Dodaj do ulubionych

Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Poradźcie

06.06.05, 11:35
Czytając to forum zauważyłam, że nie tylko ja mam problemy z brakiem seksu w
małżeństwie. Zawsze sądziłam, że taka sytuacja ma miejsce, ale razej
odwrotnie, że to mężczyzna nalega, a kobietę "boli głowa".
Naprawdę nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć...
Otóż małżeństwem jesteśmy od 3 lat. Mam przystojnego męża, ja również uchodze
za atrakcyjną kobietę. Przed ślubem znaliśmy sie kilka lat. Wyjeżdżalismy
razem na wakacje, wolne weekendy, itp. Znaliśmy swoje temperamenty. Ja mimo
wszystko miałam troszkę większy temperament od mojego ówczesnego partnera.
Ale raz, czy 2 razy w tygodniu było dla mnie wystarczające. Jemu - wtedy tak
mi sie wydawało- też tak pasowało. Problem zaczął się na rok przed ślubem.
Wtedy już zaczęłam zauważać, że częstość naszych zbliżeń jest coraz rzadsza.
Ale rozumiałam to, stres w pracy, problemy rodzinne. POtem trochę się
poprawiło. Ale po ślubie jest katastrofa. Przez ten 3 letni staż małżeński
jest tendencja spadkowa:)
Próbowałam już chyba wszystkiego. Romantyczne kolacje przy świecach, wspólne
kąpiele, potem starałam się delikatnie rozmawiać. Były też prośby i groźby.
NA wszelkiego rodzaju próby rozmów mój mąż się denerwuje, od razu złości się,
podnosi głos. Twierdzi, że jest zmęczony, oraz że sam nie potrafi wyjasnić
dlaczego tak się dzieje, że brak mu ochoty.
Mnie oczywiście krążą w glowie różne myśli, że ma kochankę, że przestałam byc
dla niego atrakcyjna, w końcu nawet, że jest homo.

Ostatnio współżyjemy ze sobą z częstotliwością 1 na miesiąc lub 1 na 2
miesięce. Ja już nie wytrzymuję tej sytuacji. Zaczynam być sfrustrowana,
wiem, że udane życie seksualne jest powodem wielu innych radości w życiu. Ja
tego nie mam.
Zaczynam też dojrzewać do decyzji o kochanku. Kocham swojego mężą, nie
chciałabym go w ten sposób skrzywdzic. Ale przecież on mnie krzywdzi.
Zaproponowałam mu ostatnio, aby udał się do seksuologa, możemy iść pójść
razem. Skończyło się na danej obietnicy, że wkrótce się tam uda. Hmm, to
ulubione słowo mojego męża - wkrótce. Minęło już kilka tygodni, sam o tym nie
wspomina. I wiem, że jeśli go nie spytam, sam nie poinforumuje mnie, co
dalej.
Ja już tego nie wytrzymuję. Przez ten post sama czasami myślę, że mnie może
tez seksu nie potrzeba.
Jeśli jest tak jak sądze, że raczej nie ma kochanki, ani nie jest homo, to
pozostaje tylko jedno. Przestałam go interesować. Nie kocha mnie. Też
poruszyłam ten temat. Oczywiście stwierdził, że mam tak nie mówić i nie
myśleć, bo to nie ja jestem powodem. Więc co???
Jeśli tak ma być, ja jestem zdania, żebyśmy się rozstali. Lepiej odejść,
przestać sobie marnować dalsze życie. Dodam, że nie mamy dzieci.
On nie chce słyszeć o rozstaniu.
Błagam, co robic???
Obserwuj wątek
    • dosia.samosia Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 11:41
      Jestem w niemal identycznej sytuacji tylko, że mamy dziecko. Wizyta u
      seksuologa jest zaplanowana, mąż się w koncu zgodził po ciężkich awanturach.
      Raczył zauważyć, że problem jest i sam nie zniknie.
      Ja w końcu zdecydowałam się na niezobowiązujace skoki w bok ale to rozwiązanie
      chwilowe i wcale mnie nie satysfakcjonuje. Satysfakcjonowałby mnie seks z mężem.
      Wiem jedno: potrzebuję udanego życia erotycznego i nie zrezygnuję z seksu w
      wieku 30 lat.
    • loppe Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 11:45
      Ponownie - to charakterystyczne dla tych wyznań o braku seksu w małżeństwie -
      brak nie tylko seksu, lecz również (zauważcie) informacji współmałżonka
      DLACZEGO? Przecież oni muszą wiedziec dlaczego... Czemu więc nie mówią? Dla
      dobra żony, czy dla swojego dobra milczą? Szanse są zdecydowanie większe, że
      nie mówią dlaczego w swoim własnym interesie (tym bardziej że ignorują błagania
      o terapię). A jak Ty sądzisz, co jest najprawdopodobniejsza przyczyną
      wstrzemięźliwości erotycznej Twojego partnera spośród kilku hipotez które
      rozważałaś?
      • dosia.samosia Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 11:48
        Milczą ze strachu, z lekceważenie, z powodu spychologii. Tak mi się wydaje. Mój
        bagatelizował problem b. długo - to ja byłam zwariowana, pobudzona, czepiałam
        się bez sensu, nie dawałam mu czasu.
        • loppe Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 11:51
          A zatem wszystkie trzy przyczyny milczenia które zaproponowałaś należą do
          kategorii "własny interes"
          • dosia.samosia Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:00
            Wiesz ja potrafię sobie wyjaśnić powody milczenia. Tylko co z tego?
            Widzę jak bardzo mężowi zależy na rodzinie, na córce (zwłaszcza na niej). Jako
            partner życiowy i ojciec jest świetny a właściwie był, bo odrzucenie mnie jako
            kobiety niszczy wszystkie pozytywne uczucie jakie do niego mam.
            Błędne koło. Nie zmuszę męża żeby mnie pragnął, żeby cieszył się erotyką, żeby
            chciał się ze mną kochać. Owszem, do stosunku doprowadzę ale co mi z takiego
            wymuszenia? Zero radości.
            • loppe Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:03
              Jeśli znasz powody milczenia to być może znasz również powody
              wstrzemięźliwości, a skoro tak to wiesz co zrobić, mniej więcej przynajmniej.
      • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 11:53
        Trudno mi samej sądzić, moze jestem naiwna, ale nie myślę, że kochanka, czy
        inna orientacja. Ale uważam, że problemy z pracą. Stres z niej wynikający. On
        jest typem człowieka, który sie bardzo łatwo stresuje wszystkim, co związane
        jest z pracą. Właśnie zastanawiam się, z jakiego powodu nie potrafi mi
        powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Chociaż ostatnio po wielkich naciskach i
        ultimatum, że wyniosę się z naszego łózka do innego pokoju, skrótowo mi
        odpowiedział, że nei wie dlaczego. BYć może - jak stwierdził, to sprawka
        masturbacji młodzieńczeń i przyzwyczajeń, no i stres w pracy. Czyli co, mam
        rozumieć, że przez jego naturę mam całe życie cierpieć?
        • loppe Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:01
          Tak, sprawa nie jest więc prosta skoro On sam - ani Ty - nie potrafi jak się
          wydaje zdiagnozować problemu - do seksuologa albo może regularnego psychologa
          (dobrej jakości) czas wyruszyć chyba, albo chociaż spróbować poszukać
          odpowiedzi w literaturze fachowej...?

          • dosia.samosia Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:03
            Tez mi się wydaje, że seksuolog mogłby pomóc.
            Nie wiem, może się łudzę, ale tej umówionej wizyty u lekarza czepiam się jak
            ostatniej deski ratunku.
            • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:06
              JA juz pisałam starałam się namówić mężą na wizytę w poradni małżeńskiej, lub u
              seksuologa. Obiecał, że sie popyta i się temat urwał. Jak tylko zaliczysz
              wizyte u seksuologa, napisz koniecznie jak było.
              • dosia.samosia Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:12
                Napiszę, na priva mogę podać namiary. Niedrogo bo 60 zł za wizytę, osobno
                mężczyzna, osobno kobieta.
                Nie łudź się i sama załatw. Ja postawiłam męża przed faktem dokonanym: jesteśmy
                zapisani, bierzesz tego dnia urlop i idziemy. Odmowę traktuję jako położenie
                lachy na dalszym związku.
                • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 12:17
                  Ja mieszkam w woj. śląskim, a Ty? Ja rónież upatruje w wizycie jakiejs poprawy,
                  albo przynajmniej, że znajdziemy powód, dlaczego tak się dzieje.
                  To jest przecież koszmar. Mnie jest wstyd czasami rozmawiać z przyjaciółka o
                  sprawach seksu. Ja się męczę w tym związku. Denerwuje się, zaczynam podnosić
                  głos, więc mąż też, i to takie błędne koło.
                  • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 13:43
                    Natura ludzka jest ułomna, dlatego tak trudno jest o związek, w którym
                    partnerzy wzajemnie realizują swoje wszystkie potrzeby. Dlatego trudno tu
                    doradzać. Brak jest norm określających ile razy w miesiącu człowiek powinien
                    uprawiać seks. Każdy potrzeby ma zróżnicowane. Jeśli mąż nie chce, to nie chce
                    i już. Rzucił seks, tak jak kiedyś odstawił alkohol, bądź przestał uprawiać
                    kajakarstwo. Jeśli z powodu odstawienia kajaka żona robi sceny, to może z nią
                    jest coś nie tak. Bo człowiek tym różni się od zwierząt, że kontroluje własne
                    emocje.
                    • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 13:52
                      Reprezentujesz ciekawy punkt widzenia. Widać nigdy nie byłeś w podobnej
                      sytuacji. Mężowi jak to określiłeś - wolno rzucić seks. Więc idąc twoim tropem,
                      mnie wolno rzucić pranie, gotowanie, sprzątanie, bo to w sumie taki
                      sam "obowiązek" małżeński.
                      • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 15:32
                        Teoretycznie masz rację. Możesz nawet nie zmywać. Różnica tylko w tym, że z
                        braku seksu nie urośnie góra naczyń w zlewie.
                        • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 17:34
                          Ba, nawet może zmaleć, jak z wściekłości kobieta zacznie je tłuc. Od góry
                          brudnych naczyń człowiek nie cierpi tak bardzo jak od poczucia odrzucenia.
                      • krzysiek_dwadziesciapare Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 15:42
                        prania gotowanie etc mąż może sie nauczyć, a jak nauczyć się zaspokajać
                        instynkt, do którego potrzebna jest druga połówka?
                        Odmawianie seksu to jawne odbieranie drugiej osobie jednej z fundamentalnych
                        potrzeb. Gdzie tu szacunek do tej drugiej osoby?
                        • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 15:45
                          Instynkt to mają zwierzęta. Ludzie mają intuicję, która powinna pomagać im by
                          nie użalać się nad sobą. Żal nad sobą to pierwszy krok do frustracji. Nic tak
                          meżczyzny nie pogrąża jak to, gdy mu współczują.
                          • petar2 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 15:53
                            dlatego mało na tym forum narzekająch facetów :)
                            • rrj Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 15:57
                              A na co mamy narzekać. To one mają problem :-)
                          • krzysiek_dwadziesciapare Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 16:00
                            oj kampai... widać nie znasz takiej potwornej chcicy która rozwala ci lędźwie i
                            odbiera zdolność rozumowania.. a uwierz mi, cudowny to stan.

                            a frustracja... pierwszym krokiem do niej jest hamowanie swoich instynktów i
                            popędów - wex pierwszą lepszą książkę, poczytaj... Skoro tak opiewasz panowanie
                            nad instynktami - opanuj proszę jszcze instynkt samozachowawczy
                            Powodzenia życzę ;P
                    • alien81 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 17:17
                      kampai napisał:
                      Jasne, wszyscy zapiszmy się do klasztoru lub złóżmy śluby czystości. Kobiety,
                      które w obrej wierze zawarły małżeństwo z osobami, które kochają i chcą po
                      ślubie seksu kwalifikują się do zoo albo do szpitala psychiatrycznego. Po ślubie
                      można najwyżej raz czy dwa, przez szparę w prześcierale, którym jest przyktyra
                      żona i to tylko w celach prokreacyjnych. Żona jest jak rzecz tudzież kajak. Z
                      góry współczuję Twojej partnerce/partenrowi.

                      > Natura ludzka jest ułomna, dlatego tak trudno jest o związek, w którym
                      > partnerzy wzajemnie realizują swoje wszystkie potrzeby. Dlatego trudno tu
                      > doradzać. Brak jest norm określających ile razy w miesiącu człowiek powinien
                      > uprawiać seks. Każdy potrzeby ma zróżnicowane. Jeśli mąż nie chce, to nie chce
                      > i już. Rzucił seks, tak jak kiedyś odstawił alkohol, bądź przestał uprawiać
                      > kajakarstwo. Jeśli z powodu odstawienia kajaka żona robi sceny, to może z nią
                      > jest coś nie tak. Bo człowiek tym różni się od zwierząt, że kontroluje własne
                      > emocje.
                      • alien81 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 06.06.05, 17:19
                        ps. miało być
                        >kampai napisał i cytat z kampai pod tym co ja napisałam, a wyszło
                        inaczej.natura ludzka jest ułomna. ale co do reszty obstaję przy swoim!
                        • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 08:22
                          Krzysiek_dwadzieściapare, jeśli ktoś odczuwa popęd do dzieci, to też nie
                          powinien hamować tego instynktu? A jeśli potrafi go opanować do dzieci, to
                          czemu nie potrafi do dorosłych?
                          • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 08:31
                            Jasne, wszyscy zapiszmy się do klasztoru lub złóżmy śluby czystości. Kobiety,
                            które w obrej wierze zawarły małżeństwo z osobami, które kochają i chcą po
                            ślubie seksu kwalifikują się do zoo albo do szpitala psychiatrycznego. Po ślubie
                            można najwyżej raz czy dwa, przez szparę w prześcierale, którym jest przyktyra
                            żona i to tylko w celach prokreacyjnych. Żona jest jak rzecz tudzież kajak. Z
                            góry współczuję Twojej partnerce/partenrowi.

                            Alien81, a nie jest tak? Zobacz jak osoby o rozbudzonym temperamencie frustrują
                            się. To jest problem natury psychicznej. Przyznasz? Nie mówie, że trzeba to
                            robić przez szparkę w prześcieradle. Mówię tylko, że jeśli ktoś tego nie lubi,
                            to nie ma w tym nic nagannego. Nad emocjami trzeba umieć panować, bądź trzeba
                            chcieć się tego nauczyć. To jest szeroko pojęta kultura. Człowiek nie ulegający
                            emocjom np. nie pierdzi przy stole. W odróżnieniu od tego, który folguje tego
                            typu instynktom. A to też rozwalal lędźwia, Krzysiu_dwadzieściapare. Dlatego
                            tego pierwsze zwykło się określać mianem kulturalnego.
                            • kampai Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 08:55
                              Z tą zdradą to może być różnie. Pal to sześć, jeśli przypałęta się poczucie
                              winy. Ono z czasem mija. Gorzej jak przyniesiesz ze sobą coś trzeciego i nie
                              mówię o dziecku. Wtedy naprawdę odkryjesz, jak seks powinien mało znaczyć.
                            • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 10:12
                              Nie mam rozbujałego temperamentu. Moje potrzeby w porównaniu z innymi kobietami
                              sa bardzo przeciętne, i pewnie mając innego mężą, to on narzekałby na moją
                              oziębłość. CZy raz w tygodniu to nie wiadomo jak wiele? Zastanów się co piszesz.
                              • zdecydowany4 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 27.06.05, 16:24
                                Mam 41 lat i ten sam problem, ale z żoną której pigułki antykoncepcyjne
                                odebrały zupełnie ochotę na sex. Gdybyś miała ochotę o tym porozmawiać już
                                całkiem prywatnie to proszę napisz na adres zdecydowany4@gazeta.pl
                                Napiszę to chyba małymi literami bo miejscowy cenzor czyli brzydka
                                zakompeksiona baba władająca tym forum niejaka Woman in Love zaraz mi to
                                wytnie, ale pal sześć. Jej to i tak już nic nie pomoże, a my zawsze możemy
                                porozmawiać. Pozdrawiam serdecznie.
                                • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 27.06.05, 17:07
                                  A Ty co wróżka jesteś? Skąd wiesz czy brzydka?
                                  Chyba jednak kiepski z Ciebie wróż(e)k(a) bo, co jak co, ale zakompleksiona to
                                  ona na pewno nie jest.




                            • anula36 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 10:33
                              Rozumiem ze czlowiek kulturalny nei uprawia seksu bo to zby zwierzece i
                              rozmnarza sie in vitro,zeby nie urazic parnerki swoimi wydzielinami:)
                              • anula36 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 10:36
                                jeszcze a propos zdrady i przeniesienia czegos do domu- jaka ma sie pewnosc ze
                                partner jest wierny i zawsze uzywa prezerwatyw? Czasem sie mozna zdziwic.
                                Dla mnie zycie jest za ktotkie zeby pozbyc sie jego przyjemnosci i cierpiec w
                                milczeniu.
                                • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 11:12

                                  > Dla mnie zycie jest za ktotkie zeby pozbyc sie jego przyjemnosci i cierpiec w
                                  > milczeniu.

                                  I to jest to!
    • mama114 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 13:25
      A czy to go kochasz? Co do niego obecnie czujesz? To ważne, abys sama sobie
      odpowiedziała, zanim zrobisz jakikolwiek ruch. jedno jest pewno: wizyta u
      specjalisty i to jak najszybciej! Wiele sie dowiesz, wiele Ci tez powie jego
      reakcja.
      Trzymaj się!
      Ja w identycznej sytuacji byłam jakieś 5 lat temu...
      Powodzenia!
      • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 14:11
        Oczywiście, że go kocham. A może trzeba się po prostu z tym pogodzić? Już sama
        nie wiem co mam myśleć. On jest dobrym człowiekiem, pomaga mi w domowych
        obowiązkach, zazwyczaj moge na niego liczyć (choć nie zawsze). Nie brakuje nam
        też czułości, przytulania. Nie ma tylko tych pełnych zbliżeń.
        • mama114 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 07.06.05, 14:53
          To bardzo wiele (te pozytywy, o których piszesz). Koniecznie powalcz o ten
          związek (co wcale nie znaczy: siedż jak mysz pod miotłą), postaw swoje warunku,
          niech wie, ze jesteś już zmęczona, ze nie zartujesz. Rozwód traktuj jak
          ostateczność.
          Trzymam kciuki za Wasze powodzenie.
          Pozdrawiam ciepło.
      • yogi.net Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 08.06.05, 15:32
        Czy wizyta u psychologa (lub seksuologa) coś da. Ne dał bym tych 60 zł. za to. W
        moim przypadku - chodzi o partnerkę pomogło na parę godzin - tak do wieczora.
        Niestety powód został określony jasno i wyraźnie. "Nie mam na to ochoty. Nie
        interesuje mnie to, Seks jest beee...". Przyczyną tego jest niski poziom
        hormonów. Tyle, Finish, The End, Koniec tematu. Coś takiego trzeba leczyć
        hormonalnie. A na tabletki dla zwiększenia libido. Co ?? Mam brać hormony by
        "to" robić ?!! Nigdy. Raz może dwa na kwartał starczy. (dosia.s - wybrałaś
        jedyne wyjście)
        Inna rzecz - tak przy okazji. Stres w pracy dobra wymówka. Im bardziej jestem
        zestresowany, tym większą mam potrzebę relaksacji. A najlepiej relaksujuje
        właśnie udany seks. Może ja mam taką potrzebę zapomnienia o problemach. Pewna
        zasada - praca w pracy. W domu coś miłego. Niestety marzenie ściętej głowy.
        Pzdr.
        Pytanie do mama114 - pomógł wam ten specjalista ??
        • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 08.06.05, 21:49
          Żebyś się sam w maliny nie wpędził. Seks jest dla radości i przyjemności a nie
          odstresowania. Na stres to dobrze jest wyboksować poduszkę.
          • yogi.net Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 09.06.05, 15:45
            Może źle się wyraziłem. Tu masz rację (Sex jest dla radości i przyjemności) Na
            stres stosuje Quake'a (zamiast poduszki) ale od dawna w nic nie grłem. Nie wiem
            jak to trafnie określić. Odrobina przyjemności na koniec dnia a w szczególności
            weekendu podnosi poziom ogólnego optymizmu.
            Uważam że w pętlę wpadają Ci którzy swą niemoc tłumaczą pracą i innymi takimi
            wymówkami.
            Leżeć koło atrakcyjnej kobiety i być odwróconym do niej plecami. I tak spokojnie
            ?? Ile ja bym dał za taką sytację...
        • mama114 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 09.06.05, 11:55
          mnie nie (bo za póżno była decyzja o tym, żeby nim właśnie sie wspomóc, zbyt
          wiele między nami się popsuło), ale znam niejedną parę, której się udało!
          Ważne, by nie zwlekać!!! Czas czy pozostawienie problemu samemu sobie wiele
          rujnuje. Dlatego zachęcam autrorkę postu do tego kroku.
          • yogi.net Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 09.06.05, 15:52
            Podejmujemy jeszcze jedną próbę rozwiązania tego "węzła" u psychologa. Ale jak
            kiedyś usłyszałem - z tej mąki chleba raczej nie będzie. Nie ma się co
            oszukiwać. Jeśli da się jeszcze coś połączyć to ewenyualnie na styk. A do tego
            potrzeba mocnego kleju. "Kropelka" u nie starczy.
    • xyz74 Jestem już po wizycue u seksuologa:( 09.06.05, 12:13
      Witam
      Jestem w podobnej sytacji, tylko tyle, ze juz po wizycie u seksuologa. Wizyta
      wyjaśniła wiele, generalnie przyniosła decyzję o rozstaniu. Teraz jestem na
      etapie przygotowywania się do rozwodu, a kolejnum krokiem będzie unieważnienie
      małżeństwa. Moje małżeństwo trwało też 3 lata, ale juz nie mam siły...Bardzo
      kocham męża i jest mi ciężki, ale wiem, ze jak tak dalej byłoby to wczesniej
      czy później znienawidzimy się, a tak to zostanie chociaż przyjaźń i szacunek.
      • mama114 Re: Jestem już po wizycue u seksuologa:( 09.06.05, 12:34
        to bardzo ciekawe co piszesz, napisz proszę, jaka diagnoza spowodowała, ze
        jednoznacznie wiesz, że rozwód jest niezbędny?
    • anemarie Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 09.06.05, 13:07
      Jeśli nie masz dzieci, to nie ma na co czekać. Dla pewności swego kroku może
      warto jeszcze troche powalczyć, ale nie do upadłego.
    • marta76 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 09.06.05, 23:18
      tak jakbym cvzytała o swoim związku.10 letnim.Rozmowy o seksuologu na chwile
      wyciszają sprawę i następuje poprawa.Nie chodzi tylko o seks,ale również o
      traktowanie mnie jako kobiety.Potem znowu to samo.Tak naprawdę myślę,że takie
      podjęcie decydującego kroku i konkretne udanie się do lekarza,odwlekam z
      jednego powodu.Strachu przed tym co się może wydarzyć.Teraz wiem na jakim
      jestem etapie ("niby stabilnego zwiazku"),tylko,że przestaje mi to
      odpowiadać.Przestaję się czuć kobietą kochaną przez męża.Dodam,że mamy dziecko
      w związku z tym nie mogę poddać się żywiołowi i np odejść ,zresztą co
      najważniejsze kocham mojego meżą.
    • maximuss_sf Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 11.06.05, 18:26
      No cóż. Jest i facet. Z problemem jak koleżanka, tyle że w odwrotną stronę.
      Ciągłe bóle głowy, okres co dwa tygodnie. Seks tylko i wyłącznie nocą, w łóżku.
      Jednym słowem śmierdziało monotonią. Teraz problem monotonii znikł bo seksu nie
      ma wogóle. Też myślę o rozstaniu. Tyle że mam dwoje dzieci i szkoda mi ich. A
      powód też prozaiczny.
      A skąd się to wzięło? Problem pojawił się wtedy gdy żona zauważyła że w tym
      kraju są większe "interesy" od mojego. Nie mam się czym chwalić to fakt, ale do
      tej pory było dobrze. Nagle chęć poznania czegoś nowego.
      I co o tym sądzić?
      • marta76 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 11.06.05, 19:32
        Maximuss a skąd wiesz,że to jest powod?Żona Ci powiedziała,że ktoś ma
        większy "atrybut"??Skąd taka wiedza
        • maximuss_sf Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 12.06.05, 01:37
          Mówi się że to wy, kobiety, więcej czujecie., macie TEN zmysł.
          Ja też mam uczucia, też kocham, też czuję.
          Faktem jest, tu nie zaprzeczam, zarzeka się że nie ma to dla niej znaczenia.
          Ale ja wiem swoje, ona swoje.
          Ileż można przeżywać okresów w miesiącu, ile razy może boleć głowa i ile można
          nie mieć czasu bo...?
          Założyła BLOGA. A że nie wie o necie za dużo... Poznałem przyczynę. Bo
          dziewczyna prosta, nie wie że w necie ślad zostawia, odkryłem co jest
          przyczyną. To ja mam być ten MACHO, ja mam atakować czy w dzień czy w nocy.
          Niestety straciłem apetyt po porównaniu. To zabolało.
          I tak jak wcześniej wspomniałem, przyczyna jest prozaiczna ale bolesna. Ja,
          jako facet, niby z jajami, nie potrafiłbym kobiecie wypomnieć czegokolwiek, nie
          umię w kobietach znaleźć błędu, wady. Wy, kobiety, macie ten dar, szukania wad
          u mężczyzn.
          Nie będę z tym walczył, inni chyba też. Wolą oddać się "romansom", "szybkim
          numerkom". Ja akurat nie z tych. Kocham i chcę być kochany. Nie porównywanym!
          I niech tak pozostanie...
          A wracając do sedna pytania, owszem, stwierdziła tylko że jest ciekawa. I tu
          byłem skłonny iść na ustępstwo. Ale to już zapiewa na perwersje. Miałem
          marzenie spróbować seksu w gronie większym niż dwa. Tak z ciekawości i
          zaspokojenia jej zachcianek. Ale teraz mam pietra.
          Bo szkoda mi tych naszych dwóch małych szkrabów.
          • maximuss_sf Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 12.06.05, 01:42
            Mało tego, czytając Marta twoje poprzednie posty. Ja ją kocham, nawet za
            bardzo. Są dzieci w tym związku. Ale nie umiałbym ich zostawić. Mojej żony i
            bąbli.
            Sekst to niby dodatek do tego życia we dwoje. Ale ważny. NIby.
            Postaram się wytrwać i bez tego.
            Tak myślę.
            Acz zwykle po tygodniu nasze kłótnie kończą się seksem o poranku.
            Ale nie w tym przypadku. Mam dość.
            A do seksuologa nie pójdziemy. Bo w naszej WSI tego (chyba) nie ma :)
            • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 12.06.05, 09:28
              W necie to ludzie piszą różne rzeczy. Anonimowość prowokuje do puszczenia wodzy
              fantazjom.

              Może to fantazjowanie ma związek z jej późniejszymi częstymi "bólami głowy".
              Zwróć uwagę, że blog żyje dopóki ma odbiorców, więc "trzeba" ich prowokować.
              Jeżeli ona zaczyna wierzyć w to co pisze, to rzeczywiście sama wywołuje problem.

              Może to narzekanie na wielkość Twojego penisa jest tylko wyjaśnieniem przed
              sobą i innymi własnej niechęci do współżycia. Rzeczywistej przyczyny nie zna
              lub nie chce poznać bo jest dla niej np. wstydliwa. Jak tu się przyznać, że
              uważam się za kiepską kochankę. Lepiej powiedzieć, że to wina partnera.
              R
              zuć okiem na komentarze osób pod blogiem. Współczują jej ? Podziwiają ją?
              Krytykują? Skoro się tak bawi tym blogiem to czerpie z tego satysfakcję. Może
              zobaczysz jaką i znajdziesz wyjście.

              Tak czy inaczej trzym się
            • marta76 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 12.06.05, 16:23
              Maximus nie sadze,aby trojkacik załatwił sprawę.Żona jeszcze bardziej może sie
              odsunąć.Zresztą ja nie mogłabym patrzeć jak mój mąż kocha się z inna kobietą a
              ja leże obok:(Dla mnie to byłby koniec.Przeciez taki trójkąt to może być tylko
              początkiem innych spraw.Spotykanie sie z innymi mężczyznami.....to po co w
              takim razie żyć w związku...
              Nie chcę,żebyś pomyślał,że Ciebie oceniam,nie absolutnie,po prostu myslę,że w
              moim przypadku ja nie zdecydowałabym sie na takie wg mnie chwilowe rozwiązanie.
              Trzymaj się
    • mclean Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 12.06.05, 03:18
      Nie czytałem tych wszystkich wypowiedzi ,ale ja coraz częsciej myśle o odejściu
      od żony :-)))
    • robi.ronin Zostaw go ... 12.06.05, 14:55
    • anais_nin666 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 17.06.05, 19:44
      Przechodzę to samo... Też myślę nad rozstaniem, choć gdy czasem pomyślę, że
      miałabym się rozstać z mężem tylko z powodu seksu wydaje mi sie to trochę
      zabawne, sama wowczas usmiecham sie smutno do siebie pod nosem, bo w innych
      sferach życia dogadujemy się świetnie. Przede wszystkim jesteśmy znakomitymi
      przyjaciółmi. Możemy gadać o wszystkim. Uwielbiamy wspólne wojaże tylko we 2 .
      Nie nudzimy się ze sobą, tylko dzieli nas jedno - temperament. Ja mam spory,
      moze nawet zbyt duży. Mąż ma - zerowy... Co w takiej sytuacji robić? Poświęcić
      swoje potrzeby? Zrezygnować z siebie? Dla mnie sex jest niezwykle istotny! Gdy
      slucham kolezanekk narzekajacych na mezow, ze Ci ciagle chca sexu, to mnie az
      zbiera na placz. Jakie to niesprawiedliwe!!! Cholera, cholera, cholera! Tak
      bardzo chce mi się namiętnego sexu!!!!!!!!!!!!!!
      Ostatnio patrzę na mężczyzn jak na obiekty seksualne. Patrzę i zastanawiam się
      jakim dany facet byłby kochankiem. Oglądam drgajace mieśnie i mnie aż skręca,
      widzę łobuzerski usmiech i dygocę w środku na myśl jak byłoby właśnie z nim.
      Staje się to moją obsesją.
      Bu!
      • loppe Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 17.06.05, 22:33
        trzymajcie się
    • top2005 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 19.06.05, 02:35
      Dziewczyny podejmijcie decyzję, Życie bez seksu jest do kitu. Za pózno doszłam
      do wniosku,że powinnam sie rozwieść. Mam teraz 38 lat, nie mam dzieci, bo mało
      seksu było. Miewam depresję. Jestem sfrustrowana. Uciekajcie póki czas.
    • bacillus4 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 19.06.05, 15:38
      Napisz coś może o swoim mężu ... Jaki to typ człowieka, jaki charakter -
      dominujący w związku czy raczej "ciepłe kluchy", kto bardziej dążył do ślubu?
      Mnie to wygląda na syndrom pierdoły życiowego, który nie był przekonany
      do ślubu, którego prowadzałaś wszędzie za rękę. Po prostu wziął ślub bo taka
      kolej rzeczy i najwyższa pora, ale raczej bez przekonania.
      A teraz poznał kogoś, poznał smak seksu z miłością, a zbliżeń z Tobą unika
      żeby nie być nie fair w stosunku do tej drugiej. Nie potrafi z Tobą porozmawiać
      bo panicznie boi się Ciebie skrzywdzić, boi się Twoich łeż, scen, płaczu.
      Boi się stracić swój własny wizerunek dobrego człowieka, dlatego zwleka, odsuwa
      problem od siebie ...
      Sprawdź go ... !
      Przepraszam, że piszę tak brutalnie, oczywiście mogę się mylić czego Ci życzę ...

      Pozdrawiam\

      Bacillus4
      • julia4 olej go 19.06.05, 15:56
    • witkacy1975 Ja dlatego się rozstaję z żoną.... to chyba jakaś 19.06.05, 20:58
      plaga...
    • truskaweczka76 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 21.06.05, 11:54
      a ja mam dla odmiany taki problem, że mój mąż jest duży. za duży. jak jestem
      bardzo rozgrzana to jest ok, ale jeśli nie - to już gorzej. odczuwam wtedy
      spory dyskomfort i cały czar pryska. jesteśmy 5 lat po ślubie,sypiamy ze sobą
      od 8 lat. nie wiam jak jest z innymi facetami, bo nigdy ich nie miałam.
      wcześniej było podobnie,z tą różnicą że częściej byłam bardzo rozgrzana. kupię
      sobie żel intymny, ale może coś mi poradzicie, bo nie wiem czy to wystarczy??
      • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 21.06.05, 15:54
        Żel intymny? Znaczy środek nawilżający (lubryfikator), bo chyba nie taki do
        mycia?
        Żartuję ale trochę rozmyślnie.

        Mianowicie u mnie te żele do mycia tak skutecznie myją, że potem rzeczywiście
        zdarza mi się odczuwać spory dyskomfort. U mnie mycie bezpośrednio przed
        stosunkiem prowadzi do klapy po penis nie ma na czym się „wślizgnąć” do pochwy
        i często kończy się to obtarciem.

        Brak dostatecznego nawilżenia też może wynikać z problemów zdrowotnych np.
        hormonalnych. Jeżeli rzeczywiście odczuwasz problem z suchością może, warto
        podpytać ginekologa.
        • truskaweczka76 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 24.06.05, 20:42
          dzięki, ewolwenta! nie myślałam, że żele do higieny intymnej mogą mieć takie
          działanie.... Muszę je odstawić. Rozmawiałam z moim ginekologiem,
          polecał "Feminum", jest ok. Ale słyszałam, że jest nowy - jakiś rozgrzewający?
          czy któraś próbowała???
          • anula36 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 24.06.05, 21:22

            jest owszem, firmy K&Y-nie uzywalam akurat tego ale inne produkty tej firmy tak
            i sa oK - daje linka do Euroapteki maja duzy wybor
            www.euroapteka.pl/index.php?id=biuletyn7
          • ewolwenta Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 27.06.05, 16:59
            Płyny do higieny mogą, mieć takie działanie ale nie muszą, zależy od osoby. Bez
            paniki.
            Sugeruję tylko, że to może, ale nie musi, być przyczyna, kłopotów. Sama długo
            mordowałam się z ciągłym podrażnieniem warg sromowych. Lekarze dawali mi rożne
            specyfiki dziwiąc się jednocześnie, że w samej pochwie jest wszystko w
            najlepszym porządku. Długo szukałam przyczyny. Znalazłam –absurdalnie - był to
            nadmiar higieny.
            Teraz używam laktacyd (albo płyn AA). Raz na dwa dni (i oczywiście zawsze przed
            miłością francuską).
            Porostu sprawdź.
    • smoke5 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 29.06.05, 13:56
      witam.
      a ja może trochę bardziej radykalnie. też od dluższego czasu borykam sie z
      takimi problemami. byłem z moją kobietą 4 lata. na początku wszystko wspaniale
      jak w tym dowcipie sex geograficzny: wszędzie gdzie tylko była okazja i o
      każdej porze. po 1.5 roku zaszła w ciążę więc trzeba było sobie troche
      odpuścić, potem oczywiście poród więc też nie naciskalem. rozumiałem to że nie
      może już tak chasać tym bardziej, że część siebie zaangażowała w nową sytucję.
      ale minelo troche czasu, wszystko wróciło do normy jeżeli chodzi o życie
      codzienne natomiast sex całkowicie się skończł. zaczołem żyć przeszłością i
      wspominaniem tego co było. zaciskałem zęby i tłumaczyłem sobie, że jeszcze się
      zmieni itd. itp. próbowałem skoków w bok ale miałem takiego kaca moralnego, że
      nie mogłem spojrzeć w lustro potem. nie muszę dodawać, że kochałem ją bardzo,
      nie widziałem świata bez niej no i dziecko. zamknołem się w sobie, zaczołem
      pić. jak wracałem do domu i widziałem po raz kolejny, że ona śpi i nawet nie
      pogadaa o sexie nie mówiąć to wyciągałem z lodówki 2 brofce, potem z 2 zrobiły
      się 4. pod koniec bałem sie już nawet jej dotykać. i tak z 1 strony naciskała
      mnie moja własna potrzeba a z 2 miłośc można naprawdę dostać jobla.
      stąd moja rada dla tych co mają problemy z sexem w związku a ich 2 połowa nie
      chce o tym nawet rozmawiać. naturalne jest jeżeli się kogoś kocha sprawianie mu
      satysfakcji w sexie. jeżeli urwałoby mi jaja to używałbym wszystkieo byleby
      była zadowolona. wiec po tym jak już spróbowałiście to naprawić a nie wychodzi
      WIEJCIE zanim dopadnie was depresja. nie marnujcie sobie życia nie warto. to
      tylko będzie was niszczyć i odbijać się na innych dziedzinach życia. i nie ma
      wytłumaczenia że sex nie jest ważny gówno prawda. sex jest 1 z 3 podstaw
      udanego związku.
      ja tak zrobiłem i jestem zadowolony. wróciła mi pewność siebie. poczucie bycia
      atrakcyjnym dla kobiet chociaż długo się zmagałem. patrze do przodu a jeżeli
      panna woli być zimna klodą niech będzie i niech znajdzie sobie frajera co
      będzie to znosił.
      pozdrofka. dbajcie o siebie i o tych których kochacie
      • malinka83 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 29.06.05, 14:06
        Zostawiłeś kobietę, z którą byłeś cztery lata, z którą masz dziecko, nie
        próbując nawet z nią rozmawiać o problemie?
      • anais_nin666 do smoke 29.06.05, 14:10
        Kochałeś żonę, ale ją zostawiłeś, bo się z Tobą nie chciała kochać? Bez rozmów
        o przyczynach takiego stanu rzeczy? Żona widziała Twój stan, wpadanie w
        depresję, picie i nie reagowała? Cos mętne to wszystko... A moze źle
        zrozumiałam treść listu;)?
        • smoke5 Re: do smoke 29.06.05, 14:24
          tak kochałem i kocham nadal, męczyłem się strasznie wszystko przestalo mi się
          układać i w pracy i w relacjach z innymi ludźmi koszmar,zaczołem pić i popadać
          w depresje obwiniałem siebie że to moja wina, że ja coś robię nie tak że ona
          już mnie nie chce i nie kocha o poządaniu nie mówiąć.
          tak nie reagowała wogóle. próbowałem rozmawiać. zabierałem ją na wyjścia,
          wyjazdy, kolacje itd. itp. nie starałem się wymuszać sexu na niej żeby nie było
          że coś od niej "kupuję".
          tak jak większość piszących powyżej byłem wyrozumiały, nie marudziłem,
          postanowiłem że sprawy powinny toczyć się swoim torem. nie myślałem nawet o
          kochance nie potrafiłbym jej tego zrobić.
          i co i nic okazało się że to tylko moje poświęcenie jest dla niej nic niewarte.
          bo ona ma takie potrzeby i już a jak ja sie nie moge dostosować to moja wina:/
          a żeby nie chasać na boki i żeby jakoś to znieść zaczołem pić po prostu taki
          wentyl bezpieczeństwa bez rozrób i awantur 2 pifka po cichu i do spania
          jak "znieczulacze" co zresztą część forumowiczów radzi(brać jakieś tabsy).
          wolałem to niż wizyty w agencjach towarzyskich;/
          dlatego radze pozbyć się złudzeń życie to podróż w 1 stronę i najważniejsze
          jest cieszyć sie tą przejażdzką. jeżeli ma się partnerke/ra i on stawia sprawy
          na zasadzie moje na wierzchu i nie potrafi nawet okazać troche ciepła i
          namiętkości to nie jest uczucie. więc lepiej sobie odpuścić
          • anais_nin666 Re: do smoke 29.06.05, 14:29
            Hmm, może i tak. Tylko, żeby zdecydowac się na rozwód trzeba stracić nadzieje,
            złudzenia, a ja wciąz żyję ową nadzieją. Niełatwo nagle zrezygnować z 10
            wspólnie spędzonych lat. Widać Twa determinacja była ogromna. Współczuje
            konieczności takiego rozwiązania sprawy (zawsze lepiej byloby sie dogadac),
            zazdroszcze umejetnosci przecinania więzów. Mi to średnio wychodzi... Czy
            czujesz się teraz szczęśliwszy? Nie brakuje Ci milosci zony? Macie dobry
            kontakt?
            • smoke5 Re: do smoke 29.06.05, 14:41
              niestety nie mam takiej umiejętności nie potrafię przecinać więzów:(
              brakuje mi jej bardzo i jeszcze bardziej mojej małej:(
              ale jeżeli poświęca się wszystko dla 2 osoby a ona nawet tego nie zauważa to...
              do tego żeby walczyc o związek potrzeba 2 osób miałem po prosu dosyć. nawet nie
              kłótni bo takich nie było, po prostu tej beznadzei tego picia, tej walki bez
              sensu.
              ale okazało się ze związek wygląda tak, że ona jest w nim sama a ja jako
              dodatek i moje potrzeby wogule się nie liczą.
              kocham ją nadal ale tak jak u autorki wątku nic już nie pomagało nic kompletnie
              całkowita zima:/
              i nie poradze na to nic bo ja się zmieniłem ale ona nawet nie chciała a powiedz
              szczerze ile możen jak to ktoś napisał wcześniej "błagać" o tak podstawową i
              radosną rzecz jaka jest sex.
              dlatego zamiast trwać w takim związku, zamiast liczyć na to że cos się zmieni
              lepiej z tym skończyć.
              czy mamy dobry kontakt? hmm raczej nie. ale ona patrzła i tak na mnie wilkiem
              juz jakiś czas i tak już wcześniej odsuneła mnie od siebie wiec czy mam się
              teraz tym przejmować?
              dlatego zamiast próbować, tworzyć teorie i nawarstwiać tylko czasami lepiej
              przeciąć takie problemy z sexem za bardzo przypominaja "węzeł gordyjski"
          • ewolwenta Re: do smoke 29.06.05, 14:33
            Jakoś strasznie mi brakuje tu relacji tej drugiej strony. Jakby nie istniała.
            Przecież chyba mówiła o swoich uczuciach, przyczynach takiego stanu rzeczy? A
            może nie, przeciwnie uciekała przed rozmową na ten temat?

            • smoke5 Re: do smoke 29.06.05, 14:43
              uciekała. żadnej rozmowy nic.
              tylko cisza:( i nieporozumienia.
              • ewolwenta Re: do smoke 29.06.05, 15:05
                Rzeczywiście węzeł gordyjski. Współczuję.Ona pewnie nie rozumie co się stało i
                pewnie ciebie oskarża, dlatego patrzy wilkiem.

                Wiesz czasem ludzie oczekują, że partner się domyśli czego oczekują. Stereotyp
                przypisuje tę postawę kobietom, ale ja myślę że ni jest ona obca i mężczyznom.
                Pytanie co zrobić, żeby partner przestał oczekiwać jasnowidztwa. Odpowiedz na
                to pytanie wcale nie jest prosta.
          • alien81 Re: do smoke 29.06.05, 15:15
            smoke5 napisał:

            > tak kochałem i kocham nadal, męczyłem się strasznie
            (...)
            > dlatego radze pozbyć się złudzeń życie to podróż w 1 stronę i najważniejsze
            > jest cieszyć sie tą przejażdzką. jeżeli ma się partnerke/ra i on stawia sprawy
            > na zasadzie moje na wierzchu i nie potrafi nawet okazać troche ciepła i
            > namiętkości to nie jest uczucie. więc lepiej sobie odpuścić

            uważam, że to, co zrobił smoke wymagało odwagi i odpowiedzialności. zamiast
            zdradzać, kombinować, zwalać wszystko tylko na żonę wziął sprawy w swoje ręce i
            zaczął nowe życie. lepiej sobie odpuścić nieudane związki! a smoke życzę
            powodzenia i spotkania 2 połówki:)
            • anais_nin666 Re: do smoke 29.06.05, 15:27
              Przyłączam się do zyczeń złozonych przez alien;) Oby Ci sie udało stworzyć nowy
              radosny związek:)))
              Jednak Żony to mi żal, bo jeśli nadal nie wie w czym lezy problem to musi byc
              jej ciężko. Czuje sie zdradzona, niezrozumiana. Czasem po porodzie kobiety tracą
              ochotę na seks. Czują sie zbyt zmeczone opieka nad dzieckiem, by jeszcze
              znajdowac czas na kochanie z mężem. Może zbyt malo czasu dałeś swojej zonie?
              Może zbyt wiele obowiązków musiała przyjąć i sobie nie radziła?
              • petar2 Re: do smoke 30.06.05, 08:09
                alien81 napisała:
                > uważam, że to, co zrobił smoke wymagało odwagi i odpowiedzialności.

                anais_nin666 napisała:
                >Przyłączam się do zyczeń złozonych przez alien;) Oby Ci sie udało stworzyć nowy
                > radosny związek:)))

                U Smoka nastąpił problem z seksem w małżenstwie. No to chłop wykazał się odwagą
                uprawiając seks na boku, odpowiedzialnością rozpijając się i porzucając żonę z
                dzieckiem.
                Nie napisał nic o żonie bo i po co. Jest wspaniałym chłopcem, na pewno uda mu
                się stworzyć nowy, radosny wątek.

                Monty Python siada :-))))))
                • malinka83 Re: do smoke 30.06.05, 10:22
                  Ale smoke napisał przecież, że żony nie zdradził i nawet nie myślał o
                  tym..Chyba nie przeczytałeś dokładnie jego wypowiedzi, petar...
                  • petar2 Re: do smoke 30.06.05, 10:26
                    przeczytałem dokładnie Malinko :)
                • anais_nin666 Re: do smoke 30.06.05, 15:01
                  Petar czytaj uważniej, będziesz lepiej poinformowany. Autor wątku pisał o
                  żonie, pisał, że relacje się zmieniły, że nie mogą dojśc do porozumienia itd.
                  Napisal, ze brak seksu powodowal chec skoku w bok. Rozmowy z zona nic nie daly,
                  on czul sie nieszczesliwy (z tego co autor pisze stan ten troche trwal, nie
                  byla to kwestia tygodnia czy miesiaca) i sie rozstali. Uczciwiej byloby zostac
                  z zona i ja zdradzac? Czy zostac i bawic sie w cierpietnika? A moze udawac, ze
                  jest ok? Nie ma sensu ciągnąc czegoś co zadnej ze stron nie daje zadowolenia,
                  na rozstanie trzeba tez sily, ktora smoke mial. Czy jest to moralne? Z punkktu
                  widzenia kosciola katolickiego - nie. Mamy niesc swoj krzyz. Ale czy kazdy w
                  swym zyciu do konca jest w zgodzie z zasadami chrzescijanstwa? Nie. Kazdy ma w
                  sobie spora dawke mniej lub bardziej zdrowego egoizmu.
                  • petar2 Re: do smoke 30.06.05, 15:28
                    Anais, przeczytałem uważnie, bardziej niż co niektórzy.
                    Fakty podane przez Smoke są takie jak napisałaś.
                    Jednak ton tych 2 postów, brak wzmianek o przyczynach jej oziębłości czy
                    niechęci do seksu, rekacja na próby rozmów ("uciekała") trochę daje do myślenia.
                    Kobiety generalnie dużo chętniej rozmawiają niż faceci gdy są problemy. Często
                    niechęć do seksu u kobiet wynika z problemów na innym gruncie, nie tylko
                    oziębłości. Jakoś wątpię czy zrobił wszystko żeby uratować ten związek.
                    Dlatego nie spieszyłbym się z gratulacjami i życzeniami.

                    A co do rozwodu, masz rację. Jeśli nie ma szans, nie ma co się męczyć. Jest to
                    niezgodne z nauką Kościoła Katolickiego, który nie tylko w tej kwestii jest
                    ortodoksyjny.
                    • anais_nin666 Re: do smoke 30.06.05, 15:36
                      Czy zrobil wszystko dla swego malzenstwa jest kwestia sporna. Byc moze nie
                      potrafil rozmawiac z zona. Tego nie wiemy. Wiemy jedno - mial odwageodejsc mimo
                      milosci, bo czul sie zle w tym zwiazku. Uwazam, ze to dosc okrutne dla obu
                      stron, ale uczciwe, nie lubie meczenia sie dla dobra rodziny. Wszyscy wiedza,
                      ze zly zwiazek stwarza toksyczne relacje dla malzonkow jak i dzieci.
                      Facetowi sie nie udalo. Odszedl. Moze zrobil zbyt malo, by scalic zwiazek, choc
                      nie sadze. Czemu nie zyczyc mu szczescia? Bo sama nie mam odwagi skonczyc
                      swego? Niech facetowi sie ulozy, niech upaja sie szczesciem. Lubie ludziom
                      dobrze zyczyc.
                      • petar2 Re: do smoke 30.06.05, 15:53
                        OO, chyba trochę przesadziłem ale życzenia "nowego radosnego związku" po jego
                        niezbyt sympatycznych postach w stosunku do byłej żony zabrzmiały
                        humorystycznie. Stąd moja ironia.
                        Przepraszam i rączki całuję :-)
                        • anais_nin666 Re: do smoke 30.06.05, 16:49
                          Żadnego całowania rączek! No chyba, że i ja pocałuję;) W rączkę.
            • alien81 Re: do smoke 30.06.05, 13:04
              alien81 napisała:

              > smoke5 napisał:
              >
              > > tak kochałem i kocham nadal, męczyłem się strasznie
              > (...)
              > > dlatego radze pozbyć się złudzeń życie to podróż w 1 stronę i najważniejs
              > ze
              > > jest cieszyć sie tą przejażdzką. jeżeli ma się partnerke/ra i on stawia s
              > prawy
              > > na zasadzie moje na wierzchu i nie potrafi nawet okazać troche ciepła i
              > > namiętkości to nie jest uczucie. więc lepiej sobie odpuścić
              >
              > uważam, że to, co zrobił smoke wymagało odwagi i odpowiedzialności. zamiast
              > zdradzać, kombinować, zwalać wszystko tylko na żonę wziął sprawy w swoje ręce i
              > zaczął nowe życie. lepiej sobie odpuścić nieudane związki! a smoke życzę
              > powodzenia i spotkania 2 połówki:)

              niestety w wątku "to już 16 miesiąc bez seksu" autorstwa desireee smoke5
              przyznaje, że jednak zdrad próbował
              patrz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=23936557&a=25816510
              - tylko nie wyjaśnia na ile to było próbowanie i na czYm polegało. heh, tak
              bywa, ale ostatecznie zachował się uczciwie:)
              • smoke5 Re: do smoke 30.06.05, 21:11
                a jakże kombinowałem jak mogłem. co wieczór wymyślałem 120 różnych planów jak
                by tu ją znowu mną zaintersować. albo jak jej pokazać że jestem twardziel i się
                nie dam, albo jak by to było fajnie na boku coś urobić i się zemścić.
                jak wyglądały próby no normalnie a dlaczego działają agencje i kluby gogo co?
                tylko jak już było tuż, tuż to nie mogłem się zmusić nawet jak byłem naprany a
                szmula petarda.po prostu szalałem jak byłem młody i piękny więc wiem że te
                panie to czysty ściek i wole normalną dziewczyne niż takie szmaty nie ważne jak
                byłyby ładne.
                byłem beż winy? jasne że nie byłem. bo tłamsiłem to w sobie i pozwalałem żeby
                rządziło moim życiem.
                dlaczego tak zrobiłem? bo problemy z sexem są tak zawiłe że nie da się ich
                rozwiązać i trzeba to poprostu przeciąć niech nie ropieje. do myślenia dała mi
                też jej siostra która uwaga 1 miesiąc powtarzam 1 miesiąc po wymarzonym ślubie
                zastanawiała się czy nie zostawić szwagra bo nagle się zrobił kłoda w alkowie.
                a najśmieszniejsze że one jako siostry o tym czesto rozmawiały i dyskutowały,
                dobre nie.
                dlaczego tak radykalnie a cholera ile ja mam lat żeby w związku kupować
                sztuczną waginę(jak niektóre panie wibrator) albo walić niemca po chełmie.
                przecież to chore jest. a co mam zdradzać mieć kochanki po co to żeby potem
                powiedziała że była ok a to ja zdradzałem. a nie przyszło wam kiedyś na myśl że
                te problemy w łóżku to nie jest wina hormonów, pracy, stesu, raka jąder,
                prostaty, nieszczęśliwego dziecinstwa itd. itp tylko wasz partner/ka robi was w
                h.ja i tak naprawde znudziło mu się a szuka pretekstu tylko co?
                i co walczymy nie? chodzimy po psychologach, rozmawiamy(najczęściej sami do
                siebie co widze z tego forum bo 2 strona "nie widzi problemu"), itd. itp.
                co to ma być do jasnej cholery to po to jest się w związku żeby błagać i prosić
                przecież 3 podstawy to:miłość, zaufanie i sex i tego się nie zmieni.
                dobra powiedzmy że wracam do domu i nie mam ochoty ale ona ma co robie?
                poświęcam jej chociaż 30 min czasu i zadowalam ją przecież moge to zrobić na
                tyle sposobów że sie nie mieści. a nie siadam do kompa i musze się odstresować
                albo szukam wymówek że jestem zmęczony. kocham więc poświęcam swój czas po to
                żeby 2 osoba czuła się dobrze i dowartościowana. czy to takie trudne?
                ale nie bo boję się samotności przyzwyczaiłem się po prostu do 2 strony dlatego
                trwam jak jakiś męczennik staram się i staram bo tak ciężko jest odejśc i
                zostać samemu prawda? czy to nie o to przypadkiem chodzi o ten strach?
                wyciągam ręke do niej czekam w połowie drogi ale ona ni cholery nie chce
                wyciągnąć swojej bo dla niej jest ok a ja mam się przystosować.
                sexuolodzy plizz dajcie spokuj z tym badziewiem a co oni poradzą przecież tam
                się idzie rozmawiać to dlaczego nie można porozmawiać w domu a potem co??
                zastanawiać się przy każdym stosunku czy 2 strona tego chce czy tylko udaje
                żeby wyglądało ok. litości.
                czy mam teraz więcej? nie nie mam. mam nawet mniej. ale w końcu mogę się starać
                i mieć nadzieje a nie babrać się w tym błocie.
                i może tam gdzieś też jest ona której też brakuje ciepła i niewymuszonego,
                niewybłaganego, nie wypracowanego u psychoterapeuty, nie bustowanego środkami
                farmakologicznymi sexu.
                co do żony i dziecka tak jasne zostawilem i teraz po prawie 8 miesiącach już
                prawie doszedłem do siebie nie myśle o nich więcej niż 99% czasu dziennie. to
                daje nam 1% na 8 miesięcy powiedzmy że z czsem przyspieszy czyli za jakieś 7/8
                lat przestane się tym przejmować.
                dlatego WIEJCIE panie i panowie i to jak najszybcie bo takie dziubdzianie jest
                bez sensu. życie jest ciut za krótkie żeby je tak przepuszczać przez palce.
                pozdrofka


    • problem.z.loginem Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 30.06.05, 19:47
      Witam. Dawno mnie tu nie było. Ale mi wpisów przybyło. Przeczytałam wszystko
      dokładnie. Również tą dyskusję dotyczącą problemów innych osób.
      Wiecie, co zrobiłam, powiedziałam mężowi, żeby mi kupił wibrator. No i
      kupił;)))) Wiem, że to nie zmieni za wiele, bo to tylko atrapa i jak to ktoś na
      tym formu trafnie określił, nie ma funkcji "przytul", ale być może przestanę go
      zadręczać swoimi potrzebami. Zobaczymy, czas pokaże.
      • sellla Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 30.06.05, 20:11
        ja mowilam ze sobie kupie wibrator i moj maz odpowiadal -kup sobie- niestety do
        tej pory nie kupilam - moze jednak powinnam.........
    • kamilkka30 Re: Coraz częściej myślę o odejściu od męża. Pora 30.06.05, 23:34
      W naszym przypadku przyczyny powstawania „oziębłości” były następujące: w pół
      roku po rozpoczęciu współżycia,pojawiły się infekcje pochwy ( nie leczone przez
      długi okres ze względu na wstyd przez lekarzem) doprowadziły do lęku przed
      zbliżeniem (bólem). Wkrótce po tym zaczęły pojawiać się pierwsze oskarżenia o
      oziębłość ( po mimo wyleczenia, lęk pozostał na bardzo długo). W między czasie
      ciągłe pretensje, krytykowanie, doprowadziły do ochłodzenia uczuć, do tego
      doszły ciągłe problemy z firmą, brak innych tematów niż firma, przemęczenie.
      Gdy urodziło się dziecko, przez pierwsze miesiące, uczuciowo było cudownie.
      Seks minimum. Przyczyna - ból, przemęczenie, standardowo pojawiły się
      pretensje, kłótnie. Uczucie mooocno przygasło. Dziecko podrosło, lęk przed
      bólem minął, przemęczenie również. Pojawiła się z mojej strony, większa ochota
      na seks. Niestety powstał nowy problem – moja pochwa jest za duża dla jego
      członka. Nie odczuwam już takiej przyjemności jak na początku. Do tego dochodzi
      monotonia związku. Coraz częściej pojawia się myśl o skoku w bok. A może kupię
      sobie wibrator ?

      P.S. Nie polecam “błągania” o seks. Na mnie działa jak Relanium.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka