Dodaj do ulubionych

razem ale osobno

21.02.05, 22:16
Witam
Myślę że są wśród was osoby żyjące w „chorych związkach” żyjące razem ale
osobno .Miłość się skończyła ale z różnych powodów jesteście razem .Wiele jest
takich par i nie są szczęsliwe ani nieszczęsliwe.Jak wam się to udaje czy to
jest oparte na przyjażni czy wspólnie gdzieś wychodzicie czy nadal łaczą was
różne wspólne problemy czy każdy ma swoje zycie a razem tylko na pokaz A co z
seksem czy kazdy ma kogoś na boku?Moje małżeństwo sie rozpada będziemy razem
ale to dla mnie bardzo trudne mąż mnie nie kocha a ja nie umiem sobie z tym
poradzić.Wiem że potrzebuje trochę czasu tylko jak mam sie pogodzić mam udawać
że jestem szczęsliwa czy prowadzić podwójne życie. Może ktoś mi odpowie?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: razem ale osobno 21.02.05, 22:56
      niestety na wszytkie te pytania musisz sobei odpowiedziec sama- i to jest chyba
      najtrudniejsze:(
    • tina1 Re: razem ale osobno 22.02.05, 07:40
      karioka39 napisała:

      > Witam
      > Myślę że są wśród was osoby żyjące w „chorych związkach” żyjące raz
      > em ale
      > osobno .Miłość się skończyła ale z różnych powodów jesteście razem .
      =========================
      Witaj w klubie!:) Anula ma niestety rację! Tylko dlaczego zakładasz, że już ma
      tak zostać!? Zdaje się ,jestam starsza od Ciebie i właśnie jestem w trakcie
      przewartościowywania swojego dotychczasowego życia. Pchnęły mnie do tego
      bliskie mi osoby; dziecko , rodzina.
      Nic już nie chcieć od życia??? Eeeeee!:)
    • karioka23 Troszkę na odwrót 22.02.05, 11:03
      Jestem meżatką, mam wspaniałego męza i cudownego synka. Kocham meza
      bezgranicznie, ale kocham również JEGO. Nie mozemy byc razem, z prostej
      przyczyny- ja jestem w trwałym zwiazku, mam rodzine, a on ma cudowna
      dziewczyne, ktora jak sadze rowniez kocha.
      Nasz "chory zwiazek" opierałby sie przede wszystkim na seksie, chociaz uczucia
      wioda prym (z mojeje strony bynajmniej). Jest to straszny bol ze nie mozemy byc
      razem. Nawet nie wiem czy chcielibysmy razem byc, mam tak rozne charaktery, ze
      chyba bysmy sie pozabijali (chociaz jestesmy zodiakalnymi Rybami).
      Nasze kontakty ograniczaja sie jedynie do rozmow na GG z czego nawet sie bardzo
      ciesz, bo kontakt osobisty skonczyłby sie tylko na jednym. Obydwoje doszlismy
      do wniosku, ze gdybysmy sie zagalopowali, skonczyloby sie to co jest pomiedzy
      nami- przyjaźn, aufanie, zaczełyby sie tworzyc jakies dziwne klimaty.
      Tak wiec moze nie na temat sie rozpisuje, ale twoj problem jest mi bardzo
      bliski.
      Pozdrawiam gorąco
      • anula36 Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 16:22
        rozumiem ze nawet go nie widzialas;)
        Niestorzy sa jednak mistrzami wyobrazni:)
        • karioka23 Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 17:59
          anula36 napisała:

          > rozumiem ze nawet go nie widzialas;)
          > Niestorzy sa jednak mistrzami wyobrazni:)


          Czy to było do mnie? Tak widziałam go, napisałam , że znamy sie pare ładnych,
          lat, mieszkamy w jednym mieście, nawet niedaleko siebie. Kiedyś go kochałam,
          ale niedawno dotarło do mnie że nadal kocham. I to jest najtrudniejsze w tym
          wszystkim.
          • anula36 Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 18:20
            przeprzaszam w takim razie- mialam wrazenie ze to romans internetowy.
            no to ciezka sprawa faktycznie.
            Pozostaje cierpiec i odsuwac sie od meza,albo meza zmienic na stara -nowa
            milosc.
      • nowykamil Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 18:48
        powiedz szczerze bo i tak zostajemy tutaj tylko nickami - anonimowymi osobami.
        Czy nie sprawia Ci przykrości to że żyjesz w związku z mężem pdczas gdy możesz
        żyć ze swoją miłością? I czy nie czujesz ze tym co robisz prawias przykrość
        mężowi? Skoro mówisz że Twój mąż jest wspaniały to chyba zasługuje na
        szczerość. Nie sądzisz??
        Ja osobiście wolałbym wiedzieć że moja żona kocha innego. Zawsze można rozstać
        się kulturalnie, bo gdy on się o tym dowie z innego źródła to nie sądze aby to
        było kulturalne rozstanie.
        • karioka23 Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 22:04
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=19699246
          • karioka23 Re: Troszkę na odwrót 22.02.05, 22:10
            Sorki, za szybko wyslalam.
            Wklejam link z moim postem, w ktorym pisze wlasnie o tym co przezywam a z czym
            sama sobie nie potrafie poradzic. Wiem ze sama sie pogrążam w tym co robię, ze
            oklamuje meza no i nieswiadomego niczego jeszcze malenstwa. Nie chce o niczym
            mowic mezowi, nie chce zeby mnie potepil, a byc moze i zostawił. Ja naprawdde
            kocham meza, moze to dziwne ale tak jest.
            .......
            .......
            .......
            .......no i dalej jest mi ciezko......
            • nowykamil Re: Troszkę na odwrót 24.02.05, 15:03
              Rozumiem Cię doskonale. Wprawdzie nie przeżyłem czegoś takiego ale potrafie sie
              postawić na Twoim miejscu (przynajmniej tak mi się wydaje). Może jeśli naprawde
              kochasz męża powinnaś skupić całą swoją uwage jako na partnerze i obiekcie
              seksualności tylko na nim. Postarac się zapomnieć o "tamtym" mężczyźnie. Jeśli
              nie będziesz potrafiła i nadal bedziesz czuła coś do niego porozmawiaj z mężem.
              Lepiej powiedzieć samemu niż ma sie to wydać nie uważasz?? Jesli mąż Cie kocha
              to zrozumie i na 100% dojdziecie do jakiegoś wspólnego wyjścia. jeśli nie
              rozstaniecie się to może wspólnie postaracie sie abyś zapomniała o swoim byłym.
              Życze jak najszybszego rozwiązania problemu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka