Dodaj do ulubionych

Chce mi się wyć....

13.07.05, 21:13
Obserwuj wątek
    • walker22 Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:30
      dlaczego?...
      • gwiazda37 Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:35
        No właśnie dlaczego?
    • ewolwenta Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:46
      wyjaśnił to w innym wątku
    • anais_nin666 Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:48
      Czyżbu zona tego dnia rowniez znalazla zgrabny wykret, by nie moc akurat w tym
      dniu, w owej chwili,w danym miejscu sie kochac?
      • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:56
        witkacy.....
        masz dopiero 30 lat.....jeszcze wszystko przed Tobą....czyli
        albo świetlana seksualna przyszłosc....
        albo następnych ileś lat postu....
        • gwiazda37 Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 22:01
          toś go chłopie pocieszył.......
          • selfmademan Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 22:44
            myślę, że tomek nie chciał tylko pocieszać , ale także zmotywować do jakiegoś
            działania, decyzji ettc.
            - "w koncu to facet" - jak to było w Seksmisji...;-)
    • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 08:01
      łączę się w bólu; mi też
      • smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 09:19
        A jak mnie chce sie wyyyyyć, czasem wydaje mi się że wycie mojej duszy słychać
        na zewnątrz, ale niestety ten który powinien nic nie słyszy i nie widzi... :(
        • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:48
          tak jest zawsze; a smutku raczej nie należy okazywać jeśli na coś liczysz, bo to
          jeszcze bardziej zniechęca ("ona znowu płacze"); od kilku dni powtarzam sobie,
          że nie będę na nic liczyć, na nic czekać, bo potem tylko rozczarowanie; ale
          jakoś mi nie wychodzi
          • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:51
            sami wyjący na tym forum czy co....
            na szczeście etap wycia mam juz za soba;)
            • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:55
              szczęściarz; lepiej sobie powyć jak jego nie ma w domu i potem udawać, że cię to
              wali, czy będzie chciał czy nie będzie
              • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 11:04
                nie wiem czy szcześciarz...w końcu ile mozna wyć...
                zreszta wycie nie jest trendy;)

                może zamiast wyć poszukać innych rozwiązań....
                czyli albo partnera postawic pod śicaną...i ani kroku w tył...
                albo..."zastępstwo"
                • smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:23
                  tomek_abc napisał:

                  > nie wiem czy szcześciarz...w końcu ile mozna wyć...
                  > zreszta wycie nie jest trendy;)
                  >
                  > może zamiast wyć poszukać innych rozwiązań....
                  > czyli albo partnera postawic pod śicaną...i ani kroku w tył...
                  > albo..."zastępstwo"


                  Co to za rodocha jak mam go zmuszać, "postawić" zawsze można (i wiesz mi nie
                  potrzeba do tego ściany), ale ja jak każda chyba normalna kobieta, potrzebuję
                  uwielbienia, zachwytu, pożadania, tych emocji towarzyszących miłości
                  prawdziwej, nie na siłę ...
                  A zastępstwo, cóż co zrobić jak sie kocha i żyje właśnie z tym a nie innym, to
                  nie jest takie proste wszystko zostawić i pójść w swoją stronę jak się ma
                  dziecko ...
                  • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:26
                    masz rację ...jałmuzna niezbyt smakuje:(

                    a co do pragnień kobiecych....
                    pragnienia mężczyzny wcale aż tak bardzo sie nie róznią, może nie potrzebujemy
                    zachytu i tych ach och...ale reszta jak najbardziej wskazana

                    myśląc o "zastępstwie" mysąłem o zastępstwie czasowym, a że to nie jest łatwe i
                    proste....dobrze wiem


                    • smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:44
                      Sama już nie wiem co mam z tym zrobić, może jak kiedys gdzieś nadarzy sie
                      okazja to kto wie czy sie powstrzymam, ale wydaje mi sie to obrzydliwe,
                      niemoralne, a ja zawsze chciałam być "damą", jak z tym później żyć, jak
                      spojrzeć w oczy osobie którą sie mimo wszystko kocha, nie wiem?
                      Dlatego żeby sobie ulżyć wyyyję, dobrze że chociaż tutaj mogę, bo boję się co
                      pomyśleliby sobie o mnie znajomi gdyby dowiedzieli się o moich "głupich"
                      zdawałoby sie problemach.Nie mam nawet z kim o tym pogadać.
                      Jak narazie walczę ze soją rozbudzoną namiętnością i staram się zabić ją w
                      zarodku, ale czy na tym polega życie, miłość, małżeństwo?
                      • axex Re: Chce mi się wyć.... 15.07.05, 14:55
                        Jak tak sobie czytam to co wy tutaj piszecie, to ..... widzę siebie.
                        Jestem 2 lata po slubie. Od jakiegoś czasu, tak jak sobie teraz przypominam
                        może nawet od roku wszystko sie zmienilo. Nie byly to nagłe zmiany ale powolne
                        odsuwanie sie od siebie.
                        Jestem typem osoby, która nie chowa w sobie uczuć, tylko mówi od razu co czuje.
                        I tak też jest z moim mężem. Staram sie mówic mu o tym co myślę. Ale ciągle
                        słyszę, że przesadzam. że mi sie wydaje. że przecież wszystko jest ok.
                        Zawsze dużo pracował, może nie dużo ale długo. Ostatnio pracuje nawet bardzo
                        długo. Wraca do domu o 12, 01, 02, 03 nad ranem. A jak przyjdzie o 10 to jakby
                        robił łaskę, że tak wcześnie jest w domu. Czy sie wkurzam, czy spokojnie
                        rozmawim, czy nic nie mówię - zawsze i tak tak samo późno wraca. Powoli
                        przestaję zwracać uwagę, kiedy wraca.
                        Całe szczęście nie mamy dzieci....
                        Zawsze miałam grupę znajomych, których mam wrażenie przez niego zaniedbałam
                        i .. teraz ciężko mi do nich wrócić. Tak jakoś odsunęliśmy sie od siebie. Ze
                        znajomymi dosyc aktywnie spędzaliśmy czas, natomiast mój nigdy nie miał ochoty.
                        Albo miał inne dziwne pomysły. Poczatkowo nie zwracałam na to uwagi, ale teraz
                        coraz bardziej mnie to denerwuje i irytuje.
                        No i nareszcie dom i seks. Dom to ja - jego nie ma, nic więc nie robi i uwaza,
                        że wszystko jest ok. Jak jest cos do zrobienia, on zawsze ma spotkanie z
                        kientem bądź inną ważna sprawę. A prace domowe same sie zrobią....
                        A seks? 1 może 2 na miesiąć. I to tak na siłę. Najczęściej słyszę, że nie
                        teraz. Dlaczego - bo nie, bo jest zmęczony, bo póżniej....
                        Może on rzeczywiście kogoś ma? Choć wydaje mi sie, że nie jest typem faceta
                        zdradzającego.
                        Najgorsze jest to, że ja coraz częsciej myślę o kims innym... nikim konkretnym,
                        po prostu jak to by było mieć innego faceta.
                        Na razie myślę, trawię to w sobie, próbuję poukładać, poszufladkować,
                        przewartościować. I zastanawiam sie... ja przecież zasługuję na to, żeby ktoś
                        mnie docenił, przytulił, porozmawiał ze mną bez narzucania swojego zdania. Chcę
                        miłości i fizycznej i psychicznej.

                        I mogłabym tak jeszcze pisac o wielu innych sprawach, o moim wewnetrznym
                        rozdarciu... o bólu i złości... i związku, który nieubłaganie idzie ku
                        końcowi...

                        Pozdrawiam wszystkich rozdardych.
                        axex
                  • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:36
                    podpisuję się rękami i nogami! słuchaj! a może Ty też tak masz, że bardziej się
                    starasz od niego? ja postanowiłam przestać; to nie będzie łatwe, bo to wbrew
                    mojej naturze, ale zmuszę się, żeby nie wiem co
                    • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:42
                      przestac i nic nie mowić....droga do nikąd...druga strona tylko sie ucieszy, że
                      ma w koncu spokój
                      • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:48
                        ale mi się już nie chce przypierać do ściany; czuję się tym upokorzona; a na
                        skok w bok na razie nie mam ochoty, bo jeszcze za dużo do niego czuję
                        • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:10
                          czytam i czytam to forum...i ciagle (moze to kwestia wychowania),,,,,
                          nie dziwia mnie kobiety, które mają ciągły "ból głowy"
                          ale jakoś proszony o seks mężczyzna ....nie do pojęcią (oczywiscie poza
                          wyjątkami typu choroba, niemoc fizyczna itp)
                    • smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:51
                      pepegi napisała:

                      > podpisuję się rękami i nogami! słuchaj! a może Ty też tak masz, że bardziej
                      się
                      > starasz od niego? ja postanowiłam przestać; to nie będzie łatwe, bo to wbrew
                      > mojej naturze, ale zmuszę się, żeby nie wiem co

                      w mojej naturze też to nie leży, ja mam zdrowe podjście do seksu, lubię to, ale
                      tak samo jak ty przestałam sie starać, też postanowiłam zacisnąc zęby i
                      czekać ... chociaż nie wiem na co bo w cuda nie wierzę, dość mam narzucania się.
                      Najgorsza jest ta cholerna nadzieja, że może dziś, że może teraz, wszystko
                      zdaje być na dobrej drodze, a tu znów zero zainteresowania - do łóżeczka i
                      lulu...a ciebie znowuy ściska w żołądku z rozpaczy, rozczarowania i tęsknoty.
                      Nie mogę się pozbyć tej cholernej nadziei że może coś sie zmieni...
                      • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 13:00
                        właśnie! najtrudniejsze jest nauczyć się niczego nie oczekiwać i na nic nie mieć
                        nadziei; mi się to udaje, ale tylko chwilowo; najgorzej jest jak już się
                        położymy, on zaczyna chrapać, a ja... ryczeć; wiem, że to głupie, ale takie
                        zachowanie bardzo obniża moje poczucie własnej wartości i atrakcyjności
                        • smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 14:04
                          Niestety, mam to samo, jak słyszę to chrapanie po raz setny to właśnie wyć mi
                          się chce, doskonale wiem co czujesz, ja też jestem przez to zakompleksiona,
                          czuję się strasznie upokorzona, ryczę sama w łazience, ale nie chcę żeby o tym
                          wiedział, jestem chyba za bardzo dumna, nie chcę żeby kochał się ze mną z
                          litości, żeby mnie pocieszyć, a z drugiej strony jak nic nie powiem to sie nic
                          nie zmieni, to jakiś zaklęty krąg i chyba nigdy się z niego nie uwolnię...
                          • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:20
                            przeprowadziłam właśnie z moim facetem rozmowę na tlenie i się wydało, że jemu
                            po prostu seks spowszedniał; wygląda na to, że trzeba go "wypościć", bo starać
                            się zabić powszedniość już nie mam siły; bo tylko ja się staram; a więc
                            abstynencja; a może powinien się wyprowadzić?
                            • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:25
                              w 4 oczy , wprost... a nie na tlenie labo gg
                              choc i te rozmowy w 4 oczy zazwyczaj nic nie dają
                              • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:44
                                a no właśnie - w cztery oczy to on odwraca wzrok i się wykręca; dlatego ułatwiam
                                mu jak mogę
                                • tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:00
                                  ale jak zapewnie wiesz.....przez net mozna powiedziec wszytsko....niekoniecznie
                                  to co sie mysli....a patrzać ... w oczęta juz troche trudniej kłamać
                                  • pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:02
                                    och, on mówi takie rzeczy, że raczej nie kłamie; a wykręcać się i lawirować,
                                    żeby nie powiedzieć czegoś do końca, to umie i w realu
                                    • umathurman Re: Chce mi się wyć.... 15.07.05, 14:58
                                      jezu... gdzie ty go znalazlas?
                                      ile on ma lat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka