Dodaj do ulubionych

Już niewyrabiam z tym impotentem...........

11.12.05, 19:48
....którego trzymam w domu.
Na żyganie mi się zbiera jak o tym pomyślę,że moje zycie tak ulatuje a ja ze
swojego chłopa pożytku niemam.A to wszystko moja wina,bo zagoniłam go na
imprezę pt PORODÓWKA i mam to co mam .........ale kto mógł to przewidzieć.....
Obserwuj wątek
    • prick.teaser Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:02
      Najpierw pomyśl potem zrób; niestety u ciebie było odwrotnie i są tego skutki:(
      Wystarczyło zerknąć np. do encyklopedii
      portalwiedzy.onet.pl/85691.haslo,html
      Jedyne wyjście to wizyta u specjalisty.
      • prick.teaser Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:04
        (link poprawiony)
        portalwiedzy.onet.pl/85691,haslo.html
    • zlotyrybek Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:03
      Ja to przewidziałam i nie zaprosiłam mojego ukochanego na tę imorezę. I
      namawiam wszystkie kobiety, żeby się zastanowiły zanim coś takiego zrobią. Co
      prawda niektórym facetom robi to lepiej niż się wydaje...


      Pozdrawiam
    • sloggi Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:11
      Powiedziałaś mu, że jest do dupy? Nie jakoś grzecznie tylko dokładnie tak jak
      myslisz?
      • prick.teaser Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:14
        sloggi napisał:

        > Powiedziałaś mu, że jest do dupy? Nie jakoś grzecznie tylko dokładnie tak jak
        > myslisz?
        czy to jego wina?
        • sloggi Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:23
          prick.teaser napisała:

          > sloggi napisał:
          >
          > > Powiedziałaś mu, że jest do dupy? Nie jakoś grzecznie tylko dokładnie tak
          > jak myslisz?
          > czy to jego wina?

          Nie rozumiesz, chodzi mi o otwartość i szczerość w związku.
          • ewolwenta Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 12.12.05, 12:58
            Chyba chodzi o szacunek i wrażliwość na odczucia kochanego człowieka.

            Też mnie zmroził tytuł wątku.
      • maga_luisa Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 15.12.05, 16:53
        To pewnie bardzo pomaga na potencję? "Kochanie, jesteś do dupy"
    • malaczarnala Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 11.12.05, 20:36
      Niestety ja tego nie przewidziałam,czego bardzo żałuję,nie miałam najmiejszego
      pojęcia,że ta sytuacja z porodowki przyniesie takie skutki
      bardzo tego załuje
      byłam przekonana że to nas bardziej zblizy do siebie,hmmmm ale z perspektywy
      czasu widzę że to nas oddaliło od siebie,już chyba nic nie da sie z tym
      zrobić....czuje sie przez to okropnie,ech szkoda pisac....
      • stoodent Ciąłem pępowinę 11.12.05, 21:47
        Pierwsze podstawowe pytanie: Czy chodziliscie do szkoły rodzenia???????
        Tam potrafią delikatnie w te klimaty wprowadzić. Ja byłem przy porodzie i
        bardzo miło wspominam, w maju będziemy mieli drugie dziecko i nie wyobrażam
        sobie żeby mnie tam nie było. Głowa do góry
      • woman-in-love Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 12.12.05, 09:38
        chyba przesadzasz z tą porodówka, podejrzewam, że i bez tego byłoby kiepsko,
        zresztą piszą o tym mężczyżni...
        • nikita371 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 12.12.05, 12:24
          Chyba uogólniasz, mój mąż też był przy porodzie pierwszej córeczki, ale nie
          przyglądał się jak mała się rodzi tylko trzymał mnie za rękę i wspierał. Kiedy
          miała się urodzić druga córeczka nie chciał słyszeć o tym ,że może go przy mnie
          nie być. Może to jest kwestia pewnej dojrzałości emocjonalnej, w końcu każdy
          jest inny.Mam nadzieję, że czas będzie Twoim sprzymierzeńcem.
    • zlotyrybek Nie poddawaj się !!!! 11.12.05, 20:40
      Dopóki pacjent żyje zawsze jest wyjście.
      Jeśli kwestia Porodówki jest młoda - daj mu czas.
      Nie zamęczaj, nie zmuszaj, nie poruszaj tematu. Przecież nie jest idiotą i dla
      niego to też problem. Nie mówię, żebyś w ogóle zaniechała dyskusji na ten
      temat...ale popracuj nad nim. Ładna bielizna, dziecko do teściów, kolacja te
      sprawy...
      Jak długo to trwa ?

      Nie zapominaj, że facet po takim widowisku po prostu BOI się, że zrobi ci
      krzywdę (nawet jak nie oglądał na żywo, to też się boi).
      Pamiętaj, że czas zaciera obrazy - jeśli go kochasz a on ciebie - dacie radę -
      zapewniam cię.

      Wszystkiego dobrego
      • ankamk78 Re: juz nie wyrabiam z tym impotentem............. 12.12.05, 14:10
        Przed wizyta na porodowce rodzice rozmawiaja o tym czy radza razem,czy facet da
        rade i czy wspolny porod nie zagrozi ich zwiazkowi. Ja swojego M nie
        przymuszłam, powiedzialam,ze bardzo bym chciala zeby mi towarzyszyl ale jezeli
        nie czuje sie na silach i ma przeczucie,ze moze to potem rzutowac na nasze
        pozycie to niech odpusci.Rodzilismy razem i poki co nie znajduje to przelozenia
        na nasza intymnosc.
        Oczywiscie sa mezczyzni dla ktorych widok rodzajej partnerki to niezła trauma
        i po wszystkim zainteresowania nia jako kobieta drastycznie maleje lub wogole
        zanika. Dlatego zapytam:
        Czy Wy nie rozmawialiscie na ten temat??
        Czy Twoj maz nie potrafil przewidziec ciagu dlaszego po wspolnym porodzie?

        Zgadzam sie z kims kto wyzej napisal,ze wizyta na porodowca to mogł byc gwozdz
        do trumny ale chyba nie bezposrednia przyczyna Waszych problemow lozkowych.


        rozmawiac,rozmawiac,rozmawiac - to chyba jedyne co moge polecic.
    • thistle przeginasz.... 12.12.05, 16:26
      mojemu dwa porody niczego nie ochłodziły (a nawet, kruca, jakby wręcz
      przeciwnie....), jak nie to,to coś innego pewnie by zaszwankowało....
      Niektórzytak mają i koniec. Specjalista potrzebny, nie (tylko) forum:(
    • intimo Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 15.12.05, 12:36
      Witaj,
      A zanim go zagoniłaś na tę imprezę, zapytałaś go może o to, czy ma ochotę na nią
      iść?
      Wysłuchałaś jego argumentów przeciw? Bo pewnie nie chciał brać udziału w tej
      balandze skoro musiałaś go "zagonić"?
      Wcale mu się nie dziwie, że jest teraz impotentem. Ale nie kto inny lecz ty
      jesteś temu winna. Popsułaś sobie prywatny wibrator i już.
      Wyjście widzę z sytuacji jedno: albo napraw co zepsułaś, albo wyrzuć do kosza
      jeśli nie potrafisz wypić piwa które naważyłaś i spraw sobie nowego.
    • marcin1973 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 15.12.05, 18:14
      Też byłem przy obydwu Trollach - przy pierwszym (8 lat temu) to nie było modne,
      przy drugim (4lata temu) juz powszechne. Jakos mi to nie obrzydziło!

      malaczarnala napisała:

      > ....którego trzymam w domu.
      > Na żyganie mi się zbiera jak o tym pomyślę,że moje zycie tak ulatuje a ja ze
      > swojego chłopa pożytku niemam.A to wszystko moja wina,bo zagoniłam go na
      > imprezę pt PORODÓWKA i mam to co mam .........ale kto mógł to przewidzieć.....
      • wojwoj7 Re: Już niewyrabiam z ... 16.12.05, 02:39
        Łatwo na coś zwalić, to ludzkie i zrozumiałe.
        Na to, co jest zapracowywaliście przez lata, nie oliwiąc waszego związku.
        Wszystko wymaga &smarowania*, pielęgnacji.
        Nie szukaj przyczyny na zewnątrz, zacznij od Siebie, szczerze i uczciwie.
        Gdy nie potrafisz, to jednak idź do specjalisty.
        Porodówka to wymówka.
        Mężczyzna przewija bandaże piersi chorej żonie i Ją kocha.
        Nie oszukuj samej siebie.
        Problem leży gdzie indziej.Spróbuj!
        Pozdrawiam woj.
        Chcesz mieć króla, sama badź królową...
        Mimo wszystko zacznij od siebie.
        On też powinien zaczać od siebie.
        Czekam na Twój odzew. Woj.
    • karol.p4 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 10:38
      A może tego impotenta poprostu sobie sama wyhodowałaś? Może masz lupę, która
      szuka tylko wad i potknięć, uruchamiasz negatywną część wyobraźni. Oczywiście
      wytykasz mu to wszystko. On po jakimś czasie zaczyna się Ciebie poprostu bać.
      Jego myśli skupiają się tylko na tym, co zrobić, aby znowu nie zostać
      niesłusznie skrytykowanym, czy oskarżonym o coś, czego nie popełnił i nie może
      tego udowodnić. Z tej kochanej i pożądanej istotki przeistoczyłaś się w
      żandarma i egzekutora (wnioskuję to z tonu Twojego postu). Jestem psychologiem
      i nie rzadko obserwuję przypadki, gdy u faceta nastepuje całkowita utrata chęci
      na seks. Zamyka się wtedy w sobie, bo wie, że wszystko co zrobi, będzie źle
      skomentowane. Po pewnym czasie zaczyna wierzyć w to, że jest nieudacznikiem i
      że zniszczył komuś (żonie) życie. W najlepszym wypadku wyalienuje się i
      odejdzie. Będzie unikał wszelkich kontaktów z kobietami, bo boi się przeżycia
      jeszcze raz tego samego koszmaru. Są przypadki, które kończą się alkoholizmem,
      samobójstwem lub szpitalem psychiatrychnym. Przemyśl to i zastanów się, czy
      całą winę za sytuację ponosi ten impotent. Odpowiedz sama sobie, czy pamiętasz
      kiedy on usłyszał od Ciebie coś miłego. Nie oczekuj zmian, dopóki sama się nie
      zmienisz.
      • fred.k.k Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 11:07
        Tak zgadzam sie z Karolem.Dokładnie tak było u mnie.Gdy urodziły sie dzieci
        przestałem sie dla zony liczyć.Byłem tylko ciagle krytykowany i porownywany do
        innych,Józek potrafi kafelkowac a ty nie,marian gotuje a ty nie,nigdy dobrego
        słowa.A sex?szkoda gadac.Przypłaciłem to nerwicą,wpadłem w depresję,probowałem
        rozmawiac tłumaczyć,słyszałem zamknij sie albo co z tego gadania bedziemy
        mieli.Miałem słuchac i wykonywac polecenia.I wtedy poznałem inna kobietę,była
        fantastyczna,żona dowiedziała sie o niej,spotkały sie,zona usłyszała ze jest
        głupia bo ma fantastycznego faceta i nie dba o niego predzej czy pozniej inna
        jej go odbierze.I metamorfoza żona zauwazyła we mnie
        człowieka,meżczyznę,potrafi pochwalic,mamy dobry satysfakcjonujacy sex.Czy taki
        wstrzas był potrzebny aby uratowac nasze małżeństwo?
        • poranna_rosa3 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 13:56
          fajnie sobie usprawiedliwiles swoj romans.
          no i jakaz szlachetna i altruistyczna okazala sie
          byc twoja kochanka...
          • lava71 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 16:45
            hehe, gratulcje za czytanie między wierszami:)
        • sagittka Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 14:13
          fred.k.k napisał:
          > Czy taki wstrzas był potrzebny aby uratowac nasze małżeństwo?

          Tak. Właśnie czasem tak. Jak już to gdzieś wcześniej pisaliśmy, niektórych
          trzeba walnąć obuchem w łeb, żeby przejrzeli na oczy. Rozmowy, żale, prośby nie
          zawsze docierają, taki wstrząs albo rozwali albo naprawi.
        • ewcia1976 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 21:04
          Hm ja nie po porodzie ale gdy zaszłam w ciążę stałam się okropna dla M. Stale
          porównywałam Go do mojego Ojca i znajdowałam wiele jego niedoskonałości, stale
          się czepiałam. Na szczęście mi minęło.
          Cóż u mnie pobyt przy porodzie nie wpłynął na seks. Teraz jest on nawet lepszy.
          Problem założycielki wątku polega głównie na sposobie patrzenia na męża. Kobieto
          daj mu czas. Wiele kobiet w ciąży i gdy karmi nie potrzebuje seksu i faceci
          muszą się dostosować. To samo powinno obowiązywać w dugą stronę.
    • matko74 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 16.12.05, 15:37
      ...jak to kto mógł przewidzieć? - Ty. Sprawa męskiej blokady po porodach
      rodzinnych była już niejednokrtonie poruszana. Często, przykro mi to
      stwierdzić, przebija przez kobiety egoizm i poddawanie się modzie na obecność
      męża/chłopaka przy porodzie. Wyrządzacie niejednokrotnie wtedy krzywdę i jemu,
      i sobie, a potem żal i płacz.

      malaczarnala napisała:

      > ....którego trzymam w domu.
      > Na żyganie mi się zbiera jak o tym pomyślę,że moje zycie tak ulatuje a ja ze
      > swojego chłopa pożytku niemam.A to wszystko moja wina,bo zagoniłam go na
      > imprezę pt PORODÓWKA i mam to co mam .........ale kto mógł to przewidzieć.....
      • nikita371 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 20.12.05, 11:14
        Naprawdę szczytem egoizmu jest to że kobiata w tak ważnej i trudnej dla niej
        chwili chce mieć przy sobie tego ukochanego mężczyznę. W końcu to także jego
        dziecko się rodzi i nie jest to żadna moda tylko potrzeba bycia razem którą na
        szczęście w moim przypadku odczuwał także mój mąż. A najpiękniejsze co w życiu
        usłyszałam to stwierdzenie " jak sobie to wyobrażasz, że w tak ważnym momencie
        mam cię zostawić samą i iść z kolegami na piwo". I za to go kocham. A seks po
        porodach ( a uczestniczył w narodzinach obu córek) jest fantastyczny.
        • maheda Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 20.12.05, 11:22
          Nie wszyscy mężczyźni mają taką samą konstrukcję psychiczną, chciałabym zauważyć.
          Jeden mężczyzna stanie oko w oko z tygrysem i poczuje w sobie wolę walki, inny
          zemdleje.
          Tak samo jest z porodem - jeden przejdzie przez całą tę "imprezę" pomyślnie, ze
          wzmocnionym poczuciem miłości i odpowiedzialności za rodzinę, a drugi się załamie.
          Nie przykładaj tej samej miarki do wszystkich.
          Punktem wyjściowym jest, że mąż powinien SAM Z SIEBIE chcieć pójść na tę
          porodówkę, a wcześniej dobrze się zorientować, jak wygląda poród, żeby nie być
          zaskoczonym. Krótko mówiąc - mężczyzna powinien się do tego przygotować - ale
          jedynie wtedy, podkreślam, jeśli on sam autentycznie chce być przy żonie w
          czasie porodu.
    • asienka2006 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 17.12.05, 15:36
      No cóż. Sama jesteś sobie winna. Trzeba było porozmawiać z ukochanym przed
      porodem. W końcu rozmowa nie boli.
    • wojwoj7 Re: Już... 20.12.05, 01:20
      Do założycielki wątku.
      Chcesz mieć króla, sama bądź królową...
      • malaczarnala Re: Już... 21.12.05, 11:44
        wiesz co może i to byłoby wyjscie z sytuacji,kupić sobie pożądny wibrator i na
        jego oczach,hmmm a tak na poważnie nie o to mi chodzi,zeby kochać sie na tzn
        odpierdol,ja tylko chciałabym żeby było jak dawniej żeby on wykazywać choć
        troche inicjatywy,żebym poczuła sie kobietą kochana,poządaną potrzebuję
        tego,potrzebuje tego moja psychika,on o tym wie ,bo już nie raz wałkowałam ten
        temat,powiedział tylko że nic nie będzie już jak dawniej.....i dziękuję
        już wszystko jasne
        • paulajal Re: Już... 25.12.05, 23:13

          No jasne, biedny Pan Mąż, bo jakże przykre było widzieć zapoconą żonę rodzącą w
          bólach???!!! Hmm..., szkoda że nie pomyslał, jakze przykre było dla tej żony
          wywołanie u niego az takiej odrazy, gdy robiła coś tak w sumie naturalnego jak
          rodzenie ich dziecka.

          Lepiej, zeby się sama kobieta mordowała, rodząc JEGO dziecko, bo Pan Wrazliwy
          ma teraz złe wspomnienia! A jak kobieta kilkanaście godzin wyła z bólu i kilka
          tygodni szwy ja ciągneły po popękanym kroczu to już jakos jednak musi dac radę.

          Poród jest krwisty i momentami przerażający, sama nawet ze swojego własnego bym
          sie z chęcia wypisała, ale, kurcze, nie było takiej opcji, za to mąż mi się
          przydał bardzo, wspierał mnie, masował, picie podawał, pilnował lekarzy, no i
          uczestniczył w tym WIELKIM i mimo wszystkich aspektów negatywnych, jednak
          pięknym wydarzeniu, a w krocze mi przecież nie zaglądał.

          Oczywiscie różni są mężczyźni i też nie jestm zwolenniczką zaciągania ich na
          porody rodzinne na siłę, jeśli to ma być dla nich trauma, ale bez przesady, Ty
          też coś przeżyłas, coś czujesz i cos Ci się od męża należy.

          Polecałabym szczerą rozmowę. Może nawet jakiegoś fachowca.

    • r3003 Re: Już niewyrabiam z tym impotentem........... 26.12.05, 13:15
      Byłem przy swojej żonie podczas porodu, a porodu rodzinnego chcieliśmy jak
      tylko pojawiła się ciąża. Chodziliśmy do szkoły rodzenia, więc wiedziałem
      dokładnie czego się spodziewać.
      Niestety jestem mięczakiem i np. widok krwi robi mi się autentycznie ciemno
      przed oczami. Zdecydowaliśmy wspólnie, że ja będę się zajmował żoną od pasa w
      górę, a lekarze - od pasa w dół. I tak było najlepiej, bo powiedziała, że mimo
      wszystko byłaby skrępowana jak bym jej tam w takiej chwili bez potrzeby
      zaglądał. Mięczak nie powinien tego oglądać, bo to jest tylko ciekawość, a
      samym patrzeniem nie można kobiecie pomóc i lepiej ją wspierać tak jak uczono
      na szkole rodzenia.
      Jak zobaczyłem w rękach lekarza nożyczki do nacinania krocza, to prawie
      zemdlałem. Przecinałem pępowinę - to było wszystko na co było mnie stać od
      strony wizualnej.
      Nie miałem problemów natury estetycznej - ja byłem za słaby aby oglądać to od
      strony lekarza, a i żona tego nie chciała.
      Moim zdaniem wspólny poród powinien przejść każdy facet, bo nie chodzi o
      patrzenie między nogi, a wsparcie. Nie mieliśmy też potem problemów z seksem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka