Dodaj do ulubionych

Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność

10.07.05, 18:44
Właściwie kolejność powinna być odwrotna. Wykańcza mnie niepewność co do
przyszłości związku, jestem rozczarowana sporadycznie tylko wykazywaną
inicjatywą przez męża i zniechęcona. Dochodzi do tego, że zaczęłam - po
bezskutecznych próbach uwodzenia go, rozmowach, awanturach - wstydzić się
nawet przy nim rozbierać. Bo to jakieś aseksualne.:(
Dwoje dorosłych, raczej atrakcyjnych ludzi kładzie się spać, myje w jednej
łazience obok siebie i nic. Żenujące sytuacje.
Kontakty intymne są tak rzadko, że nie potrafię się już wyluzować. Bo po co
skoro on tylko odbębnia obowiązek żebym wreszcie przestała zrzędzić? Nakrecać
się, podniecać po jedym razie i czekać miesiąc na kolejny?
Mąż twierdzi, że kocha, że chce ratować związek i tylko na gadaniu się
kończy. Zaczyna mnie irytować wszystkim. Dosłownie wszystkim. Z drugiej
strony mam wrażenie, że dostrzega mnie tylko kiedy wrzeszczę, płaczę i grożę
rozwodem. Jak nie gadam i staram się być miła to chyba sądzi, że wszystko
jest ok.
Życie równoległe na boku, owszem kwitnie, tylko niezuepłnie o to mi chodzi.
Cholera, siły już nie mam...
Obserwuj wątek
    • aga2811 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 20:41
      Doskonale Cię rozumiem, mam to samo. Nie potrafię doradzić, niestety.
      Pozdrawiam. Aga.
    • kasia356 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 22:20
      Ja byłam w podobnej sytuacji. Rozmawiałam z mężem wielokrotnie, a raczej
      próbowałam z nim rozmawiać, bo on natychmiast chiał kończyć niewygodny dla
      siebie temat. Twierdził, że jest przemęczony pracą, a poza tym już nie ma 20
      lat i nie mogę wymagać zbyt wiele. A potem przypadkiem wyszło szydło z worka -
      po prostu miał kogoś i ja nie byłam mu już potrzebna. Oczywiście każdy
      przypadek jest inny, ale może warto sprawdzić ...
      • dosia.samosia Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 22:48
        Oczywiście nie mogę tego wykluczyć z całą pewnością. Przypuszczam jednak, że
        nie ma nikogo na boku. Po pracy dom i dziecko, wyjścia towarzyskie bardzo
        sporadyczne, żadnych późnych powrotów, delegacji, podejrzanych telefonów czy
        sms-ów, krycia się z korespondencją.
        Jako do partnera życiowego i ojca nie mam żadnych zastrzeżeń.
        Ja nie pozwalam na spławienie i zakończenie tematu, który mnie boli i
        przeszkadza.
        Mam kogoś na boku z desperacji i w celu zaspokojenia seksualnego ale to układ
        kolezeński - bez obietnic, uczuć miłosnych, planów. Erotyczny romans zwyczajnie.
        Wolałabym bez romansu a za to z mężem. Z drugiej strony za młoda i za
        temperamentna jestem żeby rezygnować z tej sfery życia. W imię czego? Świętego
        spokoju?
    • peter1 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 23:49
      Kurde, kobiety skąd wy się wzięłyście. Czasem jak patrzę na moją żonę, to mam wrażenie, że wszystkie
      kobiety nie lubią seksu. Przynajmniej tak mi żona wmawia. A tu nagle z kosmosu pojawiają się takie,
      które są niezaspokojone przez partnerów.
      To może świat jest jednak piękny??
      Peter
      • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 23:53
        Jak powiedziałem mojej kobiecie, że średnia (ilosć stosunków w roku) to w
        Polsce coś koło 130....to powiedziała, że ludzie kłamią i zawyżają;)
        • dosia.samosia Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 10.07.05, 23:59
          Może zawyżają? Chociaż z drugiej strony to liczba moich kontaktów z lewizny
          chyba juz przewyższyła liczbę kontaktów męża ze mną z ostatniego roku. Smutna,
          gorzka statystyka.
          Przepraszam za smęcenie ale weekendy działają na mnie depresyjnie. Pozór
          normalnej, szczęśliwej rodziny tylko w sypialni chłodem wieje. Nie mam ochoty
          przytulać się do męża, wycofuję sie kiedy on mnie przytula, bo nie chcę pustych
          gestów. Kiedy mówi mi komplement myslę "!@#$ i co z tego skoro taki owaki ze
          mna nie sypiasz".
          • peter1 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 00:02
            > normalnej, szczęśliwej rodziny tylko w sypialni chłodem wieje. Nie mam ochoty
            > przytulać się do męża, wycofuję sie kiedy on mnie przytula, bo nie chcę pustych
            > gestów. Kiedy mówi mi komplement myslę "!@#$ i co z tego skoro taki owaki ze
            > mna nie sypiasz".
            Jak nie macie dzieci, to uciekaj. Potem jest już tylko gorzej.
            Peter
          • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 00:08
            Tak mi sie wydaje, że łatwiej zrozumieć (co nie oznacza wytłumaczyc)
            faceta....czasami po porstu może NIE MÓC...ale kobieta...
            w końcu we własnym interesie mogłaby sie od czasu do czasu "poświecić"...

            w zasadzie nie wiem po co dzis trafiłem na forum...
            dzis święto....kolejna kłótnia i po kłótni...ocieplenie...mam nadzieję, ze nie
            ocieplenie na 1-2 razy, jak drzewiej bywało...choc szczerze mowiąc....raczej w
            roztopienie lodowca nie za bardzo wierzę

            a tak nawiasem chyba jestem stukniety, że sie na tym forum tak wygaduję
            • peter1 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 00:11
              > w końcu we własnym interesie mogłaby sie od czasu do czasu "poświecić"...
              Zapewniam cię, że to nie rozwiązuje problemu. Pozostaje niesmak po obu stronach, więc nie oczekuję
              poświęceń. Seks jest dla obu stron, tylko czasami jedna strona nie ma na nic ochoty i to jest poważny
              problem.
              Peter
              • kampai Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 11:12
                Już to pisałem, przysięga małżeńska nie zawiera słów "i będę cię zaspokajał
                kiedy chcesz". No cóż, nadmiar temperamentu szkodzi. Jego brak nie bardzo.
                • peter1 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 11:32
                  kampai napisał:

                  > Już to pisałem, przysięga małżeńska nie zawiera słów "i będę cię zaspokajał
                  > kiedy chcesz". No cóż, nadmiar temperamentu szkodzi. Jego brak nie bardzo.
                  Co to znaczy nadmiar temperamentu? Czy to jakaś choroba? Czy jak mam ochotę na seks dwa razy w
                  tygodniu, a żona dwa razy w roku to cierpię na nadmiar temperamentu? Czy nie słyszałać/słyszałeś, że
                  uprawianie seksu też jest zdrowe?
                  Pozdrawiam
                  Peter1
                  • kampai Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 12:32
                    Temerament rozpatrywac należy na tle temperamentu partnera. Jeśli temperament
                    jednego jest za duży w stosunku do potrzeb drugiego, to ten pierwszy ma
                    problem. Wtedy istotnie nadmiar temperamentu szkodzi i to bardzo. I może
                    przerodzić się w chorobę. Sa dwa wyjścia: albo go rozładowywać w sposób sobie
                    dogodny, nie szkodzący innym, albo posromić swoje emocje, w końcu tym człowiek
                    wynosi siebie ponad zwierzęta, że właśnie nad emocjami panuje. Istonie
                    uprawianie seksu jest zdrowe, ale tylko gdy oboje tego chcą. Jeśli jedno się w
                    tym nudzi, to seks zdrowy już nie jest. Seks jest jak glina, dla jednych to
                    kupa szlamu, dla innych to materiał do tworzenai cudownych rzeczy. Seks sam w
                    sobie nie jest niczym wielkim. To dopiero człowiek może uczynić go takim. Jeśli
                    nie potrafi, to niech lepiej da sobie z nim spokój. Bo o spokój właśnie,
                    wewnętrzny, tu chodzi.
                    • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 12:57
                      czyli....należy zostać ascetą...
                      a seks tylko w celu prokreacji?

                      hmmm....myślałem , że ideały średniowiecza to już przeszlośc
                • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 11:41
                  > Już to pisałem, przysięga małżeńska nie zawiera słów "i będę cię zaspokajał
                  > kiedy chcesz". No cóż, nadmiar temperamentu szkodzi. Jego brak nie bardzo.

                  ale juz w biblii napisano:
                  „Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną
                  się jednym ciałem” (I Mojż. 2,24).

                  gdybym bym złośliwie szowinistyczny to dodałbym :
                  „Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony,..."
                • yogi.net Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 13:17
                  Jest takie powiedzenie
                  Syty głodnego nie zrozumie...
                  Tu nie chodzi o temperament.
                  Miłość jaką ślubujesz to także kompromis, poświęcenie się. To że ja nie mam
                  ochoty na sex nie oznacza że partner także jej nie ma albo nie może mieć. To
                  jest despotyzm. A w zwiazku na tym długo nie pojedziesz. W słowie miłość jest
                  zawarta wrażliwość na potrzeby partnera/ki.
                  Pozdr.
                • ewolwenta Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 16:21
                  kampai napisał:
                  Dość kontrowersyjna teoria.

                  Będę jednak obstawać przy tym, że względny niedomiar jak i nadmiar temperamentu
                  szkodzi, ale tylko wtedy gdy spotkają się „one” w jednym łóżku.

                  Problem zaczyna się z tego, że ludzie w sobie zakochani nie dostrzegają różnic
                  w wielkości potrzeb seksualnych. Przez pierwszy okres znajomości te różnice są
                  zacierane przez pobudzają a moc nowości. Potem wszystko wraca do normalnego
                  poziomu i rozpoczyna się konflikt.

                  Odrzucony partner czuje się źle, często zaczyna szukać winy w sobie albo w
                  drugiej osobie. Osoba o mniejszych potrzebach czuje się również nie dobrze,
                  ponieważ nie potrafi spełnić potrzeb kochanego człowieka czy też ma niechęć,
                  najpierw do samej aktywności a potem do partnera.
                  Wpływa to na ogólną relację obojga. Zatem nierównowaga potrzeb jest
                  destrukcyjna a nie nadmierny czy niedostateczny popęd.

                  • ewolwenta errata :) 11.07.05, 16:23
                    DotyczyBo wypowiedzi kampai:

                    > Już to pisałem, przysięga małżeńska nie zawiera słów "i będę cię zaspokajał
                    > kiedy chcesz". No cóż, nadmiar temperamentu szkodzi. Jego brak nie bardzo.

                    coś mi się wycięło wcześniej
                  • kampai Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 13.07.05, 13:22
                    "Zatem nierównowaga potrzeb jest
                    > destrukcyjna a nie nadmierny czy niedostateczny popęd"

                    Ciekawe... Przecież nadmierny czy niedostateczny popęd to właśnie nierównowaga
                    potrzeb.
                  • ewolwenta Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 13.07.05, 15:08
                    Nie ma czegoś takiego jak nadmierny czy niewystarczający popęd. Tylko w przez
                    porównanie można wartościować.
          • alien81 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 13:09
            nie rozumiem niestety i nigdy nie zrozumiem chęci ratowania czegoś, co już
            napiętnowało się i zbrudziło zdradą. po co? widać mąż przynajmniej nie udaje i
            nie kłamie.
        • abdulian Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 14:09
          Tomasz,

          Jak przeczytałem to co przytaczas to tylko głęboko westchnąłem :) natomiast
          uwzględniając powiedzenie, że coś czasem należy "podzielić przez dwa" to wynik
          65, co daje średnio ponad 5 razy w miesiącu :P niektórzy na tym forum dali by
          się pociąć za taki wynik :) i ja też :)))

          a tak na marginesie, średnia jest wrażliwa na wartości skrajne i jest
          statystycznie niekoniecznie miarodajna :) natomiast znaczy to tyle, że jeden
          np. 1 w roku a inny 259 :) jak króliczek :PPP

          pozdr
    • alien81 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 13:05
      zakończcie bzdurne, krzywdzące związki z ludźmi, którzy WAS JUŻ NIE CHCĄ! trudne
      do zrobienia ale innej rady nie ma. psycholog czy seksuolog na zanik uczuć nic
      nie poradzi (oczywiście można próbować, o ile rzeczywiście widzi się jakieś
      resztki uczucia ciepłego). widać coś się skończyło. takie jest życie. po co się
      męczyć?
      • peter1 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 13:22
        alien81 napisała:

        > zakończcie bzdurne, krzywdzące związki z ludźmi, którzy WAS JUŻ NIE CHCĄ! trudn
        Dobra rada. A co z dziećmi? Na własne oczy widziałem, że u takich dzieci pozostaje coś na kształt
        kompleksu odrzucenia przez ojca.
        Mam syna, który teraz cholernie potrzebuje mojej akceptacji. Kopnąć w tyłek i powiedzieć, że nie
        dobraliśmy się z mamusią?

        Pozdrawiam
        Peter
        • thistle Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 14:11
          Zgadzam się. Szczególnie,ze seks/uczucia u róznych ludzi współgrają zupełnie
          inaczej. I co jakiś czas zmieniają się diametralnie. A dzieci są cały czas i
          stabilizacja jest dla nich niezbędna.(Chyba,ze z braku seksu ktoś się robi
          agresywny, wtedy lepiej się jednak rozejsć, i nie narażać ich na to) .
        • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 14:27
          problem w tym, że nasze partnerki(rzy) są górami lodowymi (nie do stopienia)...
          wieczorem w łózku....a w nieseksualnym zyciu najcześciej są normalnymi , miłymi
          ludzmi...
          wiec nawiązując do słów peter'a
          kopnąc mamusię w tyłek za to że kocha sie z tatusiem raz na miesiąc a nie kilka
          razy w tyg ?

      • petar2 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 15:09
        alien81 napisała:
        > zakończcie bzdurne, krzywdzące związki z ludźmi, którzy WAS JUŻ NIE CHCĄ!

        Rozumiem, że to odpowiedź na sytuację Dosi. Tylko kto tam kogo nie chce?
        Ona chce być z mężem a on z Nią. Tylko seks jest za rzadko.
        A w sąsiednim wątku, w pochwale rekordowo długiego małżeństwa pisałaś:
        "ludzie umiejący się poświęcić dla drugiej osoby i odpuścić czasami. bo obecnie
        za dużo osób widzi tylko swoją stronę historii i czubek własnego nosa."

        Jakoś nie trzyma to wszystko się kupy :-)
        • ewolwenta Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 16:27
          No nareszcie ktoś przeczytał ze zrozumieniem post Dosi. Brawo Petar2.
          • petar2 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 12.07.05, 13:37
            ewolwenta napisała:
            > No nareszcie ktoś przeczytał ze zrozumieniem post Dosi. Brawo Petar2.

            Czytanie ze zrozumieniem nie jest łatwe, szczególnie wypowiedzi kobiet.
            Najłatwiej odczytać wprost to co napisane i wtedy odpowiedź "zostaw go" sama
            się narzuca.
            Dzięki za pochwałę :-)
            • ewolwenta Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 12.07.05, 16:13
              > Czytanie ze zrozumieniem nie jest łatwe, szczególnie wypowiedzi kobiet.

              a teraz podpadasz, zaraz to wrzucę do wątku o stereotypach
              • petar2 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 13.07.05, 07:37
                chętnie pobronię tego stereotypu
    • thistle a może.... 11.07.05, 13:28
      tu chodzi o coś innego? Moze w łózku wadzi coś pozałózkowego? A moze warto by
      poczekać ten miesiąc na seks bez "odwalania " ?
      Jakos dziwnie mi jednak mojego męza przypominasz, a nam się jednak udało.
      Chociaz nie jest tak, jak on to sobie wyobrazał.(Seksu mało, ale dobry.
      Najpierw połatane wszystko poza łóżkiem, skupienie się na dzieciach, danie
      sobie trochę swobody. Wyjście poza domowe akwarium)
      Kłótnie odstręczają - on widzi Twój dyskomfort, i pewnie czuje się winny, ale
      to żaden afrodyzjak. A irytacja nim też raczej nie zachęca do łóżkowych
      wyczynów, raczej obrzydza. Tak bym to widziała jako kobieta, ale moze mężczyzna
      inaczej to postrzega. W sumie nie zazdroszczę ;/
      • leilaleila Re: a może.... 11.07.05, 15:42
        Witam. Miesiac? A co, jesli czekam juz rok??
        • leilaleila Re: a może.... 11.07.05, 15:45
          Czekam i czekam i jakos nic z tego nie wynika. Ale caly czas sie ludze, ze
          bedzie tak jak kiedys. I nie chce odchodzic, nie umialabym.
          • thistle Re: a może.... 11.07.05, 16:29
            Po roku, jeśli jesteś pewna, ze nie zdradza, to jednak sprawdziłabym najpierw
            zdrowie, potem orientację seksualną. Szczególnie, jeśli reszta działa.
            Brak pociagu to jednak trochę inna kategoria niz różnica w potrzebach. Po roku
            to może i mnie zaczeło by czegoś brakować, kto wie???
            • leilaleila Re: a może.... 11.07.05, 16:56
              Jego orientacji jestem pewna, a czy nie zdradza... No wlasnie tego jestem juz
              mniej pewna. Nie natknelam sie na nic podejrzanego, ale po tak dlugim
              okresie "suszy" jestem coraz mniej pewna swojej pozycji w naszym zwiazku. Mam
              wrazenie, ze slub wszystko nam popsul. Przed slubem bylismy razem 4 lata i
              wszystko bylo gut. A po sakramentalnym "tak" wszystko zaczelo sie sypac...
              Smutne, co nie?
              • woman-in-love Re: a może.... 11.07.05, 18:51
                napisałaś: nie umiałabym odejść. I na tym on bazuje.
                • leilaleila Re: a może.... 12.07.05, 13:25
                  On pewnie tak, ale ja tez. Trudno tak po paru latach zostawic wszystko i po
                  prostu odejsc. nawet jesli jeszcze sie nie ma dzieci. No i tak tkwie bez sensu.
                  Zreszta nic juz dla mnie nie ma sensu, chyba zyje tylko z przyzwyczajenia.
                  • mazowszanka5 Re: a może.... 13.07.05, 17:48
                    Mam podobnie:-( Jak ja Ci zazdroszcze! Gdybym była na Twoim miejscu, tzn. nie
                    miałabym dziecka to już dawno bym nie była ze swoim ślubnym. A tak walczę sama
                    ze sobą co mam zrobić... czy zaspokoić swoje potrzeby z kimś innym czy czekać
                    potulnie kolejny rok albo i dłużej na "ocieplenie" intymnej sfery naszego
                    życia. Chociaż ostatnio zauważyłam, że mąż coraz bardziej zaczyna mnie
                    denerwować, zwykłe podstawowe rzeczy.
                    • clara.sheller Re: a może.... 20.07.05, 15:45
                      a nie wydaje wam sie, ze to iz brak jest takiego zycia seksualnego jakie wam
                      sie wydaje potrzebne do funkcjonowania w zwiazku wplywa ujemnie na wasza
                      psychike i niestety, no niestety odbija sie na naszych stosunkach z dziecmi ???
                      Osobiscie jestem przekonana, ze od czasu jak odeszlam od meza, JESTEM LEPSZYM
                      INNYM CZLOWIEKIEM i MOJE DZIECKO NA TYM SKORZYSTALO. Ma weselsza, pogodniejsza,
                      po prostu szczesliwa matke i wyraznie to odczuwa. Nie uwazam, ze dlatego ze sie
                      rozstajemy jestesmy gorszymi rodzicami. No coz nie udalo nam sie jako
                      partnerzy, ale to nie przekresla nas jako rodzicow. Wiecej, uwolnieni z tej
                      frustracji, irytacji postawa partnera, co przeciez prowadzi w koncu do czysto
                      depresyjnych stanow mozemy byc lepsi.
    • kampai Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 11.07.05, 13:58
      Trudno prokreować z kimś kto nie lubi tego nawet nie prokreując w tym momencie.
      Nie pisałem, że należy poddać się ascezie. Nie uważam, że seks powinien służyć
      tylko prokreacji. Napisałem, że autorka tego tematu ma problem. Bo mąż ma go
      tylko wtedy, gdy ona mu o tym przypomina.
    • witkacy1975 Witaj w klubie..... :((( smutnym klubie, 13.07.05, 07:51
      proszę, błagam, namawiam, zachęcam... nic....
      • yogi.net Re: Witaj w klubie..... :((( smutnym klubie, 13.07.05, 09:43
        Chcę się z niego wypisać !!!
    • ewcia-78 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 13.07.05, 12:10
      Oj Dosiu samosiu, czytając to co napisałaś to tak jakbym sama miała to napisać,
      i załamałam się bo teraz po okresie kłótni i rozmów, tłumaczeń i grożenia
      przyszedł czas na miłą żonkę, ale po kilku dniach tej metody jest tak jak
      mówisz, on zadowolony uważa, że wszystko jest ok, a mnie już tak upakaża sam
      fakt mówienia o seksie, moich potrzebach, że naprawdę mam dosyć, a to podobno
      nas kobiety zawsze boli głowa;-)
      Ile to razy obiecywał, że będzie się starał, ale jeśli w gre wchodzi jego
      wygoda, moje pragnienia się nie liczą, nie wiem co mam robic tym bardziej, że
      bardzo kocham męża, ale tak dalej być nie może a ja nie mam zamiaru kochać się
      z poczuciem że on robi to bo musi, a nie chce, ile bym dała żeby chociaż
      popatrzył na mnie tak jak kiedyś, bo przecież jestem młodą i atrakcyjna
      kobietą, dbam o siebie ostatnio nawet bardziej wszystko dla niego, a może
      gdybym miała kogos na boku on by mnie zauważył? już sama nie wiem:-(
      pozdrawiam serdecznie nie dajmy się zgnebić do końca to z nimi coś jest nie
      tak, a nie z nami
      • kasia356 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 13.07.05, 15:21
        Mój mąż mnie zauważył dopiero jak zaczęłam spotykać się z innym mężczyzną. A
        przestał zauważać, bo sam miał kogoś ... Teraz jest taki jak dawniej, ale za to
        ja się zmieniłam, gdy dowiedziałam się dlaczego był taki "zimny" ...
        • skazanynasukces Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 18.07.05, 15:30
          lepiej jednak rozmawiac chyba niz sobie kogos szukac.!
          • yogi.net Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 18.07.05, 22:43
            Suchość w ustach, język kołkiem stoi, głowa trzaska (gorzej niż na kacu) jedyny
            efekt rozmów...
            • leilaleila Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 12:26
              Zgadzam sie, rozmowy sa dobre u cioci na imieninach, a w codziennym zyciu nie
              wychodza i zawsze koncza sie burza. Brr, to ja juz wole nie rozmawiac.
              • mazowszanka5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 13:11
                Tylko co zrobic jesli sie kogos kocha, albo wydaje sie mu ze sie go kocha i
                trzyma sie tych rozmow chociaz i tak z nich nic pozniej nie wynika, bo
                rzeczywiscie koncza sie burza albo brakiem wnioskow?
              • marc_5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 13:15
                No nie wiem. Może nasze problemy nie są jeszcze tak duże,
                za to są nasze. Nie wyobrażam sobie, jak mielibyśmy sobie z nimi
                poradzić nie rozmawiając.
                • leilaleila Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 15:40
                  Moze lepiej zaczac dzialac.
                  • marc_5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 16:03
                    Od dawna działamy. I te działania jak na razie przynosza jakiś skutek,
                    chociaż łóżko w drzazgi jeszcze nie poszło :)
                    Tylko że gdybyśmy się jakiś czas temu nie zdobyli na ciężka i momentami
                    nieprzyjemną rozmowę, to teraz wymienialibyśmy się dzieckiem w weekendy.
                    Wydaje mi się, że nie da się działać w pojedynkę, jeśli myśli się o naprawie
                    związku (jeśli o to chodzi, a chyba większości z nas - tak)
                    • mazowszanka5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 16:53
                      Czyli mozna? Ja jestem teraz na etapie rozmow -tylko ile ich jeszcze mozna
                      przeprowadzac?- i jak na razie to tylko ja cos chce zrobic, kazda konczy sie
                      fiaskiem... ale moze kiedys nastapi przelom i cos sie zmieni? mam nadzieje, ze
                      na lepsze:-)
                      • marc_5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 17:45
                        Chciałbym Cię zapewnić że można. Ale jescze nie mogę :) Na razie podstawowym
                        skutkiem nocnych rozmów przy winie jest obustronne uznanie problemu i
                        obustronna chęć do jego zmiany. A teraz próbujemy dalej - lekarze,
                        przysłowione już kolacyjki przy świecach. Ciekawe dokąd dojdziemy :)

                        Mam nadzieję, że się uda.

                        Jest tylko jedno zastrzeżenie. Moja żona też uważa że brak seksu jest
                        problemem, jest "nieszczęśliwa" z tego powodu i też chciałaby żeby
                        się wszystko unormowało. Tzn. gdzieś głęboko jej tego brakuje, jednak nie
                        przekłada się to wprost na chęci. Nie potrafię tego lepiej wyjaśnić :)
                        Czasem coś zaiskrzy, czasem (zwykle) nie.

                        • mazowszanka5 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 09:46
                          Hm to chyba tylko ja uznaje ten problem za "problem", bo wedlug mojego meza bez
                          seksu mozna zyc. Moze to jego wiek o tym swiadczy i juz przekroczyl ten etap a
                          ja po prostu pekam w szwach i gdyby nie zwiazek malzenski i dziecko i jeszcze
                          jakies uczucie - sympatia juz chyba - to juz dawno nie bylibysmy razem.
                          Niestety inicjatywa nie powoduje zadnej iskierki a rozmowy sa tak "dlugie i
                          wyczerpujace", ze juz nie mam na nic ochoty i idzie spac. Kiedys to nawet jak
                          sie poklocilismy to godzenie bylo w lozku a teraz... Grenlandia i tez nie wiem
                          czy tam nie jest cieplej.
                        • mazowszanka5 pytanie do marc_5 22.07.05, 10:30
                          Jestem po kolejnej rozmowie i tak wlasciwie nie dowiedzialm sie nic nowego poza
                          tym, ze moj maz moze zyc bez seksu i nie uwaza go za rzecz niezbedna w zwiazku.
                          Ucieszyl sie jak mu powiedzialm czego mi brakuje i czego oczekuje, bo jak to
                          stwierdzil "wiem czego chce", ale nic poza tym. Jesli chodzi o "skok w bok"
                          zapewnil mnie ze jest mnie pewny i wie ze tego nie zrobie... i tu sie pojawia
                          problem bo ja faktycznie to rozwazam....Poza brakiem seksu oczywiscie dochodza
                          inne problemu zycia codziennego z ktorymi, mam wrazenie moj slubny sobie nie
                          radzi. Nadmienie tylko, ze przez moje wymuszenie rozmowy nie mogl popracowac...
                          I co mam zrobic w takiej sytuacji? Masz jakis pomysl?
    • oydeis Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 19.07.05, 16:44
      Kobieto jesteś przeciwnością mojej żony. Skąd Ty jesteś? Jeszcze takie istnieją?
      Ουδεις
      • woman-in-love Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 09:59
        Tak sobie czytam, dla przyjemnosci - i wyłapałam mały pościk petera1 (pisany 11
        lipca) w którym pisze, ze nie moze kopnąć w tyłek syna, mówiąc, że nie dobrali
        sie z mamusią. Oto wspaniała maska, dla wygodnictwa i tchórzostwa. Te
        piekielne "prawdy objawione" przez które ludzie marnuja sobie zycie. Kto
        powiedział, że masz kopnąc syna? Czy syn i jego matka są ta sama osobą? Możesz
        nawet zabrać szyna ze sobą. Dlaczego nie? A z wolnej stopy - możesz być jeszcze
        lepszym ojcem, niż w rozkładającym sie (brrrr) małżeństwie. Oczywiście, nie
        chodzi mi o anty-małżeńska agitacje, ale o wszechobecną hipokryzję. Dobro
        dziecka - co za kłamstwo!
        • anais_nin666 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 10:23
          WiL - popieram!!!
          Nie wiem skąd przekonanie, ze rozwod to porzucenie przez jedna ze stron
          dziecka. Totalna bzdura. Tylko od nas samych zalezy czy z dzieckiem zachowamy
          kontakt, dobry kontakt.
          Trwanie w ewidentnie zlym, toksycznym zwiazku dla dobra dzieci to pomylka.
          Dzieci domowe fatalne klimaty wyczuwaja na km, gdy jest zle rodzicom , zle jest
          tez dzieciom. Szkoda meczyc dzieciaki taką atmosferą tylko po to, by mialy oboje
          rodzicow. Po co im rodzina, w kt. ucza sie od rodzicow jedynie zlosci,
          nienawisci (czasami) i rezygnacji. Dobrym rodzicem mozna byc i nie mieszkajac z
          dzieckiem.
        • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 11:02
          Nie wiem co poeta (peter) miał na myśli mówiąc o kopaniu w tyłek....
          Wiem tylko tyle, że (banał) zycie nie jest czarno-białe.
          Sam brak seksu (albo raczej mała częstotliwość) niekoniecznie sprawia, że
          rodzina staje się patologiczna i toksyczna (dla dzieci).
          Wpływa to na psychikę, powoduje frustrację , kusi do zdrady, ale nawet w takiej
          sytuacji gdy namietnośc przygasa ciągle można normalnie rozmawiać, mieć wspólne
          pasje, wychowywać dobrze dzieci...
          I zdecydowanie nie uważam tego za tchórzostwo ...

          Jakoś "kopnąć mamusię w tyłek" tylko(?) dlatego, że nie chce sie kochać 3 X w
          tyggodniu, tylko raz na 2 tyg....i widywać się z dziećmi raz w tygodniu....nie
          wiem....czy to najlepsze rozwiązanie.

          • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 11:08
            muszę jednak dodać, że jest to subiektywny pkt widzenia
            • anais_nin666 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 20.07.05, 18:03
              Tomku, mysle, ze piszemy tu o rozejsciu sie z jakis racjonalnych i naprawde
              waznych powodow, a nie o rozwodach z powodu blahostki, bo to faktycznie
              nieodpowiedzialnosc. Moze jestem naiwna, ale sadze, ze jesli ktos decyduje sie
              na rozwod, to ma ku temu naprawde istotne powody. Nie sadze, by li tylko brak
              seksu byl takim powodem. Na to najczesciej naklada sie masa innych spraw, chocby
              niemoznosc porozumienia, a bez tego faktycznie zdrowego zwiazku nie da sie stworzyc.
              • woman-in-love Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 22.07.05, 06:59
                Dobrem dziecka szermują notoryczni "zdraczacze" którym wygodnie jest zajadac
                rosołek podany przez zonke ( i juz nie jest istotne, które z małżonków nie chce
                seksu) oraz utrzumywać ubczne zycie seksualne twierdząc kłamliwie, ze
                przyswieca temu wzniosły cel - dobro dziecka. tej grze przyswieca wygodnictwo,
                tchorzostwo i pantoflarstwo. Wyjaśniam dla Tomka.
                • tomek_abc Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 22.07.05, 09:12
                  na szczescie nie jestem notorycznym zdradzaczem
    • adsa_21 Re: Zniechęcenie, rozczarowania, niepewność 23.07.05, 15:07
      u mnie podobnie, tez mam kochanka. Z mezem kochamy sie srednio raz na 2
      miesiace..dla mnie to stanowczo za malo..jak tylko wspominam o sexie mowi
      ze "mi sie nie chce..albo nie mam ochoty"..zalosne to jest dla mnie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka