając klapki na oczach da się podziwiać horyzonty?
      • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 14:36
        .Face
        > t zaproponowal wyjscie w niedziele ja niestety nie moge wiec mamy do dogadania
        > nastepny tydzien.Moje wnioski sa takie poniewaz ewidentnie w tej sytuacji nasze
        > potrzeby sie rozmijaja tzn ja potrzebuje seksu bo go nie mam, on nie potrzebuj
        > e bo go mial w nadmiarze ale dobrze nam sie gada flirtuje ecc jest przyciaganie
        > zostawiam go sobie jako kolege/przyjaciela moze kiedys do lozka a bede szukac
        > gdzie indziej .Oczywiscie nie wykluczam w dalszym ciagu jakis wiekszych problem
        > ow ale w tym momencie nie jest to juz takie istotne

        Ha, no dobrze. Ciekawe, czy pan przejdzie na tryb "rozmowy o wspólnych zainteresowaniach i ewentualnie ogólnie o życiu" czy dalej będzie eksplorował (i eksploatował?) twoje emocje? To pierwsze jest moim odczuciu jak najbardziej do przyjęcia w obecnej sytuacji, po ostatnich rozmowach, drugie po moim trupie, bo świadczyłoby o nieuczciwości i emocjonalnym wampiryzmie.
        • marianna72 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:24
          Nie przejdzie bo To nie Ten typ. Dobrze go wyczulas bo jest troche wampirem emocjonalnym karmi swoje ego zainteresowaniem innych. Tak naprawde jako do faceta nie wiem Co mnie do niego ciagnie, mysle ze brak seksu uderzyl mi na glowe i on rozbudzil mnie swoimi opowiesciami. Dlatego w pierwszej kolejnosci musze ja To sobie w glowie ulozyc a potem bede mogla ewentualnie kontynuowac te znajomosc na moich warunkach tylko ze potrzebuje troche czasu zeby sobie to w glowie przerobic .
          • aandzia43 Re: o con mu chodzi 03.09.16, 15:40
            marianna72 napisała:

            > Nie przejdzie bo To nie Ten typ. Dobrze go wyczulas bo jest troche wampirem em
            > ocjonalnym karmi swoje ego zainteresowaniem innych. Tak naprawde jako do faceta
            > nie wiem Co mnie do niego ciagnie, mysle ze brak seksu uderzyl mi na glowe i
            > on rozbudzil mnie swoimi opowiesciami.

            Jako kobieta samotna i od pewnego czasu nie stroniąca od samotnych a poszukujących panów miałam okazję natykac się na przeróżne typy :-D


            Dlatego w pierwszej kolejnosci musze ja
            > To sobie w glowie ulozyc a potem bede mogla ewentualnie kontynuowac te znajomos
            > c na moich warunkach tylko ze potrzebuje troche czasu zeby sobie to w glowie pr
            > zerobic .

            Słusznie. Zobaczymy, czy ten egzemplarz będzie zainteresowany kontynuacją na.twoich warunkach. Tzn.czy brak elementu smęcenia na swój temat i podgrzewania twoich erotycznych emocji (bez planów sekasualnych przypominam) nie spowoduje odwrotu całkowitego ;-) Po tym poznasz czy mialas do czynienia z ciekawym drugiego człowieka człowiekiem czy narcystycznym wampirkiem.
    • marianna72 Re: o con mu chodzi 18.10.16, 18:17
      no to dokoncze historia potoczyla sie dalej , ja zaproponowalam spotkanie jeszcze we wrzesniu wycofalam sie troche z tej znajomosci tzn chetnie sie z nim spotykalam na kolacje do kina na kawe ale na propozycje czegos wiecej mowilam ,ze chce isc powoli tak jak sie umowilismy;))) Na koniec on nie wytrzymal i zaproponowal zebysmy posuneli do przodu te znajomosc czyli sprobowali seksu razem . Seks byl super dla obojga on b. zdziwiony bo spodziewal sie ze bedzie flop jak to okreslil bo ostatnio tak mu sie trafialo ,ze po seksie byl kac moralny i rozczarowanie i nie mial ochoty na wiecej .Ze mna jest inaczej on jest zdziwiony i nakrecony teraz on naciska na seks i na rozwiniecie znajomosci. Dalej sie przyjaznimy czyli spotykamy na gruncie neutralnym jednoczasnie w lozku jest przyciaganie .Z tego co zrozumialam bal sie ,ze nam nie wyjdzie i na koniec straci mnie rowniez jako przyjaciolke

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka