Dodaj do ulubionych

14 lat temu.

16.09.05, 17:59
14 lat temu moja dziewczyna (obecnie żona)wyjechała do londynu.wróciła po
dwóch latach."przypadkowo" znalazłem listy i zdjęcia (przytulane)od angola.z
treści doszedłem (nie znałem wówczas angielskiego) że spała z nim !
oczywiscie się nie przyznała,zaklinała na wszystko,że to tylko przyjaciel i
opisywał sex ale ze swoją dziewczyną. teraz po 10 latach od śluby (3 dzieci)
wspomnienia wróciły. nie śpię z żoną...brzydzę się. nie rozmawiałem z nią o
tym ,boje się że powie teraz prawdę i ...nie zniosę tego.
Obserwuj wątek
    • kasia_bunia Re: 14 lat temu. 16.09.05, 18:41
      nie przejmuj się, nawet jeżeli Cie zdradziała to jest teraz z Tobą, to z Tobą
      ma dzieci, to z Tobą była szczęsliwa przez tyle lat... Nie powinienieś się
      załamywać!!! Co było minęło... Mimo wsztko powinienieś jednak wierzyć żonie,
      nawet jesli nie była z Tobą do końca szczera. Spróbuj postawić się w jej
      sytuacji, być może to był jedyny człowiek, który jej tam mogł pomoć, który był
      życzliwy... W sytuacji kiedy jestesmy samotni i towarzyszy nam uczucie obcości
      (Anglia jest zupełnie innym krajem niż Polska) zdala od rodzinnego domu,
      przyjaciół i chłopaka (czyli Ciebie), robi się głupie rzeczy, które potem mogą
      mieć bardzo duże znaczenie. Myśle, ze dla niej był to nic nie ważny epizod-
      jeżeli wogóle był... Moim zdaniem powienieneś porozmawiać z żoną i wsztko sobie
      wyjaśnić. Zastanów sie, jadnak zanim palniesz jakieś głupstwo, nie oskarżaj
      jej, nie wyzywaj-bo być może jesteś w błędzie. Zycze szczęscia- głowa do góry.
      Ukochanej osoby nie przestaje się kochać z dnia na dzień... Choćby się waliło i
      paliło..
      • soliera Re: 14 lat temu. 16.09.05, 20:43
        Jasne, w ten sposób można usprawiedliwoć największe kurestwo i na dodatek tą drugą osobę zrobić winną swojego postępowania.

        Chłopie, ... masz przewalone ...
        • mojanoga Re: 14 lat temu. 16.09.05, 20:50
          TO BYLO 14 LAT TEMU!!!!Wiedząc to co wtedy wiedzialeś postanowileś związać się
          z tą dziwczyną na cale życie.
          Sądząc po tym co napisaleś-byliście przez ten czas razem,bez podejrzeń
          i "niepewnych sytuacji",a teraz wyciągasz to co bylo kiedyś???
          Skoro nie przeszkadzalo Ci to kiedyś,teraz tym bardziej nie powinieneś o tym
          myśleć.
          Wziąleś ją za żonę z calym bagażem,na dobre i na zle.Dlaczego teraz to niszczy
          Wasze malżeństwo???
          • maslowy Re: 14 lat temu. 16.09.05, 21:54
            dodam jeszcze,że przed wyjazdem byliśmy razem od 4 lat. ona była
            moja "pierwszą" i odwrotnie. zdążyliśmy się zarączyć.byłem w londynie (2
            tygodnie) po 9 miesiącach od jej wyjazdu, spotkanie miało obraz "odwiedzin
            znajomej".po powrocie szalałem. do pieca dorzucała pani teściowa, mówiła "ona
            nie wróci, pewno kogoś tam sobie znajdzie...itp" ja kończyłem wówczas służbę w
            straży granicznej. pózniej prowadziłem knajpę i night club, mogłem korzystać
            laski same sie pchały ale ja byłem wierny(może gdybym sam zaliczył kilka
            małolatek,siedzałbym cicho i drżał,żeby sie nie wydało). okres małżeństwa to
            sam miód,kochająca żona,dbająca o dom i dzieci,ja zarabiam na rodzinę(panią
            teściową też utrzymuję), żona uczy dzieci języka i ma na swoje "fanaberie".sex
            również bez zastrzeżeń a nawet po 30-tce ciekawszy i urozmaicony o nową
            dziurkę,show ... aż do "wczoraj". dlaczego ona zaryzykowała wówczas swoją
            przyszłość i zapomniała o tym co nas łączyło. i jeszcze jedno mnie dręczy. ilu
            przez te dwa lata było "frendów" ?!
            • ewolwenta Re: 14 lat temu. 16.09.05, 21:59
              A co Ci się wzięło tak na wspominki akurat po 10 latach?
              • maslowy Re: 14 lat temu. 16.09.05, 22:13
                może rozpad małżeństwa przyjaciół ale tam oboje poszli na całość w bok. u nich
                również wyszły stare brudy choć nie było ich widać wcześniej.
    • ewolwenta Re: 14 lat temu. 16.09.05, 21:04
      a mnie się zdaje, że ktoś nas prowokuje
    • tabooo Re: 14 lat temu. 16.09.05, 22:20
      Pamietaj ze zona czy dziewczyna to tez czlowiek. Trzeba bylo siedziec z nia caly
      czas. A skoro zdecydowaliscie sie na rozstanie na 2 lata powinienes w tym czasie
      tez zaliczyc z 10 panienek tak jak ona zaliczyla ze 100 numerkow nie koniecznie
      z tym samym fagasem. 2 lata to sporo czasu 1 numerek na tydzien robi 100 a co
      jezeli mila 8 na dobe w weekendy?
      Nie mozesz jej wyrzucac tego bo tez jej sie troche fanu nalezalo. Przynajmniej
      jest bardziej doswiadczona i dlatego jest z toba do dzisiaj inaczej nie miala by
      porownania i latala by dzisiaj za fagasami. Tak to masz spokoj do smierci.
      Docen to co masz a nie to co moglbys miec albo nie miec.
      • woman-in-love Re: 14 lat temu. 17.09.05, 13:26
        maslovy a jak tam u ciebie z alkoholem??? (widzę Ewolwenta, że nie zawodzi Cię
        czujny węch Admina :-)
        • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 13:30
          :) ciap ciap?
          • woman-in-love Re: 14 lat temu. 17.09.05, 13:31
            na razie zostaw jako folklor :)))
            • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 14:45
              czy moją historia jest aż tak niewiarygodna? jaki alkohol ? pewnie do nosa też
              biorę. prosze o radę a nie o kpiny.
              • woman-in-love Re: 14 lat temu. 17.09.05, 14:56
                maslovy - historia jest prawdopodobna, ale mocno przedawniona. Co ci się nagle
                przypomniało??? To zakrawa na jakiś odpał, wybacz, jeśli cię uraziliśmy.
              • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 14:58
                Jest niewiarygodna. Bo opisujesz związek doskonały i problem, który nie ma
                prawa pojawić się w takim związku i na tym etapie jego rozwoju. Wiec albo Twój
                problem jest nieco inny, albo związek nie tak idealny jak opisałeś, albo
                prowokujesz.
                • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 15:30
                  problem zaistniał 12 lat temu a to co się dzieje teraz to jakby uśpiony efekt
                  uboczny. a związek był, jak wspomniałem, idealny ,do "wczoraj".nie wiem czy
                  rozmawiać z żoną o tym czy czekać aż mi przejdzie i zamknąć gębę na zawsze. nie
                  chcę jej skrzywdzić zaocznie ale jednocześnie chyba nie przełknołbym gorzkiej
                  prawdy.może rzeczywiście powinienem się napić.
                  • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 15:59
                    Wciąż nie rozumiem, czemu niby ktoś, coś akceptuje przez 10 lat i nagle w
                    jednej chwili przestaje? Nie przemawia do mnie historia o znajomych.

                    Próbując jednak wziąć to co napisałeś za dobrą monetę, zastanawiam się czy
                    Soliera nie ma racji. Po z tym "zamykanie gęby" też nic nie da. Moim zdaniem,
                    jeżeli myślisz o takich rzeczach, coś te wspomnienia myśli przywołuje.
                    Prawdziwa przyczyna pretensji do żony leży gdzie indziej, a idylla jest tylko
                    pozorna.

                    Po za tym co za „gorzka prawda”? Nie demonizujmy. Żona dokonała wyboru, którego
                    się trzyma. Ty to zaakceptowałeś 10 lat temu. Pretensje poniewczasie. I tylko
                    podziw dla kobiety za umiejętność pielęgnacji związku.


                    • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:24
                      ojciec przyszłej żony miał bardzo poważny "wypadek" (otarł się o śmierć, 3
                      miesiące w śpięczce)to było powodem,że wróciła do polski,nie tyle choroba
                      (malaria, był marynarzem)co brak kasy na konynuowanie pobytu (nauka w collegu)w
                      londynie. zastanawiam się co by było gdyby sponsor dalej dawał $. może
                      zostałaby z angolem tak jak podpowiadała zapewne jedynaczce mamusia, która
                      przej...ła całą kasę z kontraktów. odkryłem jej "przygodę" w trudnej dla niej
                      chwili (ojciec w szpitalu po śpiączce,walił w gacie,nie chodził,nie mówił i
                      niedotlenienie mózgu też zostawiało ślad, do dzisiaj).przysięgała na "zdrowie
                      ojca" że mnie nie zdradziła,dlatego jej nie zostawiałem no i dla tego że ją
                      kochałem. czy mogła wówczas łgać aby nie dostać kolejnego ciosu ? cdn



                      • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:33
                        A teraz już jej nie kochasz? Mimo tego że tworzycie takie piękne stadło?
                        • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:44
                          kocham ją ! ale nie mogę znieść myśli,że będąc moją narzeczoną (miałe
                          pierścionek na palcu a może zdjeła) dawała i czerpała namiętnośći z innych
                          facetem choć była moja.on ją dotykał,pieścił i ... . nie mogę się z nia kochać
                          ani przytulić.
                          • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:56
                            A przez 10 lat to znosiłeś ?
                            • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 18:14
                              może to wiekiem przyszło.coś pękło i tyle.wiele spraw poddalem weryfikacji.
                              powoli zbliżam się do 40.sam nie wiem. dostałem na @ redę aby dla remisu puknąć
                              jakąś laskę to mi przejdzie. teraz, nie mogę zdradzić matki swoich dzieci.
                              • ewolwenta Re: 14 lat temu. 17.09.05, 18:43
                                Ona też nie zdradzała ojca swoich dzieci...

                                > może to wiekiem przyszło. coś pękło i tyle.wiele spraw poddalem weryfikacji.

                                Cóż i jakie wnioski z tych innych zweryfikowanych spraw. Od początku o to
                                pytam. A Ty piszesz, że idylla, poza historią sprzed 14 lat.

                              • kawitator Re: 14 lat temu. 19.09.05, 18:28
                                Może to wiekiem przyszło.coś pękło i tyle.wiele spraw poddalem weryfikacji.
                                > powoli zbliżam się do 40.sam nie wiem.
                                To co przeżywasz jest w miarę typowe. Ale to nie dotyczy Twej żony Jak dobrze
                                myślisz problem wynika z twej psychiki. Przekroczyłeś 40 .Zmieniło się życie.
                                Nie jesteś juz młody piękny i zdrowy. Zaczynasz bardziej lub mniej świadomie
                                dokonywać obrachunku życia. W tym wieku (to już niestety) obniża się produkcja
                                testosteronu. Moje przypuszczenie to że masz to co kobiety nazywają dołem, a co
                                inaczej nazywa sie depresją. To nie jest czysta i pełna forma depresji,
                                oczywiście bo wtedy już bardziej byś szukał haka niż rady na forum ale to coś na
                                rzeczy. Wszelkie takie załamania nastroju w dynamicznym i pracowitym dotychczas
                                życiu faceta są dla niego niezrozumiałe. Szuka przyczyn oczywiście poza sobą. A
                                to żona przed 100 laty chyba by niewierna A to praca bez sensu, a to nikt nie
                                rozumie i dotychczasowe życie zostało zmarnowane przez niewdzięczną rodzinę.

                                dostałem na @ redę aby dla remisu puknąć
                                jakąś laskę to mi przejdzie. teraz, nie mogę zdradzić matki swoich dzieci.

                                To już głupota Nic nie naprawisz a wiele zniszczysz. Szukanie takiego remisu?

                                Nie martw się. Takie stany emocjonalne mijają . Postaraj szczerze rozmówić
                                się z żoną ale nie w formie pretensji czy wypominania lub broń boże dochodzenia
                                . Jesteś prawdopodobnie w tej chwili nie do wytrzymania i Twej dziewczynie
                                należą sie słowa wyjaśnienia co się z Tobą dzieje. Jeżeli tylko zachowasz się
                                jak prawdziwy facet i nie będziesz niczego udowadniał (koniec cytatu) i
                                potrafisz otworzyć sie przed najbliższą Ci osobą wróżę szybki koniec Twych
                                podejrzeń.
                                Pilnuj tylko aby takie nastroje nie dopadły Cię następnej jesieni. Wtedy to juz
                                prędziutko do lekarza. Masz dzieciaki i jeszcze wiele lat powinieneś być w
                                świetnej formie psychicznej bo cię potrzebują normalnego a nie zdołowanego mięczaka.
                                • ewolwenta Re: 14 lat temu. 19.09.05, 19:04
                                  Punkt dla kawitator'a Mądrze prawisz.
    • halaha Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:17
      przy kolacji dziadek niespodziewanie babcię bach, w szczęke!. za co to?, pyta
      babcia. A bo jak sobie przypomnę, żeś cnoty nie miala........
      • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 17:26
        ja cnoty nie miałem,ona miała,to ustalilśmy "przed", mieliśmy wówczas po 17 lat
        • halaha Re: 14 lat temu. 17.09.05, 18:02
          i jakos ona do ciebie nie miala o to zarzutów? A ty masz?. to wszystko było
          przed ślubem przeciez
          • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 18:16
            do angli wyjechała po 4 latach "bujania" i po zaręczynach a mój pierwszy raz
            był gdy jej nie znałem. różnica prwada
          • raqu46 Re: 14 lat temu. 17.09.05, 18:17
            o tyle mogę się wypowiedzieć, ze to jestem tym który zdradził. I wiem, ze żona
            usiłowała mi wybaczyć i rozumiem ją, że jej się nie udało.
            u ciebie występuje element zazdrości. jesteś zazdrosny o nią. nigdy już jej nie
            uwierzysz. możesz z tym życ, ale NIGDY już nie będzie tak jak przedtem. Pewnie
            lepiej nie wiedziec.
            • halaha Re: 14 lat temu. 17.09.05, 21:15
              mój mąz mówi, obym nie wiedzial; a prawde mówiąc nie ma o czym wiedziec:)
            • maslowy Re: 14 lat temu. 17.09.05, 21:58
              zazdrość. tak ,jestem zazdrosny
              • tina1 Re: 14 lat temu. 19.09.05, 07:00
                Gratuluję konstruktywnego i głębokiego uczucia .

                A tak poważnie, pokaż jej jaki jesteś zazdrosny , wyzwij ją od k....,szmat ,
                itp! Poszalej trochę w domu!Odstaw ją od stołu i łoża- niech pocierpi za swoje
                grzechy!(pewnie nie będzie wiedziała co się stało i pomyśli ,że złapałeś
                syfa:))). Co tam trójka dzieci!?Ważne co było 14 lat temu! Poczytaj dzieciom
                listy wiarołomnej mamusi. Zabierz w koncu dzieci i odejdź budować piękne ,
                szczęśliwe życie....bo jeżeli tego nie zrobisz , nie odejdziesz , a tylko
                wykonasz tę całą resztę, to zapewne wcześniej czy później przyprawi Ci rogi.
                Kpię!? Nie! I wiem co mówię!:)
              • tomek_abc Re: 14 lat temu. 19.09.05, 11:13
                taka zazdrość to choroba! pora sie leczyc !
    • anais_nin666 Re: 14 lat temu. 17.09.05, 21:49
      maslowy ... wybacz, ale szukasz dziury w całym. Czepiać sie o coś co było 10
      lat temu to lekko chore zachowanie.
      Nie spisz z żona z powodu tego co bylo x lat temu. Aby na pewno to wydarzenie z
      zamierzchłej przeszłości jest tego przyczyną? A może jedynie pretekstem?
    • ralphie Re: 14 lat temu. 20.09.05, 10:17
      Wyluzuj... zapomnij i nie wspominaj o tym, bo stracisz co już masz.
      Moja też była w angli, poznała tam kogoś (jeszcze jako dziewczyna nie żona). Twierdzi, ze kolega ale.... ja tam nie wiem... ja jej wierzę i dobrze mi z tym, bo wiem, że teraz jest ze mną...
      • maslowy Re: 14 lat temu. 20.09.05, 16:06
        Sam widzisz,że i u ciebie jest jakieś ALE. Staram się zapomnieć i patrzeć na
        żonę tylko przez pryzmat bardzo udanego małżeństwa lecz czasem "Otello" daje o
        sobie znać.
        • ralphie Re: 14 lat temu. 20.09.05, 18:54
          Dlatego puść to w niepamięć... zapomnij.. skoro teraz Wam się układa, a tamten pozostał w przeszłości... nie doszukuj się innych dowodów. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka