Dodaj do ulubionych

Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog

15.01.18, 21:57
Dałbym ten wpis do poprzedniego wątku, ale wygląda na to, że albo admini go skasowali albo coś się spierdzieliło, koniec końców nie można w poprzedni wątek wejść, w związku z czym zakładam nowy wątek zaśmiecając nieco forum, ale to nie moja wina.

Po co piszę ten epilog? Z dwóch powodów. Po pierwsze, zawsze sam lubiłem przeczytać jak zakończyła się historia opisana przez jakiegoś forumowicza (niestety, zbyt często opowieści kończą się na "i ja tam byłem, miód i wino piłem" a przecież wszyscy wiemy, że zawsze, wcześniej czy później przychodzi kac). Po drugie, żeby w końcu udowodnić, że moje potencjalnie długoterminowe związki nie stają się moimi realnymi długoterminowymi związkami z mojego powodu :)

Przechodząc do sedna, czyli Wan. Taka fajna laska z Tajlandii, normalna dziewczyna (dla tych czytelników, którzy nie mieli okazji zapoznać się z nieczynnym/skasowanym wątkiem). Nie jakaś super piękność ale naprawdę bardzo ładna, fajna dziewczyna, z którą mógłbyś równie fajnie poruchać się w Ritzu jak i w stogu siana. Wydawała mi się poza tym i bystra i inteligentna.

Wyleciałem w Tajlandii w Sylwestra. Uzgodniliśmy wówczas, że przyleci do mnie na trzy miesiące w maju i że jesteśmy (sama mnie zapytała o nasz status!) w związku i likwidujemy nasze konta na portalu randkowym, na którym się poznaliśmy.

No i przechodząc szybko sedna (choć to żenujące ale potrzebne dla edukacji forumowej młodzieży i urqu):

Ja swoje konto zlikwidowałem zaraz po przyjeździe (drugiego albo trzeciego dnia). Z drobnym problemem, bo to rzeczywiście skomplikowane - kto był na płatnych portalach randkowych ten wie, że to trudne - okazało się, że tylko wygasiłem konto a nie je wykasowałem, więc po kolejnych dwóch czy trzech dniach poprawiłem swój błąd i je już ostatecznie wykasowałem. Oczywiście, nie kierowała mną wyłącznie miłość czy próżność, chodziło mi też o to, żeby nie czardżowali mi karty bezsensownie :)

Z Wan niestety było inaczej. Rozumiem, że nie wykasowała swojego konta dopóki ja nie wykasowałem swojego. Rozumiem też, że mogła nie skasować swojego konta dopóki nie udowodniłem jej, że nie zabawiałem się nią na urlopie tylko miałem realne, długoterminowe zamiary (a uwierzcie mi, ostatnie dwa tygodnie poświęciłem żeby poczuła się pewniej, że naprawdę chcę, żeby do mnie przyjechała w maju).

W każdym razie, w środę wieczorem założyłem sobie konto Sean'a, Anglika z Londynu (czas założenia konta - trzy minuty może) i zobaczyłem, że jej profil cały czas istnieje i że zalogowała się na swój profil tego samego dnia, tyle, że wcześniej. W związku z tym, pełen złych przeczuć, wgrałem mojemu profilowi - Sean'owi z Londynu atrakcyjne zdjęcie i wysłałem Wan serduszko zainteresowania. Przez kilka dni nic się nie działo, nie logowała się, więc myślałem, że po prostu próbowała zlikwidować wtedy konto ale jej się nie udało. Niestety, dzisiaj się zjebało. I naprawdę, symptomatyczne i wymagające analizy psychologicznej jest to dlaczego zjebało się własnie dzisiaj :) Dzisiaj był najbardziej "czuły" dzień. Wczoraj przed jej snem byłem funny po wcześniejszym cocky, dziś rano mi napisała między innymi, że mnie kocha i w tym samym mniej więcej czasie zalogowała się na portal randkowy. Ok, rzyg, ale nie byłem do końca pewny o co chodziło z tym logowaniem - może pomyłka, może chęć dowartościowania się, może sprawdzała czy ja rzeczywiście skasowałem swoje konto. W każdym razie, posłodziliśmy sobie dzisiaj, nawet bardziej mi ona niż ja jej, w każdym razie to ona była tą stroną nieco bardziej inicjującą kontakt dzisiaj. No i w życiu bym się nie spodziewał, że Sean dzisiaj ok. 18 naszego czasu, jak własnie siedziałem na kiblu po powrocie z pracy dostanie serduszko od Wan :)

Jest to zajebiście smutne. Wiem, Bismarck powiedział, że lepiej nie wiedzieć i tak dalej, ale mimo wszystko lepiej wiedzieć. I tak sobie myślę, że w tej całej "zdradzie" boli mnie najbardziej, że to było takie w sumie strasznie stereotypowe, banalne i głupie. Do zdemaskowania w trzy minuty. To był po prostu policzek w moją inteligencję :)

W każdym razie wracamy na stare tory - w kwietniu, po trzech miesiącach, kompleksowy przegląd karoserii i podwozia i znowu w trasę! :)

PS. Znowu będę musiał stopkę zmienić :/
Obserwuj wątek
    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:08
      Jakiej "zdradzie"? Wybacz bezposredniosc, ale dobrze sie czujesz, bro? :o
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:16
        Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie, czy że jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:23
          wont2 napisał:
          > Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie, czy ż
          > e jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)

          Nie. Chodzi mi o to, że gdybyś pojechał do Disneylandu i zaczął opierdalać portiera, że ten pałac to tak naprawdę jakaś pierdolona makieta, a nie prawdziwy zamek, a po placu wcale nie chodzi autentyczny Kaczor Donald i Myszka Miki, tylko jacyś przebierańcy w kostiumach, to też bym się popukał w czoło.
          Życie to ta makieta zamku Disneya.
          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:26
            Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:32
              wont2 napisał:
              > Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)

              Bardziej niż sądzisz.
              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:14
                sabat3 napisał:

                > wont2 napisał:
                > > Ha ha :) Jesteś za bardzo cyniczny :)
                >
                > Bardziej niż sądzisz.

                Taki jestes Sabat cwany cynik? A jeszcze niedawno odszczekiwales sie Mabelle zeby sobie nie myslala, ze jest jakas 'lepsza' od omawianej pary kochankow, bo miala czelnosc w swej przemocowosci zajaknac sie, ze tak to sie wlasnie ludzie hiv zarazaja. Podla przemocowa Mabelle, co ona moze wiedziec o prawdziwym uczuciu, chamka jedna z hiv wyjedza, kiedy love story trwa, a Ty zes pierwszy obronca. Przemoc w bialy dzien! No i co teraz? Lyso Ci? Sie umiesz ustawiac zawsze po stonie swiecacego zwyciestwo, a jak sie zwyciescy noga podwinie, to juz obrot i mu kopa jeb, ze jaki glupi byl, jaki naiwny i w ogole smiech na sali, a przeciez Ty juz dawno wiedziales, ze to plastikowy Disney byl. Sorry ale sliskie to bardzo. POdsumowujac: triumf swietujemy razem, sie po pleckach poklepujemy, piatki przybijamy i pilnujemy zeby nikt nie krakal, a jak podmiotowi triumfu zdarzy sie upasc to go publicznie wysmiewamy. Wez no przemysl i postaw sie na miejscu czlowieka.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:34
                  Kitty, ja wciąż uważam, że ona ma plan przyjazdu do Europy. Po co by z nim spała? Po co koresponduje? Myślisz, że ona jest jakaś jebnięta, czy co? Tyle że to jest na zasadzie "jak nie z tym, to z innym", to akurat było do przewidzenia od początku, dlatego twardo oprotestowałem pomysł żenienia się z tą panną. Chce się laska wyrwać z kraju, ma plan, jest deal. Tak na to trzeba patrzeć.
                  Co do Mabelle - dalej tak uważam. Nie ma sensu wyzywać ludzi od debili tylko dlatego, że się z kimś przespali. Natomiast brak użycia prezerwatyw mnie też wydaje się co najmniej dziwny, no ale to nie moja sprawa. Każdy może każdego czymś zarazić i nawet o tym nie wiedzieć.
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:27
            sabat3 napisał:

            > wont2 napisał:
            > > Naprawdę nie rozumiem. Chodzi ci o to, że przesadzam że piszę o zdradzie,
            > czy ż
            > > e jestem za bardzo waniliowy pisząc o "zdradzie"? :)
            >
            > Nie. Chodzi mi o to, że gdybyś pojechał do Disneylandu i zaczął opierdalać port
            > iera, że ten pałac to tak naprawdę jakaś pierdolona makieta, a nie prawdziwy za
            > mek, a po placu wcale nie chodzi autentyczny Kaczor Donald i Myszka Miki, tylko
            > jacyś przebierańcy w kostiumach, to też bym się popukał w czoło.
            > Życie to ta makieta zamku Disneya.

            Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (doing a right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada), ale nie można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradziecka, rozumiesz.
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:35
              dinamokutaisi napisał(a):
              > Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (doing a
              > right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada), ale ni
              > e można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradziecka, r
              > ozumiesz.

              Co ma z tym wspólnego to, że ona jest Tajką? To nie ma nic do rzeczy.
              Pytanie - co teraz?
              Kasujesz konto "Seana" i czekasz do kwietnia, czy kiedy tam? :)
              • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:41
                sabat3 napisał:

                > Pytanie - co teraz?
                > Kasujesz konto "Seana" i czekasz do kwietnia, czy kiedy tam? :)
                ------
                Nie no weź nie żartuj :)
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:54
                  wont2 napisał:
                  > Nie no weź nie żartuj :)

                  Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszcze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Zbyt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:00
                    sabat3 napisał:

                    > wont2 napisał:
                    > > Nie no weź nie żartuj :)
                    >
                    > Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu
                    > znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszc
                    > ze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w
                    > tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Z
                    > byt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".

                    Jakie zalicytować wyżej frajerze. "Zaprzyjaźniają się" z iloma się tylko da, tak jak w przekręcie nigeryjskim. Notabene jedna oszukana babka zaopiekowała się potem tym oszustem, ciekawa historia, mimo że ją oszukał, żeby wydobyć go z nędzy moralnej. To samo można spróbować i tu:)
                    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:32
                      dinamokutaisi napisał(a):

                      > Jakie zalicytować wyżej frajerze. "Zaprzyjaźniają się" z iloma się tylko da, ta
                      > k jak w przekręcie nigeryjskim. Notabene jedna oszukana babka zaopiekowała się
                      > potem tym oszustem, ciekawa historia, mimo że ją oszukał, żeby wydobyć go z nęd
                      > zy moralnej. To samo można spróbować i tu:)
                      -----
                      Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan podczas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z kimś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po prostu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo naprawdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)
                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:39
                        wont2 napisał:
                        > Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan pod
                        > czas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z ki
                        > mś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po pros
                        > tu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo napr
                        > awdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)

                        Pokaż zdjęcie, które wstawileś, a odpowiem Ci, czy ten test zdałoby większość żon naszych polskich znajomych. No wiesz, Twoich i moich :D
                        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 00:07
                          sabat3 napisał:

                          > Pokaż zdjęcie, które wstawileś, a odpowiem Ci, czy ten test zdałoby większość ż
                          > on naszych polskich znajomych. No wiesz, Twoich i moich :D
                          ------------
                          Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma zajebiste branie w Tajlandii.

                          www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg
                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 00:15
                            wont2 napisał:
                            > Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma zajeb
                            > iste branie w Tajlandii.
                            >
                            > www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg
                            >

                            JA PIERDOLĘ...
                            Nie no, to jak byś (będąc kobietę) chciał testować wierność małżonka wysyłając taką panią:
                            4.bp.blogspot.com/-ilhiZO-jiiM/WHZD4UqwXPI/AAAAAAAAEIA/QVXCSQ_yMIwxi1Zgi2U7MsZF3MX9ugvtACLcB/s1600/selena-gomez-beauty-secrets-hair.jpg
                            "Szelena" wchodzi w butach na wysokich obcasach, wypina opiętą na pupie spódniczkę podnosząc coś z ziemi i pyta "przepraszam, nie wdział pan czasem mojego pieska? Zgubił się w pobliżu". A wierny małżonek podnosi palec i mówi tonem służbisty "HA! Wiem o co pani chodzi! Chce mnie pani uwieść! Nic z tego, jestem Ż-O-N-A-T-Y! Niech pani zapamięta, k a t e g o r y c z n i e odmawiam!"
                            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 00:33
                              sabat3 napisał:

                              > wont2 napisał:
                              > > Bardzo proszę :) W każdy razie gość (dałem mu chyba w profilu 33 lata) ma
                              > zajeb
                              > > iste branie w Tajlandii.
                              > >
                              > > www.surrey.ac.uk/sites/default/files/Leo%20Blanchard%20University%20of%20Surrey%20English%20Literature%20student.jpg
                              > >
                              >
                              > JA PIERDOLĘ...
                              > Nie no, to jak byś (będąc kobietę) chciał testować wierność małżonka wysyłając
                              > taką panią:
                              > 4.bp.blogspot.com/-ilhiZO-jiiM/WHZD4UqwXPI/AAAAAAAAEIA/QVXCSQ_yMIwxi1Zgi2U7MsZF3MX9ugvtACLcB/s1600/selena-gomez-beauty-secrets-hair.jpg
                              > "Szelena" wchodzi w butach na wysokich obcasach, wypina opiętą na pupie spódnic
                              > zkę podnosząc coś z ziemi i pyta "przepraszam, nie wdział pan czasem mojego pie
                              > ska? Zgubił się w pobliżu". A wierny małżonek podnosi palec i mówi tonem służbi
                              > sty "HA! Wiem o co pani chodzi! Chce mnie pani uwieść! Nic z tego, jestem Ż-O-N
                              > -A-T-Y! Niech pani zapamięta, k a t e g o r y c z n i e odmawiam!"
                              --------
                              Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężczyzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo najlepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ulicę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będzie zdrada?
                              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 00:44

                                > --------
                                > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
                                > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
                                > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
                                > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
                                > zie zdrada?

                                Zdrada nie, ale stroszenie piórek, zabawa we flirt, utwierdzanie się w swojej atrakcyjności jak najbardziej. To nie jest ładne i szlachetne, ale niektórym tak się robi w głowie jak złapią wiatr w żagle. Nie wiem czy to zdrada, raczej próżnośc i głupota.
                                Odpuśc i ochlon, potem decyduj.
                              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 03:04
                                wont2 napisał:


                                > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
                                > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
                                > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
                                > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
                                > zie zdrada?


                                Wysłanie serduszka to jest zdrada?
                                Porównajmy z
                                `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
                                I swallowed your cum. That means something.'

                                Nie nadążam za tym światem.
                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 06:27
                                  lybbla napisał:
                                  > Wysłanie serduszka to jest zdrada?
                                  > Porównajmy z
                                  > `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
                                  > I swallowed your cum. That means something.'
                                  >
                                  > Nie nadążam za tym światem.

                                  Zdrada, nie zdrada, ale na pewno świetny powód żeby z "honorem" wycofać się z eksperymentu.
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 10:47

                                    > Zdrada, nie zdrada, ale na pewno świetny powód żeby z "honorem" wycofać się z e
                                    > ksperymentu.

                                    Hehe, coś może w tym być ;-)
                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:24
                                  lybbla napisał:

                                  > `You fucked me four times the other night. You've been inside me.
                                  > I swallowed your cum. That means something.'

                                  Vanilla Sky o ile sie nie myle ale ta jazda samochodem nie skonczyla sie dobrze.
                              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 04:03
                                wont2 napisał:
                                > Sabat, próbuję Cię zrozumieć - dla Ciebie jest to absolutnie normalne, że mężcz
                                > yzna zakochawszy się w kobiecie (albo odwrotnie - kobieta w mężczyźnie albo naj
                                > lepiej oboje w sobie naraz) muszą zdawać sobie z sprawę z tego, że jak przez ul
                                > icę ich miasta w ich obecności przejdzie Sean albo Selena to nie ma chuja - będ
                                > zie zdrada?

                                To jest wstrętne, ale absolutnie normalne.
                                Normalne nie w tym sensie, że ja aprobuję takie zachowanie, ale normalne dlatego, że taka jest ludzka natura. Nasze geny podpowiadają nam maksymalizację zysków. Dlatego sądzę, że niemal w każdym przypadku można przyłożyć do neurokomputera, jakim jest ludzki mózg, bodziec tak silny, by skorumpować jego system wartości. Pytanie jedynie o siłę tego bodźca.
                                Ja zdradziłem kobietę, której ślubowałem dozgonną wierność przed ołtarzem największej religii panującej w mojej kulturze. Wystarczyło kilka silnych bodźców przyłożonych tu i ówdzie, a moje zapewnienia, wewnętrzne przekonania, system wartości itd runęło jak domek z kart.
                                W tym samym czasie - kobieta, która ślubowała mi miłość i że mnie nie opuści aż do śmierci zaczęła mnie traktować jak połączenie śmiecia ze śmierdzącym powietrzem, mimo że ślubowała w obliczu Boga, w którego podobno mocno wierzy. Wystarczyło, że w percepcji jej "neurokomputera" nie jestem dość dobry, by się ze mną mnożyć i przy mnie trwać. Zrobił jej się error na linii biologia - przekonania. Wygrała bezdyskusyjnie biologia. U mnie - też.
                                Nie dziw mi się, że nie mam złudzeń. Kierują nami mroczne instynkty, ludzka natura jest chciwa i podła.
                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 06:29
                                  sabat3 napisał:
                                  .........................................

                                  Wysoki sądzie...to nie ja, to neuroprzekażniki. Poza tym ona niepotrzebnie się broniła.
                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:31
                                  sabat3 napisał:

                                  Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
                                  > ura jest chciwa i podła.

                                  No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. Jak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)
                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:54
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > sabat3 napisał:
                                    >
                                    > Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
                                    > > ura jest chciwa i podła.
                                    >
                                    > No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. J
                                    > ak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)

                                    Nie no, rece opadaja...
                                    Jakie dobra sa poszukiwane? RZADKIE.
                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:58
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > No co Ty? Ludzie sa dobrzy, dobrem sie podniecajacy, przynajmniej ci z forum. J
                                    > ak nie wierzysz, to przeczytaj jeszcze raz swoj wlasny sasiedni watek ;-)

                                    To siła podnieca, a nie zło czy dobroć. Zło zdecydowanie nie podnieca. Nie wiesz o czym gadasz, porno to nie prawdziwe życie Kicia
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 09:17
                                      zawle napisała:

                                      > Nie wies
                                      > z o czym gadasz, porno to nie prawdziwe życie Kicia

                                      Ja gadam o:

                                      > sabat3 napisał:
                                      >
                                      > Kierują nami mroczne instynkty, ludzka nat
                                      > > ura jest chciwa i podła.

                                      Ja napisalam, ze ludzie sa dobrzy i podnieca ich dobro, tego NAUCZYLAM sie z sasiedniego watku, w ktorym WYARGUMENTOWALISCIE dlaczego sie myle, nie? Bedziesz MI nadal argumentowac? Ale co? W jakiej sprawie? Zlem sie podniecam tylko ja, Proteinowy i Urqu (tez z poprzedniego watku), a czy ida za tym czyny, to juz inna sprawa. Reszta, w tym TY, podnieca sie dobrem. Potrzebujesz jeszcze jakis wyjasnien? Masz jeszcze jakis komentarz?
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 10:09
                                        Oczywiście że mam....większość pisała że zło nie podnieca. I że to, że pornusy podniecają, to nie znaczy że prawdziwe, realne złe podnieca. Nie wiem jak tam ma Urgu..czy mu stanął jak te muszki czy kotki męczył. Ale chętnie sobie poczytam jak i w jakich sytuacjach Ciebie podnieca zło w realnym świecie. Ja uważam że nie pdonieca ani dobro, anie zło. Podnieca siła która przy tym jest- o ile jest.
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 10:38
                                          zawle napisała:

                                          > Oczywiście że mam....większość pisała że zło nie podnieca. I że to, że pornusy
                                          > podniecają, to nie znaczy że prawdziwe, realne złe podnieca. Nie wiem jak tam m
                                          > a Urgu..czy mu stanął jak te muszki czy kotki męczył. Ale chętnie sobie poczyta
                                          > m jak i w jakich sytuacjach Ciebie podnieca zło w realnym świecie. Ja uważam że
                                          > nie pdonieca ani dobro, anie zło. Podnieca siła która przy tym jest- o ile jes
                                          > t.

                                          Zawle tamten watek zakonczylam ze swojej strony podsumowaniem (w tamtym watku). Nie mam juz nic wiecej do powiedzenia, podzielenia sie w tamtej sprawie. Ten watek jest o czyms innym. Tu skomentowalam Sabata twierdzenie o podlosci i chciwosci ludzkiej natury. Moze tez wrzuc cos w temacie, jak chcesz, bo tamten temat juz jest zakonczony konkluzja, ktora podajesz: "większość pisała że zło nie podnieca". Choc z drugiej strony ciekawe, co jara dziewcze surdeszujaca profil innego zaraz po wyznaniu milosci facetowi oklamawszy wpierw Go co do rzekomego sksowania konta? Ale jak uznaliscie na pewno nie jara ja, ze to jest zle.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 11:04
                                            hello-kitty2 napisała: Choc z drugiej strony ciekawe, co jara dziewcze surdeszujaca profil in
                                            > nego zaraz po wyznaniu milosci facetowi oklamawszy wpierw Go co do rzekomego sk
                                            > sowania konta? Ale jak uznaliscie na pewno nie jara ja, ze to jest zle.

                                            A jara? Tylko najpierw ustalmy czy mamy prawoi pisać o tym w tym watku...wszak jest o czym innym;)
                                            Może to kobiece serduszko nie jest takie durne i nieskażone cywilizacją na jakie wygląda? Może wie że męskie deklaracje są szybkie, gorące i równie szybko się o nich zapomina. Może zna tym mężczyzn którym sam seks nie wystarcza...muszą poczuć coś wyjatkowego- no kurwa miłość- tylko że trwa ona tyle co stosunek i podkręcenie kilku następnych. Może dziewczę łase na męskie głaski czyli doskonałość kobiecości? A skąd ja mam to wiedzieć...czy ja znam wschodnie głowy? Ale dziwi mnie że Ciebie ten temat tak nadal porusza i że widzisz w nim jaranie się złem. Ot gierki damko- męskie.
                                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:46
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Ja napisalam, ze ludzie sa dobrzy i podnieca ich dobro, tego NAUCZYLAM sie z sa
                                        > siedniego watku, w ktorym WYARGUMENTOWALISCIE dlaczego sie myle, nie? Bedziesz
                                        > MI nadal argumentowac? Ale co? W jakiej sprawie? Zlem sie podniecam tylko ja, P
                                        > roteinowy i Urqu (tez z poprzedniego watku), a czy ida za tym czyny, to juz inn
                                        > a sprawa. Reszta, w tym TY, podnieca sie dobrem. Potrzebujesz jeszcze jakis wyj
                                        > asnien? Masz jeszcze jakis komentarz?

                                        Spróbuje Ci w jasny sposób przekazać co miałem na myśli w ostatnich postach na przestrzeni kilku dni. Myślę, że zrozumiesz, bo jesteś dość inteligentną osobą, tylko się tym wcześniej nie interesowałaś.
                                        Na początek teoria:
                                        en.wikipedia.org/wiki/Triune_brain
                                        Obecnie uważana za zbyt duże uproszczenie, ale chyba z grubsza poprawnie wskazuje pewne zależności w mózgu człowieka.
                                        Mózg rozwijał się dużo dłużej niż istnieje gatunek ludzki. Jego konstrukcja jest więc związana z wszystkimi formami ewolucyjnymi, jakie nam się po drodze przydarzyły.
                                        Są pewne sfery, które są bardzo pierwotne, powstały bardzo dawno, a są takie, które w sensie historii ewolucji są dość nowe. Niektórzy naukowcy postulują, że większość prostych, instynktownych decyzji, w tym decyzje o uznaniu danej osoby za atrakcyjną seksualne, zapada w największym stopniu w tych pierwotniejszych częściach ludzkiego mózgu. Co z tego wynika? Ano to co napisałem - że "rządzą nami mroczne, pierwotne instynkty". Bo tak jest - na poziomie instynktów nie rozumiemy, że czegoś nie wolno, coś jest nieetyczne, niedobre, niezbyt szlachetne. Zobacz jak reagują dzieci, gdy nie mają jeszcze doświadczenia. Widzi czekoladę to wyciąga rękę i zjada. Widzi zabawkę i bierze, "od teraz to moje".
                                        Każdy z nas ma w środku takiego nieokrzesanego stwora, który chce zabierać to co uważa za fajne, żreć, chlać i pierdolić się bez opamiętania. Bo tak działają bardzo proste zwierzęta.
                                        ALE - czym różni się od nich człowiek? Ma też nowe ośrodki umysłu, które myślą abstrakcyjnie, w czasie życia rozwijają własny system wartości, poznają zasady życia społecznego, potrafią też się same zmieniać, poprzez podjęcie decyzji o uczeniu się czegoś nowego.
                                        I proces decyzyjny u człowieka bardzo często tak wygląda - pierwotne, zwierzęce ośrodki wysyłają sygnał do działania, który potem często bywa tłumiony przez "nowy", ludzki umysł, który analizuje co można zrobić, co wypada i jakie będą tego konsekwencje.
                                        Jesteśmy "grzeczni".
                                        Są jednak sytuacje, gdy sygnał tego "pierwotnego, zwierzęcego umysłu" jest tak silny, że zagłusza ośrodki myślenia i człowiek działa mimo wszystko. Na przykład ktoś może być głodny do tego stopnia, że rzuci się na jedzenie. Odskoczy od gorącego garnka, bez zastanawiania się nad tym co robi. Uchyli się przed ciosem, albo upadającym obiektem.
                                        Istnieje w mózgu system "zdarzeń nadzwyczajnych", które obchodzą myślenie w kategoriach społecznych. Głównie chodzi o siłę bodźca.
                                        Dlatego napisałem, że prawie każdego da się skorumpować intelektualnie, obchodząc jego "system wartości". Jeśli czegoś BARDZO pragniesz, to możesz przestać nad sobą panować. To proste, prawie każdemu się zdarzyło.
                                        Teraz odnośnie "dobroci" w drugim człowieku.
                                        Większość poprawnie zbudowanych psychicznie ludzi poprzez termin "dobroć, życzliwość" rozumie zespoły zachowań prospołecznych, ułatwiających nawiązywanie i kontynuowanie pozytywnych relacji z daną osobą. Po prostu - z tym kimś dobrze się współpracuje, wiemy na co można liczyć.
                                        Zdrowym egoizmem z naszej strony jest szukać relacji z takimi osobami, ponieważ współpraca z nimi na dłuższą metę jest najbardziej opłacalna. Możemy domniemywać, że nie zrobią nas w konia, nie wyrządzą szkody czy wręcz krzywdy itd. Dlatego też "dobro jest atrakcyjne". To nie żadna magia - jesteśmy istotami społecznymi i to, czy ktoś jest wyposażony w sprawnie działającą mechanikę w tym względzie, ma dla współpracy między ludźmi duże znaczenie.

                                        Jak widzisz, nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy byciem rządzonym przez "mroczne i pierwotne instynkty" a "pożądaniem dobra w drugiej osobie". Bo mowa o "dobrze" w sensie społecznym a nie religijnym.
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:47
                        Oho, widzę że reframing sytuacji postępuje, jutro rano już po prostu postanowisz bardziej się postarać, dla niej:)

                        Ona ma już 27 lat, azjatyckich, i wolno sądzić przez lata chodziła z dziesiątkami farangów via ten serwis randkowy i jakoś nie rozczarowała się z powodu braku zamążpójścia, nawet nie zgorzkniała:)
                        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:55
                          dinamokutaisi napisał(a):

                          > Oho, widzę że reframing sytuacji postępuje, jutro rano już po prostu postanowis
                          > z bardziej się postarać, dla niej:)
                          >
                          > Ona ma już 27 lat, azjatyckich, i wolno sądzić przez lata chodziła z dziesiątka
                          > mi farangów via ten serwis randkowy i jakoś nie rozczarowała się z powodu braku
                          > zamążpójścia, nawet nie zgorzkniała:)
                          ------
                          Jejku, nie chcę jej bronić w tych okolicznościach przyrody, ale to naprawdę nie jest dziwka tylko normalna dziewczyna :)

                          Zresztą ona jest na Phukecie od niecałego roku, wcześniej pracowała 3 lata w Japonii, więc jeśli parała się "kurestwem" to od niecałego roku :)
                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 01:50
                        wont2 napisał:
                        > Nie, mimo całego mojego rozżalenia to to nie był przekręt nigeryjski :) Wan pod
                        > czas całego mojego mojego pobytu nie sprawdzała komórki, nie smsowała, jak z ki
                        > mś rozmawiała to tylko z mamą (codziennie). To nie jest zła dziewczyna. Po pros
                        > tu, nie polubiła mnie wystarczająco i nie zdała testu. Z innym, kogoś kogo napr
                        > awdę polubi i pokocha - a jest tego naprawdę warta - zda :)

                        Coś mi się wydaje że w tym eksperymencie Ty też testu nie zdałeś.
                        • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:31
                          "że w tym eksperymencie Ty też testu nie zdałeś. "

                          No nie?
                          Zamiast zapomnieć o profilu randkowym i w oczekiwaniu na przyjazd miłej Wan oddawać się słodkiemu wirtualnemu pierdololo, to wziął, kur... i jakieś prowokacje z Anglikami wysmażył. I po co, ja się pytam? Czemu, och czemu, woncie?
                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:38
                            no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się gdy tracę zaufanie.
                            • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:47
                              zawle napisała:

                              > no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się gdy tracę zaufanie.
                              -----------------
                              ,,Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza". To epokowe zdanie wyraził przywódca Rewolucji Październikowej, Włodzimierz Iljicz Lenin
                            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:50
                              zawle napisała:

                              > no ja się też chętnie dowiem czemu ją sprawdzał. U mnie sprawdzanie zaczyna się
                              > gdy tracę zaufanie.
                              >

                              To proste. Naczytał się u Stickmana. To go usprawiedliwia. Osobiście nigdy nie posunąłbym się do prowokacji typu Sean, nawet będąc z Tajką, po prostu bym się w niej nie zakochał jak Wont...
                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:00
                    sabat3 napisał:

                    > wont2 napisał:
                    > > Nie no weź nie żartuj :)
                    >
                    > Dlaczego? Póki co możesz być najlepszą opcją, nie jest jasne, czy do tego czasu
                    > znajdzie kogoś ciekawszego. Skoro pisze, to znaczy, że jej na ten moment jeszc
                    > ze zależy, a tylko rozpoznawczo sprawdza, czy nie może zalicytować wyżej. Cóż w
                    > tym dziwnego? Jak jeszcze dałeś Anglika i to jakiegoś bardzo przystojnego... Z
                    > byt duże wyzwanie, a dziewczyna w trybie "rozpoznaję otoczenie".
                    ----
                    No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś czuję się "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:16
                      wont2 napisał:
                      > No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś czuję s
                      > ię "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)

                      Ja to rozumiem.
                      Po prostu nie sądzę, by to była jakaś wyjątkowa sytuacja. Myślę, że ludzie jako ogół są kłamliwi i mają nieczyste intencje. I to nie jest wyłącznie moja projekcja ;) Im głębiej w las, tym więcej drzew. Im więcej wiesz, tym bardziej łapiesz się za głowę.
                      Wybacz mój cynizm, ale mam trochę podstaw.
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:11
                        sabat3 napisał:

                        > wont2 napisał:
                        > > No nie wiem, może jestem starej daty ale mnie to jakoś odstręcza. Jakoś c
                        > zuję s
                        > > ię "zdradzony" i jakoś mi się nie chce kontynuować tej znajomości ;)
                        >
                        > Ja to rozumiem.
                        > Po prostu nie sądzę, by to była jakaś wyjątkowa sytuacja. Myślę, że ludzie jako
                        > ogół są kłamliwi i mają nieczyste intencje. I to nie jest wyłącznie moja proje
                        > kcja ;) Im głębiej w las, tym więcej drzew. Im więcej wiesz, tym bardziej łapie
                        > sz się za głowę.
                        > Wybacz mój cynizm, ale mam trochę podstaw.
                        __
                        Z drugiej strony, jak już tak dyskutujemy dogłębnie, to jest Azja, to jest wpływ buddyzmu na Wan i może ona potrafi tak bardziej bezosobowo być, i kochać Wonta ale też może Seana pokochać
                        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:15
                          Bez względu na intelektualne próby interpretacji zdarzeń, Wont ma swoje emocje, ich przeżycie daje mu syntetyczną ocenę tego czy sytuacja jest dla niego czy nie, i tego powinien się trzymać, a nie myśli tłumaczących zachowania Wan.
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:42
                sabat3 napisał:

                > dinamokutaisi napisał(a):
                > > Sabat Ty byłeś inteligentnie sceptyczny, ja również, dbaliśmy o Wonta (do
                > ing a
                > > right thing for a pal is real something, coś takiego w Casablance pada),
                > ale ni
                > > e można odmawiać żadnej Tajce startu dopóki nie udowodni że jest zdradzie
                > cka, r
                > > ozumiesz.
                >
                > Co ma z tym wspólnego to, że ona jest Tajką? To nie ma nic do rzeczy.
                > Pytanie - co teraz?

                Wiem, mnie też zapaliła się czerwona żarówka jak mu za wcześnie, jakby rutynowo dała dupy
                Jednocześnie najwyraźniej manipulując w kierunku miłości skoro się tak uwznioślił od razu
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:19
        sabat3 napisał:

        > Jakiej "zdradzie"? Wybacz bezposredniosc, ale dobrze sie czujesz, bro? :o

        No pewnie że zawiodła skoro rozmawiali o wspólnym życiu w Warszawie w maju, a ustalili już że są w związku teraz.

        Respekt Wont.
    • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:26
      Sorry 4 u.
      Im więcej czytam takich historii, tym bardziej cenię moje niebywałe życie z moją E.
      Jak pisał w swoich pamiętnikach Artur Rubinstein, najfajniejsze są warszawianki.
    • potwor_z_piccadilly Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:41
      wont2 napisał:

      To był po prostu policze
      > k w moją inteligencję :)

      Dobrze, ze tylko policzek. Bo ciekawe jak byś się poczuł gdyby ty angażując się, nagle się dowiadujesz, że ta tajska piękność to skalpelem i dratwą przerobiony na kobietę chłop.
      W Tajlandii średnio co trzecia, z tych dostępnych, to transwestyta.
      Tak tam się wyspecjalizowali w tego typu przeróbkach, że rozpoznać trudno kto baba, a kto chłop.

      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:48
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > Tak tam się wyspecjalizowali w tego typu przeróbkach, że rozpoznać trudno kto b
        > aba, a kto chłop.
        ---
        No nie wiem czy się wyspecjalizowali do końca. Annę Grodzką w Bangkoku robili.
        • potwor_z_piccadilly Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 22:57
          wont2 napisał:

          > No nie wiem czy się wyspecjalizowali do końca. Annę Grodzką w Bangkoku robili.

          Grodzką robili partacze.
          Tamci są mistrzami.
          A tak w ogóle, to dziwię Ci się, że szwędasz się po świecie by coś po pijanych niemieckich robolach zarwać, gdy pod nosem masz kobitki jak łanie cudne, co niecierpliwiąc się nogę o nogę pocierają
          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:02
            potwor_z_piccadilly napisał:

            > A tak w ogóle, to dziwię Ci się, że szwędasz się po świecie by coś po pijanych
            > niemieckich robolach zarwać, gdy pod nosem masz kobitki jak łanie cudne, co nie
            > cierpliwiąc się nogę o nogę pocierają
            -----
            Może się i ocierają, ale jakoś nie o moją nogę ;)
    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:30
      Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to może być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:51
        aandzia43 napisała:

        > Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to m
        > oże być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
        -----
        Andziu, zastanawiałem się nad tym. Wybaczyłbym (być może) chwilę słabości jakby była przeze mnie zaniedbana, jakby miała jakiekolwiek wątpliwości co do moich intencji. Niestety wczoraj wieczorem i dzisiaj nie była zaniedbana, wręcz przeciwnie. Dzisiaj łasiła się, prawiła komplementy, na które ja z chęcią odpisywałem. Dzisiaj rano napisała po raz pierwszy, że mnie kocha :) I dlatego nie jestem jej w stanie tego wybaczyć, bo nigdy już nie będę jej w stanie zaufać. Rozumiesz? Ja nie mam nic do niej, to jest naprawdę super fajna laska, tylko pewnie z kimś innym będzie jej lepiej. Co jest dziwne, to dzisiaj właśnie o ironio złożyła wniosek o nowy paszport, bo dotychczasowy tracił ważność w czerwcu tego roku. Wysłała mi zdjęcie wniosku o nowy paszport. Nowy paszport był potrzebny, żebym wystawił jej zaproszenie potrzebne do wizy. Szkoda, naprawdę. Zastanawiałem się czy mógłbym ją zaprosić, żeby ją po prostu na luzaku, bez emocji, poruchać, no i chyba jednak nie. Tydzień może bym wytrzymał, nie więcej.
        • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 01:54
          wont2 napisał: Zastanawiałem s
          > ię czy mógłbym ją zaprosić, żeby ją po prostu na luzaku, bez emocji, poruchać,
          > no i chyba jednak nie. Tydzień może bym wytrzymał, nie więcej.

          A potem co byś jej powiedział? Że robisz się opryskliwy bo już zaczynasz tęsknić i boisz się rozstania?:))
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 02:09
            Oj, przykro mi, Wont : (
            Rzecz ma sie pewnie tak, ze Ty w sumie zakochany a dla niej to nie wielka milosc, tylko jestes dobra partia, zeby sie ustatkowac, nieco lepiej ustawic i miec dziecko. Tu jak najbardziej jestes dobrym kandydatem. I jak najbardziej moglaby wyjsc za Ciebie i byc dobra zona. Chyba podchodzi do tego rozumowo/zdroworozsadkowo. Niemniej lepiej do niej pasowalby mlodszy, a ten Angol jest mlodszy, no taka jest prawda. W dodatku moze miec swoje przyzwyczajenia, no po prostu buszuje po tym portalu randkowym. W dodatku zostawia sobie wszystkie opcje, w razie Ty bys sie rozmyslil albo w razie znajdzie takiego, w ktorym sie naprawde zakocha, bo no... dobrze to nie wyglada, nie wyglada na zakochana w Tobie :(
            A Ty sadziles, jak wielu, w podobnej sytuacji, po sobie. Na to wyglada, ale w jej glowie nikt z nas nie siedzi.
            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 02:15
              Ty, Wont jestes jedna z opcji, ale nie jedyna, w razie z tego nic nie wyjdzie, bo znacie sie naprawde krotko. Pewnie dla niej zbyt krotko, zebys tyle dla niej znaczyl, ze nie spojrzy juz na innego.
              • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 03:25
                kag73 napisała:

                > Ty, Wont jestes jedna z opcji, ale nie jedyna, w razie z tego nic nie wyjdzie,
                > bo znacie sie naprawde krotko. Pewnie dla niej zbyt krotko, zebys tyle dla niej
                > znaczyl, ze nie spojrzy juz na innego.


                Wont, brnij w to:) Zacznij od przeprosin.

                I am really sorry but I pretended to be Sean. I will never do it again.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 03:51
                  lybbla napisał:
                  > I am really sorry but I pretended to be Sean. I will never do it again.

                  I knew. Because of that, i pretended to like Seans profile. I tested you, it will never happen again.
                  • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:52
                    Uczysz się angielskiego?
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:50
                      rekreativa napisała:
                      > Uczysz się angielskiego?

                      Ostatnio niestety nie. Jedyny mój kontakt z językiem to materiały z netu - wiki, youtube itd.
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:43
        aandzia43 15.01.18, 23:30

        Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to może być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
        __
        Mogła po prostu czuć się tak szczęśliwa będąc zakochana z wzajemnością w Woncie, że gdy dostała to serduszko od Seana odesłała mu je z radości/miłości do całego świata w ogóle nie chcąc z Seanem nic czynić. Czyli teraz Wont kontynuując swoją prowokację będzie musiał sprawdzić - on już nad tym myśli, no bo jak inaczej zerwać - czy Wanessa tylko tak ogólnie i platonicznie to serducho do Seana, czy konkretniej
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:04
          dinamokutaisi napisał(a):

          > aandzia43 15.01.18, 23:30
          >
          > Przykro mi Wont, naprawdę. I rozumiem że czujesz się zdradzony. Ale wiesz, to m
          > oże być zwykła babska próżność. Może zastanów się jeszcze?.
          > __
          > Mogła po prostu czuć się tak szczęśliwa będąc zakochana z wzajemnością w Woncie
          > , że gdy dostała to serduszko od Seana odesłała mu je z radości/miłości do całe
          > go świata w ogóle nie chcąc z Seanem nic czynić. Czyli teraz Wont kontynuując s
          > woją prowokację będzie musiał sprawdzić - on już nad tym myśli, no bo jak inacz
          > ej zerwać - czy Wanessa tylko tak ogólnie i platonicznie to serducho do Seana,
          > czy konkretniej

          Całkiem prawdopodobne, ludzie zakochani są nieźle nakręceni, promienieją, przyciągają spojrzenia, mają fajną aurę. I sami "z rozpędu" bawią się nieco w uwodzenie, bez żadnych planów czy konkretnych chuci w bok skierowanych.
          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:10
            "Całkiem prawdopodobne, ludzie zakochani są nieźle nakręceni, promienieją, przyciągają spojrzenia, mają fajną aurę. I sami "z rozpędu" bawią się nieco w uwodzenie, bez żadnych planów czy konkretnych chuci w bok skierowanych."

            Alez tu chodzi o to, ze oni sie umowili, ze konta skasuja. A tu nie skasowala i w dodatku wyslala serduszko.

    • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 15.01.18, 23:40
      Przykre.
      Twoje zdrowie.
    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 03:29

      > W każdym razie wracamy na stare tory - w kwietniu, po trzech miesiącach, komple
      > ksowy przegląd karoserii i podwozia i znowu w trasę! :)

      Może tym razem Włochy, Francja albo chociaż jakaś Grecja?
    • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 06:30
      wont2 napisał:
      > No i przechodząc szybko sedna (choć to żenujące ale potrzebne dla edukacji foru
      > mowej młodzieży i urqu): (...)
      > Jest to zajebiście smutne. Wiem, Bismarck powiedział, że lepiej nie wiedzieć i
      > tak dalej, ale mimo wszystko lepiej wiedzieć. I tak sobie myślę, że w tej całej
      > "zdradzie" boli mnie najbardziej, że to było takie w sumie strasznie stereotyp
      > owe, banalne i głupie. Do zdemaskowania w trzy minuty. To był po prostu policze
      > k w moją inteligencję :)

      Czy ty nie przesadziłeś z tą przewagą i nie wymagasz od niej czegoś czego nie wymagałbyś od siebie ?
      Zastanów się dobrze jak ty byś zareagował jak byś dostał teraz wiadomość od jakiejś naszej atrakcyjnej amazonki z forum że przykułeś jej uwagę ...
      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 06:33
        Urgu, urgu....ale czy oni są na równych prawach??? Coś Ty sie taki feminista zrobił?
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:55
        urquhart napisał:

        > Zastanów się dobrze jak ty byś zareagował jak byś dostał teraz wiadomość od jak
        > iejś naszej atrakcyjnej amazonki z forum że przykułeś jej uwagę ...

        Czys Ty zglupial ? ;-) Na forum same stare babska 40+, choc czesc mila i ladna. Poza tym teraz to cholera wie co tam sobie moze 'naprzywozil', jeszcze moze za trzy miechy bedzie telefon, ze ojcem zostal. Dobra, nie kracze, wspolczuje.
    • zakret_pod_niskiem Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:03
      Myślałeś że jesteś w stanie przebić te wszystkie fiuty które miała w sobie w ciągu ostatnich 15 lat? Że zerżnąłeś ją tak dobrze że o nich zapomni?

      Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
      www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw
      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:26
        zakret_pod_niskiem napisał:
        >
        > Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
        > www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw

        Kobiety mają naturę najemnika, ciekawe ha ha.
        Ten gościu z YouTube namolnie się oświadczył, dziewczyna miała prawo czuć się osaczona przez zboka lol!
      • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 08:43
        zakret_pod_niskiem napisał:

        > Kobiety mają naturę kondotiera. To mężczyźni są prawdziwymi romantykami.
        > www.youtube.com/watch?v=nnyKkA05nYw

        hehe a my na forum jak ta babcia (czy dziadek) na wozku. Najpierw ja (jego) odwrocili przodem do show, a potem od razu z powrotem obrot do stolika ;-)
        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 10:24
          www.youtube.com/watch?v=GJ18eX2aG3k

          Najlepszy jest ten żałosny piece of shit od 7:20 lol!
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 10:27
            Tak, nic na siłę, tu trzeba empatii i taktu
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 11:56
            Gościu dostał mandoliną w głowę bo kompletnie ignorował uczucia "ukochanej" cały zanurzony w swój dream i swoje bajeczne oświadczyny
            • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:06
              Już ponad 200 lat temu Mozart napisał opere ,,Cosi fan tutte", czyli ,,Tak czynią wszystkie". Otóż 2 facetów po słowie z babkami wyrusza gdzieś tam, a nazajutrz przyjeżdżaja przebrani jako bogaci kupcy i zaczynaja uwodzić swoje narzeczone. które oczywiscie ich nie poznają. Te z początku się opierają, ale niedługo potem sa skłonne poślubić zamożnych przybyszy. Ci oczywiscie się wtedy ujawniają i wyrzucaja kobietom niewierność, Ich przyjaciel mówi: odpuśćcie, tak czynia wszystkie.
              Jest śmiesznie, ale nie do końca.
              Tak więc przypadek stary jak świat.
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:33
                Święte słowa Marku
                • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:40
                  Ostatnio poznałem operę Samuela Barbera "Vanessa" - tam też się dzieje wiesz damsko-męsko
                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:48
                    Cosi fan Tutte napisał WAM tuż przed końcem życia, więc swoje doswiadczenia tam ulokował.
                    Z Opowieści Hoffmanna Offenbacha,. Wenecjanka śpiewa: ,,KOcham cie Hoffmannie, ale nie mogę żyć bez brylantów" i odpływa gondola w towarzystwie weneckiego bogacza.
                    Zycie nie jest jednowymiarowe.
                    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:00
                      marek.zak1 16.01.18, 12:48

                      Cosi fan Tutte napisał WAM tuż przed końcem życia, więc swoje doswiadczenia tam ulokował.
                      Z Opowieści Hoffmanna Offenbacha,. Wenecjanka śpiewa: ,,KOcham cie Hoffmannie, ale nie mogę żyć bez brylantów" i odpływa gondola w towarzystwie weneckiego bogacza.
                      Zycie nie jest jednowymiarowe.
                      __

                      Znaczy libretto da Ponte, a Mozart muzykę, ale oczywiście coś w tym jest. Ale świat opery jest zwariowany oczywiście co do fabuł, bo tak wolno się akcja sceniczna dzieje że jakby jeszcze trup nie padał gęsto to już nic by się nie działo przez te 3 godziny. Słucham więcej opery teraz, ale raczej głosów niż słów.
    • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 12:49
      A może już wie, że na obietnice i wyznania Farangów należy patrzeć przez palce i woli mieć w pogotowiu Faranga zapasowego?
      A może celowo zrobiłeś prowokację z pięknym Anglikiem, żeby mieć pretekst do wymiksowania się z całej tej afery, bo tak w głębi ducha to wcale nie masz ochoty bawić się w dom z jakąś Tajką?
      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 13:57
        rekreativa napisała:

        > A może już wie, że na obietnice i wyznania Farangów należy patrzeć przez palce
        > i woli mieć w pogotowiu Faranga zapasowego?
        > A może celowo zrobiłeś prowokację z pięknym Anglikiem, żeby mieć pretekst do wy
        > miksowania się z całej tej afery, bo tak w głębi ducha to wcale nie masz ochoty
        > bawić się w dom z jakąś Tajką?
        -----
        Tak, celowo zrobilem prowokacje z pieknym Anglikiem, zeby miec pretekst do wymiksowania sie z tej calej afery, bo tak w glebi ducha to wcale nie mam ochoty bawic sie w dom z jakas Tajka. Zadowoleni?

        Doprecyzuje tylko, ze chronologia byla taka, ze:
        1. Stwierdzilismy, ze jestesmy w zwiazku i kasujemy w zwiazku z tym nasze konta na portalu.
        2. Ja swoje konto skasowalem. Ona swojego nie skasowala, o czym dowiedzialem sie w srode wieczorem po zalozeniu fikcyjnego konta. Co wiecej, nie tyle nie skasowala swojego konta ale sie na nie tego samego dnia zalogowala.
        3. Sklonilo mnie to do wrzucenia do utworzonego przeze mnie pospiesznie profilu zdjecia i wyslania serduszka.
        4. Przez kilka dni nic sie nie dzialo, nie logowala sie w ogole na portal. Niestety, wczoraj sie zjebalo. Rano sie zalogowala, a wieczorem wyslala serduszko.

        Czuje sie w zwiazku z tym oszukany i zdradzony. Takich rzeczy sie nie robi, tym bardziej w dniu, w ktorym prawi sie komus komplementy i wyznaje milosc.

        Mam osobiscie w nosie jakie byly jej motywacje. Ja takiej rzeczy nie zrobilbym (nawet nie dlatego ze jestem lojalny tylko dlatego ze jak sie z kims na serio spotykam to do glowy mi nie przychodzi interesowanie sie kims innym) i tego samego oczekuje od drugiej strony.

        Poki co nie rozmawialem z nia o tym, ignoruje jej wiadomosci. Za bardzo jestem wkurwiony i mam gule w gardle. Zenujace jest, ze czlowiek nie moze komus zaufac w tak trywialnych i elementarnych wydawaloby sie sprawach i musi znizac sie do zakladania jakichs fikcyjnych kont. A wypowiedzi dziewczyn, probujacych usprawiedliwic tego rodzaju zachowanie i przerzucic czesc winy na mnie powoduja u mnie wskrzeszenie cebulek na glowie, zeby, po odrosnieciu, wlosy mogly stanac mi deba.
        • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:00
          Biedny wont...historia kołem się toczy
        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:01
          Jesteśmy z Tobą, zaufaj swoim odczuciom związanym z sytuacją, tak jak to czynisz!
          Nie analitykom z forum, bo oni nie ogarną!
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:06
            Jednocześnie pamiętaj że Wan i to co się wydarzyło między Wami nie jest dokładnie takie jak się wydaje, może być lepsze albo gorsze niż się wydaje, to co potrzeba do decyzji to Twoja poinformowana odczuciami intuicja
            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:10
              Odczucia też czasem są mylne, ale nie masz NIC lepszego!
        • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:05
          "A wypowiedzi dziewczyn, probujacych usprawiedliwic tego rodzaju zachowanie i"

          Domyślanie się, dlaczego ktoś coś zrobił nie oznacza z automatu usprawiedliwiania tego, co zrobił.
          Faktem jest również, że założyłeś fejkowe konto, gdyż nie miałeś zaufania do Wan. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.
          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:11
            rekreativa napisała:
            > Domyślanie się, dlaczego ktoś coś zrobił nie oznacza z automatu usprawiedliwian
            > ia tego, co zrobił.
            > Faktem jest również, że założyłeś fejkowe konto, gdyż nie miałeś zaufania do Wa
            > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.

            To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie ....za czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.
            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:16
              zawle napisała:


              > > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.
              >
              > To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie ....z
              > a czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.

              Właśnie, brawo Wan i brawo Wont, spotkanie mistrzów! Remis i rozejść się.
              • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:24
                dinamokutaisi napisał(a):

                > zawle napisała:
                >
                >
                > > > n. A jeśli nie miałeś zaufania, to może lepiej, że się skończyło.
                > >
                > > To był tylko eksperment z małym kieszonkowym jebadełkiem za darmochę. Nie
                > ....z
                > > a czułe słówka. Nie kupiłeś jej na to. Brawo Wan.
                >
                > Właśnie, brawo Wan i brawo Wont, spotkanie mistrzów! Remis i rozejść się.
                ----
                Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan, ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zaufal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)
                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:40
                  pieprzyć logikę, bezstronność i honor :))
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:48
                    zawle napisała:

                    > pieprzyć logikę, bezstronność i honor :))
                    >

                    niech żyje Zawle :)
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:51
                  Po pierwsze zaufanie, po nastepne uczucie. Czlowiek z wiekiem ostroznieje i sie pilnuje co by sie za szybko nie zakochac. Moim zdaniem, zreszta nie ma wpywu na to, zeby sie w kims zakochac, bo on/ona tego chce. Wont, Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac. Super (wedlug Twojej oceny) atrakcyjna i mila babka, w lozku Ci sie podobalo chociazby ze wzgldu na samo cialo, reszte pomijam. Wiec wpadles jak sliwka w kompot. Ona...hmm, nic do Ciebie osobiscie, bo nie wiem nawet jak wygladasz, ale jestes o sporo od niej straszy (wiem wielu wmawia, ze nie wazne, bo kobiety...bo mezczyzzni itd, to nie moje zdanie) i juz ten fakt jest na Twoja niekorzysc. W dodatku seks dla Ciebie super, nie oznacza z automatu dla niej super. To zawsze kazdego subiektywna ocena. W dodatku to nie zawsze, albo nie u wszystkich seks bedzie decydowal o ocenie osoby czy zwiazku. Patrzac na okolicznosci: dla niej moze byc za krotko, za malo czasu, zeby czuc wielka milosc i juz nie szukac. Milosc owszem wyznaje, bo nadal jestes w obrebie jej zainteresowania, no i trudno w nieswoim jezyku (obcy nie wystarczajaco opanowany) wyrazac niuanse uczuciowe. Moze Ciebie jeszcze pokochac albo nawet z Toba zyc. Ale ogolnie: mozesz sie rozmyslic rowniez Ty, w Twojej glowie nie siedzi, moze znalezc sie inny, lepszy a czas leci. Ty daleko, wiza tez. Wydaje mi sie, ze nie masz wystarczajacego bonusu/kredytu czasowego i uczuciowego przede wszystkim, by nie patrzec kto tam jeszcz sie moze nadac. Tym bardziej, ze jej czas ucieka, bo chce rodziny i dziecka.
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:58
                    Kag napisała: Wont, Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac. Super (wedlug Twojej oceny) atrakcyjna i mila babka, w lozku Ci sie podobalo chociazby ze wzgldu na samo cialo, reszte pomijam. Wiec wpadles jak sliwka w kompot. Ona...hmm, nic do Ciebie osobiscie, bo nie wiem nawet jak wygladasz, ale jestes o sporo od niej straszy (wiem wielu wmawia, ze nie wazne, bo kobiety...bo mezczyzzni itd, to nie moje zdanie) i juz ten fakt jest na Twoja niekorzysc. W dodatku seks dla Ciebie super, nie oznacza z automatu dla niej super. To zawsze kazdego subiektywna ocena."

                    On był w egzotycznym przygodowym osamotnieniu tam, może nawet jakby w raju, tak że ona dostała asocjację uczuciową ponad jej rolę i zasługi w jego ogólnym stanie uczuciowym na tropikalnej wyspie. Wont ostygłby do maja... Wan miała rację że się ucieszyła z prac nad zaproszeniem i że nie traciła czasu na wypadek gdyby ostygł...
                    Co do seksu... Za ostro ją orał, to dlatego wartościowe dziewczyny od niego uciekają w końcu...
                    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:05
                      No owszem mozliwe. Tez znam pryzpadek stad. Wloch taki byl zauroczony dziewczyna, motyle w brzuchu, plany, ze znow wroci jak najszybciej sie da na urlop. Wyjechal do Wloch i...jakos juz nie wrocil. A taki byl zakochany.

                      "Co do seksu... Za ostro ją orał, to dlatego wartościowe dziewczyny od niego uciekają w końcu..."

                      A skad Ty to wiesz?
                      Chociaz jezeli by tak bylo to intuicyjnie powiem, ze nie "orze sie" tak ostro w miare mlodej dopiero co poznanej babki, zwlaszcza jezeli ma sie wobec niej powazne plany. Ale...wont na poczatku takich planow nie mial. Przyszly mu dopiero w miare kolejnych seksow i spotkan.
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 14:58
                    No Wont po chuja sprawdzales? Czego oczy nie widza...
                    A teraz urwiesz kontakt i wyjdzie na jej, ze jednak miala racje rozgladajac sie dalej na portalu, bo jak widac Farangas obiecuja cuda, wyznaja milosc a potem... wyjezdzaja, chlona i slad po nich ginie :(
                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:02
                    Wont, powiem Ci To wprost, bo Cię lubię.
                    Na to czego najwyraźniej chciałeś od Wan masz największe szanse u kobiet z bliskiego Ci kręgu kulturowego, w podobnym wieku i o podobnym statusie społecznym/etapie życia. Bądź realistą, do kroćset... I tak będzie najlepiej.
                  • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 17:26
                    kag73 napisała:
                    > Po pierwsze zaufanie, po nastepne uczucie.... Ty sie oczywiscie zauroczyles/zakochales, bo miales czym sie zachlysnac.>

                    Już wszyscy się wypowiedzieli, więc ja też!
                    Mimo, że wontowe perypetie to już dla mnie pradawne czasy bo jestem TJ wierny... jak pies. Czego nie da się niestety powiedzieć o wierności żonie.
                    Więc tak:
                    Za pokolenia moich rodziców kolejność była taka: zauroczenie ---> zaufanie ---> zakochanie ---> ślubowanie ---> ruchanie
                    Za mojego kolejność taka: zauroczenie ---> ruchanie (jak dała) ----> zaufanie ---> zakochanie ---> ślubowanie (to ostatnie tylko ewentualnie - jeśli ruchanie było fajne i było się singlem). Panie przed ruchaniem potrzebują także trochę zaufania, my już niekoniecznie.
                    U wonta: ruchanie ---> zauroczenie ---> zakochanie ---> zaufanie --->ślubowanie (to ostatnie w planach, bo ruchanie było fajne).
                    Jeśli w tych moich harmonogramach są błędy - proszę poprawić
                    Ale budowanie zakochania bez zaufania, zakochania opartego tylko na fajnym ruchaniu jest zawsze ryzykowne. Korzystają z tego sprawnie ruchający bad boye.
                    Panie (bad girls? są takie?) - chyba rzadziej, bo one nie mając zauroczenia/zaufania rzadziej rozkładają nogi, a jeśli już (bo im się okropnie chciało) - to z wkalkulowanym ryzykiem, że to tylko ONS.
                    No więc może Wan to taka trochę bad girl co po prostu lubi seks?
                    I tu były by plusy dla Wonta (na pocieszenie!). No bo tak, jak ona lubi seks to... lubi fajny seks a nie taki sobie. Więc jeśli ona nie oddaliła Wonta po kilku razach to znaczy, że Wont... jest dobry w te klocki.
                    Na poparcie mojej tezy mam, że co, że tyle czasu udawała orgazmy i Wont nie wyczaił??? Nie wierzę!

                    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
                    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:13
                      "I tu były by plusy dla Wonta (na pocieszenie!). No bo tak, jak ona lubi seks to... lubi fajny seks a nie taki sobie. Więc jeśli ona nie oddaliła Wonta po kilku razach to znaczy, że Wont... jest dobry w te klocki."

                      Hmm, tego tez nie wiemy. Wiemy, ze chcialaby bialego do zwiazku i dziecka z bialym. I zapewne zdaje sobie sprawe, ze jak najbardziej dobre ruchanie (dla faceta dobre), danie dostepu do atrakcyjnego ciala i cipki daje wielkie sznase na to, ze sie facet zauroczy/zakocha i jest najpewniejsza droga do zwiazku (jezeli facet jest singlem i w dodatku nie bedacym kompletnie na "nie"), bo on tego seksu bedzie chcial i tej dziurki na wylacznosc i tak wychodzi z tego zwiazek. Wont jest najlepszym dowodem, ze tak sie dzieje (owszem bywa tez inaczej). Prawda stara jak swiat.

                      "Na poparcie mojej tezy mam, że co, że tyle czasu udawała orgazmy i Wont nie wyczaił??? Nie wierzę!"

                      O tym, o jej orgazmach i czy je miewala wcale nic nie wiemy. No chyba, ze cos przeoczylam. Zreszta ile to jest "tyle czasu" te 3 tygodnie to tak duzo? I jeszcze gogol, nie przeceniaj facetow :))

                      Poza protokolem, rzeczy nie mozna tu traktowac standardowo, bo okolicznosci przyrody sa dosc skomplikowane. Okolicznosci poznania, roznica wieku, oczekiwania po obu stronach, na poczatku deklarowane plany (wont mowil, ze dziecka i zony nie chce i nie szuka). Tak jak my czytujemy o wysiudlanych farangach, tak Wan zapewne zna druga strone: Tajki jednak zapomniane przez zauroczonych i obiecujacych bialych. I pewnie wcale nie klamali, zwyczajnie wrocili do domu i ostygli przez pare miesiecy albo nadarzyla sie im inna babka, krajanka, tez dobra. I nawet duzo latwiejsze okolicznosci. Wiec nie ma co slepo ufac i liczyc tylko na to, mozna patrzec dalej, jednoczesnie wierzac ze ten zakochany jednak dotrzyma obietnicy a wtedy mozna uczyc sie kochac i budowac zwiazek czy byc w nim.
                      Inna opcja: wont to nie ten ksiaze, wiec patrzec moze pojawi sie jednak ksiaze a jak nie...to wezmie sie wonta.
                      • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 21:51
                        kag73 napisała:
                        > Wiemy, ze chcialaby bialego do zwiazku i dziecka z bialym. I zapewne zdaje sobie sprawe, ze jak najbardziej dobre ruchanie (dla faceta dobre), danie dostepu do atrakcyjnego ciala i cipki daje wielkie szanase na to, ze sie facet zauroczy/zakocha i jest najpewniejsza droga do zwiazku>

                        No, no, więc jeśli dla Wan celem był związek i dziecko z białym, a seks tylko gdzieś tam na dalszym planie, a jeszcze gdzieś przeczytała, że te farangi to lubią jak baba się drze - to się darła. I wtedy Wan to jest good girl: seks ---> związek

                        > O tym, o jej orgazmach i czy je miewala wcale nic nie wiemy. No chyba, ze cos przeoczylam. Zreszta ile to jest "tyle czasu" te 3 tygodnie to tak duzo?

                        Ale jeśli Wan przeczytała, albo pewnie już doświadczyła, że z farangiem to jest fajnie w łóżku a ona lubi żeby było fajnie - to sobie zafundowała 3 tygodniowy seks festiwal bez zobowiązań z Wontem. Stąd moja teoria: Wan to "bad girl" - seks dla seksu. Ale wiem, to taki trochę męski punkt widzenia. Wy macie z tym trochę inaczej.

                        >I jeszcze gogol, nie przeceniaj facetow>

                        No, podobno jak dobrze udaje to niema siły żeby wyczaić. Nie wiem, bo chcę wierzyć, że nie bylem nigdy obiektem takiego teatrzyku. Chyba???
                        Ale przez 3 tygodnie po kilka razy dziennie to jakieś symptomy można by chyba zauważyć?.
                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:09
                  wont2 napisał:
                  > Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan,
                  > ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zau
                  > fal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)

                  No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko :>
                  Normalnie bym nie doradzał tak grzebać patykiem, ale jestem ciekaw czy warstwa erotyczna jest dla niej istotna w wyborze portalowych partnerów.
                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:17
                    > No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego
                    > i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko :>
                    > Normalnie bym nie doradzał tak grzebać patykiem, ale jestem ciekaw czy warstwa
                    > erotyczna jest dla niej istotna w wyborze portalowych partnerów.

                    No, starego i obrzydliwie bogatego.
                    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:22
                      "No, starego i obrzydliwie bogatego. "

                      :))

                      Nowy eksperyment?
                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:24
                        Widzicie, przypadek nie jest prosty. Mamy opcje, ze Wan jest jednak zaswiergolona w Woncie, w euforii wysyla serduszka do calego swiata i w dodatku to calkiem naturalne dla flirciarzy.
                    • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:22
                      Nie, nie obrzydliwie bogatego. Niech zacznie od takiego średnio bogatego. Jak już eksperyment, to eksperyment.
                  • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:21
                    "No to skoro już żeś ją zaczął sprawdzać, to może zrób teraz dla odmiany starego i brzydkiego faranga z USA i wyślij jej serduszko suspicious "

                    A na koniec obwieść triumfalnie "To byłem ja!"
                • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:11
                  wont2 napisał:

                  > Tak, logika i bezstronnosc nigdy nie byly mocna strona zawle :) Brawa dla Wan,
                  > ze nie zaufala wontowi i szukala zapasowego Faranga. Buuu dla wonta, ze nie zau
                  > fal Wan i sprawdzil czy nie szuka zapasowego Faranga :)


                  Jeszcze raz. To tak jak z próbami zerwania z forum przez Sabata, Kitty i Marka. Myślisz, że tak łatwo zrezygnować z serduszek? Ja jak nie dostanę trzech serduszkek dziennie to czuję się rozbity. I jak nie wyślę stu:)

                  Sean dostał serduszko a co dostał Wont?

                  Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit został wyczerpany.
                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:19
                    "Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit został wyczerpany."

                    Ale jaka glupote Ty masz na mysli? Ten czlowiek tu sie angazuje emocjonalnie (jest zaangazowany), on inwestuje uczucia i teraz stwierdza, ze...nie warto.

                    "Sean dostał serduszko a co dostał Wont? "

                    I tu jest jego bol, bo mysli sobie, ze jak sean przejdzie sie z Wan po plazy w Phuket to dosatanie to samo co dostal Wont a moze jeszcze wiecej. Co innego jak sean do Tajlandii nie poleci. To wszystko rozgrywa sie w naszych glowach.
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:28
                      kag73 napisała:
                      > Co innego jak
                      > sean do Tajlandii nie poleci.

                      I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romantycznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowac, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))
                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:33
                        "I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romantycznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowac, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))"

                        Ooo, wtedy Wan na pewno uzna, ze Wont jest duuuzo lepszy i bedzie chciala tylko jego :) Trzeba sie dobrze zastanowic i rozejrzec, zeby byc pewnym wiazac sie z kims na stale.
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:37
                        sabat3 napisał:

                        > kag73 napisała:
                        > > Co innego jak
                        > > sean do Tajlandii nie poleci.
                        >
                        > I teraz jest czas na posuniecie arcymistrza szachowego. Sean musi z Wan romanty
                        > cznie rozmawiac do czasu otrzymania fotek. Ja je dostanie, to powinien skwitowa
                        > c, ze dziewczyna wyglada jak ladyboy i ma dziwna karnacje :)))))
                        __
                        Niech Sean wspomni że najlepsi są Polacy:))
                        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:40
                          Bardzo mnie z tego wszystkiego zaciekawiło jak się mówi Polska po tajsku i co Wan wie o tej Bolandzie:)
                          • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:13
                            W tym momencie przypomniałem sobie Madame Butterfly, jak to Amerykanin Pinkerton ożenił sie japońskim rytuałem z Japonką (15 lat), zrobił jej dziecko i wyjechał. PO kilku latach przyjechał z amerykańska żoną, a Japonka, która na niego czekała, jak go zobaczyła z zona popełniła rytualne samobójstwo. Wan sie może tego obawiała i stąd wyprzedzające ruchy.
                            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:18
                              To ja dodam, że Polska po japońsku to Porando, dziś się dowiedziałem szukając jak po tajsku.

                              Porando-kaiko to Wspomnienie Polski - popularna pieśń wojskowa Cesarskiej Armii Japonii napisana przez Naobumi Ochiai na cześć majora(później generała) Yasumasy Fukushimy (uważany jest za pierwszego Japończyka, który odwiedził Polskę).
                              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:25
                                Farang to nawet podobne do foreigner
                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:47
                      kag73 napisała:

                      > Ale jaka glupote Ty masz na mysli? Ten czlowiek tu sie angazuje emocjonalnie (j
                      > est zaangazowany), on inwestuje uczucia i teraz stwierdza, ze...nie warto.

                      Patrz wyżej gdy w języku Seana ja jako Wont i Sabat jako Wan wymieniamy uprzejmości.

                      Darling, I have evidence that you do prefer to open relationship
                      rather than stay in my golden cage forever.

                      >
                      > "Sean dostał serduszko a co dostał Wont? "
                      >
                      > I tu jest jego bol, bo mysli sobie, ze jak sean przejdzie sie z Wan po plazy w
                      > Phuket to dosatanie to samo co dostal Wont a moze jeszcze wiecej. Co innego jak
                      > sean do Tajlandii nie poleci. To wszystko rozgrywa sie w naszych glowach.

                      Ból czuję jego wielki. Znalazła się większa ryba niż on sam.
                      Ba, sam stworzył tę większą rybę.
                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:24
                    lybbla napisał:
                    > Sean dostał serduszko a co dostał Wont?

                    Dostał za swoje. Eksperyment nie poszedł w kierunku jakiego spodziewał się eksperumentator. Na pocieszenie radzę sobie policzyć jak często podobne uniesienia są potrzebne i więcej luzu. Trzeba umieć akceptować własne wady.

                    > Pozwól sobie na odrobinę głupoty. Chyba, że przez nieużywanie gumek jej limit z
                    > ostał wyczerpany.

                    On jest teraz w fazie romantycznej....głupoty w niej co niemiara.
                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:00
                      zawle napisała:

                      > Dostał za swoje. Eksperyment nie poszedł w kierunku jakiego spodziewał się eksperumentator. Na pocieszenie radzę sobie policzyć jak często podobne uniesienia są potrzebne i więcej luzu. Trzeba umieć akceptować własne wady.

                      Myślisz, że nie warto było? :)


                      > On jest teraz w fazie romantycznej....głupoty w niej co niemiara.

                      I niekonwencjonalnych zachowań, a nie typowo pszenno-buraczanych.
                      Przecież co ta Wan myśli o Polakach: `fejsbuka też mi zabroni używać?'
                      Sami księgowi słowo daję;)
                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:04
                        lybbla napisał:

                        > zawle napisała:
                        > Myślisz, że nie warto było? :)

                        Było i pewnie drama jest wliczona w spektakl.

                        > I niekonwencjonalnych zachowań, a nie typowo pszenno-buraczanych.
                        > Przecież co ta Wan myśli o Polakach: `fejsbuka też mi zabroni używać?'
                        > Sami księgowi słowo daję;)

                        Że wstyd za Wonta w tej Tajlandii?;)
                        • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 20:23
                          zawle napisała:


                          > Było i pewnie drama jest wliczona w spektakl.

                          Czekamy na kwaśne winogrona.

                          > Że wstyd za Wonta w tej Tajlandii?;)

                          Te farangi są jakieś dziwne najpierw wolna miłość a potem nawet serduszek nie można wysłać. ;)
                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 21:10
                            "Te farangi są jakieś dziwne najpierw wolna miłość a potem nawet serduszek nie można wysłać. ;) "

                            :)) Dobre!
                            Apropos mysle, ze ona o Polsce to jeszcze nie slyszla i niewiele wiedziala. Na moich Karaibach niektorzy slyszac, ze ja z Polski mowia o papiezu Polaku, ale to tylko niektorzy. Dla wiekszosci biali to Americanos albo po prostu gringos. Za daleko ten kraj, za maly. Co przecietny Polak wie np. o takim Zanzibarze?
                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 21:48
                              kag73 napisała:

                              > Co przecietny Polak wie np. o takim Zanzibarze?

                              Wujek google wie sporo. Kiedy spotykalbym sie z laska mieszkajaca na Zanzibarze, to pewnie staralbym sie dowiedziec ile sie da o tym archipelagu...
                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 22:01
                    lybbla napisał:

                    > Jeszcze raz. To tak jak z próbami zerwania z forum przez Sabata, Kitty i Marka.

                    NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy kasowala konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.
                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 23:12
                      hello-kitty2 napisała:


                      > NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy kasowal
                      > a konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.

                      Nie szkodzi, ja pamiętam za Ciebie.
                      I jeszcze Wonta dodam jak się żegnał :)
                      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 07:12
                        lybbla napisał:

                        > hello-kitty2 napisała:
                        > > NIe przypominam sobie zebym informowala forum o zamiarze 'zerwania' czy k
                        > asowal
                        > > a konto, a nastepnie zakladala inne. Chyba Ci sie z kims pomylilam.
                        >
                        > Nie szkodzi, ja pamiętam za Ciebie.
                        > I jeszcze Wonta dodam jak się żegnał :)

                        Najbardziej dramatyczne znikniecie Kitty mialo miejsce po owych slawetnych Walentynkach. Zamartwialem sie - pewnie uciekla z tym ukrainskim bokserem, o ktorym pisala na forum! Na bank uciekla, Walentynki, poryw emocji, poczucie, ze dluzej juz tak nie wytrzyma. Teraz nie ma dostepu do internetu, wiec nie pisze. A co jesli on ja pobil i zostawil nieprzytomna na jakims holenderskim smietniku? Martwilem sie...
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 09:13
                          sabat3 napisał:

                          > Najbardziej dramatyczne znikniecie Kitty mialo miejsce po owych slawetnych Wale
                          > ntynkach. Zamartwialem sie - pewnie uciekla z tym ukrainskim bokserem, o ktorym
                          > pisala na forum! Na bank uciekla, Walentynki, poryw emocji, poczucie, ze dluze
                          > j juz tak nie wytrzyma. Teraz nie ma dostepu do internetu, wiec nie pisze. A co
                          > jesli on ja pobil i zostawil nieprzytomna na jakims holenderskim smietniku? Ma
                          > rtwilem sie...

                          Eno, znikniecie to nie zerwanie. Ukrainski bokser jest teraz juz bogaty, a nie ma jeszcze chyba 30 lat, podobnie jak jego matka (notabene w moim wieku czy cos kolo tego) ma juz drugi letni dom w Portugalii. A przyjechali tu chyba z 15 lat temu (samotna matka z bekartem) z Ukrainy z taaaakiej biedy, ze az sie w pale nie miesci jak opowiadal. Fajne bylo w nim, ze sie nie wstydzil tego, tylko gadal, opowiadal, ja mu tylko koncowki poprawialam, bo czasem cos zle odmienil, a mowil plynnie po polsku, od Polakow na budowie (gdzie zaczynal) sie nauczyl, szok. W zyciu bym sie od nikogo jezyka bez szkoly nie nauczyla. Talent. Jest cos pociagajacego w tych wschodnich sasiadach. NIe sa skapi (pewnie jak juz sie wzbogaca), lubia pic, jesc, gadac, biesiadowac, zupelnie inna kultura od niewystawnych Holendrow. NIe dziwie sie wcale, ze Polacy leca na Ukrainki, Rosjanki. Appropo mialam tez kolezanke na studiach, feministke. KAzda prezentacji robila o rosyjskim czy ukrainskim feminizmie, raz sie nawet poplakala podczas z tych emocji. Brawa byly omal na stojaco. Chetnie bym tam do nich pojechala. NIgdy nie przekroczylam wschodniej, polskiej granicy.
                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 10:27
                            Ja mam przyjaciółkę Ukrainkę. Trochę inny klimat, bo ona pochodzi z mega bogatej rodziny, a jej były mąż to bida dla niej ( syn generała). Ale dziewczyna jest nie do zdarcia. Ile żeśmy łez ze śmiechu nalały, gdy opowiadał o tym jak jej mąż znęcał się nad nią i synem.
                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:17
                              zawle napisała:

                              > Ja mam przyjaciółkę Ukrainkę. Trochę inny klimat, bo ona pochodzi z mega bogate
                              > j rodziny, a jej były mąż to bida dla niej ( syn generała). Ale dziewczyna jest
                              > nie do zdarcia. Ile żeśmy łez ze śmiechu nalały, gdy opowiadał o tym jak jej m
                              > ąż znęcał się nad nią i synem.

                              MOze na NIej i synu realizowal swoje niespelnione generalskie ambicje ;-) A na powaznie: ten typ tak mial czy to uwarunkowanie kulturowe, szerszy problem?
                              Ten ukrainski bokser tez traktuje swoje krajanki jak a' la szmaty, choc przywozi sobie o dyche mlodsze. Opowiadal mi, ze nie pasuje im ich uleglosc, a to nie tyle uleglosc co strach zeby je przypadkiem do domu nie odeslal (na moje oko). Do kobiet innych narodowosci sie lasi, z respektem i gestem podchodzi, wykonuje jakies delikatne polecenia bez slowa, no ale inne panie (Polki, Holenderki) nie prosza wpierw przy kazdym pytaniu 'czy moga zadac mu pytanie' tylko pytaja bezposrednio z grubej rury ;) (skazone feminizmem ;-)
                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:05
                                hello-kitty2 napisała:
                                > MOze na NIej i synu realizowal swoje niespelnione generalskie ambicje ;-) A na
                                > powaznie: ten typ tak mial czy to uwarunkowanie kulturowe, szerszy problem?

                                Co prawda te rzeczy działy się bez mała 15 lat temu, ale już wtedy byłyśmy na tyle mądrymi dziewczynkami żeby nie wchodzić ze swoimi facetami w relacje terapeutyczne i nie zastanawiać się CZEMUŻ, ach czemuż czynisz mi to?:))
                                A tak poza protokołem powiem Ci że to zawsze wypadkowa środowiska i cech wrodzonych.
                                www.filmweb.pl/film/Locke-2013-680642Polecam..

                                > Ten ukrainski bokser tez traktuje swoje krajanki jak a' la szmaty, choc przywoz
                                > i sobie o dyche mlodsze. Opowiadal mi, ze nie pasuje im ich uleglosc, a to nie
                                > tyle uleglosc co strach zeby je przypadkiem do domu nie odeslal (na moje oko).

                                Moj koleżanka nigdy nie planowała wyjść za mąż. Jest piękną, dumną kobietą. I poznała na studiach u siebie w kraju miłego Polaka;) Wpadła z deszczu pod rynnę.

                                > Do kobiet innych narodowosci sie lasi, z respektem i gestem podchodzi, wykonuje
                                > jakies delikatne polecenia bez slowa, no ale inne panie (Polki, Holenderki) ni
                                > e prosza wpierw przy kazdym pytaniu 'czy moga zadac mu pytanie' tylko pytaja be
                                > zposrednio z grubej rury ;) (skazone feminizmem ;-)

                                Niestety pja Ukrainka to też taki typ:))) Mąż chyba oczekiwał ukraińskiej uległości;) Też wpadł z deszczu pod rynnę...chociaż ona na poczatku próbowała....
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:00
          A wypowiedzi dziewczyn, probujacych uspraw
          > iedliwic tego rodzaju zachowanie i przerzucic czesc winy na mnie powoduja u mni
          > e wskrzeszenie cebulek na glowie, zeby, po odrosnieciu, wlosy mogly stanac mi d
          > eba.

          Że co kurwa proszę?!
          Wiesz, mogę powiedzieć, że (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) nie siedziałabym w tej sytuacji na portalu tak jak Wan, ale wiem też, jak dziwnymi drogami chadza człowiek niekoniecznie dążąc do złego i ostatecznie do tego złego nie dochodząc. Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie, zaczekaj. I jeszcze raz: doskonale rozumiem twoją wściekłość, rozżalenie i gulę w gardle.
          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:14

            > Wiesz, mogę powiedzieć, że (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) nie siedziałaby
            > m w tej sytuacji na portalu tak jak Wan, ale wiem

            że NIE siedziałabym.
          • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:16
            aandzia43 napisała:
            Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie, zaczekaj. I jeszcze raz: doskonale rozumiem twoją wściekłość, rozżalenie i gulę w gardle.
            ------------
            Nie bardzo wiem, co oznacza wysłanie serduszka, ale dla urodzonego flirciarza to coś naturalnego i niezobowiązującego.
            • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:24
              No nie, tu wont ma rację. Jeżeli sobie wzajem obiecali, że likwidują konta, to likwidują. Chodzi o dotrzymanie słowa.
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 15:32
                rekreativa napisała:

                > No nie, tu wont ma rację. Jeżeli sobie wzajem obiecali, że likwidują konta, to
                > likwidują. Chodzi o dotrzymanie słowa.
                >

                Masz rację, to działa na jej niekorzyść.
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 16:04
                  Opcje sa takie:
                  1. Ona Wonta bardzo bardzo, ale sie asekuruje, bo nie wie czy on jednak nie ostygnie a czas leci.
                  2. Ona za Wontem na razie az tak nie przepada, ale jest jakas opcja, wiec pozostaje w kontackie a jednoczesnie rozglada sie czy sie nie nadarzy ktos inny.
                  • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 16:10
                    kag73 napisała:

                    > Opcje sa takie:
                    > 1. Ona Wonta bardzo bardzo, ale sie asekuruje, bo nie wie czy on jednak nie ostygnie a czas leci.
                    > 2. Ona za Wontem na razie az tak nie przepada, ale jest jakas opcja, wiec pozostaje w kontackie a jednoczesnie rozglada sie czy sie nie nadarzy ktos inny.
                    ----------------------
                    A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć.
                    • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 16:18
                      "A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć."

                      No chyba, ze jest przekonana, ze tego ksiecia juz ma. Moim zdaniem w tym punkcie plcie sie tak bardzo od siebie nie roznia. Z wzajemnoscia zakochani i zadeklarowani zazwyczaj innych poza soba nie widza. Moge sie oczywsicei mylic.
                      • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 16:23
                        kag73 napisała:

                        > "A mnie si wydaje, że nawet jak babka kogoś ma (a tutaj jeszcze brakuje do tego) to też zerka na boki, nawet z ciekawości, bo jakiś książe może jednak się napatoczyć."
                        >
                        > No chyba, ze jest przekonana, ze tego ksiecia juz ma. Moim zdaniem w tym punkcie plcie sie tak bardzo od siebie nie roznia. Z wzajemnoscia zakochani i zadeklarowani zazwyczaj innych poza soba nie widza. Moge sie oczywsicei mylic.
                        ----------------------------------
                        Wydaje mi się, że babki bardziej, ale też mogę sie mylić. Vide Iza Scorupco zakochana w Skrzetuskim, patrząca na Bohuna.
                        Poza tym, zerkanie nie jest grzechem :)
          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 17:22
            > Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie

            Dla porzadku - IMO wlasnie po to jest wściekłość i rozżalenie zeby na przekroczenie nieprzekraczalnych granic nie reagować odtlumaczaniem sytuacji tylko działać zdecydowanie. Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktorym przyprawiała mu rogi.

            W jednym zdaniu: „zaczekaj jeszcze” to nie sa rady korzystne dla Ciebie, o ile jestes (byłeś) zakochany.
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:08
              proteinawy napisał(a):

              > Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do
              > przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktorym przy
              > prawiała mu rogi.

              A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przeprosin swoja dziewczyne?
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:22
                sabat3 napisał:

                > proteinawy napisał(a):
                >
                > > Znałem kobietę ktora potrafiła swojego chłopaka sprowadzić do
                > > przeprosin nawet w sytuacji kiedy rozwalił drzwi z kopa do pokoju w ktory
                > m przy
                > > prawiała mu rogi.
                >
                > A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przepros
                > in swoja dziewczyne?

                Owszem, kilku psycholi którzy po pobiciu, znieważeniu czy zdradzeniu swojej kobiety bez problemu wmawiali skołowanej lasce ze "to wszystko jej wina". Każdy psychol tak działa, bez względu na płeć.
              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:51
                > A znales mezczyzne, ktory by potrafil sprowadzic w podobnej sytuacj do przeprosin swoja dziewczyne? <

                Nie, ale mogę sobie to spokojnie wyobrazic. Strona „silniejsza” ma owinięta „slabsza” dookoła palca i robi z nią co chce.
            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:19
              proteinawy napisał(a):

              > > Więc nie odrzucaj dziewczyny na razie
              >
              > Dla porzadku - IMO wlasnie po to jest wściekłość i rozżalenie zeby na przekrocz
              > enie nieprzekraczalnych granic nie reagować odtlumaczaniem sytuacji tylko dział
              > ać zdecydowanie.

              Zgadzam się, na przekroczenie NIEPRZEKRACZALNYCH granic jak najbardziej.
              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 18:54
                > Zgadzam się, na przekroczenie NIEPRZEKRACZALNYCH granic jak najbardziej. <

                A jako, ze Wont wrzucił swoja nieprzekraczalna granice (tak sie nie robi), sprawa jest prosta, przynajmniej z jego punktu widzenia. A opinie forum, w tym moja, to tylko nieistotny szum.
                • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 19:08
                  A jako, ze Wont wrzucił swoja nieprzekraczalna granice (tak sie nie robi), sprawa jest prosta, przynajmniej z jego punktu widzenia. A opinie forum, w tym moja, to tylko nieistotny szum.

                  Ano kazdy ma swoje granice i swoje wlasne wyobrazenia. A tak od strony praktycnej jak teraz ma wygladac to jego "zdecydowane" dzialanie?
                  Napisze Wan "niestety nie skasowalas konta tak jak sie umawialismy, sprawa miedzy nami zakonczona". A ona odpowie 'ty tez nie skasowles bo inaczej skad bys wiedzial, ze i ja nie skasowalam".
                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 22:51
                    > A tak od strony praktycnej jak teraz ma wygladac to jego "zdecydowane" dzialanie? [...] 'ty tez nie skasowles bo inaczej skad bys wiedzial, ze i ja nie skasowalam". <

                    Bez znaczenia. Jak dla mnie opcja z informowaniem o przyczynach (w stylu pustej wiadomości ze wspomnianym zdjęciem) jest grzeczna, ale opcjonalna. Zalezy od wskaźnika poczciwości u Wonta.

                    A Ty jak, Kag? Gdyby ktos Cie delikatnie posmyral po rogach, a dowoedzialabys sie o tym na lewo - nie powiedzialabys nic, zeby nie wyjsc na niecnotę? ;)
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 16.01.18, 23:07
                      proteinawy napisał(a):

                      > A Ty jak, Kag? Gdyby ktos Cie delikatnie posmyral po rogach, a dowoedzialabys s
                      > ie o tym na lewo - nie powiedzialabys nic, zeby nie wyjsc na niecnotę? ;)

                      A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales? Dopytywales? Zadales wyjasnien? (moze juz pisales ale nie kojarze, kojarze tylko, ze wyjechala nie tam, gdzie twierdzila, ze jedzie)
                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 07:57
                        > A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales?

                        Dowiedziałem sie po rozejściu sie, wyjaśnienia nie były mi na nic potrzebne. Wiarę dałem, daty które padły zgadzały sie z jej niespodziewanymi wyjazdami „do rodziny”, a przynosiciem informacji był targany wyrzutami sumienia kolega/przyjaciel. Spowiedzi i rozgrzeszenia mu sie zachciało. Stad nie przepadam za ludzmi, ktorzy po rozwodach donoszą.

                        To był ciekawy moment, zaczynałem pierwsza prace w IT, szef był kilka miesięcy po ślubie i po niemal jednoczesnym rozwodzie. Jego historia była podobna do mojej, tylko cięższa o ten ślub/rozwód i o fakt, ze sie kompletnie nie spodziewał. Kochanek jego zony zadzwonił świeżo po ślubie, ze został odstawiony od łóżka i że sobie nie życzy.

                        Tak ze zdradzający: uważajcie na ex-mięsko, zwłaszcza na odstawionych facetów. Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skilla, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym partnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.
                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 08:57
                          proteinawy napisał(a):

                          > > A Ty jak sie dowiedziales? I czy dales wiare? Sprawdzales?
                          >
                          > Dowiedziałem sie po rozejściu sie, wyjaśnienia nie były mi na nic potrzebne. Wi
                          > arę dałem, daty które padły zgadzały sie z jej niespodziewanymi wyjazdami „do r
                          > odziny”, a przynosiciem informacji był targany wyrzutami sumienia kolega/przyja
                          > ciel. Spowiedzi i rozgrzeszenia mu sie zachciało. Stad nie przepadam za ludzmi,
                          > ktorzy po rozwodach donoszą.

                          A kolega 'przynosiciel' to co? Wozil ja do tej 'rodziny' czy za jej powiernika robil?

                          Tez znam takich donosicieli, co donosza czy raczej roznosza jak to ich cudze zony kusily ale oni sie bohaterstwo oparli! ;-) Jakie fikolki im proponowaly to ho ho! Dowiedzialam sie takich rewelacji 'podsluchujac' ich przy okazji meskich spotkan na karty zalewane piwskiem, ktore czasem odbywaja sie w moim living roomie. Mezczyzni to straszni plotkarze, gdybym nie slyszala na wlasne uszy, to bym nie uwierzyla.

                          A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszczales z ich zonami/partnerkami? ;)

                          > To był ciekawy moment, zaczynałem pierwsza prace w IT, szef był kilka miesięcy
                          > po ślubie i po niemal jednoczesnym rozwodzie. Jego historia była podobna do moj
                          > ej, tylko cięższa o ten ślub/rozwód i o fakt, ze sie kompletnie nie spodziewał.
                          > Kochanek jego zony zadzwonił świeżo po ślubie, ze został odstawiony od łóżka i
                          > że sobie nie życzy.

                          No ale jak go odstawila od zrodelka, bo wychodzila za maz, to jaki problem dla meza?

                          > Tak ze zdradzający: uważajcie na ex-mięsko, zwłaszcza na odstawionych facetów.

                          Trzeba robic tak, zeby to oni od ciebie uciekali.

                          > Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skil
                          > la, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym pa
                          > rtnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.

                          Trzeba robic tak, ze to oni nie mieli zadnej alternaywy.
                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 10:24
                            >
                            > Tez znam takich donosicieli, co donosza czy raczej roznosza jak to ich cudze zo
                            > ny kusily ale oni sie bohaterstwo oparli! ;-) Jakie fikolki im proponowaly to h
                            > o ho! Dowiedzialam sie takich rewelacji 'podsluchujac' ich przy okazji meskich
                            > spotkan na karty zalewane piwskiem, ktore czasem odbywaja sie w moim

                            Owszem, plotkują jak baby, tylko jest przesunięcie w tematach i osobach dramatu: mężczyzni chętniej o seksie i swojej w tym wszystkim osobie. Wiesz, ja nie byłam nadzwyczaj piękna czy prowokująca (nie rozpalałam wyobrazni zbiorowej jakoś szczególnie), ale plotek nieprawdopodobnych na swój temat wymyślanych przez mężczyzn usłyszałam dużo. Klasyka: uśmiecham się do faceta uprzejmie jako i do całej reszty towarzystwa i zamieniam parę słów, potem dochodzi do mnie wieść że o mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-) Każda z nas ma takie kwiatki w pamięci.
                            Plotkarstwo lub niezdrowa tendencja do nie trzymania się faktów i fantazjowania (na swój czy cudzy temat) to sprawa osobnicza. Z drugiej strony pełno jest mężczyzn dyskretnych lub/i nie.dających się ponosić ego oraz kobiet nie chlapiących jęzorem na prawo i lewo.
                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 11:56
                              aandzia43 napisała:

                              o
                              > mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-)

                              O to to, o maly wlos ;-) Ale najgorsze, ze leca normalnie nazwiskami, jeszcze jakby lecieli jak Gogol Taka Jedna. Jak sie dowiem takich rewelacji (najczesciej w jakims gluchym telefonie) to raz, ze nie wierze (bo pewnie sytuacja jak wyzej), a dwa ze opinia facetowi rozglaszajacemu w mojej ocenie tak siada, juz na niego nigdy nie spojrze jak na normalnego czlowieka, silniejsze ode mnie. O usmiechu zapomnij. NAwet jego rodzinie wspolczuje ;-) Nie wiem dlaczego mam taka awersje, bo w sumie sama jestem latwa.
                              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:06
                                hello-kitty2 napisała:

                                > aandzia43 napisała:
                                >
                                > o
                                > > mały włos byłby mnie przeleciał bo chętna to właściwie byłam ;-)
                                >
                                > O to to, o maly wlos ;-) Ale najgorsze, ze leca normalnie nazwiskami, jeszcze j
                                > akby lecieli jak Gogol Taka Jedna. Jak sie dowiem takich rewelacji (najczesciej
                                > w jakims gluchym telefonie) to raz, ze nie wierze (bo pewnie sytuacja jak wyze
                                > j), a dwa ze opinia facetowi rozglaszajacemu w mojej ocenie tak siada, juz na n
                                > iego nigdy nie spojrze jak na normalnego czlowieka, silniejsze ode mnie. O usmi
                                > echu zapomnij. NAwet jego rodzinie wspolczuje ;-) Nie wiem dlaczego mam taka aw
                                > ersje, bo w sumie sama jestem latwa.

                                Bo oni tak naprawdę myślą. Sam jestem mężczyzną i znam tę perspektywę.
                                Rzeczywistość zazwyczaj okazywała się o pół poziomu niżej, niż moje najgorsze domniemania o sobie samym, swoim statusie, o tym jak postrzegają mnie kobiety i konkretna kobieta w danej sytuacji społecznej.
                                To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla płci przeciwnej. Gdyby to wiedzieli, ich umysł nie płatałby figli w postaci interpretowania zwykłego "metro smile" czy okazania sympatii przez kobietę jako objawu zainteresowania erotycznego.
                                Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.
                                • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:18
                                  sabat3 napisał:

                                  > To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla płci przeciwnej.
                                  -------------------------
                                  Fakt, że tylko 15% jest atrakcyjnych jeszcze nie zaistniał w powszechnej świadomości.
                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:26
                                  sabat3 napisał:

                                  > Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia
                                  > im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.

                                  Wybacze jak bedzie bez nazwisk ;)
                                  Choc musze oddac sprawiedliwosc, ze z mojej strony to tez zupelny brak swiadomosci jak dla mezczyn jest wazne jak sa postrzegani w kontekscie damsko-meskim, seksualnym. Ja w ogole tego nie mam. widze tez u atrakcyjniejszej, mlodszej przyjacioki, za ktora sie mezczyzni na ulicy ogladaja, jak ma to totaaalnie w dupie, przysieglabym, ze tego w ogole nie zauwaza, a co dopiero mialaby sie tym zajmowac w rozmowach, nie poswiecila temu zjawisku ani jednego slowa, nawet raz zapytania przeze mnie, wzruszyla ranionami, koniec tematu.
                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:20

                                  > Bo oni tak naprawdę myślą. Sam jestem mężczyzną i znam tę perspektywę.
                                  > Rzeczywistość zazwyczaj okazywała się o pół poziomu niżej, niż moje najgorsze d
                                  > omniemania o sobie samym, swoim statusie, o tym jak postrzegają mnie kobiety i
                                  > konkretna kobieta w danej sytuacji społecznej.
                                  > To wszystko jest spowodowane faktem, że mężczyźni chyba generalnie nie zdają so
                                  > bie sprawy z tego, jak bardzo, jako zgeneralizowana płeć, są nieatrakcyjni dla
                                  > płci przeciwnej. Gdyby to wiedzieli, ich umysł nie płatałby figli w postaci int
                                  > erpretowania zwykłego "metro smile" czy okazania sympatii przez kobietę jako ob
                                  > jawu zainteresowania erotycznego.
                                  > Wybaczcie panom fanfaronadę i fantazje - brak świadomości w tym wypadku ułatwia
                                  > im poruszanie się w okrutnej rzeczywistości.

                                  W dupie mam męskie cierpienia z powodu okrutnej rzeczywistości a tym bardziej męską potrzebę bajdurzenia o dupie Maryni ze mną w roli głównej jeśli te cierpienia i potrzeby robią mi wbrew. Człowiek nie ma wpływu na swoje emocje i zadze, ale na to co wypuszcza z paszczy ma.
                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:50
                                    Dlatego jednak większość milczy, a nie informuje wszem i wobec, że Krysia chce się z nim ruchać :D
                                  • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:02
                                    aandzia43 napisała:
                                    > ...jeśli te cierpienia i potrzeby robią mi wbrew>.

                                    Da liegt der Hund begraben!
                                    Bo jeśli nie wbrew ale wprost przeciwnie? Różniste rzeczy robią paniom nie wbrew i Sabat gupio gada - atrakcyjność nie jedno ma imię.
                                    Bo niemal każdy ma jakieś szanse, jeden bo jest piękny, drugi bo ma wielka pałę, trzeci bo ma bajer, czwarty - mercedesa nówkę itp, itd. A władza??? Na Kaczyńskiego też jedna leciała.
                                    A jak gość już zupełnie nic nie ma - to ewolucja eliminuje go z powielania chujowych genów i jest tak jak powinno być!
                                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:37
                                      gogol77 napisał:
                                      > Bo jeśli nie wbrew ale wprost przeciwnie? Różniste rzeczy robią paniom nie wbre
                                      > w i Sabat gupio gada - atrakcyjność nie jedno ma imię.
                                      > Bo niemal każdy ma jakieś szanse, jeden bo jest piękny, drugi bo ma wielka pałę
                                      > , trzeci bo ma bajer, czwarty - mercedesa nówkę itp, itd. A władza??? Na Kaczyń
                                      > skiego też jedna leciała.
                                      > A jak gość już zupełnie nic nie ma - to ewolucja eliminuje go z powielania chuj
                                      > owych genów i jest tak jak powinno być!

                                      Gogol, ale piszesz z perspektywy wlasnych doswiadczen, a one sa dosc rzadko spotykane. Malo ktory chlop mial takie branie jak Ty :)
                                      Meska brac postrzegam raczej jak gromady rycerzy oblegajace szklane gory. Udaje sie nielicznym.
                                      Ale moze tez byc tak, ze ciagnie swoj do swego i moje srodowisko wyglada podobnie jak ja, a Twoje - prezentuje sie podobnie jak Ty.
                                      To jakby bogacz dziwil sie, dlaczego ktos nie jezdzi chociaz drogim Mercedesem, w koncu wszyscy jego znajomi maja przynajmniej jeden taki samochod.
                          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:04
                            > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszczales z ich zonami/partnerkami? ;) <

                            Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem. W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi) siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Wont: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.

                            Cos jak w tym skeczu:
                            youtu.be/ci0pI97PEes
                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:14
                              proteinawy napisał(a):
                              > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem

                              Nie wiedzialem, ze swingowales :)
                              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 21:16
                                > Nie wiedzialem, ze swingowales :)

                                Nie, to sie chyba nie liczy jako swing, bo znałem tych ludzi wczesniej na innym gruncie, dalej sie znamy i rozmawiamy teraz o dzieciaczkach.

                                Mysle, ze gdybys sie przyłożył to spokojnie przegadałbys swoja bieżąca ukochana do jeszcze jednej osoby. Jezeli to czyta - moze Ci sama zaproponuje :)
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 21:47
                                  proteinawy napisał(a):
                                  > Nie, to sie chyba nie liczy jako swing, bo znałem tych ludzi wczesniej na innym
                                  > gruncie, dalej sie znamy i rozmawiamy teraz o dzieciaczkach.

                                  A, rozumiem - wakacyjne klimaty, wodka, mlodosc, muzyka, mordobicie. No tak. Ja nie mialem zbyt rozrywkowego towarzystwa.
                            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:39
                              proteinawy napisał(a):

                              > > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszcza
                              > les z ich zonami/partnerkami? ;) <
                              >
                              > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem
                              > . W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi)
                              > siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Won
                              > t: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.

                              O kurwa, słabo mi...
                              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:45
                                aandzia43 napisała:
                                > O kurwa, słabo mi...

                                No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie za to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:01
                                  sabat3 napisał:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  > > O kurwa, słabo mi...
                                  >
                                  > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna
                                  > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie z
                                  > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
                                  ----
                                  No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty niedawno napisala, ze podnieca ja zlo :)
                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:10
                                    wont2 napisał:
                                    > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty nieda
                                    > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)

                                    Chcesz powiedzieć że Proteinowy właśnie założył strój Darth Vader żeby ją nawilżyć? W sumie osiągnął cel..Kicia głaszcze i mizia:))
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:25
                                      zawle napisała:

                                      > Chcesz powiedzieć że Proteinowy właśnie założył strój Darth Vader żeby ją nawil
                                      > żyć?

                                      NIe no bez przesady az tak altruistyczny to On nie jest w swej satanicznosci ;)

                                      W sumie osiągnął cel..Kicia głaszcze i mizia:))

                                      Sie podniecilam w rzeczy samej. Jakby mi sie tak jeszcze udalo doprowadzic do zdrady (nawet bez mojego udzialu) to byloby to szczytowanie stulecia, uhm ;)
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:41
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > NIe no bez przesady az tak altruistyczny to On nie jest w swej satanicznosci ;)

                                        faceci nie zwilżają kobiet żeby im zrobić dobrze, tylko żeby zrobić dobrze sobie. Już pisałam co on od Ciebie dostaje wieki temu.

                                        > Sie podniecilam w rzeczy samej. Jakby mi sie tak jeszcze udalo doprowadzic do z
                                        > drady (nawet bez mojego udzialu) to byloby to szczytowanie stulecia, uhm ;)

                                        Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę Cię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70. Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ciebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do innego domu.
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:32
                                          zawle napisała:

                                          > Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę C
                                          > ię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70
                                          > . Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ci
                                          > ebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do
                                          > innego domu.

                                          NIc nie zrozumialam wiec odniose sie tylko do ostatniego zdania: specjalnie policzylam, spalam tylko z 3 zonatymi i byly to praktycznie ONSy czy tam weekend standy wiec trudno tu mowic o jakiejs odplatnosci. Normalni faceci, typowy seks, nic pieprznego. Nigdy sie za nic nie przebieralam. NIe wiem co Ty sobie wyobrazasz.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:42
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > NIc nie zrozumialam wiec odniose sie tylko do ostatniego zdania: specjalnie pol
                                            > iczylam, spalam tylko z 3 zonatymi i byly to praktycznie ONSy czy tam weekend s
                                            > tandy wiec trudno tu mowic o jakiejs odplatnosci. Normalni faceci, typowy seks,
                                            > nic pieprznego. Nigdy sie za nic nie przebieralam. NIe wiem co Ty sobie wyobra
                                            > zasz.

                                            rzeczywiście nie zrozumiałaś:)) Nieważne
                                        • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 08:16
                                          zawle napisała:
                                          > Myślę że jednak wolałabyś żeby z Tobą. Nie znam Cię bardzo dobrze, ale trochę C
                                          > ię znam. W pornobiznesie, podklasie "pejczyki i zło" można pracować nawet do 70
                                          > . Tyle że Ty udajesz, a to się słabo sprzedaje. Nie piszę tu o tym że uważam Ci
                                          > ebie za sprzedajną. Uważam że tym płacisz za uwagę tych którzy i tak wracają do
                                          > innego domu.

                                          A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.
                                          Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i bycie kontrolująca.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 08:32
                                            urquhart napisał:
                                            > A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.

                                            bardzo mi tu pasuje słowo "tradycyjna":))

                                            > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i bycie kon
                                            > trolująca.

                                            lęki. Urgu, byłeś kiedyś u terapeuty?
                                            • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:11
                                              zawle napisała:

                                              > urquhart napisał:
                                              > > A ja mysle ze to zwykla tradycyna kobieca uwodzicielskosc.
                                              >
                                              > bardzo mi tu pasuje słowo "tradycyjna":))
                                              >
                                              > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć i byc
                                              > ie kon trolująca.

                                              A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)
                                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:28
                                                No właśnie mnie dziwi takie podejście. Jestem zalotnicą, ale gdy nie zalecam się do tych, do których nie chcę się zalecać ( nie mają szans, nie chcę im robić nadziei), to staję się wrogiem. Zimna, roszczeniowa suka. A ja zwyczajnie zaoszczędzam sobie i im kłopotów.
                                                • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:12
                                                  zawle napisała:

                                                  > No właśnie mnie dziwi takie podejście. Jestem zalotnicą, ale gdy nie zalecam si
                                                  > ę do tych, do których nie chcę się zalecać ( nie mają szans, nie chcę im robić
                                                  > nadziei), to staję się wrogiem. Zimna, roszczeniowa suka. A ja zwyczajnie zaosz
                                                  > czędzam sobie i im kłopotów.

                                                  Czy to nie definicja dyskryminacji ? :)
                                              • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:03
                                                Lybbla przybywa:

                                                > > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczeniowosć
                                                > i byc
                                                > > ie kon trolująca.
                                                >
                                                > A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)

                                                Z definicji:
                                                UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez użycia przemocy.
                                                Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
                                                Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dyskryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.

                                                Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieństwem
                                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:12
                                                  urquhart napisał:
                                                  > Z definicji:
                                                  > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez uży
                                                  > cia przemocy.
                                                  > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
                                                  > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dysk
                                                  > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.
                                                  >
                                                  > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieńst
                                                  > wem

                                                  Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania. Brałem kiedyś udział w prelekcji z jego udziałem i wywodził on słowo "uwodzenie" od określenia "uwodziciele". Pochodzi ono, według wzmiankowanego profesora, od staropolskich słów "uwodzi" i "cielę".
                                                  Wychodzi ono z obserwacji, gdzie mężczyzna "uwodzi", czyli wiedzie jak na postronku, "cielę", czyli młode i głupawe dziewczątko, które sądzi, że dostanie krowiego mleka, tymczasem już pokoju hotelowym okazuje się, iż jest to mleko ptasie, w dodatku o konsystencji śmietany.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:30

                                                    > >
                                                    > > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeci
                                                    > wieńst
                                                    > > wem
                                                    >
                                                    > Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania. Brałem kiedy
                                                    > ś udział w prelekcji z jego udziałem i wywodził on słowo "uwodzenie" od określe
                                                    > nia "uwodziciele". Pochodzi ono, według wzmiankowanego profesora, od staropolsk
                                                    > ich słów "uwodzi" i "cielę".
                                                    > Wychodzi ono z obserwacji, gdzie mężczyzna "uwodzi", czyli wiedzie jak na postr
                                                    > onku, "cielę", czyli młode i głupawe dziewczątko, które sądzi, że dostanie krow
                                                    > iego mleka, tymczasem już pokoju hotelowym okazuje się, iż jest to mleko ptasie
                                                    > , w dodatku o konsystencji śmietany.


                                                    Sabat, padłam :-D
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:16
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > Z definicji:
                                                    > > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki b
                                                    > ez uży
                                                    > > cia przemocy.
                                                    > > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
                                                    > > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani praw
                                                    > a dysk
                                                    > > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzeb
                                                    > ne.
                                                    > > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieństwem
                                                    >
                                                    > Słynny językoznawca profesor Pafnucy Kutasiński był innego zdania.

                                                    Niefeministki najpierw uwodzą a potem stają się roszczeniowe.
                                                    Gdy się stają roszczeniowe, to pokazuje się im złotą klatkę wokół
                                                    i że kluczyk ma Urqu.

                                                    Feministki najpierw pokazują umowę a potem uwodzą.
                                                    Może w sposób mało wyrafinowany
                                                    tzn. uwodzą niczym nie skrępowaną konsumpcją.
                                                    Ja wiem Urqu, że ciężko się przez te papiery przedrzeć ;)
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 20:05
                                                    lybbla napisał: > Niefeministki najpierw uwodzą a potem stają się roszczeniowe.
                                                    > Gdy się stają roszczeniowe, to pokazuje się im złotą klatkę wokół
                                                    > i że kluczyk ma Urqu.

                                                    Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 22:15
                                                    zawle napisała:


                                                    > Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))

                                                    Ubierając go w mini koszulkę żołnierzy wyklętych bo jednak zimno. :)
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 23:48
                                                    lybbla napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Dla pewności można jeszcze pokazać kutasem na wschód:))
                                                    >
                                                    > Ubierając go w mini koszulkę żołnierzy wyklętych bo jednak zimno. :)

                                                    Tylko uważaj, Lybblo, na który wschód zechcesz wskazywać, bo jak grupa głodnych Uzbeków zleci się na polską kiełbasę, to nie będzie już nikomu do śmiechu...
                                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:14
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Lybbla przybywa:
                                                  >
                                                  > > > > Ktora staje sie coraz rzadszym dobrem zamienianym na roszczen
                                                  > iowosć
                                                  > > i byc
                                                  > > > ie kon trolująca.
                                                  > >
                                                  > > A negacja 'tradycyjnej' to 'roszczeniowa i kontrolująca' ;)
                                                  >
                                                  > Z definicji:
                                                  > UWODZENIE – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez uży
                                                  > cia przemocy.
                                                  > Roszczeniowość i kontrolowanie to odwrotność właśnie przymus i przemoc.
                                                  > Tradycyjna bo w przeszłości kobiety nie miały przewagi fizycznej ani prawa dysk
                                                  > ryminującego mężczyzn które posiadają dziś i uwodzenie im już nie potrzebne.
                                                  >
                                                  > Uwodzicielskosc jest rzadkim dobrem a feministyczna roszczeniowosc przeciwieńst
                                                  > wem


                                                  Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie interesują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) partnera czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wobec niego? O co chodzi?
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:20
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie interesują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) partner
                                                    > a czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wobec niego? O co chodzi?

                                                    Kitty uwodzi wszystkich a Zawle tylko niektórych (dyskryminująca jedna).
                                                    Jedna jest tradycyjna a druga feministyczna.
                                                    Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
                                                    bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
                                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
                                                    > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
                                                    ----
                                                    Czy gównoburza? Być może tak, ale na wszelki wypadek wyjaśnię, bo być może nie znasz mechaniki portalu randkowego na którym byłem. "Serduszko" to nie jest lajk, tylko oznaka zainteresowania poznaniem danej osoby. No po prostu, najpierw klikasz serduszko "I'm interested", potem ktoś ci odklikuje i potem piszecie do siebie. Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na portalu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.
                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:35
                                                    wont2 napisał:

                                                    > . Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby
                                                    > laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na por
                                                    > talu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.

                                                    Znam takiego, ktory byl tak bardzo zauroczony nowa dziura, ze az puknal jeszcze z rozpedu stara, bo sie napraszala i zal bylo nie skorzystac. Wiec wiesz, wszystko jest mozliwe ;-)
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:33
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Znam takiego, ktory byl tak bardzo zauroczony nowa dziura, ze az puknal jeszcze
                                                    > z rozpedu stara, bo sie napraszala i zal bylo nie skorzystac. Wiec wiesz, wszy
                                                    > stko jest mozliwe ;-)

                                                    Ba, żeby tylko puknął. Dwa celne strzały.
                                                    Na szczęście dostał wpierdol i do dziś słucha romantycznych piosenek;)
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:10
                                                    wont2 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
                                                    > > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)
                                                    > ----
                                                    > Czy gównoburza? Być może tak, ale na wszelki wypadek wyjaśnię, bo być może nie
                                                    > znasz mechaniki portalu randkowego na którym byłem. "Serduszko" to nie jest laj
                                                    > k, tylko oznaka zainteresowania poznaniem danej osoby. No po prostu, najpierw k
                                                    > likasz serduszko "I'm interested", potem ktoś ci odklikuje i potem piszecie do
                                                    > siebie. Może to i dla ciebie gównoburza i nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby
                                                    > laska z którą się spotykasz poznawała w tym samym czasie innych mężczyzn na portalu randkowym ale ja i podejrzewam 99% światowej populacji ma inaczej.

                                                    Nie, nie znam specyfiki portali randkowych. Będę pisał o realu.
                                                    Liczenie na to, że osoba UZALEŻNIONA od flirtowania, UZALEŻNIONA
                                                    od atencji niezliczonych adoratorów z dnia na dzień pozbędzie się tych nawyków
                                                    jest nierealne. To nie znaczy, że będzie nielojalna. Będzie dalej flirtować bo ma to we krwi, taka jej natura. Natomiast wykorzystywać będzie Ciebie ;)
                                                    Więcej wiary w siebie Wont. Naprawdę zależy Ci na tym by zamykać piękne wolne ptaki w piwnicach? Jedyne co możesz robić to kusić ją swoim kutasem
                                                    i trzymać okna szeroko otwarte (wstrzymaj się z tym do wiosny).


                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:32
                                                    lybbla napisał:

                                                    > i gównoburze za serduszka,

                                                    Nie za "serduszka" tylko za brak lojalnosci. Za szukanie alternatywy podczas gdy deklaruje sie milosc.
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > i gównoburze za serduszka,
                                                    >
                                                    > Nie za "serduszka" tylko za brak lojalnosci. Za szukanie alternatywy podczas gd
                                                    > y deklaruje sie milosc.

                                                    Ale to Ty i Wont definiujecie LOJALNOŚĆ. U Ciebie pojawiają się jakieś zajawki
                                                    o zranionym wilku, którym sie będziesz opiekować, Wont kostruuje klasyczną złotą klatkę.
                                                    Wysłanie serduszka proszę bardzo. <3 to dla Ciebie. <3 to dla Wonta (nie licz na nic więcej Wont poza moim zaiteresowaniem).


                                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale to Ty i Wont definiujecie LOJALNOŚĆ. U Ciebie pojawiają się jakieś zajawki
                                                    > o zranionym wilku, którym sie będziesz opiekować, Wont kostruuje klasyczną złot
                                                    > ą klatkę.

                                                    Sluchaj, jesli gosciu bredzi ze ze mna doznal objawienia, a kazda kolejna nowa dziure rucha na zakladke z inna, to o jakiej tu lojalnosci mowa?

                                                    > Wysłanie serduszka proszę bardzo. <3 to dla Ciebie. <3 to dla Wonta (n
                                                    > ie licz na nic więcej Wont poza moim zaiteresowaniem).
                                                    >

                                                    No przeciez Ci wytlumaczyl o co chodzi z tym wyslaniem serduszka? "Jestem dostepny/a" . Nie zrozumiales?
                                                  • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:51
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > No przeciez Ci wytlumaczyl o co chodzi z tym wyslaniem serduszka? "Jestem doste
                                                    > pny/a" . Nie zrozumiales?

                                                    Ja może i zrozumiałem ale czy Wan rozumie tak samo?
                                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:02
                                                    lybbla napisał:

                                                    Wont kostruuje klasyczną złot
                                                    > ą klatkę.
                                                    ----
                                                    Niedzielę i poniedziałek miała wolny. W niedzielę wieczorem śmiałem się z niej na lajnie, że siedzi w domu i nigdzie nie wychodzi poimprezować i że pewnie ma 72 lata a nie 27 i że jak przyjedzie do Polski to nie pozwolę jej się tak zachowywać.
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:35
                                                    lybbla napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Przepraszam że drążę, ale niuanse personalne na forum średnio mnie intere
                                                    > sują więc mogłam coś przeoczyć. Kitty twoim zdaniem przyciąga (potencjalnego) p
                                                    > artner
                                                    > > a czyli Proteinowego? Dobrze czytam? Robi to zamiast być roszczeniowa wob
                                                    > ec niego? O co chodzi?
                                                    >
                                                    > Kitty uwodzi wszystkich a Zawle tylko niektórych (dyskryminująca jedna).
                                                    > Jedna jest tradycyjna a druga feministyczna.
                                                    > Rezultat: tęsknota za tradycją i gównoburze za serduszka,
                                                    > bo nie można kobiety w kuchni czy w piwnicy zamknąć;)

                                                    Aha. Zobaczymy co odpowie Urqu (choć wątpię czy odpowie). W moim odczuciu Kitty wcale nie jest uwodzicielska (inaczej bym to określiła), ale to moje odczucie.
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 19:52
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Aha. Zobaczymy co odpowie Urqu (choć wątpię czy odpowie). W moim odczuciu Kitty
                                                    > wcale nie jest uwodzicielska (inaczej bym to określiła), ale to moje odczucie.

                                                    A wiesz że dla mnie też nie? Bo uwodzenie ma inne cele niż ma kitka.
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:19
                                    wont2 napisał:

                                    > sabat3 napisał:
                                    >
                                    > > aandzia43 napisała:
                                    > > > O kurwa, słabo mi...
                                    > >
                                    > > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa.
                                    > Mozna
                                    > > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a
                                    > nie z
                                    > > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...
                                    > ----
                                    > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty nieda
                                    > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)

                                    Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to wyszło.
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:29
                                      aandzia43 napisała:

                                      > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu kitty
                                      > nieda
                                      > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
                                      >
                                      > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to wyszło.

                                      O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej calej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.

                                      Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

                                      -
                                      'Mezczyzna dlugo pozostaje pod wrazeniem jakie wywarl na kobiecie.' (Tuwim)
                                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:33
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > aandzia43 napisała:
                                        >
                                        > > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu
                                        > kitty
                                        > > nieda
                                        > > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
                                        > >
                                        > > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to w
                                        > yszło.
                                        >
                                        > O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej ca
                                        > lej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.
                                        >
                                        > Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

                                        Szatan-stratan, weź Kicia zbastuj. Ludzie robią różne głupoty, potem stwierdzają że źle czynili i zaprzestają. Dojrzewanie to się nazywa.
                                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:33
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > aandzia43 napisała:
                                        >
                                        > > > No dajcie spokoj, nie bierzcie wszystkiego tak doslownie. Po prostu
                                        > kitty
                                        > > nieda
                                        > > > wno napisala, ze podnieca ja zlo :)
                                        > >
                                        > > Proteinowy wyszedł na przeciw zapotrzebowaniu? ;-) No to zgrabnie mu to w
                                        > yszło.
                                        >
                                        > O to to, ten smaczek, opinia porzadnego czlowieka, najbardziej kuszaca w tej ca
                                        > lej sprawie, zupelnie jak niewiara w Szatana.
                                        >
                                        > Jak to pisal poeta? ''Oj dana dana wszstko dla Szatana" ;-)

                                        Szatan-stratan, weź Kicia zbastuj. Ludzie robią różne głupoty, potem stwierdzają że źle czynili i zaprzestają. Dojrzewanie to się nazywa.
                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:14
                                  sabat3 napisał:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  > > O kurwa, słabo mi...
                                  >
                                  > No tak, za sciana plastikowych Disneylandow zyje chmara larw i robactwa. Mozna
                                  > wypierac te mysl, albo sie z tym pogodzic. Odpowiadamy tylko za siebie, a nie z
                                  > a to ile razy sami zostalismy zdradzeni...

                                  Nie żyję w Disneylandzie i niczego nie wypieram. Ale ciągle jeszcze robi mi się słabo na wieść tę czy inną.
                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:58
                              proteinawy napisał(a):

                              > > A Ty nie szukales drogi Pana wyznajac mezom/partnerom czego sie dopuszcza
                              > les z ich zonami/partnerkami? ;) <
                              >
                              > Nie, szukałem drogi Szatana, bo wydupczylem je na ich oczach lub z ich udziałem
                              > . W dwoch innych przypadkach (kiedy faceci nie wiedzieli, ze sa rąbani w rogi)
                              > siedziałem pozniej z nimi na piwie i udzielałem im takich rad jak tu zbiera Won
                              > t: „nie spiesz sie z osądem”, „kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania”.
                              >
                              > Cos jak w tym skeczu:
                              > youtu.be/ci0pI97PEes

                              Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlowiekiem (rowniez na forum). Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozjasni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)

                              Samczku dodaje fakt, ze teraz zdrada stala sie czyms, czego sie najbardziej boisz i co by rozpierdolilo/zrujnowalo twoj swiat. I dziwic sie Szatanowi, ze wlasnie ma radoche w planowaniu takich splotow zdarzen by to wlasnie nastapilo. Nie ma nic piekniejszego bowiem niz patrzenie na zlo wychodzace z czlowieka, zupelnie jakby zaprzeczal tym istnieniu Boga, prawda?

                              Klaniam sie, nie mam wiecej pytan ;)
                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:00
                                "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:10
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc

                                  Samczyku :)
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:17
                                    sabat3 napisał:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    > > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc
                                    >
                                    > Samczyku :)

                                    Sabat, to tylko czeski blad ;-) Zawsze twierdzilam, ze bledy sa fajne.
                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:18
                                    sabat3 napisał:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    > > "Samczku dodaje fakt" -> Smaczku... mialo byc
                                    >
                                    > Samczyku :)

                                    Ewidentny Freudian:)
                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:05
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy beda
                                > c tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlow
                                > iekiem (rowniez na forum).

                                Ja się do tej grupy ( uważąjących proteinowego za porządnego) nie zaliczam. Niestety do jarających się złem nie zaliczam również jego.

                                Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozja
                                > sni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)

                                Za mało religii było w moim życiu żeby to zrozumieć.



                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:38
                                  zawle napisała:

                                  > Nie
                                  > stety do jarających się złem nie zaliczam również jego.

                                  O tak, tak, ja ta najgorsza, nawet Proteinowy mi nie dorasta do piet. Nie zabierze mi tego miejsca chocby nie wiem co tu napisal, bo i tak mu nikt nie uwierzy ;-)

                                  > Brawa, bravo, bravissimo. MOze teraz Zawle sie rozja
                                  > > sni, co to znaczy podniecac sie zlem ;)
                                  >
                                  > Za mało religii było w moim życiu żeby to zrozumieć.

                                  To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi.
                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:42
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi.

                                    Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:52
                                      zawle napisała:

                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      > > To potwierdza, ze zadajesz pytania nie w celu uzyskania na nie odpowiedzi
                                      > .
                                      >
                                      > Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.

                                      Tym bardziej nie ma sensu zadnych odpowiedzi Ci udzielac. Zawsze wiesz lepiej albo nie wiesz lepiej. Wypociny innych, o ktore prosisz, sluza Ci wylacznie zeby Tobie bylo lepiej. Z kolei dla innych lepiej sie po prostu z Toba posmiac, bo w tym jestes super. Najlepsza.
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 16:07

                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Tym bardziej nie ma sensu zadnych odpowiedzi Ci udzielac.

                                        Odpowiedzi są potrzebne nie tym co pytają, tylko tym którzy odpowiadają na pytania.

                                        Z kolei dla innych lepiej sie po prostu z Toba posmiac, bo
                                        > w tym jestes super. Najlepsza.

                                        Gdybyś nie była taka..impulsywna i powierzchowna to zauważyłabyś coś jeszcze.
                                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:56
                                      zawle napisała:
                                      > Znam odpowiedzi. Bo widziałam prawdziwe zło.

                                      Byla taka sprawa w tv - gach razem z swoim kolega postanowili pozbyc sie kilkuletniego syna konkubiny. Chyba bylo dochodzenie czy matka wiedziala o jego zamiarach. Gdy wrzucili dziecko do rzeki, maluch krzyczal jeszcze do niego "ratuj tatusiu!".
                                      "Tatus" nie uratowal.
                                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 16:08
                                        sabat3 napisał:
                                        > Byla taka sprawa w tv - gach razem z swoim kolega postanowili pozbyc sie kilkul
                                        > etniego syna konkubiny. Chyba bylo dochodzenie czy matka wiedziala o jego zamia
                                        > rach. Gdy wrzucili dziecko do rzeki, maluch krzyczal jeszcze do niego "ratuj ta
                                        > tusiu!".
                                        > "Tatus" nie uratowal.

                                        O wielu sprawach nie pisze się w prasie.
                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 16:16
                                          zawle napisała:
                                          > O wielu sprawach nie pisze się w prasie.

                                          Wiem. Mnie zlo odstrecza i przeraza. Ale zdrady malzenskie i klamstwa miedzy ludzmi to niewielki kaliber jak dla mnie. Postrzegam to w kategoriach zepsucia, miekkiego kregoslupa, lawiranctwa.
                                          O wiele gorsze sa przemoc, zaszczuwanie, gwalty, okrucienstwo. Zawsze bardzo przejmowaly mnie opisy okaleczania innych i przemoc wobec dzieci...
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 16:24
                                            sabat3 napisał: Ale zdrady malzenskie i klamstwa miedzy lu
                                            > dzmi to niewielki kaliber jak dla mnie. Postrzegam to w kategoriach zepsucia, m
                                            > iekkiego kregoslupa, lawiranctwa.

                                            Tak se tłumacz....
                                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 17:28
                                              zawle napisała:
                                              > Tak se tłumacz....

                                              Mam inną hierarchię wartości. Wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym już kiedyś na privie, zanim zdradziłem, więc wiesz, że nie manipuluję faktami. Owszem, zdrada to straszne gówno, ale w życiu bym tego nie porównał np. do świadomego obcięcia komuś ucha, wyłupienia oka czy odrąbania dłoni. Bez przesady.
                                              Może dlatego, że gdyby to mnie samego zdradzono, pewnie by mnie to trochę dotknęło, ale bez histerii. Bywa. To pewnie objaw narcyzmu czy innego syfu w mojej głowie, ale tak jest :)
                              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:16

                                > Samczku dodaje fakt, ze teraz zdrada stala sie czyms, czego sie najbardziej boi
                                > sz i co by rozpierdolilo/zrujnowalo twoj swiat. I dziwic sie Szatanowi, ze wlas
                                > nie ma radoche w planowaniu takich splotow zdarzen by to wlasnie nastapilo.

                                Może mu się przewartościowało to i owo?
                              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:02
                                > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gdy bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym czlowiekiem <

                                Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:14
                                  proteinawy napisał(a):
                                  > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowią
                                  > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religij
                                  > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).

                                  Jak Swiety Augustyn :)
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:43
                                    sabat3 napisał:

                                    > proteinawy napisał(a):
                                    > > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i
                                    > obowią
                                    > > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to r
                                    > eligij
                                    > > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
                                    >
                                    > Jak Swiety Augustyn :)

                                    Nie lubię chuja.
                                    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:47

                                      > >
                                      > > Jak Swiety Augustyn :)
                                      >
                                      > Nie lubię chuja.

                                      Augustyna znaczy się, nie przedpiścy.
                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:12
                                        No prosze i o co tyle szumu i bolu serca? Dziewczyna nie dala rady skasowac konta na portalu.
                                        A ze przy tej okazji komus serduszko odeslala, wielkie mi rzeczy :)
                                        Powiedz alkoholikowi, ze jest alkoholikiem, nie uwierzy, powiedz zakochanemu, ze milosc jest slepa, nie uwierzy. A na koncu i tak uwierzy w to w co bedzie chcial wierzyc, bo...jest zakochany. Nic nie zrobisz. Nadal nic nie stoi na przeszkodzie, zeby przyjechala do Polski i zostala zona Wonta i matka ich dziecka. I w najgorszym razie beda sie na 100% kochali, on ja w 90%, ona jego w 10% :))
                                • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:39
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
                                  ---------------------
                                  To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 10 sprawiedliwych.
                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:42
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 1
                                    > 0 sprawiedliwych.

                                    A nie lepiej caly czas byc sprawiedliwym? ;)
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:46
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > proteinawy napisał(a):
                                    >
                                    > > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i
                                    > obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to r
                                    > eligijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).
                                    > ---------------------
                                    > To bardzo pozytywne i rzadkie. Kościół też wyżej ceni jednego nawróconego niż 1
                                    > 0 sprawiedliwych.

                                    Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (choć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencjalne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.
                                    • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:12
                                      aandzia43 napisała:
                                      >
                                      > Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (choć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencjalne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.
                                      ------------------------------
                                      Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej, bo wymaga pracy i wysiłku. Lepiej być dobrym i zgrzytać zębami, że się tego nie lubi, nić być złym i z tym się dobrze czuć. Być dobrym , bo sie jest z natury dobrym, to żaden sukces. Sukcesem jest pokonywanie własnych słabości.
                                      • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:22
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > aandzia43 napisała:
                                        > >
                                        > > Proteinowy się nie nawrócił. Nawróconemu jest dobrze w nowej skórze (cho
                                        > ć nie zawsze lekko), a P. nie jest dobrze. Męczy się chłopak i smuty egzystencj
                                        > alne wylewa. Pierdolić takie wadliwe nawrócenie.
                                        > ------------------------------
                                        > Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej, bo wymaga pracy i wysiłku. Lepiej by
                                        > ć dobrym i zgrzytać zębami, że się tego nie lubi, nić być złym i z tym się dobr
                                        > ze czuć. Być dobrym , bo sie jest z natury dobrym, to żaden sukces. Sukcesem je
                                        > st pokonywanie własnych słabości.

                                        Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządnym człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.
                                        • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:32
                                          aandzia43 napisała:
                                          >
                                          > Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządnym człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.
                                          ------------------
                                          Proteinowy pisał o swoich grzechach i jest zupełnie obojętne, czy deprecjonuje swoją przemianę, ale fakt faktem, może wbrew sobie, może tego nie lubi, może sobą gardzi, ale sie zmienił i sporządniał. Wszystko inne to słowa bez znaczenia. Liczą sie tylko fakty.
                                          • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:40
                                            Ciekawa jestem czy dostąpi zbawienia:)) I czemu sporządniał? Sabat jakby mógł to by nie sporządniał;)
                                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:41
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            > >
                                            > > Marku, ja nie o trudach bycia porządnym człowiekiem którym targają czasem
                                            > pokusy (i które raz pokona, a raz nie), tylko o deprecjonowaniu bycia porządny
                                            > m człowiekiem, o ujmowaniu temu stanowi i pisaniu o nim pogardliwie.
                                            > ------------------
                                            > Proteinowy pisał o swoich grzechach i jest zupełnie obojętne, czy deprecjonuje
                                            > swoją przemianę, ale fakt faktem, może wbrew sobie, może tego nie lubi, może so
                                            > bą gardzi, ale sie zmienił i sporządniał. Wszystko inne to słowa bez znaczenia.
                                            > Liczą sie tylko fakty.

                                            A tak, z punktu widzenia otoczenia niezagrożonego już "działalnością" Proteinowego jest na pewno bezpieczniej ;-) Ale co się namarudzi, co się nakrzywi. Ciekawe czy jest w realu bardzo toksyczny przez tę narzuconą sobie i nieakceptowaną ani trochę "przemianę"?
                                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 20:24
                                        > Ja cenię, takie nawrócenie nawet bardziej

                                        Dzięki za wsparcie.

                                        Pod koniec poprzedniego roku zadeklarowałem ze bede starał sie podrobić Twoją forumowa personę, ale uczciwie, czyli w życiu, nie tu. Na razie wdrożyłem bycie milszym i bardziej użytecznym. Jest rzeczywiście milej i dzieci śmieją sie cześciej. Zwłaszcza mała. Z braku czasu rzuciłem porno, skladam meble itd.

                                        Pytanie: czy nie wiem ze oswojony miś nie nawilża? Wiem. Ale, językiem Szekspira: I don’t give a flying fuck (nie warto sie az tak przejmować).
                                        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 22:23
                                          proteinawy napisał(a):

                                          > Pod koniec poprzedniego roku zadeklarowałem ze bede starał sie podrobić Twoją f
                                          > orumowa personę, ale uczciwie, czyli w życiu, nie tu. Na razie wdrożyłem bycie
                                          > milszym i bardziej użytecznym. Jest rzeczywiście milej i dzieci śmieją sie cześ
                                          > ciej. Zwłaszcza mała. Z braku czasu rzuciłem porno, skladam meble itd.

                                          Ja bym patrzyla na tego chlopca, bo ona to smieje sie, bo taka jej uroda, z niemowlecej 'glupoty', przeciez nie z obserwacji twojej przemiany.

                                          > Pytanie: czy nie wiem ze oswojony miś nie nawilża? Wiem. Ale, językiem Szekspir
                                          > a: I don’t give a flying fuck (nie warto sie az tak przejmować).

                                          Jak zona daje dupy, to tez bym sie nie przejmowala, zaczelabym sie interesowac gdyby przestala ale niektorym tez i to lata, takie etapy dojrzalosci ;-)

                                          Mnie ostatnio syn po raz pierwszy w zyciu zapytal czy kocham ojca. Odpowiedzialam, ze nie. Nie widze w nim zadnej zmiany. Jakby to bylo normalne.
                                          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 00:24
                                            > Mnie ostatnio syn po raz pierwszy w zyciu zapytal czy kocham ojca. Odpowiedzialam, ze nie. Nie widze w nim zadnej zmiany. Jakby to bylo normalne. <

                                            Ostatnio jednym z ulubionych tematów mojego synka przed zaśnięciem jest omawianie z jakich moich rzeczy cieszyłby sie najbardziej gdybym teraz umarł. Smartphone, tablet, laptopy - suuuuuper! Bedzie mi tego brakować jak sie juz nauczy chować takie mysli.
                                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 00:50
                                              proteinawy napisał(a):

                                              > Ostatnio jednym z ulubionych tematów mojego synka przed zaśnięciem jest omawian
                                              > ie z jakich moich rzeczy cieszyłby sie najbardziej gdybym teraz umarł. Smartpho
                                              > ne, tablet, laptopy - suuuuuper! Bedzie mi tego brakować jak sie juz nauczy cho
                                              > wać takie mysli.

                                              :-) Nie wiem czy juz pisalam ale przypomniales mi jak sie czailam przed ta operacja, czy sie zegnac z synem czy jak? (z doroslymi mialam obczajone). No i tak zagajam, ze to juz nadszedl ten dzien i mama nie wie czy juz/kiedy wroci, ze bedzie spala conajmniej dwie doby i ze moze mnie odwiedzic z tata i babcia jak bede spala, a ten patrzy patrzy i pyta czy moge zostawic mu mojego iPhona na ten czas ;) Wole to niz jak z matka, jak juz odzyskalam troche wzrok i widze jedna gebe, ktora sie do mnie usmiecha i moja matke z twarza pochylona jak do spowiedzi i zaslonieta na wysokosci oczu dlonia. Se mysle, no to ladnie musze wygladac...
                                              Moj 10latek jeszcze nic nie chowa ale juz klamie ale zaraz sie smieje, bo wie ze jeszcze nie umie. Wiec masz nadal troche czasu ubawy. Dbaj o NIego. Mam slabosc do chlopcow, bo mam syna.
                                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:42
                                  proteinawy napisał(a):

                                  > > Boszsze jaki Ty jestes okrutny, no nie sposob Ci sie oprzec zwlaszcza, gd
                                  > y bedac tak podlym w swej naturze zbierasz poklask otoczenia za bycie porzadnym
                                  > czlowiekiem <
                                  >
                                  > Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowią
                                  > zku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religij
                                  > nego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć).

                                  Tobie ciąży twój nowy stan skupienia (brak brzydkich zagrywek wobec kumpli czyli nie powsuwanie ich żon)? Bo jeśli ci ciąży to faktycznie uskuteczniasz bullshit. Męczysz się w przyciasnym skafanderku. Ale te męki nie dotyczą wszystkich nawróconych na drogę cnoty. Nie wszystkim przyciasno.
                                  • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:11
                                    > Nie wszystkim przyciasno.

                                    No przeciez. Każdemu co lubi. Ale ze wątek jest Wonta i gada głupoty i słyszy głupoty (moim zdaniem), to mowie jak moze byc. W sumie mam wygodnie bo nie jestem Wonta kumplem, wiec co bym nie powiedział, to nie odciśnie na nim specjalnego śladu, a ja powiedziałem co miałem powiedziec.
                                    • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:48
                                      proteinawy napisał(a):

                                      > > Nie wszystkim przyciasno.
                                      >
                                      > No przeciez. Każdemu co lubi. Ale ze wątek jest Wonta i gada głupoty i słyszy g
                                      > łupoty (moim zdaniem), to mowie jak moze byc. W sumie mam wygodnie bo nie jeste
                                      > m Wonta kumplem, wiec co bym nie powiedział, to nie odciśnie na nim specjalnego
                                      > śladu, a ja powiedziałem co miałem powiedziec.


                                      Nie bardzo wiem co ma Wont i jego wątek do tekstu co się do niego odnosiłam:
                                      "Albo gówniarz/chujek ktory „zmądrzał” i wybrał przyciasna drogę „cnoty i obowiązku”, „personalnego rozwoju” (wybierz język dowolnego bullshitu, czy to religijnego, czy świeckiego, jaki ludzie sobie serwują zeby sie dobrze czuć)."
                                      Ludzie sobie nie serwują tego bullshitu żeby się dobrze czuć, nie wciskają przyciasnych skafanderków, tylko wybierają drogę cnoty bez cudzysłowi i mądrzeją też bez cudzysłowia. Po to żeby się w końcu dobrze czuć. W każdym razie całkiem sporo.
                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:53
                                        Zmadrzal, nie zmadrzal, zalozyl rodzine, podjal zobowiazanie, wywiazuje sie, oczekujac i majac nadzieje, ze to samo dostanie od drugiej strony (czytaj zony). Wielka mi gratka. Spokoju mu sie zachcialo, bo ulatwia zatroszczenie sie o to co chcial miec i ma bez wiekszego ryzyka.
                                        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 20:04
                                          kag73 napisała:

                                          > Zmadrzal, nie zmadrzal, zalozyl rodzine, podjal zobowiazanie, wywiazuje sie, oc
                                          > zekujac i majac nadzieje, ze to samo dostanie od drugiej strony (czytaj zony).
                                          > Wielka mi gratka. Spokoju mu sie zachcialo, bo ulatwia zatroszczenie sie o to c
                                          > o chcial miec i ma bez wiekszego ryzyka.

                                          Ale "prawdziwe życie" pozostało po drugiej stronie :-P Najwyraźniej Proteinowy różni się od człowieka co wszedł na drogę cnoty jak suchy alkoholik od trzeźwego alkoholika ;-)
                                      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 20:27
                                        > Nie bardzo wiem co ma Wont i jego wątek do tekstu co się do niego odnosiłam:

                                        Pomyłka. Przepraszam.
        • yoric Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 02:40
          Nie lekceważ opinii Rekreativy...
    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 07:25
      Wanessa, Samuel Barber:

      www.youtube.com/watch?v=4XO4VRB5DqU
    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 10:56
      Wiem, ze robi sie z tego, wroc - dawno sie z tego zrobila - telenowela ale prosba o dobra rade, szczegolnie osob mi zyczliwych, bo mam juz zupelny metlik w glowie. Sklaniam sie ku temu, zeby potraktowac to jako incydent i wykorzystac do przeramowania relacji bo ostatnio rzeczywiscie bylem za bardzo przymilasny. Wyjasnienia Wan w czesci dot. niezlikwidowania konta trzymaja sie kupy. W czesci dot. Seana nie doczekalem sie zadnych wyjasnien, no bo w sumie jakie mogloby wyjasnienie? Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem. Ponizej wklejam rozmowe na lajnie (pisze z komorki w autobusie wiec sorry ze nie dopisze kto co pisal, mozna sie tego domyslic z kontekstu)

      What's wrong
      Are you okay?
      Let's me know if you busy or hard working today
      Everything is okay?
      Let's me know if you don't want to talk with me.

      What is our status, Wan? Are you my girlfriend?

      Thank you for asked me that

      I understand.

      Czekalem do poznego wieczora czy cos napisze ale nie napisala. Zrozumiala chyba, ze moje pytanie mialo na celu wycofanie sie ze zobowiazan wobec niej.

      I was very much excited about you, Wan.
      I was loyal, serious and honest.
      If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you.
      But you were not loyal, serious and honest with me.
      You did not delete your ThaiCupid account as you promised.
      No, you were logging in and sending your interest to other men.
      This is cheating.
      I cannot understand why you did this. It was so stupid and I really was thinking that you were smart.

      If you deleted your account as you why are you can see me on Thaicupid then?

      Wyslalem zdjecie Sean'a

      I see
      Can I ask you why you do that?

      I wiil tell you, but I answered some of your questions already and it is my turn to ask a question

      Because do you not believe me ? Yes !! If you believe me will you ask me why I am still at the Thaicupid.
      That's alright.
      Now if I talk anything you will not believe because you not believe me from the beginning

      Why didn't you delete your TC account? Why did you login several times? Why did you send interest to other men?
      You sent your interest to "Sean" the same day you wrote you love me

      Why Sean he is interested me?
      Who are Sean? You?

      Answer my questions first please

      I will answer your question only one. I'm can't delete my profile from Thaicupid and I am try to do that several times. They are not delete if I can't put correct password. If I signout I can come back to signin all the time but I want to delete it.
      I can't remember the password that I know I'm be stupid.!
      That alright if you don't believe me.
      I just to know you not believe from the beginning

      Why did you like Sean's profile on Monday?

      He is interested me first
      Why you don't ask Sean? Why he did interesting me

      I know he sent you interest first. And I guess that hundreds of other men sent you interest first since I left Phuket.
      But Sean was not my girlfriend. You were.

      How can I do I can't delete my profile.
      I guess you not believe me now
      Whatever if you still want to talk with me or not.
      I have a plan to delete my profile .
      Let's me know what you think about me.

      If you really have a plan to delete your profile, it's very simple
      Settings -> profile settings -> switch off profile
      I don't know. I'm very angry and disappointed.

      Last one put the password for delete but show me my password not correct and then I can't delete it
      I try do that hundreds times

      Well, you could delete your pictures and profile information and tell me that you have techbical problems to delete your profile.
      And most of all - not to use it to meet other men by sending them your interest
      I'm in a plane. We are taking off. I will be offline for some time.
      I see you have deleted your photos. Give me some time to think it over.
      • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:10
        > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji

        Dobre!

        Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej swoich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.
        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:22
          proteinawy napisał(a):

          > > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji
          >
          > Dobre!
          >
          > Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej s
          > woich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.

          A nie mozna zaakceptowac, ze takie rzeczy sie dzieja/moga sie dziac? Przeciez to wszystko zalezy od tego, czego oczekuje sie od relacji z dana osoba...
          Gdy zjawi sie odpowiednio czarujacy ksiaze, to kolana kazdej zmiekna...
          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:06
            > A nie mozna zaakceptowac, ze takie rzeczy sie dzieja/moga sie dziac? <

            Jasne ze mozna. Ludzi to nawet fascynuje, pociąga. Widziałeś liczbę wyświetleń w kategoriach cuckold?
            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:16
              "Jasne ze mozna. Ludzi to nawet fascynuje, pociąga. Widziałeś liczbę wyświetleń w kategoriach cuckold?"

              Tylko czy to wtedy jest zlo? Jak oboje chca i maja z tego frajde i przyjemnosc?
              • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 20:16
                > Tylko czy to wtedy jest zlo? Jak oboje chca i maja z tego frajde i przyjemnosc? <

                Absolutnie.
                Dopóki wszyscy na ochotnika - nie ma problemu.
        • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:43
          proteinawy napisał(a):

          > > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji
          >
          > Dobre!
          >
          > Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej s
          > woich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś.

          A pisalam przeciez wczesniej, ze:

          hello-kitty2 17.01.18, 08:57

          > Ale podejrzewam, ze dla ludzi w naszym wieku bullshit rozstaniowy to czesc skil
          > la, tak jak bullshit zapoznawczy i kaszana żeniona rąbanym w rogi oficjalnym pa
          > rtnerom. Tudzież bullshit sprzedawany sobie samemu/samej.

          Trzeba robic tak, ze to oni nie mieli zadnej alternatywy.
        • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:52
          "Dobre!

          Pamiętaj: kobieta potrzebuje przestrzeni i zaufania. Nie weryfikuj juz wiecej swoich chorych podejrzeń, a jak zweryfikujesz i sie potwierdza - to przeproś."

          A jak się zapatrujesz na dawanie komuś drugiej szansy? Że owszem, przyłapałeś na czymś, ale jest obietnica poprawy.(oczywiście przyłapałeś pierwszy raz, a nie dziesiąty).
          Czy też zawsze, bezwzględnie należy być zasadniczym?
          • proteinawy Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 18:08
            > A jak się zapatrujesz na dawanie komuś drugiej szansy?

            To jest jak z adopcja. Bardzo szlachetna rzecz ale trzeba mieć do tego charakter, zeby pozniej samemu nie podtruwac wyrzutem/zazdrością.
    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 10:56
      Wiem, ze robi sie z tego, wroc - dawno sie z tego zrobila - telenowela ale prosba o dobra rade, szczegolnie osob mi zyczliwych, bo mam juz zupelny metlik w glowie. Sklaniam sie ku temu, zeby potraktowac to jako incydent i wykorzystac do przeramowania relacji bo ostatnio rzeczywiscie bylem za bardzo przymilasny. Wyjasnienia Wan w czesci dot. niezlikwidowania konta trzymaja sie kupy. W czesci dot. Seana nie doczekalem sie zadnych wyjasnien, no bo w sumie jakie mogloby wyjasnienie? Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem. Ponizej wklejam rozmowe na lajnie (pisze z komorki w autobusie wiec sorry ze nie dopisze kto co pisal, mozna sie tego domyslic z kontekstu)

      What's wrong
      Are you okay?
      Let's me know if you busy or hard working today
      Everything is okay?
      Let's me know if you don't want to talk with me.

      What is our status, Wan? Are you my girlfriend?

      Thank you for asked me that

      I understand.

      Czekalem do poznego wieczora czy cos napisze ale nie napisala. Zrozumiala chyba, ze moje pytanie mialo na celu wycofanie sie ze zobowiazan wobec niej.

      I was very much excited about you, Wan.
      I was loyal, serious and honest.
      If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you.
      But you were not loyal, serious and honest with me.
      You did not delete your ThaiCupid account as you promised.
      No, you were logging in and sending your interest to other men.
      This is cheating.
      I cannot understand why you did this. It was so stupid and I really was thinking that you were smart.

      If you deleted your account as you why are you can see me on Thaicupid then?

      Wyslalem zdjecie Sean'a

      I see
      Can I ask you why you do that?

      I wiil tell you, but I answered some of your questions already and it is my turn to ask a question

      Because do you not believe me ? Yes !! If you believe me will you ask me why I am still at the Thaicupid.
      That's alright.
      Now if I talk anything you will not believe because you not believe me from the beginning

      Why didn't you delete your TC account? Why did you login several times? Why did you send interest to other men?
      You sent your interest to "Sean" the same day you wrote you love me

      Why Sean he is interested me?
      Who are Sean? You?

      Answer my questions first please

      I will answer your question only one. I'm can't delete my profile from Thaicupid and I am try to do that several times. They are not delete if I can't put correct password. If I signout I can come back to signin all the time but I want to delete it.
      I can't remember the password that I know I'm be stupid.!
      That alright if you don't believe me.
      I just to know you not believe from the beginning

      Why did you like Sean's profile on Monday?

      He is interested me first
      Why you don't ask Sean? Why he did interesting me

      I know he sent you interest first. And I guess that hundreds of other men sent you interest first since I left Phuket.
      But Sean was not my girlfriend. You were.

      How can I do I can't delete my profile.
      I guess you not believe me now
      Whatever if you still want to talk with me or not.
      I have a plan to delete my profile .
      Let's me know what you think about me.

      If you really have a plan to delete your profile, it's very simple
      Settings -> profile settings -> switch off profile
      I don't know. I'm very angry and disappointed.

      Last one put the password for delete but show me my password not correct and then I can't delete it
      I try do that hundreds times

      Well, you could delete your pictures and profile information and tell me that you have techbical problems to delete your profile.
      And most of all - not to use it to meet other men by sending them your interest
      I'm in a plane. We are taking off. I will be offline for some time.
      I see you have deleted your photos. Give me some time to think it over.
      • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 11:19
        Piszę życzliwie.
        Obawiasz się, że bedziesz zrobiony w konia, ona bedzie szukała dfalej, ale ona zapewne widziała tysiące przypadków facetów, przyjeżdżających do Tajlandii, obiecujacych złote góry, żeby mieć wakacyjny seks a po urlopie znikających. Myśle , ze Twoja postawa (dzieci, małżeństwo) jest rzadkością i może ona do końca w to nie wierzy. Bądź konsekwentny, załatw wizę, bilet i sprowadź ja tutaj, skoro Ci na niej zależy, obiecałeś to i nie przejmuj się zerkaniem z bok i tym, że inni chcą ja zaciągnąc do łóżka.
        Atrakcyjna partnerka jest zawsze smakowitym kąskiem dla innych, ale lepiej, że Tobie zazdroszczą, niż Ty miałbyś zazdrościć innym.
        Podsumowując, Wyluzuj i rób swoje. No risk - no fun.
        Zaproszenie na ślub już przyjąłem :)
        • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:53
          marek.zak1 napisał:

          > Piszę życzliwie.
          > Obawiasz się, że bedziesz zrobiony w konia, ona bedzie szukała dfalej, ale ona
          > zapewne widziała tysiące przypadków facetów, przyjeżdżających do Tajlandii, obi
          > ecujacych złote góry, żeby mieć wakacyjny seks a po urlopie znikających. Myśle
          > , ze Twoja postawa (dzieci, małżeństwo) jest rzadkością i może ona do końca w t
          > o nie wierzy.

          Sytuacja jest z założenia niesymetryczna i właśnie pojawiły się pierwsze schody tego braku równowagi (równego startu). Jak wymagać uczciwości Pana od kogoś, kto może jest w sytuacji Niewolnika? Celowe przerysowanie.
          • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:22
            aandzia43 napisała:
            > Sytuacja jest z założenia niesymetryczna i właśnie pojawiły się pierwsze schody tego braku równowagi (równego startu). Jak wymagać uczciwości Pana od kogoś, kto może jest w sytuacji Niewolnika? Celowe przerysowanie.
            ----------------
            Osobiście uważam, że braku równowagi nie ma. Wont jest z bogatszego kraju ale jest 15 lat starszy. A schody są zawsze, nawet, jak partnerką jest dziewczyna, która kiedyś mieszkała 100m ode mnie :). Trzeba te schody forsować, zaczynając od pierwszego stopnia i się nie zrażać/ .
            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:25
              marek.zak1
              > Osobiście uważam, że braku równowagi nie ma. Wont jest z bogatszego kraju ale j
              > est 15 lat starszy. A schody są zawsze, nawet, jak partnerką jest dziewczyna, k
              > tóra kiedyś mieszkała 100m ode mnie :). Trzeba te schody forsować, zaczynając
              > od pierwszego stopnia i się nie zrażać/ .

              Ja uwazam, ze strona atrakcyjniejsza prawie zawsze jest kobieta. To ze Wont jest z mocniejszej strony ekonomi cznej lekko likwiduje asymetrie na korzysc Wonta, ale to ona wciaz rozklada karty.
              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:35

                > Ja uwazam, ze strona atrakcyjniejsza prawie zawsze jest kobieta. To ze Wont jes
                > t z mocniejszej strony ekonomi cznej lekko likwiduje asymetrie na korzysc Wonta
                > , ale to ona wciaz rozklada karty.

                Karty rozdaje ten,.kto bez wielkiej bidy (psychicznej czy życiowej) jest w stanie odwrócić się na pięcie. Ten, kogo los nie zależy od bycia czy niebycia z druga stroną.Może Wan, może.Wont, niuansów sytuacji Wan nie znamy.
        • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:29
          Przygotowałem odpowiedni fragment piosenki 0:50 - 1:40. Nie w celu radzenia, lecz oddania klimatu dzisiejsze sytuacji:

          www.youtube.com/watch?v=iwM3nlihSHo
      • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:11
        Nie wiem co bym zrobił na Twoim miejscu, Wont, ale to co mnie potwornie zaskoczyło w tych dialogach to fakt, że wydajesz się stroną silniej dążącą do sformalizowania tej relacji od niej! Wont, jeśli dobrze sobie poukładałem dialogi w głowie, to TY mówisz o związku, dzieciach, relacji i byciu dziewczyną/narzeczeństwie!
        WTF?
        Weź nie kradnij babce kobiecych dialogów w tej telenoweli. Ty się o to starasz czy ona???
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:20
          To wynika z kontekstu :) To ona wymogla na mnie w grudniu jasna deklaracje w sprawie obecnego statusu i planow na przyszlosc. Ja chcialem tylko w tej rozmowie podkreslic, ze z podjetych zobowiazan sie nie wycofalem (czyli, ze to nie ja zjebalem). No ale byc moze masz racje i tak to wyglada.
          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:51
            wont2 napisał:
            > To wynika z kontekstu :) To ona wymogla na mnie w grudniu jasna deklaracje w sp
            > rawie obecnego statusu i planow na przyszlosc. Ja chcialem tylko w tej rozmowie
            > podkreslic, ze z podjetych zobowiazan sie nie wycofalem (czyli, ze to nie ja z
            > jebalem). No ale byc moze masz racje i tak to wyglada.

            Chodzi mi o to jak definiujesz "stronę czynną" i "stronę bierną". No co Ty, przecież nie będę Cię PUA uczyć, sam dobrze wiesz o co chodzi. Zakładam, że trochę straciłeś dystans, ze względu na emocje - w pełni rozumiem. Zatem - moja obserwacja z boku, na chłodno. Według mnie w tych wypowiedziach stawiasz się trochę w roli petenta, a to cholernie szkodzi.
            Mogę totalnie nie mieć racji, ale w tej sytuacji wyszedłbym bardziej z pozycji siły.
            Przykładowo:

            "What is our status, Wan? Are you my girlfriend?" - według mnie o wiele mocniej byłoby "After that what you have done, can I still see You as my girlfriend? Would You forgive me such lack of loyality, if I were You?"

            "I was very much excited about you, Wan.
            I was loyal, serious and honest.
            If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you."
            - według mnie:
            "I thought, that You were much excited about coming to Poland, marrying me and having kids with me. But if i am to agree with this terms, i expect that you will be loyal, serious and honest partner in the relationship. Were you loyal and honest till now?"

            Sorry za "ponglisz", ale rozumiesz o co mi chodzi - wektor oczekiwań.

          • mimfa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 12:56
            Ech, jak ja żałuję, że nie trafiłam na to forum 10 lat temu. Skarbnica wiedzy o mężczyznach.
            Widać gołym okiem, że postanowiłeś zaryzykować i chyba nie jesteś aż takim nieufnym cynikiem jakim się wydawałeś, bo ja jestem i bym tych tłumaczeń nie kupiła. Być może dlatego, że trudno mi wyobrazić sobie by w ciągu kilku zaledwie dni podjąć decyzję o wyjeździe z kraju do obcego świata i faceta- co już samo w sobie wzbudza czujność. I jakkolwiek wysłanie jakiegoś serduszka na jakimś portalu to bzdet, to właśnie dlatego nie ma powodu by to w ogóle robić, skoro od takiego bzdetu zaczynają się kontakty. Tak czy siak odkryłeś swoje karty, odsłoniłeś podbrzusze ( a ja chciałem ożenić się i mieć dzieci), teraz już w zasadzie pozostaje Ci reagować na to co będzie robiła ona, są spore szanse, że to czego od niej oczekujesz.
      • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:13
        wont2 napisał:
        > Sklaniam sie do dania szansy tej relacji bo te trzy tygodnie byly naprawde wyjatkowe i chyba plulbym sobie w brode, ze nie sprobowalem.>

        Wont, zrób krok do tyłu. Zamilknij na tydzień, dwa. Jeśli z tej mąki miałby być chleb - ona coś zrobi. Coś zadeklaruje. Ty złożyłeś aż nadto wyraźne deklaracje.
        Jeśli się nie odezwie - odpuść, dla swojego dobra bo serducho (ego?) by się wyleczyć potrzebuje czasu. Ale terapię trzeba zacząć.
        Jeśli zaś ona wykona jakiś konkretny ruch - coś wygrywasz. Ale to nie wystarczy na odbudowę Twojego zrujnowanego zaufania. A bez tego zaufania - żaden jej ruch nie powinien znaczyć - że jeszcze tylko trochę i już będziecie żyli długo i szczęśliwie i będziecie mieli dużo tłustych dzieci.
        Napisałeś jej: > Give me some time to think it over> więc bądź konsekwentny.
      • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:13
        "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have kids with you."

        Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?
        • sea.sea Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 13:36
          To by było może urocze u 20-latka, ale gdyby mi z czymś takim wyskoczył 40-letni kawaler po trzech tygodniach wakacyjnego bzykanka, to bym uznała że jakiś desperat albo psychopata, a najpewniej jedno i drugie - i należy uciekać z krzykiem.
          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:33
            "Wont potrzebuje uniesień to se je dostarcza." - by Zawle
            (ale ja z tych niemilych i niezyczliwych, zatem ode mnie tylko cytat, trafiony w dzisiatke zreszta)
          • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 15:52
            sea.sea napisała:

            > To by było może urocze u 20-latka, ale gdyby mi z czymś takim wyskoczył 40-letn
            > i kawaler po trzech tygodniach wakacyjnego bzykanka, to bym uznała że jakiś des
            > perat albo psychopata, a najpewniej jedno i drugie - i należy uciekać z krzykie
            > m.

            Bo Ty nie wiesz co to zakochanie :P
            Ale zgoda, koncertowo przedstawione jak spieprzyć sprawę.

            Woncie nikt z nas nie był na Phuket i nikt nas nie wie czy warto.
            Powyciągaj wszystko z podświadomości na wierzch i wtedy decyduj.

            Jeśli warto to trochę przykręć ten kurek z deklaracjami, nie stawiaj rzeczy na ostrzu noża, co ma wypłynąć na wierzch
            wypłynie. I nie lękaj się być frajerem. Warto!

            Jeśli nie warto, włóż to do przegródki przyjemna letnia przygoda.
            Koszmary dopadną Cię same :P
            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:21
              Jeśli warto to trochę przykręć ten kurek z deklaracjami, nie stawiaj rzeczy na ostrzu noża, co ma wypłynąć na wierzch
              wypłynie. I nie lękaj się być frajerem. Warto!

              Jakim frajerem? Jakie "warto"? Na to wszsytko on juz jest w swoich emocjach za daleko. Niemniej pobrac sie i miec dziecko to najmniejszy problem, ani do tego wielkiej milosci ani obustronnej namietnosci nie potrzeba.
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:50
          rekreativa napisała:

          > "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have ki
          > ds with you."
          >
          > Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?
          -------
          Nie no, rozpedzilem sie pod wplywem emocji. Jak rozmawialismy wczesniej zgodzilem sie tylko na jedno dziecko.
        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:50
          rekreativa napisała:
          > "If you came to visit me, most probably I would love you, marry you and have ki
          > ds with you."
          > Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?
          -------
          Nie no, rozpedzilem sie pod wplywem emocji. Jak rozmawialismy wczesniej zgodzilem sie tylko na jedno dziecko.
          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 14:58
            Sorki, drugi raz dzisiaj mi sie dubluje wpis. Przy okazji wytlumacze, bo to chyba nie do konca jest dla wszystkich jest jasne - plan byl taki, ze Wan ma do mnie przyjechac na trzy miesiace, zebysmy mogli podjac decyzje czy bierzemy slub. Wydawalo mi sie, ze o tym pisalem wczesniej, ze mi do slubu nigdy nie bylo spieszno, ale w tym przypadku bylby on niezbedny, zeby w ogole mozna bylo rozmawiac o jej pozostaniu ze mna w Polsce.
        • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:15
          "Serio? Uczciwie i szczerze tak czujesz? Czy sie rozpedziles pod wplywem emocji?"

          A jak ma nie czuc? Nie czytalas jego watku jaki zakochany :)
          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:38
            Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go.
            • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:51
              dinamokutaisi napisał(a):

              > Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go.
              ------------------
              Wont zorganizował burzę mózgów u swoich forumowych przyjaciół, a po takiej burzy musi nastąpić uspokojenie i wyciągnięcie optymalnych wniosków. Wszyscy daliśmy z siebie wiele i to zrozumiałe, że niektórzy, w tym Ty, jesteś zmęczony. Mnie jeszcze czeka spacer z Sowa, który działa na mnie bardzo uspokajająco. Chodzę po ośnieżonym,ciemnym lesie, i mogę podsumować dzień. Czasami spotykam dziki ale to normalne w mojej okolicy.
              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:51
                Jestem niechętny radom typu żeń się z nią, nie żeń się z nią zresztą podobnie jak głosuj na partię tę albo tamtą, a w przypadku małżeństwa sprawa jest raczej poważniejsza niż w przypadku wyborów politycznych, chyba że wybrany zostanie inicjator II wojny światowej albo III. To jest sprawa osobistej decyzji, która wyniknie z osobistej oceny sytuacji. Warto doradzić jakie dane i elementy osoba dobrze jeśli pozna, zanalizuje i zsyntezuje (a zsyntezować tylko ona może bo tu między innymi głębokie spojrzenie w oczy itd. wchodzi w grę do czego osoby postronne nie mają...).
                Oblubieńcom i wyborcom warto doradzać metodę wyboru, a nie osobę. W przypadku Wonta - on potrzebuje poznać swoje preferencje, czyli siebie, co w jego wieku i wysokiej inteligencji i otwartości już się generalnie powiodło, oraz poznać kandydatkę na żonę.
            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 17.01.18, 19:56
              "Prawdę mówiąc Wont mnie trochę przeciążył dziś tą swoją korespondencją z Wan i niesamowitą skłonnością do teamwork w sprawie która jak dla mnie wymagałaby na tym etapie - bo wcześniej np. Stickmana files etc. bardzo wskazane - wyciszenia, posłuchania głosu wewnętrznego. Rób jak uważasz - życzliwa rada. Masz mózg, użyj go."

              Gdyby to bylo takie hop siup to by sie ludzie tak nie przejezdzali i unikneli by rozczarowan. Jak on ma uzyc mozgu jak mu serducho (i nie tylko) co innego niz mozg podpowiada :(
              • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:12
                Czytam i czytam i znów się pojawię :D Historia jakich tysiąc - typowa dla farangów :) Jadą do Azji, poznają dziewczynę i po dwóch, 3 tygodniach chcą się żenić :) To nie dotyczy tylko Tajlandii, ale całego SEA :) Należy sobie zadać pytanie, czy od jakiekolwiek dziewczyny w Europie także by się wymagało deklaracji i wyłączności po 3 tygodniach? Dlaczego kobiety z Azji się traktuje inaczej? Czy to różnica w genach i chemia przysłania rozum? :) Dla porównania powiem, że mi od poznania do zamieszkania razem z dziewczyną z tamtych rejonów zajęło 2 lata! Dokładne planowanie, poznawanie się, jeżdżenie i spotykanie się i podróżowanie po SEA. Czasem warto pomyśleć tą większą głową :)
                Proponuje obejrzeć jeszcze taki dokument:
                www.tvp.pl/filmoteka/cykle-filmowe/czas-na-dokument/galerie/moja-zona-tajka/8906254
                Trochę inna sytuacja, bo to farang chce zamieszkać z żona w Tajlandii, no nie mniej pokazuje pewne schematy :) Jeśli ta historia ma zakończyć się happy endem, czego bardzo życzę - to trzeba spokoju, opanowania, rozsądku + dobrego planowania i ułańskiej fantazji. Zanim się sprowadzi, polecieć, pokazać, ze zależy - no bo jak kobieta może w 100% zaufać i się kompletnie oddać i być bezbronna po 3 tygodniach znajomości? no proszę :D To nawet w Taj nie przejdzie :) Najpierw budujemy fundamenty, a nie pałac na piasku :) Warto trochę zainwestować wysiłku. Nie znaczy to, że nie ma takich przypadków szczęśliwych, ale z doświadczenia wiem, że potrzeba jednak trochę więcej czasu.
                Ona będzie chciała mieć wyjście awaryjne, bo to jest kultura, gdzie zachowanie własnej twarzy jest bardzo ważne. I kolejny punkt - poznać kulturę. I jeśli do małżeństwa dojdzie, trzeba się przygotować, że weselicho trzeba będzie wyprawić w Taj i według tamtejszych reguł łącznie z wykupem Panny młodej z domu rodzinnego (cena zależny od rodziny, wykształcenia i jakości Panny młodej i do tego zwyżka dla Faranga :D)- warto poczytać o zwyczajach! :D

                Powodzenia i kibicuje, by się powiodło :)
                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:29
                  zork_ne napisał(a):

                  weselicho trzeba będzie wyprawić
                  > w Taj i według tamtejszych reguł łącznie z wykupem Panny młodej z domu rodzinn
                  > ego (cena zależny od rodziny, wykształcenia i jakości Panny młodej i do tego zw
                  > yżka dla Faranga :D)- warto poczytać o zwyczajach! :D

                  No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci (czy to ma ujemny wplyw na 'jakosc panny mlodej' i tym samym na znizke?), to na cholere tez ozenek? Jeszcze wyjdzie , ze pana mlodego nie stac ;-) Zawsze mozna jakis kredyt albo od rodziny pozyczyc.
                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:39
                    hello-kitty2 napisała:

                    > No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci

                    Dlaczego za darmoche? Seks za seks!
                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:48
                      sabat3 napisał:

                      > hello-kitty2 napisała:
                      >
                      > > No patrz pan, a ruchanie za darmoche od 4 dnia znajomosci
                      >
                      > Dlaczego za darmoche? Seks za seks!

                      Seks za seks to jest przeciez seks nieodplatny, czy nie tak sam twierdzisz?
                      • urquhart Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:00
                        > Seks za seks to jest przeciez seks nieodplatny, czy nie tak sam twierdzisz?

                        No nie ma seks za seks.
                        Jest seks za motyle w brzuchu skorelowane za podziw i uznanie lub dla korzyści.
                        Wspomnialas ze zdziwieniem bylo dla ciebie jak dla facetiw wazne jest postrzeganie.
                        To proste dzis z genetyki wiemy ze mężczyźni rozpeopagowali mniej niz 40% puli genow kobiety az 90% w skali gatunku. Stad ta nierownowaga. Facet musi sie wykazać i zasluzyc na podziw zeby mic szanse
                        Żeby sie roznozyc i przekazac geny dla kobiety wystarczy zaistniec :)
                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:48
                    Nie jeden już kredyty brał :D A tak na serio to dużo też zależny od rodziny i są różne możliwe scenariusze - dodam tylko, że zazwyczaj wykupuje się złotem :) I tak scenariusz jedne - płaci się bez gadania, kupuje trochę złota i wszystko idzie do rodziny. Scenariusz dwa - płaci się bez gadania, rodzina wspomaga tą kwotą młodych w ich przyszłym życiu, a złoto potrzebne się wypożycza od jubilera (za opłatą), po weselu się je zwraca . Dla farangów głownie opcja nr 1 :) Bywa, że czasem się od tego zwyczaju odejdzie, ale to baaaardzo rzadko ;)

                    No ale to takie przyszłościowe dywagacje :D Wcześniej przyjdzie załatwić wizę dla dziewczyny - i tu jest mega zabawa z naszymi kochanymi konsulami :D Ciekawe, czy pomysłodawca wątku przemyślał dokładnie wszystkie aspekty, bo wiza może się okazać, że nie jest od tak hop siup :P Będzie wiele, ale to wiele czynników, które przetestują trwałość takiego związku :)

                    Jeszcze raz powodzenia, bo warto! :D
                    • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 09:51
                      Bardzo mądry post zork.
                    • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:00
                      Warto? Moze i warto. Udane malzenstwo to jedna z najwspanialszych spraw jakie moga sie czlowiekowi przytrafic. Pytanie tylko ile tak naprawde jest tych udanych malzenstw? Chyba maly procent. To jak w kasynie - mozna wygrac fortune, ale czesciej kasyno bierze wszystko co masz... A juz malzenstwo z dziecmi to gra na wysokie sumy...
                      • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:05
                        Nie wyobrażam sobie związku z zagraniczniakiem. Pomiędzy kobietą a mężczyzną jest tak wiele różnic, że nie dałabym rady dokładać do tego kulturowych. Zwłaszcza że ja mało elastyczna jestem. Mam niewiele zasad, ale nie są one negocjowalne:))
                        • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:29
                          "Nie wyobrażam sobie związku z zagraniczniakiem. Pomiędzy kobietą a mężczyzną jest tak wiele różnic, że nie dałabym rady dokładać do tego kulturowych"

                          Ale żeby w dzisiejszych czasach faktycznie trafić na spore, mogące nastręczać problemów, róznice kulturowe, to właśnie musiałabyś związać się z jakimś Tajem, Zanzibarczykiem, czy Uzbekiem. W obrębie Europy te różnice są zbyt drobne, by powodować jakieś szoki i konflikty.
                          Ja np. żadnych różnic kulturowych nie czuję. No bo jakie? Że oni na Święta wpieprzają dorsza, a my karpia?
                      • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:06
                        sabat3 napisał:

                        > Warto? Moze i warto. Udane malzenstwo to jedna z najwspanialszych spraw jakie moga sie czlowiekowi przytrafic. Pytanie tylko ile tak naprawde jest tych udanych malzenstw? Chyba maly procent. To jak w kasynie - mozna wygrac fortune, ale czesciej kasyno bierze wszystko co masz... A juz malzenstwo z dziecmi to gra na wysokie sumy...
                        -----------------
                        Zgadzam sie, to trudna dyscyplina, z dużym ryzykiem przegrania, do tego dochodzi słabe przygotowanie teoretyczne i brak praktyki. Rezultat jak napisałeś.
                        • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:27
                          Owszem trudna, ale...
                          1. Jak się przejdzie przez ten etap wstępnego poznania i nieufności..
                          2. Załatwi wszystkie dokumenty by być razem, a jest ich nie mało
                          3. Włoży się trochę wysiłku w poznanie swoich kultur
                          4. Pokona się wszelkie przeciwności i znajdzie wspólne mianowniki

                          To sama świadomość tego ile wysiłku się włożyło z obu stron, by w końcu być razem bardzo, ale to bardzo wzmacnia związek i diametralnie zwiększa szanse na sukces. Dlaczego? Gdyż miękkie rury odpadają na wstępnych etapach selekcji :D

                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:20
                            zork_ne napisał(a):

                            > Dlaczego? Gdyż miękkie rury odpadają na wstępnych etapach selekcji :D

                            Fajnie napisane ;)
                            Tu mozemy obstawiac czy watkodawca jest 'miekka rura'? Na ile jest zdeterminowany i wytrwaly w dazeniu do zalozenia rodziny, malzenstwa, wziecia odpowiedzialnosci i takie tam. A najlepiej niech sobie sam obstawi.
                • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:36

                  zork_ne napisał(a):

                  > Czytam i czytam i znów się pojawię :D Historia jakich tysiąc - typowa dla faran
                  > gów :) Jadą do Azji, poznają dziewczynę i po dwóch, 3 tygodniach chcą się żenić
                  > :) To nie dotyczy tylko Tajlandii, ale całego SEA :) Należy sobie zadać pytani
                  > e, czy od jakiekolwiek dziewczyny w Europie także by się wymagało deklaracji i
                  > wyłączności po 3 tygodniach? Dlaczego kobiety z Azji się traktuje inaczej? Czy
                  > to różnica w genach i chemia przysłania rozum? :) Dla porównania powiem, że mi
                  > od poznania do zamieszkania razem z dziewczyną z tamtych rejonów zajęło 2 lata!
                  > Dokładne planowanie, poznawanie się, jeżdżenie i spotykanie się i podróżowanie
                  > po SEA. Czasem warto pomyśleć tą większą głową :)

                  Przypominam, że Wont nie tyle chce się zenić już zaraz i natychmiast, co proponuje ewentualnie małżeństwo bo za jakiś czas, bo tylko ono gwarantuje dłuższy pobyt Wan w Polsce.
                  A w ogóle to pisz pisz, bo ciekawe rzeczy masz do powiedzenia :-)
                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:43
                    No właśnie zastanawiałem się nad statusem i ponieważ mówią o małżeństwie i dziecku, na piśmie nawet - patrz wyżej, to blisko im do statusu narzeczeństwa. A jeśli nie to mamy jakiś fenomen innego typu.
                    • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 10:53
                      To fenomen typu Farang - Tajka :D Wstępne negocjacje widać wygrała Tajka - uzyskała jakieś tam zapewnienie, o małżeństwie i dziecku w bliżej nieokreślonej przyszłości. Ona jest teraz w pozycji siły i rozdaje karty, nie zamykając sobie dróg alternatywnych :P Nie będzie ryzykowała utraty twarzy. Jest jedna rzecz, która mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiadał :D
                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:06
                        zork_ne napisał(a):

                        > To fenomen typu Farang - Tajka :D Wstępne negocjacje widać wygrała Tajka - uzys
                        > kała jakieś tam zapewnienie, o małżeństwie i dziecku w bliżej nieokreślonej prz
                        > yszłości. Ona jest teraz w pozycji siły i rozdaje karty, nie zamykając sobie dr
                        > óg alternatywnych :P Nie będzie ryzykowała utraty twarzy. Jest jedna rzecz, któ
                        > ra mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiada
                        > ł :D

                        Ty czujesz tę kulturę, tę starą cywilizację, która jest inna. Lepsza:D
                      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:10
                        zork_ne napisał(a):

                        > Jest jedna rzecz, któ
                        > ra mogłaby zapewnić równowagę sił w tym momencie, ale co ja tam będę podpowiada
                        > ł :D
                        ------
                        No wez mnie nie wkurzaj... ;) Mow jak na spowiedzi!
                        • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:19
                          Ale czy nie fajnie jest właśnie samemu poznać obcą kulturę? Wystarczy zauważyć jak działa ichniejsze zachowanie/strata twarzy (gigantyczna podpowiedź!). Co ciekawe tamtejsze kultury mają z naszą więcej wspólnego niż różnic, ale żeby to zauważyć trzeba się przebić przez to co się widzi na zewnątrz. Więc życzę miłego poznawania :D
                          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:23
                            Tak, jesteśmy Indoeuropejczykami... Azjaci, my... i Persowie z Iranu...
                            Te babki z Iranu ciekawe są...
                            • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:27
                              Piękne i czyste Aryjki

                              beauty-around.com/en/tops/item/976-most-beautiful-iranian-women
                          • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:42
                            zork_ne napisał(a):

                            > Ale czy nie fajnie jest właśnie samemu poznać obcą kulturę? Wystarczy zauważyć
                            > jak działa ichniejsze zachowanie/strata twarzy (gigantyczna podpowiedź!). Co ci
                            > ekawe tamtejsze kultury mają z naszą więcej wspólnego niż różnic, ale żeby to z
                            > auważyć trzeba się przebić przez to co się widzi na zewnątrz. Więc życzę miłego
                            > poznawania :D

                            To bardzo ciekawe. "Tamtejsze kultury z naszą" czyli wschodnioazjatyckie ze słowiańskimi czy jak?
                            • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:23
                              Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżona do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie do rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości rodzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzinie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymiana upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożnica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)
                              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:48
                                zork_ne napisał(a):

                                > Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżo
                                > na do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie d
                                > o rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości ro
                                > dzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzi
                                > nie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany
                                > dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymian
                                > a upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z
                                > wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożn
                                > ica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych
                                > niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na
                                > ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)

                                Aha, czyli spędzanie czasu z rodziną, fory na wejściu dla członków rodziny, klanowość (?). Co oznacza u Tajów hierarchiczność w rodzinie? Jak wyglądają relacje w rodzinie w kontekście płci (układ sił, kto o czym decyduje)?
                                • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:07
                                  Hierarchiczność wygląda na przykład tak, że odpowiednim zwrotem zwraca się do osoby starszej/młodszej. Należy do osób starszych zwracać się z należytym szacunkiem i używać odpowiednich zwrotów. Na przykład nie powinno się do osoby starszej osoby (na przykład babci) zwracać po imieniu, tylko odpowiednia pozycją w rodzinie czyli per babcia. Generalnie domem rządzi mężczyzna, ale zazwyczaj na pokaz, bo kobieta trzyma całe finanse :D Klanowość - hmmm raczej wygląda to jak w Polsce ród.
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:18
                                    zork_ne napisał(a):

                                    > Hierarchiczność wygląda na przykład tak, że odpowiednim zwrotem zwraca się do o
                                    > soby starszej/młodszej. Należy do osób starszych zwracać się z należytym szacun
                                    > kiem i używać odpowiednich zwrotów. Na przykład nie powinno się do osoby starsz
                                    > ej osoby (na przykład babci) zwracać po imieniu, tylko odpowiednia pozycją w ro
                                    > dzinie czyli per babcia. Generalnie domem rządzi mężczyzna, ale zazwyczaj na po
                                    > kaz, bo kobieta trzyma całe finanse :D Klanowość - hmmm raczej wygląda to jak w
                                    > Polsce ród.

                                    Dzięki :-) Jako klanowość rozumiem trzymanie się razem ludzi ze sobą spokrewnionych i spowinowaconych. Kiedy jest gotowość udzielenia pomocy w potrzebie, załatwienia czegoś, tylko dlatego, że należy się do jednej rodziny. Taka naturalna konkretna przychylność.
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:28
                                    zork_ne napisał(a):

                                    ale zazwyczaj na po
                                    > kaz, bo kobieta trzyma CALE finanse :D

                                    O to bardzo pragmatyczna uwaga. Tez nam opowiadala na kursie jezykowym jedna Chinka, ze gdyby maz jej z jakiegos powodu nie pozwolil na zarzadzanie jego pieniedzmi to ona (one) odebralaby to w kategoriach smiertelnej obrazy konczacej zwiazek. Krecilysmy na to glowami z niedowierzaniem ale ona byla taka konktert babka i taka jakby waleczna. Moze wyjatek.
                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:31
                                zork_ne napisał(a):

                                > Tak, kultura wschodnioazjatycka pomijając sprawy religijne jest bardziej zbliżo
                                > na do Polskiej niż na ten przykład zachodnioeuropejskiej. Jak się już wejdzie d
                                > o rodziny można zauważyć wiele czynników wspólnych: na ten przykład wartości ro
                                > dzinne, hierarchiczność w rodzinie, ważność wspólnych posiłków, relacje w rodzi
                                > nie. Ja jak przyjeżdżam do swojej azjatyckiej rodziny to czuję się przyjmowany
                                > dokładnie jak w swojej rodzinie w Polsce - biesiadowanie, picie, zabawa, wymian
                                > a upominków. Nie da rady czuć się inaczej niż jak u siebie w domu. Spotkania z
                                > wujkami, ciotkami i tak dalej, nawet bariera językowa nie jest straszna :D Rożn
                                > ica jest na etapie religii - choć to nikomu nie przeszkadza akurat oraz pewnych
                                > niuansach kulturowych i obyczajach, które ze sobą akurat nie kolidują. Mogę na
                                > ten przykład dwa razy obchodzić nowy rok :D Kalendarzowy i księżycowy :)

                                A mowisz w ich jezyku? JEsli tak, to ile zajela Ci nauka? I czy potrzebowales lekcji? Jak powszecha jest w przecietnej rodzinie znajomosc jezyka angielskiego?
                                • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:50
                                  Ja akurat nie z Tajką, ale nacją pokrewną :) Języka nie znam - uczyłem się trochę, liznąłem podstaw, ale, że nie jestem w SEA na odzień to ta znajomość z braku praktyki się zmniejszyła. W rodzinie znajomość angielskiego znikoma, ale wystarczy dobre piwo lub bimber ryżowy i wszyscy znają wszystkie języki :) Generalnie znajomość języka jest dość słaba, oprócz rejonów turystycznych. Najtrudniejsze w językach tamtejszych jest tonalność, i w większości krajów regionu także alfabet. Łatwa do granic możliwości jest gramatyka :)
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:01
                                    zork_ne napisał(a):

                                    Najtrudniejs
                                    > ze w językach tamtejszych jest tonalność, i w większości krajów regionu także
                                    > alfabet. Łatwa do granic możliwości jest gramatyka :)

                                    Tak ta tonalnosc najtrudniejsza, kiedys mnie zaciekawila. Inny ton to juz inna litera, jesli sie nie myle. Trzeba byc sluchowcem zeby sie tego nauczyc.
                        • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:31
                          wont2 napisał:


                          > No wez mnie nie wkurzaj... ;) Mow jak na spowiedzi!

                          Nie chce mi sie czytac calego watku, ale co Wont, tajska dziewucha WDZIECZNOSCI nie okazala??? O jak przykro. Uczciwosci nie da sie kupic? Bialy angielski kutas w wyzszej cenie na rynku? No popatrz. To teraz sluchaj pilnie kolegi jak wyjsc z pozycji sily, na pewno madrze Ci doradzi, albowiem najszczesliwsze zwiazki to te gdzie ludzie trzymaja sie za ryja.
                          • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:40
                            Mabelle, nie chce mi sie czytac calego twojego wpisu, odniose sie tylko do pierwszego zdania - nie wiem czy tajska dziewucha nie okazala wdziecznosci bo ja nie oczekiwalem wdziecznosci tylko lojalnosci. Ale to i tak lepiej niz taka polska dziewucha jak ty mabelle, ktora jedyne co okazuje to agresje :)
                            • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:01
                              wont2 napisał:

                              > Mabelle, nie chce mi sie czytac calego twojego wpisu, odniose sie tylko do pier
                              > wszego zdania - nie wiem czy tajska dziewucha nie okazala wdziecznosci bo ja ni
                              > e oczekiwalem wdziecznosci tylko lojalnosci.

                              Klamiesz. Bo dokladnie o wdziecznosc skakales do oczu Kitce. Taki byles pewny ze wdzieczna bedzie i co? Bialych, chetnych kutasow jest wiecej niz zdesperowanych tajek? A to ci niespodzianka. A teraz szybciutko na badania krwi.

                              Ale to i tak lepiej niz taka polsk
                              > a dziewucha jak ty mabelle, ktora jedyne co okazuje to agresje :)

                              Zabolalo, bo prawde napisalam ? :-) Posluchales forumowych ziomali i sie przejechales. Milosci nie kupisz w tajskim sklepie z mlodymi dupami. W Warszawie tez jej pewnie nie kupisz, bo milosc handlami sie nie zajmuje.
                              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:05
                                Ale Ty naprawdę jesteś zbyt agresywna. Show some respect!
                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:24
                                  dinamokutaisi napisał(a):

                                  > Ale Ty naprawdę jesteś zbyt agresywna. Show some respect!

                                  Dokladnie! MAbelle pierwsza rzecz (ucz sie od Azjatek): jak chcesz zadac mezczyznie jakies pytanie, to najpierw zapytaj sie go czy mozesz zadac mu pytanie, a nie nie dosyc, ze zadajesz pytania bez pozwolenia, to zadajesz niewygodne, podpierasz sie poprzednimi wpisami, a wszystko jest plynne i sytuacja sie zmienia na biezaco, czego w swej ignorancji nie sledzisz (vide jeszcze do niedawno byla piekna, a teraz spadla juz na "nie jakaś super piękność" ;), to jeszcze dorzucasz komentarze od Siebie ;-)
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:29
                                    Aha Mabelle i najlepiej idz do jakiejs pracy w buzdzetowce, takiej upolitycznionej, tam to Cie naucza kultury, a nie w jakis warsztatach, garazach czy fabrykach pod samochodami/maszynami lezec upaprana smarami, olejami i z chlopami jakims lobuzerstwem pewnie sie zadajesz. To nie jest ani miejsce ani towarzystwo dla kobiety! ;-)
                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:36
                                    Show some respect jest anglosaskie i bardzo mi się podoba w ich kulturze. A nie jakieś z folwarku pańszczyźnianego Kitty. Tego brakuje w polskiej kulturze. Polega to na tym, że w zasadzie wszelkie czynności np. nie puszczanie bąka, nie hałasowanie na korytarzu itd. wynikają nie z "bądź grzeczny" tylko właśnie z "show respect". To jest nawet w więzieniach amerykańskich - pierwsze co więzień słyszy na sali jak się nie zachowa, np. nie weźmie codziennego prysznica albo zębów nie umyje, na sali 80 chłopa... Show some respect.
                                    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:40
                                      Respect. To ogromnie ułatwia współdziałanie społeczne i dlatego Anglosasi od stuleci rządzą światem, Niemcy próbowali ale nie wyszło...
                                    • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:37
                                      dinamokutaisi napisał(a):

                                      > Show some respect jest anglosaskie i bardzo mi się podoba w ich kulturze. A nie
                                      > jakieś z folwarku pańszczyźnianego Kitty. Tego brakuje w polskiej kulturze.
                                      ... Show some respect.

                                      Alez pisz w calosci po angielsku, nie ograniczaj sie tylko do paru wyrazen na krzyz.
                                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:12
                                        I respect you Kitty
                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:48
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    wszystko jest plynne i sytuacja sie zmienia n
                                    > a biezaco, czego w swej ignorancji nie sledzisz (vide jeszcze do niedawno byla
                                    > piekna, a teraz spadla juz na "nie jakaś super piękność" ;),
                                    ------
                                    Możesz mnie przygwoździć cytatami jeśli ci się uda (choć wątpię) ale wyjaśniam - uważam, że Wan jest piękna ale to nie jest jakaś superpiękność. Taki Sean dajmy na to, oceniając obiektywnie urodę dziewczyn, które okazały mu swoje zainteresowanie w ciągu kilku dni jego bytności na portalu randkowym, to jakby codziennie ruchał ładniejszą od Wan, to do jej majtek dobrałby się dopiero gdzieś we wrześniu albo październiku.
                              • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:14
                                Ile ten biedny mąż z tobą wytrzymał, mabelle? Bo ja bym nie dał rady żyć pod jednym dachem z takim agresywnym i konfrontacyjnym babskiem przez weekend.
                                • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:26
                                  wont2 napisał:

                                  > Ile ten biedny mąż z tobą wytrzymał, mabelle? Bo ja bym nie dał rady żyć pod je
                                  > dnym dachem z takim agresywnym i konfrontacyjnym babskiem przez weekend.

                                  Wytrzymal dwadziescia lat i dalej sie nie moze pogodzic ze dalszego ciagu nie bedzie. A Ciebie mi zal. Dales sobie wyprac mozg.
                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:34
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Wytrzymal dwadziescia lat i dalej sie nie moze pogodzic ze dalszego ciagu nie b
                                    > edzie. A Ciebie mi zal. Dales sobie wyprac mozg.
                                    -----
                                    Nie to co twój były mąż, który wytrzymał z tobą dwadzieścia lat i dalej się nie może pogodzić, że dalszego ciągu nie będzie :)
                                • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:36
                                  wont2 napisał:

                                  > Ile ten biedny mąż z tobą wytrzymał, mabelle? Bo ja bym nie dał rady żyć pod je
                                  > dnym dachem z takim agresywnym i konfrontacyjnym babskiem przez weekend.

                                  Przez WEEKEND!?? Przyznaj sie, jestes jednym z Avengersow, albo zaginionym synem Luke,a Skywalkera. Ja bym nie wytrzymal piieciu minut..
                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:44
                                    Kutuzov też był zbyt agresywny, he did not show respect, dużymi literami nazwał KRETYN drugiego dostojnego uczestnika tych spotkań... No fuckin' respect
                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 15:08
                                    sabat3 napisał:

                                    > Ja bym nie wytrzymal piieciu minut..

                                    Az sie czlowiekowi serducho cieszy, ze zyje z Sabatowa ;-)
                                    • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 15:16
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Az sie czlowiekowi serducho cieszy, ze zyje z Sabatowa ;-)


                                      Między życiem a współżyciem kładzie się cień ;)
                                    • druginudziarz Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 21.01.18, 00:51
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > sabat3 napisał:
                                      >
                                      > > Ja bym nie wytrzymal piieciu minut..
                                      >
                                      > Az sie czlowiekowi serducho cieszy, ze zyje z Sabatowa ;-)

                                      No prosze, tylko 10 lat na forum i juz człowiek wie że ta jego żona to jednak całkiem dobra jest :D
                                  • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 15:22
                                    "Ja bym nie wytrzymal piieciu minut.."

                                    Jeszcze jej powiedzcie, że pewnie jest grubym pasztetem, zazdrosnym o powabne Tajki i będzie już komplet.

                                    Emot> ironia.
                                    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 16:00
                                      rekreativa napisała:

                                      > Jeszcze jej powiedzcie, że pewnie jest grubym pasztetem, zazdrosnym o powabne T
                                      > ajki i będzie już komplet.
                                      ------
                                      A dlaczego niby mielibysmy to robic? Ja na przyklad nie mam nic do mabelle pogladow tylko do jej sposobu przedstawiania tych pogladow. A jak wyglada mabelle i o co jest zazdrosna mnie nic a nic nie interesuje. Nie podoba mi sie rowniez twoj nieczysty chwyt retoryczny, ktory tutaj zastosowalas.
                                      • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 16:16
                                        "Nie podoba mi sie rowniez twoj nieczysty chwyt retoryczny, ktory tutaj zastosowalas.
                                        "

                                        Dowalanie kobietom ich wyglądem jest na tym samym poziomie, co teksty w rodzaju "ile ten twój biedny mąż z tobą wytrzymał".

                                        "Ja na przyklad nie mam nic do mabelle pogladow tylko do jej sposobu przedstawiania tych pogladow. "
                                        Ojoj, jacy wy, forumowicze, wrażliwi jesteście na formę, kiedy atak dotyczy was bezpośrednio. Ale kiedy jedna laska napada na drugą, szczególnie tę mniej na forum lubianą, albo kiedy różne kombi i MLe leją obrzydliwymi pomyjami, to jakoś kurde nie widzę świętego oburzenia męskiej części forum. Wtedy o formy nie dbacie. Wręcz przeciwnie. Agresywna jak sto diabłów kitka dostaje wręcz pochwały za "szczerość".
                                        • lybbla Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 17:26
                                          rekreativa napisała:

                                          > Ale kiedy jedna laska napada na drugą,

                                          Wtedy grzejemy popcorn, wygodnie rozsiadamy się w fotelu o z wypiekami czekamy na rozwój wydarzeń.

                                          szczególnie tę mniej na
                                          > forum lubianą,

                                          Mniej lubiana łaska na forum to oksymoronem czuć.

                                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 18:06
                                          Hmmm.... Jak Ninek byla atakowana przez Mabelle, to bralem ja w obrone. A Kitka nie raz dostala ode mnie po uszach za agresje. Badz sprawiedliwa, Rekreativa...
                                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 18:26
                                            sabat3 napisał:

                                            > Hmmm.... Jak Ninek byla atakowana przez Mabelle, to bralem ja w obrone. A Kitka
                                            > nie raz dostala ode mnie po uszach za agresje. Badz sprawiedliwa, Rekreativa..

                                            A Ty tez badz uczciwy: teraz podlaczasz sie do nagonki, bo kochanka czyta i zaciera raczunie. Mabelle w ogole nie jest agresywna, w przeciwienstwie do mnie. Ja jestem przyzyczajona do takich wahan emocji, ze twoje 'po uszach' po mnie splywa. A jak bede chciala to wezme sprawy doslownie w swoje rece ;-) NIe nalezy zapominac, ze na ulicy ani kultura ani uprzejma mowa nie obowiazuje.
                                          • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 18:43
                                            "Badz sprawiedliwa, Rekreativa..."

                                            Pisząc "forumowicze" wiadomo, że nie mam na myśli każdego. Taki już ten język, że czasem musisz użyć generalizacji, bo nie będziesz za każdym razem jak chcesz coś powiedzieć o grupie pisać "ale nie każdy, nie wszyscy".
                                          • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 19:00
                                            Poza tym mabelle wypowiedziała się dosadnie, ale w normie. Czy bywa agresywna? Bywa. Do ninka była.
                                            W tym przypadku akurat nie bardzo. A może nawet nie dość mocno.
                                            No sorry, nie każdy musi się zachwycać tajskimi przygodami wonta.
                                          • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 07:16
                                            sabat3 napisał:

                                            > Hmmm.... Jak Ninek byla atakowana przez Mabelle, to bralem ja w obrone.

                                            Mezczyznom oplaca sie bronic slodkich idiotek bo inaczej by nie zaruchali. Ty jestes tego najlepszym przykladem :-)
                                            • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 08:05
                                              niestety muszę się zgodzić z mabelle..nie co do tego że ninek jest idiotką, bo może jest cwansza niż nam się wydaje. Ale uważam że masz bardzo mało charytatywną obronę....zazwyczaj bronisz tych, których obrona Ci sie opłaca i jesteś w tym mega ślizgi.
                                              • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 08:51
                                                zawle napisała:
                                                > zazwyczaj bronisz tych, których obrona Ci sie opłaca i jesteś w ty
                                                > m mega ślizgi.

                                                Spoko, rozumiem Twoje stanowisko. Obserwacja zalezy od polozenia obserwatora. Mnie niesamowicie sliskie wydaja sie umizgi miedzy roznymi dziewczynami na forum, w szczegolnosci gdy sa naprzemienne z wzajemnym braniem sie za lby. Czasem odnosze wrazenie, ze moglbym stawiac kase, ktore za chwiile sobie skocza do gardel. Ja tez na przyklad mam niezla beke, jak raz czytam Twoje "Kitunia" a innym razem "Jestes jebnieta" ;) Ale w umizgach do Nudziarza jestes - trzeba przyznac - konsekwentna. Ja na Jego uwagi nie raz bym ze skory wyszedl.
                                                Przy czym to mnie dziwi - dosc rzadki przypadek na forum. Dziewczyny nie umizguja sie do panow, glownie z przyczyny, ktora wymienilas - nie oplaca sie.
                                                Bo ze umizguja sie do siebie wzajemnie, to jasne. Normalne iskanie, jak to w stadzie.
                                                Tylko to wszystko jest "odkrywaniem Ameryki" na nowo. Nawet malpy czy wilki prowadza polityke w grupie, czynienie komus z tego zarzutu jest wrecz zabawne.
                                                To normalne - zbijamy sie w grupki i sojusze, zeby komus wpierdolic :)
                                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 09:06
                                                  sabat3 napisał:
                                                  > Spoko, rozumiem Twoje stanowisko. Obserwacja zalezy od polozenia obserwatora. M
                                                  > nie niesamowicie sliskie wydaja sie umizgi miedzy roznymi dziewczynami na forum
                                                  > , w szczegolnosci gdy sa naprzemienne z wzajemnym braniem sie za lby. Czasem od
                                                  > nosze wrazenie, ze moglbym stawiac kase, ktore za chwiile sobie skocza do garde
                                                  > l. Ja tez na przyklad mam niezla beke, jak raz czytam Twoje "Kitunia" a innym r
                                                  > azem "Jestes jebnieta" ;)

                                                  hehe..wynika to z nieznajomości mojej osoby. To kitunia nie może być jebnięta? Tylko Kitka może? Oj sabat. Zresztą ja do swojej szefowej też nie raz powiedziam bardziej oficjalnie że to się leczy. Ludzie nie sa jednowymiarowi....potrafią mieć do jednej osoby sprzeczne uczucia. A ja znam Kitkę trochę z priva i ponieważ nasza znajomość zaczęła się w sytuacji Bussowskiej, czy Wojciszkowej--
                                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 09:28
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > l. Ja tez na przyklad mam niezla beke, jak raz czytam Twoje "Kitunia" a innym r
                                                  > azem "Jestes jebnieta" ;)

                                                  Dla mnie to normalne i nie mam zupelnie nic przeciwko. Zreszta ja jestem jebnieta, trudno sie obrazac za prawde.

                                                  Jak ktos jest wiecznie mily dla jednej i tej samej osoby, to jest dla mnie wlasnie sztuczne i podejrzane. NIe znosze jak ktos uzywa uprzejmosci i etykiety oraz wymaga tego od innych. To swiadczy o tym, ze sie boi. Jak ktos sie boi, to prowokuje atak. Kiedys nawet wyjasnial ten mechanizm, na przykladzie z ulicy, jeden chlopak, zapomnialam nicku.
                                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 09:20
                                              mabelle2000 napisała:
                                              > Mezczyznom oplaca sie bronic slodkich idiotek bo inaczej by nie zaruchali. Ty j
                                              > estes tego najlepszym przykladem :-)

                                              To Twoja interpretacja. Rozumiem taką perspektywę, jest uprawniona na bazie Twoich domysłów. Prawda wygląda trochę inaczej - po prostu byłem pierwszą osobą, którą atakowałaś i nie przypominam sobie, żeby ktoś wtedy stawał w mojej obronie oprócz Ninek.
                                              Wtedy to mnie nie opłacało się bronić większości osób z grupy.
                                              Zresztą sądzę, że to dlatego jej się potem obrywało. Ale przeliczyłaś się, bo zadziałała tzw. "solidarność jajników".
                                              Mnie to nie dziwi - w kategoriach stadnych jesteś niezrównoważoną, agresywną pretendentką do "alfy", a takie osoby mają wpisane w system zachowań przynajmniej symboliczny atak na każdego, kto ma odwagę się przeciwstawić. Rytualny atak musi się odbyć, żeby zastraszyć resztę stada i żeby nikt nie odważył się otworzyć jadaczki następnym razem. Takie rzeczy w naturalny sposób dzieją się w kryminale czy koszarach - tam gdzie okazywanie agresji w grupie jest normą społeczną.
                                              Ja próbuję się podłączyć pod każdą konfrontację z Twoim udziałem, bo Cię po prostu nie znoszę. Nie jestem tutaj obiektywny :) Poza tym - umiem czuć się w rolę osamotnionego obiektu ataku, bo tego doświadczyłem. Gdy stado uważa, że jesteś na tyle mało wpływową jednostką, że nie opłaca się z tobą zawierać sojuszy.
                                              Kwiczące szympansy wymachujące kijem postępują podobnie.
                                              Przy czym teraz już jesteś sprytniejsza - atakujesz tylko samców, a tych forumowe panie z zasady nie bronią, bo - surprise, surprise - im się NIE OPŁACA.
                                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 09:48
                                                sabat3 napisał:

                                                Prawda wygląda trochę inaczej - po prostu byłem pierwszą osobą, k
                                                > tórą atakowałaś i nie przypominam sobie, żeby ktoś wtedy stawał w mojej obronie
                                                > oprócz Ninek.
                                                > Zresztą sądzę, że to dlatego jej się potem obrywało.

                                                Wg mnie sie mylisz. Ninek sie obrywalo nie dlatego ze Cie bronila, tylko dlatego, ze Ci LIZALA DUPE. Kazdy ale to absolutnie kazdy twoj wpis byl dla niej pinkny, cudowny i wspanialy, to bylo taaaak GLUPIE i NIESTRATEGICZNE. A Ty wtedy zajmowales sie 'tworzeniem' ;). Lepiej dla niej jakbys jej swoj tylek od razu podstawil do rimmingu zamiast pozwalac jej uprawiac te tance godowe na forum. Ale Ty jestes prozny przez co SAM NARAZILES ja na smiesznosc, ataki oraz spowodowales pewnosc, ze tylko ona moze Ci teraz fiuta obcigac, ktora ma kazdy z forumowiczow. Zamknales jej tym samym opcje powrotu na forum, no bo kazdy by ja juz traktowal z przymrozeniem oka 'o to ta... Sabatowa nr 2' ;-) Ale tu akurat Tobie na zdrowie, szczerze popieram dzialalnosc. PAsujecie do siebie jak ulal.
                                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 19:15
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Wg mnie sie mylisz. Ninek sie obrywalo nie dlatego ze Cie bronila, tylko dlateg
                                                  > o, ze Ci LIZALA DUPE.
                                                  ------
                                                  No i co kurwa z tego? :) Moglas wzruszyc ramionami, ewentualnie wzdrygnac sie w swoim (przepraszam, nie twoim) holenderskim mieszkaniu z obrzydzeniem, ale na forum pomoc sabatowi podjac jedyna sluszna decyzje. Wiesz dlaczego ty i inne tego nie zrobilyscie? Bo nie jestesmy tutaj zadnym koleczkiem adoracji tylko taka miniaturowa Polska, w ktorej normalnosc miesza sie z patola. Chec pomocy z checia zaszkodzenia. Szczery podziw z bezinteresowna zawiscia. Et cetera et cetera.
                                              • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 10:04
                                                sabat3 napisał:
                                                > To Twoja interpretacja. Rozumiem taką perspektywę, jest uprawniona na bazie Two
                                                > ich domysłów. Prawda wygląda trochę inaczej - po prostu byłem pierwszą osobą, k
                                                > tórą atakowałaś i nie przypominam sobie, żeby ktoś wtedy stawał w mojej obronie
                                                > oprócz Ninek.

                                                Co Ty sabat...my po prostu jesteśmy bardzo kobiece:)) Jak mogłabym bronić mężczyzny? yyggg

                                                > Wtedy to mnie nie opłacało się bronić większości osób z grupy.
                                                > Zresztą sądzę, że to dlatego jej się potem obrywało. Ale przeliczyłaś się, bo z
                                                > adziałała tzw. "solidarność jajników".

                                                Mylisz się...wkurwiała mnie forma.


                                                > Przy czym teraz już jesteś sprytniejsza - atakujesz tylko samców, a tych forumo
                                                > we panie z zasady nie bronią, bo - surprise, surprise - im się NIE OPŁACA.

                                                Tu też się mylisz....nie mamy syndromu sztokholmskiego i jesteśmy kobiece:)))
                                                • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 11:06
                                                  Tu sie zgadzam z Zawle: bronic mezczyzne? Mezczyzna ma byc meski, nie ma byc broniony, chowajacy sie za spodnice mamy, a juz w ogole broniony przez kobiete? W ogole nie powinien takiej obrony przyjmowac, nawet jak sie jakas wyrwie. A kobieta ma w obronie mezczyzny nie wystepowac, tylko ma sie lekac. Co Ty myslisz, ze jak ktos bierze ulegla kobiete, wschodnianke, to oczekuje, ze ona go obroni? :) A przeciez mezczyzni nie znosza agresywnych. To nie ma nic wspolnego z opacalnoscia tylko z byciem meskim/niemeskim. Zreszta jak Ty sie pozycjonujesz wzgledem kobiety, to widac po Twoich wpisach, juz upominalam: 'wtulic sie w kobiete', 'przytulic sie do kobiety'. Kobiecy jestes. Zreszta przyznales sie do bycia bi ;-)

                                                  Poza tym na forum jest przyjete, ze nikt nikogo nie broni, a ze zdarza sie to samo zdanie, to normalne.
                                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 11:25
                                                    "Co Ty myslisz, ze jak ktos bierze ulegla kobiete, wschodnianke, to oczekuje, ze ona go obroni? :)"

                                                    Nie na temat, ale się wtrącę :D Taka wschodnianka to przy próbie ataku na swojego mężczyznę pokaże takie pazury, że dziewuchy polecałbym chować się gdzie popadnie :D Będzie bronić do upadłego. Azjatki mają tygrysa pod skórą :D A niech facet spróbuje dać powód do zazdrości to pozna tego tygrysa na własnej skórze :D Dbanie o faceta nie należy tu mylić z uległością. Uległość Azjatek
                                                    należy włożyć między bajki - to stereotyp nie mający potwierdzenia w rzeczywistości :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 11:35
                                                    zork_ne napisał(a):

                                                    > Nie na temat, ale się wtrącę :D Taka wschodnianka to przy próbie ataku na swoje
                                                    > go mężczyznę pokaże takie pazury, że dziewuchy polecałbym chować się gdzie popa
                                                    > dnie :D Będzie bronić do upadłego.

                                                    No no dlugo jej nie zejdzie do tego upadlego. Ty mnie chyba nie znasz. Mi kobieta gabarytow chlopczyka z podstawowki, w porywach do 55 kg moze skoczyc ;) MOze sie przestawie, jesli pozwolisz: kif.pl/www/wp-content/uploads/stories/04.2009/kasia_wos_szlifuje_forme_na_danie/kasia_3.jpg
                                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 12:02
                                                    Nie mniej uważałbym z tym niedocenianiem takich kobitek. To tak jak ja nie doceniłem małej niepozornej kotki kiedyś. Wiele lat temu chciałem przygarnąć małego kociaka - było zimno, mokro, a biedaczek chował się w okienku piwnicznym. Serducho stopniało więc postanowiłem takiemu pomóc i zaadoptować. Po jakimś czasie udało się malucha złapać i gdy miałem go zabrać do domu by maluch miał ciepły kąt wyskoczyła znienacka taka mała kotka - zaczęła na mnie skakać, szarpać mnie pazurami, podgryzać. Robiła to bardzo agresywnie z pełną werwą broniąc małego. Musiałem skapitulować widząc jak zawzięcie walczyła. Jak wypuściłem małego to kotka po prostu odeszła. Tak samo jest z tymi niepozornymi kobitkami :) Walczą tak zawzięcie kiedy mają powód, że nawet mając kolosalną przewagę nie jest się w stanie być pewnym swego. No może poza Tobą :) Szacunek!
                                                  • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 14:00
                                                    zork_ne napisał(a):

                                                    > Nie mniej uważałbym z tym niedocenianiem takich kobitek. To tak jak ja nie doce
                                                    > niłem małej niepozornej kotki kiedyś. Wiele lat temu chciałem przygarnąć małego
                                                    > kociaka - było zimno, mokro, a biedaczek chował się w okienku piwnicznym. Serd
                                                    > ucho stopniało więc postanowiłem takiemu pomóc i zaadoptować. Po jakimś czasie
                                                    > udało się malucha złapać i gdy miałem go zabrać do domu by maluch miał ciepły k
                                                    > ąt wyskoczyła znienacka taka mała kotka - zaczęła na mnie skakać, szarpać mnie
                                                    > pazurami, podgryzać. Robiła to bardzo agresywnie z pełną werwą broniąc małego.
                                                    > Musiałem skapitulować widząc jak zawzięcie walczyła. Jak wypuściłem małego to k
                                                    > otka po prostu odeszła. Tak samo jest z tymi niepozornymi kobitkami :) Walczą t
                                                    > ak zawzięcie kiedy mają powód, że nawet mając kolosalną przewagę nie jest się w
                                                    > stanie być pewnym swego. No może poza Tobą :) Szacunek!

                                                    Ja nie mam nic do walczacych kobiet (no chyba, ze mnie atakuja, jak w twoim przykladzie z poprzedniego postu, ze mam uciekac ;) tylko do mezczyzn, ktorzy taka pomoc przyjmuja. Dla mnie to niemeskie i swiadczy o niemocy. Ochrona dziecka to zupelnie inna sprawa, tutaj biologicznie matka jest uwarunkowana do ochrony mlodego nawet za cene swojego zycia. Troche nietrafiona analogia.

                                                    W kazdym razie niech Ci sie dobrze zyje z twoja kobietka - kocica. NIe mam nic do Ciebie, wygladasz na rozsadnego czlowieka, w przeciwienstwie do watkodawcy ;) Peace!
                                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 14:29
                                                    Bardzo miło mi się tu rozmawia :) Szkoda, że w innych wątkach nie mam nic do powiedzenia, gdyż 95% problemów tu opisanych na razie mnie omija, ale czyta się świetnie, stąd moja tu obecność. Analogia tutaj może nie trafiona do końca, ale pokazująca pewną determinacje w obronie rodziny (nie koniecznie potomstwa). Nie mniej czemu pomocy nie przyjąć i nie zagrać jak w drużynie? Nie mam nic przeciwko przyjęciu pomocy od kogokolwiek jeśli ona jest mi potrzebna - od kobiety, mężczyzny czy ufoludka. Ze swoją żona jesteśmy jedną drużyną i pomagamy sobie na wzajem - dążąc wzajemnie do jednego celu. Czemu mam nie przyjmować pomocy żony w kwestiach, gdzie ona ma większe szanse na powodzenie? Dla mnie w przyjmowaniu pomocy nie ma nic niemęskiego. Gramy jako drużyna i jak ktoś próbuje być zagrożeniem to ma nie jedna osobę, a cała drużynę przeciw sobie :) I o to chodzi. Peace :) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane się wypowiedzieć :)
                                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 18:44
                                                    zork_ne napisał(a):

                                                    > Bardzo miło mi się tu rozmawia :) Szkoda, że w innych wątkach nie mam nic do po
                                                    > wiedzenia, gdyż 95% problemów tu opisanych na razie mnie omija,
                                                    ------
                                                    Oj zork, omija cie 95% problemow bo jestes po prostu w zwiazku z Polka a nie Azja... O wroc! :)
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 14:51
                                                    Ozesz Kiki, ales dopakowala. Jestem pod wrazeniem!
                                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 18:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ozesz Kiki, ales dopakowala. Jestem pod wrazeniem!
                                                    ------
                                                    Napisz jej, ze jest zajebiscie atrakcyjna, bo jeszcze jakas gownoburze wywolasz jak ja w starym watku!
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 18:59
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Napisz jej, ze jest zajebiscie atrakcyjna, bo jeszcze jakas gownoburze wywolasz
                                                    > jak ja w starym watku!

                                                    Nie boisz się walki ulicznej?
                                                    www.youtube.com/watch?v=v05tQsUWCjw
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 15:11
                                                    "Uległość Azjatek
                                                    należy włożyć między bajki - to stereotyp nie mający potwierdzenia w rzeczywistości :)"

                                                    Dokladnie, taki stereotyp, wielu w niego wierzy tymczsem w rzeczywistosci Azjatki to tez TYLKO kobiety :)
                                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 15:15
                                                    W Punkt! :D
                                              • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 10:54
                                                sabat3 napisał:


                                                > Mnie to nie dziwi - w kategoriach stadnych jesteś niezrównoważoną, agresywną pr
                                                > etendentką do "alfy", a takie osoby mają wpisane w system zachowań przynajmniej
                                                > symboliczny atak na każdego, kto ma odwagę się przeciwstawić. Rytualny atak mu
                                                > si się odbyć, żeby zastraszyć resztę stada i żeby nikt nie odważył się otworzyć
                                                > jadaczki następnym razem. Takie rzeczy w naturalny sposób dzieją się w krymina
                                                > le czy koszarach - tam gdzie okazywanie agresji w grupie jest normą społeczną.

                                                Ty jednak jestes glupi jak but. Wyobrazasz sobie jakies moje strategie i wojny na wirtualnym forum? Czlowieku przeciez ja zyje w zyciu realnym, tam kocham, przyjaznie sie, upadam, walcze, ciesze sie, zwyciezam, smuce sie.
                                                A jesli tutaj na forum sie burze, to zwyczajnie dlatego ze poziom cwaniactwa i kombinatorstwa, a takze jawnej niesprawiedliwosci osiaga mase krytyczna. Dlatego nie lize dupy i nie nabieram dyplomatycznie wody w usta. Prawda, nie oplaca mi sie rowniez nadstawiac rozkosznie cipuszki do glaskania, bo to w ogole nie lezy w mojej naturze.
                                                Ale Ci ktorych tutaj lubie i szanuje doskonale o tym wiedza.
                                                • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 12:53
                                                  mabelle2000 napisała: > A jesli tutaj na forum sie burze, to zwyczajnie dlatego ze poziom cwaniactwa i
                                                  > kombinatorstwa, a takze jawnej niesprawiedliwosci osiaga mase krytyczna. Dlateg
                                                  > o nie lize dupy i nie nabieram dyplomatycznie wody w usta.

                                                  Uważasz że tu jest wyższy pzoiom cwanaictwa? Według mnie nie. Ale na pewno wyższy poziom szczerości.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 13:36
                                                    zawle
                                                    > Uważasz że tu jest wyższy pzoiom cwanaictwa? Według mnie nie. Ale na pewno wyżs
                                                    > zy poziom szczerości.

                                                    Najwyzszy poziom cwaniactwa jest wsrod tych, ktorzy byzkaja na lewo i prawo. Skad sie to bierze. Takie cwaniactwo, ze sie nie rucha, to jakies takie malo cwane jest...
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 16:58
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Najwyzszy poziom cwaniactwa jest wsrod tych, ktorzy byzkaja na lewo i prawo. Sk
                                                    > ad sie to bierze. Takie cwaniactwo, ze sie nie rucha, to jakies takie malo cwan
                                                    > e jest...

                                                    Czy ja wiem sabat. Ja jako kobieta powiem Ci że dla mnie największymi chujami są nie co co ruchają na prawo i lewo ( wiem że to Twoje marzenie, więc i cwaniak większy), ale Ci co poza seksem chcą też tego, co zarezerwowane dla związków ( miłość, oddanie, zaufanie, wspólne plany). Ale wiem czemu to służy....umniejszaniu swoich win. Zło to zło.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 17:08
                                                    zawle napisała:
                                                    > Czy ja wiem sabat. Ja jako kobieta powiem Ci że dla mnie największymi chujami s
                                                    > ą nie co co ruchają na prawo i lewo ( wiem że to Twoje marzenie, więc i cwaniak
                                                    > większy),

                                                    To marzenie mezczyzn. Nie do konca moje, ale przynalezne roli plciowej. Nie wiem czy wyrazam sie jasno. Powodzenie w seksie buduje meskosc w stereotypowym ujeciu.

                                                    ale Ci co poza seksem chcą też tego, co zarezerwowane dla związków (
                                                    > miłość, oddanie, zaufanie, wspólne plany). Ale wiem czemu to służy....umniejsz
                                                    > aniu swoich win. Zło to zło.

                                                    Ale te plany mezczyzna moze realnie miec. Zalezy czy kochanka jest tylko odskocznia od niezlego zwiazku czy ratunkiem ze zlego.
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 17:25
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ale te plany mezczyzna moze realnie miec. Zalezy czy kochanka jest tylko odskoc
                                                    > znia od niezlego zwiazku czy ratunkiem ze zlego.

                                                    A kim jest twoja kochanka? I jeszcze jedno...czasami i się zdaje i dodają tego jak przyprawy, żeby podnieść smak relacji. Uważam że tak robi wont.
                                                  • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 19.01.18, 17:42
                                                    zawle napisała:
                                                    > A kim jest twoja kochanka

                                                    Nie nazwalbym mojego malzenstwa "niezlym zwiazkiem". Zamierzam sie rozwiesc w perspektywie kilku lat niezaleznie od tego czy jeszcze bede z ta kobieta co obecnie czy nie. Mam swoje opracowane rozwiazania, nie zamierzam o tym gadac na forum.

                                                    ? I jeszcze jedno...czasami i się zdaje i dodają tego
                                                    > jak przyprawy, żeby podnieść smak relacji. Uważam że tak robi wont.

                                                    Rozumiem - takie uwznioslanie. Czasem tak bywa, nie mam zamiaru bawic sie we wrozke, kto tak robi a kto nie.
                                        • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 19:59
                                          rekreativa napisała:
                                          > Agresywna jak sto diabłów kitka...>

                                          Jak jest napita! Chyba.

                                          >...dostaje wręcz pochwały za "szczerość" >

                                          Jak jest nie napita (chyba) to gada różnie, ale z jej wypowiedziami (niektórymi!) można/trzeba/należałoby/wypadałoby się zgodzić.
                                          Alko działa różnie. Ja np. upijam się na przyjaźnie.
                                        • druginudziarz Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 21.01.18, 00:53
                                          rekreativa napisała:

                                          > "Nie podoba mi sie rowniez twoj nieczysty chwyt retoryczny, ktory tutaj zastoso
                                          > walas.
                                          > "
                                          >
                                          > Dowalanie kobietom ich wyglądem jest na tym samym poziomie, co teksty w rodzaju
                                          > "ile ten twój biedny mąż z tobą wytrzymał".

                                          No to macie remis :)
                      • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:12
                        zork_ne napisał(a):

                        > To fenomen typu Farang - Tajka :D Wstępne negocjacje widać wygrała Tajka - uzyskała jakieś tam zapewnienie, o małżeństwie i dziecku w bliżej nieokreślonej przyszłości. Ona jest teraz w pozycji siły i rozdaje karty,
                        ------------------
                        1. Wont miał fantastyczne wakacje z seksem z dużo młodszą Tajką.
                        2. Teraz może ją zaprosić, albo nie, ożenić się albo nie.
                        3. W całym moim życiu nie spotkałem się z sytuacją, w jakiej jakakolwiek kobieta byłaby w stosunku do mnie z pozycji siły. Nie rozumiem tego okreslenia.
                        • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:16
                          marek.zak1 napisał:
                          > 2. Teraz może ją zaprosić, albo nie, ożenić się albo nie.

                          Może też w razie telefonu zacząć udawać Szwedzkiego Kucharza:
                          www.youtube.com/watch?v=9fLUxAD8GWo
                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:30
                            Aandzia i MArek piszecie, ze nie musi byc natychmiastowego ozenku, no ale jak pojawi sie ciaza, to co? Nic? A to nie jest utrata twarzy? Bekart? (zreszta nie wiem na czym to polega ta utrata, ja myslalam ze kiedys to sie placilo za dziewidztwo, a teraz w sumie za co?) A ile potrzeba czasu do zajscia w ciaze gdy seks jest uprawiany codziennie z zalewaniem foremki? Te 3 miechy maj-lipiec spokojnie wystarcza, nie?
                        • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:24
                          Sama deklaracja w pewnym momencie i po 3 tygodniach, że zaprosi, się ożeni i zgadza się na dziecko (nie ważne, że w nieokreślonej przyszłości i czy to na prawdę nastąpi) pokazuje jak wielką przewagę dziewczyna zyskała po tak krótkiej znajomości :) Same dywagacje i rozważania na temat Seana i kontrola czy dziewczyna nie zlikwidowała konta na portalu także pokazuje jak wielką przewagę zdobyła :) Może określenie pozycja siły powiniem zamienić na przewage emocjonalną. Bo zdobyła i to sporą :)
                          • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:30
                            zork_ne napisał(a):

                            > Sama deklaracja w pewnym momencie i po 3 tygodniach, że zaprosi, się ożeni i zgadza się na dziecko (nie ważne, że w nieokreślonej przyszłości i czy to na prawdę nastąpi) pokazuje jak wielką przewagę dziewczyna zyskała po tak krótkiej znajomości :) Same dywagacje i rozważania na temat Seana i kontrola czy dziewczyna nie zlikwidowała konta na portalu także pokazuje jak wielką przewagę zdobyła : ) Może określenie pozycja siły powiniem zamienić na przewage emocjonalną. Bo zdobyła i to sporą :)
                            ------------------------
                            To już coś innego. Przewaga emocjonalna jak najbardziej może zaistnieć. Tutaj jednakże, Wont sam zaproponował związek, ślub i dziecko, więc to nie było jej żądanie, w następstwie którego Wont by ustąpił. To była jego inicjatywa.

                            • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:35
                              marek.zak1 napisał:

                              > To już coś innego. Przewaga emocjonalna jak najbardziej może zaistnieć. Tutaj j
                              > ednakże, Wont sam zaproponował związek, ślub i dziecko, więc to nie było jej żą
                              > danie, w następstwie którego Wont by ustąpił. To była jego inicjatywa.
                              ----
                              Bylo dokladnie odwrotnie. Moja inicjatywa bylo to, ze zgodzilem sie na jej oczekiwania odnosnie do zwiazku (malzenstwo i dziecko). Pod warunkiem, ze oboje bedziemy przekonani do kontynuowania znajomosci po jej trzymiesiecznym pobycie w Europie.
                              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:41
                                wont2 napisał:

                                > marek.zak1 napisał:
                                >
                                > > To już coś innego. Przewaga emocjonalna jak najbardziej może zaistnieć. T
                                > utaj j
                                > > ednakże, Wont sam zaproponował związek, ślub i dziecko, więc to nie było
                                > jej żą
                                > > danie, w następstwie którego Wont by ustąpił. To była jego inicjatywa.
                                > ----
                                > Bylo dokladnie odwrotnie. Moja inicjatywa bylo to, ze zgodzilem sie na jej ocze
                                > kiwania odnosnie do zwiazku (malzenstwo i dziecko). Pod warunkiem, ze oboje bed
                                > ziemy przekonani do kontynuowania znajomosci po jej trzymiesiecznym pobycie w E
                                > uropie.
                                >
                                __
                                No więc właśnie. Doradzanie kursu bez znajomości podstawowych faktów z życia młodego związku jest tak ryzykowne. Ja czuję tę odpowiedzialność. A powiedz Wont w którym momencie pobytu bo to ważne dla zrozumienia sytuacji, która i tak pozostanie largely niezrozumiała dla postronnych, zgodziłeś się na jej powyższe oczekiwania
                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:05
                                  dinamokutaisi napisał(a):

                                  > No więc właśnie. Doradzanie kursu bez znajomości podstawowych faktów z życia mł
                                  > odego związku jest tak ryzykowne. Ja czuję tę odpowiedzialność. A powiedz Wont
                                  > w którym momencie pobytu bo to ważne dla zrozumienia sytuacji, która i tak pozo
                                  > stanie largely niezrozumiała dla postronnych, zgodziłeś się na jej powyższe ocz
                                  > ekiwania
                                  ------
                                  Pisałem przecież o tym w poprzednim wątku. Podczas pierwszej randki przedstawiliśmy swoje oczekiwania od związku (ona - ślub i dzieci; ja - brak ślubu i dzieci), skapitulowałem mniej więcej w połowie pobytu. A może nie tyle skapitulowałem co zmieniłem zdanie.
                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:09
                                    No i to to! Dokładnie o czym mówiłem. Zdobyła przewagę emocjonalną. Typical :) Ładna azjatka + seks i białym mózg zanika, a przynajmniej te sfery odpowiedzialne za instynkt samozachowawczy :D
                                  • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:11
                                    wont2 napisał:

                                    > dinamokutaisi napisał(a):
                                    >
                                    > > No więc właśnie. Doradzanie kursu bez znajomości podstawowych faktów z ży
                                    > cia mł
                                    > > odego związku jest tak ryzykowne. Ja czuję tę odpowiedzialność. A powiedz
                                    > Wont
                                    > > w którym momencie pobytu bo to ważne dla zrozumienia sytuacji, która i ta
                                    > k pozo
                                    > > stanie largely niezrozumiała dla postronnych, zgodziłeś się na jej powyżs
                                    > ze ocz
                                    > > ekiwania
                                    > ------
                                    > Pisałem przecież o tym w poprzednim wątku. Podczas pierwszej randki przedstawil
                                    > iśmy swoje oczekiwania od związku (ona - ślub i dzieci; ja - brak ślubu i dziec
                                    > i), skapitulowałem mniej więcej w połowie pobytu. A może nie tyle skapitulowałe
                                    > m co zmieniłem zdanie.
                                    >
                                    Początkową Waszą rozmowę pamiętam. Ale to nie to samo. Mniej więcej w połowie pobytu - tego nie przypominam sobie.
                                    • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:13
                                      Nie pytałem żeby analizować, raczej żeby pokazać jak mało osoby postronne wiedzą ferując rekomendacje. Co, ale też kiedy, ale też w jaki sposób się wydarzyło itd.
                                    • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:19
                                      dinamokutaisi napisał(a):

                                      > Początkową Waszą rozmowę pamiętam. Ale to nie to samo. Mniej więcej w połowie p
                                      > obytu - tego nie przypominam sobie.
                                      ---------
                                      Coś takiego znalazłem:
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,165093284,165093284,Eksperyment_socjologiczny_Tajlandia.html#p165280676
                                      • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:55
                                        Otwiera się cały wątek, nie konkretny fragment Wont. Wszelako chodzi o to, że wiele osób nie przeczyta lub nie zapamięta wszystkich ważnych momentów i to takich ludzi pytasz o drogę. Owszem, mogą coś fragmentarycznie ciekawego zauważyć i dopowiedzieć, ale nie kurs statku. Ty jesteś kapitanem. Z tego co widzę to mentlik rozmaitości forumowych w odpowiedzi na Twój "epilog" prowadzi Ciebie do Twojej podstawowej dyspozycji czyli do pozytywnego podejścia, do działania zamiast zaniechania itd. Czyli when in doubt to Wont kontynuuje. Nie mówię że to źle. A doubt to oczywiście powstanie po tylu różnych sygnałach. Ja tylko objaśniam, nic nie sugeruję w tym momencie.
                                        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:10
                                          dinamokutaisi napisał(a):

                                          > Otwiera się cały wątek, nie konkretny fragment Wont.
                                          -------
                                          Chodzi ci o linka, którego podrzuciłem? Dziwne, mi się otwiera na konkretnym wpisie. W każdym razie chodzi mi o wpis 20.12.17, 02:15
                                          • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:16
                                            Tak, przeczytałem, jest OK, nie chcę wchodzić w micromanagement, pytania typu - to ona straciła pracę cenną i dlatego trzeba więcej niż proste zaproszenie na 3 miesiące do Europy by wspólnie spędzić czas miłośnie jak w Tajlandii...itd
                            • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:52
                              To chyba moja nadinterpretacja:

                              "Wyleciałem w Tajlandii w Sylwestra. Uzgodniliśmy wówczas, że przyleci do mnie na trzy miesiące w maju i że jesteśmy (sama mnie zapytała o nasz status!)"

                              A jeżeli sam zaproponował to sam jej dał tę przewagę :) Negocjacje na ten temat nastąpiłyby prędzej czy później z naciskiem na prędzej.

                              Co powinno zwrócić uwagę, takie stare wygi jak forumowicze tutaj nie dają się omotać w 3 tygodnie młódkom. Z ręką na sercu ile ludzi tutaj podjęłoby temat ślubu, dzieci itp w ciągu 3 tygodni od poznania na wakacjach młodej uroczej europejki? :D

                              W Azji jest to nagminne :) Farangi łatwo tracą głowę dla azjatyckich piękności. Mam zresztą taka teorię, że przeciętna azjatka podoba się europejczykowi znacznie bardziej niż przeciętnemu azjacie ze względów na różnice genetyczne i to, ze natura woła w nas o zróżnicowanie genów w naszym potomstwie :D Na przykład azjatka z SEA której obiektywnie dałoby się 7/10, dla białego europejczyka byłaby 9/10. One potrafią to wykorzystać :D
                              • dinamokutaisi Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:56
                                9,5/10
                              • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:56

                                > W Azji jest to nagminne :) Farangi łatwo tracą głowę dla azjatyckich piękności.
                                > Mam zresztą taka teorię, że przeciętna azjatka podoba się europejczykowi znacz
                                > nie bardziej niż przeciętnemu azjacie ze względów na różnice genetyczne i to, z
                                > e natura woła w nas o zróżnicowanie genów w naszym potomstwie :D Na przykład az
                                > jatka z SEA której obiektywnie dałoby się 7/10, dla białego europejczyka byłaby
                                > 9/10. One potrafią to wykorzystać :D

                                Czy to kwestia samego wyglądu (sylwetka, skóra, twarz) czy również sposobu bycia? Czy może jeszcze jakichś łóżkowych specyficznych zachowań?
                                • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:06
                                  To kwestia zewnętrznej atrakcyjności. Zachowania, koloru skóry, oczów, sylwetki oraz inność - to przyciąga. Ta inność daje obietnicę zróżnicowania puli genetycznej w następnych pokoleniach, zwiększa szansę na zdrowe potomstwo i tak dalej. Chemia, genetyka i takie tam niszczące romantyzm pierdoły powodują, że azjatki wydają się bardziej atrakcyjne :) Przynajmniej taka moja teoria. Jeżeli fascynacja przybiera niezdrowe tory, wtedy popularnie nazywa się to żółtą gorączką - można poczytać sobie w googlach "Yellow fever" :D
                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:18
                                    zork_ne napisał(a):

                                    > To kwestia zewnętrznej atrakcyjności. Zachowania, koloru skóry, oczów, sylwetki
                                    > oraz inność - to przyciąga. Ta inność daje obietnicę zróżnicowania puli genety
                                    > cznej w następnych pokoleniach, zwiększa szansę na zdrowe potomstwo i tak dalej
                                    > . Chemia, genetyka i takie tam niszczące romantyzm pierdoły powodują, że azjatk
                                    > i wydają się bardziej atrakcyjne :) Przynajmniej taka moja teoria. Jeżeli fasc
                                    > ynacja przybiera niezdrowe tory, wtedy popularnie nazywa się to żółtą gorączką
                                    > - można poczytać sobie w googlach "Yellow fever" :D


                                    Inność sama w sobie to za mało żeby przyciągać, a zbyt daleko posunięta odmienność wręcz odstręcza:
                                    Pigmeje
                                    www.bing.com/images/search?view=detailV2&ccid=1%2bfgFygA&id=D80EDEF007012AF8F1D173D9EEF546734559B091&thid=OIP.1-fgFygAGr5T2iH6KmNPhAHaNq&q=pigmeje&simid=608023816175028290&selectedIndex=6&ajaxhist=0
                                    Inność ma być trafiona w punkt. Więc podejrzewam że to, co kręci Europejczyków w Tajkach to drobna budowa, niewysoki wzrost, brak skłonności do tycia, dobra jakościowo skóra nie starzejąca się tak szybko jak blade odmiany europejskiej, dziecięca twarz (wysokie czoło, krótki środkowy odcinek, niewielki hiperteloryzm, stosunkowo duże jak na Azję oczy).
                                    • 5chantal Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 24.01.18, 19:18
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Inność ma być trafiona w punkt. Więc podejrzewam że to, co kręci Europejczyków
                                      > w Tajkach to drobna budowa, niewysoki wzrost, brak skłonności do tycia, dobra j
                                      > akościowo skóra nie starzejąca się tak szybko jak blade odmiany europejskiej, d
                                      > ziecięca twarz (wysokie czoło, krótki środkowy odcinek, niewielki hiperteloryzm
                                      > , stosunkowo duże jak na Azję oczy).

                                      Na zachodzie Europy widuję masę małżeństw Europejczyków z Azjatkami + ich mieszane dzieci, i kompletnie tego nie rozumiem. Czytam Wasze wyjaśnienia, żeby to ogarnąć, ale i tak jest ciężko. Jak dla mnie Azjatki są pozbawione jakichkolwiek kobiecych kształtów, bez bioder, bez biustu, ot taki drobny chłopaczek, z kolei rysy twarzy jakieś takie... powykrzywiane. Co gorsza te rysy przechodzą na dzieci. Rozumowo pojmuję, czemu się podobają, ale estetycznie za cholerę. Ale cóż, nie to ładne, co ładne, ale co się podoba :-)
                                      Z kolei jestem w stanie zrozumieć fascynację kobietami czarnoskórymi - są przyjemnie egzotyczne, kształtne, ładne.
                                • gogol77 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:26
                                  aandzia43 napisała:
                                  > Czy to kwestia samego wyglądu (sylwetka, skóra, twarz) czy również sposobu bycia? Czy może jeszcze jakichś łóżkowych specyficznych zachowań?>

                                  Bo one są takie dziewczęce nawet jak już im latka lecą - sylwetka, twarz, sposób bycia. To ostatnie to najpewniej cecha kulturowa.
                                  A nas dziewczęcość "zwilża" - czyli usztywnia. Tak nas wykształciła ewolucja, bo dzieci podobno zdrowsze wychodzą z dziewczynami niż z Milfami.
                                  Wont przecież pisał (już najpewniej będąc w szponach amoku wywołanego zauroczeniem Wan), że europejki widzą mu się tam... za duże i za głośne.
                              • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:10
                                zork_ne napisał(a):

                                > A jeżeli sam zaproponował to sam jej dał tę przewagę :) Negocjacje na ten temat
                                > nastąpiłyby prędzej czy później z naciskiem na prędzej.

                                Ty nie mydlij tu oczu obca kultura i negocjacjami. To nie kupno krowy na targu. Czlowiek w stanie zakochania ma w glowie JEDEN obiekt, o ktorym rozmyslanie pochlania niemal caly jego czas i energie. Dlatego w tym stanie nie mysli sie o innych kutasach/ innych cipach. I jest to niezalezne od kultury, plci czy kraju pochodzenia. A Twoje rady dotycza co najwyzej dokonania udanej transakcji.

                                • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:33
                                  Jak się obedrze to z romantycznych szat - zapytaj się każdego ze związku mieszanego kiedy nastąpił temat ślub - dzieci i gwarantuję ci, że będzie 95% gdzieś na początku związku (pary, które poznały się w SEA). Azjatki są bardzo rzeczowe i pierwsze pytania zazwyczaj są: Jak się nazywasz? Ile masz lat? Gdzie pracujesz? i tak dalej. To nie wyklucza wyłączności obu stron dla siebie. Nigdzie nie napisałem, że się myśli o innych kutasach. Po prostu jest to wymiana oczekiwań na samym początku i tyle. Zazwyczaj wygląda to jak negocjacje :)
                                  • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:37
                                    No dobra, zork, masz dla mnie konkretne rady co powinienem zrobić w tej sytuacji w jakiej jestem, żeby odwrócić nieco układ sił?
                                    • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:51
                                      Jedna rada, postaw ją w takiej sytuacji, że jeżeli zrobi ciebie w trąbę to straci twarz. Na przykład niech zacznie ujawniać wasz związek publicznie - jeżeli będziesz znał znajomych, a oni Ciebie, jeśli rodzina będzie wiedziała, że istniejesz - będziesz miał bardzo bardzo mocną kartę i nie ważne kto był przed Tobą :) W naszej kulturze to nie działa, a tam jest mocna bronią. Ale to tylko w wypadku, kiedy na prawdę jest normalną dziewczyną i ma normalna rodzinę :) Tu jest Twoja szansa - jak już mówiłem naucz się jak działa zachowanie/strata twarzy w tamtej kulturze. To będzie Twój as w rękawie :)
                                      • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:55
                                        zork_ne napisał(a):

                                        > Jedna rada, postaw ją w takiej sytuacji, że jeżeli zrobi ciebie w trąbę to stra
                                        > ci twarz. Na przykład niech zacznie ujawniać wasz związek publicznie - jeżeli b
                                        > ędziesz znał znajomych, a oni Ciebie, jeśli rodzina będzie wiedziała, że istnie
                                        > jesz - będziesz miał bardzo bardzo mocną kartę i nie ważne kto był przed Tobą :
                                        > ) W naszej kulturze to nie działa, a tam jest mocna bronią. Ale to tylko w wypa
                                        > dku, kiedy na prawdę jest normalną dziewczyną i ma normalna rodzinę :) Tu jest
                                        > Twoja szansa - jak już mówiłem naucz się jak działa zachowanie/strata twarzy w
                                        > tamtej kulturze. To będzie Twój as w rękawie :)
                                        --------
                                        Znam jej koleżanki z obecnej i poprzedniej pracy, z którymi zresztą mieszka. Jej mama też o mnie wie, bo prawie codziennie z nią rozmawiała przez telefon. Nie wiem jak tata i dwie starsze siostry, ale podejrzewam, że też wiedzą.
                                        • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:00
                                          Czyli można założyć, że "face factor" jest po mojej stronie. A masz może radę jak powinienem postąpić teraz, w tym konkretnym momencie. Po wymianie uprzejmości na LINE, Wan napisała mi dzisiaj w nocy, w odpowiedzi na mój ostatni wpis "ok". Zakładając, że chcę dać jej drugą szansę, co powinienem teraz twoim zdaniem zrobić. Kiedy i jak się odezwać?
                                          • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:17
                                            Panie mnie o drogę pytasz? Nie znam całej sytuacji, ale z tego co piszesz, to luźno o Tobie wiedzą :) Ona jeszcze może się wycofać, chociaż w sumie dodatkowe punkty masz. Do wyrównania szans jeszcze trochę brakuje. Jedyne co możesz zrobić to rzeczywiście przyłożyć się do poznania kultury i zaskoczyć ją parę razy - naucz się podstawowych zwrotów w języku, zobacz kiedy obchodzą swoje święta i złóż życzenia z jakieś okazji. Pokaż, że zależny i dąż do tego by wasz związek był jak najbardziej widoczny gdzie się da :D Do tego musisz poznać swoją wybrankę i musicie mieć wspólne cele. Nie powiem jak krok po kroku to wszystko poukładać bo tu jest tyle czynników, że hoho i dużo zależy od osób. Podstawa - czytać i uczyć się na błędach innych - dużo tego na necie, są grupy expatów w taj, czytać, dokształcać się, poznawać kobietę, szanować, hołubić, pokazać jej jak wygląda gentleman - budować fundamenty. I co najważniejsze wiedzieć kiedy przejąc, a kiedy oddać kontrolę :)
                                            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:40
                                              Zork, generalnie wiadomo jestes w temacie, bo sam masz zone Azjatke i znasz kulture. Moim zdaniem wont bardziej pokazac nie mogl, ze rzeczywiscie mu zalezy: zadeklarowla milosc, malzenstwo, zwiazek. Ustalili, ze sa w ziwazku i ze usuwaja konta na portalu randkowym. Nie siedzimy w glowie Wan, zeby wiedziec czy zostala na portalu i odpowiedziala temu Angolowi, bo:
                                              nie ufa wontowi, nie jest pewna czy moze wierzyc jego deklaracjom,
                                              Wont nie podbil jej serca, patrzy kto tam jest jeszcze i kto by soe moze lepiej nadawal,
                                              ma swoje przyzwyczajenia portalowo randkowe i nie tak hop siup je zmienic.
                                              • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:00
                                                Moim zdaniem - nie przejmować się kontem, robić swoje i zwracać uwagę na czerwone flagi. Jeśli konto będzie miała nadal za 2-3 miesiące mimo super hiper fajnie rozwijającej się znajomości, wtedy można poprosić stanowczo o usunięcie i dopiero jeżeli wtedy to nie zadziała powinna być wielka czerwona flaga. Na razie za wcześnie. Dziewczyna nie będzie tracić cennego czasu, który to akurat dla kobiet jest ważniejszy (płynie szybciej) niż dla faceta, jeżeli nie jest pewna wyniku. Azjatki są pragmatyczne mimo mega uczuciowości - trudno to pojąc dopóki się z tym nie spotka. Wielkie uczucia na prawdę nie przeszkadzają pragmatyzmowi i zimnej ocenie sytuacji :D Azjatka oceni od stóp do głów czy jest warto i nie będzie to oznaczać, że ona nic nie czuje. :)
                                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:09
                                                  zork_ne napisał(a):

                                                  > Moim zdaniem - nie przejmować się kontem, robić swoje i zwracać uwagę na czerwo
                                                  > ne flagi. Jeśli konto będzie miała nadal za 2-3 miesiące mimo super hiper fajni
                                                  > e rozwijającej się znajomości, wtedy można poprosić stanowczo o usunięcie i dop
                                                  > iero jeżeli wtedy to nie zadziała powinna być wielka czerwona flaga. Na razie z
                                                  > a wcześnie. Dziewczyna nie będzie tracić cennego czasu, który to akurat dla kob
                                                  > iet jest ważniejszy (płynie szybciej) niż dla faceta, jeżeli nie jest pewna wyn
                                                  > iku. Azjatki są pragmatyczne mimo mega uczuciowości - trudno to pojąc dopóki si
                                                  > ę z tym nie spotka. Wielkie uczucia na prawdę nie przeszkadzają pragmatyzmowi i
                                                  > zimnej ocenie sytuacji :D Azjatka oceni od stóp do głów czy jest warto i nie b
                                                  > ędzie to oznaczać, że ona nic nie czuje. :)
                                                  --------
                                                  Wczoraj rano "usunęła" konto. Usunęła w cudzysłowie, bo wywaliła zdjęcia i opis w profilu, natomiast sam pusty profil został, bo rzeczywiście - do całkowitego usunięcia konta potrzebne jest hasło, którego można po roku nie pamiętać. Akurat w tym fragmencie kupuję jej wyjaśnienia.
                                                  • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:11
                                                    Punkt dla Ciebie :)
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:26
                                                    "Wczoraj rano "usunęła" konto. Usunęła w cudzysłowie, bo wywaliła zdjęcia i opis w profilu, natomiast sam pusty profil został, bo rzeczywiście - do całkowitego usunięcia konta potrzebne jest hasło, którego można po roku nie pamiętać. Akurat w tym fragmencie kupuję jej wyjaśnienia."

                                                    Musialby byc kompletna idiotka gdyby tego nie zrobila. Ale o to ja nie podejrzewam :)
                                                  • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:37
                                                    > Moim zdaniem - nie przejmować się kontem, robić swoje i zwracać uwagę na czerwo
                                                    > ne flagi
                                                    Jak on ma teraz te czerwone flagi widziec jak on jest daleko daleko od niej....?
                                            • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:49
                                              "Ona jeszcze może się wycofać, chociaż w sumie dodatkowe punkty masz. Do wyrównania szans jeszcze trochę brakuje. Jedyne co możesz zrobić to rzeczywiście przyłożyć się do poznania kultury i zaskoczyć ją parę razy - naucz się podstawowych zwrotów w języku, zobacz kiedy obchodzą swoje święta i złóż życzenia z jakieś okazji. Pokaż, że zależny i dąż do tego by wasz związek był jak najbardziej widoczny gdzie się da :D Do tego musisz poznać swoją wybrankę i musicie mieć wspólne cele. Nie powiem jak krok po kroku to wszystko poukładać bo tu jest tyle czynników, że hoho i dużo zależy od osób. Podstawa - czytać i uczyć się na błędach innych - dużo tego na necie, są grupy expatów w taj, czytać, dokształcać się, poznawać kobietę, szanować, hołubić, pokazać jej jak wygląda gentleman - budować fundamenty. I co najważniejsze wiedzieć kiedy przejąc, a kiedy oddać kontrolę :)"

                                              Zaraz zjawia sie chlopaki i napisza, ze to jest rada typu "staraj sie bardziej" :)
                                              Moim zdaniem jezeli ona sie wycofa to to zwyczajnie nie bylo to, takie jest zycie. Jedna milosc to dla wielu za malo, lepiej jest jak sa dwie :)
                                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:30
                                            No ale nie wyjasnila Ci kwestii tego Seana i dlaczego wyslala mu serducho? Zwyczajnie odwrocila kota ogonem piszac, ze sprawdziles to znaczy, ze od poczatku jej nie ufales i podejrzenie, ze to Ty jestes Sean.
                                            Duzo tu o stosunku sil i kartach i asach w reku...ok. Co mnie niepokoi to zwyczajnie wielka niepewnosc co do jej uczuc. Moim zdaniem, tu zgadzam sie z Mabelle, ona w Tobie zakochana nie jest. Co nie dziwi, za malo czasu, nie masz kredytu zaufania i uczuc. Rozglada sie dalej albo pozostawila sobie furtke, w razie z Toba nie wyjdzie, odpowiedziala temu Angolowi. Mozna jak najbardziej dalej w to brnac, mozna, bo owszem jest szansa, ze dziewczyna Ciebie jeszcze w miare uplywu czasu polubi bardziej/pokocha. Generalnie to chyba nie mozna czy nie da sie zmusic kogos, zeby mial oczy tylko dla nas i czul miete tylko do nas, albo ta osoba tak czuje albo nie. To jest takie troche wyroznienie, ze jednak tylko ja i tylko ze mna a inni nie istnieja. I tutaj troche na zasadzie: akceptuj ze nie jestes na 100% tym jedynym wybranym w tym momencie, ale...jezeli myslisz, ze warto, to rob swoje i rob jak zaplanowales. Ja bym sie troche nie odzywala. A potem jednak nie wyskakiwala z tymi powaznymi deklaracjami. Tylko na zasadzie, niech przyleci do Polski, sie zobaczy. Owszem zdarzyc Ci sie moze, ze w miedzy czasie babka se znajdzie innego.
                                            Poza tym skoro juz sprawdzles, to przeba bylo sila spokoju troche odczekac co tam sie dalej bedzie kroic na tym portalu randkowym :) Tez dziwne: taka malomowna, ze nie wspomniala Tobie, ze nie udalo jej sie usunac konta. No szczegol.
                                            • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:35
                                              Ja bym sie troche nie odzywala. A pot
                                              > em jednak nie wyskakiwala z tymi powaznymi deklaracjami. Tylko na zasadzie, nie
                                              > ch przyleci do Polski, sie zobaczy.

                                              Pisał chyba ze trzy razy, ze umówili się przede wszystkim na jej przyjazd do Polski, a POTEM EWENTUALNIE jak im się zechce dalszego ciąg to wezmą ślub żeby mogła przebywać w Polsce.
                                              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:45
                                                "Pisał chyba ze trzy razy, ze umówili się przede wszystkim na jej przyjazd do Polski, a POTEM EWENTUALNIE jak im się zechce dalszego ciąg to wezmą ślub żeby mogła przebywać w Polsce."

                                                Ja sie, Andzia, odnosilam do tej rozmowy ich po angielsku, ktora wkleil tutaj wczoraj.
                                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:58
                                                  kag73 napisała:

                                                  > "Pisał chyba ze trzy razy, ze umówili się przede wszystkim na jej przyjazd do P
                                                  > olski, a POTEM EWENTUALNIE jak im się zechce dalszego ciąg to wezmą ślub żeby m
                                                  > ogła przebywać w Polsce."
                                                  >
                                                  > Ja sie, Andzia, odnosilam do tej rozmowy ich po angielsku, ktora wkleil tutaj w
                                                  > czoraj.
                                                  -----
                                                  No już naprawdę zaczyna mnie powoli irytować tłumaczenie wszystkim tego samego po raz pięćdziesiąty. Czy możesz wkleić fragment tekstu który masz na myśli i przetłumaczyć go na język polski?
                                              • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:56
                                                aandzia43 napisała:

                                                > Pisał chyba ze trzy razy, ze umówili się przede wszystkim na jej przyjazd do Po
                                                > lski, a POTEM EWENTUALNIE jak im się zechce dalszego ciąg to wezmą ślub żeby mo
                                                > gła przebywać w Polsce.

                                                A pisal tez co na wypadek CIAZY? (Sorry nie ogarniam tych wszystkich wpisow) Pytam, bo wg mnie moze istniec prawo, ktore upowaznia matke do pozostania w kraju z uwagi na bycie zwiazanym rodzinnie z POLSKIM OBYWATELEM - jej dzieckiem. Nie musi zatem w ogole wychodzic za maz. Tak jest przynajmniej w Holandii.
                                                • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:05
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > A pisal tez co na wypadek CIAZY?
                                                  -----
                                                  Nie pisałem bo nie wiem. Pewnie przyspieszyłoby to całe procedury. Wiem tylko, że dla mnie ciąża z Polką to byłaby TRAGEDIA a z Tajką - PRZYGODA ;)
                                                  • aandzia43 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 20:09
                                                    wont2 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > A pisal tez co na wypadek CIAZY?
                                                    > -----
                                                    > Nie pisałem bo nie wiem. Pewnie przyspieszyłoby to całe procedury. Wiem tylko,
                                                    > że dla mnie ciąża z Polką to byłaby TRAGEDIA a z Tajką - PRZYGODA ;)

                                                    Yyyy? A to niby dlaczego? Skąd ta przepaść? Sądzisz na fali entuzjazmu że rodzicielstwo jest łatwiejsze z osobą z innego kręgu kulturowego? Nie jest. Mały Taj ma inny żołądek i inne wymagania odnośnie całej reszty niż mały Polak? Czy może sądzisz że Tajka będzie mniej oddaną dziecku matką i mniej będzie od ciebie wymagała? Naiwny ;-) Wiesz, ja cię nei zniechęcam, ale uświadom sobie że kwestia, która w Polsce jest niełatwa i której nie chcesz się podjąć bo coś tam coś tam, nie stanie się nagle bajką jak ją implantujesz na obcy grunt. Pozostanie nadal tą samą kwestią ze wszystkimi trudnościami i niemożnościami.
                                                  • zawle Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 20:18
                                                    I co się stanie jak się rozejdą.....albo dzieciaka nie bedzie widywać, albo sam wychowaywać...o ile ona wróci. Ale chuj...przygoda hej przygoda.
                                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 13:47
                                              kag73 napisała:

                                              > No ale nie wyjasnila Ci kwestii tego Seana i dlaczego wyslala mu serducho? Zwyc
                                              > zajnie odwrocila kota ogonem piszac, ze sprawdziles to znaczy, ze od poczatku j
                                              > ej nie ufales i podejrzenie, ze to Ty jestes Sean.
                                              > Duzo tu o stosunku sil i kartach i asach w reku...ok. Co mnie niepokoi to zwycz
                                              > ajnie wielka niepewnosc co do jej uczuc. Moim zdaniem, tu zgadzam sie z Mabelle
                                              > , ona w Tobie zakochana nie jest. Co nie dziwi, za malo czasu, nie masz kredytu
                                              > zaufania i uczuc. Rozglada sie dalej albo pozostawila sobie furtke, w razie z
                                              > Toba nie wyjdzie, odpowiedziala temu Angolowi. Mozna jak najbardziej dalej w to
                                              > brnac, mozna, bo owszem jest szansa, ze dziewczyna Ciebie jeszcze w miare uply
                                              > wu czasu polubi bardziej/pokocha. Generalnie to chyba nie mozna czy nie da sie
                                              > zmusic kogos, zeby mial oczy tylko dla nas i czul miete tylko do nas, albo ta o
                                              > soba tak czuje albo nie. To jest takie troche wyroznienie, ze jednak tylko ja i
                                              > tylko ze mna a inni nie istnieja. I tutaj troche na zasadzie: akceptuj ze nie
                                              > jestes na 100% tym jedynym wybranym w tym momencie, ale...jezeli myslisz, ze wa
                                              > rto, to rob swoje i rob jak zaplanowales. Ja bym sie troche nie odzywala. A pot
                                              > em jednak nie wyskakiwala z tymi powaznymi deklaracjami. Tylko na zasadzie, nie
                                              > ch przyleci do Polski, sie zobaczy. Owszem zdarzyc Ci sie moze, ze w miedzy cza
                                              > sie babka se znajdzie innego.
                                              > Poza tym skoro juz sprawdzles, to przeba bylo sila spokoju troche odczekac co t
                                              > am sie dalej bedzie kroic na tym portalu randkowym :) Tez dziwne: taka malomow
                                              > na, ze nie wspomniala Tobie, ze nie udalo jej sie usunac konta. No szczegol.

                                              Sprawe Sean'a juz sobie sam wyjasnil, co pokazuje Jego wpis:

                                              "Taki Sean dajmy na to, oceniając obiektywnie urodę dziewczyn, które okazały mu swoje zainteresowanie w ciągu kilku dni jego bytności na portalu randkowym, to jakby codziennie ruchał ładniejszą od Wan, to do jej majtek dobrałby się dopiero gdzieś we wrześniu albo październiku."

                                              Stworzyl konkurenta, ktorego sam pokonal ;-) Tyle ze do konca nie rozumiem, bo sama zainteresowana TEZ okazala Sean'owi zainteresowanie. A ze facet rozpoczyna kontakt pierwszy, to chyba standard na portalach randkowych.
                                      • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 19:30
                                        "Jedna rada, postaw ją w takiej sytuacji, że jeżeli zrobi ciebie w trąbę to straci twarz. Na przykład niech zacznie ujawniać wasz związek publicznie - jeżeli będziesz znał znajomych, a oni Ciebie, jeśli rodzina będzie wiedziała, że istniejesz - będziesz miał bardzo bardzo mocną kartę i nie ważne kto był przed Tobą :) W naszej kulturze to nie działa, a tam jest mocna bronią. Ale to tylko w wypadku, kiedy na prawdę jest normalną dziewczyną i ma normalna rodzinę :) Tu jest Twoja szansa - jak już mówiłem naucz się jak działa zachowanie/strata twarzy w tamtej kulturze. To będzie Twój as w rękawie :)"

                                        Nawiasem. Co to jest za rada? Co komu po tym, ze ktos go nie "zrobi w trabe", bo inaczej straci twarz? Czy tu chodzi o zatrzymanie dziewczyny przy sobie? Na upartego poslubienia jej, co by zapewnic se na wylacznosc? Moze jestem dziwna ale chce, zeby ktos chcial byc ze mna, bo jest zakochany i chce byc ze mna a nie, bo inaczej straci twarz.
                                        Czy Wont jestes na etapie: co tu zrobic, zeby utrzymac to malzenstwo albo raczej ten zwiazek? Niewazne czy babka zakochana czy nie? Chcesz zwiazku dla zwiazku?
                                        • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 19:34
                                          kag73 napisała:
                                          Moze jestem dziwna ale chce, zeby ktos chcial byc ze mna, bo jest zakochany i chce byc ze mna a nie, bo inaczej straci twarz.
                                          ------------------------------------
                                          Bo my tu jesteśmy fanami miłości. Jak jej nie ma, to po ci to wszystko?
                                          • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 20:05
                                            "Bo my tu jesteśmy fanami miłości. Jak jej nie ma, to po ci to wszystko?"

                                            Ano. No chyba, ze ktos wyjdzie z zalozenia, ze jedna milosc wystarczy dla dwoch :)
                                            Inna wersja: ktos bardzo chce rodziny, dzieeci, czas ucieka, milosci nie znalazl, wtedy szuka do rzeczy partnera a milosc...przyjdzie pozniej. Czasami faktycznie przychodzi. Ale wydawlao mi sie, ze to nie przypadek wonta, bo ten do niedawna ani zony ani dzieciaka nie chcial :)
                                            • marek.zak1 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 20:19
                                              kag73 napisała:

                                              > "Bo my tu jesteśmy fanami miłości. Jak jej nie ma, to po ci to wszystko?"
                                              >
                                              > Ano. No chyba, ze ktos wyjdzie z zalozenia, ze jedna milosc wystarczy dla dwoch :).
                                              > Inna wersja: ktos bardzo chce rodziny, dzieeci, czas ucieka, milosci nie znalazl, wtedy szuka do rzeczy partnera a milosc...przyjdzie pozniej. Czasami faktycznie przychodzi.
                                              -------------------------
                                              Trzymamy kciuki, żeby tak sie stało. Wczoraj powiedziałem mojej, że każda chwila z nią jest dla mnie więcej warta, niż by było całe życie bez niej. Bardzo się wzruszyła.
                                  • mabelle2000 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:43
                                    zork_ne napisał(a):

                                    > Jak się obedrze to z romantycznych szat - zapytaj się każdego ze związku miesza
                                    > nego kiedy nastąpił temat ślub - dzieci i gwarantuję ci, że będzie 95% gdzieś n
                                    > a początku związku (pary, które poznały się w SEA). Azjatki są bardzo rzeczowe
                                    > i pierwsze pytania zazwyczaj są: Jak się nazywasz? Ile masz lat? Gdzie pracujes
                                    > z? i tak dalej. To nie wyklucza wyłączności obu stron dla siebie. Nigdzie nie n
                                    > apisałem, że się myśli o innych kutasach. Po prostu jest to wymiana oczekiwań
                                    > na samym początku i tyle. Zazwyczaj wygląda to jak negocjacje :)

                                    Nie rozumiesz. W stanie zakochania NIE SZUKA sie innych alternatyw, bo jesli sie szuka to znaczy ze nie jest sie zakochanym, tylko wciaz jest sie na etapie znajdowania najlepszej dla siebie opcji. Niektorzy tak moga szukac do konca zycia. Jasniej juz nie potrafie. O oczekiwaniach to mowia wszyscy, w Polsce tez.
                                    • rekreativa Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 15:30
                                      "Nie rozumiesz. "
                                      No nie, nie rozumieją.
                                      W zakochaniu jest jednak pewien element pójścia na żywioł, a nie taktyka, strategia, gry wojenne... "Napisała to i to, co jej odpisać, by stać się tym, który trzyma kij z marchewką? "
                                      Rzygam na taką retorykę. Jaka tu miłość? Chyba miłość własna.
                              • wont2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:12
                                zork_ne napisał(a):

                                > To chyba moja nadinterpretacja:
                                >
                                > "Wyleciałem w Tajlandii w Sylwestra. Uzgodniliśmy wówczas, że przyleci do mnie
                                > na trzy miesiące w maju i że jesteśmy (sama mnie zapytała o nasz status!)"
                                >
                                > A jeżeli sam zaproponował to sam jej dał tę przewagę :) Negocjacje na ten temat
                                > nastąpiłyby prędzej czy później z naciskiem na prędzej.
                                ------
                                To prawda, inicjatywa wyszła z mojej strony, żeby kontynuować znajomość. Na swoją "obronę" mogę jedynie powiedzieć, że to nie było tak, że prosiłem czy stawiałem się w roli petenta, bo jakoś to było oczywiste, że ona oczekuje ode mnie takiej propozycji.


                                > Co powinno zwrócić uwagę, takie stare wygi jak forumowicze tutaj nie dają się o
                                > motać w 3 tygodnie młódkom. Z ręką na sercu ile ludzi tutaj podjęłoby temat ślu
                                > bu, dzieci itp w ciągu 3 tygodni od poznania na wakacjach młodej uroczej europe
                                > jki? :D
                                >
                                > W Azji jest to nagminne :) Farangi łatwo tracą głowę dla azjatyckich piękności.
                                > Mam zresztą taka teorię, że przeciętna azjatka podoba się europejczykowi znacz
                                > nie bardziej niż przeciętnemu azjacie ze względów na różnice genetyczne i to, z
                                > e natura woła w nas o zróżnicowanie genów w naszym potomstwie :D Na przykład az
                                > jatka z SEA której obiektywnie dałoby się 7/10, dla białego europejczyka byłaby
                                > 9/10. One potrafią to wykorzystać :D
                                -------
                                Jedna ważna okoliczność, której nie możemy pomijać w ocenie dynamiki w relacjach Farang-Tajka - logistyka i przepisy wizowe. No po prostu, jak się nie mieszka na miejscu to nie można sobie pozwolić, żeby relacja rozwijała się w sposób naturalny.
                                • zork_ne Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:38
                                  Ale to jest do ogarnięcia. Potrzeba dużo samozaparcia, Bo logistyka jest upierdliwa jak jasna cholera, a nasz konsulaty utrudniają jak mogą. Na szczęście latanie w tamtą stronę jest łatwe :) Trzeba mądrze rozegrać i dążyć do z góry ustalonego celu i nie zamykać oczu na czerwone flagi. To nie jest łatwe, mógłbym o tym książkę napisać hehe :D
                              • kag73 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 14:01
                                "Co powinno zwrócić uwagę, takie stare wygi jak forumowicze tutaj nie dają się omotać w 3 tygodnie młódkom. Z ręką na sercu ile ludzi tutaj podjęłoby temat ślubu, dzieci itp w ciągu 3 tygodni od poznania na wakacjach młodej uroczej europejki? :D
                                W Azji jest to nagminne :) "

                                To jest tez bardzo czeste w przypadku starszy Europejczyk i mloda atrakcyjna Latynoska. Ja mam taka teorie, ze oni traca glowe, bo to dla nich polow ich zycia. Taka szansa juz moze nie trafic sie nigdy. Wow, mam dostep do mlodej ladnej dziewczyny/cipki! Biore! W Europie o taki dostep duzo trudniej, no takie sa realia. Niestety powodem nie jest najczesciej facetow atrakcyjnosc fizyczna tych facetow czy wielkie zakochanie. Naprawde nie. co czesto wychodzi po czasie.

                                " Mam zresztą taka teorię, że przeciętna azjatka podoba się europejczykowi znacznie bardziej niż przeciętnemu azjacie ze względów na różnice genetyczne i to, ze natura woła w nas o zróżnicowanie genów w naszym potomstwie :D Na przykład azjatka z SEA której obiektywnie dałoby się 7/10, dla białego europejczyka byłaby 9/10. One potrafią to wykorzystać :D

                                Tak egzotyka ma przebicie. Nie jestem jakas ekspertka w kwesiach azjatycko europejskich i innych tam relacji, ale pare takich przypadkow zanam i ...generalnie zauwazylam, ze te chlopaki nie mieliby rowniez nic przeciwko atrakcyjnym Europejkom, ale...no wlasnie z Azjatkami czy Latynoskami latwiej wejsc w interacje, wyrozniaja sie w ich kraju, sa egzotyczni, w dodatku maja dodatkowe atuty typu: wiecej pieniadzy, w przypadku Azji wieksi rozmiarowo(niekoniecznie tylko w detalu :))) itd. itd., zainteresowani tymi Azjatkami, ktore moze dla ich krajanow wcale nie sa takie ach. Podobnie jak dla Szkotow czy Angoli w Polsce, za co druga laska na ulicy sie obejrza, Polak nie zwroci uwagi. To tez trzeba wziac pod uwage.
                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:40
                            zork_ne napisał(a):

                            > Sama deklaracja w pewnym momencie i po 3 tygodniach, że zaprosi, się ożeni i zg
                            > adza się na dziecko (nie ważne, że w nieokreślonej przyszłości i czy to na praw
                            > dę nastąpi) pokazuje jak wielką przewagę dziewczyna zyskała po tak krótkiej zna
                            > jomości :) Same dywagacje i rozważania na temat Seana i kontrola czy dziewczyna
                            > nie zlikwidowała konta na portalu także pokazuje jak wielką przewagę zdobyła :
                            > ) Może określenie pozycja siły powiniem zamienić na przewage emocjonalną. Bo zd
                            > obyła i to sporą :)

                            Znowu sie powtorze: mysle, ze to kwestia braku alternatywy. NIe prowadzi bowiem 'polityki obfitosci' jaka doradzal Yoric Kutuzowi, a raczej nie doradzal, tylko popieral, punktowal. Dziewczyna zdaje sie nie popelnac tego bledu i polityke takowa prowadzi, zwlaszcza ze nie ma oporow przed wskakiwaniem do lozka ani nie boi sie ciazy czy chorob przenoszonych droga plciowa.
                          • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:40
                            zork_ne napisał(a):
                            > Sama deklaracja w pewnym momencie i po 3 tygodniach, że zaprosi, się ożeni i zg
                            > adza się na dziecko (nie ważne, że w nieokreślonej przyszłości i czy to na praw
                            > dę nastąpi) pokazuje jak wielką przewagę dziewczyna zyskała po tak krótkiej zna
                            > jomości :) Same dywagacje i rozważania na temat Seana i kontrola czy dziewczyna
                            > nie zlikwidowała konta na portalu także pokazuje jak wielką przewagę zdobyła :
                            > ) Może określenie pozycja siły powiniem zamienić na przewage emocjonalną. Bo zd
                            > obyła i to sporą :)

                            Czyli mamy grę, w której jednej stronie zależy znacznie bardziej.
                            Od ekonomicznej strony - Wontów jest chyba więcej niż Wan. Ona z łatwością dobierze kolejnego faceta, który zawiezie ją do Europy, On chyba nie znajdzie kolejnej Wan z taką łatwością jak miało to miejsce w tym momencie.
                            Od strony biologicznej - nie angażowałbym się w układ wiodący do małżeństwa, gdzie miałbym poczucie aż tak dużej wyższości partnerki pod względem atrakcyjności. Mówię to ze swojego punktu widzenia, bardziej równorzędne układy są korzystniejsze emocjonalnie, stabilniejsze.
                            Od strony technicznej - Ona jest jego pierwszą, on dla niej jest prawdopodobnie kolejnym z rzędu.

                            Pytanie - o co toczy się tak naprawdę gra z Jej strony? Jaka jest Jej korzyść? Im dłużej o tym myślę, tym więcej mi się zapala czerwonych lampek.
                            • sabat3 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:45
                              sabat3 napisał:
                              > Od strony technicznej - Ona jest jego pierwszą, on dla niej jest prawdopodobnie
                              > kolejnym z rzędu.

                              * w TEJ grze. (na gruncie Tajsko - międzynarodowym)
                            • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 12:10
                              sabat3 napisał:

                              > Pytanie - o co toczy się tak naprawdę gra z Jej strony? Jaka jest Jej korzyść?
                              > Im dłużej o tym myślę, tym więcej mi się zapala czerwonych lampek.

                              Wg mnie jak najbardziej powinna przyjechac i zobaczyc dokladnie na czym bedzie polegalo jej zycie. Przeciez to nie bedzie 3 miesiace laby tylko normalne chodzenie pana mlodego do pracy, no wiec ona musi sie odnalezc w czekajacej na nia rzeczywistosci czyli spedzania glownie czasu samej. Czy jej sie spodoba gdzie bedzie mieszkac, jak, na jakim poziomie (vide babka przywieziona na katowickie osiedle, co zwariowala i oglosila ze jedno dzicko jest Jezusem a drugie Szatanem ;) czy sie tam bedzie dobrze tam czula, jeszcze raz: kultura, mieszkanie, okolica, pogoda, ludzie, znajomi, jezyk, codzienne obowiazki, zajecia, poczucie izolacji, ect. Jak to zycie bedzie wygladalo i czy bedzie dla niej atrakcyjne. Czy bedzie wychowywac Polaka, ect.
                          • hello-kitty2 Re: Eksperyment socjologiczny - Tajlandia, epilog 18.01.18, 11:40
                            zork_ne napisał(a):

                            > Sama deklaracja w pewnym momencie i po 3 tygodniach, że zaprosi, się ożeni i zg
                            > adza się na dziecko (nie ważne, że w nieokreślonej przyszłości i czy to na praw
                            > dę nastąpi) pokazuje jak wielką przewagę dziewczyna zyskała po tak krótkiej zna
                            > jomości :) Same dywagacje i rozważania na temat Seana i kontrola czy dziewczyna
                            > nie zlikwidowała konta na portalu także pokazuje jak wielką przewagę zdobyła :
                            > ) Może określenie pozycja siły powiniem zamienić na przewage emocjonalną. Bo zd
                            > obyła i to sporą :)

                            Znowu sie powtorze: mysle, ze to kwestia braku alternatywy. NIe prowadzi bowiem 'polityki obfitosci' jaka doradzal Yoric Kutuzowi, a raczej nie doradzal, tylko popieral, punktowal. Dziewczyna zdaje sie nie popelnac tego bledu i polityke takowa prowadzi, zwlaszcza ze nie ma oporow przed wskakiwaniem do lozka ani nie boi sie ciazy czy chorob przenoszonych droga plciowa.
    • wont2 Epilog epilogu ;) 18.01.18, 20:40
      Chciałem podziękować wszystkim, którzy zabrali głos w tym wątku i dali mi tzw. "pokarm dla myśli". Podjąłem decyzję, że jutro rano odezwę się do dziewczyny i będę kontynuować relację. Mimo tego, że cieszę się, że relacjonowałem tę telenowelę, bo dzięki temu wygadałem się i podjąłem ostatecznie taką a nie, jak początkowo chciałem, przeciwną decyzję, nie będę jej dalej relacjonować. Może, za jakiś czas, wrodzony ekshibicjonizm wygra i podzielę się przy jakiejś okazji swoimi wrażeniami ale myślę, że wątpię.

      Jednocześnie, chciałem się na pożegnanie tego wątku podzielić innym, bardzo ciekawym i pouczającym, doświadczeniem z tego eksperymentu. Mianowicie, absolutnie wszyscy mężczyźni, którzy zabrali głos w tym wątku, mimo że przedstawiali często krytyczne zdanie odnośnie do moich dotychczasowych jak i planowanych działań, robili to z życzliwością. Z kolei absolutnie wszystkie kobiety, z jednym wyjątkiem andzi, którą do tej pory bardzo ceniłem i lubiłem a od teraz też bardzo podziwiam, robiły to z nieżyczliwością. Pisząc życzliwość/nieżyczliwość nie mam oczywiście na myśli wyłącznie stylu przedstawienia opinii ale przede wszystkim kryjące się za opinią motywacje. W każdym razie, utwierdza mnie to w przekonaniu, że nie ma już dla mnie powrotu do Polek. Być może azjatyckie kobiety są też żmijowate, ale przynajmniej syczą w innym języku ;)

      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję dobrym, życzliwym ludziom z forum i z priva :)
      • dinamokutaisi Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 21:35
        Epilog epilogu ;)
        wont2 18.01.18, 20:40

        Chciałem podziękować wszystkim, którzy zabrali głos w tym wątku i dali mi tzw. "pokarm dla myśli". Podjąłem decyzję, że jutro rano odezwę się do dziewczyny i będę kontynuować relację. Mimo tego, że cieszę się, że relacjonowałem tę telenowelę, bo dzięki temu wygadałem się i podjąłem ostatecznie taką a nie, jak początkowo chciałem, przeciwną decyzję, nie będę jej dalej relacjonować. Może, za jakiś czas, wrodzony ekshibicjonizm wygra i podzielę się przy jakiejś okazji swoimi wrażeniami ale myślę, że wątpię. "

        Once in a while drop a line
        To say you are feelin' fine
      • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 21:35
        W każdym razie, utwierdza mnie to w przekonani
        > u, że nie ma już dla mnie powrotu do Polek. Być może azjatyckie kobiety są też
        > żmijowate, ale przynajmniej syczą w innym języku ;)

        Hehe, bez przesady, wszystkieśmy córki Ewy i takie same żmije. W dodatku uważaj, bo syczenie w obcym języku możesz źle zinterpretować i straci ono tym samym swój ostrzegawczy wydźwięk ;-) Zakochał się w Azjatce to mu się wydaje, że wszystkie Azjatki mniej pułapek rozstawiają niż Polki - racjonalizacja. Naiwny ;-) Ale tak to działa i nic się nie poradzi.
        Mam nadzieję, że za parę lat weźmiesz na plac zabaw swojego dzieciaka, ja swoje wnuczę, będziemy grzać się na słońcu i licytować który szczeniak bardziej skośny ;-) Szkoda tylko, że na placu zabaw nie wypada zajarać skręta.
        • hello-kitty2 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 21:51
          Pojawila sie nowa kategoria zyczliwy/niezyczliwy czlowiek z forum. Przedtem funkcjonowala tylko mily/niemily. Ale co tu zrobic jak ktos jest mily ale jednak sie nie podoba? To jest wtedy mily - niezyczliwy ;) Kategoria wg innego podzialu 'panie z forum' ma sie nadal dobrze.
          • dinamokutaisi Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:32
            hello-kitty2 napisała:

            > Pojawila sie nowa kategoria zyczliwy/niezyczliwy czlowiek z forum. Przedtem fun
            > kcjonowala tylko mily/niemily. Ale co tu zrobic jak ktos jest mily ale jednak s
            > ie nie podoba? To jest wtedy mily - niezyczliwy ;) Kategoria wg innego podzial
            > u 'panie z forum' ma sie nadal dobrze.
            >

            W ostatnich latach życzliwość mocno zaistniała w moim oglądzie wiesz świata, kryterium życzliwości; "aktywnie nieżyczliwy" - bardzo porządkujący termin np. w obserwacji relacji rodzinnych:)
            • dinamokutaisi Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:36
              aktywnie nieżyczliwe zachowanie partnera/ki to takie które celowo utrudnia ci realizację twojego niekwestionowanego prawa np. w małżeństwie
              • marek.zak1 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:45
                Śnieżyca w Warszawie. Nie wieje, ale ciągle pada śnieg. Ulice zasypane. W ośnieżonym lesie jasno, jak w dzień. Warszawa czeka na na huragan. Inne sprawy zostały tymczasowo odłożone.
                • dinamokutaisi Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:48
                  Jutro idę do parku obejrzeć zimę, dzisiaj nie mogłem. Nie wiadomo jak długo potrwa, a długo kazała na siebie czekać.
            • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:37
              dinamokutaisi napisał(a):

              > W ostatnich latach życzliwość mocno zaistniała w moim oglądzie wiesz świata, kr
              > yterium życzliwości; "aktywnie nieżyczliwy" - bardzo porządkujący termin np. w
              > obserwacji relacji rodzinnych:)

              Był tu kiedyś taki głupi fiut loppe. Zasłynął głównie atakami na Rekreativę :)
              • hello-kitty2 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:07
                lybbla napisał:

                > Był tu kiedyś taki głupi fiut loppe.

                Ej uwazaj, zaczynasz wchodzic mi w niemila, agresywna parade ;)
      • marek.zak1 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 21:59
        Jak spiewaja fani Liverpoolu: You will never walk alone.
        • dinamokutaisi Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:16
          Odrobina życzliwości kibiców jeszcze żadnemu klubowi nie zaszkodziła
      • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:13
        "wszystkie kobiety, z jednym wyjątkiem andzi, którą do tej pory bardzo ceniłem i lubiłem a od teraz też bardzo podziwiam, robiły to z nieżyczliwością. "

        Oczywiście dlaczego ta nieżyczliwość, to już się na Twoje przemyślenia nie załapało. Lepiej zwalić wszystko na rzekomą jadowitość Polek, a forumowiczek w szczególności.
        • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 22:25
          rekreativa napisała:


          > Oczywiście dlaczego ta nieżyczliwość, to już się na Twoje przemyślenia nie zała
          > pało. Lepiej zwalić wszystko na rzekomą jadowitość Polek, a forumowiczek w szczególności.

          Snorkelingowałem kiedyś z Australijczykami, jeden był modelem.
          Miał chap branie jak cholera. I ten chłop jak marzenie pyta mnie czy zupa cebulowa
          to narodowe danie w Polsce. Pierwsze słyszę - odpowiedziałem- a dlaczego pytasz?
          Bo miałem kiedyś dziewczynę Polkę i ona robiła mi taką zupę wiedząc, że ja nie znoszę cebuli - odpowiedział. Popłakałem się ze wzruszenia, w jego niepewnym głosie można było wyczuć ślad wielkiego hebanowego dildo.
          Polki są jedyne w swoim rodzaju :*
        • zawle Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:09
          rekreativa napisała:

          > "wszystkie kobiety, z jednym wyjątkiem andzi, którą do tej pory bardzo ceniłem
          > i lubiłem a od teraz też bardzo podziwiam, robiły to z nieżyczliwością. "
          >
          > Oczywiście dlaczego ta nieżyczliwość, to już się na Twoje przemyślenia nie zała
          > pało. Lepiej zwalić wszystko na rzekomą jadowitość Polek, a forumowiczek w szcz
          > ególności.

          A kag? Ona zawsze życzliwa jest. Ja dla Ciebie straciłam cała życzliwość gdy człowieka nazwałeś małym kieszonkowym jebadełkiem....tylko chuj tak mógłby powiedzieć. Pogardliwy chuj. A dla takich nie ma życzliwości.
          • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:18
            " Ja dla Ciebie straciłam cała życzliwość gdy człowieka nazwałeś małym kieszonkowym jebadełkiem....tylko chuj tak mógłby powiedzieć"

            No co Ty, to pewnie tak romantycznie, pieszczotliwie ...
            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:43
              rekreativa napisała:
              > " Ja dla Ciebie straciłam cała życzliwość gdy człowieka nazwałeś małym kieszonk
              > owym jebadełkiem....tylko chuj tak mógłby powiedzieć"
              >
              > No co Ty, to pewnie tak romantycznie, pieszczotliwie ...

              Właśnie się w takim "jebadełku" zakochał, więc nie sądzę, by tak myślał naprawdę.
              Czasem tak jest, że człowiek coś palnie bez sensu, myśli że będzie śmiesznie, a po chwili orientuje się, że zamiast śmiesznie jest raczej głupio, ale co poszło w eter, to poszło.
              • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 00:22
                sabat3 napisał:
                > Właśnie się w takim "jebadełku" zakochał, więc nie sądzę, by tak myślał naprawd
                > ę.
                > Czasem tak jest, że człowiek coś palnie bez sensu, myśli że będzie śmiesznie, a
                > po chwili orientuje się, że zamiast śmiesznie jest raczej głupio, ale co poszł
                > o w eter, to poszło.

                Myślisz że nie jest to możliwe do sklejenia? Może tylko w jebadełkach może się zakochiwać? Niezbadane są wybory człowiecze;)
              • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 07:23
                sabat3 napisał:

                > Właśnie się w takim "jebadełku" zakochał, więc nie sądzę, by tak myślał naprawd
                > ę.

                Jebadelko jest wtedy jak sknera na to jebanie musi wydac kase. Jak dala dupy za darmo, to znaczy ze jestem " fajny gosc " ( to z Gogola) i o jebadelku nie ma juz mowy, jest za to wielka milosc.

                > Czasem tak jest, że człowiek coś palnie bez sensu, myśli że będzie śmiesznie, a
                > po chwili orientuje się, że zamiast śmiesznie jest raczej głupio, ale co poszł
                > o w eter, to poszło.

                Slabo bronisz ziomala. Postaraj sie bardziej.
                • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 08:08
                  mabelle2000 napisała:
                  > Jebadelko jest wtedy jak sknera na to jebanie musi wydac kase. Jak dala dupy za
                  > darmo, to znaczy ze jestem " fajny gosc " ( to z Gogola) i o jebadelku nie ma
                  > juz mowy, jest za to wielka milosc.

                  Musisz do tego dołożyć jeszcze kilka cech żeby się "opłacało". Sama dostepność dupy to za mało,o czym świadczy historia naszego forum.

                  > Slabo bronisz ziomala. Postaraj sie bardziej.

                  No co Ty....chłopaki są bezstonni, my jesteśmy storonicze- o czym świadczy ten wątek, a zaprzecza tego wiele innych.
                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:50
                  mabelle2000 napisała:
                  > Jak dala dupy za darmo, to znaczy ze jestem " fajny gosc " (to z Gogola) i o jebadelku nie ma juz mowy, jest za to wielka milosc.>

                  No bo po co by dawała za darmo - jak bym nie był? :-). I nie rokował związkowo.
                  No i spytaj Sabata czy jak mu ona daje dla przyjemności (swojej, niekoniecznie jego) - to czy mu to nie poprawia samopoczucia?. To przecież widać na forum, że mu poprawia.
                  Są różne sposoby na poprawę samopoczucia - alko, mercedes*, wejście zimą na K2, ale normalnemu facetowi są też potrzebne teksty typu: ale mi było pięknie!
                  * Ja jeżdżę Focusem. I kuzyn co jeździ BMW - mi mówi: czemu ty jeździsz takim gównem. A ja mu na to: bo ty traktujesz to swoje BMW jako przedłużenie penisa, ja nie muszę.
                  • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 12:57
                    gogol77 napisał:
                    > No bo po co by dawała za darmo - jak bym nie był? :-). I nie rokował związkowo.

                    Na serio myślisz że one nic nie dostają? Zawsze się realizuje jakieś swoje potzreby. Tu może być potrzeba bycia z kimś, obrony przed "samotnością".
                    • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 13:32
                      zawle napisała:
                      > Na serio myślisz że one nic nie dostają? Zawsze się realizuje jakieś swoje pot
                      > zreby. Tu może być potrzeba bycia z kimś, obrony przed "samotnością".

                      Jesli jakas kobieta realizuje potrzebe "bycia z kims" akurat ze mna, to jest to dla mnie jeszcze bardziej gratyfikujace od potrzeby seksu.
                      • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 16:48

                        > Jesli jakas kobieta realizuje potrzebe "bycia z kims" akurat ze mna,

                        Odpowiem Ci tak, jakmój syn odpowiedział kiedyś mnie. Powiedział że jestem najpiękniejsza na świecie. Ucieszyłam się, tym bardziej że kupowaliśmy wtedy buty i obok stał przystojniak. Podziekowałam mu i powiedziałam że się cieszę. I tu jego odpowiedż;
                        - Na serio się cieszysz? Że jesteś piekniejsza od smoka?

                        to jest to
                        > dla mnie jeszcze bardziej gratyfikujace od potrzeby seksu.

                        no cóż..musi tak być, bo sam się tu spowiadałeś o swoich problemach:))
                  • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:18
                    gogol77 napisał:

                    > No bo po co by dawała za darmo - jak bym nie był? :-). I nie rokował związkowo.

                    Moze Ci dac z nudow, albo dla pieniedzy, albo z litosci, albo zeby samej sie dowartosciowac.
                    Ty myslisz ze jestes "fajny gosc", a na powyzsze to wystarczy zebys tylko nie byl chamem i nie smierdzial.

                    • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:26
                      mabelle2000 napisała:
                      > Ty myslisz ze jestes "fajny gosc", a na powyzsze to wystarczy zebys tylko nie b
                      > yl chamem i nie smierdzial.

                      Ale to sie ma do praktyki jak wol do karety.
                      W rzeczywistosci wymagania kobiet sa o wiele wyzsze.
                      • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:39
                        Bo tak Ci koledzy powiedzieli???:))
                    • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 18:08
                      mabelle2000 napisała:
                      > Moze Ci dac z nudow, albo dla pieniedzy, albo z litosci, albo zeby samej sie dowartosciowac. Ty myslisz ze jestes "fajny gosc", a na powyzsze to wystarczy zebys tylko nie byl chamem i nie smierdzial.>

                      O kurwa, mabelle, proszę, nie rób mnie tego!
              • sea.sea Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:11
                Wyobraźmy sobie, że Wont budzi się jako Sean z Ameryki i ma możliwości Seana z Ameryki.
                Jak myślisz, nadal by był zakochany w Wan, czy może by zaczął przebierać w tych jedenastkach, przy których Wan jest do przelecenia dopiero w październiku? :D
                • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:24
                  sea.sea napisała:

                  > Wyobraźmy sobie, że Wont budzi się jako Sean z Ameryki i ma możliwości Seana z
                  > Ameryki.
                  > Jak myślisz, nadal by był zakochany w Wan, czy może by zaczął przebierać w tych
                  > jedenastkach, przy których Wan jest do przelecenia dopiero w październiku? :D

                  No ale to akurat dotyczy każdego, niezależnie od płci.
                  • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 14:13
                    sabat3 napisał:

                    > sea.sea napisała:
                    >
                    > > Wyobraźmy sobie, że Wont budzi się jako Sean z Ameryki i ma możliwości Se
                    > ana z
                    > > Ameryki.
                    > > Jak myślisz, nadal by był zakochany w Wan, czy może by zaczął przebierać
                    > w tych
                    > > jedenastkach, przy których Wan jest do przelecenia dopiero w październik
                    > u? :D
                    >
                    > No ale to akurat dotyczy każdego, niezależnie od płci.

                    Pewnie tak, nie zastanawiałam się. Ale postąpiłam nie raz wbrew tej "zasadzie" rezyzgnując w grzebaniu w rogu obfitości w sytuacji zakochania/miłości i raz rezygnując z pchającej mi się w ręce (i w majtki) okazji przez bardzo duże O gdy kochalam. Nie twierdzę że ja to tak zawsze i na pewno broń Boże nigdy a w życiu, ale precedensy są.
                    • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 14:39
                      aandzia43 napisała:
                      > ....rezyzgnując w grzebaniu w rogu obfitości w sytuacji zakochania/miłości i raz rezygnując z pchającej mi się w ręce (i w majtki) okazji przez bardzo duże O >

                      No widzisz! I niech mi tu nikt nie gada, że wy nie macie lepiej! Wam róg obfitości sam się pcha w ręce (majtki!). Bo wy tam w tych majtkach macie to... co tygrysy lubią najbardziej.
                      A my? My się musimy mocno starać, stosować wyrafinowane strategie, żeby wam wyszło, że jesteśmy choćby trochę "fajni goście". Wont pewnie jest a patrz jakie ma perypetie.
                      A już żeby być dla was "okazją przez bardzo duże O" - to wogóle :-(. To jak K2 zimą.
                      Nasze life is brutal and full of zasadzkas
                      • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 14:49

                        > No widzisz! I niech mi tu nikt nie gada, że wy nie macie lepiej! Wam róg obfito
                        > ści sam się pcha w ręce (majtki!). Bo wy tam w tych majtkach macie to... co tyg
                        > rysy lubią najbardziej.
                        > A my? My się musimy mocno starać, stosować wyrafinowane strategie, żeby wam wys
                        > zło, że jesteśmy choćby trochę "fajni goście". Wont pewnie jest a patrz jakie m
                        > a perypetie.
                        > A już żeby być dla was "okazją przez bardzo duże O" - to wogóle :-(. To jak K2
                        > zimą.
                        > Nasze life is brutal and full of zasadzkas

                        Bla bla bla, Gogol. Róg obfitości to tylko sporo okazji/ewentualnych kandydatów do bzyknięcia się, ale nie jest powiedziane że fajnego (z punktu widzenia kobiety) bzyknięcia. Takie rogi obfitości są równiez dostępne dla co przystojniejszych i odważniejszych mężczyzn. Jak ktoś rezygnuje z grzebania w rogu obfitości celem ewentualnego bzyknięcia bo zakochany to jest kwestia osobnicza, a nie płci.
                        • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 16:07
                          aandzia43 napisała:

                          Takie rogi obfitości są równiez dostępne dla co przystojniejs
                          > zych i odważniejszych mężczyzn.

                          Ile procent meskiej populacji sie lapie w te kryteria?
                    • sea.sea Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 14:51
                      U mnie w sytuacji zakochania to do tej pory zawsze działało tak, że reszta świata się robiła przezroczysta i nieinteresująca. Jak jestem zakochana, to nie grzebię, wydawało mi się, że na tym właśnie zakochanie polega - że mimo, że po świecie chodzą inne interesujące jednostki, to się to może owszem i zauważa, ale pragnie się tej jednej, wybranej osoby i nie myśli się o wymianie jej na inny model tylko dlatego, że się jakiś nawinął.
                      • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 14:59
                        U mnie w sytuacji zakochania to do tej pory zawsze działało tak, że reszta świata się robiła przezroczysta i nieinteresująca. Jak jestem zakochana, to nie grzebię, wydawało mi się, że na tym właśnie zakochanie polega - że mimo, że po świecie chodzą inne interesujące jednostki, to się to może owszem i zauważa, ale pragnie się tej jednej, wybranej osoby i nie myśli się o wymianie jej na inny model tylko dlatego, że się jakiś nawinął.

                        No dokladnie, bo tak wlasnie jest u zakochanych. Inni nie istnieja. Stad, niezyczliwie do Wonta (w jego ocenie), ze Wan najpewniej zakochana nie jest a on sadzil po sobie :( Co nie znaczy, ze nie widzi w nim potencjalnego kandydata do zwiazku i z czasem moze go nawet pokochac.
                        • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:02
                          kag73 napisała:
                          > No dokladnie, bo tak wlasnie jest u zakochanych. Inni nie istnieja. Stad, niezy
                          > czliwie do Wonta (w jego ocenie), ze Wan najpewniej zakochana nie jest a on sad
                          > zil po sobie :( Co nie znaczy, ze nie widzi w nim potencjalnego kandydata do zw
                          > iazku i z czasem moze go nawet pokochac.

                          No ludzie...kto się zakochuje po tak krótkim czasie? Plany na zakochanie mieć można, ale nic więcej.
                          • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:18
                            zawle napisała:
                            > No ludzie...kto się zakochuje po tak krótkim czasie? Plany na zakochanie mieć m
                            > ożna, ale nic więcej.

                            Ja sie kiedys zakochalem w kilka dni. To bylo na koloniach, a ja mialem 10 lat :))))
                            Ale mnie wzielo. Lezalem na lozku w nocy i jeczalem, ze ja kocham, a koledzy zrzedzili, zebym zamknal ryj, bo chca spac :))) Ale szokiem jest, ze po trzydziestu latach pamietam w jakim byla typie urody a takze jej imie i nazwisko :)
                          • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:20
                            "No ludzie...kto się zakochuje po tak krótkim czasie? Plany na zakochanie mieć można, ale nic więcej."

                            No to nazwijmy to zauroczeniem, fascynacja, stanem "do zakochania jeden krok", uczuciem, ze to wlasnie ta/ten i chce sie z ta osoba byc, ze zaprzata czyjes mysli. Pomijam, ze niektorzy sa kochliwi, wiec sie moga i szybko zakochac :)
                            Jak wyjasnilabys w tym konkretnym przypadku sytuacje: Wont do niedawne nie chcacy ani zony ani dziecka, nagle gotow jest na to wszystko z osoba, ktora zna dwa tygodnie. Dlaczego nagle zmienil zdanie? Czym sie kieruje albo co nim kieruje?
                            • marek.zak1 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:30
                              kag73 napisała:
                              Jak wyjasnilabys w tym konkretnym przypadku sytuacje: Wont do niedawne nie chcacy ani zony ani dziecka, nagle gotow jest na to wszystko z osoba, ktora zna dwa tygodnie. Dlaczego nagle zmienil zdanie? Czym sie kieruje albo co nim kieruje?
                              ----------------------
                              Jak to czym? Miłością. Trafiło w niego, jak kiedyś we mnie.
                      • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 18:38
                        sea.sea napisała:

                        > U mnie w sytuacji zakochania to do tej pory zawsze działało tak, że reszta świa
                        > ta się robiła przezroczysta i nieinteresująca. Jak jestem zakochana, to nie grz
                        > ebię, wydawało mi się, że na tym właśnie zakochanie polega - że mimo, że po świ
                        > ecie chodzą inne interesujące jednostki, to się to może owszem i zauważa, ale p
                        > ragnie się tej jednej, wybranej osoby i nie myśli się o wymianie jej na inny mo
                        > del tylko dlatego, że się jakiś nawinął.
                        -------
                        No ale umie sie chyba obiektywnie ocenic ze np. George Clooney jest obiektywne fizycznie bardziej atrakcyjny niz twoj chlopak? Czy tez zakochanie ci na mozg siada?
                        • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:23
                          wont2 napisał:
                          > No ale umie sie chyba obiektywnie ocenic ze np. George Clooney jest obiektywne fizycznie bardziej atrakcyjny niz twoj chlopak? Czy tez zakochanie ci na mozg siada?>

                          No ale to się wtedy patrzy na nią/jego jak na dzieło sztuki a nie jak nie przymierzając ....na jebadełko. Nawet tylko potencjalne.
                          Ja też miewałem takie stany jak Sea, Kag albo Aandzia ale to nie było przesadnie.... chroniczne ;-)
                          Teraz też tak mam (że to takie dzieła sztuki) ale to już z radykalnie innego powodu :-(
                          • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:26
                            gogol77 napisał:

                            > wont2 napisał:
                            > > No ale umie sie chyba obiektywnie ocenic ze np. George Clooney jest obiek
                            > tywne fizycznie bardziej atrakcyjny niz twoj chlopak? Czy tez zakochanie ci na
                            > mozg siada?>
                            >
                            > No ale to się wtedy patrzy na nią/jego jak na dzieło sztuki a nie jak nie przym
                            > ierzając ....na jebadełko. Nawet tylko potencjalne.
                            > Ja też miewałem takie stany jak Sea, Kag albo Aandzia ale to nie było przesadni
                            > e.... chroniczne ;-)
                            > Teraz też tak mam (że to takie dzieła sztuki) ale to już z radykalnie innego po
                            > wodu :-(
                            -----
                            Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?
                            • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:30
                              Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?

                              Zadna z kobiet tu nie napisala nigdzie, ze nazwales tak Wan. Skup sie i nie nazywaj innych niekumatymi, bo sam jestes niekumaty.
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:39
                                kag73 napisała:

                                > Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W
                                > ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?
                                >
                                > Zadna z kobiet tu nie napisala nigdzie, ze nazwales tak Wan. Skup sie i nie naz
                                > ywaj innych niekumatymi, bo sam jestes niekumaty.
                                -----
                                Skup sie kumata i przeczytaj jeszcze raz wpis moj i gogola. Nigdzie nie twierdze, ze tak napisala ktoras z kobiet, pisze ze tak napisal a raczej zasugerowal gogol.
                              • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:01
                                kag73 napisała:
                                > Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?>

                                Znalazlem!!! W Sylwestra o 11.04 Wont w tym wątku przyznal się, że spuszał się Wan do cipki.
                                Tego samego dnia o 12.04 zawle napisala mu: Gratulacje wont. Te wytryski to efekt połączenia małego kieszonkowego jebadełka z nieprostytułującą się kobietą.
                                A potem ja jej zacytowałem co wg. wiki znaczy: jebedelko.
                                Zawle, nie Ty!!! Jesteś niewinnna!
                                • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:05
                                  gogol77 napisał:

                                  > kag73 napisała:
                                  > > Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okresle
                                  > nia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?>
                                  >
                                  > Znalazlem!!! W Sylwestra o 11.04 Wont w tym wątku przyznal się, że spuszał się
                                  > Wan do cipki.
                                  > Tego samego dnia o 12.04 zawle napisala mu: Gratulacje wont. Te wytryski to efe
                                  > kt połączenia małego kieszonkowego jebadełka z nieprostytułującą się kobietą.
                                  > A potem ja jej zacytowałem co wg. wiki znaczy: jebedelko.
                                  > Zawle, nie Ty!!! Jesteś niewinnna!
                                  -----
                                  Hmmm, czyli to zawle tak okreslila drugiego czlowieka... Wstydz sie zawle! :)
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:09
                                    Hmmm, czyli to zawle tak okreslila drugiego czlowieka... Wstydz sie zawle! :)
                                    -----
                                    I w dodatku, nie jakas archetypiczna, bezosobowa tajska prostytutke, tylko czlowieka z krwi i kosci. Moja EWENTUALNA zone i matke mojego dziecka/dzieci (to jeszcze niestety nieustalone). Wstydz sie zawle! :)
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:26
                                    zawle napisala mu: Gratulacje wont. Te wytryski
                                    > to efe
                                    > > kt połączenia małego kieszonkowego jebadełka z nieprostytułującą się kobi
                                    > etą.
                                    ------
                                    A poza tym co to znaczy "nieprostytulujaca sie kobieta"? Czy to naprawde tak trudno nauczyc sie obcych slow? Kitty moglaby w koncu nauczyc sie pisac "dziewictwo" a nie "dziewidztwo" a zawle "nieprostytuujaca sie kobieta" zamiast "nieprostytulujaca sie kobieta".
                                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:05
                                  gogol77 napisał:
                                  > Wont w tym wątku przyznal się, że spuszał się Wan do cipki>

                                  Nie w tym, w tamtym!
                                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:35
                                  gogol77 napisał:
                                  > kag73 napisała:
                                  > Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?>

                                  Kag, wszystko popierdoliłem bo to Wont wzywał pomocy a nie Ty!!!
                                  Ale mam alibi - jestem pod wpływem, bo w pracy taki Mariusz (imieniny!!!) stawiał drinki.
                                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:36
                                  gogol77 napisał:
                                  > kag73 napisała:
                                  > Gogol, chlopie, pomoz mi z tym jebadelkiem, skoro juz uzyles tego okreslenia. W ktorym momencie tak okreslilem Wan, bo naprawde nie pamietam?>

                                  Kag, wszystko popierdoliłem bo to Wont wzywał pomocy a nie Ty!!!
                                  Ale mam alibi - jestem pod wpływem, bo w pracy taki Mariusz (imieniny!!!) stawiał drinki.
                            • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:06
                              Nie uzyles takiego okreslenia w stosunku do Wan, zostalo ci wypomniane przy okazji twojego rozwoju entuzjazmu i zauroczenia, ze taki miales stosunek wczesniej do Tajek. To nie byly twoje slowa o Wan:)
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:17
                                bgz0702 napisała:

                                > Nie uzyles takiego okreslenia w stosunku do Wan, zostalo ci wypomniane przy oka
                                > zji twojego rozwoju entuzjazmu i zauroczenia, ze taki miales stosunek wczesniej
                                > do Tajek. To nie byly twoje slowa o Wan:)
                                ------
                                Dziekuje wam gogolu i bgz. Czyli wychodzi na to, ze w naszym krajowym (narodowym wg obecnej nomenklatury) terrarium, zmije maja dostep do notatnikow, w ktorych zapisuja ludzkie potkniecia/ulomnosci, zeby po kilku latach nieszczerego usmiechania sie, jak przyjdzie odpowiednia chwila, wyciagnac to i owo i strzyknac jadem :(
                                • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:25
                                  wont2 napisał:
                                  > Dziekuje wam gogolu i bgz. Czyli wychodzi na to, ze w naszym krajowym (narodowy
                                  > m wg obecnej nomenklatury) terrarium, zmije maja dostep do notatnikow, w ktoryc
                                  > h zapisuja ludzkie potkniecia/ulomnosci, zeby po kilku latach nieszczerego usmi
                                  > echania sie, jak przyjdzie odpowiednia chwila, wyciagnac to i owo i strzyknac j
                                  > adem :(

                                  To normalna dynamika grupy. Mysle ze w dawnych czasach tak musialy wygladac lincze. Ludzie angazuja sie w agresje wobec konkretnej jednostki, zeby odwrocic uwage od siebie jako ewentualnego celu.
                                  Poza tym - ekonomiczniej przylaczyc sie do zwycieskiej frakcji..
                                • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:28
                                  wont2 napisał:

                                  > Dziekuje wam gogolu i bgz.

                                  Tak dla równowagi ;)

                                  >> W kazdym razie jedno potrafia: owinac niektorych tak wokol palca, ze sa gotowi
                                  >> po 3 tygodniach skladac papiery do konsulatu co by moc sie ozenic i babke zabrac ze soba. W wiekszosci jednak sa to facei 50+, po rozwodach itd.

                                  > Kag...znamy się tyle lat z forum....myślisz że mi to grozi?


                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Moje zdanie znasz, ze tez Ci nie szkoda tych badan zeby pozniej znowu sie bac p
                                  > rzy odbiorze. Jaki to ma sens? Jeszcze gdybys sie ruchal w gumie, jak normalny
                                  > czlowiek ;) Poza tym to taka odrzewana zupa. Zebys chociaz jezdzil do roznych k
                                  > rajow ale znowu to samo. A tu znowu te jabadelka.
                                  -----

                                  > Nie no, Tajlandia to tylko w gumie niestety :(
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:42
                                    lybbla napisał:

                                    > wont2 napisał:
                                    >
                                    > > Dziekuje wam gogolu i bgz.
                                    >
                                    > Tak dla równowagi ;)
                                    (...)
                                    ----
                                    He he :) TIT. This Is Thailand! ;)
                                • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:34
                                  wont2 napisał:

                                  > bgz0702 napisała:
                                  >
                                  > > Nie uzyles takiego okreslenia w stosunku do Wan, zostalo ci wypomniane pr
                                  > zy oka
                                  > > zji twojego rozwoju entuzjazmu i zauroczenia, ze taki miales stosunek wcz
                                  > esniej
                                  > > do Tajek. To nie byly twoje slowa o Wan:)
                                  > ------
                                  > Dziekuje wam gogolu i bgz. Czyli wychodzi na to, ze w naszym krajowym (narodowy
                                  > m wg obecnej nomenklatury) terrarium, zmije maja dostep do notatnikow, w ktoryc
                                  > h zapisuja ludzkie potkniecia/ulomnosci, zeby po kilku latach nieszczerego usmi
                                  > echania sie, jak przyjdzie odpowiednia chwila, wyciagnac to i owo i strzyknac j
                                  > adem :(

                                  Żebyś sie wont nie obsrał przypadkiem. I nie rób z siebie głąba. Bo chyba dość jasno napisałam.
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:45
                                    zawle napisała:

                                    > Żebyś sie wont nie obsrał przypadkiem. I nie rób z siebie głąba. Bo chyba dość
                                    > jasno napisałam.
                                    -----
                                    Zesrałaś się a nie dość jasno napisałaś. Cytat poproszę.
                                    • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:59
                                      wont2 napisał:
                                      > Zesrałaś się a nie dość jasno napisałaś. Cytat poproszę.

                                      Nie, nie chce mi się szukać- ufam własnej pamięci i wrażeniu które to na mnie wtedy zrobiło. Nie jestem w sądzie psze pana.
                                      • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:45
                                        zawle napisała:

                                        > wont2 napisał:
                                        > > Zesrałaś się a nie dość jasno napisałaś. Cytat poproszę.
                                        >
                                        > Nie, nie chce mi się szukać- ufam własnej pamięci i wrażeniu które to na mnie w
                                        > tedy zrobiło. Nie jestem w sądzie psze pana.
                                        ---
                                        Rozumiem. Czyli masz na myśli to, że kiedyś, cztery czy pięć lat temu określiłem tajskie prostytutki mianem "małych kieszonkowych jebadełek". I, zgodnie z tym co napisałaś wczoraj - od tego czasu przestałaś mi być życzliwa. Czyli przez te cztery czy pięć lat ukrywałaś albo przynajmniej nie okazywałaś w jakiś szczególny sposób nieżyczliwości, aż nadarzyła się okazja, tak? Dobrze rozumiem?
                                        • urquhart Konkurencja 20.01.18, 11:44
                                          wont2 napisał:

                                          > Rozumiem. Czyli masz na myśli to, że kiedyś, cztery czy pięć lat temu określiłe
                                          > m tajskie prostytutki mianem "małych kieszonkowych jebadełek". I, zgodnie z tym
                                          > co napisałaś wczoraj - od tego czasu przestałaś mi być życzliwa. Czyli przez t
                                          > e cztery czy pięć lat ukrywałaś albo przynajmniej nie okazywałaś w jakiś szczeg
                                          > ólny sposób nieżyczliwości, aż nadarzyła się okazja, tak? Dobrze rozumiem?

                                          Wont bądź mężczyną i nie gadaj o obrażaniu się.
                                          To pretekst przecież jedynie.
                                          Poruszasz pietę achillesową nieuczciwej konkurencji i zachowują się jak Kombi. W dodatku wraz z Kutuzowem i Yoricem skumulowaliście te negatywne emocje opowieściami które je rozsierdzają.

                                          Dobrze wiesz że nasze aktywistki z kółka emocjonalnego wsparcia utrzymują od lat ułudę równości oczekiwań kobiet i mężczyzn. Podczas gdy wiadomo że kobiety sięgają wyzej oczekiwaniami i to mężczyźni muszą popełniać mezalianse by miec "podziw i uznanie". Od niedawna mają alolitę Lybbie

                                          Tu symboliczne że najbardziej upiera sie przy tej rózności oczekiwań statusów Kag która sama wzięła Zachodniaka z wyższym statusem i teraz to wypiera jeszcze :)
                                        • druginudziarz Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 00:06
                                          wont2 napisał:

                                          > Rozumiem. Czyli masz na myśli to, że kiedyś, cztery czy pięć lat temu określiłe
                                          > m tajskie prostytutki mianem "małych kieszonkowych jebadełek". I, zgodnie z tym
                                          > co napisałaś wczoraj - od tego czasu przestałaś mi być życzliwa. Czyli przez t
                                          > e cztery czy pięć lat ukrywałaś albo przynajmniej nie okazywałaś w jakiś szczeg
                                          > ólny sposób nieżyczliwości, aż nadarzyła się okazja, tak? Dobrze rozumiem?

                                          Srogo, czyz nie?
                                          Od tej strony jeszcze kobiet nie znałeś? :)
                        • sea.sea Re: 19.01.18, 23:20
                          Umiem obiektywnie.
                          Ale to nie oznacza, że gdyby przyszedł Clooney i powiedział "pójdź w me ramiona" to bym poszła. Tyle, że mój chłopak ma pewne unikalne dla mnie cechy, których Clooney prawdopodobnie nie posiada, a na których mi wybitnie zależy i nie nadrabia się ich świętą trójcą look/money/status których rzeczonemu Clooneyowi nie brakuje. Nigdy mnie money/status nie zwilżały, ale to może mieć związek z moim brakiem potrzeby zakładania rodziny/gniazda.
                          • wont2 Re: 19.01.18, 23:30
                            sea.sea napisała:

                            > Umiem obiektywnie.
                            > Ale to nie oznacza, że gdyby przyszedł Clooney i powiedział "pójdź w me ramiona
                            > " to bym poszła. Tyle, że mój chłopak ma pewne unikalne dla mnie cechy, których
                            > Clooney prawdopodobnie nie posiada, a na których mi wybitnie zależy i nie nadr
                            > abia się ich świętą trójcą look/money/status których rzeczonemu Clooneyowi nie
                            > brakuje. Nigdy mnie money/status nie zwilżały, ale to może mieć związek z moim
                            > brakiem potrzeby zakładania rodziny/gniazda.
                            ----
                            No właśnie mi o to też chodzi. Czyli, że jakby Jessica Alba zjawiła się na forum randkowym, na którym byłby tylko gość wyglądający jak George Clooney i twój chłopak i ktoś by się ciebie zapytał, kto jest obiektywnie bardziej atrakcyjny i kogo wybierze Jessica, która przecież nie zna ich cech charakteru, to rozumiem, że obiektywnie przyznałabyś się, że Jessica wybierze gościa wyglądającego jak George Clooney? I rozumiem, że rozumiesz, że stwierdzenie takiego faktu nie oznacza, że podważasz atrakcyjność swojego faceta?
                          • sabat3 Re: 19.01.18, 23:32
                            sea.sea napisała:

                            > Umiem obiektywnie.
                            > Ale to nie oznacza, że gdyby przyszedł Clooney i powiedział "pójdź w me ramiona
                            > " to bym poszła. Tyle, że mój chłopak ma pewne unikalne dla mnie cechy, których
                            > Clooney prawdopodobnie nie posiada, a na których mi wybitnie zależy i nie nadr
                            > abia się ich świętą trójcą look/money/status których rzeczonemu Clooneyowi nie
                            > brakuje. Nigdy mnie money/status nie zwilżały, ale to może mieć związek z moim
                            > brakiem potrzeby zakładania rodziny/gniazda.

                            Dżordż Klunej (BRZYDAL!) to płotka, przy mężczyźnie, który MA wszystkie te unikalne cechy, które cenisz w mężczyźnie. I to w stopniu kilkukrotnie wyższym niż Twój obecny chłop.
                            GC reprezentuje pewien uogólniony ideał, pomówmy o Twoim.
                            Imponuje Ci wiedza informatyczna? Twój obecny jest adiunktem na polibudzie? Niech pokusa będzie gościem z MIT. Podoba Ci się lokalny sportowiec? Wyobraź sobie faceta z kadry narodowej.
                            Lubisz rozmawiać? Niech nowy gość deklasuje Twojego obecnego ogładą, wiedzą o świecie, dowcipem, niesamowitym zrozumieniem spraw, które obecny ledwo łapał. Wyobraź sobie, że nie ma wszystkich wkurwiających wad, które gdzieś tam drzemią, a zalety ma wyrąbane w kosmos. Czujesz, że fantastycznie się rozumiecie. I jest obłędnie seksowny, Twój organizm aż krzyczy do niego.
                            Bo tak sobie myślę, że nawet Brada Pitta czy Clooneya byś spławiła (oni są fajni, ale bez wyrazu szczerze mówiąc), za to po napotkaniu własnego ideału (nieomal), mogłabyś popłynąć emocjonalnie.
                            • sea.sea Re: 19.01.18, 23:45
                              Otóż jestem od ponad roku popłynięta emocjonalnie mocno i świata poza człowiekiem nie widzę, ponieważ obecny jest dla mnie obecnie ideałem i jeśli chodzi o cechy, które mnie interesują w relacji damsko-męskiej, to - zupełnie obiektywnie, jestem stara, cyniczna i mam z czym porównywać - trudno by mi było znaleźć jakieś "bardziej".

                              Tak, wiem, za 5 lat mogę śpiewać inaczej ;) Ale na razie - trwaj chwilo!
                              • wont2 Re: 19.01.18, 23:48
                                sea.sea napisała:

                                > Otóż jestem od ponad roku popłynięta emocjonalnie mocno i świata poza człowieki
                                > em nie widzę, ponieważ obecny jest dla mnie obecnie ideałem i jeśli chodzi o ce
                                > chy, które mnie interesują w relacji damsko-męskiej, to - zupełnie obiektywnie,
                                > jestem stara, cyniczna i mam z czym porównywać - trudno by mi było znaleźć jak
                                > ieś "bardziej".
                                >
                                > Tak, wiem, za 5 lat mogę śpiewać inaczej ;) Ale na razie - trwaj chwilo!
                                ----
                                Ale przecież tak samo było z poprzednim! W sensie deklaracji na forum oczywiście. Po czym okazało się, jak się to już rozleciało, że miał cię od dłuższego czasu w głębokiej dupie. Więc jest prawda życia i prawda klawiatury i monitora ;)
                                • sea.sea Re: 19.01.18, 23:50
                                  Ty zakładasz, że ja się niczego nie nauczyłam z poprzednich związków? :D
                                  Oh, wait, żeby wiedzieć czy i czego się można nauczyć ze związków trzeba najpierw być w jakichkolwiek :D
                                  • wont2 Re: 19.01.18, 23:59
                                    sea.sea napisała:

                                    > Ty zakładasz, że ja się niczego nie nauczyłam z poprzednich związków? :D
                                    > Oh, wait, żeby wiedzieć czy i czego się można nauczyć ze związków trzeba najpie
                                    > rw być w jakichkolwiek :D
                                    ---
                                    Mówisz do mnie? Jeśli tak, to nie, nie myślę tak - nie mam pojęcia i w sumie mam to w dupie czy się uczysz czy nie uczysz. Pewnie się coś tam uczysz. Po prostu wyrażam wątpliwość co do twojej prawdomówności na forum.
                                    • sea.sea Re: 20.01.18, 00:09
                                      A wyrażaj sobie. Na forum zazwyczaj udzielam się po pijaku i piszę, co w danej chwili myślę. Wyciąganie mi, że 4 lata temu myślałam coś, a rok później coś innego... No kurde :D

                                      Status na chwilę obecną jest taki, że po trzech latach od zakończenia niesatysfakcjonującego związku w którym tkwiłam, bo miałam uczucia do człowieka, dwóch latach bycia singielką i ponad roku bycia w kolejnym związku w którym jestem usatysfakcjonowana powyżej kokardki przemyślałam sobie bardzo dużo rzeczy, zrozumiałam błędy które sama popełniłam w związkach poprzednich, wyciągnęłam wnioski i obecnie w praktyce stosuję, na oko z dużym powodzeniem. Nie wyrywam sobie włosów z rozpaczy z tytułu, że mi jakieś związki w międzyczasie nie wyszły, na trzydzieści parę lat życia mam na koncie jakieś pi razy oko sumując 11 lat związkowego szczęścia, a że coś się w międzyczasie psuło/zmieniało i kończyło - takie życie. Uważam, że to niezły bilans :)
                                      • wont2 Re: 20.01.18, 00:12
                                        sea.sea napisała:

                                        > A wyrażaj sobie. Na forum zazwyczaj udzielam się po pijaku i piszę, co w danej
                                        > chwili myślę. Wyciąganie mi, że 4 lata temu myślałam coś, a rok później coś inn
                                        > ego... No kurde :D
                                        ------
                                        Nosz kurde, a wyciąganie mi na forum wczoraj i dzisiaj, że cztery czy pięć lat temu napisałem coś na forum ci już nie przeszkadza ;)
                                        • sea.sea Re: 20.01.18, 00:25
                                          Ty zauważ może, że w ogóle w żaden sposób nie brałam udziału w akcji " A Wont kiedyś użył słowa jebadełko", hę? Nie wiem, nie pamiętam, więc nie ustawię się ani po stronie oskarżycieli, ani jako obrońca. Ustosunkowałam się li i jedynie w temacie, że poważne deklaracje po krótkim czasie znajomości mogą być odebrane różnie. ODEBRANE. We MNIE by obudziły poczucie niepokoju co do osoby potencjalnego partnera i potrzebę zastanowienia się, czy aby na pewno jest sens traktować go poważnie. Z zamierzenia to miało być a propos "czemu Wan się zachowuje tak jak się zachowuje, o co jej kurde chodzi". Faktem jest, że podałam to totalnym skrótem myślowym na pysk, najwyraźniej za bardzo skrótem, skoro uznałeś, że Cię pojechałam personalnie wprost i nazwałam psychopatą. Bardziej mi chodziło o "nie idź tą drogą, pułapka nie lata za myszą". Jeśli wyrażam się nieskładnie, sorry, ale ja dziś też piję :)
                                          • wont2 Re: 20.01.18, 00:37
                                            sea.sea napisała:

                                            > Ty zauważ może, że w ogóle w żaden sposób nie brałam udziału w akcji " A Wont k
                                            > iedyś użył słowa jebadełko", hę? Nie wiem, nie pamiętam, więc nie ustawię się a
                                            > ni po stronie oskarżycieli, ani jako obrońca. Ustosunkowałam się li i jedynie w
                                            > temacie, że poważne deklaracje po krótkim czasie znajomości mogą być odebrane
                                            > różnie. ODEBRANE. We MNIE by obudziły poczucie niepokoju co do osoby potencjaln
                                            > ego partnera i potrzebę zastanowienia się, czy aby na pewno jest sens traktować
                                            > go poważnie. Z zamierzenia to miało być a propos "czemu Wan się zachowuje tak
                                            > jak się zachowuje, o co jej kurde chodzi". Faktem jest, że podałam to totalnym
                                            > skrótem myślowym na pysk, najwyraźniej za bardzo skrótem, skoro uznałeś, że Cię
                                            > pojechałam personalnie wprost i nazwałam psychopatą. Bardziej mi chodziło o "n
                                            > ie idź tą drogą, pułapka nie lata za myszą". Jeśli wyrażam się nieskładnie, sor
                                            > ry, ale ja dziś też piję :)
                                            -----
                                            Sea, no nie wiem co ci mam powiedzieć... Przeczytałaś ty coś z tego albo poprzedniego wątku? No naprawdę, nie wiem ile razy wyjaśniałem, że to nie były moje deklaracje... :(
                            • zawle Re: 19.01.18, 23:55
                              sabat3 napisał:
                              > Dżordż Klunej (BRZYDAL!) to płotka, przy mężczyźnie, który MA wszystkie te unik
                              > alne cechy, które cenisz w mężczyźnie. I to w stopniu kilkukrotnie wyższym niż
                              > Twój obecny chłop.
                              > GC reprezentuje pewien uogólniony ideał, pomówmy o Twoim.
                              > Imponuje Ci wiedza informatyczna? Twój obecny jest adiunktem na polibudzie? Nie
                              > ch pokusa będzie gościem z MIT. Podoba Ci się lokalny sportowiec? Wyobraź sobie
                              > faceta z kadry narodowej.
                              > Lubisz rozmawiać? Niech nowy gość deklasuje Twojego obecnego ogładą, wiedzą o ś
                              > wiecie, dowcipem, niesamowitym zrozumieniem spraw, które obecny ledwo łapał. Wy
                              > obraź sobie, że nie ma wszystkich wkurwiających wad, które gdzieś tam drzemią,
                              > a zalety ma wyrąbane w kosmos. Czujesz, że fantastycznie się rozumiecie. I jest
                              > obłędnie seksowny, Twój organizm aż krzyczy do niego.
                              > Bo tak sobie myślę, że nawet Brada Pitta czy Clooneya byś spławiła (oni są fajn
                              > i, ale bez wyrazu szczerze mówiąc), za to po napotkaniu własnego ideału (nieoma
                              > l), mogłabyś popłynąć emocjonalnie.

                              Ja bym spławiła. Bo mój ma dokładnie co do jednego procenta to co lubię, a to czego nie lubię jest nadal moje.
                              • sabat3 Re: 20.01.18, 00:07
                                zawle napisała:
                                > Ja bym spławiła. Bo mój ma dokładnie co do jednego procenta to co lubię, a to c
                                > zego nie lubię jest nadal moje.

                                Bardzo kobieca odpowiedź.
                                W tym sensie, że aby porzucić mężczyznę, kobieta musi go najpierw zniszczyć w swoich oczach. Stąd z anioła można w krótkich abcugach "awansować" na chuja. Przyczyną takiego "awansu" często, gęsto bywa pojawienie się alternatywy o bardzo mocnych kartach ;)
                                Wtedy wady partnera zaczynają ciążyć ku ziemi, a wspólny marsz przez życie zaczyna przypominać brnięcie przez błoto ;)

                                Takie spostrzeżenie z boku - trudno mi rozmawiać z kobietami, bo rzadko kiedy są blisko własnej emocjonalności.
                                • zawle Re: 20.01.18, 00:18
                                  sabat3 napisał:
                                  > Bardzo kobieca odpowiedź.
                                  > W tym sensie, że aby porzucić mężczyznę, kobieta musi go najpierw zniszczyć w s
                                  > woich oczach. Stąd z anioła można w krótkich abcugach "awansować" na chuja. Prz
                                  > yczyną takiego "awansu" często, gęsto bywa pojawienie się alternatywy o bardzo
                                  > mocnych kartach ;)
                                  > Wtedy wady partnera zaczynają ciążyć ku ziemi, a wspólny marsz przez życie zacz
                                  > yna przypominać brnięcie przez błoto ;)
                                  >
                                  > Takie spostrzeżenie z boku - trudno mi rozmawiać z kobietami, bo rzadko kiedy s
                                  > ą blisko własnej emocjonalności.

                                  - Widzisz na tym toście Matkę Boską?
                                  - Nie widzę.
                                  - Tylko ludzie dużej wiary widzą
                              • wont2 Re: 20.01.18, 00:14
                                zawle napisała:

                                > Ja bym spławiła. Bo mój ma dokładnie co do jednego procenta to co lubię, a to c
                                > zego nie lubię jest nadal moje.
                                -----
                                Tja. Pewnie czyta chłop forum. Zagadka rozwiązana! Dziękuję za uwagę.
                                • zawle Re: 20.01.18, 00:22
                                  wont2 napisał:
                                  > Tja. Pewnie czyta chłop forum. Zagadka rozwiązana!

                                  haha....nie pij wont
                                  • wont2 Re: 20.01.18, 00:38
                                    zawle napisała:

                                    > wont2 napisał:
                                    > > Tja. Pewnie czyta chłop forum. Zagadka rozwiązana!
                                    >
                                    > haha....nie pij wont
                                    ----
                                    CHŁOPIE, JEŚLI TO WIDZISZ, TO POSŁUCHAJ UWAŻNIE - RUN, FOREST, RUUUUN!!! :)
                • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:03
                  sea.sea napisała:

                  > Wyobraźmy sobie, że Wont budzi się jako Sean z Ameryki i ma możliwości Seana z
                  > Ameryki.
                  > Jak myślisz, nadal by był zakochany w Wan, czy może by zaczął przebierać w tych
                  > jedenastkach, przy których Wan jest do przelecenia dopiero w październiku? :D
                  -----
                  Wyobrazmy sobie, ze sea.sea budzi sie jako Jessica Alba z Ameryki. Ciekawe czy wtedy trzymalaby sie przez iles tam miesiecy swojego chlopaka z Warszawy, ktory ja olewa, nie pamieta o urodzinach itp itd i chyba w sposob dosc malo subtelny daje do zrozumienia, ze czas na wyprowadzke z jego chalupy. Czy Jessica Alba z Ameryki twierdzilaby na lewo i prawo, ze milosc kwitnie czy tez przy pierwszej mozliwej okazji (czyli za trzy minuty) przenioslaby sie na bardziej zielone pastwiska?
                  • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:13
                    "Wyobrazmy sobie, ze sea.sea budzi sie jako Jessica Alba z Ameryki. Ciekawe czy wtedy trzymalaby sie przez iles tam miesiecy swojego chlopaka z Warszawy, ktory ja olewa, nie pamieta o urodzinach itp itd i chyba w sposob dosc malo subtelny daje do zrozumienia, ze czas na wyprowadzke z jego chalupy. Czy Jessica Alba z Ameryki twierdzilaby na lewo i prawo, ze milosc kwitnie czy tez przy pierwszej mozliwej okazji (czyli za trzy minuty) przenioslaby sie na bardziej zielone pastwiska?"

                    A teraz wskaz analogie/podobienstwo do sytuacji/okoicznosci Seana z Wan! Albo analogie do Wonta i Wan.
                    • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:19
                      kag73 napisała:

                      > A teraz wskaz analogie/podobienstwo do sytuacji/okoicznosci Seana z Wan! Albo a
                      > nalogie do Wonta i Wan.
                      -------
                      Powiedz, ze zartujesz. I ze nie uczysz juz synka matematyki. Tak, tez mam dobra pamiec dziewczyny :)
                      • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:23
                        Aha, kag, zebys nie glowila sie niepotrzebnie nad sztucznymi komplementami dla kitki - to nie jest jej zdjecie. Zazartowala sobie dziewczyna.
                        • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:27
                          "Aha, kag, zebys nie glowila sie niepotrzebnie nad sztucznymi komplementami dla kitki - to nie jest jej zdjecie. Zazartowala sobie dziewczyna."

                          A dlaczego "sztucznymi"? Komplement byl szczery, czy tez bylo to prawda, bo babka ladnie dopakowala.
                          • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:34
                            kag73 napisała:

                            > "Aha, kag, zebys nie glowila sie niepotrzebnie nad sztucznymi komplementami dla
                            > kitki - to nie jest jej zdjecie. Zazartowala sobie dziewczyna."
                            >
                            > A dlaczego "sztucznymi"? Komplement byl szczery, czy tez bylo to prawda, bo bab
                            > ka ladnie dopakowala.
                            -----
                            Myslalem o nowych komplementach, tych ktore mialyby zapobiec gownoburzy. Ten komplement byl, powiedzmy, w polowie szczery. Fakt, babka dopakowala. Ale nie pisalbym, ze "ladnie" tylko "zajebiscie".
                            • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:52
                              "Fakt, babka dopakowala. Ale nie pisalbym, ze "ladnie" tylko "zajebiscie".

                              To po pierwsze kwestia gustu a po drugie uzcia jezyka. Dla mnie "ladnie" a to moja wypowiedz. Wrzuc swoja to bedzies mogl napisac napisac "zajebiscie"
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 19:59
                                kag73 napisała:

                                > "Fakt, babka dopakowala. Ale nie pisalbym, ze "ladnie" tylko "zajebiscie".
                                >
                                > To po pierwsze kwestia gustu a po drugie uzcia jezyka. Dla mnie "ladnie" a to m
                                > oja wypowiedz. Wrzuc swoja to bedzies mogl napisac napisac "zajebiscie"
                                -------
                                Alez mozesz pisac jak chcesz! Dla ciebie dopakowala "ladnie", dla mnie "nieladnie" ale "zajebiscie". Chcialem sie tylko podzielic swoim zdaniem, ze uwazam twoj komplement za szczery w polowie. Mozesz sie oczywiscie nie zgodzic z moim zdaniem i nadal uwazac, ze twoj komplement byl szczery w pelni.
                              • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:03
                                kag73 napisała:

                                > "Fakt, babka dopakowala. Ale nie pisalbym, ze "ladnie" tylko "zajebiscie".
                                >
                                > To po pierwsze kwestia gustu a po drugie uzcia jezyka. Dla mnie "ladnie" a to m
                                > oja wypowiedz. Wrzuc swoja to bedzies mogl napisac napisac "zajebiscie"

                                Przeciez to jest Katarzyna Wos, a nie Kitty. Napakowana jest jak niedzwiedzica, malo ktory facet naturalnie moze dojsc do takiej sylwetki. Jesli Kitty rzeczywiscie prezentuje cos podobnego, to ma cos nie halo z ukladem hormonalnym.
                                Jestem w temacie - u mnie szczyt robienia masy - jestem ulany jak kulka :) wyniki poszly poteznie do przodu, dziurki w pasku od spodni niestety rowniez. Ale przy tej pani wygladam jak kurczak.
                                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:49
                                  sabat3 napisał:
                                  > Napakowana jest jak niedzwiedzica>

                                  Dla mnie, najważniejszą cechą/zaletą kobiety, powodują pożądanie/wzwód/zakochanie jest KOBIECOŚĆ! A tego rodzaju ...osobniki? jak na zdjęciu - budzą mój.... strach.
                                  Może dla facetów o skłonnościach bi to jest atrakcyjne ale ja jestem skrajnym hetero.
                  • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:25
                    ªWyobrazmy sobie, ze sea.sea budzi sie jako Jessica Alba z Ameryki. Ciekawe czy wtedy trzymalaby sie przez iles tam miesiecy swojego chlopaka z Warszawy, ktory ja olewa, nie pamieta o urodzinach itp itd i chyba w sposob dosc malo subtelny daje do zrozumienia, ze czas na wyprowadzke z jego chalupy. ª

                    No ale co Ty porównujesz? W czym Twoja sytuacja jest analogiczna do sytuacji sea sea? Przecież nie rozmawiamy teraz o związkach wieloletnich, w których może się już co nieco wypaliło, bo to chyba oczywiste, że w takiej sytuacji ludzie mogą być podatni na kuszenie osób trzecich. Mówimy o sytuacji, kiedy ludzie się dopiero poznali i zaczynają się w sobie zakochiwać - naprawdę uważacie, panowie, że przy takim ostrym zauroczeniu inną osobą jakiś Sean albo Jessica coś by wskórali?
                    • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:30
                      rekreativa napisała:

                      > ªWyobrazmy sobie, ze sea.sea budzi sie jako Jessica Alba z Ameryki. Ciekawe czy
                      > wtedy trzymalaby sie przez iles tam miesiecy swojego chlopaka z Warszawy, ktor
                      > y ja olewa, nie pamieta o urodzinach itp itd i chyba w sposob dosc malo subteln
                      > y daje do zrozumienia, ze czas na wyprowadzke z jego chalupy. ª
                      >
                      > No ale co Ty porównujesz? W czym Twoja sytuacja jest analogiczna do sytuacji se
                      > a sea? Przecież nie rozmawiamy teraz o związkach wieloletnich, w których może s
                      > ię już co nieco wypaliło, bo to chyba oczywiste, że w takiej sytuacji ludzie mo
                      > gą być podatni na kuszenie osób trzecich. Mówimy o sytuacji, kiedy ludzie się d
                      > opiero poznali i zaczynają się w sobie zakochiwać - naprawdę uważacie, panowie,
                      > że przy takim ostrym zauroczeniu inną osobą jakiś Sean albo Jessica coś by wsk
                      > órali?
                      ----
                      No ale co ty porownujesz? Sea.sea przypierdolila sie do mnie w tym watku personalnie dwa albo trzy razy (w kazdym przypadku bezzasadnie). Ja sie do niej przypierdalam tylko raz (zasadnie) :)
                      • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:45
                        wont2 napisał:

                        > No ale co ty porownujesz? Sea.sea przypierdolila sie do mnie w tym watku person
                        > alnie dwa albo trzy razy (w kazdym przypadku bezzasadnie). Ja sie do niej przyp
                        > ierdalam tylko raz (zasadnie) :)


                        Masz na myśli tę uwagę, że Fritzlujesz?
                        Rzekłbym, że zasadnie.
                        Natomiast Ty tak od razu poniżej pasa. Weź się, kobiety też mają jaja.
                        • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:07
                          lybbla napisał:

                          > Masz na myśli tę uwagę, że Fritzlujesz?
                          > Rzekłbym, że zasadnie.
                          > Natomiast Ty tak od razu poniżej pasa. Weź się, kobiety też mają jaja.

                          Na jego miejscu tez bym sie wkurwila. Myslal ze zaproponowal krolestwo, a tu nawet biedna tajska dziewucha mierzy wyzej od niego.
                          • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:15
                            mabelle2000 napisała:

                            > Na jego miejscu tez bym sie wkurwila. Myslal ze zaproponowal krolestwo, a tu na
                            > wet biedna tajska dziewucha mierzy wyzej od niego.
                            -----
                            Do terrarium! :)
                            • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:22
                              wont2 napisał:

                              > Do terrarium! :)

                              Do laboratorium!
                              Bo jak jej sie tak w te cipe spuszczalo stado bialych kutasow, to marny Twoj los.
                              • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:38
                                mabelle2000 napisała:
                                > Do laboratorium!
                                > Bo jak jej sie tak w te cipe spuszczalo stado bialych kutasow, to marny Twoj lo
                                > s.

                                Z technicznego punktu widzenia wystarczyłby jeden.
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:44
                                mabelle2000 napisała:

                                > wont2 napisał:
                                >
                                > > Do terrarium! :)
                                >
                                > Do laboratorium!
                                > Bo jak jej sie tak w te cipe spuszczalo stado bialych kutasow, to marny Twoj lo
                                > s.
                                -----
                                Spokojnie żmijko, muszę poczekać do kwietnia, trzymiesięczne okienko serologiczne. Zresztą, z perspektywy, jakoś mniej się boję zarażenia się STD w wyniku ruchania jej bez gumki podczas okresu (krew!) niż zarażenia się wścieklizną w wyniku "rozmowy" z tobą. Do terrarium natomiast zapraszam już dzisiaj :)
                                • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:53
                                  wont2 napisał:
                                  > w wyniku ruchania jej bez gumki podczas okresu (krew!)

                                  Pomijając kwestie zarażenia się czymkolwiek - kurde, dla mnie hardcore. Szanuję, ale jakoś nie moje klimaty :0
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:57
                                    sabat3 napisał:

                                    > wont2 napisał:
                                    > > w wyniku ruchania jej bez gumki podczas okresu (krew!)
                                    >
                                    > Pomijając kwestie zarażenia się czymkolwiek - kurde, dla mnie hardcore. Szanuję
                                    > , ale jakoś nie moje klimaty :0
                                    ------
                                    Nie rozumiem? To znaczy rozumiem właśnie kwestie ewentualnego zarażenia się czymkolwiek które ty pomijasz. Chodzi o estetykę? Ja np. uwielbiam minetkę podczas okresu :)
                            • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:24
                              wont2 napisał:

                              > mabelle2000 napisała:
                              >
                              > > Na jego miejscu tez bym sie wkurwila. Myslal ze zaproponowal krolestwo, a
                              > tu na
                              > > wet biedna tajska dziewucha mierzy wyzej od niego.
                              > -----
                              > Do terrarium! :)

                              Już ssspierdalamy. Zygzakiem? ;-)
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:36
                                aandzia43 napisała:

                                > Już ssspierdalamy. Zygzakiem? ;-)
                                ---
                                Andzia, weź nie pierdziel. Ty akurat, nawet jak aspirujesz do miana żmii (kurde, taka jest poprawna odmiana tego rzeczownika przez przypadki, myślałem, że żmiji, ale to błędne) to jesteś zupełnie niejadowita. Po prostu jesteś dobrym, mądrym, ciepłym, zupełnie niepatologicznym człowiekiem.
                                • gogol77 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:06
                                  wont2 napisał aandzi:
                                  >...to jesteś zupełnie niejadowita. Po prostu jesteś dobrym, mądrym, ciepłym, zupełnie niepatologicznym człowiekiem>

                                  Wont - lizidupa???
                                  No to już jest nas dwóch (jeśli chodzi o aandzie).

                                  Ja też lubię lizać. A, że cipkę a nie dupę. To co?

                                  > Ja np. uwielbiam minetkę podczas okresu smile>

                                  Ale tak - to nie! Jeśli chodzi o to to tu niema nas dwóch :-(.
                      • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:50
                        wont2 napisał:

                        > No ale co ty porownujesz? Sea.sea przypierdolila sie do mnie w tym watku person
                        > alnie dwa albo trzy razy (w kazdym przypadku bezzasadnie). Ja sie do niej przyp
                        > ierdalam tylko raz (zasadnie) :)
                        ----
                        Dodam tylko, ze nazwala mnie przedwczoraj psychopata czy cos takiego, nie pamietam dokladnego okreslenia. Oczywiscie zle cos przeczytala, cos jej sie popierdolilo plus ma te swoje antydzieciowe fobie, w kazdym razie nawet nie powiedziala zwyklego ludzkiego przepraszam. W zwiazku z tym niech spierdala.

                        PS. Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum. Za duzo tu zlej energii :)
                        • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:54
                          wont2 napisał:

                          > Za duzo tu zlej energii :)

                          A to akurat dzięki mnie. Jam jest Wielki Imperator. ;)
                        • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:59
                          Nie przesadzaj, od czasu do czasu wpadnij przywitac sie :)
                        • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:00
                          wont2 napisał:
                          > PS. Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum. Za duzo tu zlej energii :)

                          Zostan. Wszedzie pelno zlej energii. A noze zalozymy nowe forum, pelne dobrej energii? ;p
                          • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:15
                            Zrodlem "dobrej" energii sa wiatr, woda, slonce:) przemysl to:) wolalabym tez bez zywiolow ale energia jak malowana:) (nie)stety odnawialna:)) daj se na luz, przypominam ze bywasz wredny:) samo zycie
                          • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:17
                            sabat3 napisał:

                            > wont2 napisał:
                            > > PS. Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum. Za duzo tu zlej energii :
                            > )
                            >
                            > Zostan. Wszedzie pelno zlej energii. A noze zalozymy nowe forum, pelne dobrej e
                            > nergii? ;p
                            -----
                            My, ludzie dobrej roboty, tfu energii, bedziemy spotykac sie w realu :)

                            Powaznie, to nie jest z mojej strony jakies stroszenie piorek zeby zdobyc poklask. Po prostu pisanie tutaj przestalo miec jakikolwiek sens skoro przestalem wielu forumowiczow po prostu i szanowac i lubic :) Dzisiaj tez wszedlem w sumie tylko dlatego zeby sprostowac te pieeerdoly na moj temat wymyslone przez zmije :)
                            • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:12
                              wont2 napisał:

                              > Powaznie, to nie jest z mojej strony jakies stroszenie piorek zeby zdobyc pokla
                              > sk. Po prostu pisanie tutaj przestalo miec jakikolwiek sens skoro przestalem wi
                              > elu forumowiczow po prostu i szanowac i lubic :)

                              Uspokoj sie chlopie, bo w histerie wpadasz.

                              Dzisiaj tez wszedlem w sumie t
                              > ylko dlatego zeby sprostowac te pieeerdoly na moj temat wymyslone przez zmije :
                              > )

                              O kieszonkowych jebadelkach pisales pare razy opisujac swoje urlopy w Tajlandii. Juz zapomniales?
                              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:17
                                mabelle2000 napisała:

                                > O kieszonkowych jebadelkach pisales pare razy opisujac swoje urlopy w Tajlandii
                                > . Juz zapomniales?
                                -----
                                Być może, ale poprosiłbym o cytat, żmijko.
                                • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:20
                                  wont2 napisał:

                                  > Być może, ale poprosiłbym o cytat, żmijko.

                                  Pewnie Kitka znajdzie, ona umie grzebac w wyszukiwarce. W takim razie wszyscy tu mieli omamy wzrokowe na Twoj temat. No moze oprocz wlazidupow.
                                  • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:22
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Pewnie Kitka znajdzie, ona umie grzebac w wyszukiwarce. W takim razie wszyscy t
                                    > u mieli omamy wzrokowe na Twoj temat. No moze oprocz wlazidupow.
                                    ----
                                    A jak nie znajdzie to przeprosisz? :)
                                    • mabelle2000 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:24
                                      wont2 napisał:

                                      > A jak nie znajdzie to przeprosisz? :)

                                      Znajdzie, bo wtedy tez sie ktos oburzyl tym okresleniem, dlatego zapamietalam ja i inni forumowicze najwyrazniej tez.
                                      • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:46
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > wont2 napisał:
                                        >
                                        > > A jak nie znajdzie to przeprosisz? :)
                                        >
                                        > Znajdzie, bo wtedy tez sie ktos oburzyl tym okresleniem, dlatego zapamietalam j
                                        > a i inni forumowicze najwyrazniej tez.
                                        --------
                                        No ale jak, załóżmy teoretycznie, nie znajdzie, to co? Przeprosisz? :)
                                        • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:53
                                          wont2 napisał:

                                          > No ale jak, załóżmy teoretycznie, nie znajdzie, to co? Przeprosisz? :)
                                          -----
                                          Nie bój się mabelle, to nie jest podchwytliwe pytanie, ja naprawdę nie mam pojęcia czy pisałem o tajskich prostytutkach kilka lat temu jako o "małych kieszonkowych jebadełkach" jeden, dwa czy trzy razy :) Po prostu wydało mi się zabawne wzięcie tego mojego określania sprzed lat przez was na dzisiejsze sztandary :)
                                          • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:22
                                            "Po prostu wydało mi się zabawne wzięcie tego mojego określania sprzed lat przez was na dzisiejsze sztandary smile"

                                            To Ty myślisz, że to wszystko z powodu tego jednego określenia, które może wyszło od Ciebie, a może tylko zostało podchwycone (nie dogrzebałam się, kto był autorem)?
                                            Nie wiem, jak inni, ale ja swoje posty w tym wątku pisałam, zanim określenie zostało przywołane - osobiście nawet nie kojarzyłam, że było coś takiego.
                                            O ile ogólnie czuję do Twego nicka raczej sympatię, o tyle te tajskie historie robią na mnie jakieś nieprzyjemne wrażenie - sposób, w jaki opisujesz, język tej Twojej narracji... no nie wiem, może po prostu nie umiesz lepiej pisać.
                                            • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:41
                                              rekreativa napisała:

                                              > "Po prostu wydało mi się zabawne wzięcie tego mojego określania sprzed lat prze
                                              > z was na dzisiejsze sztandary smile"
                                              >
                                              > To Ty myślisz, że to wszystko z powodu tego jednego określenia, które może wysz
                                              > ło od Ciebie, a może tylko zostało podchwycone (nie dogrzebałam się, kto był au
                                              > torem)?
                                              > Nie wiem, jak inni, ale ja swoje posty w tym wątku pisałam, zanim określenie zo
                                              > stało przywołane - osobiście nawet nie kojarzyłam, że było coś takiego.
                                              > O ile ogólnie czuję do Twego nicka raczej sympatię, o tyle te tajskie historie
                                              > robią na mnie jakieś nieprzyjemne wrażenie - sposób, w jaki opisujesz, język te
                                              > j Twojej narracji... no nie wiem, może po prostu nie umiesz lepiej pisać.
                                              ----
                                              Rekreativo, wyrażę się zatem wyraźniej - mam w dupie co wy sobie tam o mnie myślicie. Macie do tego pełne prawo. Natomiast jak piszecie, że ja w takim czy siakim kontekście napisałem tak czy siak, nadmuchujecie temat, drwicie i oburzacie się a ja nie kojarzę, żebym w takim czy siakim kontekście tak czy siak napisał, a potem żadnej z was nie przejdzie przez gardło "sorki wont popierdoliło nam się" to mnie się to nie podoba. Nie wiem czy umiem pisać czy nie umiem, w każdym razie nie zamierzam sprawdzać tego więcej na tym forum jeśli nie będziecie więcej kłamać na mój temat. Dziękuję.
                                              • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:58
                                                "Nie wiem czy umiem pisać czy nie umiem, w każdym razie nie zamierzam sprawdzać tego więcej na tym forum jeśli nie będziecie więcej kłamać na mój temat."

                                                Wspomniane określenie występuje w Twoich postach. A jeśli nie kojarzysz, to zrób to samo, co ja - wyszukaj se.

                                                "Rekreativo, wyrażę się zatem wyraźniej - mam w dupie co wy sobie tam o mnie myślicie."

                                                Jeśli masz w dupie, to co się tak unosisz? Do tego stopnia, że chcesz zaprzestać wizyt na forum.
                                                • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:10
                                                  rekreativa napisała:

                                                  > "Nie wiem czy umiem pisać czy nie umiem, w każdym razie nie zamierzam sprawdzać
                                                  > tego więcej na tym forum jeśli nie będziecie więcej kłamać na mój temat."
                                                  >
                                                  > Wspomniane określenie występuje w Twoich postach. A jeśli nie kojarzysz, to zró
                                                  > b to samo, co ja - wyszukaj se.
                                                  ------
                                                  No i co ci wyszło z tego sprawdzenia? Ile razy użyłem tego sformułowania, wobec kogo i jak dawno temu? :)

                                                  > "Rekreativo, wyrażę się zatem wyraźniej - mam w dupie co wy sobie tam o mnie my
                                                  > ślicie."
                                                  >
                                                  > Jeśli masz w dupie, to co się tak unosisz? Do tego stopnia, że chcesz zaprzesta
                                                  > ć wizyt na forum.
                                                  -------
                                                  Nie unoszę się, chociaż rzeczywiście można odnieść inne wrażenie bo jestem dzisiaj pijany, szczery i chcę wykorzystać ostatnie chwile na forum. A odchodzę, bo, tak jak napisałem, przestałem was i lubić i szanować. W sumie, jak teraz widzę, jesteście w dużej mierze, z pewnymi wyjątkami (większość facetów plus andzia), paskudnymi ludźmi realizującymi własne, choć w sumie nie wiem do końca jakie, cele, z którymi nie chciałbym mieć nic wspólnego. Wystarczające wytłumaczenie?
                          • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:18
                            sabat3 napisał:

                            > wont2 napisał:
                            > > PS. Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum. Za duzo tu zlej energii :
                            > )
                            >
                            > Zostan. Wszedzie pelno zlej energii. A noze zalozymy nowe forum, pelne dobrej e
                            > nergii? ;p

                            Sabat pożegnajmy kolegę staropolskim
                            `niech spierdala' w podskokach chjmwdp
                            przecież wróci;)
                            • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:23
                              lybbla napisał:

                              > Sabat pożegnajmy kolegę staropolskim
                              > `niech spierdala' w podskokach chjmwdp
                              > przecież wróci;)
                              -----
                              Bedziesz musial sie bardziej postarac :) Albo powiedziec staropolskie "Boogeyman, Boogeyman, Boogeyman" albo przywolac jakas moja obrazliwa wypowiedz sprzed czterech lat, zebym sie zjawil i sprostowal :)
                              • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 21:40
                                wont2 napisał:


                                > Bedziesz musial sie bardziej postarac :) Albo powiedziec staropolskie "Boogeyma
                                > n, Boogeyman, Boogeyman" albo przywolac jakas moja obrazliwa wypowiedz sprzed czterech lat, zebym sie zjawil i sprostowal :)

                                Przypalając zioło na fiordach Niderlandów wymsknie mi się nostalgicznie,
                                `hej brzydula, nie tęsknisz czasem za dźwiękiem nadjeżdżającego motoru' :)
                        • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:06

                          > Dodam tylko, ze nazwala mnie przedwczoraj psychopata czy cos takiego, nie pamie
                          > tam dokladnego okreslenia. Oczywiscie zle cos przeczytala, cos jej sie popierdo
                          > lilo plus ma te swoje antydzieciowe fobie, w kazdym razie nawet nie powiedziala
                          > zwyklego ludzkiego przepraszam. W zwiazku z tym niech spierdala.
                          >
                          > PS. Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum. Za duzo tu zlej energii :)


                          A weź nie pierdol Wont ;-) Schlałeś się?
                          • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:14
                            aandzia43 napisała:

                            > A weź nie pierdol Wont ;-) Schlałeś się?
                            ----
                            A schlałem, dlatego mogę wygarnąć co myślę :) Poza tym, będziemy się widywać na placu zabaw :)
                        • sea.sea Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:31
                          Nawet nie wiem jak to skomentować :DDD Tak, to wszystko wina mojej antydzieciowej fobii :DDD
                          • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:41
                            sea.sea napisała:

                            > Nawet nie wiem jak to skomentować :DDD Tak, to wszystko wina mojej antydzieciow
                            > ej fobii :DDD

                            Bo wont to nie ma w sonie tej polskości za grosz;)
                        • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:50
                          > Jest to oczywiscie moje pozegnanie z forum.

                          Powodzenia.
                          • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:06
                            > Powodzenia

                            Zabrzmiało opryskliwie, nie taka była intencja. Chodziło mi o to zeby Ci sie powiodło.
                            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:13
                              proteinawy napisał(a):
                              > Zabrzmiało opryskliwie, nie taka była intencja. Chodziło mi o to zeby Ci sie po
                              > wiodło.

                              Żeby to była babka w tym stylu:
                              www.youtube.com/watch?v=nK6m8nkhcQY
                              I żeby znała magię siedmiu świec :D
                              • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:23
                                > I żeby znała magię siedmiu świec :D

                                :)
                      • sea.sea Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:29
                        Z tego, co kojarzę, przypierdoliłam się personalnie raz, chyba Ci się w oczach troi :)
                        Oraz, precyzując, nie chodziło mi o przypierdolenie się, bo nie wiem, czy jesteś desperatem, czy nie. Natomiast chodziło o to, że takie zachowanie, jak zaprezentowałeś, czyli okazywanie bardzo poważnego zaangażowania po bardzo krótkim czasie znajomości, może być odbierane różnie, i niekoniecznie jako powód do radości.
                        • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:33
                          sea.sea napisała:

                          > Z tego, co kojarzę, przypierdoliłam się personalnie raz, chyba Ci się w oczach
                          > troi :)
                          > Oraz, precyzując, nie chodziło mi o przypierdolenie się, bo nie wiem, czy jeste
                          > ś desperatem, czy nie. Natomiast chodziło o to, że takie zachowanie, jak zaprez
                          > entowałeś, czyli okazywanie bardzo poważnego zaangażowania po bardzo krótkim cz
                          > asie znajomości, może być odbierane różnie, i niekoniecznie jako powód do radoś
                          > ci.
                          ----
                          Weź przestań pierdzielić :) Nic nie zrozumiałaś z dynamiki rozmowy, waliłaś tzw. martwego konia, wyzwałaś mnie od psychopatów i nie umiesz się przyznać do błędu i przeprosić. Typowe.
                          • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:58
                            wont2 napisał:


                            > Weź przestań pierdzielić :) Nic nie zrozumiałaś z dynamiki rozmowy, waliłaś tzw
                            > . martwego konia, wyzwałaś mnie od psychopatów i nie umiesz się przyznać do błędu i przeprosić. Typowe.

                            Jak na pożegnanie przestaniesz odgrzewać swoje wszystkie traumy Rudy <3 to może dojrzysz, że między łapczywością a zaborczością jest cienka linia.
                            Przekaz był taki, że tę cienką linię przekroczyłeś.
                            Bierz przynajmniej pod uwagę, że być może przekroczyłeś tę linię.
                    • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 20:33
                      rekreativa napisała:
                      > uważacie, panowie,
                      > że przy takim ostrym zauroczeniu inną osobą jakiś Sean albo Jessica coś by wsk
                      > órali?

                      To zalezy od priorytetow, celow i motywacji. W typowym ukladzie - tak uwazam. Prog zainteresowania potrzebny do zburzenia harmonii bylby wielokrotnie wyzszy, ale ostatecznie myslenie czlowieka opiera sie na kategoriach ekonomicznych. Poza tym - zwykle to zauroczenie nie jest az tak duze, wiec oszalamiajaco atrakcyjna okazja z latwoscia wybija uklad z rownowagi.
                      Na dluzsza mete jako ekonomiczna strata jest liczone przywiazanie i sila relacji do aktualnego partnera.
                      • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:08
                        "Poza tym - zwykle to zauroczenie nie jest az tak duze, wiec oszalamiajaco atrakcyjna okazja z latwoscia wybija uklad z rownowagi.'

                        No to Ty się chyba nie zakochałeś nigdy porządnie. Ale nawet w młodości?
                        • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:16
                          rekreativa napisała:
                          > No to Ty się chyba nie zakochałeś nigdy porządnie. Ale nawet w młodości?

                          Musimy ustalić, czy mówimy O MNIE, czy ogólnie o ludziach. Zważ, że ja jestem niezłym odmieńcem.
                          • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:45
                            "Musimy ustalić, czy mówimy O MNIE, czy ogólnie o ludziach. Zważ, że ja jestem niezłym odmieńcem"

                            Acha, czyli chodziło Ci o to, że u większości ludzi te zauroczenia są, ale takie średnie - wystarczy, by stworzyć związek, nawet udany, ale gdyby ktoś trzeci namieszał, toby było pozamiatane.
                            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:08
                              rekreativa napisała:
                              > Acha, czyli chodziło Ci o to, że u większości ludzi te zauroczenia są, ale taki
                              > e średnie - wystarczy, by stworzyć związek, nawet udany, ale gdyby ktoś trzeci
                              > namieszał, toby było pozamiatane.

                              Tak myślę. Bądźmy obiektywni - statystycznie rzecz biorąc jest wykurwiście mało prawdopodobne, żeby para dobrała się tak, że dla obu stron będzie to przysłowiowy "ogień z dupy". Raczej o wiele bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że zjawia się chłop, którego baba po przemyśleniu w miarę akceptuje i zaczynają realizować jakiś pomysł na wspólne życie. Zatem o ile pozostanie mu wierna, to raczej nie dlatego, że na sam jego widok cycki stają jej za każdym razem na baczność a z sutków idzie para jak z czajnika, tylko ze względu na trzymanie się ogólnie przyjętych norm kulturowych. Znowu z punktu widzenia faceta, najczęstszą polityką jest próbować, próbować i jeszcze raz próbować. Logika podpowiada więc, że zanim mu się udało, to nie raz był posyłany na drzewo by prostować banany. Ona nie jest więc pierwszą lepszą. Jest z punktu widzenia statystyki może piątą lepszą? Może piętnastą lepszą? ;) Bo czternaście wcześniejszych panien miało gościa głęboko w dupie.
                              Dla mnie dobra analogia to praca - masz w miarę fajny etat, z którego da się wyżyć. Co zrobisz, gdy jakimś cudem zjawi się przed tobą pełen entuzjazmu menedżer od Gatesa i zaproponuje Ci pracę za sto kawałków zielonych miesięczne? Powiesz mu - "Ej, sorry, powiedz Billowi, że jakiś inny szczęściarz załapie się na tę robotę, bo ja tu wszystkich znam, fajnie mi się pracuje i w ogóle to by była straszna nielojalność wobec szefa, bo właśnie jestem w połowie projektu opracowującego wywożenie śmieci z Pcimia Górnego do Dolnego. Także, cu, strzałeczka." :D
                              • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:31

                                > Dla mnie dobra analogia to praca - masz w miarę fajny etat, z którego da się wy
                                > żyć. Co zrobisz, gdy jakimś cudem zjawi się przed tobą pełen entuzjazmu menedże
                                > r od Gatesa i zaproponuje Ci pracę za sto kawałków zielonych miesięczne? Powies
                                > z mu - "Ej, sorry, powiedz Billowi, że jakiś inny szczęściarz załapie się na tę
                                > robotę, bo ja tu wszystkich znam, fajnie mi się pracuje i w ogóle to by była s
                                > traszna nielojalność wobec szefa, bo właśnie jestem w połowie projektu opracowu
                                > jącego wywożenie śmieci z Pcimia Górnego do Dolnego. Także, cu, strzałeczka." :
                                > D

                                A dla mnie to nie jest dobra analogia. A przynajmniej nie ma przełożenia 1:1, dla wszystkich.
            • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 00:21
              rekreativa napisała:
              > No co Ty, to pewnie tak romantycznie, pieszczotliwie ...

              niech zgadnę???? Sarkazm i ironia???
              • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:00
                "niech zgadnę???? Sarkazm i ironia???"

                No zgadłaś!
                :)
                • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 18:34
                  rekreativa napisała:

                  > "niech zgadnę???? Sarkazm i ironia???"
                  >
                  > No zgadłaś!
                  > :)
                  ------
                  Alez wy sie dziewczyny ze soba dogadujecie! Normalnie bez slow :)
          • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 01:05
            "A kag? Ona zawsze życzliwa jest."

            No wlasnie i w tym przypadku bylam zyczliwa, nie wiem czy zawsze jestem, ale w tym przypadku nie napisalam nic z niezyczliwosci. To jest troche tak jak ktos pyta o rade albo opisuje sytuacje i oczekuje 'wykap mnie ale mnie nie pomocz!"
            Zapomnialam, ze nie probuje sie doradzac i otwierac oczu osobom zakochanym, zaangazowanym emocjonalnie, chcacym wierzyc w to co chca, bo osoba doradzajaca i probujaca pokazac problem obiektywnie/podzielic sie przemysleniami albo doswiadczeniami na koncu bedzie ta niezyczliwa. Poniewaz osoba w rozowych okularach nie widzi, widzi na rozowo, widzi co chce widziec. Dobre, znow za duzo napisalam. Mezczyzni tutaj na forum napisali duzo mniej niz kobiety, co wcale nie dziwi. Moim zdaniem proteinawy duzo krocej ale w podobnym do mojego tonie. Mniejsza o to.
            Pare dni temu budzimy sie z mezem w srodku nocy, jakos tak oboje i on sie dobiera, ja chetna. Po wszystkim mowie do niego "sluchaj a dopiero co dwie noce temu mowiles, ze....tralalala...cos tam cos tam". Na to on, zamiast odniesc sie do tematu, mowi : :Ze tez kobiety wszystko musza analizowac. Dobra, spimy." Nie wiem czy wszystkie kobiety, ja czesto.

            "Ja dla Ciebie straciłam cała życzliwość gdy człowieka nazwałeś małym kieszonkowym jebadełkiem...."

            Nie mialam zadnego powodu, zeby byc Ci niezyczliawa i nie bylam. To umknelo moim oczom chyba, inaczej moze tez stracilabym zyczliwosc dla Ciebie, Woncie. OK, nigdy nie jest za pozno :)

          • hello-kitty2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 13:47
            zawle napisała:

            > A kag? Ona zawsze życzliwa jest. Ja dla Ciebie straciłam cała życzliwość gdy cz
            > łowieka nazwałeś małym kieszonkowym jebadełkiem....tylko chuj tak mógłby powied
            > zieć. Pogardliwy chuj. A dla takich nie ma życzliwości.

            Kag podpadla, bo sie odniosla do wklejonego dialogu, a 'most probably' nie tlumaczyny na 'ewentualnie' tylko na 'najprawdopodobniej'. Wont probowal szwidlu zamiany tych znaczen i tylko Aandzia to kupila upominajac Kag. Ok nieznajomosc angielskiego ale juz wczesniej go kupila mowic, ze Wont "dobrze wypowiada sie o kobietach" vide 'kieszonkowe jebadelka' ;)
            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 13:59
              To kiedy palenie na stosie?
            • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 18:49
              hello-kitty2 napisała:

              > Kag podpadla, bo sie odniosla do wklejonego dialogu, a 'most probably' nie tlum
              > aczyny na 'ewentualnie' tylko na 'najprawdopodobniej'. Wont probowal szwidlu za
              > miany tych znaczen i tylko Aandzia to kupila upominajac Kag. Ok nieznajomosc an
              > gielskiego ale juz wczesniej go kupila mowic, ze Wont "dobrze wypowiada sie o k
              > obietach" vide 'kieszonkowe jebadelka' ;)
              -----
              Madrej glowie dosc dwie slowie, ale poniewaz nie mam do czynienia z madra glowa to po raz kolejny wyjasniam - umawialem sie na "ewentualnie", o czym zreszta pisalem na zywo z Tajlandii a na lajnie napisalem "najprawdopodobniej" w kontekscie "zobacz glupia cos stracila". Poniala jedna z druga i trzecia?
        • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 18.01.18, 23:55
          rekreativa napisała:
          > Oczywiście dlaczego ta nieżyczliwość, to już się na Twoje przemyślenia nie zała
          > pało. Lepiej zwalić wszystko na rzekomą jadowitość Polek, a forumowiczek w szcz
          > ególności.

          Sądzę, że odpowiedź jest w gruncie rzeczy dość prosta. Są sytuacje, kiedy nasze postrzeganie rzeczywistości, z perspektywy kobiety i mężczyzny, różnią się na tyle, że ciężko już tak po prostu usiąść razem przy ognisku, zaśpiewać Kumbaya i wypalić fajkę pokoju.
          Nasze racje ścierają się w tym punkcie.
          To tak jak z interpretacją wzmianki o tym, że kobieta, która miała dość swojego męża, obcięła mu jaja nożem.
          Panie zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt, że wyżej wymieniona miała dość swojego ślubnego, a panowie odruchowo złapią się z przerażeniem za cojones.
          • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 00:19

            sabat3 napisał:
            > To tak jak z interpretacją wzmianki o tym, że kobieta, która miała dość swojego
            > męża, obcięła mu jaja nożem.
            > Panie zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt, że wyżej wymieniona miała dość swo
            > jego ślubnego, a panowie odruchowo złapią się z przerażeniem za cojones.

            Moja umierająca matka siedzi na kanapie i ogląda wiadomości. Wyłysiała, wychudła, trzesię nią. Obok mój Ówczesny facet. W wiadomościch wzmianka o kobiecie która zadała swojemu partnerowy około 70 ciosów nożem. Komentarz mojej umierajacej matki:
            - Ale ją musiał wkurwić.
            Mój facet spojrzał na mnie przerażony. Niestety w moich oczach zobaczył tylko rozbawienie i akceptację:))
          • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 00:36
            > To tak jak z interpretacją wzmianki o tym, że kobieta, która miała dość swojego męża, obcięła mu jaja nożem.
            Panie zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt, że wyżej wymieniona miała dość swojego ślubnego, a panowie odruchowo złapią się z przerażeniem za cojones. <

            Jak zawsze Sabat jestes miły i jak zawsze rzeczywistosc jest duuuzo brutalniejsza. Rzuć okiem na ten klip: m.youtube.com/watch?v=SZRkrncRPM8#

            I wyobraz sobie w telewizji prywatnej czy państwowej grupkę facetow zaśmiecających sie do rozpuku z faceta ktory obciął babce cycki i wrzucił do suszarki. Wyobraz sobie swoja reakcje, reakcje tzw szerokiej publiczności, reakcje mediów.
            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 01:57
              proteinawy napisał(a):
              > Jak zawsze Sabat jestes miły i jak zawsze rzeczywistosc jest duuuzo brutalniejsza. Rzuć okiem na ten klip: m.youtube.com/watch?v=SZRkrncRPM8#
              >
              > I wyobraz sobie w telewizji prywatnej czy państwowej grupkę facetow zaśmiecając
              > ych sie do rozpuku z faceta ktory obciął babce cycki i wrzucił do suszarki. Wyo
              > braz sobie swoja reakcje, reakcje tzw szerokiej publiczności, reakcje mediów.

              ... i jako pierwsza mówi o tym kobieta (pani na końcu).
              Zobacz pełną, a nie pościnaną wersję:
              www.youtube.com/watch?v=80JqoyaL-p4
              Najwyraźniej pani z czerwonymi włosami ma jakiś problem ze sobą, reszta jest bardziej wstrzemięźliwa w wypowiedziach.

              Jak weźmiesz wypowiedzi Kombiego i MLa, puszczając w świat - patrzcie kobitki, tacy właśnie są mężczyźni, to jaki to będzie miało walor poznawczy? Taki sam.
              Co do publiki - w takich programach ryją się z byle czego. Oni są tam zaproszeni, żeby robić tło na zasadzie "Simon says...". Obserwują, co dzieje się na scenie i dostosowują zachowanie. Ze zbrodni wojennych też by się śmiali, oczywiście przy odpowiednio silnym komunikacie od lidera.
              • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 04:55
                > Jak weźmiesz wypowiedzi Kombiego i MLa, puszczając w świat - patrzcie kobitki, tacy właśnie są mężczyźni, to jaki to będzie miało walor poznawczy? Taki sam. <

                Sabat, pytanie nie było „ojejku, jakie niemile Panie w telewizorze sie śmieją z uciętego siusiaka”. Pytanie było: „odwróć role i wyobraz sobie reakcje swoja czy mass madiow”. Za ML-a nie ręczę, bo faktycznie sie go boje, ale dorzucenie do niego Kombiego jest ciut nie fair. Kombi - polewasz z dowcipów o urznietych cyckach wysadzonych do suszarki?

                Jak chcesz błyszczeć w zbroi na białym koniu to patrz jak sie to robi (improwizacja):

                „Powyższy klip w istocie obnaża tak meska kruchość jak wielowarstwową mizoginię. Po pierwsze głos z offu ewidentnie ma problem z kobietami/ze soba/z dzieciństwem (nie na temat ale czesto tu używany chwyt). Po drugie tych kilka żartów z bezchujowego obecnie chujka, któremu sie zachciało rozwodzić, jest niczym niczym w porownaniu z tym przez co przechodzą codziennie miliony kobiet na planecie (tu wrzucasz jakiś przykład tak szokujący, zeby czytelnik nie zauważył, ze dawno opuściliśmy wyjściowy temat). W istocie tak reakcja panelu, jak kompletny brak skutków w karierach panelistek dowodzi, ze w formie terapeutecznego żartu odsłoniły ciagle poważny problem przemocy domowej i przemocy w ogole”.

                Opcjonalnie dorzucasz „statystykę”, najlepiej w bezwzględnych liczbach (ludzie nie maja wyczucia skali powyzej dwudziestu).

                Opcjonalnie dorzucasz ad personę (poczucia humoru nie masz?).

                Na koniec delikatnie sugerujesz mi, ze tylko zły, mały, podły człowiek chciałby w ogole o tym gadac. Tu trzeba wyczucia, bo mogę Cie wyśmiać, a mogę przejść do trybu „ja plose pani jestem grzeczny, dobry chłopczyk, juz nie bede brzydko mówił”.
                • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:39
                  proteinawy napisał(a):

                  > Sabat, pytanie nie było „ojejku, jakie niemile Panie w telewizorze sie śmieją z
                  > uciętego siusiaka”. Pytanie było: „odwróć role i wyobraz sobie reakcje swoja c
                  > zy mass madiow”.

                  Moja byłaby taka sama - obcinane cycki przerażają mnie w równym stopniu jak obcinany kutas. Kilkukrotnie testowane, nie mogłem znieść podobnego przekazu o autentycznych wydarzeniach. Nie lubię kaleczenia ludzi.

                  > Jak chcesz błyszczeć w zbroi na białym koniu to patrz jak sie to robi (improwiz
                  > acja):

                  Nie chcę, nie wmawiaj mi. Nie wciągniesz mnie do polaryzowania My/One.
                  • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:46
                    sabat3 napisał:
                    >Nie lubię kaleczenia ludzi.

                    Przy czym chyba jestem w mniejszości, miękki jestem - popularność średniowiecznych kaźni w stylu "odrąbiemy mu to i owo, a potem wywleczemy na wierzch trzewusie" mówi sama za siebie. Nie sądzę, by ludzie się aż tak zmienili od tamtych czasów. Tylko teraz trochę inna kultura. Ale uśmiechnięte buzie jak z "Czarnych Malowideł" Goi wciąż te same.
            • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 04:02
              proteinawy napisał(a):
              > I wyobraz sobie w telewizji prywatnej czy państwowej grupkę facetow zaśmiecając
              > ych sie do rozpuku z faceta ktory obciął babce cycki i wrzucił do suszarki. Wyo
              > braz sobie swoja reakcje, reakcje tzw szerokiej publiczności, reakcje mediów.

              Dawno Cie w Polsce nie było proteinowy.
              • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 05:26
                > Dawno Cie w Polsce nie było proteinowy.

                Bez jaj, osobiście wrzucilas reakcje schorowanej matki na te 70 ciosów i swoj ubaw z podniesionych brwi chłopiny. Chłop załatwiony przez babkę śmieszy, baba przez chłopa budzi grozę, tak było „za cara” i tak zostanie jeszcze jakiś czas.

                Co do Mordoru w Polsce: jezeli TV zaczęła puszczać kawałki o okaleczeniu kobiet w celach komediowych, to współczuje bez zadnych podśmiechujek.
                • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 05:46
                  proteinawy napisał(a):

                  > > Dawno Cie w Polsce nie było proteinowy.
                  >
                  > Bez jaj, osobiście wrzucilas reakcje schorowanej matki na te 70 ciosów i swoj u
                  > baw z podniesionych brwi chłopiny. Chłop załatwiony przez babkę śmieszy, baba p
                  > rzez chłopa budzi grozę, tak było „za cara” i tak zostanie jeszcze jakiś czas.

                  Muszę Cię rozczarować proteinowy. Gdyby chłop tak skomentował babę to też by mnie rozśmieszyło. Przypadki znęcania sie nad facetami znam i nie mam do nich prześmiewczego stosunku. Ale myśl sobie to, co Ci pozwala spokojnie zasnąć:)

                  > Co do Mordoru w Polsce: jezeli TV zaczęła puszczać kawałki o okaleczeniu kobiet
                  > w celach komediowych, to współczuje bez zadnych podśmiechujek.

                  Jest gorzej. Jest okaleczanie kobiet bez poczucia humoru, tylko z sadystyczną pzryjemnością na twarzy pod płaszczykiem czynienia dobra.
                  • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 05:46
                    Dla mnie to o wiele bardziej przerażające. Ale każdy śmieje się z czego innego i boi się czego innego.
                    • hello-kitty2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:10
                      No niestety czy stety, chlopy musza jezdzic na wschod po mile i ulegle laski, bo na Zachodzie juz praktycznie nie ma plci damskiej. Tu plec damska to tylko narzedzie do seksu i rozrodu. Poza tym sa same chlopy (z wyjatkami). W Holandii jest jeszcze 'gorzej'. Kiedys szlam za grupa mlodych dziewczyn 20+, b.piekne zreszta, mlode, dlugowlose, rozesmiane (dlatego zwrocilam uwage). Przechodzily przez ulice na pasach, a jakis gosc sie przed nimi z piskiem opon (dal rade) zatrzymal. No i zadzialo sie, jak na niego napadly z ryjami i piesciami. Bidny pewnie sie zamknal szczelnie i staral przeczekac. Nie wiem czy ostatecznie zdemolowaly mu to auto czy nie? W kazdym razie agresja nieskrepowana. Kolejny przypadek w pociagu. Jakis chlop sie dosiad do mlodej dziewczyny (choc przedzial mozno pustawy, dziwne?). Pewnie jej cos zaczal podgadywac. Zaraz slysze jak sie dziewcze drze, wywala go z siedzenia i wychodzi. Nie daja sobie w kasze dmuchac jak sa w prawie. Przede wszystkim sie nie krepuja, nie sa bierne i atakuja. Malo tego, jakby porywaja do przylaczenia sie ;) Niepokorne. Nie dadza sie zastraszyc, nie boja sie mezczyzn. Mi to imponuje, bo takie mlode, a juz takie dzielne. TEz zaluje, ze jak mnie jakis zbok gonil z golym fiutem, ze mu go nie obcielam. Podobniez rzeczywiscie trzeba fiuta zniszczyc zeby nie przyszyli. Za mloda bylam.
                      • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:32
                        hello-kitty2 napisała:

                        > No niestety czy stety, chlopy musza jezdzic na wschod po mile i ulegle laski, b
                        > o na Zachodzie juz praktycznie nie ma plci damskiej. Tu plec damska to tylko na
                        > rzedzie do seksu i rozrodu. Poza tym sa same chlopy (z wyjatkami). W Holandii j
                        > est jeszcze 'gorzej'.

                        Nie wydaje mi się, żeby to wynikało ze zmiany postawy kobiet. Raczej z rosnącego wycofania mężczyzn. Kobieta jest o wiele słabsza fizycznie, więc by atakować, musi mieć pewność, że nie dostanie w ryja w odwecie.
                        Proste - w Holandii, Belgii czy innej Szwecji facet co jej odda, to psychol i bandyta (* sprawdzić czy nie uchodźca, let us celebrate diversity). W Polsce, na Ukrainie czy u Rusków - niby damski bokser, ale wiecie, chłop nie wytrzymał, a babie się już wątroba chyba psuła. A w takiej Arabii Saudyjskiej - prawy mąż, co napomniał zbłąkaną owieczkę na drogę Pana.
                        Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Woda porusza się w takim korycie, jakie jej wyznaczymy.
                        • hello-kitty2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:25
                          sabat3 napisał:

                          > Nie wydaje mi się, żeby to wynikało ze zmiany postawy kobiet. Raczej z rosnąceg
                          > o wycofania mężczyzn.

                          A wycofanie mezczyzn skad sie wzielo? Nie z postawy kobiet przypadkiem? ;)

                          Kobieta jest o wiele słabsza fizycznie, więc by atakować,
                          > musi mieć pewność, że nie dostanie w ryja w odwecie.

                          Tia, jak sie bijesz to sie liczysz z tym, ze w ryja dostaniesz. Mi w ogole nie przeszkadza, ze dostane w ryja, jeszcze bardziej sie rozsierdze. Zadne win win mnie wtedy nie obchodzi. Przede wszystkim gdybym widziala zaatakowana w jakis sposob kobiete, jak ta w pociagu gdyby sobie nie dawala rady, bo by facet nie odpuscil, to mam juz w tym momencie tak podniesiona adrenaline, ze sie wlaczam z miejsca do walki, nawet jak odpusci i dziewczyna wyjdzie bez szkody, to mam juz wyrzut adrenaliny. Takze w moim (nawet przypadkowym) towarzystwie kazda moze czuc sie bezpieczniejsza.
                          • marek.zak1 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:30
                            hello-kitty2 napisała:

                            > sabat3 napisał:
                            >
                            > > Nie wydaje mi się, żeby to wynikało ze zmiany postawy kobiet. Raczej z rosnącego wycofania mężczyzn.
                            >
                            > A wycofanie mezczyzn skad sie wzielo? Nie z postawy kobiet przypadkiem? ;)
                            ---------------------------
                            Wydaje mi się, że pierwotnie faceci osłabli i to było powodem ekspansji kobiet. To tak jak historia pokazuje, jak słabnie jakieś państwo, sąsiedzi zaraz to wykorzystują.
                            Może off top[, ale dzisiaj wymy sliłem co następuje: Jak chcesz być dla niej misiem, ona musi wiedzieć, że jesteś niedźwiedziem.
                          • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 11:35
                            hello-kitty2 napisała:
                            > A wycofanie mezczyzn skad sie wzielo? Nie z postawy kobiet przypadkiem? ;)

                            Ze schematów obowiązujących w danej kulturze, zwykle silnie popartymi systemem prawnym. Zarówno mężczyźni jak i kobiety uczą się swojej roli.

                            > Tia, jak sie bijesz to sie liczysz z tym, ze w ryja dostaniesz. Mi w ogole nie
                            > przeszkadza, ze dostane w ryja, jeszcze bardziej sie rozsierdze.

                            Po prostu nigdy w ryja nie dostałaś. Jak ktoś Cię lekko pyknie to się rozsierdzisz, adrenalina i te sprawy, ale jak przyjebie ostro, to z miejsca słabniesz i wszystko obojętnieje. Kilka konkretnych gongów w głowę odbiera chęć do dalszej walki, albo wręcz posyła spać. Bywa, że jeden a konkretny. Jak się nigdy nie dostało omłotu, to ma się poczucie niezniszczalności. Niebezpieczna sprawa.
                            • kutuzow Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:00
                              sabat3 napisał:

                              > Po prostu nigdy w ryja nie dostałaś......
                              Bywa, że jeden a konkretny. Jak się nigdy nie do
                              > stało omłotu, to ma się poczucie niezniszczalności. Niebezpieczna sprawa.

                              W necie jest sporo filmików wlaśnie takich lasek którym się zdawalo że "są w prawie" i np. Z rozpędu zaatakowaly policjanta (w USA to spory "błąd"). Jeden cios i zdziwiona laska idzie spać. Kończy się rumakowanie tam, gdzie jak zauwazył Sabat konczy się ochrona prawna.
                  • proteinawy Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:17
                    > Muszę Cię rozczarować proteinowy. Gdyby chłop tak skomentował babę to też by mnie rozśmieszyło. Przypadki znęcania sie nad facetami znam i nie mam do nich prześmiewczego stosunku. Ale myśl sobie to, co Ci pozwala spokojnie zasnąć:) <

                    Wierze Ci, pamiętam dyndające zwłoki z opowieści Drugiego. Jestes generalnie dziewczyna z poczuciem humoru a to na pewno nie wada.

                    > Jest gorzej. Jest okaleczanie kobiet bez poczucia humoru, tylko z sadystyczną pzryjemnością na twarzy pod płaszczykiem czynienia dobra. <

                    Wrzucaj przykłady, podeśle Guardianowi. W ogole - nie wstydź sie tak z uzasadnianiem swoich ocen przykładami.
                    • zawle Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 09:47
                      proteinawy napisał(a):
                      > Wierze Ci, pamiętam dyndające zwłoki z opowieści Drugiego. Jestes generalnie dz
                      > iewczyna z poczuciem humoru a to na pewno nie wada.

                      Nic mnie tak w ludziach nie mierzi jak struganie głupiego. Tłumaczyć drugi raz nie zamierzam o co chodziło z dyndajacymi zwłokami, bo mi zwyczajnie nie zależy. Nie zależy ma na tyle, że nie muszę podpierać się przykładami swoich ocen. Znam twój sposób rozmowy i widzę tu raczej chęć podkręcenia piłki. Nie reaguję. Mam wyjebene.

                      > Wrzucaj przykłady, podeśle Guardianowi. W ogole - nie wstydź sie tak z uzasadn
                      > ianiem swoich ocen przykładami.
          • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:11
            "Sądzę, że odpowiedź jest w gruncie rzeczy dość prosta. Są sytuacje, kiedy nasze postrzeganie rzeczywistości, z perspektywy kobiety i mężczyzny, różnią się na tyle, że ciężko już tak po prostu usiąść razem przy ognisku, zaśpiewać Kumbaya i wypalić fajkę pokoju."

            Wiesz, jestem bliska , by dojść do podobnego wniosku - że w pewnych kwestiach nigdy nie nastąpi empatyzowanie z płcią przeciwną, bo to trochę jak wymaganie od ślepego, by rozróżniał kolory.
            Niemniej dobrze by było, żeby płcie choć na poziomie rozumowym przyjmowały pewne rzeczy do wiadomości. Czyli nie ma się co wont obrażać i próbować kąsać w łydki, tylko po prostu zrozumieć, jak tego typu narracja (niesławne jebadełko) wypada w odbiorze kobiet. I nie dziwić się, że nie bawi i nie wzrusza...

            "To tak jak z interpretacją wzmianki o tym, że kobieta, która miała dość swojego męża, obcięła mu jaja nożem.
            Panie zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt, że wyżej wymieniona miała dość swojego ślubnego, a panowie odruchowo złapią się z przerażeniem za cojones."

            No ja akurat ze swoją wyobraźnią mocno realistyczną to sobie zaraz zwizualizuję sytuację. I pomyślę to samo, co myślę przy informacji, że ktoś zamordował i rozczłonkował zwłoki - że aby to zrobić, trzeba być jednak jakimś psychopatą.
            Mam tak samo jak Ty, nie znoszę okaleczania ludzi. Nawet horrorów z taką tematyką nie mogę oglądać. Jak se pomyślę, że miałabym nóż wziąć i wbić w żywe ciało, to mi się słabo robi.
            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:24
              rekreativa napisała:
              > Wiesz, jestem bliska , by dojść do podobnego wniosku - że w pewnych kwestiach n
              > igdy nie nastąpi empatyzowanie z płcią przeciwną, bo to trochę jak wymaganie od
              > ślepego, by rozróżniał kolory.
              > Niemniej dobrze by było, żeby płcie choć na poziomie rozumowym przyjmowały pewn
              > e rzeczy do wiadomości. Czyli nie ma się co wont obrażać i próbować kąsać w łyd
              > ki, tylko po prostu zrozumieć, jak tego typu narracja (niesławne jebadełko) wyp
              > ada w odbiorze kobiet. I nie dziwić się, że nie bawi i nie wzrusza...

              Pewnie to cos w stylu "moj zalosny, gruby bankomacik", gdyby dotyczylo faceta.
              Porozumienie miedzy plciami jest mozliwe na gruncie androgynii, ale wg Urqu wtedy nie ma miedzy kobietami i mezczyznami napiecia seksualnego ;)
              Mysle
              • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:40
                "Pewnie to cos w stylu "moj zalosny, gruby bankomacik", ª

                Słyszałeś kiedy coś takiego? Bo ja nie. Nawet na forach.
                • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:47
                  rekreativa napisała:
                  > Słyszałeś kiedy coś takiego? Bo ja nie. Nawet na forach.

                  Nie. Kobiety o swoich malzonkach zwykle wypowiadaly sie "ten chuj".
                  Usilowalem przeksztalcic bezposrednio male, zolte jebadelko z meskiego na babski.
                  • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 17:53
                    "Nie. Kobiety o swoich malzonkach zwykle wypowiadaly sie "ten chuj".
                    Usilowalem przeksztalcic bezposrednio male, zolte jebadelko z meskiego na babski."

                    No nie, to nie jest adekwatna analogia. "Ten chuj" to już po związku - w emocjonalnym stanie mocno negatywnym. Analogicznie to by było "ta sucz" o byłej małżonce.
                    • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 18:32
                      Moze mnie ktos oswiecic o co chodzi z tym oburzeniem na "male, kieszkonkowe jebadelko". Pamietam, ze kilka lat temu tak okreslilem tajskie prostytutki. To o to chodzi czy jest cos jeszcze czego nie pamietam? :)
      • cichykot Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 22:55
        Od czego by tu...
        Jestem tutaj nowa. Wczorajsza. Gubię się w tym całym sortowaniu po drzewkach, od najjakichś, nie wiem, czy mnie widać, gdy jestem online, ani co widać i mam to szczerze w D.
        O sobie najmniej pisać mi się chce.
        Nie napisałabym, gdyby nie dzisiejsze % (weekend).
        Soł: Wont2 - to do ciebie, gdyż zaczęło się od ciebie, a dokładnie trafiłam cudem jakimś na twój wpis o jakimś miłym-małym kolesiu, co to po nim Durczok wylizuje smaki. Żyję w innej galaktyce, na forach czasu nie spędzam, real 99%, ale twój styl (?)/poglądy (?)/dystans sprawiły, że chciałam poczytać więcej, poznać bardziej. Nie, żadne fascynacje ani inne takie. Płeć nie grała roli. Ciekawość (tak mam) poglądów, tego, co we łbie. Do brzegu: dotarłam do tajskiego wątku.

        I teraz powiem tak: zamiast o 1 w nocy, zamknęłam klapę lapka o 6 rano. Niedosen, cholira... Czytając wątek dotyczący Weg czy tam Wan, zwał jak zwał... Zazwyczaj coś do powiedzenia mam. Zdarza się wymownie milczeć. Tutaj, teraz... co można? Co może obcy ktoś, kiedy was taka wataha spora - wszyscy się znają, wspominają coś z dawniejszych wpisów? Pisać, by napisać? Niby... Nagle się dowiadujesz, że Polski są be, że panowie wspierają, a panie syczą. No to zamykam jadakę wraz z pierwszym wziętym wdechem na wyrażenie opinii swej.
        Ale ty (pisanie małą literą to moje małe zboczenie, które ma udowodnić, że pisownia to jedno, a szacunek drugie) na tę chwilę chyba już porad nie oczekujesz, więc nie mam pola do popisu. Coś tam się dzieje w trakcie z Won/Wan (?), nad ranem już się pogubiłam i przewinęłam z 30 nieprzeczytanych postów. Także ślad zostawiam, między wódkę a zakąskę się nie wcinam, ale wiedz, że fajną odskocznią są dla mnie twoje wpisy. Czekam na jakieś nowe, świeże. Może podepnę się pod temat. A clou mych wypocin jest takie, że KOCHAM DYSTANS.
        • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:00
          cichykot napisał(a):

          A clou mych wypocin jest takie, że KOCHAM DYSTANS.
          ----
          Dzięki za miłe słowo, ale jestem obecnie zajęty, siostro :)
          • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:18
            wont2 napisał:
            > Dzięki za miłe słowo, ale jestem obecnie zajęty, siostro :)

            Z dystansem do SEANiority, widzę ;)
            • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:42
              sabat3 napisał:

              > wont2 napisał:
              > > Dzięki za miłe słowo, ale jestem obecnie zajęty, siostro :)
              >
              > Z dystansem do SEANiority, widzę ;)

              Wyczuł, że to Wan :)
              • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:55
                lybbla napisał:

                > sabat3 napisał:
                >
                > > wont2 napisał:
                > > > Dzięki za miłe słowo, ale jestem obecnie zajęty, siostro :)
                > >
                > > Z dystansem do SEANiority, widzę ;)
                >
                > Wyczuł, że to Wan :)
                -----
                O przepraszam, dopiero dojrzałem. Szapo ba :)
          • cichykot Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:32
            Spoko, haha, chciałam tylko "sieprzywitać" i "siezapoznać". Kot, kurna, zawsze jest zajęty, więc gra gitara. Jak tak sobie poczytałam tajski wątek, to mnogo tu inteligentnych pań, atrakcyjnych, na poziomie, czy do wyrwania, to nie wnikam, natomiast ja lubię powymieniać myśli i nic ponadto. Piszcie. Miło mi. Jestem Joe.
            • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:44
              cichykot napisał(a):

              Jak tak sobie poczytałam tajski wątek, to mnogo t
              > u inteligentnych pań, atrakcyjnych, na poziomie,
              -----
              Osz kurwa, Joe, popełniasz ten sam błąd co ja na początku :(
              • cichykot Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:48
                Niemile widziane/słyszane z ust kobiety: srać to ;^) Wont2, bezimienny człeku, życie mamy jedno, popełniamy błędy, odnosimy sukcesy i porażki, ale to nasze błędy i nasze sukcesy, summa summarum: życie. Ono piękne jest z racji faktu samego istnienia. Walę banałami po trunku rdzawym, wstyd mi jutro będzie, ale powtarzam: srać to! ;-)
                • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 19.01.18, 23:55
                  cichykot napisał(a):

                  > Niemile widziane/słyszane z ust kobiety: srać to ;^) Wont2, bezimienny człeku,
                  > życie mamy jedno, popełniamy błędy, odnosimy sukcesy i porażki, ale to nasze bł
                  > ędy i nasze sukcesy, summa summarum: życie. Ono piękne jest z racji faktu sameg
                  > o istnienia. Walę banałami po trunku rdzawym, wstyd mi jutro będzie, ale powtar
                  > zam: srać to! ;-)
                  ---
                  Cichykocie, ja też piję rdzawy (?) trunek - żołądkową gorzką tradycyjną i też walę banałami i też będzie mi pewnie wstyd jutro, bo zazwyczaj jestem osobą grzeczną i stonowaną ale to jest moje pożegnanie z forum więc trochę fantazji i szczerości nie zaszkodzi. Jak odchodzić, to z przytupem! Jebać patolę! :)
                  • cichykot Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:09
                    No czekaj, czyli ja tej nocy ubiegłej nie przespałam na darmo? Jak to tak??
                    Prawie internetów nie używam, Netflixa nawet zaniedbałom, poświęciłom czas, EMOCJE, serce, to znaczy te jego dobre części składowe włożyłom w sklecenie -dziesięciu zdań, a ty odchodzisz z przytupem (tu mam skojarzenie www.youtube.com/watch?v=u25OLPFqMiE dotąd ze sztuką Klaty, a teraz dochodzi twoje odejście, no). Wont2, zaprawdę powiadam tobie: nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Życie me względnie jest szczęśliwe, nie brak mi niczego, pan nie jest mym pasterzem i pierdolę teraz farmazony jak jakaś nielata, ale cieszę się, CIESZĘ SIĘ, że mogę bezwstydnie, bez skrupułów, na haju rdzawym mym napisać do ciebie to, co piszę teraz. To gdzie ciebie poczytać jeszcze będzie można? Myśl, co chcesz, a zważ, że w tym momencie narażam się na obśmianie publiczne (srać to!), ale byłabym zawiedziona nie mogąc więcej poświęcać swego mozolnie wygospodarowanego wolnego czasu w godzinach późnonocnych z tego tylko powodu, że odchodzisz. Siakieś namiary do świata żywych? Zmieniasz topik czy znikasz na amen?
                    • lybbla Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:13
                      cichykot napisał(a):

                      > Siakieś namiary do świata żywych? Zmieniasz topik czy znikasz na amen?

                      Wont rób tabelkę w excelu.
                    • wont2 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 00:51
                      cichykot napisał(a):

                      > No czekaj, czyli ja tej nocy ubiegłej nie przespałam na darmo? Jak to tak??
                      > Prawie internetów nie używam, Netflixa nawet zaniedbałom, poświęciłom czas, EMOCJE, serce, to znaczy te jego dobre części składowe włożyłom w sklecenie -dziesięciu zdań, a ty odchodzisz z przytupem (tu mam skojarzenie www.youtube.com/watch?v=u25OLPFqMiE dotąd ze sztuką Klaty, a teraz dochodzi twoje odejście, no). Wont2, zaprawdę powiadam tobie: nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Życie me względnie jest szczęśliwe, nie brak mi niczego, pan nie jest mym pasterzem i pierdolę teraz farmazony jak jakaś nielata, ale cieszę się, CIESZĘ SIĘ, że mogę bezwstydnie, bez skrupułów, na haju rdzawym mym napisać do ciebie to, co piszę teraz. To gdzie ciebie poczytać jeszcze będzie można? Myśl, co chcesz, a zważ, że w tym momencie narażam się na obśmianie publiczne (srać to!), ale byłabym zawiedziona nie mogąc więcej poświęcać swego mozolnie wygospodarowanego wolnego czasu w godzinach późnonocnych z tego tylko powodu, że odchodzisz. Siakieś namiary do świata żywych? Zmieniasz topik czy znikasz na amen?
                      ------
                      Kurwa, loppe, przestań się wygłupiać! :)
                      • cichykot Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 01:02
                        Spoko loko, Wont, jeszcze setka i uderzam w kimono. Nie wiem, kim jest loppe, brzmi mi jakimś jassnyblond-skandynawskim, a my rdzawe. Jutro będziem udawać ducha, szejmy odegnają od monitora, a na świecie zapanuje pis. Czy tam peace. Jeden pies.

                        Ja tylko się chciałam upewnić, czy znikasz na amen, choć doświadczenie życiowe mówi mi, że gdy się chce znikać na amen, to się to robi bez uprzedzenia, bez litości i bez pożegnania. Nie znam jeszcze zasad tego forum, bom proste dziewczę spod wiejskiego lasu, a może i zasad nie ma tu. Moją zasadą jest prawda między oczy, mimo narażenia się na obśmianie. Także tego. Farmazony piszę już. Dalej nic nie wiem. Więc pozostaje tylko czytać. Czi-czi!
                        • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 08:24
                          Ostatnio moda na znikanie z forum w smutnej atmosferze. Okazuje sie, zesmy sie juz od dawna wszyscy z wzajemnoscia nie lubili... Taki przykry, emocjonalny kac o poranku.
                          To po co bylo tyle gadac?
                          • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 08:45
                            sabat3 napisał:

                            > Ostatnio moda na znikanie z forum w smutnej atmosferze. Okazuje sie, zesmy sie
                            > juz od dawna wszyscy z wzajemnoscia nie lubili... Taki przykry, emocjonalny kac
                            > o poranku.
                            > To po co bylo tyle gadac?

                            żeby się poznać i znielubić?:))
                            • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 10:19
                              zawle napisała:
                              > żeby się poznać i znielubić?:))

                              Zeby sie przejrzec w lustrze i zastanowic, czy ten widok jest przykry? A przede wszystkim - czy prawdziwy, bo kazde lustro pokazuje co innego :)
                              • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 10:22
                                Ha, doszedlem dlaczego tak nie lubie Mabelle - bo widzi we mnie WYLACZNIE negatywne cechy. A takich ludzi nie ma, nawet gdybym byl skrzyzowaniem Hitlera z Mansonem. Takie polaryzowanie wyklucza komunikacje.
                                • urquhart Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 10:40
                                  sabat3 napisał:

                                  > Ha, doszedlem dlaczego tak nie lubie Mabelle - bo widzi we mnie WYLACZNIE negat
                                  > ywne cechy. A takich ludzi nie ma, nawet gdybym byl skrzyzowaniem Hitlera z Man
                                  > sonem. Takie polaryzowanie wyklucza komunikacje.

                                  A ja lubię, jest krutyczna ale nie jednostronnie, zapunktowała u mnie wprowadzając do obiegu określenie "wszystkowiedzące ciotki" w wątku o narcyzmie :)
                                  • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 11:18
                                    urquhart napisał:
                                    > A ja lubię, jest krutyczna ale nie jednostronnie, zapunktowała u mnie wprowadza
                                    > jąc do obiegu określenie "wszystkowiedzące ciotki" w wątku o narcyzmie :)

                                    Bo jestes w specyficznej sytuacji. Jestes jedyna osoba na forum, ktora bardzo niewiele mowi o wlasnej sytuacji, a w szczegolnosci dotyczy to spraw, z ktorych mozna by Ci zrobic zarzut. Gdybys opisal ze szczegolami wlasne "przygody", najprawdopodobniej znalazlbys sie w kregu forumowego potepienia znacznie glebiej niz Wont. Ale jestes na to zbyt sprytny. Lepiej komentowac z dystansu.
                                    • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 11:25
                                      Ale kiedy apelowales Urqu o trzymanie meskiej strony, wychodzi na to, ze miales racje. Baby bardziej trzymaly sie razem i solidarnie wygryzly mezczyzn z tego forum. Przykro mi, ze przylozylem do tego reke, kajam sie.
                                      • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 12:20
                                        Trzymanie sie meskiej, zenskiej strony jest bez sensu, w interesie plci jest porozumienie. To troche jak przepychanki w malzenstwie czy innych bliskich relacjach, moze terapeutyczne dla kogos
                                      • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:13
                                        sabat3 napisał:

                                        > Ale kiedy apelowales Urqu o trzymanie meskiej strony, wychodzi na to, ze miales
                                        > racje. Baby bardziej trzymaly sie razem i solidarnie wygryzly mezczyzn z tego
                                        > forum. Przykro mi, ze przylozylem do tego reke, kajam sie.

                                        A weź Sabat przestan, każdy pisze za siebie, żadnej istotnej solidarności tu nie.widzę. Po żadnej stronie. Więc do niczego ręki nie przyłożyłeś. Jak dla mnie to pisz dalej tak jak piszesz - jak otwieram twój post to mam z.jednej strony niespodziankę bo wiem że nie lecisz betonowym schematem, a z drugiej dużą pewność że będzie ciekawie.
                                    • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 12:24
                                      sabat3 napisał:
                                      > Bo jestes w specyficznej sytuacji. Jestes jedyna osoba na forum, ktora bardzo n
                                      > iewiele mowi o wlasnej sytuacji, a w szczegolnosci dotyczy to spraw, z ktorych
                                      > mozna by Ci zrobic zarzut. Gdybys opisal ze szczegolami wlasne "przygody", najp
                                      > rawdopodobniej znalazlbys sie w kregu forumowego potepienia znacznie glebiej ni
                                      > z Wont. Ale jestes na to zbyt sprytny. Lepiej komentowac z dystansu.

                                      Haha..urgu niewiele mówi :))))))) I jest sprytyny:))))))))))))) Sabat szuka sojuszników...czy jest tu na sali jakiś samiec Alfa?????:)))))
                                      • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 12:41
                                        zawle napisała:

                                        > sabat3 napisał:
                                        > > Bo jestes w specyficznej sytuacji. Jestes jedyna osoba na forum, ktora ba
                                        > rdzo n
                                        > > iewiele mowi o wlasnej sytuacji, a w szczegolnosci dotyczy to spraw, z kt
                                        > orych
                                        > > mozna by Ci zrobic zarzut. Gdybys opisal ze szczegolami wlasne "przygody"
                                        > , najp
                                        > > rawdopodobniej znalazlbys sie w kregu forumowego potepienia znacznie gleb
                                        > iej ni
                                        > > z Wont. Ale jestes na to zbyt sprytny. Lepiej komentowac z dystansu.
                                        >
                                        > Haha..urgu niewiele mówi :))))))) I jest sprytyny:))))))))))))) Sabat szuka soj
                                        > uszników...czy jest tu na sali jakiś samiec Alfa?????:)))))
                                        >
                                        Mysle ze to refleksja bardziej w kategoriach zalu i rozczarowania, zaloba, a ty tu zaraz z grubej rury. Po zalobie czas na sojusze i przegrupowania to standard, ale daj sie czlowiekowi namyslic i zastanowic...
                                        • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:05
                                          bgz0702 napisała:
                                          > Mysle ze to refleksja bardziej w kategoriach zalu i rozczarowania, zaloba, a t
                                          > y tu zaraz z grubej rury. Po zalobie czas na sojusze i przegrupowania to standa
                                          > rd, ale daj sie czlowiekowi namyslic i zastanowic...

                                          Patrzysz w inne miejsce, to widzisz inne rzeczy.
                                    • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 12:33

                                      >
                                      > Gdybys opisal ze szczegolami wlasne "przygody", najp
                                      > rawdopodobniej znalazlbys sie w kregu forumowego potepienia znacznie glebiej ni
                                      > z Wont.
                                      To ze wont sie znalazl w kregu potepienia tez jest bez sensu, czlowiek uklada sobie zycie, jak to robi to jego sprawa i Wan. Jest dowodem na to ze nie ma co sie zarzekac ze cos nas nie dotyczy, czy sie nam nie przytrafi. Wont ja ci gratuluje przygody i niech ma final szczesliwy. Pozdrawiam

                                      • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:01
                                        bgz0702 napisała:
                                        > To ze wont sie znalazl w kregu potepienia tez jest bez sensu, czlowiek uklada s
                                        > obie zycie, jak to robi to jego sprawa i Wan. Jest dowodem na to ze nie ma co s
                                        > ie zarzekac ze cos nas nie dotyczy, czy sie nam nie przytrafi. Wont ja ci gratu
                                        > luje przygody i niech ma final szczesliwy.

                                        Błagam....
                                        Jaki krąg potepienia? Na serio masz forumowiczów za rozjuszony, bezrefleksyjny tłum? Tu każdy pisał w swoim imieniu. Ja nawet szczegółowo wytłumaczyłam co zacz. Tłumaczę to pzry każdej okazji , a nie tak jak sugeruje wont że udawałam. Wont i Wan i małe wontwany mnie w ogóle nie zajmują. Nieszczęścia na świecie jest i będzie po kokardę. Tu poza głupotą go nie widzę aż tak dużo.
                                        • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:11
                                          Nie, nie mam:) dlatego pisalam ze krag potepienia tez jest bez sensu, u wiekszosci osob u ktorych wont widzial "potepienie" ja go nie widzialam, raczej powiedzialabym ze to komunikaty ostrzegawcze, czarnowidztwo reala. Sposob rozmowy byl jak najbardziej standardowy dla forum, ale on ma inne emocje, uwrazliwil sie, bo osobiscie go to dotyczy
                                          • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:18
                                            bgz0702 napisała:

                                            > Nie, nie mam:) dlatego pisalam ze krag potepienia tez jest bez sensu, u wiekszo
                                            > sci osob u ktorych wont widzial "potepienie" ja go nie widzialam, raczej powied
                                            > zialabym ze to komunikaty ostrzegawcze, czarnowidztwo reala. Sposob rozmowy byl
                                            > jak najbardziej standardowy dla forum, ale on ma inne emocje, uwrazliwil sie,
                                            > bo osobiscie go to dotyczy

                                            Oj nie...dlatego że nie on tu panuje nad sytuacją. Urgu nad swoją panuje.
                                          • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:19
                                            "Sposob rozmowy byl jak najbardziej standardowy dla forum, ale on ma inne emocje, uwrazliwil sie, bo osobiscie go to dotyczy"

                                            No dokładnie. Nic się nie zadziało w tym wątku, coby się nie zadziało już wcześniej w innych wątkach z innymi ludźmi.
                                            • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 13:58
                                              A ja nawet uważam że w porównaniu z moimi spinami z kitką, tym co tu zaznała ninek to był cienki występ:))
                                              • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 15:41
                                                "A ja nawet uważam że w porównaniu z moimi spinami z kitką, tym co tu zaznała ninek to był cienki występ"

                                                Miałam na myśli wonta.
                                            • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 18:56
                                              Sposob rozmowy na forum, czytam ze to ceniony brak kompleksow i szczerosc, daj boze takiej radosci w realu... A tam, zycze dwa razy wiecej tego dobrobytu:))
                                    • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 12:59
                                      "Bo jestes w specyficznej sytuacji. Jestes jedyna osoba na forum, ktora "

                                      No akurat urqu z forum by nie uciekł tylko dlatego, że go jakaś forumka zbeształa. Urqu jest odporny. A przecież ze względu na taki, a nie inny swój styl zbiera bęcki dosyć często. Jak se przypomnę, jak mu czasem bitch potrafiła przyp....
                                • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 10:58
                                  "Ha, doszedlem dlaczego tak nie lubie Mabelle - "

                                  Co do tego lubienia i nielubienia na forum - czy nie za dużą wagę do tego przykładacie?
                                  Przecież my się tu tak naprawdę nie znamy. Mamy dostęp tylko do naszej pisaniny, a to jest mało.
                                  Nie wiemy, jak się nicki zachowują do swoich partnerów, dzieci, znajomych, kolegów w pracy - a obserwacja osobnika w jego środowisku naturalnym to kopalnia wiedzy.
                                  Jestem pewna, że gdybyśmy pobyli ze sobą w realu, to by się też forumowe sympatie i antypatie nieco zweryfikowały. I myślę, o dziwo, że raczej w kierunku pozytywnym.
                                  • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:21
                                    Mnie też zastanawia brak zrozumienia że my tu jesteśmy tylko nickami. Ja się nie pzrywiązuje do opinii na mój temat tutaj...te pikantniejsze mnie rozbawiają:))
                                    • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:39
                                      Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem
                                      • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:47
                                        bgz0702 napisała:

                                        > Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem

                                        Ale jak można oceniac całą osobę na podsatwie zdjęcia nóżki?:))
                                        • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:01
                                          zawle napisała:

                                          > bgz0702 napisała:
                                          >
                                          > > Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem
                                          >
                                          > Ale jak można oceniac całą osobę na podsatwie zdjęcia nóżki?:))
                                          >
                                          >
                                          Raczej chodzilo mi o to ze po tobie splywa po innych juz nie, ludzie maja rozne etapy w zyciu i rozne slabosci, charaktery. Nie i "nozce" mowie :)
                                      • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:48
                                        "Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem"

                                        Ale Ty tego żywego człowieka nie znasz. Znasz wycinek jego prezentacji, który zdecydował się pokazać na forum.
                                        • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:03
                                          rekreativa napisała:

                                          > "Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem"
                                          >
                                          > Ale Ty tego żywego człowieka nie znasz. Znasz wycinek jego prezentacji, który z
                                          > decydował się pokazać na forum.
                                          >
                                          Ja o emocjach, wrazliwosci itp :)
                                          • urquhart Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:23
                                            bgz0702 napisała:
                                            > > Ale Ty tego żywego człowieka nie znasz. Znasz wycinek jego prezentacji, k
                                            > tóry z
                                            > > decydował się pokazać na forum.
                                            > Ja o emocjach, wrazliwosci itp :)

                                            Na forum lufzie sa bardziej szczerzy niz w realu.
                                            I warto zmierzyć się z typowymi cechami w przejaskrawienu nauczyc zarzadzania nimi jak i wlanymi negatywnymi emocjami w reakcji.
                                            Zamiast oczekiwac ideałów tych rzekomo niezaburzonych...
                                            • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:30
                                              "I warto zmierzyć się z typowymi cechami w przejaskrawienu nauczyc zarzadzania nimi jak i wlanymi negatywnymi emocjami w reakcji."

                                              I tu się z urqu całkowicie zgadzam.
                                              Ja traktuję fora trochę jako pole treningowe dla własnych kompetencji interpersonalnych oraz jako miejsce, gdzie w sposób niezagrażający mogę mierzyć się z emocjami negatywnymi, z czyjąś wrogością, z moją własną wrogością itp.
                                              Tutaj mam czas, by ochłonąć, przyjrzeć się tym emocjom, zastanowić się nad odpowiedzią, rozładować napięcie. To pomaga potem w realu - ja to widzę po sobie.
                                              Na forum łatwiej mi też, niż w realu podjąć z kimś konfrontację, bo wiem, że w razie czego mogę po prostu wyłączyć Neta :)
                                              • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:37
                                                rekreativa napisała:

                                                > "I warto zmierzyć się z typowymi cechami w przejaskrawienu nauczyc zarzadzania
                                                > nimi jak i wlanymi negatywnymi emocjami w reakcji."
                                                >
                                                > I tu się z urqu całkowicie zgadzam.
                                                > Ja traktuję fora trochę jako pole treningowe dla własnych kompetencji interpers
                                                > onalnych oraz jako miejsce, gdzie w sposób niezagrażający mogę mierzyć się z em
                                                > ocjami negatywnymi, z czyjąś wrogością, z moją własną wrogością itp.
                                                > Tutaj mam czas, by ochłonąć, przyjrzeć się tym emocjom, zastanowić się nad odpo
                                                > wiedzią, rozładować napięcie. To pomaga potem w realu - ja to widzę po sobie.
                                                > Na forum łatwiej mi też, niż w realu podjąć z kimś konfrontację, bo wiem, że w
                                                > razie czego mogę po prostu wyłączyć Neta :)
                                                >
                                                Prawda.
                                              • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:45
                                                rekreativa napisała:
                                                > I tu się z urqu całkowicie zgadzam.
                                                > Ja traktuję fora trochę jako pole treningowe dla własnych kompetencji interpers
                                                > onalnych oraz jako miejsce, gdzie w sposób niezagrażający mogę mierzyć się z em
                                                > ocjami negatywnymi, z czyjąś wrogością, z moją własną wrogością itp.
                                                > Tutaj mam czas, by ochłonąć, przyjrzeć się tym emocjom, zastanowić się nad odpo
                                                > wiedzią, rozładować napięcie. To pomaga potem w realu - ja to widzę po sobie.
                                                > Na forum łatwiej mi też, niż w realu podjąć z kimś konfrontację, bo wiem, że w
                                                > razie czego mogę po prostu wyłączyć Neta :)

                                                O tak...pamiętam swój pierwszy raz gdy zostałam zhejtowana:)) Bycie w tach miejscach jednak człowieka trochę odrealnia. Bo ten nasz luz i prawdomówność powodują że się częściej w relanym życiu granicę przekracza. Tym którym brakuje w tym temacie, robi to dobrze. Ja niestety zawsze miałam nadmiar:))
                                                • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:46
                                                  I jeszcze jedno..myślę że tu, duża grupa z nas, jest najgorszą wersją siebie.
                                                  • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:51
                                                    ".myślę że tu, duża grupa z nas, jest najgorszą wersją siebie."

                                                    No właśnie. Dlatego pisałam, że według mnie w realu mielibyśmy niespodziankę w sensie pozytywnym. Bo ludziska wydali by się fajniejsi.
                                                  • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:55
                                                    Nooo..ja bym rozbrajała uśmiechem:))
                                                  • bgz0702 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 17:19
                                                    Najgorsza wersja samej siebie to ja jestem w pracy :)) pracuje wlasnie nad tym zeby nie oszalec :))
                                            • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:34
                                              > Na forum lufzie sa bardziej szczerzy niz w realu.
                                              > I warto zmierzyć się z typowymi cechami w przejaskrawienu nauczyc zarzadzania n
                                              > imi jak i wlanymi negatywnymi emocjami w reakcji.
                                              > Zamiast oczekiwac ideałów tych rzekomo niezaburzonych...

                                              Dziękuję za dobre rady wszystkowiedzącego wuja. Ty naprawdę zafiksowałes się biedaku ;-)
                                              Tak ci leży na sercu los tych zaburzonych i chcesz ich na siłę ludziom wciskać na partnerów? Ale zaburzonych według własnych gustów i potrzeb mogę sobie dobierać? Bo wiesz, nie wszystkie zaburzenia mi odpowiadają ;-)
                                          • aandzia43 Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:25
                                            bgz0702 napisała:

                                            > rekreativa napisała:
                                            >
                                            > > "Jak nickami tylko? Zywy czlowiek stoi za kazdym nickiem"
                                            > >
                                            > > Ale Ty tego żywego człowieka nie znasz. Znasz wycinek jego prezentacji, k
                                            > tóry z
                                            > > decydował się pokazać na forum.
                                            > >
                                            > Ja o emocjach, wrazliwosci itp :)

                                            Zgadzam się z obydwiema przedpiśczyniami. Człowieka całego przez nicka (nawet długo piszącego) nie poznasz, ale pewne "sposoby działania" tak.
                                            • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:40
                                              " Człowieka całego przez nicka (nawet długo piszącego) nie poznasz, ale pewne "sposoby działania" tak."

                                              Owszem, również takie rzeczy jak inteligencja, kreatywność, oczytanie - to w pisaninie wychodzi.
                                              Niemniej każdy nick to pewna kreacja, nawet jeśli bardzo bliska prawdy. Jedni na forum kreują się może na trochę lepszych niż są, inni na gorszych. A uczestnicy nie mają możliwości, by te opowieści zweryfikować.
                                              Ostatecznie można być i Strachem na Wróble :)
                                          • zawle Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 12:40
                                            bgz0702 napisała:
                                            > Ja o emocjach, wrazliwosci itp :)

                                            Wiem o co Ci chodzi. Dlatego biorę pod uwagę to jaką wrażliwością wykazują się wobec innych:))
                                    • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:47
                                      " Ja się nie pzrywiązuje do opinii na mój temat tutaj...te pikantniejsze mnie rozbawiająsmile)"

                                      Wiesz, mi dynamika forum przypomina czasem gabinet terapeutyczny - terapeuta nie jest po to, by przyklaskiwać każdemu Twojemu słowu i głaskać Cię po główce. Czasem przyciśnie Cię emocjonalnie do ściany tak, że się poryczysz w głos i będziesz mieć ochotę go udusić gołymi rękami.
                                      Czasem zaś forum jest jak rodzina - nikt Cię tak nie wkurwi jak własna matka :D
                                      Ogólnie jednak to myślę, że zbyt wysokie mniemanie posiadamy o swojej zdolności dedukcji na temat innych nicków. Zapominamy, że to forum jest specyficzne, traktuje o bardzo intymnych sprawach i że w realu znajomość nigdy nie przebiega w takim trybie jak na forum, gdzie nie znasz twarzy człowieka, ale znasz szczegóły jego pożycia z żoną.
                                      Na to się nakładają jakieś własne projekcje i uprzedzenia. Odnoszę wrażenie, że anonimowo w Necie mamy skłonność oceniać innych ostrzej i bardziej bezkompromisowo, niż to robimy wobec osób w realu.
                                  • urquhart Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:46

                                    rekreativa napisała:
                                    > Jestem pewna, że gdybyśmy pobyli ze sobą w realu, to by się też forumowe sympat
                                    > ie i antypatie nieco zweryfikowały. I myślę, o dziwo, że raczej w kierunku pozy
                                    > tywnym.

                                    A wydaje ci się że nikt nie zweryfikował ? :)
                                    • rekreativa Re: Epilog epilogu ;) 20.01.18, 11:50
                                      "A wydaje ci się że nikt nie zweryfikował "

                                      Owszem, pojedyncze sztuki. Też do nich należę.
                                • druginudziarz Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 00:27
                                  sabat3 napisał:

                                  > Ha, doszedlem dlaczego tak nie lubie Mabelle - bo widzi we mnie WYLACZNIE negat
                                  > ywne cechy. A takich ludzi nie ma, nawet gdybym byl skrzyzowaniem Hitlera z Man
                                  > sonem. Takie polaryzowanie wyklucza komunikacje.

                                  Wątpię żeby takie miała intencje.
                                  Wydaje mi się że za dużo rozmawiałeś z mabelle o rzeczach zbyt bliskich Ciebie.
                                  Dobrnze jest ie zadawać pytań w sytuacji gdy odpoeiwedzi nie jest się w stanie udźwignąć, ale czasem się o tym zapomina ;)
                                  Ja cenię mabelle z powodu jak urqu, mabelle jest otwarta, bystra, bez kompleksów, nie potrzebuje forum do dowartościowania się, za zagląda tu by kogoś "pokonać", nic na siłę.
                                  • kag73 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 00:40
                                    "Dobrnze jest ie zadawać pytań w sytuacji gdy odpoeiwedzi nie jest się w stanie udźwignąć, ale czasem się o tym zapomina ;)"

                                    O, to jest to, wlasnie mniej wiecej cos takiego przydarzylo sie Wontowi wlasnie w tym watku. Wszedl zapytal i dostal odpowiedzi, ktorych nie chcial uslyszec :( Tylko andzia probowla pocieszac.
                                  • sabat3 Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 02:12
                                    druginudziarz napisał:
                                    > Wątpię żeby takie miała intencje.

                                    Tu nie chodzi o intencje, ale o defekt myślenia. Jeśli tworzysz sobie obraz jakiegoś człowieka, który składa się z samych wad, to powinna Ci się zapalić lampka, że Twój umysł zaczyna robić Cię w konia. Ja umiałbym wymienić jej zalety, chociaż ta wyliczanka nie sprawiłaby mi przyjemności :p

                                    > Wydaje mi się że za dużo rozmawiałeś z mabelle o rzeczach zbyt bliskich Ciebie.
                                    > Dobrnze jest ie zadawać pytań w sytuacji gdy odpoeiwedzi nie jest się w stanie
                                    > udźwignąć, ale czasem się o tym zapomina ;)

                                    Wydaje mi się, że To "zbyt dużo rozmawiałeś" to próby merytorycznej obrony swoich racji, z góry skazane na porażkę w wypadku, gdzie ktoś atakuje z pozycji emocji.


                                    > Ja cenię mabelle z powodu jak urqu, mabelle jest otwarta, bystra, bez kompleksó
                                    > w, nie potrzebuje forum do dowartościowania się, za zagląda tu by kogoś "pokona
                                    > ć", nic na siłę.

                                    Z częścią wyliczanki mogę się zgodzić. Niestety straszliwie projektuje swój konflikt z eksem na to forum, szczególnie niektórych panów, którzy z jakichś względów kojarzą jej się z byłym. Nie przerobiony problem.
                                    • zawle Re: Epilog epilogu ;) 21.01.18, 07:27
                                      sabat3 napisał:
                                      > Tu nie chodzi o intencje, ale o defekt myślenia. Jeśli tworzysz sobie obraz jak
                                      > iegoś człowieka, który składa się z samych wad, to powinna Ci się zapalić lampk
                                      > a, że Twój umysł zaczyna robić Cię w konia. Ja umiałbym wymienić jej zalety, ch
                                      > ociaż ta wyliczanka nie sprawiłaby mi przyjemności :p

                                      Sabat....tyle że nie było takich pytań. Ale proponuję założyć nowy wątek z takim pytaniem:))

                                      > Wydaje mi się, że To "zbyt dużo rozmawiałeś" to próby merytorycznej obrony swoi
                                      > ch racji, z góry skazane na porażkę w wypadku, gdzie ktoś atakuje z pozycji emo
                                      > cji.

                                      Merytorycznie o wartościach? Buachacha...tylko Tobie i urgu się to udaje;)


                                      > Z częścią wyliczanki mogę się zgodzić. Niestety straszliwie projektuje swój kon
                                      > flikt z eksem na to forum, szczególnie niektórych panów, którzy z jakichś wzglę
                                      > dów kojarzą jej się z byłym. Nie przerobiony problem.

                                      Dziękujemy za diagnozę panie lekarzu....mógłby pan pokazać dyplomy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka