ka-81
31.08.05, 19:13
Od dłuższego czasu czytam to forum i w końcu nabrałam odwagi żeby się z Wami
podzielić swoją historią. Jakby to zacząć...No więc ze swoim chłopakiem a
teraz już mężem byliśmy 3 tak dokładnie 3 lata bez żadnego seksu. nic. i to z
mojego i tylko z mojego powodu. miałam trochę przeżyć w życiu ale to nic nie
tłumaczy. po prostu nie chciałam. a On czekał i czekał i cały czas był ze
mną. namawiał i w końcu namówił... po 4 latach. żeby tego było mało dalej mi
się nie chciało. jednorazowy wybryk jeśli tak to można nazwać i koniec. po
kolejnych miesiącach prób przestał prosić i czekał. Najgorsze w tym jest to
że cierpiał, a ja mówiłam właśnie po ślubie będzie lepiej... no i był ślub a
po nim nic lepszego. częściej ale nie na tyle żeby było dobrze. bolało mi.
pewnie dlatego że myślałam tylko o sobie. pewnego razu koniec, wybuchł. na
moje szczęście skończyło się to tylko awanturą a nie odejściem czy zdradą.
ale wtedy zrozumiałam i zaczęłam się starać, częściej, czulej, lepiej. no i
od jakiegoś czasu raj, dla mnie a przede wszystkim dla niego. zwiększona
częstotliwość sprawiła że przestałam odczuwać ból a czerpać przyjemność
niesamowitą przyjemność z seksu. a wszystko dzięki cierpliwości mojego męża i
jego miłości. nie wiem po co to piszę może po to żeby niektórym z was dać
nadzieję. No i po to żeby podziękować mojemu mężowi. wszystko w życiu może
się udać jeśli obie strony tego chcą(no i są na tyle cierpliwe). Nie
poddawajcie się i szukajcie szczęścia, no i seks uprawiajcie, mniam.
Pozdrawiam wszystkich.