rustia
14.10.05, 10:44
Na początku chciałm tylko odpowiedzieć Natalii w wątku SAMOTNOŚĆ W ZWIĄZKU,
ale może otworzę nowy temat. Natalio, ja znam problem z drugiej strony i on
strasznie boli. To nie ja mam przyjaciela który jest mi bliższy niż mój
partnej. To mój mężczyzna ma właśnie taką przyjaciółkę jak twój przyjaciel dla
ciebie. Niedawno odkryłam jak bliską (w sensie przyjaźni). Strasznie boli.
Mówi jej dużo więcej niż mnie, ma dla niej tez więcej czułości. To z nią może
przegadać całą noc, to ona jest ta bratnią duszą. I choć to miłość
platoniczna, czuję że ona jest mu bliższa niż ja. I ja też czuję się samotna w
związku, w sumie on zachowuje się podobnie jak twój partner, za mało czułości
i obcowania ze sobą. Trudno wzbić się ponad codzienność. I jestem przerażona.
Ja próbuję coś z tym zrobić, staram się być i czuła, i wyrozumiała, i chciaż
sprawiać wrażenie osoby silnej i niezależnej, żeby nie czuł presji jak bardzo
mi zalezy na naszej miłości. Ale czasem pękam, pytam czy jest szczęśliwy i czy
na pewno chce ze mną być. On zapewnia że tak, a ja tak bardzo chcę wierzyć.
Teraz wszystko się utrudniło, bo będziemy mieli dziecko. Boje się że on czuje
że już nie może się wycofać, a ja chcę żebyśmy byli razem bo jesteśmy
szczęśliwi a nie bo tak trzeba, bo jesteśmy dorośli i odpowiedzialni. A czuję
że kocham za dwoje. Z seksem też różnie, już go nie pociągam, jest raczej
bierny. Słabo to wygląda..