Dodaj do ulubionych

..co jest tak naprawdę ważne...??

27.04.05, 10:25
Dwie sfery, psychiczna i fizyczna. pragniemy by w obu było idealnie. czy
jest? Co preferujemy. Cudownego partnera zajmujacego się dziecmi, domem,
szanujacego nas i nasze życie, ale w sexie zaledwie średniego.... czy magię
zwierzecego, namietnego sexu, gdzie hormony wylewają się z łoża a orgazm goni
orgazm....ale dzień bywa meczący, bo to nie załatwione, i wszystko na naszej
głowie.... Brak jednego albo drugiego. czy zawsze tak jest, że mając jedno
tęsknimy za drugim? I czy gdy marzenia sie spełniaja, to stwierdzamy, że to
czego pragnęlismy to jednak nie to? Wystarczy równowaga na poziomie średnim?
Obserwuj wątek
    • petar2 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 11:03
      Tak naprawdę to ważne jest żeby te dwie kobiety się nigdy nie spotkały.
      No i dlaczego piszemy "sex" a nie "seks"?
      > zwierzecego, namietnego sexu, gdzie hormony ...
      "sexu" to nazwa komendy w centralach Siemensa, ale ona z pewnością nie jest
      namiętna ani zwierzęca ... :)
    • kroopcia Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:06
      To wygląda jak popadanie z jednej skrajności w drugą.
      Czyż nie można mieć wszystkiego?
      Uważam, że można.

      Z tego co ostatnio tutaj czytam,
      wynika, że to mężczyźni potrzebują zmian,
      zobojętniają na uczucia i pożądanie partnerki.
      Może Panowie powinni zastanowić się nad sobą?

      Przecież nie można mieć wszystkiego,
      życie to szereg kompromisów.
      Po co "łapać dwie sroki za ogon"?
      Po to by później zostać samotnym człowiekiem?

      A nie może to być tak,
      że w czasie dnia, oboje ON i Ona są idealnymi partnerami,
      szanują się, dbają o dom i dzieci.
      A w nocy budzą w sobie własnie tą dziką namiętność....
      • kraxa Brak konsekwencji? 27.04.05, 15:23
        Czyż nie można mieć wszystkiego?
        > Uważam, że można.


        Przecież nie można mieć wszystkiego,
        > życie to szereg kompromisów.
        • kroopcia Re: Brak konsekwencji? 27.04.05, 15:34
          Czepiasz się.
          Czekałam aż ktoś się tego uczepi.
          Widocznie nie rozumiesz, róznych kontekstów.
          :)
          • kraxa nie czepiam sie, zauwazylam brak konsekwencji 27.04.05, 17:32
            To wszystko. Nie tolerujesz zwrócenia uwagi?
    • moniczka78 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:07
      to wlasnie moj problem.. bo ja mam "idealnego" partnera.. tylko seksu brak,
      kompletnie.. poza tym na nic nie moge narzekac..
      wiem, ze na tak cudowna osobe juz niz trafie.. poukladalismy sobie zycie razem..
      on nie gotowy do seksu jest juz strasznie dlugo..
      nie wiem, co robic.
      • kroopcia Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:11
        Rozmawiaj Moniczka,
        rozmawiaj...
        • anula36 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:15
          ja wole zeby kochal i pozadal bo cala proza zycia i tak potrafie sie zajac i to
          skutecznie.
          • kraxa anula, czuje tak samo 27.04.05, 15:27
            Czesto odnosze wrazenie, i nie chce nikogo bynajmniej urazic, ze ludzie
            w "pewnym wieku", czyli w Polsce przed 30, zaczynaja desperackie poszukiwania
            kandydata do zaobraczkowania. Nie pamietaja juz namietnosci, ognia, który i
            moze byl kiedys w innych ich zwiazkach. TERAZ liczy sie tzw. ulozenie sobie
            zycia. Za wszelka cene, i w wieku kiedy na calym swiecie ludzie jeszcze poznaja
            przede wszystkim siebie i swoje wlasne oczekiwania.

            Na podstawie takich kryteriów jak "zaradnosc, opiekunczosc, troska" podejmuje
            sie wiazace zyciowo decyzje. A moim zdaniem cialo nie klamie. Jesli powaznie
            szwankuje sfera cielesna, to znaczy, ze z doborem partnerów cos jest nie tak.
            • petar2 Re: anula, czuje tak samo 27.04.05, 15:39
              Zawsze liczyło się ułożenie sobie życia. A z wiekiem szanse kobiet spadają
              niestety.
            • kraxa Mówiac TERAZ mialam na mysli 27.04.05, 17:31
              Wlasnie ten wiek- okolo 30. Wyrazilam sie nieprecyzyjnie.
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:18
          moniko, ja gadałem 2 lata - i kończyło się onanizowaniem z poczuciem upokorzenia

          to się zajebiście wygodnie pisze: "rozmawiaj", tyle tylko że to działa tylko w
          jednym przypadku - zagadania do momentu, aż się padnie ze zmęczenia na pysk...
          • kroopcia Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:33
            To może w takiej sytuacji zastanowić się,
            po co właście jest się w takim związku?
            Skoro nawet rozmawiać się nie da?
            Nie wspominając już o słuchaniu....
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 12:43
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=22043655
              tu jest moja odpowiedź
        • moniczka78 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 13:48
          kiedy ja rozmawiam! a raczej oboje rozmawiamy..
          on doskonale wie, jak ja sie z tym czuje, twierdzi, ze juz niedlugo, ze jego
          problemy (psychiczne, fizyczniej jest ok) slabna i ze chce, zeby w koncu bylo
          normalnie... chce zaczac od nowa..
          no ale ile mozna czekac... od poczatku tych rozmow o poprawie juz z 2 miesiace
          minely..
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 13:50
            2 miesiące?
            słodki raju - chciałbym tyle czekać :)
            • moniczka78 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 14:03
              nie Krzysky, zle mnie zrozumiales..
              dwa miesiace to ja czekam od tych deklaracji, ze jest dobrze i ze juz juz zaraz
              zaczniemy nowe, normalne, niezakonne zycie..
              aw sumie to juz bedzie.. 1.5 roku?
              • krzysiek_dwadziesciapare Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 14:31
                chciałbym ci coś mądrego powiedzieć - jakieś takie fajne okrągłe zdanie, co to
                gładko przez gardło przechodzi...

                Ja z moją "byłą" niemal 2 lata czekałem aż "samo się" [ zresztą, jak zajrzałaś
                na podany wczesniej link - to wiesz co i jak ]. Gdy zaczęło się "naprawianie"
                ja zorientowałem się, że już nie mam siły, że zwyczajnie mam dość - tak
                zwyczajnie, ludzko, byłem zmęczony...

                pięknie byłoby gdyby grało i w sercu i w lędźwiach, ale życie [ przynajmniej
                moje ] udowadnia mi, ze nie ma 100% i tu i tam. Nawet 75% na 75%... zawsze było
                tak, ze albo super porozumiene duchowe, albo rewelacyjny seks. Wszystkie te
                związki padały bo brakowało tego drugiego "składnika".

                powoli oswajam sie z tym, że nigdy nie będzie super w obydwu sferach, że wiążąc
                się z kobietą zmuszony bedę do kompromisu - że będzie albo lepszą przyjaciółką,
                albo kochanką - i jestem na ten kompromis gotowy.
                Nie zgadzam się tylko na kompromis, skłdający się w 100% tylko z przyjaźni, lub
                tylko seksu
    • froodoo ważne..ważniejsze 27.04.05, 13:07
      marzymy o sexie, marzymy o czułości i partnerstwie..... i jedno wpływa na
      drugie. Szalejemy gdy coś zakłoca nam te równowagę. Potrafimy karać brakiem
      współżycia za braki codzienności, i bylejaką codziennościa za brak sexu. Bywa i
      znudzenie, ale to chyba też się wiąże z brakiem zaangażowania w tych
      podstawowych sferach. Niechęć do rozmów, ta ściana...pewnie przychodzi z
      czasem, więc starajmy się na siebie patrzec jakoś tak lepiej... i nie zwalać
      winy na tego drugiego...tylko sobie spokojnie pomyśleć, a może to moja wina.....
      • kroopcia Re: ważne..ważniejsze 27.04.05, 13:19
        Mądre...
        • necia100 Re: ważne..ważniejsze 27.04.05, 13:44
          strasznie mądre..A ja chciałabym ,aby było dobrze w dziedzinie fizycznej i
          psychicznej również... Może za za dużo ? Póki starczy mi sił będe walczyć.Tak
          łatwo jest stac w miejscu...Czy to moja wina?
          • froodoo ...walczmy...walczmy 27.04.05, 13:56
            ...póki nam się chce walczyć, póki nam się chce chciećc naszego partnera
            zauważać, zaskakiwac, rozkochiwać i rozkoszować...to wszystko jest dobrze....
            obyśmy tylko nie stanęli w miejscu i zaczęli zwalać winy na druga stronę.... i
            narzekac na forum jaki to on zły i niedobry ....chciejmy chcieć sobie zycie
            układac podług naszej woli.....
            • moniczka78 Re: ...walczmy...walczmy 27.04.05, 14:16
              a jesli tak, jak to pisal krzysiek, nie ma sie juz sily?
              co jesli partner swa obojetnoscia wybil cala inicjatywe?

              i co, gdy na dodatek nadal sie go bardzo kocha?
              • krzysiek_dwadziesciapare Re: ...walczmy...walczmy 27.04.05, 15:36
                czasem kochanie to za mało...
                najtrudniej jest się z TYM pogodzić
    • mariamagdalena66 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 14:15
      Seks jest ważny, bo jeśli seks jest super, to patrzymy na partnera przez różówe
      okulary. Gdy ten się wypali, widzimy, że partner ma krzywe nogi, siorbie przy
      jedzeniu, mówi niegramatycznie, ubiera się niegustownie, ma since pod oczami.
      Wiele reczy, na które wcześniej nie zwaracaliśmy uwagi zaczyna nam przeszkadzać.
      Zalety jakby bledną. To dzięki seksowi chce nam się żyć i czujemy , że żyjemy
      pełnią życia. Ciekawe ile osób, które narzekają na brak seksu w małżeństwie
      zdecydowałoby się na ten związek, gdyby mogły ten brak przewidzieć.
      • kroopcia Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 14:22
        Fakt, seks jest ważny. Ale nie najważnieszy.
        Seks powinien być TYLKO dopełnieniem uczuć.
        Powinien być elementem naszego życia.
        Myśle, że jeśli ktoś przedkłada seks nade wszystko, jest źle.
        Taki człowiek nie powinnien CHYBA wiązać się na stałe z drugą osobą.

        A poza tym, wciąż narzekamy, ze Jemu/Jej się nie chce,
        ale chyba każdy ma prawo być zmęczonym?
        A jeśli widzimy, że wdarła sie jakaś nudna, nie, nuda nie,
        monotonia, to czemu narzekamy zamiast wziąść sprawy w swoje ręce?
        Zastanowić się co naszemu partnerowi sprawiłoby radość?
        Troszę pokombinować, i przejąć inicjatywe, a tym samym - zaskoczyć :))
        • mariamagdalena66 Re: ..co jest tak naprawdę ważne...?? 27.04.05, 14:26
          Chodzi o to ,że to nowość jest afrodyzjakiem. Jeśli w związku przerobisz już
          wszystko, to musi być monotonność. I nic na to nie poradzisz, żeby nie wiem co
          zrobić, to nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Otwartośc związku gwarantuje, że
          monotonia nie pojawi się,
      • froodoo ...afrodyzjak... 27.04.05, 14:40
        ...nowośc to afrodyzjak....ok., ale wielu parom z wieloletnim stażem udaje się
        ten stan permanentnego działania afrodyzyjnego na partnera przedłużać i
        przedłużac...być może ta codziennośc wspólna bywa taka bliska, być moze
        bliskośc codzienna bywa wspólna...i może o to chodzi by nie ulegać tym łatwym
        pokusom olewania, gdy czas swoje miele, a nam się wydaje że po raz 1654 to sex
        z nią/nim to już nie ten sam co kiedyś i ulegamy tej łatwiznie i skreslamy
        partnera. A może co dzień starać się i żyć tak, jakby ten nasz stary był dla
        nas zawsze jak nowy...ale to wysiłek... nie odrzucac za siorbanie tylko
        nagradzać za bycie.....
        • mariamagdalena66 Re: ...afrodyzjak... 27.04.05, 14:41
          jesteś kobietą?
          • froodoo ....kto ja..... 27.04.05, 14:55
            tylko psychcznie.....:-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka