Dodaj do ulubionych

fenomen zwany żoną

21.11.05, 10:12
wątek "wyznania 47 latka" poszedł w strone sporu o wyższośc zony nad
kochanka. Wobec tego pociagnę temat. Na czym polega siła zon? Głównie na
tchórzostwie mężów. Nazywa sie to potocznie "dobrem dzieci". Panowie (wielu z
nich jest na tym forum) łataja swoje seksualne braki poza małzeństwem, a
odium spada na kochanki, choć to nie one przysiegały przed ołtarzem.
Obserwuj wątek
    • beatea Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:28
      Takie bzdury opiszą jedynie kobiety, ktore dorabią teorię do swojego
      zmarnowanego i samotnego zycia.
      Tylko porzucone kochanki w swej nienawiści do zon moga coś takiego wymyśleć.
      • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:31
        Albo żony które są porzucone przez kochanka... :)))
    • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:30
      OK - szukają i łatają. Ale są za związkami bez zobowiązań. Gdy "ta trzecia"
      zaczyna sobie rościć prawa i chce stać się tą pierwszą - zaczynają się schody...
      Kwestię można odwrócić - dlaczego kobiety godzące się na status kochanki
      świadomie - chcą zmienić swoją sytuację? Pojawiają się uczucia? Czy też górę
      bierze naturalny egoizm i zazdrość?
      • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:36
        Jeśli facet mówi kochance,że chce z nią przezyc przyjemne chwile, że chce
        przygody, że chce czułosci....ale nic wiecej....to oznacza to dokładnie to !

        Jeśli kobieta mówi słowa j.w. to być może na początku sama wierzy w to co mówi,
        ale często potem jak pisze dixia "zaczynają sie schody"
        \
      • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:37
        Oczywiście.
        Nie ma fenomenu żony, jest fenomen kochanki.

        Dlaczego, zamiast pójść za poradami z tego forum nie znajdą sobie wolnego i fajnego faceta tylko wiążą się z żonatym a potem naiwnie oczekują, że zostawi dla nich rodzinę?

        • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:41
          Witam Petara ponownie :)))
          A co z fenomenem kochanka? Rozkocha, naobiecuje i potem zostawi ja dla tej
          wrednej i niekochanej żony... ;)))
          • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:49
            > A co z fenomenem kochanka? Rozkocha, naobiecuje i potem zostawi ja dla tej
            > wrednej i niekochanej żony... ;)))

            Fenomen to coś zadziwiającego, niezrozumiałego.
            Dlatego nie ma fenomenu żony ani zdradzającego męża. Jest co najwyżej fenomen kochanki.
            • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:50
              OK - przekonałeś mnie!
    • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:35
      Panowie (wielu z
      > nich jest na tym forum) łataja swoje seksualne braki poza małzeństwem, a
      > odium spada na kochanki, choć to nie one przysiegały przed ołtarzem.

      Jak pokazuje to forum , schemat :
      ON uwiódł JĄ....nie zawsze występuje...
      Panie też łatają braki, może tylko częsciej braki emocjonalne a nie tylko
      seksualne...

      Oczywiście nie twierdzę, że obwinianie kochanki/ka o to, że "psują małżenstwo"
      jest czymś właściwym.
      Dzielenie z kimś łoża (nawet niemałżenskiego) zobowiązuje do jakiegoś szacunku,
      więc traktowanie kochanki jak gumowej lali z sex shopu (sorry za dosadnosc)
      jest dla mnie czyms obrzydliwym.



      • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 10:39
        A jeśli dwie strony akceptują to że facio jest jedynie wibratorem a ona ową
        gumową lalą???
        Tylko że takie są zwykle założenia a potem jednak przechodzi w następną fazę - i
        albo on chce jej na wyłączność albo ona jego... No i własnie wtedy następuja
        problemy...
        • wiesia42 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 11:00
          Widzę, ze ktoś jest w tej kwestii doswiadczony;)
          • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 11:03
            NIe jestem :)) ale potrafie słuchać i czytac to co piszą inni :)))
        • tester3000 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 13:01
          Można powiedzieć idealne założenia. Występuja niezmiernie rzadko.
          • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:46
            interesujące jest, ze w sporze występuja kobiety kontra kobietom: frakcja zon
            przeciw frakcji kochanek. A przeciez to u mężczyzn występuje czynnik
            rywalizacji, walki... a nie ma ani jednego postu, w którym jakaś grupa męzczyzn
            (np. zdradzeni męzowie) złorzeczyłaby innej grupie mężczyzn (kochankom na
            przykład)Dlaczego kobiety zwalczaja sie wzajemnie?
            • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:51
              Ciekawe spojrzenie na sprawę, wiesz? Może po prostu faceci po okresie bólu daja
              sobie spokój i wyzywając swoją żonę od najgorszych - znajdują sobie inną. Albo
              może wolą w samotności żuć porażkę?
              A może jest prawdziwe powiedzenie że "pies nie weźmie jak suka nie da"? I
              dlatego obwinia się przede wszystkim kobiety?
              • wiesia42 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:53
                Bo facet da w mordę i tyle, a baba gada i gada, aż jej ulży
                • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:59
                  Mój kumpel przdybał kiedyś swoją żonę z kochankiem i tak to określił: wiesz,
                  najgorsze jest w takiej sytuacji to że facet jest na tyle duży iz nie masz szans
                  mu dac w mordę,,,
                  Więc niej zawsze jest tak jak mówisz...
              • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:54
                z tym psem i suką to już naprawdę prymitywne.
                • dixia Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:58
                  WiL - zgadzam się nie jest to określenie dyplomatyczne. Ale czy nie jest prawdziwe?
              • matko74 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 15:21
                ...bo taka jest prawda, że nie weźmie, jeśli nie da. Co do reszty prawda nie
                jest taka oczywista.

                dixia napisał:

                > Ciekawe spojrzenie na sprawę, wiesz? Może po prostu faceci po okresie bólu
                daja
                > sobie spokój i wyzywając swoją żonę od najgorszych - znajdują sobie inną. Albo
                > może wolą w samotności żuć porażkę?
                > A może jest prawdziwe powiedzenie że "pies nie weźmie jak suka nie da"? I
                > dlatego obwinia się przede wszystkim kobiety?
            • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 14:53
              woman-in-love napisała:

              > interesujące jest, ze w sporze występuja kobiety kontra kobietom: frakcja zon
              > przeciw frakcji kochanek. A przeciez to u mężczyzn występuje czynnik
              > rywalizacji, walki... a nie ma ani jednego postu, w którym jakaś grupa
              męzczyzn
              > (np. zdradzeni męzowie) złorzeczyłaby innej grupie mężczyzn (kochankom na
              > przykład)Dlaczego kobiety zwalczaja sie wzajemnie?

              hym z punktu widzenia żony to wkurzające jest, że ja karmie, z siatami ganiam
              piorę, prasuję i wogóle a ktoś ( czytaj kochanka ) przychodzi na gotowe zajmują
              czas który mógłby być dla mnie no i łatwiej mi obwiniać obca kobiete niż moje
              szczęście co mi ślubowało miłosc wieroniośc i te inne ...może to mało sensowne
              ale tak sobie mysle że tak jest
              z punktu widzenia kochanki ( tu mi ciężej wymyślić) ale skoro jestem wolną
              atrakcyjną kobieta gotową dac siebie i coś tam jeszcze to co mi tu będzie babus
              od garów i żelazka w papilotach bruździł ...
            • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:01
              Dobre pytanie. Tez mnie to zawsze zastanawiało. Skąd w kobietach ta potrzeba
              dowalenia innej kobiecie, nawet gdy to facet jest winny?
              Czasami powiada się kpiąco o solidarności jajników. Otóż coś takiego w
              przyrodzie nie występuje. Niestety.
              Szalenie lubię kobiety i staram się bronić nawet tych, które ewidentnie
              zawiniły. Szkoda, że jestem w mniejszości. O ile łatwiej byłoby paniom gdyby
              sie wzajemnie nie zwalczały...
              Temat rzeka...
              • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:07
                żonaci mężczyzni, kiedy znajda się gdzieś poza domem rozpoczynają bardzo
                aktywne łowy. Gdyby zony wiedziały, jak zachowuja się ich "Misie" , jak
                natrętnie wyrywają kobiety! Czasemi "przeskoczy iskra" i dochodzi do
                niepotrzebnych komplikacji, jednak w wiekszości przypadków żonaci męzczyżni
                inicjują romans; ładuja akumulatory i wieją na łono rodziny.
                • beatea Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:10
                  woman-in-love napisała:
                  > żonaci mężczyzni, kiedy znajda się gdzieś poza domem rozpoczynają bardzo
                  > aktywne łowy. Gdyby zony wiedziały, jak zachowuja się ich "Misie" , jak
                  > natrętnie wyrywają kobiety! Czasemi "przeskoczy iskra" i dochodzi do
                  > niepotrzebnych komplikacji, jednak w wiekszości przypadków żonaci męzczyżni
                  > inicjują romans; ładuja akumulatory i wieją na łono rodziny.
                  ---------------------------------------------------------------------

                  tylko panowie doskonale wyczuwają , ktore to panie są chętne na mały romansik,
                  bo wysyłają jednoznaczne sygnały.
                  zresztą kobiety tez wyjezdzają na takie imprezy z zamiarem przeżycia
                  przygody...tez chca się naładowac przed powrotem do nudnych mężów.
              • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:08
                > Dobre pytanie. Tez mnie to zawsze zastanawiało. Skąd w kobietach ta potrzeba
                > dowalenia innej kobiecie, nawet gdy to facet jest winny?
                > Czasami powiada się kpiąco o solidarności jajników. Otóż coś takiego w
                > przyrodzie nie występuje. Niestety.
                > Szalenie lubię kobiety i staram się bronić nawet tych, które ewidentnie
                > zawiniły. Szkoda, że jestem w mniejszości. O ile łatwiej byłoby paniom gdyby
                > sie wzajemnie nie zwalczały...
                > Temat rzeka...

                Też nie rozumiem tych antagonizmów. Zgadzam się z tym co piszesz Anais. Gdyby panie się nie zwalczały, byłoby lepiej nie tylk im ale również panom.
                Czy żona z kochanką nie mogłyby utrzymywać poprawnych stosunków, wspomagać się, wymieniać doświadczeniami, zastępować wzajemnie?
                Drogie panie, zakopcie topory wojenne, do niczego to nie służy!!!
                • wiesia42 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:13
                  propozycja nie do odrzucenia i dla panów. Może by tak podzielili się
                  obowiązkami? jeden pilnuje dzieci, drugi zabiera kochankę na kolację do
                  restauracji. Na drugi dzień zmiana. Ale życie byłoby piekne
                • wiesia42 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:14
                  Aaa i obydwaj oddają pensję swojej pani;)
                • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:42
                  Urocza złośliwość Petar2 choć zupełnie zbędna.
                  Gdyby tak panie (żona i kochanka) zamiast rzucac się na siebie dały po nosie
                  facetowi (Misiowi, który nie takim misiem jak go malują) - byloby całkiem
                  fajnie.
                  • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 15:48
                    anais_nin666 napisała:

                    > Urocza złośliwość Petar2 choć zupełnie zbędna.
                    > Gdyby tak panie (żona i kochanka) zamiast rzucac się na siebie dały po nosie
                    > facetowi (Misiowi, który nie takim misiem jak go malują) - byloby całkiem
                    > fajnie.

                    Oj, misiowi też mogłoby się to spodobać ...

                    A serio, piszesz Anais fatasmagorie. Rywalizacja jest tam gdzie jest konkurowanie o dobro, które jest deficytowe.
                    • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:04
                      Pisałam o rywalizacji między kobietami ogólnie, a nie w kwestii zona kontra
                      kochanka.
                      Skoro o rywalizacji mowa - dlaczego, jak ktoś słusznie zauważył, panowie (mąż i
                      kochanek) ze sobą tak nie walczą jak żona i kochanka? Masz na to Petar zgrabną
                      odpowiedź nie będącą fantasmagorią (bo pewnie o to słowo Ci chodziło);) ?
                      Czy dla panów dobro nie jest "towarem" deficytowym?
                      • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:15
                        Może zbyt lakonicznie sformułowałem swoją myśl. Chodziło mi o to, że panie rywalizują o deficytowy towar jakim jest odpowiedni facet na stałe.
                        W sytuacji o której mówisz: żona + mąż + kochanek, takiej rywalizacji prawie nie ma, bo:
                        1. jest to rzadszy układ
                        2. kochanek dużo rzadziej ma ochotę stać się mężem
                        3. faceci są mniej małostkowi.
                        • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:30
                          Panie rywalizują między sobą o wszystko (niestety), nie tylko o męża. Gdyby
                          tylko o te sprawy chodziło...nie byłoby jeszcze tak źle;)
                          Kobiety bywają bardzo złosliwe w stosunku do innych kobiet, niezwykle
                          oczerniające, oceniające itd. Gdy ta sama sytuacja tyczy się np. faceta
                          potrafią go jeszcze bronić, tymczasem na kobiecie nie zostawią suchej nitki.
                          Mi właśnie o te chore realcje między kobietami chodzi - o dziką zawiść
                          (bezzasadną często).
                          Nie ograniczyłam się w swym zdaniu do relacji ona - on - ona, ale do szerokiego
                          spektrum kobiecych grzeszków;)

                          Uważasz, że kobety sa małostkowe?

                          Jeżeli opuszczają mnie moje diabły, obawiam się, że ulecą z nimi moje anioły.
                          (Rilke)
                          • petar2 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:42
                            Uważam, że kobiety są bardziej małostkowe (no w końcu my nie możemy mieć wszystkich wad).
                            Widzę to choćby po kobietach w mojej rodzinie. Niby nic wielkiego ale nigdy nie wpadłbym na niuanse jakie wychwytuje moja żona po wizycie u teściowej czy bratowej :-)
                            • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 17:14
                              Rozumiem, że te zauważone niuanse nie są zbyt miłe dla bratowej czy teściowej;-)

                              Pytanie - to kwestia małostkowości czy raczej spostrzegawczości i umiejętności
                              nazywania pewnych zauważonych spraw.

                              Czy dla Ciebie małostkowośc jest synonimem drobiazgowości? Dla mnie nie.
                              Małostkowy = błahy. Dobiazgowy = skrupulatny, pedantyczny - i takie bywają
                              kobiety, skrupulatne w wychwytywaniu szczegółów, co nie zawsze wiąże się z
                              błahością, choć oczywiście też nią bywa.
                              Uważam, że kobiety są drobiazgowe, małostowi za to bywaja wszyscy ludzie bez
                              rozróżnienia na płeć. Ot, cecha charakteru.
                              Zważywszy, że diabeł tkwi w szczególach to taka pedantycznośc czasem daje spore
                              rezultaty, choc bywa też zwyczajnie upierdliwa:)
                  • beatea Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:05
                    anais_nin666 napisała:
                    > Gdyby tak panie (żona i kochanka) zamiast rzucac się na siebie dały po nosie
                    > facetowi (Misiowi, który nie takim misiem jak go malują) - byloby całkiem
                    > fajnie.
                    --------------------------------------------------------------
                    Nie było by fajnie, bo to kochanka świadomie zadaje się z zonatym facetem,
                    zachowuje sie niemoralnie i dlatego część winy spada na nią.
                    Zona ma moralne prawo dac po nosie swojemu misiowi i tej pani, ktora tak
                    chętnie nogi rozkłada.
                    • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:34
                      Gdy Miś chętnie oddaje swego penisa w posiadanie kochanki to tak całkiem bez
                      winy nie jest - prawda? Zakładamy, że facet to nie jest bezwolna powłoka na
                      hormony, że to istota mysląca. A zatem zanim ochoczo powie "tak" na igraszki z
                      kochanką uzmysłowi sobie ewentualne konsekwencje.
                      Nikt w tym układzie nie jest w porządku - ani on, ani ona, ale często to ona
                      dostaje od zony wycisk, a Miś zostaje jeszcze przeproszony przez zonę, że
                      musiał zdradzić;)
                      • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:46
                        anais....

                        >Miś zostaje jeszcze przeproszony przez zonę, że
                        > musiał zdradzić;)

                        za piękne , aby było prawdziwe;)
                      • beatea Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 16:47
                        anais_nin666 napisała:
                        > a Miś zostaje jeszcze przeproszony przez zonę, że
                        > musiał zdradzić;)
                        -----------------------------------------------------
                        Anais....przepraszałaś męża, ze cię zdradził....to jestes ewenementem, bo ja
                        nie znam żadnej zdradzonej zony, ktora by to zrobiła.

                        • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 17:21
                          Dlatego beatea takim znaczkiem " ;) " zasugerowałam, że piszę zartlobliwie, z
                          przekąsem.
              • kici10 Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 20:17
                Jest to prosty zabieg psychologiczny polegający na projekcji. Łatwiej jest
                obciążyć inną kobietę o takie omotanie faceta, że biedny i słaby nie był w
                stanie się obronić. Gdyby kobiety całą winą obciążyły swojego partnera, to nie
                miały by po co z nim dalej być. Jeżeli ich dalej kochają to wolą myśleć, że on
                je także kocha, a tamto to tylko wypadek przy pracy spowodowany ich
                niedoskonałą konstrukcją psychiczną, ich słabą wolą. Jeżeli by przyznały, że
                jest to ich inicjatywa i działanie z premedytacją, to nie byłoby na czym
                budować dalszego związku.
                Też lubię kobiety i uważam, że są na wyższym poziomie samoświadomości. Jednak
                nie wszystkie. Niektóre to małe zakompleksione małpeczki, które swoją wartość
                mierzą ilością wyrwanych facetów. To mają opanowane w sposób mistrzowski. A
                facet to proste urządzenie. Teksty i zachowania rodem z pornoli roztapiają ich
                silną wolę bardzo szybko. Szczerze mówiąc, żonom bardzo by się przydała taka
                edukacja.
                • ewolwenta Staję w obroni facetów! 22.11.05, 08:24
                  > facet to proste urządzenie. Teksty i zachowania rodem z pornoli roztapiają
                  ich
                  > silną wolę bardzo szybko. Szczerze mówiąc, żonom bardzo by się przydała taka
                  > edukacja.

                  Ojej czy Ty aby za bardzo nie uogólniasz za bardzo? Ludzie są po prostu ludźmi.
                  Jedni mają bardziej, inni mniej sztywne zasady moralne. Zresztą i te zasady nie
                  są oderwane od norm akceptowanych przez środowisko.
    • 1first_lady Re: fenomen zwany żoną 21.11.05, 17:44
      woman-in-love napisała:

      > wątek "wyznania 47 latka" poszedł w strone sporu o wyższośc zony nad
      > kochanka.


      Wyższość statusu bycia żoną jest niewątpliwa! Uważają tak przecież i kochanki w
      swym usilnym staraniu zostania takową.....nie zważając na nikogo i na nic.
      • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 08:01
        Zgadzam się z przedmówcą. Gdy kobiety dobiegają trzydziestki a zwłaszcza po jej
        przekroczeniu zaczynają sie zachowywać dość przewidywalnie. Z gracją czołgów prą
        do tego by stac szczęśliwymi posiadaczkami męża. I faktycznie nie zważają na nic
        :)))
        I tu zastrzegam sobie: NIE WSZYSTKIE!!! :)))
        • necia100 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 09:49
          Tak to swoisty konflikt interesów - przecięż obie zabiegają o to samo .A Miś
          jeden jest...Misia ma żona i nie chce oddać (zazwyczaj),a kochanka (zazwyczaj i
          z czasem) także chcę go posiadać.W takiej sytuacji normalne jest ,że obie te
          panie nie będą żyć w komitywie ku uciesze Misia.....
          • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:03
            zycie Misia na początku (na początku romansu ) wydaję sie piekne....;)
            spełnia się atawistyczne pragnienie...posiadania jak najwiecej samic (choc czy
            zona + kochanka to juz stado?)....
            ale niestety....im dalej w las....tym więcej pułapek...na Misia...

            • ewolwenta Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:12
              ...bo w lesie myśliwy i kłusownik, żona i kochanka.
              A niedźwiadek nie chce przyjąć do wiadomości, że powinien pozostać dywanikiem
              pod stopami jednej Pani.
            • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:13
              wilk67 napisał:

              > zycie Misia na początku (na początku romansu ) wydaję sie piekne....;)
              > spełnia się atawistyczne pragnienie...posiadania jak najwiecej samic (choc
              czy
              > zona + kochanka to juz stado?)....
              > ale niestety....im dalej w las....tym więcej pułapek...na Misia...
              >

              Ale Miś to chyba ma już parę latek i zdaje sobie sprawę z konsekwencji???
              Nie brońmy Misia...jak się zakochał po raz kolejny to istnieje coś takiego jak
              rozwód a jak woli ilość od jakości to po co brał tą jedną jedyną ???
              • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:24
                po co brał tę jedną?
                bo Miś lubi ciepłe legowisko, gdzie może z ta jedyną w zimie przetrwać....
                a potem robi się ciepło i Miś chciałbym posmakować miodu z innej pasieki;)
                • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:26
                  dodam jeszcze że Miś jak to Miś (nie tylko dot to Puchatka)
                  ma mały rozumek;)
                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:28
                    Z założenia jest głupszy od telewizora!!
                    Po za tym to pijak i złodziej - bo każdy pijak to złodziej!!!
                    I generalnie "Facet to świnia" - jak śpiweają...

                    ;-))))
                    • necia100 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:32
                      Miś ma mały rozumek i ogromny apetycik na miodzik....
                      • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 10:38
                        necia100 napisała:

                        > Miś ma mały rozumek i ogromny apetycik na miodzik....

                        No i tu chyba mamy sedno problemu ;-) bo jak by inne pszczółki solidarnie
                        broniły tego miodziku przed obcymi Misiami ...a tu nadmiar pszczółek i zawsze
                        sie znajdzie taka co nawet cudzego Misia ugości...
                        • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:14
                          Tak, oczywiście wytłumaczenie wszystkiego małym rozumkiem Misia niewątpliwie
                          poprawia nastrój Pani Misiowej i potwierdza jej "wyższą samoświadomość".
                          Niknie gdzieś tylko fakt, że do tej pory naiwnie oceniała jego rozumek wyżej i
                          była przekonana o tym, że deklaracja sprzed iluś tam lat jest cały czas
                          aktualna bez wysiłku.
                          A to świadczy o tym, że sama nie ma większego rozumku.

                          • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:18
                            Czyż nie jest wtedy łatwiej? Jeśli założymy, że MIś przestał myśleć głową a
                            zaczął główką, wytłumaczymy każdego.... :)))
                            • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:28
                              Upraszczasz bo tak naprawdę tylko po części chodzi o seks.
                              Ale nie w tym rzecz.
                              Odpowiedzmy na pytanie czy chcemy zbadać przyczyny takiego zjawiska jak
                              niewierność i wyciągnąć stąd pewne wnioski czy też chcemy ustalić czy jest to
                              etyczne, moralne, uzasadnione i zgodne z prawem.

                              Jeśli to drugie to od razu mówię, że nie jest i można by na tym zakończyć
                              dyskusję.
                              • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:41
                                Petar - a ja mam wrażenie, że w sumie dyskusja staje się co raz bardziej
                                akademicka. Rozważamy kolejne aspekty niemalże nierozwiązywalnego problemu. Jak
                                sam wcześniej zauważyłeś od tysiącleci, z marnymi wynikami.
                                Śmiem watpić czy poznamy przyczyny zjawiska, które jest bardzo indywidualne...
                                Chyba, że zastosujemy studium przypadku. Wnioski zaś (jak się domyślam) - mamy
                                już dawno wysnute i są osądzone wg naszego ego, naszych sumień bądź wedle
                                poglądów etycznych. Forum jest li tylko po to by je przedstawić lub jak
                                niektórzy chcą - błysnąc erudycją, dowcipem czy celną pointą. Zwłaszcza jeśli
                                nie rozmawiamy nt konkretnego przypadku tylko używamy ogólnych stwierdzeń.
                                Bawimy się słowem nt Misia, Misiówny, miodku itd... - dlatego każdy z nas stara
                                się uprościc temat.

                                Zgadzam się z tezą, że zdrada nie jest ani etyczna ani moralna tudziez
                                uzasadniona lub zgodna z jakimkolwiek prawem. W tym apekcie nie ma co dalej brnąć.
                                • niezapominajka333 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 12:36
                                  Podobnie jak kradzież, pobicie kogoś, czy odebranie mu życia. A jednak inaczej
                                  oceniasz kogoś kto kradnie z głodu, niż tego, co robi to dla rozrywki.
                                  Motywacja naszych czynów jest istotna. Oceniając sprawcę nie da się pominąc
                                  okoliczności. Nasze doświadczenia mają na ocenę nie mniejszy wpływ. Gdy się
                                  przeżyje zdradę, inaczej się ocenia zdradzających. Inaczej niż ci, którzy czują
                                  się odrzuceni i poniżeni z powodu braku seksu w stałym związku.
                                  A co do fenomenu żony.
                                  Uważam, że wynika on ze zwykłego ludzkiego dążenia do osiągnięcia przyjemności
                                  jak najmniejszym kosztem. I dotyczy to bardzo wielu dziedzin, nie tylko zdrady.
                                • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 12:42
                                  Eee tam, oczywiście, że każdy przypadek jest w jakimś sensie indywidualny. Ale
                                  to nie oznacza, że zjawisko nie ma pewnych właściwości wspólnych. "Spoza drzew
                                  nie widać lasu" - czasem trzeba spojrzeć ogólnie żeby coś zobaczyć.

                                  A takie właściwości fenomenu kochanki to choćby:
                                  - rozdzwięk między uwarunkowaniami biologicznymi faceta a oczekiwaniami
                                  społecznymi (monogamia i wierność)
                                  - potrzeba bliskości, powrotu namietności, ekscytacji, egzaltacji
                                  - poszukiwanie szczęścia, spełnienia fantazji, emocji związanych z ryzykiem
                                  - kryzysy związku czy faceta w pewnym wieku.

                                  Można więc spróbować zrozumieć partnera i nie traktować zdrady jako koniec
                                  świata albo podsumować zdarzenie wnioskiem, że facet to świnia a dzięki wyższej
                                  samoświadomości jestem ponad tym chlewikiem.
                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 12:49
                                    Czasem tylko to nam pozostaje - bycie ponad to co nas otacza. Inaczej zwariujemy...
                                    • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:03
                                      wiesz co jest przyczyną nieradzenia sobie z problemem w większości sytuacji na
                                      tym forum?
                                      Brak takiej prawdziwej próby zrozumienia partnera, wysiłku aby odsunąć swoje
                                      pretensje, uprzedzenia czy urazy i doprowadzenie do otwarcia się obojga na
                                      problem. To proste chwyty typu "czynne słuchanie". Zadziwiające jak trudno je
                                      realizować nawet jeśli się o nich dobrze wie.

                                      To tak jak dziecko wraca ze szkoły ze złą oceną, płaczem i słowami "pani jest
                                      głupia" a my strofujemy je za te słowa, wypominamy że się za mało uczyło, nie
                                      uważało, jak tak dalej będzie to ulice będzie brukować itd. A tymczasem powód
                                      problemu jest zapewnie gdzie indziej, tylko tak drudno do niego dotrzeć.

                                      • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:13
                                        Poruszyłeś tu bardzo istotną sprawę. Kwestię komunikacji. My generalnie słuchamy
                                        tylko siebie.. :))) To co inni mówią, piszą traktujemy albo jako zamach na nasze
                                        "żywotne interesy" albo ew. jako potwierdzenie naszego stanowiska. Kiedy ostatni
                                        raz zdarzyło Ci się przekonać kogoś do czegoś?
                                        Dlaczego zwykle jest tak, że "mądry Polak po szkodzie" - a wystarczyło
                                        zapytać... Albo co gorsza - wystarczyło wysłuchać, co ja piszę - wystarczyło
                                        usłyszeć!!!!
                                        Dlatego zgadzam się z Tobą. Nieporozumienie, niezrozumienie, oddalenie, wrogość,
                                        apatia - wszystko to wynika z błędów w komunikacji. Ile można byłoby uniknąć
                                        problemów... :)))
                                        • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:21
                                          Tak, masz rację. Tylko żebyśmy nie spłycili tematu. Komunikacja to nie tylko
                                          rozmowa, nie tylko słowa (tak jak w brydżu, "pas" też jest, często bardzo
                                          istotną odzywką :-).
                                          I komunikacja to nie wszystko. Często partner chce nam coś powiedzieć ale nie
                                          potrafi. A czasem nie chce, wstydzi się albo boi. Boi się sam do tego przyznać,
                                          co dopiero zwierzyć najbliższej osobie.
                                          • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:28
                                            No tak sie składa, że rozumiem słowo kominikacja (w tym znaczeniu) - niewerbalne
                                            znaki sa jak najbardziej jej częścią!!!
                                            Wracając do głównego wątku i jednocześnie posługując się terminologia brydżową -
                                            dyskusja nasza omawia problem "jak wyimpasować damę". :)))
                                            • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:35
                                              >Wracając do głównego wątku i jednocześnie posługując się terminologia
                                              > brydżową - dyskusja nasza omawia problem "jak wyimpasować damę". :)))

                                              Waletem oczywiście !!!

                                              Ale wątek chyba dotyczy problemu jak nie dać sobie wyimpasować króla singlową
                                              damą :))
                                              • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:39
                                                No tak... Ale mając czasem taką plażę w kartach ciężko jest nie zaliczyć wpadki
                                                "bez trzech"...
                                                Z wielorybem na plecach, kaszalotem obok i waleniem po pysku...
                                                To tak co by watki zwiazać...

                                                ..............
                                                Proszę o nie wycinanie!! Have MERCY!! No CUT!!!
                                                • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:47
                                                  >No tak... Ale mając czasem taką plażę w kartach ciężko jest nie zaliczyć wpadki
                                                  > "bez trzech"...

                                                  Jeśli mimo starań wpadłeś bez trzech to znaczy, że przeciwnikom szła końcowka.
                                                  Więc Twoje -300 jest sukcesem w porównaniu z ich niewylictowanym, potencjalnym
                                                  +420 :)
                                                  Jak widać nie należy się poddawać bo każda sytuacja ma dwie strony medalu.
                                                  Epizod z kochanką nie musi być klęską dla żony (to tak dla podtrzymania wątku)
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:51
                                                    Taaaaa!!! Tylko ją o tym przekonaj!!! :))

                                                    .....................
                                                    Dobrze, że wcześniej była mowa o brydżu a nie o tysiącu... Bo wpadkę za 300 jest
                                                    ciężko odrobić...
                                                  • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:54
                                                    dixia napisał:

                                                    > Taaaaa!!! Tylko ją o tym przekonaj!!! :))

                                                    Baby do brydża się nie nadają (poza wyjątkami ofkors). Testowałem
                                                    wielokrotnie :))
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:12
                                                    "Epizod z kochanką nie musi być klęską dla żony"
                                                    - spróbuj przekonać o tym żonę...
                                                    Zdrówka życzę :)))
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:14
                                                    Czy epizod zony z kochankiem stanowi klęskę dla męża jako kochanka?
                                                  • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:16
                                                    anais_nin666 napisała:

                                                    > Czy epizod zony z kochankiem stanowi klęskę dla męża jako kochanka?

                                                    Bratnia dusza ;-)
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:20
                                                    Tak się właśnie zastanawiam - ale chyba nie...
                                                    To raczej cos innego... ale nie wiem co.. :))
                                                  • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:16
                                                    > "Epizod z kochanką nie musi być klęską dla żony"
                                                    > - spróbuj przekonać o tym żonę...

                                                    A epizod z kochankiem działa na męża budująco ??? To super wiadomość dowiedzieć
                                                    się, że żona potrzebowała kogoś innego ???
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:21
                                                    No chyba, że jest coś nieklawo i sam ja do tego namówił i jeszcze się
                                                    przyglądał... Takie układy też funkcjonują...
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:23
                                                    A własnie - Szanowne Panie - mam pytanko: czy zgodziłbyście się na trójkącik z
                                                    innym facetem oraz Waszym mężem? Albo na seks z innym koleżkowcem na jego oczach?
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 16:15
                                                    czy zgodziłbyście się na trójkącik z
                                                    > innym facetem oraz Waszym mężem? Albo na seks z innym koleżkowcem na jego
                                                    oczach?
                                                    Druga opcja świetna:) Na 100% mąz by nie podzielił mojej euforii:)
                                                    Opcja nr 1 tez kusząca, ale znając męża wolałby aby to koleżanka zajęła miejsce
                                                    kolegi:)
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:06
                                                    Ja tam jetem za drugą opcją... Kupiłbym sobie popcorn i piwo i z lubościa się
                                                    przyglądał... Przez weneckie lustro najlepiej....

                                                    Kazdy ma jakąś słabość....
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:15
                                                    Popcorn i piwo a nie zestaw chusteczek higienicznych;)?
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:23
                                                    Hmmm - nie ocierałbym łez...
                                                    Chyba, że myślisz iż co innego....
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:32
                                                    No myślę,że nie łzy bys ocierał;)
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:33
                                                    No tak... w tym wypadku faktycznie może nie łzy...
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:36
                                                    Ewentualnie łzy radości, że żonie tak dobrze...:)
                                                  • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 18:48
                                                    No tak - z mężem nie ma takiej satysfakcji niestety ;((((
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:25
                                                    Faceci żyją w niewiedzy o rogach, którymi rysują sufit;) A ta niewiedza to
                                                    rezultat tego o czym pisaliście wcześniej - braku komunikacji i braku
                                                    porozumienia.
                                                    Facet zdradza i mówi o tym zonie, bo lubi zrzucić z siebie winę, nie czuć się
                                                    tym złym. Kobieta woli zachować milczenie, by nie patrzeć na pełne wyrzutu
                                                    spojrzenia męża spod tych ciężkich rogów;)
                                                  • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 16:19
                                                    zawsze mi sie wydawało, ze jest odwrotnie....
                                                    czyli facet....strząśnie z siebie zdrade...i pójdzie dalej (nie mowiąc słowa)
                                                    a kobieta....musi powiedzieć.,...bo jej sumienie nie daje zyc
                                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 16:48
                                                    W znanych mi przypadkach panie twardo milczą:)
                                                    Strząsanie zdrady wychodzi niektórym osobom bardzo łatwo czy to pan czy to
                                                    pani, wbrew obiegowej tezie jakoby to kobiety podchodziły do pozamałżeńskich
                                                    związków bardzo emocjonalnie. Panie róniez potrafią technicznie podejsć do
                                                    pozamałżeńskich przygód.
                                      • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:33
                                        wiesz co jest przyczyną nieradzenia sobie z problemem w większości sytuacji na
                                        > tym forum?
                                        > Brak takiej prawdziwej próby zrozumienia partnera, wysiłku aby odsunąć swoje
                                        > pretensje, uprzedzenia czy urazy i doprowadzenie do otwarcia się obojga na
                                        > problem
                                        Nie. Nie brak próby zrozumienia. Brak mozliwości pogodzenia dwóch różnych
                                        stanowisk. Sądzę, że gros osób z tego forum przewałkowało swoje problemy z
                                        partnerem aż do obrzydzenia. Tylko, ze od rozmów o problemie do rozwiązania
                                        problemów droga bywa bardzo daleka.
                                        • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:38
                                          Bo rozmowy, nawet prowadzone w nieskończoność nie wystarczą. Właśnie o tym
                                          rozprawiamy z Dixią.
                                          • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:41
                                            Zalibżdy - potwierdzam poniewczasie!!!
                                            • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 13:52
                                              Acan, nie trać czujności, bo białogłowy co mocniejsze w gębie ... tfuu,
                                              usteczkach, wyfechtować by nas chciały w tym wątku!
                                              • dixia Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 14:14
                                                No i po temu jest taka cisza jakowaś w wątku prowadzonym przez moją skromną
                                                personę nt antyfenomenu męża :))
                              • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:47
                                petar2 napisał:

                                > Odpowiedzmy na pytanie czy chcemy zbadać przyczyny takiego zjawiska jak
                                > niewierność i wyciągnąć stąd pewne wnioski czy też chcemy ustalić czy jest to
                                > etyczne, moralne, uzasadnione i zgodne z prawem.
                                >
                                > Jeśli to drugie to od razu mówię, że nie jest i można by na tym zakończyć
                                > dyskusję.

                                Bo w sumie o czym dyskutować ...dorośli zdrowi (mam nadzieję) na ciele i umyśle
                                sami podejmują decyzje i ponoszą konsekwencje swego postepowania

                          • necia100 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:19
                            na tyle mam rozumku,ze jadam w domku : )
                            • wilk67 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 11:32
                              a Miś ciągnąc dalej opowieść....
                              naje sie miodku....ale pszczoły go po nosku pożądlą...
                              i wraca taki obolały....do Pani Misiowej
                              cichutko pojękując...
                              ...
                              ale o miodziku nie zapomni...
                              i jak Pani Misiowa marudzi, ale ma "bóle głowy"
                              Pan Miś pomysli....te pszczoły cholernie gryzą...ale miodzik był super mniam
                              mniam
                              • necia100 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 12:09
                                w zyciu jak bajce winno być:
                                Miś nie powinnien z panią Misiową żyć....
                                • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 20:12
                                  zapominamy, że romans rózny bywa. Od zwykłego pogotawia seksualnego (kochanie
                                  wpadne za chwile) do rozdzierajacego serce uczucia. Dopada ludzi w
                                  beznadziejnych a także w znakomitych małzeństwach. Działa destrukcyjnie lub
                                  pozytywnie. Zdarza się że jest to wieloletnie płomienne uczucie. Dlaczego
                                  wrzucamy wszystkie te związki do jednego worka z napisem "zdrada"? Mówiąc o
                                  fenomenie zony zastanawiałam sie, na czym polega potęga tych. które nie maja
                                  swoim mężom nic do zaoferowania? Zauwazyłam, ze nawet takie małzeństwa sa
                                  stawiane na piedestał. Trwanie w związku z osobą zamężną to zmarnowane życie, a
                                  jednak sie zdarza. Po prostu żle ulokowana miłośc.
                                  • petar2 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 20:23
                                    Może po prostu jesteś kiepską obserwatorką życia?
                                    Co chwila dziwi Cię lub zastanawia zachowanie ludzi, czegoś nie rozumiesz a
                                    mimo to potepiasz w czambuł.
                                    • kottbury Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 20:43
                                      Popieram tu Petara. Osoby stojące z boku niekoniecznie muszą się orientować, że
                                      mąż czy żona ciągle są dla siebie atrakcyjni i ważni (czytaj z mnóstwem atutów),
                                      mimo, że małżeństwo przechodzi kryzys.
                                      • dixia Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:26
                                        Ja znam kilka małżeństw, które od zewnątrz wyglądają jak para nienawidzących się
                                        ludzi. Odnoszą się do sibie wręcz grubiańsko. Podczas gdy tak naprawdę jest to
                                        konwencja jaka przyjeli. Oni sami bardzo dobrze się bawią i co najciekwasze:
                                        kochają i szanują!!
                                        Nie od dziś często ludzie powiadają: nie sądź po pozorach...
                                        • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:28
                                          dixia napisał:

                                          > Nie od dziś często ludzie powiadają: nie sądź po pozorach...

                                          ja bym poszła dalej wogóle nie sądź ;-) możesz mieć swoje zdanie ale nie
                                          osądzaj ;-)
                                          • dixia Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:34
                                            "Nie sądźcie byście sami nie byli sądzeni.
                                            Jaką miarą wy mierzycie - taką wam odmierzą."
                                          • petar2 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:37
                                            drobiazg napisała:

                                            > ja bym poszła dalej wogóle nie sądź ;-) możesz mieć swoje zdanie ale nie
                                            > osądzaj ;-)

                                            A ja bym to trochę inaczej sformułował: jak już musisz to oceniaj sytuację ale
                                            nie ludzi
                                            • dixia Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:47
                                              Zaczynamy się bawić z semantyką... To źle wróźy przyszłości naszych
                                              wypowiedzi... A tak BTW - mam skopiowaną naszą wczorajszą rozmowę w temacie
                                              'dlaczego brak seksu" :)))
                                              • petar2 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 08:52
                                                Ja też. Trzymam dla Kawiatora.
                                                • drobiazg Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 09:30

                                                  A ja nie ;-( poproszą na skrzynkę mailem + przepis na keczap + dobre słowo bo
                                                  mam fatalny dzień ;-(
                                          • petar2 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 09:55
                                            Drobiazg!
                                            Nie pisz o keczapie bo od razu wycinają!!!
                                            Nie każdy lubi keczap, niektórych może odrzucać, szczególnie jak muszą gotować obiad w 10 garnkach.
                                      • your_and Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:26
                                        kottbury napisał:
                                        > Popieram tu Petara. Osoby stojące z boku niekoniecznie muszą się orientować, że
                                        > mąż czy żona ciągle są dla siebie atrakcyjni i ważni (czytaj z mnóstwem atutów)

                                        Orientują się, jak nie świadomie to podświadomie...
                                        Małżeństwo przechodzące kryzys charakteryzuje się brakiem prawdziwej bliskości i
                                        komunikacji. Faceci otwierają się psychicznie na kontakty z kobietami pragnąc
                                        tej bliskości (a męskim językiem wyrażania bliskości jest seks) i kobiety
                                        których naturalny głód bliskości jest z reguły większy natychmiast lecą na to i
                                        lepszy dla nich taki sposób zapewnienia tej potrzeby niż żadnym. A jak trafią na
                                        zagłodzonego bliskości potrafi być ogniście...

                                        A dlaczego faceci potrafią być tak zagłodzeni? Bo kobieta najczęściej w
                                        spełnionym udanym związku z uczciwym spokojnym partnerem przenosi zaspokajaną
                                        potrzebę części w przeważającej bliskości na dzieci...

                                        Trochę więcej o tym mechanizmie który jak najbardziej udaje mi się zaobserwować
                                        wokół mnie:
                                        www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=87
                                  • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 22.11.05, 20:38
                                    WiL, co rozumiesz przez pojęcie "fenomen żony"?
                                    • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 11:42
                                      przez "fenomen" rozumiem zjawisko, niekoniecznie zrozumiałe, które jednak
                                      istnieje i należy mu się przyjrzeć.
                                      • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:03
                                        Woman, jak zauważyłaś, pytałam nie o słowo "fenomen", a ukutą przez Ciebie
                                        konstrukcję słowną "fenomen żony".
                                        Przykładając definicję słowa fenomen do żony, to ja tego fenomenu po prostu nie
                                        widzę. Na czym on niby polega? Wyjaśnisz co TY masz na myśli? Bo interpretacja
                                        może skończyć się nadinterpretacją.
                                        • petar2 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:14
                                          Tak jak ja to rozumiem, "fenomen zwany żoną" wg Woman to:
                                          Facet znajduje sobie kochankę, ma świetny seks, lepszy niż w domu (choć pewnie nie w każdym przypadku), spedza z nią miło czas, czasem się zakochuje ale jak sytuacja zacznie się zaburzać to wraca do tej co to "go nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią".
                                          • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:24
                                            w rzeczy samej
                                            "go nie rozumie, wcale ze sobą nie śpią", ale
                                            żona to żona....z żona ma dzieci, ma wspólne gniazdko, ciepłe obiadki....
                                            a poza tym żonę się ma tylko jedną ....
                                            a z kochanką ma wspólny tylko (az) seks
                                            poza tym kochanka jest dzis ta...a za miesiąc moze byc inna...

                                            powiedziało męskiego szowinisty z "tchórzem pantoflowym" ;)
                                            juz widzę reakcje WiL ;)
                                            • your_and Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:36
                                              Jedni wynajmują pomoc domową, opiekunkę żeby mieć wiecej czasu dla siebie (z
                                              reguły jeśli oboje mają pomysł jak ten czas atrakcyjnie wykorzystać), inni widzą
                                              żonę jako do prania, prasowania, dzieci gotowania, a towarzyszkę na przyjemne
                                              spędzenie wolnego czasu wolą wynająć...

                                              Takie nastawienie nigdy nie jest z winy jednej strony...

                                              • wiesia42 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:43
                                                "Jedni wynajmują pomoc domową, opiekunkę żeby mieć wiecej czasu dla siebie"
                                                A kogo na to stać? Chyba muszę zmienić małżonka.
                                              • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:44
                                                Chciałam zauważyc, że równie dobrze możemy powiedzieć o fenomenie męża, bo
                                                zdradzające zony tez z zasady wracają do męża, z kt. seksu czy czegokolwiek tam
                                                innego nie miały.
                                                Jak widać i panowie i panie wracają po skoku w bok do szeroko pojętego
                                                bezpieczeństwa, do swej małej stabilizacji. Czy to efekt kołtuństwa czy też
                                                prawdziwa potrzeba do której się doszlo dopiero po "lewiźnie" trudno orzec,
                                                pewnie w każdym przypadku jest trochę inaczej.
                                                • petar2 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 12:47
                                                  Oczywiście. Tylko gdzie tu fenomen?
                                                  Może Woman nam wytłumaczy.

                                                  W przypadku kochanki można się doszukiwać fenomenu, choć moim zdaniem też pozornego.
    • euzebio56 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 13:26
      - ale niestety facet od nawet od nalepszej kochanki wraca do "ciepłych kapci żony"
      • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 13:28
        niestety dla kogo?
        chyba tylko dla kochanki ;)
    • cogita Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 13:41
      woman-in-love napisała:
      > Na czym polega siła zon? Głównie na
      > tchórzostwie mężów.
      ****************************
      Siła zon polega na tym, ze to sa kobiety, z którymi mężczyźni postanowili
      wspólnie przejść przez zycie. Są one matkami ich dzieci, towarzyszkami zycia,
      wg prawa to osoby najblizsze , to one tworzą rodzinę i dom.
      Nikt nie połozy na jednej szali żony, domu, rodziny , a na drugiej kochanki,
      która często jest tylko kolezanką ,niezobowiazującą seks-przygodą. Zawsze ta
      pierwsza szala przewazy tą drugą. I nie mozna tu mówić o tchórzostwie
      mężczyzn , bo to jest wybór SWOJEGO , które przekłada się nad CUDZE.
      Na dom , rodzinę pracuje sie latami i trudno z tego zrezygnować dla kogoś,czy
      czegoś, co nie daje 100% gwarancji , ze jest/będzie o WIELE LEPSZE, bo jak jest
      takie samo lub tylko trochę... to po co bawic się w zmiany, odejscia, rozwody,
      dzielenie majatku i nosić to na swoim sumieniu do końca zycia.
      • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 13:49
        trafnie powiedziane....
        a problem w tym, ze w stanach euforii nie słyszymy nie zawsze to co druga
        strona mówi....
        ON mówi : lubię Cię Ona słyszy : kocham Cię
        ON mówi : gdbym mógł , ożeniłbym się z Tobą (ale nie moze)...Ona słyszy :ożenię
        się kiedyś z Tobą
        itp
        • niezapominajka333 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 14:51
          Zwłaszcza, że facet przedstawiajac stan swojego małżeństwa i swoje relacje z
          żoną często przesadza. Kochanka dowiaduje się, że jego małżeństwo to farsa, że
          rozwód to kwestia czasu, że jego żona to nieczuła jędza, a on jest z nią tylko
          ze względu na dzieci.
          W ten sposób przekazuje dwie informacje. Po pierwsze, że nie jest draniem,
          zdradzającym żonę z byle powodu.
          Po drugie, że jest odpowiedzialnym ojcem, który do tej pory cierpiał ze względu
          na dobro dzieci.
          Kochanka dowiaduje się też, że jest wspaniała, że ją kocha, pragnie, że umiera
          z tęsknoty do niej.
          No i że chciałby miec taką żonę jak ona.
          Jak tu nie wierzyc takim zapewnieniom? Logika wskazuje, że wystarczy trochę
          czasu, a ta wstrętna żona przejdze do przeszłości, a ona sama zajmie jej
          miejsce.
          I czasem tak jest. Ale z reguły wtedy, gdy żona odkryje romans i wykopie
          zdradzającego męża z domu.
          • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 15:05
            jak facet mówi...
            "żona mnie nie rozumie"
            to juz u kochanki powinna sie zapalić czerwona lampka....
            • your_and Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 16:11
              tomek_abc napisał:
              > jak facet mówi...
              > "żona mnie nie rozumie"
              > to juz u kochanki powinna sie zapalić czerwona lampka....

              W tym pewno nie ma akurat niec dziwnego. Jak mąż sie dobrze rozumie z żoną i nie
              ignorują swoich potrzeb i oczekiwań, to kochanka mu jest do niczego nie
              potrzebna, albo przynamiej pokusa jest zbyt mała by ryzykować...
          • cogita Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 15:14
            On jej prawdy nie mówi, a ona mu wierzy, bo to tak miło i przyjemnie dla ucha
            brzmi , bo to usypia i koi dręczące sumienie, rozwiewa wszelkie wątpliwości i
            rodzi wielkie nadzieje...
      • kici10 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 19:14
        Jest jeszcze jedna kwestia. Każdy facet pragnie wierzyć, że jego żona jest
        czysta, tzn. nie zdradza go i wiernie czeka. Że jest dla niej tym jedynym i
        najważniejszym. Pomimo wszystko. Co do kochanki takiej pewności już nie ma.
        Dziś poderwała sobie cudzego faceta (czyli jego), jutro może zamarzyć sobie o
        innym. Nie trzymają jej żadne hamulce. No i jak tu budować nowy związek z
        kochanką, jak za jakiś czas można się stać samemu posiadaczem pięknych rogów?
        Czy dla takiej perspektywy warto rozwalać to co dobrze znane i bezpieczne?
        • ankamk78 Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 19:30
          A co sadzic o facecie ktory w sytuacji gdy kochanka nie zamierza go usidlic ,bo
          meza juz ma i nie zamierza go zmieniac, mało tego prosi kohanka o prawde -
          czytaj - o niekadzenie na temat nierozumiejacej zony,rozpadajacego sie
          malzenstwa,braku seksu i czulosci etc, a facet mimo to kadzi? Siła
          przyzwyczajenia, jedyna znana metoda na kobitki...?
        • woman-in-love Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 19:38
          widzę, że temat jest gorący. Historia zna wiele przypadków ludzi (Haszek,
          Bułhakow dla przykładu) którzy posiadając stabilne małżeństwa nie byli w stanie
          zrezygnować z posiadania równoległego związku. Zdaje się, że do takowych
          należeli także Marcello Mastroianni, Fellini, pewnie wielu mniej znanych. Mam
          znajomego taksówkarza, który 14 lat tkwi w takiej podwójnej sytuacji. Własnie
          on natchnął mnie do napisania tego wątku. Dodam, że to nie ja jestem "tą
          trzecią". Po prostu jezdzimy często i sobie gadamy. Oczywiscie sa tez związki
          pełne cynizmu, ale ja nie o nich mówie. Mężczyzna kocha kobietę, a zyje z inna,
          tylko dlatego, że była pierwsza, akurat potrzebował żony. Fenomen dlatego, ze
          potęga zon - na pierwszy rzut oka nie jest niczym uzasadniona.
          • tomek_abc Re: fenomen zwany żoną 23.11.05, 20:37
            Fenomen dlatego, ze
            > potęga zon - na pierwszy rzut oka nie jest niczym uzasadniona.

            tylko na 1 rzut oka...
            każdy , albo prawie każdy gdy się pobiera czyni to z wielkiej miłości
            żona jest więc pierwszą zrealizowaną wielką miłością (niezrealizowanych moze
            byc wiecej)
            a wszytsko co pierwsze jest najpiekniejsze, bo 1 pocałunek , 1 randka i 1
            (najczesciej pierwsza i ostatnia) zona...

            a kochanka....zauroczenie, namiętność, kryzys wieku średniego, okazja, chwilowa
            słabosc,...



            • ewcia1976 Re: fenomen zwany żoną 24.11.05, 20:28
              Tomek zwracasz mi wiarę w męski ród. Zgadzam się z Tobą.
              Żona
            • yogi.net Re: fenomen zwany żoną 26.11.05, 23:13
              Witam po długiej nieobecności ;)

              Nie zgodzę się z Tobą Tomku. Żona nie koniecznie jest tą pierwszą miłoscią. Może
              być jedynie tą pierwszą formalną.

              Pozdr.
              • anais_nin666 Re: fenomen zwany żoną 26.11.05, 23:47
                Witaj Yogi. Milo znowu Cię czytać:)
                • yogi.net Re: fenomen zwany żoną 28.11.05, 10:18
                  :)

                  Moje posty mogą być dość kontrowersyjne.

                  Pozdr.
          • kici10 Re: fenomen zwany żoną 24.11.05, 12:54
            Tak naprawdę to wiele jest różnych modeli związku. Ważne jest to, żeby dwie
            strony to akceptowały. Są wolne związki, w których partnerzy mają innych
            partnerów i nikomu to nie przeszkadza. Są małżeństwa, które spotykają się w
            czworokątach i są bardzo z tego zadowolone. Ludzie prowadzą różne eksperymenty.
            I jest to ich wolny wybór. Problem polega na oszukiwaniu partnera. Robię coś,
            co mnie rajcuje, ale niekoniecznie życzę sobie, żeby partner robił to samo.
            Czyli sam chcę być tym jedynym, kochanym, potrzebnym, a jednocześnie spełniam
            swoje inne zachcianki i potrzeby. Sam daję sobie prawo do smakowania życia w
            wielu wymiarach, zaś pozbawiam tego prawa swojego partnera. Muszę bowiem mieć
            bezpieczną przystań, do której wracam zmęczony nadmiarem smaków. Prościej
            byłoby wyjaśnić sobie zawczasu swoje pragnienia (obojga partnerów), tyle,że
            prawdopodobnie nie byłoby wtedy bezpiecznych przystani.
            Cała filozofia to "mieć ciastko i zjeść ciastko". Cóż, niektórzy potrafią być
            tylko biorcami. Ale, żeby tak funkcjonować muszą sobie znaleźć dawców. Tylko,
            że dawcy funkcjonują też do czasu
        • cogita Re: fenomen zwany żoną 24.11.05, 12:23
          kici10 napisała:
          > Co do kochanki takiej pewności już nie ma.
          > Dziś poderwała sobie cudzego faceta (czyli jego), jutro może zamarzyć sobie o
          > innym. Nie trzymają jej żadne hamulce. No i jak tu budować nowy związek z
          > kochanką, jak za jakiś czas można się stać samemu posiadaczem pięknych rogów?
          *********************************************************

          brawo kicia, tak prosto i jak celnie to ujęłaś
          • zmija76 Re: fenomen zwany żoną 27.11.05, 00:23
            mnie tylko zastanawia?

            czy faceci szukają u kochanek tego co nie dają żony ?
            czy żony dają kochankowi swojemu to czego nie chce wziać maż?

            ja na dzien dzisiejszy chyba rozumiem już kochanki
            i wiem że zdrada przytrafi się każdemu
    • yogi.net Re: fenomen zwany żoną 28.11.05, 10:13
      Jak to życie pokazuje, okres przed ślubem - wzajemne zabieganie, starania,
      pokazanie się od jak najlepszej strony by jak najbardziej utwierdzić wybranka o
      trafności decyzji wyboru partnera.

      Po ślubie - "kwit" podpisany. Co się będą starać. I tak On jest mój.

      Jednakże partner nie jest rzeczą (choć i te po zakupie wymagają umiejętnej
      obsługi i konserwacji).

      Nie wierzę w to że pojawienie się kochanki przebiega bezobjawowo. W większości
      przypadków, partner okazuje symptomy "że coś jest nie tak". Tylko trzeba je
      dostrzec. Nie należy ignorować rozmów, odczuć i innych sygnałów. Utwierdzanie
      się w przekonaniu "Co masz mi do zarzucenia" lub "Czego chcesz więcej ode mnie"
      przecież: "Nie piję, nie palę, nie łajdaczę się. Jest posprzątane, ugotowane,
      poprane i dziecko zadbane" Jestem Żoną idealną - jest błędem. Mąż nie może być
      traktowany tylko jako Ojciec i Głowa Rodziny, ale także jako MĘŻCZYZNA swojej
      KOBIETY. Natomiast żona nie może być wyłącznie Matką. Musi także być KOBIETĄ.

      Bardzo ciężko mając 40 lat stanąć przed faktem że życie zaczyna się na nowo. Od
      początku układać sobie los, dorabiać się, strać się o mieszkanie. W pewnym
      sensie jest to tchórzostwo i wygodnictwo. Nie każdego stać na taki krok.
      Niektórzy godzą się na życie wbrew sobie, swoim marzeniom. Nie są w stanie
      podjąć na nowo pewnych wyzwań.
      Są natomiast i tacy którzy na nowo podejmują wyzwanie budowania swego życia na nowo.

      Pozdr.

      PS
      To samo mogą powiedzieć Kobiety o swych partnerach. Jednakże Panie posiadają w
      sobie więcej odwagi na wykonanie tego kroku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka