anais_nin666 Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:48 Czyżbu zona tego dnia rowniez znalazla zgrabny wykret, by nie moc akurat w tym dniu, w owej chwili,w danym miejscu sie kochac? Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 21:56 witkacy..... masz dopiero 30 lat.....jeszcze wszystko przed Tobą....czyli albo świetlana seksualna przyszłosc.... albo następnych ileś lat postu.... Odpowiedz Link
selfmademan Re: Chce mi się wyć.... 13.07.05, 22:44 myślę, że tomek nie chciał tylko pocieszać , ale także zmotywować do jakiegoś działania, decyzji ettc. - "w koncu to facet" - jak to było w Seksmisji...;-) Odpowiedz Link
smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 09:19 A jak mnie chce sie wyyyyyć, czasem wydaje mi się że wycie mojej duszy słychać na zewnątrz, ale niestety ten który powinien nic nie słyszy i nie widzi... :( Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:48 tak jest zawsze; a smutku raczej nie należy okazywać jeśli na coś liczysz, bo to jeszcze bardziej zniechęca ("ona znowu płacze"); od kilku dni powtarzam sobie, że nie będę na nic liczyć, na nic czekać, bo potem tylko rozczarowanie; ale jakoś mi nie wychodzi Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:51 sami wyjący na tym forum czy co.... na szczeście etap wycia mam juz za soba;) Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 10:55 szczęściarz; lepiej sobie powyć jak jego nie ma w domu i potem udawać, że cię to wali, czy będzie chciał czy nie będzie Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 11:04 nie wiem czy szcześciarz...w końcu ile mozna wyć... zreszta wycie nie jest trendy;) może zamiast wyć poszukać innych rozwiązań.... czyli albo partnera postawic pod śicaną...i ani kroku w tył... albo..."zastępstwo" Odpowiedz Link
smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:23 tomek_abc napisał: > nie wiem czy szcześciarz...w końcu ile mozna wyć... > zreszta wycie nie jest trendy;) > > może zamiast wyć poszukać innych rozwiązań.... > czyli albo partnera postawic pod śicaną...i ani kroku w tył... > albo..."zastępstwo" Co to za rodocha jak mam go zmuszać, "postawić" zawsze można (i wiesz mi nie potrzeba do tego ściany), ale ja jak każda chyba normalna kobieta, potrzebuję uwielbienia, zachwytu, pożadania, tych emocji towarzyszących miłości prawdziwej, nie na siłę ... A zastępstwo, cóż co zrobić jak sie kocha i żyje właśnie z tym a nie innym, to nie jest takie proste wszystko zostawić i pójść w swoją stronę jak się ma dziecko ... Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:26 masz rację ...jałmuzna niezbyt smakuje:( a co do pragnień kobiecych.... pragnienia mężczyzny wcale aż tak bardzo sie nie róznią, może nie potrzebujemy zachytu i tych ach och...ale reszta jak najbardziej wskazana myśląc o "zastępstwie" mysąłem o zastępstwie czasowym, a że to nie jest łatwe i proste....dobrze wiem Odpowiedz Link
smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:44 Sama już nie wiem co mam z tym zrobić, może jak kiedys gdzieś nadarzy sie okazja to kto wie czy sie powstrzymam, ale wydaje mi sie to obrzydliwe, niemoralne, a ja zawsze chciałam być "damą", jak z tym później żyć, jak spojrzeć w oczy osobie którą sie mimo wszystko kocha, nie wiem? Dlatego żeby sobie ulżyć wyyyję, dobrze że chociaż tutaj mogę, bo boję się co pomyśleliby sobie o mnie znajomi gdyby dowiedzieli się o moich "głupich" zdawałoby sie problemach.Nie mam nawet z kim o tym pogadać. Jak narazie walczę ze soją rozbudzoną namiętnością i staram się zabić ją w zarodku, ale czy na tym polega życie, miłość, małżeństwo? Odpowiedz Link
axex Re: Chce mi się wyć.... 15.07.05, 14:55 Jak tak sobie czytam to co wy tutaj piszecie, to ..... widzę siebie. Jestem 2 lata po slubie. Od jakiegoś czasu, tak jak sobie teraz przypominam może nawet od roku wszystko sie zmienilo. Nie byly to nagłe zmiany ale powolne odsuwanie sie od siebie. Jestem typem osoby, która nie chowa w sobie uczuć, tylko mówi od razu co czuje. I tak też jest z moim mężem. Staram sie mówic mu o tym co myślę. Ale ciągle słyszę, że przesadzam. że mi sie wydaje. że przecież wszystko jest ok. Zawsze dużo pracował, może nie dużo ale długo. Ostatnio pracuje nawet bardzo długo. Wraca do domu o 12, 01, 02, 03 nad ranem. A jak przyjdzie o 10 to jakby robił łaskę, że tak wcześnie jest w domu. Czy sie wkurzam, czy spokojnie rozmawim, czy nic nie mówię - zawsze i tak tak samo późno wraca. Powoli przestaję zwracać uwagę, kiedy wraca. Całe szczęście nie mamy dzieci.... Zawsze miałam grupę znajomych, których mam wrażenie przez niego zaniedbałam i .. teraz ciężko mi do nich wrócić. Tak jakoś odsunęliśmy sie od siebie. Ze znajomymi dosyc aktywnie spędzaliśmy czas, natomiast mój nigdy nie miał ochoty. Albo miał inne dziwne pomysły. Poczatkowo nie zwracałam na to uwagi, ale teraz coraz bardziej mnie to denerwuje i irytuje. No i nareszcie dom i seks. Dom to ja - jego nie ma, nic więc nie robi i uwaza, że wszystko jest ok. Jak jest cos do zrobienia, on zawsze ma spotkanie z kientem bądź inną ważna sprawę. A prace domowe same sie zrobią.... A seks? 1 może 2 na miesiąć. I to tak na siłę. Najczęściej słyszę, że nie teraz. Dlaczego - bo nie, bo jest zmęczony, bo póżniej.... Może on rzeczywiście kogoś ma? Choć wydaje mi sie, że nie jest typem faceta zdradzającego. Najgorsze jest to, że ja coraz częsciej myślę o kims innym... nikim konkretnym, po prostu jak to by było mieć innego faceta. Na razie myślę, trawię to w sobie, próbuję poukładać, poszufladkować, przewartościować. I zastanawiam sie... ja przecież zasługuję na to, żeby ktoś mnie docenił, przytulił, porozmawiał ze mną bez narzucania swojego zdania. Chcę miłości i fizycznej i psychicznej. I mogłabym tak jeszcze pisac o wielu innych sprawach, o moim wewnetrznym rozdarciu... o bólu i złości... i związku, który nieubłaganie idzie ku końcowi... Pozdrawiam wszystkich rozdardych. axex Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:36 podpisuję się rękami i nogami! słuchaj! a może Ty też tak masz, że bardziej się starasz od niego? ja postanowiłam przestać; to nie będzie łatwe, bo to wbrew mojej naturze, ale zmuszę się, żeby nie wiem co Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:42 przestac i nic nie mowić....droga do nikąd...druga strona tylko sie ucieszy, że ma w koncu spokój Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:48 ale mi się już nie chce przypierać do ściany; czuję się tym upokorzona; a na skok w bok na razie nie mam ochoty, bo jeszcze za dużo do niego czuję Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:10 czytam i czytam to forum...i ciagle (moze to kwestia wychowania),,,,, nie dziwia mnie kobiety, które mają ciągły "ból głowy" ale jakoś proszony o seks mężczyzna ....nie do pojęcią (oczywiscie poza wyjątkami typu choroba, niemoc fizyczna itp) Odpowiedz Link
smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 12:51 pepegi napisała: > podpisuję się rękami i nogami! słuchaj! a może Ty też tak masz, że bardziej się > starasz od niego? ja postanowiłam przestać; to nie będzie łatwe, bo to wbrew > mojej naturze, ale zmuszę się, żeby nie wiem co w mojej naturze też to nie leży, ja mam zdrowe podjście do seksu, lubię to, ale tak samo jak ty przestałam sie starać, też postanowiłam zacisnąc zęby i czekać ... chociaż nie wiem na co bo w cuda nie wierzę, dość mam narzucania się. Najgorsza jest ta cholerna nadzieja, że może dziś, że może teraz, wszystko zdaje być na dobrej drodze, a tu znów zero zainteresowania - do łóżeczka i lulu...a ciebie znowuy ściska w żołądku z rozpaczy, rozczarowania i tęsknoty. Nie mogę się pozbyć tej cholernej nadziei że może coś sie zmieni... Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 13:00 właśnie! najtrudniejsze jest nauczyć się niczego nie oczekiwać i na nic nie mieć nadziei; mi się to udaje, ale tylko chwilowo; najgorzej jest jak już się położymy, on zaczyna chrapać, a ja... ryczeć; wiem, że to głupie, ale takie zachowanie bardzo obniża moje poczucie własnej wartości i atrakcyjności Odpowiedz Link
smutna330 Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 14:04 Niestety, mam to samo, jak słyszę to chrapanie po raz setny to właśnie wyć mi się chce, doskonale wiem co czujesz, ja też jestem przez to zakompleksiona, czuję się strasznie upokorzona, ryczę sama w łazience, ale nie chcę żeby o tym wiedział, jestem chyba za bardzo dumna, nie chcę żeby kochał się ze mną z litości, żeby mnie pocieszyć, a z drugiej strony jak nic nie powiem to sie nic nie zmieni, to jakiś zaklęty krąg i chyba nigdy się z niego nie uwolnię... Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:20 przeprowadziłam właśnie z moim facetem rozmowę na tlenie i się wydało, że jemu po prostu seks spowszedniał; wygląda na to, że trzeba go "wypościć", bo starać się zabić powszedniość już nie mam siły; bo tylko ja się staram; a więc abstynencja; a może powinien się wyprowadzić? Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:25 w 4 oczy , wprost... a nie na tlenie labo gg choc i te rozmowy w 4 oczy zazwyczaj nic nie dają Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 15:44 a no właśnie - w cztery oczy to on odwraca wzrok i się wykręca; dlatego ułatwiam mu jak mogę Odpowiedz Link
tomek_abc Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:00 ale jak zapewnie wiesz.....przez net mozna powiedziec wszytsko....niekoniecznie to co sie mysli....a patrzać ... w oczęta juz troche trudniej kłamać Odpowiedz Link
pepegi Re: Chce mi się wyć.... 14.07.05, 16:02 och, on mówi takie rzeczy, że raczej nie kłamie; a wykręcać się i lawirować, żeby nie powiedzieć czegoś do końca, to umie i w realu Odpowiedz Link
umathurman Re: Chce mi się wyć.... 15.07.05, 14:58 jezu... gdzie ty go znalazlas? ile on ma lat? Odpowiedz Link