Dodaj do ulubionych

Czy da się zbudować seks bez związku?

30.03.18, 18:47
a tylko na podstawie milych, ale luznych relacji ?

no mnie sie pare razy udawalo...
wprawdzie po paru miesiacach Panienki lekko zawiedzione same odchodzily
(rekordzistka wytrzymala 2 lata)
ale co sie wycalowalem i wypiescilem - to moje :)
Obserwuj wątek
    • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 30.03.18, 18:53
      obrotowy napisał:

      > a tylko na podstawie milych, ale luznych relacji ?
      >
      > no mnie sie pare razy udawalo...
      > wprawdzie po paru miesiacach Panienki lekko zawiedzione same odchodzily
      > (rekordzistka wytrzymala 2 lata)
      > ale co sie wycalowalem i wypiescilem - to moje :)

      Prwnie ze sie da, ale na dluzsza mete to chyba nuda bzykac sie z Zapchajdziura :-)
    • zawle Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 30.03.18, 21:33
      obrotowy napisał:

      > a tylko na podstawie milych, ale luznych relacji ?
      > no mnie sie pare razy udawalo...
      > wprawdzie po paru miesiacach Panienki lekko zawiedzione same odchodzily
      > (rekordzistka wytrzymala 2 lata)
      > ale co sie wycalowalem i wypiescilem - to moje :)

      No pewnie że się da. Ty pytasz zgoła o coś innego. Pytasz czy da się zgudować seks z kimś kto JEST w INNYM związku. I chyba w zasadzie nie pytasz bo sam sobie odpowiedziałeś na pytanie skoro panienki odhodziły, to ten seks aż taki stzrelisty nie był.
      • obrotowy Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 12:48
        mylisz sie.

        nie jestem donmarek (z forum: kochanki)

        samo "bzykanie" mnie nigdy nie interesowalo. - tylko luzne relacje.
        - czyli romans i sympatia.

        mezatek i zajetych koobiet nigdy nie tykalem (z wlasnej inicjatywy)
        - no jedna kiedys przykleila sie do mnie,
        ale to byla jej wolna wola...

        interesowaly mnie tylko kobiety WOLNE.

        zarowno , gdy sam bylem wolny, jak i potem zonaty...
        - mam swoje zasady.

        i co ?
        i nic.
        Panienki wiedzialy o co chodzi ( o mily romans)
        i zadnych awantur nie bylo - zaczynalo sie milo i konczylo milo.
        tylko jedna wylamala sie z tego schematu i robila mi awantury
        - ale wyjatki zdarzaja sie wszedzie.

        • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 13:53
          samo "bzykanie" mnie nigdy nie interesowalo. - tylko luzne relacje.
          > - czyli romans i sympatia.
          >
          > mezatek i zajetych koobiet nigdy nie tykalem (z wlasnej inicjatywy)
          > - no jedna kiedys przykleila sie do mnie,
          > ale to byla jej wolna wola...
          >
          > interesowaly mnie tylko kobiety WOLNE.
          >
          > zarowno , gdy sam bylem wolny, jak i potem zonaty...
          > - mam swoje zasady.
          >
          > i co ?
          > i nic.
          > Panienki wiedzialy o co chodzi ( o mily romans)
          > i zadnych awantur nie bylo - zaczynalo sie milo i konczylo milo.
          > tylko jedna wylamala sie z tego schematu i robila mi awantury
          > - ale wyjatki zdarzaja sie wszedzie.
          >

          Wolne, czyli panny, wdowy, rozwodki rozumiem? Zajetych nie ruszales i nie ruszasz z wyboru. Co je laczy? Baaardzo jestes przystojny, interesujacy, dostepny albo one sa raczej samotne? :) jakis wspolny mianownik? Jak bys mial wylonic cechy wspolne to co by to bylo? Teoretycznie wolne kobiety sa na wygranej pozycji, maja mniej ograniczen, czy jednak maja wiecej? Pewnie tez wiekszosc mezczyzn zajeta, to jedno z ograniczen. Da sie ich cechy jakos zebrac do jednego wora?
          • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 14:16

            > Wolne, czyli panny, wdowy, rozwodki rozumiem? Zajetych nie ruszales i nie rusza
            > sz z wyboru. Co je laczy? Baaardzo jestes przystojny, interesujacy, dostepny al
            > bo one sa raczej samotne? :) jakis wspolny mianownik? Jak bys mial wylonic cech
            > y wspolne to co by to bylo? Teoretycznie wolne kobiety sa na wygranej pozycji,
            > maja mniej ograniczen, czy jednak maja wiecej? Pewnie tez wiekszosc mezczyzn za
            > jeta, to jedno z ograniczen. Da sie ich cechy jakos zebrac do jednego wora?


            Zanim Obrotowy wyłuszczy dlaczego tylko wolne ja dorzucę ewentualny powód jego "zasad" - wolna nie musi kombinować jak się urwać ze związkowej smyczy i Obrotowy nie musi dostosowywać się do niej. Ona dostosowuje się do niego, to.wygodne, każdy przyzna. Poza tym nie zbierze się po mordzie od wkurzonego zdradzonego samca, nie narazi się człowiek na kwasy i donosy ze strony w/w.
            • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 14:52
              aandzia43
              >
              > Zanim Obrotowy wyłuszczy dlaczego tylko wolne ja dorzucę ewentualny powód jego
              > "zasad" - wolna nie musi kombinować jak się urwać ze związkowej smyczy i Obroto
              > wy nie musi dostosowywać się do niej. Ona dostosowuje się do niego, to.wygodne,
              > każdy przyzna. Poza tym nie zbierze się po mordzie od wkurzonego zdradzonego s
              > amca, nie narazi się człowiek na kwasy i donosy ze strony w/w.
              >
              A tu to sie domyslam, mniejsza "linia oporu":) wiadomo, moze tez i nieuswiadomiony strach wywolujacy rodzaj meskiej solidarnosci:) " nie czyn drugiemu co tobie niemile":)) taki kodeks dyktowany osobista niechecia do doswiadczania negatywnych emocji:) empatia:)) i w ten sposob "nikomu" krzywdy nie czyni, bo zony pod uwage nie bierze:) ale ja nie mam nic przeciwko romansom, mnie to nie razi, powodow moze byc wiele, nie czepiam sie obrotowy:)

              Interesowalo mnie raczej dlaczego wolne laski wchodzily w relacje z zajetym gosciem? Chwilowa przygoda? Pewnie tak skoro trwalo to krotko. Inaczej to juz wyglada u gogola, monogamista od wielu lat jednak:)
              • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 14:59
                bgz0702 napisała:

                > ale ja nie mam nic przeciwko romansom, mnie to nie razi,

                ... pod warunkiem ze to moj maz/ facet nie ma romansu, nie ? Ale nic nie mam przeciw romansom, jestem absolutnie tolerancyjna. Slodkie.


                > wodow moze byc wiele, nie czepiam sie obrotowy:)
                >
                > Interesowalo mnie raczej dlaczego wolne laski wchodzily w relacje z zajetym gos
                > ciem? Chwilowa przygoda? Pewnie tak skoro trwalo to krotko. Inaczej to juz wygl
                > ada u gogola, monogamista od wielu lat jednak:)
                • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 15:39
                  mabelle2000 napisała:

                  > bgz0702 napisała:
                  >
                  > > ale ja nie mam nic przeciwko romansom, mnie to nie razi,
                  >
                  > ... pod warunkiem ze to moj maz/ facet nie ma romansu, nie ? Ale nic nie mam pr
                  > zeciw romansom, jestem absolutnie tolerancyjna. Slodkie.
                  >
                  >
                  Musisz mi na slowo uwierzyc, ze jak by moj maz mial romans to ulatwiloby mi to wiele. Brzmi ch.... ale nie jest az tak ch... ja mu dobrze zycze, ale co jak on nie chce? Niektorych rzeczy nie ogarniam, podobnie jak ty niektorych nie ogarniasz. Nie jestem wrogiem meza, ja nie potrzebuje "schronu", nie po to jest drugi czlowiek, generalnie nie lubie bunkrow i okopow. Jak gdzies jestem to z wlasnej woli ale nie oczekuje ze ktos tam bedzie siedzial ze mna. No ale wiesz jak jest, ja nie potrzebuje, ty potrzebujesz (pisalas cos o schronie milosci, seksie) moj maz tez potrzebuje. Ok, tak bywa, czy tego chcemy czy nie, ludzie sa rozni. Taka jestem slodka:)
                  • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 15:53
                    bgz0702 napisała:

                    > Musisz mi na slowo uwierzyc, ze jak by moj maz mial romans to ulatwiloby mi to
                    > wiele. Brzmi ch.... ale nie jest az tak ch... ja mu dobrze zycze, ale co jak on
                    > nie chce?

                    A nie prosciej wykreslic slowo " maz" w stosownym urzedzie zamiast narajac mezowi romans ? Tylko to sie nie oplaca, prawda ?


                    Niektorych rzeczy nie ogarniam, podobnie jak ty niektorych nie ogar
                    > niasz. Nie jestem wrogiem meza, ja nie potrzebuje "schronu", nie po to jest dru
                    > gi czlowiek, generalnie nie lubie bunkrow i okopow. Jak gdzies jestem to z wlas
                    > nej woli ale nie oczekuje ze ktos tam bedzie siedzial ze mna.

                    Malzenstwo jest dobrowolne. Mozesz z niego zrezygnowac. Nic Cie nie trzyma.

                    No ale wiesz jak
                    > jest, ja nie potrzebuje, ty potrzebujesz (pisalas cos o schronie milosci, seksi
                    > e) moj maz tez potrzebuje. Ok, tak bywa, czy tego chcemy czy nie, ludzie sa roz
                    > ni. Taka jestem slodka:)

                    Laskawa Pani z Ciebie.
                    • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:02
                      mabelle2000 napisała:

                      > bgz0702 napisała:
                      >
                      > > Musisz mi na slowo uwierzyc, ze jak by moj maz mial romans to ulatwiloby
                      > mi to
                      > > wiele. Brzmi ch.... ale nie jest az tak ch... ja mu dobrze zycze, ale co
                      > jak on
                      > > nie chce?
                      >
                      > A nie prosciej wykreslic slowo " maz" w stosownym urzedzie zamiast narajac mezo
                      > wi romans ? Tylko to sie nie oplaca, prawda ?

                      A po co? Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie oznacza automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach.
                      • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:10
                        aandzia43 napisała:

                        > A po co? Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie oznacza
                        > automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach.

                        Wiezi jak wiezi, skoro bez zenady moge przyznac ze czesci mojej codziennosci zwyczajnie nie ogarniam, to rozsadnie bedzie trzymac kogos kto ogarnie ja za mnie. Genialne. Z mojej czystej dobroci oczywiscie, no bo z czego by innego. Podwojnie genialne.
                        • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:35
                          mabelle2000 napisała:

                          > aandzia43 napisała:
                          >
                          > > A po co? Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie o
                          > znacza
                          > > automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach.
                          >
                          > Wiezi jak wiezi, skoro bez zenady moge przyznac ze czesci mojej codziennosci zw
                          > yczajnie nie ogarniam, to rozsadnie bedzie trzymac kogos kto ogarnie ja za mnie
                          > . Genialne. Z mojej czystej dobroci oczywiscie, no bo z czego by innego. Podwoj
                          > nie genialne.

                          Spoko. Ale ja pisałam o WIĘZI a nie o pożytkuach praktycznych (które oczywiście też istnieją i bywają czasem jedynym powodem związku). Chyba nie sądzisz że więź dotyczyć może wyłącznie sfery erotycznej?
                          • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:45
                            aandzia43 napisała:

                            > Chyba nie sądzisz że wi
                            > ęź dotyczyć może wyłącznie sfery erotycznej?


                            No i caly dorobek forum poszedl w pizdu :-D

                            Chyba sobie wpisze w sygnaturke Twoje :

                            "Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie oznacza automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach "

                            Tak Andzia, zwlaszcza ten nieudany seks powoduje takie zaciesnienie wiezi w innych obszarach, ze az chce sie zyc :-D

                            • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:16
                              mabelle2000 napisała:

                              > aandzia43 napisała:
                              >
                              > > Chyba nie sądzisz że wi
                              > > ęź dotyczyć może wyłącznie sfery erotycznej?
                              >
                              >
                              > No i caly dorobek forum poszedl w pizdu :-D
                              >
                              > Chyba sobie wpisze w sygnaturke Twoje :
                              >
                              > "Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie oznacza automa
                              > tycznie braku silnych więzi w innych obszarach "
                              >
                              > Tak Andzia, zwlaszcza ten nieudany seks powoduje takie zaciesnienie wiezi w inn
                              > ych obszarach, ze az chce sie zyc :-D
                              >

                              Spójrz w górę tego posta i przeczytaj jeszcze raz dokładnie co napisałam i nie podniecaj się.
                              • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:24
                                aandzia43 napisała:

                                > Spójrz w górę tego posta i przeczytaj jeszcze raz dokładnie co napisałam i nie
                                > podniecaj się.

                                A Ty patrz na emotki :-P
                                Wiez owszem moze istniec bez etotyki, ale pod warunkiem ze to wybor obojga. Natomiast sugerowac ze, wprawdzie seks kiepski, ale dobrze sie dzieje, jest naduzyciem. Tysiace postow tu napisanych tylko to potwierdza, nawet jesli ludzie wszystkie sily wkladaja zeby samych siebie oszukac. Seks kuleje, nie szkodzi, ale miedzy nami jest wiez. Gleboka ;-)
                                • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:33
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > aandzia43 napisała:
                                  >
                                  > > Spójrz w górę tego posta i przeczytaj jeszcze raz dokładnie co napisałam
                                  > i nie
                                  > > podniecaj się.
                                  >
                                  > A Ty patrz na emotki :-P
                                  > Wiez owszem moze istniec bez etotyki, ale pod warunkiem ze to wybor obojga. Nat
                                  > omiast sugerowac ze, wprawdzie seks kiepski, ale dobrze sie dzieje, jest naduzy
                                  > ciem.

                                  Wybór obojga, właśnie. Skąd wiesz co kto i kiedy wybrał.


                                  Tysiace postow tu napisanych tylko to potwierdza, nawet jesli ludzie wszy
                                  > stkie sily wkladaja zeby samych siebie oszukac. Seks kuleje, nie szkodzi, ale m
                                  > iedzy nami jest wiez. Gleboka ;-)

                                  Nasze forum to forum specyficznych ludzi.
                                  • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:40
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Wybór obojga, właśnie. Skąd wiesz co kto i kiedy wybrał.

                                    Nie wiem, ale ludzie sami mowia. Zona nie chce seksu, maz nie chce seksu, ktos kogos zdradza. Dla wielu ludzi to sa powazne problemy.

                                    > Nasze forum to forum specyficznych ludzi.

                                    Tak, seks jest taki specyficzny, ze dotyczy tylko garstki forumowych ludzikow ;-)
                        • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:58
                          mabelle2000 napisała:

                          > aandzia43 napisała:
                          >
                          > > A po co? Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie o
                          > znacza
                          > > automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach.
                          >
                          > Wiezi jak wiezi, skoro bez zenady moge przyznac ze czesci mojej codziennosci zw
                          > yczajnie nie ogarniam, to rozsadnie bedzie trzymac kogos kto ogarnie ja za mnie
                          > . Genialne. Z mojej czystej dobroci oczywiscie, no bo z czego by innego. Podwoj
                          > nie genialne.

                          Mabelle ty wyjatkowym jestes tytanem, jak czlowiek orkiestra wszystko ogarniasz sama:) no wez pod uwage ze ludzie w parach w miare przyzwoitym ukladze moga na siebie liczyc:) ja licze na niego, on liczy na mnie. To dziwne? Dlatego wiele osob nie wyspecjalizowalo sie tak jak ty:) to naturalne ze sie wzajemnie w czyms i z kims wyrecza. Ja nie potrzebuje schronu jak ty, ty traktujesz te ceche jako skeajnosc. Lubie ludzi za to kim sa nie za to co mi daja, nie wszyscy chca mi cos dac, ale... sama tez jestem skromna w dzieleniu sie...niestety:) nie szukaj dziury w calym, to nie twoje malzenstwo i nie twoj przypadek. Ja juz nie jestem idealistka:) i trudno mi uwierzyc ze ty jestes super, wyjatkowa kobieta stojaca na strazy mezczyzn:) nie boj sie moj maz nie potrzebuje opieki. Wkurwialabys go, czlowiek orkiestra to nie jego typ:) on lubi slabe kobiety, dla niego to nawet ja jestem za silna czasami:) pewnie omijalby cie lukiem, krzykacza, on robi wielkie oczy jak ja sie wkurwiam:)
                          • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:11
                            bgz0702 napisała:

                            > Mabelle ty wyjatkowym jestes tytanem, jak czlowiek orkiestra wszystko ogarniasz
                            > sama:)

                            Alez kazdy ogarnia. Jesli chce. Jesli mu sie nie chce szuka drugiego, ktory go wyreczy. Mnie nic do tego i absolutnie mi to nie przeszkadza.

                            no wez pod uwage ze ludzie w parach w miare przyzwoitym ukladze moga na
                            > siebie liczyc:) ja licze na niego, on liczy na mnie. To dziwne?

                            Tak na logike, to nie moze na Ciebie liczyc w sprawach na ktorych sie nie znasz. Dlatego razi to co napisalas, ze mezczyzna gorzej wychodzi na rozwodzie, wiec wlasciwie to robisz mu dobrze bedac z nim. To nie fair.

                            > Ja nie potrzebuje schronu jak ty, ty traktujesz te ceche ja
                            > ko skeajnosc.

                            Slowo " schron" zamien na " refugium". Teraz lepiej zrozumialas ?

                            Lubie ludzi za to kim sa nie za to co mi daja, nie wszyscy chca m
                            > i cos dac, ale... sama tez jestem skromna w dzieleniu sie...niestety:) nie szuk
                            > aj dziury w calym, to nie twoje malzenstwo i nie twoj przypadek. Ja juz nie jes
                            > tem idealistka:) i trudno mi uwierzyc ze ty jestes super, wyjatkowa kobieta sto
                            > jaca na strazy mezczyzn:) nie boj sie moj maz nie potrzebuje opieki. Wkurwialab
                            > ys go, czlowiek orkiestra to nie jego typ:) on lubi slabe kobiety, dla niego to
                            > nawet ja jestem za silna czasami:) pewnie omijalby cie lukiem, krzykacza, on r
                            > obi wielkie oczy jak ja sie wkurwiam:)

                            Niespecjalnie wierze w Twoja narracje. Zamiatasz problemy pod dywan i robisz dobra mine do zlej gry. Dlatego tak skaczesz do oczu gdy ktos to zauwazy. Nie obawiaj sie, nie interesuje mnie Twoje malzenstwo.
                            • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:27
                              mabelle2000 napisała:

                              > Tak na logike, to nie moze na Ciebie liczyc w sprawach na ktorych sie nie znasz
                              > . Dlatego razi to co napisalas, ze mezczyzna gorzej wychodzi na rozwodzie, wiec
                              > wlasciwie to robisz mu dobrze bedac z nim. To nie fair.

                              No tak na logike, kto przy zdrowych zmyslach liczy na kogos w sprawach na ktorych ten sie nie zba? No wez? Mam wrazenie ze nie szanujesz ludzi i ich inteligencji.

                              >
                              > dno mi uwierzyc ze ty jestes super, wyjatkowa kobie
                              > ta sto
                              > > jaca na strazy mezczyzn:) nie boj sie moj maz nie potrzebuje opieki. Wkur
                              > wialab
                              > > ys go, czlowiek orkiestra to nie jego typ:) on lubi slabe kobiety, dla ni
                              > ego to
                              > > nawet ja jestem za silna czasami:) pewnie omijalby cie lukiem, krzykacza
                              > , on r
                              > > obi wielkie oczy jak ja sie wkurwiam:)
                              >
                              > Niespecjalnie wierze w Twoja narracje. Zamiatasz problemy pod dywan i robisz do
                              > bra mine do zlej gry. Dlatego tak skaczesz do oczu gdy ktos to zauwazy. Nie oba
                              > wiaj sie, nie interesuje mnie Twoje malzenstwo.

                              ? Jak to mozliwe ze masz takie wnioski? Kierujesz sie wlasnym doswiadczeniem. Ja i zamiatac sprawe pid dywan? Przeciez ja bym w wariatkowie wyladowala. To jeszcze nie jest mij poziom, wolno sie ucze, ale to nie znaczy ze nad niektorymi speawami juz nie panuje. Dtwan to jednak powyzej moich mozliwosci, dlatego mojemu mezowi ribia sie wielkie oczy. Wolalby dywan, tak jest spokojniej. Nie martw sie o mnie lub mojego meza:) fakt ze tyle lat razem to znak ze moze sobie radzimy?:) zrobilas chyba z igly widly
                            • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:28
                              mabelle2000 napisała:
                              > . Dlatego razi to co napisalas, ze mezczyzna gorzej wychodzi na rozwodzie, wiec
                              > wlasciwie to robisz mu dobrze bedac z nim. To nie fair.

                              To przeciez poswiecenie z jej strony - skoro uwaza, ze facet bylby zmarginalizowany i nie poradzilby sobie po rozwodzie (co jest w wielu sytuacjach bardzo prawdopodobne), to ona poswieca czesc swej wolnosci, by uchronic meza przed nieciekawym losem po rozwodzie. W ten sposob zostawia mu wolna reke. Gdyby poczul potrzebe i widzial mozliwosci, to sam moglby wniesc o rozwod.
                              • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:44
                                sabat3 napisał:

                                > To przeciez poswiecenie z jej strony - skoro uwaza, ze facet bylby zmarginalizo
                                > wany i nie poradzilby sobie po rozwodzie (co jest w wielu sytuacjach bardzo pra
                                > wdopodobne), to ona poswieca czesc swej wolnosci, by uchronic meza przed niecie
                                > kawym losem po rozwodzie. W ten sposob zostawia mu wolna reke. Gdyby poczul pot
                                > rzebe i widzial mozliwosci, to sam moglby wniesc o rozwod.

                                Nie wierze ze to napisalas.
                                • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:54
                                  mabelle2000 napisała:
                                  > Nie wierze ze to napisalas.

                                  Niby dlaczego? Jestem mezczyzna i bardzo dobrze rozumiem sytuacje rozpiecia miedzy Scylla rozwodu bez perspektyw na dalsza egzystencje i Charbda trwania w nieudanym zwiazku, ktory generuje codzienna dawke bolu.
                                  Nie mam pojecia w jakiej sytuacji jest maz BGZ, ale terminy "marginalizacja" i "nie poradzic sobie" sa dla mnie calkiem zrozumiale jesli zgeneralizuje sie je ogolnie na plec meska. Miec perpektywy przetrwania to komfort, ktorego nie kazdy doswiadcza. Uwazam ze w polskiej sytuacji spolecznej dotyczy to mezczyzn w stopniu wiekszym niz kobiet, co jest stalym punktem spornym z forumowymi feministkami.
                                  • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:55
                                    Charybda
                                  • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 18:25
                                    sabat3 napisał:

                                    > Niby dlaczego?

                                    Bo wiesz ze to jest bardzo obludne.

                                    Jestem mezczyzna i bardzo dobrze rozumiem sytuacje rozpiecia mie
                                    > dzy Scylla rozwodu bez perspektyw na dalsza egzystencje i Charbda trwania w nie
                                    > udanym zwiazku, ktory generuje codzienna dawke bolu.

                                    No wlasnie. Bol. Dla Ciebie jak piszesz. Dla mnie tez. Sam fakt, ze wiesz ze nie jest dobrze. Czujesz to kazdego dnia. Ale czujesz bol, a nie beztroska radoche, "a niech se kogos znajdzie, to ja bede gora ".

                                    > Nie mam pojecia w jakiej sytuacji jest maz BGZ, ale terminy "marginalizacja" i
                                    > "nie poradzic sobie" sa dla mnie calkiem zrozumiale jesli zgeneralizuje sie je
                                    > ogolnie na plec meska. Miec perpektywy przetrwania to komfort, ktorego nie kazd
                                    > y doswiadcza. Uwazam ze w polskiej sytuacji spolecznej dotyczy to mezczyzn w st
                                    > opniu wiekszym niz kobiet, co jest stalym punktem spornym z forumowymi feminist
                                    > kami.

                                    I Ty wierzysz w to ze ludzie sa tacy litosciwi, ze trwaja przy kims tylko z dobrego serduszka. Aha. To Ty musisz byc megaidealista ;-)))
                                    • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 18:39
                                      mabelle2000 napisała:

                                      > sabat3 napisał:
                                      >
                                      > > Niby dlaczego?
                                      >
                                      > Bo wiesz ze to jest bardzo obludne.
                                      >
                                      > Jestem mezczyzna i bardzo dobrze rozumiem sytuacje rozpiecia mie
                                      > > dzy Scylla rozwodu bez perspektyw na dalsza egzystencje i Charbda trwania
                                      > w nie
                                      > > udanym zwiazku, ktory generuje codzienna dawke bolu.
                                      >
                                      > No wlasnie. Bol. Dla Ciebie jak piszesz. Dla mnie tez. Sam fakt, ze wiesz ze ni
                                      > e jest dobrze. Czujesz to kazdego dnia. Ale czujesz bol, a nie beztroska radoch
                                      > e, "a niech se kogos znajdzie, to ja bede gora ".
                                      >
                                      > > Nie mam pojecia w jakiej sytuacji jest maz BGZ, ale terminy "marginalizac
                                      > ja" i
                                      > > "nie poradzic sobie" sa dla mnie calkiem zrozumiale jesli zgeneralizuje s
                                      > ie je
                                      > > ogolnie na plec meska. Miec perpektywy przetrwania to komfort, ktorego ni
                                      > e kazd
                                      > > y doswiadcza. Uwazam ze w polskiej sytuacji spolecznej dotyczy to mezczyz
                                      > n w st
                                      > > opniu wiekszym niz kobiet, co jest stalym punktem spornym z forumowymi fe
                                      > minist
                                      > > kami.
                                      >
                                      > I Ty wierzysz w to ze ludzie sa tacy litosciwi, ze trwaja przy kims tylko z dob
                                      > rego serduszka. Aha. To Ty musisz byc megaidealista ;-)))

                                      Boze nie... mabelle co z toba?:))

                                      Sabat dziekuje ci za dobre serce, powaznie, bez sarkazmu, przypisujesz mi pozytywne cechy, cenie to sobie:)

                                      Mabelle, moj maz wlasnie pije w zdrowiu, szczesciu i z radoscia piwo z moja kolezanka:) litosci... daj ludziom pozyc...nie wszyscy chca byc taka osoba jak ty:) co z toba?:) rozpracowujesz swoje traumy?

                                      Wesolych swiat.

                                      Dzieki sabat. Wszystko ok u mnie i u niego tez, jakby co.
                                      • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 19:13
                                        bgz0702 napisała:

                                        > Mabelle, moj maz wlasnie pije w zdrowiu, szczesciu i z radoscia piwo z moja kol
                                        > ezanka:) litosci... daj ludziom pozyc...nie wszyscy chca byc taka osoba jak ty:
                                        > ) co z toba?:) rozpracowujesz swoje traumy?

                                        Ty lepiej idz do gosci :-D Tylko tutaj weselej co nie ? ;-)
                                        • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 01:52
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > bgz0702 napisała:
                                          >
                                          > > Mabelle, moj maz wlasnie pije w zdrowiu, szczesciu i z radoscia piwo z mo
                                          > ja kol
                                          > > ezanka:) litosci... daj ludziom pozyc...nie wszyscy chca byc taka osoba j
                                          > ak ty:
                                          > > ) co z toba?:) rozpracowujesz swoje traumy?
                                          >
                                          > Ty lepiej idz do gosci :-D Tylko tutaj weselej co nie ? ;-)

                                          :) ty jestes jak chlopaki z budowy, takie "bardziej inteligentne" szuje:) takie gierki psychologiczne prowadzisz na poziomie budowy:) ale mi dokopalaaas... :)
                                    • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 18:43
                                      mabelle2000 napisała:
                                      > To Ty musisz byc megaidealista ;-)))

                                      Chyba tak...
                                      • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 19:10
                                        sabat3 napisał:

                                        > Chyba tak...

                                        To w takim razie wychodzi mi, ze powinienes byc szczesliwy. Ty trwasz dzielnie przy swojej zonie, wspierasz i opiekujesz, a ona przy Tobie- zebys nie doznal wykluczenia spolecznego i nie popadl w finansowa ruine. To piekne i wzruszajace.
                                        • druginudziarz Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 20:06
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > sabat3 napisał:
                                          >
                                          > > Chyba tak...
                                          >
                                          > To w takim razie wychodzi mi, ze powinienes byc szczesliwy. Ty trwasz dzielnie
                                          > przy swojej zonie, wspierasz i opiekujesz, a ona przy Tobie- zebys nie doznal w
                                          > ykluczenia spolecznego i nie popadl w finansowa ruine. To piekne i wzruszajace.

                                          Ty też jesteś megaidealista :)
                                          No bo niby dlaczego to co opisujesz wyżej jako pożałowania godne, nie jest wystarczająco dobre? ;)
                                  • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 02:06
                                    sabat3 napisał:

                                    > mabelle2000 napisała:
                                    > > Nie wierze ze to napisalas.
                                    >
                                    > Niby dlaczego? Jestem mezczyzna i bardzo dobrze rozumiem sytuacje rozpiecia mie
                                    > dzy Scylla rozwodu bez perspektyw na dalsza egzystencje i Charbda trwania w nie
                                    > udanym zwiazku, ktory generuje codzienna dawke bolu.
                                    > Nie mam pojecia w jakiej sytuacji jest maz BGZ, ale terminy "marginalizacja" i
                                    > "nie poradzic sobie" sa dla mnie calkiem zrozumiale jesli zgeneralizuje sie je
                                    > ogolnie na plec meska. Miec perpektywy przetrwania to komfort, ktorego nie kazd
                                    > y doswiadcza. Uwazam ze w polskiej sytuacji spolecznej dotyczy to mezczyzn w st
                                    > opniu wiekszym niz kobiet, co jest stalym punktem spornym z forumowymi feminist
                                    > kami.

                                    Wracam zeby wyjasnic. W takiej sytuacji jest moj maz ze by sobie spokojnie poradzil gdyby chcial. No ale przeciez gdzie by sie mial wyprowadzic, do rodzicow? No co ty? Gdyby musial wynajac byłoby kiepsko. Marginalizacja ma tez podtekst emocjonalny i wynikajacy z relacji spolecznych, ciezko sie traci cos co sie budowalo, znajomi, czlonkowie dalszej rodziny, wizerunek, generalnie pod gorke. Ale nie ma dramatu:)
                      • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:26
                        aandzia43
                        > >
                        >
                        > A po co? Najwyraźniej nie ogarniasz że brak seksu lub nieudany seks nie oznacza
                        > automatycznie braku silnych więzi w innych obszarach.
                        >
                        >
                        Napewno problem z seksem doklada do pieca, ale to nie zawsze tak jest ze jest problem z seksem. Problem z seksem ma zawsze jakies podloze. Seks spokojnue sie od podloza oddziela, mozna oddzielic w kazdym razie:) a poza tym ja lubie mojego meza, wkurwia mnue czasami, czasami go nie lubie...ale to fajny kolo:) bez jaj, przeciez gdybym sie chciala rozwiesc to bym sie rozwiodla, w tym przypadku moge byc "laskawa" bo to ja bylabym na wygranej pozycji, nie,zyczylabym mu nigdy az tak zle, rozwod jest nieprzyjemny glownie dla faceta, zmarginalizowanie to wredna akcja, takich rzeczy sie ludziom nie robi jak nie ma potrzeby. Ja nic nie miwilam o swoich potrzebach:)
                        • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:36
                          bgz0702 napisała:

                          > przeciez gdybym sie chciala rozwiesc to bym sie rozwiodla, w tym przypadku m
                          > oge byc "laskawa" bo to ja bylabym na wygranej pozycji, nie,zyczylabym mu nigdy
                          > az tak zle, rozwod jest nieprzyjemny glownie dla faceta,

                          Ciary mi przeszly po plecach. Wychodzi jednak, ze Bracia Samcy to nie tylko strachliwi panikarze :-)

                          • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:14
                            mabelle2000 napisała:

                            > bgz0702 napisała:
                            >
                            > > przeciez gdybym sie chciala rozwiesc to bym sie rozwiodla, w tym przypad
                            > ku m
                            > > oge byc "laskawa" bo to ja bylabym na wygranej pozycji, nie,zyczylabym mu
                            > nigdy
                            > > az tak zle, rozwod jest nieprzyjemny glownie dla faceta,
                            >
                            > Ciary mi przeszly po plecach. Wychodzi jednak, ze Bracia Samcy to nie tylko str
                            > achliwi panikarze :-)
                            >
                            Pewnie ze nie, zyje wsrod kobiet, generalnie wsrod ludzi, wiem ze faceci czesciej sa na straconej pozycji. Ale jak ja mialabym spojrzec w oczy moim dzieciom gdybym kiedykolwiek zrobila cos takiego? Moi dzieciom czy jego matce, czy generalnie innym kudziom? Bycie pizda to nie w moim stylu, pizda mozna bywac ale staly sran umyslu mnie brzydzi. Podobnie jak chujstwo zreszta:) to ze pizda byc nie chce to dbalosc o zdrowie psychiczne, jazda na skroty czesto jest nie zdrowa. Jak to mozliwe ze ciebie, czlowieka tak czesto wrednego i niesympatycznego moga jeszcze przechidzic ciary? Odnisisz takie sytuacje do siebie? Taka empatia?
                            • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:35
                              bgz0702 napisała:

                              >Ale jak ja mialabym spojrzec w oczy moim dzieciom g
                              > dybym kiedykolwiek zrobila cos takiego? Moi dzieciom czy jego matce, czy genera
                              > lnie innym kudziom?

                              Ale co zrobila ? Ty chcesz go zabic czy sie z nim rozwiesc? No bo jesli wszystko u Was super i ogolnie sielanka, to nie wiem za bardzo o czym piszesz.

                              Bycie pizda to nie w moim stylu, pizda mozna bywac ale stal
                              > y sran umyslu mnie brzydzi. Podobnie jak chujstwo zreszta:) to ze pizda byc ni
                              > e chce to dbalosc o zdrowie psychiczne, jazda na skroty czesto jest nie zdrowa.

                              Zapytam wprost. Czy Twoj maz jest chory, wymaga opieki, stalej obecnosci drugiej osoby ? Bo wtedy to co piszesz mialoby jakis sens. Jesli jest zdrowy i sprawny, a jedyna jego wada jest to ze jest wierny, to znaczy ze Tobie sie cos w glowie pomieszalo.

                              > Jak to mozliwe ze ciebie, czlowieka tak czesto wrednego i niesympatycznego mog
                              > a jeszcze przechidzic ciary? Odnisisz takie sytuacje do siebie? Taka empatia?

                              A to taka reakcja na belkot ;-)
                              • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:46
                                mabelle2000 napisała:

                                >
                                > Ale co zrobila ? Ty chcesz go zabic czy sie z nim rozwiesc? No bo jesli wszystk
                                > o u Was super i ogolnie sielanka, to nie wiem za bardzo o czym piszesz.
                                >
                                > Bycie pizda to nie w moim stylu, pizda mozna bywac ale stal
                                > > y sran umyslu mnie brzydzi. Podobnie jak chujstwo zreszta:) to ze pizda
                                > byc ni
                                > > e chce to dbalosc o zdrowie psychiczne, jazda na skroty czesto jest nie z
                                > drowa.
                                >
                                > Zapytam wprost. Czy Twoj maz jest chory, wymaga opieki, stalej obecnosci drugie
                                > j osoby ? Bo wtedy to co piszesz mialoby jakis sens. Jesli jest zdrowy i sprawn
                                > y, a jedyna jego wada jest to ze jest wierny, to znaczy ze Tobie sie cos w glow
                                > ie pomieszalo.
                                >

                                Love mabelle:) nie, moj maz jest zdrowy. Zdrowy i przystojny. Zdrowy, przystojny, fajny, inteligentny i samodzielny:) czy mnie nie zdradzil fizycznie? Mysle ze nie. O taka wiernisc ci chodzi?:) wszystko jest zgodnie z twoja mysla:) a ja jestem chora:) w glowie mi sie przewrocilo:)

                                Teraz juz mam gosci.

                                Zasnij slodko:) wszytko jest po twojej mysli, tak jak sobie w glowie poukladalas:) caluje cie:)
                                • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:50
                                  bgz0702 napisała:

                                  > Zasnij slodko:) wszytko jest po twojej mysli, tak jak sobie w glowie poukladala
                                  > s:) caluje cie:)

                                  Ja tez Cie caluje :-)
                    • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:14
                      mabelle2000 napisała:

                      >
                      > A nie prosciej wykreslic slowo " maz" w stosownym urzedzie zamiast narajac mezo
                      > wi romans ? Tylko to sie nie oplaca, prawda ?
                      >
                      Dlaczego mialabym wykreslac slowo maz? Co ci tez przyszlo do glowy?
                      >
                      > Malzenstwo jest dobrowolne. Mozesz z niego zrezygnowac. Nic Cie nie trzyma.

                      Wiem, nie pisalam przeciez ze mnie trzyma... nie mam z tym problemu ze jestem w malzenstwie, co ty? Poza tym malzenstwo nie jest tez zadna przeszkoda dla mnie, nie malzenstwo mnie trzyma w zwiazku. Przyjazn, relacja odpowiedzialnosci, sympatia, to juz jest bardzo duzo, nie wszyscy sie tak wkurwiaja od razu jak ty. Mi sie krew nie burzy, malzenstwo to nie obowiazek, za duzo agresji kazda milisc wykonczy, badz ostrozna z tym kochaniem, wciaz odlydzi wymagasz. Wszyscy musza robic, myslec to co ty? :)

                      > No ale wiesz jak
                      > > jest, ja nie potrzebuje, ty potrzebujesz (pisalas cos o schronie milosci,
                      > seksi
                      > > e) moj maz tez potrzebuje. Ok, tak bywa, czy tego chcemy czy nie, ludzie
                      > sa roz
                      > > ni. Taka jestem slodka:)
                      >
                      > Laskawa Pani z Ciebie.

                      Laskawa pani? Obrazasz mojego faceta, brzydzilabym sie ludzmi ktorzy korzystaja z "laskawosci", juz wole cwaniaka niz podleglosc taka... co ty? Badz uprzejma nie obeazac mojego meza:)
                      • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:24
                        bgz0702 napisała:

                        > Wiem, nie pisalam przeciez ze mnie trzyma... nie mam z tym problemu ze jestem w
                        > malzenstwie, co ty?

                        Poza tym malzenstwo nie jest tez zadna przeszkoda dla mnie
                        > , nie malzenstwo mnie trzyma w zwiazku. Przyjazn, relacja odpowiedzialnosci, sy
                        > mpatia, to juz jest bardzo duzo, nie wszyscy sie tak wkurwiaja od razu jak ty.
                        > Mi sie krew nie burzy, malzenstwo to nie obowiazek, za duzo agresji kazda milis
                        > c wykonczy, badz ostrozna z tym kochaniem, wciaz odlydzi wymagasz. Wszyscy musz
                        > a robic, myslec to co ty? :)

                        Nie przypisuj mi wkurwienia, bo go nie mam.
                        Napisalas ze romans meza wiele by Ci ulatwil. To moze mu to zaproponuj i wyjasnij co Ci ulatwi gdy on kogos sobie znajdzie. Bo na razie to snujesz fantazje na forum i imputujesz innym wkurwienie. Rozwiaz swoj malzenski problem zamiast zarzucac innym niezrozumienie.


                        > Laskawa pani? Obrazasz mojego faceta, brzydzilabym sie ludzmi ktorzy korzystaja
                        > z "laskawosci", juz wole cwaniaka niz podleglosc taka... co ty? Badz uprzejma
                        > nie obeazac mojego meza:)

                        Nie rznij slodkiej idiotki.
                        • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:31
                          mabelle2000 napisała:
                          >
                          > Nie przypisuj mi wkurwienia, bo go nie mam.
                          > Napisalas ze romans meza wiele by Ci ulatwil. To moze mu to zaproponuj i wyjasn
                          > ij co Ci ulatwi gdy on kogos sobie znajdzie. Bo na razie to snujesz fantazje na
                          > forum i imputujesz innym wkurwienie. Rozwiaz swoj malzenski problem zamiast za
                          > rzucac innym niezrozumienie.

                          Dlaczego rozmawiasz tak emocjonalnie o rzeczach ktore cie nie dotycza i nie masz wiedzy na temat?:) masz mojego meza z boku? Mowi ci co masz pisac? Jesli tak to klamie:) nie przesadzaj, znamy sie wystarczajaco dlugo zeby pewne rzeczy padly juz wypowiedziane i nikt nie dostal takie szalu:) no moze ja dostaje czasami, ale maz to twardziel zadko sie unosi:)
                          >
                          > > Laskawa pani? Obrazasz mojego faceta, brzydzilabym sie ludzmi ktorzy korz
                          > ystaja
                          > > z "laskawosci", juz wole cwaniaka niz podleglosc taka... co ty? Badz upr
                          > zejma
                          > > nie obeazac mojego meza:)
                          >
                          > Nie rznij slodkiej idiotki.

                          To stala cecha charakteru, nie rzne:) taka jestem...
                          • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:36
                            bgz0702 napisała:
                            >
                            jonalnie o rzeczach ktore cie nie dotycza i nie mas
                            > z wiedzy na temat?:) masz mojego meza z boku? Mowi ci co masz pisac? Jesli tak
                            > to klamie:) nie przesadzaj, znamy sie wystarczajaco dlugo zeby pewne rzeczy pad
                            > ly juz wypowiedziane i nikt nie dostal takie szalu:) no moze ja dostaje czasami
                            > , ale maz to twardziel zadko sie unosi:)
                            > >
                            > > > Laskawa pani? Obrazasz mojego faceta, brzydzilabym sie ludzmi ktorz
                            > y korz
                            > > ystaja
                            > > > z "laskawosci", juz wole cwaniaka niz podleglosc taka... co ty? Ba
                            > dz upr
                            > > zejma
                            > > > nie obeazac mojego meza:)
                            > >
                            > > Nie rznij slodkiej idiotki.
                            >
                            > To stala cecha charakteru, nie rzne:) taka jestem...

                            Rzadko, i takiego mialo byc:) mam gosci za chwile, musze sie wytlumaczyc chyba kiedy indziej
              • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 15:24
                > >
                > A tu to sie domyslam, mniejsza "linia oporu":) wiadomo, moze tez i nieuswiadomi
                > ony strach wywolujacy rodzaj meskiej solidarnosci:) " nie czyn drugiemu co tobi
                > e niemile":)) taki kodeks dyktowany osobista niechecia do doswiadczania negatyw
                > nych emocji:) empatia:)) i

                Podejrzewasz Obrotowego o męską solidarnośc ze zdradzanymi mężami? ;-)

                >
                > Interesowalo mnie raczej dlaczego wolne laski wchodzily w relacje z zajetym gos
                > ciem? Chwilowa przygoda? Pewnie tak skoro trwalo to krotko. Inaczej to juz wygl
                > ada u gogola, monogamista od wielu lat jednak:)

                Pewnie kilka typów kobiet się na taki układ załapuje.
                - nie nastawione na stały związek (przejściowo lub trwale) amatorki silnych erotycznych wrażeń
                - kobiety na zakręcie które nie widzą się w bliskiej relacji ale chcą coś poczuć
                - kobiety "co mi zależy zobaczymy jak będzie i co z tego wyniknie a przynajmniej będzie wesoło"
                - etatowe pocieszycielki cudzych mężów (jakiś rodzaj nieukojonej ambicji i rywalizacyjną nutkę węszę).
                Ktoś coś dorzuci?
                • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 15:42
                  aandzia43 napisała:

                  > > Interesowalo mnie raczej dlaczego wolne laski wchodzily w relacje z zajet
                  > ym gos
                  > > ciem? Chwilowa przygoda? Pewnie tak skoro trwalo to krotko. Inaczej to ju
                  > z wygl
                  > > ada u gogola, monogamista od wielu lat jednak:)
                  >
                  > Pewnie kilka typów kobiet się na taki układ załapuje.
                  > - nie nastawione na stały związek (przejściowo lub trwale) amatorki silnych ero
                  > tycznych wrażeń
                  > - kobiety na zakręcie które nie widzą się w bliskiej relacji ale chcą coś poczu
                  > ć
                  > - kobiety "co mi zależy zobaczymy jak będzie i co z tego wyniknie a przynajmnie
                  > j będzie wesoło"
                  > - etatowe pocieszycielki cudzych mężów (jakiś rodzaj nieukojonej ambicji i rywa
                  > lizacyjną nutkę węszę).
                  > Ktoś coś dorzuci?
                  >
                  Moze obrotowy, ciekawa jestem jak on to widzi?:)
        • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 15:23
          obrotowy napisał:

          > samo "bzykanie" mnie nigdy nie interesowalo. - tylko luzne relacje.
          > - czyli romans i sympatia.

          Sympatia w moim pojeciu jest zjawiskiem powszechnym. Wiec dziwne by bylo gdybys sie z kims bzykal i czul do niego niechec/ nienawisc/ obrzydzenie. Chyba tylko psychopaci tak potrafia.
          Wiec Twoja oferta, w moim pojecia, dotyczyla tylko bzykania, bo sympatia nie jest towarem deficytowym, mozna miec jej duzo i za friko.


          > mezatek i zajetych koobiet nigdy nie tykalem (z wlasnej inicjatywy)

          Praktyczny jestes widac. Swoj wlasny romans ciezko ukryc, a tu jeszcze jak kobieta musialaby sie ukrywac, to juz w ogole ciezko byloby czas na seks zorganizowac ;-)

          > - mam swoje zasady.

          Jedna z tych zasad jest twardo nie odklejac sie od zony ;-) Tylko co Cie trzyma przy kims kto seksu z Toba nie chce ? Zona jak rozumiem nie jest chora, uposledzona, nie wymaga opieki i nie musisz przy niej tkwic. Nie chcialbys zeby byla z kims szczesliwa, miala fajny seks ?


          > Panienki wiedzialy o co chodzi ( o mily romans)
          > i zadnych awantur nie bylo - zaczynalo sie milo i konczylo milo.

          Wiec z jakim problemem tu pan przyszedl ? :-)

          > tylko jedna wylamala sie z tego schematu i robila mi awantury
          > - ale wyjatki zdarzaja sie wszedzie.

          A o co te awantury Ci robila ?
          • obrotowy da się zbudować seks bez związku - ale trudno... 01.04.18, 19:05
            mabelle2000 napisała: J
            jedna z tych zasad jest twardo nie odklejac sie od zony ;-)

            "twardo" ?
            - nigdzie tego nie czytalem...
            - moze u fundamentalistow tak jest ?
            a nie mozna "miekko"

            Tylko co Cie trzyma przy kims, kto seksu z Toba nie chce ?

            - as usual, wspolny dom, wspolne kredyty, wspolne dzieci i wspolne zainteresowania.

            PS. jestes wysoka, szczupla brunetka ?
            • mabelle2000 Re: da się zbudować seks bez związku - ale trudno 01.04.18, 19:38
              obrotowy napisał:

              > PS. jestes wysoka, szczupla brunetka ?

              No co Ty. Niska, gruba, z obwislym cycem, zarostem na gornej wardze i liszejem na prawym udzie. W dodatku sie nie depiluje, mam gruby glos i paskudny kaszel palacza.
              I brakuje mi przedniej jedynki.
              • sabat3 Re: da się zbudować seks bez związku - ale trudno 01.04.18, 22:39
                mabelle2000 napisała:
                > No co Ty. Niska, gruba, z obwislym cycem, zarostem na gornej wardze i liszejem
                > na prawym udzie. W dodatku sie nie depiluje, mam gruby glos i paskudny kaszel p
                > alacza.
                > I brakuje mi przedniej jedynki.

                No to uwage o tym, ze seks lezy doslownie na ulicy musisz wykreslic :) Chyba ze "lezy i kwiczy" :)

                A tak serio - nie do konca wiadomo, czy "lezy na ulicy". Moze w praktyce byc tak jak z motywem w fight clubie pt. "Masz zaczac walke i przegrac". Przypuszczam, ze facetow chetnych do wyruchania jakiejs totalnie przypadkowej, zwariowanej babki z ulicy, ktora nagle wyskakuje z propozycja seksu nie byloby wiecej niz z 10%. Reszta spierdalalaby od "freaka" w poplochu.
                Owszem, znam pranki z youtube, ale one sa mocno tendencyjnie nakrecone.
                W rzeczywistosci o wiele wiecej kobiet chce sie pieprzyc a o wiele mniej mezczyzn niz na to wskazuja stereotypy kulturowe.
                • aandzia43 Re: da się zbudować seks bez związku - ale trudno 02.04.18, 00:48

                  >
                  > A tak serio - nie do konca wiadomo, czy "lezy na ulicy". Moze w praktyce byc ta
                  > k jak z motywem w fight clubie pt. "Masz zaczac walke i przegrac". Przypuszczam
                  > , ze facetow chetnych do wyruchania jakiejs totalnie przypadkowej, zwariowanej
                  > babki z ulicy, ktora nagle wyskakuje z propozycja seksu nie byloby wiecej niz z
                  > 10%. Reszta spierdalalaby od "freaka" w poplochu.
                  > Owszem, znam pranki z youtube, ale one sa mocno tendencyjnie nakrecone.
                  > W rzeczywistosci o wiele wiecej kobiet chce sie pieprzyc a o wiele mniej mezczy
                  > zn niz na to wskazuja stereotypy kulturowe.


                  Nie wierzę Sabat, no nie wierzę :-D
                  Tak, seks nie leży na ulicy. Bo ludzie mają jakieś wymagania i potrzeby i to niekoniecznie zawiązane ze stanem cywilnym ewentualnego partnera i pierwszy lepszy chętny nie ma szans. Ani u jednej, ani u drugiej płci.
                  • rekreativa Re: da się zbudować seks bez związku - ale trudno 02.04.18, 12:24
                    "Tak, seks nie leży na ulicy."

                    Ja bym powiedziała, że seks leży na ulicy (choć częściej raczej stoi), tyle że procent ludu gotowego faktycznie, by taki seks podnieść, jest niewielki. Właśnie dlatego, że każdy ma jakieś minimum standardu, choćby higienicznego.
                    • aandzia43 Re: da się zbudować seks bez związku - ale trudno 02.04.18, 12:55
                      rekreativa napisała:

                      > "Tak, seks nie leży na ulicy."
                      >
                      > Ja bym powiedziała, że seks leży na ulicy (choć częściej raczej stoi), tyle że
                      > procent ludu gotowego faktycznie, by taki seks podnieść, jest niewielki. Właśni
                      > e dlatego, że każdy ma jakieś minimum standardu, choćby higienicznego.

                      Kwestia tego co nazwiemy seksem. Jeśli satysfakcję z mechanicznego pocierania stref erogennych to faktycznie seks stoi na ulicy. Jeśli satysfakcję z obcowania z odpowiednim ciałem i odpowiednimi emocjami i reakcjami osobnika płci właściwej to już bardzo trudno. Ja tej pierwszej sytuacji nie nazywam seksem.
                      • obrotowy kazda relacja k-m i fizyczna jest seksem. 03.04.18, 11:16
                        aandzia43 napisała:
                        Ja tej pierwszej sytuacji nie nazywam seksem.


                        a ja nazywam.
                        kazda fizyczna relacja mesko-damska jest seksem (seks LGBT mnie nie interesuje)

                        - tyle tylko, ze istnieje:
                        - seks ZWYKLY
                        - i seks KWALIFIKOWANY.
                        • mabelle2000 Re: kazda relacja k-m i fizyczna jest seksem. 03.04.18, 11:57
                          obrotowy napisał:

                          > - tyle tylko, ze istnieje:
                          > - seks ZWYKLY
                          > - i seks KWALIFIKOWANY.

                          Ty to umiesz jednak czlowiekowi humor poprawic :-D
                          Tylko napisz prosze cos wiecej o tych seksach, bo strasznie jestem ciekawa.
                          • obrotowy Re: kazda relacja k-m i fizyczna jest seksem. 03.04.18, 17:31
                            aniele, napisz cos wiecej o zwiazku partnerskim, bo ten temat w przeciwienstwie do romansow
                            - serdecznie mnie nudzi, a przeciez w koncu otworzylem Ci specjalnie wonetek n/t.

                            sprez sie.
                            feministki czekaja.
                            • potwor_z_piccadilly Re: kazda relacja k-m i fizyczna jest seksem. 03.04.18, 22:13
                              obrotowy napisał:

                              > aniele, napisz cos wiecej o zwiazku partnerskim, bo ten temat w przeciwienstwie
                              > do romansow
                              > - serdecznie mnie nudzi, a przeciez w koncu otworzylem Ci specjalnie wonetek n/

                              A ja Ci go spaprałem trudnymi pytaniami.
                              Pośpieszyłem się, trza było poczekać na reakcję przywołanych do tablicy pań.
        • zawle Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 16:15
          obrotowy napisał:

          > mylisz sie.
          > nie jestem donmarek (z forum: kochanki)

          Nie jestem w temacie legend innych forów.

          > samo "bzykanie" mnie nigdy nie interesowalo. - tylko luzne relacje.
          > - czyli romans i sympatia.

          To miłe że nie bzykałeś znienawidzonej koleżanki z pracy;))

          > mezatek i zajetych koobiet nigdy nie tykalem (z wlasnej inicjatywy)
          > - no jedna kiedys przykleila sie do mnie,
          > ale to byla jej wolna wola...
          > interesowaly mnie tylko kobiety WOLNE.
          > zarowno , gdy sam bylem wolny, jak i potem zonaty...
          > - mam swoje zasady.

          Ja o TWOIM związku a nie tych z którymi sie bzykałeś. Co do zasad...a psik:))
      • bgz0702 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 14:12
        zawle napisała:

        > obrotowy napisał:
        >
        > > a tylko na podstawie milych, ale luznych relacji ?
        > > no mnie sie pare razy udawalo...
        > > wprawdzie po paru miesiacach Panienki lekko zawiedzione same odchodzily
        > > (rekordzistka wytrzymala 2 lata)
        > > ale co sie wycalowalem i wypiescilem - to moje :)
        >
        > No pewnie że się da. Ty pytasz zgoła o coś innego. Pytasz czy da się zgudować s
        > eks z kimś kto JEST w INNYM związku. I chyba w zasadzie nie pytasz bo sam sobie
        > odpowiedziałeś na pytanie skoro panienki odhodziły, to ten seks aż taki stzrel
        > isty nie był.
        >

        Moze i byl strzelisty ale zwiazek malo perspektywiczny dla wolnej panny, zajety facet to ograniczenia
    • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 14:21
      obrotowy napisał:

      > a tylko na podstawie milych, ale luznych relacji ?
      >
      > no mnie sie pare razy udawalo...
      > wprawdzie po paru miesiacach Panienki lekko zawiedzione same odchodzily
      > (rekordzistka wytrzymala 2 lata)
      > ale co sie wycalowalem i wypiescilem - to moje :)

      Tylko one.odchodzily czy ty też? Nie bierzemy tu pod uwagę tej co robiła awantury.
      • obrotowy ja cenie stalosc ukladow... 31.03.18, 20:56
        aandzia43 napisała:
        > Tylko one.odchodzily, czy ty też?

        - ja cenie sobie stalosc ukladow... Slubna mam jedna i od 30-tu lat, kochanke tez zawsze chcialem miec na dluzej, po co sie meczyc nad zdobywaniem kolejnej ?
        - ERGO: - one odchodzily :(

        Nie bierzemy tu pod uwagę tej co robiła awantury.

        - no ale wlasnie tylko te jedna rzucilem, bo nie lubie awantur.
        ja ugodowy jestem...
        • aandzia43 Re: ja cenie stalosc ukladow... 31.03.18, 22:23
          obrotowy napisał:

          > aandzia43 napisała:
          > > Tylko one.odchodzily, czy ty też?
          >
          > - ja cenie sobie stalosc ukladow... Slubna mam jedna i od 30-tu lat, kochanke t
          > ez zawsze chcialem miec na dluzej, po co sie meczyc nad zdobywaniem kolejnej ?
          > - ERGO: - one odchodzily :(

          No a dlaczego tylko wolne babki?
          • obrotowy Re: ja cenie stalosc ukladow... 01.04.18, 00:04
            aandzia43 napisała:
            No a dlaczego tylko wolne babki?

            z wielu powodow:
            - bo zajete maja ograniczenia czasowo-organizacyjne i trudnej sie z nimi umowic...
            - bo mi sie po prostu raczej nie trafialy
            - bo jednak jakas obawa, ze jak jej partner sie dowie, to nawet jesli nie da w "morde"
            moze zakablowac wszystko mojej zonie...

            ale taki donmarek (forum kochanki) preferuje wlasnie mezatki - mowiac,
            ze one sa "uczuciowo bezpieczniejsze"...
    • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 17:37
      Odpowiadajac na tytulowe pytanie - to chyba zalezy od osoby. U mnie uprawianie seksu generuje wiezi emocjonalne, ktore trudno na dluzsza mete nazywac inaczej niz zwiazek, albo chociaz relacja.
      Wierze, ze sa ludzie u ktorych przebiega to inaczej i pewnie oni sa w stanie budowac uklady seksualne bez wiezi.
    • gogol77 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 22:02
      obrotowy napisał:
      > Panienki lekko zawiedzione same odchodzily (rekordzistka wytrzymala 2 lata)>

      Ba nie rokowałeś Obrotowy! Panienki mają to do siebie, że samo dobre ruchanie przestaje im po jakimś czasie wystarczać. Bo one mądre są i myślą nie tylko cipką. Mnie kilka razy się zdarzyło, że ex panienka umawiała się, żeby mi pokazać jakie fajne ma dzieci. Raz oprócz oglądnięcia jej dwójki naprawdę ślicznych dzieci doszło do.... szybkiego numerku
      Inaczej mężatki, te dopóki czerpią z seksu, z bliskości radochę - trwają.
      I rzecz arcyważna: panienki mając nieco inne motywacje do bycia z Tobą prezentowały Ci swoja wersję demo bo być może nie do końca pozbyły się nadziei na zostanie Obrotową. Mężatki, te w trwałych i jako tako funkcjonujących związkach, będące jak wg. aandzi - amatorkami silnych erotycznych wrażeń - oczekują od nas tylko żeby było pięknie więc nie przyjdą im do głowy takie numery by.... np. udawać orgazmy.
      Więc ja Twoją doktrynę nie tykania mężatek uważam za błąd.
      • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 31.03.18, 22:21
        . Mężatki, te w trwałych i jako tako funkcjonujących związkach, będ
        > ące jak wg. aandzi - amatorkami silnych erotycznych wrażeń - oczekują od nas ty
        > lko żeby było pięknie więc nie przyjdą im do głowy takie numery by.... np. udaw
        > ać orgazmy.

        Gogol, panienki i inne wolne, amatorki silnych erotycznych wrażeń, też nie wpadną na pomysł udawania orgazmu. Chyba nie sądzisz, że każda wolna chce złapać męża na orgazmy? ;-) Co do reszty posta zgoda.
        • gogol77 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 10:46
          aandzia43 napisała:

          > Gogol, panienki i inne wolne, amatorki silnych erotycznych wrażeń, też nie wpadną na pomysł udawania orgazmu. Chyba nie sądzisz, że każda wolna chce złapać męża na orgazmy? ;-) >

          A jak któraś nie jest (nie była - bo Obrotowy ma już swoje lata) amatorką silnych erotycznych wrażeń tylko była amatorką zostania Obrotową? Bo np. on był/jest fajny i powiedzmy ma status.
          W moim przypadku amatorki zostania gogolową były odsiewane odpowiednią informacją na pierwszej randce. Może dlatego mam trochę wypaczony obraz seksualności kobiet bo zostawały tylko amatorki silnych wrażeń erotycznych.
          Ale słyszałem od poniektórych, ze dla dobra związku to udawanie jest OK.
          • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 11:15
            gogol77 napisał:

            > A jak któraś nie jest (nie była - bo Obrotowy ma już swoje lata) amatorką silny
            > ch erotycznych wrażeń tylko była amatorką zostania Obrotową? Bo np. on był/jest
            > fajny i powiedzmy ma status.

            Gogol, a dlaczego uwazasz, ze one mialyby ochote zostac Obrotowa ? A nie pomyslisz, ze moglyby zwyczajnie chciec byc z bliska osoba, a nie z kims kto nimi zalatwia sobie swoje deficyty ( w tym przypadku ruchania, ktorego nie chce z nimi zona ) ?

            > W moim przypadku amatorki zostania gogolową były odsiewane odpowiednią informac
            > ją na pierwszej randce.
            Może dlatego mam trochę wypaczony obraz seksualności ko
            > biet bo zostawały tylko amatorki silnych wrażeń erotycznych.

            Z tego co tu piszesz, to tak bez urazy, ale nie przedstawiles sie jako erotyczny wirtuoz. Wiesz o czym mowie- te kobiecy orgazmy , nad ktorymi "trzeba sie meczyc" i ten dluuugi czas poswiecony na seks.
            Poza tym gdybys na przyklad zaproponowal kochance, ze odtad to ona placi za wycieczki, hotele i dorzuca sie do tancow, kolacyjek i paliwa, to jej zapal seksualny tez moglby troche ostygnac.


            > Ale słyszałem od poniektórych, ze dla dobra związku to udawanie jest OK.

            Ale to tylko wtedy jak facet sra kasa ;-))
            • gogol77 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 12:47
              mabelle2000 napisała:
              > Gogol, a dlaczego uwazasz, ze one mialyby ochote zostac Obrotowa ? A nie pomyslisz, ze moglyby zwyczajnie chciec byc z bliska osoba, a nie z kims kto nimi zalatwia sobie swoje deficyty (w tym przypadku ruchania, ktorego nie chce z nimi zona ) ?

              No napisałem, że możliwe, że Obrotowy jest fajny i ma status. No bo dlaczego by "po paru miesiącach lekko zawiedzione odchodziły" Bo nie rokował! Jak by Obrotowy miał małego albo był marny w te klocki to odchodziły by po paru dniach ;-) I odchodziły by nie lekko zawiedzione ale bardzo.

              > Z tego co tu piszesz, to tak bez urazy, ale nie przedstawiles sie jako erotyczny wirtuoz. Wiesz o czym mowie- te kobiecy orgazmy , nad ktorymi "trzeba sie meczyc" i ten dluuugi czas poświęcony na seks.

              Nie wszystkie mają orgazmy na dotyk, a po 30 latach taki seks zadaniowy może stracić co nieco na atrakcyjności. Nieco ale na tyle dużo, że już ta atrakcyjność nie wystarcza na wymaganą i wystarczająco długą twardość.
              Dlatego seniorzy taką co odlatuje "z wrażenia" mają za dar niebios. Seniorki mają łatwiej.
              A dlaczego ten "dłuuugi" czas na seks Ci się nie podoba? Niejedna mi mówiła, ze lubi jak facet może długo. TJ jest tu raczej mało typowa.

              > Poza tym gdybys na przyklad zaproponowal kochance, ze odtad to ona placi za wycieczki, hotele i dorzuca sie do tancow, kolacyjek i paliwa, to jej zapal seksualny tez moglby troche ostygnac>
              Eeetam, ona jest książkowym przykładem amatorki tych silnych wrażeń erotycznych aandzi. Złapała jakąś grypę, leży i lamentuje, że ma mokro od moich SMS-ów i nie wie co z tym zrobić.

              > Ale to tylko wtedy jak facet sra kasa ;-))
              Jeszcze bardziej eeeeetam!
              • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 14:03
                gogol77 napisał:

                > No napisałem, że możliwe, że Obrotowy jest fajny i ma status. No bo dlaczego by
                > "po paru miesiącach lekko zawiedzione odchodziły" Bo nie rokował! Jak by Obrot
                > owy miał małego albo był marny w te klocki to odchodziły by po paru dniach ;-)
                > I odchodziły by nie lekko zawiedzione ale bardzo.

                Chcialam Ci odpisac, ale widze Zawle swietnie zrobila to za mnie. Mam identyczne mysli.


                > Nie wszystkie mają orgazmy na dotyk, a po 30 latach taki seks zadaniowy może st
                > racić co nieco na atrakcyjności.

                Czyli przez 30 lat " wykonywales zadanie", a Twoja zona co robila ? Lezala jak kloda ?

                Nieco ale na tyle dużo, że już ta atrakcyjność
                > nie wystarcza na wymaganą i wystarczająco długą twardość.
                > Dlatego seniorzy taką co odlatuje "z wrażenia" mają za dar niebios. Seniorki ma
                > ją łatwiej.

                Nie wiem jakich Ty znasz seniorow, ale biologicznie to my jestesmy tak skonstruowani, zeby z wiekiem bylo "dluzej" i "glebiej". Nasze cialo i umysl zmienia sie wlasnie w tym kierunku. I z tego nalezy korzystac uwazam.
                Niemcy maja takie ladne slowo- " genießen". Brak odpowiednika w jezyku polskim, ale ono dobrze to oddaje. To cos jak rozkoszowac sie, cieszyc sie zyciem, smakowac, unosic sie nad ziemia z radosci, czerpac zadowolenie, w jednym.

                > A dlaczego ten "dłuuugi" czas na seks Ci się nie podoba?

                No wlasnie mi sie podoba, przeciez o tym ciagle pisze :-)

                Niejedna mi mówiła, ze
                > lubi jak facet może długo. TJ jest tu raczej mało typowa.

                " Moc dlugo" ze sztywnym chujem, a uwielbiac seks tak zeby przez tydzien nie wychodzic z lozka, to nie jest to samo Gogol. Zenada, ze tego w ogole nie odrozniasz ;-)

                > Eeetam, ona jest książkowym przykładem amatorki tych silnych wrażeń erotycznych
                > aandzi. Złapała jakąś grypę, leży i lamentuje, że ma mokro od moich SMS-ów i n
                > ie wie co z tym zrobić.

                Ale co Ci szkodzi zapytac sie czy wyskoczy z kasy przy nastepnym spotkaniu i zaplaci chocby za wspolna kolacje ? Mozesz powiedziec ze nie masz gotowki, bo musiales wyremontowac swoja trzydziestoletnia lazienke i wymienic gierkowskie meble na troche nowsze. Na pewno zrozumie.

                • zawle Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 14:20
                  Gogol...czy ty masz oragazmy? Jak oceniasz poziom swojego zadowolenia? Tylko odrzuć tą jego część która mówi o tym, że ona ma orgazmy od dotyku, że pisze w sms że jest mokra od pisania sms. Bo widzę że dla Ciebie najważniejsze dą dwa komponenty
                  1. Żeby się nie narobić
                  2. Żeby dostać głaski.
          • aandzia43 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 11:23
            > A jak któraś nie jest (nie była - bo Obrotowy ma już swoje lata) amatorką silny
            > ch erotycznych wrażeń tylko była amatorką zostania Obrotową? Bo np. on był/jest
            > fajny i powiedzmy ma status.

            To wtedy mogła trochę podrasowić swoją łóżkową ekspresję ;-)


            > W moim przypadku amatorki zostania gogolową były odsiewane odpowiednią informac
            > ją na pierwszej randce. Może dlatego mam trochę wypaczony obraz seksualności ko
            > biet bo zostawały tylko amatorki silnych wrażeń erotycznych.
            > Ale słyszałem od poniektórych, ze dla dobra związku to udawanie jest OK.

            Toś sobie wysoko poprzeczkę ustawił - żadnych haczyków na baby poza czystym urokiem i konkretnymi łóżkowymi dokonaniami ;-)
      • obrotowy alesz ja to doskonale viem... 01.04.18, 07:53
        gogol77 napisał:
        Ba nie rokowałeś Obrotowy!
        Panienki mają to do siebie, że samo dobre ruchanie przestaje im po jakimś czasie wystarczać.

        alesz ja to doskonale viem.
        - ale bylo dobre i te kilka miesiecy...

        Inaczej mężatki, te dopóki czerpią z seksu, z bliskości radochę - trwają.

        - powiedz to donmarkowi (z foro: kochanki)
        on tak ma i to jego filozofia.

        Więc ja Twoją doktrynę nie tykania mężatek uważam za błąd.

        - to nie doktryna , to gust.
      • zawle Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 13:02
        gogol77 napisał:

        > obrotowy napisał:
        > > Panienki lekko zawiedzione same odchodzily (rekordzistka wytrzymala 2 lat
        > a)>
        >
        > Ba nie rokowałeś Obrotowy! Panienki mają to do siebie, że samo dobre ruchanie p
        > rzestaje im po jakimś czasie wystarczać. Bo one mądre są i myślą nie tylko cipk
        > ą.

        To bardzo duże proszczenie myślowe. Stawia kochanki w roli osób które chcą coś ugrać dla siebie ( osławiony związek). Można je wtedy ładnie zdyskredytować, odciąć się od nich i ustawić się w roli osoby która nie dała się wykorzystać.
        Ja nie chcę "stałego związku". Nie jest dla mnie priorytetem. Chcę fajnej i czystej relacji. Dopuszczam ..która może przerodzić się w tały związek. Nic nie wykluczam i nie mam żadnych celów. Z żonatym nie wejdę w relacje nie dlatego że mi nie zapewni bycia panią obrotową czy panią gogolową. Nie wejdę dlatego że juz WIEM, że po okresie uniesień seksulanych do człowieka dochodzi prawdziwy obraz sytuacji. Rzeczywisty. Jestem w tym układzie jedynie dochodzącą zapchajdziurą, albo raczej dochodzącą dziurodajką. Muszę dostosować sie do sytuacji- ukrywać, przemilczać, ograniczać własne potrzeby. Tu nie ma miejsca na równą więż. Tu jest wstydliwa tajemnica.

        Mężatki, te w trwałych i jako tako funkcjonujących związkach, będ
        > ące jak wg. aandzi - amatorkami silnych erotycznych wrażeń - oczekują od nas ty
        > lko żeby było pięknie więc nie przyjdą im do głowy takie numery by.... np. udaw
        > ać orgazmy.

        Myślę gogol że nie bez przyczyny udawanie ograzmów to jest to co ważne w Twoich relacjach z kobietami. Podobnie do dziewczyn uważam że w łózku nie jesteś wirtuozem.
        • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 14:19
          zawle napisała:

          > To bardzo duże proszczenie myślowe. Stawia kochanki w roli osób które chcą coś
          > ugrać dla siebie ( osławiony związek). Można je wtedy ładnie zdyskredytować, od
          > ciąć się od nich i ustawić się w roli osoby która nie dała się wykorzystać.

          Licznik sie wiec kreci, jedna dziura, tfu znaczy sie kochanka, zamienia sie w druga, a zdziwiony Obrotowy pyta, dlaczego te glupie kobiety nie chca mojej, jak on to nazywa " revelki" ??? No i chyba umrze w nieswiadomosci.


          • obrotowy bzdety - obrotowy to dobrze wie. 01.04.18, 14:50
            mabelle2000 napisała:
            a zdziwiony Obrotowy pyta, dlaczego te glupie kobiety nie chca mojej,
            jak on to nazywa " revelki" ???

            bzdety - Obrotowy to dobrze wie.
            a korzysta z sytuacji "mienia" kochanki - tak dlugo - jak TA tego chce.

            No i chyba umrze w nieswiadomosci.

            - w nieswiadomosci umiera 90 %

            tylko 10 % umiera swiadomie, czego bym sobie zreszta nie zyczyl.
            • mabelle2000 Re: bzdety - obrotowy to dobrze wie. 01.04.18, 15:03
              obrotowy napisał:

              > bzdety - Obrotowy to dobrze wie.
              > a korzysta z sytuacji "mienia" kochanki - tak dlugo - jak TA tego chce.

              Ale nadal nie widzisz zwiazku pomiedzy ich odejsciem, a Twoja pozal sie Boze sympatia ktora im oferujesz ? :-)

              > tylko 10 % umiera swiadomie, czego bym sobie zreszta nie zyczyl.

              I slusznie. Jak widac Twoja zona jednak w tych 10% skoro nie chce sie z Toba bzykac :-)
              • obrotowy nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 15:40
                mabelle2000 napisała:
                Ale nadal nie widzisz zwiazku pomiedzy ich odejsciem,
                a Twoja pozal sie Boze sympatia ktora im oferujesz ? :-)


                nie imputuj, dziewcze.
                - vidze.
                oferuje im tyle - ile chce.
                a one mnie tez.
                - zwykla transakcja wymienna.

                PS. I nie jest to kwestia tego, ze mam Slubna, wiec wiecej nie moge.
                Jest to kwestia tego, ze wiecej nie chce.
                Gdybym byl WOLNY (a Slubna, bardzo sympatyczna zreszta, mam raczej przypadkowo)
                - tobym oferowal im tyle samo.
                nie kazdy dazy do ZWIAZKOW:
                - mam solidne przekonanie, ze czlowiek rodzi sie i umiera SAM.
                • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 16:01
                  obrotowy napisał:

                  > nie imputuj, dziewcze.
                  > - vidze.
                  > oferuje im tyle - ile chce.
                  > a one mnie tez.
                  > - zwykla transakcja wymienna.

                  No to trzeba bylo mowic od razu i po ludzku, ze transakcja. A poplynales w rejony sympatii, czy jakis tam innych uczuc, ktorymi z zasady sie nie handluje, a ktore rozdaje sie bezinteresownie.

                  > PS. I nie jest to kwestia tego, ze mam Slubna, wiec wiecej nie moge.
                  > Jest to kwestia tego, ze wiecej nie chce.

                  Patrz wyzej.

                  > Gdybym byl WOLNY (a Slubna, bardzo sympatyczna zreszta, mam raczej przypadkowo)
                  > - tobym oferowal im tyle samo.

                  Rzecz w tym ze Ty NIC nie oferujesz. Seks lezy doslownie na ulicy Obrotowy, wystarczy sie schylic. I dlaczego ten z Toba mialby byc taki wyjatkowy ?

                  > nie kazdy dazy do ZWIAZKOW:
                  > - mam solidne przekonanie, ze czlowiek rodzi sie i umiera SAM.

                  To zwiazkow to sie moze nie rodzi, ale poruchac to bys sobie chcial, nie ? ;-)
                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 16:42
                    gdzie te czasy gdy ludzie zaczynali się spotykać bez napinania sie że chcą tylko stały związek, czy że na pewno nie do związku? Przeciez nikt nie wie co sie zrodzi pomiędzy dwojgiem ludzi, po co stawiać jakieś barykady na początku? Mnie to zawsze zalatywało jakimś pojebaniem. No chyba że ma się konkretne powody ( żona), co też się kwalifikuje.
                    • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 16:49
                      zawle napisała:

                      > gdzie te czasy gdy ludzie zaczynali się spotykać bez napinania sie że chcą tylk
                      > o stały związek, czy że na pewno nie do związku? Przeciez nikt nie wie co sie z
                      > rodzi pomiędzy dwojgiem ludzi, po co stawiać jakieś barykady na początku? Mnie
                      > to zawsze zalatywało jakimś pojebaniem. No chyba że ma się konkretne powody ( ż
                      > ona), co też się kwalifikuje.

                      Ja nawet nie wiem Zawle jak slowo " zwiazek" zdefiniowac :-) Ale gdybym chciala z kims byc i miala w dodatku wybor, to wolalabym byc jednak wymarzona, a nie najlepsza z dostepnych ;-))
                      • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 16:59
                        A ja nie...nigdy nie chciałam być niczyją księżniczką. Chciałabym żeby mnie ktos lubił taką jaką jestem, miał do mnie realne podejście ( znał moje wady i zalety), nie gloryfikował mnie ( nie lubię spadac z wysoka), lubił ze mną spędzać czas i uważał mnie za fajnego człowieka.
                        • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 17:12
                          zawle napisała:

                          > A ja nie...nigdy nie chciałam być niczyją księżniczką. Chciałabym żeby mnie kto
                          > s lubił taką jaką jestem, miał do mnie realne podejście ( znał moje wady i zale
                          > ty), nie gloryfikował mnie ( nie lubię spadac z wysoka), lubił ze mną spędzać c
                          > zas i uważał mnie za fajnego człowieka.

                          A dlaczego ksiezniczka ? :-)
                          Jak jestes najlepsza z dostepnych, to slyszysz ze na swiecie jest dwa tysiace pasujacych do niego kobiet. Ale ich nie ma, wiec musisz sie cieszyc ze to akurat ciebie chce ruchac do smierci ( ! ) Wymarzonej tak nie powiesz bo wiadomo ze nie ma duplikatu :-D
                          • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 17:46
                            Inne kobiety nie zaprzątają mi głowy. A wyjątkowa jestem sama dla siebie. Ja sama nigdy się nad tym nie zastanawiałąm, a nikt mnie nigdy w tej kwestii nie uświdomił, więc nie zajmuje mi to głowy w ogóle. Zresztą....mam takie podejście że ludzie czasami się spotykają, idą chwilę lub wiek obok siebie i rozchodzą się....tu nie ma miejsca na bycie wymarzoną chyba w ogóle:))
                            • obrotowy zawle... 01.04.18, 17:54
                              my to sie rozumiemy, wiec pozwolisz, ze swiatecznie - to pozajmuje sie mabelle...

                              Ty jestes - na co dzien :)
                              • zawle Re: zawle... 01.04.18, 18:51
                                Tyle że nie zauważyłes obrotowy że ani mabelle ani ja nie ejsteśmy zainteresowane. Tak więc pozajmuj się jak tam ci wygodnie, czy ja Ci odmawiam wyobrażni?
                                • obrotowy zawle... please... 01.04.18, 18:55
                                  zawle napisała:
                                  > Tyle że nie zauważyłes obrotowy że ani mabelle ani ja nie ejsteśmy zainteresowane.

                                  zawle, ja Toba tez nie jestem.
                                  i poozostanmy przy tym.
                                  a mabelle pozostaw mnie, please.
                            • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 18:33
                              zawle napisała:

                              > Inne kobiety nie zaprzątają mi głowy.

                              Tu nie chodzi o inne kobiety, raczej o to co sprawia ze chcesz byc wlasnie z ta osoba, a nie z inna. Tak na logike nawet, to ta osoba musi sie wyrozniac z tlumu. Tak czy nie ?
                              No chyba ze wlasnie- jej wyjatkowosc polega tylko na tym ze jest " wygodna w uzyciu" , nie wymaga zbyt wiele, albo jest przyjemna wizualnie, tak ze nie ma odrazy isc z nia do lozka.
                              Nie wiem czy dobrze wytlumaczylam.

                              A wyjątkowa jestem sama dla siebie. Ja sa
                              > ma nigdy się nad tym nie zastanawiałąm, a nikt mnie nigdy w tej kwestii nie uśw
                              > idomił, więc nie zajmuje mi to głowy w ogóle.

                              Ale jak sama napisalas - chcesz zeby ten ktos z kim jestes znal oprocz wad, rowniez Twoje zalety. No i wszystko wskazuje na to, ze na tych zaletach trzeby by sie koncentrowac. Mocno i w obie strony. Glownie dlatego zeby namietnosc troche potrwala ;-) Do przecietnego Czesia za dlugo trwac nie bedzie, nie ma sie co oszukiwac. Jedyne wyjscie to w Czesiu sie zakochac, ale do tego to trzeba znalezc moc jego zalet i uwierzyc ze Czesiu naprawde jest Diamentem ;-))) Tak mysle.

                              Zresztą....mam takie podejście że
                              > ludzie czasami się spotykają, idą chwilę lub wiek obok siebie i rozchodzą się.
                              > ...tu nie ma miejsca na bycie wymarzoną chyba w ogóle:))

                              Moze masz racje. Pukac sie z kazdym chetnym, ktory sie nawinie i o niczym nie myslec ;-) Tylko do tego musialabym pogrzebac moje marzenia o tantrze, a jak bym juz kilku zaliczyla, to na koncu i tak by wyszlo, ze bardziej mnie jara jesienny wyjazd na Ural ;-)
                              • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 18:54
                                mabelle2000 napisała: > Ale jak sama napisalas - chcesz zeby ten ktos z kim jestes znal oprocz wad, row
                                > niez Twoje zalety. No i wszystko wskazuje na to, ze na tych zaletach trzeby by
                                > sie koncentrowac. Mocno i w obie strony. Glownie dlatego zeby namietnosc troche
                                > potrwala ;-) Do przecietnego Czesia za dlugo trwac nie bedzie, nie ma sie co o
                                > szukiwac. Jedyne wyjscie to w Czesiu sie zakochac, ale do tego to trzeba znalez
                                > c moc jego zalet i uwierzyc ze Czesiu naprawde jest Diamentem ;-))) Tak mysle.

                                Czesio zawsze będzie czesiem, bez zględu na to czy przypiszesz mu magiczne moce, czy się zakochasz czy nadal widzisz w nim fajnego Czesia.

                                > Moze masz racje. Pukac sie z kazdym chetnym, ktory sie nawinie i o niczym nie m
                                > yslec ;-) Tylko do tego musialabym pogrzebac moje marzenia o tantrze, a jak bym
                                > juz kilku zaliczyla, to na koncu i tak by wyszlo, ze bardziej mnie jara jesien
                                > ny wyjazd na Ural ;-)

                                To prymitywne, więc pominę milczeniem
                                • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 19:27
                                  zawle napisała:

                                  > Czesio zawsze będzie czesiem, bez zględu na to czy przypiszesz mu magiczne moce
                                  > , czy się zakochasz czy nadal widzisz w nim fajnego Czesia.

                                  Ale to jest MOJ Czesiu, rozumiesz ? Najbardziej pasujacy do mnie :-D
                                  Daleka jestem Zawle od tego zeby Cie przekonywac, ale w tych zwiazkach, w ktorych ludzie sie kochaja przez dlugie, dlugie lata podobno jest zgodnosc " Tylko on/ ona i nikt inny". Myslisz ze twierdza tak, bo trafiaja na idealy ? No ale przeciez idealow nie ma :-)

                                  > To prymitywne, więc pominę milczeniem

                                  No pewnie ze prymitywne. Sama wiesz ze jak sie ma fajne, poukladane zycie, jest sie wolnym, to zwyczajnie szkoda czasu na bylejakosc.
                                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 07:24
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Ale to jest MOJ Czesiu, rozumiesz ? Najbardziej pasujacy do mnie :-D
                                    > Daleka jestem Zawle od tego zeby Cie przekonywac, ale w tych zwiazkach, w ktory
                                    > ch ludzie sie kochaja przez dlugie, dlugie lata podobno jest zgodnosc " Tylko o
                                    > n/ ona i nikt inny". Myslisz ze twierdza tak, bo trafiaja na idealy ? No ale pr
                                    > zeciez idealow nie ma :-)

                                    No pewnie że rozumiem. Mój czesio do mnnie pzremawia o wiele lepiej niż jestem spełnieniem jego marzenia:))

                                    > No pewnie ze prymitywne. Sama wiesz ze jak sie ma fajne, poukladane zycie, jest
                                    > sie wolnym, to zwyczajnie szkoda czasu na bylejakosc.

                                    Prymitywne jest to że dystansujesz się od innych ludzi i przypisujesz im bylekajość. To że zwojemu czesiowi nadasz rangę MARZENIA, nie czyni z niego bardziej interesującego. Ale że to Twój Czesio to jestem za:))
                                    • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 07:52
                                      Mabelle, Zawle, fajna ta wasza dyskusja o Czesiach. Moim zdaniem obie do swoich dyskutowanych Czeskow pasujecie, bo jestescie zwyklymi Halinkami. To nie obraza.
                                    • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 11:06
                                      zawle napisała:

                                      > Prymitywne jest to że dystansujesz się od innych ludzi i przypisujesz im byleka
                                      > jość.


                                      No wlasnie ze nie. Mam tak dobre i cieple relacje z niektorymi ludzmi, ze naprawde dziwne by bylo , aby moj " osobisty" facet byl jakas tylko namiastka tych innych relacji.
                                      O bylejakosci mowilysmy w kontekscie powierzchownych, nic niewnoszacych do zycia relacji seksualnych.

                                      To że zwojemu czesiowi nadasz rangę MARZENIA, nie czyni z niego bardziej
                                      > interesującego. Ale że to Twój Czesio to jestem za:))
                                      >

                                      To czy on jest dla innych interesujacy niewiele mnie obchodzi. Taki sam stosunek mam do swoich przyjaciol.
                                      • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 11:30
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > zawle napisała:
                                        >
                                        > > Prymitywne jest to że dystansujesz się od innych ludzi i przypisujesz im
                                        > byleka
                                        > > jość.
                                        >
                                        >
                                        > No wlasnie ze nie. Mam tak dobre i cieple relacje z niektorymi ludzmi, ze napra
                                        > wde dziwne by bylo , aby moj " osobisty" facet byl jakas tylko namiastka tych i
                                        > nnych relacji.
                                        > O bylejakosci mowilysmy w kontekscie powierzchownych, nic niewnoszacych do zyci
                                        > a relacji seksualnych.

                                        I znowu to robisz.

                                        > To czy on jest dla innych interesujacy niewiele mnie obchodzi. Taki sam stosuneyTaki sam stosune
                                        > k mam do swoich przyjaciol.

                                        Ok, mas zpotrzebę nadawania wyjatkowego znaczenia swoim relacjom i ustanwiania sie w roli czyjegoś marzenia- na zdrowie. Skoro ta przyprawa jest Ci potrzebna? To nie oznacza z automatu że relacje pozostałych sa płytkie, powierzchowne, byle jakie. Nie chcę już o tym dyskutować mabelle, bo nigdy nie lubiłam ludziom wpierać że są mniej wyjątkowi niż im się zdaje. Kończę więc tą dyskusję.
                                        • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 12:35
                                          zawle napisała:

                                          > ? To nie oznacza z automatu że relacje pozostałych sa płytkie, powierzchowne, b
                                          > yle jakie.

                                          Przypominam ze dyskutujemy w watku Obrotowego, ktory chce sie " jebac z panienkami", ale " nic wiecej nie daje bo nie chce".

                                          Nie chcę już o tym dyskutować mabelle, bo nigdy nie lubiłam ludziom
                                          > wpierać że są mniej wyjątkowi niż im się zdaje. Kończę więc tą dyskusję.

                                          Ok. Mysle ze nie zrozumialas o czym mowie, ale niespecjalnie mi to przeszkadza :-)
                                          • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 12:58
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Przypominam ze dyskutujemy w watku Obrotowego, ktory chce sie " jebac z panienk
                                            > ami", ale " nic wiecej nie daje bo nie chce".

                                            To nie są żadne relacje, to jebanie/transakcja. Seks odarty z relacji
                                            • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:09
                                              zawle napisała:

                                              > To nie są żadne relacje, to jebanie/transakcja. Seks odarty z relacji

                                              No cos Ty ? A jakim prawem Ty to oceniasz, skoro mi zabronilas ? ;-)))
                                              • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:12
                                                Bo dokładnie wiem co proponuje obrotowy. I proponuje dokładnie to posypane pudrem wzajemnej symapatii ( chłopak ewidentnie nie lubi kłopotów). Co do innych ludzi..nie wiem.Więc nie oceniam.
                                                • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:26
                                                  zawle napisała:

                                                  > Bo dokładnie wiem co proponuje obrotowy. I proponuje dokładnie to posypane pudr
                                                  > em wzajemnej symapatii ( chłopak ewidentnie nie lubi kłopotów). Co do innych lu
                                                  > dzi..nie wiem.Więc nie oceniam.

                                                  Noz kurna, przeciez tez nie oceniam. Dowody sa jednak dosyc namacalne - cud miod sie konczy. Dlaczego ? Nie byl cudem miodem ?
                                                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:42
                                                    Ale u obrotowego? No przecież dla niego był. To one go zostawiały żądne związku;)
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale u obrotowego? No przecież dla niego był. To one go zostawiały żądne związku
                                                    > ;)

                                                    No wlasnie i tutaj wkracza cos co mozna nazwac prawda obiektywna ;-)) O ktora co niektorzy skacza do gardla, no bo jak to tak oceniac czyjes zwiazki, nie godzi sie przeciez. Dobry przyklad to wlasnie Obrotowy i wszyscy Obrotopodobni. Ich oferta jest kiepska. Po prostu.

                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:08
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No wlasnie i tutaj wkracza cos co mozna nazwac prawda obiektywna ;-)) O ktora c
                                                    > o niektorzy skacza do gardla, no bo jak to tak oceniac czyjes zwiazki, nie godz
                                                    > i sie przeciez. Dobry przyklad to wlasnie Obrotowy i wszyscy Obrotopodobni. Ich
                                                    > oferta jest kiepska. Po prostu.

                                                    Udowodnię, że nie masz racji, w prosty sposób. Nie tylko Obrotowym się kończą układy i relacje - to norma wśród ludzi. Kawalerom też! Rozwodnikom też! Wcale nie w mniejszym stopniu. Ludzie ze sobą zrywają, bo po pierwszym zauroczeniu odkrywają, że za chuja do siebie nie pasują. A niepasujących do siebie ludzi jest znacznie więcej niż tych pasujących.
                                                    Więcej powiem - to że układy między ludźmi trwają, wcale nie dowodzi ich wysokiej wartości. Przeciwnie - długo trwać mogą wyjątkowo byle jakie i chujowe układy - jedyne czego można w ten sposób dowieść, to fakt, że obu stronom na danym układzie z jakichś przyczyn mocno zależy, a nie że układ jest dobry.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Udowodnię, że nie masz racji, w prosty sposób. Nie tylko Obrotowym się kończą u
                                                    > kłady i relacje - to norma wśród ludzi. Kawalerom też! Rozwodnikom też!

                                                    Tylko ze niektorym rozpadaja sie czesciej niz innym. Wychodza z jednego i wchodza w nastepny zwiazek. I tak przez cale zycie. Stad ta dyskusja.

                                                    Wcale n
                                                    > ie w mniejszym stopniu. Ludzie ze sobą zrywają, bo po pierwszym zauroczeniu odk
                                                    > rywają, że za chuja do siebie nie pasują.

                                                    Co to znaczy nie pasuja ? Na poczatku pasowali, a potem nie pasuja ? Chcesz mi powiedziec, ze ich zalety rozplynely sie w powietrzu i zostaly tylko wady ?

                                                    A niepasujących do siebie ludzi jest
                                                    > znacznie więcej niż tych pasujących.

                                                    Ale rozumiesz Sabat, ze jesli kogos wybieram, nie do popierdolek przy kawie, tylko do zycia, to jestem pewna, ze to jest dla mnie najbardziej pasujacy mezczyzna. No przeciez o tym caly czas pisze.

                                                    > Więcej powiem - to że układy między ludźmi trwają, wcale nie dowodzi ich wysoki
                                                    > ej wartości. Przeciwnie - długo trwać mogą wyjątkowo byle jakie i chujowe układ
                                                    > y - jedyne czego można w ten sposób dowieść, to fakt, że obu stronom na danym u
                                                    > kładzie z jakichś przyczyn mocno zależy, a nie że układ jest dobry.

                                                    Trwalosc czegos co nie daje satysfakcji nie jest zadna wartoscia, to jasne jak slonce. Wiec jesli uwazasz tak samo, to dziwi mnie jak mozesz to godzic z " NIE OPLACA SIE rozwodzic"
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:50
                                                    Mabelle, oplacalnosc jakiegos zachowania to bilans dwoch stron rownania - po jednej stronie poziom udreki przed, po drugiej stronie poziom udreki po wdrozeniu w zycie jakiegos planu. Uwazam ze, jak najbardziej jest sporo takich sytuacji, gdy rozwod jest nieoplacalny.
                                                    Swiatecznie - dla mnie osobiscie coraz blizej tej korzystnej strony bilansu. Nie chce zapeszac, ale moje zycie zmierza ostatnio, dosc niespodziewanie, jakby w lepsza strone.
                                                  • obrotowy mabelle, o.k., ale to inna "para kaloszy"... :) 02.04.18, 14:50
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Ale rozumiesz Sabat, ze jesli kogos wybieram, nie do popierdolek przy kawie,
                                                    tylko do zycia, to jestem pewna, ze to jest dla mnie najbardziej pasujacy mezczyzna.
                                                    No przeciez o tym caly czas pisze.


                                                    mabelle, o.k., ale to dwie rozne sprawy... :) - a ja pisze o CZYMS INNYM tym, niz Ty :)
                                                    - wybor kogos na stale, czyli "na zawsze" - opiera sie o zasady doboru naturalnego
                                                    i to zrozumiale, co piszesz...

                                                    ale ja tu caly czas pisze o czyms innym...
                                                    - gdy wybierasz kogos na romans, czyli glownie´"do popierdolek" w loziu i przy kawie...
                                                    - to tez jest to jakis wybor, ale ten opiera sie na innych zasadach, niz ten Twoj,
                                                    gdyz czemu innemu sluzy :)
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:53
                                                    mabelle2000
                                                    >
                                                    > Trwalosc czegos co nie daje satysfakcji nie jest zadna wartoscia, to jasne jak
                                                    > slonce. Wiec jesli uwazasz tak samo, to dziwi mnie jak mozesz to godzic z " NIE
                                                    > OPLACA SIE rozwodzic"

                                                    Jak to nie jest zadna wartoscia? Skoro ludzie trwaja to musi byc jakis wartosc
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:11
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Jak to nie jest zadna wartoscia? Skoro ludzie trwaja to musi byc jakis wartosc

                                                    W znaczeniu materialnym /wlasnych korzysci, to tak, ma wartosc jak najbardziej. Dlaczego wiec klamia, ze dla nich najwazniejsza jest milosc/ zaufanie/ bliskosc ... ?
                                                  • obrotowy oboje macie racje - po czesci... 02.04.18, 14:39
                                                    sabat3 napisał:
                                                    Udowodnię, że nie masz racji


                                                    oboje macie racje - kazde z Was po czesci...
                                                    czasem przyczyny sa takie, jak widzi je Twoja rozmowczyni
                                                    - a czasem takie - jak opisujesz je Ty...
                                                  • obrotowy nosz wlasnie - wiem o tym... 02.04.18, 14:34
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    Dobry przyklad to wlasnie Obrotowy i wszyscy Obrotopodobni.
                                                    Ich oferta jest kiepska.


                                                    nosz wlasnie - wiem o tym... (dla tych kobiet byla pewnie kiepska...)
                                                    - i dlatego po paru miesiacach romanse "same" sie konczyly - bez zalow i awantur.

                                                    wazne dla mnie jest to, ze moje wrazenia byly NIEKIEPSKIE.
                                                    i... dlatego warto bylo.
                                                  • mabelle2000 Re: nosz wlasnie - wiem o tym... 02.04.18, 14:58
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > wazne dla mnie jest to, ze moje wrazenia byly NIEKIEPSKIE.
                                                    > i... dlatego warto bylo.

                                                    No to wyobraz sobie teraz, ze dla niektorych ludzi, oprocz ich wlasnych, jest rownie wazne, czy ta druga osoba ma "niekiepskie wrazenia". Niesamowite, nie ?

                                                  • obrotowy mabelle, do licha, przypominam... 02.04.18, 15:24
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    ze dla niektorych ludzi, oprocz ich wlasnych, jest rownie wazne, czy ta druga osoba ma "niekiepskie wrazenia". Niesamowite, nie ?

                                                    >
                                                    mabelle, do licha, przypominam...
                                                    ze piszemy o dwoch ROZNYCH sprawach.
                                                    -
                                                    TO NIE JEST WONTEK O powaznych ZWIAZKACH - tylko o przelotnych ROMANSACH
                                                    (przelotnych, bo jedna strona jest zajeta i rozwodzic sie nie zamerza...)

                                                    ja nie biore udzialu w watkach o zwiazkach - gdyz te tematy mnie po prostu nie interesuja...

                                                    uwazam, ze jestes tu omylkowo - bo ciagle skrecacz w rozmowach w kierunku powaznych
                                                    i SYMETRYCZNYCH relacji damsko-meskich.


                                                    tymczasem ja opisuje tu jedynie relacje "romansowe" i tu symetrii w romansie raczej nie ma...

                                                    slowem zaloz sobie wontek po powanych relacjach damsko-meskich
                                                    w powaznych i glebokich ZWIAZKACH

                                                    - obiecuje, ze nie bede w nim przeszkadzal :)
                                                  • mabelle2000 Re: mabelle, do licha, przypominam... 02.04.18, 15:38
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > tymczasem ja opisuje tu jedynie relacje "romansowe" i tu symetrii w romansie ra
                                                    > czej nie ma...

                                                    No widzisz, sam doszedles, ze symetrii nie ma, to juz jest duzy sukces :-)
                                                    No to teraz jeszcze sie zastanow, kto lubi byc w jakiejkolwiek relacji te gorsza/ slabsza/ zalezna strona. I dla kogo to moze byc atrakcyjne ?

                                                    > slowem zaloz sobie wontek po powanych relacjach damsko-meskich
                                                    > w powaznych i glebokich ZWIAZKACH
                                                    >
                                                    > - obiecuje, ze nie bede w nim przeszkadzal.

                                                    Przepraszam ze zasmiecilam Twoj watek :-)
                                                  • obrotowy myslalem, ze sama dojdziesz w koncu o co chodzi... 02.04.18, 16:08
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    No widzisz, sam doszedles, ze symetrii nie ma, to juz jest duzy sukces :-)

                                                    - tak, mabelle. doszedlem do tego, tyle, ze juz jakies 30 lat temu...

                                                    > No to teraz jeszcze sie zastanow, kto lubi byc w jakiejkolwiek relacji te gorsz
                                                    > a/ slabsza/ zalezna strona.

                                                    - nie musze si zastanawiac mabelle , bo wiem,

                                                    I dla kogo to moze byc atrakcyjne ?

                                                    - DLA MNIE. I o to chodzilo...

                                                    A TERAZ uprzejmie Ci wyjasnie Twoje watpliwosci,
                                                    skoro nie potrafisz sama ich rozwiac:

                                                    Nigdy nie stwarzalem kochankom jakichkolwiek iluzji, typu, ze mi zle w moim malzenstwie
                                                    (rewelki nie ma, jest srednio, ale daje sie wy3miec... .:)

                                                    I dlatego kochanki odchodzily raczej bez klotni i w spokoju...

                                                    Ale poniewaz wydaje sie , ze jednego nie chcesz zrozumiec - to juz TLUMACZE:

                                                    dlaczego w takim razie wchodzily w takie relacje - nie dajace im nadziei ?

                                                    Bo byly SAME i czuly sie SAMOTNE...
                                                    i bylem dla nich tylko odskocznia do znalezienia sobie stalego partnera...
                                                    (co mi zupelnie wystarczalo)

                                                    a kto nie lubi odrobiny ciepla, przytulenia i milych slowek na czas smuty ?
                                                  • mabelle2000 Re: myslalem, ze sama dojdziesz w koncu o co chod 02.04.18, 16:49
                                                    obrotowy napisał:

                                                    >
                                                    > Bo byly SAME i czuly sie SAMOTNE...
                                                    > i bylem dla nich tylko odskocznia do znalezienia sobie stalego partnera...
                                                    > (co mi zupelnie wystarczalo)
                                                    >
                                                    > a kto nie lubi odrobiny ciepla, przytulenia i milych slowek na czas smuty ?

                                                    Naprawde czerpiesz satysfakcje z tego, ze ktos jest samotny, ze byc moze nie ma przyjaciol, nie ma skad czerpac nadziei, pociechy ? Gdyby to byly jakies zimne suki, albo osoby, ktore oczekuja konkretnych uslug seksualnych, maja niestandardowe zyczenia w lozku, fetysze, no ok. Ale zerowac na czyjejs samotnosci ? Ja pierdole. W ogole wybrac taka osobe wiedzac ze seksem z kims zabija swoje zyciowe niedostatki ? Serio takie rzeczy Cie rajcuja ?

                                                  • bgz0702 Re: myslalem, ze sama dojdziesz w koncu o co chod 02.04.18, 17:53
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > obrotowy napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Bo byly SAME i czuly sie SAMOTNE...
                                                    > > i bylem dla nich tylko odskocznia do znalezienia sobie stalego partnera..
                                                    > .
                                                    > > (co mi zupelnie wystarczalo)
                                                    > >
                                                    > > a kto nie lubi odrobiny ciepla, przytulenia i milych slowek na czas smuty
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Naprawde czerpiesz satysfakcje z tego, ze ktos jest samotny, ze byc moze nie ma
                                                    > przyjaciol, nie ma skad czerpac nadziei, pociechy ? Gdyby to byly jakies zim
                                                    > ne suki, albo osoby, ktore oczekuja konkretnych uslug seksualnych, maja niestan
                                                    > dardowe zyczenia w lozku, fetysze, no ok. Ale zerowac na czyjejs samotnosci ? J
                                                    > a pierdole. W ogole wybrac taka osobe wiedzac ze seksem z kims zabija swoje zyc
                                                    > iowe niedostatki ? Serio takie rzeczy Cie rajcuja ?
                                                    >
                                                    :)) a co ty zalatwiasz seksem, wymarzonym, pieknym kochankiem, wyjatkowoscia, ksiezniczka, tantra i schronem? Dostatki?:))
                                                  • mabelle2000 Re: myslalem, ze sama dojdziesz w koncu o co chod 02.04.18, 18:13
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > :)) a co ty zalatwiasz seksem, wymarzonym, pieknym kochankiem, wyjatkowoscia, k
                                                    > siezniczka, tantra i schronem? Dostatki?:))

                                                    A zadalas sobie trud zeby sprawdzic co to jest tantra, czy napierdalasz w rzeczy o ktorych nie masz pojecia ? :-)
                                                  • sabat3 Re: myslalem, ze sama dojdziesz w koncu o co chod 02.04.18, 18:19
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A zadalas sobie trud zeby sprawdzic co to jest tantra, czy napierdalasz w rzecz
                                                    > y o ktorych nie masz pojecia ? :-)

                                                    Tantra to takie ciastko. Ja najbardziej lubie tantre z malinami.
                                                  • obrotowy tlumacze jak krowie... 02.04.18, 19:18
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    i takie rzeczy Cue rajcuja ?


                                                    a ty ciagle swoje...

                                                    nie - "takie rzeczy" mnie nie rajcuja...

                                                    - rajcuje mnie dobry seks z INNA kobieta, nie z lepsza od Slubnej, tylko z INNA...

                                                    zdaje sie pojecie "kobieciarz" - jest ci obce.
                                                  • mabelle2000 Re: tlumacze jak krowie... 02.04.18, 19:46
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > - rajcuje mnie dobry seks z INNA kobieta, nie z lepsza od Slubnej, tylko z INNA

                                                    Wiec chyba musisz byc kiepski w tym seksie, skoro one odchodza. Tak na logike, nic osobistego.

                                                    > zdaje sie pojecie "kobieciarz" - jest ci obce.

                                                    Inaczej wyobrazam sobie kobieciarza. Na pewno nie jako mezczyzne, z ktorym zona nie chce seksu, a ktory musi sie ukrywac, ktory szuka jakis bidulek, zeby sobie zaruchac. Kobieciarz kojarzy mi sie z atrakcyjnym mezczyzna, wolnym, ale bez chorobliwego parcia na seks, lubiacego relacje z kobietami, ich towarzystwo.
                                                    Co to za kobieciarz ktory nie potrafi seksualnie zadowolic swojej zony ?
                                                  • sabat3 Re: tlumacze jak krowie... 02.04.18, 20:06
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Inaczej wyobrazam sobie kobieciarza. Na pewno nie jako mezczyzne, z ktorym zona
                                                    > nie chce seksu, a ktory musi sie ukrywac, ktory szuka jakis bidulek, zeby sobi
                                                    > e zaruchac. Kobieciarz kojarzy mi sie z atrakcyjnym mezczyzna, wolnym, ale bez
                                                    > chorobliwego parcia na seks, lubiacego relacje z kobietami, ich towarzystwo.
                                                    > Co to za kobieciarz ktory nie potrafi seksualnie zadowolic swojej zony ?

                                                    W praktyce mezczyzni zwani przez otoczenie kobieciarzami to raczej typy pokrewne Obrotowemu.
                                                  • mabelle2000 Re: tlumacze jak krowie... 02.04.18, 20:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > W praktyce mezczyzni zwani przez otoczenie kobieciarzami to raczej typy pokrewn
                                                    > e Obrotowemu.

                                                    Nie, serio ? Bo drugi moj typ to byl pan Mieciu z sanatorium, czarujacy i szarmancki dla wszystkich kuracjuszek, calujacy w raczke, adorujacy, wiesz, te sprawy. Ale to tak bardziej zartobliwie.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:58
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Noz kurna, przeciez tez nie oceniam. Dowody sa jednak dosyc namacalne - cud mio
                                                    > d sie konczy. Dlaczego ? Nie byl cudem miodem ?

                                                    U Gogola się nie kończy, czyli był "cudem miodem"?

                                                    Moim zdaniem większość związków jest powierzchowna i płytka, niezależnie czy to są układy formalne czy nieformalne, z żonatym, rozwodnikiem czy kawalerem. Kobiety demonizują tych żonatych - to naturalne, podpowiada im to instynkt. Ale to że z żonatym związek będzie płytszy niż z kawalerem to iluzja. Prawdopodobieństwo, że będzie płytki tak czy owak jest przeogromne.
                                                    Jedyne co różni te układy to wygoda i logistyka. Nieżonaty jest zwykle łatwiej dostępny czasowo i nie trzeba uważać/kłamać. Imho to JEDYNA różnica.
                                                    I skłaniam się ku stwierdzeniu, że generalnie ma to jakiś sens.
                                                    Oczywiście warto się rozwodzić, ale tylko wtedy gdy układ małżeński jest chujowy i obciążający, a prawie zawsze taki jest. A przede wszystkim - nie warto się żenić i mieć w związkach dzieci. Oczywiście cały czas, jeśli zakładamy jako priorytet własną wygodę, a wielu tak robi.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > U Gogola się nie kończy, czyli był "cudem miodem"?

                                                    Wiesz Sabat, jest dla mnie niepojete jak mlodzi przeciez mezczyzni, w sile swoich erotycznych mozliwosci, ktorych tu na forum nie brakuje, moga uwazac za wzor starego dziadka gawedziarza i brac za dobra monete to co on tutaj wypisuje.

                                                    >
                                                    > Moim zdaniem większość związków jest powierzchowna i płytka, niezależnie czy to
                                                    > są układy formalne czy nieformalne, z żonatym, rozwodnikiem czy kawalerem.

                                                    Dlatego trzeba sprawic, zeby powierzchowny i plytki sie nie stal. Jesli sie chce oczywiscie byc w tym zwiazku szczesliwym. Wszak samo trwanie to przeciez zadna wartosc.

                                                    > iety demonizują tych żonatych - to naturalne, podpowiada im to instynkt.

                                                    To nie jest demonizowanie. Nie jestes wazna osoba dla kogos kto zyje z kims innym. I w te inna osobe inwestuje swoj czas, swoja troske, z ta inna osoba dzieli sie tym co ma. A ma z nia wspolny dom, wspolna lazienke, kuchnie, wspolne konto, wspolne inwestycje, czesto wspolne lozko. Dzieli problemy, spedza urlopy. Jak z kims takim stworzyc zwiazek ? Idealistyczna mysl, ze wystarczy samo ruchanie sie nie sprawdza. Niestety, ogromnie zaluje.

                                                    Ale to
                                                    > że z żonatym związek będzie płytszy niż z kawalerem to iluzja. Prawdopodobieńs
                                                    > two, że będzie płytki tak czy owak jest przeogromne.

                                                    Jak bedziesz gleboko myslec o swojej kochance, to bedzie to zwiazek gleboki. O zonie myslisz plytko, wiec to plytki zwiazek. Proste, nie ? :-D

                                                    Nieżonaty jest zwykle łatwiej
                                                    > dostępny czasowo i nie trzeba uważać/kłamać. Imho to JEDYNA różnica.

                                                    Niezonaty jest po prostu uczciwy. W przeciwienstwie do zonatego, ktory wciaz kombinuje. To jest kolosalna roznica.

                                                    > I skłaniam się ku stwierdzeniu, że generalnie ma to jakiś sens.
                                                    > Oczywiście warto się rozwodzić, ale tylko wtedy gdy układ małżeński jest chujow
                                                    > y i obciążający, a prawie zawsze taki jest. A przede wszystkim - nie warto się
                                                    > żenić i mieć w związkach dzieci. Oczywiście cały czas, jeśli zakładamy jako pri
                                                    > orytet własną wygodę, a wielu tak robi.

                                                    Wlasnie. Priorytety. Jednym z dowodow na taka prawdziwa zyciowa dojrzalosc jest zgodnosc tego co sie mowi z tym co sie robi. Wiec jesli cos jest dla mnie najwazniejsze i stawiam to na pierwszym miejscu, to moje czyny raczej powinny zmierzac ku temu aby to miec i to osiagnac. Jesli nie swiadcza- to sama sobie przecze.
                                                  • gogol77 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 10:37
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > ...starego dziadka gawedziarza i brac za dobra monete to co on tutaj wypisuje.>

                                                    Zakaz dyskryminacji ze względu na wiek w polskim prawie wynika przede wszystkim
                                                    z art. 32 ust. 2 Konstytucji RP.
                                                    Konstytucja zakazuje dyskryminacji w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym
                                                    „z jakiejkolwiek przyczyny”.
                                                    W doktrynie prawa konstytucyjnego nie ulega wątpliwości, że zwrot „z jakiejkolwiek przyczyny” oznacza zakaz dyskryminacji ze względu m.in. na wiek.

                                                    Rozważam więc wytoczenie Ci procesu mabelle ! ;-)
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 19:42
                                                    > Moim zdaniem większość związków jest powierzchowna i płytka, niezależnie czy to
                                                    > są układy formalne czy nieformalne, z żonatym, rozwodnikiem czy kawalerem. Kob
                                                    > iety demonizują tych żonatych - to naturalne, podpowiada im to instynkt. Ale to
                                                    > że z żonatym związek będzie płytszy niż z kawalerem to iluzja. Prawdopodobieńs
                                                    > two, że będzie płytki tak czy owak jest przeogromne.
                                                    > Jedyne co różni te układy to wygoda i logistyka. Nieżonaty jest zwykle łatwiej
                                                    > dostępny czasowo i nie trzeba uważać/kłamać. Imho to JEDYNA różnica.

                                                    Bez przesady Sabat, różnic by się trochę znalazło, między innymi ta, że nieżonaty może okazać się przyszłościowy gdyby się obydwojgu spodobało na tyle, że chcieliby rozwinąć relację na obszar codzienności i zaczeliby myśleć o wspólnej przyszłości.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:02
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Bez przesady Sabat, różnic by się trochę znalazło, między innymi ta, że nieżona
                                                    > ty może okazać się przyszłościowy gdyby się obydwojgu spodobało na tyle, że chc
                                                    > ieliby rozwinąć relację na obszar codzienności i zaczeliby myśleć o wspólnej pr
                                                    > zyszłości.

                                                    Tak jakby zonaty nie mogl sie okazac przyszlosciowy ;)
                                                • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:03
                                                  zawle napisała:
                                                  > Bo dokładnie wiem co proponuje obrotowy. I proponuje dokładnie to posypane pudr
                                                  > em wzajemnej symapatii

                                                  Czyli to samo co w każdym innym układzie damsko-męskim.
                                                  Wiem, że układy z żonatymi wam śmierdzą, ale imho to, że Kazik się rozwiedzie czy nie, w gruncie rzeczy nic nie zmienia z punktu widzenia związku z Kazikiem. Może tyle, że łatwiej będzie się z nim spotkać i nie trzeba będzie się kryć. Kazik - jaki jest - każdy widzi. I on sam się pod wpływem rozwodu nie zmieni. Chłop będzie ten sam.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:49
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wiem, że układy z żonatymi wam śmierdzą, ale imho to, że Kazik się rozwiedzie c
                                                    > zy nie, w gruncie rzeczy nic nie zmienia z punktu widzenia związku z Kazikiem.

                                                    To moze przyklad. Kazik dzwoni do mnie o drugiej w nocy " jestem w szpitalu, mialem wypadek, przyjedz". To albo zrywam sie z roboty, albo wyskakuje z wyra i pedze do Kazika na zlamanie karku, poniewaz wiem, ze jestem dla niego najblizsza osoba, podobnie jak on dla mnie. Zonaty zadzwonilby do zony, a ja bym sie pewnie dowiedziala dzien pozniej, ze w ogole mial wypadek. Ze nie wspomne juz o tym, ze nie moglabym sie do niego dopchac ;-)))

                                                    > Może tyle, że łatwiej będzie się z nim spotkać i nie trzeba będzie się kryć. Ka
                                                    > zik - jaki jest - każdy widzi. I on sam się pod wpływem rozwodu nie zmieni. Chł
                                                    > op będzie ten sam.

                                                    Chlop sie nie zmieni, ale relacja moze sie zmienic.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 14:54
                                                    Mabelle, odpowiedzia na Twoje wypadkowe rozwazania jest CZAS. Zycie jest o wiele dluzsze niz jakakolwiek fascynacja, moim zdaniem naiwnoscia jest budowac sobie zyciorys na czyms tak kruchym jak milosc i zwiazki. To moze byc obok, ale trzeba sie liczyc, ze zywot zwiazku jest jak piekny kwiat, ktory szybko zwiednie i trzeba byc gotowym na mrozna zime.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:08
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mabelle, odpowiedzia na Twoje wypadkowe rozwazania jest CZAS. Zycie jest o wiel
                                                    > e dluzsze niz jakakolwiek fascynacja, moim zdaniem naiwnoscia jest budowac sobi
                                                    > e zyciorys na czyms tak kruchym jak milosc i zwiazki.
                                                    To moze byc obok, ale trz
                                                    > eba sie liczyc, ze zywot zwiazku jest jak piekny kwiat, ktory szybko zwiednie i
                                                    > trzeba byc gotowym na mrozna zime.

                                                    To w takim razie na czym budowac zycie ? I czy czasem relacje z bliskimi ludzmi nie sa czyms co stanowi najwyzsza wartosc ? No bo jesli nie to co w takim razie ? Praca, majatek, kariera ?
                                                    Mowisz o czasie. Piekne rzeczy chyba trwaja dlugo, nie ? Bo nikomu nie zalezy zeby je konczyc :-)

                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:20
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > To w takim razie na czym budowac zycie ?

                                                    Na zdolnosci przetrwania samodzielnie.

                                                    I czy czasem relacje z bliskimi ludzmi
                                                    > nie sa czyms co stanowi najwyzsza wartosc ? No bo jesli nie to co w takim razi
                                                    > e ?

                                                    Sa wazne, ale bardzo nietrwale.

                                                    >Praca, majatek, kariera ?

                                                    To z nich plyna relacje z bliskimi, wiec te rzeczy sa przynajmniej tak samo istotne.

                                                    > Mowisz o czasie. Piekne rzeczy chyba trwaja dlugo, nie ? Bo nikomu nie zalezy z
                                                    > eby je konczyc :-)

                                                    Ale natura tak zbudowala ludzi, by milosc byla ulotna.
                                                    Jak kot, ktory szybko fascynuje sie mysza, ale rownie predko nudzi juz zlowiona zdobycza.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:31
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Na zdolnosci przetrwania samodzielnie.

                                                    Sciemniasz. W srodkowej Europie dorosly, zdrowy osobnik jest w stanie przetrwac samodzielnie. Sek w tym, ze od obnizenie standardu bardzo dupa boli i nie kazdy jest na to gotowy. Ale poki nie ma wojny przezyc samodzielnie moze jak najbardziej.

                                                    > Sa wazne, ale bardzo nietrwale.

                                                    Ale one daja najwieksze szczescie. Tak przynajmniej twierdzi wielu ludzi.

                                                    > To z nich plyna relacje z bliskimi, wiec te rzeczy sa przynajmniej tak samo ist
                                                    > otne.

                                                    Ale sa kruche. Moga okazac sie nietrwale. Latwo je stracic w krotkim czasie.

                                                    > Ale natura tak zbudowala ludzi, by milosc byla ulotna.
                                                    > Jak kot, ktory szybko fascynuje sie mysza, ale rownie predko nudzi juz zlowiona
                                                    > zdobycza.

                                                    To w takim razie to o czym piszesz nigdy miloscia nie bylo, skoro sie znudzilo.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:50
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Sciemniasz. W srodkowej Europie dorosly, zdrowy osobnik jest w stanie przetrwac
                                                    > samodzielnie. Sek w tym, ze od obnizenie standardu bardzo dupa boli i nie kazd
                                                    > y jest na to gotowy. Ale poki nie ma wojny przezyc samodzielnie moze jak najbar
                                                    > dziej.

                                                    Przezyc - tak. Sa przytulki, jadlodajnie. Zakonnice przy furcie daja sledzia i zupe, a na dworcu mozna sie przespac w kartonie. Ostatecznie nawet jak sie pojdzie siedziec do wiezienia za alimenty, to tez zazwyczaj tez nie zabijaja tylko cweluja.
                                                    Wtedy faktycznie bol dupy moze byc nieznosny, ale ponoc tylko na poczatku ;)

                                                    > Ale one daja najwieksze szczescie. Tak przynajmniej twierdzi wielu ludzi.

                                                    Plyna z bazy materialnej. To na niej buduje sie zwiazki, szczegolnie te trwale.

                                                    > Ale sa kruche. Moga okazac sie nietrwale. Latwo je stracic w krotkim czasie.

                                                    Owszem - wtedy wszystko tracisz, dom nie moze stac bez fundamentow. Imho zasoby pelnia role kluczowa bo dzieki nim chociazby mozna w ogole byc dostepnym zwiazkowo

                                                    > To w takim razie to o czym piszesz nigdy miloscia nie bylo, skoro sie znudzilo.

                                                    No, racja. Niepotrzebnie wyjechalem z retoryka milosci bo w tego stwora nie wierze ;)
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > To w takim razie na czym budowac zycie ?
                                                    >
                                                    > Na zdolnosci przetrwania samodzielnie.
                                                    >
                                                    > I czy czasem relacje z bliskimi ludzmi
                                                    > > nie sa czyms co stanowi najwyzsza wartosc ? No bo jesli nie to co w taki
                                                    > m razi
                                                    > > e ?
                                                    >
                                                    > Sa wazne, ale bardzo nietrwale.
                                                    >
                                                    > >Praca, majatek, kariera ?
                                                    >
                                                    > To z nich plyna relacje z bliskimi, wiec te rzeczy sa przynajmniej tak samo ist
                                                    > otne.

                                                    Oj Sabat, "co trzeba, co nie trzeba, co ważniejsze w życiu". Trzeba dywersyfikować. Ja tego nie wymyśliłam, mądrzy ludzie tak piszą w mądrych książkach. Trzeba rozwijać się na różnych płaszczyznach, nie zostawiać białych plam czy zatęchłych pokoi. Mieć kilka łap żeby podeprzec się tymi które aktualnie są silne gdy któraś szwankuje.
                                                  • marek.zak1 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:31
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > To w takim razie na czym budowac zycie ? I czy czasem relacje z bliskimi ludzmi nie sa czyms co stanowi najwyzsza wartosc ? No bo jesli nie to co w takim razie ? Praca, majatek, kariera ?
                                                    ------------------------------------
                                                    Najwyższą wartość stanowi dla mnie mój moja kobieta, nasze wzajemne uczucie, i mój z nią związek. Pochodnymi sa moi bliscy, a więc dzieci i okolice. Praca, kasa, kariera, czy pasje są ważne, ale nie stworzą domu z mieszkania i są dla mnie drugorzędne, natomiast daja mojej kobiecie większe poczucie bezpieczeństwa i komfortu.
                                                    Natomiast z zainteresowaniem czytam wątek obrotowego, bo nie mam w temacie doświadczenia.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:43
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Praca, k
                                                    > asa, kariera, czy pasje są ważne, ale nie stworzą domu z mieszkania i są dla m
                                                    > nie drugorzędne, natomiast daja mojej kobiecie większe poczucie bezpieczeństwa
                                                    > i komfortu.

                                                    Przeciez gdybys nie mial pracy, to zona by Cie zostawila i gowno bys mial a nie milosc i bliskosc :)
                                                    Najpierw ida sprawy materialne, a potem duchowe.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:50
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Przeciez gdybys nie mial pracy, to zona by Cie zostawila i gowno bys mial a nie
                                                    > milosc i bliskosc :)
                                                    > Najpierw ida sprawy materialne, a potem duchowe.

                                                    Przeciez nie znasz jego zony. Dlaczego tak napisales ?
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:55
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Przeciez nie znasz jego zony. Dlaczego tak napisales ?

                                                    Bo tak funkcjonuje swiat ludzi. Marek twierdzi, ze wartosci materialne nie maja znaczenia, a uwil zonie wygodne gniazdo egzystencji.
                                                    Podpowiadam - gdy jest spolka prawa cywilnego pt. malzenstwo, wartosci materialne maja w nim fundamentalne znaczenie, jak w kazdej spolce.
                                                  • marek.zak1 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Praca, k asa, kariera, czy pasje są ważne, ale nie stworzą domu z mieszkania i są
                                                    > dla mnie drugorzędne, natomiast daja mojej kobiecie większe poczucie bezpieczeństwa i komfortu.
                                                    >
                                                    > Przeciez gdybys nie mial pracy, to zona by Cie zostawila i gowno bys mial a nie milosc i bliskosc :)
                                                    > Najpierw ida sprawy materialne, a potem duchowe.
                                                    ----------------------------------------
                                                    Zostawiłaby mnie nie z braku pracy, tylko, że okazałbym się leniem i rozczarowaniem.
                                                    Sprawy materialne są ważne, ale same w sobie uczucia nie dają.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:06
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Zostawiłaby mnie nie z braku pracy, tylko, że okazałbym się leniem i rozczarowa
                                                    > niem.

                                                    Oczywiscie, ludzie rzadko nazywaja sprawy po imieniu.

                                                    > Sprawy materialne są ważne, ale same w sobie uczucia nie dają.

                                                    Same w sobie nie. Stanowia fundament egzystencji w ogole.
                                                  • marek.zak1 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Sprawy materialne są ważne, ale same w sobie uczucia nie dają.
                                                    >
                                                    > Same w sobie nie. Stanowia fundament egzystencji w ogole.
                                                    -----------------------------------
                                                    Stanowią, ale my tu nie o egzystencji, tylko o związkach, uczuciach i o tym, co w życiu jest ważne i co daje szczęście. Dla godziwej egzystencji i tego, żeby zostać wziętym jako najlepszego z dostępnych, kasa wystarczy, ale do miłości już nie.
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:09
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Zostawiłaby mnie nie z braku pracy, tylko, że okazałbym się leniem i rozc
                                                    > zarowa
                                                    > > niem.
                                                    >
                                                    > Oczywiscie, ludzie rzadko nazywaja sprawy po imieniu.

                                                    Marek nazwał rzeczy po imieniu. Żona wzięła energicznego i nie poddającego się łatwo entuzjastę. I nie zostawiłaby go gdyby stracił pracę czy zbiedniał, zostawiłaby go gdyby stał się leniwy, nieruchawy lub gdyby się rozpił. Czyli nie kasa czy praca same w sobie są tym za co go ceni, tylko jego potencjał odzyskiwania dóbr w razie utraty.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:20
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Czyli nie kas
                                                    > a czy praca same w sobie są tym za co go ceni, tylko jego potencjał odzyskiwani
                                                    > a dóbr w razie utraty.

                                                    Na koncu lancuszka potrzeb i tak jest kasa. Jasne ze liczy sie bardziej umiejetnosc jej generowania niz stan posiadania w tym momencie, ale o co innego chodzilo.
                                                    Milosc i bliskosc sa ok, ale - jak wspomnialem - zasoby sa kluczowym czynnikiem manewrowosci zwiazkowej czlowieka. Raz, ze mezczyzna o okreslonej puli zasobow (niech bedzie, ze o potencjale ich generowania) jest w ogole brany pod uwage jako powazny kandydat do zwiazku, dwa, ze jesli juz jest w zwiazku, to odpowiednia liczba generowanych zasobow pozwala mu sie rozwiesc i wrocic na rynek matrymonialny.
                                                    Moze sie zgodzisz, ze aby wogole wysunac oferte na rynku damsko meskim, musza ku temu jakies fundamentalne warunki. Bezdomny z krzakow, po ktorym chodza wszy ich nie spelnia, nawet jesli jest fantastycznym, wrazliwym i inteligentnym czlowiekiem.
                                                  • marek.zak1 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:45
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Na koncu lancuszka potrzeb i tak jest kasa. Jasne ze liczy sie bardziej umiejetnosc jej generowania niz stan posiadania w tym momencie, ale o co innego chodzilo.
                                                    > Milosc i bliskosc sa ok, ale - jak wspomnialem - zasoby sa kluczowym czynnikiem manewrowosci zwiazkowej czlowieka.
                                                    ------------------------------------------------
                                                    Zasoby są ważne, ale one są pochodne zawodu / umiejętności, które widać są cenione na rynku. Gogol, Kutuzow, Proteinowy, Szopen, Kutuzow i ja mamy zawód / fach i to pozwala lepiej czy gorzej funkcjonować.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:50
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Zasoby są ważne, ale one są pochodne zawodu / umiejętności, które widać są ceni
                                                    > one na rynku. Gogol, Kutuzow, Proteinowy, Szopen, Kutuzow i ja mamy zawód / fac
                                                    > h i to pozwala lepiej czy gorzej funkcjonować.

                                                    Oczywiscie - i coz z tego? Chodzilo mi o to, ze materialny background tworzy mozliwosc zaistnienia emocjonalnego frontu. Nie widze sprzecznosci.
                                                  • gogol77 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 10:55
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Na koncu lancuszka potrzeb i tak jest kasa. >

                                                    Nie wierze, że kasa możne być tym co skłania panią do entuzjastycznego bzykania się z kaso-twórczym mężem. Najwyżej, by go nie zniechęcić do pozostania w związku będzie bardziej ekspresyjna w intymnych kontaktach (to eufemizm udawanych orgazmów bo któraś mi tu zarzuciła, że mam z tym problem).
                                                    Do entuzjazmu potrzeba chemii i jeszcze raz chemii a ta możne się zdarzyć nawet z bezdomnym intelektualistą
                                                  • marek.zak1 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:32
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    >
                                                    > Marek nazwał rzeczy po imieniu. Żona wzięła energicznego i nie poddającego się łatwo entuzjastę. I nie zostawiłaby go gdyby stracił pracę czy zbiedniał, zostawiłaby go gdyby stał się leniwy, nieruchawy lub gdyby się rozpił. Czyli nie kasa czy praca same w sobie są tym za co go ceni, tylko jego potencjał odzyskiwania dóbr w razie utraty.
                                                    ---------------------------
                                                    Tak to z grubsza też widzę.
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:09
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > To moze przyklad. Kazik dzwoni do mnie o drugiej w nocy " jestem w szpitalu, mi
                                                    > alem wypadek, przyjedz". To albo zrywam sie z roboty, albo wyskakuje z wyra i p
                                                    > edze do Kazika na zlamanie karku, poniewaz wiem, ze jestem dla niego najblizsza
                                                    > osoba, podobnie jak on dla mnie. Zonaty zadzwonilby do zony, a ja bym sie pewn
                                                    > ie dowiedziala dzien pozniej, ze w ogole mial wypadek. Ze nie wspomne juz o tym
                                                    > , ze nie moglabym sie do niego dopchac ;-)))
                                                    >
                                                    Siostra mojej kumpeli od pietnastu lat z hakiem chyba nawet romansuje z zonatym mezczyzna, ona panna nie wdowa i nie rozwodka i ladna, on nie wiem bo nigdy nie widzialam ale kolezanka mowi ze "fajny". Oboje starsi ide mnie. Chlop dzieci odchowal juz sa dorosle, ale zona niepracujaca nigdy wiec "odpowiedzialnisc" jest, siostra kumpeli z tym problemu nie ma, zyja zadowoleni, a kina, wycieczki, wczasy ograniczone. Kino maja na laptopie- mowi mi kumpela. Da sie, wszyscy sa zadowoleni:) ale wlasnie pan mial operacje kilka miesiecy temu i byl dramart, zadnych info od niego przez kilka dni, stres siostre kumpeli rozlozyl. Da sie stworzyc zwiazek jak sie chce, wszystko zalezy od tego czym i dla ogo jest zwiazek. Nie ma co demonizwac, inni sa zadowoleni to jest ok. Kto powiedzial ze przepis na zwiazek jest jeden i tylko ten jeden jest ok?
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:14
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Siostra mojej kumpeli od pietnastu lat z hakiem chyba nawet romansuje z zonatym
                                                    > mezczyzna, ona panna nie wdowa i nie rozwodka i ladna, on nie wiem bo nigdy ni
                                                    > e widzialam ale kolezanka mowi ze "fajny". Oboje starsi ide mnie. Chlop dzieci
                                                    > odchowal juz sa dorosle, ale zona niepracujaca nigdy wiec "odpowiedzialnisc" je
                                                    > st, siostra kumpeli z tym problemu nie ma, zyja zadowoleni, a kina, wycieczki,
                                                    > wczasy ograniczone. Kino maja na laptopie- mowi mi kumpela. Da sie, wszyscy sa
                                                    > zadowoleni:) ale wlasnie pan mial operacje kilka miesiecy temu i byl dramart, z
                                                    > adnych info od niego przez kilka dni, stres siostre kumpeli rozlozyl. Da sie st
                                                    > worzyc zwiazek jak sie chce, wszystko zalezy od tego czym i dla ogo jest zwiaze
                                                    > k. Nie ma co demonizwac, inni sa zadowoleni to jest ok. Kto powiedzial ze przep
                                                    > is na zwiazek jest jeden i tylko ten jeden jest ok?

                                                    "Wszyscy sa zadowoleni", ale jak trafil do szpitala to "byl dramat". Dobrze przemyslalas to co napisalas ? :-)
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 15:54
                                                    mabelle2000
                                                    >
                                                    > "Wszyscy sa zadowoleni", ale jak trafil do szpitala to "byl dramat". Dobrze pr
                                                    > zemyslalas to co napisalas ? :-)
                                                    Mi sie przypomniala taka historia, opowiadala mi siostra. Wchodzi kiedys na oddzial a tam pielegniarki placza, chlipia, nosem podciagaja wiec pyta sie co sie dzieje i slyszy taka historie: na oddziale lezy pani w bardzo podeszlym wieku w stanie agonalnym, w dzien siedza przy niej czlonkowie rodziny, maz, dzieci, pozno wieczorem przychodzi pan rowniez w wieku bardzo podeszlym, przynosi pielegniarkom kwiaty i slodycze zeby dbaly "bardziej" o pania i pewnego dnia przychodzi z koszula nocna i trzesacymi sie rekoma i prosi zeby pania przebeac. Dziewczyny mowia ze pani swieza i przebrana ale on bardzo prosi i opowiada dlaczego, chcial miec silny argument. Okazalo sie, ze jest kochankiem pani (tak chyba ok 30 lat) i wie ze pani nie lubi niebieskiego koloru, a rodzina dala jej taka koszule na zmiane i on bardzo prosi zeby uszanowac niechec tej pani do niebieskiego. Pielegniarki pobiegly w trymiga przebrac pania, poplakaly sie i zawsze serdecznie witaly pana. Myslisz ze ci ludzie, kochankowie, mimo problemiw byli niezadowoleni? Tak sobie zyli mimo ze byl dramat. To nie twoje szczescie, czlowiek nie jest plaski. Dlaczego mialby postrzegac szczescie, bliskosc, milosc wg twojego schematu?
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:33
                                                    bgz0702 napisała:


                                                    > Okazalo sie, ze jest kochankiem pani (tak chyba ok 3
                                                    > 0 lat) i wie ze pani nie lubi niebieskiego koloru, a rodzina dala jej taka kosz
                                                    > ule na zmiane i on bardzo prosi zeby uszanowac niechec tej pani do niebieskiego
                                                    > . Pielegniarki pobiegly w trymiga przebrac pania, poplakaly sie i zawsze serdec
                                                    > znie witaly pana. Myslisz ze ci ludzie, kochankowie, mimo problemiw byli niezad
                                                    > owoleni? Tak sobie zyli mimo ze byl dramat. To nie twoje szczescie, czlowiek ni
                                                    > e jest plaski. Dlaczego mialby postrzegac szczescie, bliskosc, milosc wg twojeg
                                                    > o schematu?

                                                    Czyli wyciagnelas z rekawa nastepna historyjke, ktora wedlug Ciebie lepiej pasuje :-) A maz tej pani wiedzial o kochanku ? No bo jak wiedzial i przyklaskiwal temu, to wszystko w porzadku. Bo wiesz, troche tak glupio siedziec w rozpaczy przy swojej umierajacej zonie i nagle sie dowiedziec ze walila cie w rogi przez kupe lat.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:43
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bo wiesz, troche tak glupio siedziec w rozpaczy
                                                    > przy swojej umierajacej zonie i nagle sie dowiedziec ze walila cie w rogi przez
                                                    > kupe lat.

                                                    Chyba zazwyczaj jest tak, ze w rogi wala osoby niekochane, zmarginalizowane w zwiazku.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chyba zazwyczaj jest tak, ze w rogi wala osoby niekochane, zmarginalizowane w z
                                                    > wiazku.

                                                    Niekochany i zmarginalizowany moze po prostu odejsc, natomiast oszukiwany cichaczem i zyjacy w nieswiadomosci, praktycznie jest bezbronny.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 16:58
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Niekochany i zmarginalizowany moze po prostu odejsc, natomiast oszukiwany cicha
                                                    > czem i zyjacy w nieswiadomosci, praktycznie jest bezbronny.

                                                    Chyba nie zalapalas - o kogos niekochanego nie jest sie zazdrosnym. Co najwyzej moze wkurwic urazona duma.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 17:06
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chyba nie zalapalas - o kogos niekochanego nie jest sie zazdrosnym. Co najwyzej
                                                    > moze wkurwic urazona duma.

                                                    Czyli kamyczek do ogrodka, kto kogo szybciej wyrucha i oby tylko mnie bylo dobrze. Ok.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 17:17
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Czyli kamyczek do ogrodka, kto kogo szybciej wyrucha i oby tylko mnie bylo dobr
                                                    > ze. Ok.

                                                    Niestety tak to wyglada. Nie chce byc cyniczny, Mabelle, dziele sie obserwacjami.
                                                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:37
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Chyba nie zalapalas - o kogos niekochanego nie jest sie zazdrosnym. Co najwyzej
                                                    > moze wkurwic urazona duma.

                                                    Można też być wkurwionym,bo pomimo że samemu się nie kochało, to się przestrzegało zasad.
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:38
                                                    sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > Chyba zazwyczaj jest tak, ze w rogi wala osoby niekochane, zmarginalizowane w z
                                                    > wiazku.

                                                    Wiesz, jakoś nie zauważyłam żeby zazwyczaj. Zazwyczaj to ci z lekkością skakania na boki (różne charakterologiczne przyczyny). Oni pieprzą się na boku bez względu na to czy małżonek na nich leci czy nie leci, dobrze daje czy wcale nie daje. Gogol. Ci zmarginalizowani a bez lekkości skakania na boki.naprawdę dużo muszą wycierpieć zanim ruszą do boju. Ty.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:59
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >Zazwyczaj to ci z lekkością skakani
                                                    > a na boki (różne charakterologiczne przyczyny). Oni pieprzą się na boku bez wzg
                                                    > lędu na to czy małżonek na nich leci czy nie leci, dobrze daje czy wcale nie da
                                                    > je. Gogol. Ci zmarginalizowani a bez lekkości skakania na boki.naprawdę dużo mu
                                                    > szą wycierpieć zanim ruszą do boju. Ty.

                                                    Nie sadze bym roznil sie pod tym wzgledem od Gogola. Nie wiesz, co roilo sie w mojej glowie przez te lata posuchy. Jakie wyimaginowane figle z kolezankami na wyjazdach integracyjnych, przyjaciolkami zony, zonami kolegow... Jakie sceny, pozycje, kombinacje. Gdybym zrealizowal wszystkie te fantazje, mialbym wiecej kochanek niz Casanova, a serce mialbym czarne jak smola z samego srodka piekiel.
                                                    Ale coz - checi ogromne, lecz mozliwosci mdle :)
                                                    Gogol mial jedno i drugie.
                                                    Jedyna roznica w tym wzgledzie.
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:17

                                                    >
                                                    > Nie sadze bym roznil sie pod tym wzgledem od Gogola. Nie wiesz, co roilo sie w
                                                    > mojej glowie przez te lata posuchy. Jakie wyimaginowane figle z kolezankami na
                                                    > wyjazdach integracyjnych, przyjaciolkami zony, zonami kolegow... Jakie sceny, p
                                                    > ozycje, kombinacje. Gdybym zrealizowal wszystkie te fantazje, mialbym wiecej ko
                                                    > chanek niz Casanova, a serce mialbym czarne jak smola z samego srodka piekiel.
                                                    > Ale coz - checi ogromne, lecz mozliwosci mdle :)
                                                    > Gogol mial jedno i drugie.
                                                    > Jedyna roznica w tym wzgledzie.


                                                    Fantazje to wszyscy mamy ;-)
                                                    Ale roznisz się o Gogola tym, że póki ci posucha nie dopiekła mocno nie zdecydowałeś się na działanie.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:40
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ale roznisz się o Gogola tym, że póki ci posucha nie dopiekła mocno nie zdecydo
                                                    > wałeś się na działanie.

                                                    Bo gdybym sie zdecydowal, to ho, ho! Szedlbym jak kombajn przez mlode zyto. ;) Badzmy realistami. Mowie jak to jest ze mna i Gogolem. On mial wiele okazji z tego co opisuje, mnie sie za czesto takie cuda nie zdarzaly.
                                                    Dlatego ja zawsze na meskie "niemoralne prowadzenie sie" patrze z przymruzeniem oka. Wielu by chcialo, a nie moze.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:54
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dlatego ja zawsze na meskie "niemoralne prowadzenie sie" patrze z przymruzeniem
                                                    > oka. Wielu by chcialo, a nie moze.

                                                    He, he, tak mi sie przypomnialo, jak Gogol raz zaprosil kochanke do domu, to jaral sie jak nastolatek. Na dobrej smyczy musi byc trzymany przez zone :-D
                                                    Tak, roznisz sie od Gogola, mimo wszystko jestes bardziej szczery i autentyczny.
                                                  • gogol77 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 11:22
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > He, he, tak mi sie przypomnialo, jak Gogol raz zaprosil kochanke do domu, to jaral sie jak nastolatek. Na dobrej smyczy musi byc trzymany przez zone :-D Tak, roznisz sie od Gogola, mimo wszystko jestes bardziej szczery i autentyczny>

                                                    Ale to moje jaranie było autentyczne!!
                                                    Ja nie mam żadnej motywacji by wam tu ściemniać. Bo po co? To już bardziej spełniam tu misje dziejową by was, 40-latków napełnić optymizmem i uświadomić im jak wam może być fajnie za 40 lat jak.... się postaracie. Do cudzołóstw nie namawiam, żeby nie było.
                                                    A smycz? Nie to nie smycz. Ja dbam by jej nie ranić bo gdyby się wydało, to była by zraniona. Bo jest tak jak pisały aandzia czy bgz - jest miedzy nami więź i bliskość (nie erotyczna bo ta się wypaliła). A komuś bliskiemu nie robi się...
                                                    Szymborska napisała nawet, że "nie robi się takich rzeczy kotu"
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 11:55
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ale to moje jaranie było autentyczne!!

                                                    Wierze Ci, rownie autentycznie jara sie znajomy siedemnastolatek, jak starzy wyjada i ma wolna chate. Gdybys jeszcze nie zajarzyl, to dorosli ludzie sa wolni, nie musza jak gowniarze sie ukrywac ze swoim seksem.

                                                    > Ja dbam by jej nie ranić bo gdyby się wydało, to był
                                                    > a by zraniona. Bo jest tak jak pisały aandzia czy bgz - jest miedzy nami więź i
                                                    > bliskość (nie erotyczna bo ta się wypaliła). A komuś bliskiemu nie robi się...
                                                    > Szymborska napisała nawet, że "nie robi się takich rzeczy kotu"

                                                    Wlasnie, nie robi sie takich rzeczy bliskiej osobie, dlatego ze liczy sie z jej uczuciami. Bo to jest jej lozko i nie ma potrzeby aby wycierala w nie swoja cipe kochanka.
                                                  • gogol77 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 12:15
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Bo to jest jej lozko i nie ma potrzeby aby wycierala w nie swoja cipe kochanka>

                                                    Bzykanie było na tapczanie gościnnym w pokoju na poddaszu. Nie było wiec profanacji łoża małżeńskiego :-) Żona gdzieś wyjechała bo ona to taka rajzerka jest.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 12:27
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Bzykanie było na tapczanie gościnnym w pokoju na poddaszu. Nie było wiec profan
                                                    > acji łoża małżeńskiego :-) Żona gdzieś wyjechała bo ona to taka rajzerka jest.

                                                    Dalej nie jarzysz. Zlodziej kradnie w tajemnicy, nie zeby nie sprawic przykrosci okradzionemu, tylko dlatego ze konsekwencje gdyby sie wydalo beda niemile DLA NIEGO. Wiec badz laskaw nie wciskac kitu jak bliska osoba jest dla Ciebie zona, bo to obluda w czystej postaci. Bliskich osob sie nie oszukuje.
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Ale roznisz się o Gogola tym, że póki ci posucha nie dopiekła mocno nie z
                                                    > decydo
                                                    > > wałeś się na działanie.
                                                    >
                                                    > Bo gdybym sie zdecydowal, to ho, ho! Szedlbym jak kombajn przez mlode zyto. ;)

                                                    Nie, ale jak sierp może tak :-) Coś byś skosił.


                                                    > Badzmy realistami. Mowie jak to jest ze mna i Gogolem. On mial wiele okazji z t
                                                    > ego co opisuje, mnie sie za czesto takie cuda nie zdarzaly.
                                                    > Dlatego ja zawsze na meskie "niemoralne prowadzenie sie" patrze z przymruzeniem
                                                    > oka. Wielu by chcialo, a nie moze.

                                                    Chcesz powiedzieć że gdybyś miał branie to bzykałbyś ostro mając w domu kobietę którą kochasz i z którą masz bardzo fajny seks?. Jak Gogol kiedy wszedł na drogę zdrady około trzydziestki.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:24
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Chcesz powiedzieć że gdybyś miał branie to bzykałbyś ostro mając w domu kobietę
                                                    > którą kochasz i z którą masz bardzo fajny seks?. Jak Gogol kiedy wszedł na dro
                                                    > gę zdrady około trzydziestki.

                                                    To jest troche pytanie z cyklu "co by bylo, gdyby babcia miala wasy". Nie mam pojecia, bylbym innym czlowiekiem. Mysle ze przy mojej proznosci i samolubstwie moglbym wybrac podobna droge. Bo seks lubie przeogromnie i takoz kobiety ;) Pokusa wielka.
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > >Zazwyczaj to ci z lekkością skakani
                                                    > > a na boki (różne charakterologiczne przyczyny). Oni pieprzą się na boku b
                                                    > ez wzg
                                                    > > lędu na to czy małżonek na nich leci czy nie leci, dobrze daje czy wcale
                                                    > nie daje. Gogol. Ci zmarginalizowani a bez lekkości skakania na boki.naprawdę d
                                                    > użo mu szą wycierpieć zanim ruszą do boju. Ty.
                                                    >
                                                    > Nie sadze bym roznil sie pod tym wzgledem od Gogola. Nie wiesz, co roilo sie w
                                                    > mojej glowie przez te lata posuchy. Jakie wyimaginowane figle z kolezankami na
                                                    > wyjazdach integracyjnych, przyjaciolkami zony, zonami kolegow... Jakie sceny, p
                                                    > ozycje, kombinacje. Gdybym zrealizowal wszystkie te fantazje, mialbym wiecej ko
                                                    > chanek niz Casanova, a serce mialbym czarne jak smola z samego srodka piekiel.
                                                    > Ale coz - checi ogromne, lecz mozliwosci mdle :)
                                                    > Gogol mial jedno i drugie.
                                                    > Jedyna roznica w tym wzgledzie.

                                                    :)) no to wybzykales pol swiata:))
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 17:50
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > Czyli wyciagnelas z rekawa nastepna historyjke, ktora wedlug Ciebie lepiej pasu
                                                    > je :-) A maz tej pani wiedzial o kochanku ? No bo jak wiedzial i przyklaskiwal
                                                    > temu, to wszystko w porzadku. Bo wiesz, troche tak glupio siedziec w rozpaczy
                                                    > przy swojej umierajacej zonie i nagle sie dowiedziec ze walila cie w rogi przez
                                                    > kupe lat.

                                                    To byly historie a propos przekonania ze takie relacje nie moga tworzyc zwiazku, i ze nie sa zadowalajace dla zainteresowanych, taka mialas "probkematyke":)

                                                    Ale ok, masz racje, maz i dzieci lepiej zeby sie nie dowiedzieli o tym nigdy, chyba ze juz wiedzieli/domyslali sie ale pozwalali sobie spokojnie i kukturalnie przezywac zalobe. :( nie wiem, ludzie sa rozni
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:22
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > To byly historie a propos przekonania ze takie relacje nie moga tworzyc zwiazku
                                                    > , i ze nie sa zadowalajace dla zainteresowanych, taka mialas "probkematyke":)

                                                    W takim razie co ta kobieta tworzyla z mezem ? To oni nie byli W ZWIAZKU malzenskim ?

                                                    > Ale ok, masz racje, maz i dzieci lepiej zeby sie nie dowiedzieli o tym nigdy, c
                                                    > hyba ze juz wiedzieli/domyslali sie ale pozwalali sobie spokojnie i kukturalnie
                                                    > przezywac zalobe. :( nie wiem, ludzie sa rozni

                                                    Nie, lepiej by bylo, zeby powiedziala duzo wczesniej mezowi, ze ona to w zwiazku owszem, ale z innym. To tak na wszelki wypadek, zeby maz sobie nie myslal, ze jego malzenstwo trwa. Wiesz o co mi chodzi czy nadal nie ?
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:37
                                                    A moze ona z kochankiem poliamorycznie, niekrepowana wiezami patriarchatu? :)
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A moze ona z kochankiem poliamorycznie, niekrepowana wiezami patriarchatu? :)

                                                    Poliamorycznie to by byli gdyby wszyscy o sobie wiedzieli i nikt sie z tego powodu nie burzyl :-) Dlatego mi zgrzytaja te * zwiazki* z kochanka/ kochankiem, ktore trzeba ukrywac. Jesli z kochanka/ kochankiem sa w zwiazku i dobrze im razem, prawa nie lamia, nikogo nie krzywdza, to moze warto podzielic sie dobra nowina z mezem/ zona ?
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:49
                                                    mabelle2000
                                                    > W takim razie co ta kobieta tworzyla z mezem ? To oni nie byli W ZWIAZKU malzen
                                                    > skim ?

                                                    Zwiazek. Byla w dwoch zwiazkach! O dwoch wiem w kazdym razie:)

                                                    > Nie, lepiej by bylo, zeby powiedziala duzo wczesniej mezowi, ze ona to w zwiazk
                                                    > u owszem, ale z innym. To tak na wszelki wypadek, zeby maz sobie nie myslal, ze
                                                    > jego malzenstwo trwa. Wiesz o co mi chodzi czy nadal nie ?

                                                    A moze to, a moze tamto? :) A moze sa w lesie?:)

                                                    A moze wiesz, tworzyli swiadomie otwarty zwiazek, a moze bala sie, moze cierpiala, chciala meza ukarac bo: maz sie bzykal ze wszystkim co sie rusza, bo byl gnojem, bo byla samotna, bo jej nie bzykal; albo naiwnie i romantycznie kochala tego czlowieka od zawsze a wyszla z jakiegos niekirzystnego dla siebie powodu za kogo innego, moze meza lubila a kochanka kochala- jednego nie chciala stracic a drugiemu zrobic krzywdy, albo...zwyczajnie byla egoistyczna i puszczalska? Wiesz, na takie pytanie co bylo lepsze i dlaczego tak, to ja ci nie odpowiem:) ale wierze ze ty sobie odpowiesz sama:)
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 19:00
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Zwiazek. Byla w dwoch zwiazkach! O dwoch wiem w kazdym razie:)

                                                    A nie czasem byla w zwiazku malzenskim i bzykala sie na boku z innym ? Tak by chyba nazwal to jej maz, czy nie ?


                                                    > A moze wiesz, tworzyli swiadomie otwarty zwiazek, a moze bala sie, moze cierpia
                                                    > la, chciala meza ukarac bo: maz sie bzykal ze wszystkim co sie rusza, bo byl gn
                                                    > ojem, bo byla samotna, bo jej nie bzykal; albo naiwnie i romantycznie kochala t
                                                    > ego czlowieka od zawsze a wyszla z jakiegos niekirzystnego dla siebie powodu za
                                                    > kogo innego, moze meza lubila a kochanka kochala- jednego nie chciala stracic
                                                    > a drugiemu zrobic krzywdy, albo...zwyczajnie byla egoistyczna i puszczalska? Wi
                                                    > esz, na takie pytanie co bylo lepsze i dlaczego tak, to ja ci nie odpowiem:) al
                                                    > e wierze ze ty sobie odpowiesz sama:)

                                                    Kluczem jest slowo" jawnosc". Wiec co bys sobie nie kombinowala, to uczciwi ludzie nie robia tajemnicy ze swoich relacji z innymi.
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 19:25
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zwiazek. Byla w dwoch zwiazkach! O dwoch wiem w kazdym razie:)
                                                    >
                                                    > A nie czasem byla w zwiazku malzenskim i bzykala sie na boku z innym ? Tak by c
                                                    > hyba nazwal to jej maz, czy nie ?
                                                    >
                                                    Tak, tak to nazwalby maz, ale czy mu sie podoba czy nie, wg niej byla pewnie w dwoch zwiazkach, fornalnym i nieformalnym... no coz ci mabelle powiem na to? Ty sie z tym nie godzisz, a oni, kochankowie tak, i jak sadze moze byc to bolesne i klopotliwe, ale z jakiegos powodu trwaja, "bzykaja sie na boku", tworza zwiazek nieformalny latami. Dla nich to zwiazki

                                                    > Kluczem jest slowo" jawnosc". Wiec co bys sobie nie kombinowala, to uczciwi lud
                                                    > zie nie robia tajemnicy ze swoich relacji z innymi.

                                                    Kluczem do "zwiazku"?
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 19:32
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > Tak, tak to nazwalby maz, ale czy mu sie podoba czy nie, wg niej byla pewnie w
                                                    > dwoch zwiazkach, fornalnym i nieformalnym... no coz ci mabelle powiem na to? Ty
                                                    > sie z tym nie godzisz, a oni, kochankowie tak, i jak sadze moze byc to bolesne
                                                    > i klopotliwe, ale z jakiegos powodu trwaja, "bzykaja sie na boku", tworza zwia
                                                    > zek nieformalny latami. Dla nich to zwiazki


                                                    " I wstepuje z Toba w zwiazek malzenski. I slubuje ci milosc, wiernosc i uczciwosc "
                                                    Mozna by jeszcze dopisac " a jak nie spelnisz moich oczekiwan, albo spelnisz tylko czesciowo, to wejde tez w inne zwiazki"
                                                    Pytanie do Ciebie: dlaczego ta dopisana czesc nie istnieje ? I dlaczego, w jakim celu wymyslono ROZWODY ?

                                                    > Kluczem do "zwiazku"?

                                                    Nie, kluczem do uczciwosci. Wtedy jest poliamoria i wtedy moga sobie tworzyc kilka zwiazkow. JAWNYCH i za zgoda wszystkich, a nie w ukryciu. Podobnie jak w usankcjonowanym wielozenstwie.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:00
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Wtedy jest poliamoria i wtedy moga sobie tworzyc ki
                                                    > lka zwiazkow. JAWNYCH i za zgoda wszystkich, a nie w ukryciu. Podobnie jak w us
                                                    > ankcjonowanym wielozenstwie.

                                                    Patriarchalne ograniczenia kaza Twojej nieskrepowanej, kobiecej seksualnosci pytac o zdanie meza? :))
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:53

                                                    > > Kluczem do "zwiazku"?
                                                    >
                                                    > Nie, kluczem do uczciwosci. Wtedy jest poliamoria i wtedy moga sobie tworzyc ki
                                                    > lka zwiazkow. JAWNYCH i za zgoda wszystkich, a nie w ukryciu. Podobnie jak w us
                                                    > ankcjonowanym wielozenstwie.

                                                    Do uczciwości zapewne tak, jawność jest jedynym z kluczy. Ale Bgz zdaje się nie o uczciwości tylko o związku/relacji między tymi staruszkami pisała. Więc oni mieli związek mimo braku jawności wobec świata (męża pewnie też). I tyle.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:10
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Do uczciwości zapewne tak, jawność jest jedynym z kluczy. Ale Bgz zdaje się nie
                                                    > o uczciwości tylko o związku/relacji między tymi staruszkami pisała. Więc oni
                                                    > mieli związek mimo braku jawności wobec świata (męża pewnie też). I tyle.

                                                    Mieli zwiazek, ktory nazwala " nieformalnym". Ale zwiazek nueformalny ma swoja nazwe- KONKUBINAT. Tyle ze oni nie byli w konkubinacie.
                                                    Relacje mieli z pewnoscia, tak jak ma sie relacje, czasem nawet bardzo bliskie, z rodzina, przyjaciolmi, kolegami.
                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > " I wstepuje z Toba w zwiazek malzenski. I slubuje ci milosc, wiernosc i uczci
                                                    > wosc "
                                                    > Mozna by jeszcze dopisac " a jak nie spelnisz moich oczekiwan, albo spelnisz ty
                                                    > lko czesciowo, to wejde tez w inne zwiazki"
                                                    > Pytanie do Ciebie: dlaczego ta dopisana czesc nie istnieje ? I dlaczego, w jaki
                                                    > m celu wymyslono ROZWODY ?

                                                    Mabelle, to za trudne pytanie, ja nie wiem czemu nie istnieje:)) rozwody wymyslono zeby przerwac zwiazek malzenski:) ale ty caly czas o formalnych a oni nieformalni. Moglybysmy dyskutowac o tej przysiedze i malzenstwach ale po co? To czym dla ciebie jest zwiazek nie ma znaczenia bo nie z toba sie bzykaja przeciez

                                                    > > Kluczem do "zwiazku"?
                                                    >
                                                    > Nie, kluczem do uczciwosci. Wtedy jest poliamoria i wtedy moga sobie tworzyc ki
                                                    > lka zwiazkow. JAWNYCH i za zgoda wszystkich, a nie w ukryciu. Podobnie jak w us
                                                    > ankcjonowanym wielozenstwie.
                                                    Iii
                                                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:35
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > Ale ok, masz racje, maz i dzieci lepiej zeby sie nie dowiedzieli o tym nigdy, c
                                                    > hyba ze juz wiedzieli/domyslali sie ale pozwalali sobie spokojnie i kukturalnie
                                                    > przezywac zalobe. :( nie wiem, ludzie sa rozni

                                                    Wbrew pozorom nie są tacy różni jak by się mogło wydawać. Ja też się podzielę historią..podobną bo z tamtych czasów gdzie brało się ślub i nikt poza Bogiem nie mógł tego rozdzielić. Pani miała męża i 4 synów. Wszyscy rodzinnie byli kolejarzami. Kobieta codziennnie wieczorem nagrzewała żelazko i prasowała 5 białych koszul. Wiedziała że mąż ma kochankę od zawsze. Po mszy szedł na jednego i wracał póznym wieczorem. Gdy ostatni z synów wyprowadził się do żony, pan też spakował manatki i przeniósł się do kochanki. Kilkanaście lat potem ciężko zaniemógł i wtedy wrócił do ślubnej. Ta opiekowała się nm aż do śmierci. Gdy zmarł, powiadomiła kochankę. Chodziły na cmentarz nie wchodząc sobie w paradę. Jedna czekała aż druga odejdzie od grobu. Wzruszające czy pełne bólu?
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:43
                                                    zawle napisała:

                                                    >Chodziły na cmentarz nie wchodząc sobie w paradę. Jedna czek
                                                    > ała aż druga odejdzie od grobu.

                                                    To u mojego swietej pamieci dziadziusia tak nie bylo, babcia wkurzala sie, jak widziala jego kochanke przy grobie... :)

                                                    Wiec w sumie - pozytywnie. Make love not war.
                                                  • zawle Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 18:45
                                                    każdy ma swoją tradycję rodzinną..u mnie były rozwody ( brak zdrad)
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:26

                                                    > "Wszyscy sa zadowoleni", ale jak trafil do szpitala to "byl dramat". Dobrze pr
                                                    > zemyslalas to co napisalas ? :-)

                                                    Myślę że Bgz dobrze przemyślała bo to duża dziewczynka i wie już od dawna że w życiu nie miewa się WSZYSTKIEGO o czym się marzy czy czego się chce. Fajnie jak ma się to, co ważne. Więc jeśli ci ludzie mają to co dla nich ważne, to nie będę nad nimi rozpaczała, że nie mają tego co akurat dla mnie ważne a dla nich ciut mniej.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 20:34
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Myślę że Bgz dobrze przemyślała bo to duża dziewczynka i wie już od dawna że w
                                                    > życiu nie miewa się WSZYSTKIEGO o czym się marzy czy czego się chce. Fajnie jak
                                                    > ma się to, co ważne. Więc jeśli ci ludzie mają to co dla nich ważne, to nie bę
                                                    > dę nad nimi rozpaczała, że nie mają tego co akurat dla mnie ważne a dla nich ci
                                                    > ut mniej.

                                                    No chwila, ale jesli ona miala tego kochanka, bo zaspokajal np. jej potrzebe wzajemnej bliskosci, troski, czulosci, to z chwila gdy kochanek trafia do szpitala -ona wszystko to traci. Kochankiem opiekuje sie zona, a ona moze sie obejsc smakiem. Wiec wlasciwie nie ma tego co najwazniejsze, a nie jak mowisz" czesci czegos bez czego moze sie obejsc, bo nie mozna miec wszystkiego".
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:12
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Myślę że Bgz dobrze przemyślała bo to duża dziewczynka i wie już od dawna
                                                    > że w
                                                    > > życiu nie miewa się WSZYSTKIEGO o czym się marzy czy czego się chce. Fajn
                                                    > ie jak
                                                    > > ma się to, co ważne. Więc jeśli ci ludzie mają to co dla nich ważne, to
                                                    > nie bę
                                                    > > dę nad nimi rozpaczała, że nie mają tego co akurat dla mnie ważne a dla n
                                                    > ich ci
                                                    > > ut mniej.
                                                    >
                                                    > No chwila, ale jesli ona miala tego kochanka, bo zaspokajal np. jej potrzebe wz
                                                    > ajemnej bliskosci, troski, czulosci, to z chwila gdy kochanek trafia do szpita
                                                    > la -ona wszystko to traci. Kochankiem opiekuje sie zona, a ona moze sie obejsc
                                                    > smakiem. Wiec wlasciwie nie ma tego co najwazniejsze, a nie jak mowisz" czesci
                                                    > czegos bez czego moze sie obejsc, bo nie mozna miec wszystkiego".

                                                    Nie mają tej bliskości w pewnych sytuacjach, smuteczek. Ale przez kilkanaście lat mieli i dalej mieć będą. Dla mnie spoko.
                                                    Mam i ja historyjkę. Koleżanka mojej mamy miała przyjaciela przez kilkadziesiąt lat. Żonatego. Zapytałam kiedyś mamę że ona pewne taka biedna, że on tak na noce i święta to do żony i z.rodziną tak przy stole. Okazało się.że.niekoniecznie, bo pani była z tych co.się bardzo dobrze czują same w swoim uporządkowanym domu i życiu, a i rodzinę miała swoją liczną i zaprzyjaźnioną ze sobą. Byli ze sobą mocno związani i szczęśliwi i jej wymagania od związku były spełnione. Czy jego też nie wiem.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:30
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie mają tej bliskości w pewnych sytuacjach, smuteczek. Ale przez kilkanaście l
                                                    > at mieli i dalej mieć będą. Dla mnie spoko.

                                                    Mowisz, ze chlop jak byl, to radocha, a jak go polamalo, to tez dobrze, bo miala go z glowki ? :-D No tak, mozna i tak. Pewnie. Troche smieszno, troche straszno jednak.

                                                    > Mam i ja historyjkę. Koleżanka mojej mamy miała przyjaciela przez kilkadziesiąt
                                                    > lat. Żonatego. Zapytałam kiedyś mamę że ona pewne taka biedna, że on tak na no
                                                    > ce i święta to do żony i z.rodziną tak przy stole. Okazało się.że.niekoniecznie
                                                    > , bo pani była z tych co.się bardzo dobrze czują same w swoim uporządkowanym do
                                                    > mu i życiu, a i rodzinę miała swoją liczną i zaprzyjaźnioną ze sobą. Byli ze so
                                                    > bą mocno związani i szczęśliwi i jej wymagania od związku były spełnione. Czy j
                                                    > ego też nie wiem.

                                                    Jej byly spelnione. Pana- nie wiemy. Jego zony- tez nie wiemy. Najlepiej wiec uznac, ze wszyscy sie kochali i bylo cudnie ;-)
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 21:46
                                                    mabe
                                                    > Mowisz, ze chlop jak byl, to radocha, a jak go polamalo, to tez dobrze, bo mial
                                                    > a go z glowki ? :-D No tak, mozna i tak. Pewnie. Troche smieszno, troche strasz
                                                    > no jednak.

                                                    Nie, mówię że mimo że nie.mają wszystkiego mają bardzo dużo. Z ich punktu widzenia. Nawet jeśli dla.ciebie ich relacja to tylko spuszczanie z krzyza, a ja żonatych omijam.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:02
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Nie, mówię że mimo że nie.mają wszystkiego mają bardzo dużo. Z ich punktu widze
                                                    > nia. Nawet jeśli dla.ciebie ich relacja to tylko spuszczanie z krzyza, a ja żon
                                                    > atych omijam.

                                                    Jest takie powiedzenie- cieszyc sie mozna z wieloma, smucic tylko z nielicznymi. Wiec jesli przypadkiem by sie tak zdarzylo, ze ten lezacy w szpitalu, zonaty mezczyzna bylby dla tej swojej kochanki najblizsza osoba, to ja tej kobiecie serio nie zazdroszcze.
                                                  • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:07

                                                    > Jest takie powiedzenie- cieszyc sie mozna z wieloma, smucic tylko z nielicznymi
                                                    > . Wiec jesli przypadkiem by sie tak zdarzylo, ze ten lezacy w szpitalu, zonaty
                                                    > mezczyzna bylby dla tej swojej kochanki najblizsza osoba, to ja tej kobiecie se
                                                    > rio nie zazdroszcze.

                                                    Ja też.
                                                  • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:15
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > . Wiec jesli przypadkiem by sie tak zdarzylo, ze ten lezacy w szpitalu, zonaty
                                                    > mezczyzna bylby dla tej swojej kochanki najblizsza osoba, to ja tej kobiecie se
                                                    > rio nie zazdroszcze.

                                                    Ja tez. Raczej tak jest, bo trudno traktowac drugiego czlowieka inaczej po tylu wspolnie spedzonych nocach. Seks bardzo jednoczy emocjonalnie, to potezny generator wiezi.

                                                    Sytuacje podobnego pokroju jak pobyt jednego z kochankow w szpitaly sa cierniami takich ukladow. Mysle, ze wiele relacji miedzy kochankami w zwiazkach potrafi generowac spore poklady emocjonalnego bolu, tesknot, niemoznosci. To nie sa wzorcowe relacje miedzyludzkie.
                                                    Ale jestesmy slabi i lubimy usprawiedliwiac sie przed soba.
                                                    Najlepsze uklady to takie, ktore sa jasne i czytelne. Ale nie zawsze tak w zyciu wychodzi.
                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:36
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > . Wiec jesli przypadkiem by sie tak zdarzylo, ze ten lezacy w szpitalu, z
                                                    > onaty
                                                    > > mezczyzna bylby dla tej swojej kochanki najblizsza osoba, to ja tej kobie
                                                    > cie se
                                                    > > rio nie zazdroszcze.
                                                    >
                                                    > Ja tez. Raczej tak jest, bo trudno traktowac drugiego czlowieka inaczej po tylu
                                                    > wspolnie spedzonych nocach. Seks bardzo jednoczy emocjonalnie, to potezny generator wiezi.

                                                    Wzruszające najpierw stworzyć wyimaginowaną sytuację a potem nad nią zapłakać.
                                                    Tak z ciekawości bardziej rozmawiacie o prawach związków homoseksualnych, czy nieumiejętności posługiwania się telefonem komórkowym/ tabletem?

                                                  • rekreativa Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:41
                                                    "czy nieumiejętności posługiwania się telefonem komórkowym/ tabletem?"

                                                    Bo on w tym szpitalu nieprzytomny leży.
                                                    Albo w śpiączce.
                                                    Albo mu ręce połamało.
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:53
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Bo on w tym szpitalu nieprzytomny leży.
                                                    > Albo w śpiączce.
                                                    > Albo mu ręce połamało.

                                                    Mezczyzna moze nie miec reki, albo nogi, najwazniejsze zebyl nie byl kaleka ;-)
                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:07
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Mezczyzna moze nie miec reki, albo nogi, najwazniejsze zebyl nie byl kaleka ;-)

                                                    Może być i kaleką, wtedy waleczna wadera może się spełnić w roli `przejmującej stado'. I jakie to romantyczne ;)
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:11
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Może być i kaleką, wtedy waleczna wadera może się spełnić w roli `przejmującej
                                                    > stado'. I jakie to romantyczne ;)

                                                    Ale tylko pod warunkiem, ze ma u boku autentycznego samca alfa :-)
                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:59
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "czy nieumiejętności posługiwania się telefonem komórkowym/ tabletem?"
                                                    >
                                                    > Bo on w tym szpitalu nieprzytomny leży.
                                                    > Albo w śpiączce.
                                                    > Albo mu ręce połamało.

                                                    Czyli jednak o prawach homoseksualistów m.in. do informacji o partnerze.

                                                    Jest taki odcinek dra House'a gdzie na łożu śmierci facet odchodzi od kochanki
                                                    i znajduje pojednanie z rodziną. Cudownie odratowany przez rzeczonego House'a wraca do kochanki.

                                                    Choose life
                                                    www.youtube.com/watch?v=RCxgqHqakXc
                                                    getting by, looking ahead, the day you die.
                                                    www.youtube.com/watch?v=t0D4ekTODuA
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:03
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Czyli jednak o prawach homoseksualistów m.in. do informacji o partnerze.

                                                    Nie chodzi o informacje, chodzi o zwykle, ludzkie bycie z kims.

                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:11
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Czyli jednak o prawach homoseksualistów m.in. do informacji o partnerze
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Nie chodzi o informacje, chodzi o zwykle, ludzkie bycie z kims.

                                                    O czuwanie przy łóżku, głaskanie po dłoni i pocałunek prawdziwej miłości?
                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:13
                                                    lybbla napisał:

                                                    > O czuwanie przy łóżku, głaskanie po dłoni i pocałunek prawdziwej miłości?

                                                    Nie, o podanie kaczki jak mu sie bedzie chcialo siku. I powiedzenie- nie martw sie stary, razem damy rade.
                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:26
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > O czuwanie przy łóżku, głaskanie po dłoni i pocałunek prawdziwej miłości?
                                                    >
                                                    > Nie, o podanie kaczki jak mu sie bedzie chcialo siku. I powiedzenie- nie martw
                                                    > sie stary, razem damy rade.

                                                    A jednak wracamy do sytuacji kiedy facet nie umie uzywac telefonu komórkowego.
                                                    Bo gdyby leżał niekomunikatywny to by był zacewnikowany i o podawaniu kaczki mogłabyś tylko pomarzyć.

                                                  • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 23:37
                                                    lybbla napisał:

                                                    > A jednak wracamy do sytuacji kiedy facet nie umie uzywac telefonu komórkowego.

                                                    Alez umie, od razu zadzwonil do kochanki i oznajmil, ze mial wypadek, ale ze teraz i tak nici z ruchania, to nie jest mu potrzebna i nie musi przyjezdzac. Zreszta juz jest przy nim jego zona- towarzyszka zycia i podpora w trudnych chwilach ;-)

                                                    > Bo gdyby leżał niekomunikatywny to by był zacewnikowany i o podawaniu kaczki mo
                                                    > głabyś tylko pomarzyć.
                                                    >

                                                    Ale bym sobie chociaz popatrzyla ;-)
                                                  • lybbla Re: nie imputuj, dziewcze. 03.04.18, 00:16
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Alez umie, od razu zadzwonil do kochanki i oznajmil, ze mial wypadek, ale ze te
                                                    > raz i tak nici z ruchania, to nie jest mu potrzebna i nie musi przyjezdzac.

                                                    Ależ czy Ty nie wiesz, że na ruchaniu, życie się nie kończy?
                                                    Pewnie sms-uje by założyła jego ulubioną sukienkę i pończochy
                                                    (> Ale bym sobie chociaz popatrzyla ;-) )
                                                    `by sobie chociaż popatrzył'. ;)


                                                    > Zreszta juz jest przy nim jego zona- towarzyszka zycia i podpora w trudnych chwilach ;-)

                                                    Gorzej, rozniosła się plotka, że jest umierający i wszystkie byłe i niebyłe chcą
                                                    a to sobie popatrzyć a to mają chętkę na ostatnie słowo. ;)

                                                  • bgz0702 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 22:57
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie mają tej bliskości w pewnych sytuacjach, smuteczek. Ale przez kilkana
                                                    > ście l
                                                    > > at mieli i dalej mieć będą. Dla mnie spoko.
                                                    >
                                                    > Mowisz, ze chlop jak byl, to radocha, a jak go polamalo, to tez dobrze, bo mial
                                                    > a go z glowki ? :-D No tak, mozna i tak. Pewnie. Troche smieszno, troche strasz
                                                    > no jednak.

                                                    Ale pierdoly opowiadasz, laska miala stresa ze hej. Generalnie zwiazek siostry to temat tabu, info na ten temat uslyszalam ledwie pare razy, kumpela sama jest skrepowana ta sytuacja, ale bylo tak zle z siostra, byla tak zestresowana i nikt nie wiedzial jak sie udala ta operacja, ze miala potrzebe komus o tym powiedziec zeby sie podzielic troche problemem, akurat bylam ta z ktora sie podzielila
                                      • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 11:55
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > zawle napisała:
                                        >
                                        > > Prymitywne jest to że dystansujesz się od innych ludzi i przypisujesz im
                                        > byleka
                                        > > jość.
                                        >
                                        >
                                        > No wlasnie ze nie. Mam tak dobre i cieple relacje z niektorymi ludzmi, ze napra
                                        > wde dziwne by bylo , aby moj " osobisty" facet byl jakas tylko namiastka tych i
                                        > nnych relacji.
                                        > O bylejakosci mowilysmy w kontekscie powierzchownych, nic niewnoszacych do zyci
                                        > a relacji seksualnych.

                                        A skąd taka pewność, że cudze relacje poza oficjalnym związkiem są tylko seksualne lub/i płytkie? Bo tobie się tak wydaje? Skąd pewność, że jak relacje są "na wyłączność" to są z automatu cenne i piękne?
                                        • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 12:25
                                          aandzia43 napisała:

                                          > A skąd taka pewność, że cudze relacje poza oficjalnym związkiem są tylko seksua
                                          > lne lub/i płytkie? Bo tobie się tak wydaje?

                                          Bo sie nudza i koncza ? Skoro sa glebokie, rozwijajace i daja satysfakcje obu stronom, to dlaczego nie trwaja latami ? Syndrom wypalenia czy jeszcze cos innego ? ;-)

                                          Skąd pewność, że jak relacje są "na
                                          > wyłączność" to są z automatu cenne i piękne?

                                          Nie wiem co rozumiesz przez pojecie " na wylacznosc". Relacje sa takie jaka range nadadza im obie zainteresowane strony. Czyli potwierdza sie to co napisalam.
                                          • aandzia43 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 12:49
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > aandzia43 napisała:
                                            >
                                            > > A skąd taka pewność, że cudze relacje poza oficjalnym związkiem są tylko
                                            > seksua
                                            > > lne lub/i płytkie? Bo tobie się tak wydaje?
                                            >
                                            > Bo sie nudza i koncza ? Skoro sa glebokie, rozwijajace i daja satysfakcje obu s
                                            > tronom, to dlaczego nie trwaja latami ? Syndrom wypalenia czy jeszcze cos inneg
                                            > o ? ;-)

                                            Czasem trwają latami, czasem dłużej niż jakiś związek. Nudzą się i kończą te związkowe i pozazwiązkowe, jedna i drugie bywają płytkie, toksyczne lub niewiele wartości wnoszące.


                                            > Skąd pewność, że jak relacje są "na
                                            > > wyłączność" to są z automatu cenne i piękne?
                                            >
                                            > Nie wiem co rozumiesz przez pojecie " na wylacznosc". Relacje sa takie jaka ran
                                            > ge nadadza im obie zainteresowane strony. Czyli potwierdza sie to co napisalam.

                                            Nie wiem co ci to potwierdza. A relacje są takie jak ich twórcy. Wolałabym nie być w relacji z toksykiem której to relacji on nadaje rangę wyjątkowej ;-)
                                            • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 13:07
                                              aandzia43 napisała:

                                              > Czasem trwają latami, czasem dłużej niż jakiś związek. Nudzą się i kończą te zw
                                              > iązkowe i pozazwiązkowe, jedna i drugie bywają płytkie, toksyczne lub niewiele
                                              > wartości wnoszące.

                                              No wlasnie. Chcialabys skonczyc cos co daje radosc i spelnienie ? Nie chce sie przeciez konczyc zwiazku z czlowiekiem, przy ktorym wiesz ze zyjesz pelnia zycia, rozwijasz sie erotycznie, nabywasz nowych zyciowych umiejetnosci. Ale dzieje sie tak, bo on wierzy w Twoja moc, w Twoja wartosc. Wzajemnie zreszta. To jest mysle sposob zeby cos szczesliwie trwalo. Slowo " szczesliwie" podkreslam.


                                              > Nie wiem co ci to potwierdza. A relacje są takie jak ich twórcy. Wolałabym nie
                                              > być w relacji z toksykiem której to relacji on nadaje rangę wyjątkowej ;-)

                                              Przeciez napisalam wyraznie " obie strony". Dlatego Obrotowy mysli ze jego " sympatia" i ruchanie od czasu fo czasu to full wypas, a jego kochanki dochodza do wniosku, ze seks i pare milych slowek to jakos tak zalosnie malo.

                                        • gogol77 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 12:52
                                          zawle napisała:

                                          > Gogol...czy ty masz orgazmy?>

                                          Już ostatnio prawie nie :-( I najsmutniejsze jest to, że pewnie... to se ne wrati.

                                          >Jak oceniasz poziom swojego zadowolenia?>

                                          Cięgle wysoko! Bo to chyba jest taka satysfakcja faceta (w moim wieku :-( z tego, że ona dla mnie ciągle robi się mokra mimo tak wielu istotnych deficytów!
                                          Ergo - ja ciągle jestem fajny gość ;-).

                                          >... Bo widzę że dla Ciebie najważniejsze są dwa komponenty
                                          1. Żeby się nie narobić
                                          2. Żeby dostać głaski.>

                                          Ad 1. W kwestii uciech seksualnych takie stawianie sprawy jest całkiem bez sensu bo radochę to się czerpie z bliskości, z atrakcyjności ciała, z jej maślanych oczu po orgazmie itd. Więc jeśli o mnie chodzi to satysfakcja z bzykania takiej łatwej w obsłudze to w ogóle nie jest kwestia wkładu pracy włożonego w to żeby jej te oczy zrobić takie maślane. To raczej satysfakcja z tego, że było jej pięknie i że to ja jej to zrobiłem.
                                          Jak ci artyści co dostają od widowni owację na stojąco - toutes proportions gardées, żeby nie było, ze mam się za artystę w tej materii, nie mówiąc już że za wirtuoza ;-).
                                          BTW - te maślane oczy to by mógł jako ten trzeci komponent, bo od zawsze tak mam (i z pewnością nie tylko ja!), że jakby ich nie było to by znaczyło, ze coś nie gra. Nigdy chyba mi się nie zdarzało żeby zaraz po - któraś np. natychmiast wstawała i leciała pod prysznic.
                                          Ad 2 A jest tu ktoś kto nie lubi głasków? Te głaski to istotny element poziomu zadowolenia o który pytasz wyżej.
                                          Pożądanie okazywane przez kobietę to też rodzaj głasku. Naszego ego. Nie zawsze wystarczą teksty w stylu: misiu jaki ty jesteś wspaniały!
                                          Głaskiem bym więc nawet nazwał tę jej mokrą cipkę bo dopiero ona mówi prawdę.
                                          Bo tak nas zaprojektowała ewolucja, że facet musi czymś samicy zaimponować (czytaj zwilżać) więc jej głaski są dowodem, że nam się to udaje i, że…. może będą z tego dzieci.
                                          Sabat nie dostawał głasków od Sabatowej i pamiętamy jak go to dołowało. I jak mu dobrze zrobiło gdy pojawiła się dawczyni głasków.
                                          Głaski są ważne!
                                          Oczywiście, ze w obie strony!
                                  • hello-kitty2 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 11:02
                                    mabelle2000 napisała:

                                    ale w tych zwiazkach, w ktory
                                    > ch ludzie sie kochaja przez dlugie, dlugie lata podobno jest zgodnosc " Tylko o
                                    > n/ ona i nikt inny". Myslisz ze twierdza tak, bo trafiaja na idealy ? No ale pr
                                    > zeciez idealow nie ma :-)

                                    Chodzi o nastawienie? Ze wybieram nieideal ale wybor byl nieprzypadkowy, wybieram z nastawieniem na zawsze?
                                    Czy o co innego?
                                    • mabelle2000 Re: nie imputuj, dziewcze. 02.04.18, 11:09
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Chodzi o nastawienie? Ze wybieram nieideal ale wybor byl nieprzypadkowy, wybier
                                      > am z nastawieniem na zawsze?
                                      > Czy o co innego?

                                      Nie wiem czy na zawsze, tego nikt nie wie. Ale tak, chodzi o nastawienie i jeszcze o to zeby wydobywac z drugiej osoby to co najlepsze, zeby ona przy mnie czula sie dobrze, zeby rosly jej skrzydla.
                    • sabat3 Re: nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 22:25
                      zawle napisała:

                      > gdzie te czasy gdy ludzie zaczynali się spotykać bez napinania sie że chcą tylk
                      > o stały związek, czy że na pewno nie do związku?

                      Byc moze nastapia :)
                  • obrotowy I nadal nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 17:52
                    mabelle2000 napisała:
                    No to trzeba bylo mowic od razu i po ludzku, ze transakcja.

                    - otusz nie.
                    w relacjach mesko-damskich nie ma transakcji, gdy nie poprzedza ich wzajemna sympatia.
                    (nie mowie o transakcjach pienieznych - typu Agencja Towarzyska)

                    Rzecz w tym ze Ty NIC nie oferujesz. Seks lezy doslownie na ulicy Obrotowy

                    - moze dla kobiety. przecietny mezczyzna na seks musi sie cienszko napracowac.

                    I dlaczego ten (seks)) z Toba mialby byc taki wyjatkowy ?

                    a dlaczego mialby byc taki ?

                    - ma byc normalny.
                    nudny i przewidywalny.
                    ale przyjemny :)
                    • mabelle2000 Re: I nadal nie imputuj, dziewcze. 01.04.18, 19:00
                      obrotowy napisał:

                      > - otusz nie.
                      > w relacjach mesko-damskich nie ma transakcji, gdy nie poprzedza ich wzajemna sy
                      > mpatia.
                      > (nie mowie o transakcjach pienieznych - typu Agencja Towarzyska)

                      Ale lubia sie znajomi, lubia sie przyjaciele, rodzina, koledzy w pracy, sasiedzi. Lubienie jest powszechne, widzisz to czy nie ? :-)
                      To czy pojdziesz z kobieta do lozka, czy tez ona z Toba, decyduje bardziej pozadanie, bo sympatycznie i milo to na pewno jest, nawiazala sie nic porozumienia/ sympatyczna rozmowa/ ktos komus np. wyswiadczyl przysluge/ obdarowal usmiechem czy zyczliwym slowem. Normalnosc miedzyludzka.
                      Chce Ci tylko wyjasnic dlaczego nie ma symetrii w Twoich relacjach z kochankami. Bo trzy zarty na krzyz i pitu pitu o pogodzie szybko sie nudzi. Kontakty miedzy ludzmi sa dynamiczne, trzeba wciaz dokladac do pieca ;-) Jesli relacji z druga osoba nie rozwijasz na poziomie emocjonalnym, to ona w koncu zdycha. Tak mysle.

                      > - moze dla kobiety. przecietny mezczyzna na seks musi sie cienszko napracowac.

                      Tak. Wiem o tym. Dlatego pisze Ci z punktu widzenia kobiety, bo meski znasz.

                      > - ma byc normalny.
                      > nudny i przewidywalny.
                      > ale przyjemny :)

                      Wiesz Obrotowy, ja nie wiem co jest dla Ciebie normalnoscia. Ale jesli uzywasz slow " nuda" i " przewidywalnosc", to nie brzmi to dobrze. A przyjemnie to z wibratorem tez jest :-D
                      • obrotowy I nadal nie przejmuj sie, dziewcze. 01.04.18, 19:12
                        mabelle2000 napisała:
                        Wiesz Obrotowy, ja nie wiem co jest dla Ciebie normalnoscia.

                        - normalne kontakty damsko meskie, bez zobowiazan.

                        Ale jesli uzywasz slow " nuda" i " przewidywalnosc", to nie brzmi to dobrze.

                        - pewnie nie.
                        ale brzmi to za to uczciwie.

                        A przyjemnie to z wibratorem tez jest

                        wracasz znowu do kobiecego punktu wyjscia... niepotrzebnie.
                        - z wibratorem przyjemnie jest moze dla kobiety... (nie wiem, nie znam)
                        mezczyznie pozostaja tylko Agencje Towarzyskie (z czego nie korzystam, bo mam zasady)
                        zatem pozostaja tylko chetne na kochanki...
                        • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, dziewcze. 01.04.18, 19:34
                          obrotowy napisał:

                          > ale brzmi to za to uczciwie.

                          Znaczy uczciwie proponujesz mi nude i przewidywalnosc, tak ? :-)

                          > wracasz znowu do kobiecego punktu wyjscia... niepotrzebnie.
                          > - z wibratorem przyjemnie jest moze dla kobiety... (nie wiem, nie znam)
                          > mezczyznie pozostaja tylko Agencje Towarzyskie (z czego nie korzystam, bo mam z
                          > asady)
                          > zatem pozostaja tylko chetne na kochanki...

                          Powiem wprost. Nie lacze sie z Toba w bolu, wiec moich mysli nie zaprzata Twoja potrzeba spuszczenia z krzyza. Ale oczywiscie swiat jest pelen kobiet chetnych na seks z Toba, ktore zaradza Twojemu problemowi. Czego Ci z calego serca zycze.
                          • obrotowy I nadal nie przejmuj sie, dziewcze. :) 01.04.18, 20:11
                            mabelle2000 napisała:
                            Znaczy uczciwie proponujesz mi nude i przewidywalnosc, tak ? :-)

                            ano... zycie to glownie nuda...

                            PS. Dziewcze... naleze do ludzi bez problemow.
                            • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, dziewcze. :) 01.04.18, 20:22
                              obrotowy napisał:

                              > ano... zycie to glownie nuda...
                              >
                              > PS. Dziewcze... naleze do ludzi bez problemow.

                              O, to tak ja ja, dlatego potencjalne zrodlo problemow, w osobie faceta zonatego, rozsadnie omijam. Po co sobie niepotrzebnie klopotow dokladac.
                              • obrotowy I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. :) 03.04.18, 11:34
                                mabelle2000 napisała:
                                O, to tak ja ja, dlatego potencjalne zrodlo problemow, w osobie faceta zonatego rozsadnie omijam.

                                Doskonale sie rozumiemy. ja tez omijalem mezatki, bo oprocz zalet maja wady
                                (ktore too w moim odczuciu przewazaja nad zaletami...)

                                tym miemniej (zrodlem klopotow) jest glownie sam czlowiek/partner
                                i iluzja jest mniemanie, ze "WOLNY" stworzy ich mniej.
                                (ktos Ci tu juz o tym napisal)
                                - gdyz to zalezy glownie od konkretnego przypadku.
                                • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 12:09
                                  obrotowy napisał:

                                  > tym miemniej (zrodlem klopotow) jest glownie sam czlowiek/partner
                                  > i iluzja jest mniemanie, ze "WOLNY" stworzy ich mniej.
                                  > (ktos Ci tu juz o tym napisal)
                                  > - gdyz to zalezy glownie od konkretnego przypadku.

                                  A jakie problemy moze mi stworzyc wolny czlowiek ? Spotykamy sie kiedy chcemy i kiedy nam pasuje, bzykamy sie w jego lozku albo w moim, wszystkie weekendy mamy dla siebie i czas planujemy dostosowujac sie naszych planow dnia, a nie do humorow i zapotrzebowan naszych wspolmalzonkow.
                                  • hello-kitty2 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 12:47
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > A jakie problemy moze mi stworzyc wolny czlowiek ? Spotykamy sie kiedy chcemy i
                                    > kiedy nam pasuje, bzykamy sie w jego lozku albo w moim, wszystkie weekendy mam
                                    > y dla siebie i czas planujemy dostosowujac sie naszych planow dnia, a nie do hu
                                    > morow i zapotrzebowan naszych wspolmalzonkow.

                                    NIe czytalam calej dyskusji ale przeciez to, co piszesz Mabelle jest oczywiste. Z czym tu dyskutowac? Przyklad: bylam w kraju i zainicjowalam kontakt z jakims bardzo starym eksem w celach towarzysko-biznesowych powiedzmy. Eksowi spodobalam sie najwyrazniej (dobra zakomunikowal mi to otwartym tekstem), po czym po zakonczonej rozmowie, z ktorej dla mnie wynikalo, ze sie nie dogadamy (bo ja ciagne w strone biznesowa, a on w strone lozka, a jak sie dowiedzialam jest w zwiazku czynnym seksualnie) otrzymalam wiadomosc na skrzynke glosowa z samozwanczym ustaleniem przez niego 'naszych zasad komunikacji' ;-) Rozumiecie: on pisze do mnie, niezainteresowanej nim seksualnie, jak bedziemy sie odtad kontaktowac zeby on nie wpadl przed partnerka. Smiech na sali. Nawet gdybym byla nim seksualnie zainteresowana, to mi takie ustalanie zasad uwlacza. Ustalanie, hehe za lekko powiedziane, proba narzucenia. To ja mam sie dostosowywac do grafiku ich zycia/pozycia? Ja? A z jakiej racji!

                                    Dalej, relacje typu: zonaty - singielka sa gowno warte. Dlaczego? Bo sa niesymetryczne. Chyba, ze kogos jara walenie w rogi albo podkradanie meza i sie w tym odnajduje? Dla mnie sa dodatkowo gowno warte, bo ja sie nie lubie dzielic, pozycja second best mnie nie gratyfikuje, odwrotnie jest zrodlem frustracji, buntu i wkurwu. Nie rozumiem kobiet, ktore sie na to decyduja, a moze inaczej, rozumiem, ze moze mysla, ze uda im sie te pozycje zmienic z czasem, a jak sie nie udaje to odchodza. Ale i tam nie jestem przekonana czy takie proby sa warte czasu, energii i tych negatywnych emocji, ktore wywoluja. Wg mnie nie.
                                    • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 13:00
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > otrzymalam wiadomosc na skrzynke glosowa z samozwanczym
                                      > ustaleniem przez niego 'naszych zasad komunikacji' ;-) Rozumiecie: on pisze do
                                      > mnie, niezainteresowanej nim seksualnie, jak bedziemy sie odtad kontaktowac zeb
                                      > y on nie wpadl przed partnerka. Smiech na sali. Nawet gdybym byla nim seksualni
                                      > e zainteresowana, to mi takie ustalanie zasad uwlacza.

                                      He, he, moze ma cos za uszami skoro sie tak boi ? Jedno jest pewne- jego pani widac zazdrosna :-) Moj przyjaciel tez jak wpada do mnie na zupe bez podtekstow seksualnych, to ma taki nerwowy tick zerkania na telefon czy jego kobieta juz wszczela poszukiwania niewiernego chlopa ;-) Az mi go zal normalnie. Skoro nic zlego nie robi to czego sie tak boi ?

                                      bo Ustalanie, hehe za lekko
                                      > powiedziane, proba narzucenia. To ja mam sie dostosowywac do grafiku ich zycia
                                      > /pozycia? Ja? A z jakiej racji!

                                      To on najwyrazniej planu dnia nie ma bidulek ;-)

                                      > Dalej, relacje typu: zonaty - singielka sa gowno warte. Dlaczego? Bo sa niesyme
                                      > tryczne. Chyba, ze kogos jara walenie w rogi albo podkradanie meza i sie w tym
                                      > odnajduje? Dla mnie sa dodatkowo gowno warte, bo ja sie nie lubie dzielic, pozy
                                      > cja second best mnie nie gratyfikuje, odwrotnie jest zrodlem frustracji, buntu
                                      > i wkurwu. Nie rozumiem kobiet, ktore sie na to decyduja, a moze inaczej, rozumi
                                      > em, ze moze mysla, ze uda im sie te pozycje zmienic z czasem, a jak sie nie uda
                                      > je to odchodza. Ale i tam nie jestem przekonana czy takie proby sa warte czasu,
                                      > energii i tych negatywnych emocji, ktore wywoluja. Wg mnie nie.

                                      Temat rzeka. Szkoda gadac.



                                      • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 14:20
                                        mabelle2000 napisała:


                                        > > Dalej, relacje typu: zonaty - singielka sa gowno warte. Dlaczego? Bo sa n
                                        > iesyme
                                        > > tryczne. Chyba, ze kogos jara walenie w rogi albo podkradanie meza i sie
                                        > w tym
                                        > > odnajduje? Dla mnie sa dodatkowo gowno warte, bo ja sie nie lubie dzielic
                                        > , pozy
                                        > > cja second best mnie nie gratyfikuje, odwrotnie jest zrodlem frustracji,
                                        > buntu
                                        > > i wkurwu. Nie rozumiem kobiet, ktore sie na to decyduja, a moze inaczej,
                                        > rozumi
                                        > > em, ze moze mysla, ze uda im sie te pozycje zmienic z czasem, a jak sie n
                                        > ie uda
                                        > > je to odchodza. Ale i tam nie jestem przekonana czy takie proby sa warte
                                        > czasu,
                                        > > energii i tych negatywnych emocji, ktore wywoluja. Wg mnie nie.
                                        >
                                        > Temat rzeka. Szkoda gadac.


                                        Rozbiję wam tę solidarność jajników. :)
                                        Zdecydowanie relacje Kitki z żonatymi były gówno warte.
                                        Ale Kitka ma małe doświadczenie z żonatymi
                                        (a jak już ma to jak zwykle pojawia się pytanie skąd ona takich freaków bierze).
                                        I daleko jej do bycia singielką.
                                        Ma duże doświadczenie w waleniu partnera po rogach.

                                        Natomiast ja jako kobieta, wzruszam się gdy czytam relacje Gogola.
                                        No cóż złotousty on Ci on jest i gdybym nie wiedział w jakim jest wieku
                                        to pewnie jako kobieta próbowałbym się z nim umówić by z maślanymi oczami posłuchać jak pięknie mówi o miłości do TJ. :P

                                        Tak jak pielęgniarki co opisywała bgz wzdycham jakie to cudowne gdy wizualizuję
                                        sobie starszego pana co to nie dopuścił by jego ukochana przebywała za długo w nielubianej niebieskiej pidżamie.
                                        • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, 03.04.18, 16:38
                                          lybbla napisał:


                                          > Natomiast ja jako kobieta, wzruszam się gdy czytam relacje Gogola.
                                          > No cóż złotousty on Ci on jest i gdybym nie wiedział w jakim jest wieku

                                          Zacheciles mnie- sprobuje sobie zwizualizowac te szczescie wedlug Gogola. Znajduje sobie zonatego chlopa i z przerwa na moje malzenstwo spotykamy sie kilkanascie lat bzykajac sie po hotelach. On sponsoruje wycieczki, kolacyjki i tance. Mam seks i tne sobie dziadka na kase.
                                          Dziekuje za takie szczescie.


                                          > to pewnie jako kobieta próbowałbym się z nim umówić by z maślanymi oczami posłu
                                          > chać jak pięknie mówi o miłości do TJ. :P

                                          Milosc wedlug Gogola" " no przeciez kazdej od razu mowilem, ze zona jest dla mnie najwazniejsza". Sadzisz ze od sluchania czegos takiego kochanki sie zwilzaja ? I to jest opowiesc o milosci wedlug Ciebie ?

                                          • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, 03.04.18, 22:04
                                            mabelle2000 napisała:


                                            > Zacheciles mnie- sprobuje sobie zwizualizowac te szczescie wedlug Gogola. Znajduje sobie zonatego chlopa i z przerwa na moje malzenstwo spotykamy sie kilkanascie lat bzykajac sie po hotelach. On sponsoruje wycieczki, kolacyjki i tance. Mam seks i tne sobie dziadka na kase.
                                            > Dziekuje za takie szczescie.

                                            A nie, recepta na Twoje szczęście jest zupełnie inna.
                                            Spotykasz nieżonatego chłopa, małżeństwo Ci nie w głowie bo już nie te lata,
                                            spotykacie się na krańcach świata, no wiesz Islandia, Islay, norweskie fiordy, Ural,
                                            Gawdos, bzykacie się patrząc na ocean lub góry. Rujnujesz dziadkowi pośladki.

                                            Gogol ma inną wizję szczęścia.

                                            > Milosc wedlug Gogola" " no przeciez kazdej od razu mowilem, ze zona jest dla mn
                                            > ie najwazniejsza". Sadzisz ze od sluchania czegos takiego kochanki sie zwilzaja
                                            > ? I to jest opowiesc o milosci wedlug Ciebie ?

                                            Nigdy nie słyszałem od Gogola, że dla niego żona jest najważniejsza.
                                            Cała jego narracja tutaj kręci się wokół TJ.
                                            To o czym piszesz to jego reminiscencje sprzed trzydziestu lat.
                                            To jest przebrzydły monogamista. Z żony zrobił sobie najlepszą przyjaciółkę :P

                                            I Reginka na temat
                                            www.youtube.com/watch?v=0oGrwGCRImY
                                            • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, 04.04.18, 00:54
                                              lybbla napisał:

                                              > A nie, recepta na Twoje szczęście jest zupełnie inna.
                                              > Spotykasz nieżonatego chłopa, małżeństwo Ci nie w głowie bo już nie te lata,
                                              > spotykacie się na krańcach świata, no wiesz Islandia, Islay, norweskie fiordy,
                                              > Ural,
                                              > Gawdos, bzykacie się patrząc na ocean lub góry. Rujnujesz dziadkowi pośladki.

                                              Lepiej - bzykamy sie codziennie w naszym lozku. Rujnujemy sie nawzajem ;-)


                                              > Gogol ma inną wizję szczęścia.

                                              I dobrze, tylko niech sprzedaja ja nie kobietom, a chlopaczkom, ktorzy trwaja latami przyklejeni do zon, ktore im dupy nie daja. Od nich niech dostaje brawa i aplauz jaki to cwany i jak sie dobrze w zyciu urzadzil.

                                              > Nigdy nie słyszałem od Gogola, że dla niego żona jest najważniejsza.

                                              Naprawde nie ? Bo nie pasuje to do Twojej wersji "milosci" do kochanki ? Przeciez pisal wielokrotnie, ze wybralby zone.

                                              > Cała jego narracja tutaj kręci się wokół TJ.

                                              Mokra cipka- chuj stanal- mokra cipka- orgazmy od wsadzania- chuj nie stanal- mokra cipka... i tak wkolo. Serio Cie to jara i swiadczy o jakiejs milosci ?

                                              > To jest przebrzydły monogamista. Z żony zrobił sobie najlepszą przyjaciółkę :P

                                              Nie wiem ile wiesz o przyjazni, ale domyslam sie, ze niewiele. Przyjacielowi nie klamie sie w oczy, z szacunku dla niego, ale rowniez dlatego, ze przyjaciel czesto wie o nas wiecej niz my sami. To szczerosc jest fundamentem, ktory przyjazn buduje.

                                              • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, 04.04.18, 07:54
                                                mabelle2000 napisała: > Mokra cipka- chuj stanal- mokra cipka- orgazmy od wsadzania- chuj nie stanal- m
                                                > okra cipka... i tak wkolo. Serio Cie to jara i swiadczy o jakiejs milosci ?

                                                A jak chora to cipka mokra podwójnie..dla zachęty. Bo mogłoby się okazać że nie byłoby po co jechać...
                                              • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, 04.04.18, 12:27
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Lepiej - bzykamy sie codziennie w naszym lozku. Rujnujemy sie nawzajem ;-)

                                                I nie tylko w łóżku ;)

                                                > I dobrze, tylko niech sprzedaja ja nie kobietom, a chlopaczkom, ktorzy trwaja l
                                                > atami przyklejeni do zon, ktore im dupy nie daja. Od nich niech dostaje brawa i
                                                > aplauz jaki to cwany i jak sie dobrze w zyciu urzadzil.

                                                On jej nikomu nie sprzedaje. Próbuje nadać wartość.

                                                > Naprawde nie ? Bo nie pasuje to do Twojej wersji "milosci" do kochanki ? Przeci
                                                > ez pisal wielokrotnie, ze wybralby zone.

                                                A jak brzmiało pytanie na które tak odpowiadał?

                                                > Mokra cipka- chuj stanal- mokra cipka- orgazmy od wsadzania- chuj nie stanal- m
                                                > okra cipka... i tak wkolo. Serio Cie to jara i swiadczy o jakiejs milosci ?

                                                Wskaż mi gdzie mnie to jara.
                                                Dyskredytowanie zostawiam Tobie.
                                                Obyśmy w tym wieku mieli tyle entuzjazmu.


                                                > Nie wiem ile wiesz o przyjazni, ale domyslam sie, ze niewiele. Przyjacielowi ni
                                                > e klamie sie w oczy, z szacunku dla niego, ale rowniez dlatego, ze przyjaciel c
                                                > zesto wie o nas wiecej niz my sami. To szczerosc jest fundamentem, ktory przyja
                                                > zn buduje.

                                                Widać, że masz jednowymiarowe pojęcie o przyjaźni ;p
                                                • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, 04.04.18, 12:38
                                                  lybbla napisał:

                                                  > On jej nikomu nie sprzedaje. Próbuje nadać wartość.

                                                  Probuje. Dobre slowo.

                                                  > A jak brzmiało pytanie na które tak odpowiadał?

                                                  Kogo kocha i ktora kobieta jest dla niego wazniejsza. Zawsze mowil ze zona. Zreszta to jasne, bo nie ma zamiaru jej opuszczac. Kochanka jest do poruchania, nie do dzielenia zycia. Co przeciez mowi wprost. To Ty sie dopatrujesz tu jakiejs nadzwyczajnosci.


                                                  > Wskaż mi gdzie mnie to jara.
                                                  > Dyskredytowanie zostawiam Tobie.
                                                  > Obyśmy w tym wieku mieli tyle entuzjazmu.

                                                  Najpierw mowisz o jego milosci do kochanki, a teraz zamieniasz to na entuzjazm. Wez sie zdecyduj, bo krecisz.

                                                  > Widać, że masz jednowymiarowe pojęcie o przyjaźni ;p

                                                  No jesli dla Ciebie relacja oparta na waleniu w oczy klamstwa to przyjazn, to rzeczywiscie nie mamy o czym rozmawiac.
                                        • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 17:10
                                          relacje z żonatymi są gówno warte. Może kiedyś można by dopiąć im romantyzm. W czasach gdzie panny wydawało się za mąż młodo, żeniono się dla posagów i ratowania spuścizny rodzinnej, a małżeństwo były absolutnie nierozerwalną spółką poświadczoną ręką Boga. Ale w naszych ani to romantyczne, ani odważne. Zwykłe drobne kłamstwa i gówno.
                                          • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 18:54
                                            zawle napisała:

                                            > relacje z żonatymi są gówno warte. Może kiedyś można by dopiąć im romantyzm. W
                                            > czasach gdzie panny wydawało się za mąż młodo, żeniono się dla posagów i ratowa
                                            > nia spuścizny rodzinnej, a małżeństwo były absolutnie nierozerwalną spółką pośw
                                            > iadczoną ręką Boga. Ale w naszych ani to romantyczne, ani odważne. Zwykłe drobn
                                            > e kłamstwa i gówno.
                                            >
                                            Drobne klamstwo i gowno....jakos nie ida mi w parze. Drobne klamstwo to mala, "rozgrzeszona" bo pospolita sprawa, gowno to juz grubsza i smierdzaca historia. Kiedy drobne klamstwo a kiedy gowno? Pewnie drobne jak sie jest zdrajca, a gowno kiedy "sedzia" wchodzi do gry:) wazne z ktorej pozycji sie sprawe ocenia. Nie mam doswiadczenia po zadnej ze stron, ale dobrze zycze tym gownianym "romantycznym" kochankom, mam nadzieje ze rzeczywiscie sie lubia i wiedza za co "pojda do piekla":)

                                            Jak zdrada jest juz faktem dokonanym to za pozno na rwanie wlosow z glowy. Co sie stalo to sie nie odstanie, a podejrzewam ze w duzej czesci malzenstw takie rzeczy sie dzieja i ludzie potrafia z tym zyc, jedni z wiedza drudzy bez. Takich dlugoterminowych zwiazkow: gogol, opisani przeze mnie czy andzie gdzie sa emocje i zaangazowanie to pewnie jest malo, czesciej jednorazowe numerki czy chwilowy zryw. Gogol jestes w mniejszosci, mniejszosc ma swoje prawa:) szukaj zapisow w konstytucji, podepnij sie pod "wyznanie":))

                                            • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 19:04
                                              bgz0702 napisała:
                                              > Drobne klamstwo i gowno....jakos nie ida mi w parze. Drobne klamstwo to mala, "
                                              > rozgrzeszona" bo pospolita sprawa, gowno to juz grubsza i smierdzaca historia.
                                              > Kiedy drobne klamstwo a kiedy gowno? Pewnie drobne jak sie jest zdrajca, a gown
                                              > o kiedy "sedzia" wchodzi do gry:) wazne z ktorej pozycji sie sprawe ocenia.

                                              Nie, drobna kwota, duże przestępstwo. Niepotrzebne przestepstwo.

                                              Nie
                                              > mam doswiadczenia po zadnej ze stron, ale dobrze zycze tym gownianym "romantyc
                                              > znym" kochankom, mam nadzieje ze rzeczywiscie sie lubia i wiedza za co "pojda d
                                              > o piekla":)

                                              Ja w tym romantyzmu nie widzę..nie te czasu.

                                              > Jak zdrada jest juz faktem dokonanym to za pozno na rwanie wlosow z glowy. Co s
                                              > ie stalo to sie nie odstanie, a podejrzewam ze w duzej czesci malzenstw takie r
                                              > zeczy sie dzieja i ludzie potrafia z tym zyc, jedni z wiedza drudzy bez.

                                              też znam takie. Stronię.


                                              Takich
                                              > dlugoterminowych zwiazkow: gogol, opisani przeze mnie czy andzie gdzie sa emoc
                                              > je i zaangazowanie to pewnie jest malo, czesciej jednorazowe numerki czy chwilo
                                              > wy zryw. Gogol jestes w mniejszosci, mniejszosc ma swoje prawa:) szukaj zapisow
                                              > w konstytucji, podepnij sie pod "wyznanie":))

                                              Ci ludzie o którcyh piszesz pochodzą z innej epoki..niekończacych się historii. Nieistniejące sprawy. Ale ja nadal tych historii nie odbieram romantycznie. Nie zapominam o brudnej stronie. Dystansuję się.
                                              • aandzia43 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 20:02

                                                > > Kiedy drobne klamstwo a kiedy gowno? Pewnie drobne jak sie jest zdrajca,
                                                > a gown
                                                > > o kiedy "sedzia" wchodzi do gry:) wazne z ktorej pozycji sie sprawe oceni
                                                > a.

                                                A ja mam dziewczyny tak: gdy myślę o sobie w takiej hipotetycznej sytuacji widzę gówno i moralną destrukcję, gdy patrzę na ludzi uwikłanych jestem w stanie często dopatrzeć się okoliczności łagodzących.


                                                > Nie, drobna kwota, duże przestępstwo. Niepotrzebne przestepstwo.

                                                Zazwyczaj tak, ale czasem kwota duża, warto ryzykować.
                                                • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 20:21
                                                  aandzia43 napisała:
                                                  > Zazwyczaj tak, ale czasem kwota duża, warto ryzykować.

                                                  Człowiek to nie kwota. I jego miarę seksulaną poznaje się po podjęciu kilku innych decyzji. Jeśli zaś chodzi o miarę nieseksulaną, czy warto to profanować chwilowością, kłamstwem, oszukiwaniem, wpychaniem w ramy wstydliwej tajemnicy? Co chcesz powiedzieć Andzia...że nie oceniasz? Że jesteś tolerancyjna, z twoja tolerncja bierze się z braku danych?Z nieznajomości, dlatego nie dopuszczasz przykładania miary? Dokąd to prowadzi? Przecież teraz bardziej niż kiedykolwiek można uczciwiej- dając wszytskim szansę. Czemu ludzie zakładają że wiedzą co dla innych lepsze?
                                                  • aandzia43 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 21:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Zazwyczaj tak, ale czasem kwota duża, warto ryzykować.
                                                    >
                                                    > Człowiek to nie kwota. I jego miarę seksulaną poznaje się po podjęciu kilku inn
                                                    > ych decyzji. Jeśli zaś chodzi o miarę nieseksulaną, czy warto to profanować chw
                                                    > ilowością, kłamstwem, oszukiwaniem, wpychaniem w ramy wstydliwej tajemnicy? Co
                                                    > chcesz powiedzieć Andzia...że nie oceniasz? Że jesteś tolerancyjna, z twoja tol
                                                    > erncja bierze się z braku danych?Z nieznajomości, dlatego nie dopuszczasz przyk
                                                    > ładania miary? Dokąd to prowadzi? Przecież teraz bardziej niż kiedykolwiek możn
                                                    > a uczciwiej- dając wszytskim szansę. Czemu ludzie zakładają że wiedzą co dla in
                                                    > nych lepsze?

                                                    Oceniam i przykładam miarę. Ale jakoś tak czasem odpuszczam, bo nie wiem czy mam rację będąc tak zasadniczą. I na koniec tę zasadniczość zostawiam sobie, bo siebie łatwo mi oceniać i czuję że wobec siebie mam pełne prawo to czynić.
                                                    Nie wiem czy ludzie wiedzą co dla innych lepsze. Może dlatego czasem nie epatują prawdą i podniesioną przyłbicą.
                                                  • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 21:24
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Oceniam i przykładam miarę. Ale jakoś tak czasem odpuszczam, bo nie wiem czy ma
                                                    > m rację będąc tak zasadniczą. I na koniec tę zasadniczość zostawiam sobie, bo s
                                                    > iebie łatwo mi oceniać i czuję że wobec siebie mam pełne prawo to czynić.

                                                    Ale my nie donosimy żonom, nie podpalamy stosów. Tylko gadamy nie znając się. Nawet to jest niepoprawne politycznie i nie właściwe? Nic nam więc poza uśmichami i puszczniem oczek nie pozostaje...

                                                    > Nie wiem czy ludzie wiedzą co dla innych lepsze. Może dlatego czasem nie epatuj
                                                    > ą prawdą i podniesioną przyłbicą.

                                                    Zdradzający podejmują decyzje..na przykładzie obrotowego rozmwiamy. Nie widzę w jego postepowaniu niczego poza własną wygodą.
                                                  • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:02

                                                    > Zdradzający podejmują decyzje..na przykładzie obrotowego rozmwiamy. Nie widzę
                                                    > w jego postepowaniu niczego poza własną wygodą.
                                                    >
                                                    >
                                                    No...chce tego nie osadzac nie oceniac a jednak osadzam i oceniam:( naiwnosc mna kieruje, bo gdzies dostrzegam romantyzm, gdzies "krzywde" bo marginalizacje podstawowych potrzeb jak bliskosc i seks, a tu widze chlopa ktory sie nudzi i zawsze bedzie sie nudzil, taka natura troche narcyztyczna. Przepraszam obrotowy, ale jak sadze kochanke tez bys pewnie zdradzal, troche tak moze nie wiele sie dzieje w twoim zyciu, rusz po jakies sporty, dostarcz sobie wrazen, poznaj jakis temat na maksa i doglebnie a bo co...?:) wybacz:) sprawiasz wrazenie goscia znudzonego i o sporych wymaganiach/oczekiwaniach od innych. Nudzisz sie?
                                                  • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:20
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > >
                                                    > No...chce tego nie osadzac nie oceniac a jednak osadzam i oceniam:( naiwnosc m
                                                    > na kieruje, bo gdzies dostrzegam romantyzm, gdzies "krzywde" bo marginalizacje
                                                    > podstawowych potrzeb jak bliskosc i seks, a tu widze chlopa ktory sie nudzi i z
                                                    > awsze bedzie sie nudzil, taka natura troche narcyztyczna. Przepraszam obrotowy,
                                                    > ale jak sadze kochanke tez bys pewnie zdradzal, troche tak moze nie wiele sie
                                                    > dzieje w twoim zyciu, rusz po jakies sporty, dostarcz sobie wrazen, poznaj jak
                                                    > is temat na maksa i doglebnie a bo co...?:) wybacz:) sprawiasz wrazenie goscia
                                                    > znudzonego i o sporych wymaganiach/oczekiwaniach od innych. Nudzisz sie?

                                                    Narcystyczna mialo byc:( jak sie spiesze albo jestem w stresie to popelniam mnistwo bledow, a spiesze sie:)
                                                  • aandzia43 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Oceniam i przykładam miarę. Ale jakoś tak czasem odpuszczam, bo nie wiem
                                                    > czy ma
                                                    > > m rację będąc tak zasadniczą. I na koniec tę zasadniczość zostawiam sobie
                                                    > , bo s
                                                    > > iebie łatwo mi oceniać i czuję że wobec siebie mam pełne prawo to czynić.
                                                    >
                                                    > Ale my nie donosimy żonom, nie podpalamy stosów. Tylko gadamy nie znając się. N
                                                    > awet to jest niepoprawne politycznie i nie właściwe? Nic nam więc poza uśmicham
                                                    > i i puszczniem oczek nie pozostaje..

                                                    To nie poprawność polityczna, raczej litość nad niektórymi. Nie zmniejszanie wagi występku tylko jakieś natręctwo dostrzegania czegoś dobrego za/obok/pomimo występku.


                                                    > > Nie wiem czy ludzie wiedzą co dla innych lepsze. Może dlatego czasem nie
                                                    > epatuj
                                                    > > ą prawdą i podniesioną przyłbicą.
                                                    >
                                                    > Zdradzający podejmują decyzje..na przykładzie obrotowego rozmwiamy. Nie widzę
                                                    > w jego postepowaniu niczego poza własną wygodą.

                                                    A, o Obrotowym my tu tylko. A ja się zapuszczam w jakieś głębiny ;-)
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:51
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > A, o Obrotowym my tu tylko. A ja się zapuszczam w jakieś głębiny ;-)

                                                    Ale ja bym wolał o starszym Panu z nie-niebieską pidżamą w ręku dla miłości jego życia.
                                                  • aandzia43 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:56
                                                    lybbla napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > A, o Obrotowym my tu tylko. A ja się zapuszczam w jakieś głębiny ;-)
                                                    >
                                                    > Ale ja bym wolał o starszym Panu z nie-niebieską pidżamą w ręku dla miłości jeg
                                                    > o życia.

                                                    No ba! :-)
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 01:01
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale ja bym wolał o starszym Panu z nie-niebieską pidżamą w ręku dla miłości jeg
                                                    > o życia.

                                                    Pewien czlowiek wymienil mi zawor, bo zauwazyl ze bola mnie palce. Sam, nieproszony. Moglam zrobic to sama, ale on jednak zauwazyl i chcialo mu sie. Niebieska pizamka z pewnoscia slicznie wyglada, ale palce bola jak cholera i z tym z bolem trzeba sie zmagac samotnie. Wiec dobrze jesli ktos zauwazy i pomoze nieproszony.I nie swiadczy to o milosci.
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:06
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    >
                                                    > Pewien czlowiek wymienil mi zawor, bo zauwazyl ze bola mnie palce. Sam, niepros
                                                    > zony. Moglam zrobic to sama, ale on jednak zauwazyl i chcialo mu sie. Niebieska
                                                    > pizamka z pewnoscia slicznie wyglada, ale palce bola jak cholera i z tym z bol
                                                    > em trzeba sie zmagac samotnie. Wiec dobrze jesli ktos zauwazy i pomoze nieprosz
                                                    > ony.I nie swiadczy to o milosci.

                                                    Płaczące pielęgniarki nie mogą się mylić. Pani nie lubiła niebieskiego. A może Pan chciał popatrzeć na Panią po raz ostatni w ulubionej piżamie. Śledztwo i umniejszanie zostawiam Tobie.

                                                    Co do Pana od zaworu to powinien Ciebie zaciągnąć do lekarza Oślico.
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:11
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Płaczące pielęgniarki nie mogą się mylić. Pani nie lubiła niebieskiego. A może
                                                    > Pan chciał popatrzeć na Panią po raz ostatni w ulubionej piżamie. Śledztwo i um
                                                    > niejszanie zostawiam Tobie.

                                                    To nie jest zadne umniejszanie. To tylko stwierdzenie, ze otrzymany bukiet kwiatkow rowna sie smierdzaca woda w wazonie, a nie objaw czegos co ma jakakolwiek wartosc. Jest tak samo puste jak prawienie tanich komplementow.

                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:15
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > To tylko stwierdzenie, ze otrzymany bukiet kwi
                                                    > atkow rowna sie smierdzaca woda w wazonie, a nie objaw czegos co ma jakakolwiek
                                                    > wartosc.

                                                    A zjedzona wykwintna kolacja równa się śmierdząca kupa :D
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A zjedzona wykwintna kolacja równa się śmierdząca kupa :D

                                                    Dokladnie tak :-D Dlatego uwazam, ze tylko nad erotyka warto sie pochylic, bo stanowi jakakolwiek wartosc.
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 13:19
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > A zjedzona wykwintna kolacja równa się śmierdząca kupa :D
                                                    >
                                                    > Dokladnie tak :-D Dlatego uwazam, ze tylko nad erotyka warto sie pochylic, bo s
                                                    > tanowi jakakolwiek wartosc.

                                                    Nie słuchaj Sabat, przed chwilą pisała o zupie jako o towarze deficytowym. :p
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 13:54
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie słuchaj Sabat, przed chwilą pisała o zupie jako o towarze deficytowym. :p

                                                    Zupa to symbol ;-) Pomoz tak zeby ten drugi czlowiek to poczul. Zauwaz i daj mu to czego on tak naprawde potrzebuje. I zeby ten prezent uczynil jego zycie znosniejszym.
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 14:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Zupa to symbol ;-) Pomoz tak zeby ten drugi czlowiek to poczul. Zauwaz i daj mu
                                                    > to czego on tak naprawde potrzebuje. I zeby ten prezent uczynil jego zycie zno
                                                    > sniejszym.

                                                    No jak wraca sterana z pracy to zupa na stół podana w stroju francuskiej służącej.

                                                    Domyśl się?

                                                    Odwieczny problem, najpierw nakarmić czy wyruchac?

                                                    Znosniejszym? Do lekarza marsz z rękami!
                                                    Ile jeszcze będziesz wysługiwac silniejszymi :P
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 14:24
                                                    lybbla napisał:

                                                    > No jak wraca sterana z pracy to zupa na stół podana w stroju francuskiej służąc
                                                    > ej.

                                                    A wiesz, ze dawno nie wracalam z pracy sterana ? Moze sie juz przyzwyczailam :-) Ale jak byly u mnie ostatnio obie corki, to gotowaly dla mnie pysznosci. I ja tak sobie patrzylam, patrzylam z zachwytem i bylam w siodmym niebie. A potem im powiedzialam, ze to absolutnie fantastyczne uczucie tak sie opieprzac. " Ty nam gotowalas jak bylysmy male, teraz my gotujemy tobie ". Rozplynelam sie :-)

                                                    > Domyśl się?

                                                    Jak kogos znasz dobrze, to widac z czym ma trudnosci, z czym kiepsko sobie radzi. A o swoich marzeniach bliskiej osobie sie przeciez mowi. Ja mowie nawet wszem i wobec, nie tylko bliskim :-D

                                                    > Odwieczny problem, najpierw nakarmić czy wyruchac?

                                                    Oczywiscie ze wyruchac. No co to w ogole za pytanie ? :-D

                                                    > Znosniejszym? Do lekarza marsz z rękami!
                                                    > Ile jeszcze będziesz wysługiwac silniejszymi :P

                                                    Nie. Bo on mi kaze jesc mieso :-P
                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:13
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Co do Pana od zaworu to powinien Ciebie zaciągnąć do lekarza Oślico.

                                                    Raczej powinien rzeczony zawór trochę otworzyć. Może to "ten" i zeszłoby jej ogólne ciśnienie :)
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:29
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Raczej powinien rzeczony zawór trochę otworzyć. Może to "ten" i zeszłoby jej og
                                                    > ólne ciśnienie :)

                                                    A jak tam Twoja kochanka Sabat ? Spuszczasz sobie z krzyza od czasu do czasu ? W sumie to mozna powiedziec, ze wyswiadczyla Ci troche niedzwiedzia przysluge, bo zabrala Ci motywacje, zeby od Sabatowej sie uwolnic. Za jakies dwa lata stwierdzisz, ze Twoja zona jest calkiem ok i po cholere sie od niej wyprowadzac. Przeciez jest dobrze :-)
                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:47
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A jak tam Twoja kochanka Sabat ?

                                                    Przypuszczam, że wszystko u niej w porządku :)

                                                    > Spuszczasz sobie z krzyza od czasu do czasu ?

                                                    Właśnie miałem zamiar poszukać w sieci jakiejś dziewczyny z rozszerzeniem *.mpeg :)

                                                    > W sumie to mozna powiedziec, ze wyswiadczyla Ci troche niedzwiedzia przysluge,
                                                    > bo zabrala Ci motywacje, zeby od Sabatowej sie uwolnic. Za jakies dwa lata stwi
                                                    > erdzisz, ze Twoja zona jest calkiem ok i po cholere sie od niej wyprowadzac. Pr
                                                    > zeciez jest dobrze :-)

                                                    Całkowicie się mylisz - to nie ma wpływu, nie wiem ile razy mam o tym mówić. Moja sytuacja w domu nie ma nic wspólnego z seksem, raczej chodzi o ciągłe przepychanki i konflikty, które są na dłuższą metę trudne do wytrzymania i wyczerpujące. To jest, było i będzie głównie źródło problemu. I dobrze nie jest, nie było i nie będzie. Nie jest i nie była ok, w każdym razie nie dla mnie.
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 13:00
                                                    sabat3 napisał

                                                    > Właśnie miałem zamiar poszukać w sieci jakiejś dziewczyny z rozszerzeniem *.mpe
                                                    > g :)

                                                    Lepiej poszukaj z cameltoe ;-)

                                                    > Całkowicie się mylisz - to nie ma wpływu, nie wiem ile razy mam o tym mówić. Mo
                                                    > ja sytuacja w domu nie ma nic wspólnego z seksem,

                                                    Oczywiscie ze ma i glupio to wypierac. Nie moja sprawa.
                                                  • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 07:52
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Ale ja bym wolał o starszym Panu z nie-niebieską pidżamą w ręku dla miłości jeg
                                                    > o życia.

                                                    Tyle że ten pan od koszulki to KOCHANEK, nie zdradzajaca pani:)) A jeśli chodzi o racjonalizowanie sobie bycia kochankiem- proste. Wystarczy sobie wmówić że to coś szczególnego- miłość np:)) Wejdż sobie na forum o kochankach- mało tych co lubią bzykać żonatych ( ciekawe czemu lubią), więcej tych zakochanych, czujacych że są dwiema połówkami jabłka, czujacych coś mega wyjatkowego. Bo przecież miłość i magia ładnie usprawiedliwiają.
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 11:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tyle że ten pan od koszulki to KOCHANEK, nie zdradzajaca pani:)) A jeśli chodzi
                                                    > o racjonalizowanie sobie bycia kochankiem- proste. Wystarczy sobie wmówić że t
                                                    > o coś szczególnego- miłość np:)) Wejdż sobie na forum o kochankach- mało tych c
                                                    > o lubią bzykać żonatych ( ciekawe czemu lubią), więcej tych zakochanych, czujac
                                                    > ych że są dwiema połówkami jabłka, czujacych coś mega wyjatkowego. Bo przecież
                                                    > miłość i magia ładnie usprawiedliwiają.

                                                    Jak kochanek to od razu racjonalizacja. Spójrz na Forumowe trwałe związki tam jest dopiero festiwal racjonalizacji. Gdy ludzie czują coś wyjątkowego to ja chętnie posłucham. I do głowy mi nie przyjdzie dyskredytowac to co czują.
                                                  • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 21:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Zazwyczaj tak, ale czasem kwota duża, warto ryzykować.
                                                    >
                                                    > Człowiek to nie kwota. I jego miarę seksulaną poznaje się po podjęciu kilku inn
                                                    > ych decyzji. Jeśli zaś chodzi o miarę nieseksulaną, czy warto to profanować chw
                                                    > ilowością, kłamstwem, oszukiwaniem, wpychaniem w ramy wstydliwej tajemnicy? Co
                                                    > chcesz powiedzieć Andzia...że nie oceniasz? Że jesteś tolerancyjna, z twoja tol
                                                    > erncja bierze się z braku danych?Z nieznajomości, dlatego nie dopuszczasz przyk
                                                    > ładania miary? Dokąd to prowadzi? Przecież teraz bardziej niż kiedykolwiek możn
                                                    > a uczciwiej- dając wszytskim szansę. Czemu ludzie zakładają że wiedzą co dla in
                                                    > nych lepsze?
                                                    >
                                                    >
                                                    To jest dyskusja na kilka stron:) w kategoriach dobra i zla no to wiadomo, ze "uczciwosc" zwycieza, ale czlowiek nie jest taki zeby zawsze byl dobry... ta "kwota" to oczywiscie wartosc jaka ta zdrada wnosi. Teraz wszystko zalezy od potrzeb i ich natezenia, pomijam juz "filozofie" wychowanie itp bo jak wiadomo "nawet w najlepszej rozinie...":) a "miara nieseksualna", o ktorej piszesz, nie musi byc zaraz "profanowana", mimo ze trwa obok klamstwa i w tajemnicy, no bo jak dwojga ludzi sie lubi, fascynuja sie soba no to pozadanie jest czescia tej fascynacji i tego lubienia, nie jest profanacja a konsekwencja oczywista. No wiec o profanacji mowy nie ma, chyba ze masz na mysli milosc platoniczna i uduchowiona, to wtedy mamy zupelnie inna kategorie milosci.
                                                    A co do tego "czemu ludzie zakladaja ze wiedza co dla innych jest dobre", to kilka razy uslyszalam przy roznych okazjach jako dygresje od pschologow, ze nie kazda wiedza jest nam potrzebna a zdrajcy blednie zakladaja ze zdradzani chca o zdradzie wiedziec. Lepiej bezpiecznie zalozyc ze tak wlasnie jest i zyc z tajemnica i w klamstwie:) tak mysle:)
                                                  • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 21:49
                                                    bgz0702 napisała: > To jest dyskusja na kilka stron:) w kategoriach dobra i zla no to wiadomo, ze "
                                                    > uczciwosc" zwycieza, ale czlowiek nie jest taki zeby zawsze byl dobry... ta "kw
                                                    > ota" to oczywiscie wartosc jaka ta zdrada wnosi. Teraz wszystko zalezy od potrz
                                                    > eb i ich natezenia, pomijam juz "filozofie" wychowanie itp bo jak wiadomo "nawe
                                                    > t w najlepszej rozinie...":) a "miara nieseksualna", o ktorej piszesz, nie mus
                                                    > i byc zaraz "profanowana", mimo ze trwa obok klamstwa i w tajemnicy, no bo jak
                                                    > dwojga ludzi sie lubi, fascynuja sie soba no to pozadanie jest czescia tej fasc
                                                    > ynacji i tego lubienia, nie jest profanacja a konsekwencja oczywista. No wiec o
                                                    > profanacji mowy nie ma, chyba ze masz na mysli milosc platoniczna i uduchowion
                                                    > a, to wtedy mamy zupelnie inna kategorie milosci.

                                                    Ja nie mówię o profanowaniu bliskosci seksem. Ja mówię o profanowaniu bliskosci kłamstwem, wciaganiem w oszukiwanie.

                                                    > A co do tego "czemu ludzie zakladaja ze wiedza co dla innych jest dobre", to ki
                                                    > lka razy uslyszalam przy roznych okazjach jako dygresje od pschologow, ze nie
                                                    > kazda wiedza jest nam potrzebna a zdrajcy blednie zakladaja ze zdradzani chca o
                                                    > zdradzie wiedziec. Lepiej bezpiecznie zalozyc ze tak wlasnie jest i zyc z taje
                                                    > mnica i w klamstwie:) tak mysle:)

                                                    No pewnie. Tyle że bardziej lubią nie być zdradzani:))
                                                  • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja nie mówię o profanowaniu bliskosci seksem. Ja mówię o profanowaniu bliskosci
                                                    > kłamstwem, wciaganiem w oszukiwanie.

                                                    W ich przypadku ta profanacja wpisana jest w uklad, ja nie wiem czy dorosli ludzie sa jeszcze takimi idealistami, ze w razie "fascynacji" przechodzi im przez mysl "profanacja klamstwem i oszustwem", raczej mysla ze maja zarabista przygode, a swiadomosc klamstwa to chyba dotyczy ich tylko wtedy kiedy musza wymyslic kit zeby wyjsc z domu. Ale nie wiem...nie znam sie, tylko sie dimyslam:) moze sa odwazni ktorzy opisza osobisty, indywidualny przypadek:) ale jak znam zycie opis zalezny bedzie pewnie od satysfakcji z przygody...:)

                                                    > > A co do tego "czemu ludzie zakladaja ze wiedza co dla innych jest dobre",
                                                    > to ki
                                                    > > lka razy uslyszalam przy roznych okazjach jako dygresje od pschologow, z
                                                    > e nie
                                                    > > kazda wiedza jest nam potrzebna a zdrajcy blednie zakladaja ze zdradzani
                                                    > chca o
                                                    > > zdradzie wiedziec. Lepiej bezpiecznie zalozyc ze tak wlasnie jest i zyc
                                                    > z taje
                                                    > > mnica i w klamstwie:) tak mysle:)
                                                    >
                                                    > No pewnie. Tyle że bardziej lubią nie być zdradzani:))
                                                    >
                                                    Pewnie tak:)
                                                  • zawle Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 07:48
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > W ich przypadku ta profanacja wpisana jest w uklad, ja nie wiem czy dorosli lud
                                                    > zie sa jeszcze takimi idealistami, ze w razie "fascynacji" przechodzi im przez
                                                    > mysl "profanacja klamstwem i oszustwem", raczej mysla ze maja zarabista przygod
                                                    > e, a swiadomosc klamstwa to chyba dotyczy ich tylko wtedy kiedy musza wymyslic
                                                    > kit zeby wyjsc z domu.

                                                    No jeśli kręci ich oszukiwanie, kłamanie, mataczenie, ta niepewność- wyda się, nie wyda to rozumiem i nie ma nad czym dyskutować. Jedni nie mogą się oprzeć ministrantom, inni zdradom. Jednak....zdrowy, dorosły człek to ma po drodze do podjęcia kilka ważnych decyzji....na poziomie chyba możliwym do trzeżwego przemyślenia...pierwsze spodobanie się, czy zainscenizować pierwsze spotkanie, czy się pierwszy raz pocałować, czy znależć się razem w miejscu sprzyjającemu zbliżeniu. Oglądałam kiedyś program o zboczeniach. Pedofil mówił że jak go nachodziło to czuł swąd palącej się gumy i już nad sobą nie panował. Ogrniam, o ile tak jest.
                                                    Świadomość kłamstwa mi dokucza nonstop. Nie tylko w tym jednym momencie kiedy je popełniam. Podobnie świadomość ukrzywdzania kogoś. Ja też popełniam błędy i mocuje się z nimi całymi latami lub dotąd dopóki ich nie naprawię. Nie masz tak? Może za dużo myślę...na pewno za dużo myślę.
                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 08:43
                                                    zawle napisała:
                                                    >Pedofil mówił że jak go nachodziło t
                                                    > o czuł swąd palącej się gumy i już nad sobą nie panował.

                                                    Może nosił na kutasie prezerwatywę, 24/7?

                                                    > Świadomość kłamstwa mi dokucza nonstop. Nie tylko w tym jednym momencie kiedy j
                                                    > e popełniam. Podobnie świadomość ukrzywdzania kogoś. Ja też popełniam błędy i m
                                                    > ocuje się z nimi całymi latami lub dotąd dopóki ich nie naprawię.

                                                    To wielki dar: mieć szczęście żyć tak, by nie popełniać błędów. Ale jeszcze większe błogosławieństwo, do dostrzegać tylko te, które da się naprawić.

                                                    Pamiętam, chyba z Kosińskiego, taką grę w pokerową twarz, w czasie gdy ciągnięto za linę przywiązaną do kutasa. Jeden się wycwanił i przywiązał sznur do nogi od krzesła.

                                                    Wy tu na foro macie podobny system - stare baby, ze szczątkowym libido i uregulowanym stosunkiem materialnym do świata, bawicie się w sąd kapturowy nad męskim gatunkiem i jego seksualnymi podłościami.
                                                    Nie ogarniacie, że rządzi wami inna wiązka wartości i popędów, ale bawicie się w "lepsze - gorsze". Miłej zabawy, świat i tak będzie miał w dupie wasze rozważania :)
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:01
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Wy tu na foro macie podobny system - stare baby, ze szczątkowym libido

                                                    Usmialam sie, serio :-D

                                                    i uregul
                                                    > owanym stosunkiem materialnym do świata

                                                    A komu kurwa zawdzieczamy ten uregulowany stosunek materialny do swiata, nie wiesz czasem ? Sponsorowi ? Wez mlotek i puknij sie w leb nieudaczniku.

                                                    , bawicie się w sąd kapturowy nad męskim
                                                    > gatunkiem i jego seksualnymi podłościami.
                                                    > Nie ogarniacie, że rządzi wami inna wiązka wartości i popędów, ale bawicie się
                                                    > w "lepsze - gorsze". Miłej zabawy, świat i tak będzie miał w dupie wasze rozważ
                                                    > ania :)

                                                    Nie ma ofiar, sa ochotnicy.
                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:11
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Usmialam sie, serio :-D

                                                    Śmiech to zdrowie, ale ja Cię za taką uważam.

                                                    > A komu kurwa zawdzieczamy ten uregulowany stosunek materialny do swiata, nie wi
                                                    > esz czasem ? Sponsorowi ? Wez mlotek i puknij sie w leb nieudaczniku.

                                                    W dużej mierze - systemowi. Jesteśmy jego częścią, rządzą reguły systemowe, suto podlane przypadkiem.
                                                    Ciekawe czy jesteś w stanie zmierzyć się mentalnie z faktem, że tak długo trwałaś w nieudanym związku. Jeśli przyczyną nie były pobudki materialne, to niewiele wiem o ludziach. Ale równie niewiele wiem, jeśli będziesz gotowa się do tego przyznać :)

                                                    > Nie ma ofiar, sa ochotnicy.

                                                    W obozach koncentracyjnych i hospicjach również? :)

                                                    To nowomodna głupota, sądzić że wszystko zależy od ciebie. W praktyce o wiele więcej zależy od rozmaitych zbiegów okoliczności. Ale oczywiście nie zwalnia nas to od wiosłowania w stronę, którą wybraliśmy za cel.
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:21
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ciekawe czy jesteś w stanie zmierzyć się mentalnie z faktem, że tak długo trwał
                                                    > aś w nieudanym związku. Jeśli przyczyną nie były pobudki materialne, to niewiel
                                                    > e wiem o ludziach.

                                                    A co bylo przyczyna, jak myslisz ? Jak pieknie jest miec kase i stabilnosc, budowac swoj japonski ogrod, pielegnowac klony palmowe, sosny i magnolie, zamiast zajac sie ludzmi, zyciem i tym co wazne. Do konca zycia bede sobie pluc w brode jaka bylam idiotka.


                                                    > W obozach koncentracyjnych i hospicjach również? :)

                                                    Mowimy o zwiazkach, o DOBROWOLNYM byciu z kims.

                                                    > To nowomodna głupota, sądzić że wszystko zależy od ciebie. W praktyce o wiele w
                                                    > ięcej zależy od rozmaitych zbiegów okoliczności. Ale oczywiście nie zwalnia nas
                                                    > to od wiosłowania w stronę, którą wybraliśmy za cel.

                                                    Stara spiewa, szkoda nawet komentowac. Za wolnosc jestem gotowa zaplacic chocby bezdomnoscia. Majatek i tak juz stracilam, wcale mnie to nie przeraza. Poki sa ludzie ktrzy mnie kochaja i ktorych ja kocham, niczego sie nie boje. A Ty tam jak tam sobie chcesz.


                                                  • sabat3 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 12:38
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A co bylo przyczyna, jak myslisz ? Jak pieknie jest miec kase i stabilnosc, bud
                                                    > owac swoj japonski ogrod, pielegnowac klony palmowe, sosny i magnolie, zamiast
                                                    > zajac sie ludzmi, zyciem i tym co wazne. Do konca zycia bede sobie pluc w brode
                                                    > jaka bylam idiotka.

                                                    Niepotrzebnie. Życie to kalejdoskop otwierających się okazji, zmieniających okoliczności, wygasających zależności. Przypuszczam, że w największym stopniu blokował Cię strach przed koniecznością zmierzenia się z rzeczywistością z dziećmi u boku - ten strach był rozsądny i to zmieniające się zależności (zwiększenie się samodzielności dzieci) otworzyły okazję do nowego otwarcia. Nie należy mylić odwagi z brawurą, śmiałości życiowej z butą i arogancją.

                                                    > Stara spiewa, szkoda nawet komentowac. Za wolnosc jestem gotowa zaplacic chocby
                                                    > bezdomnoscia.

                                                    Większość mężczyzn posiadających skromne dochody ponosi taką właśnie cenę. To naprawdę bohaterstwo, że i Ty gotowa byłaś na ten krok :)
                                                    Zapytam paradoksem - czy za wolność byłabyś gotowa zapłacić również więzieniem? :)

                                                    Majatek i tak juz stracilam, wcale mnie to nie przeraza. Poki sa
                                                    > ludzie ktrzy mnie kochaja i ktorych ja kocham, niczego sie nie boje. A Ty tam
                                                    > jak tam sobie chcesz.

                                                    Nie straciłaś, tylko ograniczyłaś stan posiadania. Człowiek, który nie ma dachu nad głową i nie ma co jeść, nie jest również w stanie pracować. Utrzymanie pewnego poziomu egzystencjalnego (w tym również higieny psychicznej) jest niezbędne do wykonywania pracy. Nie da się pójść do biura i sprawnie pracować, gdy śpisz pod mostem i grzebiesz po śmietnikach.

                                                    Jest też jeszcze jeden aspekt, który przemilczasz - ten "majątek" czy status jest dla ciebie platformą egzystencji a dla mężczyzn - jednym z kardynalnych elementów ich atrakcyjności.
                                                    Ty możesz imponować mężczyznom urodą, o ile ją posiadasz. Rozwód Cię nie zubaża pod kątem erotyki.
                                                    Natomiast mężczyzna odchodzący na śmietnik, nie tylko nic nie zyskuje (jego nowa dostępność związkowa jest dewastowana przez tragiczną sytuację materialną) ale i traci - realnie jego poziom życia ulega gwałtownemu pogorszeniu się.
                                                    Jak więc widzisz, chodzi o pewien ekonomiczny bilans. Jak zwykle w życiu ;)
                                                  • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 13:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Przypuszczam, że w największym stopniu blok
                                                    > ował Cię strach przed koniecznością zmierzenia się z rzeczywistością z dziećmi
                                                    > u boku - ten strach był rozsądny i to zmieniające się zależności (zwiększenie s
                                                    > ię samodzielności dzieci) otworzyły okazję do nowego otwarcia. Nie należy mylić
                                                    > odwagi z brawurą, śmiałości życiowej z butą i arogancją.

                                                    Alez to nie byl zaden strach, to byla wygoda i myslenie ze " przeciez jest normalnie, tak jak u innych". Nie bylo normalnie.

                                                    > Większość mężczyzn posiadających skromne dochody ponosi taką właśnie cenę. To n
                                                    > aprawdę bohaterstwo, że i Ty gotowa byłaś na ten krok :)
                                                    > Zapytam paradoksem - czy za wolność byłabyś gotowa zapłacić również więzieniem?
                                                    > :)

                                                    Poki czlowiek jest zdrowy wiezienie mu nie grozi, bo moze pracowac.

                                                    > Nie straciłaś, tylko ograniczyłaś stan posiadania.

                                                    Nie. Stracilam wszystko do zera. Reszte rzeczy ktore mialy jakakolwiek wartosc musialam sprzedac.

                                                    Człowiek, który nie ma dachu
                                                    > nad głową i nie ma co jeść, nie jest również w stanie pracować. Utrzymanie pew
                                                    > nego poziomu egzystencjalnego (w tym również higieny psychicznej) jest niezbędn
                                                    > e do wykonywania pracy. Nie da się pójść do biura i sprawnie pracować, gdy śpis
                                                    > z pod mostem i grzebiesz po śmietnikach.

                                                    Sa noclegownie dla bezdomnych. Nie wiem czy wiesz, ale tam zyja ludzie chorzy- z alkoholizmem, depresja. Im jest stokroc trudniej stanac na nogi, bo sa chorzy. Ty masz zdrowe rece i nogi, jestes inteligentny.

                                                    > Jest też jeszcze jeden aspekt, który przemilczasz - ten "majątek" czy status je
                                                    > st dla ciebie platformą egzystencji a dla mężczyzn - jednym z kardynalnych elem
                                                    > entów ich atrakcyjności.
                                                    > Ty możesz imponować mężczyznom urodą, o ile ją posiadasz. Rozwód Cię nie zubaża
                                                    > pod kątem erotyki.

                                                    Przeciez to sie kupy nie trzyma. Bedac w zwiazku, nieudanym jak sam twierdzisz jestes " zubozony pod katem erotyki" do zera. Rozwod nie gwarantuje wprawdzie ze zaruchasz, ale mimo wszystko masz wieksze szanse. No chyba ze chcesz dobie poplakac, ze jestes beznadziejny, to czy z rozwodem czy bez i tak zadna Cie nie bedzie chciala ;-)

                                                    > Natomiast mężczyzna odchodzący na śmietnik, nie tylko nic nie zyskuje (jego now
                                                    > a dostępność związkowa jest dewastowana przez tragiczną sytuację materialną) al
                                                    > e i traci - realnie jego poziom życia ulega gwałtownemu pogorszeniu się.
                                                    > Jak więc widzisz, chodzi o pewien ekonomiczny bilans. Jak zwykle w życiu ;)

                                                    Dzieki pracy i duzej determinacji mozna stanac na nogi i wyjsc z marazmu. Nie wiem co tu w ogole rozwazac. Jeszcze raz przypomne, ze jestes zdrowy, mlody i inteligentny.
                                                  • bgz0702 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 04.04.18, 18:56
                                                    zawle napisała:
                                                    >
                                                    > No jeśli kręci ich oszukiwanie, kłamanie, mataczenie, ta niepewność- wyda się,
                                                    > nie wyda to rozumiem i nie ma nad czym dyskutować. Jedni nie mogą się oprzeć mi
                                                    > nistrantom, inni zdradom. Jednak....zdrowy, dorosły człek to ma po drodze do po
                                                    > djęcia kilka ważnych decyzji....na poziomie chyba możliwym do trzeżwego przemyś
                                                    > lenia...pierwsze spodobanie się, czy zainscenizować pierwsze spotkanie, czy się
                                                    > pierwszy raz pocałować, czy znależć się razem w miejscu sprzyjającemu zbliżeni
                                                    > u. Oglądałam kiedyś program o zboczeniach. Pedofil mówił że jak go nachodziło t
                                                    > o czuł swąd palącej się gumy i już nad sobą nie panował. Ogrniam, o ile tak jes
                                                    > t.
                                                    > Świadomość kłamstwa mi dokucza nonstop. Nie tylko w tym jednym momencie kiedy j
                                                    > e popełniam. Podobnie świadomość ukrzywdzania kogoś. Ja też popełniam błędy i m
                                                    > ocuje się z nimi całymi latami lub dotąd dopóki ich nie naprawię. Nie masz tak?
                                                    > Może za dużo myślę...na pewno za dużo myślę.
                                                    >
                                                    No, za duzo mysle od dziecinstwa:)) ale poniewaz tak mysle i mysle to wiem ze prawda jest taka ze ja wiem ze moglabym "mataczyc":) wszyscy "matacza" jak nie na jawie to w snach/marzeniach:) pewnie dostane za to w leb ze kawal ze mnie niewrazliwej pizdy i nielojalnej kobiety, ale ja jestem lojalna i wierna i lubie meza, tyle ze to nie oznacza ze nie stac mnie na to zeby zdradzac, stac mnie. Lubie seks i bez problemu i nie w imie milosci nawet moglabym to zrobic, wiec ogarniam ze ktos to robi. Kibicuje wszystkim romantycznym kochankom ale takiemu obrotowemu tez kibicuje, niech kazdy robi co chce. Dla mnie to sprawa wyboru, wybierasz to co uwazasz za sluszne, nie wszyscy lubia tracic. Wiecej, tracic nie lubi nikt ale niektorzy traca, i brawo dla nich:) bohaterzy, dla mnie tez:))
                                                    Taka dyskusja zawsze podzieli, podobnie jak ta o aborcji, wszyscy maja dobre argumenty, jedni walcza "w obronie moralnosci," a drudzy "w obronie wolnosci i prawa wyboru"
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dzi 03.04.18, 22:53
                                                    zawle napisała:


                                                    > Ja nie mówię o profanowaniu bliskosci seksem. Ja mówię o profanowaniu bliskosci
                                                    > kłamstwem, wciaganiem w oszukiwanie.

                                                    Przecież tu sami rastamani.
                                        • hello-kitty2 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 19:39
                                          lybbla napisał:

                                          > I daleko jej do bycia singielką.
                                          > Ma duże doświadczenie w waleniu partnera po rogach.

                                          A jaki to ma zwiazek z moja wypowiedzia? Stoi w sprzecznosci z nia czy jak?
                                          • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 22:23
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > lybbla napisał:
                                            >
                                            > > I daleko jej do bycia singielką.
                                            > > Ma duże doświadczenie w waleniu partnera po rogach.
                                            >
                                            > A jaki to ma zwiazek z moja wypowiedzia? Stoi w sprzecznosci z nia czy jak?

                                            A taki, że bliżej Ci do Gogola a próbujesz wejść w buty TJ.
                                            Trochę pocieszne.
                                            Mając za sobą doświadczenia gogolowe, wysnuwasz krańcowo odmienne związki.
                                            To co Ciebie różni od Gogola to to, że Gogol znalazł.
                                            Zmagasz się ze swoim twierdzeniem o nieistnieniu.
                                            Inni mają łatwiej, pokazują istnienie.
                                            • hello-kitty2 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 00:01
                                              lybbla napisał:

                                              > A taki, że bliżej Ci do Gogola a próbujesz wejść w buty TJ.
                                              > Trochę pocieszne.
                                              > Mając za sobą doświadczenia gogolowe, wysnuwasz krańcowo odmienne związki.
                                              > To co Ciebie różni od Gogola to to, że Gogol znalazł.
                                              > Zmagasz się ze swoim twierdzeniem o nieistnieniu.
                                              > Inni mają łatwiej, pokazują istnienie.

                                              Ja mam wszelakie doswiadczenia na swoim koncie. Co mnie rozni od Gogola to, ze ja nie chce zyc jak Gogol, bo mi sie takie zycie nie podoba.
                                              • sabat3 Ja p...le 04.04.18, 08:33
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Ja mam wszelakie doswiadczenia na swoim koncie. Co mnie rozni od Gogola to, ze
                                                > ja nie chce zyc jak Gogol, bo mi sie takie zycie nie podoba.

                                                To zabieraj dupę w troki od tego Holendra, bierz dziecko pod pachę i zapierdalaj tyrać przy przerzucaniu kurczaków z TIRa, bo, póki co, jesteś babskim odpowiednikiem Gogola - nieuczciwie żerujesz na zasobach bogatszego od siebie faceta. Gogol przypiął się nieuczciwie do nie swojego ruchania, Ty przypięłaś się do cudzego portfela.
                                                Wam, babom, nie sposób niczego wytłumaczyć. Trzeba wytknąć grubym, brudnym, męskim paluchem. Święte, kurwa, Teresy, jedna z drugą.
                                                Śmierdzi wam seks, przeszkadzają faceci latający ze sterczącymi pałami, ale systemowe jebanie płci męskiej jest ok. Dojenie mężczyzn na kasę jest spoko. Asymetria w sądach rodzinnych nie boli Kalego, bo to Kali zajebać krowa. Szkoda słów.

                                                To jest proste jak konstrukcja cepa - faceci chcą seksu, baby chcą całej reszty. I dymają drugą płeć jak mogą, żeby to dostać. Wina jest po obu stronach, obie strony mają swoje brudne chwyty, ale lepiej jest widzieć tylko wstrętnych, żonatych facetów, którzy ruchają biedne baby, a kobiety nic - tylko nieszczęśliwe, wyruchane i poszkodowane.
                                                Otworzyć oczy i dostrzec swoją belkę w oku!
                                                Rzygać się chce.

                                                • marek.zak1 Re: Ja p...le 04.04.18, 09:12
                                                  sabat3 napisał:


                                                  > To jest proste jak konstrukcja cepa - faceci chcą seksu, baby chcą całej reszty. I dymają drugą płeć jak mogą, żeby to dostać.
                                                  ---------------------------
                                                  Skoro tak to określiłeś, następuje dobrowolna wymiana, i nie trzeba nikogo dymać. A faceci, ja na przykład, chcę oprócz seksu jeszcze od mojej sporo innych rzeczy.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 09:22
                                                    marek.zak1

                                                    A faceci, ja na przykład, chcę oprócz seksu jeszcze od mojej sporo innych rz
                                                    > eczy.

                                                    A baby oprocz calej reszty, czasem chca tez seksu. Jednak srodek ciezkosci jest w innym miejscu.
                                                    Jakby ci ktos dawal fajne papierki po cukierku bez zawartosci, to wymiana bylaby slaba.
                                                    Dla bab seks bez calej reszty to papierek po cukierku. Dla chlopa cala reszta bez seksu jest tym pustym papierkiem. Nie ma znaczenia jak bardzo jest kolorowy i jaka ma szate graficzna, poki brak w nim zawartosci.
                                                  • marek.zak1 Re: Ja p...le 04.04.18, 09:58
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A baby oprocz calej reszty, czasem chca tez seksu. Jednak srodek ciezkosci jest w innym miejscu.
                                                    > Jakby ci ktos dawal fajne papierki po cukierku bez zawartosci, to wymiana bylaby slaba.
                                                    > Dla bab seks bez calej reszty to papierek po cukierku. Dla chlopa cala reszta bez seksu jest tym pustym papierkiem. Nie ma znaczenia jak bardzo jest kolorowy i jaka ma szate graficzna, poki brak w nim zawartosci.
                                                    -------------------------------
                                                    Jakiś czas temu założyłem wątek: ,,seks za związek", czy coś podobnego. Jest to wg mnie jedna z przybliżeń rzeczywistości. Powtarzam, ,,przybliżeń". A tutaj jeden z moich utworów, inspirowanych (także) forum.

                                                    Tajemnica związkowego sukcesu

                                                    Uwieść babkę prosta sprawa,
                                                    To są tylko wszak początki.
                                                    Najpierw fun jest i zabawa,
                                                    Z czasem wchodzą nowe wątki.

                                                    Ona przecież oczekuje,
                                                    I spodziewa się niemało.
                                                    Od mężczyzny, co próbuje,
                                                    Zdobyć jej bajeczne ciało.

                                                    Bo uczucie to podstawa,
                                                    Aby dobrze zaiskrzyło,
                                                    Miłość - zasadnicza sprawa,
                                                    Żeby razem fajnie było.

                                                    Potem jednak do roboty
                                                    Popchnąć trzeba wszak faceta.
                                                    Bo bez kasy są kłopoty
                                                    Każda mądra wie kobieta.

                                                    Więc zasuwaj by mieć ciało,
                                                    Dobra przynoś jej do domu,
                                                    Wtedy będzie wam się działo,
                                                    Jak się dzieje się mało komu.

                                                    Gdy uśmiecha się do ciebie,
                                                    A ten uśmiech cię powala,
                                                    I poczujesz się jak w niebie.
                                                    Wiedz, że będziesz zapierdalać.


                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 10:05
                                                    Poza tym, Marek, wydaje mi sie, ze z babami to jest tak, ze sporo w tym ich gadaniu wymachiwania szabelka i takiego "krokodyla daj mi luby". Szczerosc nie jest ich mocna strona.
                                                    No to jest tak - zonatemu: "nie, bo jestes zonaty". No to sie rozwiedzie i wyprowadzi do rodzicow. Bedzie: "wiesz co mysle o facetach, ktorzy mieszkaja z rodzicami?" No to sie sprezy i wezmie kolejne etaty, albo rodzice kopna w kalendarz: "e no, fajnie, ale jak nie zarabiasz X, to wez nawet nie zaczynaj". Jak zagryzie murawe i zacznie zarabiac X, to uslyszy: "wiesz, nie mieszkasz z rodzicami, zarabiasz X, ale jestes juz dla mnie za stary i za bardzo zjechany zyciem. Sorry."
                                                    I tydzien pozniej spotka te babke calujaca sie z zonatym sasiadem, dziesiec lat starszym od niego :))
                                                  • marek.zak1 Re: Ja p...le 04.04.18, 10:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No to jest tak - zonatemu: "nie, bo jestes zonaty". No to sie rozwiedzie i wyprowadzi do rodzicow. Bedzie: "wiesz co mysle o facetach, ktorzy mieszkaja z rodzicami?" No to sie sprezy i wezmie kolejne etaty, albo rodzice kopna w kalendarz: "e no, fajnie, ale jak nie zarabiasz X, to wez nawet nie zaczynaj". Jak zagryzie murawe i zacznie zarabiac X, to uslyszy: "wiesz, nie mieszkasz z rodzicami, zarabiasz X, ale jestes juz dla mnie za stary i za bardzo zjechany zyciem. Sorry."
                                                    > I tydzien pozniej spotka te babke calujaca sie z zonatym sasiadem, dziesiec lat starszym od niego :))
                                                    ----------------------------
                                                    Wiesz, ja wszystkie moje romanse włącznie z ostatnim, w którym jestem do dziś, miałem na studiach i mogę o tych sprawach, statusach, kasie sobie tutaj poczytać. W tamtym okresie nie miało to żadnego znaczenia.
                                                    Gdybym sie nie związał i szukał dalej, być może sprawy materialne miałyby przełożenie na moje sukcesy z kobietami, bądź ich brak. Tego nie wiem.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 10:59
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Gdybym sie nie związał i szukał dalej, być może sprawy materialne miałyby przeł
                                                    > ożenie na moje sukcesy z kobietami, bądź ich brak. Tego nie wiem.

                                                    Juz gdybys musial sie rozwiesc, to sprawy materialne mialyby kluczowe przelozenie na Twoje ewentualne sukcesy z kobietami :)
                                                    A w przypadku Twojej zony - nie. I tu jest umiejscowiona cala hipokryzja "oceniajacych" kobiet.
                                                    Strzel od czapy jaki dochod musialbys miec, zeby przetrwac w czasach, gdy dzieci byly jeszcze na Twoim utrzymaniu. Bo teraz... bez urazy, ale dziadek juz jestes, ciezko w takim wieku porownywac.
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 11:26
                                                    > Juz gdybys musial sie rozwiesc, to sprawy materialne mialyby kluczowe przelozen
                                                    > ie na Twoje ewentualne sukcesy z kobietami :)
                                                    > A w przypadku Twojej zony - nie. I tu jest umiejscowiona cala hipokryzja "oceni
                                                    > ajacych" kobiet.

                                                    Owszem, sprawy materialne mają przełożenie na sukcesy kobiet z mężczyznami.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 04.04.18, 11:54
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > I tu jest umiejscowiona cala hipokryzja "oceni
                                                    > ajacych" kobiet.

                                                    Sabat gdzie Ty widzisz hipokryzje? Przeciez to wynika z psychoewo: kobieta nie moze inwestowac w miejsce, ktore juz jest zajete. Musi dbac o zasoby dla wlasnych dzieci (w tym potencjalnych z kochankiem), a zonaci zwykle sa juz rozmnozeni. To jest kobiece dziedzictwo po przodkach.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 11:59
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sabat gdzie Ty widzisz hipokryzje? Przeciez to wynika z psychoewo: kobieta nie
                                                    > moze inwestowac w miejsce, ktore juz jest zajete. Musi dbac o zasoby dla wlasny
                                                    > ch dzieci (w tym potencjalnych z kochankiem), a zonaci zwykle sa juz rozmnozeni
                                                    > . To jest kobiece dziedzictwo po przodkach.

                                                    A męskie dziedzictwo po przodkach to dążenie do ruchania przede wszystkim i odnajdywanie w tym przyjemności. Jakoś nie przeszkadza to kobietom wyrażać niesmaku i oburzenia z tego powodu, że mężczyzna uwikłany w jakieś poważne zależności usiłuje sobie ułożyć życie w sferze, która jest dla niego bardzo ważna. Czyli krótko mówiąc - będąc żonatym, szuka sobie kochanki.
                                                    Tu widzę hipokryzję.
                                                    Wyraża się ona w nierównej ocenie naszego ewolucyjnego dziedzictwa :)
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 12:55
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > A męskie dziedzictwo po przodkach to dążenie do ruchania przede wszystkim i odn
                                                    > ajdywanie w tym przyjemności. Jakoś nie przeszkadza to kobietom wyrażać niesmak
                                                    > u i oburzenia z tego powodu, że mężczyzna uwikłany w jakieś poważne zależności
                                                    > usiłuje sobie ułożyć życie w sferze, która jest dla niego bardzo ważna. Czyli k
                                                    > rótko mówiąc - będąc żonatym, szuka sobie kochanki.
                                                    > Tu widzę hipokryzję.
                                                    > Wyraża się ona w nierównej ocenie naszego ewolucyjnego dziedzictwa :)

                                                    Ja o ewolucyjnym dziedzictwie nic nie wiem i sie nim nie zajmuje. Ciekawi mnie tylko czemu ta zona nie moze byc jego kochanka i dlaczego biedny chlop musi ruchac na boku ? Dziwi mnie tez, ze o ile sie tylko da, to zostawia sobie " na zapas" te nieruchawa zone, ktora seksem sie brzydzi. Dla ozdoby ja trzyma, czy po co ? Zeby gacie prala ? Ale przeciez to seks dla niego najwazniejszy, seks i ruchanie. Cos tu nie gra.
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 13:11
                                                    "Dziwi mnie tez, ze o ile sie tylko da, to zostawia sobie " na zapas" te nieruchawa zone, ktora seksem sie brzydzi. Dla ozdoby ja trzyma, czy po co ? Zeby gacie prala ? Ale przeciez to seks dla niego najwazniejszy, seks i ruchanie. Cos tu nie gra."

                                                    Sabat tkwi, bo nie ma pieniędzy.
                                                    A Gogol pewnie temu, że woli,by go lubiło dwie baby niż jedna. Że niby od nadmiaru głowa nie boli.
                                                    Ty jesteś, mabelle, bardzo bezkompromisowa. Podziwiam, ale większość ludzi nie wyobraża sobie nawet czegoś podobnego.
                                                    W przypadku niewygodnych, cisnących i obcierających butów, Ty je zrzucasz i idziesz dalej boso, a reszta po prostu tak stopy wykrzywia, by jak najmniej bolało.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 13:31
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > W przypadku niewygodnych, cisnących i obcierających butów, Ty je zrzucasz i idz
                                                    > iesz dalej boso, a reszta po prostu tak stopy wykrzywia, by jak najmniej bolało

                                                    Ok. Rozumiem. Mnie tylko chodzi o niekonsekwencje.Skoro seks najwazniejszy, to o seks w zyciu zabiegam w pierwszej kolejnosci. Wszystko poswiece zeby ten seks miec. I analogicznie- jezeli twierdze ze to np. milosc jest najwazniejsza, uczciwosc, to tak zarzadzam swoim zyciem zeby i milosc miec i uczciwym byc. Bo to dla mnie najwazniejsze przeciez.
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 13:38
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Dziwi mnie tez, ze o ile sie tylko da, to zostawia sobie " na zapas" te nieruc
                                                    > hawa zone, ktora seksem sie brzydzi. Dla ozdoby ja trzyma, czy po co ? Zeby gac
                                                    > ie prala ? Ale przeciez to seks dla niego najwazniejszy, seks i ruchanie. Cos t
                                                    > u nie gra."
                                                    >
                                                    > Sabat tkwi, bo nie ma pieniędzy.
                                                    > A Gogol pewnie temu, że woli,by go lubiło dwie baby niż jedna. Że niby od nadmi
                                                    > aru głowa nie boli.
                                                    > Ty jesteś, mabelle, bardzo bezkompromisowa. Podziwiam, ale większość ludzi nie
                                                    > wyobraża sobie nawet czegoś podobnego.
                                                    > W przypadku niewygodnych, cisnących i obcierających butów, Ty je zrzucasz i idz
                                                    > iesz dalej boso, a reszta po prostu tak stopy wykrzywia, by jak najmniej bolało

                                                    Mabelle jest nadgorliwa jak niektórzy neofici. Udało się jej raz zrzucić ciasne buty czyli być bezkompromisową i straciła pamięć odnośnie tego, że jak się ma przed sobą marsz po potłuczonym szkle to jednak lepiej w ciasnych butach niż boso. Bo boso na szkle to się z bólu padnie na twarz i nie zrobi kroku dalej. I że mimo obtartych pięt można w tym marszu zrobić, zaznać, doznać, dokonać, dojść, zajść. Zanim się je kiedyś zrzuci. Albo i nie zrzuci, tylko w nich umrze. Innymi słowy: straciła zdolność widzenia barw i twierdzi, że w ciasnych butach to tylko telewizor jak za Gomułki albo wręcz czarna dziura, zero światła. Bo pół biedy gdy ktoś niesie ciut nachalnie dobrą nowinę (co do wartości i słuszności której wszyscy się zgadzają), gorzej jak przestaje zauważać człowieczeństwo ludzi nie przestrzegających co do milimetra reguł. To się nazywa fanatyzm?
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 13:48
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Mabelle jest nadgorliwa jak niektórzy neofici. Udało się jej raz zrzucić ciasne
                                                    > buty czyli być bezkompromisową i straciła pamięć odnośnie tego, że jak się ma
                                                    > przed sobą marsz po potłuczonym szkle to jednak lepiej w ciasnych butach niż bo
                                                    > so. Bo boso na szkle to się z bólu padnie na twarz i nie zrobi kroku dalej. I ż
                                                    > e mimo obtartych pięt można w tym marszu zrobić, zaznać, doznać, dokonać, dojść
                                                    > , zajść. Zanim się je kiedyś zrzuci. Albo i nie zrzuci, tylko w nich umrze.


                                                    Jasne. Od pracy Andzia to sie umiera :-) Ty popadasz w jeszcze bardziej dramatyczne tony niz Sabat :-) A moze po prostu z zyciem trzeba sie czasem zmierzyc ? Nie jadac na czyis plecach, ale w koncu samemu. Bez sciemy i oszukiwania, ze to zla zona, zly maz, zly system, zle zycie, zli rodzice, ze to nie moja wina. Nie pomyslalas o tym ?

                                                    Inn
                                                    > ymi słowy: straciła zdolność widzenia barw i twierdzi, że w ciasnych butach to
                                                    > tylko telewizor jak za Gomułki albo wręcz czarna dziura, zero światła. Bo pół b
                                                    > iedy gdy ktoś niesie ciut nachalnie dobrą nowinę (co do wartości i słuszności k
                                                    > tórej wszyscy się zgadzają), gorzej jak przestaje zauważać człowieczeństwo ludz
                                                    > i nie przestrzegających co do milimetra reguł. To się nazywa fanatyzm?

                                                    Jesli ktos oszukuje dla wlasnej wygody, to czego nalezy sie w nim doszukiwac, uswiadomisz mnie ?
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:36
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jasne. Od pracy Andzia to sie umiera :-)

                                                    To zależy od jakiej i w jakim wieku. I od ogólnego stanu zdrowia. Zgony w wyniku przepracowania są wcale nie takie rzadkie, a w wyniku długotrwałej choroby zawodowej - wręcz częste. Szczególnie jak się przerzuca wyngiel, wory z cementem, kontenery czy ciągnie kilkaset kilo na paleciaku przez całą dniówkę. A takie "roboty" można dostać jako "dodatkowy etat" jeśli nie jest się specem w jakimś fachu.
                                                    Serio - strasznie mnie wkurwia takie zarozumiałe pierdolenie o tym, że ktoś jest super a inni to są leniuchy.
                                                    Strasznie kozakujesz jeśli chodzi o zdrowie - ciesz się, że je masz. Ja już w samym tym roku byłem dwa tygodnie na chorobowym i to nie dlatego, że bolał mnie paluszek i główka, ale nie byłem w stanie się podnieść z łóżka. Nie metaforycznie, tylko dosłownie - przewracałem się, a jak straciłem przytomność, to zrobiłem w domu małą demolkę, bo padłem na sprzęty. Mam już za sobą małą wędrówkę po różnych specjalistach. A etat mam jeden.
                                                    Mówię - fajnie się rzuca na wiatr słowa, zdrowie to jeden z podstawowych zasobów.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Serio - strasznie mnie wkurwia takie zarozumiałe pierdolenie o tym, że ktoś jes
                                                    > t super a inni to są leniuchy.
                                                    > Strasznie kozakujesz jeśli chodzi o zdrowie - ciesz się, że je masz. Ja już w s
                                                    > amym tym roku byłem dwa tygodnie na chorobowym i to nie dlatego, że bolał mnie
                                                    > paluszek i główka, ale nie byłem w stanie się podnieść z łóżka. Nie metaforyczn
                                                    > ie, tylko dosłownie - przewracałem się, a jak straciłem przytomność, to zrobiłe
                                                    > m w domu małą demolkę, bo padłem na sprzęty. Mam już za sobą małą wędrówkę po r
                                                    > óżnych specjalistach. A etat mam jeden.
                                                    > Mówię - fajnie się rzuca na wiatr słowa, zdrowie to jeden z podstawowych zasobó
                                                    > w.

                                                    Glaszcze Cie po glowie i wspolczuje. Dobrze ze masz zone u boku, przynajmniej w czasie choroby Ci herbate podala.
                                                    Ale zaraz, Ty masz chyba jakies studia skonczone ? Znaczy myslec umiesz.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:53
                                                    Dodam coś jeszcze: ostatnie kilka lat spędziłem w takich miejscach pracy gdzie sporo pracowało się fizycznie. Dużą część kadry stanowiły łebki po dwudziestce, którzy trafiali tam, bo nie chciało im się uczyć, albo mieli średnie ku temu warunki intelektualne, ale generalnie przemykali po parę miesięcy w firmie i znikali. Ale wszędzie była też stara ekipa (z 20-30%). Strasznie zniszczeni fizycznie ludzie, widać było w szatni blizny po operacjach, ochraniacze na stawy, różne bandaże wzmacniające. I u nich - niezależnie gdzie nie pracowałem - był ogromny respekt wobec pracy. Zawsze mówili - nie dźwigaj sam, wołaj innych, zdrowie, kręgosłup masz jeden. Nikt ci za niego nie zwróci. Nie tyraj ponad siły, nikt tego nie zauważy, a ty padniesz.
                                                    Widać mieli ku temu jakieś przesłanki, ciała tych starych wiarusów mówiły same za siebie.
                                                    Druga sprawa - świeżo po ślubie remontował nam mieszkanie taki pan, który właśnie zapierdalał na dwa etaty. Jeden miał na budowie, a potem tylko zjadał w domu obiad i jechał do klienta na fuchy, do wieczora. Cóż - po pewnym czasie skończyło się babci sranie - tak się zajechał, że trafił na pół roku do szpitala.
                                                    I, że tak powiem, tyle by było jeśli chodzi o jego dwa etaty. A stało się to tuż po jego czterdziestce, bo to młody chłop w sumie był. Ale przekozakował.
                                                    Ale ja wiem, Ty jesteś ze stali Mabelle, jak Birkut.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 17:27
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale wszędzie była też stara ekipa (z 20-30%). Strasznie zniszczeni fizycz
                                                    > nie ludzie, widać było w szatni blizny po operacjach, ochraniacze na stawy, róż
                                                    > ne bandaże wzmacniające.

                                                    Przeciez te opaski i ochraniacze, pasy sciskowe sa wlasnie po to zeby sie tych kontuzji nie nabawic :-D Podobnie z ochrona sluchu i wzroku. W zyciu bym nie polazla do klatki z robotem bez czapki ochronnej, ani nie pchala sie do pracy przy plynnym metalu bez kombinezonu. Nie planuje jakiejs strasznej ruiny zdrowia na starosc :-)

                                                    I u nich - niezależnie gdzie nie pracowałem - był ogro
                                                    > mny respekt wobec pracy. Zawsze mówili - nie dźwigaj sam, wołaj innych, zdrowie
                                                    > , kręgosłup masz jeden. Nikt ci za niego nie zwróci. Nie tyraj ponad siły, nikt
                                                    > tego nie zauważy, a ty padniesz.

                                                    Slusznie. Tylko trzeba bylo o tym pomyslec wczesniej i wybrac zawod... mniej dla nich ekstremalny ;-)

                                                    > Widać mieli ku temu jakieś przesłanki, ciała tych starych wiarusów mówiły same
                                                    > za siebie.

                                                    Ja tam lubie facetow z bliznami :-)

                                                    > Druga sprawa - świeżo po ślubie remontował nam mieszkanie taki pan, który właśn
                                                    > ie zapierdalał na dwa etaty. Jeden miał na budowie, a potem tylko zjadał w domu
                                                    > obiad i jechał do klienta na fuchy, do wieczora. Cóż - po pewnym czasie skończ
                                                    > yło się babci sranie - tak się zajechał, że trafił na pół roku do szpitala.
                                                    > I, że tak powiem, tyle by było jeśli chodzi o jego dwa etaty. A stało się to tu
                                                    > ż po jego czterdziestce, bo to młody chłop w sumie był. Ale przekozakował.

                                                    Serio ? Z tego co wiem to mezczyzn zabijaja w pierwszej kolejnosci choroby ukladu krazenia, a nie ciezka praca. A one z kolei biora sie z otylosci, palenia, braku sportu. Plus stres. Ciezka, fizyczna praca raczej stoi troche dalej w kolejce do zabijania.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 17:36
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Przeciez te opaski i ochraniacze, pasy sciskowe sa wlasnie po to zeby sie tych
                                                    > kontuzji nie nabawic :-D

                                                    No, tylko ze ci co je nosza, to juz zazwyczaj po to, zeby nie nadwyrezyc jeszcze bardziej.

                                                    > Slusznie. Tylko trzeba bylo o tym pomyslec wczesniej i wybrac zawod... mniej dl
                                                    > a nich ekstremalny ;-)

                                                    Ale z nich matoly! Przeciez mogli wybrac bycie prezesem albo dyrektorem.

                                                    > Ja tam lubie facetow z bliznami :-)

                                                    Pooperacyjnymi? :p

                                                    > Serio ? Z tego co wiem to mezczyzn zabijaja w pierwszej kolejnosci choroby ukla
                                                    > du krazenia, a nie ciezka praca. A one z kolei biora sie z otylosci, palenia, b
                                                    > raku sportu. Plus stres. Ciezka, fizyczna praca raczej stoi troche dalej w kole
                                                    > jce do zabijania.

                                                    Serio - ruch to zdrowie, ale do pewnej dawki. Wielu zawodowych sportowcow po ukonczeniu kariery to mocno schorowani ludzie.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 18:06
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No, tylko ze ci co je nosza, to juz zazwyczaj po to, zeby nie nadwyrezyc jeszcz
                                                    > e bardziej.

                                                    No to chyba prawidlowo, nie ? Bol to przeciez w koncu sygnal zeby cos zrobic abu mu zaradzic, zapobiec kontuzji, powaznym uszkodzeniom.

                                                    > Ale z nich matoly! Przeciez mogli wybrac bycie prezesem albo dyrektorem.

                                                    Tak z moich obserwacji, to niektorych meczy kazda praca. Mysle ze w prezesowaniu znalezliby tyle ciemnych stron i tak potrafiliby Ci o nich opowiedziec, ze zaczalbys im wspolczuc :-)

                                                    > Pooperacyjnymi? :p

                                                    Kazdymi :-) Rany sie przeciez szyje, skad wiadomo, ze nie doznane w akcji ratowania powodzian, a na stole operacyjnym ? ;-)

                                                    > Serio - ruch to zdrowie, ale do pewnej dawki. Wielu zawodowych sportowcow po uk
                                                    > onczeniu kariery to mocno schorowani ludzie.

                                                    Oczywiscie ze nie sport wyczynowy. Ale nadal podtrzymuje wersje ze fizyczna praca nie jest az taka mordercza dla czlowieka. Moze cos z konia mamy ? I osla ? ;-)
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 18:14
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Oczywiscie ze nie sport wyczynowy. Ale nadal podtrzymuje wersje ze fizyczna pra
                                                    > ca nie jest az taka mordercza dla czlowieka.

                                                    Bo slabo ogarniasz temat sportu, jak widze. Praca potrafi byc czynnoscia bardziej eksploatujaca organizm, bo nie daje sie czasu na regeneracje i nie zapewnia odpowiedniej dawki protein. To powoduje, ze robotnik wyglada jak patyk, mimo ogromnej sily, ktora jest glownie efektem adaptacji ukladu nerwowego. Problem w tym, ze wysilek tego typu jest poza kontrola lekarza i nie jest wynikiem planu treningowego. Nie dba sie o stawy i nie zazywa witamin i mikroelementow. Dlatego zrobic z siebie wrak jest o wiele latwiej.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 18:30
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Bo slabo ogarniasz temat sportu, jak widze.

                                                    Wyczynowego nie ogarniam w ogole.

                                                    Praca potrafi byc czynnoscia bardzi
                                                    > ej eksploatujaca organizm, bo nie daje sie czasu na regeneracje i nie zapewnia
                                                    > odpowiedniej dawki protein. To powoduje, ze robotnik wyglada jak patyk, mimo og
                                                    > romnej sily, ktora jest glownie efektem adaptacji ukladu nerwowego. Problem w t
                                                    > ym, ze wysilek tego typu jest poza kontrola lekarza i nie jest wynikiem planu t
                                                    > reningowego. Nie dba sie o stawy i nie zazywa witamin i mikroelementow. Dlatego
                                                    > zrobic z siebie wrak jest o wiele latwiej.

                                                    A siedzenie osiem godzin za biurkiem, gdzie i kregoslup, i stawy skazane sa na bezruch, plus oczy wpatrzone w ekran, to rozumiesz - samo zdrowie :-)
                                                    Najlepszy jest umiarkowany wysilek fizyczny, na swiezym powietrzu, w nie ekstremalnych warunkach pogodowych i brak stresu. Jasne :-)

                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 14:54
                                                    Ja bym mabelle fanatyzmu nie przypisywała. Nie, to jest po prostu taki pewien brak cierpliwości czy wyrozumiałości, który płynie z tego, że właśnie samemu było się w dupie i się z niej wyszło i ani się świat nie zawalił, ani plagi egipskie nie nastąpiły, ani nikt pod mostem nie wylądował.
                                                    Ja mam coś podobnego, choć skala mniejsza, w stosunku do palaczy, którzy "nie mogą" rzucić. Sama paliłam, sama rzuciłam i wkurza mnie słuchanie wymówek, bo słyszę w nich siebie - tę palącą, smrodzącą i jęczącą.
                                                    Poza tym mabelle ma rację, widząc niekonsekwencje - bo koniec końców to nie seks jest najważniejszy, tylko poczucie bezpieczeństwa socjalnego płynące z posiadania pewnej ilości dóbr materialnych, takich jak chociażby lokal mieszkalny. W drugiej kolejności zaś istotna jest równowaga interakcji seksualnej - że ja pragnę i mnie pragną, ja daję rozkosz i ja ją otrzymuję, dzielę się intymnością i dostaję intymność. I to wszystko idzie przed seksem, bo przecież seks w takim rozumieniu jak u obrotowego można mieć w każdej chwili za 50 zeta, a w pewnych miejscach prawdopodobnie za jeszcze mniej.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:04
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Ja mam coś podobnego, choć skala mniejsza, w stosunku do palaczy, którzy "nie m
                                                    > ogą" rzucić. Sama paliłam, sama rzuciłam i wkurza mnie słuchanie wymówek, bo sł
                                                    > yszę w nich siebie - tę palącą, smrodzącą i jęczącą.

                                                    To zależy od stopnia uzależnienia.

                                                    > Poza tym mabelle ma rację, widząc niekonsekwencje - bo koniec końców to nie sek
                                                    > s jest najważniejszy, tylko poczucie bezpieczeństwa socjalnego płynące z posiad
                                                    > ania pewnej ilości dóbr materialnych, takich jak chociażby lokal mieszkalny. W
                                                    > drugiej kolejności zaś istotna jest równowaga interakcji seksualnej - że ja pra
                                                    > gnę i mnie pragną, ja daję rozkosz i ja ją otrzymuję, dzielę się intymnością i
                                                    > dostaję intymność. I to wszystko idzie przed seksem, bo przecież seks w takim r
                                                    > ozumieniu jak u obrotowego można mieć w każdej chwili za 50 zeta, a w pewnych m
                                                    > iejscach prawdopodobnie za jeszcze mniej.

                                                    Widzisz ją bardzo pozytywnie. Moim zdaniem jest inaczej - Mabelle kiedyś sama bardzo się bała, a teraz gdy już się udało, to drwi z "tchórzy". To jest rodzaj wyniosłości, samochwała.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Widzisz ją bardzo pozytywnie. Moim zdaniem jest inaczej - Mabelle kiedyś sama b
                                                    > ardzo się bała, a teraz gdy już się udało, to drwi z "tchórzy". To jest rodzaj
                                                    > wyniosłości, samochwała.


                                                    Z nikogo nie drwie. Pokazuje Ci Twoja niekonsekwencje, a Ty sie burzysz. Nie, nie balam. Bylam leniwa i wygodna.
                                                    I samo sie nie udalo.
                                                    I jeszcze pytanie- co Ciebie moze zmotywowac do dzialania ? Cudzy sukces jak widac na pewno nie.

                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:23
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > jeszcze pytanie- co Ciebie moze zmotywowac do dzialania ? Cudzy sukces jak wi
                                                    > dac na pewno nie.

                                                    Plan, racjonalna kalkulacja. Prawdopodobnie juz teraz byloby mnie stac by wynajac pokoj u moich rodzicow. Zmieniam prace, akurat na taka w strone "myslenia". Jesli uda mi sie przez kilka miesiecy okrzepnac w nowym miejscu pracy - zaczne dzialac teraz, a nie za kilka lat, jak wstepnie planowalem.
                                                    Nie znosze dzialania na spontan. Przemawiaja do mnie analizy i obliczenia.
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 15:25
                                                    " Cudzy sukces jak widac na pewno nie."

                                                    Cudzy sukces może zmotywować, jeśli człowiek dostrzega sporą analogię między sytuacją swoją, a sytuacją wyjściową osoby, która odniosła sukces. Sabat, jak mniemam, nie widzi podobieństwa swojej sytuacji do Twojej, bo ocenia Twoją sytuację jako znacznie lepszą, stąd i Twój sukces nie może być dla niego motywujący.
                                                    Zresztą podejrzewam, że u sabata główną rolę odgrywa jego psyche, a nie realne okoliczności zewnętrzne. Czrnowidztwo, wyolbrzymianie ewentualnych zagrożeń, "nie-da-siestwo", brak poczucia sprawczości, niewiara w swój potencjał, racjonalizacja itd. Osobom z taką konstrukcją psychiczną jest zawsze ciężej dokonać zmiany i dlatego potrzebują bardzo mocnych motywacji. Mocniejszych pewnie, niż fakt, że żona zrzędzi i się plecami odwraca...
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:30
                                                    Nie, wynika z tego, ze ja umiem uzywac kalkulatora :)
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 15:36
                                                    "Nie, wynika z tego, ze ja umiem uzywac kalkulatora "

                                                    Ale że sobie trochę poprzesadzasz, to też fakt, nie zaprzeczaj. Bo po co na przykład w tym kontekście bezdomni? Czy bezdomni w swej masie składają się z nieszczęśników pokonanych alimentami? No chyba jednak nie za bardzo? Poza tym, Ty masz jeszcze rodziców? Są tak wyrodni, że pozwoliliby Ci gnić pod mostem?
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 16:01
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Cudzy sukces może zmotywować, jeśli człowiek dostrzega sporą analogię między sy
                                                    > tuacją swoją, a sytuacją wyjściową osoby, która odniosła sukces. Sabat, jak mni
                                                    > emam, nie widzi podobieństwa swojej sytuacji do Twojej, bo ocenia Twoją sytuacj
                                                    > ę jako znacznie lepszą, stąd i Twój sukces nie może być dla niego motywujący.

                                                    Jasne, kobieta przeciez moze uzyczyc otworu za pieniadze/ znalezc sponsora/ bogatego meza. W czym problem:-)
                                                    Rownie wygodnie jest przeoczyc fakt ze na rynku pracy kobiety byly i beda zawsze w gorszej sytuacji, z powodu plci, wieku, dysproporcji w zarobkach.

                                                    > Zresztą podejrzewam, że u sabata główną rolę odgrywa jego psyche, a nie realne
                                                    > okoliczności zewnętrzne. Czrnowidztwo, wyolbrzymianie ewentualnych zagrożeń, "n
                                                    > ie-da-siestwo", brak poczucia sprawczości, niewiara w swój potencjał, racjonali
                                                    > zacja itd.

                                                    Co widac golym okiem, po tym jak strasznie sie zlosci ze nikt bidulka nie rozumie :-)
                                                    Ludzie walcza z naprawde powaznymi problemami- nowotwory, alkoholizm, ciezkie, nieuleczalne choroby w rodzinie. To wszystko sie wiaze z dlugotrwalym stresem, rehabilitacja, dlugotrwala hospitalizacja, kosztownymi terapiami. Noz kurna, gdzies przeciez musi przebiegac granica co jest koncem swiata, a co zwyklym, normalnym zyciem, ktore w samej swej naturze wymaga wysilku.

                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 16:30
                                                    "Rownie wygodnie jest przeoczyc fakt ze na rynku pracy kobiety byly i beda zawsze w gorszej sytuacji, z powodu plci, wieku, dysproporcji w zarobkach."

                                                    No to akurat typowe, wyolbrzymianie trudu własnej sytuacji, a pomniejszanie trudu sytuacji cudzej. Prawie każdy tak ma, przynajmniej od czasu do czasu.
                                                    Pamiętam, jak na sali, podczas chemioterapii, dwie starsze panie omal się nie pobiły licytując, która jest słabszego zdrowia :)
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 17:29
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Pamiętam, jak na sali, podczas chemioterapii, dwie starsze panie omal się nie p
                                                    > obiły licytując, która jest słabszego zdrowia :)

                                                    W tym czasie trzecia umarla :D

                                                    Masz racje - licytowanie sie nie ma sensu. Po rozwodzie obie strony maja ciezko, a to jak bardzo zalezy od ich sytuacji rynkowej. Wedlug mnie jest tak, ze bardzo slabo zarabiajacy facet ma jeszcze gorzej niz matka z dziecmi - przyklad z forum obok: facet zarabiajacy 1350 pln i zasadzone 1200 alimentow - za to ZAZWYCZAJ bardzo dobrze sytuowani mezczyzni maja o niebo lepiej niz ich partnerki obciazone dzieciakami. Jak ktos wyciaga kilkanascie tysi i ma zasadzone kilka, to to co mu zostaje wciaz pozwala na dostatnie zycie. Czyli rowno nie jest.
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 18:20
                                                    " facet zarabiajacy 1350 pln i zasadzone 1200 alimentow "

                                                    A jakim cudem? Nie przyszło Ci do głowy, że faceci ze swej strony też trochę ściemniają, by wyjść na bardziej pokrzywdzonych niż faktycznie są?
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 18:29
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " facet zarabiajacy 1350 pln i zasadzone 1200 alimentow "
                                                    >
                                                    > A jakim cudem? Nie przyszło Ci do głowy, że faceci ze swej strony też trochę śc
                                                    > iemniają, by wyjść na bardziej pokrzywdzonych niż faktycznie są?

                                                    Podobno przyznal, ze pomaga mu matka i moze czasem dorobic do 2 tysi ;)
                                                  • zawle Re: Ja p...le 06.04.18, 22:58
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Masz racje - licytowanie sie nie ma sensu.

                                                    Ma..ale wynik ten sam..Ty masz najgorzej. A jak nie masz to i tak masz bo bezdomni, kalecy i bezrobotni. Albo facet zarabiający 1300 z 1200 alimentów.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 06.04.18, 23:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Masz racje - licytowanie sie nie ma sensu.
                                                    >
                                                    > Ma..ale wynik ten sam..Ty masz najgorzej. A jak nie masz to i tak masz bo bezdo
                                                    > mni, kalecy i bezrobotni. Albo facet zarabiający 1300 z 1200 alimentów.

                                                    Albo bezdomny, bezrobotny kaleka, z 1200 alimentów.
                                                  • zawle Re: Ja p...le 06.04.18, 23:16
                                                    nooo..wypisz wymaluj Ty;))
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 06.04.18, 23:20
                                                    zawle napisała:
                                                    > nooo..wypisz wymaluj Ty;))

                                                    Ale dopiero po rozwodzie :D
                                                    Mam nadzieję, że pomożesz mi taszczyć kartony po dworcu centralnym :)
                                                  • zawle Re: Ja p...le 06.04.18, 23:48
                                                    zaplanuj jakaś wyprz:)) Mniej taszczenia i kasa w kieszeni. Jak mówiłeś..planowanie, planowanie i kalkulator.
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 07.04.18, 07:56
                                                    zawle napisała:
                                                    > zaplanuj jakaś wyprz:)) Mniej taszczenia i kasa w kieszeni. Jak mówiłeś..planow
                                                    > anie, planowanie i kalkulator.

                                                    Ale mam sprzedawac kartony czy nerke? :)
                                                  • zawle Re: Ja p...le 07.04.18, 11:39
                                                    Widzę że twoje planu mają coraz realniejszy kształt;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 09:31
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " Cudzy sukces jak widac na pewno nie."
                                                    >
                                                    > Cudzy sukces może zmotywować, jeśli człowiek dostrzega sporą analogię między sy
                                                    > tuacją swoją, a sytuacją wyjściową osoby, która odniosła sukces.

                                                    Tu sie podepne, choc moze juz padly podobne slowa. Pierwsza roznica, zasadnicza jak dla mnie, to odchowane dzieci. Jak ktos ma odchowane dzieci, tym bardziej dzieci ktore wyszly z domu, no to prosze Was, jaki jest wtedy problem? Zaden. NIe musisz wtedy podejmowac zyciowej decyzji: wypiac sie na nie czy nie? Ostatnio zupelnie postronna kolezanka powiedziala mi: Ty nic nie kombinuj ze zmianami, bo i tak nie bedziesz w stanie zostawic syna... W tym sensie zaluje, ze dzieci nie mialam w wieku 20+, wtedy w wieku 40+ jestes juz wolnym czlowiekiem.

                                                    > Zresztą podejrzewam, że u sabata główną rolę odgrywa jego psyche, a nie realne
                                                    > okoliczności zewnętrzne. Czrnowidztwo, wyolbrzymianie ewentualnych zagrożeń, "n
                                                    > ie-da-siestwo", brak poczucia sprawczości, niewiara w swój potencjał, racjonali
                                                    > zacja itd. Osobom z taką konstrukcją psychiczną jest zawsze ciężej dokonać zmia
                                                    > ny i dlatego potrzebują bardzo mocnych motywacji. Mocniejszych pewnie, niż fakt
                                                    > , że żona zrzędzi i się plecami odwraca...

                                                    Motywacja jest kobieta, z ktora On chce byc (abstrahujac od rodzaju relacji). Dla mnie tez motywacja najwyzszego stopnia jest inny mezczyzna wbrew temu, co tu ambitnie popisano o niezaleznosci i nie lapaniu kolejnej galezi. NIe jestem ambitna, chce po prostu poczuc, ze warto i ze bardzo tego chce.
                                                  • lybbla Re: Ja p...le 05.04.18, 15:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Tu sie podepne, choc moze juz padly podobne slowa.

                                                    Na tym forum padły już wszystkie słowa.

                                                    Pierwsza roznica, zasadnicza
                                                    > jak dla mnie, to odchowane dzieci. Jak ktos ma odchowane dzieci, tym bardziej...
                                                    Ostatnio zupelnie postronna kolezanka powiedziala mi: Ty nic nie kombinuj ze zmianami,
                                                    > bo i tak nie bedziesz w stanie zostawic syna...

                                                    I doskonale to rozumiemy. Pochodną nieodchowanych dzieci jest profilaktyczne nieuprawianie sportów ekstremalnych.
                                                    Czego nie rozumiemy to chojrakowanie
                                                    Mabelle PO wyfrunieciu jej pisklat z gniazda.
                                                    Wyzwanie Sabata od tchórzy. Nazwałabys siebie tchórzem?

                                                    W tym sensie zaluje, ze dzieci
                                                    > nie mialam w wieku 20+, wtedy w wieku 40+ jestes juz wolnym czlowiekiem.
                                                    >

                                                    I czas na drugą szansę.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 15:56
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wyzwanie Sabata od tchórzy. Nazwałabys siebie tchórzem?

                                                    A co ja Go wyzywam? Wrecz przeciwnie uwazam, ze powinien tak dowalic Sabatowej, ze az w piety jej pojdzie this way or another... Jesli rowniez temu sluzy to, co robi, to ja jestem za. Ja sie za tchorza nie uwazam ale nie poswiecilam nawet sekundy zeby to rozwazac. RAczej rozwazam takie kwestia w kategoriach: glupi - nieglupi. Sabata za glupiego nie uwazam. Zemste nalezy dokladnie zaplanowac. MAbelle tam potrzebowala jakiegos specjalnego ruchanka. Mysle, ze ani ja ani Sabat takiego nie potrzebujemy wiec dobrze jest jak jest, a wypatrywac mozna jeszcze lepszego.
                                                  • lybbla Re: Ja p...le 05.04.18, 16:29
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > A co ja Go wyzywam?

                                                    Nie, nie Ty ;)

                                                    > Wrecz przeciwnie uwazam, ze powinien tak dowalic Sabatowej,
                                                    > ze az w piety jej pojdzie this way or another... Jesli rowniez temu sluzy to,
                                                    > co robi, to ja jestem za.

                                                    Nie warto, jest tyle ciekawszych zajęć niż dowalanie. Można na przykład dokładać do pieca.

                                                    Ja sie za tchorza nie uwazam ale nie poswiecilam nawe
                                                    > t sekundy zeby to rozwazac. RAczej rozwazam takie kwestia w kategoriach: glupi
                                                    > - nieglupi. Sabata za glupiego nie uwazam. Zemste nalezy dokladnie zaplanowac.

                                                    Hesus, vendettę tu jakąś planujecie.


                                                    > MAbelle tam potrzebowala jakiegos specjalnego ruchanka. Mysle, ze ani ja ani Sa
                                                    > bat takiego nie potrzebujemy wiec dobrze jest jak jest, a wypatrywac mozna jesz
                                                    > cze lepszego.

                                                    No Sabat opisywał jakieś odloty, a jak się raz posmakowało jazdy bez trzymanki to człowiek nabiera dystansu.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 05.04.18, 18:50
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nie warto, jest tyle ciekawszych zajęć niż dowalanie. Można na przykład dokłada
                                                    > ć do pieca.

                                                    Z kim ? Z kolejna zapchajdziura ?

                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 05.04.18, 20:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Wyzwanie Sabata od tchórzy. Nazwałabys siebie tchórzem?
                                                    >
                                                    > A co ja Go wyzywam? Wrecz przeciwnie uwazam, ze powinien tak dowalic Sabatowej,
                                                    > ze az w piety jej pojdzie this way or another... Jesli rowniez temu sluzy to,
                                                    > co robi, to ja jestem za. Ja sie za tchorza nie uwazam ale nie poswiecilam nawe
                                                    > t sekundy zeby to rozwazac. RAczej rozwazam takie kwestia w kategoriach: glupi
                                                    > - nieglupi. Sabata za glupiego nie uwazam. Zemste nalezy dokladnie zaplanowac.

                                                    A po co zemsta? Nie wystarczy dokładnie zaplanować rozstanie przy dokładnie zabezpieczonych tyłach? Jak miałby jej dowalać i po co?
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 05.04.18, 18:45
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Czego nie rozumiemy to chojrakowakowanie
                                                    > Mabelle PO wyfrunieciu jej pisklat z gniazda.

                                                    Moje chojrakowanie, durne, niepotrzebne, to tkwienie w nieudanym malzenstwie. To pokazywanie dzieciom falszu i obludy, i jeszcze tego, ze sprzedaje za ostatnie gowno ( czytaj - pozorny dostatek i stabilnosc finansowa) swoje najwieksze wartosci- milosc, prawde, zaufanie. Zgadzam sie wiec z Tobaä, to jest zyciowe choractwo, z ktorego glupich i nieodpowiedzialnych rodzicow powinno sie rozliczac.

                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 05.04.18, 20:13
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Czego nie rozumiemy to chojrakowakowanie
                                                    > > Mabelle PO wyfrunieciu jej pisklat z gniazda.
                                                    >
                                                    > Moje chojrakowanie, durne, niepotrzebne, to tkwienie w nieudanym malzenstwie. T
                                                    > o pokazywanie dzieciom falszu i obludy, i jeszcze tego, ze sprzedaje za ostatni
                                                    > e gowno ( czytaj - pozorny dostatek i stabilnosc finansowa) swoje najwieksze wa
                                                    > rtosci- milosc, prawde, zaufanie. Zgadzam sie wiec z Tobaä, to jest zyciowe cho
                                                    > ractwo, z ktorego glupich i nieodpowiedzialnych rodzicow powinno sie rozliczac.

                                                    Ale to się nie nazywa chojrakowanie. To suma lęków, kalkulacji i konformizmu. Chojrakowanie to coś kompletnie innego od tego, co opisałaś.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 05.04.18, 20:19
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ale to się nie nazywa chojrakowanie. To suma lęków, kalkulacji i konformizmu. C
                                                    > hojrakowanie to coś kompletnie innego od tego, co opisałaś.

                                                    Lybbla to bystry facet, wiec zrozumie sam co do niego napisalam.
                                                    Andzia, jazda po bandzie, to nie jest podjac ryzyko, stracic dom i majatek i wyladowac na ulicy. Czlowiek moze stracic duzo gorsze rzeczy. I one maja o wiele wieksza wartosc.
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 05.04.18, 20:22
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale to się nie nazywa chojrakowanie. To suma lęków, kalkulacji i konformi
                                                    > zmu. C
                                                    > > hojrakowanie to coś kompletnie innego od tego, co opisałaś.
                                                    >
                                                    > Lybbla to bystry facet, wiec zrozumie sam co do niego napisalam.
                                                    > Andzia, jazda po bandzie, to nie jest podjac ryzyko, stracic dom i majatek i wy
                                                    > ladowac na ulicy. Czlowiek moze stracic duzo gorsze rzeczy. I one maja o wiele
                                                    > wieksza wartosc.

                                                    Ani jazda po bandzie, ani chojrakowanie to nie są określenia na twoje postępowanie.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 05.04.18, 18:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jak ktos ma odchowane dzieci, tym bardziej
                                                    > dzieci ktore wyszly z domu, no to prosze Was, jaki jest wtedy problem? Zaden. N
                                                    > Ie musisz wtedy podejmowac zyciowej decyzji: wypiac sie na nie czy nie?

                                                    Tylko ze tutaj nie ma problemu" wypiac sie na dzieci", tylko ile mi alimentow dowala. Rozumiesz ? Nie troska, ze dzieciom pogorszy sie byt materialny, tylko ze ja nie bede mogl zyc w takim standardzie jak do tej pory.To jest typowe myslenie dla ludzi dla ktorych dzieci to tobol/ smutny obowiazek/ przeszkoda zyciowa.

                                                    Ostatni
                                                    > o zupelnie postronna kolezanka powiedziala mi: Ty nic nie kombinuj ze zmianami,
                                                    > bo i tak nie bedziesz w stanie zostawic syna... W tym sensie zaluje, ze dzieci
                                                    > nie mialam w wieku 20+, wtedy w wieku 40+ jestes juz wolnym czlowiekiem.

                                                    To wez syna ze soba. Podzielcie sie rodzicielstwem tak jak robicie do tej pory. Tylko wtedy to Tobie skonczyloby sie wygodne zycie. Trzeba by organizowac, dostosowywac sie. Syn jest dobrym pretekstem zeby samemu nie szukac dla siebie szczescia. Rozumiem to, bo mialam tak samo, zeby nie bylo.

                                                    > Motywacja jest kobieta, z ktora On chce byc (abstrahujac od rodzaju relacji). D
                                                    > la mnie tez motywacja najwyzszego stopnia jest inny mezczyzna wbrew temu, co tu
                                                    > ambitnie popisano o niezaleznosci i nie lapaniu kolejnej galezi. NIe jestem am
                                                    > bitna, chce po prostu poczuc, ze warto i ze bardzo tego chce.

                                                    No widzisz sama. Na razie sie Tobie nie oplaca.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 19:06
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > To wez syna ze soba. Podzielcie sie rodzicielstwem tak jak robicie do tej pory.
                                                    > Tylko wtedy to Tobie skonczyloby sie wygodne zycie. Trzeba by organizowac, dos
                                                    > tosowywac sie. Syn jest dobrym pretekstem zeby samemu nie szukac dla siebie szc
                                                    > zescia. Rozumiem to, bo mialam tak samo, zeby nie bylo.

                                                    Gdzie mam go wziac? Do Polski? A Ty wzielabys swoje dzieci do POlski? Tylko, ze nie na wakacje, tylko do zycia. Powiem Ci jaka jest wygoda w Holandii, zreszta sama wiesz bo tez masz taka sama wygode w NIemczech, a minowicie: zarobki, ktore pozwalaja normalnie zyc, bez strachu co jutro do garnka wlozyc, ktore pozwalaja zabrac dzieciaka na regularne wakacje, spotykac sie z przyjaciolka na miescie na kawe czy drinka. W wieku 22 lat uswiadomilam sobie, ze jak bede w Polsce zyc, to nigdy pracujac uczciwie w swoim zawodzie nie bede w stanie kupic sobie nawet najmniejszego mieszkania. To co mialam do usranej smierci mieszkac z matka? NAzywaj to wygoda, a ja nazywam to norma, a to co jest w Polsce, a Sabat opisuje jest ponizej normy. Doskonale to znam i czuje jego bol. Nic lub niewiele sie tam nie zmienilo. Ludzie oszczedzaja nawet na ogrzewaniu. I nigdy tak sie nie powinno tak zdarzyc zeby czlowiek musial tak zyc. A jak musi, to moze byc bezwzgledny i ja mu sie nie dziwie. To nie jest zycie, to jest jakis jeb***y survival. LAtwo Ci mowic Mabelle, bo mieszkasz na Zachodzie. Zapomnialas juz jak sie zyje w Polsce. JA szczescia swojego szukam, a jak znajde, to zmienie swoje zycie. Nie wczesniej. Syn mi na drodze stal nie bedzie ale z Holandii go nigdy nie wywioze, nie a mowy.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 05.04.18, 19:21
                                                    hello-kitty2 napisała

                                                    > Gdzie mam go wziac? Do Polski? A Ty wzielabys swoje dzieci do POlski? Tylko, ze
                                                    > nie na wakacje, tylko do zycia. Powiem Ci jaka jest wygoda w Holandii, zreszta
                                                    > sama wiesz bo tez masz taka sama wygode w NIemczech, a minowicie: zarobki, kto
                                                    > re pozwalaja normalnie zyc, bez strachu co jutro do garnka wlozyc, ktore pozwal
                                                    > aja zabrac dzieciaka na regularne wakacje, spotykac sie z przyjaciolka na miesc
                                                    > ie na kawe czy drinka. W wieku 22 lat uswiadomilam sobie, ze jak bede w Polsce
                                                    > zyc, to nigdy pracujac uczciwie w swoim zawodzie nie bede w stanie kupic sobie
                                                    > nawet najmniejszego mieszkania. To co mialam do usranej smierci mieszkac z matk
                                                    > a? NAzywaj to wygoda, a ja nazywam to norma, a to co jest w Polsce, a Sabat opi
                                                    > suje jest ponizej normy. Doskonale to znam i czuje jego bol. Nic lub niewiele s
                                                    > ie tam nie zmienilo. Ludzie oszczedzaja nawet na ogrzewaniu. I nigdy tak sie ni
                                                    > e powinno tak zdarzyc zeby czlowiek musial tak zyc. A jak musi, to moze byc bez
                                                    > wzgledny i ja mu sie nie dziwie. To nie jest zycie, to jest jakis jeb***y survi
                                                    > val. LAtwo Ci mowic Mabelle, bo mieszkasz na Zachodzie. Zapomnialas juz jak sie
                                                    > zyje w Polsce. JA szczescia swojego szukam, a jak znajde, to zmienie swoje zyc
                                                    > ie. Nie wczesniej. Syn mi na drodze stal nie bedzie ale z Holandii go nigdy nie
                                                    > wywioze, nie a mowy.

                                                    A jak sie inni rozwodza w Polsce ? Nie wiesz ? Najpierw to trzeba w ogole powiedziec, ze sie chce rozwiesc, ze sie ma te druga osobe w dupie. Ze takie zycie mi nie pasuje. Ze sie ja wali w rogi. Tylko po co, nie ? Lepiej stwarzac iluzje zwiazku, korzystac na tym i biadolic, ze "sie nie da".
                                                    Rozwod zalatwia sie w urzedzie, a potem to obie strony, obie dorosle osoby decyduja co zrobic, zeby kazdy mogl pojsc w swoja strone bez szkody dla dzieci.

                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 22:59
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A jak sie inni rozwodza w Polsce ? Nie wiesz ? Najpierw to trzeba w ogole powie
                                                    > dziec (...) Ze sie ja wali w rogi. Tylko po co, nie ?

                                                    :-) Mabelle wez no sie przejdz do prawnika i zapytaj go czy dobrze jest (bedac w malzenstwie) powiedziec wspolmalzonce/kowi, ze sie ja/go wali po rogach. Moze jestes uczciwa ale naiwna, zeby nie powiedzic, sorry, bo Cie lubie, ale glupia, ze hoho.
                                                  • gogol77 Re: Ja p...le 06.04.18, 14:20
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >...czy dobrze jest (bedac w malzenstwie) powiedziec wspolmalzonce/kowi, ze sie ja/go wali po rogach? >

                                                    Dobrze, bo wtedy stajemy w prawdzie! A przecież wszyscy wiemy, że prawda nas wyzwoli!!!

                                                    W innym wątku hello-kitty2 napisała:
                                                    >Ja jestem tak spraniona takiego traktowania, ze az mi sie cieplo zrobilo po przeczytaniu (moze przy zchowaniu mozliwosci spedzania czasu rowniez oddzielnie czy tez razem-oddzielnie). Ale kontakt, dotyk? Tego nigdy nie za duzo.>

                                                    Zaskoczyłaś mnie kitty. Wydawało mi się, że bycie odbiorczynią opiekuńczości i głasków to nie Twoja (i w ogóle takich pyskatych bab jak Ty) - bajka.
                                                    A tak w ogóle to zrobiło Ci się ciepło bo jesteś wyposzczona. Puść się.
                                                    Tym samym TJ tłumaczy mi się dlaczego przed laty dała mi na drugiej randce.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 06.04.18, 16:48
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Zaskoczyłaś mnie kitty. Wydawało mi się, że bycie odbiorczynią opiekuńczości i
                                                    > głasków to nie Twoja (i w ogóle takich pyskatych bab jak Ty) - bajka.
                                                    > A tak w ogóle to zrobiło Ci się ciepło bo jesteś wyposzczona. Puść się.
                                                    > Tym samym TJ tłumaczy mi się dlaczego przed laty dała mi na drugiej randce.

                                                    Kiedys sie puszczalam na drugiej randce. Chyba najdluzej wytrzymalam 2 tygodnie bez 'wsadu'. Teraz starannie selekcjonuje kandydata i puszczam sie na pierwszej. Szkoda czasu na czekanie, mlodsi juz nie bedziemy ;)
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 15:16
                                                    "To zależy od stopnia uzależnienia."

                                                    Raczej od motywacji. Podejrzewam, że ja w ogóle nie byłam uzależniona, ale nie miałam zwyczajnie motywacji, żeby przestać sobie dymka puszczać parę razy dziennie.

                                                    " Moim zdaniem jest inaczej - Mabelle kiedyś sama bardzo się bała, a teraz gdy już się udało, to drwi z "tchórzy". To jest rodzaj wyniosłości, samochwała."

                                                    Owszem, może trochę jest w takiej postawie wyniosłości wobec tych słabych, którzy nie są gotowi, by się zatyrać na amen dla swej szumnej wolności. Niemniej wciąż ta wyniosłość płynie przynajmniej z własnego doświadczenia i własnego zwycięstwa nad słabością. Może dlatego nie bardzo mnie razi. Podobnie jak mogę przełknąć zarozumialstwo kogoś, kto faktycznie ma ku temu podstawy - Nobla np. zdobył :)
                                                    Niezjadliwi są dla mnie ludzie, którzy sami w ządnej dupie nie byli i z niczego się nie musieli wygrzebywać, ale najchętniej sobie podrwią z cudzego lęku.
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:51
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "To zależy od stopnia uzależnienia."
                                                    >
                                                    > Raczej od motywacji. Podejrzewam, że ja w ogóle nie byłam uzależniona, ale nie
                                                    > miałam zwyczajnie motywacji, żeby przestać sobie dymka puszczać parę razy dzien
                                                    > nie.

                                                    Jedno i drugie. Tak mi wynika z osobistych doświadczeń. Już wiem, ze jestem typem silnie uzależnionym od palenia tytoniu. Gratyfikacja jest zajebista. Mimo dwudziestu lat abstynecji chce mi się palić. W międzyczasie dojrzałam na wielu polach, zmienił mi sę mózg w pewnych obszrach, a uzależnienie ma się doskonale :-D Chyba czuła to dobrze bo nie bawiłam się w racjonalizacje "rzucę tylko..., nie mogę rzucić bo...." - jarałam jak smok i chuj. Podjęłam w życiu dwie próby zaniechania tej cudownej czynności, obydwie udane. Pierwszy raz jak dowiedziałam się ze jestem w ciąży - to była ta silna motywacja o której piszesz, nie będę przecież truć potomka. Ale od razu z założeniem, że po karmieniu palę sobie dalej. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Drugi raz jakieś dziesięć lat później - też były motywacje, ale było tak trudno, że do tej pory nie wiem jak mi się to udało.
                                                    Dlaczego powtarzam się i po raz kolejny piszę o tym? Bo nei wiem jak wytrzymują w trzeźwości/czystości ludzie mocno uzależnieni od poważnych spraw (jaranie to pikuś przy np. heroinie czy alkoholu). Mam dla nich zajebisty szacunek. I jakoś trudno mi jednoznacznie grzmieć na tych, którym się nie udało.
                                                    Aha, jak już będę stara jak świat i będzie mi dokłdnie wszystko jedno to wracam do papierosków :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 16:26
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Aha, jak już będę stara jak świat i będzie mi dokłdnie wszystko jedno to wracam
                                                    > do papierosków :-)

                                                    Andzia, nieeeeeee....Glupio tak jakos umierac na pulmonologii :-(((
                                                  • lybbla Re: Ja p...le 04.04.18, 17:06
                                                    mabelle2000 napisała:


                                                    > Andzia, nieeeeeee....Glupio tak jakos umierac na pulmonologii :-(((

                                                    > Nie. Bo on mi kaze jesc mieso :-P

                                                    A wytłumaczył dlaczego?
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 17:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > A wytłumaczył dlaczego?

                                                    Tak, wytlumaczyl, ale to sie nadaje do akcji eksterminacyjnej " wegetarianie na stos" :-D
                                                  • sabat3 Re: Ja p...le 04.04.18, 17:41
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tak, wytlumaczyl, ale to sie nadaje do akcji eksterminacyjnej " wegetarianie na
                                                    > stos" :-D

                                                    Idiota, zmien lekarza.
                                                    Bycie jaroszem nie ma zadnego wplywu na zdrowie, dopoki dostarcza sie odpowiednia liczbe aminokwasow egzogennych. A jesli ktos nie jest ortodoksem, je jajka, sery i rosliny straczkowe, to wlasciwie nie ma nawet co specjalnie liczyc, bo jest to bardzo proste i dzieje sie praktycznie z automatu. Soczewica ma lepszy bilans bialkowy niz mieso.
                                                  • lybbla Re: Ja p...le 04.04.18, 18:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    > > Tak, wytlumaczyl, ale to sie nadaje do akcji eksterminacyjnej " wegetaria
                                                    > nie na
                                                    > > stos" :-D
                                                    >
                                                    > Idiota, zmien lekarza.
                                                    > Bycie jaroszem nie ma zadnego wplywu na zdrowie, dopoki dostarcza sie odpowiedn
                                                    > ia liczbe aminokwasow egzogennych. A jesli ktos nie jest ortodoksem, je jajka,
                                                    > sery i rosliny straczkowe, to wlasciwie nie ma nawet co specjalnie liczyc, bo j
                                                    > est to bardzo proste i dzieje sie praktycznie z automatu. Soczewica ma lepszy b
                                                    > ilans bialkowy niz mieso.

                                                    Ja to bym podrążył jeszcze temat.
                                                    bo zalatuje ściemą lub nonszalancją typu
                                                    `Mój ojciec jest wegetarianinem, żywi się tylko słodyczami'.

                                                    Mabelle głupio umierać na wegetarianizm.
                                                    Czego Ci brakuje i dlaczego nie masz tego w jadłospisie?
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 18:54
                                                    Bardzo dziekuje za zainteresowanie, ale o bolach moich narzadow nie bede rozmawiac na forum. Ani o niesprawnych palcach, ani o zlamanym sercu :-D
                                                  • lybbla Re: Ja p...le 05.04.18, 00:23
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Bardzo dziekuje za zainteresowanie, ale o bolach moich narzadow nie bede rozmaw
                                                    > iac na forum. Ani o niesprawnych palcach, ani o zlamanym sercu :-D

                                                    Płuca Aandzi, palce Twoje, serce w butonierce :P
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 10:41
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Bardzo dziekuje za zainteresowanie, ale o bolach moich narzadow nie bede rozmaw
                                                    > iac na forum. Ani o niesprawnych palcach, ani o zlamanym sercu :-D

                                                    He? Obecnie zlamanym? CZy kiedys tam, juz zaleczonym?
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:22
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ja bym mabelle fanatyzmu nie przypisywała. Nie, to jest po prostu taki pewien b
                                                    > rak cierpliwości czy wyrozumiałości, który płynie z tego, że właśnie samemu był
                                                    > o się w dupie i się z niej wyszło i ani się świat nie zawalił, ani plagi egipsk
                                                    > ie nie nastąpiły, ani nikt pod mostem nie wylądował.

                                                    Może. Ja nie mam za to cierpliwości do ludzi, którzy nie mają cierpliwości. Chyba że mają dwadzieścia lat. Bo zachowałam pamięć o tym, że bywałam już w życiu i odważna, i tchórzliwa, że mam za sobą i udane wyjścia z czarnej dupy, i te w których przeszarżowałam. Nie tylko zwycięstwa i to, że jak będziesz odważny to będzie dobrze. Nie, czasem będzie dobrze, a czasem nie będzie. Ta pamięć to się nazywa wgląd w siebie. Bezkompromisowość jest piękna, znam jej smak. Bez szemrania płacę też cenę cieszenia się tym smakiem. Ale parę razy mało się nie udławiłam. Więc głupio by mi było teraz opierdalać ludzi, którzy nie są "tacy odważni" jak ja, bo wiem, że granica strawności dobra zwanego bezkompromisowością jest cieniutka.

                                                    > Ja mam coś podobnego, choć skala mniejsza, w stosunku do palaczy, którzy "nie m
                                                    > ogą" rzucić. Sama paliłam, sama rzuciłam i wkurza mnie słuchanie wymówek, bo sł
                                                    > yszę w nich siebie - tę palącą, smrodzącą i jęczącą.

                                                    :-D Sama paliłam długo, nie palę od prawie dwudziestu lat. Ale ciągnie mnie dalej więc wiem ile siły trzeba żeby dawać sobie radę z nałogiem. Ja wiem, że oni nie mogą, naprawdę nie mogą, tylko śmieszą mnie racjonalizacje. Zabawnie jest słuchać ;-)



                                                    > Poza tym mabelle ma rację, widząc niekonsekwencje - bo koniec końców to nie sek
                                                    > s jest najważniejszy, tylko poczucie bezpieczeństwa socjalnego płynące z posiad
                                                    > ania pewnej ilości dóbr materialnych, takich jak chociażby lokal mieszkalny. W
                                                    > drugiej kolejności zaś istotna jest równowaga interakcji seksualnej

                                                    Prawda.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:36
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Więc głupio by mi było teraz opierdalać ludzi, którzy nie są "tacy odważn
                                                    > i" jak ja, bo wiem, że granica strawności dobra zwanego bezkompromisowością jes
                                                    > t cieniutka.

                                                    Mowi sie ze mezczyzni opowiadajac o swoim problemie oczekuja konkretnej rady jak rozwiazac problem. Kobiety zas szukaja wsparcia i lubia sobie ponarzekac. Widac jestem mezczyzna. Trudno.
                                                    Chce Ci tylko powiedziec, ze wyrozumialosc i litosciwe zrozumienie glownie dziala na niekorzysc jeczacego. Jemu jest potrzebny namacalny konkret. Cos co sprawi, so ruszy machina wychodzenia z marazmu. Kiwanie ze zrozumieniem glowa go z tego nie wyciagnie. Niestety.

                                                    > :-D Sama paliłam długo, nie palę od prawie dwudziestu lat. Ale ciągnie mnie dal
                                                    > ej więc wiem ile siły trzeba żeby dawać sobie radę z nałogiem. Ja wiem, że oni
                                                    > nie mogą, naprawdę nie mogą, tylko śmieszą mnie racjonalizacje. Zabawnie jest s
                                                    > łuchać ;-)

                                                    :-) Moja przyjaciolka ciagle jeczy, ze chcialaby rzucic palenie. I ze wszystko by zrobila zeby rzucic. Swojemu domowemu lekarzowi tez jeczy :-) Wiec on jej zaproponowal serie zabiegow akupuktury, przedstawil nawet jakies dowody na duza skutecznosc w przypadku uzaleznienia od nikotyny. A ona na to " panie doktorze, to moze ja sie jeszcze zastanowie" :-D

                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 15:47
                                                    "Wiec on jej zaproponowal serie zabiegow akupuktury, przedstawil nawet jakies dowody na duza skutecznosc w przypadku uzaleznienia od nikotyny. A ona na to " panie doktorze, to moze ja sie jeszcze zastanowie" big_grin"

                                                    Jak ja to znam :)
                                                    Ale właśnie, tu się wszystko sprowadza do motywacji. Póki nie ma należytej motywacji, czyli faktycznej, a nie deklarowanej, chęci, to się racjonalizuje na potęgę i piętrzy powody "dlaczego nie da się".

                                                    "Chce Ci tylko powiedziec, ze wyrozumialosc i litosciwe zrozumienie glownie dziala na niekorzysc jeczacego. Jemu jest potrzebny namacalny konkret"

                                                    Jedno nie wyklucza drugiego. Można i pogłaskąć po głowie i podsunąć konkrety. TYlko ja mam nieodparte wrażenie, że sabat to jak ta Twoja przyjaciółka.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 10:52
                                                    rekreativa napisała:

                                                    T
                                                    > Ylko ja mam nieodparte wrażenie, że sabat to jak ta Twoja przyjaciółka.

                                                    Ale tez nie przesadzajcie. Przeciez juz dawno nie jeczy o brak seksu. A jeczy o cos innego? Bo moze cos przepuscilam, gdyz nie czytam od deski do deski.
                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 16:00

                                                    > Chce Ci tylko powiedziec, ze wyrozumialosc i litosciwe zrozumienie glownie dzia
                                                    > la na niekorzysc jeczacego. Jemu jest potrzebny namacalny konkret. Cos co spraw
                                                    > i, so ruszy machina wychodzenia z marazmu. Kiwanie ze zrozumieniem glowa go z t
                                                    > ego nie wyciagnie. Niestety.

                                                    Jak już napisała Rekreativa: jedno nei wyklucza drugiego. Natomiast napastliwy jazgot nie pomaga nigdy.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 16:07
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Jak już napisała Rekreativa: jedno nei wyklucza drugiego. Natomiast napastliwy
                                                    > jazgot nie pomaga nigdy.

                                                    Wszystko co niewygodne i czego nie chcemy slyszec odbieramy jako napastliwe. Wiec jak bedziesz glaskac po glowie i rownoczesnie pokazywac drogi wyjscia, to mozesz byc na sto procent pewna, ze konkretow to on w ogole nie uslyszy, gdyz skupi sie na milym uczuciu ze ktos go rozumie i ze jeszcze mozna sobie ponarzekac nic nie robiac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ja p...le 05.04.18, 10:49
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > :-) Moja przyjaciolka ciagle jeczy, ze chcialaby rzucic palenie. I ze wszystko
                                                    > by zrobila zeby rzucic. Swojemu domowemu lekarzowi tez jeczy :-) Wiec on jej za
                                                    > proponowal serie zabiegow akupuktury, przedstawil nawet jakies dowody na duza s
                                                    > kutecznosc w przypadku uzaleznienia od nikotyny. A ona na to " panie doktorze,
                                                    > to moze ja sie jeszcze zastanowie" :-D

                                                    hehe przypomnialo mi sie jak matka mi jeczala, ze by nawet gowno zjadla zeby schudnac. To jej wtedy zakupilam jakas slawna wtedy diete proszkowa, ktora w rzeczy samej smakowala jak gowno. Zjadla te wszystkie gowniane proszki ale co z tego jak po drodze dorzucala inne produkty ;) Jak byla utyta, tak pozostala. Takiego czlowieka trzeba chyba zostawic w spokoju, niech sam znajdzie sposob na siebie.
                                                  • gogol77 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:20
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > A Gogol pewnie temu, że woli,by go lubiło dwie baby niż jedna. Że niby od nadmiaru głowa nie boli>

                                                    Ja sumie 6 lat życia spędziłem w cywilizacji gdzie jest powszechnie przyjęte i akceptowane, że facet jeśli go stać (kolejna żona kosztuje, i na wstępie i potem!) to woli dwie baby niż jedną.
                                                    I tak to trwa od setek/tysięcy lat i się jakoś nie zawaliło. Różnica z nami jest tylko taka, że faceci tam maja na to papiery i nie muszą uciekać się do kłamstw.
                                                    Więc te gromy jakie rzucają mabelle, zawle itd o kłamstwach, nieuczciwości - wynikają tylko z uwarunkowań kulturowych, z tego, że tu się urodziły, ze są europejkami/chrześcijankami a nie azjatkami/muzułmanakami.

                                                    Ja norm tamtej cywilizacji nie akceptuję, bo oni tam dlatego wycinają kobietom łechtaczki, żeby się nie domagały i nie przeszkadzały gościowi w cieszenia się konsumpcją nowego ciała i zajęły się bachorami spłodzonymi wcześniej z nimi. A Koran nakazuje bzykać wszystkie po równo. Nie wolno tylko bzykać jednej w obecności drugiej.
                                                    Dużo o tym wiem od takiej Czeszki co wyszła za Kurda i żyła tam lata w środowisku muzułmańskich kobiet.
                                                    One ponoć kompletnie nie odczuwają jakiegokolwiek uczucia zazdrości wiedząc, że dziś ich mąż bzyka tą drugą, czy nawet trzecią. I upierają się, że go bardzo kochają. Faceci też (podobno - bo tam się nie zadaje facetom takich pytań!) kochają wszystkie po równo.
                                                    Poznałem tam takiego znanego tam poetę, miał trzy żony (nawet je przez sekundę widziałem - fajne)
                                                    Chore? Dla nas pewnie tak.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:31
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ja sumie 6 lat życia spędziłem w cywilizacji gdzie jest powszechnie przyjęte i
                                                    > akceptowane, że facet jeśli go stać (kolejna żona kosztuje, i na wstępie i pote
                                                    > m!) to woli dwie baby niż jedną.
                                                    > I tak to trwa od setek/tysięcy lat i się jakoś nie zawaliło. Różnica z nami jes
                                                    > t tylko taka, że faceci tam maja na to papiery i nie muszą uciekać się do kłams
                                                    > tw.
                                                    > Więc te gromy jakie rzucają mabelle, zawle itd o kłamstwach, nieuczciwości - wy
                                                    > nikają tylko z uwarunkowań kulturowych, z tego, że tu się urodziły, ze są europ
                                                    > ejkami/chrześcijankami a nie azjatkami/muzułmanakami.

                                                    Ty Gogol, a Ty te nasze polskie, europejskie baby sie pytales czy one by chcialy zyc w kupie, czy tak sam z siebie uwazasz, ze marza o haremiku ?


                                                  • aandzia43 Re: Ja p...le 04.04.18, 14:58
                                                    > Ja norm tamtej cywilizacji nie akceptuję, bo oni tam dlatego wycinają kobietom
                                                    > łechtaczki, żeby się nie domagały i nie przeszkadzały gościowi w cieszenia się
                                                    > konsumpcją nowego ciała

                                                    Jaki rodzaj obrzezania? Tylko łechtaczka czy cała reszta plus zaszycie? W jakim rejonie Afryki lub bliskiego wschodu byłeś?

                                                    > One ponoć kompletnie nie odczuwają jakiegokolwiek uczucia zazdrości wiedząc, że
                                                    > dziś ich mąż bzyka tą drugą, czy nawet trzecią. I upierają się, że go bardzo k
                                                    > ochają.

                                                    Jak je napierdala żywym ogniem podczas ruchania to pewnie ze cieszą się że mąż tego dnia torturuje inną. Ale nie wszystkie rodzaje okaleczania kobiecych narządów płciowych przynoszą aż tak ciężkie doznania.
                                                    Czytałam ze jednak niektóre odczuwają zazdrość i paskudne uczucie opuszczenia gdy mąż ma noc u innej żony. Indywidualna sprawa.
                                                  • mabelle2000 Re: Ja p...le 04.04.18, 15:22

                                                    > Czytałam ze jednak niektóre odczuwają zazdrość i paskudne uczucie opuszczenia g
                                                    > dy mąż ma noc u innej żony. Indywidualna sprawa.
                                                    >

                                                    Ale Andzia, zauwaz ze to jest dyskusja o kobietach, ktore sa przypisane mezczyznie i on za nie odpowiada, utrzymuje je i od niego zalezy ich los. Gogol chcialby sprytnie dokonac implantacji haremowych zwyczajow na grunt wspolczesnej Polski, gdzie kobieta, przynajmniej z tego co mi sie wydaje i co mowi Kobstytucja, jest rowna w prawach i obowiazkach mezczyznie. No litosci.
                                                  • rekreativa Re: Ja p...le 04.04.18, 15:32
                                                    " Polski, gdzie kobieta, przynajmniej z tego co mi sie wydaje i co mowi Kobstytucja, jest rowna w prawach i obowiazkach mezczyznie. No litosci."

                                                    No ja też miałam zaprotestować, bo ta anaolgia to żadna analogia. Podejrzewam, że w momencie ustalania wielożeństwa w tamtych krajach nikt kobiet o zdanie bynajmniej nie pytał i dziś również nie pyta. A kobiety robią dobrą minę do złej gry, bo jaki niby mają wybór?
                                                    Tu na forum jednak zakładamy w podtekście jakąś równowagę układów damsko-męskich, a tam, gdzie jest ta równowaga, to się nagle okazuje, że ludzie bynajmniej nie pragną się radośnie dzielić swymi kochankami.
                                                  • zawle Re: Ja p...le 06.04.18, 22:38
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Ja sumie 6 lat życia spędziłem w cywilizacji gdzie jest powszechnie przyjęte i
                                                    > akceptowane, że facet jeśli go stać (kolejna żona kosztuje, i na wstępie i pote
                                                    > m!) to woli dwie baby niż jedną.

                                                    Jaki śwaitowy człowiek, a biedna zawle nie rozumie bo czytać nie umie, ograniczona i nie bywała;)) Tak sobie ten wątek pzreglądam, bo mnie troszkę nie było i tu takie coś. Aż żal nie napisac:)

                                                    > I tak to trwa od setek/tysięcy lat i się jakoś nie zawaliło. Różnica z nami jes
                                                    > t tylko taka, że faceci tam maja na to papiery i nie muszą uciekać się do kłams
                                                    > tw.

                                                    Zabieraj swoje kobity do tych kultur, pzreciez Cię stać i miej na to papiery. A wtedy nie będziesz MUSIAŁ zyć w KŁAMSTWIE.

                                                    > Więc te gromy jakie rzucają mabelle, zawle itd o kłamstwach, nieuczciwości - wy
                                                    > nikają tylko z uwarunkowań kulturowych, z tego, że tu się urodziły, ze są europ
                                                    > ejkami/chrześcijankami a nie azjatkami/muzułmanakami.

                                                    A nie dlatego że KŁAMIESZ? I według mnie nie musisz.

                                                    > Chore? Dla nas pewnie tak.

                                                    A ci NAS to kto? Ja czy Ty, czy kto?
                                                • hello-kitty2 Re: Ja p...le 04.04.18, 10:00
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > To zabieraj dupę w troki od tego Holendra, bierz dziecko pod pachę

                                                  Moje dziecko jest Holendrem i nigdzie ze swojego kraju nie bedzie zabierane. Ani ja nie jestem matka Polka zebym brala dobrowolnie wylacznie na siebie ciezar jego wychowania ani nie jestem w takiej podbramkowej sytuacji zebym musiala.

                                                  i zapierdala
                                                  > j tyrać przy przerzucaniu kurczaków z TIRa, bo, póki co, jesteś babskim odpowie
                                                  > dnikiem Gogola - nieuczciwie żerujesz na zasobach bogatszego od siebie faceta.
                                                  > Gogol przypiął się nieuczciwie do nie swojego ruchania, Ty przypięłaś się do cu
                                                  > dzego portfela.

                                                  Widze, ze lecisz Wontem. Ale chyba nie widziales mojego zeznania podatkowego za 2017, co? JAk ktos jest bogatszy, to sie na nim zeruje, tak? A moze ja jestem wystarczajaco bogata zeby zerowac na sobie? Nie przyszlo Ci to do glowy?

                                                  > przeszkadzają faceci latający ze sterczącymi pałami, ale sys
                                                  > temowe jebanie płci męskiej jest ok. Dojenie mężczyzn na kasę jest spoko.

                                                  Faceci ruchajacy druga czy trzecia nie przeszkadzaja mi (widziales zebym latala po forum za Gogolem, Obrotowym czy chocby Toba, ze ruchaja na boku?), mowie tylko, ze _mi_ sie to (zeby mnie ruchal zonaty) nie oplaca, bo ja jestem zainteresowana zwiazkiem/zwiazaniem sie, a nie dzieleniem sie facetem z inna kobieta.

                                                  Asyme
                                                  > tria w sądach rodzinnych nie boli Kalego, bo to Kali zajebać krowa. Szkoda słów
                                                  > .

                                                  U mnie nie ma asymetrii.
                                              • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 13:03
                                                hello-kitty2 napisała:


                                                > Ja mam wszelakie doswiadczenia na swoim koncie. Co mnie rozni od Gogola to, ze
                                                > ja nie chce zyc jak Gogol, bo mi sie takie zycie nie podoba.

                                                A te wypowiedź przyjmuję że zrozumieniem, kłaniam się nisko i odwieszam siekiere.
                                            • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 03:39
                                              lybbla napisał:

                                              > A taki, że bliżej Ci do Gogola a próbujesz wejść w buty TJ.
                                              > Trochę pocieszne.
                                              > Mając za sobą doświadczenia gogolowe, wysnuwasz krańcowo odmienne związki.
                                              > To co Ciebie różni od Gogola to to, że Gogol znalazł.
                                              > Zmagasz się ze swoim twierdzeniem o nieistnieniu.
                                              > Inni mają łatwiej, pokazują istnienie.

                                              A Tobie do kogo jest blizej ?
                                              • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 11:57
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > A Tobie do kogo jest blizej ?

                                                Do Ciebie, Zawle, Kitki, Zyg, Sea, Aandzi, Bgz, Ninka, Sabata, Gogola, Proteinki, Szopena, Wonta, Yorica, Kutuzowa :p
                                                • mabelle2000 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 12:06
                                                  lybbla napisał:

                                                  > Do Ciebie, Zawle, Kitki, Zyg, Sea, Aandzi, Bgz, Ninka, Sabata, Gogola, Protein
                                                  > ki, Szopena, Wonta, Yorica, Kutuzowa :p

                                                  Serio ? Bo ja bym powiedziala, ze od Ciebie smierdzi Gogolem na kilometr. No chyba tylko z ta roznica, ze jemu zona dupy ( podobno) dawala przez 30 lat.
                                                  • lybbla Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 04.04.18, 13:13
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Serio ? Bo ja bym powiedziala, ze od Ciebie smierdzi Gogolem na kilometr. No ch
                                                    > yba tylko z ta roznica, ze jemu zona dupy ( podobno) dawala przez 30 lat.

                                                    Serio, serio. Widocznie coś zaburza Twoją percepcję.
                                        • gogol77 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 19:42
                                          lybbla napisał:
                                          >...wzruszam się gdy czytam relacje Gogola. No cóż złotousty on Ci on jest i gdybym nie wiedział w jakim jest wieku to pewnie jako kobieta próbowałbym się z nim umówić by z maślanymi oczami posłuchać jak pięknie mówi o miłości do TJ. :P>

                                          Dziękuje lybbla za uznanie. Zawsze mówiłem, że bajer jest najważniejszy.
                                          Mój nick pochodzi jeszcze z czasów gimnazjum gdy podobno pisałem fajne wypracowania.
                                          Ale wtedy jeszcze nie widziałem, że poza dobrymi ocenami z polskiego ma on także moc zwilżającą. Nawet jeszcze teraz działa gdy z potencją jest coraz bardziej chujowo.
                                • gogol77 Re: I nadal nie przejmuj sie, "wolne" dziewcze. : 03.04.18, 12:16
                                  obrotowy napisał:
                                  > Doskonale sie rozumiemy. ja tez omijalem mezatki, bo oprocz zalet maja wady (ktore too w moim odczuciu przewazaja nad zaletami...)>

                                  Zalety mężatki są bezdyskusyjne bo ona:
                                  - nadrabia deficyty w legalnym związku co z reguły generuje entuzjazm a niema nic
                                  fajniejszego niż entuzjazm w relacjach erotycznych. To nieuniknione w długich związkach
                                  wypalenie się entuzjazmu generuje BSwM.
                                  - nie oczekuje by ją poprowadzić do ołtarza
                                  - sama skrupulatnie pilnuje by się nie wydało i u mnie i u nej.
                                  A wady? Że ma mniej czasu? To nawet dobrze, bo my też nie mamy go tyle ile byśmy chcieli
                                  Mordobicie od zdradzanego męża? Nie doświadczyłem.
                                  • obrotowy nie mam nic przeciw Twojej argumentacji 03.04.18, 19:41
                                    taka reprezentuje tez donmarek (na foro kochanki)

                                    - mnie one (mezatki) jakos zwyczajnie nie pociagaly.
                                    - z wyjatkiem jednej...
                                    (ale znalismy sie kiedy oboje bylismy jeszcze wolni...)
                                    • aandzia43 Re: nie mam nic przeciw Twojej argumentacji 03.04.18, 19:49
                                      obrotowy napisał:

                                      > taka reprezentuje tez donmarek (na foro kochanki)
                                      >
                                      > - mnie one (mezatki) jakos zwyczajnie nie pociagaly.
                                      > - z wyjatkiem jednej...
                                      > (ale znalismy sie kiedy oboje bylismy jeszcze wolni...)

                                      Lubisz być jedyny, nie lubisz konkurencji? ;-)
                                      • obrotowy nie, to nie to... 04.04.18, 11:53
                                        aandzia43 napisała:
                                        Lubisz być jedyny, nie lubisz konkurencji?


                                        nie, to nie to... (tlumaczylem to juz tu )
                                        1. sprawy organizacyjne (taka ma mniej czasu i trudniej sie spotkac)
                                        2. obawa, ze moze sie wydac (bo ja prawie perfekcyjnie umialem to ukrywac, ale nie wiadomo, czy kochanka to tez potrafi) - a gdy sie wyda, to jej maz moze "podkablowac" to mojej Slubnej...

                                        ERGO: - za duze ryzyko...
                                        • sabat3 Re: nie, to nie to... 04.04.18, 12:03
                                          obrotowy napisał:
                                          > 2. obawa, ze moze sie wydac (bo ja prawie perfekcyjnie umialem to ukrywac, ale
                                          > nie wiadomo, czy kochanka to tez potrafi) - a gdy sie wyda, to jej maz moze "p
                                          > odkablowac" to mojej Slubnej...

                                          Forumowe historie wskazują, że to raczej panienki - singielki częściej kablują żonie byłego kochanka (z zemsty/zawiści) niż rogaci mężowie, którzy prawdopodobnie sami mają jakieś kochanki i szczerze wywalone na swoją "żonę".
        • gogol77 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 01.04.18, 18:17
          zawle napisała:
          > Myślę gogol że nie bez przyczyny udawanie ograzmów to jest to co ważne w Twoich relacjach z kobietami.

          Nie wiem - nigdy nie złapałem żadnej za rękę (za cipke?). Ze co, że niby mi odstawiały teatrzyk?
          Jak nie rokowałem związkowo to gdybyby w łóżku było im tylko tak sobie to by tak jak u Obrotowego - odchodziły zawiedzione.
          I odchodziły ale o ile pamiętam, to tylko jedna powiedziała, że było trochę nudno a reszta raczej szła za głosem rozsądku i natury - związek, dzieci bo czas nieubłaganie płynął. Albo mężowie coś wywęszyli.

          >Podobnie do dziewczyn uważam że w łózku nie jesteś wirtuozem>

          :-( :-( :-( !!!
    • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 10:52
      Obrotowy, teraz mnie oswiecilo - seksu sie nie buduje, seks sie uprawia :)
      • mabelle2000 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 11:10
        sabat3 napisał:

        > Obrotowy, teraz mnie oswiecilo - seksu sie nie buduje, seks sie uprawia :)


        No wez, uprawia to sie warzywa w ogrodku :-D
        • obrotowy masz racje - seks sie kultywuje, a nie uprawia. 02.04.18, 11:40
          od uprawiania to "te cosie" (na. te wspomniane warzywa) maja rosnac...

          seks nie ma rosnac - lecz ma (poprzez kultywacje) utrzymywac sie na stabilnym, dobrym poziomie.
    • zyg_zyg_zyg Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 20:07
      Da się.
      • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 20:08
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > Da się.

        Pytanie, czy wtedy jest fajnie :)
        • zyg_zyg_zyg Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 20:17
          Fajnie może być wtedy, gdy tego właśnie obie strony potrzebują.
          • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 20:32
            zyg_zyg_zyg napisała:
            > Fajnie może być wtedy, gdy tego właśnie obie strony potrzebują.

            By zagluszyc bol? A moze... poczuc go? Albo zadac :)
            Katharsis.
            • zyg_zyg_zyg Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 20:48
              Albo i nie.
              • sabat3 Re: Czy da się zbudować seks bez związku? 02.04.18, 21:08
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > Albo i nie.

                Albo i nie, co kto lubi :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka